środa, Grudzień 19, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "kredyt bankowy"

kredyt bankowy

Polacy pożyczają pieniądze poza bankami. Z takich pożyczek w zeszłym roku skorzystało już 1,5 mln osób. Taka forma jest szczególnie popularna wśród klientów, którzy chcą pożyczyć niskie kwoty, czyli do 4 tys. złotych. Wartość niskokwotowych pożyczek wyniosła w zeszłym roku 10 mld zł, z czego jedna czwarta przypada na firmy oferujące chwilówki. 

Pożyczki pozabankowe to często jedyne rozwiązanie dla grupy ponad miliona osób, nie mających zdolności otrzymania kredytu w bankach, tzw. „wykluczonych finansowo”. Surowe wymagania, brak pracy „na etat” czy raczkująca własna działalność gospodarcza jest poważną przeszkodą dla uzyskania kredytów bankowych w Polsce. Z jednej strony – dzięki niskiemu wskaźnikowi niespłaconych kredytów, związanemu z wysokimi wymaganiami – polskie banki należą do najsprawniej działających w Europie. Z drugiej strony spora grupa osób jest odcięta od możliwości wsparcia się kredytem bankowym.

Niemal ¾ badanych Polaków uważa, że ich obecna kondycja kredytowa jest bardzo dobra i dobra, co motywowali tym, że są w stanie bez większego problemu spłacać obecne zobowiązania kredytowe.

Jednak, gdy w grę wchodziłyby kolejne kredyty, to optymizm znacząco spada. Możliwość zaciągnięcia kolejnej pożyczki i jej regularnej spłaty ostrożnie szacuje 33% osób, a  kolejne 28% potwierdziło, że wręcz nie byłoby w stanie poradzić sobie z nowym zobowiązaniem.

 

Tomasz Szymanik: Celem jakie sobie postawiłem przychodząc do Funduszu to przede wszystkim wzrost udzielanych pożyczek poprzez zwiększenie oferty produktowej oraz  pozyskanie dzięki temu większej ilości klientów.  Poza tym chcę przeprowadzić optymalizację organizacji Spółki w celu poprawy jej efektywności.  Ważnym elementem, na którym również chcę się skupić  jest pozyskiwanie zewnętrznych źródeł  finansowania.

Czym różnią się pożyczki z MRFP od pożyczek bankowych?

Tomasz Szymanik: Mazowiecki Regionalny Fundusz Pożyczkowy udziela tanich pożyczek na założenie lub na rozwój firmy. Klientami są zarówno firmy, które są dopiero na etapie zakładania, jak też doświadczeni przedsiębiorcy. Współpracujemy z małymi i średnimi przedsiębiorstwami bez względu na to, czy są to spółki, czy osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Ponieważ właścicielem funduszu jest województwo mazowieckie, interesują nas tylko te firmy, które prowadzą lub chcą prowadzić działalność na terenie Mazowsza.

W odróżnieniu od banków, nasza działalność nastawiona jest na rozwój przedsiębiorczości, pozostawiając kwestie komercyjne na drugim planie. Staramy się, żeby udzielane przez nas pożyczki były tanie i nie ciążyły klientom. Udaje nam się to dzięki pozyskiwanemu wsparciu ze środków unijnych, rządowych i samorządowych. Pozyskany w ten sposób tani kapitał przeznaczamy na udzielanie pożyczek. Oprocentowanie roczne naszych pożyczek waha się od 2,83% do 6,33%, maksymalny okres spłaty to 5 lat, a wysokość pożyczki do 120 tysięcy złotych dla start-upów i 500 tysięcy złotych dla firm działających dłużej niż rok.

Analizując koszt kredytu bankowego pamiętajmy, że oprócz oprocentowania liczy się wysokość prowizji, marż i innych opłat, które często opisane są małym drukiem. Niektóre banki wymagają także wykupienia innych produktów – na przykład ubezpieczeń – co może istotnie wpłynąć na koszt pożyczki. Dlatego, szukając ofert na rynku, warto zawsze wziąć pod uwagę całkowity koszt. W przypadku funduszu pożyczkowego głównym kosztem jest oprocentowanie pożyczki, które i tak jest bardzo niskie. Dodatkowe koszty są z reguły niewielkie. W efekcie pożyczki udzielane przez fundusze pożyczkowe są bardzo tanie.

Podsumowując, można powiedzieć, że sam mechanizm pożyczki jest taki sam, jak w przypadku kredytu bankowego. Różnicą jest niższy koszt pożyczek udzielanych przez fundusz. Drugą ważną różnicą jest sposób podejścia – fundusz będzie gotowy do bardziej elastycznego podejścia, chętniej poświęci czas na dopracowanie dokumentacji pożyczkowej i przeanalizowanie biznesowego sensu finansowanego przedsięwzięcia. Należy także pamiętać, że fundusz pożyczkowy nastawiony jest na tworzenie i rozwój firm, a to znaczy, że nie finansuje ani działalności pozabiznesowej, ani nawet działalności bieżącej przedsiębiorstw. Cel pożyczki musi wiązać się z szeroko rozumianym rozwojem firmy.

Czy łatwiej jest pozyskać  fundusze z MRFP niż w bankach?

Tomasz Szymanik: Bank to instytucja, która chętnie współpracuje ze stabilnymi firmami, które mają długą historię kredytową. Najlepiej, jeśli firma jest duża i ma od wielu lat rachunek w banku, w którym stara się o kredyt. Dobrze też, żeby na tym koncie były systematyczne duże wpływy. W takim przypadku uzyskanie finansowania w banku jest dość proste.

Gorzej, jeśli dopiero zakładamy firmę i potrzebujemy kredytu na rozpoczęcie działalności. Firma dopiero powstaje, więc nie ma mowy o historii kredytowej, a przychody… dopiero mają być. Nie ma się czym wykazać i z reguły nie ma mowy o kredycie w banku. Start-upy i małe przedsiębiorstwa potrzebują większego zaufania i mniej rygorystycznego podejścia. W takiej sytuacji do gry wchodzi Mazowiecki Regionalny Fundusz Pożyczkowy. Powstające przedsiębiorstwa i małe lub krótko działające firmy są typowymi klientami dla funduszy pożyczkowych. Jeśli tylko firma wykaże, że z biznesowego punktu widzenia jej projekt ma szanse powodzenia, na pewno pożyczkę otrzyma.

Można powiedzieć, że oferta bankowa jest dobra dla stabilnych przedsiębiorców, którzy swoje biznesowe dorastanie przeszli współpracując z funduszem pożyczkowym.

Jakie warunki należy spełnić, aby uzyskać pożyczkę z MRFP?

Tomasz Szymanik: Aby rozpocząć starania o pożyczkę należy złożyć wniosek, biznesplan i tabele finansowe. Dokumenty można złożyć osobiście lub wysłać przez internet za pomocą strony internetowej funduszu (pozyczkimazowieckie.pl). W trakcie rozpatrywania wniosku – oprócz powyższych trzech dokumentów – należy złożyć jeszcze inne dokumenty, których wybór zależy od firmy i planowanego przedsięwzięcia. Po zgromadzeniu kompletnej prawidłowej dokumentacji wniosek jest oceniany i ustalane jest oprocentowanie pożyczki. Na ocenę składają się: analiza finansowa, analiza zabezpieczeń i analiza jakościowa. Wysokość rocznego oprocentowania pożyczki w zależności od wyników oceny waha się od 2,83% do 6,33%. Po zaakceptowaniu warunków pożyczki przez klienta podpisywana jest przez obie strony umowa pożyczki, ustanawiane są zabezpieczenia i wypłacana jest kwota pożyczki na konto wskazane przez klienta. Fundusz nie pobiera prowizji za udzielenie pożyczki. Pobierana jest jedynie niewielka opłata za rozpatrzenie wniosku pożyczkowego w wysokości od 100 do 200 złotych w zależności od wielkości pożyczki.

Jakie znaczenie maja fundusze dla przedsiębiorców?

Tomasz Szymanik: Fundusze pożyczkowe mają wiele zalet. Oferują pożyczki na bardzo konkurencyjnych warunkach. Nie boją się współpracy z małymi podmiotami i osobami stawiającymi dopiero pierwsze kroki w biznesie. Są także wyrozumiałe w razie konieczności restrukturyzacji pożyczki. Dla małych firm to niewątpliwe zalety. Należy jednak pamiętać, że proces rozpatrywania wniosku jest dość długotrwały – trwa około miesiąca, a konieczna „papierologia” nie jest może trudna, ale jest jej dość dużo. Na dodatek przeznaczenie pożyczki trzeba bezwzględnie udokumentować fakturami. To wszystko niewygody wynikające z tego, że fundusz pożyczkowy musi sam rozliczyć każdą pożyczkę przed organami kontrolującymi wydatkowanie środków unijnych.

