poniedziałek, Maj 28, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Konfederacja Lewiatan"

Konfederacja Lewiatan

Konfederacja Lewiatan złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z Konstytucją RP niektórych przepisów ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni.

Zaskarżona ustawa tworzy grupę podmiotów nieobjętych zakazem i różnicuje pracowników, co do swobody wykonywania przez nich pracy w określone dni, co zdaniem Konfederacji Lewiatan narusza szereg konstytucyjnych zasad, min. ochrony pracy, wolności wykonywania pracy, równości oraz proporcjonalności.

– Ustawa zawiera ponadto przepisy wywołujące niedające się usunąć wątpliwości interpretacyjne i w związku z tym narusza, zdaniem wnioskodawcy, zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa – mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Konfederacja Lewiatan zwraca także uwagę na rażąco krótkie vacatio legis i w związku z tym zarzuca ustawie naruszenie konstytucyjnych zasad demokratycznego państwa prawnego oraz poprawnej legislacji.

Konfederacja Lewiatan podczas prac legislacyjnych nad projektem ustawy ograniczającej handel w niedziele konsekwentnie zwracała uwagę na ryzyko naruszenia ustawy zasadniczej. Finalny efekt prac parlamentarnych tylko utwierdził nas w tym przekonaniu. Uchwalono skomplikowaną regulację, zawierającą wielokrotnie złożone mechanizmy prawne, budzące liczne wątpliwości interpretacyjne i w praktyce uniemożliwiające skuteczne ich stosowanie i egzekwowanie.

Wspólne stanowisko Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Państwowej Inspekcji Pracy zawierające „wytyczne” dotyczące kluczowych dla ustawy zagadnień, które w części są niezgodne z jej literalnym brzmieniem, tylko spotęgowało chaos i pogłębiło niepewność przedsiębiorców.

Konfederacja Lewiatan w pełni podtrzymuje swoją propozycję złożoną jesienią 2017 r. polegającą na zagwarantowaniu, w specjalnej ustawie, pracownikom handlu dwóch wolnych niedziel w okresie kolejnych 4 tygodni. Taka kompleksowa regulacja, obejmująca zarówno pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, jak i osoby wykonujące zadania na podstawie umowy prawa cywilnego, pozwoliłaby osiągnąć ten sam cel, co wprowadzenie zakazu handlu w dwie niedziele w miesiącu bez jednocześnie negatywnych skutków dla konsumentów, części pracowników oraz wykonawców.

Związkowcy i pracodawcy, m.in. Konfederacja Lewiatan, członkowie Rady Dialogu Społecznego, apelują o kontynuowanie rozmów przez strony i szybkie zawarcie kompromisowego porozumienia.

Strona społeczna Rady Dialogu Społecznego uważa, że protest rodziców dzieci niepełnosprawnych powinien jak najszybciej znaleźć rozwiązanie, jeszcze przed majowym weekendem. Święto narodowe 3 Maja nie może być celebrowane pod znakiem protestu, który angażuje najsłabszych i najbardziej potrzebujących oraz stronę rządową.

Żaden spór, czy konflikt nie może być pozostawiony bez rozwiązania, a strony znajdujące się, tylko pozornie, po dwóch przeciwnych stronach nie mogą okopywać się na raz przyjętych pozycjach. Apelujemy o kolejne rozmowy i wsłuchanie się nie tylko w swoje postulaty i propozycje, ale też w argumenty drugiej strony.

Determinacja protestujących matek wraz z niepełnosprawnymi dziećmi jest ogromna, chcemy też wierzyć w dobre intencje wysiłków podejmowanych przez minister Elżbietę Rafalską, ale w tym sporze, w którym chodzi o dobro dzieci niepełnosprawnych nie sposób nie apelować w pierwszej kolejności o otwartość w rozmowach do strony rządowej.

Organizacje reprezentatywne wchodzące w skład Rady Dialogu Społecznego będącej miejscem toczenia się sporów, ale i ich rozwiązywania apelują o rozmowy, o weryfikację przez obie strony dotychczasowych stanowisk i podjęcie próby wypracowania porozumienia. Z przykrością przyjmujemy fakt podzielenia środowiska osób niepełnosprawnych, a zaostrzony dyskurs publiczny i medialny, którego jesteśmy wszyscy świadkami w ostatnich dniach, nie służy dialogowi i wypracowaniu racjonalnych rozwiązań systemowych.

Organizacje reprezentatywne wchodzące w skład Rady Dialogu Społecznego deklarują wszelkie wsparcie dla osiągnięcia porozumienia i zakończenia protestu.

W imieniu:

Forum Związków Zawodowych
NSZZ „Solidarność”
Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych
Konfederacji Lewiatan
Pracodawcy RP
Związku Pracodawców Business Centre Club
Związku Rzemiosła Polskiego

Projekt ustawy o jawności życia publicznego przewiduje, że obowiązkiem składania jawnych oświadczeń majątkowych zostaną objęte osoby zasiadające we władzach spółek prywatnych, jakimi są powszechne towarzystwa emerytalne. Zdaniem Konfederacji Lewiatan nie ma żadnego uzasadnienia dla wprowadzenia takiego rozwiązania.

– W ostatniej wersji projektu wyłączona została jawność oświadczeń majątkowych osób zasiadających we władzach chociażby spółek Skarbu Państwa. Tym bardziej dziwi, że jawne oświadczenia majątkowe będą musiały składać osoby zasiadające we władzach  firm prywatnych, jakimi są powszechne towarzystwa emerytalne. Te funkcje  w żadnym wypadku nie mają charakteru publicznego, a osoby je sprawujące nie dysponują żadnym publicznym majątkiem  – mówi Magdalena Garbacz-Kajda, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Projekt ustawy o jawności życia publicznego  zakłada również, że oświadczenia majątkowe będą musieli składać członkowie władz oraz główni księgowi czy prokurenci każdego podmiotu, w którym udział Skarbu Państwa, państwowych osób prawnych czy jednostek samorządu terytorialnego, zarówno bezpośredni jaki i pośredni, wynosi co najmniej 20% udziałów lub akcji.

– Ponadto każdego pracownika takiego pomiotu szef CBA będzie mógł wezwać do złożenia oświadczenia majątkowego. W dowolnym czasie, bez wykazywania żadnego uzasadnienia dla takiego żądania- dodaje Magdalena Garbacz-Kajda.

 

 

 

 

Bardzo pozytywnie przyjmujemy deklarację współpracy rządu z pracodawcami w celu budowy systemu kształcenia zawodowego. Podnoszenie kwalifikacji w ramach systemu dualnego, z wykorzystaniem środków i doświadczeń pracodawców, ma zasadnicze znacznie dla konkurencyjności gospodarki – napisała Konfederacja Lewiatan, w odpowiedzi na list premiera Mateusza Morawieckiego i Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej, dotyczący kształcenia zawodowego.

