piątek, Czerwiec 22, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "DM TMS Brokers"

DM TMS Brokers

To pytanie z początkiem każdego roku zadają sobie wszyscy inwestorzy. Po okresie wieloletniej hossy na rynkach akcji odpowiedź na to pytanie jest szczególnie istotna. Dzisiaj inwestorzy krajowi bez większych trudności mogą lokować kapitał na rynkach światowych, nie są więc ograniczeni tylko do warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Powinniśmy zatem poznać główne globalne trendy inwestycyjne, aby efektywnie alokować swój kapitał.

Przez ostatnie 2 lata w gospodarce światowej dokonało się wyraźne i szerokie przyspieszenie wzrostu gospodarczego, co znalazło odzwierciedlenie we wzrostach na rynkach akcji. Odbyło się ono w otoczeniu niskiej inflacji, przy silnym wsparciu polityki banków centralnych tak w USA, jak i w Europie, a w USA dodatkowo w efekcie impulsu fiskalnego. Od dłuższego czasu utrzymuje się też rekordowo niski poziom zmienności indeksów rynków akcji.

– Porównanie atrakcyjności indeksów rynków światowych wypada na korzyść indeksów europejskich, a w tym obszarze, dużych spółek vs. małe. Ponadto uwagę przyciągają wyśrubowane wyceny amerykańskich indeksów, co znajduje odzwierciedlenie w wysokich odczytach wskaźników: cena do zysku (C/Z) i cena do wartości księgowej (C/WK).  Implikują one wysokie prawdopodobieństwo ruchów korekcyjnych. W związku z czym osiąganie zadowalających stop zwrotu będzie wymagało bardziej selektywnego podejścia do inwestycji zarówno na poziomie branż jak i konkretnych spółek – mówi Paweł Jackowski, Dyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami DM TMS Brokers.

Sektor technologiczny to o wiele więcej, niż Amazon, Facebook i Alphabet

Rosnące wyceny technologicznych mega capów, mają silnie umocowanie w poprawie wyników tych spółek, lecz przestrzeń do kontynuacji tego procesu jest ograniczona. Dzieje się tak ze względu na bariery makroekonomiczne dla konsumpcji w USA, czyli rosnące stopy procentowe, wieloletnie minimum stopy oszczędności i wysokie zadłużenie netto wśród 20% najmniej zarabiających.

Dlatego znacznie większe możliwości oferują spółki z wcześniejszych etapów łańcucha dostaw. Na uwagę zasługują  m.in. takie firmy jak producenci półprzewodników i układów scalonych –  np. BE Semiconductor Industries, czy Cypress Semiconductor Corp.; dostawcy usług IT – Salesforce.com, SAP i Tencent Holdings. W kręgu zainteresowań inwestorów nastawionych na wysokie stopy zwrotu powinni znajdować się także producenci gier komputerowych, przykładowo takie spółki jak: Ubisoft Entertainment i Activision Blizzard.

Czy to już koniec hossy na światowych rynkach obligacji?

Na rynku obligacji wyraźne są dwie tendencje. W USA postępuje wypłaszczenie krzywej dochodowości w efekcie wzrostu kosztu finansowania krótkoterminowego. Proces ten przyspieszył w II półroczu 2017 r. i historycznie jest sprawdzonym prognostykiem kłopotów i wzrostu zmienności na amerykańskim rynku akcji z uwagi na pogorszenie warunków finansowania i co za tym idzie płynności na rynku. W Europie, natomiast od kilkunastu miesięcy stabilnie rosną stawki swapów na stopę procentową, które są dobrym miernikiem oczekiwań rynku w zakresie przyszłej ścieżki stóp procentowych. Wzrost kosztu pieniądza zarówno na rynku amerykańskim jak i na rynku europejskim mogą przybrać na sile i wywierać presję na rynki akcji w sytuacji, gdy przyspieszy inflacja.

– W obliczu globalnie rosnących rentowności, podnoszenia stóp przez Fed i inne banki centralne kluczową kwestią staje się zarządzanie ryzykiem stopy procentowej w portfelach dłużnych, a jednocześnie uzyskiwanie stabilnego realnego dochodu z portfela obligacji. Portfel obligacji korporacyjnych w obecnej sytuacji wymaga szerokiej dywersyfikacji, w celu ograniczenia ryzyka związanego z ich bieżącymi wysokimi wycenami. W naszej ocenie modelowy portfel długu korporacyjnego powinien być przeważony w obligacjach amerykańskich o ratingu inwestycyjnym, charakteryzować się relatywnie krótkim terminem do wykupu, a dodatkowo powinien zawierać instrumenty dające ekspozycję na wzrost rentowności na rynku – wyjaśnia Paweł Jackowski, DM TMS Brokers
S. A.

Metale szlachetne – czy będą błyszczeć w 2018 r.?

Ceny metali szlachetnych w ciągu najbliższych 12-tu miesięcy będą wspierane wieloma czynnikami: stopniowym wzrostem oczekiwań inflacyjnych w głównych gospodarkach, stabilnymi napływami do ETF-ów surowcowych, wzrostem deficytu fiskalnego w USA, wzrostem zmienności na rynkach akcji oraz relatywnie słabym dolarem amerykańskim. Dodatkowo cykl podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych historycznie wspierał ceny kruszców, a potencjalne odbicie inflacji utrzyma stopy realne na poziomach bliskich zeru lub ujemnych.

 

 

 

 

 

 

Czy mogą zaskoczyć rynki w 2018 roku? To pytanie sobie niemal każdy inwestor. Solidne fundamenty polskiej gospodarki, które wyłaniają się z bieżących danych, pozwalają patrzeć z optymizmem na nadchodzące kwartały. W 2018 roku średnie tempo wzrostu PKB powinno wynieść 3,9 proc. Będzie to mniej niż 4,4 proc. zakładane na ten rok, ale wciąż świadczy o bardzo dobrej sytuacji. Wzrost konsumpcji może spowolnić, gdyż utracimy efekt różnicy w pełnym oddziaływaniu programów polityki społecznej, ale systematyczna poprawa sytuacji na rynku pracy zapewni dopływ dodatkowego dochodu rozporządzalnego dla gospodarstw domowych.

