niedziela, Czerwiec 24, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "IoT"

IoT

Rozwój technologii, wprowadzanie co krok to nowych rozwiązań i innowacji, a także coraz większe wymagania konsumentów sprawiają, że branża transportowa musi bardzo uważnie słuchać potrzeb społeczeństwa. Bezprzewodowy internet w samochodzie, aktywowane głosowo aplikacje, samochody autonomiczne – to tylko niektóre z dominujących trendów ostatnich lat.

Według danych GfK, skupiając się na trzech najistotniejszych trendach – elektromobilności, technologiach IoT, pojazdach autonomicznych – można wyłonić właśnie te zmiany, które nieuchronnie zmienią branżę samochodową (lub szerzej: transportową). Głównymi powodami wyboru danego środka transportu są: poczucie niezależności (18%), potrzeba przemieszczania się (16%) oraz oszczędność kosztów i czasu (15%)*. Posiadanie samochodu jest więc całkiem atrakcyjną opcją, biorąc pod uwagę fakt, iż zaspokaja większość tych potrzeb. Samochód jest nadal dobrem luksusowym i nie zmieni się to przez dłuższy czas. Z tego też powodu aż 78% przedstawicieli pokolenia millennialsów oraz 68% konsumentów w wieku 36+ zamierza kupić samochód w ciągu najbliższych 5 lat*.

Kolejnym ważnym trendem jest elastyczność przy wyborze środku transportu. Wyniki badań GfK wskazują, iż starsze pokolenia oraz pokolenie millennialsów nie chcą ograniczać się w zakresie wyboru środka transportu. Wybierają ten, który jest dla nich najkorzystniejszy w danej sytuacji. Korki? Nie ma sensu jechać samochodem. Nieaktualny rozkład jazdy? Nie warto korzystać z pociągu.

Dla producentów samochodów oraz dostawców usług transportowych w tak złożonej i zmiennej sytuacji sprostanie oczekiwaniom konsumentów może nastąpić tylko poprzez ofertę innowacyjnych rozwiązań.

Magda Strzykalska, źródło: GfK, globalne badanie GfK 2017 – On the road again!*

Sztuczna inteligencja i wszechobecny dostęp do internetu determinują zmianę technologii także w kuchni. Z tego powodu, wielu producentów decyduje się na wyposażenie elektroniki w moduły do zdalnej komunikacji z użytkownikiem, bądź między samymi sprzętami podłączonymi do jednej sieci.

Technologie powoli wkraczają do naszych domów – piekarnik z Wi-Fi, klimatyzacja aktywowana z poziomu smartfonu, telewizor podłączony do internetu, inteligenta lampa, która pomaga oszczędzać energię czy też wideo-niania kontrolująca sen naszych dzieci. To już nie fikcja, tylko standard wielu sprzętów elektroniki użytkowej. Co więcej, zauważalna jest tendencja wzrostowa tychże sprzętów, które napędzają rynek i innowacje jednocześnie. Potwierdza to badanie GfK, które informuje chociażby o tym, że 33% konsumentów z grupy dojrzalszych millennialsów oraz 28% z grupy millenialsów młodszych planuje w ciągu najbliższych 2–3 lat zakup urządzenia łączącego się z siecią.
Urządzenia elektroniczne z każdym rokiem są coraz bardziej „inteligentne”. Łączą się miedzy sobą i pozwalają dokładniej zarządzać całym spectrum urządzeń elektrycznych i elektronicznych w naszym domu. Już dziś pojawią się pierwsze urządzenia, które reagują na ludzki głos, pozwalają też przeprowadzać naturalny dialog z człowiekiem. To właśnie AI (artifical inteligence) wpływa na rozwój rozwiązań z branży smart home, odgrywając przy tym znaczącą rolę w przemyśle rozrywkowym, stanowiąc 66% z 8 mld euro generowanych przychodów. Zgodnie z prognozowanymi trendami, technologia ta przeniknie do innych branż, zwiększając udział rozwiązań smart we wcześniej „nie-cyfrowych” kategoriach, takich jak np. artykuły gospodarstwa domowego, stymulując tym samym rozwój rozwiązań związanych z koncepcją smart living.

