poniedziałek, Październik 22, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Deloitte"

Deloitte

Rekordowa liczba 49 publikacji przedstawiających informacje niefinansowe firm i organizacji bierze udział w rywalizacji o nagrodę internautów w Konkursie „Raporty Społeczne 2018”. Głosowanie trwa do 17 września i odbywa się przez stronę www.raportyspoleczne.pl. Organizatorami Konkursu są Forum Odpowiedzialnego Biznesu i firma Deloitte.

W Konkursie „Raporty Społeczne” oceniane są raporty z zakresu społecznej odpowiedzialności/zrównoważonego rozwoju, raporty zintegrowane oraz sprawozdania na temat informacji niefinansowych. Do tegorocznej edycji zgłoszono 49 publikacji (48 firm i organizacji), co stanowi rekord w dwunastoletniej historii Konkursu. Na tę liczbę składają się między innymi 22 debiuty, 12 raportów zintegrowanych oraz 4 raporty instytucji pozabiznesowych.

W głosowaniu internautów udział można wziąć do 17 września poprzez formularz dostępny na stronie http://raportyspoleczne.pl/zaglosuj-na-raport/. Głos oddaje się na 3 publikacje. W formularzu należy również wpisać swój adres e-mail oraz określić grupę interesariuszy, do której należymy. Na koniec trzeba potwierdzić udział w głosowaniu poprzez kliknięcie linku przesłanego na podany adres e-mail. Dopiero wtedy głos zostanie zapisany w systemie.

Głosowanie internautów to bardzo ważny element Konkursu „Raporty Społeczne”. Umożliwia włączenie w proces dialogu z otoczeniem szerszego grona interesariuszy. Poprzez udział w głosowaniu pracownicy, konsumenci i kontrahenci mogą wyrazić opinię na temat działań prowadzonych przez organizacje biorące udział w konkursie. Te z kolei otrzymują informację zwrotną na temat tego czy skutecznie i wiarygodnie komunikują swoje inicjatywy z zakresu CSR i zrównoważonego rozwoju – mówi Tadeusz Joniewicz, menedżer projektów w Forum Odpowiedzialnego Biznesu, koordynator Konkursu Raporty Społeczne”. Warto wziąć udział w głosowaniu internautów by po prostu pokazać, które z raportów i działań firm nam się najbardziej podobają – zachęca Tadeusz Joniewicz.

Poza niezależnym jury oraz dziennikarzami, niezwykle ważną rolę w konkursie „Raporty Społeczne” odgrywają również internauci. W zeszłym roku w głosowaniu on-line swoją ocenę wyraziło ponad 13 tys. osób. Blisko 100-krotny wzrost liczby internautów przez ostatnie lata istnienia Konkursu pokazuje zwiększenie świadomości oraz zaangażowania interesariuszy w kształtowanie dobrych wzorców w zakresie zrównoważonego rozwoju i raportowania na polskim rynku. Zwycięzcy Konkursu „Raporty Społeczne” będą walczyć o nagrody w prestiżowym konkursie Deloitte Green Frog Award na najlepsze raporty społeczne i zintegrowane w Europie Środkowej i Wschodniej – mówi Maria Ibisz, menedżer w zespole Deloitte Sustainability Consulting Central Europe, koordynator konkursu Deloitte Green Frog Award, współkoordynator Konkursu „Raporty Społeczne”.

Lista firm i organizacji

Do 12. edycji Konkursu „Raporty Społeczne” swoje publikacje zgłosiły następujące podmioty (kolejność alfabetyczna):

  1. AmRest Holdings
  2. ANG Spółdzielnia
  3. ArcelorMittal Poland
  4. Bank BGŻ BNP Paribas
  5. Bank Millennium S.A.
  6. Budimex
  7. Carlsberg Polska
  8. CCC S.A.
  9. Credit Agricole Bank Polska S.A.
  10. Cyfrowy Polsat S.A. Grupa Polsat
  11. ENEA S.A. (raport i oświadczenie)
  12. Energa SA
  13. Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka SA
  14. Fundacja Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa
  15. Fundacja im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ
  16. Fundacja Medicover
  17. Górażdże Cement SA
  18. Grupa Agora
  19. Grupa Allegro sp. z o.o.
  20. Grupa Azoty S.A.
  21. Grupa ERGO Hestia
  22. Grupa Kęty S.A.
  23. Grupa Nowy Styl
  24. Grupa VELUX i spółki siostrzane
  25. Idea Bank SA
  26. ING Bank Śląski S.A.
  27. InterKadra Sp. z o.o.
  28. Jastrzębska Spółka Węglowa SA
  29. KGHM Polska Miedź S.A.
  30. Kompania Piwowarska S.A.
  31. LPP
  32. mBank S.A.
  33. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne – Łódź Spółka z o.o.
  34. Miejskie Zakłady Autobusowe Sp. z o.o.
  35. Mostostal Warszawa S.A.
  36. MPWiK S.A.
  37. Orange Polska
  38. PCC EXOL S.A.
  39. PGE Polska Grupa Energetyczna
  40. Polski Koncern Naftowy ORLEN S.A.
  41. Provident Polska S.A.
  42. Rawlplug S.A.
  43. Roche Polska Sp. z o.o.
  44. Tauron Polska Energia S.A.
  45. Urząd Transportu Kolejowego
  46. Veolia Energia Polska
  47. Zakład Utylizacyjny sp. z o.o.
  48. ZPUE Spółka Akcyjna

Z raportami zgłoszonymi do konkursu w 2018 roku i biorącymi udział w głosowaniu można zapoznać się poprzez Bibliotekę Raportów, dostępną na stronie: http://raportyspoleczne.pl/biblioteka-raportow/.

