sobota, Listopad 25, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "klienci"

klienci

Autonomiczne samochody na ulicach, które podczas jazdy będą na bieżąco informowały o kolizjach, korkach, a nawet powalonych drzewach. Opóźnienie w transmisji video stanie się całkowicie niezauważalne. Fani gier VR i AR będą cieszyć się niesamowitymi i realistycznymi wrażeniami – tak sieć 5G zmieni nasze życie. T‑Mobile zapowiedział, że będzie rozwijał koncepcję sieci 5G w Polsce.

– Mamy rozbudowaną sieć 4G i bardzo chcielibyśmy osiągnąć to również z siecią 5G. Wiele już zrobiliśmy w Niemczech w kierunku rozwoju tej technologii i korzystamy z tych doświadczeń również w Polsce, która jest strategicznym rynkiem dla Grupy DT. Chcemy prezentować co będzie można zrobić z siecią 5G aby sprawić, że konsumenci będą pod wrażeniem. Chcielibyśmy stać się przewodnikiem dla firm i konsumentów we wprowadzaniu technologii 5G w Polsce – mówi Andreas Maierhofer, prezes T‑Mobile Polska.

Inkubator Deutsche Telekom (operatora T‑Mobile) uruchomił specjalny program – hub:raum Low Latency Prototyping – w ramach którego zaprasza startupy z całej Europy do wspólnego rozwijania produktów i usług dedykowanych sieci 5G i wymagających stabilnych, niskich opóźnień. Do realizacji projektów zostanie wykorzystana technologia EDGE Computing, w ramach której moc obliczeniowa tradycyjnie zlokalizowana w data center zostaje przeniesiona bliżej użytkownika do chmury na tzw. „krawędź” sieci, np. na stacjach bazowych. Dzięki temu zmniejszy się obciążenie sieci i właśnie opóźnienia.

– Jeżeli chodzi o dalszy rozwój naszej sieci, to mamy kilka strategicznych kierunków. Chcielibyśmy oferować doskonalą obsługę klienta oraz sieć sprzedaży, aby zapewnić klientom najlepsze doświadczenia z korzystania z najlepszej sieć. To staje się coraz ważniejsze, ponieważ ludzie kupują już tylko smartfony i inteligentne urządzenia. Klienci chcą być online wszędzie i można to zapewnić jedynie oferując najlepszą sieć – mówi Andreas Maierhofer i dodaje. – W trzecim kwartale dużo zrobiliśmy w tym kierunku. Zatrudniliśmy 300 nowych pracowników, zwiększyliśmy liczbę naszych sklepów. W tym kwartale zbudowaliśmy dodatkowo 52 sklepy i planujemy to kontynuować. Chcemy zatrudniać kolejnych pracowników i zwiększać liczbę sklepów.

Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował raporty ze statystykami przenoszalności numerów stacjonarnych i komórkowych w trzecim kwartale 2017 roku. T‑Mobile Polska z pozytywnym wynikiem ponad 10 tysięcy numerów uzyskał najlepszy bilans przenośności numerów komórkowych spośród czołowej czwórki operatorów telekomunikacyjnych w Polsce. W tym czasie T‑Mobile pozyskał z innych sieci 109,8 tysiąca numerów komórkowych, oddając jedynie 99 tysięcy numerów. W przypadku wyników przenoszalności numerów stacjonarnych T‑Mobile Polska, podobnie jak miało to miejsce w ubiegłym roku, zakończył trzeci kwartał z najlepszym bilansem spośród wszystkich operatorów.

W tym roku liczba stacji bazowych Operatora obsługujących klientów w technologii LTE wzrosła o 1 550 do blisko 10 tysięcy, a liczba stacji oferujących klientom LTE 800 MHz wzrosła o 3 100 i obecnie przekracza 5 tysięcy. Oznacza to, że 99,8 % populacji kraju znajduje się w zasięgu technologii LTE T-Mobile. Oprócz zwiększenia zasięgu T-Mobile Polska wdrażana nowe rozwiązania i technologie, które zapewniają klientom lepsze parametry korzystania z sieci. Technologia Carrier Aggregation LTE jest dostępna na blisko 3,5 tysiąca stacji bazowych docierając do 34% populacji Polski. Dzięki zastosowaniu modulacji QAM256/QAM64 i agregacji 3 nośnych maksymalna prędkość przesyłania danych w sieci T-Mobile wzrosła do 395 Mb/s.

 

Jak co roku, branża marketingowa staje przed wyzwaniem planowania świątecznych działań dla marek. W każdym sezonie chce to zrobić lepiej niż w poprzednim, a w dodatku lepiej niż konkurencja. Co zrobić, żeby kampania przyniosła oczekiwany wynik? 

Artykuł nie będzie zawierać tricków ani złotych środków, bo ich po prostu nie ma. Wskażę natomiast, jak na co dzień mierzyć się z takimi zadaniami.

  1. Wyznacz cele

Aby osiągnąć zamierzone cele, to najpierw należy je określić. Im precyzyjniej to zrobisz, tym jaśniejsza droga będzie się przed Tobą rysować. Ponieważ podejmiesz inne działania gdy cele są czysto sprzedażowe, a inne gdy działasz wizerunkowo. Chcesz by klienci przyszli i kupili, czy by mówili o Twojej akcji przez całe święta? Określ jaki ma być efekt kampanii. Jak chcesz by postrzegali Cię klienci? Jeśli cel będzie sprzedażowy, to koniecznie musisz pójść o krok dalej, aby impulsywny świąteczny zakup zmienić docelowo w regularne zakupy.

  1. Analiza wcześniejszych działań

Przygotuj się odpowiednio. Sprawdź, co robiłeś w latach ubiegłych i jakie były tego rezultaty. Przeanalizuj jakie były słabe, a jakie mocne strony poprzednich działań. Zweryfikuj co można było zrobić lepiej. Czasem nie warto zwalczać dobrej idei, a zrobić ją po prostu lepiej. Pamiętaj, że marka posiada fanów, bo dostarcza im od lat pewne wartości. I to ta przewidywalność jest jej mocną stroną. Dla jednego z naszych klientów, co roku organizujemy akcję w której realizujemy życzenia dzieci i za każdym razem mamy większe zaangażowanie. Fani wiedzą bowiem, jakie wartości są ważne dla marki, którą śledzą. Sprawdź też co zrobiła konkurencja i jak zareagowali na to jej fani. Jakie były komentarze, Jak dużo osób wzięło udział. Spisz to wszystko i wyciągnij wnioski. Być może właśnie teraz w Twojej głowie powstaje zarys kampanii? Aby wybrać ten najlepszy, musisz pamiętać jeszcze o kilku rzeczach:

  1. Social media żyją emocjami

Jeśli dostarczysz odbiorcom odpowiedniej dawki emocji, to zyskasz ich uwagę. W 2016 roku królował filmik Allegro – „Czego szukasz w Święta?”. Na pozór zwykła historia użytkownika serwisu, ale opowiedziana w zupełnie nowej formie. Działając w mediach społecznościowych najlepiej wsłuchać się w wypowiedzi klientów. A przy okazji Świąt może uda się komuś pomóc lub zrealizować czyjeś marzenie. Jedno jest pewne – Twoja kampania zdecydowanie powinna posiadać świątecznego ducha.

  1. Branding

Pamiętaj o brandingu. Świąteczne działania powinny sprawić by użytkownicy mediów społecznościowych mogli być dumni z marki i przekazywali content, który będzie krążył w sieci promując konkretną firmę. Tylko nie rób tego nachalnie. Pamiętaj, że media społecznościowe to przede wszystkim użytkownicy, tym bardziej planując działania z okazji Świąt warto świadomie oddać je w ich ręce. Właśnie wtedy mają szansę okazać się najbardziej skuteczne.

  1. Szerowalność

Zadbaj o to, by użytkownicy mogli i chcieli udostępniać Twój content. Jeśli to osiągniesz, zasięg działań może przerosnąć Twoje oczekiwania. Będzie też miernikiem efektywności kampanii. Warto więc pochylić się wcześniej nad tym elementem. Jeśli odpowiednio zaplanujesz dany mechanizm działań i dobrze trafisz w oczekiwania klientów, to dotrzesz do większej liczby odbiorców. W innym przypadku, konieczne będzie większe wsparcie mediowe.

Także do pracy! Niedługo bowiem okaże się, kto w tym roku wygra świąteczne Internety.

A na koniec nie zapomnijcie zmierzyć wyników!

 

Autor: Michał Chrościcki, Analyst & Strategy Planner Mint Media.

Co piąty konsument w Europie płaci faktury po terminie, a 3 proc. – nie płaci wcale. W Polsce, w ponad połowie przypadków, powodem opóźnienia jest po prostu zapominanie o terminie płatności. 

Aż 41 proc. Polaków ma zobowiązania do spłacenia (rachunki czy raty różnych kredytów). Jednocześnie aż 2,3 mln naszych rodaków ma kłopoty z ich terminowym regulowaniem. Z badania „Europejskie Praktyki Płatnicze”, przeprowadzonego w 2017 r. przez Kantar TNS dla firmy EOS Group wynika, że w połowie przypadków powodem opóźnień jest po prostu przeoczenie terminu spłaty.

Jednakże roztargnienie to nie jedyna przyczyna – niemal 3/4 polskich konsumentów zdarzają się chwilowe problemy finansowe, powodujące zaległości w spłacaniu zobowiązań.

Niemniej zdecydowana większość Polaków – aż 97 proc. – jest zdania, że swoje długi należy spłacać. Nietrudno jest przejść od deklaracji do czynów, wystarczy zadbać o porządek w rachunkach i nieco dokładniej zaplanować domowy budżet.

Problem z terminowym regulowaniem należności to nie tylko nasza domena, choć zajmujemy niechlubne trzecie miejsce na europejskiej liście nierzetelnych dłużników. Na kiepską pamięć swoich klientów najrzadziej żalą się firmy z Chorwacji (38 proc.), a najczęściej te z Rumunii (61 proc.). Polska jest w najgorszej trójce wśród dziewięciu krajów Europy Wschodniej. Aż 52 proc. polskich przedsiębiorców deklaruje, że ich klientom zdarza się po prostu zapomnieć o uregulowaniu płatności.

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Promocja biur rachunkowych w social media, kontrowersyjne zmiany w prawie podatkowym czy praktyczne warsztaty z obsługi najnowszych funkcji aplikacji wspierającej nowoczesną księgowość. Tak wyglądała pierwsza odsłona cyklu konferencji zorganizowanych przez SaldeoSMART, przeznaczona dla księgowych i osób związanych z branżą finansowo-rachunkową.

Żyjemy w zdigitalizowanym społeczeństwie i jako producent aplikacji księgowej zdajemy sobie sprawę z tego, że zmiany zachodzące w branży księgowości są coraz bardziej dynamiczne i wymagają odpowiednich rozwiązań systemowych. Konferencje były odpowiedzią na rosnącą potrzebę wymiany doświadczeń na temat naszego oprogramowania, a także wskazania na obszary, które warto rozwijać, aby w pełni sprostać rosnącym wymaganiom wobec biur rachunkowych. Chcieliśmy również opowiedzieć o planach na przyszłość i nowych funkcjach, o które już wkrótce poszerzymy ofertę – mówi Edyta Wojtas, wiceprezes zarządu i analityk biznesowy w BrainSHARE IT.

