wtorek, Listopad 21, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "Konfederacja Lewiatan"

Konfederacja Lewiatan

Projekt ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa nie gwarantuje zwiększenia poziomu cyberbezpieczeństwa, a nowe przepisy mogą zbytnio ingerować w działalność przedsiębiorstw i negatywnie wpłynąć na konkurencyjność polskiej gospodarki – uważa Konfederacja Lewiatan.

– Naszym zdaniem, Zespół Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego, (Zespół) który ma działać na poziomie krajowym, powinien realizować wyłącznie zadania o charakterze publicznym i niekomercyjnym. Jego funkcjonowanie na rynku konkurencyjnym, budzi istotne wątpliwości, szczególnie w sytuacji gdy możliwość pozyskiwania (z mocy prawa) informacji od innych podmiotów stawia go w uprzywilejowanej pozycji – mówi dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy zgłosili kilka uwag do projektu ustawy:

  1. Brak ograniczenia zakresu uprawnień nadzorczych i kontroli wyłącznie do obszaru związanego bezpośrednio ze świadczeniem usług kluczowych.
  2. Brak określania wymagań dla „specjalistów” angażowanych przez organy nadzorcze na potrzeby prowadzonych przez nie kontroli.
  3. Bardzo szerokie uprawnienia Zespołu w zakresie możliwości żądania od operatorów telekomunikacyjnych udostępnienia informacji dotyczących ich działalności oraz przyjętych rozwiązań organizacyjno – technicznych, a także przyznania organom nadzoru prawa do wydawania wiążących zaleceń. Wprowadzenie takich rozwiązań może ograniczać swobodę działalności gospodarczej, a jednocześnie obniżać efektywność prowadzonych działań w obszarze cyberbezpieczeństwa.
  4. Brak publikacji kluczowych aktów wykonawczych. Uwzględniając, że nowe obowiązki oraz ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej mogą być wprowadzane wyłącznie w drodze ustawowej, wątpliwości budzi fakt, że do konsultacji nie zostały skierowane projekty obligatoryjnych rozporządzeń, których postanowienia będą bardzo istotne dla całego systemu ochrony cyberprzestrzeni, a tym samym mają kluczowy wpływ na ocenę całości proponowanych rozwiązań.  Ustawa powinna być konsultowana i procedowana w pakiecie wraz ze wszystkimi (przynajmniej obligatoryjnymi) aktami wykonawczymi.
  5. Brak jednego punktu zgłoszeń incydentów na poziomie krajowym, do którego można byłoby je zgłaszać , a do którego kompetencji należałoby odpowiednie przekierowanie incydentu. Takie rozwiązanie wydaje się efektywniejsze, niż zaproponowany, dość skomplikowany model zgłaszania poszczególnych kategorii  incydentów.
  6. Brak jednoznacznego i nie budzącego wątpliwości określenia odpowiedzialności za obsługę incydentu poważnego. Z jednej strony odpowiedzialność za obsługę incydentu spoczywa na operatorze, z drugiej zaś projekt ustawy przewiduje wprost uprawnienia Zespołu w zakresie obsługi incydentów poważnych, nie wskazując przy tym zasad przejmowania przez niego incydentów do obsługi oraz przyznając mu pewne uprawnienia „władcze” wobec operatora (np. wezwanie za pośrednictwem organu właściwego operatora do usunięcia podatności, żądanie informacji itd.).

W kodeksie karnym wciąż brak jest takich pojęć jak cyberprzestępczość, przestępczość komputerowa, czy przestępczość internetowa. Biorąc pod uwagę potrzebę kompleksowego zmierzenia się ze zjawiskiem cyberprzestępczości, groźnym dla obywateli, przedsiębiorców, organów państwa, Lewiatan postuluje pilne podjęcie prac, dzięki którym wszelkie nieautoryzowane działania przy zabezpieczeniach systemów byłyby ścigane z mocy prawa. Można byłoby, m.in.  wzorować się na rozwiązaniach przyjętych w Stanach Zjednoczonych, gdzie próba naruszenia stosowanych przez przedsiębiorców zabezpieczeń jest przestępstwem federalnym.

 

 

źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

 

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc. r/r – podał GUS. To efekt coraz silniejszej presji płacowej wynikającej ze stale  rosnącego popytu na pracowników.

Pracodawcy coraz silniej konkurują o pracowników zarówno wykwalifikowanych, jak i tych zatrudnianych w pracach prostych. Wyzwaniem jest nie tylko rekrutacja, a utrzymanie obecnie pracujących w firmach. Dlatego zatrudniający coraz częściej decydują się zwiększać wynagrodzenie, aby zatrzymać pracowników w firmach.  Obawa o brak pracowników widoczna jest przede wszystkim w planach budżetów na przyszły rok. Zarządzający świadomie decydują się zwiększyć budżety na wynagrodzenia przygotowując się na to, że będą postawieni przed koniecznością zaoferowania podwyżki. W przeciwnym razie będzie groziła im utrata pracownika, któremu coraz częściej oferowane jest wyższe wynagrodzenie u konkurencji.

Spadającemu bezrobociu oraz coraz lepszej koniunkturze gospodarczej  towarzyszy coraz większa rotacja pracowników. Szczególnie młode osoby charakteryzuje zdecydowanie większa skłonność do zmiany pracy. Od pracodawców oczekują przede wszystkim możliwości rozwoju oraz dobrych warunków pracy z jasno określonym zakresem obowiązków. Dlatego jeśli któryś z tych elementów nie spełnia ich oczekiwań często decydują się na zmianę pracy. Dla młodych ważna jest także wysokość wynagrodzenia, która często jest nieadekwatna do posiadanych umiejętności. Bardzo ważne jest również  możliwość godzenia życia zawodowego z prywatnym. Dlatego istotnym powodem rezygnacji z pracy jest konieczność pracy po godzinach.

Niestety, długoterminowe prognozy nie są korzystne. Brak pracowników jest efektem niskiej aktywności zawodowej, wchodzenia na rynek pokolenia niżu demograficznego oraz obniżenia wieku emerytalnego. Nie widać jednak perspektywy zmiany tej sytuacji. Kończy się zasób pracowników, których możemy pozyskać zza wschodniej granicy. Dlatego należy odpowiedzialnie zaplanować politykę migracyjną, która zachęci do przyjazdu do kraju osoby z kompetencjami pożądanym przez pracodawców. Przykładem tego trendu jest branża ICT, której przedstawiciele coraz częściej poszukują pracowników w Azji,  a w szczególności w  Indiach.

Drugim zadaniem jakie stoi przed rządem jest zapewnienie warunków do rozwoju rynku pracy w kontekście kształcenia przyszłych i obecnych pracowników. Trzeba zbudować system współpracy pracodawców ze szkołami i uczelniami. Szkoły branżowe nie załatwią wszystkiego. Potrzebna jest sieć ekspertów, którzy będą zajmować się współpracą szkół i biznesu, modyfikować podstawy kształcenia, tak by odpowiadały na przyszłe potrzeby gospodarki. Obecnie zbyt mało pieniędzy przeznacza się na kształcenie i podnoszenie kwalifikacji pracowników. W ramach przyszłorocznego Funduszu Pracy zostały zmniejszone środki na Krajowy Fundusz Szkoleniowy.

 

 

Autor:  Jakub Gontarek z departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan

Wychodzimy z negocjacji w sprawie reformy unijnego systemu handlu emisjami CO2 osłabieni, z wynikiem dużo słabszym niż mógł być. Straciliśmy pieniądze z funduszu modernizacyjnego, bo jesteśmy zbyt bogaci.