Kategorie Konkursu

Równocześnie z trwającym głosowaniem internautów toczą się prace jurorów, które pozwolą wybrać najlepsze raporty w pozostałych kategoriach: nagroda za najlepszy raport społeczny, nagroda za najlepszy raport zintegrowany, nagroda za najlepszy debiut oraz wyróżnienia. Nagrody i wyróżnienia przyzna również jury dziennikarskie, Minister Inwestycji i Rozwoju oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie.

Konkurs Raporty Społeczne odbywa się od 2007 roku. Jego organizatorami są Stowarzyszenie Forum Odpowiedzialnego Biznesu i firma Deloitte. Strona internetowa konkursu: raportyspoleczne.pl.

***

Organizatorzy: Forum Odpowiedzialnego Biznesu, Deloitte

Patroni: Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, Federacja Konsumentów, Giełda Papierów Wartościowych, Polska Izba Biegłych Rewidentów

Patroni medialni: PAP Biznes, PRoto, kampaniespoleczne.pl, eGospodarka.pl, My Company Polska, EURACTIV.pl, BE.NAVIGATOR, Log4.pl

***

Misją Forum Odpowiedzialnego Biznesu, największej organizacji pozarządowej zajmującej się CSR, jest działanie na rzecz zrównoważonego rozwoju, inspirowanie biznesu, który zmienia świat, łączenie ludzi, którzy zmieniają biznes. Stowarzyszenie powstało w 2000 roku z inicjatywy środowisk gospodarczych, akademickich i pozarządowych, posiada status organizacji pożytku publicznego. Od 2002 roku Forum jest narodowym partnerem CSR Europe – sieci organizacji promujących koncepcję odpowiedzialnego biznesu w Europie. Forum Odpowiedzialnego Biznesu jest pierwszą organizacją pozarządową w Polsce, która zajmuje się koncepcją społecznej odpowiedzialności biznesu (Corporate Social Responsibility, CSR) w kompleksowy sposób. Więcej na www.odpowiedzialnybiznes.pl.

Początek września to nie tylko przełomowy czas dla dzieci i ich rodziców, ale także dla handlowców. Powrót do szkół i innych placówek oświatowych oznacza wzmożony okres zakupów wyprawek szkolnych, odzieży oraz sprzętu sportowego i komputerowego. Jak wynika z corocznego badania firmy doradczej Deloitte „Back-to-School” tylko w USA wydatki na ten cel wyniosą niemal 28 mld dolarów, czyli średnio 510 dolarów na gospodarstwo domowe. Rok wcześniej było to 501 dolarów. Prawie jedna czwarta tej sumy trafi do sprzedawców internetowych. Badania pokazują, że koszt wyposażenia ucznia w Polsce to wydatek około 1 000 zł.

Rodzice uczestniczący w badaniu Deloitte deklarowali, że między lipcem a wrześniem większości zakupów dokonają w sklepach stacjonarnych (292 dolarów). Z kolei w sklepach internetowych mieli zamiar zostawić około 115 dolarów.

Amerykańscy respondenci nie byli zdecydowani, w jaki sposób wydadzą pozostałe 20 proc. swojego budżetu, co oznacza, że właściciele sklepów internetowych i stacjonarnych mogli stać się beneficjentami 5,5 mld dolarów. Ponadto ankietowani deklarowali, że ich dzieci będą miały wpływ na sposób wydatkowania 21 mld dolarów, czyli 75 proc. wszystkich wydatków na wyprawkę szkolną. – Tak duży wpływ dzieci na zakupy szkolne zupełnie nie dziwi. W związku z większą łatwością posługiwania się technologią i wyszukiwaniem informacji od kilku lat obserwujemy również w Polsce umacnianie się pozycji dzieci jako aktywnych doradców w podejmowaniu decyzji zakupowych w rodzinie i to w różnych kategoriach: spożywczej, elektronicznej, a nawet finansowej – mówi Patrycja Venulet, Dyrektor w dziale Brand Strategy & Consumer Insight, Deloitte. – W przypadku wyprawki szkolnej ich preferencje mają jeszcze większe znaczenie, ponieważ to dzieci są później użytkownikami produktów, dlatego zwracają szczególną uwagę na szczegóły – dodaje.

Największą popularnością wśród kupujących w Stanach Zjednoczonych cieszą się hipermarkety, z których oferty skorzysta 83 proc. respondentów. Na kolejnych miejscach znalazły się pozostałe sklepy z tanimi towarami typu „wszystko za dolara” (38 proc.), sklepy internetowe (36 proc.) i sklepy dyskontowe (32 proc.), które zepchnęły tradycyjnych sprzedawców na odleglejsze miejsca. Sklepy dyskontowe awansowały z 14. miejsca w roku 2016 na miejsce 4. w tym roku, podczas gdy domy towarowe spadły z 2. pozycji w roku 2016 na pozycję 6. – Można przypuszczać, że w Polsce dyskonty będą miały jeszcze wyższą pozycję w związku z ogromną popularnością i pokryciem kluczowych sieci dyskontowych, a z drugiej strony wciąż niskim udziałem sprzedaży online w ogólnych zakupach
– komentuje Patrycja Venulet. Chociaż sklepy oferujące towary w niższych cenach cieszą się coraz większą popularnością, to osoby udające się do sklepów tradycyjnych, np. domów towarowych, sklepów ze sprzętem elektronicznym i materiałami biurowymi dokonują większych zakupów w porównaniu z innymi miejscami, takimi jak hipermarkety. Osoby kupujące odzież lub akcesoria w takich sklepach przeznaczą na swoje zakupy średnio 234 dolary. Z kolei konsumenci dokonujący podobnych zakupów w domach towarowych wydadzą już 390 dolarów, a osoby kupujące artykuły w tzw. „sieciówkach”
– 338 dolarów.

