wtorek, Lipiec 17, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "domowy budżet"

domowy budżet

Blisko 40% przebadanych pracowników w Polsce, miało przerwę w zatrudnieniu w ciągu ostatnich
3 lat. Utrata pracy jest częstym powodem zadłużenia. Są jednak grupy zawodowe, które radzą sobie w takich sytuacjach.    

Stopa bezrobocia na koniec 2017 roku wynosiła 6,5% (wg danych GUS). To nie oznacza jednak braku przerw w zatrudnieniu – szczególnie w przypadku niektórych grup zawodowych.

Badanie „Zachowania finansowe przedstawicieli różnych zawodów w Polsce i w innych krajach Europy”, przeprowadzone przez Grupę KRUK, pokazało, że przerwy w zatrudnieniu najczęściej mieli pracownicy branży handlowej. Aż 55% ankietowanych z tej grupy zawodowej odpowiedziało, że w ciągu ostatnich 3 lat zmagało się z takim problemem. Z czego 36% już pracuje, a co piąta osoba nadal nie znalazła zatrudnienia. Dla porównania wśród pracowników branży IT 31% ankietowanych miało przerwę w zatrudnieniu w ciągu ostatnich 3 lat. Spośród nich 25% znalazło już pracę, a bez niej pozostało jedynie 6%.

– Utrata pracy jest niewątpliwie trudnym doświadczeniem. Sytuacja na rynku dynamicznie się zmienia – w niektórych branżach bez problemu można znaleźć nowe zajęcie, w innych poszukiwania mogą zająć dużo czasu. A wtedy nasz domowy budżet może tego nie udźwignąć komentuje Agnieszka Salach z Grupy KRUK.   

Jak z utratą pracy radzą sobie przedstawiciele różnych grup zawodowych? Z badania wynika, że większość osób, bez względu na reprezentowaną branżę, deklaruje, że ograniczyłaby swoje codzienne wydatki i zrezygnowała z inwestowania w przyjemności. Z kolei dla pracowników branż, których sytuacja materialna jest na wysokim poziomie (np. informatycy, finansiści) dużym wsparciem byłyby oszczędności.

Z naszego badania wynika, że z oszczędności najkrócej – bo jedynie 5 miesięcy  – będą mogli utrzymać się handlowcy, którzy zostali bez pracy. A przecież odłożone pieniądze to często jedyny ratunek, gdy tracimy zatrudnienie. Warto o tym pamiętać, planując domowy budżetkomentuje Agnieszka Salach z Grupy KRUK.

Choć większość przebadanych branż deklaruje oszczędzanie i rezygnację ze spontanicznych wydatków, to w rzeczywistości jest już inaczej. Prawie 72% przedstawicieli branży mundurowej, mających stabilne zatrudnienie, deklaruje możliwość rezygnacji z wydatków na przyjemności. Jednak tylko 56% z nich w czasie przerwy w zatrudnieniu rzeczywiście ograniczyło takie wydatki. Różnicę w deklaracjach i stanie faktycznym widać również na przykładzie nauczycieli. Niewiele ponad połowa (55%) pracowników edukacji ograniczyła wydatki po utracie pracy, choć deklarowało to aż 71% z nich. 57% handlowców przyznaje się do wydawania ponad stan, ale w sytuacjach kryzysowych to ta grupa radzi sobie najlepiej. Aż 74% zrezygnowało z wydatków na przyjemności po utracie pracy.

Porównując przedstawicieli różnych zawodów, to właśnie polscy handlowcy mieli jednak najmniej stabilne zatrudnienie w ciągu ostatnich 3 lat (55%). Z kolei najbardziej stabilnym mogli pochwalić się  pracownicy sektora edukacji i służb mundurowych. U tych ostatnich takie bezpieczeństwo nie przekłada się jednak na planowanie. 38% ankietowanych z tej grupy wydaje więcej, niż zarabia.

Co piąty konsument w Europie płaci faktury po terminie, a 3 proc. – nie płaci wcale. W Polsce, w ponad połowie przypadków, powodem opóźnienia jest po prostu zapominanie o terminie płatności. 