– Chcemy się zaangażować w kształcenie zawodowe. Proponujemy utworzenie tzw. Centrów Kwalifikacji, placówek zarządzanych przez organizacje pracodawców, gdzie odbywałyby się szkolenia, egzaminowanie i certyfikowanie kwalifikacji, finansowane z konkursów  z programów operacyjnych i pieniędzy samorządowych oraz Korpusu Fachowców, zatrudnionych w organizacjach pracodawców pomagającym firmom angażować się w kształcenie zawodowe. Konieczna jest też zmiana przepisów prawnych zachęcających do inwestowania w kształcenie zawodowe. Chodzi o ulgi podatkowe, większe środki na młodocianych, dofinansowanie praktycznej nauki zawodu dla uczniów techników i zmianę zasad zatrudniania pracowników młodocianych. Ważna jest też promocja dobrych praktyk kształcenia zawodowego – mówi Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Przedsiębiorcy na mocy ustawy będą zobligowani do wdrażania polityk antykorupcyjnych, co nie budzi zastrzeżeń. Wątpliwości budzi jednak nieprecyzyjność zapisów, duża uznaniowość w karaniu oraz fakt, iż kara na przedsiębiorcę ma być nakładana już na etapie postawienia zarzutów osobie działającej w jego imieniu, niezależnie od tego, czy ostatecznie zostanie ona przez sąd skazana, czy nie.

Procedury antykorupcyjne mają zapobiegać popełnianiu określonych przestępstw. Jeśli osobie działającej w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy zostaną postawione zarzuty popełnienia któregoś z tych przestępstw, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczyna kontrolę tego przedsiębiorcy w zakresie stosowania procedur antykorupcyjnych. Kontrola ta może skutkować nałożeniem kary pieniężnej w wysokości od 10 tysięcy do 10 milionów złotych. Co więcej, kara zostanie nałożona nie tylko w przypadku, gdy procedury nie były stosowane, ale również gdy zdaniem CBA były one pozorne lub co budzi największe obawy – nieskuteczne.

– Przy tak określonej przesłance wydaje się niemożliwym, aby procedury uznane zostały za skuteczne przy postawieniu osobie działającej w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy, zarzutu. Tym samym projektowany przepis sprowadza się do tego, że kara może być nałożona i zapewne będzie, zawsze, gdy zarzut został postawiony.  Tym samym mimo zachowania należytej staranności ze strony firmy mogą zdarzyć się sytuacje, w których działanie jednej osoby będzie skutkowało nałożeniem kary mogącej grozić zamknięciem przedsiębiorstwa – mówi Magdalena Garbacz-Kajda, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Wątpliwości budzi również fakt, że czynem podlegającym sankcji nie jest sama korupcja, ale brak stosownych procedur antykorupcyjnych lub ich pozorność czy nieskuteczność.

Dodatkowo, wymóg podpisania kodeksu antykorupcyjnego przez każdego pracownika, współpracownika i inny podmiot gospodarczy działający na rzecz przedsiębiorcy  będzie bardzo dużym, trudnym w realizacji,  obciążeniem biurokratycznym. Przy dużej skali działalności i różnych zmieniających się kontrahentach (czasem zatrudnianych jednorazowo i na zlecenia o małej wartości) realizacja tego obowiązku będzie angażować znaczące zasoby firm.

– Proponujemy usunięcie tego przepisu i zastąpienie  innym, zgodnie z którym, przedsiębiorca powinien informować, że podpisując daną umowę pracownik, współpracownik lub kontrahent akceptują postanowienia kodeksu antykorupcyjnego  przedsiębiorcy dodaje Magdalena Garbacz-Kajda.

Konieczne jest również umożliwienie dokonania akceptacji postanowień kodeksu w drodze elektronicznej.

Konfederacja Lewiatan postuluje przede wszystkim  ograniczenie odpowiedzialności do sytuacji, w których przedsiębiorca nie stosuje wewnętrznych procedur antykorupcyjnych lub co najmniej o usunięcie przesłanki nieskuteczności z katalogu oraz uzależnienie odpowiedzialności od prawomocnego skazania osoby działającej w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy.

Nowe prawo wodne, które weszło w życie 1 stycznia br. jest powszechnie krytykowane, bo zawiera wiele wątpliwości dotyczących opłat, czy obowiązywania przepisów przejściowych. Grupa posłów PiS przygotowała propozycje nowelizacji  tej ustawy. Konfederacja Lewiatan uważa, że idą one w dobrym kierunku.

Po wejściu w życie nowego prawa wodnego pojawiło się wiele wątpliwości i pytań dotyczących m.in. opłat za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej, stawek opłat zmiennych za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych czy przepisów  przejściowych związanych z  wprowadzaniem nowych taryf.

– Posłowie zaproponowali wprowadzenie zmian, które mogą pozytywnie wpłynąć na proces inwestycyjny toczący się m.in. na podstawie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Dotyczą one przepisów przejściowych, które są najistotniejsze z punktu widzenia  pewności obrotu gospodarczego oraz szybkości postępowań administracyjnych – mówi Dominik Gajewski, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Zgodnie z propozycjami zmian w nowym prawie wodnym, do spraw wszczętych i  niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy, dotyczących decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach oraz tzw. oceny ponownej, mają być stosowane przepisy obowiązujące przed 1 stycznia 2018 r. (obowiązywać więc będą „stare” przepisy).

Istotne jest również, że dla decyzji wydanych w oparciu o dotychczasowe przepisy obowiązujące przed 1 stycznia 2018 r.,  ocena wodnoprawna nie będzie zastępowana decyzją o środowiskowych uwarunkowaniach.

– Pozytywnie oceniamy zaproponowane zmiany w prawie wodnym, gdyż mogą się przyczynić do ograniczenia opóźnień w toczących się postępowaniach – dodaje Dominik Gajewski.

Pewne wątpliwości jednak jeszcze pozostają. Czy będzie dokonywana ocena wodnoprawna (a więc nowa decyzja administracyjna wynikająca z prawa wodnego), a jeśli tak, to w jakim trybie. Co z okresem od dnia wejścia w życie nowego prawa wodnego do momentu, kiedy zaczną obowiązywać zmienione przepisy? Czy czynności dotychczas dokonane/dokonywane pozostają w mocy? Jaki skutek wywołały?

Nowelizacja prawa telekomunikacyjnego nie przyczyni się do efektywnego wykorzystania nowoczesnych technologii w sektorze telekomunikacyjnym – uważa Konfederacja Lewiatan.

– Nowe prawo telekomunikacyjne może utrudnić upowszechnienie udziału elektronicznego obiegu dokumentów w obrocie gospodarczym. Dziwi wprowadzanie dodatkowych utrudnień, poprzez np. zniesienie wygodnego i  chętnie wybieranego przez klientów trybu zmiany umowy przez telefon czy wprowadzenia obowiązku przekazywania regulaminów i cenników w formie papierowej każdorazowo, gdy klient zawiera umowę w formie pisemnej – mówi dr Aleksandra Musielak, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Oznacza to, że nawet jeśli klient zawierający w ten sposób umowę zażyczy sobie  cennika i regulaminu na e-mail, nie będzie mógł dostać tych dokumentów elektronicznie, jako że nowela przewiduje, że musi otrzymać je w formie papierowej.