Zobacz też:

Zastosowanie storytellingu w sprzedaży

Szkolny szczyt zakupowy

Więcej respondentów planuje dokonać zakupu produktów technologicznych w hipermarketach niż w sklepach RTV, jednak zakupy w sklepach oferujących elektronikę użytkową będą kosztowały średnio 430 dolarów, czyli o 100 dolarów więcej niż w hipermarketach (334 dolary). — Rodzice udający się na zakupy związane z wyprawką szkolną uważnie przyglądają się cenom, szukają promocji i najlepszych ofert w hipermarketach — mówi Patrycja Venulet. – Jednak gdy przyjrzymy się bliżej, zauważymy szereg różnic między sposobem dokonywania zakupów takich jak odzież, produkty technologiczne i artykuły szkolne przez osoby o niskich i wysokich dochodach. Sprzedawcy powinni zrozumieć, że w przypadku wyprawki szkolnej niska cena i kompleksowa oferta nie wystarczą – dodaje. Wyniki ankiety pokazują, że kluczem do sukcesu może okazać się po prostu najlepszy produkt lub najlepszy poziom obsługi w ramach różnych kategorii.

— Wydaje się, że zależność od urządzeń takich jak laptopy oraz od mediów społecznościowych osiągnęła punkt nasycenia w Stanach Zjednoczonych. Odsetek respondentów planujących dokonać zakupów, korzystając z komputera stacjonarnego lub laptopa spadła z 57 proc. w zeszłym roku do 49 proc. w tym roku. Do 53 proc. wzrósł natomiast odsetek osób dokonujących zakupów przez urządzenia mobilne. Głębsza analiza wyników pokazuje, że klienci czekają na kolejne zachęty ze strony technologii cyfrowych — mówi Olgierd Cygan, Lider Deloitte Digital w Europie Środkowej. Jak dodaje można się spodziewać, że następnym zadaniem sprzedawców będzie uatrakcyjnienie oferty skierowanej do rodziców udostępnianej kanałami mobilnymi.

W związku z tym, że dzieci w USA rozpoczynają rok szkolny na początku sierpnia, dla amerykańskich rodziców szczyt zakupowy nastąpił na przełomie lipca i sierpnia. – W Polsce największy ruch w sklepach związany z powrotem do szkoły następuje w sierpniu, a w związku z zakazem handlu w niedzielę wydaje się, że szczyt zakupowy może nastąpić na przełomie sierpnia i września, gdy jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego mieliśmy kumulację dwóch handlowych weekendów. Jest to też ostatni dzwonek, więc presja zakupowa ze strony dzieci wzrasta – komentuje Patrycja Venulet.

Z danych CBOS wynika, że w ubiegłym roku szkolnym na zaspokojenie szkolnych potrzeb dzieci (podręczniki, przybory szkolne, mundurki, obowiązkowe opłaty, np. za ubezpieczenie, czesne, internat, stancję) polscy rodzice wydali średnio 1 003 zł, czyli przeciętnie o 100 złotych więcej niż rok wcześniej. Zresztą z roku na rok kwoty te są coraz wyższe[i]. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem łączne wydatki na wyprawkę szkolną wyniosły średnio 686 zł, łącznie dla dwojga uczniów było to średnio 1 268 zł, natomiast w rodzinach z co najmniej trojgiem uczących się dzieci – 1 729 zł.

W tym roku finansowym wsparciem dla rodziców jest rządowy program „Dobry start”, czyli wypłata 300 zł na wyprawkę szkolną dla każdego ucznia. Świadczenie przysługuje każdemu dziecku do ukończenia 20 roku życia, a w przypadku dzieci niepełnosprawnych do 24 lat. Pieniądze otrzyma każdy, kto złoży wniosek, niezależnie od sytuacji materialnej, wysokości dochodu czy faktu pobierania innych świadczeń. Oznacza to, że wsparcie trafi do 4,5 miliona uczniów. W tym roku na program przeznaczono 1,4 mld zł, a do 24 sierpnia wypłacono na ten cel już 540 mln zł[ii].

Zobacz też:

3 kroki do bezpiecznej współpracy biznesowej, czyli jak sprawdzić wypłacalność kontrahenta

Informacje o badaniu

Doroczne badanie Deloitte zostało przeprowadzone drogą internetową przy użyciu niezależnego panelu badawczego w okresie od 31 maja do 6 czerwca 2018 r. Badanie objęło 1200 rodziców dzieci w wieku szkolnym. Granica błędu statystycznego wynosi mniej więcej trzy punkty procentowe. Wszyscy respondenci posiadali co najmniej jedno dziecko, które jesienią będzie uczęszczało do przedszkola, szkoły podstawowej lub średniej.

Raport do pobrania dostępny jest tutaj.

[i] https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_144_17.PDF

[ii] https://www.mpips.gov.pl/aktualnosci-wszystkie/dobry-start/art,10186,dobry-start-wyrownuje-status-dzieci.html

Od 25 maja tego roku zacznie obowiązywać Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych (tzw. RODO). Dotyczy ono wszystkich, którzy przetwarzają dane osobowe w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Raport Deloitte pokazuje, że podejście do RODO i wydatki organizacji na ten cel w krajach EMEA są bardzo zróżnicowane. Ponad jedna trzecia respondentów (39 proc.) na dostosowanie się do nowych przepisów wydała lub zamierza wydać poniżej 100 tys. euro, a 15 proc. deklaruje wydatki przekraczające 5 mln euro. Nie ma zależności między wielkością organizacji (pod względem liczby zatrudnionych lub przychodów) a poziomem wydatków. W badaniu brały udział zarówno organizacje zatrudniające mniej niż 10 000 pracowników, których wydatki na osiągnięcie zgodności z RODO sięgają ponad 2,5 mln euro, jak i te, które zatrudniają ponad 50 000 pracowników, a na wdrożenie jego przepisów wydadzą mniej niż 250 000 euro. 