Dlatego w przypadku większych firm o bogatej historii kredytowej i stabilnych przychodach może okazać się, że proces udzielania i rozliczania pożyczki będzie szybszy i prostszy w banku niż w funduszu pożyczkowym. Niestety, w przypadku podmiotów małych, a zwłaszcza tych początkujących, współpraca z bankiem z reguły zakończy się niepowodzeniem. W takim przypadku aplikowanie o pożyczkę w funduszu pożyczkowym jest jedyną szansą na uzyskanie potrzebnego finansowania dla przedsiębiorców.

Dziękujemy za rozmowę.

Więcej:

Tomasz Szymanik, (doktor nauk społecznych – specjalizacja zarzadzanie, magister prawa, specjalista ds. audytu i kontroli wewnętrznej).  Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego na kierunku Prawo. Uzyskał tytuł doktora nauk społecznych, specjalizacja – zarzadzanie na Akademii Obr. Narodowej Wydziału Dowodzenia i Zarzadzania. Ukończył również̇ studia podyplomowe w Szkole Głównej Handlowej – audyt wewnętrzny oraz na Uniwersytecie Łódzkim na Wydziale Zarzadzania na kierunku – zarządzanie zasobami ludzkimi. Uzyskał certyfikat z metodyki PRINCE 2 (zarządzanie projektami).

Od wielu lat prowadzi kluczowe projekty w przedsiębiorstwach i instytucjach, w których pracował lub z którymi współpracuje. Jako specjalista prowadził liczne szkolenia branżowe. Jest również doradcą biznesowym.

Pracował m.in. w Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, Banku Millenium i Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A.

Połowa małych przedsiębiorców planuje ubiegać się o finansowanie w ciągu najbliższego roku. Dodatkowe fundusze są im potrzebne głównie na zakup nowego sprzętu, poszerzenie zakresu usług, wynajem nieruchomości i reklamę. Przedsiębiorcy nie zawsze wiedzą jak ubiegać się o dofinansowanie. Często spotykają się też z odmową jego udzielenia, jak wynika z badania “Potrzeby mikroprzedsiębiorstw w zakresie finansowania 2017”, zrealizowanego przez instytut Smartscope dla firmy Aasa Polska.

Polska rzeczywistość gospodarcza jest kreowana przez ponad 2 mln mikroprzedsiębiorstw z bardzo różnych branż. Każde z nich musi mierzyć się z podobnymi wyzwaniami. Głównie z pozyskiwaniem środków na bieżącą działalność i rozwój, tak aby zachować płynność finansową i jednocześnie być konkurencyjnym na rynku.

O jakich kwotach mowa? Co dziesiąty właściciel małego biznesu potrzebuje 10 tysięcy złotych na rozwój swojej firmy,  a co piąty od 10 do 49 tysięcy. Połowa tych, którzy zadeklarowali potrzebę uzyskania dofinansowania, zadowoliłaby się także kwotą w wysokości do 5 tysięcy złotych.

Na co  przedsiębiorcy potrzebują finansowania?

Właściciele firm, zapytani o cele, na jakie zamierzają przeznaczyć zewnętrzną pożyczkę, kredyt lub inną formę finansowania, wymieniali najczęściej zakup sprzętu do prowadzenia działalności (68 proc.). Co czwarty chciałby dzięki nim rozwinąć swoją działalność (25 proc.), a wśród tej grupy najwięcej osób deklarowało chęć przeznaczenia uzyskanych środków na poszerzenie zakresu usług firmy (43 proc.), wynajem firmowej nieruchomości (21 proc.), a także jej remont lub działania reklamowe (po 9 proc.). Z kolei 14 proc. wykorzystałoby dodatkowe środki na spłatę bieżących zobowiązań firmowych lub zatrudnienie zespołu.

Porównując te dane z wynikami ubiegłorocznymi widać, że rozwój działalności jest kluczowy dla właścicieli małych firm. Aż 64 proc. rok temu chciało przeznaczyć dodatkowe środki finansowe właśnie na ten cel, podczas gdy pozostali wskazywali spłatę bieżących zobowiązań firmowych czy kredytu bankowego.

Trudności w uzyskaniu finansowania

Potrzeby małych przedsiębiorców zderzają się jednak z rzeczywistością rynkową. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy dopiero startują z działalnością. Najczęściej wskazywanym problemem pojawiającym się przy założeniu firmy, jest konieczność ponoszenia wysokich kosztów jej prowadzenia (40%). Tymczasem wnioski kredytowe takich osób są z góry odrzucane przez większość banków, ze względu na brak historii prowadzonej działalności.

Z odmową finansowania z zewnętrznego źródła spotkał się jak dotąd prawie co trzeci przedsiębiorca. Co ciekawe, aż 31 proc. z nich nie potrafi sprecyzować powodu tej decyzji. W zeszłym roku aż co 10-temu przedsiębiorcy odmówiono finansowania w banku. W tegorocznym badaniu wynik był identyczny. Co więcej, 17 proc. właścicieli firm nie starało się o finansowanie, ponieważ nie wiedziało jak się o nie ubiegać.

Różnorodne źródła finansowania

Mali przedsiębiorcy starają się sięgać po różnorodne źródła finansowania. Najczęściej korzystają ze środków unijnych
i środków z Urzędu Pracy (kolejno 42 proc. i 41 proc.). Z programów dla młodych przedsiębiorców skorzystało w tym roku 18 proc. firm, a z lokalnych programów dla przedsiębiorców 17 proc.

W przypadku usług finansowych polscy przedsiębiorcy stawiali na kredyt bankowy i leasing (po 28 proc.) czy firmową kartę kredytową (18 proc.). Prawie co 10-ty korzystał z firmowej pożyczki pozabankowej, a co piąty uważa tę usługę za interesującą.

 Właściciele małych firm potrzebują przede wszystkim rozwiązań szybkich, niewymagających okazania dużej liczby dokumentów i z elastyczną formą spłaty, która jest indywidualnie dopasowana do ich możliwości. Oferowana przez nas pożyczka „Aasa dla Biznesu” jest odpowiedzią na wszystkie te potrzeby, a dodatkowo może zostać wliczona w koszt prowadzonej działalności – mówi Dominik Ciula, Sales Manager Aasa Polska.

W przypadku pożyczki „Aasa dla Biznesu” proces otrzymania środków trwa do 2 dni i jest wyjątkowo prosty. Sprowadza się on do wybrania potrzebnej kwoty na stronie internetowej aasadlabiznesu.pl (maksymalnie 10 tysięcy zł), określenia terminu spłaty pożyczki oraz wypełnienia wniosku. Po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku można podpisać umowę za pośrednictwem kuriera i otrzymać pieniądze w wybrany wcześniej sposób. W przypadku wybrania czeku Giro, dostarczonego przez kuriera, pieniądze będą do natychmiastowego odbioru w najbliższym Banku Pocztowym. Przy wyborze przelewu pojawią się na koncie już następnego dnia od momentu podpisania umowy.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

 

 

Związek Polskiego Leasingu, członek Konfederacji Lewiatan, reprezentujący polski sektor leasingowy podał, że w okresie od stycznia do końca września br. firmy leasingowe sfinansowały inwestycje polskich firm o wartości 47,9 mld zł. Dynamika branży leasingowej w tym czasie wyniosła 12,9 % r/r.

Najnowsze dane ZPL pokazują, że w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy tego roku branża leasingowa sfinansowała inwestycje firm o łącznej wartości niemal 50 mld zł. Ten wynik cieszy tym bardziej, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że klientami polskich leasingodawców są najmniejsze firmy. Analizy ZPL pokazują, że branża leasingowa ¾ swoich usług kieruje do mikro i małych firm, a blisko połowa usług trafia do najmniejszych firm, czyli klientów o rocznych obrotach do 5 ml zł, mających najtrudniejszy dostęp do zewnętrznego finansowania” – powiedział Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu.