Aż 41 proc. Polaków ma zobowiązania do spłacenia (rachunki czy raty różnych kredytów). Jednocześnie aż 2,3 mln naszych rodaków ma kłopoty z ich terminowym regulowaniem. Z badania „Europejskie Praktyki Płatnicze”, przeprowadzonego w 2017 r. przez Kantar TNS dla firmy EOS Group wynika, że w połowie przypadków powodem opóźnień jest po prostu przeoczenie terminu spłaty.

Jednakże roztargnienie to nie jedyna przyczyna – niemal 3/4 polskich konsumentów zdarzają się chwilowe problemy finansowe, powodujące zaległości w spłacaniu zobowiązań.

Niemniej zdecydowana większość Polaków – aż 97 proc. – jest zdania, że swoje długi należy spłacać. Nietrudno jest przejść od deklaracji do czynów, wystarczy zadbać o porządek w rachunkach i nieco dokładniej zaplanować domowy budżet.

Problem z terminowym regulowaniem należności to nie tylko nasza domena, choć zajmujemy niechlubne trzecie miejsce na europejskiej liście nierzetelnych dłużników. Na kiepską pamięć swoich klientów najrzadziej żalą się firmy z Chorwacji (38 proc.), a najczęściej te z Rumunii (61 proc.). Polska jest w najgorszej trójce wśród dziewięciu krajów Europy Wschodniej. Aż 52 proc. polskich przedsiębiorców deklaruje, że ich klientom zdarza się po prostu zapomnieć o uregulowaniu płatności.

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Rozpoczynający się rok szkolny 2017/2018 to przede wszystkim wchodząca w życie reforma edukacji. Jak bumerang powraca również temat bezpieczeństwa w szkołach. Ze statystyk Ministerstwa Edukacji wynika, że co roku dochodzi do tysięcy wypadków podczas szkolnych zajęć – najczęściej w podstawówkach i gimnazjach. Wizyty u lekarza czy leczenie nawet drobnych urazów mogą nadwyrężyć domowy budżet – aby się przed tym uchronić, rodzice sięgają po ubezpieczenie NNW. Jak wybrać właściwą polisę i czy zawsze ubezpieczenie kupowane przez szkołę to najlepsza opcja?

Początek roku szkolnego przynosi wiele wyzwań zarówno dla rozpoczynających naukę dzieci, jak i ich rodziców. Wrzesień to miesiąc, na który przypada większość wydatków związanych z edukacją – sam koszt wyprawki szkolnej to średnio kilkaset złotych. Zakup polisy może wydawać się niepotrzebnym obciążeniem, jednak w rzeczywistości takie ubezpieczenie chroni przed znacznie większymi kosztami.

Grupowa czy indywidualna – jaką polisę wybrać?

Największą popularnością wśród rodziców cieszą się ubezpieczenia grupowe, które zazwyczaj są proponowane przez szkołę na początku roku. Pod względem ekonomicznym takie polisy bywają najkorzystniejszym wyborem – duże podmioty, które wykupują jednocześnie kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset polis są w stanie wynegocjować z towarzystwem ubezpieczeniowym niższe stawki.

– „Z jednej strony ubezpieczenie oferowane przez szkołę to wybór, który nie nadwyręży przesadnie domowego budżetu. Z drugiej jednak, rodzice mają niewielki wpływ na kształt umowy, co często okazuje się problematyczne – zwłaszcza w kontekście sumy ubezpieczenia. W przypadku polis grupowych bywa ona niewystarczająca, gdy zachodzi konieczność bardziej skomplikowanego leczenia. Z tego względu, niektórzy wybierają dla swoich pociech polisy indywidualne. Nadal jest to jednak niewielki odsetek wszystkich ubezpieczeń NNW – wielu rodziców nie wie, że aby skorzystać z ubezpieczenia nie trzeba decydować się na ofertę proponowaną przez szkołę, a można dobrać ją samodzielnie” – mówi Maciej Kuczwalski, ekspert CUK Ubezpieczenia.

Sprawdź, co obejmuje ubezpieczenie szkolne

Większość polis NNW dla dzieci i młodzieży szkolnej zabezpiecza przed finansowymi konsekwencjami chorób, które zostały zdiagnozowane podczas trwania ochrony ubezpieczeniowej oraz nieszczęśliwych wypadków, które miały miejsce nie tylko podczas zajęć szkolnych, lecz także w drodze do szkoły, na wycieczce, czy w domu. Poszczególne oferty różnią się między sobą ceną i zakresem ubezpieczenia.