„Wzmożony” okres przygotowań

Większość organizacji wskazuje na brak wystarczającej ilości czasu na podjęcie niezbędnych działań w celu osiągnięcia zgodności z RODO przed wejściem w życie rozporządzenia. Tylko 15 proc. szacuje, że będzie w pełni zgodna z jego wymaganiami do maja 2018 r. Wyniki badania Deloitte pokazują, że firmy miały dwuletni okres przygotowawczy, a wciąż wykazują opieszałość w spełnieniu wymogów RODO. Jedna trzecia respondentów nie określiła jeszcze, ilu dodatkowych pracowników będzie musiała zatrudnić do zarządzania danymi zgodnie z przepisami RODO, a 45 proc. nie zweryfikowało podstaw prawnych do przetwarzania danych. Z drugiej strony ponad jedna trzecia firm (38 proc.) poważnie podchodzi do przygotowań i spodziewa się, że dokona przeglądu wszystkich umów dotyczących przetwarzania danych przed wejściem regulacji w życie.

– Z odpowiedzi respondentów wynika, że z uwagi na niejednoznaczność tekstu rozporządzenia oraz złożoność jego wymogów, wiele organizacji jest gotowa narazić się na ryzyko otrzymania kary lub utraty klientów. Ponad połowa ankietowanych (54 proc.) przyjrzała się uważniej wymogom RODO dopiero, gdy dowiedziała się o możliwości otrzymania kary w wysokości do 4 proc. globalnego obrotu firmy – zaznacza Agata Jankowska-Galińska, radca prawny w kancelarii Deloitte Legal.

Zgody klientów od nowa?

Zgoda na przetwarzanie danych jest jednym z wymogów, który może mieć bezpośredni wpływ na kontakty z klientami. Zaledwie 10 proc. respondentów uważa, że ​​ich aktualne zgody są wystarczające. Aż 57 proc. nie zdecydowało jeszcze w jaki sposób zapewnić, by ich procedury dotyczące tego obszaru spełniały wysokie standardy RODO.

 

 

Samochody autonomiczne czy car-sharing, czyli współdzielenie aut to zjawiska, które mają i będą mieć coraz większy wpływ na kształt rynku motoryzacyjnego. Auta wyposażone w szereg czujników bezpieczeństwa mogą obniżyć liczbę wypadków nawet o 90 proc. Zmiany te mają coraz większy wpływ na rynek ubezpieczeń komunikacyjnych. Jak wynika z analizy firmy doradczej Deloitte, firmy ubezpieczeniowe muszą przygotować się na wprowadzenie fundamentalnych zmian w ofercie ubezpieczeń komunikacyjnych, a także w obszarze oceny ryzyka, wyceny składki i modeli biznesowych.

 Ubezpieczenia komunikacyjne mają najwyższy udział w ubezpieczeniach majątkowych. W 2015 roku w skali globalnej wygenerowały one około 200 mld dolarów, czyli jedną trzecią wszystkich składek płaconych za ubezpieczenia majątkowe.

– Również w Polsce rynek ubezpieczeń komunikacyjnych jest jednym z wiodących. Jak wynika z raportu Deloitte dla Polskiej Izby Ubezpieczeniowej, po polskich drogach jeździ ponad 23 mln aut, a w 2016 roku wypłaty z tytułu OC i AC wyniosły 12 mld zł – mówi Krzysztof Stroiński, Partner, Lider Praktyki Ubezpieczeniowej w Europie Środkowej, Deloitte.

Jak samochody autonomiczne mogą wpłynąć na sytuację na drogach? Z szacunków wynika, że najeżone czujnikami auta mogą ograniczyć liczbę wypadków nawet o 90 proc.

– Co więcej w wielu krajach obserwujemy rosnące postawy proekologiczne, które wiążą się ze wzrostem awersji do posiadania własnego samochodu, a w konsekwencji z popularyzacją współużytkowania pojazdów i współdzielenia podróży, czyli tzw. car- i ride- sharingu. Jest to widoczne szczególnie w miastach. To wszystko nie pozostaje bez wpływu na rynek ubezpieczeń – mówi Krzysztof Stroiński.

Nowe oblicze składki ubezpieczeniowej

Pojawienie się na drogach pojazdów autonomicznych i coraz większa popularyzacja car-sharingu wpłynie na wysokość składki ubezpieczeniowej płaconej przez kierowców. Z jednej strony zminimalizowanie błędów ludzkich, a co za tym idzie mniejsza liczba wypadków samochodowych mogą wpłynąć na zmniejszenie składek ubezpieczenia. Z kolei współdzielenie samochodów może zwiększyć składkę, ponieważ komercyjne wykorzystanie auta będzie negatywnie wpływało na jej wysokość.

 

 

Już za kilka dni 62 polskich sportowców rozpocznie zmagania podczas XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w koreańskim PyeongChang. Ich występy przed telewizorami śledzić będą miliony Polaków. 

Dla 13 proc. ankietowanych igrzyska olimpijskie są bardzo ważnym wydarzeniem, a 38 proc. ocenia tę imprezę jako ważną.

– Dla niemal połowy respondentów kluczowym kryterium wyboru oglądanych zawodów podczas igrzysk są występy polskiej reprezentacji. Czyli w Korei przed telewizory przyciągną nas występy Kamila Stocha i jego kolegów z drużyny, Justyny Kowalczyk czy też panczenistów. Z kolei dla 36 proc. ważne jest zainteresowanie daną dyscypliną sportu – mówi Marcin Diakonowicz, Partner, Lider grupy sportowej w Deloitte. Co czwarty badany przyznał, że istotnym kryterium wyboru obserwowanych zawodów są godziny transmisji. 

Igrzyska to duma i fair play

W oczach Polaków Igrzyska Olimpijskie, to przede wszystkim najważniejsza impreza sportowa na świecie. Taką odpowiedź wskazało 31 proc. respondentów. To również pole rywalizacji pomiędzy krajami, które reprezentują zawodnicy (32 proc.). Aspekt rywalizacji przejawia się również w skojarzeniach respondentów z polską reprezentacją olimpijską, a dokładnie w poczuciu dumy z sukcesów polskich sportowców (40 proc.).