Źródła inwestycji MŚP

Dwie trzecie firm z sektora MSP deklaruje, że realizowane inwestycje finansuje z wypracowanego zysku. Co istotne przedsiębiorstwa, które wykorzystują zewnętrzne środki do finasowania swoich inwestycyjnych potrzeb, najczęściej stawiają na leasing (21,4 proc. wszystkich ankietowanych firm). W dalszej kolejności znalazły się: kredyt bankowy (20 proc.), faktoring (4 proc.), dotacje (3,8 proc.) oraz pożyczki od innych spółek (1,8 proc.) – wynika z najnowszego raportu NFG „Finansowanie działalności przez MŚP w Polsce”.

Cechą wyróżniającą leasing jest mocne powiązanie tego instrumentu z aktywami, które finansuje. Sfinansowane aktywa pracują na rzecz rozwoju działalności MŚP. Uważam, że to właśnie ze związku leasingu z aktywami, wynikają główne cechy tego produktu, które mają wpływ na rosnące znaczenie branży leasingowej i jej oddziaływanie na dalszy rozwój inwestycji, ze szczególnym uwzględnieniem inwestycji sektora małych i średnich przedsiębiorstw” – podkreśla Andrzej Sugajski.

Jakie aktywa są finansowane przez branżę leasingową?

W pierwszych trzech kwartałach 2017 r., klienci firm leasingowych najczęściej finansowali pojazdy lekkie (43,9 % udział w rynku), maszyny i inne urządzenia – w tym IT (27,7%) oraz środki transportu ciężkiego tj. m.in. ciągniki siodłowe, naczepy/przyczepy, pojazdy ciężarowe powyżej 3,5 tony, autobusy, samoloty, statki i środki transportu kolejowego (26,7 %). W omawianym okresie rzadziej finansowane były nieruchomości (1,1% udział w rynku).

Wyniki w grupach produktów

Podobnie jak w pierwszej połowie roku, pojazdy lekkie czyli ujmowane łącznie pojazdy osobowe i pojazdy o wadze do 3,5 tony, były dominującym aktywem finansowanym na rynku. Ma to związek z wysokim udziałem klientów z takich branż jak usługi czy handel. Od stycznia do końca września branża leasingowa sfinansowała pojazdy lekkie o łącznej wartości 21,1 mld zł, czyli o wartości 18,5 proc. większej niż przed rokiem (wówczas finansowanie wyniosło 17,8 mld zł).

Trzeci kwartał to kolejny okres, w którym obserwowaliśmy wzrost w zakresie finansowania maszyn i urządzeń. Dynamika segmentu  maszyn i urządzeń, liczonych  razem z IT (po III kw. 2017r.) wyniosła 19,4%, przy łącznym finansowaniu na poziomie 13,3 mld zł. Na dobre wyniki branży leasingowej, z której usług chętnie korzystają firmy działające w takich obszarach jak: przemysł, produkcja rolna czy budownictwo, w zakresie finansowania maszyn, wpływają fundusze unijne z nowej perspektywy finansowej na lata 2014-2020, uruchomione na początku bieżącego roku.

Od stycznia do końca września 2017r., branża leasingowa podpisała także nowe kontrakty, odnoszące się do takich aktywów jak m.in. ciągniki siodłowe, naczepy/przyczepy, pojazdy ciężarowe powyżej 3,5 tony, autobusy, samoloty, statki czy środki transportu kolejowego, o łącznej wartości 12,8 mld zł. Nowe kontrakty w zakresie finansowania środków transportu ciężkiego, na koniec trzeciego kwartału 2017r., pozostały na zbliżonym poziomie do finansowania udzielonego w analogicznym okresie 2016r.

Warto także zaznaczyć, że na koniec września, branża leasingowa odnotowała dodatnią, 9,5 proc. dynamikę w zakresie finansowania nieruchomości. W przypadku tej ostatniej kategorii, łączna wartość nowych kontraktów wyniosła 0,5 mld zł.

Koniunktura branży leasingowej

Prognozy na koniec roku, są równie dobre jak najnowsze wyniki branży. W ostatnim kwartale roku firmy leasingowe spodziewają się przyśpieszenia aktywności sprzedażowej oraz ustabilizowania jakości portfela leasingowego. Takie wnioski płyną z badania koniunktury branży leasingowej, zrealizowanego przez Związek Polskiego Leasingu, wśród osób odpowiedzialnych za sprzedaż w firmach leasingowych. Przedstawiciele firm leasingowych oczekują wyższego poziomu finansowania dla wszystkich głównych grup środków trwałych, przy czym zdecydowanie najlepsze perspektywy rysują się – po raz kolejny – dla finansowania pojazdów lekkich.

 

 

 

Źródło: Związek Polskiego Leasingu

 

 Raport „Finansowanie działalności przez MŚP w Polsce” przygotowała firma badawcza Keralla Research na podstawie badań przeprowadzonych w lipcu i sierpniu 2017 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 500 aktywnych firm zatrudniających 1-9 (mikro), 10-49 (małe) i 50-249 osób (średnie) w proporcjach oddających strukturę krajowego rynku firm z segmentu MŚP. Respondentami byli właściciele, współwłaściciele oraz osoby współzarządzające firmami.

Odsetek mikro, małych i średnich firm, które deklarują, że do finansowania bieżącej działalności wykorzystują faktoring podwoił się w ciągu zaledwie jednego roku – wynika z badań przeprowadzonych przez Keralla Research na zlecenie NFG SA. Warto też podkreślić, że przedsiębiorstwa z sektora MŚP faktoring wykorzystują nie tylko jako wsparcie codziennej działalności, ale również finansują w ten sposób inwestycje.

Z raportu „Finansowanie działalności przez MŚP w Polsce” przygotowanego na zlecenie NFG SA wynika, że najpopularniejszym sposobem finansowania bieżącej działalności przez mikro, małe i średnie firmy jest kredyt bankowy i limit na koncie firmowym. Z tych rozwiązań korzysta odpowiednio 20,6 oraz 11,4 procent ankietowanych przedsiębiorców. Po faktoring sięga natomiast 5,6 procent badanych firm z sektora MSP.

Dla porównania, z badania przeprowadzonego w sierpniu 2016 roku również przez Keralla Research wynika, że firmy z sektora MŚP poszukując kapitału na wsparcie codziennej działalności najczęściej decydowały się na kredyt obrotowy (27,2%) oraz limit na koncie firmowym (18,2%). Korzystanie z faktoringu deklarowało wówczas zaledwie 2,8% ankietowanych.

– Coraz więcej firm, w tym także tych najmniejszych, zauważa, że kredyt w banku czy limit na koncie to nie są jedyne opcje, jakie mają do dyspozycji. Kierunek zmian jeśli chodzi o finansowanie działalności przez MŚP nie jest więc dużym zaskoczeniem. Zaskakiwać może natomiast skala wzrostu popularności faktoringu. Dwukrotny wzrost zainteresowania tym rozwiązaniem wśród mikro, małych i średnich firm w ciągu zaledwie roku to znakomity rezultat – ocenia Jacek Obłękowski, prezes NFG SA, a wcześniej wieloletni wiceprezes PKO BP.

Jednocześnie warto zauważyć, że w ciągu roku wyraźnie wzrosła liczba firm, które deklarują, iż prowadząc bieżącą działalność nie wspierają się żadnymi zewnętrznymi środkami. Przed rokiem taką odpowiedź zaznaczyła co druga badana firma z sektora MŚP. Obecnie taką deklarację składa siedem z dziesięciu ankietowanych firm. To z jednej strony efekt dobrej koniunktury w polskiej gospodarce, ale również skutek ogólnej niechęci części przedsiębiorców do pożyczania pieniędzy.

Co jednak byłoby w sytuacji pojawienia się konieczności sięgnięcia po zewnętrze środki na bieżące potrzeby? Spośród firm, które obecnie finansują codzienną działalność wyłącznie zyskami, aż 44 proc. zdecydowałoby się wówczas na kredyt w banku, a niemal 18 proc. skorzystałoby z limitu w koncie firmowym. Kolejne odpowiedzi to dotacja (4,8%), faktoring (4%) oraz pożyczka od znajomych bądź rodziny (4%). Co ciekawe, aż 22,5% firm zaznaczyło odpowiedź „nie wiem, trudno powiedzieć”.

