czwartek, Listopad 15, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "europejska gospodarka"

europejska gospodarka

 Jak zwiększyć i w pełni wykorzystywać potencjał przedsiębiorczości? Jak sprawić, by firmy z sektora MŚP mogły się rozwijać i tworzyć innowacyjne rozwiązania? Te pytania od zawsze bliskie były filozofii działania GRENKE. Założyciel tego międzynarodowego koncernu leasingowego – Wolfgang Grenke – podpisał właśnie Europejską Deklarację Praw Przedsiębiorczości.

Przedsiębiorczość jest podstawą europejskiej gospodarki, a w sercu tej przedsiębiorczości są małe i średnie firmy. Jest ich aż 23 mln, co stanowi 99% wszystkich działających w Europie przedsiębiorstw. To właśnie w MŚP pracuje 67% zatrudnionych osób i to one generują 85% nowych miejsc pracy. Dużo? Mogłoby być znacznie więcej! Pomimo, że 38% Europejczyków chciałoby zostać swoim własnym szefem, realnie robi to tylko 10% z nich. Dlatego właśnie pobudzanie przedsiębiorczości i stworzenie takich warunków, aby firmy mogły swobodnie się rozwijać, jest dzisiaj w Europie priorytetem.(1)

Podobny cel ma EUROCHAMBRES, czyli Stowarzyszenie Europejskich Izb Handlu i Przemysłu, które w tym roku obchodzi 60 rocznicę swojego istnienia. Jest to organ, który poprzez 46 członków oraz sieć 1700 regionalnych i lokalnych izb, reprezentuje ponad 20 mln europejskich przedsiębiorstw zatrudniających łącznie 120 mln pracowników. Od października 2017 r. wiceprezydentem EUROCHAMBRES jest Wolfgang Grenke, który od lat odgrywa aktywną rolę we wspieraniu rozwoju firm z sektora MŚP. Dlatego tak ważne jest, że to właśnie on razem z innymi przedstawicielami EUROCHAMBRES, złożył w instytucjach unijnych Europejską Deklarację Praw Przedsiębiorczości. Spisano w niej 12 praw, które zgodnie uznano za najważniejsze i niezbędne do prawidłowego funkcjonowania przedsiębiorstw w Europie.

Wskazówki zawarte w Deklaracji są odpowiedzią na zmieniający się obraz gospodarki we współczesnej Europie. Zmiany te widać m.in. w bardzo szybko postępującej cyfryzacji, w rozwoju usług dostępnych online, w coraz większej liczbie startupów czy w coraz mocniej rysującym się trendzie rynku pracowników. Z drugiej strony do Europy napływa bardzo duża liczba emigrantów, którzy przy odpowiednich mechanizmach integracji mogliby z powodzeniem pracować w firmach z sektora MŚP. Stąd właśnie w Deklaracji zapisy mówiące o stworzeniu jednolitego rynku i usprawnieniu transgranicznych działań handlowych i prawnych oraz wytyczne odnośnie odpowiednio wykwalifikowanych pracowników oraz skutecznej integracji emigrantów.

Co szalenie istotne w Deklaracji znalazły się również punkty, które mogą przyczynić się do wspierania samego ducha przedsiębiorczości – tj. stworzenie eko-stystemu, który ułatwiłby otwarcie własnego biznesu oraz zachęcał do podejmowania ryzyka i co za tym idzie, tworzenia innowacji. Członkowie EUROCHAMBRES mają bowiem świadomość, że tyko w takich warunkach, w których przedsiębiorcy nie będą bali się popełniać błędów, możliwy jest rozwój oraz tworzenie naprawdę wartościowych rozwiązań.

– Prawa te tworzą swego rodzaju mapę drogową na kolejną kadencję legislacyjną UE. Zachęcamy Komisję Europejską, Parlament Europejski i państwa członkowskie do podjęcia wyzwania i współpracy z EUROCHAMBRES, aby sprawić, że to właśnie Europa stanie się najlepszym miejscem na świecie do prowadzenia działalności gospodarczej – mówi Christoph LEITL, Przewodniczący EUROCHAMBRES.

