sobota, Marzec 23, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "kryptowaluta"

kryptowaluta

Kiedy na świecie blockchain zbliża się do szczytu popularności, jak informuje Deloitte – powszechność tych rozwiązań w Europie Środkowo-Wschodniej wciąż jest niewielka. Ponad połowa liderów i menadżerów firm uważa, że zachwyt nad jego możliwościami jest przesadzony, a tylko jedna czwarta przyznaje, że poczyniła już w tym obszarze inwestycje.

Jednocześnie z badania firmy doradczej Deloitte „Breaking Blockchain open. Central and Eastern European perspective” wynika, że liderzy wierzą w długoterminowy sukces blockchain – aż 45 proc. z nich wyraża obawę, że jeśli nie wdroży technologii w swojej organizacji, w niedalekiej przyszłości straci przewagę konkurencyjną. Badanie Deloitte zostało przeprowadzone w dziesięciu krajach Europy Środkowej i Wschodniej, w tym w Polsce. Respondentami byli głównie liderzy i menedżerowie z sektora usług finansowych, energii i zasobów oraz produktów konsumenckich i przemysłu wytwórczego.

Blockchain pod lupą liderów firm

Z analizy wynika, że kiedy Stany Zjednoczone i część Europy Zachodniej są już na etapie wdrażania praktycznych rozwiązań z wykorzystaniem blockchain, Europa Środkowo-Wschodnia ma wciąż niewielką i ogólną wiedzę na temat tej technologii, dopiero odkrywając jej potencjał.

– Firmy w regionie z dystansem podchodzą do wdrażania i korzystania z blockchain. Tylko nieco ponad 40 proc. ankietowanych uważa, że liderzy w ich organizacji mają na jej temat wystarczającą wiedzę. Jednocześnie jednak nasi respondenci wskazali, że decyzje dotyczące blockchain są w ich organizacjach podejmowane przez liderów biznesowych. Tylko 23 proc. badanych odpowiedziało, że woli, by o inwestycjach w blockchain decydowały działy IT. To dobra informacja, bo rzeczywista wartość blockchain ukryta jest w nowych modelach biznesowych, nowych produktach i usługach, które można zbudować w oparciu o łańcuch bloków, a nie w samej technologii rejestrowania i przechowywania danych. Liderzy biznesowi muszą rozumieć blockchain, inaczej wdrażanie tej technologii ma ograniczony sens – mówi Jakub Garszyński, Dyrektor w Dziale Konsultingu, Deloitte.

Zobacz też:

IBM: sztuczna inteligencja, chmury, komputery kwantowe, blockchain, czyli innowacje na think Warsaw 2018

Obawa przed nieznanym

Mimo, że ponad połowa respondentów uważa, że ​​dobra opinia o możliwościach blockchain jest przesadzona (na świecie to 39 proc.), badanie Deloitte pokazuje również, że większość liderów (76 proc.) jest przekonanych, że ta technologia zdobędzie popularność także w ich regionie. Prawie połowa z nich obawia się, że jej zlekceważenie może oznaczać dla firm utratę przewagi konkurencyjnej. To opinia przede wszystkim przedstawicieli sektora publicznego, ale podobne obawy wyraża prawie połowa respondentów z sektora usług finansowych. Tylko 8 proc. badanych liderów i menadżerów uważa, że blockchain nie będzie miał znaczenia dla ich firm, ale nieco ponad jedna czwarta odpowiedziała, że nie jest tego pewna, co potwierdza słabą znajomość tych rozwiązań i możliwości, które stwarzają.

Z drugiej strony mimo, że prawie dwie trzecie ankietowanych zgadza się z twierdzeniem, że technologia będzie odpowiednia dla ich organizacji, tylko 13 proc. określa ją jako jeden ze strategicznych priorytetów firmy. Jedynie liderzy firm z sektora TMT (technologia, media, telekomunikacja) uważają, że blockchain jest ważny dla przyspieszenia rozwoju ich działalności. Zaledwie 4 proc. ankietowanych uważa, że wprowadzenie blockchain nie może przynieść żadnej korzyści w porównaniu z istniejącymi technologiami. Pytani o zalety, najczęściej wymieniali nowe modele biznesowe i nowe źródła przychodów. Prawie 60 proc. respondentów uważa natomiast, że rozwiązania oparte na blockchain są bezpieczniejsze niż tradycyjne.

Przeczytaj również:

Rynek blockchain to większe odkrycie niż internet

Inwestycje tak, ale ostrożnie

Tylko jedna czwarta firm z Europy Środkowo-Wschodniej zainwestowała do tej pory w blockchain. Przeważnie były to organizacje z sektora usług finansowych oraz TMT. Trzy czwarte tych inwestycji nie przekroczyło 200 tys. euro, ale są respondenci, którzy w badaniu Deloitte przyznali, że zainwestowali nawet 2 mln euro. Trendy na 2019 rok są podobne do tych z lat ubiegłych. Około połowa respondentów nie planuje żadnych inwestycji w blockchain w tym roku. Prawie 30 proc. chce zainwestować co najmniej 100 tys. euro, a więksi gracze zapowiadają inwestycje wielkości 2 mln euro. Na rynku pojawią się też zupełnie nowi gracze zainteresowani tą innowacją, chcą jednak poznawać ją małymi krokami i zapowiadają, że w przyszłym roku nie zainwestują w blockchain więcej niż 100 tys. euro. W większości będą to inwestycje w kapitał ludzki.