– Wśród najmniejszych firm w Polsce wciąż jest wiele takich, które swoją działalność prowadzą i rozwijają wyłącznie przy wykorzystaniu wypracowanych zysków. Często wręcz chronią się przed zewnętrznym finansowaniem. Najlepiej podsumowuje to opinia jednego z przedsiębiorców, który w trakcie badania zadeklarował „jakbym musiał sięgnąć po kredyt, to wolałbym przyjąć więcej zleceń, aby go nie brać” – wyjaśnia Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy.

Własne środki służą przedsiębiorcom nie tylko do prowadzenia codziennej działalności. Około 2/3 firm z sektora MŚP deklaruje, że wyłącznie z wypracowanych zysków finansuje nawet inwestycje firmy. Te, które wykorzystują zewnętrzne środki, najczęściej stawiają na leasing (21,4% wszystkich ankietowanych firm), kredyt bankowy (20%), faktoring (4%), dotacje (3,8%) oraz pożyczki od innych spółek (1,8%).

– Faktoring, szczególnie ten oferowany przez Internet, to nie tylko opcja na krótkoterminowe problemy z płynnością, kiedy kluczowe dla przedsiębiorcy są jego główne cechy, czyli szybkość pozyskania pieniędzy, minimum formalności i atrakcyjna cena. To również rozwiązanie, które może być wykorzystywane do rozwijania biznesu. Myślę, że liczba firm stosujących je w celach inwestycyjnych będzie w najbliższych latach rosła – uważa Jacek Obłękowski.

Raport „Finansowanie działalności przez MŚP w Polsce” powstał na podstawie badań przeprowadzonych w lipcu i sierpniu 2017 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 500 aktywnych firm zatrudniających 1-9 (mikro), 10-49 (małe) i 50-249 osób (średnie) w proporcjach oddających strukturę krajowego rynku firm segmentu MŚP. Respondentami byli właściciele, współwłaściciele oraz osoby współzarządzające firmami. Powyższa informacja jest pierwszą z cyklu publikacji dotyczącego finansowania działalności przez mikro, małe i średnie firmy w Polsce.

 

Źródło; KRD

Z opublikowanego w lipcu badania Związku Banków Polskich (ZBP) wynika, iż kredyt bankowy jest obecnie najbardziej powszechnym źródłem finansowania dla 48 proc. średnich firm (o rocznych obrotach w wysokości od 3,6 mln do 30 mln zł) oraz dla 37 proc. małych przedsiębiorstw (posiadających obroty do 3,6 mln zł). Odnotowano także 2,5- krotny wzrost liczby kredytów inwestycyjnych w stosunku do 2015 roku. Warto jednak zwrócić uwagę na brak dostępności danych dotyczący liczby przedsiębiorstw, która jest zmuszona spłacić swoje kredyty przed terminem lub na nowych, mniej korzystnych warunkach.

Fakt, iż przedsiębiorcy dużo częściej korzystają z kredytów inwestycyjnych to bardzo pozytywny sygnał ożywienia koniunktury. Pamiętajmy jednak, iż firmy korzystające z tego typu inwestowania muszą zakładać, że przez kilka lat w przód będą miały świetną sytuację. Należy mieć na uwadze fakt, iż w każdej umowie kredytowej jest zapis, który mówi, że jeśli sytuacja kredytobiorcy ulegnie pogorszeniu bank może ją wypowiedzieć, a w konsekwencji czego skrócić czas spłaty. Niestety wciąż większość polskich firm nie przykłada uwagi do wizerunku finansowego, narażając się właśnie na takie ryzyko.

Większość obecnie polskich przedsiębiorców (zarówno z sektora MSP jak i dużych firm) nie zarządza prawidłowo swoją zdolnością kredytową – co prowadzi do pogorszenia kondycji finansowej, która staje się w takiej sytuacji wypadkową zupełnie przypadkowych działań oraz uwarunkowań zewnętrznych. Ten trend potwierdzać mogą dane opublikowane w lipcu przez BIG InfoMonitor i BIK z których wnika, iż  zatory płatnicze to jeden z największych problemów polskiej gospodarki. Zaległości rodzimych firm wobec kontrahentów i banków wynoszą już 19 mld zł. Natomiast dane Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, pokazują, iż blisko połowa przedsiębiorców sięgnęłaby po pieniądze z banku jedynie po to, aby rozwiązać kłopoty finansowe.

Nasze obserwacje dowodzą, iż 3 z 5 rodzimych przedsiębiorców o kondycji finansowej swojej firmy dowiaduje się od analityka bankowego podczas wnioskowania o kredyt. Brak informacji o parametrach finansowych przedsiębiorstwa, nie pozwala świadomie zarządzać zdolnością kredytową firmy. Bieżący monitoring daje szansę obrania kierunku w jakim powinny być skoncentrowane działania, dla osiągnięcia pozytywnych wyników.

Z raportu Związku Banków Polskich wynika także, iż zarządzający finansami firm z sektora MSP najczęściej czerpią informacje o produktach i usługach bankowych bezpośrednio od pracowników banków, za pośrednictwem internetowych stron banków, od znajomych, bądź reklam internetowych. Właśnie dlatego dochodzi do zjawiska korzystania z produktów bankowych niedostosowanych do danego etapu rozwoju firmy.

Przykładem może być sytuacja kiedy firmy, które poczyniły duże nakłady inwestycyjne biorą kredyt obrotowy, tylko dlatego, iż jest wygodniejszy i szybciej dostępny z proceduralnego punktu widzenia. Rezultatem jest pogorszona kondycja finansowa firmy oraz problemy z płynnością. W takich przypadku wcześniej powinna zostać przygotowana analiza finansowa sytuacji danego podmiotu. Nie zawsze najprostsze i najwygodniejsze rozwiązania bywają skuteczne.

Autor: Marek Sagan, Główny Ekonomista, Sagan Consulting.

 

Według Polskiej Agencji Prasowej rynek kredytowy w Polsce to blisko 650 mld złotych. Prawie 95 proc. kredytów pochodzi z sektora bankowego, kolejne 3 proc. to pożyczki nieformalne, natomiast po 1 proc. zobowiązań zaciągniętych jest w pozabankowych instytucjach pożyczkowych. Łączna wartość zadłużenia wobec sektora pozabankowego wynosi około 30 mld złotych. Kredytobiorcy mogą wybierać spośród bankowych kredytów, szybkich pożyczek, czy instytucji kierunkowych, finansujących wybraną dziedzinę życia lub zdrowia. Pożyczki na leczenie, finansujące zabiegi stomatologiczne, chirurgię plastyczną, zabiegi medycyny estetycznej, czy okulistykę stają się coraz bardziej popularne. Kto je zaciąga? Czym takie pożyczki różnią się od zwykłego kredytu konsumpcyjnego? Na co zwrócić uwagę decydując się na podobne rozwiązanie?

Zadłużonych jest obecnie około 15,3 mln Polaków, z czego 5,7 mln spłaca dwa lub więcej zobowiązań. Wysokość pożyczek uzależniona jest od rodzaju instytucji. Na co i ile pożyczają Polacy?

Remont mieszkania, wakacje oraz… leczenie

W bankach zaciąganych jest około 31 proc. kredytów powyżej 4 tys. złotych. Większość stanowią zobowiązania w przedziale 1 – 4 tys. złotych. Do 1 tys. pożycza tylko 12 proc. W przypadku instytucji pożyczkowych piramida wygląda odwrotnie, większość (95 proc.) stanowią pożyczki na kwoty od 200 do 4 tys. złotych. W tym prawie połowa nie przekracza 1 tys. zł. Na co pożyczają Polacy? Prawie jedna czwarta potrzebuje dodatkowych środków na remont mieszkania lub domu, 22 proc. finansuje swoje wakacje, 11 proc. za pożyczone pieniądze organizuje uroczystości rodzinne jak komunie czy śluby. 9 proc. kupuje nowy samochód. Ponad 6 proc. ma dodatkowe wydatki na zdrowie i leczenie w ramach prywatnej opieki medycznej. Niecałe 2 proc. dofinansowuje edukację swoich dzieci.