Twarzą w twarz z cyfryzacją

Każde z konferencyjnych wydarzeń zainaugurowało podsumowanie głównych zmian w aplikacji SaldeoSMART połączone z praktycznymi warsztatami doskonalenia ich obsługi. Uczestnicy poznawali tajniki nowoczesnego prowadzenia firmowej kasy oraz efektywnego przekazywania informacji klientom biur rachunkowych.

Takie spotkania są znakomitą okazją do zgłębienia wiedzy na temat oferowanych przez SaldeoSMART funkcjonalności. Z doświadczenia wiemy, że mimo częstych komunikatów o dostępnych aktualizacjach i rozszerzeniach nasi klienci nie zawsze mają czas na dokładnie zapoznanie się z nowymi możliwościami aplikacji – podkreśla Krzysztof Wojtas, prezes zarządu i architekt systemu SaldeoSMART w BrainSHARE IT.

– Bardzo udana konferencja. W trakcie jej trwania w bardzo przystępny sposób zostały zaprezentowane funkcjonalności SaldeoSMART. Konferencja stała się też dobrą okazją do wymiany doświadczeń z innymi użytkownikami programu. Polecam uczestnictwo w kolejnych edycjach – podsumowuje Mariusz Raszczyk z Kancelarii Doradców Podatkowych „Verum” s.c.

Podczas konferencji uczestnicy wzięli również udział w szkoleniu z obecności i promocji biura rachunkowego w mediach społecznościowych oraz panelu dyskusyjnym poświęconym Jednolitemu Plikowi Kontrolnemu i planowanym zmianom w VAT.

Ważnym punktem programu była prezentacja poświęcona ułożeniu współpracy z dużą spółką i wymagającym klientem, a także przedstawienie planów rozwojowych systemu SaldeoSMART.

– Od początku zależy nam przede wszystkim na tym, aby system spełniał realne potrzeby naszych klientów. Dyskusja, która towarzyszyła prezentacji dotyczącej zastosowaniu elektronicznego obiegu dokumentów, pozwoliła nam nie tylko lepiej poznać oczekiwania użytkowników wobec aplikacji SaldeoSMART, ale też ustalić priorytety we wdrażaniu planowanych nowości w programie – tłumaczy Edyta Wojtas.

– Spotkanie się i podsumowanie zmian w programie było bardzo cenne. To było dla mnie okazja, żeby dowiedzieć czegoś nowego – nie tylko o nowościach, ale także o funkcjach, z których korzystamy już od dawna – ocenia Piotr Cybula z Kancelarii Biegłego Rewidenta „PC – PARTNER”.

 

Źródło:  materiały prasowe firmy

62 proc. firm już inwestuje lub w najbliższym czasie chce zainwestować w realizację strategii zarządzania treściami w przedsiębiorstwie (ECM) – wynika z ankiety przeprowadzonej wśród uczestników targów IT Future Expo, jednej z najbardziej prestiżowych tego typu imprez w Polsce. Zdaniem badanych, systemy ECM mogą pomóc m.in. w obiegu dokumentów czy archiwizacji treści.

Jak wynika z raportu, coraz więcej firm w Polsce decyduje się na wdrożenie przemyślanej strategii dotyczącej ECM. W przyszłym roku 14 proc. firm zamierza przeprowadzić inwestycje w tym zakresie, a 24 proc. chce zrobić to w kolejnych latach. Kolejne 24 proc. przedstawicieli firm biorących udział w badaniu zadeklarowało, że ich przedsiębiorstwa już realizują taką strategię.

Uczestników konferencji zapytano także do czego służą systemy ECM. Według 23 proc. jest to przede wszystkim silnik procesów (BPM), gwarantujący realizację obiegu dokumentów. 16 proc. stwierdziło, że jest to archiwum plików, zapewniające autoryzowany dostęp do treści, a 14 proc. – OCR, czyli system do zamiany dokumentów papierowych na elektroniczne. Kolejne 16 proc. ankietowanych oceniło, że ECM to mechanizmy automatycznej klasyfikacji treści, a 17 proc., że taki system służy do pełnotekstowego wyszukiwania zawartości plików. 14 proc. badanych stwierdziło, że systemy do zarządzania treścią służą do kontrolowania udostępnianych dokumentów i danych podmiotom zewnętrznym.

Zdaniem połowy ankietowanych zakres ECM obejmuje tylko jeden obszar. Co czwarty badany (24 proc.) wskazał dwa obszary, 7 proc. – trzy, 6 proc. – cztery, a 3 proc. – pięć. Zdaniem 7 proc. badanych ECM obejmuje pełny zakres usług.

– Dobry system ECM powinien zapewniać firmom pełną obsługę treści – komentuje wyniki ankiety Marcin Somla, dyrektor SER Group w Polsce. – Nie chodzi wyłącznie o przechowywanie albo udostępnianie dokumentów, lecz także np. ich automatyczne katalogowanie, przyznawanie pracownikom różnego poziomu dostępu albo możliwość ustawienia reguł dotyczących poszczególnych kategorii treści – wymienia.

Jak podkreśla Marcin Somla, wydajny system ECM i towarzysząca mu strategia może przynieść firmie konkretne korzyści biznesowe, od poprawy obsługi klienta zaczynając przez możliwość łatwiejszej analityki działań aż po zapewnienie pełnej zgodności z regulacjami prawnymi, dotyczącymi przetwarzania lub przechowywania danych.

– Dlatego tak ważna jest skalowalność i modułowość systemu ECM. Pozwala to przystosować go do potrzeb konkretnego przedsiębiorstwa – mówi Marcin Somla.

 

Źródło: Materiały prasowe firmy

Wiele firm deklaruje, że klient jest najważniejszy. Poznańskie Hekko.pl, będące częścią holdingu R22 S.A., postanowiło przeprowadzić eksperyment, oddając użytkownikom realną władzę nad własną ofertą. Wyniki są zdumiewające. Czy wytyczą nowy trend w komunikacji marketingowej?

W klasycznym ujęciu marketingu, gdy firmy mówią o wsłuchiwaniu się w głos klientów, ich działania skupiają się głównie na badaniach, ankietach, wywiadach czy rozmowach bezpośrednich. Klienci stają się zatem doradcami, których głos może być brany pod uwagę, zwłaszcza kiedy głosują swoimi portfelem.

Czy jednak można przesunąć granicę rozdzielającą firmę od klienta, oddając mu realną władzę nad własną ofertą? Skutki takiej decyzji postanowiła sprawdzić firma Hekko.pl. Uruchomiła narzędzie za pośrednictwem którego klient samodzielnie i w czasie rzeczywistym kreuje własne akcje marketingowe, wykorzystując do tego ofertę operatora.

Przeprowadziliśmy ten eksperyment, ponieważ wierzymy, że kluczem do skutecznej komunikacji jest personalizacja kontaktu z odbiorcami. Od dawna staramy się mieć w zanadrzu co najmniej kilkadziesiąt nietypowych akcji promocyjnych, wyznaczających nowe trendy w marketingu w internecie. Generator Promocji, o którym dziś mowa, to z całą pewnością coś niespotykanego. Nie znamy żadnej innej firmy w Polsce, która oddawałaby klientom realną władzę nad funkcjonowaniem marketingu w tak bezpośredni sposób – tłumaczy dr inż. Artur Pajkert, pomysłodawca Generatora Promocji z Hekko.pl.

Pierwsze takie narzędzie na rynku

Na czym polega fenomen Generatora Promocji? W skrócie narzędzie pozwala użytkownikowi wygenerować promocję na dowolny pakiet hostingowy oferowany przez Hekko.pl i udostępnić ją w ramach własnych działań marketingowych. Generator Promocji pojawił się w sieci na początku października br. i tylko w ciągu pierwszych 5 dni internauci, w tym przede wszystkim firmy webmasterskie oraz blogerzy, użyli go do stworzenia ok. 100 własnych promocji. To sporo, bo mało który dział marketingu byłby w stanie „wypuszczać” 20 promocji dziennie. Tymczasem włączenie klientów do współdziałania okazało się być nie tylko skutecznym sposobem na zacieśnianie więzi pomiędzy marką a użytkownikami, ale dodatkowo pozwoliło firmie na budowanie relacji z zupełnie nowymi odbiorcami.

Dodajmy, że Generator Promocji to intuicyjne i proste narzędzie, które nie wiąże się z żadnymi kosztami dla autora danej promocji. Wystarczy, aby wymyślił tytuł i slogan akcji, a następnie ustalił, jaki rabat mają otrzymać odbiorcy – 10, 20 czy 30 proc. na usługę hostingową. Każda utworzona promocja działa przez 14 dni.

Po co klient miałby robić taką promocję?

Przede wszystkim, żeby dodatkowo zarobić, bo nic nie stoi na przeszkodzie, aby umieścić w linku identyfikator polecającego i zarabiać na pozyskanych klientach. Ale nie tylko w taki bezpośredni sposób można wykorzystać generator, bo największe pole popisu jest w tym, aby promocjami hostingowymi wspierać atrakcyjność swojego towaru lub usługi.

Przykładowo: bloger, którego „towarem” jest dostarczana treść, łatwo i szybko zorganizuje konkurs dla czytelników, w którym nagrodą będą kupony rabatowe wygenerowane specjalnie na tą okazję. Z kolei samodzielny specjalista tworzący strony www może podnieść atrakcyjność swojej oferty, proponując klientom specjalne warunki hostingu – to lepsze, niż gdyby ten hosting kupowali samodzielnie.

A gdzie haczyk?

Haczyka nie ma. Firma hostingowa daje gwarancję realizacji wszystkich kuponów promocyjnych, a twórca promocji może stworzyć dowolną liczbę akcji, nie ponosząc żadnych kosztów z tytułu ich generowania czy udostępniania kodów. – Wygrywa każdy. Firma webmasterska, bloger czy każdy inny użytkownik internetu, który tworzy akcję marketingową dla swoich czytelników, fanów czy klientów, jak i operator hostingu, który ma szansę dotrzeć do zupełnie nowej bazy klientów i zbudować z nią relacje dzięki wysoce spersonalizowanej ofercie – podsumowuje Jakub Dwernicki, prezes Hekko.pl.

Gdzie nie chcemy mieszkać w stolicy? Już ósmy raz z rzędu sieciowa agencja nieruchomości Metrohouse przygotowała zestawienie najmniej pożądanych lokalizacji rozpatrywanych przez klientów biura.

Jak powstaje Antyranking?

W stolicy działa ponad stu agentów Metrohouse. Jak co roku otrzymali oni do wypełnienia ankietę, która miała wskazać obszary miasta cieszące się najmniejszym zainteresowaniem klientów. – Należy pamiętać, że świadoma odmowa klientów z otrzymywania ofert z konkretnej dzielnicy nie oznacza wcale, że nie kupią tam mieszkania, ponieważ wskutek coraz lepszego poznawania uwarunkowań rynkowych z czasem zmieniają swoje pierwotne decyzje i lubią zaskakiwać, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Agenci Metrohouse mogli wskazać więcej niż jedną dzielnicę. Wysoka frekwencja występowania danej dzielnicy w odpowiedziach oznacza, że jest to miejsce bardzo często wymieniane w ankietach, podczas gdy brak wskazania oznacza wysoką atrakcyjność dzielnicy w oczach nabywców.