– Co ważne rywalizacja olimpijska krzewi otwartość, współpracę i ducha fair-play, co w zestawieniu z dużym zasięgiem i skalą imprezy stanowi dobrą okazję do promocji tych wartości – mówi Ireneusz Kutyła, Dyrektor Marketingu, Polski Komitet Olimpijski. Zdaniem Polaków powołanie do reprezentacji otrzymują przede wszystkim najlepsi sportowcy (39 proc.), a zostanie olimpijczykiem to marzenie każdej osoby, która profesjonalnie uprawia sport (34 proc.). Kibicując polskim sportowcom czujemy dumę z tego, że jesteśmy Polką/Polakiem.

Kibicujemy przede wszystkim skoczkom

Najpopularniejszą dyscypliną sportową, którą Polacy śledzą, jest piłka nożna. Jej kibicami jest aż 42 proc. ankietowanych. Popularność pozostałych dyscyplin sportu wynika w dużej mierze z sukcesów, jakie polscy sportowcy w nich odnoszą. Wśród sportów zimowych największym zainteresowaniem cieszą się skoki narciarskie, które wraz z siatkówką znalazły się na drugim miejscu wśród najpopularniejszych dyscyplin (22 proc.). Oprócz skoków ze sportów, które będą obecne na zimowych igrzyskach Polacy wymieniają jeszcze biegi narciarskie (9 proc.), łyżwiarstwo figurowe (7 proc.) oraz narciarstwo alpejskie i dowolne (po 3 proc.). Polacy kibicują polskim sportowcom, siedząc głównie na kanapie w domu. Aż 42 proc. badanych przyznało, że śledzi zawody sportowe przynajmniej raz w miesiącu lub częściej dzięki relacjom w telewizji, radiu czy internecie. Relacje z poprzednich igrzysk olimpijskich w Soczi oglądało na głównych antenach TVP średnio 2 mln widzów. Najwięcej, bo ponad 10 mln osób, przyciągnęły zawody w skokach narciarskich, podczas których Kamil Stoch zdobył złoty medal. Jak wynika z badania Deloitte zaledwie, co trzeci badany przyznał, że kibicuje sportowcom na stadionie lub innym obiekcie sportowym.

 

 

Hasło „poświątecznych wyprzedaży” z roku na rok wykorzystywane jest w komunikacji z klientem przez coraz większą liczbę sklepów. Dotyczy to również sklepów internetowych, które starają się zachęcić klientów atrakcyjnymi ofertami. Jak wynika z kolejnej edycji „Świątecznego Barometru Cenowego”, ceny w największych sklepach online z połowy stycznia 2018 roku w porównaniu z cenami z połowy listopada 2017 roku, spadły średnio o 7-8 proc. Analiza ofert 800 podmiotów branży e-commerce przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą Dealavo pokazała, że wbrew intensywnej komunikacji marketingowej klientom mogło być ciężko znaleźć produkty, które faktycznie były wysoko przecenione. Jedynie w kategorii gry komputerowe ceny niektórych pozycji były obniżone o ponad 50 proc.

Eksperci analizowali w okresie pomiędzy 17 listopada 2017 (tydzień przed Black Friday) a 18 stycznia 2018 roku ceny kategorii produktów, które w międzynarodowym badaniu Deloitte „Zakupy świąteczne 2017” Polacy wskazywali jako najczęściej wybierane przez nich prezenty dla najbliższych. Po świętach Bożego Narodzenia analiza skupiła się na ogłaszanych przez sprzedawców e-commerce noworocznych wyprzedażach. – Podobnie jak w ubiegłym roku właściciele sklepów online prowadzili bardzo intensywną komunikację marketingową, informującą o obniżkach sięgających nawet 90 proc. Klienci byli przyciągani również ofertami obniżek z okazji ferii czy promocji producenckich. Nasza analiza pokazała, że w większości wypadków były to jedynie zabiegi marketingowe – mówi Magdalena Jończak, Lider Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich, Partner w Dziale Konsultingu Deloitte.

Do badania zostały wybrane najpopularniejsze produkty świąteczne z poniższych kategorii: gry komputerowe, konsole, AGD drobne, kosmetyki, książki, muzyka, okulary VR, perfumy, gry planszowe, smartfony, telewizory, zabawki oraz zegarki. Za pomocą oprogramowania Dealavo Smart Prices oferty konkretnych produktów z tych kategorii zostały wyszukane oraz podłączone do codziennego monitoringu. Łącznie przebadano ponad 150 produktów, które znajdują się w ofercie ponad 800 sklepów online. Ocenie podlegała tylko cena bez jakości serwisu, warunków zwrotu towaru, siły marki sklepu czy kosztów transportu.

Noworoczne obniżki o jeden grosz
Jak wynika z analizy ośmiu sklepów internetowych, które reklamowały się naprawdę dużymi obniżkami (komunikacja obniżek cenowych w okolicach 70 proc.), w ich ofercie w okresie noworocznych wyprzedaży można było znaleźć jedynie pojedyncze produkty, których ceny spadły o więcej niż 50 proc. Najczęściej były to gry komputerowe.

– Analizując strony internetowe największych sklepów komunikujących bardzo duże obniżki, nie zaobserwowaliśmy wyraźnych zależności pomiędzy rzeczywistymi ruchami cenowymi a przekazami reklamowymi. W rzeczywistości ciężko było odnaleźć artykuły, które były tak wysoko przecenione jak wynikało to z komunikatów marketingowych – wyjaśnia Mariusz Chmurzyński, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte.

Z analizy Deloitte i Dealavo wynika, że w porównaniu do 17 listopada ub. r. w połowie stycznia br. ceny w największych sklepach online spadły o około 7-8 proc. Dla porównania w czasie Black Friday obniżki były jeszcze bardziej symboliczne i wynosiły 1-3 proc. Po zestawieniu cen z noworocznych wyprzedaży z tymi z okresu przed Black Friday, 39 proc. cen produktów zostało obniżonych (co najmniej o 1 grosz). Sklepy o najszerszym asortymencie obniżały ceny na około 50-60 proc. dostępnych produktów.