– W inwestycjach możemy spodziewać się umiarkowanego przyspieszenia, choć głównie po stronie aktywności samorządów przed jesiennymi wyborami. Dalej z inwestycjami ociąga się sektor prywatny, nawet pomimo możliwości posiłkowania się środkami unijnymi. Bez wyraźnych zmian lub zachęt po stronie polityki gospodarczej, które przebudziłyby kapitał prywatny, spodziewamy się wzrostu inwestycji w tym segmencie poniżej przeciętnej – mówi Konrad Białas, Główny Ekonomista DM TMS Brokers S.A.

Bezrobocie dalej powinno maleć, a stopa bezrobocia powinna spaść do 6,1 proc., co byłoby najlepszym wynikiem od 1990 r. Pomimo tego nie przewidujemy eksplozji w dynamice wynagrodzeń. Nasze obawy krążą wokół wydatków przedsiębiorstw na środki trwałe, które jeśli pozostaną na niskim poziomie, będą hamować przyrost nowych miejsc pracy, a zatem i popyt na pracę może być słabszy. W rezultacie przy braku przebudzenia presji płacowej oczekujemy stabilizacji inflacji blisko celu inflacyjnego NBP, tj. 2,5 proc. Prognozujemy, że średnioroczna inflacja CPI wyniesie 2,1 proc., co jednak pozostanie pokłosiem drożejącej żywności oraz paliw na rynkach światowych – mówi Konrad Białas, Główny Ekonomista z DM TMS Brokers S.A.

Najsilniejszy skok cen konsumenta powinien być obserwowany pod koniec drugiego kwartału do 3 proc. Ogólnie jednak trendy inflacyjne nie powinny niepokoić Rady Polityki Pieniężnej i nie zakłócać strategii forsowanej przez prezesa NBP Adama Glapińskiego, że stopy procentowe nie zostaną podwyższone do końca 2018 r.

Silne fundamenty polskiej gospodarki pozornie powinny dawać siłę polskiemu złotemu w nadchodzących kwartałach. Czynnikiem równoważącym, jeśli nie chwilami przeważającym, będzie bierna postawa RPP w dobie podwyżek stóp procentowych za granicą. Pogorszenie relatywnej atrakcyjności odsetkowej inwestycji w złotym może zagrażać stabilności waluty. Zakładamy osłabienie złotego do 4,30 w 2018 r.

 

Wypowiedź: Konrad Białas, główny ekonomista DM TMS Brokers.

 

Złoty osłabiał się dwa tygodnie. Uważamy, że przy 4,35 wzrosty kursu EUR/PLN zostaną zahamowane. To dobry punkt do aktywizacji popytu na polską walutę. W pobliżu przebiega bowiem 200 – sesyjna średnia i usytuowany jest lipcowy dołek.

Rynek stopy wycenia pełną obniżkę o 25 pb w rocznym horyzoncie. Naszym zdaniem do niej nie dojdzie a w wycenie przyszłej ścieżki stóp nie ma już przestrzeni do uwzględniania dalszych redukcji kosztu pieniądza. Inny słowy kanał stopy procentowej będzie w najbliższym czasie mieć neutralny lub nawet pozytywny wpływ na złotego. Seria słabych danych, która trafiła na rynek w sierpniu i obrazowała koniunkturę w lipcu nie jest podstawą by rewidować pozytywne oczekiwania względem perspektyw polskiej gospodarki.

Publikowana dziś rewizja PKB za II kwartał powinna mieć silnego wpływu na rynek pod warunkiem, że silna pozostanie w nich konsumpcja prywatna a słabe inwestycje. Publikowany pojutrze PMI dla przemysłu w świetle naszych prognoz odbije z prawie dwuletnich minimów (50,3 pkt) do 51,1 pkt. Deflacja w sierpniu w ujęciu rok do roku naszym zdaniem nie ulegnie pogłębieniu – dynamika CPI pozostanie na pułapie -0,9 proc. W rezultacie nie widzimy po stronie informacji z gospodarki zagrożenia dalszym osłabieniem złotego.

Głównym lokalnym czynnikiem ryzyka pozostaje rewizja ratingu ze strony Moody’s zaplanowana na 9 września. Tyle tylko, że po ubiegłotygodniowym komunikacie agencji ratingowej, który odcisnął już piętno na wycenie rodzimej waluty, czynnik ten również nie powinien w najbliższych dniach stanąć na drodze odrabianiu strat przez złotego.

Od czasu gdy ECB rozpoczął skup aktywów bilans banku rozszerzył się o przeszło 55 proc. Euro traciło na wartości w oczekiwaniu na agresywne luzowanie. Od czasu gdy skupiono pierwszą obligację wspólna waluta nie osłabiła się. Wręcz odwrotnie: w ostatnich dniach była najmocniejsza od kilkunastu miesięcy (indeks ważony obrotami handlowymi, czyli tzw. kurs efektywny). Władze monetarne mają jednak asa w rękawie, a jest nim fakt, że obecnie właściwie nikt nie spodziewa się kolejnej odsłony luzowania. Generalnie, oczekujemy zmiany polityki komunikacji z rynkiem: banki centralne mniej explicite niż w ostatnich kwartałach będą komunikować swoje zamierzenia. Dziś poznamy nie tylko agregaty pieniężne i statystyki dotyczące dynamiki akcji kredytowej do sfery realnej, ale także wstępne dane inflacyjne z Niemiec i Hiszpanii, które dadzą wskazówkę czego oczekiwać przed danymi z całej strefy euro. EUR/USD pozostaje pod 1,12, ale ponad 55 – sesyjną średnią ruchomą, która przebiega ponad 1,1150. Z obecnych poziomów i po zawróceniu przez rentowność amerykańskich dziesięciolatek pod 1,60 proc. nie oczekujemy dalszych spadków kursu. Przed piątkowym raportem z rynku pracy dolar zagrożony jest korekcyjnym osłabieniem. Przeciwnie niż wystąpienia z Jackson Hole, seria publikacji niesie ze sobą asymetryczne ryzyko osłabienia USD. Warto także zwrócić uwagę na słowa Fischera, który w piątek wywołał umocnienie dolara. Jego wystąpienie publiczne zaplanowane jest na 12:30 polskiego czasu.

