piątek, Wrzesień 20, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Gold Finance"

Gold Finance

II kwartał 2019 r. na rynku kredytów hipotecznych był wyjątkowo udany. Zwykle wiosenne miesiące są lepsze pod względem wolumenu nowych umów kredytowych od I kwartału, ale analizowany okres był rekordowy – wartość akcji kredytowej przekroczyła 16 mld zł.

– W drugim kwartale 2019, wbrew oczekiwaniom rynku, większość banków podwyższyło warunki cenowe dla udzielanych przez siebie kredytów. Obserwujemy lekki wzrost marż kredytowych i coraz mocniejsze promowanie przez banki klientów korzystających z dodatkowych produktów bankowych tzw. cross-sell’u. Nowością na rynku jest także uzależnienie wysokości marży od lokalizacji nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu, które wprowadziło PKO BP. Najbardziej zauważalny wzrost marż dotyczy kredytów z najniższym 10% wkładem własnym. W przypadku kredytów z 20% lub większym wkładem własnym warunki cenowe są niemal identyczne kwartał do kwartału, mówi Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Gold Finance.

Z obserwacji agencji Metrohouse i Gold Finance wynika, że z rynku kredytowego powoli zaczynają odpływać klienci inwestycyjni, którzy kredytowali zakup nieruchomości pod wynajem przy minimalnym wkładzie własnym. Wynika to głównie z aktualnych warunków cenowych kredytów hipotecznych i rosnących kosztach zakupu nieruchomości. Rata takiego kredytu zaczyna przewyższać przychody z najmu. – Inflacja utrzymuje się na umiarkowanym poziomie pomimo wyraźnego wzrostu cen. Możemy jednak w niedalekiej przyszłości dotknąć celu inflacyjnego co może spowodować wzrost stóp procentowych. Na razie kredytobiorcy nadal mogą cieszyć się z niskiego oprocentowania ich kredytów i niezmiennej wysokości ich rat kredytowych, dodaje Andrzej Łukaszewski z Gold Finance.

Nieco niższa zdolność kredytowa…

W porównaniu do I kwartału 2019 r. średnia zdolność kredytowa liczona dla przykładowej rodziny w modelu 2+2 oraz dla pary uległa niewielkiemu obniżeniu. W obu przypadkach jest to 7 tysięcy złotych, co raczej ma znikomy wpływ na zmiany w decyzjach zakupowych kredytobiorców. Jednak w przypadku singla zdolność kredytowa uległa obniżeniu już o 23 tysiące złotych. Przy miesięcznych dochodach gospodarstwa domowego na poziomie 8 tys. zł netto rodzina 2+2 otrzyma od banku maksymalnie 623 tys. zł. kredytu, a para 778 tys. zł. W przypadku singla zarabiającego 5 tys. zł zdolność kredytowa wyniesie 473 tys. zł.

… a raty coraz wyższe

Kupując mieszkanie należy przygotować się, że zapłacimy nieco wyższe raty niż w I kw. 2019 r. Przy mieszkaniu w cenie 300 tys. zł rata miesięczna kredytu wyniesie 1301 zł, a gdy cena mieszkania wyniesie 500 tys. zł miesięczny koszt kredytu to 2169 zł (kredyt na 30 lat, wkład własny 10 proc.). Oczywiście nasze wyliczenia oparte są na uśrednionych wartościach, ale jednocześnie dają pogląd na poziom kosztów, na jaki należy przygotować się kupując mieszkanie w określonej cenie.

Przeczytaj także:

Średnia wartość kredytu hipotecznego

W Warszawie 65 proc. kredytów udzielonych za pośrednictwem ekspertów Gold Finance mieści się w zakresie 200-400 tys. zł, choć w stolicy najczęściej wnioskowaliśmy o kwoty od 200 do 300 tys. zł (41 proc.). W koszyku 5-ciu największych metropolii nie ma dominującego zakresu. Najwięcej kredytobiorców z tych miast zgłasza zainteresowanie kredytami od 200 do 400 tys. zł. Ciekawostką jest dość wysoki odsetek kredytów pomiędzy 400 a 500 tys. zł (14 proc.). W pozostałych lokalizacjach 60 proc. kredytów mieści się w przedziale 100-300 tys. zł.

Ile pożyczamy?

Ciekawe obserwacje przynosi analiza średniej kwoty kredytu udzielanego za pośrednictwem Gold Finance. W II kw. 2019 w Warszawie średnia spadła do bardzo niskiego poziomu 221 tys. zł podczas, gdy jeszcze przed rokiem nabywcy nieruchomości w Warszawie zadłużali się na średnim poziomie 391 tys. zł. Wytłumaczeniem tej sytuacji jest wysoki udział wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu, znamienny zwłaszcza dla Warszawy, gdzie gotówki w obrocie na rynku nieruchomości jest najwięcej. W koszyku największych polskich miast średni nowy kredyt hipoteczny jest bliski poziomu 300 tys. zł., a w pozostałych miastach nieznacznie przekracza 250 tys. zł.

Źródło: Metrohouse

W Warszawie znajdziemy szereg lokalizacji, które cieszą się wyjątkowym zainteresowaniem nabywców mieszkań. Gdzie najczęściej poszukujemy mieszkań, a gdzie naprawdę dochodzi do największej liczby transakcji na rynku wtórnym?