Białołęka „na nie”

Po dwóch „wygranych” z rzędu dzielnicy Rembertów, na mało zaszczytne miejsce powróciła Białołęka. 74 proc. ankietowanych agentów Metrohouse twierdzi, że klienci nie są zainteresowani zakupem mieszkania w tej dzielnicy. – Pokutuje ciągle przekonanie, że to miejsce zakorkowane, położone w bliskości oczyszczalni ścieków Czajka. Mimo upływu czasu klienci nie zakonotowali znacznej poprawy komunikacji, czyli rozwoju sieci tramwajów, wygodnego dojazdu do metra dzięki nowemu mostowi. Wygrywają stereotypy, mówi Adam Pszczółkowski, ekspert Metrohouse. Gdyby przygotować zestawienie argumentów, za którymi stoi niechęć do Białołęki są to zwykle te same powody: „zbyt daleko”, słaba komunikacja z Centrum”, „zbyt długie dojazdy do pracy”. – Należy jednak podkreślić, że w ankietach zaczyna kształtować się podział na Tarchomin i Nowodwory oraz tzw. Zieloną Białołękę, która z racji dalszej odległości jest częściej pomijana w poszukiwaniach przez klientów, dodaje Marcin Jańczuk.

Zeszłoroczny lider – Rembertów – tym razem zajął drugie miejsce uzyskując 67 proc. negatywnych wskazań. Klienci nie kojarzą zupełnie dzielnicy z budownictwem wielorodzinnym. Mają rację, ponieważ dominuje tu zabudowa jednorodzinna, a lokalizacja jest dość popularna wśród osób, które szukają miejsca pod budowę własnego domu. Jednocześnie wiele wskazań dotyczy znacznej odległości od Centrum Warszawy. – To jednak mit. Szybka Kolej Miejska dojeżdża z Centrum Warszawy do Rembertowa w 15 minut – szybciej niż transport metrem na Kabaty (21 minut). Podobne skojarzenia ma Wesoła, która podobnie jak rok temu zajęła w Antyrankingu 3 miejsce (50 proc.). Niezależnie od cen, czy trendów rynkowych dość znacząca grupa klientów odrzuca prawobrzeżną część Warszawy skupiając się w swoich poszukiwaniach tylko na lewej stronie Wisły.

Mimo, iż z 48 do 41 proc. spadł odsetek negatywnych odpowiedzi na temat Ursusa, dzielnica ta zajęła wysokie 4-te miejsce wśród najmniej popularnych wśród klientów dzielnic. Zestawienie TOP 5 uzupełnia Wawer, który także poprawił swój ubiegłoroczny wynik, ale to nie pozwoliło mu opuścić niechlubnej czołówki. Tylko 1 pkt. proc. za nim jest Praga Północ, która również znajduje się wśród dzielnic o wyraźnie wysokim wskaźniku odrzuceń.

Dzielnice marzeń

O ile istnieją dzielnice, które w świadomości nabywców mieszkań mają niezbyt dobre notowania, to z drugiej strony mamy do czynienia z dzielnicami na topie, które zawsze cieszą się zainteresowaniem klientów. Wśród dzielnic, które nie zostały wskazane przez agentów Metrohouse jako „niechciane” przez klientów znalazły się w tym roku Mokotów, Ochota, Ursynów, Wola i Żoliborz. W porównaniu do zeszłego roku z zestawienia wypadły Śródmieście i Praga Południe, które nie utrzymały czystego konta bez negatywnych wskazań.

Gdzie naprawdę kupujemy mieszkania?

Jak pokazuje doświadczenie, deklaracje kupujących mieszkania często mają niewiele wspólnego z rzeczywistymi zakupami. Dzieje się tak dlatego, że podczas poznawania rynku mieszkaniowego odkrywamy też potencjał nieznanych nam dotąd osiedli, czy dzielnic. Często decydują kwestie finansowe – choć początkowo jesteśmy zainteresowani konkretną lokalizacją, okazuje się, że możliwości finansowe uniemożliwiają zakup lokalu na upatrzonym osiedlu. W ślad za aspektami finansowymi idą też powody stricte praktyczne. Klienci wychodzą z założenia, że może kosztem dłuższego dojazdu wybrać dzielnicę położoną nieco dalej, ale taką, gdzie możemy sobie pozwolić na 1 pokój więcej.

W 2017 r., podobnie jak przed rokiem, największym powodzeniem wśród klientów Metrohouse cieszy się Mokotów. Dzielnica jest wybierana przez 14 proc. nabywców. Prawdziwym zaskoczeniem jest drugie miejsce. Zajęła je Praga Południe (13 proc.), która odnotowała znaczny wzrost popularności w stosunku do ubiegłego roku. Zróżnicowane cenowo mieszkania, rozwijający się rynek nowych mieszkań i co najważniejsze, dobra komunikacja z Centrum to niewątpliwe atuty tej lokalizacji. Trzecie miejsce zajęła Białołęka, gdzie kupuje mieszkanie co dziesiąty klient stołecznych oddziałów Metrohouse. Jak zwykle mamy tu do czynienia z paradoksem. Mimo, że deklarujemy brak zainteresowania Białołęką, ostatecznie kupujemy tu mieszkania. Co ciekawe, odsetek nabywców jest nawet wyższy niż rok temu. Dość duże zainteresowanie zakupem Metrohouse odnotowało na Woli, Bielanach i Bemowie. Największym zaskoczeniem jest wyraźny spadek zainteresowania transakcjami na Ursynowie. Przed rokiem dzielnica miała 8 proc. udziału w transakcjach, podczas gdy obecnie jest to zaledwie 5 proc. Najmniej transakcji ma miejsce w Wawrze, Rembertowie i Wesołej.

 

Źródło; Metrohouse

Predyspozycje i kompetencje, jakich wymagają pracodawcy od idealnego doradcy finansowego wynikają przede wszystkim z charakteru jego pracy. Które z nich pojawiają się najczęściej w ogłoszeniach o pracę i tym samym liczą się na rynku najbardziej?.

Rynek pracy sektora finansowego cały czas potrzebuje specjalistów, w tym doradców finansowych. W jednym z portali z ofertami pracy tylko w jednym kwartale 2017 r. pojawiło się 15 tys. ogłoszeń. Doradca finansowy może działać niezależnie lub współpracować z doświadczonym integratorem bankowym, tj. agencją pośrednictwa finansowego. Do jego głównych zadań należy przede wszystkim pomaganie klientom w wyborze najlepiej dopasowanych produktów finansowych.

Prezentujemy pięć najważniejszych umiejętności i kompetencji dobrego doradcy finansowego.

Wiedza na temat finansów

Klienci mogą dzisiaj wybierać spośród wielu ofert bankowych dostępnych na rynku. Doradca finansowy potrafi udzielić klientowi informacji o zdolności kredytowej, czy dopasować najlepszą ofertę kredytu gotówkowego. Zawód doradcy finansowego, poza sprzedażą kredytów hipotecznych, nie jest regulowany przez posiadanie kierunkowego wykształcenia, certyfikowanej wiedzy, kursy, czy szkolenia. Jednak profesjonalna obsługa w tym zakresie nie obędzie się bez bieżącej wiedzy na temat rynku kapitałowego.

Umiejętności sprzedażowe

Równie ważne są umiejętności sprzedażowe kandydata. W pracy doradcy finansowego ważna jest znajomość technik sprzedaży produktów i pozyskiwania klientów. – Doradcy, z którymi współpracujemy mogą liczyć na pełne wsparcie. Przygotowujemy ich do sprawnego operowania produktami banków, dedykowanymi dla klienta indywidualnego czy klienta firmowego. Organizujemy szkolenia sprzedażowe i produktowe, podczas których dzielimy się naszą wiedzą, popartą wieloletnim doświadczeniem w branży. Co ważne, pomagamy też w formalnościach związanych z wpisem na listę KNF, wymaganych zarówno przez nową ustawę o kredycie hipotecznym, jak i ustawę o kredycie konsumenckim – mówi Ryszard  Korzonek, Prezes Zarządu Fintegra, integratora bankowego.

Zdolności komunikacyjne

Zadaniem doradcy finansowego jest między innymi badanie potrzeb klienta i budowanie jego planu finansowego. W związku z tym powinien być przede wszystkim godny zaufania, odpowiedzialny i zaangażowany w wykonywane obowiązki. Tylko takie podejście zapewni mu sukces zawodowy. Aby to wdrożyć, ważna jest w tej pracy łatwość w nawiązywaniu kontaktów, wysoka kultura osobista, a nawet empatia.

Umiejętności negocjacyjne

Z komunikatywnością powiązane są także predyspozycje negocjacyjne. W przypadku tej kompetencji nacisk kładziony jest jednak nie tylko na sprawnym przekonywaniu do swoich racji i wywierania wpływu, ale też znajdowania kompromisów czy poszukiwania optymalnych rozwiązań, elastyczności w działaniu oraz w prowadzeniu rozmów. – Startując w biznesie pośrednictwa finansowego trzeba się  przygotować m.in. na negocjacje współpracy z poszczególnymi bankami. Inaczej jest w przypadku współpracy z integratorem bankowym, który na starcie zapewnia wypracowane już z bankami prowizje oraz kontakty biznesowe. Pomoc doświadczonego i wypróbowanego integratora pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze – tłumaczy  Piotr Tabor, Dyrektor Zarządzający FinUp.

Motywacja do rozwoju

Inicjatywa i motywacja do rozwoju to kolejne cechy pożądane przez pracodawców u doradców finansowych. Formy zatrudnienia doradców są różnorodne, jednak w większości firm są wynagradzani  przynajmniej częściowo w formie prowizji za wartość sprzedaży. Im bardziej aktywny doradca, tym otrzyma większe wynagrodzenie. Dlatego największe sukcesy i satysfakcję z wykonywanego zawodu osiągną osoby o silnej motywacji i zaangażowaniu w wykonywane obowiązki. Tacy pracownicy są także cenieni i poszukiwani przez pracodawców.

Źródło; FinUp

Z roku na rok coraz większą popularność w handlu online, także w Polsce zdobywa Czarny Piątek, czyli dzień, w którym startuje sezon świątecznych zakupów oraz wyprzedaży. Z tej okazji, PayPal podpowiada co mogą zrobić właściciele sklepów internetowych, aby przygotować się na zakupy w tym okresie i zwiększyć swoją sprzedaż za granicą.

W Czarny Piątek, klienci mogą skorzystać z największych promocji i zniżek cen. Black Friday znany jest przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i obchodzony co roku w ostatni piątek listopada, następnego dnia po słynnym amerykańskim Święcie Dziękczynienia. Z tej okazji sklepy internetowe oferują dla swoich klientów atrakcyjne promocje, a klienci tylko na nie czekają.

Oto kilka kluczowych rzeczy, które powinien przygotować e-sklep gdy zbliża się okres świąteczny w Stanach Zjednoczonych, aby zmaksymalizować sprzedaż:

  1. Mobilna strona internetowa

Klienci chcą przeglądać i dokonywać zakupów na swoich urządzeniach przenośnych. Zgodnie z danymi zebranymi przez firmę StatCounter, która monitoruje globalne wykorzystywanie internetu, obecnie ponad 50% aktywności w internecie odbywa się na smartfonach. Dlatego niezwykle ważne jest, aby dostosować stronę internetową sklepu na urządzenia mobilne i zapewnić klientom przyjazną nawigację na stronie, wyszukiwanie czy metody płatności za produkty. Kwestie te stają się jeszcze ważniejsze w okresie zakupowej gorączki.