 

Bartosz Sawicki
Kierownik Departamentu Analiz
DM TMS Brokers

W pokłosiu piątkowych wystąpień publicznych w Jackson Hole dolar wyraźnie się umocnił. Wycena prawdopodobieństwa podwyżki już na wrześniowym posiedzeniu FOMC podniosła się do 42 proc. a rentowność amerykańskich dziesięciolatek w końcu wzrosła ponad 1,60 proc. Znów inwestorzy wyczekiwać będą piątku, tym razem ze względu na raport z rynku pracy za sierpień, który zdeterminuje termin drugiej w cyklu podwyżki.

Jednocześnie zmienia się układ sił na rynku. Przed Jackson Hole inwestorzy ograniczali pozycję dolarową czwarty tydzień z rzędu i do pułapów najniższych od półtora miesiąca. Przed piątkowymi danymi z rynku pracy, zagrożenia leżą po drugiej stronie. Słaby raport przekreśliłby szansę na szybką podwyżkę i skutkowałby dynamicznym osłabieniem amerykańskiej waluty. Należy przy tym postawić pytanie: co oznacza słaby raport? Yellen odnosiła się ostatnich dniach do trzymiesięcznej średniej zmiany zatrudnienia. Obecnie przybiera ona wartość 190 tys. etatów.

Pamiętać przy tym należy, że ostatni komplet danych był tak naprawdę najlepszy od prawie dwóch lat. Przemawia za tym połączenie silnego przyrostu liczby etatów, ich równomiernego rozłożenia pomiędzy gałęziami gospodarki, wysokiej dynamiki płac i przyrostu średniej liczby przepracowanych godzin w tygodniu.

Warto też odnotować, że wiosną nawoływanie do letniej podwyżki stóp płynęło przede wszystkim ze strony decydentów reprezentujących regionalne banki wchodzące w skład systemu Rezerwy Federalnej. Tymczasem w ostatnich kilkunastu dniach słowa o bliskości podwyżek padły z ust stojącej na czele Fed Janet Yellen oraz wiceprezesów (Dudley i Fischer). To o tyle istotna zmiana, że najbardziej prominentni przedstawiciel władz monetarnych częstokroć wyznaczają kierunek głosowania tym niezdecydowanym.

Poniedziałek to dzień wolny w Londynie i dlatego należy oczekiwać mniejszej zmienności. Mimo to warto zwrócić uwagę na rewizję PCE Core, czyli preferowanej przez Fed miary presji inflacyjnej. Dolar powinien pozostać mocny, ale pole do jego dalszej aprecjacji na dzisiejszej sesji jest bardzo ograniczone. Eurodolar powinien pozostać w przedziale 1,1150 – 1,1230.

 

Bartosz Sawicki
Kierownik Departamentu Analiz
DM TMS Brokers

Prysł apetyt na ryzykowne aktywa i waluty, dolar amerykański odzyskał rezon. Więcej w tym korekty napędzanej awersją do ryzyka niż aprecjacji wynikającej z sytuacji fundamentalnej. Rynek amerykańskich obligacji skarbowych nadal znajduje się w newralgicznej sytuacji.

Dochodowość papierów dziesięcioletnich z wielkimi problemami broni pułapu 1,65 proc. Jego przełamanie stanie na drodze umocnienia dolara amerykańskiego. Odmienny scenariusz sugeruje historia. Obecny przebieg notowań bardzo mocno przypomina ten obserwowany w 2012 roku. Wtedy dochodowość papierów USA również kilkukrotnie atakowała lokalne minima by finalnie mocno odbić. Oczywiście jeśli historia miałaby się powtórzyć dolar wznowiłby aprecjację.

Bacznie należy śledzić też losy dolara australijskiego. W tym roku wielokrotnie AUD/USD z wyprzedzeniem reagował na zmiany szerszego, dolarowego sentymentu. Ekstrema tej pary walutowej poprzedzały zwroty indeksu dolarowego czy też efektywnego kursu dolara amerykańskiego. Dlatego też istnieje spora szansa, że potencjalny zwrot w notowaniach dolara australijskiego zasygnalizuje rodzenie się popytu na dolara i zwrot innych par. Zejście pod 0,7380 otwierać będzie drogę do głębszego cofnięcia AUD/USD.

EUR/USD odpadł od 1,1420 i obecnie jest najniżej w tym tygodniu (okolice 1,13). Spodziewamy się kontynuacji zniżkę, dl których kluczem będzie zakończenie tygodnia poniżej 1,1330. Dla zwolenników siły dolara cały czas atrakcyjne wydają się też poziomy kursu USD/JPY. EUR/PLN zrealizował cel 4,31 a teraz odbija do 4,35. Uważamy, że wzrosty nie mają potencjału by dojść do 4,40 i wartość złotego powinna być stabilna w przedziale 4,32-4,36.

Wczorajsze dane z rynku pracy USA wykazały skromy spadek liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Oczywiście to nie neguje słabych danych z rynku pracy za maj, ale daje nadzieje na rewizje w górę zmiany zatrudnienia i przede wszystkim nie sugeruje dramatycznego pogorszenia kondycji rynku pracy. Dziś najistotniejszymi danymi będzie indeks uniwersytetu Michigan, który oddaje nastroje gospodarstw domowych. Przed przyszłotygodniowym posiedzeniem Fed należy także zwrócić uwagę na oczekiwania inflacyjne będące częścią raportu.

 

Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

Już tylko kilka dni pozostało do pierwszej od blisko dekady podwyżki stóp procentowych w USA. Spodziewamy się zgodnie z rynkowym konsensusem podniesienia kosztu pieniądza o 25 pb.

Dalsze zwlekanie podniosłoby tylko poziom niepewności i przyniosło więcej szkody niż pożytku. W końcu FOMC obiecał, że w tym roku ma dojść do podwyżki. Jej brak byłby ciosem w już teraz nadszarpniętą wiarygodność amerykańskich władz monetarnych. Podwyżka jest od dłuższego czasu wyceniona w 80 procentach. Fed historycznie dążył do podobnego poziomu wyceny swoich ruchów i rzadko rozczarowywał inwestorów. Startowi cyklu zacieśniania towarzyszyć będzie bardzo łagodna retoryka. Władze podkreślą, że kolejne podwyżki będą zależne od kondycji gospodarki a koszt pieniądza będzie podnoszony bardzo powoli i ostrożnie. Taki zabieg ma na celu oczywiście niedopuszczenie to zbyt ostrego zacieśnienia warunków finansowych, w tym umocnienia dolara. Jednym kanałem oddziaływania na oczekiwania jest treść komunikatu i słowa Janet Yellen na konferencji prasowej po posiedzeniu FOMC.

