piątek, Lipiec 19, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "kredyt walutowy"

kredyt walutowy

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię powrotu do debatowania nad ustawą „frankową”. Wspomniana ustawa miała pomóc rozwiązać problem kredytobiorców, w tym frankowiczów, poprzez udzielenie najbardziej potrzebującym kredytobiorcom (zarówno tym którzy mają kredyt indeksowany kursem waluty obcej, jak i „złotówkowiczom”) wsparcia w spłacie zaciągniętych zobowiązań.

Drugim założeniem ustawy było wprowadzenie funduszu konwersji, którego zadaniem było doprowadzenie do przewalutowania zaciągniętych kredytów powiązanych z kursem waluty obcej na złote polskie i ustalenie dalszych warunków spłaty zobowiązania na nowych zasadach. Finalnie ustawa została przyjęta przez sejm, jednak ustawodawca zdecydował wykreślić z jej treści zapisy odnoszące się do funduszu konwersji, co oznacza, że problem kredytów indeksowanych/ denominowanych do waluty obcej nie zostanie rozwiązany. 

Zobacz też:

Burza medialna versus faktyczna pomoc frankowiczom?

Burza medialna jaka została wywołana powyższymi doniesieniami, zepchnęła w cień informacje jakie płyną dla frankowiczów z Sądu Najwyższego, który zaczyna zajmować coraz bardziej stanowcze i jednoznaczne stanowisko w zakresie spraw frankowych.  W bieżącym roku zapadły dwa istotne orzeczenia na kanwie spraw frankowiczów, odpowiednio w dniu 04.04.2019 r. (sygn. akt  III CSK 159/17) oraz w dniu 09.04.2019 r. (sygn. akt I CSK 242/18). Ostatnie z wymienionych orzeczeń w dniu wczorajszym (tj. 08.07.2019 r.) doczekało się publikacji treści uzasadnienia, które jest korzystne dla kredytobiorców.

Oczywiście dla każdego posiadacza kredytu hipotecznego indeksowanego/denominowanego do waluty franka szwajcarskiego najistotniejsza będzie informacja, czy zapisy umowne regulujące klauzulę indeksacyjną są niedozwolonymi postanowieniami umownymi czy też nie. W treści uzasadnienia wyroku z dnia 09.05.2019 r. sygn. akt I CSK 242/18, Sąd Najwyższy wprost wskazał, że „postanowienia regulaminu określające zasady ustalania przeliczenia na CHF przy wypłacie kredytu, jak i przy spłacie jego poszczególnych rat, miały charakter niedozwolonych postanowień umownych”.

Skutki klauzuli indeksacyjnej za niedozwolone postanowienie umowne

Radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych sp. k. należącej do grupy kapitałowej Votum S.A. dodaje, że w omawianym wyroku, Sąd Najwyższy wyjaśnił, że sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco naruszającymi interes konsumenta są postanowienia, które pozwalają bankowi na uzależnienie wysokości świadczenia spełnianego przez kredytobiorcę od swobodnej decyzji banku, niezależnie od tego czy swoboda ta była pełna, czy w jakiś sposób ograniczona.

Jednocześnie w treści orzeczenia Sądu Najwyższego znajduje się bardzo ważna informacja w zakresie skutku uznania klauzuli indeksacyjnej za niedozwolone postanowienie umowne. – Mianowicie, gdy sąd stwierdzi, że zapis klauzuli indeksacyjnej jest nieuczciwy, wówczas zgodnie z treścią art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 oraz orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (zwane dalej: TSUE) powinien uznać go za nigdy nie istniejący i nie wywołujący skutków wobec konsumentów, przy czym strony będę związane w dalszej części pozostałą treścią umowy.

Sąd Najwyższy wskazał także, odnosząc się do licznego orzecznictwa TSUE, że sąd krajowy nie może zastąpić nieuczciwego zapisu umownego w zakresie klauzuli indeksacyjnej innym postanowieniem np. odnoszącym się do kursu publikowanego przez Narodowy Bank Polski. – Jest to bardzo istotna kwestia, gdyż często zdarza się, że sąd krajowy rozpatrujący sprawę próbuje zastąpić kurs ustalany wyłącznie przez Bank właśnie kursem Narodowego Banku Polskiego, do czego zgodnie z dyrektywą 93/13, orzecznictwem TSUE oraz opinią Rzecznika Generalnego TSUE w polskiej sprawie nie jest uprawniony – dodaje radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych sp. k. należącej do grupy kapitałowej Votum S.A.

„Nie należy modyfikować treści postanowień umownych w umowie kredytowej”

Bochenek dodaje również, że Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 09.05.2019 r., wskazał powołując się na bogate orzecznictwo TSUE, że dokonanie takiej modyfikacji umowy przez sąd stałoby w sprzeczności z celami prewencyjnymi Dyrektywy 93/13, gdyż Dyrektywa ma na celu nie tylko wyrównanie pozycji konsumenta z przedsiębiorcą, ale ma również wywrzeć na przedsiębiorcy zaniechanie używania tego typu postanowień umownych w przyszłości.

Wskazując na skutki uznania klauzuli indeksacyjnej za niedozwoloną, należy wskazać, że Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 09.05.2019 sygn. akt I CSK 242/18 r., podziela pogląd wyrażony w wyroku z dnia 04.04.2019 r. sygn. akt III CKS 159/17, wskazując, że strony umowy są związane jej treścią bez klauzuli indeksacyjnej z jednoczesnym pozostawieniem oprocentowania opartego o parametr Libor. Sąd stwierdził, że po usunięciu klauzuli niedozwolonej, umowa kredytu hipotecznego nadal będzie zawierała wszystkie przedmiotowo istotne elementy umowy kredytu tj. kwotę kredytu w złotych polskich, okres kredytowania, datę spłaty raty oraz wysokość oprocentowania. – Jest to bardzo dobra wiadomość dla wszystkich kredytobiorców posiadających kredyty indeksowane do waluty franka szwajcarskiego, gdy w takiej sytuacji dojdzie do tzw. „odfrankowienia umowy kredytowej” – mówi radca prawny Wojciech Bochenek.
Nawiązując do oprocentowania, można wskazać, że bardzo trafnie Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na okoliczność, że pozostawienie umowy kredytowej bez klauzuli indeksacyjnej z oprocentowaniem opartym o parametr Libor, nie stanowi zbyt surowej sankcji dla Banku, za stosowanie nieuczciwego postanowienia umownego, gdyż zapisy regulujące ochronę konsumenta na rynku bankowym, znają bardziej dotkliwą sankcję w postaci kredytu darmowego – dodaje radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych sp. K.

Na koniec warto także wskazać, że Sąd Najwyższy zajął stanowisko również w zakresie aneksem, który przez sąd apelacyjny został uznany za odnowienie długu. W ocenie Sądu Najwyższego, tak zredagowany aneksu, nie stanowi odnowienia długu w rozumieniu kodeksu cywilnego, a jedynie może stanowić uznanie długu. Powyższe ma istotne znaczenie, gdyż jak stwierdził Sąd Najwyższy „Skutek uznania nie jest jednak konstytutywny, co oznacza, że oświadczenie takie nie powoduje powstania zobowiązania uprzednio nieistniejącego lub też zwiększenia wysokości istniejącego zobowiązania. Sprawia to, że jeżeli uznać oświadczenie powodów zawarte w aneksie z 18 sierpnia 2009 r. za uznanie długu, na gruncie prawa materialnego są oni uprawnieni do dowodzenia, że wysokość zobowiązania jest w rzeczywistości inna. Taki dowód co do zasady w niniejszej sprawie został już przeprowadzony, gdyż przyjęcie abuzywnego charakteru klauzuli waloryzacyjnej zawartej w umowie oznacza, że kredyt powinien być wyrażony w złotych, a dotychczasowe podstawy wyliczeń stosowane przez Bank były najprawdopodobniej oparte na błędnych podstawach”.

Jak „uzdrowić” nieuczciwe zapisy w umowach z bankiem?

Co ważne Sąd Najwyższy ponownie podkreślił, że aby doszło do „uzdrowienia” nieuczciwego zapisu umownego, konsument musi wyrazić na to zgodę w sposób swobodny, świadomy i wolny, po dokładnym przedstawieniu mu wszelkich istotnych informacji w tym zakresie. Stanowi to powtórzenie argumentacji przyjętej w uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 2018 r. w sygn. akt III CZP 29/17  oraz opinii Rzecznika Generalnego TSUE w polskiej sprawie frankowej – dodaje radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych sp. k.

Niewątpliwie w ostatnich tygodniach w temacie frankowiczów ma miejsce bardzo dużo wydarzeń, które czasem mogą nam umknąć lub zostać przyćmione przez inne informacje, które zajmują pierwsze strony gazet. Ważnym jest aby spośród tych wszystkich informacji dotrzeć i pokazać te, które warte są uwagi, gdyż zbliżają nas do rozstrzygnięcia istotnego problemu wielu polskich rodzin.  Bez wątpienia takim wydarzeniem będzie wydanie wyroku przez TSUE w polskiej sprawie, gdyż z pewnością treść tego wyroku wpłynie na linię orzeczniczą naszych sądów.

Majowa publikacja opinii Rzecznika Generalnego TSUE wlała w serca Frankowiczów uzasadnioną nadzieję na uwolnienie się od problemu z kredytem, z którym borykają się przez lata. Wielu kredytobiorców uwierzyło, że wygrana jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko podjąć rękawicę.