– Na finansowanie i system ratalny w opłacaniu kosztów zabiegów medycznych decyduje się coraz więcej Polaków. Najczęściej finansowanym obszarem jest stomatologia. Ponad połowa pożyczek udzielonych przez nas w 2016 roku (52,5 proc.) dotyczyła implantologii, ortodoncji, endodoncji. Na drugim miejscu znajduje się chirurgia plastyczna (14,8 proc.), a zaraz za nią medycyna estetyczna (12,9 proc.) i okulistyka (3,3 proc.). Największy wzrost zapytań o finansowanie zabiegów medycznych dotyczył w ostatnim czasie rehabilitacji (65 proc.), leczenia uzależnień (53 proc.), leczenia bezpłodności (33 proc.) oraz ortopedii (22 proc.) choć trzeba pamiętać, że ostatnie cztery obszary wciąż stanowią niewielki procent wszystkich zapytań od klientów (łącznie około 10 proc.) – podkreśla Krzysztof Sokalski, Prezes Medical Finance Group, właściciela marki MediRaty, która od ponad 5 lat finansuje zabiegi medyczne w Polsce.

Kto pożycza na leczenie stomatologiczne lub operację?

– Aż 50 proc. osób wnioskujących o nasze finansowanie nie ma aktualnie zobowiązań wobec banków lub innych instytucji finansowych, a 25 proc. deklaruje, że spłaca miesięcznie nie więcej niż 500 zł wszystkich rat kredytów –podkreśla Krzysztof Sokalski, Prezes Medical Finance Group, do którego należą MediRaty. – Co ciekawe, blisko 70 proc. wnioskujących stanowią pracownicy etatowi, a tylko 10 proc. pracownicy zatrudnieni na umowę o dzieło. Kolejne 10 proc. to renciści, pracownicy na kontraktach etc. – dodaje. Z danych firmy wynika, że wnioskujący prowadzą gospodarstwa domowe, w których wszyscy członkowie mogą się samodzielnie utrzymać, a tylko 20 proc. pytających ma na utrzymaniu jedną lub więcej osób. Najwięcej wnioskodawców mieszka w województwach: mazowieckim, śląskim, dolnośląskim, wielkopolskim i małopolskim. Tam też można zaobserwować największe zagęszczenie placówek medycznych.
– Wnioskodawcami są głównie kobiety, tylko 25 proc. stanowią mężczyźni. Dominują osoby w wieku 36-50 lat, które dysponują dochodami pozwalającymi im na swobodne korzystanie np. z prywatnych usług stomatologicznych, estetycznych czy medycznych. Zdecydowana większość wnioskodawców ma dochody nie przekraczające średniej krajowej, blisko jedna czwarta zarabia powyżej średniej krajowej, a tylko 13 proc. deklaruje niskie dochody, które nie przekraczają 1500 zł netto/mies. – podsumowuje Krzysztof Sokalski Prezes Medical Finance Group zarządzający MediRaty.

Pozabankowe instytucje pożyczkowe

Polacy często mylą instytucje pozabankowe (udzielające pożyczek, ale mające w swojej ofercie również inne produkty finansowe np. lokaty) oraz instytucje stricte pożyczkowe, których działalność opiera się tylko na pożyczkach i jest regulowana Ustawą o kredycie konsumenckim. O ile instytucje pozabankowe nie podlegają Prawu Bankowemu, a ich lokaty nie są gwarantowane Bankowym Funduszem Gwarancyjnym o tyle instytucje pożyczkowe działają zgodnie z przepisami Ustawy o kredycie konsumenckim i dokonują oceny ryzyka kredytowego klientów. Na rynku jest coraz więcej instytucji pożyczkowych wyspecjalizowanych w udzielaniu pożyczek na konkretny cel. Mimo, że działają one szybko (decyzje kredytowe podejmowane są w kilka minut) konieczne jest sprawdzenie zdolności kredytowej kredytobiorcy. Jeśli chodzi o koszt pożyczki to jest on czasami uzależniony od celu, na który zaciągane jest zobowiązanie. W momencie, kiedy banki często odchodzą od kredytów celowych (które charakteryzowały się oprocentowaniem niższym o średnio o dwa punkty procentowe oraz koniecznością udokumentowania na co faktycznie wydaliśmy pieniądze), instytucje pożyczkowe nierzadko są na nich oparte, wyznaczając swój sektor finansowania. Wydaje się ograniczające? Z jednej strony tak, jednak takie rozwiązanie przynosi korzyści w postaci większego obniżenia kosztów pożyczki.

– Od ponad 5 lat skupiamy się na finansowaniu usług medycznych i wypracowaliśmy w tym obszarze pozycję lidera. Faktem jest, że pierwszy kontakt dotyczący pożyczki ma miejsce w gabinecie lekarskim lub klinice, co znacznie skraca procedurę i czas oczekiwania. Warto jednak pamiętać, że cały proces przyznania pożyczki odbywa się na linii klient – instytucja pożyczkowa. Warunki umowy ustalane są indywidualnie, Klient podpisuje umowę otrzymaną kurierem, a po jej własnoręcznym podpisaniu rozpoczyna spłatę rat. Dla osób, które biorą u nas pożyczkę najważniejsze jest bezpieczeństwo, dobra oferta i przede wszystkim łatwość otrzymania finansowania – dodaje Krzysztof Sokalski z Medical Finance Group i MediRaty.

W związku z rosnącą liczbą inwestycji, w II kwartale br. co piąty przedsiębiorca z sektora MŚP oczekiwał, że będzie więcej korzystać z finansowania zewnętrznego – wynika z „Barometru EFL”. „Barometr EFL” jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu.
Najpopularniejszym instrumentem finansowym, podobnie jak w poprzednim kwartale, pozostaje leasing – wybiera go 58% firm. Biorąc pod lupę branże, z leasingu najchętniej korzystają firmy budowlane (73,8%), transportowe (73,8%) i produkcyjne (73%).

Podstawowym źródłem finansowania inwestycji zarówno w mikro, małych jak i średnich firmach pozostają niezmiennie środki własne. Korzysta z nich 9 na 10 zapytanych przedsiębiorstw. Biorąc pod uwagę zewnętrzne wsparcie, po raz kolejny leasing dominuje nad kredytem bankowym (58,1% vs. 54,4%). Co szósta firma korzysta z ubezpieczenia majtku firmy (17,4%), a co dziesiąta z faktoringu.

Najmniejsze firmy sięgają do portfeli, większe stawiają na leasing

Podobnie jak w poprzednich kwartałach, widać wyraźną tendencję w korzystaniu z instrumentów finansowych spoglądając na wielkość podmiotów. Im firma zatrudnia więcej pracowników, tym częściej korzysta z leasingu. Podczas gdy wśród mikro firm 45,5% zarządzających bazuje na leasingu, to wśród małych ten odsetek wynosi 61,4%, a wśród średnich podmiotów aż 71,7% przedsiębiorców finansuje swoją działalność leasingiem. Podobną zależność mamy również w przypadku ubezpieczenia majątku oraz faktoringu.

Jak podkreśla Radosław Kuczyński, prezes EFL, takie wyniki z jednej strony korespondują z największym optymizmem wśród „średniaków” dotyczącym planów inwestycyjnych w II kwartale br. – Średnie przedsiębiorstwa najczęściej zgłaszali wzrost planowanych inwestycji, małe i mikro zdecydowanie mniej. Z drugiej zaś, w przypadku tych najmniejszych firm możemy mówić o mniejszej skłonności do ryzyka finansowego, czego konsekwencją jest korzystanie przede wszystkim ze zgromadzonej gotówki – podkreśla Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Firmy budowlane, transportowe i produkcyjne leasingują najczęściej

Na tle sześciu badanych branż, wyróżniają się trzy, których przedstawiciele najczęściej do finansowania swoich inwestycji wykorzystują leasing. Są to branża budowlana (73,8%), transportowa (73,8%) oraz produkcyjna (73%).Wyraźnie większe znaczenie środków własnych, a mniejsze leasingu i kredytu bankowego, widać natomiast w branży handlowej – aż 92,4% stawia na gotówkę, 49,2% na kredyt, a 48,3% na leasing. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w usługach, gdzie tylko 46% stawia na kredyt, a 40,3% na leasing.

 

Źródło: Europejski Fundusz Leasingowy SA

Wynajem mieszkania to ciekawy i popularny pomysł na bezpieczną i przyszłościową inwestycję. Nieruchomości z reguły nie tracą swojej wartości z upływem czasu (a najczęściej na niej zyskują) oraz pozwalają na korzystanie z nich dla własnych celów w razie potrzeby. Tak atrakcyjny dodatkowy dochód warto jednak zarejestrować. Formalności towarzyszące rejestracji wynajmu nie są wcale tak skomplikowane, jak mogłoby się wydawać.