Wiarygodność działań podejmowanych przez EUROCHAMBRES poparta jest historią firm prowadzonych przez członków stowarzyszenia. GRENKE to przykład tego, jak w ciągu czterdziestu lat przekształcić jednoosobową działalność gospodarczą w koncern zatrudniający dzisiaj 1500 pracowników w 120 oddziałach zlokalizowanych w 31 krajach na całym świecie. Znając z własnego doświadczenia większość wyzwań i problemów, z jakimi borykają się przedsiębiorcy, firma od lat wspiera rozwój firm z sektora MŚP poprzez finansowanie ich inwestycji, głównie w obszarze IT, oraz doradztwo. – Przedsiębiorczość jest dla nas jedną z najważniejszych wartości – mówi Maciej Kaczmarek, członek zarządu GRENKELEASING Sp. z oo. – Zależy nam na tym, żeby w Europie panowały sprzyjające warunki do otwierania i rozwijania nowych firm i żeby przedsiębiorcy mogli prowadzić swój biznes na stabilnym rynku i w bezpiecznym otoczeniu finansowym. Podpisanie Deklaracji Praw Przedsiębiorczości wpisuje się w nasze wartości i jest dla nas naturalną konsekwencją naszych działań. Bardzo byśmy sobie życzyli, aby jak najwięcej firm w Europie mogło odnieść sukces.

[1] Dane pochodzą ze strony UE https://europa.eu/european-union/topics/enterprise_pl

GRENKE to ekspert w dziedzinie leasingu IT.  Firma jest częścią międzynarodowego koncernu, który powstał w latach 70-tych w Niemczech. Obecnie jest to jedna z największych niezależnych firm leasingowych, notowana na giełdzie we Frankfurcie nad Menem. W Polsce GRENKE działa od października 2003 roku – ma siedzibę w Poznaniu i 4 biura regionalne.

Dynamicznie zwiększający się PKB, rosnące płace i malejące bezrobocie zawdzięczamy poprawie koniunktury w strefie euro oraz na świecie. Niestety, z dużym prawdopodobieństwem to krótkotrwały stan. Nikłe są perspektywy, by ok. 4-procentowy wzrost utrzymał się w Polsce dłużej niż przez kilka najbliższych kwartałów – pisze Marcin Lipka, główny analityk cinkciarz.pl.

Napływające dane ekonomiczne sugerują, że rok 2017 w europejskiej gospodarce zapisze się jako najlepszy w ciągu ostatniej dekady. Dobra kondycja strefy euro wynika z rosnącego zatrudnienia na obszarze wspólnej waluty, zwiększenia się inwestycji prywatnych oraz wyższej konsumpcji.

Ustąpiły również problemy, które od kilku lat gnębiły Unię Europejską. Mniej niepokojące wydają się dziś obawy o rozpad strefy euro. Zmalał też strach przed widmem gwałtownego kryzysu bankowego czy zadłużeniowego, co miało miejsce w 2012 r.

Gospodarkę dodatkowo stymuluje łagodna polityka pieniężna Europejskiego Banku Centralnego, skutkująca bardzo niskimi kosztami finansowania długu, i to zarówno skarbowego, jak i prywatnego. Zniknęła również większość obaw związanych z kondycją światowej gospodarki. Chiny utrzymują wzrost PKB powyżej granicy 6 proc. Rozwój gospodarczy przyspieszył również w USA. Dla otwartej na rynki zagraniczne eurozony są to znakomite informacje.

Przypływ podnosi wszystkie łódki…

Z poprawy koniunktury w całej UE w sposób szczególny korzystają kraje rozwijające się. Odzwierciedlenie tej tezy widać w rachubach Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W październiku MFW podniósł szacunki wzrostu PKB na bieżący rok dla: Turcji – z 2,5 do 5,1 proc., Rumunii – z 4,2 do 5,5 proc., Czech – z 2,8 proc. do 3,5 proc. PKB dla Polski Fundusz zrewidował z 0,5 pkt proc. na 3,8 proc., ale napływające dane dają dużą szansę na osiągnięcie granicy 4 proc.

W większości krajów naszego regionu tempo wzrostu PKB wspiera przede wszystkim prywatna konsumpcja, którą z kolei napędza wzrost zatrudnienia oraz wynagrodzeń. Ogólnie gospodarce sprzyja sytuacja, gdy ludzie w wieku produkcyjnym pracują. Jednak np. w kontekście Czech, gdzie bezrobocie jest najniższe w całej UE – 2,9 proc., a stopa zatrudnienia dla osób w wieku 20-64 lata należy do najwyższych we wspólnocie i wynosi 78,2 proc. (w Polsce 71,1 proc.), dalsza wyraźna poprawa parametrów rynku pracy wydaje się mało prawdopodobna.

