poniedziałek, Wrzesień 24, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "emerytura"

emerytura

Polacy po 60-ce to osoby zaliczane od niedawna do „pokolenia silver”. Jak w tym okresie zmienia się ich życie i podejście do planowania finansów oraz oszczędzania? Wyniki badania przeprowadzonego przez platformę do obniżania i opłacania rachunków MAM, pokazują, że są oni bardzo zdyscyplinowani w obszarze planowania wydatków. Połowę wydawanych środków planuje aż 90% polskich seniorów, zaś całość budżetu aż 53%. Oszczędzanie niestety nie idzie w parze z planowaniem i tak oto pewne kwoty odkłada raz na jakiś czas 40% badanych, zaś regularnie co miesiąc robi to zaledwie 21%. Z czego to wynika? Przede wszystkim Polacy na emeryturze nie dysponują już takimi środkami jak w poprzednich dekadach swojego życia. Zakończenie aktywności zawodowej znacząco wpływa na obniżenie ich miesięcznych dochodów. Emerytury lub renty wciąż są w naszym kraju równowartością zaledwie 30% średniej pensji otrzymywanej przez cały okres pracy zawodowej. Dlatego też grupa ta nie ma możliwości oszczędzania w takim zakresie jak dawniej. Ich wydatki są jednak na tym etapie dużo niższe i o wiele bardziej przewidywalne, co pozwala im swobodnie planować miesięczne budżety. Na co więc oszczędzają Polscy seniorzy i co jest dla nich najważniejsze w planowaniu miesięcznego budżetu?

Pokolenie silver w świecie finansów

Polacy po 60 roku życia świetnie radzą sobie z planowaniem wydatków. Zdecydowanie widać u nich wysoki poziom zdyscyplinowania w tym obszarze. Jak pokazują dane z badania platformy do obniżania i opłacania rachunków MAM aż 90% planuje połowę swoich wydatków. 53% natomiast planuje ich większość. Dzieje się tak, ponieważ w tym wieku mają oni mniejsze i łatwiejsze do przewidzenia wydatki. Ich potrzeby nie są już tak wygórowane, jak w poprzednich latach, a życie staje się prostsze.

Choć wydatków nie ma już tak wiele, to i tak znacznie niższe w tym wieku dochody utrudniają oszczędzanie. Jak pokazują wyniki sondażu CBOS aż 86% Polaków 60+ w ogóle nie pracuje.[1] 10% pracuje w pełnym wymiarze czasu, zaś po równo 2% ankietowanych pracuje w niepełnym wymiarze czasu lub dorywczo.[2] Oznacza to, że znaczna większość tej grupy utrzymuje się tylko i wyłącznie z emerytury lub renty.

Wyniki wspomnianego badania pokazują również, że są oni w gorszej sytuacji finansowej niż młodsze pokolenia, jednak dzięki stałym dochodom w formie emerytury oraz rozsądnemu planowaniu nie narażają się na tak skrajne sytuacje, jak brak finansów na wszelkie podstawowe potrzeby.[3]

Polscy seniorzy nadal rozsądni finansowo

W tej grupie wiekowej cele finansowe i potrzeby zupełnie się zmieniają. Na pierwszym miejscu pojawiają się oszczędności na bieżące wydatki i potrzeby (28%). Zazwyczaj w tym wieku życie zaczyna toczyć się prostszym torem. Polacy po 60-tce, jeśli już mają możliwość odkładania pewnych kwot, to głównie odkładają je właśnie na codzienne prozaiczne i podstawowe wydatki takie jak rachunki, żywność, chemia itp.

Wyniki badania przeprowadzonego przez platformę do obniżania i opłacania rachunków MAM potwierdzają, że z wiekiem Polacy coraz poważniej myślą o zabezpieczeniu siebie i swojej rodziny w razie nieprzewidzianych sytuacji. 19% odkłada swoje oszczędności na “czarną godzinę”. 24% Polaków powyżej 65 roku życia mieszka samotnie.[4] Odsetek singularyzacji w gospodarstwach domowych osób powyżej 75 lat wynosi aż 31%.[5] Jak pokazują wyniki badania przeprowadzonego przez CBOS powodem tego zjawiska jest głównie śmierć jednego z partnerów.[6] Widać więc, że dane z badania platformy MAM powiązane są ściśle z wynikami otrzymanymi przez CBOS. Nie ma co ukrywać, pogrzeb w dzisiejszych czasach może stanowić dość duży wydatek. Dlatego też Polscy seniorzy kumulują oszczędności między innymi na tę przykrą ewentualność.

Empatyczne podejście i chęć dbania o bliskich wśród starszych rodaków pokazują również dane z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy Beckers. Według nich zdrowie i szczęście bliskich jest ważnym czynnikiem dla 82% Polaków po 60-tce.[7]

Mimo coraz starszego wieku, w grupie Polaków 60+ nie maleje chęć do wyjazdów, wypoczynku czy po prostu zmiany swojego otoczenia. Według wyników badania platformy MAM nadal 11% z nich oszczędza na wakacje, zaś 10% przeznacza swoje oszczędności na remont domu lub mieszkania.

Jak się okazuje, Polacy niezależnie od wieku naprawdę dobrze radzą sobie z finansami. Już od najmłodszych lat wyznaczają sobie własne cele finansowe oraz odkrywają swoje potrzeby. W praktyce uczą się, jak dysponować pieniędzmi w taki sposób, aby móc pozwolić sobie na realizację założonych celów. Ta wiedza i doświadczenie nie opuszcza ich z wiekiem. Zmieniają się jedynie możliwości i priorytety.

[1] Zbiór danych z trzynastu badań CBOS, sierpień 2015 – sierpień 2016

[2] Tamże

[3] Tamże

[4] Tamże

[5] Tamże

[6] Tamże

[7] Badanie “Barwy życia Polaków”, TNS na zlecenie marki Beckers, 2016

Utworzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych zwiększy koszty pracodawców i może spowolnić wzrost wynagrodzeń pracowników. – Decyzja o dodatkowym oszczędzaniu na emeryturę będzie pewnego rodzaju luksusem, na który wielu pracowników nie będzie mogło sobie pozwolić – ocenił na antenie TVN24 BiS Główny Ekonomista Pracodawców RP Łukasz Kozłowski.

– Stawia to pod znakiem zapytania prawdopodobieństwo realizacji scenariusza zakładanego przez rząd, czyli że około 70 proc. objętych tym programem nie wypisze się z niego. To jest bardzo duży poziom partycypacji i obawiam się, że niekoniecznie uda się go osiągnąć – powiedział.

– Wprowadzenie tego programu zbiega się z korzystną sytuacją na rynku pracy i ogólnie ze wzrostem funduszy wynagrodzeń. Część przyrostu funduszu wynagrodzeń w firmach będzie teraz przeznaczone na składkę dla pracowników. Oczekiwania pracowników są kształtowane przez wynagrodzenie netto, które będą otrzymywać. Może to również stanowić zagrożenie dla tego programu. Pracownicy automatycznie zapisani będą decydowali się na wycofanie z niego – stwierdził Kozłowski.

Ekspert Pracodawców RP przypomniał też, że w 2019 roku może zniknąć limit składek na ZUS (ustawą zajmuje się teraz Trybunał Konstytucyjny), co podniesie koszty pracodawców. 

– Kumulowanie tych kosztów może stanowić poważne zagrożenie. Poza tym program ma wejść w życie od 1 stycznia 2019 roku. To jest bardzo krótki okres. Kiedy Brytyjczycy wprowadzali taki system to dali sobie 4-letnią przerwę od uchwalenia do wejścia w życie. I ten początkowy poziom składek był naprawdę niski. Wynosił około 1 proc. i rósł stopniowo, co nie wywołało efektu szoku – dodał.

 

 

 

 

Źródło: pracodawcyrp.pl

Niemal połowa z nas (47 proc.) z nas deklaruje, że raz w roku coś odłożyło, 17 proc. respondentów robi to regularnie. Niestety, jak pokazują najnowsze wyniki badań „Postawy Polaków wobec finansów” przeprowadzonego przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy osób, które oszczędzają z myślą o emeryturze, jest zaledwie 8 proc. W 2015 roku było ich prawie trzy razy więcej.

– Dostrzegamy, że liczba respondentów, którzy deklarują oszczędzanie na emeryturę jest płynna i dynamicznie reaguje na doniesienia rynkowe czy reformy systemu emerytalnego. Przy dużej zmianie w OFE w 2015 roku ten wskaźnik był na historycznie najwyższym poziomie i wynosił 21 proc. Teraz kiedy mamy obniżony wiek emerytalny i mniej niepokojących doniesień wokół  tematu,  o emeryturze jako celu oszczędzania mówi zaledwie 8 proc. respondentów – mówi newsrm.tv  Jacek Taraśkiewicz, Szef Pionu Zarządzania Produktami Detalicznymi, Usługami Maklerskimi, Segmentami i Siecią Oddziałów w Citi Handlowy.

Najczęściej oszczędzamy na tzw. „czarną godzinę”, remonty i urlopy. Połowa z nas odkłada gotówkę lub wpłaca pieniądze na depozyt, 19 proc. inwestuje w akcje, 9 proc. w fundusze emerytalne, 6 proc. w fundusze inwestycyjne. Inne cele wskazało 17 proc. badanych.