Ciekawy jest rozdźwięk pomiędzy postrzeganą, a rzeczywistą adopcją blockchain w rozwiązaniach produkcyjnych. O blockchain bardzo dużo się mówi, może to budować przekonanie, że jesteśmy już blisko upowszechnienia tej technologii. Tymczasem znajdujemy się ciągle na wczesnym etapie – są konkretne zastosowania, rozwiązania i platformy, ale wydaje się, że pełny potencjał nie został jeszcze odkryty. Potrzebny jest czas do eksperymentowania z tą technologią. Obecnie w takie próby inwestują tzw. „early adopters”, czyli podmioty agresywnie szukające przewagi konkurencyjnej przez technologię lub też korporacje posiadające wyasygnowany budżet na innowacje i testowanie nowych rozwiązań. Poważne inwestycje reszty rynku zaczną się dopiero wtedy, kiedy ci pionierzy przetrą szlak. Wyraźnie widać, że w powszechnej opinii blockchain na stałe zagości w środowiskach IT przedsiębiorstw i podmiotów sektora publicznego. Będzie to jedna z technologii, a nie ta jedyna, która zastąpi obecne systemy – mówi Jakub Garszyński, Deloitte.

Największe zapotrzebowanie na pracowników z wiedzą na temat blockchain zapowiadają przedstawiciele sektora TMT oraz energii i zasobów, czyli tych branż, które są w największym stopniu zainteresowane inwestowaniem w rozwiązania oparte na tej technologii i najbardziej przygotowane do ich wprowadzenia, co pokazuje także globalne badanie Deloitte. Ankietowani przyznają, że największą barierą dla inwestycji jest fakt, że ich branże wciąż nie traktują tej przełomowej bazy danych jako biznesowego priorytetu. Tylko 1 proc. pytanych liderów uważa, że ​​nie ma żadnej bariery, aby inwestować w tę technologię.

Usługi finansowe mogą zyskać najwięcej

Sektor usług finansowych jest uznawany za branżę, która może najbardziej wykorzystać potencjał blockchain. Po wyjściu z kryzysu finansowego banki muszą stawić czoła wyzwaniom związanym z innowacjami, szybkim dostosowaniem się do potrzeb klientów oraz zagrożeniami i możliwościami, jakie oferuje branża FinTech. Choć w tym kontekście blockchain zdaje się być pomocny, tylko jedna trzecia uczestników badania pracujących w finansach uważa, że nowa technologia będzie miała znaczenie dla ich branży, ale nie należy do strategicznych priorytetów.

W przyszłości najważniejszymi zaletami nowej technologii dla tego sektora będzie wzrost efektywności kosztowej i operacyjnej, co już obserwujemy, a także nowe modele biznesowe oparte na większym bezpieczeństwie, przejrzystości oraz decentralizacji. Jedna czwarta respondentów ma w planach zastosowanie blockchain. Tyle samo już zainwestowało w tę technologię, ale tylko 10 proc. zamierza to zrobić również w następnym roku. Największe bariery we wdrażaniu innowacji to zdaniem przedstawicieli branży finansowej brak regulacji i priorytetów biznesowych. – Blockchain przechodzi z fazy opracowywania koncepcji do wdrażania praktycznych rozwiązań biznesowych. To tylko jedna z technologii do rozważenia w szerszym kontekście strategii cyfrowej, uwzględniającej perspektywy obszarów biznesowych i technologicznych, które kształtują przyszły łańcuch wartości. Sukces wykorzystania blockchain zależy od wielu czynników, między innymi takich jak: zakres i koszt integracji, model zarządczy, cyberbezpieczeństwo czy bariery regulacyjne  – mówi Szymon Rybarkiewicz, Manager w zespole Strategii, Deloitte.

Uregulowanie kwestii prawnych związanych z blockchain to jedno z kluczowych wyzwań, które może wesprzeć wdrażanie tej technologii. – Na regulacje prawne przyjdzie nam jeszcze poczekać – zauważa Jakub Łabuz, Manager w Deloitte Legal. Prace polskiego ustawodawcy nad uregulowaniem aspektów prawnych związanych z blockchain są na bardzo wstępnym etapie. W Sejmie obecnej kadencji działa zespół parlamentarny ds. technologii blockchain i kryptowalut, jak wynika jednak z tematyki jego kolejnych posiedzeń, zainteresowanie legislatywy skupia się przede wszystkim na kwestii kryptowalut. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie w tym obszarze będziemy mieli do czynienia z pierwszymi regulacjami ze strony państwa – dodaje ekspert Deloitte.

Nie zmienia to faktu, że branża usług finansowych stoi przed koniecznością wprowadzenia krytycznych zmian. Wygrają ci, którzy zrozumieją wyzwania jakie niesie blockchain, ale też docenią jego możliwości.

Pełny raport dostępny jest tutaj. Źródło: Deloitte

Od dzisiaj, 13 lipca, wchodzą w życie przepisy regulujące kryptowaluty. Nowe regulacje mają monitorować wszelkie operacje finansowe związane z praniem pieniędzy i przeciwdziałać finansowaniu terroryzmu. Prawo nakłada obowiązek raportowania działalności do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Przypomnijmy, w styczniu rząd przyjął projekt, a w marcu br. zaakceptował go Sejm. 

Na liście 25 podmiotów, zobowiązanych do raportowania znalazły się nie tylko banki, SKOK-i, ubezpieczalnie, fundusze inwestycyjne czy firmy płatnicze, ale także firmy związane z giełdą krypotwalut nazwane jako „podmioty prowadzące działalność gospodarczą polegającą na świadczeniu usług w zakresie wymiany pomiędzy walutami wirtualnymi i środkami płatniczymi, wymiany pomiędzy walutami wirtualnymi, pośrednictwa w wymianie, a także prowadzenia rachunków, o których mowa w ust. 2 pkt 17 lit. e”.