Propozycje zmian w ustawie dotyczące Premium Rate (chodzi o usługi telekomunikacyjne o podwyższonej opłacie: konkursy i loterie SMS, pobieranie gier) nie rozwiążą rzeczywistych problemów konsumenckich na rynku takich usług.

– Wynika to głównie z tego, że przewidziane mechanizmy de facto nie obejmują i nie sankcjonują działań rzeczywistych oszustów, a wręcz przeciwnie pozwalają im nadal bezkarnie funkcjonować – dodaje dr Aleksandra Musielak.

Projekt przewiduje odpowiedzialność dostawcy usług telekomunikacyjnych  za umożliwienie świadczenia usługi o podwyższonej opłacie. Konfederacja Lewiatan uznaje za prawnie i logicznie niedopuszczalny mechanizm , w którym za naruszenie przepisów prawa odpowiedzialność (łącznie z karami) ponosić będzie podmiot inny niż sprawca naruszenia.

Planowana nowelizacja umożliwia w razie wykrycia przez prezesa UKE nieprawidłowości w działaniu danego operatora telekomunikacyjnego lub innego podmiotu podlegającego kontroli UKE, nałożenie kary niezależnie od zakończenia postepowania kontrolnego. Oznacza to, że usunięcie przez przedsiębiorcę nieprawidłowości w trakcie postępowania kontrolnego nie będzie chroniło przed karą.

Konfederacja Lewiatan proponuje zapewnienie odpowiedniego vacatio legis dla wprowadzanych przepisów, w szczególności okres 9 miesięcy na dostosowanie systemów IT dla potrzeb wdrożenia nowych rozwiązań z obszaru Premium Rate.

Zastrzeżenia budzi wprowadzenie unijnej definicji pracownika i pracodawcy, rozszerzenie zakresu informacji przekazywanych pracownikom, zastosowanie dodatkowych sankcji w przypadku niedopełnienia obowiązków informacyjnych – napisała Konfederacja Lewiatan w stanowisku dotyczącym projektu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej.

– Projekt dyrektywy dotyczy aspektów zatrudnienia, socjalnych, ale w naszej opinii jego przyjęcie w zaproponowanym kształcie może mieć zasadnicze znaczenie dla obciążeń pracodawców, w szczególności tych średnich i małych. Szczegółowa regulacja na poziomie unijnym ograniczy możliwości partnerów społecznych, krajowego ustawodawcy do dostosowywania rozwiązań do zmieniających się wyzwań społeczno-gospodarczych – mówi dr Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Szereg zasadniczych zastrzeżeń budzi kwestia szczegółowości zaproponowanych na poziomie unijnym rozwiązań (m.in. kwestia przekazywania harmonogramów czasu pracy, informacji o szkoleniach) oraz wprowadzania elementów, które są przedmiotem odrębnych regulacji unijnych (okres próbny, podejmowanie dodatkowej pracy). Wprowadzając nowe rozwiązania Komisja w sposób zasadniczy doprowadzi do zmian w stosowaniu innych przepisów unijnych.

Wiele elementów projektu musi ulec doprecyzowaniu ze względu na fakt, iż ich wdrożenie w przyszłości będzie wiązało się z nieproporcjonalnymi obciążeniami. Autorzy projektu nie uwzględniają również specyfiki poszczególnych branż, w tym pracy mobilnej, sektora transportu drogowego.

Przyjęcie dyrektywy w kształcie zaproponowanym przez Komisję Europejską będzie zwiększało obciążenia pracodawców i wiązało się z negatywnymi konsekwencjami dla rynku pracy.

– Część rozwiązań podważa już teraz sens tworzenia w obecnym kształcie i zapoznawania pracowników z regulaminami pracy, skoro np. kwestia rozkładów czasu pracy ma być przekazywana w dodatkowym dokumencie, który ma mieć charakter wiążący dla stron– dodaje Robert Lisicki.

Projekt ustawy o jawności życia publicznego budzi szereg wątpliwości przedsiębiorców, bo – wbrew tytułowi ustawy – w dużej mierze dotyczy właśnie biznesu. Zgodnie z nim, przedsiębiorcy będą zobowiązani do wdrażania polityk antykorupcyjnych w oparciu o bardzo nieprecyzyjne przepisy.

Za nieprawidłowe, w ocenie kontrolującego, wykonanie tego obowiązku, przewidziane są kary, w dużej mierze uznaniowe i niewspółmiernie surowe. W firmach pojawi się także instytucja sygnalisty, biznes dotkną też wyłączenia w ochronie informacji stanowiącej tajemnicę przedsiębiorstwa. Dodatkowo, władze powszechnych towarzystw emerytalnych zostaną objęte obowiązkiem ujawniania oświadczeń majątkowych.

Co ciekawe, zdaniem autorów projektu jego przepisy w ogóle nie dotyczą przedsiębiorców! W ocenie skutków regulacji napisano bowiem, iż dotyczą one: osób pełniących funkcje publiczne zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych, zawodowych lobbystów, osób zobowiązanych do przyjmowania i weryfikacji oświadczeń majątkowych w poszczególnych jednostkach organizacyjnych, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, prokuratury. O przedsiębiorca i pracodawcach nie ma ani słowa. Niestety projekt został przygotowany z pominięciem głosu biznesu. Z organizacjami reprezentującymi pracodawców nie został on skonsultowany (wbrew prawu), do zaopiniowania otrzymały go jedynie związki zawodowe.

Projekt w kolejnych swoich wersjach uderza coraz mocniej w pracodawców, ale nie we wszystkich. Przepisy dotyczące chociażby władz spółek Skarbu Państwa, są  łagodzone. Przykładem są  oświadczenia majątkowe osób zasiadających we władzach takich spółek, które jawne nie będą. Natomiast oświadczenia majątkowe członków władz prywatnych podmiotów, które nie dysponują żadnym majątkiem publicznym (powszechne towarzystwa emerytalne) mają być jawne. Jakie jest uzasadnienie dla takich regulacji? Na to pytanie projektodawca nie udziela odpowiedzi.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w 2017 r. o 6,5 proc. r/r (ceny stałe). Produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 12,1 proc. – podał GUS.

Rok 2017 minął pod znakiem polskiego przemysłu – tak dobrych wyników (wzrost o 6,5 p. proc.) nie mieliśmy od 2011 r.! Gdyby nie spadek produkcji sprzedanej w górnictwie i sektorze wydobywczym o 7,4 proc., dynamika byłaby jeszcze wyższa. To właśnie górnictwo jest tym sektorem gospodarki, który regularnie ciągnie polski przemysł w dół. W tym kontekście dziwią dodatkowe wynagrodzenia dla górników, które musiały być wysokie biorąc pod uwagę grudniowy wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (o 7,3 proc. r/r, a w stosunku do listopada 2017 r. o 7,9 proc.). Przy spadającej produkcji sprzedanej podnoszenie kosztów grozi  utratą płynności finansowej i dodatkowo  blokuje środki, które mogłyby być przeznaczone na inwestycje, np. w bezpieczeństwo pracy, nowe technologie wydobywcze, ekologiczne rozwiązania (dekarbonizację), czy budowanie nowych kompetencji i podnoszenie kwalifikacji pracowników. Tymczasem w okresie do września 2017 r. inwestycje w tym sektorze były niższe o prawie 20 proc. r/r, i był to kolejny rok, w którym zmniejszono nakłady inwestycyjne.

