poniedziałek, Styczeń 21, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "gospodarka europejska"

gospodarka europejska

18 maja br. w Sofii przy okazji szczytu Unia – Bałkany Zachodnie odbył się szczyt BusinessEurope, w którym uczestniczyli Prezydent Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz oraz Stały Przedstawiciel przy BusinessEurope Kinga Grafa. Dyskutowano przede wszystkim o priorytetach biznesu dla kolejnego Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej takich jak cyfryzacja, energetyka, wspólny rynek, reformy w strefie euro, inwestowanie w badania i innowacje, bezpieczeństwo oraz unijna polityka zagraniczna i handlowa.

Jednym z wyzwań jest niewątpliwie poprawa globalnej pozycji Europy, która w odróżnieniu od Chin nie ma długofalowej strategii. Można tego dokonać nie tylko poprzez usprawnienie unijnej polityki zagranicznej, ale także większe nakłady na badania i innowacje w ramach nowych Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027. W propozycji Komisji Europejskiej ten aspekt został na szczęście uwzględniony i finansowanie następcy programu Horyzontu 2020 tj. Horyzontu Europa zostanie zwiększone do ok. 100 mld euro. Jednak środki te są ciągle niewystarczające, jeśli Europa chce mieć gospodarkę bardziej innowacyjną niż Chiny i USA W związku z tym BusinessEurope będzie nadal przekonywał europejskich decydentów do dalszego zwiększania unijnych wydatków na badania i innowacje, przy jednoczesnym podkreślaniu wagi polityki spójności dla równomiernego rozwoju całej gospodarki europejskiej.

Prezydenci poszczególnych federacji pracodawców rozmawiali także o Brexicie. CBI z Wielkiej Brytanii wyraźnie podkreślił, że wywalczenie kluczowego dla europejskiego biznesu okresu przejściowego, w którym Wielka Brytania będzie traktowana przez wszystkie państwa jako członek UE, jest efektem udanej współpracy w ramach BusinessEurope.

BusinessEurope wybrał także nowego prezydenta swojej organizacji. Będzie nim Pierre Gatta z z francuskiej organizacji pracodawców MEDEF.

W przeddzień uruchomienia procedury wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii w szkockim parlamencie przegłosowano decyzję o zorganizowaniu drugiego referendum niepodległościowego, które wedle zapowiedzi Nicoli Strugeon mogłoby się odbyć przed opuszczeniem Wspólnoty. Na przeprowadzenie plebiscytu zgodę musi wydać jeszcze Londyn, a taką możliwość w trakcie Brexitowych negocjacji zdecydowanie odrzuca Theresa May. To jednak wyraźny sygnał dla Europy, że administracja w Edynburgu chciałaby pozostać częścią Unii i wspólnego rynku, mimo że wymiana handlowa Szkocji ze Wspólnotą jest czterokrotnie niższa niż z resztą Zjednoczonego Królestwa.

Stosunkiem głosów 69 do 59 przeforsowano we wtorek decyzję o wystąpieniu do administracji w Londynie z wnioskiem o przeprowadzenie drugiego referendum niepodległościowego w Szkocji. Miałoby się ono odbyć gdzieś pomiędzy jesienią 2018 a wiosną 2019, czyli jeszcze przed formalnym wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii. Według Nicoli Strugeon, przewodniczącej Szkockiej Partii Narodowej to dobry czas, aby świadomi warunków Brexitu Szkoci mogli ponownie wypowiedzieć się w kwestii niepodległości ich kraju. Decyzja w tej sprawie miała zapaść już tydzień temu, ale z uwagi na zamach terrorystyczny w Londynie przerwano posiedzenie szkockiego parlamentu. Ostatnie głosowanie niepodległościowe zorganizowano w 2014 roku. Wtedy 55 proc. głosujących opowiedziało się za pozostaniem Szkocji w Unii Brytyjskiej. Co więc się zmieniło?