Ustawa przewiduje także nowe kategorie instytucji, które mają stosować ustawę o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, a także wybrane zadania Komitetu Bezpieczeństwa Finansowego. Dodatkowo w regulacji uwzględniono mechanizmy dotyczące przygotowania krajowej oceny ryzyka prania pieniędzy oraz finansowania terroryzmu, a także obowiązki instytucji obowiązanych, w tym dotyczące stosowania środków bezpieczeństwa finansowego. Jednostki powiązane z rynkiem kryptowalut powinny wiedzieć także o tym, że ustawa reguluje również zasady dotyczące gromadzenia przez GIIF informacji potrzebnych do wypełniania przez niego zadań ustawowych, ich ochrony oraz udostępniania tych informacji innym podmiotom, a także przepisy dotyczące wstrzymywania transakcji i blokowania rachunków. Zawarto także informacje dotyczące kontroli instytucji obowiązanych, a także sankcji administracyjnych nakładanych na instytucje obowiązane nieprzestrzegające obowiązków nałożonych na nie tą ustawą.

Ustawa definiuje także „walutę wirtualną” jako  jedna ze składowych „wartości majątkowych”.

„Rozumie się przez to cyfrowe odwzorowanie wartości, które nie jest:

  1. a) prawnym środkiem płatniczym emitowanym przez NBP, zagraniczne banki centralne lub inne organy administracji publicznejb) międzynarodową jednostką rozrachunkową ustanawianą przez organizację międzynarodową i akceptowaną przez poszczególne kraje należące do tej organizacji lub z nią współpracujące

    c) pieniądzem elektronicznym w rozumiem u ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych

    d) instrumentem finansowym w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi

    e) wekslem lub czekiem – oraz jest wymienialne w obrocie gospodarczym na prawne środki płatnicze i akceptowane jako środek wymiany, a także może być elektronicznie przechowywane lub przeniesione albo może być przedmiotem handlu elektronicznego.”

 

Źródło: BusinessInsider, Pixabay

Zobacz też:

Inwestując w kryptowaluty pamiętaj o podatku dochodowym

Zapewnienia, że „nic nie będzie już takie jak dawniej” i rozmowy o inwestycjach w Bitcoiny w poczekalniach u dentystów to najlepsze argumenty, by trzymać się od kryptowalut z daleka.

W tym roku mija 35 lat od kiedy magazyn Time po raz pierwszy posłużył się terminem „nowa ekonomia”, choć popularność zyskał on w połowie lat dziewięćdziesiątych, a rozkwit w czasie wielkiej technologicznej hossy z przełomu wieków. Choć sam termin miał tylko opisywać przejście z gospodarki przemysłowej na rzecz technologicznej, opartej na wiedzy, w czasie internetowego boomu używano go do odróżnienia firm działających w sektorze przemysłu oraz firm internetowo-technologicznych. Z czasem termin nowa ekonomia zaczął być używany ironicznie, w odniesieniu do firm internetowych, które nie osiągają zysków, lecz dotychczasowe prawidła funkcjonowania przedsiębiorstw miałyby ich nie obejmować.

Być może najlepszą ilustracją internetowego szaleństwa i późniejszego otrzeźwienia były notowania Yahoo!, którego kapitalizacja wystartowała z 848 mln dolarów w 1996 r. by osiągnąć 125 mld dolarów w 2000 r. i zawrócić do 10 mld dolarów rok później. (Ostatecznie w 2016 r. Verizon kupił internetowe aktywa firmy – wyszukiwarkę, konta mailowe i komunikator – za 4,8 mld dolarów w 2016 r.). Pytanie brzmi, w którym miejscu tej historii jest Bitcoin lub inne kryptowaluty?

Nadchodzi nowe

Bańka internetowa to najświeższe spośród wielu skojarzeń, a schemat powstawania baniek na przestrzeni dziejów wydaje się zbliżony, począwszy od tulipanowej sprzed 400 lat. W inwestorach narasta przekonanie, że oto stoją przed szansą współuczestniczenia w historii, która na zawsze odmieni oblicze świata (nowa ekonomia), w którym żyją, przy czym same przemiany są na bardzo wczesnym etapie, co ma gwarantować krociowe zyski w długim terminie – gdy rewolucja zmieni się w nową rzeczywistość. I – co najciekawsze – to rzeczywiście działa, tyle, że rzadko w wypadku pionierów. Google debiutował na giełdzie z ceną 50 dolarów za akcję obecnie jest to ponad 1100 dolarów i to Alphabet, a nie Yahoo! zawładnął Internetem i to nie w skali USA, ale wymiarze globalnym.

Nie zawsze też zyski muszą pochodzić z dziedziny bezpośrednio związanej z nową gospodarką. Najbogatszą firmą na świecie jest wszak Apple, który zarabia na produkcji sprzętu (a więc „po staremu”), a najbogatszym człowiekiem świata – Jeff Bezos – założyciel Amazona, który swoją potęgę buduje na optymalizacji dostaw zakupów internetowych, choć gdyby nie hossa dotcomowa, Amazon nigdy nie mógłby powstać, a użyteczność iPhonów nie zostałaby doceniona.

Jeśli spojrzymy w ten sposób na Bitcoina, to łatwo dojść do przekonania, że bliżej mu do Yahoo! niż Google’a. Choć sam pomysł na powstanie kryptowaluty był przełomowym, to technologia sprzed dekady, sprawia, że w porównaniu do późniejszych kryptowalut bywa uznawany za walutę przestarzałą, która nie spełni pokładanych oczekiwań. Natomiast firmy, które jako pierwsze zdołają skomercjalizować technologię blockchain na dużą skalę, mogą osiągnąć sukces, pod warunkiem jednak, że zaakceptują płatności także w tradycyjnych walutach.