Na szczęście przetwórstwo przemysłowe wykorzystało dobrą koniunkturę zarówno na rynku krajowym, jak i za granicą. Istotnym czynnikiem stymulującym wzrost polskiego przetwórstwa przemysłowego była w 2017 r. przede wszystkim bardzo dobra sytuacja przemysłu w krajach strefy euro. W styczniu 2017 r. wskaźnik PMI dla strefy euro wynosił 55,2, a w grudniu już 60,6. Na pewno zwiększyło to europejski popyt na komponenty do produkcji, które dostarczają polskie firmy. W efekcie rosła nie tylko produkcja sprzedana przemysłu, ale także na eksport. Po jedenastu miesiącach 2017 r. był wyższy o prawie 11 proc. r/r. Liderami wzrostu produkcji sprzedanej były głównie firmy z branż eksportowych, m.in. produkcji sprzętu transportowego, maszyn i urządzeń, metali, urządzeń elektrycznych, wyrobów z mineralnych surowców niemetalicznych.

Miniony rok był też udany dla produkcji budowlano-montażowej, która wzrosła w 2017 r. o 12,1 proc. Podobnie jak w przypadku przemysłu, to najlepszy wynik od 2011 r. Udało się wreszcie uruchomić inwestycje infrastrukturalne.

Wyniki przemysłu i budownictwa w 2017 r. (a także sprzedaży detalicznej, która w cenach stałych wzrosła o 7,3 proc.) wskazują, że 2017 r. był doskonały dla całej polskiej gospodarki. Można śmiało założyć, że PKB wzrósł w 2017 r. co najmniej o 4,5 proc.

Czy ta pozytywna tendencja w gospodarce utrzyma się w 2018 r.? Przemysł może liczyć na dobrą koniunkturę na rynku unijnym i ogólnie na świecie. Budownictwo – na środki unijne, które wciąż pozostają w zasięgu ręki, a które musimy zacząć wykorzystywać na jeszcze większą skalę niż dotychczas. Pytanie tylko, czy nie zabraknie pracowników i czy inwestycje przedsiębiorstw w ostatnich dwóch latach nie będą zbyt małe. Aby bariery te nie przeszkodziły we wzroście gospodarczym, zmniejszeniu muszą ulec ryzyka regulacyjne. Inaczej firmy dalej będą dość inwestować w sposób wstrzemięźliwy. Musimy także znacznie ułatwić procedury zatrudniania cudzoziemców. Inaczej nie wykorzystamy szans, które daje nam polska, europejska i globalna gospodarka.

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

15 stycznia Komisja Europejska przyjęła nowe inicjatywy mające na celu poprawę kluczowych kompetencji i umiejętności cyfrowych obywateli, promowanie wspólnych wartości i wzrost świadomości uczniów na temat funkcjonowania Unii Europejskiej.

Nowe propozycje pojawiły się zaledwie dwa miesiące po tym, jak szefowie państw i rządów dyskutowali podczas szczytu w Göteborgu (w listopadzie 2017), o  wyzwaniach związanych z edukacją i szkoleniami. Proponowane działania mają na celu zmniejszenie nierówności społeczno-ekonomicznych, przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Bardzo pozytywna jest inicjatywa Komisji Europejskiej jako odpowiedź na palącą potrzebę przygotowania przyszłych kadr do wyzwań transformacji cyfrowej i rewolucji 4.0. Odpowiedzialne zaangażowanie się w tworzenie systemu wspierającego edukację przez całe życie oraz kształtowanie kompetencji cyfrowych ze szczególnym naciskiem na obszar STEM (Science, Technology, Engineering, Maths) jest kluczowe dla budowania konkurencyjności polskich firm.

Komisja Europejska przyjęła trzy dokumenty związane z edukacją cyfrową:

Zalecenie Rady w sprawie kluczowych kompetencji i uczenia się przez całe życie

Celem inicjatywy jest poprawa kluczowych kompetencji osób w każdym wieku oraz zaproponowanie państwom członkowskim rekomendacji. Promowana ma być przedsiębiorczość i nastawienie na innowacje jako sposób wykorzystania osobistego potencjału, kreatywności oraz inicjatywy własnej obywatelu Unii Europejskiej.  Ponadto Komisja zaleca działania na rzecz zwiększenia kompetencji STEM oraz zainspirowania większej liczby młodych ludzi do rozwoju zawodowego w tych dziedzinach. Priorytetem jest wsparcie państw członkowskich w lepszym przygotowaniu uczniów do dynamicznych zmian na rynku pracy i aktywnego uczestniczenia w mobilnych, cyfrowych i globalnych społeczeństwach.

Plan Działania w obszarze edukacji cyfrowej

Propozycja Komisji Europejskiej określa, w jaki sposób Unia może pomóc państwom członkowskim lepiej dostosować się do życia i pracy w dobie gwałtownych zmian cyfrowych, poprzez lepsze wykorzystanie technologii cyfrowej w procesie uczenia się. Ważnym elementem jest rozwijanie cyfrowych kompetencji i umiejętności potrzebnych do życia i pracy w czasach cyfrowej transformacji. Działania obejmują wspieranie szkół w dostępie do szybkiego, szerokopasmowego Internetu oraz do nowych narzędzi samooceny dla szkół w zakresie wykorzystania technologii do nauczania i uczenia się. Ważnym elementem są także działania informacyjne w obszarze bezpieczeństwa w Internecie, a także umiejętności korzystania z mediów oraz identyfikacji nieprawdziwych informacji.

Zalecenie Rady w sprawie wspólnych wartości, edukacji włączającej i europejskiego wymiaru nauczania

Inicjatywa ma na celu wzmocnienie spójności społecznej i przyczynienie się do walki z populizmem, ksenofobią, nacjonalizmem i rozpowszechnianiem fałszywych wiadomości. Wniosek wzmacnia również edukację włączającą, promując wysokiej jakości edukację dla wszystkich uczniów, a także europejski wymiar nauczania.

25 stycznia br. w Brukseli odbędzie się Pierwszy Europejski Szczyt Edukacyjny z udziałem Tibora Navracsicsa, komisarza KE ds. edukacji, kultury, młodzieży i sportu, być  może  wtedy poznamy więcej szczegółów dotyczących realizacji i finansowania ww. inicjatyw.

Komentarz:  Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Ustawa wejdzie w życie 1 marca 2018 r. i zakłada stopniowe ograniczanie możliwości handlu w niedziele. W 2018 r. czeka nas 29 niedziel handlowych i 23 niedziele z zakazem handlu. Rok później sklepy otwarte będą już tylko w 15 niedziel, a zamknięte w 37. Natomiast począwszy od 2020 r. handel dozwolony będzie w Polsce jedynie w 7 niedziel, a zabroniony w 45.