Mokotów i Śródmieście – tam chcemy mieszkać

Dane przedstawione w najnowszym Barometrze Metrohouse i Gold Finance wskazują na to, że najwięcej osób chciałoby mieszkać w Śródmieściu i na Mokotowie (po 13 proc.). Obie dzielnice charakteryzują się doskonałą lokalizacją, dlatego potencjalne zainteresowanie nimi nie może dziwić. Klienci też chętnie oglądali oferty mieszkań z Pragi Południe (9,8 proc.), a także z Ursynowa (8,5 proc.), Białołęki (8,3 proc.) i Woli (8,2 proc.). Statystyki Metrohouse wskazują, że najmniej osób za obszar poszukiwań obiera Wesołą i Rembertów, które są utożsamiane raczej z dzielnicami o zabudowie jednorodzinnej.

Porównując II kwartały 2018 i 2019 r. nie są zauważalne większe zmiany zainteresowania poszczególnymi dzielnicami. Jedyny warta odnotowania większa zmiana dotyczy Śródmieścia, gdzie o 4,4 pkt. procentowych wzrósł odsetek chętnych do zakupu mieszkania w tej dzielnicy. Natomiast o 1,6 proc. w porównaniu do II kw. 2018 roku spadło zainteresowanie Białołęką.

Z Barometru Metrohouse i Gold Finance wynika, że najwięcej transakcji zakupu realizowanych przez doradców Metrohouse dokonywanych jest na Mokotowie (12,6 proc.), Pradze Południe (11,7 proc.) i na Woli (11,7 proc.). W czołówce nie ma więc Śródmieścia. Największa różnica pomiędzy zainteresowaniem daną dzielnicą a faktycznym zakupem występuje właśnie w tej dzielnicy. 13 proc. klientów aktywnie przegląda oferty ze Śródmieścia, a jedynie 5,8 proc. kupuje tam mieszkanie.

W czterech dzielnicach ceny już powyżej 10 000 zł za m kw.

Najwyższe ceny w transakcjach odnotowanych przez Metrohouse w I połowie roku odnotowujemy w Śródmieściu (11505 zł za m kw.), na Żoliborzu (10615 zł), na Woli (10350 zł) i w Wilanowie (10092 zł). Nieco taniej jest na Bielanach, Mokotowie, Woli i Ochocie. Osobom poszukującym mieszkania w korzystnej cenie należałoby zaproponować dzielnice takie jak Rembertów, Wawer, Wesoła, czy Białołęka, gdzie bez problemu kupimy mieszkania w cenie poniżej 8000 zł za m kw.

– Należy jednak pamiętać, że wskazywane w opracowaniu wartości to średnie ceny w transakcjach w danej dzielnicy i nie zakładają podziału na technologię lub rok budowy budynku. Nawet, gdy w danej dzielnicy średnie ceny osiągają wysokie pułapy, osiągnięcie ich dla nieruchomości w złym stanie technicznym, odbiegających od średniego standardu na rynku będzie oczywiście niemożliwe, komentuje Marcin Jańczuk z Metrohouse.  Jednak nie odstrasza to sprzedających od wystawiania ofert po znacznie zawyżonych cenach, co oczywiście spotyka się ze słabym zainteresowaniem potencjalnych nabywców i wydłużonym procesem sprzedaży.

Dzielnica Odsetek transakcji Cena za m kw.
Bemowo 5,8% 7850
Białołęka 7,8% 7547
Bielany 2,9% 9738
Mokotów 12,6% 9143
Ochota 6,8% 9089
Praga Północ 2,9% 8661
Praga-Południe 11,7% 8408
Rembertów poniżej 1 % 6805
Śródmieście 5,8% 11505
Targówek 2,9% 7600
Ursus 1,9% 7981
Ursynów 9,7% 8655
Wawer 4,9% 6955
Wesoła poniżej 1% 7314
Wilanów 4,9% 10092
Włochy 1,9% 8333
Wola 11,7% 10350
Żoliborz 4,9% 10615

Źródło: Metrohouse

Parametry mieszkań nabywanych w Warszawie znacznie różnią się od tych kupowanych w innych dużych miastach Polski. Jednak w każdej lokalizacji ciężko jest znaleźć mieszkanie w okazyjnej cenie.
Metraż nabywanych mieszkań: Warszawa vs. reszta Polski

Według raportu Barometr Metrohouse i Gold Finance za II kw. 2019 r. w Warszawie największym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania o metrażu od 35 do 50 m kw. Lokale o tej wielkości stanowią aż 38% wszystkich nabywanych mieszkań w stolicy. W przypadku innych największych miast Polski było podobnie, z tym że odsetek transakcji w tym przedziale metrażu wyniósł 47%. Z analiz wynika, że najczęstszym powodem zakupu mieszkania są przesłanki inwestycyjne, a takie właśnie powierzchnie mieszkań wynajmują się najłatwiej.

Dużym powodzeniem zarówno w Warszawie jak i w innych 5-ciu największych miastach Polski cieszą się metraże 50-60 m kw., czyli standardowa wielkość mieszkań kupowanych przez rodziny z dzieckiem. W stolicy, w odróżnieniu od innych dużych miast Polski, rzadziej sprzedają się mniejsze mieszkania, a mianowicie 20-35 m kw., w II kwartale 2018 roku stanowiły 15% wszystkich transakcji, a w II kwartale 2019 roku zaledwie 9%. W innych miastach natomiast w II kwartale 2018 roku sprzedaż mieszkań tego metrażu stanowiła 23%, a w 2019 roku 14%. Znikomy procent stanowią transakcje zakupu mieszkań powyżej 80 m kw. – niewielkie zainteresowanie takimi mieszkaniami jest znamienne dla wszystkich analizowanych miast.

1% mieszkań w Warszawie kupowanych poniżej 5 tys. za m kw.