Wszyscy o tym mówią

Już w latach 30. minionego wieku mawiano, że gdy pucybut zapyta jakie akcje ma kupić warto ewakuować się z giełdy. Dekadę temu o inwestycjach giełdowych za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych gawędzono w barach, kolejkach do sklepowej kasy i innych miejscach publicznych. Giełdowa hossa przebiła się do głównych wydań wiadomości telewizyjnych, podobnie jak nocne kolejki społeczne pod oddziałami domów maklerskich przyjmujących zapisy na akcje prywatyzowanych przedsiębiorstw, a gotówka całymi miliardami napływała do TFI i to w skali miesięcznej.

Czy z Bitcoinem jest podobnie? Dziś dzienniki telewizyjne nie mają już tej samej siły oddziaływania, a bieżących informacji częściej szuka się w Internecie, gdzie faktycznie kolejne rekordy notowań Bitcoina (i jego późniejszy spadek) skwapliwie odnotowywały największe serwisy ogólnotematyczne. Sam byłem świadkiem rozmowy o Bitcoinach w poczekalni dentystycznej, co oczywiście niczego jeszcze nie dowodzi.

Ale już sytuacja, w której firmy porzucają dotychczasowy profil działalności na rzecz bardziej modnego i potencjalnie zyskownego może być takim sygnałem ostrzegawczym. Pod koniec lat 90. wystarczyło ogłosić zamiar stworzenia serwisu internetowego, by kapitalizacja spółki wzrosła o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset procent ( np. Agora i jej projekt Gazeta.pl lub Softbank i projekt Expander.pl). Dziś podobnie wygląda reakcja inwestorów na spółki, które postanowiły na poważnie zająć się blockchainem.

To jest uzasadnione

Problem z bańkami polega na tym, że nawet w ich apogeum zaangażowani w nie inwestorzy na ogół są w stanie używać z pozoru sensownych argumentów uzasadniających wycenę danego aktywa. Dopiero z perspektywy czasu trudno zrozumieć, dlaczego ktoś zapłacił za cebulkę tulipana równowartość domu z ogrodem, albo kupował akcje, gdy ich wycena sięgała kilkuset lat przyszłych zysków czy też metr mieszkania w klasie ekonomicznej za kilkakrotność średniego miesięcznego wynagrodzenia.

Z Bitcoinem sprawa jest jeszcze trudniejsza, ponieważ za jego wycenę odpowiadają czyste siły popytu i podaży, nie ma w nim natomiast wartości fundamentalnej, chyba, że za taką uznać ilość energii elektrycznej i mocy obliczeniowej potrzebnej do jego „wykopania”. Co prawda zwolennicy krytpowalut twierdzą – nie bez racji – że o tradycyjnych walutach można powiedzieć dokładnie to samo, ponieważ ich wartość opiera się tylko na wierze uczestników gospodarki co do swojej wartości, niemniej dolary, euro czy złote są w pełni wymienialne na godziny pracy, usługi, czy towary, zaś Bitcoin to nadal głównie instrument spekulacyjny, a nie waluta. Hasła o zerwaniu z zależnością wartości pieniądza od nieprzemyślanych lub chroniących partykularne interesy decyzji politycznych brzmią kusząco, a nawet logicznie, ale gdy wstaniemy od stołu, liczy się to, czy Bitcoinem można wygodnie zapłacić za codzienne zakupy. Nie wystarczy bowiem, że pieniądz jest ideologicznie czysty, by zyskał powszechną akceptację – musi być jeszcze w pełni wymienialny i – to najważniejsze – stabilny. Świat nigdy nie zaakceptuje pieniądza, którego wartość – w przeliczeniu na towary, usługi i godziny pracy – skacze i spada o kilkadziesiąt procent w kilka tygodni, dni i godzin, nawet jeśli technologia, która za nim stoi, rzeczywiście może zmienić obieg pieniądza w gospodarce.

 

Autor: Emil Szweda

Ponad 1000 procent zysku w ciągu roku wypracował bitcoin. Kryptowaluta nie wątpliwie była jednym z najbardziej pożądanych sposobów na pomnażanie swoich oszczędności. Czy bitcoin będzie nadal rozgrzewał rynek? Zdania analityków są podzielone. Jeżeli nie bitcoin, to które aktywo może zostać bohaterem 2018 roku?

– Rok 2017 miał dwóch bohaterów. Giełdę w Stanach Zjednoczonych i rekordowe wzrosty na indeksach giełdowych. Z drugiej strony bohaterem pierwszego planu była kryptowaluta bitcoin. Tysiąc procent zwrotu w skali roku jest wstanie zachęcić każdego do tego żeby poważnie rozważać możliwość inwestycji w bitcoin – mówi newsrm.tv Robert Śniegocki, ekspert Grupy Goldenmark.

Jaka przyszłość czeka kryptowalutę? Zdania są podzielone. Niektórzy analitycy twierdzą, że waluta dalej może zyskiwać na wartości. Inni są zdania, że to aktywo dość ryzykowne i tym samym niepewne.

– Przyjedzie moment, w którym inwestor zacznie realizować zysk. Swoją nadwyżkę kapitałową będzie chciał ulokować w różnego rodzaju aktywa. Oczywiście w pierwszej kolejności będzie chciał zabezpieczyć tą cześć zysków, którymi ryzykować już nie chce. W pierwszej kolejności zwróci się do tych inwestycji alternatywnych, które historycznie były doskonałą formą zabezpieczenia, szczególnie na czasy niepokoju jak np. złoto – wyjaśnia Robert Śniegocki i dodaje. – Zauważaliśmy w roku 2017 wzrost popytu na fizyczne złoto w postaci sztabek czy monet, rynek nieruchomości i każda inna forma, która pozwala zabezpieczyć kapitał, jak i to co udało się na giełdzie, czy bitcoinie zarobić.