Drugim – obecnie chyba ważniejszym – są projekcje optymalnego poziomu stóp procentowych w czasie prezentowane pod postacią tzw. wykresów kropkowych (dot chart). We wrześniu decydenci (głosujący i niegłosujący w 2015 roku; kropki są zawsze jednakowe) zakładali, że optymalnym poziomem stóp na koniec 2016 roku będzie 1,5 proc. Oznacza to dokładnie jedną podwyżkę o 25 pb na kwartał. Obecnie rynek pieniężny wycenia dokładnie dwie podwyżki na cały 2016 i uważamy, że w tym kierunku obniży się także mediana prognoz decydentów: z 1,5 do 1,25 proc. Ze względu na utrzymującą się i uporczywą niską inflacje możliwe jest obniżenie z 3,5 proc. poziomu stóp, który postrzegany jest jako neutralny i jest długoterminowym punktem docelowym.

Dzisiejsza sesja przebiegać będzie w atmosferze wyczekiwania na posiedzenie FOMC. Rynkowe nastroje będą także nadal pod wpływem notowań ropy. Dobry komplet danych z Chin opublikowany w ten weekend daje jednak szansę na stabilizację i korektę na rynkach akcji. Kalendarz makro nie dostarczy impulsu do większych wahań. Z rodzimej gospodarki poznamy dane o saldzie rachunku obrotów bieżących. Rynek zakłada skurczenie się deficytu z 959 do 595 mln euro. Prognoza TMS Brokers zakłada saldo na poziomie -510 mln euro. Choć rynek nie zwykł reagować na doniesienia o sytuacji w bilansie płatniczym, to pozytywne tendencje w tym zakresie są w ostatnich kwartałach ważnym elementem pozytywnego postrzegania perspektyw złotego na tle innych walut emerging markets. Dane o podaży pieniądza mają charakter neutralny dla EUR/PLN. Zgodnie z konsensusem spodziewamy się wzrostu rocznej dynamiki tego agregatu pieniężnego z 9,2 do 9,3 proc. Naszym zdaniem polska waluta w najbliższym czasie rozpocznie nadrabianie osłabienia z ostatnich tygodni. Warto odnotować, że w notowaniach innych walut regionu dominuje dziś tendencja aprecjacyjna. USD/ZAR w poprzednim tygodniu wystrzelił o 10 proc. Dziś kurs cofa się o 5 proc. za sprawą kolejnych roszad na stanowisku ministra finansów. Jeśli zaś chodzi o przestrzeń G-10 to uważamy, że dolar ma szansę zyskiwać w kolejnych dniach do walut defensywnych, szczególnie atrakcyjne wydają się nam zwłaszcza długie pozycje w USD/CHF.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

Koniec miesiąca często zdominowany jest przez przepływy kapitału bilansujące portfele inwestycyjne. Tym razem jest inaczej. Ruchy kapitału jako odizolowany czynnik mogą w naszej ocenie negatywnie oddziaływać na euro, dolara, jena i wspierać funta, dolara kanadyjskiego i dolara australijskiego. Na pierwszy plan wysuwają się posiedzenia banków centralnych a zwłaszcza Rezerwy Federalnej (19:00). Poza tym decyzje o koszcie pieniądza zapadną dziś w Szwecji (09:30) i Nowej Zelandii (21:00) a w piątek także w Japonii.

W obliczu silnej gołębiości ECB zaprezentowanej w ubiegłym tygodniu, w środę szwedzki Riksbank nie może pozwolić sobie na pozostanie w tyle i ryzykowanie aprecjacji korony. Wydłużenie programu QE wydaje się nam bardziej prawdopodobne niż obniżka stopy repo, choć nie można wykluczyć zdwojonej interwencji. Ryzyka wyraźnie przemawiają za krótką pozycją w koronie – preferujemy długą w GBP/SEK.

Fed to nie ECB. Nie można liczyć, ani na wykluczenie podwyżki w grudniu, ani też na podanie na tacy potwierdzenia, że do niej dojdzie. Nie będzie konferencji, nie będzie nowych prognoz, nie będzie też zmian w polityce. O reakcji inwestorów zdecydują niuanse. Tyle w największym skrócie można napisać o posiedzeniu FOMC. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Fed będzie dążyć do uzyskania takiego wydźwięku Komunikatu, który jak najmniej „ruszy” rynkowymi oczekiwaniami. Zmiany w treści dokumentu może też blokować silny podział w Komitecie ewidentny po wrześniowym posiedzeniu i w późniejszych wystąpieniach decydentów.Wydaje się jednak, że rynek nieco zbyt małą szansę przypisuje podwyżce w grudniu, co może wesprzeć dolara. Innymi słowy FOMC chcąc mieć otwartą drogę do podwyżki w 2015 roku, nie będzie w stanie zrobić nic co załamie spadkową tendencję w notowaniach EUR/USD. Z drugiej strony decydenci będą starać się ograniczyć bezpośrednie umocnienie dolara. Skutek uboczny jest taki, że w kolejnych tygodniach ponownie wzrośnie znaczenie danych makro z USA. Więcej na temat posiedzenia w serwisie TMS NonStop i Raporcie Fed: palec nadal na spuście.

Po RBNZ nie można oczekiwać za wiele, a jeśli już to gołębiego zaskoczenia. W swoim ostatnim komentarzu prezes RBNZ Wheeler stwierdził, że biorąc pod uwagę poprawę wskaźników ekonomicznych kolejna obniżka stopy OCR jest możliwa, ale nie nieuchronna. Niepewne otoczenie zewnętrzne połączone z brakiem presji inflacyjnej skłania do obniżki, jednak bank poczeka zapewne na grudniowe prognozy, by mieć więcej danych do podjęcia decyzji. Niezależnie od tego w naszej ocenie rynek zbyt skromnie wycenia gołębiość RBNZ, co wzmacnia ryzyko deprecjacji dolara nowozelandzkiego.
W oczekiwaniu na decyzje banków centralnych na rynku dominuje umiarkowana awersja do ryzyka. Cofają się indeksy, spadłą rentowność obligacji USA, a na pierwszy plan wysuwa się potężna przecena ropy naftowej. W takim środowisku złoty ma problemy z rozpoczęciem wymazywania przedwyborczego osłabienia i tkwi ponad 4,25, ale pod szczytami z ubiegłego tygodnia. Oczekujemy jednak, że w listopadzie polska waluta będzie zyskiwać na wartości.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

 

Z kilkugodzinnym opóźnieniem PKW podała oficjalne wyniki dotyczące liczby Partii w parlamencie, który utworzy pięć frakcji politycznych. Do sejmu nie wchodzą: Zjednoczona Lewica, Korwin i Razem. EUR/PLN nie zareagował, a dziś rano kurs wychodzi ponad 4,28.