Warto zastanowić się, co pozwala klientowi na łatwe przejście od wyboru produktu do zapłaty. Strona powinna poprawnie wyświetlać się na małych ekranach. W tym celu warto użyć większych czcionek i przycisków, zminimalizować ilość danych, a co najważniejsze – przetestować ją wcześniej na różnych systemach operacyjnych. Wiele platform, takich jak Shopify, SquareSpace, i BigCommerce może pomóc w stworzeniu sklepu internetowego zarówno internetowego, jak i mobilnego z zaawansowanymi funkcjami i opcjami, opracowanymi w sposób nieszablonowy.

  1. Uproszczenie zakupów i płatności

Jeżeli klienci nie będą mogli kupić produktu za pomocą kilku kliknięć, porzucą swój koszyk. Badania pokazują, że ponad 45 procent wszystkich przypadków porzucenia koszyka ma miejsce na etapie płatności. Kluczowe znaczenie dla dokończenia zakupów ma zapewnienie klientom przyjaznych doświadczeń związanych z zapłatą. Wygodnym rozwiązaniem jest na przykład PayPal’s One Touch™ lub inny cyfrowy portfel, który daje możliwość płacenia kartami debetowymi lub kredytowymi.

  1. Narzędzia zwiększające efektywność

Doskonałym przykładem na zwiększenie świadomości klientów o świątecznych okazjach może być e-mail marketing, który należy do jednych z najbardziej skutecznych sposobów dotarcia do konsumenta. Warto przy tym pomyśleć o partnerstwie z wyspecjalizowaną firmą oferującą masowe wysyłki newsletterów, taką jak Freshmail czy Get Response.

  1. Zapasy produktów to podstawa

Duże wydatki w okresie świątecznym mogą być problemem nie tylko dla klientów, ale także dla sprzedawcy. Przed szczytem zakupowym warto zrobić zapasy, aby mieć pewność, że poszukiwane przez klientów produkty będą dostępne. Niestety jest to związane z dużymi kosztami. Istnieje jednak wiele firm oferujących kredyty i pożyczki dla małych firm, ale też dla klientów online. Sprzedawcy mogą oferować opcje kredytowe, które mogą przekształcić przeglądających w kupujących. Na przykład współpraca z partnerem który oferuje klientom proste kredyty podczas dokonywania transakcji poprzez wprowadzenie kilku informacji, umożliwia konsumentom kupowanie przedmiotów droższych i ich spłatę według elastycznego harmonogramu.

  1. Sezon świąteczny trwa na całym świecie, nie tylko w Polsce

Okres przedświąteczny jest doskonałym momentem na rozszerzenie sprzedaży za granicę. Kluczowe w tym znaczenie ma nawiązanie współpracy z odpowiednimi partnerami, którzy pomogą sprzedawać transgranicznie i ułatwią procesy. Niektóre programy partnerskie pomagają sprzedawcom w tworzeniu globalnych wersji ich strony internetowej, tłumaczeniu, lokalizowaniu, a nawet zarządzaniu wysyłką i zwrotem na całym świecie.

Mamy końcówkę września, ale na Czarny Piątek i szał świątecznych zakupów trzeba się przygotować z odpowiednim wyprzedzeniem, gdyż to najbardziej gorący okres w handlu. Warto wykorzystać ten moment na rozwój biznesu nie tylko na rodzimym rynku, ale także międzynarodowym.

 

Źródło;  PayPal

Klienci chcą personalizacji – z danych firmy Accenture wynika, że 81% konsumentów chce, aby marki ich poznały. Pozostawanie w stałym kontakcie z klientami może przełożyć się na większe zaangażowanie klientów i wzrost ich lojalności. Warunkiem efektywnej komunikacji jest jednak to, aby właściwa, spersonalizowana wiadomość dotarła do konkretnego odbiorcy.

W porównaniu z innymi kanałami komunikacji, wiadomości SMS i głosowe mają znacznie wyższe współczynniki otwarć. Dlaczego? Jednym z powodów jest to, że komunikacja głosowa i SMS rzadko jest wykorzystywana w kampaniach masowych. Istnieją również usługi, dzięki którym klienci otrzymują wiadomości głosowe zawierające ważne informacje takie jak na przykład, jednokrotny PIN, wiadomość z potwierdzeniem adresu, zmiany salda konta, alerty dotyczące zapobiegania oszustwom itd. Najnowsze badania nad trendami w komunikacji wskazują, że obok poczty elektronicznej, głos stanowi najczęstszy sposób komunikacji między firmami a odbiorcami.

Kierowanie ogólnych wiadomości na firmowe skrzynki mailowe i smartfony już od dawna nie przynosi żadnych efektów – mówi Kamila Górna, Business Development Manager w firmie Infobip specjalizującej się w komunikacji mobilnej. – Teraz liczy się komunikacja skrojona na potrzeby odbiorców, dlatego marki powinny starać się możliwie jak najlepiej poznać swoich klientów, a następnie dostarczać im spersonalizowane komunikaty. Widzimy, że coraz więcej polskich firm wdraża taką strategię i sięga po narzędzia takie jak wiadomości głosowe i SMS, aby pozostawać w stałym kontakcie ze swoją grupą docelową – dodaje.

Do klientów należy kierować informacje, które mają dla nich znaczenie oraz które przychodzą o czasie, który najlepiej im odpowiada. Dostosowanie jest szczególnie kluczowe w interakcjach konsumenckich w czasie rzeczywistym, które mają najlepsze współczynniki otwarć i reakcji. Klienci mogą negatywnie reagować na ogólne komunikaty przesyłane w tych kanałach, ze względu na to, że przyciągają ich bieżącą uwagę. Jeśli wiadomość nie jest dopasowana do ich potrzeb, często mogą uznać, że dana marka marnuje ich czas. Taka komunikacja może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego, zamiast budować lojalność może zniechęcać klientów do korzystania z jej usług lub produktów.

„Dzisiaj, w świecie biznesu, w którym tak wiele marek konkuruje o każde, nawet najmniejsze zainteresowanie konsumenta, lojalność klienta uważana jest za premię. Aby ją zdobyć, marka musi nadążać za swoimi klientami i sprawiać, aby poczuli się wyjątkowo. Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku interakcji z konsumentami. Jeśli marka zrobi to dobrze, dostosowanie wysyłanych treści do każdego indywidualnego konsumenta przyniesie wiele korzyści biznesowych. Matematyka jest tu prosta. Większa personalizacja = mniej rezygnacji + więcej interakcji. Więcej interakcji + terminowa komunikacja = większe możliwości sprzedaży.” – podsumowuje Kamila Górna.

Badania wykazały, że kampanie prowadzone z wykorzystaniem spersonalizowanych wiadomości zwiększają związane z nimi konwersje o ponad 27% w porównaniu z innym. Ponadto badania przeprowadzone przez firmę Accenture zrealizowane w Stanach Zjednoczonych pokazują, że 56% konsumentów częściej kupuje produkt od firmy, która pamięta, jak się nazywają.

Źródło; Infobip

Jako klienci jesteśmy codziennie wręcz zalewani falą materiałów reklamowych. Wiadomości sms, e-maile, banery i komunikaty wyświetlające się na portalach internetowych. Listy otrzymywane pocztą tradycyjną i rozmowy telefoniczne to dzisiaj tylko ułamek komunikacji marketingowej. W takich realiach coraz większe znaczenie ma odpowiedni dobór treści, grupy docelowej, formy i momentu kontaktu. Skuteczne działania marketingowe wymagają wykorzystania narzędzi IT do dokładnej analizy danych. Ogromnej ilości danych. Według organizacji Foundation Capital z siedzibą w Dolinie Krzemowej, wydatki na nowe technologie dostosowane do potrzeb marketingowych mają sięgnąć 120 miliardów dolarów do 2025 roku.

Już w 2013 roku firma Gartner przewidywała, że w ciągu 5 lat wydatki szefów marketingu na technologię przewyższą wydatki samych szefów technologii. Te prognozy nie wzbudzały zdziwienia, gdyż wraz z przeniesieniem komunikacji z klientem do Internetu, projekty z zakresu marketingu cyfrowego zaczęły odgrywać kluczową rolę w niemal każdej organizacji. Kontakt z klientem ma ogromne znaczenie. Granice między działaniami sprzedażowymi, marketingowymi i obsługą klienta coraz bardziej się zacierają, a specjaliści ds. marketingu cyfrowego zaczynają mieć decydujący głos w sprawie budowania strategii interakcji z klientem.

Marketing napędzany przez IT

Według danych firmy badawczej TDWI, to właśnie działy marketingu najczęściej jako pierwsze decydują się na wdrożenie zaawansowanych systemów analitycznych. Wynika to z faktu, że systemy informatyczne są niezbędne do podejmowania efektywnych działań w kluczowych obszarach, do których należy zaliczyć digital marketing, analizy tzw. „customer journey”, e‑commerce czy zarządzanie bazami klientów i relacjami z nimi (CRM).

Szefowie działów marketingu są niezwykle ważną grupą dla firm technologicznych, gdyż coraz częściej to właśnie oni podejmują decyzje o wdrożeniu nowych technologii w firmie. Dotyczy to w szczególności systemów analitycznych, które dziś na nowo definiują rolę marketingu i są kluczem do efektywnego kontaktu z klientem. Na podstawie gromadzonych danych możemy uzyskać niezwykle precyzyjny obraz kupującego. To z kolei pozwala na lepsze dostosowanie oferty do indywidualnego klienta i w efekcie zwiększenie szansy na sprzedaż – tłumaczy Krzysztof Skaskiewicz, Advisory Business Solution Manager w SAS.

Biznes uczy się, jak wykorzystywać sztuczną inteligencję w marketingu

Ponad połowa menedżerów przebadanych przez PwC w ramach 2017 Global Digital IQ® Survey zadeklarowała, że inwestuje w projekty z zakresu sztucznej inteligencji. To wciąż niewiele, biorąc pod uwagę potencjał tej technologii, wynikający chociażby z możliwości wbudowania automatycznych procesów analitycznych w każdy mechanizm odpowiadający za kontakt z klientem co przekłada się na usprawnienie działań marketingowych.

Chcąc pomóc zrozumieć, jakie korzyści niesie ze sobą zwrot ku technologiom wykorzystującym sztuczną inteligencję, SAS – lider analityki biznesowej – określił  sześć podstawowych sposobów na wykorzystanie AI w działaniach marketingowych.