Wyniki badań przedstawione w Barometrze Metrohouse i Gold Finance potwierdzają tezę, że w Warszawie trudno jest znaleźć mieszkanie w naprawdę okazyjnej cenie. W II kw. 2019 r. zakup mieszkania w cenie poniżej 5000 zł za m kw. dotyczył tylko 1 proc. wszystkich transakcji. W koszyku pozostałych 5-ciu największych miast w Polsce odsetek ten wynosi 26%, choć jeszcze przed rokiem było to 33%. W Warszawie trudno jest także o zakup mieszkania w widełkach 5-6 tys. zł za m kw. – takie transakcje stanowiły 4% wszystkich ogółu. W stolicy natomiast najczęściej kupowane są mieszkania pomiędzy 7 a 10 tys. za metr kwadratowy (53%). Dla porównania w innych badanych miastach zakupy w tej cenie stanowią 23% wszystkich transakcji. Podobne różnice w zakupie pomiędzy stolicą Polski a innymi badanymi miastami widać, jeśli sprawdzamy cenę całkowitą nabywanego mieszkania. W II kwartale 2019 r. mieszkania kupione w Warszawie w cenie do 300 tys. stanowiły 9%, natomiast w innych największych miastach aż 59% obserwowanych transakcji. W stolicy najwięcej kupowanych jest mieszkań w cenie 400-500 tys. zł (25%), natomiast w innych 5-ciu dużych miastach Polski przeważają zakupy za 200-300 tys. zł (35%).

Przeczytaj także:

II kwartał 2019 r. vs. 2018 r.

Porównując rok do roku, można zauważyć, iż coraz rzadziej wybieramy małe mieszkania (do 35 m kw.), za to wzrasta odsetek nabywców preferujących lokale o powierzchni od 35 do 50 m.kw. W Warszawie zmalał zakup mieszkań w pułapach: 6-9 tys. zł, ale widoczny jest wzrost transakcji w których m kw. przekracza 9 tys. zł. Jest to już łącznie 54 proc. transakcji. W pozostałych badanych największych miastach również zauważalny jest wzrost cen nieruchomości – spadła liczba osób kupujących mieszkania w cenach poniżej 5 tys. za m kw. a wzrósł natomiast odsetek zakupów w cenie powyżej 8 tys. za m kw.

Źródło: Metrohouse

Letnie miesiące to nie tylko czas wakacyjnych wyjazdów i odpoczynku. To także już tradycyjnie okres remontów i przeprowadzek. Jesienią z kolei niemała grupa stanie pierwszy raz w życiu przed koniecznością wyboru własnego lokum. Podejmując decyzję o tym, gdzie będziemy mieszkać, zawsze musimy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Najważniejszym z  nich jest: dom czy mieszkanie? Wybór ten będzie m.in. uzależniać lokalizację naszych wymarzonych czterech kątów, a przede wszystkim wpływał na to, z jak kosztowną inwestycją będziemy musieli się zmierzyć. Panuje powszechna opinia, że budowa domu jest droższa niż zakup mieszkania. Jednak nawet te o zdecydowanie mniejszych metrażach i dostępne poza stolicą, mogą kosztować więcej niż dom. Warto wziąć także pod uwagę koszty utrzymania. Często o tym zapominamy, a przecież będą one nas  dotyczyć nawet dłużej niż spłacany kredyt. Mieszkanie w bloku z wielkiej płyty zawsze jest tańsze niż utrzymanie domu jednorodzinnego? To sprawdzają eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF).

Jak zauważa Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse:Jedno jest pewne koszty życia na przestrzeni ostatnich lat drastycznie wzrosły i muszą się z nimi liczyć zarówno te osoby, które mieszkają w domach jednorodzinnych zlokalizowanych na obrzeżach miast, jaki i ci, co wybierają mieszkania w centrum. Pokazują to, chociażby dane zebrane przez KRD. Tym bardziej, ważne staje się podjęcie decyzji o tym, gdzie zamieszkamy, bo to może mieć wpływ na nasze finanse przez długie lata. 

Co jest tańsze w utrzymaniu, dom czy mieszkanie? – Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, bo koszty życia zależą od konkretnego regionu, rodzaju budownictwa, wykorzystywanej technologii i przede wszystkim od liczby domowników i powierzchni nieruchomości – zaznacza Ewa Kozłowska ekspert ZFPF, Gold Finance. Dlatego w  naszych analizach weźmiemy pod uwagę najbardziej zbliżone warunki: dom wolnostojący o powierzchni 150 mkw. i mieszkanie o powierzchni do 70 mkw. (budownictwo z końcówki lat 90-tych), które w obu przypadkach zamieszkuje 4-osobowa rodzina, mieszkająca w mieście liczącym ok. 100 tys. mieszkańców. 

Własny dom to wyższe koszty?
  • rachunki za energię 

Biorąc pod uwagę potrzeby czteroosobowej rodziny, średni, miesięczny rachunek za zużycie prądu może wynieść 200-250 zł w sezonie zimowym. Trzeba do tego jeszcze dodać oświetlenie wokół budynku (np. oświetlenie wjazdu, itp.) i w pomieszczeniach gospodarczych. Energia elektryczna może służyć, poza oświetleniem i byciem źródłem ciepła, również do gotowania/podgrzewania posiłków. Wtedy całościowy rachunek może wynieść nawet 300 zł

  • opłaty za zużycie wody

Ceny wody wahają się od w zależności od regionu Polski – od ponad 7 zł za 1 m3 w podlaskim, do blisko 13 zł za 1 m3 w świętokrzyskim. Przyjmując średnie zużycie i średnie stawki, miesięczny rachunek za wodę i ścieki, to opłata w wysokości od 100 zł do 150 zł, licząc zużycie wody zimnej. A do z ciepłą wodą? W tym przypadku wysokość rachunku będzie zależeć od źródła podgrzania wody. Możliwości jest wiele, np. podgrzewacz podłączony do urządzenia grzewczego lub niezależnie od niego, podgrzewacze gazowe lub elektryczne. Należy jednak przyjąć, że za samo podgrzanie 1m3 wody zapłacimy od 10 do nawet 20 zł. Przy zużyciu 5 m3wody to wydatek w wysokości nawet 100 zł. Ale całkowity koszt ciepłej wody (woda zimna + podgrzanie) to nawet przy wspomnianym zużyciu 150 zł miesięcznie.