– To sugeruje, że sklepy rzeczywiście obniżają ceny w trakcie noworocznych wyprzedaży. Widzimy jednak, że sklepy robią to bardzo umiejętnie: reklamami, komunikacją i niskimi cenami na wybrane produkty przyciągają klientów, a ewentualne straty nadrabiają na pozostałych produktach, których obniżki nie dotyczą lub są nieznaczne – mówi Krzysztof Boś, Starszy Konsultant w Dziale Konsultingu Deloitte.

Taniejące smartfony
Eksperci Deloitte na podstawie danych Dealavo dokonali porównania cen minimalnych na każdy z 154 produktów. Jedną z kategorii, w której ceny minimalne były sukcesywnie obniżane w okresie na tydzień przed Black Friday do 18 stycznia 2018 r., były smartfony. Co ciekawe, około 30 proc. produktów było najtańszych w analizowanym okresie (do połowy stycznia) w połowie listopada, czyli na tydzień przed Black Friday. Natomiast 42,9 proc. produktów miało najniższe ceny właśnie w okresie wyprzedaży noworocznych. W ubiegłym roku było to 31,4 proc. – Patrząc na zachowania cen w ubiegłym i obecnym roku, ciężko jest dostrzec konkretny wzorzec i stwierdzić dla poszczególnych kategorii, kiedy i jakie produkty warto kupować, żeby nie przepłacić – podsumowuje Krzysztof Boś.

To osoby, które korzystają z usług bankowych za pośrednictwem kanałów tradycyjnych, ale wolałyby zostać użytkownikami bankowości internetowej i mobilnej. 

– Z naszego badania wynika, że niemal 30 proc. banków w Polsce traktuje dyrektywę PSD2 jako szansę, a 14 proc. jako zagrożenie dla swojej działalności. Z kolei 43 proc. ma do niej stosunek neutralny. Chcieliśmy przekonać się, które z tych podejść ma większe szanse powodzenia, więc sprawdziliśmy, czy i jak dużą grupę klientów wejście w życie PSD2 może skłonić do zmiany banku – mówi Grzegorz Cimochowski, Partner Deloitte, lider sektora instytucji finansowych w Polsce.

Zakładnicy oddziałów w Polsce

W Europie Środkowej najchętniej z internetowych i mobilnych usług bankowych korzystają czescy klienci. Polacy, Słowacy i Węgrzy są pod tym względem nieco mniej zaawansowani. Najbardziej przywiązani do oddziałów są z kolei klienci bankowi w Rumunii i Bułgarii.

W Polsce największą grupę klientów (47 proc.) stanowią osoby, które można określić mianem tradycyjnych. Korzystają z usług bankowych jedynie za pośrednictwem oddziałów lub nie są aktywni w żadnym z innych dostępnych kanałów (posiadają konto, korzystają z karty i na tym kończy się ich kontakt z bankiem). Z kolei 27 proc. można określić mianem wielokanałowych, czyli takich, którzy są aktywni we wszystkich lub co najmniej dwóch kanałach, w tym jednym online. Nieco mniejszą grupę, bo 26 proc. stanowią klienci cyfrowi, czyli tacy, którzy ze swoim bankiem mają kontakt jedynie za pośrednictwem komputera lub smartfonu.

Dane na wagę złota

Zdaniem ekspertów Deloitte przejęcie tych klientów może nie być jednak tak proste, jak mogłoby się wydawać. Kluczowym punktem dyrektywy jest otwarcie rynku na nową kategorię instytucji płatniczych, tzw. Third Party Providers (TTP). Należą do nich instytucje inicjujące płatność i świadczące tę usługę w internecie w imieniu klienta oraz podmioty zapewniające konsumentowi kompleksowe informacje na temat jego rachunku lub rachunków bankowych. W Polsce 43 proc. badanych deklaruje, że nie byłaby to dla nich komfortowa sytuacja, gdyby musieli dzielić się z nimi danymi na temat swojego konta. Prawie jedna trzecia (31 proc.) do takiej aktywności miałaby stosunek neutralny, natomiast 26 proc. respondentów nie miałoby z tym problemu. Respondenci badania najchętniej informacjami na temat swojego konta dzieliliby się z bankami (26 proc.), pośrednikami płatności (23 proc.) oraz dostawcami mediów (23 proc.).

Zmiany na korzyść klientów

Wśród celów dyrektywy PSD2 można wymienić: sprzyjanie wzrostowi konkurencji na rynku usług płatniczych, przyczynienie się do konsolidacji jednolitego rynku tych usług na poziomie UE, wzrost ich innowacyjności, zapewnienie bezpieczeństwa oraz wzmocnienie ochrony klientów.

– 13 stycznia br. minął termin implementacji do krajowych porządków prawnych unijnej dyrektywy PSD2, jednak w Polsce nie została ona jeszcze wprowadzona. Projekt odpowiednich zmian do ustawy o usługach płatniczych znajduje się w Sejmie, więc jesteśmy na dobrej drodze do zakończenia ścieżki legislacyjnej, a opóźnienie nie powinno być duże. – komentuje Katarzyna Sawicka, ekspert w zespole finansów i bankowości kancelarii Deloitte Legal.

Projekt przewiduje sześciomiesięczne vacatio legis. Z kolei standardy techniczne PSD2, tzw. RTS, zaczną obowiązywać dopiero w trzecim lub czwartym kwartale 2019 roku.

– Banki już w czasie vacatio legis będą zobligowane do zaktualizowania umów z klientami o zmiany, które wprowadza PSD2. Dotyczą one m.in. skrócenia terminu na rozpatrywanie skarg klientów związanych z usługami płatniczymi z 30 do 15 dni, czy też nowych zasad obsługi płatności nieautoryzowanych – mówi Katarzyna Sawicka.