Magda Strzykalska, źródło: GfK Consumer Life 2011 i 2016, USA

Dzisiejsze środowisko pracy, praca zdalna i rozwój idei, takich jak IoT, sprawiają, że rośnie liczba gromadzonych przez nas danych oraz zagrożenie nieuprawnionym dostępem do nich.

Europejskie firmy muszą śpieszyć się z poprawą procesów zarządzania danymi – zarówno w zakresie ich wykorzystania, jak i zabezpieczania. Rozporządzenia Unii Europejskiej o ochronie danych osobowych (General Data Protection Regulation – GDPR) daje im czas do maja 2018 roku. W październiku, Europejskim Miesiącu Cyberbezpieczeństwa, zwraca się szczególną uwagę na te zagadnienia i zachęca się firmy do przeanalizowania własnych zabezpieczeń.

Dzisiejsze środowisko pracy, praca zdalna i rozwój idei, takich jak IoT, sprawiają, że rośnie liczba gromadzonych przez nas danych oraz zagrożenie nieuprawnionym dostępem do nich. Niezależnie od zaawansowania technologicznego, ludzie pozostają najsłabszym ogniwem łańcucha zabezpieczeń, zwłaszcza pracując z dala od biura. Dotychczas brak właściwej ochrony mógł doprowadzić do kosztownej utraty reputacji. GDPR przyniesie zwiększenie kar finansowych i działań prawnych. Najwyższy czas, by przedsiębiorstwa oceniły swoje strategie zabezpieczeń oraz ochrony danych.

Istotną rolę w zwiększaniu bezpieczeństwa odgrywa zastosowanie rozwiązań typu zero client. Pomagają one odsunąć zagrożenie zainstalowaniem złośliwego oprogramowania w laptopach oraz wyeliminować wyciek danych w przypadku kradzieży lub zagubienia urządzenia.

Jednak najważniejsze jest, by urządzenia wykorzystywane przez pracowników były odpowiednio zabezpieczone, zwłaszcza biorąc pod uwagę ryzyko płynące z mobilnej i zdalnej pracy. Gartner przewiduje, że w ciągu najbliższych 5 lat wydatki na zwiększenie cyberbezpieczeństwa wzrosną o bilion dolarów. Oznacza to, że firmy będą szukać rozwiązań zabezpieczających ich infrastrukturę IT na każdym poziomie. Urządzenia biznesowe wyposażone w czytniki linii papilarnych i kamery IR mogą spełniać rolę pierwszej linii obrony. Równie istotna jest odporność serca maszyny – jej BIOS –w którym zapisywane są dane dostępowe takie jak System ID i informacje autoryzacyjne sieci. Gwarancję bezpieczeństwa daje własny BIOS stworzony przez producenta urządzenia, o czym często się zapomina.

 

 

 

Źródło: Toshiba

 

Działy IT powinny pełnić funkcję źródła nowych inspiracji w polskich firmach – mówił Daniel Kierdal na tegorocznej konferencji OSEC Forum. Wdrażając nowoczesne metody zarządzania, niwelując potencjalne zagrożenia i innowacyjnie podchodząc do rozłożenia budżetu, IT może stać się motorem napędowym biznesu i znacząco przyczyniać się do rozwoju firmy. Oto część managerska pierwszej edycji Forum w pigułce dla tych, którzy z IT chcą być na bieżąco.

  1. Dział IT jako doradca biznesowy

Rozwój technologii, w tym obecność mobilnych aplikacji niemal w każdej dziedzinie życia, sprawił, że informatyk przestał być postrzegany jako osoba od naprawy zepsutego komputera. Spójrz na dział IT jako na pole nowych możliwości. Według Daniela Kierdala, eksperta z kilkunastoletnim doświadczeniem w obszarze oprogramowania dla przedsiębiorstw, dział IT w firmie powinien pełnić funkcję doradcy dla biznesu i zarządzać usługami dla biznesu. Część usług to usługi wewnętrzne a część zewnętrzne. Umiejętność odpowiedniego połączenia i wykorzystania oprogramowania własnego i tego dostarczanego w modelu SaaS może dać przewagę konkurencyjną firmie.