Oficjalne wyniki niedzielnego głosowania wraz z ostatecznym podziałem miejsc i personaliami przyszłych parlamentarzystów zostaną (planowo) upublicznione w godzinach popołudniowych. Potwierdzenie samodzielnych rządów PiS jest zgodne z rynkowymi oczekiwaniami i nie powinno wywołać znacznej pozytywnej reakcji. Inaczej rzecz ma się z nazwiskami kluczowych dla kształtu polityki budżetowej i gospodarczej ministrów, ale nie spodziewamy się odsłonięcia kart już dziś. Podtrzymujemy nasz pogląd, że złoty został obarczony zbyt dużą premią za ryzyko polityczne. Wszystkich postulatów PiS nie da się wprowadzić jednocześnie, a już zupełnie niemożliwe jest ich wdrożenie natychmiastowe. I tak np. obciążenie fiskalne banków i jednoczesne obarczenie ich kosztami przewalutowania kredytów walutowych jest niewykonalne bez stworzenia gigantycznego ryzyka dla sektora. Wraz z wygasaniem premii za ryzyko EUR/PLN powinien schodzić na niższe pułapy i osuwać się pod 4,20. Taki pogląd oczywiście jest tylko wspierany jest przez gołębie stanowisko ECB.

Uważamy, że optymalną strategią pozostaje sprzedawanie odbić EUR/USD. W krótkim terminie podaż powinna intensyfikować się w okolicach 1,11. Publikowane dziś dane o podaży pieniądza powinny być neutralne dla kursu, ale jednocześnie potwierdzić ożywienie akcji kredytowej do sfery realnej. Kombinacja zachodzącego ożywienia i ultra łagodnej polityki ECB to dobre środowisko dla złotego (i oczywiście europejskich rynków akcji). Słabość euro naszym zdaniem można najlepiej zdyskontować względem funta szterlinga. Dzisiejsze dane z Wysp, czyli szacunki dynamiki PKB za III kwartał powinny wykazać nieco wolniejsze tempo wzrostu niż w II kwartale (0,7 proc. kw/kw). Konsensus ukształtował się na poziomie 0,6 proc. kw/kw. Taka wartość publikacji może jednak wystarczyć by umocnić funta. Odczyt na poziomie 0,5 proc. jest spodziewany przez znaczną część rynku. W takim wypadku odbicie nie powinno być trwałe i może być dobrą okazją do odnawiania krótkich pozycji na EUR/GBP. Dopiero niższy odczyt może dać impuls do silniejszego odreagowania.

Dolar w drugiej części poprzedniego tygodnia stał się po raz kolejny beneficjentem perspektyw polityki Fed. Nawet odroczone podwyżki stóp kontrastują z gołębim zwrotem w polityce ECB, BoC czy PBoC. Jednocześnie niskie wyceny akcji stały się ważnym motorem notowań w ostatnich tygodniach. Odbicie na giełdach (DAX w październiku odbił o 11 proc., S&P 500 o 8 proc.) będzie asymetrycznie przekładać się na wzrosty rentowności. Silniej rosnąć będzie dochodowość długu USA niż trzymana w ryzach przez politykę ECB rentowność obligacji krajów strefy euro. To będzie przekładać się na spadki EUR/USD. Ewentualna słabość w zamówieniach na dobra trwałego użytku powinna zostać przypisana małej liczbie zamówień na samoloty Boeing. Zniżki cen paliw i wzrosty na Wall Street to dobra wróżba przed publikacją wskaźnika nastrojów konsumenckich. Przed kończącym się jutro posiedzeniem FOMC reakcja na dane powinna być umiarkowana. Wygaśnięcie napięć na rynkach finansowych skieruje uwagę Fed na dane, które będą napływać do grudniowego posiedzenia.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

 

Ostatnie godziny to klasyczny risk on – rik off, czyli gwałtowne zmiany nastrojów i przepływy kapitału pomiędzy klasami aktywów. Można odnieść wrażenie, że cofnęliśmy się do roku 2011, gdy rynki pozostawały w tym trybie. Jedyna różnica jest taka, że teraz euro zachowuje się jak typowa waluta defensywna. Pod nieobecność chińskich inwestorów rynek wykazuje się dużą chimerycznością. Odwrócone zostało odbicie na giełdach, wymazana zwyżka cen ropy. Bez dowodów, że panika na parkiecie w Szanghaju została zahamowana, nie będzie silnego odbicia.

Waluty surowcowe ponownie znalazły się pod presją, EUR/USD nieco podskoczył. Kurs znajduje się pomiędzy średnimi 55 – i 100 – sesyjnymi oraz średnią 200 – okresową , która przebiega przy 1,13. W ślad za spadającym indeksem Nikkei 225 (7 proc. w skali tygodnia, najgorszy tydzień od przeszło roku) niżej schodzi USD/JPY. Fiaskiem zakończyła się też pierwsza próba trwałego zejścia EUR/PLN poniżej wsparcia 4,21. Funt osłabia się do dolara już dziewiąty dzień z rzędu. Rynek stopy wycenia, że do pierwszej podwyżki stóp w Wielkiej Brytanii dojdzie najwcześniej w III kwartale 2016 roku. Naszym zdaniem dojdzie do tego zdecydowanie wcześniej i w tym świetle osłabienie funta wydaje się zbyt drastyczne i przejściowe. Brytyjska waluta na większe odbicie może liczyć dopiero po przyszłotygodniowym posiedzeniu Banku Anglii.