I rzeczywiście jesteśmy w przededniu wydania wyroku przez europejski trybunał, który wyznaczy linię orzeczniczą dla polskich sądów na kolejne lata.

Ale nie możemy zapominać, że dochodzenie roszczeń z umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej pozostaje nadal skomplikowaną kwestią, wymagającą wiedzy i umiejętności, którą posiadają tylko profesjonalni pełnomocnicy.

W praktyce, wielu świadomych Frankowiczów decyduje się na współpracę z kancelariami posiadającymi odpowiednią wiedzę i doświadczenie, niezbędnymi w sporze z bankiem.

Przeczytaj także:

Wielu kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt waloryzowany lub denominowany do franka szwajcarskiego nie wie, w jaki sposób radzić sobie ze swoim kredytem. Rozwiązań jest kilka:

  • odpuścić i zgodzić się na nieuczciwe zapisy w umowie z bankiem, które w praktyce uznawane są za bezprawne;
  • sądzić się z bankiem samodzielnie – jednak walka z machiną bankową może przerosnąć niejednego powoda merytorycznie i emocjonalnie (wielu Frankowiczów rezygnuje już w pierwszych etapach z powodu braku wsparcia, ale i skutecznie stosowanych technik opóźniania rozstrzygnięcia sporu przez banki);
  • skorzystać z pomocy pełnomocnika, zapewniającego wsparcie na odpowiednim poziomie eksperckim na każdym etapie postępowania.

Zobacz też:

Pełnomocnik czy walka z sądem w pojedynkę?

Profesjonalny pełnomocnik zajmuje się sprawą od samego początku: od postępowania polubownego, przez pozasądowe, aż po skierowanie sprawy do sądu i prawomocne jej zakończenie. Wiele kwestii, na które nie zwrócilibyśmy uwagi, prowadząc sprawę samodzielnie, w oczach fachowca może okazać się niezwykle istotnych dla wygrania sprawy. W sprawach bankowych zapadło już wiele wyroków. Niestety wśród nich znajdują się także orzeczenia niekorzystne dla kredytobiorców. Osoby działające samodzielnie niestety często nie potrafią poradzić sobie z zawiłą procedurą sądową, jak również ogromem argumentów i dowodów przedstawianych przez przeciwnika procesowego, co może często powodować negatywne dla nich konsekwencje prawne. Potwierdza to ekspert, który specjalnie dla portalu BiznesTuba.pl omawia korzyści płynące ze współpracy kredytobiorcy z pełnomocnikiem.

– Gdy staniemy twarzą w twarz na sali rozpraw z pełnomocnikiem banku, górę mogą wziąć emocje, które mogą spowodować, że nie będziemy potrafili zaprezentować naszych argumentów. Banki to ogromne instytucje, które z pewnością dla własnej obrony wyciągną „najcięższe działa”, z którymi ciężko będzie sobie poradzić bez wsparcia specjalisty. Natomiast mając u boku pełnomocnika, będziemy czuli się bardziej komfortowo, co więcej w żaden sposób nie zostaniemy zaskoczeni, gdyż pełnomocnik niezwłocznie zareaguje i odpowiednio nas wesprze. Najistotniejszym jednak argumentem przemawiającym za skorzystaniem z pomocy profesjonalnego pełnomocnika jest jego fachowa wiedza – komentował Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A, która pomaga m.in. w odzyskiwaniu nadpłaconych rat kredytów hipotecznych powiązanych z walutą obcą.

Wiedza prawna, jako najważniejsze „za”

Jak twierdzi ekspert VOTUM i należącego do firmy portalu DlaFrankowiczow.pl, pełnomocnik ma pełne rozeznanie w obowiązującym prawie. Mając na uwadze aktualne orzecznictwo, niezwykle istotna jest odpowiednia argumentacja przytaczanych twierdzeń oraz kwestia przeprowadzenia postępowania dowodowego.

Profesjonalny pełnomocnik od początku prowadzenia sprawy będzie mógł obrać odpowiednią strategię, tak aby postępowanie zakończyło się pozytywnym wynikiem dla jego mocodawcy – „Frankowicza”. Korzystając z pomocy pełnomocnika, kredytobiorca nie będzie musiał również martwić się o kwestie formalne – dodaje Kacper Jankowski.

Mowa m.in. o ciężarze dopilnowania wszelkich terminów, odpisywaniu na pisma strony przeciwnej czy prezentowaniu własnych dowodów w sprawie. Pełnomocnik odpowiada także za obalanie dowodów strony przeciwnej – co jest wyjątkowo ważne, a mając znajomość prawa, ale i źle skonstruowanych umów, które są głównym dowodem w sporze – pozwala dostrzec jeszcze więcej błędów banków. Jak zauważa Jankowski, kolejnym argumentem przemawiającym za ustanowieniem profesjonalnego pełnomocnika jest znaczna oszczędność czasu mocodawcy, a ta może być najważniejszą i niepoliczalną wartością dla kredytobiorcy.

– Pomijając czynności związane z przygotowywaniem odpowiedniej korespondencji ze stroną przeciwną, a następnie pism procesowych, kredytobiorca nie będzie miał obowiązku stawiennictwa na rozprawach sądowych, za wyjątkiem rozprawy, na którą zostanie wezwany przez sąd do osobistego stawiennictwa. Zadaniem pełnomocnika jest godna reprezentacja swojego Klienta – mówi Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Który pełnomocnik najlepszy? Jak wybrać dobrze i nie przepłacić?

Mimo, że rynek kancelarii świadczących pomoc Frankowiczom w egzekwowaniu swoich praw jest duży i stale się powiększa, to nie każdy podmiot działający w tym zakresie jest godny zaufania. Przed wyborem pełnomocnika, zaleca się zrobić krótkie rozeznanie. Warto sprawdzić opinie, wiarygodność i doświadczenie na rynku. Konieczny jest również rekonesans, w jaki sposób wygląda schemat prowadzenia sprawy (poprzez częstotliwość kontaktu pełnomocnika z Klientem, samą możliwość skontaktowania się z osobą prowadzącą sprawę, dyspozycyjność pełnomocnika oraz jego zaangażowanie w prowadzone postępowania). O czym niestety przekonali się kredytobiorcy tkwiący od lat w postępowaniach zbiorowych (tzw. pozwach zbiorowych).

– Nasza spółka od ponad 15 lat reprezentuje poszkodowanych w wypadkach, na rzecz których do tej pory uzyskaliśmy już ponad 2,4 mld zł odszkodowań. Dotychczas Kancelaria działająca w ramach naszej Grupy Kapitałowej wygrała ponad 50 tys. procesów sądowych w różnych obszarach rynku finansowego. W sprawach frankowych mamy kilka rozstrzygnięć nieprawomocnych w postaci nakazów zapłaty oraz kilkadziesiąt wygranych przedsądowych w zakresie zwrotu UNWW. Po wyczerpaniu polubownej drogi dochodzenia roszczeń w ramach mediacji i negocjacji z bankami, w czerwcu 2018 r. rozpoczęliśmy ofensywę procesową. Dotychczas sporządziliśmy ponad 1100 pozwów i przygotowujemy kolejne. Naszą kadrę stanowią doświadczeni prawnicy, którzy szlify zbierali w innych mniejszych kancelariach i mają już za sobą wygrane z bankami. Aktualnie rozwijają się w naszej kancelarii, by móc pomagać kredytobiorcom frankowym na większą skalę– tłumaczy Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Każdy Frankowicz i posiadacz kredytu waloryzowanego lub indeksowanego kursem waluty obcej powinien znać pojęcie spreadu walutowego. Dzięki niemu możemy bez obaw poruszać się po prawnej nomenklaturze stosowanej na co dzień przez banki, ale także kantory realizujące transakcje wymiany walut. O tym, jak spread wpływa na wysokość kredytu hipotecznego oraz co jeszcze warto wiedzieć na jego temat – odpowiadamy w poniższym artykule.

Reklama

Czym jest spread walutowy?

Spread walutowy to pojęcie określające różnicę pomiędzy ceną kupna danej waluty a ceną sprzedaży.Kurs kupna jest kursem, po którym kantory i banki wymieniają klientom waluty obce na waluty krajowe. Jest on zawsze niższy niż kurs sprzedaży, czyli wartość, jaką klient musi uiścić za kupno waluty obcej. W odwrotnej sytuacji banki ponosiłyby straty. Warto także wiedzieć, że kursy te kształtują się różnorodnie w zależności od banku i waluty, a tabele walutowe są aktualizowane co najmniej raz dziennie.

Jak obliczyć spread walutowy?

O ważnym dziś temacie zaciągania kredytów powiązanych z walutą obcą, np. frankiem i o tym, jak obliczyć różnicę kupna i sprzedaży, porozmawialiśmy z ekspertem firmy VOTUM S.A.:

– Jeśli chcemy kupić franki szwajcarskie, a kurs kupna wynosi 3,50 zł oznacza to, że za każdego franka musimy zapłacić powyższą kwotę. Natomiast jeśli chcemy je sprzedać, musimy zorientować się w kursie sprzedaży, który informuje, ile PLN otrzymamy za jednego franka. Jeśli, przykładowo wynosi on 4,00 zł, to w podanym przykładzie spread walutowy, będący różnicą kursów, wynosi 0,50 zł. Spread jest więc wynagrodzeniem banku, zarobkiem instytucji, która pośredniczy w wymianie walut. Jest czynnikiem, który bank ustala samodzielnie. Można go także określić procentowo, o ile kurs sprzedaży jest wyższy od kursu kupna – mówi ekspert portalu DlaFrankowiczow.pl – Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Spread walutowy a kredyt hipoteczny

Kacper Jankowski z VOTUM S.A. – firmy specjalizującej się nie tylko w odszkodowaniach, ale też odzyskiwaniu nadpłaconych raz z tytułu umów kredytowych powiązanych z kursem waluty obcej  – uważa, że zarówno przeliczenie kwoty kredytu ze złotówek na franka szwajcarskiego po niższym kursie, jak i przeliczenie rat kapitałowo-odsetkowych po kursie wyższym, powoduje wzrost długu kredytobiorcy. Zapytaliśmy więc eksperta, co oznacza to dla kredytobiorcy?