Przede wszystkim zeszłoroczne referendum o odłączeniu się Wielkiej Brytanii od EU sprawiło, że Szkocja została zmuszona do opuszczenia Wspólnoty wraz z resztą Zjednoczonego Królestwa. W plebiscycie dotyczącym Brexitu Szkoci zdecydowaną większością głosów (62 do 38 proc.) opowiedzieli się za pozostaniem w Unii. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że Londyn zdecydował się na twardy Brexit wychodząc tym samym ze wspólnego europejskiego rynku, na czym z kolei bardzo zależało władzom w Edynburgu. Poza tym ważnym argumentem przed poprzednim referendum niepodległościowym, była obietnica ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona o zwiększeniu szkockich praw w ramach federacji. Aktualne badania szkockiej opinii publicznej wskazują, że wciąż ponad połowa Szkotów jest za pozostaniem w Wielkiej Brytanii, różnice są jednak niewielkie i w rzeczywistym referendum szalę zwycięstwa może przechylić grupa obecnie niezdecydowanych.

Decyzja o wystąpieniu z żądaniem do Londynu o przeprowadzenie ponownego referendum jest rzecz jasna nie na rękę brytyjskiej premier, która w obliczu czekających ją negocjacji z Brukselą będzie musiała stawić czoła także postulatom Nicoli Strugeon. Złagodzenia napiętych relacji między Londynem a Edynburgiem nie poprawiło poniedzialkowe spotkanie w Glasgow, po którym szkocka premier mówiła, że jest już sfrustrowana ciągłym ignorowaniem jej postulatów, a Szkoci mają pełne prawo, aby decydować o własnej przyszłości, w tym o relacjach z Unia Europejską i byciu częścią wspólnego rynku. W tym samym czasie Theresa May apelowała o jedność Królestwa, bo ewentualne spory doprowadzą do podziałów i osłabienia pozycji negocjacyjnej z Unią, z którą Wielka Brytania właśnie zaczyna się żegnać.

Nicoli Strugeon natomiast przy każdej okazji podkreśla, że jednym z najważniejszych argumentów, które przekonały Szkotów do pozostania w Wielkiej Brytanii był właśnie udział we wspólnym rynku Unii, choć najnowsze dane opublikowane przez Scottish National Statistics (odpowiednik polskiego GUS) wskazują, że rachunek ekonomiczny przemawia za sojuszem ze Zjednoczonym Królestwem.

Szkocja daje wyraźnie do zrozumienia, że ponad Unię Brytyjską w obecnym kształcie wolałaby dotychczasowe zasady współpracy z krajami zrzeszonymi we Wspólnocie. Wielu jednak twierdzi, że do secesji nie dojdzie, ale wiele osób zakładało także, że nie ma większych szans na Brexit, którego początek właśnie obserwujemy. Jeśli jednak dojdzie do podziału Zjednoczonego Królestwa przed Szkocją otworzą się nowe możliwości związane ze współpracą z 27 krajami Wspólnoty. Do Szkocji zamiast do kontynentalnej Europy może przenieść się na przykład ta część biznesu, dla którego priorytetem jest udział we wspólnym rynku. Szkocja spełnia ponadto wszystkie warunki polityczno-gospodarcze, aby jako niepodległe państwo mogło szybko zastąpić Wielką Brytanię Unii, przez dziesięciolecia była przecież jej częścią. To z kolei może oznaczać rywalizację z resztą UK, o to, kto zaproponuje lepsze warunki do prowadzenia biznesu. May zrobiła już w tym kierunku pierwsze kroki sugerując, że w przypadku niezadowalającego rezultatu Brexitowych negocjacji nie zawaha się uczynić z Wielkiej Brytanii raju podatkowego. Miałoby się tak stać tylko w obliczu konieczności ratowania brytyjskiej gospodarki. Z punktu widzenia konkurencyjności i niepodległościowych dążeń Nicoli Strugeon taka rywalizacja mogłaby być bardzo opłacalna na tle innych europejskich gospodarek, a oferta Szkocji wyjątkowo atrakcyjna dla firm na kontynencie, ale nie tylko – mówi Agnieszka Moryc, dyr. zarządzająca w Admiral Tax, polsko-brytyjskiej firmie doradztwa podatkowego.