Gorzki koniec dla Polski negocjacji w sprawie ETS (unijnego systemu handlu emisjami CO2). Z uwagi na to, że jesteśmy najbardziej narażeni na skutki wysokich cen uprawnień do emisji (energetyka w ponad 80% oparta na węglu) poprzedni rząd uzgodnił przekazywanie energetyce 40% uprawnień za darmo do 2030 r.  oraz powołanie funduszu modernizacyjnego, na który miały się złożyć bogatsze kraje UE (w sumie darmowe uprawnienia przy cenie Eur 20/t to ok. 40 mld zł w ciągu 10 lat).

Po negocjacjach, ustalenia są mało korzystne dla polskiej energetyki i dalekie od oczekiwań przemysłu, który będzie działał w warunkach nierównej konkurencji na rynkach globalnych, bez koniecznej ochrony dla sektorów najbardziej narażonych na ryzyko „ucieczki emisji” (i inwestycji)  z powodu kosztów bezpośrednich i pośrednich polityki klimatycznej.

Niestety, straciliśmy „pewne” pieniądze z funduszu modernizacyjnego,  bo jesteśmy zbyt bogaci (wyjątek zrobiono dla Rumunii i Bułgarii, bo ich PKB per capita są poniżej 30% średniej unijnej, ale Grecja bez trudu załatwiła sobie też nowe uprawnienia, a ich energetyka oparta jest głównie na węglu brunatnym). Negocjacje w sprawie reformy ETS od początku były źle prowadzone. Nie pokazano, po co chcemy użyć pieniędzy z funduszu modernizacyjnego, jak możemy rozwinąć wspieraną przez UE kogenerację, elektromobilność czy nawet geotermię.

W ostatnich sześciu miesiącach na interwencje rządu było już za późno. Ministerstwo Środowiska skupiło się na tym, by fundusz modernizacyjny nie zawierał standardu emisji CO2, choć wszyscy wiedzieli, że nie będzie wspierał projektów opartych ma węglu.  Potencjalni sojusznicy załatwili swoje problemy, a my zostaliśmy z nierozwiązanym mega problemem. Co dalej? Przydałby się komentarz rządu i pomysł, jak z tego wybrnąć. To już druga spektakularna porażka rządu w ostatnich tygodniach w Brukseli po dyrektywie o pracownikach delegowanych. Ale ta jest dużo bardziej bolesna, bo jej skutki odczują polskie grupy energetycznie, polski przemysł, my wszyscy płacący rachunki za energię i wdychający zanieczyszczone powietrze.

 

Autor: Maciej Stańczuk, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan

 

 

 

 

 

Senat przyjął bez poprawek ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne.

W najbliższych dniach ustawa zostanie przekazana do podpisu Prezydentowi RP. Uchwalone przepisy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2018 r.

Ustawa ma na celu uszczelnienie systemu podatku dochodowego. W konsultacjach społecznych oraz w trakcie procesu legislacyjnego przedstawiciele Ministerstwa Finansów wskazywali, że wprowadzane narzędzia pozwolą na odbudowę dochodów podatkowych z tytułu podatku dochodowego oraz ograniczą agresywne planowanie podatkowe. Cel projektodawcy w dużej mierze zostanie osiągnięty, jednak niektóre z przyjętych rozwiązań będą negatywnie oddziaływać także na przedsiębiorców niestosujących agresywnej optymalizacji podatkowej. Stanowić będą istotną ingerencję w warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

W trakcie posiedzenia senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, 8 listopada br., Konfederacja Lewiatan zaproponowała wprowadzenie kilku zmian, które pozwoliłyby na ograniczenie negatywnych skutków ustawy, m.in. podniesienie limitu ograniczającego zaliczanie do kosztów uzyskania przychodów kosztów usług niematerialnych nabywanych od podmiotów powiązanych, odstąpienie od wprowadzenie tzw. podatku minimalnego oraz złagodzenie przepisów dotyczących limitowania finansowania dłużnego. Senatorowie nie zdecydowali się na ich wprowadzenie w formie poprawek.

W trakcie prac w Sejmie oraz na etapie konsultacji społecznych w projekcie uwzględniono jednak wiele istotnych uwag zgłoszonych przez Radę Podatkową Konfederacji Lewiatan, najważniejsze z nich to:

1)  Odstąpienie od stosowania ograniczenia w zaliczaniu do kosztów uzyskania przychodów wydatków na usługi niematerialne do transakcji pomiędzy podmiotami niepowiązanymi.

2) Podwyższenie z 1,2 mln zł do 3 mln zł progu, do którego koszty usług niematerialnych podlegać będą zaliczeniu do kosztów uzyskania przychodów w całości, bez odnoszenia ich wysokości do wskaźnika (podatkowego) EBITDA.

3) Wyłączenie z limitowania kosztów usług opłat i licencji ponoszonych w ramach podatkowej grupy kapitałowej oraz wyłączenie z limitowania usług księgowych, prawnych, rekrutacji pracowników i pozyskiwania personelu.

4) Wprowadzenie wyłączenia, zgodnie z którym dla banków, SKOKów i firm pożyczkowych, limit w zaliczaniu usług niematerialnych do kosztów uzyskania przychodów ustala się bez pomniejszenia przychodów oraz kosztów uzyskania przychodów o przychody i koszty z tytułu odsetek.

5) Umożliwienie podatnikom przenoszenia na przyszłe okresy (do 5 lat podatkowych) kwoty kosztów usług, opłat i licencji przekraczającej limit obowiązujący w danym roku.

6) Podwyższenie z 1,2 mln zł do 3 mln zł kwoty, do której nie będzie stosowane ograniczenie w zaliczaniu do kosztów uzyskania przychodów nadwyżki kosztów finansowania dłużnego (niedostateczna kapitalizacja).

7) Wyłączenie ze źródła przychodów zyski kapitałowe przychodów firm ubezpieczeniowych uzyskiwanych w celu wypełnienia przez ubezpieczycieli zobowiązań wynikających z umów ubezpieczenia.

8) Wyłączenie ze źródła przychodów zyski kapitałowe pochodnych instrumentów zabezpieczających przepływy oraz przychody i koszty z działalności operacyjnej.

9) Obniżono z 0,042% do 0,035% miesięcznie stawkę tzw. podatku minimalnego od budynków handlowo-usługowych oraz wyłączono spod nowego podatku budynki biurowe wykorzystywane na własne potrzeby podatnika (siedziba).

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Nie ma żadnego uzasadnienia, aby osoby kierujące niektórymi spółkami (Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego, państwowych i komunalnych osób prawnych) świadczyły usługi zarządzania nimi jako przedsiębiorcy – napisała Konfederacja Lewiatan, opiniując projekt ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym.

– Jeśli ustawa o zarządzaniu mieniem państwowym, dla zmniejszenia ryzyka, wyłącza akcje największych spółek należących do Skarbu Państwa z możliwości sprzedaży, to zastanawiające jest dlaczego wprowadza rozwiązania pozwalające na zarządzanie tymi spółkami przez osoby nie związane z nimi  kodeksową umową o pracę – zauważa dr Małgorzata Starczewska – Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Jest to działanie na niekorzyść finansów publicznych, bowiem osoby kierujące niektórymi spółkami jako przedsiębiorcy będą płacić niższą składkę na FUS (od 60% przeciętnego wynagrodzenia, a nie od otrzymywanego dochodu) oraz niższy podatek dochodowy, bo jako przedsiębiorcy mogą wybrać np. liniowy PIT (19%) i tym samym nie wpadają w drugi próg podatkowy (32%).

Konsekwencją tego, że osoby kierujące niektórymi spółkami są przedsiębiorcami świadczącymi usługi zarządzania będzie konieczność dania im urlopu w innym trybie niż gwarantuje to Kodeks Pracy.