– Jeśli z umowy kredytowej wynika, że saldo kredytu w walucie waloryzacji ustalano przy użyciu kursu kupna franka, saldo to, a co za tym idzie kwota kredytu do spłaty przez kredytobiorcę, było wyższe aniżeli byłoby przy zastosowaniu kursu sprzedaży lub kursu średniego. Natomiast jeśli z umowy kredytowej wynikało, że ustalenie wyrażonej w złotych wysokości każdorazowej raty następowało po kursie sprzedaży waluty, rata była wyższa, niż byłaby ona gdyby zastosowano kurs kupna lub kurs średni – dodaje Jankowski.

Zobacz także:

Wielkość spreadu walutowego zależy przede wszystkim od zysku jaki instytucja chce wypracować na obrocie walutami. Dlatego też, banki ustalają wielkość spreadu indywidualnie, jednak istotnym elementem decydującym o jego wysokości jest również popyt na daną walutę. Im bardziej rzadka waluta i im większe ryzyko wahania kursu danej waluty, tym spread jest wyższy. Na różnice w spreadzie mają także wpływ polityka oraz kondycja gospodarcza kraju. Warto zaznaczyć również, że banki samodzielnie ustalały kursy dodając do kursów walut określone przez siebie marże.

Jaki wpływ ma spread walutowy na kredyt indeksowany do CHF?

Jak pisaliśmy w ostatnim artykule dotyczącym rodzajów kredytów powiązanych z walutą obcą, kredyt indeksowany, zgodnie z definicją Rzecznika Finansowego, to kredyt udzielany w walucie polskiej (PLN), przy czym na dany dzień (najczęściej dzień uruchomienia kredytu), kwota kapitału kredytu (lub jej część) przeliczana jest na walutę obcą (według bieżącego kursu wymiany waluty). Następnie kwota ta stanowi podstawę ustalania wysokości rat kapitałowo-odsetkowych, która jest określana w walucie obcej, ale ich spłata dokonywana jest w walucie polskiej, po przeliczeniu według kursu wymiany walut na dany dzień (najczęściej na dzień spłaty). – Należy wiedzieć, że im wyższy jest spread, tym analogicznie więc wyższa jest rata miesięczna kredytu walutowego. Reasumując, spread ma duży wpływ na wysokość raty, a co za tym idzie także na wielkość zadłużenia kredytobiorców – ocenia Kacper Jankowski z VOTUM S.A.

Sytuacja Frankowiczów w świetle prawa

Od kilku lat sytuacja Frankowiczów stała się wyjątkowo napięta. Wszystko za sprawą zmiany kursu walut, dramatycznie zwiększonego spreadu oraz… braku dobrej woli banków. Placówki, które w swym czasie oferowały umowy kredytowe były zorientowane tylko na wyniku sprzedażowym. Dziś przedstawiciele banków stosują techniki, które sprawiają, że Frankowicze rezygnują z walki o swoje. Na szczęście rośnie grupa coraz bardziej świadomych problemu kredytobiorców, którzy polegając na wytrwałości i doświadczeniu specjalistów, odzyskała nadpłacone raty. – Klienci zgłaszający się do banków w celu uzyskania kredytu mieszkaniowego byli informowani, że nie mają wystarczającej zdolności kredytowej, aby otrzymać kredyt w walucie polskiej, dlatego zaciągali kredyt powiązany z kursem waluty obcej. Banki oferowały kredyty indeksowane kursami walut obcych, pomimo iż w świetle obowiązujących wówczas przepisów prawa, zachodziły istotne wątpliwości, czy tego rodzaju konstrukcje umowne były prawnie dozwolone. Kredyty indeksowane/denominowane stanowiły dla sektora bankowego źródło istotnych korzyści finansowych, które wynikały ze stosowania w umowach kredytowych zapisów o charakterze abuzywnym. Postanowienia te godziły w dobre obyczaje i w rażący sposób naruszają interesy kredytobiorców-konsumentów – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Artykuł powstał dzięki wsparciu merytorycznemu ekspertów firmy VOTUM S.A, specjalizującej się w „odfrankowieniu”umów kredytowych oraz odzyskaniu nadpłaconych rat.

To może być przełom w sprawie polskich frankowiczów. Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał opinię, która daje nadzieję na pomyślne rozstrzygnięcie sprawy w sądzie tysiącom kredytobiorców, którzy męczą się ze spłatą kredytu we franku szwajcarskim. Eksperci Grupy Kapitałowej VOTUM, która na co dzień pomaga frankowiczom, nie mają wątpliwości: ta opinia to nowa broń i potężny oręż do walki z bankami.


Wojciech Bochenek, kancelaria Bochenek i Wspólnicy. Kancelaria Radców Prawnych sp. k. działająca w ramach Grupy Kapitałowej VOTUM S.A.

Zobacz też:

TSUE zajmuje się kwestią odstępowania od umów na kredyty zaciągnięte w szwajcarskiej walucie po tym, jak rok temu warszawski Sąd Okręgowy skierował cztery tak zwane pytania prejudycjalne. Z odpowiedzi wynika między innymi, że sąd krajowy musi wziąć pod uwagę interesy konsumenta istniejące w momencie wydawania wyroku, a nie te, którymi kierował się konsument w chwili zawierania umowy.

Reklama

Opinia to jeszcze nie wyrok, ale eksperci przekonują, że biorąc pod uwagę dorobek orzeczniczy TSUE można się spodziewać powielenia tez i argumentów zawartych w opinii w samym wyroku. A to będzie oznaczać, że polskie sądy będą musiały albo usunąć niekorzystne dla klienta zapisy albo unieważnić całą umowę, w której jest stroną poszkodowaną.


Kacper Jankowski – Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Przeczytaj również:

Jak informują eksperci z VOTUM SA, przerwanie biegu przedawnień dotyczy nie tylko osób poszkodowanych w wypadkach, ale również frankowiczów, którzy starają się uzyskać zwrot z tytułu nadpłaconych rat. Słysząc, jak wiele emocji wywołuje dziś temat zaciągania kredytów w obcych walutach, postanowiliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście przerwanie biegu przedawnień leży w interesie kredytobiorców. W tym artykule odpowiadamy także, jak wygląda proces przedawnienia roszczeń oraz jakie są sposoby przerwania biegu przedawnienia.

Reklama

Przedawnienie roszczeń oraz sposoby przerwania biegu przedawnienia – to warto wiedzieć!

Przedawnienie roszczeń to możliwość uchylenia się od zaspokojenia roszczenia po upływie określonego terminu. W praktyce posiadając roszczenie – dla przykładu – wobec swego kontrahenta należy uświadomić sobie, że po upływie określonej ilości lat nie będziemy mogli dochodzić swoich praw. Potwierdza to Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A. tłumacząc podstawę prawną:

Jeżeli chodzi o podstawę prawną to podkreślić należy, że instytucja przedawnienia roszczeń została obszernie opisana w ustawie z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny (tj. Dz. U. z 2018 r. poz. 1025, 1104, 1629, 2073, 2244, z 2019 r. poz. 80; zwany dalej k.c oraz w ustawie z dnia 13 kwietnia 2018 r. o zmianie ustawy Kodeks Cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2018, poz.1104), która weszła w życie do polskiego porządku prawnego z dniem 09 lipca 2018 r. Ograniczyła ona możliwość dochodzenia przez wierzycieli swych roszczeń majątkowych, dlatego też niezmiernie ważne jest uświadomienie sobie, w jaki sposób można zapobiec z biegiem czasu utracie swych środków finansowych – mówi ekspert.

Kwestia przedawnienia roszczeń dotyczy nie tylko osób poszkodowanych w wypadkach, ale spotyka także Frankowiczów. Dlatego wiele osób decyduje się na prawne narzędzie przerwania biegu przedawnienia, tak, aby odzyskać np. nadpłacone raty kredytu z tytułu wzrostu kursu waluty. Jeśli decydujemy się na to, warto przykładać szczególną uwagę do dat – tak, abyśmy nieopatrznie nie pominęli okresu przedawnienia, co poskutkować może utratą możliwości skutecznego dochodzenia należności. Sposobów przerwania biegu przedawnienia jest kilka, dlatego też w celu wyboru dla siebie najbardziej optymalnego sposobu najlepiej zwrócić się po pomoc do profesjonalnego eksperta lub pełnomocnika: radcy prawnego czy adwokata.