  • koszty ogrzewania

Przy analizowaniu rachunków dot. ciepłej wody pojawia się kwestia ogrzania domu. Koszty ogrzewania zależą od wielu czynników, w tym także od sposobu użytkowania systemu grzewczego. Przykładowo, obniżenie wymaganej temperatury w pomieszczeniach  tylko o 0,5°C, powoduje zmniejszenie zużycia paliwa o około 3%. System grzewczy nie będzie także efektywny, jeżeli w domu jest wilgoć lub znajdują się nieszczelne okna lub lokum jest nieodpowiednio wentylowane. Chodzi w tym przypadku o standard energooszczędny budynku.

Koszty eksploatacji systemu grzewczego zależą od tego, na czym on się opiera. Najdroższa wydaje się energia elektryczna (grzejniki cieplne) – koszt ok. 7000 zł w skali roku, potem olej opałowy – ok. 6200 zł i gaz LPG – blisko 4000-5000 zł – choć w tych przypadkach zaznaczyć należy, że ceny się wahają w zależności od stosowanej technologii, czyli od klasy, rodzaju używanego kotła grzewczego. Ogrzewanie węglem lub drewnem opałowym to koszt w granicach ok. 3000-4000 zł. w skali roku. Podsumowując – rachunek za ogrzewanie w skali jednego zimowego miesiąca może kosztować od ok. 330 zł, do prawie nawet 600 zł.

  • inne media

Do stałych kosztów utrzymania należy doliczyć również opłaty za media: Internet i telewizję. Jeżeli chodzi o koszty, w tym przypadku technologia pomaga właścicielom domów. – Telewizja cyfrowa i Internet mobilny rozwiązują wiele problemów. Kiedyś samo połączenie tych mediów, szczególnie, gdy mieszkało się z dala od miejskiej zabudowy, było kosztowe. Dziś miesięczny abonament za TV i dostęp do sieci bardzo często kupowane łącznie to wydatek rzędu 60-100 zł. Oczywiście te widełki będą się rozszerzać zdecydowanie w jedną stronę, jeżeli zdecydujemy się na bogatszy pakiet telewizyjny lub szybszą sieć
– wylicza Ewa Kozłowska ekspert ZFPF, Gold Finance.

  • opłaty tylko dla właścicieli domów

Właściciele domów nie ponoszą opłat na rzecz spółdzielni czy kosztów administracyjnych, ale za to raz do roku muszą uregulować podatekza użytkowanie budynku mieszkalnego oraz działkę budowlaną. Jego całkowity koszt jest wówczas zależny od wielkości posiadłości oraz obszaru, na którym stoi nieruchomość. – Jest to także podatek lokalny, którego wysokość ustala gmina, więc jego wysokość będzie się różnić w zależności od regionu, przy czym maksymalne stawki są odgórnie ustalone. Przykładowo, za 1 mkw. budynku mieszkalnego płaci się 0,79 zł. Czyli w przypadku domu jednorodzinnego o powierzchni 150 mkw. kwota ta wynosi 118 zł. Ale w przypadku nieruchomości o wspomnianej powierzchni i działki budowalnej, na której stoi – łącznie podatek może wynieść nawet 500 zł. W skali roku to nie duży, jednorazowy wydatek, ale wzrośnie, jeżeli na naszej nieruchomości będziemy prowadzić działalność gospodarczą lub po prostu wykorzystywać do innych celów niż mieszkalne – wyjaśnia Leszek Zięba, ekspert ZFPF, mFinanse.

Gminy ustalają także stawki za wywóz śmieci. Sposoby naliczania tej opłaty są uzależnione m.in. od liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość, jej powierzchni, ilości zużytej wody, a także jednej ustalonej stawki od gospodarstwa domowego. Pod uwagę brany jest również rodzaj odpadów, odległość od miejsca składowania oraz to, czy mieszkańcy zadeklarowali selektywną zbiórkę śmieci. Biorąc pod uwagę nasz przykład – 4-osobową rodzinę zamieszkującą dom o powierzchni 150 mkw., wywóz nieczystości może kosztować ok. 50 zł miesięcznie (150 zł za kwartał).

Przeczytaj także:

Mieszkanie wyjdzie taniej?

Jak wyglądałyby wspomniane koszty, gdyby ta sama rodzina przeprowadziłaby się do mieszkania własnościowego o powierzchni 60-70 mkw.?

W pierwszej kolejności przeanalizujmy rachunek za prąd. Nawet większe mieszkanie, jest mniejszą powierzchnią do oświetlenia niż dom jednorodzinny. W tym przypadku odpada, chociażby oświetlenie zewnętrzne. Ale i tak trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 150 – 200 zł miesięcznie w sezonie zimowym.

Bazowe stawki za wodę będą się kształtować podobnie, jak w przypadku tych, z którymi muszą liczyć się mieszkańcy domów jednorodzinnych. Należy jednak mieć świadomość tego, że nawet przy tej samej liczbie lokatorów i podobnych potrzebach, mieszkając w domu zużywa się więcej wody. Jest ona, chociażby potrzebna do podlewania ogrodu, trawnika czy drobnych prac remontowych. 