  1. Wsparcie procesów decyzyjnych – Obecnie celem działów marketingowych jest przedstawienie klientowi oferty, która pomoże mu zrealizować jego własny cel (innymi słowy, odpowie najlepiej na potrzeby tego klienta). Przykładowo, osoby zapisane na zajęcia ze szkoły rodzenia mogą otrzymać kupony na zakup ubranek dla dzieci. Klienci są dzieleni na segmenty w oparciu o historię ich decyzji zakupowych. Sztuczna inteligencja (Artificial Intelligence), w tym uczenie maszynowe (Machine Learning), pozwalają przewidzieć, w jaki sposób kupujący z poszczególnych grup zareagują na określoną ofertę. Wykorzystując takie mechanizmy, można w razie potrzeby dobrać ofertę do (przewidywanych) oczekiwań klienta.
  2. Wsparcie działań z zakresu cross-selling oraz up-selling – Celem projektów z zakresu cross-sell jest zwiększenie przychodu pochodzącego od poszczególnego kupującego, budując jednocześnie jego lojalność wobec marki. Uzupełniają je działania up-sell, w ramach których konsumenci są m.in. zachęcani do nabywania nowszych, droższych wersji produktów. Sztuczna inteligencja pozwala zwiększyć efektywność tych działań, wykorzystując potencjał ogromnych ilości danych, którymi dysponuje przedsiębiorstwo. Dane są generowane podczas każdej interakcji klienta z marką – przechowywane w systemach transakcyjnych, tworzone przez każde wyświetlenie strony internetowej, zapisywane jako rezultaty poprzednich kampanii.
  3. Poznanie Głosu Klienta (Customer Voice) – Analiza oczekiwań i potrzeb klientów ma kluczowe znaczenie w procesie przygotowywania ofert produktów czy usług. Wyzwaniem jest poznanie opinii kupujących. Klienci wyrażają je za pośrednictwem różnych kanałów: wiadomości e-mail, komentarze na forach czy wpisy w mediach społecznościowych stanowią obecnie podstawowe z nich. Sztuczna inteligencja umożliwia zautomatyzowane przetwarzanie takich treści poprzez analizę języka naturalnego (Natural Language Processing) oraz obrazów (Digital Image Processing). Dzięki temu firmy mogą poznać stosunek klientów do oferowanych produktów, a nawet ocenić poziom intensywności emocji, które towarzyszą ich opiniom.
  4. Usprawnienie kontaktu z klientem – Nawet najlepszy posiłek nie będzie dobrze smakował, jeżeli obsługa jest fatalna. To twierdzenie można odnieść do każdego rodzaju biznesu, gdyż kontakt z klientem ma znaczący wpływ na odbiór danej marki. Sztuczna inteligencja wspiera m.in. pracowników call center, którzy często stoją na pierwszej linii frontu obsługi klienta. Na podstawie informacji o dzwoniącym, system może pomóc konsultantowi lepiej przygotować się do rozmowy i w efekcie szybko i skutecznie rozwiązać problem.
  5. Łączona analiza danych z wielu źródeł – „Co o nas mówią w Internecie?” – takie pytanie zadaje niemal każda osoba decyzyjna w organizacji, od prezesa po szefa marketingu. Jednak, aby uzyskać pełen obraz sytuacji, informacje pochodzące z sieci nie mogą być analizowane w oderwaniu od danych z innych kanałów. Sztuczna inteligencja umożliwia szybsze przetwarzanie dużych zbiorów zróżnicowanych i detalicznych danych.
  6. Działanie w czasie rzeczywistym – Potrzeby współczesnych klientów zmieniają się bardzo szybko. W dobie Internetu czas od decyzji o zakupie do samego zakupu może wynieść kilka minut. Dlatego niezwykle ważne jest działanie w czasie rzeczywistym. Konieczne jest podejmowanie natychmiastowych decyzji jakie oferty i informacje należy prezentować w oparciu o bieżące aktywności podejmowane przez klienta, na przykład w czasie przeglądania stron internetowych. Celem jest jak najszybsze zaproponowanie oferty, która wzbudzi zainteresowanie kupującego. Sztuczna inteligencja umożliwia identyfikowanie wzorców zachowań, co z kolei pozwala na szybsze działanie i przygotowanie oferty, która w danym momencie zwróci uwagę konsumenta. Dodatkowo, systemy analityczne wykorzystujące sztuczną inteligencję pozwalają na tworzenie różnorodnych scenariuszy biznesowych. Dzięki temu możemy przewidywać skutki danej kampanii marketingowej, minimalizując straty związane z błędnymi decyzjami.

Więcej na temat systemów marketingowych działających w czasie rzeczywistym i wykorzystania sztucznej inteligencji w marketingu będzie można dowiedzieć się podczas spotkania SAS CI Roadshow 2017, które odbędzie się 3.10.2017 w Warszawie. Informacje na temat spotkania znaleźć można pod adresem http://go.sas.com/zzf16k.

Źródło: SAS Institute

Wraz z nadejściem nowego sezonu Vistula wprowadza do swoich salonów oraz sklepu online kolekcję stworzoną wspólnie z jednym z najlepszych piłkarzy na świecie – Robertem Lewandowskim. Połączenie indywidualnego stylu sportowca z doświadczeniem projektanta marki Wojtka Bednarza i krawców Vistuli zaowocowało powstaniem nowej, limitowanej kolekcji.

Jest to pierwsza współpraca marki Vistula z Robertem, w której piłkarz mógł się wcielić w rolę projektanta i zadecydować o tym jakie desenie, barwy, tkaniny i fasony znajdą się w kolekcji sygnowanej jego nazwiskiem. W efekcie powstała linia Robert Lewandowski Collection – równie swobodna, co elegancka, łącząca klasykę męskiej garderoby z najnowszymi trendami. Kolekcja, której kontynuację zobaczymy również w kolejnych sezonach.

Próbowaliśmy zdefiniować z Robertem, jaki jest dzisiejszy mężczyzna, jaki prowadzi tryb życia, jak spędza wolny czas, jakie są jego potrzeby odnośnie do codziennego i biznesowego ubioru. W efekcie naszych rozważań powstała kolekcja, która jest wierna klasyce, przyjazna w użytkowaniu, wyrazista i pełna niuansów – mówi o tworzeniu kolekcji Wojtek Bednarz, projektant marki Vistula.

Robert Lewandowski Collection klienci znajdą miękkie flanelowe koszule w kratę, dżinsowe spodnie z obniżonym stanem i wysokiej jakości kurtkę skórzaną z odpinaną podpinką i kapturem. Mocnym akcentem tej kolekcji są również kurtki nawiązujące do trendu militarnego. Z kolei podstawą formalnej odsłony kolekcji są eleganckie garnitury w ponadczasowych barwach – granacie i czerni. Do ich produkcji wykorzystano, uważnie wyselekcjonowane przez Roberta, szlachetne tkaniny pochodzące z włoskich manufaktur: Zignone, Vitale Barberis Canonico oraz Marzotto.

Nową kolekcję promuje sesja zdjęciowa zrealizowana na ulicach Monachium. Celem twórców sesji i filmu promującego linię była możliwie jak największa spontaniczność zdjęć. Taki efekt osiągnięto dzięki inspiracjom blogami poświęconymi modzie ulicy i doświadczeniu fotografa Mateusza Stankiewicza.

Kolekcja będzie dostępna w drugiej połowie września we wszystkich salonach Vistuli.

 

Źródło; fashionbiznes.pl

Dlaczego kupujemy mieszkanie? Sieć biur nieruchomości Metrohouse na podstawie przeprowadzonych w tym roku transakcji przygotowała opracowanie dotyczące najpopularniejszych przesłanek, które przyświecają zakupowi lokalu.

Powód nr 1: Idę „na swoje”

Najsilniejszą grupę nabywców mieszkań na rynku wtórnym stanowią kupujący, którzy podjęli decyzję o „pójściu na swoje”. Są to osoby, które dotychczas wynajmowały mieszkanie, ew. mieszkały z rodzicami w domach wielopokoleniowych. Tacy klienci stanowią obecnie aż 34 proc. wszystkich kupujących mieszkania za pośrednictwem Metrohouse. Zapewne spora w tym zasługa programu Mieszkanie dla Młodych, który wspierał dotychczas nabywców pierwszego M. W Polsce nadal istnieje silne przywiązanie do własności, a korzystanie z najmu traktowane jest jako faza przejściowa w dążeniu do własnego mieszkania.

Powód nr 2: Kupuję inwestycyjnie

To, że inwestowanie w nieruchomości jest w ostatnich latach bardzo popularną formą lokowania oszczędności, wiedzą już pewnie wszyscy. Popierają to liczby, z których wynika, że co czwarta transakcja na rynku wtórnym dotyczy mieszkań, które trafiają potem na rynek wynajmu. W rzeczywistości udział inwestorów w dokonywanych transakcjach może być jeszcze wyższy z racji tego, że nie zawsze klienci ujawniają prawdziwy cel przyświecający zakupowi.

Powód nr 3: Zamieniam na większe

11 proc. transakcji dotyczyło klientów, którzy deklarują, że powodem zakupu jest potrzeba znalezienia większego mieszkania, aby poprawić dotychczasowy standard zamieszkania. Na rynku wtórnym już od pewnego czasu zauważalny jest trend nabywania coraz większych mieszkań. Przeprowadzka do większego, docelowego lokum następuje zwykle po powiększeniu rodziny, kiedy okazuje się, że dotychczasowe mieszkanie nie spełnia już swoich funkcji.

Powód nr 4: Przeprowadzam się do innego miasta

Dla 10 proc. kupujących zakup mieszkania wiąże się z przeprowadzką do innego miasta. Najczęściej przeprowadzka jest wynikiem znalezienia nowej stałej pracy.

Powód nr 5: Zamieniam na mniejsze mieszkanie

Jednocześnie 7 proc. transakcji związanych było z potrzebą zakupu mniejszego mieszkania. Geneza takich decyzji jest bardzo różna – począwszy o kłopotów finansowych, zmiany sytuacji życiowej (wyprowadzka dzieci), aż po np. potrzebę zainwestowania części uzyskanych ze sprzedaży środków.

Inne powody

W pozostałej części transakcji powody nabycia mieszkania były bardzo różne. W niektórych przypadkach chodziło o rozwód, ale wiele odpowiedzi dotyczyło zakupu mieszkań dla rozpoczynających studia dzieci. Jak widać, nawet przy bogatej ofercie mieszkań na wynajem, część klientów decyduje się na zakup studenckiego mieszkania, często z myślą o wynajęciu jednego z pomieszczeń innemu studentowi, co pokryje choćby miesięczne koszty utrzymania lokum. Z drugiej strony pojawiały się odpowiedzi o zakupie mieszkania wnukom, ale też rodzicom, którzy na emeryturze chcieliby być bliżej swoich dzieci. W kilku przypadkach zakupiona za pośrednictwem Metrohouse nieruchomość miała być prezentem dla dziecka, które wychodzi za mąż/żeni się. Jako coraz częściej podawany powód zakupu klienci skazują na potrzebę posiadania mieszkania z przeznaczeniem na wyjazdy weekendowe – w tym celu kupują niewielkie mieszkania w popularnych miejscowościach turystycznych, głównie nad Bałtykiem.

Źródło: Metrohouse

W ostatnim czasie widoczny jest wzrost konkurencji na rynku sieci detalicznej. Wielu przedsiębiorców obawia się spadku poziomu sprzedaży oraz utraty klientów. Wynika to z rosnącej popularności showroomingu, gdy klienci oglądają i testują produkty w sklepie stacjonarnym, ale kupują go w sklepie internetowym. Z pewnością, mobilne zakupy stanowią zagrożenie dla tradycyjnych sklepów i butików, gdyż dają klientom więcej możliwości. Działające całą dobę sklepy internetowe i platformy e-commerce gwarantują bogactwo asortymentu, a zdarza się, że i korzystniejsze ceny, liczne promocje oraz rabaty. Dodatkowo klientów przyciąga możliwość szybkiej dostawy, opcja realizacji płatności za pomocą jednego kliknięcia oraz wygodna polityka zwrotu towaru. Zakupy bez wychodzenia z domu są coraz szybsze i komfortowe.

Skutki rozwoju sprzedaży internetowej

Rozwój sprzedaży internetowej wymusił na właścicielach stacjonarnych sklepów potrzebę poszukiwania nowych pomysłów na przyciągnięcie klientów. Detaliści opracowują innowacyjne techniki sprzedażowe i korzystają z różnych narzędzi marketingowych, dzięki którym zatrzymają także obecnych klientów i zachęcą ich do zakupu większej ilości produktów, niż początkowo planowali.