Prawo i czas – Twoi sprzymierzeńcy

Jeśli chcemy dochodzić roszczeń przeciwko bankom, powinniśmy zawsze mieć na względzie fakt, że każde dokonane w danym miesiącu świadczenie nienależne ulega przedawnieniu od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. – W stosunku do rat kredytowych opłaconych do dnia 08.07.2018 r. możemy dochodzić roszczeń maksymalnie 10 lat wstecz od dnia wnoszenia pozwu do sądu lub skierowania wniosku o zawezwanie do próby ugodowej, licząc wskazany okres dla każdej pojedynczej raty. Oznacza to, że z upływem okresu ponad 10 lat wstecz od dnia dzisiejszego, przedawnieniu ulegną roszczenia z pojedynczej zapłaconej raty, co obrazuje przykład: roszczenie z raty płatnej np. w dniu 10.07.2009 r., ulegnie przedawnieniu w dniu 11.07.2019 r. – komentuje Kacper Jankowski z VOTUM S.A. dodając także, że w przypadku nadpłat dokonanych od 09.07.2018 r. należy liczyć 6-letni okres przedawnienia.

UWAGA: Należy zaznaczyć, że tak jak w wyżej podanym przykładzie kredytobiorca będzie uprawniony do dochodzenia swoich praw jednak narazi się na ryzyko podniesienia przez swego przeciwnika tj. bank tzw. zarzutu przedawnienia, co może skutkować oddaleniem powództwa przez sąd i narażeniem kredytobiorcy na dodatkowe koszty.

Jakie działania można podjąć, aby przerwać bieg przedawnienia?

Istnieje kilka sposobów przerwania biegu przedawnienia, jednakże najpopularniejszym z nich jest z pewnością wniesienie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej, w którym to wnioskodawca wzywa swego przeciwnika do zawarcia ugody na drodze polubownej.

Pisaliśmy już o tym w ostatnim artykule – ugoda jest umową, w której strony powinny czynić sobie wzajemne ustępstwa celem osiągnięcia porozumienia kończącego spór na drodze polubownej. W przypadku braku porozumienia pomiędzy stronami lub niestawienia się przeciwnika na posiedzeniu sądu, strona wzywająca, pomimo że faktycznie nie odzyska swych środków zyskuje przede wszystkim swoiste zabezpieczenie roszczeń w przyszłości. Zgodnie z art. 123§1 pkt.1 Kodeksu Cywilnego bieg przedawnienia przerywa każda czynność dokonana przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwzięta bezpośrednio w celu dochodzenia, ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia.

Co istotne, aby nie narazić się na zapłatę na rzecz przeciwnika zbędnych kosztów wywołanych wniesionym wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej (do których można m.in. zaliczyć koszty zastępstwa procesowego na rzecz profesjonalnego pełnomocnika drugiej strony, koszty dojazdu do sądu), należy pamiętać, aby stawić się na posiedzeniu Sądu osobiście lub za pośrednictwem profesjonalnego pełnomocnika. W przypadku niemożliwości stawiennictwa np. z powodu choroby czy pobytu w szpitalu należy wysłać do Sądu pismo z wyjaśnieniem przyczyn niestawiennictwa oraz wnioskiem o przesunięcie terminu posiedzenia. W takim przypadku nie powinniśmy się narazić na zarzut o braku nieusprawiedliwionego niestawiennictwa na wyznaczonym terminie, co może spowodować zasądzenia na rzecz przeciwnika kosztów postępowania – komentował Kacper Jankowski z VOTUM S.A.

Bank nie chce ugody? Spróbuj wnieść powództwo

Drugim najskuteczniejszym sposobem przerwania przedawnienia jest wniesienie powództwa do sądu. Po pierwsze umożliwia to kredytobiorcy odzyskanie środków pieniężnych, a także w momencie złożenia pozwu do sądu, mamy do czynienia z faktycznym przerwaniem biegu przedawnienia dochodzonych roszczeń. Oznacza to, że podobnie jak w przypadku wniosku o zawezwanie do próby ugodowej bieg przedawnienia zostanie przerwany do czasu wydania przez sąd prawomocnego wyroku. – Prawomocność wyroku oznacza, że nie przysługuje już co do niego żaden środek odwoławczy np. apelacja. Natomiast zgodnie z art. 125 k.c. zasądzone roszczenie prawomocnym wyrokiem na rzecz Kredytobiorcy ulega przedawnieniu z upływem sześciu lat. Zatem w przypadku braku wykonania wyroku przez pozwanego, kredytobiorca będzie miał sześć lat do dochodzenia swych praw np. na drodze postępowania egzekucyjnego – mówi ekspert z firmy VOTUM S.A. specjalizującej się w kompleksowej pomocy prawnej, oferującej także obsługę ekspercką w postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym. Więcej o firmie przeczytasz tutaj.

Rzecznik Finansowy ostatnią deską ratunku?

Trzecim sposobem przerwania biegu przedawnienia roszczeń jest wniosek do Rzecznika Finansowego o przeprowadzenie pozasądowego postępowania w sprawie rozwiązania sporu z podmiotem rynku finansowego. Według ekspertów VOTUM S.A. te rozwiązanie jest najmniej skutecznym i można je wszcząć wyłącznie po wyczerpaniu drogi postępowania reklamacyjnego.

–Wniosek – którego koszt to 50 zł – ma głównie na celu zaprezentowanie Rzecznikowi Finansowemu stanowisk stron sporu tj. kredytobiorcy oraz banku. Co ważne, organ ten nie reprezentuje żadnej ze stron sporu, lecz jedynie proponuje warunki zawarcia ewentualnej ugody lub wydaje opinię. Podkreślić należy, że obecnie środek ten nie pozwala na skuteczne dochodzenie roszczeń z uwagi na fakt, iż samo postępowanie może potrwać nawet 16–24 miesięcy i w żadnym stopniu nie gwarantuje wypracowania polubownego porozumienia z bankiem w zakresie zgłoszonych już roszczeń. Powyższe stanowisko zostało potwierdzone opublikowanym raportem Najwyższej Izby Kontroli („Ochrona praw konsumentów korzystających z kredytów objętych ryzykiem walutowym” z dnia 09.08.2018 roku) – dodaje Jankowski.

*Materiał został przygotowany ze wsparciem merytorycznym VOTUM S.A. – firmy gwarantującej kompleksową pomoc prawną na każdym etapie wykonania umowy.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl

Zobacz także:

Ważnym zagadnieniem dla kredytobiorców „frankowych” jest pojęcie przewalutowania tudzież „odfrankowienia” kredytu. Niestety nie są to pojęcia wymienne, dlatego w tym artykule przybliżamy czym się różnią i jakie niosą za sobą konsekwencje prawno-ekonomiczne. Co ważne, oba rozwiązania są skutecznymi narzędziami w walce z machiną bankową, w celu odzyskania tego, co straciliśmy, kiedy kurs franka gwałtownie wzrósł…

Reklama

Przewalutowanie, czyli przeliczenie kwoty pozostałej do spłaty. Czy to się opłaca?

Pierwsze pojęcie odnosi się do przeliczenia kwoty pozostałej do spłaty z franków szwajcarskich (CHF) na złotówki (PLN). Przeliczenie odbywa się po określonym kursie walutowym, ustalonym w chwili przewalutowania, które jest opłacalne dla kredytobiorcy wówczas, gdy spada wartość franka szwajcarskiego w stosunku do złotówki przy jednoczesnej prognozie wzrostu kursu tej waluty.

W rozmowie z ekspertami firmy VOTUM S.A., która już od wielu lat pomaga Frankowiczom w sporach sądowych z bankami, dowiadujemy się, że w Polsce prowadzone są od kilku lat prace nad wprowadzeniem rozwiązania systemowego, jednakże kiedy, na jakich zasadach i przede wszystkim, czy w ogóle zostanie ono wprowadzone – niestety nie wiadomo.

– Obecnie banki indywidualnie rozpatrują wnioski kredytobiorców dotyczące przewalutowania kredytu. Najczęściej przewalutowanie kredytu powoduje wzrost płaconej przez kredytobiorcę raty. Rata kredytu zaciągniętego w złotówkach naliczana jest według stopy referencyjnej WIBOR. Rata kredytu we frankach szwajcarskich naliczana jest natomiast według stopy LIBOR. Zmianie mogą ulec również inne zapisy umowy – takie jak np. marża kredytu. Trzeba pamiętać także, że przy przewalutowaniu kwota kapitału pozostającego do spłaty zostaje przeliczona na polskie złote po aktualnym kursie, co wpływa na jego wzrost – mówi Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także:

„Odfrankowienie” kredytu sposobem na zwrot z waloryzacji

„Odfrankowienie” to potoczne, nadane przez Frankowiczów, określenie rozstrzygnięć, które zapadają w sprawach dotyczących kredytów opartych na walutach obcych. W praktyce sąd kwestionuje zawarte w umowie zasady przeliczania wartości zobowiązania i rat oraz uznaje je jako niedozwolone, z tzw. abuzywnym charakterem, na skutek postanowienia w zakresie klauzuli waloryzacyjnej są bezskuteczne i nie wiążą prawnie kredytobiorców. Przyjmuje się, że kwota kredytu została udzielona w złotych polskich, zaś rozliczanie umowy kredytowej odbywa się w oparciu o parametry ustalone w pierwotnie zawartej umowie. W efekcie umowa ma być traktowana jak zwykły kredyt hipoteczny w złotych (PLN), ale oparty na parametrach cenowych ustalonych w pierwotnym kontrakcie. Pozywającym, w wygranych sprawach, zasądza się zwrot nienależnie uiszczonych świadczeń.