– „Najbardziej podstawowy wariant polisy zawiera zazwyczaj odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu poniesiony w wyniku nieszczęśliwego wypadku, częściowy zwrot kosztów leczenia czy koszty nabycia wyrobów medycznych. Klienci często decydują się na rozszerzenie polisy – może ona wówczas objąć koszty domowych wizyt lekarskich, zakupu wózka inwalidzkiego w przypadku inwalidztwa, koszty leczenia stomatologicznego, czy nawet operacji plastycznych, które przeprowadzono w następstwie nieszczęśliwego wypadku. Większość towarzystw ma w swojej ofercie kilka wersji ubezpieczenia szkolnego, które niekiedy różnią się między sobą jedynie niuansami. Przed zdecydowaniem się na konkretną polisę warto zatem dokładnie porównać oferty bezpośrednio u doradcy” – dodaje Maciej Kuczwalski.

Na co może liczyć ubezpieczony, gdy dojdzie do wypadku?

Wysokość świadczenia zależy od stopnia poniesionego uszczerbku na zdrowiu. Ubezpieczyciel ustala go na podstawie zebranej od klienta dokumentacji medycznej, którą porównuje następnie z tabelą uszczerbków. – „Sposób wyliczania wysokości świadczenia często jest skomplikowany i pozostaje niezrozumiały dla klientów. Suma, którą otrzyma ubezpieczony, jest zależna od szeregu czynników – w niektórych polisach jest ona stała, w innych wyliczana odrębnie dla każdego rodzaju ryzyka ubezpieczeniowego. W przypadku niektórych rozszerzonych wariantów polis świadczenie może zostać powiększone o tzw. współczynnik progresji, czyli im wyższy uszczerbek, tym wyższe odszkodowanie. Przed podpisaniem umowy warto dokładnie zapoznać się z ogólnymi warunkami ubezpieczenia, żeby wybrać najkorzystniejszą wersję polisy” – radzi Maciej Kuczwalski.

O czym warto pamiętać – nawet najszerszy z możliwych wariantów ubezpieczenia nie obejmuje sytuacji zawinionych przez ubezpieczonego. Ubezpieczyciele zrzekają się odpowiedzialności np. za zdarzenia powstałe w wyniku przestępstwa czy prowadzenia pojazdu przez ubezpieczonego nieposiadającego uprawnień. – „Zwróćmy uwagę, że wyłączenia ubezpieczeniowe mogą dotyczyć także wypadku w wyniku jazdy rowerem po drodze publicznej przez dziecko do 10 roku życia, jeżeli nie było pod opieką osoby dorosłej. Także wyczynowe uprawianie sportu bardzo często bywa wyłączone spod ochrony ubezpieczeniowej” – dodaje ekspert.

Systemowa walka o bezpieczeństwo w szkołach

Co roku w polskich szkołach dochodzi do tysięcy wypadków. Ministerstwo Edukacji Narodowej podaje, że prawie połowa z nich ma miejsce w podstawówkach, a jedna trzecia w gimnazjach. Urazy najczęściej związane są z aktywnością fizyczną – miejsca, w których statystycznie dzieci są najbardziej narażone na wypadek, to sala gimnastyczna i boisko lub plac zabaw. Kwestia bezpieczeństwa dzieci w placówkach edukacyjnych i poza nimi, jest przedmiotem działań zarówno po stronie samorządów, pracowników oświaty, jak i Ministerstwa Edukacji. Obecnie realizowany jest program „Bezpieczna+”, który w czerwcu ubiegłego roku przyjęła Rada Ministrów. Postuluje on podniesienie kompetencji pracowników szkół oraz uczniów w zakresie rozpoznawania zagrożeń oraz zapobiegania sytuacjom kryzysowym.

– „Czas pokaże, czy te działania przyniosą pozytywne zmiany w zakresie zmniejszenia liczby wypadków z udziałem dzieci. Jedno wydaje się pewne – nieszczęśliwych zdarzeń nie da się całkowicie wyeliminować – dzieci pozostaną dziećmi – a więc będą ruchliwe i czasem trudne do upilnowania. Nie wszystkim wypadkom da się zapobiec, dlatego wielu przezornych rodziców decyduje się na zakup polisy szkolnej. Naprzeciw ich potrzebom wychodzą ubezpieczyciele. Co roku we wrześniu wielu z nich przygotowuje oferty specjalne i promocje ubezpieczeń szkolnych. Przykładem jest ubezpieczenie Edu Plus w InterRisk, które we wrześniowym produkcie miesiąca CUK można kupić z 20% rabatem” – mówi Maciej Kuczwalski.