Póki co Szkocji po drodze nieco bardziej z Wielką Brytania niż z Unią Europejską, co potwierdzają dane Scottish National Statistics. Spośród całkowitej wartości szkockiego eksportu w 2015 roku (78,6 mld funtów) tylko 12,3 mld funtów (16 proc.) stanowił eksport do krajów Unii. To nieporównywalnie mniej niż eksport do reszty Zjednoczonego Królestwa, który w tym samym czasie oszacowano na 49,8 mld funtów (63 proc.). Pozostałe dobra o wartości 16,4 mld funtów (21 proc.) wyeksportowano do innych krajów na świecie, a największym beneficjentem międzynarodowego eksportu Szkocji były Stany Zjednoczone (4,6 mld funtów).

Cały międzynarodowy eksport Szkocji w 2015 roku (wyłączając jednak ropę i gaz) wyniósł 28,7 mld funtów i wzrósł o miliard funtów (3,6 proc.) w porównaniu do 27,7 mld funtów rok wcześniej. Do najważniejszych eksportowanych usług i gałęzi przemysłu Szkocji należną natomiast: przemysł spożywczy (żywność i napoje – 4,8 mld funtów), usługi profesjonalne, naukowe i techniczne, a wśród nich prawne, księgowe, zarządcze, architektoniczne, inżynieryjne, testy techniczne i usługi analityczne (3,5 mld funtów), przemysł chemiczny i rafineryjny (2,8 mld funtów), górnictwo i przemysł wydobywczy (2,1 mld funtów). Wśród największych odbiorców szkockiego eksportu w Unii Europejskiej zaliczają się kolejno: Holandia (2,3 mld funtów), Francja i Niemcy (po 1,8 mld funtów).

Władze w Edynburgu wiedzą, że udział w Zjednoczonym Królestwie jest z ekonomicznego punktu widzenia zdecydowanie bardziej opłacalny i to od obecnego sojuszu w dużej mierze zależy dobrobyt Szkocji. Jednocześnie jednak nie chcą tracić możliwości wolnego handlu z europejskimi partnerami, a już na pewno nie chcą wybierać pomiędzy wolnym eksportem do Unii Brytyjskiej czy Unii Europejskiej. Z drugiej jednak strony Edynburg zdaje sobie sprawę ze swojej silnej pozycji negocjacyjnej, choćby dlatego, że szkockie pokłady ropy to nawet 90 proc. pozostałych rezerw Wielkiej Brytanii. Niewykluczone także, że kolejne referendum niepodległościowe to próba politycznego szantażu Londynu mająca na celu zwiększenie autonomii wewnątrz federacji, bo jak wskazują zwolennicy Nicoli Strugeon – Wielka Brytania jest silna dzięki Szkocji. Jeśli jednak ponownie niemożliwe stanie się rzeczywistością, tak jak to było z Brexitem i Szkocja odłączy się od Zjednoczonego Królestwa to jedynym racjonalnym kierunkiem dla Szkotów będzie Unia Europejska

Autor: Krzysztof Oflakowski

Marcowe indeksy PMI z Francji, Niemiec i strefy euro wskazują na to, że gospodarka europejska się rozwija – zgodnie uznają ekonomiści. Ich zdaniem jest to także dobra wiadomość dla polskiej gospodarki.

Inwestorzy poznali w piątek wyliczenia PMI z Francji, Niemiec i strefy euro. Dane przygotowane przez Markit Economics są powyżej prognoz rynkowych, co mocno wsparło kurs euro.

Indeks PMI, określający koniunkturę w sektorze przemysłowym Francji, wyniósł w marcu 53,4 pkt. wobec 52,2 pkt. na koniec poprzedniego miesiąca – wynika z wstępnych danych. Analitycy szacowali 52,4 pkt. W usługach zaś w marcu osiągnął 58,5 pkt. wobec 56,4 pkt. na koniec lutego. Tu analitycy szacowali, że indeks wyniesie 56,1 pkt.

PMI w sektorze przemysłowym Niemiec wzrósł w marcu do 58,3 pkt. z 56,8 pkt. na koniec poprzedniego miesiąca. Analitycy szacowali 56,5 pkt. W usługach wskaźnik ten wyniósł 55,6 pkt. wobec 54,4 pkt. w lutym. U analityków – 54,5 pkt.

W sektorze przemysłowym strefy euro PMI wzrósł w marcu do 56,2 pkt. z 55,4 pkt. w lutym. Szacowano zaś 55,3 pkt. W usługach w marcu wyniósł 56,5 pkt. wobec 55,5 pkt. w lutym, a oczekiwano 55,3 pkt.