– Badanie pokazało, że jest jeszcze dużo do zrobienia w kwestii strategii inwestycyjnych. Połowa z nas trzyma oszczędności w gotówce lub  na depozycie, czyli środki nie pracują aktywnie. Zauważamy niewielki wzrost w przypadku zainteresowania funduszami inwestycyjnymi – mówi Jacek Taraśkiewicz, Szef Pionu Zarządzania Produktami Detalicznymi, Usługami Maklerskimi, Segmentami i Siecią Oddziałów w Citi Handlowy i dodaje – Dlaczego tak ważne jest regularne oszczędzanie? W inwestycjach ważny jest horyzont czasowy. Im wcześniej zaczniemy tym lepiej. Trzeba też pamiętać, że nasze dzieci powielają wzorce zaczerpnięte z domu. Jeżeli widzą, że rodzice oszczędzają to im też będzie to przychodziło naturalnie i kiedy osiągną wiek dojrzały będą miały już własne środki.

Z danych OECD wynika, że Polacy się bogacą. Nasze oszczędności urosły już dwukrotnie i obecnie średnio jeden mieszkaniec ma ich już 101 tys. zł, czyli prawie dwukrotnie więcej niż miał w 2008 roku. Wtedy do dyspozycji mieliśmy 49 tys. zł.

Temu, czy Polacy rozmawiają o finansach Fundacja Kronenberga przy Citi Handlowy przygląda się od 2014 roku. Niezmiennie w badaniach wychodzi, że blisko 2/3 badanych deklaruje, że dyskutuje o kwestiach finansowych z najbliższymi (w bieżącym roku ten odsetek wynosi on 63%). Zaledwie połowa osób przyznaje, że dzieli się z pozostałymi domownikami pełną wiedzą o posiadanych środkach finansowych. Ponadto wspólne decyzje w kwestiach większych wydatków w ciągu roku podejmowane są w przypadku 55% badanych. Podsumowując – pełna otwartość w polskich domach, jeśli chodzi o finanse wciąż nie jest regułą.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Młodzi, którzy obecnie dopiero zaczynają swoją karierę zawodową, w przyszłości otrzymają emeryturę równą ok. 30% ich ostatniego wynagrodzenia. Expander sprawdził, co musieliby zrobić, aby zrekompensować sobie taki spadek dochodów własnymi oszczędnościami. Okazuje się, że emerytura równa ostatniej pensji to niestety „mission impossible”. Realne, choć nadal dość trudne, będzie uzyskanie świadczenia na poziomie 70% pensji. Wymagać to będzie jednak odkładania przynajmniej 18% dochodu miesięcznie.

Co może zrobić młody człowiek wiedząc, że jego emerytura z publicznego systemu wyniesie zaledwie 30% ostatniego wynagrodzenia otrzymanego tuż przed przejściem na emeryturę? Oczywiście powinien jak najszybciej zacząć oszczędzać, aby zgromadzić pieniądze, które pozwolą mu samodzielnie wypłacić sobie 70% ostatniego wynagrodzenia, co razem z emeryturą państwową da 100%. Żeby przez 25 lat wypłacać sobie 70% pensji musiałby jednak przez 40 lat odkładać aż 32% swojego wynagrodzenia i to przy założeniu, że inwestowałby oszczędności przy stopie zwrotu wynoszącej aż 6% w skali roku. W przypadku krótszego okresu lub niższej stopy zwrotu, trzeba odkładać jeszcze więcej. Żadna z tych wartości nie wydaje się jednak realna do osiągnięcia. Szacuje się bowiem, że przeciętny Polak jest w stanie dodatkowo odkładać na emeryturę 10%-20% wynagrodzenia.

Odłożenie odpowiednio wysokiej kwoty jest tak trudne w dużej mierze dlatego, że nasze wynagrodzenia systematycznie rosną. Dla przykładu, dziś są o ok. 60% wyższe niż 10 lat temu. To oznacza, że po 40 latach możemy zarabiać już 6,5 razy więcej niż w momencie, gdy zaczynamy swoją karierę zawodową. Pieniądze odłożone na początku mają więc bardzo niewielką wartość w stosunku do naszego wynagrodzenia, które otrzymamy tuż przed emeryturą.

 Wystarczy nam emerytura wynosząca 70% pensji

Na szczęście, będąc na emeryturze nie musimy już mieć aż tak wysokich dochodów jak w okresie, kiedy jeszcze pracujemy. Zwykle mamy już bowiem spłacony kredyt na dom czy mieszkanie. Nie ponosimy też kosztów wychowania dzieci. Oczywiście nie musimy już wtedy odkładać kilkunastu czy kilkudziesięciu procent dochodu na emeryturę, bo już na niej jesteśmy. Dlatego w rzeczywistości, aby żyć na poziomie do jakiego się przyzwyczailiśmy podczas pracy, wystarczy nam świadczenie
w wysokości 70% – 80% ostatniego dochodu. Jeśli przyjmiemy, że wystarczy nam 70%, to sami musimy uzbierać tyle, aby sfinansować 40%, gdyż 30% pokryje publiczny system emerytalny.

Osiągnięcie takiej wysokości emerytury jest już bardziej realne, ale nadal wymagające. Nawet przy założeniu 40 lat oszczędzania i stopy zwrotu 6% i tak trzeba odkładać 18% dochodu. W przypadku stopy zwrotu 1,5% lub 3% trzeba odkładać 31%-46%, co jest poziomem nierealnym do osiągnięcia.

Z powyższych wyliczeń płyną dwa wnioski. Po pierwsze, młodzi nie powinni zwlekać z rozpoczęciem oszczędzania na emeryturę. Nawet rozpoczęcie tego procesu nie na 40, lecz na 30 lat przez przed emeryturą spowoduje, że np. zamiast 18% dochodu będą musieli odkładać aż 26%. Jeśli zaczną jeszcze później to trudno może im być zapewnić sobie emeryturę nawet na poziomie 50% dochodu. Drugi wniosek jest taki, że jeśli ktoś chce uzyskać przyzwoitą emeryturę to nie może oszczędzać na przeciętnych lokatach bankowych. Ich oprocentowanie jest obecnie tak niskie, że aby zebrać odpowiednio wysoką kwotę trzeba byłoby odkładać 39%-46% dochodu.

Na koniec warto zwrócić uwagę, że wspomniane 18% pensji, to nieco mniej niż wysokość łącznej składki emerytalnej w publicznym systemie. Odkładając tyle samodzielnie, zyskamy świadczenie wynoszące 40% dochodu. Państwo za podobne pieniądze ma nam zapewnić 30%. Zanim zaczniemy się na to denerwować warto zwrócić uwagę, że emerytura państwowa jest dożywotnia. Nasza prywatna wystarczy (według przyjętych założeń) na 25 lat. Jeśli więc dożyjemy 100 lat, to nadal będziemy otrzymywali pieniądze z ZUS, a własne oszczędności już dawno nam się skończą. Jeśli chcemy, żeby wystarczyło ich np. na 35 lat, to trzeba odkładać w najlepszym przypadku aż 24% dochodu. Z drugiej strony, jeśli umrzemy wcześniej, to oszczędności odziedziczą nasze dzieci, a pieniądze wpłacone do ZUS przepadną. Oba rozwiązania mają więc inne wady i zalety.

 

Autor: Jarosław Sadowski, Główny analityk Expander Advisors

 

 

Partie polityczne pracują nad specjalnymi dodatkami dla emerytów licząc na pozyskanie głosów tej coraz liczniejszej grupy społecznej.  Tego rodzaju dodatki oznaczają zwiększenie opodatkowania osób pracujących i jednocześnie zmniejszają motywację do pracy i oszczędzania, ponieważ ubezpieczeni mają nadzieję, że w przyszłości mogą liczyć na pomoc państwa. Osłabiają motywację do oszczędzania na starość, a to oznacza  ograniczenie możliwości finansowania inwestycji niezbędnych dla modernizowania gospodarki. Wolniejszy będzie więc wzrost  wynagrodzeń i emerytur w przyszłości. Złamanie zasady, że emerytura jest proporcjonalna do wpłaconych składek jest sprzeczne z programem budowania oszczędności emerytalnych promowanym przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego.  Osłabiają również motywację  do opóźnienia przejścia na emeryturę, pogarszając relację liczby osób pracujących do liczby emerytów, spowalniając wzrost gospodarczy i pogłębiając nierównowagę systemu emerytalnego. Emerytury mogą być albo wyższe, albo wcześniejsze, nie mogą być wcześniejsze i wyższe jednocześnie.

Komentarz Jeremiego Mordasewicza, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan

Najmniejsi przedsiębiorcy, o niskich przychodach, zapłacą dużo mniej na ubezpieczenia społeczne – proponuje Ministerstwo Rozwoju.

Dwuletnia ulga w składkach na ubezpieczenia społeczne, z której mogą  obecnie korzystać osoby podejmujące własną działalność gospodarczą, jest uzasadniona, ponieważ przynosi więcej korzyści niż strat. Natomiast dodatkowe, stałe  obniżenie składek ubezpieczeniowych, które proponuje rząd, ma więcej wad niż zalet.

Osobom rozpoczynającym własną działalność gospodarczą warto pomóc wystartować, ale później powinny one konkurować na równych zasadach z pozostałymi przedsiębiorcami. Przywileje podatkowe przyznane dla wybranych, dla pozostałych stanowią dodatkowe obciążenie. Płacenie ulgowych składek przez dwa lata, w trakcie mniej więcej 40 lat pracy zawodowej, nie będzie miało znaczącego wpływu na wysokość ich emerytur i rent. Ale stała ulga (jaką proponuje ministerstwo rozwoju) spowoduje, że mali przedsiębiorcy nie zgromadzą środków nawet na minimalną emeryturę. Obciąży więc pozostałych podatników, którzy będą musieli sfinansować gwarantowane przez państwo minimalne emerytury i renty dla osób uprzywilejowanych i ich rodzin.