Mieszkania na wynajem to coraz popularniejszy sposób inwestowania wśród Polaków. Wynajmowanie wymaga stosunkowo niewiele wysiłku, a jednorazowy, większy wydatek poniesiony na nieruchomość skutkuje obecnie wyższą stopą zwrotu niż np. ta oferowana przez banki na lokatach. Rejestracja wynajmu mieszkania nie jest skomplikowana, pozwala czerpać korzyści z inwestycji całkowicie bezpiecznie, daje dodatkowe uprawnienia wynajmującemu a nawet… może się finansowo opłacić właścicielowi mieszkania.

Krok pierwszy: umowa

Każdy, choćby najkrótszy, wynajem warto uregulować odpowiednią umową. Przy jej konstruowaniu po raz pierwszy – zasięgaj porady prawnika. W przypadku nieuregulowania kwestii umowy, mogą wystąpić trudności z ewentualną eksmisją osoby, która np. przestała płacić czynsz. Przed podpisaniem umowy z wynajmującym warto sprawdzić także dokładnie tożsamość lokatora. Warto zapytać go także o aktualną pracę – obniży to ryzyko niepłacenia czynszu. Przed zniszczeniem mieszkania zabezpieczy nas kaucja. Jej wysokość najczęściej kształtuje się w przedziale jednej miesięcznej płatności za mieszkanie. Wynajmując mieszkanie obcej osobie możemy się spodziewać, że poprosi nas ona o udowodnienie właścicielstwa za pomocą odpowiednich dokumentów (np. wpis w księdze wieczystej).

Z wizytą w urzędzie

Po podpisaniu umowy, czas na jej zgłoszenie w odpowiedniej instytucji. Formalizując wynajem, nie możemy pominąć wizyty w urzędzie skarbowym. Wynajęcie mieszkania nie spowoduje obowiązku zakładania działalności gospodarczej, bo aby prywatnie udostępnić własne „M” lokatorowi, możemy rozliczać się jako osoba fizyczna.

Możliwości rozliczenia się z fiskusem są dwie: w formie ryczałtu albo na ogólnych zasadach.
W pierwszym przypadku musimy zapłacić podatek w wysokości 8,5% od kwoty przychodu. Jest to najniższy i najczęściej wybierany rodzaj opodatkowania przez osoby zarabiające na wynajmie.
W tym przypadku nie można odliczyć żadnych kosztów związanych z eksploatacją mieszkania (np. remont, umeblowanie). Podatek ten uiszczamy jednak dopiero wtedy, gdy lokator zapłaci nam czynsz.

Przy opodatkowaniu na zasadach ogólnych, mamy prawo do odliczenia poniesionych kosztów, np. na prace remontowe. Gdy zarobek na lokalu nie przekracza miesięcznie 528 złotych, rozliczamy się wedle stawki 18%, powyżej tej kwoty należy opłacić już stawkę 32%.  Podstawą opodatkowania na zasadach ogólnych jest dochód pomniejszony o nakłady na remonty, zakup wyposażenia itp. Powinien on zostać wykazany na wykazie przychodów i kosztów.

Decyzja o tym, którą formę wybrać, powinna zależeć od tego, czy właściciel mieszkania ponosi jakiekolwiek koszty związane z wynajmem. Jeśli sam płaci rachunki za media czy opłaty administracyjne, a dodatkowo przeprowadza w mieszkaniu remont, to podstawa opodatkowania się zmniejsza i rozliczanie na zasadach ogólnych może się dla niego okazać bardziej opłacalne niż płacenie kwoty zryczałtowanej.

Legalny wynajem = czysta korzyść

Przygotowanie odpowiedniej umowy najmu działa dwojako. Będzie odpowiednio zabezpieczało nasze interesy, ale da także poczucie bezpieczeństwa lokatorowi. Podpisanie jej na czas określony zapewnia właścicielowi mieszkania większą swobodę działania w przypadku, gdy konieczne będzie podjęcie kroków mających na celu rozwiązanie umowy lub eksmisję lokatora ze względu na niewywiązywanie się przez niego z postanowień umowy. Zgłoszenie do urzędu skarbowego daje natomiast poczucie bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że jest przejawem troski o naszą nieruchomość. Zgłaszając wynajem do fiskusa nie musimy się obawiać kontroli ze strony urzędu skarbowego i ewentualnych konsekwencji karno-skarbowych z tytułu nielegalnego wynajmu.

– Dobrze sporządzona  umowa to połowa sukcesu inwestowania w wynajem, chroni nas bowiem przed przykrymi konsekwencjami współpracy z nieuczciwym  lokatorem. Rejestracja wynajmu w urzędzie skarbowym spowoduje zaś, że środki czerpane z wynajmu są dla nas uregulowanym prawnie źródłem dochodu, co pozytywnie wpływa na naszą zdolność kredytową, np. w przypadku starania się o kredyt bankowy na kolejną nieruchomość – mówi Kuba Karliński z Magmillon.

Źródło: Magmillon

20% wkładu własnego to nie wszystko. Żeby kupić mieszkanie trzeba mieć też pieniądze na notariusza, podatki, prowizję pośrednika, opłaty sądowe czy te związane z zaciągnięciem kredytu. W efekcie zakup kawalerki może wymagać posiadania nawet 50-60 tys. zł w gotówce – wynika z szacunków Open Finance. Całe szczęście jest kilka sposobów na to jak tę kwotę zmniejszyć.

Wkład własny, to określenie odmieniane ostatnio przez wszystkie przypadki. Trudno się temu dziwić, skoro banki wymagają posiadania 20% ceny mieszkania w gotówce, aby udzielić kredytu. Co prawda kwotę tę można zmniejszyć o połowę, ale wymaga to poniesienia dodatkowych kosztów ubezpieczenia i wyraźnie ogranicza grono instytucji, w których można się zadłużyć. Problem jest tym bardziej palący, że szybko znikają ostanie pieniądze przewidziane na dopłaty w programie „Mieszkanie dla młodych”, który tysiącom osób pozwolił uzyskać z państwowej kasy część lub nawet cały wymagany wkład własny. Gdyby tego było mało chcąc kupić mieszkanie trzeba się też przygotować na koszty zawarcia transakcji i zaciągnięcia kredytu. Wiele z nich trzeba opłacić gotówką, co powoduje, że odłożone 20% wkładu własnego może się okazać kwotą niewystarczającą. Dla spokoju warto kupując nowe „M” mieć przynajmniej 3% jego wartości na pokrycie kosztów transakcyjnych. Niestety w przypadku lokali używanych koszty transakcyjne są znacznie wyższe, a więc i bufor bezpieczeństwa musi być wyższy – około 8% wartości nieruchomości.

Ile więc trzeba mieć gotówki, aby ze spokojem kupić skromne 30-metrowe mieszkanie w największych Polskich miastach? Na to pytanie odpowiada Open Finance.

60 tysięcy w Warszawie i 25 w Zielonej Górze

Z opublikowanych właśnie wstępnych danych NBP wynika, że za 30-metrową używaną kawalerkę trzeba zapłacić od 92 tys. zł w Zielonej Górze do 217 tys. zł w Warszawie. W przypadku lokali nowych potrzebne kwoty są wyższe – od 116 do 231 tys. zł za taki sam metraż. W efekcie żeby ze spokojem podejść do zakupu mieszkania i móc wybierać z całej oferty kredytowej dostępnej na rynku trzeba mieć od 26 tys. zł gotówki w przypadku zakupu kawalerki w Zielonej Górze po 50 – 60 tysięcy złotych w Warszawie. W większości miast wojewódzkich przyszły nabywca skromnego „M” musi dysponować oszczędnościami w kwocie od 30 do 40 tysięcy złotych. Z taką sytuacją spotkają się mieszkańcy Białegostoku, Opola, Kielc, Szczecina, łodzi, Bydgoszczy, Olsztyna, Rzeszowa, Katowic i Lublina. O 10 tysięcy złotych wyższy budżet muszą mieć mieszkańcy Gdyni, Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia.

Wprawny negocjator kupi mając połowę gotówki

Całe szczęście jest wiele możliwości, aby kupić mieszkanie dysponując niższą kwotą. Dwie z nich zostały już zasygnalizowane. Po pierwsze część banków przyjmuje wnioski kredytowe od osób, które posiadają jedynie 10-proc. wkład własny. Trzeba mieć jednak świadomość, że najczęściej oznacza to wyższe koszty niż gdyby kredytobiorca miał dwukrotnie wyższy wkład. Drugim sposobem na zdobycie wkładu własnego jest skorzystanie z programu „Mieszkanie dla młodych”. W jego ramach można ubiegać się jedynie o pieniądze zarezerwowane na rok 2018. Stąd wynika niestety pewna komplikacja. Ostateczna umowa sprzedaży domu lub mieszkania musi zostać podpisana w 2018 roku. To samo tyczy się zapłaty przynajmniej ostatniej transzy tytułem należności za nieruchomość.