… Odpływ sprawia, że praktycznie wszystkie opadają

Ciasnota na rynku pracy, czyli trudności przedsiębiorstw w pozyskiwaniu kolejnych pracowników, przekłada się natomiast na bardzo silny wzrost wynagrodzeń. W drugim kwartale br. płace w Czechach rosły o 11,5 proc. – według danych Eurostatu. Zwiększające się wypłaty w krótkim terminie podtrzymują dobrą koniunkturę. Jednak długoterminowo, np. nieprzerwanie przez kilka lat, duże tempo podwyżek wynagrodzeń bywa bardzo trudne do utrzymania, zwłaszcza wtedy, gdy nie nadąża za tym tempo poprawy produktywności. Sprawa dotyczy nie tylko Czech, nienaturalnie szybko płace rosną również w Rumunii – o 18,5 proc. oraz w Bułgarii – o 10,7 proc. W Polsce wzrost stawki godzinowej wyniósł nominalnie 8,3 proc.

Rozgrzane do czerwoności gospodarki naszego regionu operują obecnie wyraźnie powyżej swojego potencjału. Pokazują to prognozy MFW na kolejne lata. W 2020 r. rozwój Rumunii spowolni do 3,3 proc. z 5,5 proc. obecnie. Według szacunków Funduszu wzrost PKB Czech obniży się w ciągu najbliższych trzech lat z 3,5 proc. do 2,3 proc.

Wyższy od potencjalnego rozwój dotyczy dziś całej strefy euro, która – wg szacunków MFW – urośnie w tym roku o 2,1 proc., lecz w 2020 r. spowolni do 1,6 proc. Poza Europą znaczne obniżenie tempa przyrostu PKB widać w przypadku Japonii. Jeżeli zapowiedzi się ziszczą, rozwój w Kraju Kwitnącej Wiśni wyhamuje z obecnych 1,5 proc. do 0,2 proc.

S&P dostrzega w Polsce wiele problemów

W Polsce też będzie niezwykle trudno utrzymać bardzo dobrą koniunkturę dłużej niż przez kilka najbliższych kwartałów. MFW szacuje, że w naszym kraju wzrost gospodarczy spowolni z 3,8 do 2,8 proc. w 2020 r.

Zdecydowanie bardziej pesymistyczny obraz przedstawia w ostatnim raporcie S&P Global Ratings. Mimo że agencja podwyższyła perspektywę wzrostu PKB dla naszego kraju do 4,2 proc. w br., to według jej analityków potencjalny rozwój wynosi jedynie 1,5-2 proc. rocznie głównie ze względu na malejącą i starzejącą się populację w wieku produkcyjnym. Za blisko połowę obecnego tempa rozwoju odpowiadają natomiast transfery unijne. W raporcie podniesiona została także kwestią ryzyka „przestymulowania” gospodarki zbyt łagodną polityką monetarną oraz fiskalną.

S&P przedstawiło również bardzo negatywne prognozy dotyczące salda rachunku obrotów bieżących (C/A). Deficyt, który obecnie zamyka się w kilku miliardach złotych i wynosi poniżej 0,5 proc. PKB, ma zwiększyć się w 2019 r. do 3,8 proc. PKB (83 mld zł) przede wszystkim ze względu na pogorszenie się bilansu zagranicznej wymiany handlowej (z bieżącej nadwyżki przejdziemy w 70 mld zł deficytu). Agencja oczekuje również wzrostu inflacji do poziomu 3,5 proc. za dwa lata.

Przy takiej koniunkturze warto rozprawić się z deficytem

Prawdopodobnie S&P przedstawia najbardziej pesymistyczne prognozy dla Polski spośród wszystkich wiodących ośrodków analitycznych na świecie. Ryzyko spełnienia się tych szacunków należy obecnie uznać za  ograniczone. Mniej dyskusyjny wydaje się natomiast pogląd, podnoszony również przez S&P, że nasz kraj nie wykorzystuje dobrej koniunktury do wyraźnej redukcji deficytu oraz długu publicznego. Według ostatnich projekcji Komisji Europejskiej. deficyt sektora finansów publicznych w Polsce wyniesie w przyszłym roku 2,9 proc. PKB. Byłby to trzeci najgorszy wynik w UE po Francji oraz Rumunii, nawet jeżeli faktyczny rezultat będzie nieco lepszy niż szacunki KE. Średni unijny poziom deficytu ma wynieść 1,5 proc. PKB, a Niemcy, Czechy czy Szwecja mają osiągnąć nadwyżkę.