Po drugie, prowadzi do nieuczciwej konkurencji na rynku pracy, między małymi przedsiębiorcami a pracownikami obciążonymi pełnymi składkami na ubezpieczenia społeczne. O ile ulga w fazie rozpoczynania działalności gospodarczej, w której firma już ponosi koszty, a jeszcze uzyskuje niskie przychody, jest uzasadniona, o tyle jej kontynuowanie przez kilkadziesiąt lat byłoby niesprawiedliwe i ekonomicznie nieuzasadnione.

 

Komentarz Jeremiego Mordasewicza, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan

Ten, kto nie przejdzie na emeryturę po osiągnięciu ustawowego wieku i przepracuje jeszcze minimum dwa lat dostanie ekstra 10 tys. zł. Takim bonusem rząd chce zachęcić do pozostania na rynku pracy.

 

Ta propozycja narusza podstawową zasadę obecnego systemu emerytalnego, zgodnie z którą osoba, która przechodzi na emeryturę otrzymuje świadczenie w wysokości uzależnionej od kwoty zgromadzonych, przez lata, składek.

Wypłacanie ekstra bonusu zwiększy wydatki i pogłębi deficyt finansów publicznych. Za dodatkową premię zapłacą wszyscy podatnicy.

Najbardziej na tym rozwiązaniu skorzystają ci, którzy i tak pozostaliby dłużej na rynku pracy, a więc osoby z wyższym wykształceniem, wykonujące prace umysłowe.

Rząd nie chce przyznać się do błędu, jakim było obniżenie wieku emerytalnego i próbuje teraz za wszelką cenę zniechęcić ludzi do przechodzenia na emeryturę i zatrzymać ich na rynku pracy. Ale to nie rozwiąże problemu. Spowoduje tylko wzrost wydatków publicznych.

Autor: Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan

W 2017 r. wzrosło prognozowane przeciętne wynagrodzenie miesięczne. Wraz z nim wzrastają również limity wpłat na konta IKE i IKZE. To dobra wiadomość dla wszystkich oszczędzających prywatnie na emeryturę. Obwieszczenie Ministra Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej nie tylko zwiększa szansę na spokojną i godną emeryturę, ale również wzmacnia znaczenie korzyści podatkowych, jakie oferuje III filar.

Rokroczne zwiększanie limitów wpłat na Indywidualnym Koncie Emerytalnym i Indywidualnym Koncie Zabezpieczenia Emerytalnego jest przede wszystkim oznaką konsekwentnie bogacącego się polskiego społeczeństwa. Wielkość możliwych wpłat zależy bowiem od wartości prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, które w 2017 r. wynosi już 4 263 zł i wzrosło w porównaniu z poprzednim rokiem o 108 złotych. Roczne limity wpłat na konto IKE i IKZE wylicza się, przemnażając tę wartość trzykrotnie w przypadku IKE i 1,2-krotnie w przypadku IKZE. Dzięki temu w 2017 r. możemy wpłacić na konta z III filara emerytalnego odpowiednio: aż do 12 789 zł (IKE) oraz maksymalnie do 5 115,60 zł (IKZE).

„Początkowo limity wpłat na konta emerytalne z III filara były dużo niższe od tych, które mamy dzisiaj. Szczególnie widać to w przypadku IKE, na które na przykład jeszcze w 2008 r. można było wpłacić niewiele ponad 4 000 zł. Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Od kilku lat poziomy możliwych wpłat rosną, ponieważ są powiązane z prognozowanym przeciętnym wynagrodzeniem miesięcznym, które też jest coraz wyższe. Obrazuje to też kierunek, w którym zmierza nasze społeczeństwo – pomału, ale systematycznie wzrasta poziom zamożności Polaków. Gdy dodamy do tego rosnącą grupę osób, która równolegle do tradycyjnego budowania kapitału emerytalnego dodatkowo poszukuje innych źródeł mogących go powiększyć, wniosek nasuwa się sam. Przyszłość emerytalna Polaków rysuje się w zdecydowanie jaśniejszych barwach” – mówi Agnieszka Łukawska z Legg Mason TFI.

Zmiana limitów wpłat nie zmienia dotychczasowych korzyści, jakie płyną z posiadania IKE i IKZE. Posiadacze IKE dalej mogą zaoszczędzić 19% w postaci podatku od dochodów kapitałowych (tzw. „podatku Belki”), a ich oszczędności będą mogły być dziedziczone przez wskazane osoby, które będą zwolnione z podatku od spadków i darowizn. Podobnie w przypadku IKZE. To konto również zwolnione jest z podatku od zysków i obowiązuje je ta sama zasada w przypadku dziedziczenia. Dodatkowo środki zgromadzone w ciągu roku na IKZE mogą zostać odliczone od podstawy opodatkowania. W 2017 r. można dzięki temu zyskać dodatkowe 1 626,99 zł. Należy jednak pamiętać, że na IKZE nałożony jest zryczałtowany, 10% podatek dochodowy, naliczany w momencie wypłaty środków na emeryturze.

Źródło: Legg Mason Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA

W ubiegłym roku najniższe emerytury w Polsce pobierali mieszkańcy woj. podkarpackiego, a najwyższe woj. śląskiego.

Zdaniem demografa prof. Piotra Szukalskiego, różnice między regionami w wysokości emerytur mogą się pogłębiać z powodu wzrostu wynagrodzeń w największych polskich miastach

Różnice dot. wieku przechodzenia na emeryturę, wysokości wynagrodzeń czy stopy bezrobocia powodują zróżnicowanie wysokości przeciętnego świadczenia emerytalnego wypłacanego przez ZUS w poszczególnych regionach Polski. Średnią krajową przekraczają tylko dwa regiony: Górny Śląsk i woj. mazowieckie.

Jak powiedział prof. Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego, choć obecnie różnice w wysokości świadczeń emerytalnych, z wyjątkiem województwa śląskiego, nie są bardzo znaczące pomiędzy poszczególnymi regionami, to odzwierciedlają specyfikę gospodarczą danego województwa.

„Ponieważ wysokość świadczenia zależy od przebiegu kariery zawodowej, a więc zarówno od tego jak długo ludzie pracowali, ale przede wszystkim od tego, jaka była wysokość ich wynagrodzeń, od których opłacane są składki na ubezpieczenia społeczne, stąd i struktura gospodarki, to czy mamy do czynienia z dużą liczbą wysokopłatnych stanowisk pracy, czy nie, rzutuje na to, jak wyglądają późniejsze świadczenia emerytalne” – podkreślił demograf.

Przeciętna emerytura w ostatnich 15 latach wzrosła w Polsce z 1000 zł w 2000 r. do ponad 2170 zł w 2015 r. Jednak jej wysokość jest różna w poszczególnych województwach. Z danych GUS wynika, że w 2015 roku najniższe przeciętne emerytury pobierali mieszkańcy woj: podkarpackiego (84,9 proc. średniej krajowej), podlaskiego (87 proc.) i świętokrzyskiego (87,5 proc.). Najwyższe przeciętne świadczenia emerytalne otrzymywali zaś mieszkańcy Śląska – 117 proc. średniej krajowej i woj. mazowieckiego – 100,4 proc. I tylko te dwa regiony przekroczyły średnią krajową.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

W Przeglądzie emerytalnym nie został poruszony temat podlegania ubezpieczeniom społecznym pracujących emerytów. Dokument nie przewiduje też zmian w tym zakresie – poinformował w komunikacie resort pracy.

Obecnie pracujący emeryt, podlegający ubezpieczeniom społecznym może przeliczyć wysokość emerytury i uwzględnić w niej nowy staż pracy.

Kwestia emerytur pomostowych, w tym wysokość składki na Fundusz Emerytur Pomostowych omówiona została w rozdziale IV.5. Przeglądu emerytalnego. W Przeglądzie podkreślono, że ewentualne rozszerzenie kręgu podmiotowego uprawnionych do emerytury pomostowej albo zmiana warunków nabycia prawa do emerytury pomostowej możliwe jest po uzyskaniu zgody przez partnerów społecznych w ramach Rady Dialogu Społecznego na wzrost opłacanej składki na Fundusz Emerytur Pomostowych.

Szczególnie, że jak wynika w zamieszczonego pod tekstem wykresu (str. 62 Przeglądu), gdyby przyjąć założenie zbilansowania się wpływów ze składek i wydatkami na emerytury pomostowe – bez rozszerzenia kręgu osób uprawnionych – szacunkowa składka na Fundusz Emerytur Pomostowych powinna oscylować ok. 7%.

Jak podkreśla MRPiPS, ponieważ nie proponuje się zmian w emeryturach pomostowych, również nie ma mowy o zmianie stopy procentowej składki.