– Od początku byliśmy przeciwny tej regulacji. Wskazywaliśmy przede wszystkim na negatywne skutki ekonomiczne jej wprowadzenia. Każde ograniczenie wykonywania pracy  skutkuje zmniejszeniem zatrudnienia i dochodów. Zakaz spowoduje, że centra handlowo-usługowe będą pracowały ponad 40 dni w roku krócej. Ograniczenie zatrudnienia dotknie nie tylko osoby pracujące w sklepach, ale również w restauracjach, czy w ochronie mienia i przy sprzątaniu. O ile sprzedaż artykułów pierwszej potrzeby, np. żywności zapewne przeniesie się na inne dni tygodnia, o tyle sklepy, np. ze sprzętem sportowym, odzieżą czy artykułami budowlanymi oraz wyposażenia wnętrz, zmniejszą sprzedaż i zatrudnienie – mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Liczne wyłączenia zawarte w ustawie, a przede wszystkim możliwość otwierania sklepów w niedziele osobiście przez ich właścicieli, doprowadzi zdaniem Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur do sytuacji, że zakaz dotyczyć będzie realnie niewiele ponad 10% spośród 367 000 sklepów ogółem. Bez wątpienia ustawa będzie miała zatem wpływ na konkurencję w sektorze handlu bowiem dotknie głownie sklepy  powyżej 100 m2.

Warto także wspomnieć o bardzo niskiej jakości legislacyjnej ustawy. Praktycznie każdy artykuł zawiera niedookreślenia i pozostawia ogromne wątpliwości interpretacyjne, które mogą przełożyć się na odpowiedzialność karną.

Dzięki bardzo intensywnym pracom w trakcie procesu legislacyjnego udało się zmodyfikować kilka istotnych elementów projektu.  Przede wszystkim ustawa uchwalona przez Sejm nie obejmuje zakazem szeroko rozumianej logistyki. Z zakazu wyłączony jest także całkowicie Internet, co otwiera pole wzrostu sprzedaży w tym sektorze.

Rząd w nowym składzie powinien przede wszystkim zadbać o zwiększenie inwestycji prywatnych i oszczędności,  odbudowę zaufania inwestorów do państwa i poprawę wizerunku Polski za granicą.

– Mamy nadzieję, że zmiany w rządzie przyczynią się do lepszej koordynacji polityki gospodarczej, zahamowania powodzi regulacji, które odstraszają przedsiębiorców od inwestowania oraz  przełamania partykularnych interesów resortów. Bez tego trudno będzie zwiększyć inwestycje, które spadły do poziomu najniższego od 1995 roku. Oczekujemy również konsultowania z partnerami społecznymi w Radzie Dialogu Społecznego wszystkich ustaw – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Inwestycje są niezbędne, aby zmodernizować przedsiębiorstwa, zwiększyć produktywność i wynagrodzenia, a w konsekwencji dobrobyt naszego kraju.

Pracodawcy oczekują też od nowego rządu przewidywalności prawa, przestrzegania  procedur stanowienia prawa i  zmiany stanowiska naszego kraju w kwestii przystąpienia do strefy euro.

Priorytetem powinna być poprawa funkcjonowania rynku pracy. Brak dostępu do pracowników stanowi obecnie jedną z głównych barier rozwoju firm. Obniżenie tzw. klina podatkowego mogłoby zachęcić do powrotu na rynek pracy kobiety wychowujące dzieci, osoby starsze, czy ok. 0,5 mln bezrobotnych.  Otwarcie polskiego rynku pracy na pracowników z zagranicy i uproszczenie procedur dotyczących zatrudniania, a także poprawa dostępu pracowników do szkoleń to jedne z pierwszych działań, na których powinien się skoncentrować nowy gabinet.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Prezydent Andrzej Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy dotyczącą zniesienia górnego limitu składek na ZUS. Konfederacja Lewiatan, chociaż liczyła na weto, cieszy się, że prezydent podzielił jej opinie dotyczącą trybu prac nad ustawą.

Pracodawcy i związkowcy z ‘Solidarności” apelowali do prezydenta o zawetowanie ustawy, która była forsowana w trybie ekspresowym, bez odpowiednich konsultacji społecznych. W pracach nad ustawą nie zachowano terminów wynikających z ustaw o związkach zawodowych oraz o organizacjach pracodawców, obowiązków związanych z procesem opiniowania. Naruszono też kompetencje Rady Dialogu Społecznego.

– To dobra decyzja. Cieszę się, że nasze argumenty dotyczące braku konsultacji społecznych znalazły uznanie w oczach prezydenta. Chociaż liczyliśmy na więcej, czyli na weto – mówi Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan.

– Mieliśmy nadzieję, że prezydent podzieli też nasze zastrzeżenia dotyczące negatywnego wpływu tej ustawy na system ubezpieczeń społecznych i rynek pracy – dodaje Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy podkreślali, że rząd w pracach nad ustawą naruszył elementarne  zasady dotyczące właściwego procesu legislacyjnego oraz dialogu społecznego. Stanowiło to dowód, że nie czuł się zobligowany do wysłuchania stanowiska partnerów społecznych oraz uwzględnienia ich wniosków. Tempo i sposób procedowania projektu podważyły podstawowe zasady zaufania do państwa prawa i jego instytucji.

Pracodawcy ostrzegali również, że nowe przepisy doprowadzą do dalszego zwiększania kosztów związanych z zatrudnianiem osób w ramach umów o pracę. Obecnie osoby zatrudnione na podstawie stosunku pracy i ich pracodawcy ponoszą zdecydowanie największe koszty z tytułu  utrzymywania systemu ubezpieczeń społecznych.

 

Niestety nie wszyscy skorzystali na poprawie koniunktury gospodarczej i towarzyszącemu jej spadkowi bezrobocia. Największy udział w strukturze bezrobotnych nadal mają osoby długotrwale pozostające bez pracy. Martwi także fakt, że najliczniejszą grupą są osoby młode do 30 roku życia oraz z niższym wykształceniem. Aktywizacja tych grup wymaga rozwiązań systemowych nie tylko na rynku pracy, ale także w obszarze edukacji – wynika z dzisiejszych danych opublikowanych przez GUS.

Opublikowane przez GUS dane dotyczące bezrobocia wskazują, że główną jego przyczyną jest brak kompetencji przydatnych na rynku pracy. Świadczy o tym wysoki udział wśród bezrobotnych osób młodych – 26,9% poniżej 30 roku życia oraz starszych mężczyzn. Aż 63,7% zarejestrowanych bezrobotnych mężczyzn stanowiły osoby z wykształceniem zasadniczym zawodowym, gimnazjalnym, podstawowym i niepełnym podstawowym. Oznacza to, że  nie brak miejsc pracy, a brak kwalifikacji decyduje o pozostawaniu wielu osób poza rynkiem pracy. Dlatego też niezwykle ważne są działania wspierające idę kształcenia ustawicznego, przez całe życie. Poprawa koniunktury gospodarczej i rosnące zapotrzebowanie na pracowników nie naprawi głównego problemu rynku pracy – braku systemowego kształcenia i szkolenia kadr na potrzeby gospodarki.