  1. Przygotuj się na zagrożenia

Popularny skrót IoT (Internet of Things) może mieć również inne rozwinięcie – Internet of Threats. Zagrożenia związane z przenoszeniem ogromnej ilości danych do sieci, pozyskiwaniem ich przez wszelakie aplikacje i programy (zezwolenia na geolokalizację, dostęp do multimediów, kontaktów) mogą dorównywać wynikającym z tego korzyściom. Dla biznesu równie niebezpieczne są poważne ataki, polegające na wykradnięciu danych, jak i krótkotrwałe awarie, które generują jednak duże starty finansowe. W 2016 roku kilka popularnych platform, m.in. Twitter, Amazon czy Netflix, doświadczyły tzw. DDoS – ataku rozproszonego. Polega on na przepełnianiu zasobów danego serwera tak, aby użytkownicy nie mogli z nich korzystać. Dariusz Puchalak, konsultant i trener IT, przekonywał, że świadomość zagrożeń jest pierwszym i najważniejszym krokiem w zapobieganiu im i chronieniu firm przed konsekwencjami przestoju w działaniu platformy przez cały dzień.

  1. Pomyśl inaczej o kosztach

Większość kosztów w działach IT jest wydawana na utrzymanie, o wiele mniej zaś przeznaczana jest na innowacje. Według Forrester Research koszty w działach i firmach IT rozkładają się średnio na 72% wydawane na utrzymanie oraz 28% wydawanych na rozwój i poszukiwania innowacyjnych rozwiązań. Niedoścignionym w większości firm ideałem jest stosunek 50:50. Przy analizie finansowej kosztów utrzymania IT należy pamiętać o tym, że nie wszystkie koszty są złe. Takim przykładem może być miesięczny koszt oprogramowania, które generuje przychody firmy. Czas wdrożenia usługi SaaS jest znacznie krótszy niż wdrożenie wewnętrzne a może przynieść znaczące korzyści biznesowe. Niektóre rodzaje kosztów są tym, co nakręca każdy biznes. Nie chodzi o ich ograniczanie, a o takie wykorzystanie, które zagwarantuje najlepsze efekty – podkreślał Daniel Kierdal.

  1. Korzystaj z doświadczenia poprzedników

W zarządzaniu firmą, działem lub grupą ludzi ważna jest umiejętność znalezienia najlepszej – optymalnej – metody służącej osiągnięciu celów organizacji. Przy ciągle zmieniających się potrzebach biznesowych i wymaganiach technologicznych taką metodą wydaje się być agile (zarządzanie zwinne). Metody agilowe wnoszą do zarządzania wiele interesujących koncepcji, które powinny być wykorzystywane. Elastyczność i otwartość na zmiany, z jakimi się one wiążą, ułatwiają nie tylko samą pracę zarządczą, ale także pozytywnie wpływają na pobudzanie kreatywności i samodzielności pracowników. Przy okazji agile nie wyklucza starszych, sprawdzonych rozwiązań, a połączenie starszych koncepcji z nowymi bywa często optymalnym rozwiązaniem w danej sytuacji. – Koła nie trzeba wymyślać od nowa, wystarczy je nieco ulepszyć i zmodyfikować. Agile to takie ulepszanie – mówił Grzegorz Poręcki, menadżer z ponad 25-letnim doświadczeniem w Polsce i zagranicą. – Nie chodzi bowiem o odrzucenie rozwiązań, które już znamy, ale sprytne dostosowanie ich do aktualnych potrzeb rynku, managerów i samych pracowników.