Mieszkańcy bloków są „wygrani”, jeżeli chodzi o koszty ogrzewania. W przypadku mieszkania 60-70 mkw. wynoszą ok. 2600 zł w skali roku. Mogą być mniejsze lub większe w zależności od tego, czy budynek został poddany termoizolacji, tzn. czy był ocieplony, czy  zostały w nim zamontowane nowe, szczelne okna, itp. 

Jeżeli chodzi takie media jak Internet czy telewizja, mieszkańcy bloków także mogą liczyć na niższe opłaty. Jest to związane m.in. z tym, że w jednym budynku mieszkalnym obecni są już różni dostawcy, którzy „walczą” o klienta, dlatego mieszkańcy generalnie mogą liczyć na atrakcyjniejsze stawki. Ale przeważnie za pakiet TV + Internet rzadko zapłacą mniej 100 zł miesięcznie. 

Trzeba też zaznaczyć, że mieszkańcy lokali własnościowych, takich jak w naszym przykładzie, inaczej rozliczają koszty utrzymania, tzn. co miesiąc opłacają czynsz dla wspólnoty. W jego skład wchodzi opłata za wodę, a właściwie zaliczki na wodę i ogrzewanie centralne (wraz z podgrzaniem wody), ścieki, wywóz śmieci,  a także podatek od nieruchomości, w przypadku mieszkania własnościowego. Rodzina segregująca odpady za wywóz śmieci zapłaci ok. 60 zł miesięcznie. Czynsz to także opłata za fundusz remontowy i inne koszty administracyjne związane z użytkowaniem części wspólnej. Wyłączając analizowane wcześniej już opłaty za wodę i ogrzewanie, czynsz dla wspólnoty to koszt ok. 150-200 zł. w skali miesiąca.

Koszty energii elektrycznej i gazu ponosi się oddzielnie. Rachunek za gaz jest dodatkowym kosztem dla lokatorów mieszkań. Wspólnoty mają podpisane umowy z dostawcami (szczególnie ma to miejsce wtedy, kiedy gaz jest wykorzystywany do ogrzewania budynku i/lub do podgrzewania wody), więc trudno uniknąć płacenia rachunków abonamentowych za gaz, nawet jeżeli go nie używamy na co dzień – wiele osób do gotowania korzysta już z energii elektrycznej. Jednak przy aktywnym zużyciu to koszt w granicach 120 – 150 zł miesięcznie. Osoby budujące dom, opierając się zupełnie na elektryczności (także w przypadku ogrzania nieruchomości), mogą celowo zrezygnować z podłączania instalacji gazowej, a w związku z tym z konieczności ponoszenia dodatkowych opłat.

Podsumowanie

Warto zatem podsumować, ile wynoszą średnie, miesięczne, przybliżone koszty związane z utrzymaniem. Z analiz wynika, że:

  • w przypadku domu jednorodzinnego: 1200-1350 zł,
  • w przypadku mieszkania: 1050-1180 zł.

Dla wielu może być to zaskoczenie, że ta różnica jest tak niewielka, (choć w trzeba przyznać, że w przypadku trudniejszej sytuacji finansowej osoby, która będzie dokonywała tych analiz, może mieć znaczenie). Jest to pocieszenie dla tych, którzy nie chcą mieszkać w budownictwie z wielkiej płyty lub w zatłoczonym centrum miasta – nie muszą się do tego „zmuszać” z powodu finansów.

Źródło: ZFPF

Jakich mieszkań poszukują osoby odwiedzające biura nieruchomości? Okazuje się, że pomiędzy miastami są dość znaczące różnice.

Warszawa, Kraków i Wrocław preferują duże mieszkania

Według badań sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse mieszkańcy Warszawy są najbardziej nastawieni na zakup mieszkań o metrażu powyżej 60 m kw. Aż 27 procent klientów jest zainteresowana takim metrażem. Niewiele, bo o 1 pkt proc. mniej osób, poszukuje mieszkań 50-59 metrowych. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Większe mieszkania mogą być także idealną inwestycją. Mieszkanie trzypokojowe (60-65 mkw.), przeznaczone na wynajem na pokoje to średnio dla warszawskiego inwestora miesięczny czynsz przekraczający ok. 3000 zł. Dodatkowo, z analiz Metrohouse wynika, że wraz z bogaceniem się społeczeństwa, coraz częściej zamieniamy mieszkania na większe. Taki powód zakupu mieszkania deklaruje 22 proc. wszystkich klientów firmy. Osoby chcące kupić mieszkanie o metrażu ponad 60 m kw. gotowi są przeznaczyć na wydatek średnio 600 000 zł. Co ciekawe, najrzadziej poszukiwanym lokum w Warszawie jest kawalerka, tylko 6 proc. stanowią osoby zainteresowane zakupem mieszkania do 29 m kw. Średnio chcą zapłacić za taki metraż maksymalnie 300 000 zł. Nabywcy wyraźnie wolą kupić nieco większe mieszkanie dwupokojowe, które daje możliwość wydzielenia salonu i sypialni. Nie bez przyczyny jest fakt, że m kw. najmniejszych metrażem mieszkań jest zwykle najwyższy, co powoduje, że różnica pomiędzy mieszkania jedno i dwupokojowymi nie jest wcale bardzo istotna.