 

Źródło: CUK

Aż połowa Polaków planuje na wiosnę zakup odzieży i obuwia, a 25 proc. zamierza odświeżyć lub wyremontować mieszkanie. Z kolei co piąty ankietowany zadeklarował, że planuje wydać pieniądze na wyjazd na majówkę. Tak wynika z badania SW Research „Wiosenne wydatki Polaków” przygotowanego na zlecenie Grupy KRUK.

Na wydatki wiosenne Polacy chcą przeznaczyć średnio od 300 do 500 zł. Odpowiedziało tak 25 proc. Polaków, którzy wzięli udział we wspomnianym badaniu. W tej grupie przeważają osoby do 24 roku życia (29 proc.). Niewiele mniej, bo 20 proc. polskich konsumentów wyda od 500 do 800 zł (z czego 25 proc. stanowią najmłodsi ankietowani, czyli 20-latkowie). Taka sama liczba badanych na wiosenne zakupy przeznaczy ponad 1 000 zł. W tej ostatniej grupie przeważają pięćdziesięciolatkowie (22 proc.). Do wiosennych zakupów podchodzimy zatem dość ostrożnie.

Wiosna, to czas na odświeżenie garderoby i mieszkania

Co drugi Polak deklaruje, że do sklepu wybierze się w pierwszej kolejności po nowe ubrania. Taką potrzebę zgłosiły przede wszystkim Panie (52 proc.). Nowa garderoba jest jednym z ważniejszych wydatków wiosennych dla młodych Polaków do 24 roku życia i tych w wieku od 35 do 49 lat (odpowiednio 52 i 48 proc. badanych).

Częściej niż o wydaniu pieniędzy na majowy wyjazd, myślimy również o odświeżeniu bądź remoncie mieszkania (25 proc. badanych). Takie plany mają głównie osoby zarabiające powyżej 5 tys. zł netto (1/3 badanych), a także mieszkańcy wsi oraz małych miejscowości do 20 tys. mieszkańców (odpowiednio 29  i 32 proc. respondentów). Spora grupa ankietowanych rozważa także zakup specjalistycznego sprzętu sportowego (15 proc.) oraz rowerów (11 proc.).

– Polacy dosyć rozważnie podchodzą do planowania wiosennych zakupów. Wielu z nas kieruje się przy tym wydatkami, które są konieczne. Pomimo atrakcyjnych promocji cenowych, którymi jesteśmy zasypywani przez cały czas, racjonalnie oceniamy zasobność naszych domowych budżetów. Kupujemy przeważnie rzeczy, które są nam naprawdę potrzebne. To może świadczyć o rosnącej świadomości finansowej Polaków – komentuje Agnieszka Salach z Grupy KRUK.

Na zakupy z własną gotówką

Aż 58 proc. Polaków zamierza wybrać się na zakupy wiosenne z bieżącymi dochodami. Deklarują to najczęściej osoby w wieku 35-49 lat (63 proc.), a najrzadziej badani do 24 roku życia (51 proc.). Równie dużo, bo prawie 1/3 konsumentów sięgnie po zaoszczędzone wcześniej pieniądze. Najliczniejszą grupą, której udało się odłożyć pieniądze na wiosenne wydatki są osoby w wieku 50 lat i więcej (34 proc.). Jak pokazało badanie Grupy KRUK, tylko 4 proc. z nas planuje zaciągnąć pożyczkę lub kredyt na wiosenne zakupy lub majówkowe wyjazdy.

*Wyniki badania zrealizowanego na zlecenie Grupy KRUK przez SW Research, na reprezentatywnej próbie 1000 polskich konsumentów.

 

Źródło: Firma KRUK S.A.

Co trzecia osoba trafiająca na listę nierzetelnych płatników to kobieta – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów. Zadłużenie Polek wynosi 8,4 mld zł. Panie mają niższe długi niż mężczyźni – średnio 10,4 tys. zł, o 6,5 tys. zł mniej niż panowie.