  1. Sprawdź, czy wdrożenia działają

Faktyczne wdrożenie nie polega na zakupieniu nowego systemu czy ogłoszeniu obowiązywania nowej strategii działania firmy. Aby otrzymać wymierne efekty, konieczna jest zmiana świadomości pracowników, nauczenie się korzystania z możliwości nowych metodyk,  sprawdzenie ich w różnych okolicznościach biznesowych oraz dostosowanie całej infrastruktury technicznej . Na to wszystko zaś potrzeba przede wszystkim czasu. – Kadrom zarządzającym IT, nie tylko w polskich firmach, ale również zagranicznych, często brakuje cierpliwości i konsekwencji, które są  niezbędne do efektywnego wdrożenia każdego rozwiązania. Czas w projektach wdrożeniowych to zawsze problematyczna sprawa, trzeba jednak znaleźć równowagę pomiędzy stabilnością a zmiennością, zwinnością. Należy pamiętać przy tym, że stanem poszukiwanym i docelowym jest stabilność, nie stagnacja  – dodał Poręcki.

  1. Dopasuj się do klienta

Adopt czy adapt – to dylemat znany w biznesie, zwłaszcza wśród osób z IT. Dziś coraz częściej wygrywa adapt – dopasowanie się, a nie dopasowywanie do siebie. Wynika to z tempa zmian w obszarze technologii. Sukces zależy więc o umiejętności szybkiego i łatwego dopasowania się do bieżących potrzeb rynku i klienta i wychodzenia z nowymi rozwiązaniami. Tak do oczekiwań XXI-wiecznego konsumenta zaadaptowali się m.in. AirB&B – największa sieć „hotelarska” na świecie, która nie posiada ani jednego hotelu czy Uber – globalna sieć przewozowa, która nie posiada ani jednego auta.

Źródło: OSEC

W ostatnich latach świat wszedł w nową epokę transformacji nowoczesnych technologii, opierającej się na Internecie Rzeczy (IoT). Oprócz możliwości, które stwarza on w niemal wszystkich sferach życia, stał się również źródłem różnego rodzaju zagrożeń. Jak wynika z analizy „Defense Policy and the Internet of Things. Disrupting Global Cyber Defenses“, przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte, obowiązujące rządowe cyber strategie koncentrują się na obronie systemów wojskowych oraz infrastruktury krytycznej, ignorując często ochronę systemów powiązanych z IoT. Wśród krajów, których budżety na obronność wyniosły w 2016 roku ponad miliard dolarów, najbardziej na cyberataki związane z Internetem Rzeczy narażone są państwa Europy Środkowej, w tym Polska.

Analiza Deloitte koncentruje się na IoT jako systemie produktów połączonych i komunikujących się z Internetem. Obejmuje on swym zasięgiem zarówno produkty konsumenckie (np.: automatyka domowa), jak i przemysłowe, które zarządzają różnymi funkcjami, takimi jak przepływy wody, energii czy systemy komunikacji publicznej oraz prywatnej. Według szacunków w 2020 roku w użyciu będzie ponad 50 mld urządzeń IoT. – Tymczasem obszar ten wydaje się pozostawać poza zainteresowaniem, a tym samym kontrolą administracji rządowych wielu krajów, które obronę systemów Internetu Rzeczy przerzucają na podmioty prywatne, niemające środków finansowych na zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa – mówi Piotr Świętochowski, Dyrektor w Dziale Audytu Deloitte, ekspert ds. sektora obronnego.  – To wszystko sprawia, że systemy obronne wielu państw są dziś narażone na ataki na połączone z Internetem obiekty cywilne – dodaje.