Rozważając inwestycje w bitcoin trzeba liczyć się z ryzykiem nie tylko spadku kursu. W październiku 2016 roku zniknęła jedna z najstarszych giełd bitcoinowych w Polsce, Bitcurex. Tym samym wyparowało ponad 11 mln złotych. Do dziś wielu poszkodowanych nie odzyskało utraconych środków.

 

 

 

Wypowiedź: Robert Śniegocki, ekspert Grupy Goldenmark

Bitcoin – to słowo przestaje już być czymś egzotycznym i nieznanym. Wirtualny świat oraz transakcje tam dokonywane nikogo już nie zaskakują, a wręcz stają się czymś powszechnym. Wirtualne monety przestały obowiązywać jedynie w świecie gier komputerowych i podbijają międzynarodowe rynki. Jednak czy wiemy czym one tak naprawdę są? Czy warto w nie inwestować i ile można zyskać? Skąd tak właściwie je wziąć? Jaki wpływ mają na gospodarkę i czy utorują drogę do społeczeństwa bezgotówkowego?

Bitcoin jako synonim kryptowaluty

Kryptowaluty to pierwsze odkrycie w świecie finansów, które zrodziło się bez udziału instytucji państwowych, czy nawet jakiejkolwiek współpracy z nimi. Są innowacyjnym rozwiązaniem płatniczym, prostym i nie korzystającym z obecnych systemów finansowych. To coś więcej aniżeli tylko wirtualny środek płatniczy, ponieważ wykorzystują także technologię blockchain. Tą najbardziej znaną jest Bitcoin, wprowadzony do obiegu roku 2009. Tak jak google stało się potentatem i synonimem wyszukiwarki, tak właśnie Bictoin stał się niemalże zamiennikiem słowa kryptowaluta. Jednak był on zaledwie zalążkiem.

Rynek kryptowalut rozwija się w niesamowitym tempie i grzechem byłoby nie wspomnieć o Ethereum, Ripple, Siacoin oraz Stratis. Jak twierdzą eksperci Ethernum może zdecydowanie przebić Bitcoina, jest bowiem nie tylko kryptowalutą, ale platformą, pozwalającą inwestować, zawierać zakłady, a także wspierać crowdfunding.  Podobny do konceptu Ethereum jest również Stratis, który otrzymał wsparcie od największych firm z branży pokroju Microsoftu.

Wirtualne waluty budują powoli swoją przewagę nad tradycyjnym pieniądzem za sprawą tego, iż mogą być wykorzystywane według określonych potrzeb, samoistnie usuwane, kiedy mija ich termin przydatności, mogą podlegać wymianie, automatycznie wracać do właściciela, gdy odbiorca nie wywiąże się z ustalonych warunków transakcji – nie zapłaci na czas, lub nie wyśle towaru do kupującego. Można zatem rzec, że są o wiele bezpieczniejszym i wygodniejszym środkiem płatniczym. Ale czy na pewno?

Chwilowa fanaberia czy plan inwestycyjny na lata?

Kryptowaluty stanowią nowy rodzaj aktywów. Inwestycja ta jest jednak obarczona pewnym ryzykiem i wymaga wiedzy na temat wirtualnych pieniędzy i inwestowania w nie. Jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które poza chwilową fascynacją zgłębiły chociaż trochę wiedzy na czym to polega, realnie interesują się tematem i chcą pogłębiać swoją wiedzę w tym zakresie.

W przeciwieństwie do innych, na ten rodzaj walut nie ma wpływu polityka monetarna banków centralnych i wydarzenia makroekonomiczne. Z uwagi na skokowy wzrost popularności niektórych kryptowalut ich cena drastycznie wzrosła w ostatnich nie tylko miesiącach, ale przede wszystkim dniach.

Jeśli ktoś zainwestował w odpowiednim momencie np. w Ethereum kilka miesięcy temu to bez wątpienia doczekał się potężnego zwrotu z tej inwestycji. Za inwestowaniem w kryptowaluty przemawia ich cena zwyżkująca i wciąż rosnące zainteresowanie – to między innymi dlatego do rynku dołączają kolejni inwestorzy – komentuje Michał Kwieciński, CEO/Advisor CCG mining.

Pokusa zarobku jest wielka, a liczby mówią same za siebie.

Wielki boom

Jak wynika z danych portalu cryptocompare.com, Polska jest na 6. miejscu pod względem wymiany złotego na Bitcoina. Udział Polaków wyniósł 0,46 proc. handlu wirtualną walutą na świecie, co dało wartość ok. 21 mln zł. Sama zaś wartość kryptowalut w ostatnich dniach pobija wszelkie rekordy.

Na przestrzeni ostatnich tygodni obserwowaliśmy jak wirtualne waluty traciły na wartości. Dołek był solidnie zauważalny. Inwestorzy – szczególnie Ci, którzy co dopiero zachłysnęli się kryptowalutami – patrzyli z pewną dawką niepewności na to, co dzieje się na rynku. Jednak po chwili sytuacja nagle się odmieniła i jak pokazują raporty, wirtualne waluty, będące w publicznym obrocie, ustanowiła nowy rekord wszech czasów i przebiły granicę 120 mld dolarów, pobijając tym samym 116,2 mln z 12 czerwca. Potencjał, jaki niesie ze sobą blockchain docenia również Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, która to analizuje, czy i w jaki sposób mogłaby wykorzystać tą technologię – mówi Kwieciński.