–  Dlaczego osoby takie mają mieć gorsze warunki urlopowe niż pracownicy zatrudnieni na podstawie Kodeksu Pracy (24 dni kalendarzowe, a nie 26 dni roboczych). Jeśli urlop ma służyć odpoczynkowi pozwalającemu na regenerację zdolności do pracy, to osoba zarządzająca niektórymi spółkami potrzebuje regeneracji w takim samym wymiarze jak inni pracownicy – dodaje Małgorzata Starczewska – Krzysztoszek.

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

Komisja Europejska ma wkrótce przedstawić propozycje dotyczące zmniejszenia emisji dwutlenku węgla przez samochody osobowe i lekkie dostawcze po roku 2021. Związek Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych, członek Konfederacji Lewiatan uważa, że osiągnięcie ambitnego celu dalszej redukcji emisji CO2, który sobie stawia KE, nie powinno i nie może być wykonane za wszelką cenę i apeluje do rządu, aby wsparł polską branżę motoryzacyjną w nadchodzącej debacie na ten temat.

Europejskie ustawodawstwo dotyczące ograniczenia emisji dwutlenku węgla  przez  samochody osobowe ma ogromne znaczenia dla przyszłości przemysłu samochodowego w Europie oraz w Polsce.

– Zbliżająca się debata kształtująca ramy prawne dotyczące emisji CO2 powinna uwzględniać wszystkie dostępne technologie. Przyszła polityka powinna respektować  kluczową zasadę „neutralności technologicznej” i kierować się kompleksowym podejściem w zakresie promowania najbardziej efektywnych kosztowo rozwiązań. Oznacza to, że należy przyjrzeć się wszystkim czynnikom, które mają wpływ na emisję CO2 podczas użytkowania pojazdu, a nie koncentrują się tylko na samym pojeździe i jego technologii – mówi Paweł Wideł, prezes Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych.

Zdaniem Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych (podobne stanowisko przedstawiło Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów) nowy docelowy poziom emisji CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych powinien zostać ustalony na 2030 r., bez wprowadzenia celu międzyokresowego w roku 2025 .

Będzie to zgodne z ramami czasowymi Pakietu klimatyczno-energetycznego Unii Europejskiej do 2030 roku i dzięki temu przemysł motoryzacyjny w Europie zdoła opracować nowe technologie i dostosuje cykle produkcyjne swoich produktów. Wprowadzenie niezbędnych zmian technicznych i konstrukcyjnych w  pojazdach na rok 2025 dla samochodów osobowych będzie olbrzymim wyzwaniem, a w przypadku lekkich samochodów dostawczych byłoby to prawie niemożliwe.

Zbyt ambitne cele bez rozsądnych okresów przejściowych zagrażają dalszemu rozwojowi polskiego przemysłu motoryzacyjnego i mogą wręcz spowodować jego kurczenie się, z negatywnymi konsekwencjami społeczno-ekonomicznymi.

Branża motoryzacyjna uważa, że zmniejszenie emisji dwutlenku węgla o 20% dla samochodów osobowych jest możliwe do osiągnięcia przy wysokich, ale akceptowalnych kosztach. Jednakże cel redukcji CO2 w segmencie lekkich pojazdów dostawczych powinien być niższy niż dla samochodów osobowych.

Dla segmentu lekkich samochodów dostawczych musimy wziąć pod uwagę dłuższe cykle rozwoju pojazdów, ograniczone możliwości poprawy aerodynamiki z powodu wymogów funkcjonalnych, inne wymagania dotyczące ładowności, niższy potencjał elektryfikacji, szczególnie w segmencie większych samochodów dostawczych i wysoką wrażliwość cenową.

W Polsce, przy konieczności podtrzymywania silnego wzrostu gospodarczego i niższego poziomu zamożności, zbyt ambitne cele dla lekkich samochodów dostawczych mogą mieć negatywny wpływ na przedsiębiorstwa, w tym MŚP i zatrudnienie pracowników.

Europejski przemysł motoryzacyjny z zadowoleniem przyjmuje propozycje systemu wspomagającego wprowadzanie na rynek pojazdów z napędem alternatywnym, jednakże pod warunkiem, że zaoferuje się pozytywne bodźce, bez kar za nieodpowiedni poziom wprowadzania na rynek pojazdów nisko- i zero-emisyjnych.

 

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Popieramy ideę wzmocnienia transparentności państwa, ale niektóre przepisy zawarte w projekcie ustawy o jawności życia publicznego, (np. dotyczące polityk antykorupcyjnych) zwiększą obciążenia administracyjne i  koszty przedsiębiorców. Wątpliwości budzą też rozwiązania dotyczące działalności lobbingowej i dostępu do informacji publicznej oraz bardzo szybkie tempo prac nad projektem – napisali Konfederacja Lewiatan i Startup Poland w liście do wicepremiera Mateusza Morawieckiego i ministra Mariusza Kamińskiego. 

Działalność lobbingowa

Rozwiązanie przyjęte w projekcie ustawy nakłada, na organizacje biorące udział w procesie konsultacji aktów prawnych, nowe obowiązki formalno – informacyjne. Ich  realizacja (a zwłaszcza aktualizacja), przy dynamicznych zmianach porządku obrad organów władzy publicznej, może okazać się trudna. Niedopełnienie obowiązku w tym zakresie wykluczy organizacje, np. pracodawców z możliwości wpływania na proces legislacyjny.

– Obawiamy się, że zapewnienie transparentności procesu opiniowania aktów prawnych będzie odbywać się kosztem uprawnień przysługującym naszej organizacji, reprezentującej interesy przedsiębiorców. Będziemy mieli też ograniczony dostęp do informacji publicznej, w tym  do dokumentów oraz utrudniony wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.  – mówi dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Stosowanie „wewnętrznych procedur antykorupcyjnych”

Przedsiębiorca w rozumieniu przepisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej będzie zobowiązany do stosowania wewnętrznych procedur antykorupcyjnych.

Wątpliwości budzi to, że czynem podlegającym sankcji nie jest sama korupcja, ale brak procedur antykorupcyjnych lub jeśli UOKIK uzna, że procedury są pozorne lub nieskuteczne. Sankcja za brak procedur jest bardzo dotkliwa. Jeżeli osobie działającej w imieniu lub na rzecz danej firmy prokurator postawi zarzut antykorupcyjny, to na tę firmę prezes UOKiK na wniosek i po kontroli przeprowadzonej przez CBA będzie mógł nałożyć karę do 10 mln zł – dodatkowo dana firma będzie wykluczona z zamówień publicznych na okres 5 lat.

Wymóg podpisania kodeksu etycznego przez każdego pracownika, współpracownika i kontrahenta firmy będzie bardzo dużym obciążeniem biurokratycznym, trudnym do realizacji. Przy dużej skali działalności i zmieniających się kontrahentach (czasem zatrudnianych jednorazowo i na zlecenia o małej wartości) realizacja tego obowiązku będzie angażować znaczące zasoby firm.

Konfederacja Lewiatan proponuje, aby przedsiębiorca  informował, że podpisując umowę pracownik, współpracownik lub kontrahent akceptują postanowienia kodeksu etycznego przedsiębiorcy. Niejasnym jest również sposób zapewnienia przez przedsiębiorcę, że procedury antykorupcyjne będą skuteczne.

Dostęp do informacji publicznej

Wątpliwości budzi konieczność uiszczania opłaty za dostęp do informacji publicznej i bardzo długi okres oczekiwania na ustalenie wysokości opłaty (14 dni) oraz udostępnienia żądanej informacji (kolejne 14 dni).

Sygnaliści

Lewiatan pozytywnie odnosi się do instytucji sygnalizowania przestępstw, która jest bardzo istotnym elementem wspierającym zapobieganie nadużyciom. Służy ona zarówno poszczególnym przedsiębiorstwom, jako mechanizm wczesnego ostrzegania umożliwiający ochronę reputacji firmy, jak i gospodarce, gwarantując równe zasady wszystkim jej uczestnikom.