W bazie danych Krajowego Rejestru Długów (KRD) Biura Informacji Gospodarczej przeważają mężczyźni – stanowią oni 64 proc. wszystkich dłużników, a ich zadłużenie wynosi 24,5 mld zł. Kobiet jest zdecydowanie mniej – 809 tys. 686, co stanowi ok. jednej trzeciej dłużników. Mają one do oddania 8,4 mld zł.

Długi kobiet są także niższe; stanowią jedną czwartą łącznego zadłużenia nierzetelnych płatników. Średnia należność przypadająca na zadłużoną Polkę to 10,4 tys. zł – o 6,5 tys. zł mniej od przeciętnego zadłużenia panów.

„Pytane o przyczyny niespłaconych zobowiązań kobiety często tłumaczą się, że ich domowy budżet nie jest z gumy. Muszą opłacić rachunki, wyżywić rodzinę, wyprawić dzieci do szkoły. Mężczyźni przed podjęciem decyzji o zapożyczeniu się, muszą dokładnie przemyśleć i przeanalizować, czy aby na pewno warto decydować się na ten krok. Kobiety podchodzą do tego tematu zgoła inaczej – chcą ułatwić swojej rodzinie codzienne życie, a od czasu do czasu pozwolić sobie na trochę przyjemności. (…) Panie zdecydowanie szybciej i chętniej zdecydują się na wzięcie pożyczki na kupno nowej kanapy czy lodówki, drobny remont w mieszkaniu, wyjazd na rodzinne wakacje czy sfinansowanie świąt. Jednak w parze z zaciąganiem drobnych lub większych zobowiązań idzie przesuwanie spłaty ich rat na późniejszy termin. Jak tłumaczą kobiety, powodem są inne, pilniejsze wydatki” – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso, cytowany w komunikacie KRD.

Największy odsetek kobiet, które mają problemy z terminowym regulowaniem płatności, stanowią panie z województwa zachodniopomorskiego. Przeliczając na tysiąc mieszkanek, aż 55 kobiet z tego regionu trafiło do Krajowego Rejestru Długów. Niewiele mniej zadłużonych pań mieszka na Dolnym i Górnym Śląsku – w tych województwach odnotowano po 53 dłużniczki na tysiąc kobiet. Zupełnym przeciwieństwem są panie z Podkarpacia. W tym województwie kobiety radzą sobie najlepiej ze spłacaniem zobowiązań – na tysiąc mieszkanek 18 pań widnieje w KRD.

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Od wielu lat najpopularniejszym prezentem na dzień kobiet są kwiaty. W tym okresie w dużych miastach pojawiają się ich uliczni sprzedawcy, a obroty w kwiaciarniach rosną od kilku do nawet kilkudziesięciu razy. Kwiaty też coraz częściej pojawiają się w ofertach innych typów sklepów np. dyskontów. Tam zwykle można kupić kwiaty taniej niż w tradycyjnej kwiaciarni.

Ceny kwiatów na Dzień Kobiet są bardzo zróżnicowane. Od kilku złotych jakie wydamy na pojedynczy kwiat w kwiaciarni lub dyskoncie  do nawet kilkuset złotych za wyszukany bukiet. Przeciętnie osoba kupujący kwiaty w dużym mieście wyda przy tej okazji około 50 zł – mówi Paweł Majtkowski, główny analityk Wolfs Private Equity.

Gdy mężczyzna nie może samodzielnie wręczyć kwiatów może skorzystać z usług Poczty Kwiatowej. Jej operatorzy obserwują wzmożony ruch przy okazji 8 marca.

Dzień Kobiet to okres gdy Polacy bardzo chętnie wysyłają kwiaty. Z roku na rok wydają też na ten cel więcej. W ciągu ostatnich 4 lat przeciętna wartość zamówienia na Dzień Kobiet wzrosła u nas o 33 proc. I to w sytuacji gdy ceny usług że względu na konkurencję malały. W ostatnich latach udało się przełamać stereotyp Dnia Kobiet jako reliktu przeszłości. Widzimy wyraźnie, że kwiaty w tym okresie zamawia coraz więcej młodych osób – mówi Marek Janczy, prezes firmy Poczta Kwiatowa zajmującej się sprzedażą kwiatów przez internet.

Dzień Kobiet dobrze wpisuje się, w coraz popularniejszy trend by nie przeoczyć nawet najmniejszej okazji by robić sobie prezenty.