Mario Draghi ponownie wykazał się wczoraj kunsztem w sterowaniu rynkowymi nastrojami bez zmiany parametrów polityki monetarnej. Prezes ECB przybrał nie tylko gołębi, ale też zaniepokojony ton. Bank zwiększając pulę obligacji, które podlegać mogą skupowi zrobił pierwszy krok w kierunku rozszerzenia QE. Potrzebę takiego ruchu mogą uzasadniać nowe, niższe prognozy wzrostu i ścieżki dynamiki cen. Sam Draghi podkreślił, że z miejsca stają się one zagrożone, gdyż zostały sformułowane w oparciu o dane z pierwszej połowy sierpnia, czyli przed ostatnią falą przecen na rynkach giełdowych i towarowych oraz dynamicznej, wręcz skokowej aprecjacji wspólnej waluty. EUR/USD pozostał jednak ostatecznie ponad 1,11. Uważamy, że kurs będzie dryfował niżej, a przy potencjalnych rajdach euro decydenci mogą przystąpić do werbalnych interwencji.

Dzisiejsze dane z rynku pracy będą ostatnią szansą by Fed uzyskał jednoznaczny argument, że może we wrześniu bezpiecznie podnieść koszt pieniądza. Inwestorzy mają na uwadze, że dane za sierpień wielokrotnie rozczarowywały, a potem były ostro rewidowane w górę ( od 2011 roku o przeciętnie o niemal 100 tys.) Tylko odczyt poniżej 150 tys. wykluczy naszym zdaniem podwyżkę na najbliższym posiedzeniu. Oczywiście należy zwrócić uwagę na szersze spektrum wskaźników ze szczególnym uwzględnieniem dynamiki płac. Potencjalny słaby odczyt nie powinien być postrzegany jako okazja do powrotu na rynki wschodzące. W takim wypadku należałoby szukać w przestrzeni G-10. Tuż przed publikacją danych wystąpienie publiczne głosującego zadeklarowanego jastrzębia, J. Lackera. Jego temat to w wolnym tłumaczeniu argumenty przeciwko dalszemu zwlekaniu z podwyżkami stóp, więc rynek powinien przejść obok wydarzenia dość obojętnie.

autor: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

Strach przekroczył wczoraj granice mierzalności. Rynek opcji na S&P500 stał się przejściowo tak płytki, że obliczanie indeksu VIX cieszącego się mianem wskaźnika strachu zostało zawieszone. Z kolei małą głębokość rynku walutowego obrazują dynamiczne, skokowe tąpnięcia i wystrzały kursów. O ile nocny ruch USD/ZAR do 14,00 nie jest aż tak bardzo szokujący, to runięcie NZD/USD z 0,6570 do 0,6130 nakazuje zachować ostrożność.

Głównym beneficjentem paniki są euro (jako nowa waluta finansująca carry trade), jen i frank szwajcarski, pod presją znajdują się natomiast waluty surowcowe (dolary australijski i nowozelandzki) silnie powiązane z koniunkturą w Chinach. Rano EUR/USD jest przy 1,1550, a USD/JPY w okolicach 119,10. EUR/PLN wprawdzie naruszył na chwilę ponad szczyt z lipca i znalazł się najwyżej od siedmiu miesięcy, ale nie uruchomiło to lawinowej wyprzedaży złotego. Jednak bez trwalszej stabilizacji rynków akcji nie ma co liczyć na wyraźną aprecjację.

Choć dziś na giełdzie w Szanghaju nadal akcje mocno tanieją (drugi dzień z rzędu o około 8 proc.), to inwestorzy są już gruboskórni – na głównych rynkach notowania stabilizują się, a wręcz odbijają. Kontrakty terminowe na S&P500 czy DAX zyskują około 2 proc. Nie tylko korekta przeceny na giełdach może przełożyć się dziś na osłabienie euro. We wczesnych godzinach popołudniowych, a dokładnie o godz. 12:40 wystąpienie publiczne osoby numer dwa w ECB, czyli Victora Constancio. Istnieje spora szansa na werbalną interwencję, która będzie miała na celu osłabienie euro. Biorąc pod uwagę, że w przypadku ECB są one rzadkością, istnieje duża szansa na sporę reakcję rynku na potencjalnie słowa Constancio. Umocnienie euro (bardzo silne do dolara i jeszcze silniejsze do koszyka ważonego obrotami handlowymi) i nowe minima ropy naftowej denominowanej w euro mogą obudzą w decydentach strach przed załamaniem się cen i mogą skłaniać do jednoznacznie gołębich i mocnych słów. Wszak znów wyraźnie obniżają się oczekiwania inflacyjne, a do tego na rynkach mamy wybuch zmienności niweczący (i tak skromny) efekt dochodowy programu QE.

O godz. 10:00 poznamy indeks Ifo z Niemiec. Istnieje ryzyko negatywnego zaskoczenia, jednak nie jest ono bardzo duże. Spore odchylenie od prognoz może jednak wywołać silną reakcję na rynku. W godzinach popołudniowych poznamy szereg odczytów z amerykańskiego rynku nieruchomości oraz indeks Conference Board. Nastroje konsumentów w USA powinny odbić, sprzyjać temu będą i niskie ceny paliw i dobra kondycja rynku pracy.

Sporządził: Bartosz Sawicki, DM TMS Brokers

Aktywność gospodarcza w USA miała wyjść spod silnego wpływu zimy w marcu. Dane, które w tym tygodniu napływały wcale tego nie potwierdzają. Wręcz przeciwnie: część publikacji, z wczorajszymi obrazującymi kondycję rynku nieruchomości na czele wskazuje na głębszą słabość. Wymówką nie może być też silniejszy dolar, to obok (wkrótce) wyższego kosztu pieniądza, kluczowy element nowej gospodarczej rzeczywistości, z którą zmierzyć muszą się konsumenci i przedsiębiorcy.