Natomiast szereg zastrzeżeń budzą propozycje rozwiązań w zakresie ochrony sygnalistów. Mogą one prowadzić do wypaczenia instytucji sygnalisty i dalszego spadku społecznej akceptacji tej formy prewencji.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

W ramach perspektywy finansowej UE Polska wykorzystuje ponad 82 mld euro środków unijnych z budżetu polityki spójności.  W każdym Programie Operacyjnym zaplanowano bezpośrednie lub pośrednie wsparcie przedsiębiorców, jednak najszerszą ofertę dla firm zawierają programy: Inteligentny Rozwój, Polska Wschodnia oraz 16 Regionalnych Programów Operacyjnych realizowanych samodzielnie przez każde województwo.

Przedsiębiorcy otrzymują pomoc publiczną w wielu różnych formach. Najczęściej są to bezzwrotne dotacje (zaliczki, refundacja wydatków) lub zwrotne instrumenty finansowe (kredyty, pożyczki preferencyjne oraz poręczenia).

PwC na zlecenie Konfederacji Lewiatan, przygotowało uaktualniony przewodnik po ofercie programów operacyjnych 2014-2020 dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców. Kluczową jego częścią jest  zestawienie schematów wsparcia innowacji i prac B+R w programach krajowych (PO Inteligentny Rozwój, Polska Wschodnia)  i 16  regionalnych programach operacyjnych oraz wykaz instytucji oferujących wsparcie unijne przedsiębiorcom (baza adresów). W wykazie schematów wsparcia znalazły się informacje o naborach, które będą prowadzone jeszcze w 2017 r.

 

Przewodnik po ofercie programów operacyjnych 2014–2020 dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w październiku 2017 r. o 2,1 proc. r/r, a w stosunku do września br. o 0,5 proc. – podał GUS prezentując szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych.

We wrześniu i w październiku 2017 r. wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych był wyraźnie wyższy niż w ostatnich miesiącach – odpowiednio 2,2 proc. i 2,1 proc. r/r. Inflację na takim poziomie obserwowaliśmy ostatnio w lutym br. (2,2 proc.), a wcześniej – w końcu 2012 r/ (2,4 proc.). Nie jesteśmy zatem przyzwyczajeni do takich wzrostów cen. Szczególnie, że są one w ponad 50 proc. generowane przez wzrosty cen żywności. We wrześniu br. wkład żywności  we wzrost CPI wyniósł 1,16 punktu procentowego, sierpniu – 1 punkt procentowy (przy inflacji 1,8 proc.), w lipcu 1,04 pp (przy inflacji 1,7 proc.), w czerwcu 0,86 (przy inflacji 1,5 proc.).

To ciekawe zjawisko, bowiem zbiory zboża, ziemniaków, buraków cukrowych były nieco  wyższe niż w 2016 r., zbiory warzyw pozostały na podobnym do zeszłorocznego poziomie. Spadek dotyczył jedynie zbiorów owoców – owoców z drzew aż o 30-35 proc., a z krzewów o ok. 15 proc. (GUS). Do tego doszły silnie rosnące ceny masła, ale to już zasługa cen na rynkach światowych. W październiku swój udział mają zapewne też ceny jaj.  Nie mogło to pozostać bez wpływu na ceny żywności, ale nie w tak dużym stopniu jak obserwujemy to od początku 2017 r., a szczególnie w ostatnich miesiącach.

Wydaje się, że sprawa jest oczywista. Żywność to produkt podstawowy, a tym samym jego elastyczność cenowa jest niska, czyli wzrost cen nie zmniejsza lub w niewielkim stopniu zmniejsza popyt na produkty żywnościowe. Prędzej wzrost cen żywności wpłynie na spadek popytu na inne produkty. Producenci i sprzedawcy produktów żywnościowych wiedzą o tym i korzystają z dobrej koniunktury gospodarczej oraz dosypywania co miesiąc ok. 2 mld zł z budżetu państwa do portfeli części gospodarstw domowych (500+). Podnoszą ceny, wiedzą bowiem, że jeśli będzie trzeba, po prostu mniej będziemy oszczędzać. A przy niższych dochodach rozporządzalnych mniej będziemy kupować np. dóbr trwałego użytku.

W największym stopniu silnie rosnące ceny żywności uderzają w gospodarstwa domowe o niskich dochodach. Żywność w ich wydatkach ma bowiem dominujący udział.

Ale są też beneficjenci ponad 2-procentowej inflacji – budżet państwa, do którego wpływa więcej dochodów z podatków pośrednich, głównie z VAT. I w wyniku wzrostu konsumpcji, i dlatego że rosną ceny.

Ciekawe jak to utrwalanie się wyższego poziomu inflacji, w tym szczególnie silnego wzrostu cen żywności skomentują członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Skomentują, bo decyzji o niepodnoszeniu stóp procentowych na pewno nie zmienią. Przynajmniej do połowy, a może nawet końca przyszłego roku.

 

Komentarz: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Rząd przyjął projekt ustawy skracający z 50 do 10 lat okres obowiązkowego przechowywania akt pracowniczych.  To dobre rozwiązanie.  Konfederacja Lewiatan od dawna postulowała zmniejszenie obowiązków pracodawców związanych z prowadzeniem i przechowywaniem akt pracowniczych.

– Skrócenie okresu przechowywania akt pracowniczych spowoduje znaczące zmniejszenie obciążeń i kosztów pracodawców. Na tle innych krajów Unii Europejskiej w Polsce mamy do czynienia z bardzo długim – 50 letnim, obowiązkiem przechowywania, archiwizowania akt pracowniczych przez pracodawców w formie papierowej. Dlatego dobrze się stało, że ten stan rzeczy ulegnie zmianie. Nowe regulacje mają wejść w życie z dniem 1 stycznia 2019 r.   – mówi Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Pracodawcy popierają też zmianę, która umożliwi firmom przechowywanie akt pracowniczych także w wersji elektronicznej.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

3/4 Polaków chce wolnych niedziel dla pracowników, bez wprowadzania zakazu handlu. Tyko 36 proc. chciałoby wprowadzenia zakazu handlu we wszystkie niedziele – wynika z badania Kantar TNS.

W dniach 20 – 23 października Kantar TNS zapytał reprezentatywną próbę mieszkańców Polski, która z proponowanych obecnie opcji dotyczących zakazu handlu w niedziele jest ich zdaniem najlepsza. Największe poparcie – 76 proc. ankietowanych – uzyskała propozycja zagwarantowania co najmniej dwóch wolnych niedziel w miesiącu pracownikom, bez konieczności wprowadzania zakazu handlu w niedziele. Zakaz handlu we wszystkie niedziele poparło jedynie 36 proc. badanych.

– Polacy popierają kompromisowe rozwiązanie, czyli propozycję polegającą na zagwarantowaniu pracownikom handlu co najmniej dwóch wolnych niedziel w miesiącu. Taka regulacja pozwala osiągnąć ten sam cel, co wprowadzenie zakazu handlu w dwie niedziele w miesiącu bez potrzeby zamykania sklepów i wprowadzania skomplikowanych oraz trudnych do wyegzekwowania regulacji prawnych, które negatywnie odbiją się przede wszystkim na konsumentach. Co ważne gwarancja dwóch wolnych niedziel dotyczy zarówno pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, jak i osób wykonujących zadania na podstawie umowy prawa cywilnego – mówi Krzysztof Kajda, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Co ciekawe, propozycja wprowadzenia minimum dwóch wolnych niedziel w miesiącu, bez konieczności zamykania sklepów, cieszy się większym poparciem wśród kobiet niż mężczyzn (80 proc. vs. 72 proc.).