Nasza chęć by robić najbliższym i przyjaciołom prezenty trochę umyka oficjalnej statystyce. GUS badając wydatki Polaków nie wyodrębnić takiej kategorii.  Znajdują się one wśród zakupów i wydatków pozostałych, na jakie w 2015 roku wydaliśmy 10,3 proc. domowego budżetu. To dużo jeśli porównamy to z wydatkami na restauracje i hotele które wynoszą 4,2 proc. czy edukację na którą przeciętnie wydajemy 1 proc. domowego budżetu – dodaje Paweł Majtkowski.

W najbliższych latach biznes związany z oferowanie produktów i usług na prezent będzie się zatem dynamicznie rozwijał. Takie typy działalności gospodarczej rosną bowiem szybciej niż przeciętnie w okresach wzrostu gospodarczego.

 

Autor: Paweł Majtkowski, Główny Analityk Wolfs Private Equity

Wiosna to okres wyprzedaży ubiegłorocznego rocznika i dobry moment na kupno nowego auta w obniżonej cenie.

– To najlepszy moment na kupno nieużywanego auta – mówi Jolanta Mróz z Kredyt Inkaso – wiele sieci i salonów sprzedaży ma bardzo atrakcyjne oferty. Co prawda nowe auta tracą na wartości, to jednak dla chętnych na ubiegłoroczny model prosto z salonu, to najlepszy moment na rozsądny zakup, którego cenę możemy zbić w trakcie negocjacji.

W minionym roku Polacy (klienci indywidualni) zarejestrowali 134 435 samochodów, co oznacza 8,8 proc. wzrost o w porównaniu z 2015. W pierwszej trójce najpopularniejszych aut znalazły się: -Toyota – Polacy kupili aż 15 642 (dla marki oznacza to niespodziewany, aż 14,5 proc. wzrost sprzedaży),

– Opel – z wynikiem sprzedażowym na poziomie 15 414 i wzrostem 14,2 proc.

– Skoda – z wynikiem 13 861, który oznacza dla marki 2,4 proc. spadek. Na pozostałych miejscach znalazły się: Volkswagen, Kia, Renault, Hyundai, Dacia. Ford. Pierwszą dziesiątkę zamknął Nissan, a dwudziestkę – Audi.

Ulubione modele Polaków, czyli auto z wyprzedaży 2016

Fani czterech kółek mają też swoje ulubione modele. Zaufanie w minionym roku zdobyły głównie: Opel Astra – sprzedano 5883 modeli, Toyota Yaris – zakończyła rok z wynikiem 5466 oraz Skoda Fabia – z bilansem na poziomie 4584.

Salony wyprzedają właśnie modele z rocznika 2016 r. Ile kosztuje auto z wyprzedaży?

– Opel dla modelu Astra Sedan przewidział 8 tys. rabatu do kwoty 51 900 zł, dla modelu Astra Hatchback – 7 tys. rabatu do kwoty 5 900 zł.

– Toyota Yaris w wyprzedaży z rocznika 2016 w najtańszej wersji kosztuje 41 400 zł, po rabacie w wysokości 6 tys. zł. Producent wyliczył także opcję zakupu w leasingu z ratą na poziomie 474 zł.

– Z kolei Skoda Fabia w ofercie promocyjnej zaczyna się od kwot 45 tys. zł i raty leasingu 394 zł.

Jak oceniają tegoroczną ofertę cenową eksperci?

– Na znaczne promocje zdecydował się Ford. Ten producent, w przeciwieństwie do Fiata, w tym roku postanowił zawalczyć o tych klientów, którzy na zakup samochodu czekają na koniec roku. Maksymalna wysokość rabatu w ofercie dotyczy modelu Kuga i wynosi 19 400 zł. Duże promocje zastosowano także w przypadku najtańszego modelu – Fiesty, której przecena może sięgnąć 11 700 zł – komentuje Mateusz Gawin z Bankier.pl. – Dużo skromniejsze obniżki pojawiły się w ofercie japońskiej Hondy. Górna granica rabatu wyniosła 5600 zł i dotyczy jedynie modelu Civic 5D oraz Civic Tourer (5500 zł). Najtańszy model w ofercie – Jazz, został obłożony promocją jedynie na kwotę 2000 zł – najuboższa wersja wyposażenia tego samochodu kosztuje w salonie 59 100 zł brutto – ocenia ekspert . Z kolei auto z wyprzedaży w ofercie Kia Motors przecenione jest maksymalnie 9000 zł. Głównie jednak należy się nastawiać na obniżki rzędu 3000-5000 zł. – Wspomniane 9000 zł przysługuje jedynie tym, którzy zdecydują się na zakup najdroższego modelu z portfolio marki czyli Kii Sorento, której cena minimalna wynosi w cenniku 147 500 zł – komentuje Mateusz Gawin z Bankier.pl.