Przypadki wskazują na to, że warto walczyć o swoje

Jak informuje nas VOTUM S.A., firma specjalizującą się nie tylko w odszkodowaniach, ale też w odzyskiwaniu roszczeń z tytułu umowy kredytowej, istnieje wiele przypadków wygranych spraw z bankiem. Pomaga w tym zaciętość oraz współpraca z wykwalifikowanymi znawcami prawa. Bez wątpienia są nimi eksperci z portalu www.dlafrankowiczow.pl, którzy bezpłatnie analizują umowę z bankiem i sprawdzają warunki, które mogą negatywnie wpływać na całkowitą sumę zawyżonych rat.

Potwierdza to niedawny przypadek, kiedy to Sąd Okręgowy w Łodzi I Wydział Cywilny w dniu 21 maja 2018 r. wydał wyrok (sygn. akt I C 620/17), w którym wskazał, m.in. że „w okresie od zawarcia umowy kredytowej bank realizował przedmiotową umowę w stosunku do powodów, stosując niedozwolone klauzule waloryzacyjne. Na podstawie rzeczonych klauzul bank pobierał od powodów raty spłaty kredytu w zawyżonej wysokości będącej wynikiem zarówno niedozwolonej waloryzacji pozostałego do spłaty długu, jak i samych rat. Mając na uwadze, że stosowanie klauzul umownych dotyczących waloryzacji walutowej w umowie kredytowej było nieuprawnione, należy stwierdzić, że pobrana przez bank od powodów nadwyżka ponad kwoty należne obliczone bez zastosowania waloryzacji na podstawie niedozwolonych klauzul waloryzacyjnych stanowi nienależne świadczenie w rozumieniu ar. 410 § 2 k.c.”.

„Odfrankowienie” sposobem na odzyskanie nadpłaconych rat, a może unieważnienie umowy?

Na skutek zabiegu polegającego na „odfrankowieniu” kredytu bank zobowiązany jest zwrócić kredytobiorcy nadpłatę – tj. świadczenia nienależnie pobrane od kredytobiorcy, często określane nadpłaconymi ratami, zaś kredytobiorca spłaca dalej kredyt jako złotowy, który jest oprocentowany tak jak kredyt zaciągnięty w walucie franka szwajcarskiego (wg LIBOR).

Istnieją także inne rozwiązania, na korzyść kredytobiorcy. Jednym z nich jest unieważnienie umowy rzez Sąd. Przykładem może być sprawa z 26 września 2018 roku, w której Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny wydał znaczący dla kredytobiorców wyrok (sygn. Akt VI ACa 427/18), w którym wskazał, iż zawarta umowa kredytowa jest w całości nieważna.

– Sąd Okręgowy rozpatrujący sprawę, a następnie Sąd Apelacyjny uznał, że umowa zawarta pomiędzy kredytobiorcą a bankiem nie spełnia w ogóle ustawowej definicji umowy kredytowej. Zgodnie z art. 69 ust. 1 prawa kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu pożyczonej sumy powiększonej o odsetki oraz do zapłaty prowizji banku. Obciążenie kredytobiorców ryzykiem kursowym nie mieści się w żadnym elemencie umowy kredytowej. Bank już przed udzieleniem kredytu we frankach szwajcarskich wiedział o tym, jakie niesie to ze sobą ryzyko kursowe. Wynikało to z ostrzeżeń jakie we wcześniejszych latach napływały do banków ze strony Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Finansowego – mówił Kacper Jankowski – Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także, jak ważna jest ochrona wizerunku w firmie:

Jak zaznaczają eksperci VOTUM S.A., w efekcie takiego orzeczenia kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu kwoty otrzymanej na podstawie zawartej umowy kredytowej, jednak bez odsetek, opłat oraz podwyżek wynikających z indeksacji.

Co lepsze więc – przewalutowanie czy „odfrankowienie”?

Zapytaliśmy także ekspertów VOTUM S.A., firmy specjalizującej się w kompleksowej pomocy prawnej, postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym, które rozwiązanie jest faktycznie korzystniejsze dla Frankowiczów i dlaczego.

– Należy pamiętać, że wybór opcji pomiędzy przewalutowaniem a „odfrankowieniem” będzie miał istotne znaczenie dla sytuacji ekonomicznej kredytobiorcy. Wydaje się, że najbardziej korzystnym rozwiązaniem w chwili obecnej dla kredytobiorców posiadających kredyty indeksowane do waluty obcej – franka szwajcarskiego, powinno być ich „odfrankowienie”. Wybierając jedną z dwóch opcji należy dokładnie przeanalizować obecną sytuację ekonomiczną, kurs waluty oraz aktualne orzecznictwo sądowe, co pozwoli wybrać opcję najbardziej korzystną dla kredytobiorcy – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Materiał współtworzony z ekspertami firmy VOTUM S.A.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.
https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach


Sytuacja Frankowiczów odbiła się swego czasu w mediach głośnym echem– do dziś sytuacja nabiera rozgłosu, kiedy mówi się o np. przewalutowaniach kredytów frankowych. W dużej mierze emocje w tej sprawie wzmacniają doniesienia dotyczące nieważności umów kredytowych.

Reklama

Kredytobiorcy posiadający kredyt hipoteczny indeksowany lub denominowany do franka szwajcarskiego niejednokrotnie zastanawiają się, czego tak naprawdę dotyczy to zagadnienie, jakie uprawnienia się z tym wiążą, a przede wszystkim jakie skutki rodzi stwierdzenie przez sąd, że umowa kredytu jest nieważna. Słuchając o kolejnych doniesieniach dotyczących stwierdzenia nieważności umowy kredytu, razem z ekspertami specjalizującymi się w kwestiach prawnych, mediacji czy odzyskiwaniu nadpłaconych rat z tytułu umowy kredytowej z firmy VOTUM, pochylamy się nad tym tematem i przybliżamy skutki, wynikające z działań jakie może poczynić konsument względem wadliwie skonstruowanej umowy z bankiem. Walka z bankiem z reguły budzi pewne obawy wśród kredytobiorców. Emocje te podzielają Frankowicze, którzy uważają, że walka z machiną to walka z wiatrakami. Stosunkowa nowa forma rozstrzygnięcia w sprawach kredytów frankowych pozwala jednak konsekwentnie odzyskać zgłoszone w treści pozwu roszczenia.Warto zatem przybliżyć kwestię skutków takiego orzeczenia i sprawdzić, jakie narzędzia mogą nam w tym pomóc.

Nieważność umowy kredytowej – jak ją rozpoznać?

– Kluczową konsekwencją stwierdzenia nieważności umowy kredytu jest okoliczność traktowania takiej umowy, jakby nigdy nie została zawarta. Orzeczenie sądu w tym przedmiocie jest deklaratoryjne, co oznacza, że nie kreuje tego skutku, a jedynie potwierdza, że ze względu na doniosłe wady umowy nie funkcjonuje ona pomiędzy stronami od samego początku (w szczególności, gdy do ukształtowania stosunku umownego doszło w sposób wyraźnie krzywdzący Kredytobiorców, przy wykorzystaniu przez drugą stronę silniejszej pozycji; za przykład może posłużyć naruszenie zasady równości stron przejawiającej się w jednostronnym ustalaniu wysokości zobowiązania Kredytobiorców przez bank, co prowadzi do znacznej dysproporcji w spełnianych przez strony świadczeniach, a tym samym do rażącej ich nieekwiwalentności) – komentował dla portalu BiznesTuba.pl, Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Ekspert dodaje także, że tym samym nie ma stosunku prawnego łączącego strony, co przekłada się to przede wszystkim na możliwość domagania się zwrotu już spełnionych świadczeń. Orzeczenie stwierdzające nieważność umowy kredytu przesądza również w sposób ostateczny o braku obowiązku spełniania na rzecz banku świadczeń w przyszłości, a więc o zezwoleniu na zaprzestanie spłaty kolejnych rat kredytu bez obawy wystąpienia z roszczeniami przez bank. Ustalające orzeczenie sądu znosi więc wątpliwości stron i zapobiega dalszemu sporowi o roszczenia banku wynikające z umowy (potwierdza to wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, z dnia 10.10.2018 r., sygn. Akt XXV C 695/17).

Orzeczenie sądu podstawą do roszczeń?

Ekspert zaznacza, że podstawą są przepisy kodeksu cywilnego – w szczególności art. 58 § 1 i § 2 w zw. z art 395 § 2 – które stanowią, że strony umowy uznanej za nieważną zobligowane są do zwrotu tego, co wzajemnie świadczyły.

– Bank jest zatem zobowiązany do zwrotu Kredytobiorcom wszystkich środków, które dotychczas uzyskał na podstawie takiej nieważnej umowy, natomiast Kredytobiorcy muszą zwrócić rzeczywiście wypłacone przez Bank kwoty kredytu. Jest to rozwiązanie korzystne dla Kredytobiorców, gdyż zobligowani są do zwrotu wyłącznie wypłaconego przez bank kapitału, bez odsetek umownych. Oznacza to, że w takim przypadku finalnie korzystali oni z uruchomionego kredytu bez jakichkolwiek kosztów z tym związanych – dodaje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także:

Warto jednak podkreślić, że bank uprawniony jest do potrącenia kwoty swojego zobowiązania z kwotą rzeczywiście wypłaconego w złotówkach kapitału na rzecz Kredytobiorców, co niweluje niepraktyczny obrót gotówki. Jeżeli kwota wypłaconego kapitału przewyższa sumę wpłaconych przez Kredytobiorców środków, może to prowadzić do sytuacji, w której Kredytobiorcy zobowiązani będą do niezwłocznego zwrotu na rzecz banku pozostałej po dokonanym potrąceniu kwoty kapitału. Niemniej jednak, jeżeli nie posiadają oni stosownych środków, sąd w wyroku stwierdzającym nieważność umowy kredytowej może z urzędu (z własnej inicjatywy) lub też działając na wniosek zgłoszony przez Kredytobiorców, rozłożyć świadczenie na raty, o ile uzna, że znajduje to uzasadnienie w okolicznościach sprawy. W takim przypadku sąd określa wysokość poszczególnych rat oraz czas ich zapłaty.