W Krakowie, podobnie jak w Warszawie, największym zainteresowaniem cieszą się duże mieszkania (60 m kw. i więcej). Popyt na tego typu lokale stanowi aż 43 proc. wszystkich zapytań. Jak wylicza GUS średnia wieku osób zamieszkających Kraków to 42,5 lat. W dużej mierze mamy więc  do czynienia z zamianą mieszkań na większe, tym bardziej, że boom na rynku budowlanym powoduje, że na rynku dostępna jest szeroka oferta deweloperów, którzy, korzystając z niższych cen gruntu, tego rodzaju mieszkania lokują na obrzeżach miasta. Natomiast we Wrocławiu również w poszukiwaniach dominują większe mieszkania. Minimalny metraż 50 m kw. deklaruje łącznie 59 proc. klientów Metrohouse, a zakup niewielkich kawalerek do 29 m kw. zaledwie co dziesiąty poszukujący.

Zobacz też:

FAN-CY-HOUSE – dom inspirowany wiatrakiem

W Łodzi prym wiodą małe mieszkania

W Łodzi profil zainteresowania mieszkaniami jest zupełnie odmienny niż w stolicy. Najwięcej osób nastawionych jest na zakup lokalu małego metrażu. Aż 61 proc. klientów deklaruje zakup mieszkania do 39 m kw. Należy pamiętać, że Łódź z racji cen, jest intensywnie penetrowana przez inwestorów z innych miast. Na przykład w porównaniu z Warszawą, ceny mieszkań na rynku wtórnym w Łodzi są nadal prawie dwa razy niższe. Nie może więc dziwić, że ten rynek cieszy się istotnym zainteresowaniem inwestorów, którzy zamiast lokować kapitał w drożejące lokale w stolicy wybierają nieraz zakup kilku mieszkań w Łodzi. Osoby zainteresowane tego rodzaju nieruchomościami średnio chcą wydać na mieszkanie 180 000 zł, a niewielki odsetek deklarował zakup w cenie ok. 500 000 zł.

W Poznaniu i Gdańsku nie ma faworyta

W odróżnieniu od innych miast mieszkańcy Poznania i Gdańska mają dość zróżnicowane podejście do zakupu mieszkań. W Poznaniu zainteresowanie skierowane jest raczej w kierunku niewielkich metrażowo mieszkań dwupokojowych, ale popularnością cieszą się także lokale powyżej 60 m kw. W Gdańsku też deklaracje klientów nie ułatwiają znalezienia lokalu, który byłby szczególnie pożądany na rynku. Duża popularność dotyczy mniejszych metraży, najczęściej pożądanych przez inwestorów. Lokali do 29 m kw. poszukuje 28 proc. potencjalnych nabywców. Podobny odsetek zainteresowany jest lokalami 40-49 m kw.

Warszawa Kraków Wrocław Łódź Poznań Gdańsk
0- 29 m2 6% 11% 10% 39% 12% 28%
30-39 m2 19% 21% 12% 22% 26% 17%
40-49 m2 24% 16% 19% 17% 20% 27%
50-59 m2 25% 9% 27% 12% 13% 11%
60 i więcej 26% 43% 32% 10% 29% 17%

Zainteresowanie poszczególnymi metrażami mieszkań wśród klientów agencji Metrohouse, luty 2019 r.

 

 

Banki w ramach bankowości elektronicznej oprócz konta, oferują przedsiębiorcom wiele przydatnych usług wspierających prowadzenie biznesu, takich jak np.: obsługa księgowości, doradztwo w zakresie pozyskania funduszy unijnych czy korzystanie z programów lojalnościowych takich jak, chociażby moneyback, oferujących zwrot części środków wydanych np. na paliwo. Jednocześnie, prowadzenie rachunku, a co jest z tym związane, korzystanie z takich „dodatków” rzadko kiedy jest w pełni darmowe, więc przedsiębiorcom nie opłaca się lojalność. Często za zmianę konta można „zarobić” premię lub obniżyć stałe, miesięczne opłaty np. za przelewy ekspresowe czy walutowe. Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) radzą, na co zwrócić uwagę, gdy chcemy otworzyć lub zmienić bankowy rachunek firmowy.

Mała firma nie musi, ale powinna mieć rachunek firmowy

Choć przepisy nie ustanawiają obowiązku prowadzenia odrębnego rachunku bankowego dla małej firmy, to w praktyce konto osobiste rzadko może być wykorzystywane jako to biznesowe. Rozdzielenie finansów prywatnych i firmowych zaleca się nawet osobom, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą i to z kilku względów.

– Przede wszystkim, nie tylko ułatwia to kontrolowanie przepływu funduszy w firmie, ale także organizowanie wszelkich kwestii formalnych związanych z prowadzeniem biznesu, np. kontakt z Urzędem Skarbowym, który ma prawo skontrolować rachunki przedsiębiorstwa. Warto również wiedzieć, że niektóre banki w swoich regulaminach zastrzegają, że konta prywatne nie mogą być wykorzystywane do celów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Co więcej, rachunki osobiste nie umożliwiają korzystania z wielu rozwiązań przydatnych przedsiębiorcom, np. ze split payment. Taka płatność między firmami polega na automatycznym wydzieleniu kwoty VAT z wynagrodzenia brutto sprzedawcy i umieszczeniu jej na specjalnym subkoncie VAT. Jeśli kontrahent wykona taki przelew na nasz rachunek osobisty – płatność zostanie zwrócona. W zależności od charakteru prowadzonej działalności, korzystne są także inne opcje, oferowane razem z kontami firmowymi, np. atrakcyjne ceny za przelewy w obcej walucie, darmowe przelewy ekspresowe czy możliwość otwarcia limitu odnawialnego dla firmy, który poprawi płynność finansową przedsiębiorstwa, borykającego się z opóźnionymi płatnościami za faktury – mówi, Zbigniew Szymański, ekspert ZFPF, Alex T. Great.