Nowe auto kontra szybki spadek wartości

Kupując auta z wyprzedaży zyskujemy nowe auto za niższą niż katalogowa cenę. Dodatkowo jeśli kupimy je w leasingu domowy budżet nie odczuje boleśnie tego luksusowego zakupu. Warto jednak mieć świadomość, że nowe auta bardzo szybko tracą na wartości. Przykładową analizę, która może ostudzić chęć do zakupu nowego auta przygotował serwis connectedcar.auto-swiat.pl. Wyraźnie widać, że w ciągu trzech lat – bo taki czas zakłada zestawienie – samochód może stracić nawet połowę swojej wartości.

Auto z wyprzedaży? Trwa czas największych zniżek

Szybki spadek wartości samochodu nie zniechęci najpewniej najbardziej zagorzałych fanów do zakupu. Kiedy najlepiej kupić auto z wyprzedaży? Najlepiej pod koniec wyprzedaży. Wyprzedaże w niektórych salonach potrwają nawet do marca. Mowa zwłaszcza markach takich jak Honda, Mazda, Mitsubishi, Lewus, które z Japonii muszą przypłynąć do Europy statkami.

Osoby, które chcą kupić auto z wyprzedaży, mają szansę na indywidualne negocjacje. Co ważne warto porównać ceny np. w salonach w Warszawie i w Lublinie, bo miejsce zakupu może mieć wpływ na ostateczną cenę.  

 

Źródło: Fundacja Zaradni

190 tysięcy złotych – tyle, zdaniem ekspertów, kosztuje wychowanie dziecka.[1] To ogromna „inwestycja”, na którą jednak decyduje się coraz więcej Polaków. Tylko w pierwszym półroczu tego roku urodziło się bowiem blisko 187 tys. dzieci, co oznacza pierwszy od sześciu lat wzrost liczby urodzeń w naszym kraju (w ujęciu rocznym). Jak sprostać wydatkom związanym z wychowaniem dziecka? Expander podpowiada, jak przygotować domowy budżet na pojawienie się nowego członka rodziny oraz jak radzić sobie z nieprzewidzianymi wydatkami z nim związanymi.

Oszczędzanie kluczem do sukcesu

Wychowanie dzieci pochłania olbrzymie ilości czasu i pieniędzy. Wie o tym doskonale każdy rodzic, bez względu na to, czy jego dziecko ma 2, 8 czy 16 lat. Wyprawka dla niemowlaka to według różnych źródeł od  2 do 3,5 tys. zł. Posłanie dziecka do szkoły kosztowało w tym roku średnio prawie 1 200 zł[2], natomiast utrzymanie studenta kształcącego się w innym mieście to miesięczny wydatek rzędu 1 500 zł. To znaczne sumy, ale zwykle nie pojawiają się one niespodziewanie. – Szykując się na powitanie potomka rodzice mają co najmniej kilka miesięcy, żeby przygotować budżet na nowe wydatki. Z kolei między narodzinami dziecka, a rozpoczęciem przez nie studiów mija zwykle blisko 20 lat, dlatego też zawczasu powinniśmy pomyśleć o środkach przeznaczonych na jego przyszłą edukację – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expandera. – Przede wszystkim musimy określić nasz cel, a więc sumę, jaką chcemy zgromadzić. Od jej wysokości będą zależały dalsze kroki. Powinniśmy pamiętać, że im wcześniej zaczniemy gromadzić niezbędne środki, tym większą sumę zdołamy zebrać i tym mniejsze będą nasze wyrzeczenia. Regularne odkładanie nawet drobnych sum, pozwala z czasem zebrać znaczny kapitał, który można przeznaczyć na potrzeby dziecka – remont jego pokoju, wyjazd wakacyjny czy edukację – wyjaśnia ekspert.