Czy procesowanie się z bankiem jest opłacalne?

O opłacalności stwierdzenia nieważności umowy kredytu świadczy okoliczność, że wpisana w księdze wieczystej hipoteka na rzecz banku traci w ten sposób swoją podstawę, stąd też możliwe jest złożenie wniosku o jej wykreślenie, co sprawi, że nieruchomość będzie pozbawiona obciążeń. To zaś przekłada się na korzyści właścicieli w przyszłości. – Roszczeń o stwierdzenie nieważności umowy kredytu nie należy się obawiać, lecz trzeba pamiętać, że nie w każdej sprawie będzie ono mogło być dochodzone. Zatem jeśli pełnomocnik zaproponuje wystąpienie z niniejszym roszczeniem, to na pewno warto je rozważyć, gdyż stanowi ono nie tylko kompleksowe, ale również definitywne rozwiązanie zagadnienia związanego z kwestią kredytu frankowego – dodaje Jankowski z VOTUM S.A.

Od czego trzeba zacząć?

Coraz więcej Frankowiczów szuka pomocy w różnych instytucjach czy organach kontrolujących banki, mowa m.in. o KNF czy UOKiK – trzeba jednak pamiętać, że w sporach indywidualnych pomoże jedynie postępowanie procesowe. Tutaj najlepszym narzędziem wspierającym będzie współpraca ze specjalistą. Profesjonalny pełnomocnik pomoże zrozumie zawiłość umowy kredytowej i wskaże, czy w danym przypadku bank zastosował w niej niedozwolone (abuzywne) zapisy prawne. Warto wziąć też pod uwagę najważniejszy fakt, że profesjonalny pełnomocnik będzie potrafił określić dokładną kwotę roszczenia, o jaką można walczyć z bankiem. Przykładem może być firma VOTUM lub portal www.dlafrankowiczow.pl. Wystarczy zarejestrować się podając dane dotyczące kredytu, a specjaliści bezpłatnie przeanalizują dokument i wskażą możliwości, przerywając bieg przedawnienia. Specjaliści VOTUM S.A. będą także reprezentować Cię podczas postępowania przedsądowego i sądowego. Firmie zaufało ponad 7700 frankowiczów.

*Materiał został współtworzony z firmą VOTUM S.A. – gwarantującą kompleksową pomoc prawną na każdym etapie wykonania umowy. VOTUM S.A. oferuje także obsługę ekspercką w postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.
https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach


Kredyty frankowe to tylko potoczna nazwa kredytów, w których pojawia się waluta szwajcarska, czyli CHF (frank szwajcarski). W praktyce jednak wyróżnia się ich trzy rodzaje. Razem z ekspertami VOTUM S.A. zdradzamy, czym różnią się od siebie kredyty zaciągane w innej walucie, które z nich są najkorzystniejsze i finalnie, jak walczyć o swoje, podczas późniejszych problemów związanych ze spłatą zadłużenia.

Szacuje się, że w Polsce podczas największego boomu w latach 2005–2010, banki udzieliły Polakom blisko 900 tysięcy kredytów frankowych. Na ich atrakcyjność wpłynęły m.in. niski kurs franka szwajcarskiego (CHF) oraz niższe oprocentowanie w stosunku do kredytów w złotówkach (PLN) – wszystko za sprawą zagranicznej stopy bankowej (LIBOR ustala stawki oprocentowania kredytu na zagranicznym rynku międzybankowym, określonym w Londynie przez cztery główne banki: Bankers Trust (USA), Bank of Tokyo (Japonia), Barclays i National Westminster (oba z Wielkiej Brytanii).

Należy jednak dodać, że „kredyt frankowy” to duże uproszczenie w nazewnictwie. W przeważającej części owe kredyty to kredyty indeksowe (waloryzowane) bądź denominowane do waluty CHF. Konkretna kwalifikacja kredytu i zweryfikowanie tego w umowie pozwoli nam uniknąć późniejszych nieprzyjemności procesowych i dochodzenia roszczeń od banku, o ile będzie to konieczne.

W tym artykule więc pochylamy się nad prawnymi różnicami w umowach oraz sprawdzamy, jak można walczyć z bankiem w związku z zastosowaną w umowie konstrukcją indeksacji/waloryzacji. Zapytaliśmy też eksperta jaka jest szansa na uzyskanie roszczeń od banku z powodu zmiany kursu franka?

Ryzyko zawsze istnieje – zwłaszcza przy umowach długoterminowych

Wspomniane niskie oprocentowanie, niższy kurs waluty, ale też wzmożone akcje marketingowe banków wpłynęły na to, że kredytobiorcy masowo podpisywali umowy kredytów frankowych. Zachęceni realnymi korzyściami finansowymi, kredytobiorcy optymistycznie bazowali na szacunkowych harmonogramach spłat… Niestety, jak sama nazwa wskazuje – są one tylko estymacją. Podpisując umowę z bankiem należy przede wszystkim pamiętać, że spłata kredytu, zwłaszcza hipotecznego i waloryzowanego, to proces długofalowy i w długim okresie czasu, na rynku może dojść do wielu niekorzystnych zmian.

– Znacząca zmiana kursu CHF wyjątkowo mocno dotknęła Frankowiczów. Nie ma się czemu dziwić, zwłaszcza, że kiedy w chwili podpisania umowy kurs oscylował na poziomie 2–3 zł, dziś osiągnął już poziom ponad 4 zł. Można jednak odzyskać nadpłacone raty, do czego serdecznie zachęcamy. Ważny jest jednak rodzaj podpisanej umowy – „kredyt frankowy” to pojęcie szerokie. Zachęcam więc do kontaktu, w celu analizy umowy. Jeśli zawiera ona m.in. abuzywne postanowienia umowne, można wystąpić z roszczeniem do banku – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także:

Pozew sądowy czy postępowanie pojednawcze?

Umowy kredytowe objęte ryzykiem walutowym – dostępne warianty

Wyróżniamy trzy rodzaje kredytów frankowych:

  1. Kredyt walutowy – zarówno kwota zobowiązania i waluta kredytu jest obca – wpłata kredytu i jego spłata w ratach także odbywa się w walucie obcej.
  2. Kredyt indeksowany do waluty obcej – w umowie kredytu waluta i kwota zobowiązania określone zostały w walucie polskiej. Wypłata kredytu następuje w PLN, jednak w przededniu wypłaty lub transzy bank przelicza zobowiązanie na walutę, do której kredyt jest indeksowany po bieżącym kursie – kwota wyrażona w walucie obcej stanowi podstawę do wyliczenia rat kapitałowo odsetkowych. Harmonogram spłat szacowany jest w walucie obcej, natomiast spłata w złotówkach.
  3. Kredyt denominowany do waluty obcej – w umowie określone zobowiązania podawane są w walucie obcej – wypłata natomiast następuje w PLN po przeliczeniu bieżącego kursu wymiany z dnia wypłaty. Harmonogram spłaty określony jest w walucie obcej, spłata natomiast w złotówkach.
KREDYT WALUTOWY KREDYT INDEKSOWANY KREDYT DENOMINOWANY
Kwota kredytu CHF PLN CHF
Wypłata kredytu CHF PLN PLN
Kwota zadłużenia CHF CHF CHF

– Różnice między kredytami – wydawać by się mogło – nie są duże: w praktyce różni je jedynie inna waluta, w jakiej wyrażona jest kwota zobowiązania lub wypłaty w umowie. Konsekwencje dalszych postępowań mogą jednak wpłynąć na późniejsze roszczenia od banku. Z pomocą może przyjść weryfikacja prawna umowy i poddanie jej ocenie sądu. Zasądzone kwoty wahają się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych – komentuje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Popularność kredytów frankowych – jak wybrać by nie stracić?

Obecnie bardzo trudno otrzymać kredyt walutowy. Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła obostrzenia i taki kredyt walutowy mogą otrzymać osoby, które zarabiają w walucie. Powyższe zostało potwierdzone również w najnowszej ustawie z dnia 23.03.2017 r. o kredycie hipotecznym i nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami, wskazując, iż kredyt w walucie obcej mogą otrzymać osoby zarabiające tylko w walucie obcej.

Zobacz także:

Rozwód a kredyt we frankach

Większą popularnością, szczególnie w latach 2005–2010 cieszyły się kredyty indeksowane i denominowane do franka szwajcarskiego. Zgodnie z raportem NIK z 09.08.2018 r. dotyczącym kredytów objętych ryzykiem walutowym, w latach 2006–2008 banki zawarły około 500 tys. umów. Rok 2008 okazał się rekordowy, bo w tym czasie odnotowano wpływ ok. 200 tys. umów o kredyt objęty ryzykiem walutowym.