Dobry czas, by wypełnić poduszkę

Wiele wskazuje na to, że zarówno w Polsce, jak i w innych krajach z naszego regionu mamy do czynienia z krótkoterminowym przyspieszeniem wzrostu PKB. Rozwój przekraczający potencjał gospodarczy oraz wzrost wynagrodzeń sięgający w niektórych przypadkach 10 proc. nie będzie trwać wiecznie.

Gospodarstwa domowe mogą jednak starać się przygotować na hipotetyczne pogorszenie koniunktury poprzez ograniczenie konsumpcji i gromadzenie oszczędności. Prawdopodobnie nie będzie już lepszego momentu, by rozpocząć ten proces. W skali ogólnokrajowej wyższe oszczędności nie tylko pozwolą wypełnić poduszkę finansową i przygotować się na okres gorszej koniunktury, ale także ułatwią inwestycje polskim przedsiębiorstwom, które zamiast posiłkować się kapitałem zagranicznym skorzystają z krajowych zasobów.

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk cinkciarz.pl

Jeśli prześledzimy globalne przepływy kapitału pomiędzy funduszami ETF zauważymy, że od kilku tygodni trwa wyhamowanie napływów na amerykański rynek akcji. W ostatnich dniach mieliśmy nawet do czynienia z odpływem kapitału z USA. To znacząca zmiana, ponieważ od wyboru Donalda Trumpa w listopadzie ubiegłego roku aż do lutego, popyt na amerykańskie akcje był bardzo silny. Głównym powodem wycofywania kapitału z USA jest rozczarowanie inwestorów tempem realizacji reform przez gabinet prezydenta Trumpa (ostatnia porażka w Kongresie w sprawie reformy „Obamacare”). Gospodarka USA jest bowiem wciąż w dobrej kondycji.

Kapitał płynie na europejski rynek akcji

Rynek nie znosi próżni, więc naturalnym jest, że odpływy kapitału w jednym miejscu powodują napływy w drugim. Korzystają na tym giełdy europejskie. Ten trend bardzo wyraźnie widać w stopach zwrotu z akcji. Zainteresowanie inwestorów akcjami spółek z Europy jest przy tym uzasadnione – i to pomimo tlących się jeszcze ryzyk politycznych.

Europejska gospodarka znajduje się obecnie w fazie przechodzenia z rewizji negatywnych do pozytywnych. Oczywiście nie mamy pewności, czy poprawa danych gospodarczych w Europie będzie długotrwała, jednak wiele na to wskazuje. Choćby wciąż wysokie odczyty wskaźników koniunktury w przemyśle (PMI) dla krajów strefy euro oraz coraz lepsze wyniki spółek europejskich i związane z nimi pozytywne rewizje przyszłych zysków. A to zachęca do inwestowania na europejskich parkietach.

Autor: Robert Ślepaczuk, szef inwestycji ilościowych Union Investment TFI

Ożywienie w strefie euro, stopniowe odchodzenie Europejskiego Banku Centralnego od ultra luźnej polityki monetarnej, wreszcie zadyszka dolara – wszystko to wpływa korzystnie na kurs euro, który w drugiej połowie roku może się istotnie umocnić.

Dolar za 1 euro? Jeszcze niedawno wydawało się, że osiągniecie parytetu na parze EUR/USD jest kwestią czasu, bo amerykańska waluta po sześciu latach umacniania się wobec europejskiej odpowiedniczki, pod koniec 2016 r. zyskała dodatkowo wiatr w żagle za sprawą wygranej Donalda Trumpa. Po trzech miesiącach od wyborów scenariusz dalszego wzmacniania się dolara wcale nie jest taki pewny. Są natomiast podstawy, żeby spodziewać się wzrostu kursu euro.