Ewentualna propozycja dotycząca zniesienia możliwości przejścia na rentę z ogólnego stanu zdrowia po osiągnięciu wieku emerytalnego wynika z istoty ryzyka ubezpieczeniowego. Nie dotyczy to zbiegu prawa i wypłaty renty z ubezpieczenia wypadkowego i emerytury. Zagadnienie to nie zostało nawet wspomniane w Przeglądzie jako nie budzący jakichkolwiek wątpliwości.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Dla wielu z nas emerytura to jeszcze bardzo odległa przyszłość. Jednak to, jak będzie wyglądało nasze życie kiedy przestaniemy już pracować, zależy od tego jakie decyzje podejmiemy właśnie dziś. Dlatego jeżeli zastanawiasz się co zrobić, aby życie na emeryturze „nie odbiegało” poziomem od obecnego, nie zwlekaj z podjęciem decyzji o oszczędzaniu. Jednym ze sposobów odkładania środków na emeryturę jest gromadzenie ich na Indywidualnym Koncie Emerytalnym (IKE). Co to takiego?

Od momentu wejścia w życie reformy emerytalnej, ustawodawcy przestrzegają, że przyszłe świadczenia pobierane z I i II filaru (ZUS i OFE) mogą nie wystarczyć na „godną” emeryturę. Według optymistycznych prognoz mogą one stanowić 60-70% ostatniego wynagrodzenia, pesymiści twierdzą jednak, że może to być jedynie 30%. IKE należy do tzw. III filaru. Oznacza to, że korzystanie z tej metody zbierania środków na emeryturę nie jest obligatoryjne. Dobrowolne oszczędzanie na emeryturę w III filarze można rozpocząć już w wieku 16 lat i kontynuować aż do emerytury. Osoby małoletnie, czyli w wieku od 16 do 18 lat, mogą jednak wpłacać na IKE tylko tyle, ile zarobią rocznie na umowę o pracę.

Limit wpłat

Wpłat na IKE nie można dokonywać w dowolnej wysokości. Obecnie roczny limit wpłat nie może przekroczyć kwoty odpowiadającej trzykrotności prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na dany rok – kwota ta określana jest w ustawie budżetowej.
W 2016 roku mogliśmy wpłacić na IKE maksymalnie 12.165 zł. Natomiast w roku bieżącym kwota ta wyniesie nie więcej niż 12.789 zł.

Zalety IKE

Jedną z głównych zalet IKE, poza zwolnieniem zysków z podatku, jest brak obowiązku dokonywania regularnych wpłat. W jednym roku można wpłacić maksymalną kwotę, a w innych wpłacić mniej lub nawet nie dokonywać żadnej wpłaty. Decyzja o tym ile i kiedy wpłacić na IKE zależy jedynie od oszczędzającego. Musimy jednak pamiętać o maksymalnej kwocie wpłaty w danym roku – niewykorzystany limit nie przechodzi na kolejny rok. Poza tym, aby móc skorzystać ze zwolnienia podatkowego, wpłaty na IKE powinny być wnoszone co najmniej w pięciu różnych latach kalendarzowych albo ponad połowa wartości wpłat powinna zostać dokonana nie później niż na pięć lat przed dniem złożenia przez oszczędzającego wniosku o dokonanie wypłaty.

Elastyczna inwestycja

Inwestycja w IKE oferuje również inne korzyści. Przede wszystkim w każdej chwili środki z IKE można wypłacić – w przeciwieństwie chociażby do OFE lub komercyjnych programów systematycznego oszczędzania. Jeżeli wypłata środków nastąpi przed nabyciem uprawnień emerytalnych to od zysku z inwestycji zostanie pobrany 19% podatek od zysków kapitałowych. Rezygnacja z IKE nie zamyka jednak drogi do otwarcia nowego rachunku IKE w przyszłości. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy konto zostanie zlikwidowane z wykorzystaniem ulgi podatkowej po uzyskaniu wieku 60 lat (lub 55 lat w przypadku wcześniejszej emerytury).

Autor: Robert Sierant, ekspert Open Finance SA

Przełom roku to czas podsumowań, także w życiu osobistym oraz rodzinnym. Spłacamy stare długi, robimy plany i postanowienia na Nowy Rok. Czy na liście rzeczy do zrobienia jest także ubezpieczenie się na życie?

W Polsce trudniej niż w Botswanie?

Jeszcze dwa lata temu jedynie co piąty Polak odkładał w banku pieniądze na przyszłość. W porównaniu z krajami ze strefy euro wypadamy blado – tam odkłada ponad 47 proc. badanych (dane raport BGŻOptima). Na tle naszych bezpośrednich sąsiadów też nie wyglądamy najlepiej. W Polsce tylko 16 proc. obywateli odkłada z myślą o emeryturze, robi to natomiast jeden na czterech Litwinów, a na Słowacji, jak i w Czechach, na emeryturę odkłada prawie 40 proc. obywateli. W ostatnim roku mniej niż połowa Polaków oszczędziła jakiekolwiek środki – to gorzej nie tylko niż na Białorusi, ale nawet… w afrykańskiej Botswanie czy Kenii. Niełatwo, w kontekście takich danych, uwierzyć w wymówkę, że Polakom trudniej niż innym odłożyć coś z bieżących zarobków. Dobiegające z mediów sygnały o niskich emeryturach, na jakie w przyszłości możemy liczyć z ZUS, nie pozostają jednak bez wpływu na stopniową zmianę podejścia Polaków do oszczędzania na przyszłość.

Jednym ze sposobów na poczucie bezpieczeństwa w jesieni życia mogą być ubezpieczenia z funkcją gromadzenia kapitału. Polisa ma tę przewagę nad odkładaniem pieniędzy na koncie, że nie grozi nam pokusa wcześniejszego wypłacenia gotówki na inny cel. To ułatwia realizację noworocznego postanowienia, jednocześnie zapewnia bliskim ochronę na wypadek naszej śmierci.

Jeżeli pomyślimy o ubezpieczeniu z opcją oszczędzania odpowiednio wcześnie, to wystarczy 100-200 zł odkładane miesięcznie, by zapewnić środki finansowe niezbędne na wygodniejsze życie podczas emerytury. Załóżmy, że w wieku 25 lat, wykupujemy polisę na 40 lat. Chcąc uzbierać 100 tysięcy złotych przez cały ten okres wpłacamy miesięcznie około 190 zł, czyli łącznie około 90 tysięcy złotych. Przy założonym w symulacji dodatkowym zysku, po 40 latach, do wypłaty będzie na pewno 100 tysięcy złotych, a może być nawet blisko 140 000 zł, zatem nawet więcej, niż początkowo zamierzaliśmy zgromadzić – wylicza Agnieszka Purgał z Concordii Ubezpieczenia. I dodaje – Warto podkreślić, że przez cały okres ubezpieczenia polisa zapewniała ubezpieczonemu ochronę, a w przypadku śmierci gwarantuje bliskim 100 000 zł świadczenia.

Na przyszłość, ale i na dzisiaj

Odkładanie dodatkowych pieniędzy to domena odpowiedzialnego człowieka. Odpowiednio dobrany zakres ubezpieczenia zapewni zarówno przyzwoitą wysokość comiesięcznej emerytury, jak i ochronę przed skutkami wypadków czy chorób. Polisa na życie to z pewnością produkt przeznaczony dla osób świadomych, przewidujących różne sytuacje życiowe. Ubezpieczony, poza standardową ochroną życia, starannie wybierając ofertę, może liczyć na wypłatę w wyniku poważnego zachorowania, a nawet w przypadku nietypowych ryzyk, jak np. przeszczepy i rekonstrukcje, pokrycie kosztów utrzymania i obsługi zadłużenia czy urodzenie dziecka z wadą wrodzoną. Najlepsze propozycje oferują wiele możliwości dopasowania ochrony dokładnie do indywidualnych potrzeb, w ramach dużej ilości dostępnych pakietów. Te z wyższymi sumami ubezpieczenia i ujednoliconą składką, dostępne są bez względu na wiek i wykonywany zawód.

Według badań przeprowadzonych przez instytut Homo Homini, Polacy najbardziej boją się utraty pracy, a w drugiej kolejności własnej choroby – aż 40% pytanych. Statystyka może tylko częściowo rozwiać wątpliwości, choć różne są potrzeby. Jeśli do ubezpieczenia przystępują rodzice, może ich interesować zabezpieczenie dziecka, jeśli na polisę decyduje się osoba samotna, prawdopodobnie będzie chciała się zabezpieczyć na wypadek niezdolności do samodzielnej egzystencji. Ktoś, kto często podróżuje, wybierze umowę na leczenie operacyjne w razie wypadku itd. Rolnik z kolei pomyśli o zabezpieczeniu gospodarstwa, kiedy nie będzie mógł w nim pracować, a przedsiębiorca będzie się martwił o zapewnienie ciągłości firmy i spłatę zaciągniętych na nią kredytów. – Chociaż obecnie w najlepszych ofertach ochrona dostępna jest aż do 71 roku życia (z możliwością dożywotniej kontynuacji), im jesteśmy młodsi, tym łatwiej jest zawrzeć umowę ubezpieczenia na życie w zakresie oraz na sumy wybierane z szerszej palety. W dojrzałym wieku mamy też więcej dodatkowych obowiązków przy zawarciu umowy – podsumowuje Agnieszka Purgał.

Warto więc do noworocznych postanowień dopisać choć rozważenie kwestii związanych z bezpieczeństwem swoim i najbliższych.

Agnieszka Purgał,  Concordia Ubezpieczenia

Wypowiedź: Daniel Jurzyk, Legg Mason Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych.