Rozwiązanie tego problemu nie jest zadaniem łatwym, bo wymaga współpracy wielu partnerów, a przede wszystkim zaangażowania pracodawców w proces kształcenia i szkolenia. Dlatego pozytywnie oceniamy list w tej premiera Mateusza Morawieckiego oraz Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej do pracodawców. Jednocześnie zwracamy uwagę, że za deklaracjami powinny iść dodatkowe działania ułatwiające zaangażowanie się firm w tworzenie dualnego systemu kształcenia zawodowego. Palącą potrzebą jest stworzenie korpusu fachowców, facylitatorów współpracy szkół z firmami, ale pracujących w organizacjach pracodawców. Tylko dzięki zaangażowaniu organizacji pracodawców, rozumiejących wyzwania stojące przed firmami działającymi w branżach i regionach możliwe jest inicjowanie i animowanie współpracy. Niestety, w Polsce mamy dużo średnich i małych firm, dla których włączenie się w proces tworzenia podstaw programowych, zakładania klas patronackich, czy w praktyczną naukę zawodu jest nadal zbyt kosztowny.

Niezwykle ważnym narzędziem walki z bezrobociem jest także Krajowy Fundusz Szkoleniowy, bardzo popularny wśród pracodawców, którzy chcą dostosowywać kwalifikacje pracowników do szybko zmieniającego się zapotrzebowania. Niestety, w planie wydatkowania Funduszu Pracy na 2018 kwota przeznaczona na ten instrument została zmniejszona o ponad połowę w stosunku do roku ubiegłego, pomimo uchwały Rady Dialogu Społecznego rekomendującej systematyczne zwiększanie udziału do 4% w 2018, 5% w 2019 i 6% Funduszu Pracy w 2020 r. Obecnie zaakceptowany plan wydatkowania Funduszu Pracy na 2018 przewiduje udział KFS w wysokości 1,29%, co jest także niezgodne z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (w ustawie jest zapisane 2%).

 

Komentarz Jakuba Gontarka, eksperta Konfederacji Lewiatan

W 2016 r. 1,465 mln osób otrzymywało wynagrodzenie minimalne. Było to 13 proc. ogółu zatrudnionych na umowę o pracę – podał GUS.

W latach 2013-2015 liczba pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę i otrzymujących minimalne wynagrodzenie utrzymywała się na podobnym poziomie – 1,337-1,357 mln osób. W 2016 r. liczba takich pracowników wzrosła do 1,465 mln, czyli o prawie 10 proc. Ponieważ jednak wzrosło także zatrudnienie, to udział pracowników otrzymujących minimalne wynagrodzenie pozostał na poziomie 13 proc. zatrudnienia ogółem.

Jak widać nawet poprawiająca się z punktu widzenia pracowników (a pogarszająca z punktu widzenia pracodawców) sytuacja na rynku pracy, malejące bezrobocie, rosnące wynagrodzenia, nie zmieniają podejścia do minimalnego wynagrodzenia. Odsetek osób otrzymujących płace minimalną w niektórych branżach rośnie.

Szczególnie w budownictwie (31 proc. ogółu zatrudnionych w 2016 r.), handlu, naprawie pojazdów samochodowych, zakwaterowaniu i gastronomii oraz w działalności w zakresie usług administrowania i działalności wspierającej (24 proc.).

Szczególnie ciekawa jest sytuacja w budownictwie, gdzie w 2016 r. 31 proc. zatrudnionych otrzymywało minimalne wynagrodzenie, a w 2013 r. było tych osób mniej, bo 28 proc. Sytuacja znacznie się pogorszyła. Wydaje się, że ważną przyczyną tego stanu rzeczy są projekty inwestycyjne realizowane przez firmy budowlane w trybie zamówień publicznych. Mimo zmian w prawie ciągle o wyborze firm realizujących projekty inwestycyjne decyduje najniższa cena. Przedsiębiorstwa budowlane, nie mając wpływu na większość kosztów, pilnują tych, na które wpływ mają – wynagrodzeń. Ale i tak często okazuje się to niewystarczające i wiele firm budowalnych traci płynność finansową, a część upada.

Polityka wyboru ofert z najniższą ceną „mści się” także na instytucjach publicznych. W 2017 r. coraz więcej przetargów ogłaszanych przez instytucje publiczne pozostawało bez odpowiedzi ze strony przedsiębiorców, albo zgłaszała się do przetargu jedna firma. Efekt – znacznie mniej rozpoczętych i realizowanych inwestycji finansowanych z pieniędzy publicznych (unijnych i krajowych) niż było to możliwe.

Niestety, na razie nie widać ze strony decydentów chęci głębokiej zmiany podejścia do zamówień publicznych. Konsekwencje tego będziemy ponosić wszyscy, bo mając pieniądze na inwestycje rząd i samorządy często nie będą mogły ich wykorzystać, bo nie będzie przedsiębiorców chętnych do realizacji tych inwestycji. Zamiast coraz mniej, to coraz więcej pracowników w budownictwie będzie otrzymywać minimalne wynagrodzenie, a firmy budowlane będą tracić płynność finansową.

Należy jak najszybciej przyjrzeć się tym problemom i wprowadzić zmiany tak w ustawie o zamówieniach publicznych, jak i w procesie administracyjnym związanym z ogłaszaniem i rozstrzyganiem przetargów.

 

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Regulacje zawarte w projekcie ustawy Prawo własności przemysłowej w sposób nieuzasadniony poszerzają ochronę patentową i są szkodliwe dla krajowego przemysłu farmaceutycznego. W związku z tym powinny zostać usunięte – uważają  członkowie Konfederacji Lewiatan reprezentujący branżę farmaceutyczną.

W projekcie ustawy proponuje się wprowadzenie tzw. pośredniego naruszenia.  Naruszeniem będzie zaopatrywanie klientów (w Polsce i za granicą) w substraty do syntezy chronionej patentem w Polsce substancji czynnej, nawet gdy substraty te nie są jako takie chronione tym patentem.

Zagrożeni odpowiedzialnością mogą być dostawcy takich substratów oraz gotowych już substancji czynnych jako, że podmioty korzystające z tzw. poprawki Bolara zostały wyłączone z grona osób „uprawnionych do korzystania z wynalazku” na mocy proponowanego art. 661 ust. 3. Może to skomplikować sprowadzanie substancji czynnych (API) lub substratów z krajów, w których nie obowiązują patenty (lub ich przedłużenia) na dane API, nawet jeśli substancje te służyłyby badaniom albo czynnościom mającym na celu uzyskanie pozwolenia na wprowadzenie do obrotu. Powodem komplikacji może być obawa dostawców o możliwość ich pozwania w Polsce (gdy do oferowania lub wprowadzenia do obrotu dojdzie w naszym kraju i zaistnieje możliwość pozwania takiej firmy, również w Polsce).