Symptomy zmian w eurolandzie

Wspólna waluta ma za sobą ciężki okres związany z wewnętrznymi problemami UE, a jej kurs dodatkowo znajdował się pod presją wydarzeń za oceanem. Europejska gospodarka znacznie wolniej wychodzi z kryzysu niż amerykańska, która radzi sobie na tyle dobrze, że bank rezerw federalnych zarzucił już dawno politykę luzowania ilościowego i wszedł na ścieżkę zacieśniania polityki monetarnej. W euro strefie bank centralny kontynuuje ultra liberalną politykę pieniężną, choć można zaobserwować pewne zmiany w podejściu EBC do jej kontynuowania. Program stymulacji gospodarki euro landu (QE – luzowanie ilościowe) został przedłużony do grudnia, ale od kwietnia redukcji ulegnie jego wartość z 80 mld euro do 60 mld EUR miesięcznie.  Można oczekiwać, że w przyszłym roku EBC będzie chciał powoli odchodzić od ultra luźnej polityki monetarnej, przejawiającej się ujemnymi  stopami  procentowymi oraz programem QE,  co będzie sprzyjać umacnianiu się europejskiej waluty.

W strefie euro oczekiwania jest kontynuacja umiarkowanego ożywienia gospodarczego opartego głównie na konsumpcji wewnętrznej. Rośnie też presja inflacyjna w poszczególnych krajach euro strefy i coraz liczniejsze są głosy na rzecz rewizji polityki EBC, co może skutkować odwrotem od ujemnych stóp procentowych.

Polityczne czynniki ryzyka

Euro może w drugiej połowie roku zacząć umacniać się wobec dolara, któremu powoli wyczerpuje się paliwo do dalszych wzrostów. Jego kurs w ostatnim czasie zwyżkował w związku z oczekiwaniami wobec nowej amerykańskiej administracji. Brak realizacji działań zapowiedzianych przez Donalda Trumpa może spowodować przecenę. Sam prezydent daje wyraźnie do zrozumienia, że dolar jest zbyt mocny. Niedawno guru zarządzającego portfelami obligacji  Bill Gross powiedział, że USA i świat potrzebują słabego dolara.

Niezależnie od zaklęć amerykańskiej administracji i części rynku, dolar wciąż jest w cenie ze względu na spodziewane podwyżki stóp w USA. Tyle, że dalszy potencjał wzrostu jego kursu może być ograniczony, gdyż podwyżki w znacznej części mogą być już w cenach. Poza tym,  historycznie rzecz ujmując dolar zawsze najmocniejszy był w momencie pierwszej z zapowiadanego cyklu podwyżek, a ta jest już za nami.

Wszystkie te czynniki powodują, że prognozy dla pary EUR/USD nie są wcale oczywiste i europejska waluta po słabszych latach może wrócić do formy. Cieniem na tegorocznych prognozach kładą się jednak ryzyka polityczne związane z całą serią wyborów w UE: parlamentarne w Holandii i Niemczech, prezydenckie we Francji. Wygrana populistycznych partii zwiększające prawdopodobieństwo rozpadu zarówno strefy euro jak samej Unii stanowi poważne ryzyko dla wspólnej waluty.

 

Autor: Konrad Grzelec, BGŻOptima

Eksperci

Bugaj: Kolejne ciosy w GPW

Polska transformacja ustrojowa stawiana jest za wzór innym krajom. Do pewnego czasu jednym z symboli...

Co łączy Włochy, Turcję i Rumunię?

Coraz gorsze perspektywy dla włoskiej gospodarki wyłaniają się z jesiennych prognoz Komisji Europejs...

Ten tydzień pod znakiem USA, Wielkiej Brytanii oraz Chin

W przyszłym tygodniu uwaga rynków najpierw skupi się na wynikach wyborów do Kongresu USA, gdzie wiel...

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

AKTUALNOŚCI

Zniesienia górnego limitu składek na ZUS nie będzie

14 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny wydał długo oczekiwany wyrok w zakresie zgodności z Kons...

Wtorek, 12 listopada w PE: debata o wieloletnich ramach finansowych, wystąpienie kanclerz Niemiec A

We wtorek 12 listopada w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na temat wieloletnich ram finan...

Przedsiębiorcy przeciwni zmianom w ordynacji podatkowej

W dniu 23 października 2018 roku Sejm RP przegłosował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o poda...

Eksport to jeden z motorów polskiej gospodarki

Po I półroczu 2018 r. eksport osiągnął wartość 107,6 mld EUR, poziom o 5,7% wyższy niż przed rokiem ...

Tauron i KGHM łączą siły na rzecz rozwoju elektromobilności

TAURON i KGHM Polska Miedź rozpoczną współpracę w obszarze budowania infrastruktury ładowania pojazd...