Seria słabych odczytów osłabia dolara do pozostałych walut G-10 i spycha rentowność dziesięciolatek USA pod 1,9 proc. W takim otoczeniu szczególnie mocne będą waluty surowcowe z dolarem kanadyjskim i koroną norweską na czele. Przez kolejne tygodnie euro zagraża groźba niewypłacalności Grecji. Termin spłaty raty pożyczki z MFW to 12 maja, więc przełomu w negocjacjach szybko się nie doczekamy. EUR/USD pokonał 1,07, ale nadal jest w szerszym przedziale 1,05 -1,10. Rynek skupił się na słabości dolara i przez palce patrzy na rynek długu strefy euro. A na nim wyprzedawane są obligacje Grecji oraz (mimo QE!) rośnie różnica dochodowości długu państw peryferyjnych i Niemiec. Uderza to wyraźne w indeksy, zwłaszcza notowania banków. Warto pamiętać, że historycznie eurodolar podążał za siłą relatywną banków amerykańskich i europejskich. Wzrost siły tych pierwszych wynikać będzie także z dobrych wyników finansowych. Strategia sprzedawania odbić do 1,07 zawiodła, inwestorzy będą zapewne szukać okazji do odnawiania krótkich pozycji bliżej 1,10. Dolar nie potrzebuje rewelacyjnych danych by zyskiwać na wartości, bo obecnie rynek stopy właściwie nie wycenia podwyżek stóp. Dziś impuls do korekcyjnego odbicia mogą dać wskaźniki inflacyjne, wzrost inflacji na poziomie CPI zapowiada chociażby sytuacja na rynku paliw. Inflacja bazowa powinna pozostać stabilna.

Funt szterling pozostanie wrażliwy na element ryzyka politycznego przed majowymi wyborami. Jednak z dzisiejszymi danymi z rynku pracy wiąże się szansa pod postacią wzrostu dynamiki wynagrodzeń ze względu na późniejszą wypłatę premii. Złoty oddalił się nieco od bariery 4,0, korekta powinna zostać zahamowana w okolicach 4,06, gdzie przebiega 21 – sesyjna średnia. Dane z rynku pracy tradycyjnie będą neutralne. Prognozujemy dynamikę wynagrodzeń na poziomie 2,1 proc. r/r (poniżej konsensusu 3,3 proc. r/r) , a zatrudnienie 1,2 (konsensus 1,1 proc. r/r).

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

W perspektywie kilkudziesięciu godzin amerykański dolar osłabia się do pozostałych przedstawicieli grona G-10. Najsilniejsze są waluty surowcowe wsparte czynnikami lokalnymi.

Bank Kanady zgodnie z oczekiwaniami nie obniżył stóp. W treści Raportu dot. polityki monetarnej zrewidowano prognozy makroekonomiczne. Podniesienie oczekiwanej ścieżki inflacji bazowej i potwierdzenie, że załamanie na rynku ropy nie zagraża gospodarce bardziej niż obawiano się w styczniu dały impuls do dynamicznej aprecjacji. Kurs USD/CAD zniżkował w kilkanaście godzin o 2,5 proc. i wybił się z kilkumiesięcznej konsolidacji. Dodatkowym wsparciem (podobnie jak w przypadku korny norweskiej) było silne odbicie cen ropy. Obecnie kurs odbija do 1,2330. Biorąc pod uwagę skrajne pozycjonowanie istnieje przestrzeń do kontynuacji umocnienia kanadyjskiej waluty. Kolejny cel kursu to 1,21. Dopiero powrót ponad 1,24 zaneguje nowy, spadkowy scenariusz.

Dolar australijski zyskuje dzięki dobrym danym z rynku pracy. Zatrudnienie nie tylko odnotowało ponad dwa razy silniejszy wzrost niż zakładał konsensus (37,7 vs. 15 tys.), ale także zrewidowano poprzednie odczyty stopy bezrobocia (z 6,3 na 6,2 proc.) i liczby nowych etatów (z 15,6 do 42 tys.). W marcu odsetek bezrobotnych obniżył się do 6,1 proc. Takie dane sprawiają, że znacznie spada potrzeba kontynuacji luzowania na majowym posiedzeniu RBA, a obniżka stóp była przecież niemal w pełni wyceniona przez rynek pieniężny. W rezultacie kurs AUD/USD notuje najsilniejszą trzydniową zwyżkę od 2013 roku i testuje ważną barierę 0,7740 – 0,7750. Zakończenie dnia ponad 21- sesyjną średnią i szczytem z początku kwietnia da impuls do zwyżek do 0,7780.

Silny jest również dolar nowozelandzki. Spadek cen nabiału i mleka w proszku okazał się mniej dotkliwy niż można było się obawiać po serii fatalnych aukcji Fonterra. Kurs jest przy 0,76 i tak długo jak pozostaje ponad 0,7560 scenariusz bazowy to podejście w okolice 0,77, gdzie powinna pojawić się silniejsza podaż.

Po konferencji prasowej Mario Draghiego (nie przyniosła nic nowego: ECB nie będzie ciął stóp, a QE zostanie przeprowadzone w planowanym kształcie) EUR/USD wykonał kolejne podejście pod 1,07, które zostało wykorzystane do odnowienia krótkich pozycji. Rynek widząc kolejne spadki rentowności długu państw Eurolandu ewidentnie pozostaje w trybie „sprzedawania odbić”, ale taktyka ta wraz z kolejnymi słabymi publikacjami z USA staje się coraz mniej pewna. To właśnie niskie wartości publikacji obrazujących kondycję amerykańskiego przemysłu (NY Empire State i dynamika produkcji przemysłowej) przełożyły się na kolejny dzień wyprzedaży dolara. Dzisiejsze dane nie są już tak ważne, jednak kolejne skazy na obrazie kondycji największej światowej gospodarki wzbudzą nerwowość. Przed nami liczba wniosków o zasiłek (czterotygodniowa średnia jest najniżej od 40 lat), dane z rynku nieruchomości (prognozowane jest bardzo silne odbicie) oraz ważny regionalny papierek lakmusowy kondycji przemysłu, czyli Philly Fed. Znów istnieje znaczne pole do rozczarowania. Jeśli tak się stanie, to podaż w przypadku EUR/USD może mieć już problemy z wygaszeniem odbicia przy 1,07.

Złoty pozostaje silny. Głębsza i zgodna z naszą prognozą deflacja (-1,5 proc. r/r przy konsensusie -1,3 proc. r/r) przełożyła się na słabe i szybko wymazane wzrosty EUR/PLN, który tkwi nieco poniżej 4,02. Marek Belka nie chciał wdać się w polemikę na temat siły złotego, co może dziwić o tyle, że zabierał na ten temat głos, gdy aprecjacja była hipotetyczna. Nie widzimy dużej przestrzeni do umocnienia złotego. Korekty powinny zostać wygaszone przy 4,06.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

Dolar osłabiał się wczoraj po zdecydowanie gorszej od wyśrubowanych prognoz sprzedaży detalicznej. Dziś odrabia straty, a po słabych danych z Chin najsłabszy jest dolar australijski. EUR/USD po wystrzale do 1,07 cofa się w kierunku 1,06. Rynek jest płytki, a inwestorzy wykorzystują napływające dane do zwiększenia aktywności. Stąd też tak silna reakcja kursów na rozczarowującą wartość wczorajszej publikacji.