– Przepis ten, podobnie do krajów, w których naruszenie pośrednie od dawna funkcjonuje  w prawodawstwie, może stanowić oręż w walce producentów innowacyjnych z wytwórcami generycznymi w kontekście patentów na drugie zastosowanie medyczne. Propozycja wprowadzenia takiego rozwiązania nie znajduje żadnej podstawy w jakiejkolwiek dyrektywie UE czy konwencji międzynarodowej, której stroną byłaby Polska. Jest ona natomiast powtórzeniem zapisów istniejących w niemieckiej ustawie patentowej. Ponadto propozycja stanowi bardzo istotne ograniczenie stosowania obecnie obowiązującego prawa, które ma niezmiernie istotne znaczenie z punktu widzenia wprowadzenia nowych terapii generycznych do obrotu – mówi dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

1 stycznia 2018 r. w życie ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej.

Ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej wprowadza znacznie więcej zachęt do inwestowania w prace badawczo-rozwojowe (B+R) niż ustawa obowiązująca (z 2016 r.). Zachęcamy Państwa do zapoznania się z dokumentem i do skorzystania z możliwości, które daje. Najważniejsze z nich to:

1)  ulga podatkowa na B+R rośnie do poziomu 100% kosztów kwalifikowanych;

2)  katalog kosztów kwalifikowanych rozszerza się m.in. o:

a)    należności z tytułu wykonywania usług na podstawie umów cywilno-prawnych (umowa-zlecenie, umowa o dzieło,

b)    koszty nabycia niebędącego środkami trwałymi sprzętu specjalistycznego, w szczególności naczyń i przyborów laboratoryjnych oraz urządzeń pomiarowych,

c)    koszty związane z nabyciem przez przedsiębiorcę od jednostki naukowej jej wyników badań,),

d)    dla dużych firm – o koszty uzyskania i utrzymania patentu (MŚP już taką możliwość już mają);

3)  umożliwienie korzystania z ulgi na B+R przedsiębiorstwom działającym w Specjalnych Strefach Ekonomicznych (koszty związane z B+R nie mogą być uwzględnione w zwolnieniu podatkowym wynikającym z działania w SSE);

4)  ulga podatkowa na B+R dla Centrów Badawczo-Rozwojowych (CBR) w wysokości 150% kosztów kwalifikowanych i szerszy niż dla przedsiębiorstw niemających statusu CBR katalog kosztów kwalifikowanych, m.in. amortyzacja budynków i budowli, ekspertyzy od innych podmiot…ów niż jednostki naukowe;

5)  zmiana warunków uzyskania przez przedsiębiorcę statusu Centrum Badawczo-Rozwojowego, a tym samym możliwości skorzystania z ulgi podatkowej na poziomie 150% i szerszej listy kosztów kwalifikowanych. Status CBR będą mogły uzyskać przedsiębiorstwa, w których:

a)    przychody netto ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych za poprzedni rok  obrotowy wyniosły nie mniej niż 2,5 mln zł i były niższe niż 5 mln zł, a przychody netto ze sprzedaży własnych usług badawczo-rozwojowych i prac rozwojowych stanowiły nie mniej niż 70% przychodów netto, czyli w przypadku firm z przychodami ogółem na poziomie 2,5 mln zł – 1,75 mln zł powinno pochodzić ze sprzedaży własnych usług B+R i prac rozwojowych,

b)    przychody netto ze sprzedaży towarów, produktów i operacji finansowych za poprzedni rok  obrotowy wyniosły nie mniej niż 5 mln zł, a przychody netto ze sprzedaży własnych usług badawczo-rozwojowych i prac rozwojowych stanowiły nie mniej niż 20% przychodów netto, czyli w przypadku przychodów na poziomie 5 mln zł nie mniej niż 1 mln zł powinien pochodzić ze sprzedaży własnych usług B+R i prac rozwojowych.

6)  wydłużenie okresu, w którym spółki kapitałowe i komandytowo-akcyjne nie będą podwójnie opodatkowane przy sprzedaży udziałów (akcji) nabytych w latach 2016-2023.

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

W grudniu 2017 r. wskaźnik PMI Polskiego Sektora Przemysłowego wzrósł do poziomu 55,0 z 54,2 w listopadzie. Natomiast wskaźnik PMI Sektora Przemysłowego w strefie euro wzrósł do poziomu 60,6 z 60,1 w listopadzie – podał Markit.

Przemysł w strefie euro zakończył 2017 r. świetnymi wynikami. To, co z punktu widzenia polskiej gospodarki i polskiego przemysłu najważniejsze, najsilniejszy był w strefie euro wzrost produkcji dóbr inwestycyjnych. To oznacza, że gospodarki Austrii, Niemiec, Holandii, Irlandii, Francji, Włoch, Hiszpanii, Grecji inwestują, co świadczy dobrze o bieżącej koniunkturze gospodarczej, a przede wszystkim o prognozach na przyszłość. Dane płynące z poszczególnych gospodarek strefy euro wskazują na dalszą poprawę sytuacji właściwie we wszystkich obszarach. Rośnie produkcja, nowe zamówienia, zatrudnienie.

Z jednej strony to doskonałe informacje dla polskich przedsiębiorstw, bo strefa euro odbiera prawie 60 proc. naszego eksportu towarów. Możemy zatem liczyć na dalszy silny wzrost sprzedaży na rynki UE, w tym do krajów strefy euro. Z drugiej strony rynki krajów strefy euro, szczególnie w Niemczech i Francji, sygnalizują silny wzrost zatrudnienia, a tym samym także w przyszłości rosnący popyt na pracowników. To może niestety zwiększyć zainteresowanie Polaków pracą w tych krajach. Przy i tak już bardzo niskim poziomie bezrobocia w Polsce (4,6 proc.; BAEL), obniżeniu wieku emerytalnego, co już zmniejszyło i będzie nadal zmniejszać liczbę osób aktywnych zawodowo, polskie firmy mogą mieć coraz większe problemy z rozwojem i wykorzystywaniem szans płynących z tak dobrej koniunktury u wszystkich naszych europejskich partnerów biznesowych.

Tym bardziej, że PMI dla polskiego przemysłu przetwórczego, także bardzo dobry w grudniu 2017 r., informuje że zatrudnienie w tym sektorze w dalszym ciągu rośnie (w grudniu najszybciej od 7. miesięcy). Za chwilę nie będzie już osób chętnych do pracy. Rząd chyba nie chce tego dostrzec, bo nie pomaga chociażby przez zdecydowane uproszczenie i przyspieszenie zatrudniania cudzoziemców. Szczególnie specjalistów, osób z wysokimi kwalifikacjami i kompetencjami.

PMI sygnalizuje nie tylko ryzyko związane z brakiem pracowników w polskiej gospodarce, ale także wskazuje na konsekwencje ciągle w 2017 r. niskiej skłonności przedsiębiorstw do inwestycji – opóźnienia dostaw były jednymi z największych od 7 lat, rosnący popyt na komponenty do produkcji wpłynął na wzrost kosztów produkcji (sygnalizowany prawie w całym 2017 r.), rosły ceny wyrobów gotowych.