Współczesny rynek znacząco się zmienił. Rozwój nowych technologii daje przedsiębiorcom szereg nowych możliwości, z których klienci chcą korzystać, a przedsiębiorcy muszą się do nich przekonać. I innym razie przegrają z silną konkurencją, która wykorzysta każdy ich błąd – mówi Daria Widerowska, Marketing Manager, IT.integro – Wielokanałowość, aplikacje mobilne, programy lojalnościowe, indywidualne oferty, spersonalizowany przekaz, czy w końcu analityka zakupów i klientów stają się nieodzownymi elementami procesu sprzedażowego, które pozwalają efektywnie zarządzać działalnością oraz zaspokajać rosnące wymagania klientów.

Najczęściej wykorzystywane strategie sklepów stacjonarnych, których celem jest wzrost liczby klientów

  • Personalizacja doświadczeń zakupowych konsumentów. Z badań przeprowadzonych przez VoucherCodes.co.uk i Centre for Retail Research wynika, że klienci mogą wydawać więcej, jeśli otrzymają spersonalizowaną ofertę, która dopasowana jest do ich potrzeb i zainteresowań.
  • Wykorzystanie social media w budowaniu wizerunku marki.
  • Wykorzystywanie modelu zakupowego Kliknij i odbierz – po złożeniu zamówienia w sklepie internetowym konsument odwiedza sklep stacjonarny w celu odbioru.
  •  Sprzedaż części produktów z asortymentu wyłącznie w sklepie stacjonarnym.
  • Aktywacja usługi wyszukiwania produktów na podstawie lokalizacji klienta. Oznacza to, że korzystając z aplikacji mobilnej klient sprawdza, w którym najbliższym sklepie jest dostępny poszukiwany przez niego towar.
  • Cyfryzacja procesów sprzedażowych, usprawniająca obsługę zakupów i płatności w sklepach tradycyjnych.
  •  Reorganizacja metod sprzedaży i rozszerzenie działalności o uzupełniające się bądź niepowiązane ze sobą obszary biznesowe, aby przyciągnąć zróżnicowaną grupę nabywców.

Dynamiczny wzrost firm, które łączą sprzedaż detaliczną z usługami hotelarsko-gastronomicznymi

Coraz częściej zdarza się, że przedsiębiorstwa, które specjalizują się w danej dziedzinie biznesowej (branży hotelarsko-gastronomicznej, sprzedaży detalicznej, działalności usługowej) decydują się na łączenie kilku aktywności w obszarze jednej marki. Nie jest to oczywiście nowe zjawisko. Już od początków XX wieku wiele domów towarowych prowadziło w swoich obiektach restauracje czy herbaciarnie. Nowością jest wysoki poziom integracji działań i usług gdzie jedna marka zarządza centralnie wszystkimi procesami, dbając jednocześnie o zapewnienie klientom kompleksowej usługi i niezapomnianego doświadczenia marki.

Działania tego typu są opłacalne. Amerykański kanał informacyjny ABC news poinformował, że IKEA – potentat branży meblowej, obsługuje każdego roku ponad 600 milionów klientów w swoich restauracjach. Znakiem firmowym sieci, najbardziej znanej ze sprzedaży mebli oraz artykułów wyposażenia domu, stały się również klopsiki z sosem borówkowym, które serwowane są przez restauracje IKEA już w ilości ponad 1 miliarda rocznie. Według portalu „First We Feast”, nawet znane restauracje, które wyróżnione są gwiazdkami Michelin, otwierają swoje stoiska gastronomiczne w supermarketach i centach handlowych.

Środowisko pełne wyzwań

Idea połączenia sprzedaży detalicznej z usługami gastronomicznymi wydaje się być trafiony – ale nie jest łatwy w realizacji. Przed detalistami, chcącymi spróbować stoi trudne zadanie – opracowania strategii działania, która zagwarantuje firmie odnieść sukces.

JAK ZATEM STWORZYĆ MARKĘ, KTÓRA DZIAŁA Z POWODZENIEM W WIELU OBSZARACH BIZNESOWYCH I PRZYCIĄGNIE KLIENTÓW?

Według badań przeprowadzonych przez ekspertów firmy badawczej NPD Group, jednym z szybko rozwijających się segmentów branży hotelarsko-gastronomicznej jest prowadzenie działalności usługowej o charakterze restauracyjnym w obiektach handlowych. Restauracje i kawiarnie pojawiają się także w nietypowych miejscach jak na przykład luksusowe butiki projektantów mody, takich jak Ralph Lauren. W przypadku niektórych sklepów, działalność gastronomiczna zaczęła przynosić sporo dochody. Według Roba Goldberga, wiceprezesa firmy Tommy Bahama, producenta odzieży sportowej, sklepy, które posiadają wydzieloną część restauracyjną generują ponad dwukrotnie większe przychody niż te zajmujące się wyłącznie sprzedażą.

Rozwiązaniem stworzonym z myślą o firmach, które łączą różne sfery działalności jest LS Retail – system, który pozwala efektywnie zarządzać sprzedażą produktów i usług. Wszystkie dane są ze sobą powiązane i znajdują się w jednym, spójnym systemie, dzięki czemu kierownictwo ma wgląd w aktualną sytuację swojej firmy.

Źródło: IT.integro

Część firm wejdzie w szarą strefę, część będzie omijać 13 zł za godzinę. To jest stosowane wśród mniejszych firm, które nie są w stanie przerzucić całego kosztu na klienta – mówi Jacek Pogonowski, Prezes Konsalnet Holding S.A.

Prezes Konsalnet Holding S.A. Jacek Pogonowski ocenił, że wpływ zakazu handlu w niedzielę będzie negatywny. –I to nie tylko na branżę ochrony osób i mienia. Przeżywali to Węgrzy i nie był to ciekawy eksperyment .  Firmy ochrony dotknie następna fala zwolnień ludzi, bo nie będzie potrzebnych aż tyle osób – dodał.

Prezes Pogonowski zaznaczył, że stawka minimalna na poziomie 13 zł to było jedno z kilku wydarzeń, które zdarzyły się przez ostatnie 2 lata. – Najpierw było ozusowanie umów zleceń, teraz mamy 13 zł za godzinę – tłumaczył.- Wpływ jest taki, że klienci muszą zdecydowanie więcej zapłacić. Trochę mniej ludzi pracuje, przynajmniej w naszej firmie, bo niektórzy klienci nie są w stanie płacić firmie za 5 ochroniarzy, to kupują tylko 4 – wyjaśnił.

Prognozował, że nastąpi okres przejściowy, gdzie firmy będą kombinować jak przetrwać. – Część wejdzie w szarą strefę, część będzie omijać 13 zł. To jest stosowane wśród mniejszych firm, które nie są w stanie przerzucić całego kosztu na klienta – zaznaczał Prezes.

Prezes Konsalnet Holding S.A. podał, że w segmencie ochrony fizycznej płace to jest 70-80 proc. kosztów firm.

Krokiem do przodu jest wejście klientów w systemy CCTV, systemy elektronicznego dozoru. Czyli więcej techniki, mniej ludzi – mówił.

Dzięki temu, w przyszłości klient będzie narażony na mniejszy wzrost kosztów i lepszą ochronę, bo jednak człowiek jest zawodny czasami – dodał. Przyznał również, że rynek ochrony jest bardzo rozdrobniony oraz warty prawie 9 mld zł. – Nienaturalnie rozdrobniony jeżeli patrzeć na Europę – ocenił.

Prezes zaznaczył, że rynek konsoliduje się od kilku lat i dalej będzie się konsolidował. – Jesteśmy liderem i kupujemy mniejsze firmy – przyznał. – Nowe zmiany, szczególnie 13 zł, wymuszą szybszą konsolidację – dodał.

Prezes Jacek Pogonowski prognozował, że za kilka lat graczy będzie nadal dużo. – Mamy obecnie 2 tys. firm i będzie ich mniej, ale wielcy gracze będą mieli jeszcze większy udział w rynku – ocenił.

Będziemy szli w kierunku, gdzie 3-4 największych zwiększy swój udział kosztem mniejszych – dodał.

9 mld zł to jest rynek usług ochrony osób i mienia. – Z tego 75 proc. to są usługi proste, ochrony fizycznej, czyli stojący lub siedzący gdzieś ochroniarze. Pozostałe 25 proc. to jest cash handling, czyli usługa liczenia i transportowania wartości pieniężnych – wyliczył.

Oprócz tego jest jeszcze rynku warty 2 mld zł związany z systemami, ze sprzętem i oprogramowaniem. One się dość szybko rozwijają i to się przenika. Firmy ochroniarskie będą coraz bardziej wchodziły w ten segment technologiczny – dodał.

Prezes Pogonowski wyjaśnił, że rynek ochrony rozwija się w Polsce w ostatnich 2 latach w tempie dwucyfrowym, dlatego że ceny usług dramatycznie rosną. – W okresie 5 ostatnich lat jest to średnio 5 proc. wzrostu rocznie – ocenił.

Nie wiadomo ile klienci są w stanie wytrzymać wzrostów kosztów. 2 lata temu branża biła na alarm, że klient nic nie jest w stanie wytrzymać. Okazało się, że jednak klienci potrzebują tej usługi. Potem było 13 zł i też to przeszliśmy. Jednak to nie może trwać w nieskończoność. Zobaczymy ile klient wytrzyma – podsumował.

 

Więcej na: www.konsalnet.pl

Wakacyjny przedsiębiorca nie może narzekać na brak klientów –  prawie ¾ Polaków spędza urlop na bałtyckiej plaży. Wypożyczalnie leżaków, parawanów i sprzętu wodnego, przechowalnie ubrań, transport rikszą na plażę, ale przede wszystkim punkty gastronomiczne, czyli sprzedaż napojów, słodyczy, przekąsek i fast foodów – to najczęściej wybierane i najbardziej rentowne pomysły biznesowe na wakacje. Jak założyć firmę na jeden sezon lub zdobyć zezwolenie na handel na plaży? Dlaczego warto zabezpieczyć się na wypadek kradzieży oraz na co powinien uważać właściciel sezonowej restauracji?

Rozkręcanie sezonowego interesu nie musi być trudne i nieopłacalne. Przedsiębiorca powinien jednak przestrzegać kilku ważnych zasad. Bez zezwolenia na np. sprzedaż alkoholu, czy handel na plaży mogą nam grozić wysokie sankcje. Za handel na ulicy bez zezwolenia zapłacimy 10-krotność stawki wynajmu do czasu zalegalizowania działalności. Jeżeli zdecydujemy się na branżę gastronomiczną warto również pamiętać, że wszelki obrót produktami spożywczymi podlega restrykcyjnym przepisom sanitarnym. Dobrze przygotowany plan z pewnością zapewni przedsiębiorcy sprawny start i szybszy zysk. Biznes sezonowy jest bardzo opłacalny. Z wyliczeń Gazety Prawnej wynika, że posiadając własną budkę z lodami, czy hot-dogami można osiągnąć miesięczny utarg wynoszący od 16-18 tys. zł, przy niewielkiej inwestycji środków.