Trzy banki centralne zdecydują dziś o koszcie pieniądza, ale nie spodziewamy się zmian parametrów polityki ani Europejskiego Banku Centralnego, ani Banku Kanady, ani rodzimych władz monetarnych. W każdym przypadku kluczem będzie ton decydentów. Poza bankami centralnymi należy zwrócić uwagę na: dane o kondycji przemysłu USA, Beżową Księgę Fed oraz wyniki aukcji Fonterra. Kolejny spadek cen nabiału będzie złą informacją dla dolara nowozelandzkiego. Sytuacja, w której mleko w proszku tanieje, a NZD się nie osłabia stwarza ryzyko werbalnych interwencji ze strony RBNZ. Mimo niskiej inflacji na faktyczne załagodzenie nie pozwoli obawa o przegrzanie rynku nieruchomości.

ECB: QE i Grecja

Mario Draghi podsumuje pierwszy miesiąc QE i zapewne będzie tryumfować. Zostanie również odnotowane odbicie wzrostu i poprawa nastrojów biznesu i konsumentów. Biorąc pod uwagę, że nowe prognozy dynamiki PKB i inflacji poznamy dopiero w czerwcu, dzisiejsze posiedzenie ma nikłą wagę.

NBP: siła złotego solą w oku RPP

EUR/PLN jest przyklejony do 4,0. Kurs nie tylko balansuje na wsparciu, ale również na granicy cierpliwości władz monetarnych. Należy liczyć się z wysokim prawdopodobieństwem prób werbalnych interwencji, co może przełożyć się na odbicie w kierunku 4,08. Stworzy ono dobrą okazję do odnowienia krótkich pozycji. Nie widzimy jednak potencjału do znacznego umocnienia złotego. Poza decyzją RPP poznamy również dynamiki CPI. Konsensus zakłada deflację na poziomie 1,3 proc. r/r., my oczekujemy głębszego spadku cen (-1,5 proc. r/r).

BoC: nie ma potrzeby luzowania

Aktywność gospodarcza nie jest słabsza niż spodziewali się decydenci obniżając stopy w styczniu. W rezultacie nie ma ewidentnej potrzeby łagodzenia. BoC pozostanie w trybie wait and see, co biorąc pod uwagę skrajne pozycjonowanie może dać impuls do umocnienia kanadyjskiej waluty. Wyjście górą z konsolidacji może wywołać kolejny gołębi zwrot w polityce monetarnej lub załamanie cen ropy.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

EUR/USD nie zdołał obronić 1,06 i obecnie jest przy 1,0550. Silniejszy od euro jest funt, który stoi przed danymi o inflacji. Wejście w deflację na poziomie CPI zachwiałoby wiarą w tezę z Raportu Inflacyjnego, że kolejnym ruchem będzie podwyżka stóp.

USD/JPY po komentarzach stawiających pod znakiem zapytania sens kontynuacji luzowania jest pod 120,00. Waluty Antypodów są słabe przed danymi o tempie wzrostu Chin, które zostaną opublikowane w nocy (4:00 czasu polskiego).Złoty pozostaje silny, EUR/PLN jest jak przyklejony od 4,0, ale zagrożeniem jest potencjalne zaniepokojenie RPP jego aprecjacją i wzrost zmienności na giełdach, który wywołać mogą słabe wyniki amerykańskich spółek.

Publikacja dynamiki sprzedaży detalicznej w USA dawno nie budziła takich emocji jak dzisiejszy odczyt Po kilku słabych miesiącach konsensus zakłada dynamikę 1,1 proc. m/m. Od początku recesji jedynie dwukrotnie spodziewano się takiej lub wyższej wartości wskaźnika, i co ciekawe – w obu przypadkach publikacja z nawiązką pokonywała wysoko postawioną poprzeczkę oczekiwań. Za wysoką wartością publikacji przemawiają: wyśmienite nastroje gospodarstw domowych, wzrost cen paliw (ich dynamika winduje wskaźnik, ale poziom jest nadal niski, co sprzyja konsumpcji), wzrost przychodów Amerykanów oraz przede wszystkim wyjście spod wpływu zimy, która w lutym skłoniła część gospodarstw domowych do zmniejszenia wydatków w niektórych kategoriach. Dlatego też na poziomie „bazowym”, czyli z wyłączeniem aut i paliw również oczekiwana jest wysoka, 0,6 – proc. dynamika. Dlaczego dzisiejsze odczyty są tak istotne i budzą zainteresowanie, które porównać można jedynie z danymi z rynku pracy?

Rynek stopy procentowej wycenia, że prawdopodobieństwo pierwszej podwyżki stóp procentowych w czerwcu wynosi zaledwie 7 proc. Na początku tego roku kształtowało się ono na poziomie ponad 20 proc. Nie uważamy wprawdzie, że dojdzie do podniesienia kosztu pieniądza w czerwcu, lecz rynek zacznie się w większym stopniu liczyć z takim scenariuszem. Przypomnijmy, że dane makro zaskakują negatywnie najsilniej od dna recesji, więc seria dobrych odczytów trafi na podatny grunt i wywoła silną reakcję: umocni dolara wypychając rentowność dziesięciolatek ponad 2 proc. W tym samym czasie nieustannie i niejako wbrew polepszającej się sytuacji makro, a za sprawą QE spada rentowność długu państw strefy euro. W takim otoczeniu w średnim terminie trudno oczekiwać czegoś innego niż kontynuacji zniżek EUR/USD. Należy jednak zastrzec, że po spadkach w tempie „centa na dzień”, jedynie bardzo wysoka wartość wskaźnika będzie w stanie zepchnąć eurodolara do strefy wsparcia 1,0450 – 1,0470.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Tak wygląda home-office w Unii Europejskiej

Jak informuje nas Eurostat, praca z domu nie jest jeszcze popularna w Unii Europejskiej. Z home-offi...

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...