Propozycją, która ma najmniejsze poparcie społeczne, jest zagwarantowanie pracownikom wolnych niedziel, poprzez wprowadzenie zakazu handlu we wszystkie niedziele w miesiącu – na takie rozwiązanie zgadza się jedynie 36 proc. badanych.

Rozwiązanie w postaci wprowadzenia zakazu handlu w co drugą niedzielę w miesiącu, ma więcej przeciwników niż zwolenników (50 proc. vs. 48 proc.), natomiast różnice nie są tak skrajne jak w przypadku opcji wolnych niedziel dla pracowników bez konieczności zamykania sklepów i opcji zupełnego zakazu handlu w niedziele.

 

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

 

Popieramy projakościowe podejście do oceny działalności szkół wyższych i indywidualnych naukowców, z jednoczesnym zniesieniem krępujących mechanizmów strukturalnych w postaci np. minimów kadrowych. W kwestii finansowania uczelni wyższych nie wprowadzono jednak istotnych zmian, nie poprawiono warunków dostępu uczelni niepublicznych do pieniędzy publicznych – napisała Konfederacja Lewiatan, oceniając projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Nowy system finansowania uczelni powinien nie tylko zapewnić formalną zgodność zasad finansowania nauki i szkolnictwa wyższego z wymogami finansów publicznych i z nową organizacją szkolnictwa wyższego, ale tak ukształtować zasady finansowania uczelni, by służyły efektywnemu wdrożeniu nowych rozwiązań organizacyjnych – mówi Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan nowy system finansowania uczelni powinien zapewnić osiągnięcie czterech podstawowych celów: wzmocnić projakościowe  funkcje, zrównać dostęp  uczelni  publicznych  i  niepublicznych  do  środków  budżetowych na działalność  dydaktyczną  i  na  badania  własne, zapewnić finansowanie budżetowe  szkolnictwa  wyższego  i  nauki  w  ramach programów wieloletnich oraz wzmocnić  rolę  jednostek  samorządu  terytorialnego w finansowaniu szkolnictwa.

Samorządy są niezwykle ważne w kontekście roli jaką pełnią uczelnie niepublicznie, szczególnie w mniej rozwiniętych regionach Polski. Ich oferta skierowana jest do tych, których nie stać na dojeżdżanie albo przeprowadzkę do dużego miasta. Te osoby powinny mieć możliwość zdobycia wyższego wykształcenia. Dlatego ważnym elementem zmian powinna być propozycja wsparcia finansowego dla niezamożnych studentów oraz system finansowania studentów studiów stacjonarnych dla najlepszych uczelni niepublicznych.

Niestety, podstawowe zasady gospodarki finansowej, w tym – zasady finansowania uczelni ze środków publicznych, zawarte w projekcie ustawy, zaskakująco mało różnią się od regulacji obecnie obowiązujących. Nie zdecydowano się na żadne istotne zmiany dotyczące kryteriów finansowania uczelni, nie poprawiono również warunków dostępu uczelni niepublicznych do środków publicznych.

Bez zmian zachowano również obecną zasadę, według której dla algorytmów podziału środków na główne dotacje dla uczelni podstawowym parametrem jest arbitralnie przyjmowana łączna kwota dotacji, a nie racjonalnie ustalone koszty kształcenia. Może to prowadzić zarówno do sytuacji zdecydowanego niedo­finansowania uczelni (co uruchomi mechanizm dostosowania się do słabego finansowania przez obniżanie standardu studiów), jak i – co jednak wydaje się mniej prawdopodobne – przeszacowania wydatków.

W projekcie ustawy wskazano, że dotacje inwestycyjne mają charakter dotacji celowych, a więc podlegają rygorom określonym dla takich dotacji w ustawie o finansach publicznych. Oznacza to wymóg wykorzystania ich we właściwym czasie i na z góry wskazany cel. Rozwiązanie to należy uznać za prawidłowe i dyscyplinujące inwestycje w uczelniach.

Wiele regulacji w projekcie wydaje się być nie do końca zgodnych – przynajmniej w kwestiach formalnych – z obowiązującą ustawą o finansach publicznych.

Bardzo skrótowo potraktowano kwestie związane z funkcjonowaniem nowego Funduszu Kredytów Studenckich. Uderza zwłaszcza brak jakichkolwiek odniesień do przewidywanych zasad umorzeń kredytów studenckich. Za istotną wadę proponowanej ­regulacji uważamy także pominięcie problematyki ewentualnych gwarancji Skarbu Państwa. W moim przekonaniu bez takich gwarancji nie można liczyć na szerszy zakres programu tych kredytów – dodaje Jakub Gontarek.

 

 

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Mimo, że w projekcie ustawy o ochronie danych osobowych resort cyfryzacji uwzględnił wiele uwag Konfederacji Lewiatan,  to jednak istotne postulaty przedsiębiorców pozostały bez odpowiedzi, np. w kwestii odwołania od decyzji  Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, czy kar nakładanych na podmioty sektora państwowego w związku z ewentualnymi naruszeniami przepisów o ochronie danych osobowych.

Konfederacja Lewiatan, która monitoruje działania resortu cyfryzacji dotyczące wdrożenia RODO (rozporządzenie o ochronie danych osobowych), przygotowała stanowisko do ustaw je wdrażających. Najwięcej zastrzeżeń budzą zapisy w projekcie ustawy o ochronie danych osobowych. Lewiatan zgłosił uwagi do niemalże każdego artykułu ustawy.

– Projektodawca zdecydował się utrzymać sądowo-administracyjną ścieżkę odwoławczą od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO). Naszym zdaniem sądem kontrolującym decyzje PUODO powinien być Sąd Okręgowy w Warszawie – Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK), na wzór postępowań odwoławczych od decyzji wydawanych przez prezesa UOKiK oraz prezesa UKE – przekonuje dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Resort cyfryzacji nie zrezygnował z niskiego pułapu kar nakładanych na podmioty sektora państwowego w związku z naruszeniami przepisów o ochronie danych osobowych.

W związku z utrzymaniem postanowień dotyczących nadawania decyzjom PUODO (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych) rygoru natychmiastowej wykonalności oraz ograniczeniom w zakresie zaskarżalności postanowień i decyzji wydawanych przez PUODO w toku postępowania, firmy postulowały przyjęcie koncepcji dwuinstancyjności postępowania przed prezesem.

– Wątpliwości przedsiębiorców wzbudza sposób powoływania i odwoływania PUODO – przez Sejm, za zgodą Senatu, na wniosek premiera.  Postulujemy pozostanie przy aktualnym trybie wyboru organu ds. ochrony danych osobowych, który daje gwarancje jego pełnej niezależności – dodaje Aleksandra Musielak.

W zakresie przepisów wprowadzających ustawę o ochronie danych osobowych najwięcej krytycznych uwag przedsiębiorców dotyczyło zmian w Kodeksie pracy. Konfederacji Lewiatan szczególnie zależy na zapewnieniu, by pracodawcy mogli w jak najszerszym zakresie przetwarzać dane na temat kandydatów do pracy oraz pracowników.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Poselski projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym jest kolejnym aktem prawnym,  kluczowym dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Jako projekt poselski jest procedowany bez jakichkolwiek konsultacji społecznych, co może spowodować złą jakość stanowionego prawa – napisali we wspólnym stanowisku członkowie Rady Dialogu Społecznego:  BCC, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Związek Rzemiosła Polskiego, Forum Związków Zawodowych  i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych.

W identycznym trybie partia rządząca dokonała już zmian w wielu obszarach regulacji zarówno systemowych, jak i gospodarczych. Rezygnacja ze ścieżki rządowej, oczywistej przy generalnych zmianach ustrojowych, pozbawia obywateli, środowiska prawnicze oraz przedsiębiorców możliwości konsultacji, a tym samym wpływu na funkcjonowanie, niezbędnego w demokracji, trójpodziału władz. Narusza też wartości dialogu społecznego, bo projekty poselskie nie muszą być opiniowane przez Radę Dialogu Społecznego. Lekceważenie dialogu społecznego nie buduje zaufania i kapitału społecznego, niezbędnego dla rozwoju Polski.