Zakładamy działalność

Sprzedając lody lub napoje nad morzem musimy być legalnie działającym przedsiębiorcą. Założenie jednoosobowej działalności gospodarczej nie jest trudne ani czasochłonne – można to zrobić przez Internet, wchodząc na stronę www.ceidg.gov.pl i wypełniając wniosek CEIDG-1 lub osobiście w urzędzie gminy. Sezonowy przedsiębiorca ma takie same obowiązki jak każdy inny. Wymagane jest odprowadzanie podatku dochodowego oraz złożenie deklaracji PIT. Do wyboru są cztery formy opodatkowania: na zasadach ogólnych (18 proc. i 32 proc.), podatek liniowy (19 proc.), karta podatkowa i ryczałt ewidencjonowany. Należy również zadbać o zgodę sanitarną, ponieważ w przypadku inspekcji możemy zapłacić naprawdę wysoką grzywnę, lub pożegnać się z naszym biznesem. W ciągu 14 dni od zarejestrowania i rozpoczęcia działalności mamy obowiązek zawiadomienia powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej. A co z kasą fiskalną? Obowiązek jej posiadania mają ci przedsiębiorcy, których obrót przekracza 20 tysięcy złotych w ciągu roku. Warto również zastanowić się co zrobić z działalnością gospodarczą, gdy sezon letni się skończy, a biznes przestanie się opłacać. W takiej sytuacji najlepszym wyjściem jest zawieszenie działalności, dzięki czemu nie będziemy musieli opłacać składek ZUS, ani składać deklaracji VAT. Dodatkowo, zawieszoną działalność można wznowić w dowolnym momencie. Pamiętajmy jednak, że przywilej ten należy się jedynie przedsiębiorcom, którzy nie zatrudniali pracowników lub zatrudniali ich na umowę o pracę na czas określony lub umowę zlecenie.

Nie każdy pohandluje na bałtyckiej plaży

Podstawą sukcesu biznesu sezonowego jest przede wszystkim dobra lokalizacja, przy czym należy pamiętać, że nie we wszystkich miejscach można handlować. Czasem wymagane jest odpowiednie zezwolenie (np. urzędu miasta czy instytucji, która zarządza plażą czy np. galerią handlową) oraz uiszczenie stosownych opłat. Ich wysokość różni się w poszczególnych miastach i może wynosić od kilkudziesięciu do nawet kilku tysięcy zł miesięcznie. Chcąc sprzedawać przekąski na bałtyckiej plaży zainteresowani muszą wygrać specjalny konkurs lub przetarg, który odbywa się jeszcze przed sezonem. Zasady wykorzystania plaży reguluje ustawa o obszarach morskich RP i administracji morskiej. To właśnie Urząd Morski podejmuje decyzję w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej na tym obszarze. Następnie Urzędy Morskie porozumiewają się z gminami, które przedstawiają projekty, jak również rozpisują przetargi na dzierżawę punktów handlowych na plaży i przy promenadach. Jeśli chcemy otworzyć działalność na jeden lub dwa sezony musimy przystąpić do konkursu, natomiast jeśli chcemy prowadzić działalność dłużej niż 3 lata, musimy wygrać przetarg na dzierżawę. Informację na temat terminów przetargów w konkretnych gminach nadmorskich można uzyskać w Urzędzie Gminy lub Miasta. W Trójmieście, o tym gdzie i czym można handlować decydują przetargi i konkursy organizowane przez Miejskie Ośrodki Sportu i Rekreacji administrujące plażami. Urząd Morski wyznacza punkty gastronomiczne z możliwością sprzedaży alkoholu oraz punkty handlowe, gdzie sprzedaż alkoholu jest zakazana.

Bez ubezpieczenia ani rusz

Oprócz biznesu plażowego, wiele osób decyduje się na założenie baru, czy restauracji. Nie potrzeba lokalu o dużej powierzchni, dzięki czemu możemy oszczędzić na wynajmie. Jednakże taki biznes wiąże się ze sporym ryzykiem, dlatego każdy przedsiębiorca, niezależnie od formy prowadzonego biznesu powinien pomyśleć o ubezpieczeniu. Oszczędzanie na ubezpieczeniu w prowadzeniu firmy jest myśleniem krótkowzrocznym. W przypadku np. nieubezpieczonej restauracji, pożar może być przyczyną jej bankructwa. Jednak faktem jest, że każda branża ma swoją specyfikę. Dlatego polisa powinna być dostosowana do indywidualnych potrzeb przedsiębiorcy. – Ubezpieczenie mienia od szkód będących wynikiem kradzieży z włamaniem jest niezbędne, jeśli prowadzimy działalność, gdzie w sprzedawanych towarach mamy ulokowaną dużą część kapitału. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku specjalistycznych, drogich maszyn i urządzeń, sprzętu sportowego, czy gastronomicznego, których kradzież lub zniszczenie mogą spowodować przerwę w prowadzeniu działalności – mówi Marta Mazaraki, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Majątkowych w Gothaer TU S.A. Polisa chroni całe mienie przedsiębiorcy, czyli majątek trwały i obrotowy firmy: budynki, budowle, lokale, wszystkie maszyny, urządzenia i wyposażenie oraz środki obrotowe. – Przedsiębiorca, który potrzebuje dodatkowej ochrony może rozszerzyć swoją polisę na wypadek stłuczenia szyb, uszkodzenia mienia własnego w transporcie krajowym (o ile będzie mu to potrzebne), czy ubezpieczenia NNW pracowników, których zatrudnia – dodaje Marta Mazaraki.

Pamiętajmy o OC

Coraz częściej do polisy ubezpieczenia majątku włączana jest odpowiedzialność cywilna związana z prowadzoną działalnością. Klienci są coraz bardziej świadomi swoich praw i domagają się odszkodowań, na które większość przedsiębiorców nie może sobie pozwolić – szczególnie tych inwestujących sezonowo. Należy pamiętać, że w świetle obowiązujących przepisów to restaurator odpowiada za szkody, których goście doznają z jego winy podczas pobytu w lokalu. Jeśli więc nie posiada on polisy OC, wszelkie sytuacje, które zaistniały, począwszy od zniszczenia odzieży gościa, a skończywszy na zatruciu pokarmowym, stanowią dla poszkodowanego podstawę do ubiegania się o odszkodowanie. Sprawa jest o wiele prostsza, gdy lokal posiada OC z tytułu prowadzenia działalności gastronomicznej. Wtedy to ubezpieczyciel odpowiada za wypłatę odszkodowania za wyrządzoną z winy lokalu szkodę. Często możemy też liczyć na wsparcie prawne ze strony ubezpieczyciela. Tak wygląda to np. w Gothaer. Ubezpieczeni w ramach oferty GoBiznes przedsiębiorcy mają do dyspozycji telefoniczną asystę prawną. Na co jeszcze zwrócić uwagę podpisując umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym?

Przede wszystkim na sumę gwarancyjną, czyli kwotę do wysokości której towarzystwo ubezpieczeniowe jest odpowiedzialne za szkody. Ustalając ją, trzeba pamiętać o tym, że kwoty odszkodowań przyznawanych przez sądy w Polsce są coraz wyższe i 100 000 zł, która była wystarczająca kilka lat temu, teraz może być zdecydowanie za niska. Na pewno kalkulacja będzie inna w przypadku restauracji, która dziennie przyjmuje średnio 300 gości, a małej kawiarni, która posiada trzy stoliki. Druga kwestia to wykupienie odpowiedniego zakresu ubezpieczenia, tak by być najlepiej i najpełniej zabezpieczonym A przed zawarciem umowy ubezpieczenia należy zawsze zapoznać się szczegółowo z ogólnymi warunkami ubezpieczenia, które określają m.in. prawa i obowiązki stron, zakres ubezpieczenia oraz wyłączenia odpowiedzialności. – radzi Marta Mazaraki z Gothaer.

Dodatek

5 kroków do zezwolenia na handel na plaży w Trójmieście:

  1. Najpierw należy przystąpić do konkursu lub przetargu organizowanego przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji (MOSiR).
  2. Następnie powinniśmy podpisać umowę określająca charakter działalności z MOSiR.
  3. Wystąpić o zgodę na rozpoczęcie działalności handlowej na terenie plaży do Urzędu Morskiego.
  4. Wystąpić o zgodę do Urzędu Wojewódzkiego na ustawienie obiektu tymczasowego.
  5. Na koniec potrzebna jest akceptacja wizualizacji obiektu od MOSiR Może warto sprawdzić możliwości w odpowiednim Urzędzie Gminy lub Miasta? Jeśli w tym sezonie jest już za późno (na zdobycie odpowiedniej zgody) zawsze zostaje nam następny sezon lub… inna forma handlu niż ten plażowy! Warto pamiętać, że mandat za nielegalny handel na plaży może wynieść nawet 500 zł a grzywna nawet kilka tysięcy.

Źródło: Grupa Gothaer

Tylko 2,7 proc. oszczędności w bankach stanowią depozyty dłuższe niż dwa lata. I stale ich ubywa. Generalnie lokaty są w odwrocie. Z analizy ekspertów BGŻOptima wynika, że na rachunkach bieżących klienci trzymają już ponad 58 proc. swoich pieniędzy. 10 lat temu odsetek ten wynosił 49,2 proc.

W maju średnie oprocentowanie depozytów w Irlandii spadło do najniższego poziomu w całej strefie euro. Od 10 000 EUR banki gotowe były zapłacić po roku 10 EUR odsetek. Średnia w strefie euro wynosi natomiast 42 euro. Na największy zysk mogą liczyć oszczędzający na Słowacji – 176 euro. W Holandii oprocentowanie jest tylko nieznacznie niższe i wynosi 1,45 proc. rocznie co przekłada się na 145 EUR oszczędności w ciągu 12 miesięcy.

Pomimo rekordowo niskich stawek – 0,01 proc. – Irlandczycy gremialnie zanoszą do banków pieniądze. Oszczędności rosną szybciej niż w latach tuż po kryzysie, kiedy przeciętne oprocentowanie na wyspie wynosiło 3 proc. W maju wartość depozytów bankowych przekroczyła 98 mld EUR i jest to najwyższy poziom od 2010 r.

W Polsce w tym czasie saldo depozytów zmniejszyło się z 723 mld zł w marcu do 719 mld zł w maju. To pierwszy ubytek oszczędności bankowych od marca 2015 r.

Długie depozyty w odwrocie

Takie zachowanie klientów banków to skutek obniżenia wartości lokat z długim terminem zapadalności. Na rachunkach bieżących pieniędzy od wielu miesięcy stale przybywa. Spadek zainteresowania lokatami długoterminowymi jest coraz mocniej zauważalny. Z raportu „Sytuacja gospodarstw domowych w IV kwartale 2016 r.”, opublikowanym przez NBP w czerwcu br. wynika, że proces odwracania się klientów od depozytów terminowych zaczął się w połowie 2015 r. Wtedy osłabła dynamika napływu nowych środków do banków. W ostatnich trzech kwartałach 2016 r. po raz pierwszy saldo wypłat przekraczało saldo wpłat na depozyty.

Równocześnie banki zaczęły raportować rekordowe napływy środków na rachunki bieżące. Według NBP, w IV kwartale ubiegłego roku wartość gotówki i lokat a vista osiągnęła najwyższą dynamikę od kiedy prowadzone są badania, czyli od 2004 r. – 17,2 proc.

Analiza danych miesięcznych wskazuje, że w maju na depozytach bieżących Polacy trzymali już 58,2 proc. dostępnych pieniędzy. Rok wcześniej odsetek ten wynosił 51,7 proc., a dziesięć lat temu 49,2 proc.

Za mały procent

Zdaniem autorów raportu „Sytuacja gospodarstw domowych”, odwrót od długoterminowych lokat może wynikać z niewielkich różnic w oprocentowaniu w porównaniu do tych o kilkumiesięcznym terminie zapadalności. W IV kwartale ubiegłego roku na lokacie o ponad rocznym terminie zapadalności można było zarobić 1,7 proc. w skali roku, a na wszystkich innych rodzajach lokat – 1,5 proc.