Analizie poddano 49 krajów, których budżety obronne w 2016 roku były większe niż miliard dolarów. Według szacunków w krajach tych znajduje się obecnie nawet 130 tys. systemów IoT w infrastrukturze budowlanej (kontrola budynków), komunikacyjnej oraz przemysłowej. Indeks, który wskazuje, które kraje są najbardziej narażone na ataki związane z tym obszarem, powstał poprzez porównanie liczby systemów IoT znajdujących się w danym kraju do jego poziomu PKB osiągniętego w 2015 roku. Średni wskaźnik wynosi 100, wynik powyżej oznacza, że dany kraj nie jest należycie przygotowany do obrony cyberataków na systemy IoT. Okazuje się, że najgorsze wyniki osiągnęły kraje Europy Środkowej i Wschodniej: Słowacja (341), Litwa (316), Estonia (307), Łotwa (298) oraz Czechy (259). Polska ze wskaźnikiem na poziomie 154 znalazła się na dziewiątym miejscu. – W krajach tych biznes i konsumenci chętnie zaadaptowali korzyści płynące z Internetu Rzeczy, zapominając jednocześnie o zagrożeniach z nim związanych. Państwa, które osiągnęły wynik 2,5 lub 3-krotnie gorszy od średniej światowej są najbardziej narażone na cyberataki, których źródłem może być nieautoryzowane wykorzystanie i kontrola nad tysiącami urządzeń i katastrofalne skutki ekonomiczne, ale też bezpieczeństwa danego kraju – mówi Marcin Ludwiszewski, Dyrektor, Lider obszaru cyberbezpieczeństwa Deloitte.

Z kolei z analizy Deloitte wynika, że obecnie najmniej na hipotetyczne ataki narażone są Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Japonia, Indonezja oraz Indie, których wyniki wyniosły poniżej 10 punktów. W grupie państw z wynikami poniżej 100 punktów znalazły się równie Rosja, Chiny oraz Iran, które publicznie ogłosiły, że koncentrują się na budowie obronnych strategii w obszarze cyber. – Analiza ta pokazuje, że kraje o wyższym wskaźniku, a tym samym bardziej narażone, mogą stać się celem cyberataków na systemy IoT ze strony krajów, które akurat w tym obszarze są znacznie lepiej przygotowane – mówi Marcin Ludwiszewski.

Eksperci Deloitte wskazują, że mocno zaawansowana automatyka oraz duże wykorzystanie Internetu nie są przesłankami decydującymi o tym, że dany kraj będzie narażony na ataki. Decydujący jest raczej wybór, projektowanie oraz wdrażanie metod wykorzystywanych przy systemach IoT.

Operacje wojskowe w cyberprzestrzeni powinny koncentrować się na trzech czynnikach: wykrywaniu potencjalnych zagrożeń, ich blokowaniu oraz odpowiadaniu atakującym. Wykrywanie ataków przeciwko celom IoT stawia więc nowe wyzwania dla polityk obronnych. – Jednym z problemów jest skoordynowanie działań pomiędzy poszczególnymi sektorami, w rękach których znajdują się systemy IoT. Oczywiście istnieją również obawy dotyczące przetwarzania i bezpieczeństwa danych, które należy przezwyciężyć. Zagrożenia wynikające ze stosowania Internetu Rzeczy nadal rosną oraz nieustannie ewoluują i rządy poszczególnych państw nie mają wyjścia, jak tylko przystosować do nich swoje strategie obronne – mówi Piotr Świętochowski.

Źródło: Deloitte Polska

Internet Rzeczy to w polskich przedsiębiorstwach raczej puste hasło niż realna potrzeba – wynika z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Zaledwie 3% firm korzysta z Internetu Rzeczy. Niewiele więcej, bo 6% przedsiębiorstw zamierza w przyszłości wprowadzić rozwiązania M2M.  

Internet Rzeczy to prawdziwa rewolucja dzięki której firmy będą produkowały taniej i szybciej, miasta staną się bardziej przyjazne, a jakość naszego życia ulegnie zdecydowanej poprawie. Od kilku lat przekonują o tym dostawcy rozwiązań IoT a także firmy analityczne. Jak się okazuje do wzajemnej komunikacji maszyn i urządzeń polskie firmy podchodzą jednak dość sceptycznie.