Sposób dokonywania zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości na pewno nie sprzyja wizerunkowi Polski w oczach przyszłych i już obecnych na naszym rynku inwestorów. Stabilność i przewidywalność systemu prawa są kluczowe dla decyzji inwestycyjnych przedsiębiorców. Dotyczy to zarówno etapu rejestracji firmy, dochodzenia roszczeń jak i ich egzekucji. Jest także warunkiem zaufania obywateli do państwa i prawa w relacjach pracodawca – pracownik, także w  kontekście potencjalnych sporów w sprawach pracowniczych. Nie budzi też zaufania przedsiębiorców możliwy bezpośredni wpływ polityczny na władzę sądowniczą wszystkich szczebli.

Poprawa funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości jest ważna i konieczna, ale musi odbywać się z poszanowaniem Konstytucji i z zachowaniem standardów stanowienia prawa. Reforma nie może koncentrować się na sprawach personalnych, potrzebne są za to realne zmiany w mechanizmach i narzędziach funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

Jako członkowie Rady Dialogu Społecznego, reprezentatywne organizacje pracodawców i związków zawodowych, chcielibyśmy mieć możliwość wyrażenia poglądów w tak ważnych sprawach systemowych.

 

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Wprowadzenie zezwolenia sezonowego czy modyfikacja tzw. systemu oświadczeniowego  sformalizuje procedurę zatrudniania cudzoziemców. Wątpliwości budzi również  przyznanie ministrowi pracy prawa do wprowadzania, w drodze rozporządzenia, rocznych limitów zezwoleń na pracę wydawanych przez wojewodów, zezwoleń sezonowych oraz rejestrowanych oświadczeń – uważa Konfederacja Lewiatan, oceniając projekt ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy.

Z punktu widzenia przedsiębiorców kluczowe znaczenie będzie miało praktyczne zastosowanie nowych rozwiązań przez ograny administracji samorządowej i rządowej oraz sprawność organizacyjna i efektywność w rozpoznawaniu poszczególnych wniosków – mówi Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Projekt zmiany ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy będzie miał  zasadniczy wpływ na zatrudnianie cudzoziemców, w szczególności obywateli sześciu państw:  Ukrainy, Rosji, Białorusi, Armenii, Gruzji oraz Mołdawii. Wprowadza on bowiem zmiany do procedury wydawania „standardowych” zezwoleń przez wojewodę.

Projekt przewiduje wprowadzenie m.in. nowego rodzaju zezwolenia na prace sezonowe (na okres nie dłuższy niż 9 miesięcy w roku kalendarzowym, co ma objąć: rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo, rybołówstwo, działalność związaną z zakwaterowaniem i usługami gastronomicznymi). Zezwolenie sezonowe będzie mogło mieć zastosowanie w przypadku każdego cudzoziemca, ale dla obywateli 6 państw objętych obecnie systemem oświadczeniowym przewiduje się pewne ułatwienia (brak testu rynku pracy). Przy pracach  wykraczających poza zajęcia sezonowe będzie można zatrudniać obywateli 6 państw  przez okres nie dłuższy niż 6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy, jeżeli powiatowy urząd pracy przed rozpoczęciem pracy przez cudzoziemca wpisze oświadczenie o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi do ewidencji oświadczeń, a praca będzie wykonywana na warunkach określonych w tym oświadczeniu.

Przewiduje się możliwość zastosowania oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi przez 6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy prac w zawodach potrzebnych na rynku pracy. W tym przypadku jednak wydanie rozporządzenia przez ministra będzie fakultatywne.

Wprowadzenie zezwolenia sezonowego czy modyfikacja tzw. systemu oświadczeniowego na pewno bardziej sformalizuje całą procedurę zatrudniania cudzoziemców. W obu przypadkach starosta będzie mógł wydać odmowną decyzję. Co prawda, są przewidziane terminy 7 dni, 30 dni w przypadku dodatkowych wyjaśnień, ale efektywność zależy od zaangażowania organów.

– Rozumiemy konieczność wzmocnienia monitorowania systemu oświadczeniowego. Jednak niektóre z przesłanek odmowy zarejestrowania  oświadczenia są wątpliwe, np. kwestia pozorności złożenia oświadczenia, posiadania środków finansowych. Odmowa wpisania do rejestru oświadczenia powinna dotyczyć sytuacji bardziej jednoznacznych (brak płatności, kary) – dodaje Robert Lisicki.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

 

Kompleksowe uregulowanie praw przedsiębiorców może mieć istotny wpływ na wykładnię i praktyczne stosowanie przepisów prawa odnoszących się do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej. Może to pomóc w odblokowaniu potencjału przedsiębiorczości i gospodarki, w szczególności w aspekcie wzajemnych relacji przedsiębiorców  i organów władzy publicznej  – napisała Konfederacja Lewiatan w stanowisku, oceniającym pakiet ustaw składających się na tzw. Konstytucję biznesu.

Projektowane rozwiązania należy traktować jako szansę odejścia od gospodarczo i społecznie szkodliwego stereotypu stawiającego  przedsiębiorców w opozycji do organów i instytucji państwa. Kluczowe będzie jednak stosowanie w praktyce nowych regulacji, bowiem dopiero wtedy możliwa będzie rzetelna ocena czy szansę tę wykorzystaliśmy – mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

W szczegółowym stanowisku do pakietu ustaw składających się na Konstytucję Biznesu Konfederacja Lewiatan wskazuje m.in. na:

  1. potrzebę stworzenia mechanizmu, dzięki któremu obywatele oraz przedsiębiorcy będą zwolnieni z obowiązku wielokrotnego przekazywania różnym organom władzy publicznej tych samych danych i informacji, poprzez wprowadzenie zasady, że organy publiczne powinny udostępniać sobie nawzajem informacje wcześniej przekazane przez obywatela albo przedsiębiorcę;
  2. rozszerzenie kręgu podmiotów upoważnionych do złożenia wniosku do organu administracji rządowej o wydanie objaśnień prawnych o reprezentatywne organizacje pracodawców w rozumieniu ustawy z 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego;
  3. nieuzasadnione ograniczenie kręgu przedsiębiorców, uprawnionych do wnoszenia o wydanie interpretacji indywidualnej i zróżnicowanie sytuacji prawnej przedsiębiorców wyłącznie ze względu na formę prawną prowadzenia działalności gospodarczej;
  4. nieuzasadnione tworzenie regulacji szczególnych w zakresie zasad kontroli poprzez liczne wyłączenia poszczególnych zasad;
  5. fikcyjność obowiązku zawiadamiania o zamiarze wszczęcia kontroli z uwagi na szeroki katalog wyjątków od obowiązku zawiadamiania;

Konfederacja Lewiatan pozytywnie ocenia zmiany mające na celu usprawnienie przepływu informacji o przedsiębiorcach pomiędzy organami administracji publicznej na podstawie wpisu w CEIDG oraz usprawnienia przepływu informacji pomiędzy organami a samymi przedsiębiorcami (umożliwienie komunikacji telefonicznej za pomocą wiadomości sms).

Na aprobatę zasługuje również rezygnacja z maksymalnego limitu czasowego dla zawieszenia działalności gospodarczej. Aktualny termin maksymalnie 24 miesięcy wprowadza niepotrzebne ograniczenia swobody działalności gospodarczej.