Będziemy pracować krócej – to już jest praktycznie pewne. Senat zdecydował, że nie wniesie poprawek do ustawy, która obniży wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Skrócenie wieku emerytalnego oznacza także, że krócej będziemy oszczędzać na emeryturę, a im mniej środków zgromadzimy, tym mniejsze świadczenie dostaniemy. Jak zatem możemy zabezpieczyć swoją przyszłość i jeszcze zapłacić mniejszy podatek?

– Obniżenie wieku emerytalnego bez wątpienia jest jednym z czynników, który powoduje, że większość z nas zaczyna intensywniej myśleć o tym, jak będzie wyglądała jego przyszłość emerytalna. Poprzez oszczędzanie na swoją emeryturę na Indywidualnym Koncie Zabezpieczenia Emerytalnego mamy możliwość korzystania z ulgi podatkowej – mówi newsrm.tv Daniel Jurzyk z Legg Mason Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych.

Ile wyniesie uzyskana ulga zależy od tego, w jakim progu podatkowym jesteśmy: 18%, czy 32%. W przypadku pierwszego progu ulga wyniesie maksymalnie do 875,88 zł, w drugim – do 1 557,12 zł. Warto także pamiętać, że konto IKZE określone jest limitem wpłat za dany rok, w 2016 roku wynosi on do 4 866 zł. Całą kwotę możemy wpłacić jednorazowo np. w grudniu, a i tak będziemy mogli skorzystać z pełnej ulgi podatkowej.

– Dodatkową korzyścią dla nas jest też brak podatku od zysków kapitałowych, tzw. „podatku Belki”, który obecnie wynosi 19% – dodaje Daniel Jurzyk. – Pamiętajmy, że im więcej czasu mamy na odkładnie swoich oszczędności, tym jest to dla nas korzystniejsze. Co to znaczy? To znaczy, że mniejsze kwoty wpłacane długoterminowo co miesiąc mogą wygenerować dosyć duży kapitał. Jeżeli tego czasu mam stosunkowo mało, to żeby osiągnąć podobny cel emerytalny konieczne jest zaangażowanie większych środków.

Z raportu Komisji Europejskiej „The 2015 Ageing Report” wynika, że w 2060 roku przeciętny Europejczyk będzie żył prawie o 7 lat dłużej niż teraz, a odsetek osób, które ukończą 80 lat, przekroczy 12% (obecnie wynosi ok. 5%). Szacuje się, że do 2060 roku na jednego emeryta będzie przypadać jedna osoba pracująca. Jeżeli chcemy, aby poziom naszego życia po zakończeniu kariery zawodowej nie uległ gwałtownemu obniżeniu, mamy tak naprawdę 3 możliwości: możemy pracować dalej, pomimo osiągnięciu wieku emerytalnego, możemy liczyć na pomoc dzieci, lub samodzielnie zadbać o prywatną emeryturę i żyć z oszczędności zgromadzonych w czasie aktywności zawodowej.

 

Newsrm.tv

ZUS zaproponował nową składkę na emeryturę. Firmy miałyby odkładać dodatkowe 20 zł dla swoich pracowników.

ZUS tłumaczy, że emerytury w przyszłości będą wynosiły jedynie około 30 proc. ostatniej pensji. Dziś sięgają 50-60 proc. Stąd propozycja by każdy pracodawca, który zatrudnia minimum 20 osób utworzył specjalny fundusz i odkładał tam każdego miesiąca składki na dodatkowe emerytury swoich pracowników.

Niestety według obliczeń, po 35 latach pracy, przy założeniu odejścia z pracy w wieku 67 lat, pracownicy mają szansę na około 42 zł brutto dodatku do emerytury.

Ranking Global Retirement Index, który ocenia jakość życia emerytów na całym świecie, uznał kraje skandynawskie za jedne z najlepszych dla osób będących w wieku emerytalnym.
Opracowany przez Natixis Asset Management indeks analizuje kluczowe czynniki, które składają się na system zabezpieczenia emerytalnego. Tegoroczne wyniki badania stwarzają możliwość porównania najlepszych praktyk w dziedzinie polityki emerytalnej w 43 krajach.
Badaniem objęto kraje zaliczane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy do gospodarek rozwiniętych, państwa członkowskie Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz kraje BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny)
Raport został opracowany z wykorzystaniem danych pochodzących z różnych źródeł, w tym Banku Światowego, Światowej Organizacji Zdrowia, OECD, UNICEF.
Na podstawie danych przeprowadzony został pomiar, który posłużył do utworzenia czterech subindeksów dotyczących obszarów: zdrowia, finansowania emerytur, jakości życia oraz sytuacji materialnej.
Punktację na poziomie 86% i pierwsze miejsce w rankingu zdobyła Norwegia, na miejscu drugim znalazła się Szwajcaria a na trzecim Islandia (80%). Szwecja zajęła pozycję piątą (79%), Finlandia jedenastą (77%) a Dania dwunastą (77%). Polska znalazła się na miejscu 29, natomiast na ostatnim miejscu w badanej grupie krajów znalazły się Indie.
Autorzy raportu podkreślają we wnioskach z badania, iż systemy emerytalne muszą się zmienić, aby móc dostosować się do nowych realiów.
Jak skomentował wyniki raportu John Hailer, prezes i dyrektor zarządzający Natixis Global Asset Management: „Dawniej emerytura opierała się na prostych rozwiązaniach: ludzie przez całe życie pracują i oszczędzają, pracodawcy wypłacają pensje a składki odprowadzane od wynagrodzeń służą finansowaniu świadczeń emerytalnych. Efekt końcowy takiego modelu był przewidywalny: strumień dochodów generowany byłby z trzech stabilnych źródeł, zapewniających finansowe zabezpieczenie na emeryturę. Ale przemiany demograficzne i ekonomiczne spowodowały dezaktualizację dawnych modeli. W odpowiedzi na rosnącą populację i wydłużenie czasu życia, pracodawcy przenoszą odpowiedzialność związaną ze świadczeniami emerytalnymi na pracowników a to stawia przed rządzącymi poważne wyzwanie.”

Raport Global Retirement Index 2016 (w pdf, w języku angielskim): durableportfolios.com

Gdyby nie zmiany z 2014 roku, OFE byłyby najefektywniejszymi polskimi funduszami. Brak możliwości dywersyfikacyjnych uzależnia ich wyniki od koniunktury na giełdzie. Mimo to OFE pod względem wyników w długim okresie ustępują tylko funduszom dłużnym uniwersalnym.

W ważnym dla systemu emerytalnego roku rządowego przeglądu i okna transferowego ZUS-OFE, zamówiliśmy obiektywną ocenę efektywności OFE na tle popularnych form oszczędzania i wskaźników ekonomicznych. Odniesienie stanowiły wyniki różnych grup funduszy inwestycyjnych, waloryzacja składek ZUS w I filarze, inflacja oraz oprocentowanie depozytów. Analiza obejmuje czas od powstania funduszy do końca maja br. – tłumaczy Małgorzata Rusewicz, prezes IGTE.

Oceniając efektywność OFE tylko do końca stycznia 2014 r., czyli okresu poprzedzającego wejście w życie ostatniej reformy, to fundusze emerytalne po odjęciu opłat manipulacyjnych osiągnęły najwyższą wewnętrzną stopę zwrotu, tj. 6,42%. Uwzględnienie opłat od wpłacanego kapitału nie zmieniło pozycji lidera OFE, natomiast zyskiwały przy takim podejściu (tj. awansowały o jedną pozycję) fundusze akcji polskich, zrównoważone oraz stabilnego wzrostu.

Podobne wcześniej strukturą aktywów do funduszy stabilnego wzrostu OFE od czasu likwidacji części obligacyjnej odnotowują dynamikę wyników zbliżoną do funduszy akcyjnych, choć przewagę stanowi w tym punkcie znacznie niższy poziom opłat OFE za zarządzanie, jak i manipulacyjnych (odpowiednio ok. 0,5% vs 3,5% oraz 1,67% vs 3,64%).

Pod względem wypracowanego zysku w pełnym okresie regularnego oszczędzania (sierpień 1999 – maj 2016) oraz biorąc pod uwagę opłaty manipulacyjne OFE charakteryzowały się zyskiem wyższym niż ten uzyskiwany z depozytów, funduszy mieszanych (stabilnego wzrostu i zrównoważonych), akcji polskich oraz gotówkowych i pieniężnych, jak też w porównaniu ze wskaźnikiem inflacji. Okazały się natomiast słabsze od funduszy dłużnych uniwersalnych i wskaźnika waloryzacji.

W pełnym okresie regularnego oszczędzania oraz biorąc pod uwagę opłaty manipulacyjne OFE uzyskały wewnętrzną stopę zwrotu na poziomie 4,65%. Nieuwzględnianie opłat manipulacyjnych nie zmieniło 3 pozycji OFE wśród 9 analizowanych form oszczędzania pod względem efektywności mierzonej parametrem IRR – pozostawały one w tyle tylko za funduszami dłużnymi oraz wskaźnikiem waloryzacji.

Jeżeli oszczędzający na emeryturę mógłby sumę zakumulowaną podczas regularnego odkładania składek wpłacić od razu (tzn. 31 grudnia 1999 r.), to na przestrzeni lat 2000-2015 (pomijając kwestię opłat manipulacyjnych) inwestycja w OFE okazałaby się najlepszą formą oszczędzania (ze stopą zwrotu w wysokości 7,13%). W rzeczywistym scenariuszu jednak, tj. w trakcie systematycznego wpłacania składki, wyniki OFE obciążone są w dużym stopniu negatywnym wpływem słabej koniunktury giełdowej z ostatnich 2 lat, czyli okresu, w którym uzyskiwane z rynku stopy zwrotu oddziaływały negatywnie niemal na cały zgromadzony kapitał.