Biometria już na dobre wkracza do naszego życia. Nasze biodane są stosowane coraz częściej, m.in. do logowania się do urządzeń mobilnych, czy też w bankowości. Wykorzystaniem tego sposobu identyfikacji interesują się też instytucje państwowe, które w ten sposób chcą ułatwić życie obywatelom. Kwestią czasu jest powszechne zastąpienie nim kodów PIN i haseł. Jakie dane biometryczne mogą być wykorzystywane do identyfikacji?

Jak wynika z badania Visa, Europejczycy pozytywnie odnoszą się do biometrii. Ponad dwie trzecie konsumentów jest zainteresowanych wykorzystaniem jej jako metody uwierzytelniania, zwłaszcza w płatnościach. Potencjał tych rozwiązań widać także w szacunkach dotyczących wartości światowego rynku systemów biometrycznych. Jak wynika z raportu „Biometric System Market – Global Forecast to 2022” MarketsAndMarkets, wzrośnie ona z 10,7 mld dol. w roku 2015 do 32,7 mld dol. w 2022 roku.

– Biometria jest coraz częściej wykorzystywana nie tylko komercyjnie, ale także publicznie. Wystarczy wspomnieć, że wszystkie wydane po 2006 r. paszporty w Polsce mają wbudowany chip z zakodowanym odciskiem palca oraz dane dotyczące cech twarzy. Tę metodę identyfikacji wykorzystują również producenci smartfonów. Logowanie do telefonu za pomocą odcisku palca to już standard. Obecnie wprowadzane są jeszcze inne metody uwierzytelniania. Firma Samsung, w swoich ostatnich generacjach urządzeń mobilnych, wprowadziła funkcję identyfikacji użytkownika także po tęczówce oka. O krok dalej idzie firma Apple, która w swoich najnowszych smartfonach zaimplementowała trójwymiarowy skaner twarzy użytkownika, który działa nawet w ciemności – mówi Konrad Mirecki, CTO w Wonga.

Według szacunków Deloitte w 2020 r. przeciętny użytkownik będzie posiadał około 200 kont online. Nasze biodane stanowią alternatywę dla stosowania skomplikowanych haseł i kodów PIN, np. w bankowości, dlatego też za kilka lat zapewne stosowanie uproszczonej weryfikacji niewymagającej zapamiętywania haseł będzie powszechne.

Dane biometryczne to pojemne pojęcie, a odcisk palca czy skan tęczówki oka to nie jedyne sposoby identyfikacji z ich wykorzystaniem. Jak jeszcze maszyna może zweryfikować człowieka?

Linie papilarne i naczynia krwionośne

Odciski linii papilarnych to najbardziej znana metoda identyfikacji. Odcisk palca już w starożytnym Babilonie i Chinach służył jako potwierdzenie przeprowadzenia transakcji handlowej. Ta metoda znajduje zastosowanie również w kryminalistyce, a od pewnego czasu stosują ją również producenci urządzeń mobilnych. W wielu nowych modelach telefonów, jednym ze sposobów odblokowania urządzenia jest właśnie odcisk palca. Nawet nasz zamek od drzwi może poprosić o przyłożenie palca, jeśli zamontujemy zamek biometryczny.

Jak wynika z badania Visy, europejscy konsumenci najbardziej ufają właśnie tej formie uwierzytelniania. Na weryfikację linii papilarnych wskazało aż 81 proc. badanych. Taka sytuacja może mieć związek z powszechnym stosowaniem tej metody. Użytkownicy codziennie logują się w ten sposób do swoich smartfonów czy tabletów. Są już obeznani z tą technologią.

Innym rozwiązaniem służącym do identyfikacji są czytniki biometryczne w technologii Finger Vein. Umożliwia ona weryfikację osoby, dzięki wzorowi naczyń krwionośnych palca. Jest to unikalny dla każdego człowieka układ, którego praktycznie nie da się podrobić. Ta technologia wykorzystywana jest m.in. w niektórych bankomatach w Polsce.

Biometria głosowa

Barwa głosu każdego z nas jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Dlatego uznano, że również głos może być podstawą skutecznej weryfikacji. Tak powstała biometria głosowa, która wykorzystuje zarówno cechy fizyczne, jak i indywidualne mowy. Analizowane są: akcent, szybkość mówienia, sposób wysławiania się. W ten sposób, nawet mimo choroby gardła, możliwa jest weryfikacja tożsamości osoby.

– Biometria głosowa jest już dobrze rozwinięta. Używana jest nie tylko w biznesie, ale także coraz częściej w warunkach domowych, np. w systemach do zarządzania mieszkaniem. Usługi oparte na tym rozwiązaniu są obecnie na tyle rozwinięte, że już w ciągu kilkudziesięciu sekund są w stanie zweryfikować tożsamość dzwoniącej osoby. Przykładowo, system biometrii głosowej wdrożonej w Banku Barclays rozpoznaje klientów w 95 proc. już podczas pierwszej rozmowy telefonicznej – mówi Konrad Mirecki, CTO w Wonga.

Rozpoznawanie twarzy

Bezinwazyjną i szybką metodą identyfikacji jest biometria twarzy. Wykorzystuje pomiary specyficznych cech jej układu. Analizowana jest np. odległość między oczami a nosem. Rozwijana jest także metoda eigenface, która grupuje twarze w oparciu o stopień ich dopasowania do stworzonych modeli. Metoda ta wykorzystywana jest np. w nowych paszportach.

Z biometrią twarzy łączy się również wykorzystanie właściwości oka. – Jest to coraz chętnie stosowana metoda, ponieważ w ciągu całego naszego życia niewiele się zmienia w budowie i wyglądzie narządu wzroku. Obecnie wykorzystywane są dwie metody: skanowanie tęczówki oka, a także siatkówki dna oka – mówi Konrad Mirecki z Wonga.