Grudniowy PMI tak dla polskiego przemysłu, jak i dla przemysłu w strefie euro daje powody do pozytywnych prognoz na 2018 r. Ale też wskazuje na ryzyka – brak pracowników, rosnące koszty i ceny, a tym samym inflację. To nie pozostanie bez wpływu na dochody realne gospodarstw domowych i może zmniejszyć ich skłonność do konsumpcji. Tymczasem to wysoka skłonność do konsumpcji w ostatnich 2 latach była motorem wzrostu gospodarczego w Polsce.

Aby te ryzyka nie zmaterializowały się przedsiębiorstwa muszą zacząć znacznie więcej inwestować. I to w nowe technologie, modernizować swój aparat wytwórczy, uruchamiać projekty badawczo-rozwojowe, inwestować w innowacje. A rząd musi im to ułatwiać z wyprzedzeniem prezentując swoje plany, w tym przede wszystkim plany regulacyjne. I nie ograniczając i tak niskiego potencjału kapitałowego polskich firm przez nakładanie kolejnych podatków i kolejnych obciążeń administracyjnych.

 

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

1 stycznia 2018 r. wchodzi w życie ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej.

Przedsiębiorstwa działające w Polsce wydają na inwestycje w prace badawczo-rozwojowe niespełna 0,5 proc. PKB, a cała polska gospodarka mniej niż 1 proc. PKB. I to mimo sporych środków finansowych z funduszy unijnych przeznaczanych na B+R+I. Po 2020 r. pieniądze europejskie będą trudniej dostępne i na pewno będzie ich mniej niż mamy do dyspozycji dzisiaj. Dlatego tak ważna jest ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej i zawarte w niej instrumenty wspierające decyzje dotyczące inwestycji w badania i rozwój i innowacje. Dotychczasowe rozwiązania były niewystarczające o czym świadczy chociażby liczba podmiotów, które w 2016 r. skorzystały z ulgi podatkowej na B+R – 277 podatników CIT oraz 279 podatników PIT. Koszty kwalifikowane poniesione na działalność B+R przez te 556 podmiotów to 1,1 mld zł. Skutki dla budżetu państwa to brak wpływu z podatków CIT i PIT na poziomie 39 mln zł. Można powiedzieć, że to żaden koszt, ale też niewielkie inwestycje w stosunku  B+R do potrzeb polskiej gospodarki. A zaplanowaliśmy, że do 2020 r. będziemy inwestować w projekty badawczo-rozwojowe 1,7 proc. PKB.

Nowa, tzw. duża ustawa o wspieraniu innowacyjności, która wchodzi w życie 1 stycznia 2018 r., daje naprawdę duże szanse nie tylko na osiągnięcie takie poziomu inwestycji w B+R+I, ale przede wszystkim daje szanse biznesowi i nauce na budowanie skutecznej współpracy, której efektem będą innowacje – nowe produkty, procesy, technologie.

Najważniejsze z punktu widzenia przedsiębiorstw instrumenty wsparcia decyzji dotyczących inwestycji w B+R+I, to:

  • ulga podatkowa na B+R na poziomie 100 proc. kosztów kwalifikowanych,
  • rozszerzenie listy kosztów kwalifikowanych m.in. o materiały nietrwałe (nabycie niebędącego środkami trwałymi sprzętu specjalistycznego, w szczególności naczyń i przyborów laboratoryjnych oraz urządzeń pomiarowych), o koszty związane z nabyciem od jednostki naukowej wyników badań, o należności z tytułu wykonywania usług na podstawie umów cywilno-prawnych (umowa- zlecenie, umowa o dzieło), a dla dużych firm o koszty uzyskania i utrzymania patentu (MŚP już taką możliwość miały),
  • umożliwienie korzystania z ulgi na B+R przedsiębiorstwom działającym w Specjalnych Strefach Ekonomicznych (koszty związane z B+R nie mogą być uwzględnione w zwolnieniu podatkowym wynikającym z działania w SSE),
  • ulga podatkowa na B+R dla Centrów Badawczo-Rozwojowych (CBR) w wysokości 150 proc. kosztów kwalifikowanych i szerszy niż dla przedsiębiorstw niemających statusu CBR katalog kosztów kwalifikowanych,
  • poprawa warunków uzyskania przez przedsiębiorcę statusu CBR.

Do tego przedsiębiorcy mają już możliwość korzystania ze współpracy z doktorantami w ramach tzw. doktoratów wdrożeniowych, a koszty osobowe współpracy z doktorantami w takim trybie będą kosztami kwalifikowanymi w ramach ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej. Warto, aby jak najwięcej firm inwestujących w badania i rozwój z tej możliwości skorzystało.

Miejmy nadzieję, że także tworzona ustawą Sieć Badawcza: Łukasiewicz, która ma połączyć aktywa rzeczowe, osobowe i finansowe 38 instytutów badawczych, będzie kolejnym elementem wspierającym inwestycje przedsiębiorstw w B+R+I. A także, że nie wprowadzony do ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej innovation box, czyli ulga podatkowa na przychody ze sprzedaży własności intelektualnej, zostanie wprowadzony jeśli nie w 2018 r., to w kolejnym roku.

Rozwiązania wprowadzone ustawą o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego działalności innowacyjnej są naprawdę warte wykorzystania przez przedsiębiorców. Miejmy nadzieję, że liczba firm korzystających z ulgi podatkowej na B+R wzrośnie z 556 (2016), do kilku tysięcy. Skorzysta na tym gospodarka, nauka, biznes i my wszyscy – konsumenci.

 

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

 

Eksperci

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

Przasnyski: Płacowa zadyszka. Górnicy, handlowcy, lekarze i budowlańcy mogą się jednak cieszyć

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedyn...

Dzień Wolności Hipotecznej: od dziś nie pracujesz już na kredyt

128 dni zajęło w bieżącym roku zarabianie na 12 rat kredytu hipotecznego – wynika z szacunków Open F...

Moryc: Wyższa kwota wolna od podatku w Wielkiej Brytanii i nowe progi podatkowe

Początek kwietnia to w brytyjskim systemie podatkowym czas, od którego obowiązują nowe ustalenia pod...

AKTUALNOŚCI

Czy rynek nieruchomości znów doprowadzi do kryzysu?

W ciągu ostatnich 12 miesięcy na sześciu głównych rynkach nieruchomości w kraju cena metra kwadratow...

Przez 5 ostatnich lat zadłużenie Polaków wzrosło niemal dwukrotnie

Z roku na rok wzrasta wartość zaległości Polaków. Jak wynika z najnowszych danych Grupy KRUK łączne ...

Dzień Matki: na prezenty wydamy przynajmniej 750 milionów złotych

Na przeciętny upominek dla mamy Polacy wydają w bieżącym roku 67 złotych - wynika z danych zebranych...

Niespokojnie na rynku walutowym

Po kilku dniach spokoju i próbie wyhamowania aprecjacji dolara nadchodzi najważniejszy tym tygodniu ...

Ponad 27 miliardów złotych zostało w portfelach Polaków

Od ponad trzech lat Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy procentowe na najniższych poziomach w h...