Osiągnięte przez OFE rezultaty są bezspornym dowodem na wyjątkową dbałość o środki przyszłych emerytów oraz najwyższy poziom kompetencji zarządczych skupionych w PTE. Dla pełni obrazu warto podkreślić, że wyniki OFE – w porównaniu do innych rezultatów – zostały uzyskane w wyjątkowo zmiennym otoczeniu regulacyjnym – komentuje Rusewicz.

Zmiana zasad funkcjonowania OFE w 2014 r., w tym ograniczenie możliwości inwestycyjnych funduszy i praktycznie zredukowanie ich do zakupu akcji spowodowało, że OFE zostały uzależnione od aktualnej koniunktury na giełdzie. Wprowadzenie w życie takich rozwiązań poskutkowało tym, że polskie fundusze, jako jedyne na świecie, zostały ograniczone prawnie w kwestii zabezpieczenia interesów swoich członków.

Gdyby w 2014 roku nie wprowadzono zmian w ich funkcjonowaniu, polegających głównie na umorzeniu 51,5% aktywów oraz zakazie inwestowania w obligacje, OFE prowadziłyby wśród funduszy w rankingu efektywności, dystansując także lokaty. Wewnętrzna stopa zwrotu OFE za okres od sierpnia 1999 roku do maja 2016 roku wyniosłaby 5,42%.

Raport „Efektywność OFE na tle innych form oszczędzania” został przygotowany przez Analizy Online SA na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

 

Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych

 

W ostatnich dniach miliony Polaków złożyło lub przygotowuje się do złożenia wniosku o pieniądze z programu „Rodzina 500+”. Tymczasem niewielu było chętnych na inną formę uzyskania finansowego wsparcia od państwa. O to, aby uzyskać 855 zł lub nawet 1 520 zł postarało się w 2015 roku tylko 142 tysiące osób, czyli zaledwie kilka procent uprawnionych. W tym roku kwota, jaką można uzyskać, jeszcze wzrosła. Aviva podpowiada, co zrobić, aby otrzymać te pieniądze.

W tym tygodniu tłoczno może być nie tylko w punktach przyjmujących wnioski o pieniądze z programu „Rodzina 500+”, ale również w urzędach skarbowych. Kończy się bowiem termin na składanie PIT-ów za ubiegły rok. Jak co roku wielu Polaków zapewne pozostawi sobie ten obowiązek na ostatnią chwilę. Nie spieszy się zwłaszcza tym z nas, którym z rozliczenia wychodzi, że mają niedopłatę, a więc będą musieli zapłacić brakującą część podatku. Wielu Polaków nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że istnieje sposób, aby co roku otrzymywać od urzędu skarbowego zwrot. W ubiegłym roku można było uzyskać 1 520 zł lub 855 zł. W 2016 r. stawki wzrosły do 1 557 zł lub 875 zł.

Uzyskanie tych pieniędzy jest dość proste. Wystarczy założyć sobie IKZE, czyli produkt do oszczędzania na emeryturę i wpłacić na niego pieniądze. Może to być dowolna kwota, ale nie wyższa niż 4 866 zł (limit w 2016 r.). Później, gdy będziemy składali PIT, trzeba podać, jaką kwotę łącznie zdeponowaliśmy na IKZE w minionym roku. Osoby, które w 2015 roku wpłaciły sumę maksymalną, teraz otrzymują zwroty podatku we wspomnianej już wysokości 1 520 zł lub 855 zł. Wyższa trafi do kieszeni tych osób, które zarabiają na tyle dobrze, że płacą podatek według stawki 32%. Większość Polaków płacących 18% PIT może liczyć maksymalnie na 855 zł. Warto dodać, że za wpłaty dokonane w 2016 r. dostaną nawet 875 zł. Oczywiście, jeśli ktoś wpłaci mniej niż wynosi kwota maksymalna, zwrot podatku również będzie niższy.

Z IKZE warto jednak korzystać nie tylko dlatego, że daje korzyści podatkowe. Pieniądze, które tam wpłacimy, pomogą nam się utrzymać, gdy skończymy karierę zawodową i przejdziemy na emeryturę. Prognozy mówią bowiem, że w przyszłości kwota wypłacanej emerytury będzie stanowiła zaledwie jedną trzecią ostatniej pensji. To tak, jakby osoba zarabiająca dziś 2 700 zł, z dnia na dzień musiała nauczyć się przeżyć za 900 zł. Oznacza to drastyczną zmianę standardu życia.

O dodatkowe środki na starość szczególnie powinny zadbać panie. Ich emerytury są obecnie średnio o ok. 45% niższe niż mężczyzn. Wynika to głównie z niższych dochodów, częstszych przerw w okresie składkowym oraz wcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Poza tym o zabezpieczenie swojej przyszłości powinni również zadbać przedsiębiorcy. Nawet jeśli mają oni bardzo wysokie dochody, to zwykle płacą niskie składki emerytalne. W rezultacie ich emerytura może stanowić zaledwie kilka procent wcześniejszych dochodów.

Na koniec warto dodać, że pieniądze zgromadzone na IKZE można wypłacić w dowolnym momencie, choć oczywiście lepiej nie robić tego bez poważnej przyczyny. W takim przypadku od całej wypłaconej kwoty zapłacimy podatek wg. obowiązującej skali podatkowej. W uproszczeniu oznacza to, że będziemy musieli zwrócić pieniądze, które wcześniej otrzymaliśmy w ramach zwrotu podatku. Jeśli natomiast uda nam się utrzymać oszczędności w IKZE do czasu, gdy ukończymy 65 lat, to podatek będzie zdecydowanie niższy – ryczałt 10%.

IKZE może być prowadzone w różnych formach (np. lokaty, funduszu inwestycyjnego lub ubezpieczenia). Najpopularniejszą są właśnie produkty ubezpieczeniowe. Według KNF aż 74% IKZE, które działały pod koniec 2015 r. było prowadzonych przez zakłady ubezpieczeń. Ich zaletą jest to, że nie tylko pozwalają gromadzić oszczędności na emeryturę, ale jednocześnie zapewniają ochronę na wypadek śmierci. W takiej sytuacji rodzina oszczędzającego otrzymuje wyższą kwotę niż ta, jaką udało mu się faktycznie zebrać.

 

Paweł Lizak, Ekspert Avivy

Młodzi ludzie, którzy składają życzenia swoim dziadkom, w większości nie myślą jeszcze o przyszłości, kiedy sami będą mieli wnuki. Zaledwie 3% Polaków oszczędza na emeryturę mimo, że powszechnie wiadomo, że w przyszłości świadczenia te będą stanowiły tylko około jedną trzecią pensji. To sprawi, że będą smutnymi babciami i dziadkami, którzy nierzadko będą zmuszeni oddawać swoje mieszkania w zamian za tzw. rentę hipoteczną. Expander podpowiada co zrobić, aby tego uniknąć.

W czwartek (21 stycznia) obchodziliśmy dzień babci, a w piątek (22 stycznia) dzień dziadka. Młodym Polakom składający życzenia dziadkom trudno jest sobie wyobrazić, że za kilkadziesiąt lat sami będą na ich miejscu. Obecnie nie myślą jeszcze o tak odległej przyszłości. Niestety ten brak zainteresowania może być przyczyną wielu zmartwień na stare lata. Emerytury obecnie młodych Polaków mogą w przyszłości wynieść zaledwie jedną trzecią ich ostatniego wynagrodzenia. Niestety nie robią oni nic, aby się przed tym zabezpieczyć.

Emeryci będą zmuszeni oddawać mieszkania

Osoby, które nie zgromadzą oszczędności na emeryturę, będą musiały pogodzić się z drastycznie pogorszającym się poziomem życia, albo poszukać źródła dodatkowych pieniędzy. Może nim być tzw. renta hipoteczna. Już teraz działają firmy, które w zamian za przekazanie własności nieruchomości, dożywotnio wypłacają emerytom ustaloną z góry kwotę. Osoba korzystająca z tego rozwiązania do śmierci może mieszkać w swoim mieszkaniu. W ten sposób emeryt pozbawia jednak majątku swoich bliskich, gdyż fundusz nie musi przekazywać żadnych pieniędzy spadkobiercom. Obecnie popularność tego rozwiązanie jest jeszcze bardzo niska. W 2014 r. skorzystało z niego tylko kilkaset osób. Jednak w przyszłości prawdopodobnie taki sposób pozyskiwania funduszy stanie się bardziej powszechny.

Tylko 3% Polaków oszczędza na emeryturę

Niestety ten scenariusz wydaje się bardzo prawdopodobny, gdyż niewielu Polaków oszczędza na emeryturę. Jedynie 5% pracujących posiada IKE, a 3,5% IKZE. Co więcej, wielu posiadaczy takich produktów z nich nie korzysta. Dla przykładu w II półroczu 2015 r. (najnowsze dostępne dane) wpłat dokonano jedynie na 14% IKZE. Nawet jeśli uwzględnimy oszczędzanie na emeryturę w inny sposób niż IKE i IKZE, to odsetek i tak pozostaje bardzo niski. Z raportu „Polak finansowym singlem” przygotowanego na zlecania Aviva Investors wynika, że tylko 3% Polaków oszczędzana z myślą o emeryturze.