Pracodawcy pozytywnie oceniają wszelkie inicjatywy zmierzające do utworzenia nowych lub wzmocnienia istniejących kanałów współpracy pomiędzy administracją rządową a środowiskiem przedsiębiorców. Doświadczenia współpracy z Ministerstwem Rozwoju (wcześniej Ministerstwem Gospodarki) w ramach prac zespołu ds. deregulacji pokazują, że przy dobrej woli wszystkich stron można przygotować propozycje legislacyjne wspierane przez środowiska biznesu.  Projekt ustawy powołującej  Komisję Wspólną Rządu i Przedsiębiorców pracodawcy traktują jako próbę przeniesienia doświadczeń z prac zespołu ds. deregulacji na bardziej uniwersalny poziom.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan, pomimo dużego otwarcia i starań ze strony przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju,  nie udało się podczas tzw. prekonsultacji projektu rozstrzygnąć istotnych wątpliwości dotyczących relacji pomiędzy projektowaną Komisją a Radą Dialogu Społecznego. Bez wsparcia partnerów społecznych, zasiadających w Radzie Dialogu Społecznego, szanse na sukces Komisji Wspólnej Rządu i Przedsiębiorców będą niewielkie.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Przedstawiciele partii Kukiz’15, Nowoczesnej i PSL pojawili się na spotkaniu z partnerami społecznymi w Radzie Dialogu Społecznego. Członkowie RDS, jak i politycy podkreślali, że w obecnej sytuacji politycznej Polsce potrzebny jest dialog i porozumienie.
Związkowcy i pracodawcy zaprosili polityków do wspólnej rozmowy na temat sposobów rozwiązania kryzysowej sytuacji w państwie.Na spotkaniu nie pojawili się prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu, szef klubu parlamentarnego PiS, prezes PiS i przedstawiciele PO. W obradach nie była też reprezentowana Solidarność, chociaż związek poparł apel RDS do polityków o dialog.
Członkowie Rady Dialogu Społecznego z niepokojem śledzą wydarzenia w Sejmie i Senacie. Rosnące napięcie polityczne i prowadzenie obrad, których prawomocność jest kwestionowana, świadczą w ocenie związków zawodowych i organizacji pracodawców o kryzysie, który wymaga pilnego rozwiązania, przy pełnym zaangażowaniu i dobrej woli wszystkich stron.
Henryka Bochniarz, przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego, prezydent Konfederacji Lewiatan, powiedziała, ”że RDS może stanowić dogodne dla polityków forum dialogu i debaty o najważniejszych wyzwaniach. Jesteśmy gotowi uczestniczyć w rozmowach i podsuwać rozwiązania, które będą służyły dobru wspólnemu. Wszystkim nam zależy na spokoju społecznym i porozumieniu. Chcemy stworzyć przestrzeń do rozmowy i poszukiwania najlepszych sposobów wyciszenia obecnego kryzysu. Nie da się oddzielić polityki od gospodarki. Jako Rada Dialogu Społecznego powinniśmy starać się załagodzić sytuację”.
KamilaGasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL i Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15 dziękowali partnerom społecznym za zaproszenie i podkreślali, że rolą RDS jest dbanie o spokój społeczny. Z tego punktu widzenia dobrze, że Rada szuka przestrzeni do zażegnania konfliktu. Każda bowiem rozmowa jest lepsza od braku dialogu.
Przedstawiciele Rady Dialogu Społecznego przekonywali, że nie opowiada się ona po żadnej ze stron konfliktu. Chce natomiast pomóc politykom w złagodzeniu ostrego sporu politycznego.
– Jeżeli będzie wola ze strony parlamentu i innych sił politycznych, to na tyle, ile będziemy mogli pomóc w tej sytuacji, będziemy starali się to zrobić – zadeklarowała Henryka Bochniarz.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Ministerstwo Rozwoju ogłosiło projekt zmian upraszczających proces wykorzystania środków z Unii Europejskiej. Urzędnicy wsłuchali się w głosy przedsiębiorców i zaproponowali  rozwiązania, które są dla nich korzystne, nawet jeśli zwiększają obciążenia po stronie instytucji publicznych.  W kilku kwestiach można było jednak pójść jeszcze dalej – uważa Konfederacja Lewiatan.     

Projekt ustawy zawiera szereg przepisów realnie ułatwiającym życie firmom ubiegającym się o dofinasowanie UE lub realizującym dofinansowany projekt. To dobry przykład rozumienia służebnej roli administracji publicznej – mówi Marzena Chmielewska, dyrektorka departamentu europejskiego Konfederacji Lewiatan.

W kilku miejscach brakuje jednak kropki nad i – ministerstwo mogło pójść krok dalej. Tak jest w przypadku przepisów znoszących wytyczne programowe. Warto je uzupełnić o przepis określający, iż beneficjenci mogą być zobowiązani do stosowania konkretnych warunków i procedur określonych w wytycznych tylko wtedy, jeśli umowa o dofinasowanie projektu wprost wskazuje te obowiązki i procedury.

– W przypadku rzeczników funduszy europejskich widzimy potrzebę rozszerzenia zakresu zadań, co powinno spowodować, że praca rzecznika będzie w większym stopniu ukierunkowana na konkretne rezultaty i efekty, a jego działanie przejrzyste – dodaje Marzena Chmielewska.

Jedna z propozycji, tj. wprowadzenie kategorii „warunki formalne” jest pozornie korzystna, ale może negatywnie odbić się na projektodawcach, ponieważ ogranicza kompetencje komitetu monitorującego.

Lewiatan będzie apelował także o doprecyzowanie w toku prac nad projektem, przepisów dotyczących obowiązku publikowania harmonogramów konkursów, ponieważ instytucje zarządzające stosują je w bardzo różny sposób, nie zawsze korzystny dla projektodawców.

Niestety nieobecne są w projekcie przepisy, które nakazywałyby prowadzenie naborów w formie elektronicznej i likwidowałyby obowiązek przedkładania w konkursach dokumentacji papierowej.

Ponadto, skuteczne inwestowanie funduszy UE wymaga dalszych prac nad jakością oceny projektów. Propozycje zawarte w projekcie ustawy w tym zakresie są ważne i cenne, ale dalece niewystarczające.

Konfederacja Lewiatan

Klienci nie będą chronieni przed wzrostem cen ciepła, a wręcz przeciwnie –  nowe regulacje mogą sprzyjać podwyżkom cen dla odbiorców końcowych, na które nie będzie miał wpływu (lub będzie miał wpływ ograniczony) prezes Urzędu Regulacji Energetyki – uważa Konfederacja Lewiatan, oceniając rozporządzenie ministra energii w sprawie szczegółowego zakresu obowiązku i warunków technicznych zakupu ciepła z odnawialnych źródeł energii.

– Wytwórcy ciepła ze źródeł OZE będą ustalać taryfy ciepła na podstawie ponoszonych kosztów, które nie są w rozporządzeniu limitowane. Wytwórcy ciepła z OZE o mocy do 5 MWt nie mają w ogóle obowiązku uzyskiwania akceptacji prezesa URE swojej taryfy ciepła. A to oznacza, że klienci  nie będą  chronieni przed wzrostem  ceny ciepła – mówi Daria Kulczycka, dyrektorka departamentu energii i zmian klimatu Konfederacji Lewiatan.

Ponadto projekt rozporządzenia nakazując przyłączenie w pierwszej kolejności do sieci ciepłowniczej instalacji termicznego przekształcania odpadów (TPO) i źródła odnawialnego, nie bierze pod uwagę bezpieczeństwa pracy systemów ciepłowniczych. Dystrybutor systemu ma obowiązek przyłączenia takich źródeł, a następnie zakupu ciepła  w pierwszej kolejności, bez względu na pracę innych źródeł ciepła podłączonych do tego systemu.