Powyższe stwierdzenia potwierdza stanowisko Narodowego Banku Polskiego z dnia 6 lipca 2011 r. wyrażonego w toku prac legislacyjnych nad tzw. ustawą antyspreadową, gdzie wprost wskazano, że:

  • Kredyt w walucie polskiej ,,denominowany lub indeksowany”, w innej walucie niż polska jest kredytem w złotych.
  • Przyjęcie klauzuli indeksowej w postaci innej waluty (tak samo, gdyby indeksem była cena złota, zboża czy innego dobra majątkowego) nie przekreśla faktu, że zobowiązanie zostało wyrażone w złotych.

Fot. Pixabay

Kredyt indeksowany nie jest kredytem walutowym

W Raporcie Rzecznika Finansowego z czerwca 2016 r. sam Rzecznik wprost wskazał, że:

„Kredyt waloryzowany (indeksowany) kursem waluty obcej to kredyt udzielany w walucie polskiej, przy czym na dany dzień (najczęściej dzień uruchomienia kredytu), kwota kapitału kredytu (lub jej część) przeliczana jest na walutę obcą (według bieżącego kursu wymiany waluty), która to kwota stanowi następnie podstawę ustalania wysokości rat kapitałowo-odsetkowych. Wysokość kolejnych rat kapitałowo-odsetkowych określana jest zatem w walucie obcej, ale ich spłata dokonywana jest w walucie polskiej, po przeliczeniu według kursu wymiany walut na dany dzień (najczęściej na dzień spłaty)”.

Kredytobiorca decydujący się więc na zawarcie umowy o kredyt indeksowany lub waloryzowany do waluty obcej miał pewność, że otrzyma kwotę o jaką wnosił (w złotówkach), ale nie znał do końca dokładnej kwoty zadłużenia (we franku szwajcarskim).

Przykład:

1. „Bank zobowiązuję się oddać do dyspozycji Kredytobiorcy kwotę kredytu w wysokości 350 000,00 zł. Kredyt jest indeksowany do waluty obcej”

„W przypadku kredytów indeksowanych do waluty obcej, wypłata kredytu następuje w złotych według kursu nie niższego niż kurs kupna zgodnie z Tabelą obowiązującą w momencie wypłaty środków z kredytu. W przypadku wypłaty kredytu w transzach, stosuje się kurs nie niższy niż kurs kupna zgodnie z Tabelą obowiązującą w momencie wypłaty poszczególnych transz.”

2. „Bank udziela kredytobiorcy Kredytu w kwocie 150 000,00 zł, indeksowanego kursem CHF… W dniu wypłaty saldo jest wyrażone w walucie, do której indeksowany jest kredyt według kursu kupna waluty, do której indeksowany jest Kredyt, podanego w Tabeli kursów kupna/sprzedaży kredytów hipotecznych udzielanych przez Bank.”

Fot. Pixabay

Kredyt denominowany, czyli jaki?

W przypadku kredytu denominowanego wysokość udzielanego kredytu jest określona w umowie we franku szwajcarskim. W dniu wypłaty kredytu kwotę tę przelicza się po bieżącym kursie na złotówki. Kredytobiorca zna od początku swoją kwotę zadłużenia w walucie, jednak istnieje ryzyko, że w przypadku spadku kursu otrzyma on kwotę w złotówkach niższą niż oczekiwał. Czasami banki wskazywały w umowie konkretną wartość kursu po jakim będzie dokonane przeliczenie tym samym zabezpieczając kredytobiorcę przed wahaniami kursów

Przykład:

  1. „Bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji Kredytobiorcy kwotę w wysokości 100 000 CHF.”

„Do wyliczenia wypłaconej kwoty stosowany będzie średni kurs złotego do CHF podany w tabeli kursów NBP z dnia wypłaty.”

2. „Bank udziela kredytobiorcy kredytu w kwocie 80 000 CHF na okres 360 miesięcy. Kredyt zostanie wypłacony w złotych polskich po przeliczeniu kwoty 80 000 CHF według aktualnego kursu waluty obowiązującego w banku.”

Ustalenie rat kredytu w walucie zgodnie z harmonogramem spłaty, co następuje w przypadku kredytu indeksowanego i denominowanego powoduje, że wysokość bieżącej spłacanej w złotych raty uzależniona jest od kursu waluty w danym dniu. Kredytobiorca nie może przewidzieć jaka kwota będzie pobrana z jego rachunku bankowego.

Przykład:

Kredytobiorca dokonuje spłaty raty każdego 15-tego dnia miesiąca w wysokości 600 CHF

DATA KURS Kwota z PLN
15.01.2009 2,8696 1721,76
15.02.2009 3,0981 1858,86
15.03.2009 2,9292 1757,52
15.01.2010 2,7314 1638,84
15.02.2010 2,7441 1646,46
15.03.2010 2,6830 1609,80
15.01.2011 3,0158 1809,48
15.02.2011 3,0067 1804,02
15.03.2011 3,1764 1905,84

Powyższy przykład obrazuje różnice w wysokości raty kredytu przeliczonej na złotówki, nie tylko w obrębie lat, ale i miesięcy.

Jak zaznaczają eksperci VOTUM S.A., często Kredytobiorca nie miał świadomości podczas podpisywania umowy o kredyt indeksowany i denominowany, jakie konsekwencje niesie za sobą wahanie kursu waluty i jaki wpływ wywrze na wysokość ich zobowiązania. Dodatkowo brak transparentności w przedstawieniu stosowanego przez bank mechanizmu przeliczeniowego przyczynił się do tego, że Kredytobiorca ma poczucie, że został wprowadzony w błąd. Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A. dodaje:

– Na podstawie aktualnego orzecznictwa sądowego utwierdzamy się w fakcie, że Banki w umowach kredytów indeksowanych i denominowanych stosowały niedozwolone zapisy umowne i nie dawały kredytobiorcy pełnej i przejrzystej informacji o produkcie, co nie pozwoliło im w pełni zapoznać się i zrozumieć grożącego niebezpieczeństwa związanego z umową kredytową obarczoną ryzykiem walutowym.

Gdzie szukać pomocy? Czy można odzyskać utracone?

Rosnąca świadomość Frankowiczów nt. sytuacji w jakiej się znaleźli sprawia, że kredytobiorcy szukają pomocy w różnych instytucjach i organach kontroli, np. KNF, UOKiK, a nawet w Trybunale Sprawiedliwości UE. Należy pamiętać jednak, że wymienione instytucja rozpatrują problem w sposób zbiorowy – biorą pod uwagę jedynie sytuację ogółu kredytobiorców.

– Aby indywidualnie walczyć z machiną bankową, warto zastanowić się nad możliwością skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika. Pomoże on zrozumieć zawiłość umowy kredytowej i wskaże, czy w danym przypadku bank zastosował w niej niedozwolone zapisy prawne. Warto wziąć też pod uwagę najważniejszy fakt, że profesjonalny pełnomocnik będzie potrafił określić dokładną kwotę roszczenia, o jaką można walczyć z bankiem. Zachęcam do odwiedzenia naszej strony  https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach  –  tam można znaleźć sporo informacji na ten temat – dodaje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A

*Materiał został współtworzony z firmą VOTUM S.A. – gwarantującą kompleksową pomoc prawną na każdym etapie wykonania umowy. VOTUM S.A. oferuje także obsługę ekspercką w postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.

https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach

 

– rozmowa z ekspertem finansowym – Krzysztofem Oppenheim, na temat sytuacji frankowiczów oraz  o szansach na przeprowadzenie przez sejm stosownej ustawy w zakresie przewalutowania kredytów z CHF

Jest Pan niemal etatowym obrońcą frankowiczów. Dlaczego, w Pana opinii, to właśnie oni mają rację w sporze z kredytodawcami?

 Z bankowością jestem związany nieprzerwanie od 1993 roku, a od 1998 roku specjalizuję się także w kredytach denominowanych. Podstawowa, absolutnie nadrzędna zasada obowiązująca przy planowanym zadłużeniu  się w obcej walucie:  nie bierz kredytu walutowego, jeśli złotówka jest bardzo mocna. Tak było w okresie 2007  – VIII 2008 r., a szczególnie  pod koniec tego okresu, kiedy to frank momentami był tańszy niż 2 złote. To nie jest wiedza tajemna, tylko  elementarz dla każdego bankowca i to na poziomie początku nauki tej dziedziny. Porównując tę wiedzę np. do nauczania czytania w klasach wczesnoszkolnych: to jak nauka literek.

 Czyli, w Pana opinii, skok kursu franka do złotówki, który miał miejsce jesienią 2008 roku można było przewidzieć?

 W pewnym sensie – tak. Co prawda, nie było możliwe do przewidzenia, kiedy frank zacznie drożeć i w jakim tempie. Gdyby jednak wiedza bankowców na ten temat przekładała się na działanie i uczciwe doradztwo, to banki w okresie 2007-VIII 2008 namawiałyby swoich klientów „frankowych” na zmianę waluty, czyli na przejście z franka na złotówki.  Oczywiście, dodatkowo, akcja udzielania kredytów hipotecznych w tej walucie powinna być wtedy zastopowana.

Jednak było zupełnie inaczej. Banki, nawet w okresie, kiedy kurs franka wobec złotówki spadł poniżej 2 zł, nastawiały się przede wszystkim na sprzedaż kredytów w tej walucie.

 Zgadza się. To chciwość Panie redaktorze. Chciwość ponad rozsądek, co nie może mieć miejsca w przypadku „instytucji publicznego zaufania”, której naczelnym zadaniem jest dbałość o bezpieczeństwo depozytów, a nie zysk.