Jak oszczędzać na emeryturę

W oszczędzaniu na emeryturę ważne są dwie rzeczy. Po pierwsze, aby jak najwcześniej zacząć odkładać na ten cel. Po drugie, aby pieniądze inwestować, a nie trzymać na nieoprocentowanym rachunku lub w gotówce. Szybie rozpoczęcie gromadzenia kapitału spowoduje, że możemy zebrać np. 200 000 zł odkładając jedynie 287 zł miesięcznie. To jednak pod warunkiem, że zaczniemy na 30 lat przed emeryturą. Jeśli zaczniemy się tym zajmować dopiero na 10 lat przed planowanym zakończeniem kariery zawodowej to, aby uzyskać taką samą kwotę musielibyśmy odkładać aż 1 354 zł, czyli o ponad 1 tys. zł więcej. Istotne jest również to, w jaki sposób będziemy oszczędzali. Wpłacając po 300 zł miesięcznie do skarbonki, po 30 latach zbierzemy 108 000 zł. Odkładając taką samą kwotę na lokacie z oprocentowaniem 2% zbierzemy ok. 139 000 zł. Jeśli pieniądze zainwestujemy i uda nam się uzyskać stopę zwrotu na poziomie 5% rocznie, to będziemy mieli ok. 210 000 zł.

 

Jarosław Sadowski, główny analityk firmy Expander

Do końca roku można jeszcze wykorzystać tegoroczne limity oszczędzania w IKE i IKZE. Warto ponieważ takie produkty gwarantują atrakcyjne przywileje podatkowe. Z wyliczeń Expandera wynika, że po 30 latach oszczędzania można zyskać nawet 118 600 zł. O tyle kwota odłożona na emeryturę będzie wyższa niż osoby oszczędzającej na zwykłych produktach oszczędnościowych. 

 Emerytury z powszechnego systemu będą w przyszłości coraz niższe. Szacuje się, że dzisiejsi 30-latkowie otrzymają świadczenie wynoszące około jedną trzecią ich ostatniego wynagrodzenia. Jeśli więc ktoś będzie zarabiał równowartość 2 000 zł, to otrzyma 666 zł emerytury. Aby uniknąć drastycznego pogorszenia poziomu życia, trzeba samodzielnie odkładać pieniądze na przyszłość. Najlepiej robić to za pomocą produktów oferujących preferencje podatkowe, czyli IKE i IKZE. Ulgi te sprawią, że łącznie możemy zyskać nawet 118 tys. zł więcej niż korzystając ze standardowych produktów oszczędnościowych.

 IKZE – co roku dostaniesz 855 zł lub 1 520 zł

Główną zaletą oszczędzania poprzez IKZE jest to, że wpłacone kwoty pomniejszają dochody do opodatkowania. W rezultacie po corocznym rozliczeniu PIT-u osoba, która z tego rozwiązania skorzystała otrzyma od urzędu podatkowego zwrot podatku. Wyniesie on maksymalnie 855 zł w przypadku osób o przeciętnych dochodach lub 1 520 zł, jeśli ktoś zarabia na tyle dużo, że rozlicza się po stawce podatkowej 32%. Powyższe kwoty zwrotów dotyczą osób, które wpłacą na IKZE maksymalną dopuszczalną kwotę, czyli 4750,80 zł rocznie.

To jednak nie koniec korzyści. Od uzyskanych na IKZE zysków nie jest również naliczany tzw. podatek Belki. Dwie ulgi podatkowe to jednak na tyle dużo, że ustawodawca postanowił nieco te korzyści ograniczyć. Dlatego od środków wypłacanych z IKZE naliczany jest podatek, ale jeśli pieniądze będą pobrane po ukończeniu 65 lat to jest on dość niski, wynosi 10% wypłacanej kwoty. Jednak nawet uwzględniając ten podatek łączne korzyści podatkowe po 30 latach wyniosą 32 414 zł lub 52 364 zł w przypadku osób o wysokich dochodach.

ile_zyskasz_odkladajac_na_ikze_4750_8_rocznie

Dzięki IKE zbierzesz o nawet o 86 tys. zł więcej

W przypadku IKE jest tylko jedna korzyść podatkowa, czyli brak podatku od zysków. Oszczędzający nie otrzymują więc co roku zwrotu podatku. Z drugiej jednak strony przy wypłacie środków nie zapłacą
10-procentowego podatku. Dla osób zamożnych zaletą IKE jest również to, że limit wpłat jest tu znacznie wyższy. W 2015 r. wynosi 11 877 zł. Dzięki temu korzyści podatkowe mogą być jeszcze wyższe. Po 30 latach wpłat takiej kwoty wyniosą aż 86 186 zł. To znacznie więcej niż na IKZE. Trzeba jednak dodać, że w przypadku osoby, która nie jest zamożna i nie zamierza odkładać więcej niż wynosi limit na IKZE (4750,80 zł rocznie) korzyści podatkowe z IKE i IKZE będą zbliżone.

ile_zyskasz_odkladajac_na_ike_11_877_zl_rocznie

Trzeba jedna dodać, że IKE i IKZE mogą być prowadzone w bardzo różnych formach – lokata bankowa, fundusze inwestycyjne, rachunek maklerski, DFE oraz ubezpieczenie. Każdy więc może  wybrać takie rozwiązanie, jakie najlepiej odpowiada jego potrzebom. Dotychczas największą popularnością cieszy się ta ostatnia forma. Według KNF po I półroczu 2015 r. aż 78% IKZE i 69% IKE było prowadzone przez zakłady ubezpieczeń.

Jarosław Sadowski, Główny analityk firmy Expander

 

Osoby w wieku powyżej 50 roku życia to blisko 36% populacji w Polsce. Co trzecia z nich nie utrzymuje się samodzielnie – wynika z badania „Sytuacja finansowa Polaków 50+” zrealizowanego przez instytut badawczy Millward Brown dla Krajowego Rejestru Długów. Dochód 40% osób w tej grupie wiekowej nie przekracza 2 tys. zł miesięcznie. Choć niechętnie pożyczają pieniądze, ich zadłużenie notowane w Krajowym Rejestrze Długów przekroczyło 7 miliardów zł.

Źródłem dochodów ponad połowy Polaków w tym wieku jest emerytura, a co czwartego utrzymuje partner lub rodzina. 13% pobiera rentę, a 4% jest na zasiłku. Jedynie co trzeci Polak utrzymuje się z pracy zarobkowej, a najczęściej zatrudniany jest na umowę o pracę (24%). 12% prowadzi własną działalność gospodarczą, najmniej zatrudnionych jest na umowę zlecenie lub o dzieło (6%).

– W Polsce notowany jest jeden z najniższych wskaźników zatrudnienia osób w wieku 50+ w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej. To przekłada się na ich poziom zamożności, a w konsekwencji także zadłużenia. Niestety statystyki nie są tu zadowalające i duży przyrost długów tej części populacji budzi niepokój. Ale pokazuje też, jak ważną sprawą powinna być aktywizacja zawodowa tej grupy wiekowej. Według prognoz za 25 lat co trzeci Polak będzie w wieku poprodukcyjnym – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biur Informacji Gospodarczej.

Z badania przeprowadzonego przez Millward Brown wynika, że bardziej aktywni zawodowo są mężczyźni, niż kobiety – te częściej pobierają natomiast świadczenia emerytalne. Własną działalność gospodarczą również prowadzi znacznie więcej panów (19%), niż pań, gdzie odsetek ten wynosi 6 punktów procentowych. O aktywności zawodowej decyduje także wykształcenie. Blisko połowa osób, które ukończyły studia, wciąż pracuje. Inaczej wygląda to w przypadku tych, którzy mają wykształcenie podstawowe – z pracy utrzymuje się tylko 14%.

Nasze społeczeństwo starzeje się najszybciej w Europie, zamykamy wszystkie rankingi dotyczące aktywizacji osób starszych. Nasi przedsiębiorcy już teraz narzekają, że mają problem ze znalezieniem pracowników. Gdybyśmy nauczyli się, jak wykorzystać potencjał tej grupy wiekowej, korzyści odniosłaby cała gospodarka – mówi Maciej Ameljan, wiceprezes Rzetelnej Firmy.

W badaniu zapytano również o wysokość dochodu, jakim miesięcznie dysponują osoby w grupie wiekowej 50+. Co czwarte gospodarstwo domowe zarabia powyżej 3 tys. zł. Tyle samo otrzymuje 1,2 – 2 tys. zł. Co piąte ma do dyspozycji od 2 do 3 tys. zł. Mniej, niż 1,2 tys. zł musi wystarczyć 14% osób. Tak niskie dochody mają najczęściej kobiety, osoby z wykształceniem podstawowym i te, mieszkające na wsi.

 Jak wydają, to na bieżące potrzeby

Osoby w wieku powyżej 50 roku życia najwięcej pieniędzy wydają na jedzenie – miesięcznie to aż 900 zł. Podczas gdy 18% badanych przeznacza na ten cel ponad 1 tys. zł, nieznacznie mniej, bo 15%, znajduje się na drugim biegunie i ma do dyspozycji zaledwie 400 zł. W drugiej kolejności są wydatki na bieżące rachunki związane z mieszkaniem i zużyciem mediów, które pochłaniają blisko 600 zł miesięcznie. Po ok. 200 zł miesięcznie Polacy po 50. płacą za komunikację i koszty leczenia.