Wielki boom jaki możemy obserwować w pierwszych tygodniach sierpnia bez wątpienia przyciągnie kolejnych inwestorów. Jednak czy będą oni wiedzieli, nie tylko jak sięgnąć po wirtualne waluty, ale też które z nich wybrać.

Zainwestuj i Ty

Wizja osiągnięcia zysków z wydobywania na poziomie ponad 100% w skali tygodnia z pewnością jawi się jako wielce atrakcyjna. Niemniej jednak należy mieć na uwadze, że inwestowanie w niszowe kryptowaluty to wybór związany z dużym ryzykiem. Wiele mało popularnych wirtualnych walut, po upływie początkowego okresu, kiedy zainteresowanie inwestorów traci na wartości, stwarza problemy ze sprzedażą. W takiej sytuacji największy dochód osiągną osoby, które wprowadziły kryptowalutę na rynek i sprzedały ją w odpowiednio szybkim czasie. Rozpoczynający swoją przygodę inwestorzy powinni zdobywać doświadczenie, handlując najbardziej popularnymi kryptowalutami jak Bitcoin, Litecoin czy Ethereum.

Przechodząc do technicznego punktu procesu pozyskiwania wirtualnych walut, pojawiają się zasadniczo dwie opcje – inwestycja we własny sprzęt lub jego dzierżawa. Zważywszy na koszty sprzętu i jego późniejszej eksploatacji, idealnym rozwiązaniem dla poczatkujących użytkowników będzie właśnie ta druga opcja. Przede wszystkim dlatego, że o nic nie muszą się martwić, ponieważ wszystkim zajmuje się firma będąca dzierżawcą powierzchni w swoich farmach wydobywczych i oferuje już skonfigurowany, w pełni gotowy do pracy sprzęt. Jeśli ktoś natomiast jest entuzjastą technologii, sam chce się skupić i zaangażować w wydobywanie, jak najbardziej może takowy sprzęt nabyć i we własnym zakresie wydobywać kryptowaluty. Trzeba tu jednak wziąć pod uwagę, że będzie to wiązało się z kosztami nie tylko zakupu maszyn, ale także chociażby z wysokimi opłatami za zużycie energii. Nie sposób również zapomnieć o potrzebnej wiedzy na temat rynku wirtualnych pieniędzy i znajomości algorytmów. Jednakowoż wszystko zależy tutaj od poziomu wiedzy, zaangażowania, czasu jaki chce się temu poświęcić i nade wszystko posiadanego kapitału inwestycyjnego, celu inwestycyjnego oraz tempa w jakim chce się osiągnąć stopę zwrotu z inwestycji.

Kryptowaluty zostały stworzone w celu ograniczenia lub wyeliminowania ingerencji rządów i banków centralnych w życie ludzi. Jak nietrudno zauważyć, Polska odgrywa niemałą rolę w kolejnej fali cyfrowej rewolucji. Czy to nasza forma buntu przeciwko narzucanym odgórnie zasadom? Czy kryptowaluty staną się realnym zwiastunem nowego systemu finansowego? By odpowiedzieć na te i wiele podobnych pytań, przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jedno jest pewne – zarabiamy na tym, a to Polacy chyba cenią sobie najbardziej.

 

Źródło: Mamezi Studio

 

Wygląda na to, że obecne akcje w Azji zatrzymują tempo USA, po tym jak dziś rano niektóre kluczowe dane z Chin zostały ujawnione. Pokazują one, że import i eksport nie wzrastają tak szybko jak w poprzednim miesiącu. Choć ogólny bilans handlowy wyraźnie wzrósł, podobnie jak zagraniczne rezerwy walutowe Chin, handel z kluczowymi partnerami nie osiągnął najlepszych wyników.

Dolar amerykański wciąż spada, a dane z Chin z dzisiejszego ranka jeszcze bardziej go zepchnęły. Jeśli chodzi o handel parą USD/CNH, warto uważnie przyjrzeć się niej jutrzejszej nocy, kiedy otrzymamy istotne dane o inflacji, które mogą jeszcze bardziej nasilić ten problem.

Panie i Panowie, po 10 tygodniach ciągłych wzrostów i spadków, rynki kryptowalut ponownie rosną! Bez względu na to co się stało z Bitcoin Cash czy Segwit, cała narastająca dyskusja na temat bitcoinów oddala nas od głównego problemu. Całkowita kapitalizacja rynkowa wszystkich kryptowalut osiągnęła dziś rano najwyższy jak do tej pory wynik – 120 mld dolarów. Wszystkie z 20 najlepszych kryptowalut są dzisiejszego ranka na zielono, tak jak nowa kryptowaluta eToro CopyFund. Ekscytacja dotyczy przede wszystkim Bitcoina. Widoczna jest powstrzymywana presja na zakup, która była gdzieś z boku i czekała na zakończenie dyskusji.

W piątek wycena Bitcoina wyniosła ponad 3000 dolarów, a od tego czasu wzrosła prawie do 500 dolarów za monetę. Jak zawsze jednak, handel krypotwalutami należy traktować odpowiedzialnie. Aktywa te są bardzo ryzykowne. Choć kwestia Segwit wydaje się być jednoznaczna, wciąż mamy przeszkodę w postaci Segwit2x. Pomimo, że wielu górników sygnalizuje poparcie dla 2 megabajtowego hard fork, to nie będzie to tak gładkie wdrożenie jak wiele osób uważa.