Nie ma więc obowiązku utrzymania minimum technicznego pracy źródeł kogeneracyjnych przyłączonych do tego systemu ciepłowniczego, które stanowią podstawę zaopatrzenia w ciepło  systemu. Źródła odnawialne nie są w stanie (poza specjalnie zaprojektowanymi systemami)  zapewnić niezawodnej pracy systemu ciepłowniczego przez cały sezon grzewczy. Ponadto źródła kogeneracyjne pracujące w miastach stanowią istotne źródło zaopatrzenia miasta w energię elektryczną. Wyeliminowanie pracy takiego kogeneracyjnego źródła przez odnawialne źródło ciepła jest zdecydowanie niekorzystne także dla lokalnych odbiorców energii elektrycznej.

Projekt rozporządzenia nie nakazuje, aby brać pod uwagę funkcjonowanie istniejącego źródła kogeneracyjnego, które zasila system ciepłowniczy ciepłem produkowanym w wysokosprawnej kogeneracji i dzięki temu pozwala na utrzymanie cen ciepła dla odbiorców na akceptowalnym poziomie. Włączenie nowego źródła w podstawę pracy systemu może spowodować (i tak zwykle będzie), że źródło kogeneracyjne utraci istotną część przychodów ze sprzedaży ciepła i energii elektrycznej przy niezmienionych kosztach stałych. To będzie powodować problemy finansowe elektrociepłowni, która nie będzie mogła przenieść zwiększonych kosztów jednostkowych w taryfę ciepła, gdyż URE nie zatwierdza taryfy kosztowej dla elektrociepłowni.

Nie będzie też możliwości, aby dystrybutor w jakikolwiek sposób analizował wpływ nowych źródeł ciepła na jego ceny dla odbiorców i miał możliwość ograniczenia wzrostu ceny poprzez odmowę przyłączenia źródła ciepła o rażąco wysokiej cenie.

 

Konfederacja Lewiatan

Oceny koniunktury gospodarczej przez dyrektorów przedsiębiorstw większości sekcji gospodarki są słabsze niż miesiąc wcześniej – podał GUS, prezentując wyniki badań koniunktury w przemyśle, budownictwie, handlu i usługach w listopadzie 2016 r.

Po słabych danych dotyczących wzrostu PKB w 3. kwartale 2016 r. (2,5 proc. r/r), relatywnie słabo rosnącej sprzedaży detalicznej (3,7 proc. r/r) w październiku 2016 r., spadku produkcji sprzedanej przemysłu (o 1,3 proc. r/r) i dramatycznej sytuacji w sektorze budowlanym (spadek produkcji budowlano-montażowej o ponad 20 proc.) mamy kolejny sygnał o pogarszaniu się koniunktury gospodarczej.

W przetwórstwie przemysłowym już więcej firm sygnalizuje pogorszanie się koniunktury niż jej poprawę. Spada produkcja, maleje portfel zamówień, w tym z zagranicy, a przede wszystkim planowane jest ograniczanie zatrudnienia. Także prognozy dotyczące sytuacji finansowej są coraz gorsze, szczególnie w firmach małych i średnich. Wszystkie dane – i te dotyczące koniunktury, jak i produkcji sprzedanej przemysłu, a także październikowego PMI (50,2) – są zatem spójne. Przemysł słabnie! Poza branżą farmaceutyczną i meblarską, gdzie oceny koniunktury poprawiły się, we wszystkich pozostałych działach przetwórstwa przemysłowego są one słabsze niż jeszcze w październiku br. Ponieważ przetwórstwo przemysłowe to ponad 20 proc. polskiego PKB, to należy prognozować, że w 4. kwartale 2016 r. wzrost gospodarczy będzie jeszcze słabszy niż w 3. kwartale. Nie pozostanie to także bez wpływu na rynek pracy, a tym samym na spożycie indywidualne. Sygnalizowanie przez firmy przemysłowe ograniczanie zatrudnienia może bowiem wpłynąć na osłabienie i tak przecież nie najsilniejszej skłonności gospodarstw domowych do konsumpcji.

Bardzo zła jest sytuacja w budownictwie – w listopadzie br. prawie 22 proc. firm sygnalizuje pogorszenie koniunktury. Spada i będzie spadać produkcja, spada portfel zamówień. W efekcie sytuacja finansowa firm, niezależnie od wielkości, zdecydowanie się pogarsza. Firmy budowlane uważają, że będą musiały dokonać znacznie silniejszego ograniczenia zatrudnienia niż zakładały to jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Rosną opóźnienia płatności za zrealizowane projekty. Jeśli nie zostaną uruchomione projekty infrastrukturalne finansowane ze środków unijnych, część firm budowlanych może mieć poważne kłopoty z przetrwaniem. Efekt będzie taki, że gdy wreszcie projekty te ruszą, wykonawców będziemy szukać poza Polską.

Ogólny klimat koniunktury w handlu jest jeszcze pozytywny, ale w handlu hurtowym silnie w listopadzie osłabł i tu także firmy sygnalizują ograniczanie zatrudnienia.

Dobrze, że chociaż w sekcji informacja i komunikacja ponad 20 proc. firm pozytywnie ocenia ogólny klimat koniunktury i planuje wzrost zatrudnienia, aczkolwiek i tutaj w listopadzie te oceny są nieco słabsze niż jeszcze miesiąc wcześniej. Jednak informacja i komunikacja to niespełna 4 proc. polskiego PKB, więc utrzymywanie się w tym sektorze gospodarki pozytywnych ocen dotyczących koniunktury nie wesprze naszego wzrostu gospodarczego.

Wszystko wskazuje na to, że w 4. kwartale 2016 r. będziemy mieć wyraźnie niższy wzrost PKB niż w ciągu pierwszych 6. miesięcy br., a nawet niższy niż w 3. kwartale br. Jeśli uda się osiągnąć 2,2-2,3 proc. będzie można to uznać za sukces. A w całym 2016 r. nie będzie to jak ciągle utrzymują przedstawiciele rządu 3,4 proc., a nie więcej niż 2,6—2,7 proc.

Muszę przyznać, że największe obawy budzą zapowiedzi części firm z najważniejszych dla gospodarki sektorów, dotyczące zmniejszania zatrudnienia. Gospodarstwa domowe musiały to dostrzec, bo już w 3. kwartale br., mimo ciągle rosnącego zatrudnienia i rosnących wynagrodzeń, a także stałego dopływu ok. 2 mld zł miesięcznie do ich kieszeni w wyniku realizacji programu 500+, były dość wstrzemięźliwe w swoich konsumpcyjnych decyzjach.

Gdy dołożymy do tego malejące inwestycje, a także spadające zamówienia eksportowe, mamy się czym martwić.

 

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek22Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Eksperci

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

Starczewska-Krzysztoszek: Dorośli Polacy nie kształcą się

Komisja Europejska opublikowała szóstą edycję Monitora Kształcenia i Szkolenia przedstawiając  m.in....

Lipka: Uwaga na kolejną falę podwyżek cen paliw. 5 zł znów straszy

Rosnące prawdopodobieństwo przedłużenia porozumienia o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej nałożyło...

AKTUALNOŚCI

Bankomaty zaczynają znikać z naszych ulic

Według danych NBP w II kwartale liczba bankomatów w Polsce spadła o 223 maszyny. Expander zwraca uwa...

Cyberbezpieczeństwo do poprawki

Projekt ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa nie gwarantuje zwiększenia poziomu cyberbezpi...

Brak regulacji rozkłada rynek cyfrowalut. Branża zaczyna myśleć o ucieczce z Polski?

Jeszcze rok temu byliśmy jednym z największych na świecie tego typu rynków. Ale, według ekspertów, s...

Ochłodzenie na GPW zachęca do wyjścia za granicę

Wzrost gospodarczy w Polsce w III kwartale br. przyspieszył do 4,7% rok do roku – wynika ze wstępnyc...

O ustawie nt. jawności życia publicznego

Został opublikowany projekt ustawy o jawności życia publicznego. Miał on zwiększyć transparentność ż...