To jednak nie tłumaczy dlaczego coraz więcej posiadaczy wolnych pieniędzy trzyma je na nieoprocentowanych rachunkach bieżących. Być może jest to skutek utrzymującej się od lat niechęci do lokowania pieniędzy na dłuższe okresy. W Polsce za długoterminowe depozyty uznaje się lokaty o terminie zapadalności do 2 lat, podczas gdy na rozwiniętych rynkach pod tym pojęciem rozumiane są lokaty pięcio- i dziesięcioletnie.

U nas depozyty dłuższe niż 24 miesiące stanowią margines całego portfela oszczędności. Z danych NBP wynika, że w maju Polacy zachomikowali na nich 20 053 mld zł, to zaledwie 2,75 proc. wszystkich bankowych depozytów bieżących i terminowych. Sytuacja nie zmienia się od lat. Dziesięć lat temu odsetek długich lokat stanowił 1,86 proc. portfela, 20 lat temu – 2,75 proc. Tylko na początku 2000 r. w bankach było nieco więcej depozytów o terminie zapadalności powyżej 2 lat, bo 5,86 proc. (w maju 2004 r.).

Przyczyny niewielkiego udziału lokat o długim terminie zapadalności są złożone. Wynikają m.in. ze struktury oferty bankowej, jak też przyzwyczajeń samych klientów, którzy chcą mieć dostęp do swoich oszczędności i nie są zainteresowani „zamrożeniem” kapitału na dłuższe okresy. Tym bardziej, że na rynku stale pojawiają się oferty depozytów na 3-6 miesięcy relatywnie atrakcyjnie oprocentowanych. Spadek zainteresowania lokatami wynika też częściowo z rosnącego popytu na inne produkty finansowe, oferujące potencjalnie wyższe stopy zwrotu, jak fundusze inwestycyjne, które notują dobre wyniki.

 

Autor: Piotr Marciniak, dyrektor zarządzający BGŻOptima

Wokół sprzedaży mieszkań urosło wiele mitów. Kilka najczęściej pojawiających się na rynku przedstawiają pośrednicy z sieci biur nieruchomości Metrohouse.

  1. Lepiej zawyżyć cenę, żeby było z czego obniżać

Negocjacje są nieodłącznym elementem każdej transakcji. Wszyscy przystępujący do rozmów o cenie liczą na to, że uda się jeszcze obniżyć cenę proponowaną przez sprzedającego. Rezultat jest taki, że pierwsza cena całkowicie odbiega od realiów rynkowych. Nie można wykorzystać efektu świeżości pojawienia się na rynku nowej oferty, a moment kiedy jest ona najlepiej wypozycjonowana na rynku jest zniweczony złą wyceną. Przy określaniu ceny ofertowej nie warto skupiać się na innych ofertach sprzedaży (skoro nadal nimi są, widocznie nie cieszą się zainteresowaniem), ale poprosić o pomoc np. doświadczonego pośrednika, który na bazie przeprowadzonych transakcji potrafi określić prawdziwe realia rynkowe.

  1. Lepiej wstrzymać się ze sprzedażą pierwszemu klientowi

Z doświadczenia Metrohouse wynika, że największe zainteresowanie ofertą następuje w pierwszych dniach po wystawieniu jej na rynek. Wtedy też można liczyć na to, że w mieszkaniu zacznie pojawiać się największa grupa potencjalnych klientów. Być może któryś z nich zdecyduje się na zakup. Sprzedający są często zaskoczeni tym, że pierwszy klient oglądający mieszkanie decyduje się na zakup. Zwykle pojawiają się wątpliwości co do wystawionej ceny ofertowej. Zamiast rozmów o warunkach transakcji zdarza się, że sprzedający wycofują się z zakupu, by powrócić na rynek z wyższą ceną ofertową. Wtedy okazuje się, że o klienta nie jest już tak łatwo, a nasz potencjalny nabywca znalazł inną ofertę z bardziej zdecydowanym właścicielem lokalu.

  1. Lepiej korzystać z usług wielu pośredników

Kolejny mit to powierzenie sprzedaży nieruchomości każdemu pośrednikowi, który zaoferuje swoje usługi. Warto sobie zadać pytanie – jak wiele dla promocji oferty jest w stanie zrobić pośrednik, który nie ma właściwie żadnej gwarancji, że jego działania znajdą odzwierciedlenie w przeprowadzonej transakcji? Najkorzystniejszą formą współpracy jest umowa z klauzulą wyłączności, kiedy za sprzedaż odpowiada tylko jeden pośrednik i jest rozliczany z prowadzonych działań. Obsługa przez jednego agenta to także porządek na portalach ogłoszeniowych, gdzie dana oferta występuje tylko raz.

  1. Lepiej nie inwestować w sprzedawane mieszkanie

Przy sprzedaży auta chcemy, by wyglądało ono idealnie – nawet jeśli stan techniczny być może pozostawia sporo do życzenia, troszczymy się o porządek w środku samochodu i wypolerowany lakier. Podobnie jest na rynku mieszkaniowym. Kupujemy wzrokiem, dlatego warto, by odpowiednio przygotować mieszkanie do sprzedaży. Warto zainwestować w pomalowanie ścian. Świeży biały kolor ścian potrafi zdziałać cuda. Deprymująco na klienta działają wszelkiego rodzaju, nawet niewielkie, usterki – odklejona klepka podłogowa, urwana klamka, czy też cieknący kran. Koszty naprawy są naprawdę niewielkie, ale pierwsze wrażenie klienta jest nie do powtórzenia.

  1. Lepiej zrobić kompleksowy remont, by uzyskać lepszą cenę

Przy przygotowywaniu mieszkania do remontu warto także mieć umiar. Część klientów wychodzi z założenia, że mieszkanie po generalnym remoncie zostanie sprzedane po znacznie wyższej cenie. Niestety, jak twierdzą doradcy z Metrohouse, nie jest to prawda. Rzadko zdarza się, że by nabywcy doceniali duże nakłady poniesione na remont. Każdy ma swoją wizję kupowanego mieszkania i sposób aranżacji po prostu może nie przypaść im do gustu. Zresztą mieszkania po większych remontach nie są wstanie konkurować cenowo z podobnymi propozycjami na rynku. Dlaczego? Każdy właściciel chce przecież zrekompensować sobie nakłady poniesione na remont dokładając jego koszty do ceny ofertowej.

 

Źródło: Metrohouse

W przyszłym roku w maju wejdzie w życie RODO (GDPR), czyli unijne Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych (RODO). Wszystkie firmy, które gromadzą i wykorzystują dane dotyczące osób fizycznych czeka prawdziwa rewolucja, ponieważ nowe regulacje będą wiązały się z koniecznością aktualizacji lub tworzenia baz danych klientów firm od nowa. Przedsiębiorcy na dostosowanie się do nowego unijnego prawa mają jeszcze ponad 11 miesięcy, ale już dzisiaj warto sprawdzić, czy bazy danych spełniają nowe wymogi. Firmy korzystające z marketingu SMS nie mają się czego obawiać. W dalszym ciągu będzie można pozyskiwać numery telefoniczne od klientów, kluczowe będzie jednak uzyskanie od klientów wyraźnej zgody na kontakt.

General Data Protection Regulation (ang. skrót GDPR), czyli Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych (RODO), które ma dostosować regulację o ochronie danych osobowych do dynamicznie rozwijającego się świata nowych technologii oraz zminimalizować zagrożenia wynikające z nieustannie wzrastającej liczby ataków hakerskich na systemy informatyczne. W praktyce, oznaczać to będzie potrzebę utworzenia do 25 maja 2018 roku całkowicie nowych baz danych, włącznie z uzyskaniem zgód od osób fizycznych na przetwarzanie ich danych, o treści zgodnej z nowym prawem.

Według ustaleń z globalnego badania przeprowadzonego przez firmę Dell również w Polsce ponad 80 proc. przedstawicieli firm nic nie wie na temat nowego unijnego rozporządzenia lub ma o nim szczątkową wiedzę. Zaledwie 3 proc. osób biorących udział w badaniu zadeklarowało, że ich firma ma stosowny plan wprowadzenia RODO. Chcąc bez stresu i na czas przygotować firmę do nowego unijnego prawa, przedsiębiorcy powinni już dziś przyjrzeć się sposobom, zakresowi oraz podstawie prawnej, na której obecnie przetwarzane są dane osobowe klientów w firmie, aby w oparciu o wnioski, przygotować plan wdrożenia przepisów RODO.

„Nowe rozporządzenie dotyczące ochrony danych osobowych wymusza na przedsiębiorcach aktualizację, a tak naprawdę, stworzenie od nowa baz danych osób fizycznych. Co prawda, do wejścia nowych regulacji jest jeszcze ponad 11 miesięcy, ale trzeba pamiętać, że proces przystosowania się do nowych porządków prawnych będzie długotrwały, dlatego już teraz warto zainteresować się tym tematem. Niezależnie od tego, czy będziemy jedynie weryfikować bazę danych naszych klientów czy też tworzyć ją od nowa, warto zminimalizować koszty tej operacji. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dysponujemy dużymi bazami danych. W takim przypadku doskonale sprawdzi się np.; masowa wysyłka SMS-ów, za pomocą których dotrzemy z informacją do naszych klientów. SMS może zawierać indywidualny link przenoszący do formularza subskrypcji i aktualizacji danych. Tworzenie baz danych lub aktualizacja obecnych za pomocą SMS-ów, pozwoli w tej sytuacji nie tylko na zminimalizowanie kosztów, ale również nie będzie tak czasochłonne, jak w przypadku innych rozwiązań.” – mówi Aleksander Siczek, Business Development Manager w firmie Infobip.

Dyrektywy RODO wprowadzić będą musiały wszystkie firmy, które gromadzą i wykorzystują dane dotyczące osób fizycznych, zarówno duże korporacje jak np.; instytucje finansowe, agencje marketingowe czy też niewielkie firmy rodzinne takie jak salon fryzjerski lub sklep internetowy. Z dniem wejścia nowego rozporządzenia w życie, firmy by uniknąć wysokich kar powinny usunąć dane osób fizycznych, od których nie udało się uzyskać nowych zgód. W myśl nowych regulacji, aktualizacji bazy danych można dokonywać tak jak do tej pory, przy różnych okazjach typu: przeprowadzenia konkursu lub ankietowania klientów. Osoba udzielająca zgody musi mieć wybór i taką zgodę wyrażać świadomie.

 

Źródło: Biuroprasowe.pl

Eksperci

Lipka: Młodzi Polacy nie garną się do pracy. To problem

Tylko 10 procent młodych Polaków, którzy kształcą się po 18. roku życia, decyduje się na łączenie na...

Kalata: Zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa), roczna...

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

AKTUALNOŚCI

Firmy szkoleniowe apelują o VAT bez wad

Firmy muszą pokrywać koszty VAT na usługi doradcze finansowane z funduszy europejskich. Tracą na tym...

Apel do Szydło i Kaczyńskiego w sprawie limitu składek na ZUS

Konfederacja Lewiatan w listach do premier Beaty Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego apeluje...

Konsumpcja dalej będzie ciągnęła gospodarkę

Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej był najwyższy w historii badań koniunktury konsumenckiej i wy...

PGNiG podpisało kontrakt na dostawy gazu z USA

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze S...

Inwestycje firm spadają siódmy kwartał z rzędu

W okresie styczeń-wrzesień 2017 r. przychody przedsiębiorstw średnich i dużych wzrosły o 9,4 proc., ...