 

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Reakcja rynków po przemówieniu Mario Draghi była zaskoczeniem chyba nawet dla niego. Pomimo starań, aby trzymać swoje karty blisko i nie dać poznać swoich przyszłych ruchów, inwestorzy przejrzeli jego pokerową twarz. Jego wystąpienie potwierdziło teorie, że Europejski Bank Centralny jest w samym centrum zwężenia, ale się do tego nie przyznaje. Draghi dołożył wszelkich starań, aby przedstawić EBC jako instytucję, która nie ma żadnych planów likwidacyjnych ogromnego pakietu stymulacyjnego, a nawet pozostawił sobie otwarte drzwi, aby później je zwiększyć, ale nie zdołał ukryć faktu, że gospodarka rzeczywiście idzie coraz mocniej w dół.

Dzisiejsza walka pomiędzy walutami większości gospodarek, w tym euro, stara się utrzymać słabe waluty w celu promowania eksportu. Napływ euro w ciągu ostatnich 24 godzin prawie na pewno nie był tym, co pan Draghi chciał osiągnąć. Kurs pary walutowej EUR/USD jest notowany obecnie o 60 punktów niżej od swojego najwyższego poziomu w styczniu 2015. Z drugiej strony, Mario prawdopodobnie nie powinien zdobyć całego uznania za ten ruch. Do silnego euro przyczynił się także  prezydent Trumpa, który załamał dolara. W tym momencie dolar potrzebuje wzmocnienia.

Krypotwalutowi górnicy bardzo silnie zasygnalizowali wdrożenie SegWit. Dzisiejsze nagłówki pokazują, że BIP91 został zablokowany. Ta aktualizacja oznacza, że BIP148 stał się znacznie mniej prawdopodobny. Stąd możliwe są dwa wyjść: aby wdrożyć SegWit za pomocą Soft Fork lub wdrożyć SegWit2x za pomocą Hard Forka, aby zwiększyć rozmiary bloków. To, że  górnicy wskazują na  BIP91 nadal nie oznacza, że to się zadzieje. Po drodze czyha wiele przeszkód, a jest ona wciąż daleka od bycia klarowną. Jednak w tym momencie mamy o wiele większą jasność niż mieliśmy 24 godziny temu.

Wpływ na cenę jest dość jasny. Bitcoin wykorzystał te wiadomości i zbliżył się do swojego najwyższego poziomu. W rzeczywistości, w ciągu ostatniego tygodnia, Bitcoin zniwelował niemal wszystkie straty, które osiągnął od swojego szczytu 12 czerwca. I to właśnie jest magią kryptowalut.

 

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

 

Chociaż bitcoin bije w ostatnich miesiącach rekordy popularności, po piętach depcze mu ether. Analitycy prognozują, że niebawem pierwsza wirtualna waluta straci swoją dominującą pozycję. Polscy przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na inwestycje w nowe waluty.

Wartość wirtualnej waluty ether, która jest dostępna na platformie Ethereum oraz od stycznia 2017 roku na eToro, wzrosła o około 4500 proc. od początku tego roku. Pod koniec czerwca br. jej rynek osiągnął 34 mld dolarów, niewiele mniej niż bitcoina. Cena bitcoina wynosi teraz ok. 2565 dolarów i zanotowała nieznaczny spadek. Za ether musimy zapłacić 295 dolarów, ale jego kurs stale rośnie.

Nagły wzrost nowego środka płatniczego wskazuje na to, że świat waluty wirtualnej jest bardzo niestabilny. Jeśli ten trend się utrzyma, ether może przekroczyć wartość bitcoina w najbliższych tygodniach.

Ze względu na znaczne dziennie wahania tej waluty mogą na niej zarobić ci, którzy na bieżąco śledzą jej kurs i są w stanie poświęcić temu sporo czasu. Wartość tej waluty zależy od ogólnego nastawienia inwestorów do walut cyfrowych, dlatego nie da się przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie ich rozwój. Inwestowanie w kryptowaluty wiąże się z ogromnym ryzykiem.

– Bardzo wiele firm na całym świecie co roku wpada w pułapkę inwestowania swoich wolnych środków, a co gorsza, również zasobów operacyjnych czy pieniędzy udziałowców w niestabilne waluty, kruszce oraz inne surowce – mówi Małgorzata Anisimowicz, doradca restrukturyzacyjny w kancelarii PMR Restrukturyzacje SA. – Często są to także firmy rodzinne, istniejące na rynku od pokoleń, których działania są zupełnie niezwiązane z giełdą walut, surowców czy papierów wartościowych, a których brak doświadczenia i świadomości ryzyka doprowadza je na skraj bankructwa – tłumaczy Małgorzata Anisimowicz.

Kryptowaluty przyciągają inwestorów

Bitcoin istnieje od 2009 roku, a jego rywal ether pojawił się w połowie 2014. Obie waluty mają podobny charakter. Są zdecentralizowane, dlatego w niewielkim stopniu wpływają na nie zmiany na rynku walutowym. Według ich twórców transakcje dokonywane za pomocą tych walut są bezpieczne, bo wykorzystują technologie kryptograficzne, a operacje wykonywane są przez programy, a nie ludzi.

Nic dziwnego, że waluty te przyciągają wielu inwestorów, w tym także przedsiębiorców. Niektórzy z nich zarabiają na wysokiej zmienności waluty, inni stawiają na długoterminowe zyski, licząc na to, że kurs obu walut będzie stale rósł.

Duże ilości bitcoinów są skoncentrowane w rękach kilku osób, dlatego inwestowanie w tę walutę może być coraz mniej atrakcyjne. Bitcoin cieszy się także złą sławą ze względu na spekulacje, które odbywają się za jego pomocą. Jej kurs w ciągu roku potrafi się zmienić nawet o kilka tysięcy procent. Na inwestowanie w kryptowaluty najczęściej decydują się młodzi ludzie, którzy są skłonni podjąć większe ryzyko.