Osiągane dochody Polaków po 50. są na tyle niskie, że do wydatków 59% badanych – najczęściej jedzenia i rachunków – dokładają się inne osoby, przeważnie to małżonkowie lub partnerzy. Najrzadziej rodzina lub bliscy współfinansują spłacanie zaciągniętych pożyczek i kredytów. Średnia kwota wsparcia, jakie otrzymują od bliskich, to 347 zł.

Za mało, by odłożyć

Połowa Polaków w wieku powyżej 50 lat deklaruje, że nie posiada oszczędności. 15%  ma odłożone nie więcej niż 5 tys. zł.

Biorąc pod uwagę, że dochód 40% osób w badanej grupie wiekowej nie przekracza 2 tys. zł, nie można się dziwić, że tak mało z nich ma oszczędności. Najczęściej na czarną godzinę odkładają osoby bardziej zamożne – dobrze wykształcone i mieszkające w dużych miastach. Również częściej stać na to mężczyzn, ale dysponują oni też wyższymi dochodami – mówi Łącki.

Najbardziej oszczędni w tej grupie wiekowej są mieszkańcy północnej i zachodniej Polski (województw wielkopolskiego, zachodniopomorskiego, lubuskiego, pomorskiego i kujawsko-pomorskiego). Na drugim biegunie są mieszkańcy Małopolski, Opolszczyzny i Podkarpacia. W tych województwach oszczędności ma mniej niż 40% Polaków w wieku powyżej 50 lat.

Gdy ich nie stać, rezygnują z zakupów

Aż czterem na dziesięciu Polakom 50+ zdarzyła się ostatnio sytuacja, w której nie było ich stać na zakup za gotówkę rzeczy, której potrzebowali. 48% z nich w tej sytuacji zrezygnowało po prostu z zakupów. 16% odkładała pieniądze na taki zakup aż do momentu uzbierania wystarczającej kwoty. Tylko 15% zdecydowała się na zakup na raty, a 8% wzięła kredyt gotówkowy w banku. W efekcie niemal co trzecia osoba w tym wieku deklaruje, że nigdy nie wzięła kredytu lub pożyczki. Ponad połowie zdarza się z nich korzystać, ale robią to sporadycznie. Często pożycza jedynie co piąty badany.

– 58% Polaków mających więcej niż 50 lat nie posiada obecnie żadnej zaciągniętej pożyczki lub kredytu, a 29% nigdy po taką nie sięgnęła. To pokazuje, jak to pokolenia jest bardzo ostrożne w pożyczaniu pieniędzy. Większość z nich wychodzi z założenia, że żeby pieniądze wydawać, trzeba je po prostu mieć – mówi Adam Łącki.

Nie pożyczają, bo nie lubią i nie muszą

37% ankietowanych z grupy 50+ nie pożycza, bo nie ma takiej potrzeby, prawie tyle samo nie lubi mieć takich zobowiązań, a 14% deklaruje, że nie stać ich na ich spłatę kredytu. Przeszkodą dla co dziesiątego Polaka po 50. w sięgnięciu po kredyt jest brak zdolności kredytowej. Zdarzają się też osoby, które zwyczajnie nie wiedzą, jak zaciągnąć pożyczkę lub kredyt.

Jeśli osoby w tej grupie wiekowej już decydują się na pożyczenie pieniędzy, najczęściej przeznaczają je na zakup sprzętu AGD lub RTV (43%). Niewiele mniej, bo 40%, pożycza, by wyremontować mieszkanie lub dom. Co czwarta osoba zapożycza się, by kupić środek transportu – samochód, motocykl lub skuter, a co piąta inwestuje w nieruchomość lub ziemię. Do często wymienianych powodów zaciągania kredytów lub pożyczek, należą też te związane z bieżącymi potrzebami – wydatki konsumpcyjne, leczenie czy spłata wcześniejszych długów.

Polacy w tym wieku wydają się unikać pożyczania pieniędzy, a jeśli już to robią, to po to, by zaspokoić swoje bieżące potrzeby, niż dla przyjemności. Raczej nie ulegają pokusom i z rozsądkiem gospodarują pieniędzmi. Jeśli wyjeżdżają na wakacje, to za zgromadzone oszczędności. Na taki cel pożycza bowiem bardzo niewielki odsetek badanych. Jeszcze mniej osób pożycza na realizację swojego hobby – zauważa Łącki.

Okazuje się, że kobiety częściej zaciągają pożyczki na zakupy do domu sprzętów typu AGD i RTV, remont domu lub mieszkania, czy usługi medyczne. Mężczyźni częściej zaciągają kredyty na zakup pojazdu lub nieruchomości.

Po pieniądze najchętniej do banku

Najczęstszy powód zaciągania pożyczki lub kredytu jest oczywisty – brak gotówki, by sfinansować potrzebny zakup. Tak deklaruje 61% osób z tych, którzy zdecydowali się na skorzystanie z oferty banku lub firmy pożyczkowej. Co piąta jednak zdecydowała się pożyczyć, ponieważ było to bardziej opłacalne, niż płatność gotówką. Prawie co drugi Polak w wieku 50+ pożyczał ponieważ zabrakło mu pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, miał chwilowe problemy finansowe lub nieprzewidziane wydatki. Tu dominują osoby najstarsze oraz te z wykształceniem podstawowym.

Polacy w wieku powyżej 50 roku życia zdecydowanie najchętniej (82%) korzystają z ofert banków. Alternatywnie, 12% zakupy rozkłada na raty w sklepach, 8% pożycza u najbliższych – rodziny bądź znajomych, 7% korzysta z ofert SKOK-ów, 4% pożycza w zakładzie pracy. Najmniej osób deklaruje, że korzysta z firm pożyczkowych (2%).

Zadłużenie rośnie lawinowo

Choć ta grupa wiekowa stara się racjonalnie gospodarować pieniędzmi, najwyraźniej za niskie dochody powodują, że jej zadłużenie notowane w Krajowym Rejestrze Długów w ciągu trzech lat wzrosło trzykrotnie i wynosi obecnie 7,2 mld zł. Ponad połowa tej sumy, bo ponad 3,7 mld zł przypada na długi wobec banków i firm pożyczkowych oraz wtórnych wierzycieli. 1,36 mld zł to długi alimentacyjne, a na niezapłacony czynsz, rachunki za prąd, gaz i wodę przypada 1,12 mld zł. Ponad 0,5 miliarda złotych to zaległe opłaty za telefon, telewizję i Internet. Średni dług przypadający na jednego dłużnika po 50. to 11,5 tys. zł.

Długi osób po 50. coraz częściej trafiają do windykacji. Kiedy kontaktuje się z nimi windykator podają mnóstwo powodów, którymi tłumaczą brak zapłaty – od zwykłego zapominalstwa, poprzez brak środków, aż po zwyczajny brak chęci zapłaty. Część tych osób spłaca zadłużenie po pierwszym telefonie, ale w wielu przypadkach jesteśmy zmuszeni uruchamiać kolejne etapy postępowania windykacyjnego – tłumaczy Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji Kaczmarski Inkasso.

Polska nie jest dobrym krajem do starzenia się

W tym roku Komisja Europejska opublikowała raport, w którym przedstawiono indeks aktywnego starzenia się. Na 28 państw europejskich, Polska zajęła drugie miejsce od końca. Za nami jest tylko Grecja. Choć od ubiegłego roku przeskoczyliśmy o jedno oczko do góry, nie jest to żaden powód do zadowolenia – sytuacja w Polsce się nie polepszyła, ale w Grecji uległa znacznemu pogorszeniu. Podstawowe kryteria objęte badaniem to poziom zatrudnienia, uczestnictwo osób starszych w życiu społecznym, samodzielność, a w końcu możliwości i warunki sprzyjające aktywnemu starzeniu się.

Problemem tej grupy wiekowej, a w szczególności tych najstarszych osób, nie jest brak chęci rozwoju czy uczestnictwa w życiu społecznym, ale raczej brak środków i możliwości. W najgorszej sytuacji są osoby mniej wykształcone oraz te, zamieszkujące tereny wiejskie – mówi Łącki. – Biorąc pod uwagę, że społeczeństwo się starzeje, młodsi nie będą w stanie zapracować na emerytury seniorów, trzeba zastanowić się, jak przygotować starszych do tego, by na taką pomoc nie musieli liczyć – dodaje.

źródło: KRD

Eksperci

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

Kondycje gospodarek wschodzących, przyszłość wojen handlowych i odczyty infacji – zobacz n

Chociaż niepokoje o kondycję gospodarek wschodzących i przyszłość wojen handlowych powinny skraść gł...

Raport, który znaczy coraz mniej

Moment uspokojenia objął waluty rynków wschodzących, ale spadające kolejny dzień indeksy w Azji nie ...

AKTUALNOŚCI

Awans Polski do grona 25 najbardziej rozwiniętych rynków świata

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w poniedziałek agencja FTSE Russell przekwalifikowała Polskę z gr...

Juncker o UE: potrzebujemy silnej i zjednoczonej Europy

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w swoim dorocznym przemówieniu do Parlamentu...

Podatek dochodowy i kryptowaluty – co zmienią nowe przepisy?

Od 2019 r. w polskim systemie podatkowym obowiązywać mają nowe przepisy dotyczące podatku dochodoweg...

Jak wzrost stóp procentowych i wynagrodzeń wpłynie na zdolność kredytową Polaków?

Rada Polityki Pieniężnej nie spieszy się z podwyższaniem stóp procentowych. Niemniej jednak z uwagi ...

Eksporterom coraz trudniej

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gos...