W okresie przed pierwszym skokowym wzrostem kursu franka (jesień 2008), na kredytach w CHF zarabiało się znacznie więcej niż na kredytach złotówkowych. W jaki sposób? Po pierwsze kredyty frankowe miały zawsze wyższe marże, po drugie banki osiągały znaczący dochód także na spreadzie, był to zysk od 5 do 13 procent!

Sprzedawanie  – i to na wielką skalę –  kredytów frankowych w okresie tak mocnej złotówki było więc ze strony banków działaniem bardzo ryzykownym oraz  skrajnie nieodpowiedzialnym . Ale kto by się tym przejmował. Przecież bankowcy nie bawili się w „gry walutowe” własnymi środkami, tylko swoich klientów.

W zaistniałej sytuacji obronę frankowiczów uznaję za swój moralny obowiązek. Wszak, nie tylko bardzo dobrze poruszam się w dziedzinie „hipotek” i kredytów walutowych, ale także jestem Polakiem. Nie mogę zaakceptować faktu, że w tym sporze, w którym po jednej stronie jest blisko 1,5 mln poszkodowanych moich rodaków, a po drugiej – kilka chciwych, nieodpowiedzialnych banków, opinie Polaków są tak bardzo podzielone.

Sprawa frankowiczów wdarła się bardzo mocno także do polityki. Czy ten problem powinien być uregulowany odgórnie, tj. poprzez stosowną ustawę?

 Nie ulega to najmniejszej wątpliwości. Tu w pełni zgadzam się z Profesorem Witoldem Modzelewskim, który kiedyś wypowiedział te słowa: „rozwiązanie problemu z kredytami w CHF to swego rodzaju test dla państwa”.  Innymi słowy, jeśli obecny rząd nie poradzi sobie ze skutecznym rozwiązaniem tego frankowego węzła gordyjskiego, za słuszne uznać należy słowa innego klasyka: „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”. Albo rząd reprezentuje interesy wyborców, albo zagranicznych banków, które poprzez własną, skrajną  nieodpowiedzialność wywołały tę sytuację. A teraz umywają rączki.

Poprzedni rząd zlekceważył zupełnie problemy frankowiczów. Natomiast Andrzej Duda,  w swojej kampanii wyborczej, obiecywał pechowym posiadaczom kredytów w CHF,  przewalutowanie tychże po kursie z dnia uruchomienia. I to pewnie zaważyło na wynikach wyborów.

Zarówno Bronisław Komorowski, jak i jego ugrupowanie ponieśli zasłużoną karę za zlekceważenie tragedii – bo tak można nazwać bankructwa wielu praworządnych i uczciwych polskich rodzin –  tak znaczącej ilości grupy naszych rodaków.

Sprawę frankowiczów wykorzystał w doskonałym momencie kandydujący na prezydenta RP Andrzej Duda, co z pewnością znacząco wpłynęło na wynik wyborów.  Niemniej jednak, słowo się rzekło, frankowicze czekają na realizację tej tak ważnej dla nich obietnicy wyborczej.

Jak Pan ocenia przebieg działań w tej kwestii? Czy prace zespołu ekspertów, który tworzy na zlecenie Kancelarii Prezydenta stosowny projekt ustawy, mogą przynieść oczekiwane przez frankowiczów rozwiązanie?

 Kierunek jest niby dobry: dążenie do przewalutowania toksycznych kredytów na złotówki wraz z poszukiwaniem właściwego, czyli sprawiedliwego kursu. Problem jest jednak w tym, że nazywany w pierwszej wersji projektu ustawy kurs zmiany waluty jako „kurs sprawiedliwy” jest jedynie nazwą własną. Z punktu widzenia kredytobiorców: bardziej właściwym określeniem jest nazwanie tego kursu jako „przypadkowy”. Bowiem w bardzo dziwny sposób kalkulator wylicza „kurs sprawiedliwy”. W konsekwencji część frankowiczów byłaby bardzo wygrana na tej propozycji przewalutowania, ale dla innych kredytobiorców taka zmiana wcale nie poprawi sytuacji. A przecież wszyscy pechowi nabywcy toksycznych kredytów zostali w taki sam sposób oszukani przez bankowców. Pomoc należy się więc każdemu kredytobiorcy, a nie tylko wybranej części.

W ostatnim okresie pojawił się też inny pomysł w kwestii frankowiczów, pod którym podpisało się m.in. wielu senatorów. Mam na  myśli delegalizację umów kredytowych w CHF, jako niezgodnych z prawem. Powód: abuzywność zapisów tychże umów, które można znaleźć w każdej umowie. Podążamy tu tropem głośnej opinii w tej sprawie, wydanej przez Rzecznika Finansowego. Co Pan na to?

Powiem tak: rozwiązanie to wydaje się jak najbardziej sensowne i sprawiedliwe. Albo jesteśmy państwem prawa, albo – państwem prawa banków, dającym instytucjom finansowym przywilej bycia ponad prawem.

Niemniej jednak, jest to działanie nad wyraz radykalne i nie bardzo wierzę, że uda się w ten sposób przeprowadzić przewalutowanie. To jest: przez unieważnienie wszystkich umów kredytowych w CHF.

Skąd moje obawy? Sądzę bowiem, że siła lobby bankowego oraz lament płynący z całego świata – wszak niemal wszystkie banki umoczone w toksyczne kredyty, poza PKO BP, mają właścicieli za granicą – nie pozwolą na przeprowadzenie takiej operacji.

Od początku wybuchu frankowego tsunami, czyli od „czarnego czwartku” postulowałem kompromis. Czyli przewalutowanie wszystkich kredytów w CHF na złotowe, przy zastosowaniu kursu o 20 proc. wyższego od tego, który obowiązywał w dniu uruchomienia kredytu.

Skąd wynika tak ustalony sposób przewalutowania?

Wprost z Rekomendacji S obowiązującej od 1 lipca 2006 r., autorstwa Komisji Nadzoru Finansowego. Otóż, zgodnie z treścią Rekomendacji, KNF założyła maksymalny wzrost kursu CHF do poziomu 120 proc. w stosunku do dnia uruchomienia. I o takim ryzyku kursowym został kredytobiorca poinformowany przed podjęciem decyzji o wyborze waluty zadłużenia. Identyczne założenia przyjęły także banki, przy badaniu zdolności kredytowej osób wnioskujących o kredyt we frankach. W treści opracowanego przeze mnie projektu w tym zakresie, który nazwałem „Frankopiryna 2016”,  przytoczyłem w sumie pięć oczywistych argumentów, dlaczego kredyty frankowe powinny być przewalutowane. Wszystkie, bez wyjątku.

Czy brak odpowiedniej ustawy anty-frankowej może negatywnie odbić się na notowaniach obecnego rządu?

 Moim zdaniem porażka prezydenckiego projektu dotyczącego rozwiązania problemu z kredytami frankowymi, bardzo niekorzystnie wpłynie nie tylko na wizerunek Andrzeja Dudy, ale także rządzącego ugrupowania. Skorzystać z tego może na przykład PO,  które to ugrupowanie już raz sprawę frankowiczów nie uznało za godną zainteresowania.  Zyskać głosy może wówczas także Nowoczesna, której lider z pewnością nigdy bankom nie zaszkodzi.  W tym miejscu warto przypomnieć kompromitującą wypowiedź Pana Petru, która pochodzi z wywiadu udzielonego Gazecie Wyborczej w 2014 roku. W wywiadzie tym Lider Nowoczesnej zrównał zakup kredytu frankowego, z działaniem hochsztaplera rozsławionego na całym świecie przez film Scorsese – Wilka z Wall Street. Tym samym, wprost określił nabywców toksycznych kredytów w CHF jako przestępców.

Moim zdaniem, szansę na skuteczne i sensowne rozwiązanie frankowego problemu, gnębiącego około 1,5 mln naszych rodaków, daje wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość.  Oby to miało miejsce – oznaczać to będzie pierwszy wielki sukces w wojnie polskiego społeczeństwa przeciwko zagranicznym bankom, którą od kilkunastu miesięcy obserwujemy w mediach i w życiu publicznym.

A jak się ma do tego Brexit? Kurs franka znowu podskoczył.

 To kolejny dowód, że musimy jak najszybciej rozbroić frankową bombę. Znowu rynek walutowy będzie szaleć, nie wiemy jaka będzie relacja franka do złotówki za tydzień lub dwa, tym bardziej w perspektywie kilku lat.  W tak niepewnych czasach zamiatanie przez polityków tej sprawy pod  dywan i udawanie, że problemu z toksycznymi kredytami nie ma, świadczy o ich niekompetencji i braku odpowiedzialności.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Krzysztof OPPENHEIM, Prezes Zarządu „Nieruchomości Boża Krówka”, ekspert finansowy od kredytów hipotecznych, restrukturyzacji zobowiązań, specjalizujący się także w oddłużaniu i upadłości konsumenckiej. Założyciel Fundacji Praw Dłużnika „Dłużnik też Człowiek”.

Eksperci

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

AKTUALNOŚCI

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj książkę

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie organizowanym przez nasz portal. Tym razem pytamy Was o t...

Potrzebna pilna waloryzacja kontraktów budowlanych

Jak informuje FPP i CALPE, dynamiczny wzrost kosztów realizacji projektów infrastrukturalnych w połą...

Już za tydzień wakacje! – oto Twój przedwakacyjny niezbędnik

Z jednej strony wakacyjny wyjazd to świetna sprawa. Z drugiej – to masa spraw, z którymi musimy się ...