Na tym jednak sposobów ograniczenia kosztów nie koniec. Negocjować można zarówno stawki taksy notarialnej jak i prowizji płaconej pośrednikowi (o ile korzystamy z jego usług). Podobnie jest z kredytem bankowym. Przy jego zaciąganiu często pojawiają się koszty, których wysokość można negocjować. W ostateczności można zgodzić się na włączenie np. prowizji do kwoty zaciąganego długu (tzw. kredytowanie prowizji), ale pamiętajmy, że wtedy zapłacimy podwójnie. W ratach oddamy nie tylko kwotę należnej bankowi prowizji, ale też odsetki od tej sumy. W skrajnym przypadku zastosowanie wszystkich tych mechanizmów może ograniczyć kwotę potrzebnej do zakupu gotówki o połowę, ale nie łudźmy się – wiąże się to często z dodatkowymi kosztami w przyszłości w postaci wyższych rat.

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Mikro i małe firmy więcej eksportują i inwestują. 49% firm inwestowało w 2016 r – to najwyższy wynik w 7-letniej historii badania „Raport o sytuacji mikro i małych firm”. 18% z nich prowadziło w ostatnim roku działalność eksportową. To dwa razy więcej niż w pierwszym badaniu. Ogólny wskaźnik koniunktury osiągnął poziom 96,7 pkt i był to drugi najlepszy wynik w okresie ostatnich 7 lat (+3 pkt powyżej średniej z lat 2010-2015). Wyzwaniem dla firm jest zwiększenie innowacyjności – pokazały wyniki raportu.

– Nastroje w stosunku do ubiegłego roku trochę się pogorszyły. Natomiast ponieważ nasze badania robimy od siedmiu lat to jest drugi najlepszy wynik w historii. Jeżeli chodzi o branże to dosyć ciekawie to wygląda, bo branża  przetwórstwa przemysłowego, budowlana i usługowa w zasadzie mają identyczny wskaźnik. Natomiast trochę odstaje od tego ogólnego obrazu branża handlowa. Tutaj co roku wyniki są najgorsze, natomiast dobrym symptomem jest to, że ta różnica pomiędzy tymi trzema pierwszymi branżami a handlem z roku na rok się zmniejsza – mówi Tomasz Kierzkowski, Bank Pekao SA.

W tym roku tematem specjalnym siódmej edycji „Raportu o sytuacji mikro i małych firm” Banku Pekao SA są inwestycje w mikro i małych firmach. Niemal co druga mikro i mała firma (49%) realizowała projekty inwestycyjne w ciągu ostatnich 12 miesięcy – to wzrost o +3 p.p. w ciągu roku i aż o +9 p.p. w ciągu dwóch lat. 65% małych firm realizowało projekty inwestycyjne. Wzrosły również nakłady inwestycyjne: wartość 56% zrealizowanych inwestycji wyniosła od 10 do 100 tys. złotych (o 2 p.p. więcej niż w ubiegłym roku), a wartość 18% inwestycji przekroczyła 100 tys. złotych (wzrost o 4 p.p.).

– Na przestrzeni ostatnich kilku lat małe i mikro firmy okrzepły i umiejętnie konkurują na rynku. Myślą o rozwoju i poprawie efektywności działania, o czym świadczy rosnąca trzeci rok z rzędu liczba inwestujących firm oraz wielkość nakładów inwestycyjnych. Korzystne warunki makroekonomiczne, dobra dostępność finansowania zewnętrznego oraz duże potrzeby inwestycyjne pozwalają zakładać, że rosnąca aktywność inwestycyjna mikro i małych firm będzie w kolejnych latach podtrzymana – mówi Grzegorz Piwowar, Wiceprezes Zarządu Banku Pekao SA.

Co istotne, najwyższy odsetek inwestujących firm odnotowano w każdej z badanych branż. Najczęściej inwestowały firmy w sektorze produkcji (55,5%), na drugim miejscu znalazło się budownictwo (54,9% firm), a następnie usługi (49,8%) i handel (41,4%).

Przedsiębiorcy realizują inwestycje, żeby poprawić efektywność (56%), dokonać wymiany środków trwałych (42%) oraz w odpowiedzi na popyt na produkty i usługi firmy na rynku (19%). Dominują inwestycje modernizacyjne, polegające na zakupie aktywów, których do tej pory nie było w firmie (62% w ostatnich 12 miesiącach i aż 70% planowane na kolejny rok). Przedsiębiorcy inwestowali przede wszystkim w wyposażenie, narzędzia i przyrządy (50%), maszyny i urządzenia (44%), w środki transportu (31%), budynki (13%), wartości niematerialne i prawne (11%) oraz grunty (4%). Struktura inwestycji mocno różni się w zależności od specyfiki branży – w maszyny i urządzenia inwestowało 66% firm produkcyjnych, w środki transportu 36% firm budowlanych, a w budynki i budowle 19% firm handlowych.

Mimo finansowania inwestycji głównie ze środków własnych (85%, spadek o 1 p.p. w porównaniu z 2015 r.), coraz popularniejszy staje się kredyt bankowy oraz leasing, z którego w ostatnim roku korzystało odpowiednio 19% (o 1 p.p. więcej w porównaniu 2015 r.) i 17% firm (o 4 p.p. więcej niż rok temu). W 2017 r. aż 30% właścicieli chce sfinansować inwestycje kredytem, a 19% leasingiem. Sprzyjać temu będą między innymi dostępne na rynku linie gwarancyjne.

Nie odnotowano przełomu w zakresie innowacyjności, od lat utrzymuje się ona na podobnym poziomie. Innowacje produktowe w ostatnich 12 miesiącach wdrożyło 24% firm, a innowacje procesowe – 17% firm. W 2016 r. wartość 11% projektów innowacyjnych przekroczyła 100 tys. złotych, wobec 5% w 2015 r. W ostatnich 12 miesiącach innowacje częściej finansowane były kredytem (16% vs. 10% w roku 2015) oraz leasingiem (8% vs. 4%).

– Wobec dużej konkurencji na rynku, rosnących oczekiwań i wymagań klientów oraz naturalnej dla mikro i małych firm elastyczności w dostosowywaniu się do sytuacji na rynku, należałoby oczekiwać, iż wskaźniki innowacyjności w grupie najmniejszych przedsiębiorstw będą wyższe. Zwiększenie innowacyjności to zadanie i wyzwanie dla polskich przedsiębiorców. Czynnikiem wspierającym powinna być większa skłonność firm do korzystania z finansowania zewnętrznego oraz wykorzystanie dedykowanego wsparcia w ramach środków unijnych i rozwiązań krajowych – mówi Grzegorz Piwowar.

W tegorocznym badaniu przedsiębiorcy byli także pytani o inwestycje w kapitał ludzki. Właściciele firm wskazali na wiele obszarów, które wymagają podniesienia kwalifikacji. Najczęściej były to języki obce (26%), specjalistyczna wiedza związana z prowadzoną działalnością (25%), marketing i reklama (24%) oraz informatyka (18%). W okresie ostatniego roku kwalifikacje te były podnoszone poprzez samokształcenie (51%), udział w kursach i szkoleniach (40%) oraz w konferencjach i seminariach (19%). Nakłady na kształcenie właścicieli i pracowników firm nie są duże – jedynie w 25% badanych przedsiębiorstw roczne wydatki przekroczyły kwotę 2 tysięcy złotych.

Kolejny dobry rok dla eksporterów

Dynamicznie rośnie eksport w segmencie mikro i małych firm. Odsetek eksportujących mikro i małych firm zwiększył się w ciągu roku o +3 p.p. do poziomu 18% – jest to dwa razy więcej niż w pierwszym badaniu z 2010 roku. Przedsiębiorcy wysoko oceniają przychody z eksportu. Średnia ocena przychodów z eksportu jest o 8 punktów wyższa od oceny całkowitych przychodów. Prognozy na 2017 r. są optymistyczne – 19% przedsiębiorców planuje sprzedaż towarów i usług zagranicą, a przychody z tej działalności powinny być wyższe niż w roku 2016.