Zobacz też:

Prezydencki projekt jeszcze bardziej obniży oprocentowanie lokat

Trzeba jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do ofert kont osobistych, darmowe rachunki dla firm należą do rzadkości. Większość banków zwalnia firmy z opłat tylko pod określonymi warunkami, np. wykonywania comiesięcznych transakcji na określoną kwotę czy osiągana minimalnych miesięcznych wpływów. Regularnie pojawiają się natomiast nowe oferty, w których np. za otwarcie rachunku przedsiębiorca może otrzymać premię pieniężną lub obniżyć stałe opłaty. Warto, więc śledzić propozycje banków i przenieść rachunek firmowy, jeśli będzie on lepiej dopasowany do naszych potrzeb i do profilu naszej działalności.

Dopasuj konto firmowe do potrzeb

Niezależnie od tego, czy dopiero zakładamy pierwszy rachunek firmowy, czy chcemy zmienić konto przedsiębiorstwa, np. z uwagi na zbyt wysokie opłaty stałe, warto zapoznać się nie tylko z promocyjnymi ofertami, ale przyjrzeć się tabeli opłat i prowizji w banku, którego oferta zwróciła naszą uwagę. Trzeba prześledzić uważnie podstawowe punkty cennika, takie jak: prowadzenie konta, przelewy, comiesięczne transakcje do ZUS i Urzędu Skarbowego, wydanie karty płatniczej i jej obsługę, wypłaty z bankomatów, a także korzystanie z wpłatomatów. – Zwracajmy także uwagę na te składniki oferty, które dotyczą charakteru i skali naszej działalności. Przykładowo, gdy często rozliczamy się z kontrahentami z zagranicy – ważne będą koszty przelewów walutowych czy ekspresowych. Z kolei, gdy w firmie jest duży obrót gotówki, interesować będzie nas koszt wpłat i wypłat pieniędzy w oddziałach, z bankomatów czy korzystanie z wpłatomatów -– wyjaśnia Zbigniew Szymański, ekspert ZFPF, Alex T. Great.

Zobacz też:

Geberit: w biznesie trzeba postawić przede wszystkim na ekologię

Korzystne bonusy tylko dla przedsiębiorców

Przeglądając poszczególne oferty, trzeba nie tylko dobrze przyjrzeć się kosztom stałym, ale również dodatkowym usługom dla przedsiębiorców, które są często powiązane z bankowością elektroniczną. W praktyce korzystanie z niektórych z nich może „opłacać się” nam bardziej niż obniżenie opłat np. za prowadzenie konta. – Niektóre banki zwalniają klientów biznesowych z opłat na określony czas np. 2 latai jednocześnie oferują bezpłatną usługę wymiany walut, terminal płatniczy w korzystnej cenie i premię w wysokości 100 zł za otwarcie rachunku. Na naszym rynku znajdziemy również banki, które razem z kontem firmowym oferują także darmowy dostęp do programów księgowych, czy bezpłatne doradztwo w kwestii pozyskania funduszy unijnych. Ciekawym dodatkiem jest także moneyback za paliwo, czyli zwrot części kwoty wydawanej na tankowanie samochodu firmowego, a także 100 zł zwrotu za wydatki poniesione na przejazdy płatnymi odcinkami autostrad. Warto więc przeanalizować ofertę konta również w zakresie dodatkowych usług – radzi Tomasz Blachliński, ekspert ZFPF, Gold Finance.

Przeniesienie konta w kilku krokach

Jeśli firma posiada już rachunek firmowy, a my zdecydujemy o przeniesieniu go do innego banku, który zaoferuje nam lepsze warunki oraz przydatne narzędzia, które wspierają prowadzenie biznesu, możemy tego dokonać w kilku krokach. – Przede wszystkim, zanim wypowiemy umowę w obecnym banku, dowiedzmy się, czy nie naliczy on opłaty za zamknięcie konta, w zależności od banku może ona wynieść od 50-100 zł. Większość instytucji wymaga także pisemnego wypowiedzenia umowy, które trzeba złożyć w placówce lub przesłać listownie. Następnie o zmianie konta firmowego trzeba poinformować ZUS i Urząd Skarbowy. Jeżeli nie jesteśmy zarejestrowani w CEIDG – musimy osobno poinformować wspomniane podmioty, odpowiednio w ciągu 7 i 14 dni. Jeżeli posiadamy wpis w CEIDG, wystarczy go zaktualizować w placówce lub on-line, jeśli mamy Profil Zaufany. Dane zostaną wtedy przekazane automatycznie do poszczególnych urzędów – podpowiada Tomasz Blachliński, ekspert ZFPF, Gold Finance. O nowym numerze rachunku firmy trzeba także poinformować kontrahentów i zaktualizować informacje na stronie firmy i w dokumentach np. na fakturach. Warto jednak pamiętać, by „stary rachunek” zachować przynajmniej przez 2-3 miesiące, by informacja o nowym numerze konta dotarła do wszystkich klientów i partnerów biznesowych.


O ZFPF:

Związek Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) to organizacja reprezentująca polski rynek firm pośrednictwa finansowego. Związek powstał 19 czerwca 2008r. Wśród jego członków znajdują się największe i najbardziej renomowane firmy pośrednictwa finansowego.

Celem ZFPF jest reprezentowanie interesów gospodarczych i społecznych branży, w szczególności wypracowywanie jednolitych standardów pracy firm pośrednictwa finansowego. Związek stawia sobie za cel umacnianie właściwego wizerunku pośredników oraz edukowanie społeczeństwa w zakresie zarządzania finansami.