Finansowe konsekwencje wypadków

Zestawienie przykładowych kosztów następstw wypadków spowodowanych przez dzieci:
– wstawienie szyby samochodowej wybitej piłką – ok. 500 zł-usunięcie zarysowania lakieru samochodowego – ok. 300 zł

– wymiana zniszczonej ramy rowerowej – ok.150 zł

– wstawienie implantu zębowego – ok. 2 500 zł

Źródło: Analiza własna Expander Advisors

 

Gromadzenie pieniędzy to jedno, powinniśmy jednak pamiętać także o ograniczaniu niepotrzebnych wydatków. Do nich na pewno należą koszty związane z wypadkami naszych dzieci. Jest to szczególnie ważne, ponieważ nie zawsze możemy ich uniknąć. Dodatkowe konsekwencje finansowe dotyczące np. uszkodzenia przez pociechę cudzej własności, zabiegów rehabilitacyjnych czy opieki medycznej, to problemy, którym możemy natomiast zapobiec dzięki odpowiedniemu ubezpieczeniu. – Rynek oferuje wiele polis przygotowanych z myślą o dzieciach – zauważa Jarosław Sadowski, Expander.
Najpopularniejsze są ubezpieczenia grupowe, które swoim podopiecznym proponują szkoły czy uczelnie.  Niestety nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie. Tego typu produkty zwykle są bardzo tanie, ale nie oferują zbyt obszernej ochrony, a suma świadczeń jest niewielka. Oznacza to, że w razie nieszczęścia możemy nie dostać odszkodowani lub będzie ono niewystarczające. Warto więc poszukać ofert ubezpieczeniowych, które dadzą nam i naszemu dziecku faktyczną ochronę przed następstwami nieszczęśliwych wypadków, zarówno w szkole, jak i w domu czy na wycieczce.

Przezorny zawsze ubezpieczony

Oprócz ubezpieczeń warto również przygotować swoje domowe finanse na nieprzewidziane kłopoty. Aby poradzić sobie z wszystkimi nagłymi wydatkami związanymi z wychowaniem dzieci warto stworzyć tzw. poduszkę finansową. Chodzi to, aby zgromadzić kwotę, którą będziemy mogli wykorzystać w razie np. utraty pracy. Zdaniem ekspertów powinna ona wynosić nie mniej niż równowartość trzykrotności miesięcznych opłat i kosztów życia. – Taka suma umożliwi nam poradzenie sobie w przypadku nagłych wydatków lub przejściowych kłopotów finansowych. Takie pieniądze na czarną godzinę powinny być oddzielone od innych oszczędności gromadzonych na studia dziecka czy na emeryturę. Podbieranie pieniędzy już wcześniej zaoszczędzonych i wydawanie ich na bieżące potrzeby jest bowiem jedną z głównych przyczyn porażki w długoterminowym oszczędzaniu – radzi Jarosław Sadowski, Expander.

 

[1] Centrum Adama Smitha, „Koszty wychowania dzieci w Polsce 2012″. Wyliczenia dotyczą opieki do momentu ukończenia przez dziecko 20 roku życia.

[2]CBOS, „Wydatki rodziców na edukację dzieci w roku szkolnym 2013/2014”

źródło: Expander

 

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Produkcja przemysłowa wzrosła o 1,3% w strefie euro, Polska odnotowała największy wzrost

Według szacunków Eurostatu, porównując maj 2018 r. do kwietnia 2018 r., wzrosła sezonowa produkcja p...

Piątek 13-go pod znakiem wejścia w życie regulacji dot. kryptowalut

Od dzisiaj, 13 lipca, wchodzą w życie przepisy regulujące kryptowaluty. Nowe regulacje mają monitoro...

Drożejący frank martwi tylko zadłużonych

W ciągu niespełna trzech miesięcy kurs franka wzrósł o ponad 30 groszy, czyli o 9,5 proc. Zwiększyły...

Od dziś obowiązują amerykańskie cła na chińskie produkty

Dopiero teraz zobaczymy jaka jest rzeczywista pozycja i strategia obu stron handlowego sporu i czy b...

Przedsiębiorcy przeciwko podatkowi od linków i filtrowaniu sieci

Przedstawiciele największych polskich związków przedsiębiorców i stowarzyszeń reprezentujących firmy...