Online zapłacisz za wszystko

W Polsce rośnie liczba zwolenników walut wirtualnych, ale wciąż niewiele sklepów i punktów usługowych akceptuje płatności bitcoinami. Takich punktów jest zaledwie kilkadziesiąt, z czego większość w Warszawie. Wirtualną walutą można już jednak zapłacić np. w szpitalu Medicover oraz doładować telefon na kartę w T-Mobile i Heyah. Pełen wykaz sklepów i punktów usługowych przyjmujących płatności bitcoinami można znaleźć na www.coinmap.org.

Znacznie lepiej jest z płatnościami online. Kryptowalutą można zapłacić niemal za wszystko za pomocą operatorów płatności takich jak np. InPay. Zaletą płacenia w tej walucie jest szybkość transakcji, niski koszt i brak konieczności udostępniania swoich danych osobowych.

 

Źródło: PMR Restrukturyzacje S.A.

Popularny inwestor Michael Cogswell, prowadzący profil InvestPower na eToro, zauważył kolejny błąd występujący na rynku. Zazwyczaj indeksy giełdowe i obligacje przemieszczają się w przeciwnych wobec siebie kierunkach, ale teraz rosną równocześnie. To pokazuje nam, że inwestorzy niechętnie dzielą się swoimi akcjami, a inwestorzy obracający obligacjami unikają ryzyka. Wydaje się, że indeks zmienności notowany blisko swojego najniższego poziomu sprawia, że wszyscy czują się nieco zdezorientowani w tej sytuacji.

Wielkim wydarzeniem jest spotkanie indyjskiego premiera Narendra Modi z Donaldem Trumpem w Białym Domu. Zaplanowano również przedstawienie Theresy May dotyczące dalszych szczegółów praw mieszkańców UE w Wielkiej Brytanii po Brexicie, pomimo tego, iż May nie doszła jeszcze do porozumienia z Partią Demokratycznych Unionistów. Wisienką na torcie jest otwarcie ceremonii forum ds. Bankowości Centralnej w Portugalii przez Mario Draghiego.

Choć indeksy giełdowe i indeks VIX są stosunkowo cicho, ostatnio na rynku walutowym dużo się dzieje, a szczególnie na rynku kryptowalut. Ci, którzy inwestują w drugą co do wielkości kryptowalutę na świecie, już odczuwają jej niestabilność i wiele osób zaczyna z tego powodu panikować. Powodem tego jest fakt, iż gdy dany składnik aktywów szybko wzrasta, nie ma czasu na zbudowanie własnych wzorów cenowych lub znaczących poziomów wsparcia. Zauważalne obciążenia sieci podczas niedawnych ICO spowodowało, że alternatywni inwestorzy zaczęli kwestionować stabilność blockchainów Ethereum i nie ma wątpliwości, że niektórzy zaczną się rozglądać za innymi opcjami wdrażania decentralizacji i inteligentnych umów.

Ethereum przeszło długą drogę od 11 dolarów w lutym do swojego rekordowego notowania na poziomie 425 dolarów w czerwcu. W tej chwili możemy tylko zgadnąć, w którą stronę los tej kryptowaluty się odwróci. Analiza techniczna i fundamentalna nie będzie tu za bardzo pomocna. Musimy myśleć o poziomach psychologicznych.  Może być tak, że Ethereum będzie się trzymać poziomu 250 dolarów a potem wystrzeli szybko w górę. Powinniśmy też być również przygotowani na możliwość spadku do 200, 150 lub nawet 100 dolarów. Najlepszym sposobem na przygotowanie się do tego rodzaju ruchów jest analiza portfela oraz jego dywersyfikacja.

 

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Eksperci

Grejner – Co się porobiło – bitcoin oazą stabilności

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej, globalne spowolnienie gospodarcze, brexit, negocjacje handlow...

Program 500 plus najhojniejszym programem na świecie

Rozszerzenie programu Rodzina 500 plus na każde dziecko pochłonie dodatkowo ok. 20 mld zł rocznie. W...

Dolar najdroższy od prawie dwóch lat

Ponad 3,84 zł trzeba było płacić we wtorek za dolara. To najwyższy poziom od maja 2017 r., czyli od ...

Niższe opłaty z tytułu uwłaszczenia, czyli o kolejnych zmianach w prawie

Z dniem 1 stycznia 2019 roku dotychczasowi użytkownicy wieczyści gruntów wykorzystywanych na cele mi...

Premier May zmienia strategię. Co z brexitem i funtem?

Po odrzuceniu przez brytyjski parlament planu Brexitu Izba Gmin przejmuje większą inicjatywę w przyg...

AKTUALNOŚCI

Produkcja przemysłowa nie zwalnia tempa na wiosnę

Co czwarta firma z branży produkcyjnej planuje zwiększyć zatrudnienie w nadchodzącym kwartale. Produ...

KPF: Projekt ustawy antylichwiarskiej w zakresie zmian niezgodny z prawem UE

Przekazany przez Ministerstwo Sprawiedliwości interesariuszom zewnętrznym projekt ustawy o zmianie n...

Inflacja jednak przyspiesza

Według ostatecznych wyliczeń, inflacja wyniosła w lutym 1,2 proc., a więc okazała się nieco wyższa n...

Niedobre prognozy dla polskiego przemysłu

Najnowsze badania koniunktury w przemyśle przynoszą niekorzystne wskazania. W lutym indeks PMI nieoc...

Negatywne skutki gospodarcze zakazu handlu w niedziele

Ograniczenie handlu w niedziele, wbrew twierdzeniom jego zwolenników, nie pomogło małym sklepom, któ...