Firmy w Polsce chcą się rozwijać a koniunktura gospodarcza sprzyja inwestycjom. Jak pokazują dane
z raportu „Nowoczesne IT w MŚP 2017”, aż 73% właścicieli i pracowników z tego sektora czuje się spokojna o swoją przyszłość. Przedsiębiorcy planują również zwiększenie wydatków na elementy funkcjonowania firmy, które zwiększą jej konkurencyjność – we wspomnianym badaniu, np. dodatkowy zastrzyk gotówki na nowe technologie zadeklarowała bowiem aż połowa respondentów. Tylko czym mogą sfinansować swój rozwój, jeśli nie posiadają na to własnych środków? Eksperci Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) wskazują trzy popularne produkty kredytowe dla firm i radzą, kiedy warto z nich skorzystać.

Kredyt „w koncie”, gdy nie wiemy, ile środków dokładnie wykorzystamy

Podstawowym rozwiązaniem dla chcących rozwijać swoją firmę, jest zwykle kredyt w rachunku bieżącym. To stosunkowo wygodne rozwiązanie, bowiem przyznane środki można przeznaczyć na dowolny cel związany z prowadzeniem działalności. Od typowego kredytu, produkt ten różni się tym, że odsetki naliczane są nie za dostępną kwotę, a tą faktycznie wykorzystaną. Debet zostaje automatycznie spłacany przy wpływie nowych środków.

– Te cechy sprawiają, że kredyt na rachunku bieżącym jest dobrym rozwiązaniem dla młodych przedsiębiorstw, którym przyznane środki mogą być potrzebne np. do utrzymania płynności finansowej, gdy muszą podjąć pewne inwestycje do realizacji kontraktu, a nie mają jeszcze niezbędnej do tego poduszki finansowej – wskazuje Monika Mojzesowicz, ekspert ZFPF, Expander Advisors. – Taki produkt może również służyć jako wsparcie finansowe w niespodziewanych sytuacjach – samo przyznanie środków nie oznacza bowiem rozpoczęcia naliczania odsetek – mówi Mojzesowicz, ZFPF.

Kredyt obrotowy, gdy potrzebujemy większego zastrzyku gotówki

 Kredyt obrotowy to produkt stworzony do finansowania bieżącej działalności przedsiębiorstwa. Biznesmeni korzystający z tego rozwiązania mogą więc przeznaczyć przyznane środki np. na pensje dla pracowników, zakup towarów czy opłacenie podwykonawców. Ten produkt znacznie różni się jednak od kredytu na rachunku bieżącym. Odsetki są bowiem naliczane od całej kwoty, a spłata zobowiązania rozłożona na równe raty płacone przez 3-6 miesięcy bądź rok. O ten rodzaj finansowania mogą starać właściciele firm już z pewną renomą na rynku, posiadający dobrą historię kredytową.

– Dzięki kredytowi obrotowemu, przedsiębiorca zdobywa środki na pokrycie bieżących wydatków związanych z prowadzeniem interesu. Nie jest to produkt przeznaczony wyłącznie dla przedsiębiorstw, które borykają się z problemami finansowymi, ale także dla tych, które w związku z profilem swojej działalności nie mogą liczyć na regularne dochody lub są w trakcie rozwoju firmy – zaznacza Ewa Kozłowska, ZFPF, Gold Finance.

Kredyt inwestycyjny, na sfinansowanie rozwoju biznesu

Jeśli firma ma już ugruntowaną pozycję na rynku i szuka środków na dalszy rozwój, może skorzystać z kredytu inwestycyjnego. W porównaniu do kredytu obrotowego, jego spłata może być rozłożona na dużo dłuższy okres, nawet na 15-20 lat, a wysokość sięgać nawet kilku milionów złotych. Pieniądze otrzymane w ramach kredytu inwestycyjnego można jednak przeznaczyć wyłącznie na ściśle określony cel, ustalony z bankiem w momencie udzielania wsparcia. Może być to zakup środków trwałych, czyli np. sprzętu niezbędnego w prowadzeniu firmy lub remont czy budowa siedziby przedsiębiorstwa. Kredyt inwestycyjny może także pomóc w rozwinięciu bądź zmodernizowaniu procesu produkcyjnego.

– Przedsiębiorca, który jest zainteresowany tym rodzajem finansowania, będzie musiał wykazać przed bankiem, np. przedstawiając biznesplan, że planowana przez niego inwestycja się opłaci, czyli przyczyni do zwiększenia zysków firmy. Co więcej, musi liczyć się z dodatkowymi zabezpieczeniami ze strony kredytodawcy – dodaje Monika Mojzesowicz, ekspert ZFPF, Expander.

Często stosowanym rozwiązaniem jest np. przekazywanie przez bank środków z kredytu bezpośrednio na konto sprzedawców czy kontrahentów biorących udział w danej inwestycji, zamiast na konto kredytobiorcy. W ten sposób bank zyskuje pewność, że kredyt zostanie spożytkowany wyłącznie na ustalone cele.

Obecna koniunktura gospodarcza sprawia, że zaciąganie zobowiązań jest stosunkowo tanim i opłacalnym rozwiązaniem, pomocnym, gdy chcemy rozwinąć swoją działalność gospodarczą. Pamiętajmy jednak, że każdy kredyt to dług, który będziemy musieli spłacić – w dłuższym bądź krótszym terminie. Jego wysokość i rodzaj warto więc dostosować zarówno do obecnej kondycji firmy, jak również planów na jej rozwój.

 

 

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...