Choć o Internecie Rzeczy słyszał co czwarty przedstawiciel działającego w Polsce przedsiębiorstwa, to z tego rozwiązania korzysta obecnie zaledwie 3% firm. Największym odbiorcą IoT są duże przedsiębiorstwa – do wykorzystywania tej technologii przyznaje się 8% dużych organizacji, zatrudniających powyżej 50 pracowników. Najmniejszym odbiorcą, wbrew pozorom, nie są wcale mikroprzedsiębiorstwa, ale firmy zatrudniające od 10 do 49 pracowników. W tej grupie zaledwie 2% korzysta z rozwiązań M2M (machine to machine), ale nawet te, które wdrożyły Internet Rzeczy, stosują tę technologię w ograniczonym zakresie. Aż 94% z nich wykorzystuje w urządzeniach M2M zaledwie dwie karty SIM. Tylko 3% firm korzysta z 3 lub więcej kart SIM.

– Internet Rzeczy to nadal stosunkowo młode rozwiązanie, z którym rynek dopiero się oswaja. Widać to nawet w dużych firmach, w szczególności w halach produkcyjnych, gdzie mimo zrealizowanych w ostatnich latach inwestycji informatycznych, postępującej automatyzacji produkcji czy robotyzacji, maszyny praktycznie nie komunikują się z oprogramowaniem wspierającym zarządzanie – zauważa Adam Stańczyk, Analityk Biznesowy w BPSC, firmie która wdrożyła do tej pory system ERP w ponad 600 przedsiębiorstwach produkcyjnych i handlowych. Jego zdaniem dane z maszyn wciąż często wpisuje się do systemu ręcznie, bo producenci maszyn nie są skorzy do współpracy i integracji z zewnętrznymi systemami informatycznymi. Zwłaszcza tam, gdzie park maszynowy nie jest najnowszy. W dodatku otrzymywane informacje nie pozwalają na wyciągnięcie istotnych wniosków, bo są to zwykle dane czysto techniczne – Internet Rzeczy to w tej chwili przede wszystkim rozwiązanie konsumenckie. W biznesie, jeśli stosuje się IoT, to zazwyczaj w podstawowym wymiarze – dodaje Adam Stańczyk z BPSC.   

Przemysł 4.0 pod znakiem zapytania

Rzeczywiście, obecnie najwięcej firm wykorzystuje Internet Rzeczy w obszarze transportu i logistyki – np. do pomiaru zużycia paliwa czy powiadamiania o zdarzeniach drogowych, 29% firm korzysta z IoT w obszarze handlu, a 1% wykorzystuje Internet Rzeczy do monitoringu pojazdów i budynków oraz zarządzania ruchem. W przyszłości, według danych UKE zmieni się niewiele. Najpopularniejszym obszarem zastosowania technologii IoT pozostanie transport (52% badanych widzi tutaj zastosowanie Internetu Rzeczy) oraz handel (41% wskazań). Rosnącą kategorią ma stać się ochrona i monitoring zapasów (37% firm w tym obszarze widzi zastosowania IoT) oraz monitoring zużycia energii elektrycznej, gazu i mediów (32% odpowiedzi).

Okazuje się, że im potencjalnie bardziej zaawansowane rozwiązanie, tym mniejsza chęć do jego wdrażania. Dla monitoringu zarządzania ruchem, przestrzenią czy transportem publicznym zastosowanie widzi 13% ankietowanych. Zaledwie 8% firm deklaruje wykorzystanie IoT w przemyśle. Stawia to pod znakiem zapytania realizację koncepcji Przemysłu 4.0 czyli reindustrializacji Europy. Ma ona szansę się dokonać dzięki modernizacji fabryk i wdrożeniu nowoczesnych technologii w zakresie analizy danych (Big Data), systemów zarządzania cyklem produktów czy popularyzacji robotów. Te rozwiązania nie są dla firm produkcyjnych niczym nowym, sęk jednak w tym, że głównym wyzwaniem jest zapewnienie pomiędzy urządzeniami i maszynami komunikacji. Dopiero dzięki niej możliwe będzie m.in. skrócenie czasu wprowadzania nowych produktów na rynek i obniżenie kosztów produkcji, co pozwoli nam zwiększyć konkurencyjność w stosunku do azjatyckich gospodarek.