– Mikro i małe firmy coraz lepiej radzą sobie na zagranicznych rynkach. Coraz większe grono polskich przedsiębiorców czerpie korzyści z działalności eksportowej. W badaniu przychody z eksportu są oceniane znacznie wyżej od przychodów firm działających wyłącznie na rynku krajowym. Z deklaracji przedsiębiorców wynika, że za rok wyniki powinny być jeszcze lepsze – mówi Grzegorz Piwowar.

Ogólny Wskaźnik Koniunktury (+3 pkt powyżej średniej z 2010-2015)

Ogólny Wskaźnik Koniunktury Mikro i Małych Firm jest kalkulowany w oparciu o odpowiedzi przedsiębiorców na pytania dotyczące oceny ostatnich 12 miesięcy oraz perspektyw rozwoju w okresie kolejnych 12 miesięcy w ośmiu obszarach. W 2016 r. nastroje najmniejszych firm były zbliżone do tych sprzed dwóch lat.

Średnia wartość Ogólnego Wskaźnika Koniunktury wyniosła 96,7 pkt – o 1,6 pkt mniej niż w rekordowym 2015 roku oraz o +0,3 pkt więcej niż dwa lata temu. Był to drugi najlepszy wynik w historii badań – o +3 pkt powyżej średniej z lat 2010-2015 (93,7 pkt). Wskaźnik za ostatnie 12 miesięcy wyniósł 95,4 pkt, a wskaźnik na kolejne 12 miesięcy wyniósł 97,9 pkt.

W układzie branżowym średnia wartość Wskaźnika w sektorze usługowym, budowlanym i produkcyjnym jest podobna (odpowiednio 97,6 pkt, 97,4 pkt oraz 96,9 pkt). Drugi rok z rzędu zmniejsza się dystans pomiędzy tymi branżami a handlem (95 pkt). W układzie wojewódzkim najlepiej sytuację swoich firm oraz otoczenia gospodarczego ocenili przedsiębiorcy z województwa małopolskiego (98,5 pkt) i podkarpackiego (98 pkt).

Generalnie ostatnie 12 miesięcy było dobrym okresem dla mikro i małych przedsiębiorstw – wysoko ocenione zostały wskaźniki związane z sytuacją firmy, przychodami firmy i wynikiem finansowym. Bardzo dobra sytuacja na rynku pracy z najniższym od 25 lat poziomem bezrobocia znalazła odzwierciedlenie w rekordowo wysokiej ocenie poziomu zatrudnienia w firmach (101 punktów). Niżej ocenione zostały obszary, na które przedsiębiorcy nie mają bezpośredniego wpływu, czyli ogólna sytuacja gospodarcza i sytuacja branży. Po raz kolejny przedsiębiorcy wysoko ocenili dostępność finansowania zewnętrznego (średni wskaźnik na poziomie 99,1 pkt). Niski poziom stóp procentowych i zmiana postaw przedsiębiorców (mniejsza awersja do zadłużenia) spowodowały, że w ostatnich 12 miesiącach z finansowania zewnętrznego przy prowadzeniu działalności gospodarczej skorzystała największa do tej pory liczba przedsiębiorców (28%, o 2 p.p. więcej niż w roku 2015).

Bariery rozwojowe niezmienne, coraz bardziej przyjazne otoczenie biznesu

Przedsiębiorcy wśród największych barier rozwojowych, podobnie jak w ubiegłych latach, wskazywali na podatki (3,66 pkt w skali od 1 do 5), koszty pracy (3,53 pkt) i konkurencję (3,27 pkt) Warto podkreślić, że po raz pierwszy wszystkie obszary związane z otoczeniem biznesu zostały ocenione na ponad 100 punktów: usługi świadczone przez lokalną administrację (104 pkt), usługi doradcze banków w zakresie kredytów (103 pkt), uciążliwość kontroli (101 pkt) oraz korzyści z przynależności do organizacji biznesowych (100 pkt).

Wypowiedź: Tomasz Kierzkowski, Bank Pekao SA.

Początek roku to niekiedy nowa strategia rozwoju firmy, z którą wiążą się nowe inwestycje. Te z kolei generują, często nie małe, dodatkowe nakłady kosztów. Czasami trudno je sfinansować z firmowej kieszeni, dlatego przedsiębiorcy sięgają po produkty instytucji finansowych. Z kim najlepiej podjąć decyzję o kredycie firmowym? Z doradcą finansowym czy może bankiem?

Jak podaje Związek Banków Polskich, blisko połowa średnich firm i ponad jedna trzecia małych i mikro przedsiębiorstw korzysta z kredytów bankowych. Na koniec marca ubiegłego roku banki w Polsce udzieliły przedsiębiorstwom łącznie 334 mld zł kredytów. Jak odnaleźć się w gąszczu ofert, propozycji i okazji banków i wybrać tą najkorzystniejszą?

Bank – czy jest na to czas?

Bez względu na to, na jaką formę pomocy od banku zdecyduje się firma, już na starcie musi odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie – czy przy podjęciu decyzji skorzystać z pomocy banku czy niezależnego doradcy finansowego? Zanim klamka zapadnie, warto przyjrzeć się bliżej obu rozwiązaniom.

Dostęp do placówki bankowej jest stosunkowo łatwy, ponieważ dysponują one wieloma placówkami. Czasami od ręki można otrzymać odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące interesujących produktów finansowych. Wychodząc z oddziału może się wydawać, że wiemy już wiele i do tego zaoszczędziliśmy czas. Może to być jednak złudne odczucie, bo podobną propozycję ma dla bank X, bank Y, a pewnie i Z. Gdy okazuje się, że w każdym trzeba spędzić wspomniane pół godziny, to suma ta się zwielokrotnia, a poczucie oszczędności czasu znika. Wizyta w każdej kolejnej placówce to również kolejna porcja fachowej nomenklatury. Spread, wibor, libor czy ubezpieczenie pomostowe? Bez wiedzy na temat finansów, łatwiej o przypadkową decyzję.

Doradca nie tylko doradzi

W analizie wielu ofert banków może być pomocny niezależny doradca finansowy. Wg Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów już 17 proc. Polaków czerpie wiedzę na temat produktów finansowych właśnie od doradców.  Doradca może przedstawić oferty kilkunastu banków, porównać je, wskazać na wady i zalety danego rozwiązania względem innego.

Doradca finansowy skupia wiedzę o różnych produktach w różnych bankach, a jednocześnie każdego klienta traktuje w sposób indywidualny – podkreśla Leszek Greń, Prezes Zarządu firmy FinUp, zajmującej się sprzedażą usług finansowych. – To doradca powinien dopasować ofertę do klienta, a nie klient dopasować się do oferty. Spokojna, rzeczowa rozmowa, bez używania obcych dla odbiorcy wyrażeń, poświęcony czas na analizę jego sytuacji i przede wszystkim dobry kontakt z klientem. To rzeczy, które dają doradcom oraz częściej przewagę na rynku – dodaje.

Ostateczna decyzja, czy podjąć współpracę z bankiem, czy też z doradcą, wymaga zastanowienia, jednak czynnik czas przemawia zdecydowanie na korzyść tej drugiej.

Pamiętajmy, że mówimy o właścicielach firm, osobach które nie zawsze mają czas na wizyty w wielu bankach, a tym samym zdobycia wiedzy, która oferta jest aktualnie najlepsza. Przeświadczenie, że ich opieka to większe koszty to mit, bo skala oszczędności wynikająca z właściwego wyboru usług finansowych niekiedy kilkakrotnie to rekompensuje – podsumowuje Ryszard Korzonek, Prezes Zarząd Fintegra,  integratora finansowego, współpracującego z największymi bankami oraz pośrednikami finansowymi.

Źródło: FinUp Sp. z o.o.

Eksperci

Idą smutne święta… dla inwestorów

Jak na razie nie zanosi się, aby w te święta na inwestorów czekały prezenty. Globalna karuzela rozte...

Prognozy na 2019 rok – w gospodarce osłabienie, nerwowo na rynkach

Rok 2019 bez wątpienia będzie okresem globalnego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Nie powinno ono...

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

AKTUALNOŚCI

Koniec nadwyżki w handlu zagranicznym

Od 2015 r. Polska utrzymywała nadwyżkę w wymianie międzynarodowej. Rok 2018 polski handel zagraniczn...

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...