„To są bardzo dobre wyniki. Kolejny już miesiąc z rzędu mamy bardzo dobre wyniki. Jeżeli chodzi o niemiecki indeks, ma on najwyższy poziom od blisko 6 lat. W przypadku strefy euro, również te dane wyglądają bardzo dobrze” – powiedział  starszy ekonomista Pekao Adam Antoniak.

Jak dodał, dane pokazują, że w przypadku Niemiec bardzo mocno rośnie popyt na pracę. „Generalnie widać bardzo pozytywny wydźwięk, jeśli chodzi o popyt w sektorze przemysłowym. Temu towarzyszy coraz większa presja ze strony inflacji, co też widzimy od kilku miesięcy w indeksach europejskich” – powiedział.

W jego ocenie, PMI pokazuje, że „biznes żyje swoim życiem”. Na razie Brexit i zapowiedzi o Unii dwóch prędkości nie odbijają się na prowadzeniu biznesu. Przedsiębiorcy zakładają stabilność i nie obawiają się gwałtownych zmian – powiedział Antoniak.

Podkreślił, że dane PMI są dobrą wiadomością także dla polskiej gospodarki. „Jest bardzo duża korelacja z tym, co się dzieje w Europie, w szczególności w Niemczech. Około 80 proc. naszego eksportu trafia do UE. Gospodarka europejska, zwłaszcza niemiecka i polska, są silnie ze sobą powiązane. A zatem, im lepiej w Europie, tym lepiej i u nas” – podkreślił ekonomista.

Także według Rafała Sadocha z Domu Maklerskiego mBanku, dane PMI są pozytywnym sygnałem dla naszej gospodarki. „Zdążyliśmy już poznać dane z Francji i Niemiec, które w obydwu przypadkach przebiły oczekiwania rynkowe i wskazały na zdecydowane przyspieszenie tempa poprawy koniunktury zarówno w sektorze usługowym, jak i przemysłowym. Obecnie aktywność dwóch największych gospodarek Eurolandu jest najwyższa od 70-miesięcy. Dane są pozytywne dla notowań wspólnej waluty oraz europejskich parkietów. Pokazują także, że gospodarka przyspiesza, co ma także pozytywny wpływ na naszą gospodarkę” – powiedział Sadoch.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Eksperci

Cyberatak na niemieckich polityków: profesjonalni przestępcy czy obce służby?

Na podstawie informacji dostępnych w Internecie można stwierdzić, że przynajmniej od 5 grudnia były ...

Gołębia podwyżka: tak, jak chcieliśmy, choć może jednak nie

Za nami kolejne posiedzenie FOMC, z którego każdy wyciąga takie wnioski, jakie mu bardziej pasują. G...

Idą smutne święta… dla inwestorów

Jak na razie nie zanosi się, aby w te święta na inwestorów czekały prezenty. Globalna karuzela rozte...

Prognozy na 2019 rok – w gospodarce osłabienie, nerwowo na rynkach

Rok 2019 bez wątpienia będzie okresem globalnego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Nie powinno ono...

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

AKTUALNOŚCI

Rekordowa sprzedaż obligacji skarbowych

12,7 mld złotych – za taką kwotę Polacy kupili w 2018 roku detaliczne obligacje skarbowe. To rekord....

Złe wieści, to dobre wieści – edycje chińska i brytyjska

We wtorek handel w Azji dla odmiany przynosi falę pozytywnego nastawienia, gdyż władze Chin wiedzą, ...

Inflacja hamuje zgodnie z planem

W grudniu inflacja wyniosła 1,1 proc., to wynik zgodny z oczekiwaniami ekonomistów i jednocześnie na...

Jak polscy przedsiębiorcy mogą złagodzić skutki otwierania się niemieckiego rynku pracy?

Exodusu nie będzie, ale Polska stanie się dla Ukraińców krajem tranzytowym do Niemiec. Wielu przedsi...

WEI: Polska goni bogatą Europę, ale powinna mocno przyspieszyć

Polska konsekwentnie zmniejsza dystans dzielący nas od najbogatszych państw Unii Europejskiej, wynik...