Choć informatyzacja przedsiębiorstw postępuje, to jest to powolny proces. Z systemów ERP wspierających zarządzanie, korzystała w ubiegłym roku co piąta firma, co plasuje nas na jednym z ostatnich miejsc w Europie, a liczba firm pozbawionych dostępu do bardziej zaawansowanych narzędzi planowania produkcji jak S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning) jest znacznie mniejsza. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku rozwiązań klasy MES, które zbierają informacje online bezpośrednio ze stanowisk produkcyjnych i transferują je do biznesu. Bez nich idei Przemysłu 4.0 nie da się wdrożyć. Do wdrożenia IoT w przemyśle jeszcze daleka droga  – przekonuje Adam Stańczyk z BPSC.  

Niebezpieczny ekosystem

Przedsiębiorstwa, które wykorzystują Internet Rzeczy zwracają uwagę, że ta technologia daje możliwość monitorowania istotnych parametrów (96% wskazań) oraz zwiększa poczucie bezpieczeństwa (70%). Wśród największych zagrożeń związanych z Internetem Rzeczy, firmy wymieniają bezpieczeństwo. Aż 69% badanych wskazuje na możliwość ataku na urządzenia IoT, 31% na nieuprawniony dostęp do informacji oraz danych, dla 28% wdrożenie IoT oznacza mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Jak wskazują eksperci, te obawy nie są bezpodstawne.

– Internet Rzeczy to sieć naczyń połączonych, w której niedostępność jednego elementu implikuje cały szereg negatywnych konsekwencji. Firma decydująca się na wdrożenie Internetu Rzeczy musi dysponować infrastrukturą, która zagwarantuje nieprzerwany obieg i dostęp do informacji, tym samym bezpieczeństwo całego cyfrowego ekosystemu. Niestety, praktyka pokazuje, że polityka w tym zakresie jest pełna luk – zauważa Ewelina Hryszkiewicz, kierownik produktu z Atmana, największego operatora centrum danych w Polsce.  

W ubiegłym roku Atman przeprowadził badania z których wynika, że w ciągu I półrocza aż ponad połowa firm miała problem z dostępem do Internetu lub energii elektrycznej. Co ciekawe, nie były to zwykle krótkotrwałe awarie. 41% przedsiębiorstw musiało z ich powodu przerwać lub znacznie ograniczyć działalność.

O zagrożeniach w obszarze Internetu Rzeczy mówi też raport Cisco. Firma przeprowadziła analizę aż 115 000 podłączonych do Internetu urządzeń, działających w środowiskach klientów. Wyniki badania nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do realnej wagi zagrożeń. Aż 106 000 spośród 115 000 analizowanych urządzeń miało luki w oprogramowaniu pozwalające na niepożądaną ingerencję. Oznacza to, że aż 92% podłączonych do sieci urządzeń jest podatnych na ataki.  Co ciekawe, wśród zagrożonych przedsiębiorstw nie brak także tych działających w newralgicznych branżach, jak finanse, medycyna czy handel. Cisco wskazuje, że nie trudno znaleźć przypadki, w których firmy z tych sektorów korzystały z oprogramowania starszego niż sześć lat. 8% spośród wszystkich przeanalizowanych urządzeń osiągnęło już maksymalną „dojrzałość”, w 31% przypadkach czas ich wymiany nadejdzie najdalej w ciągu czterech lat.

IoT? W polskich firmach nieprędko

Badania UKE nie pozostawiają złudzeń: na szybką popularyzację Internetu Rzeczy w polskich firmach nie ma co liczyć. Wykorzystanie rozwiązań M2M deklaruje w przyszłości zaledwie 6% ogółu firm. Tylko w przedsiębiorstwach zatrudniających 50 i więcej pracowników ten wskaźnik jest wyższy i wynosi 12%.

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Tak wygląda home-office w Unii Europejskiej

Jak informuje nas Eurostat, praca z domu nie jest jeszcze popularna w Unii Europejskiej. Z home-offi...

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...