 

 

 

 

Rozwój technologiczny, który z roku na rok nabiera tempa, coraz bardziej wpływa na życie każdego z nas. Centrum cyfrowego świata staje się smartfon, który pełni rolę nie tylko telefonu, ale również coraz częściej osobistego komputera, odbiornika telewizyjnego oraz routera. Zdaniem ekspertów Deloitte trendy, które są widoczne na całym świecie, takie jak rozwój mediów cyfrowych, czy internetu mobilnego, widoczne są również w Polsce.

Kiedyś prenumerata, dziś subskrypcja serwisu online

Raport Deloitte przewiduje, że do końca 2018 roku połowa dorosłych osób w krajach rozwiniętych będzie posiadać co najmniej dwie subskrypcje mediów w kanałach online, a do końca 2020 roku liczba ta wzrośnie do czterech. Koszt tych subskrypcji, obejmujący głównie telewizję, filmy, muzykę, wiadomości i prasę, w 2018 roku będzie wynosił średnio poniżej 10 dolarów miesięcznie za subskrypcję. W tym roku liczba subskrybentów na świecie wyniesie 350 mln osób, w których posiadaniu będzie 580 mln subskrypcji. Większość z nich będą stanowiły subskrypcje VoD (375 mln).

Aż 20 proc. osób dorosłych w krajach rozwiniętych wykupi lub będzie miało dostęp do co najmniej pięciu płatnych subskrypcji mediów online, a do 2020 roku aż dziesięciu.

– Model subskrypcji znany jest od dawna w kontekście mediów tradycyjnych. Wystarczy wspomnieć prenumeratę prasy. Obecnie jednak obserwujemy popularyzację subskrypcji również w internecie. Wpływa na to szereg czynników – mówi Jakub Wróbel, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte. – Jest to przede wszystkim coraz bardziej atrakcyjna treść, którą możemy odtworzyć na wielu urządzeniach a zainteresowana nią jest rosnąca liczba klientów, gotowych również za nią zapłacić– dodaje.

Seryjne oglądanie Polaków

Trendowi temu sprzyja również rozwój technologii i większa przepustowość połączeń do internetu. W Polsce w ostatnich kilkunastu miesiącach obserwujemy rozwój rynku serwisów video, takich jak np. Netflix, Player.pl czy ShowMax, które inwestują również w rodzime produkcje. Obserwujemy także zjawisko „binge-watching”, czyli seryjnego oglądania seriali czy programów telewizyjnych. Niejednokrotnie platformy udostępniają swoim odbiorcom całe sezony swoich produkcji naraz, co sprawia, że widzowie mogą spędzić przed ekranem swoich telewizorów, komputerów lub telefonów nawet kilka godzin bez przerwy. Z badania Deloitte wynika, że zjawisko to dotyczy przede wszystkim przedstawicieli pokolenia milenialsów, wśród których aż 90 proc. przyznaje się do takiego sposobu oglądania, a 38 proc. robi to regularnie (dotyczy widzów w USA).

– Przy dalszej popularyzacji tego trendu, dostawcy treści i reklamodawcy będą się starać go wykorzystać, aby lepiej docierać do klientów. Jednocześnie należy się spodziewać rosnącej podaży treści, które można oglądać seryjnie – mówi Jakub Wróbel.

Domowy internet mobilny

Rozwój serwisów płatnej treści online nie byłby możliwy, gdyby nie intensywny rozwój infrastruktury sieci telekomunikacyjnych, w tym internetu stacjonarnego i mobilnego.

Raport Deloitte przewiduje, że w 2018 roku jedna piąta mieszkańców Ameryki Północnej z dostępem do internetu będzie korzystać jedynie z sieci mobilnej. W 2022 roku takich osób może być już 30-40 proc. Osoby te w ogóle zrezygnują z internetu stacjonarnego. Ludzie, którzy korzystają z sieci mobilnej w miejscach publicznych, w szkole i czasem w pracy przeniosą ten zwyczaj również do domu. Istnieje wiele powodów takiego podejścia, zarówno o charakterze demograficznym, społecznym, jak i ekonomicznym. Niejednokrotnie jednak internet mobilny jest jedyną dostępną opcją transmisji danych, zwłaszcza poza miastami.

 

 

Liczba robotów na tysiąc pracowników w naszym kraju wynosi 1,05, podczas gdy w Czechach jest to 3,75, a na Słowacji 3,52. Tymczasem zdaniem ekspertów Banku DNB, automatyzacja produkcji jest szansą dla polskich przedsiębiorstw, nie tylko na zdobycie przewagi konkurencyjnej, ale jest także antidotum na coraz większe problemy z dostępem do siły roboczej. Jej rozpowszechnienie zależy jednak, zarówno od czynników ekonomicznych, jak i społecznych.

Barierą rozwoju firm staje się nie brak kapitału, ale właśnie niedobór odpowiednio wykwalifikowanych pracowników.

– Jednym z rozwiązań tego narastającego problemu może być automatyzacja procesów i produkcji. Z punktu widzenia polskiej gospodarki większa automatyzacja oznacza większą efektywność gospodarczą. Na ostatecznie tempo wdrażania automatyzacji wpłynie jednak popyt, korzyści związane z wydajnością, zmiany regulacyjne, ale również społeczna akceptacja dla tego typu rozwiązań – mówi Marcin Prusak, Członek Zarządu ds. Bankowości Korporacyjnej w DNB Bank Polska S.A.

Polska z tyłu peletonu

Z najnowszego raportu OECD wynika, że średnia liczba robotów na tysiąc pracowników we wszystkich krajach OECD wynosi 6,23. Na tym tle najbardziej wyróżniają się Niemcy ze wskaźnikiem 14,45, Japonia (27,99) oraz Korea Południowa (25,65). Z krajów naszego regionu, oprócz Czech i Słowacji zadowalającym wskaźnikiem automatyzacji może pochwalić się jeszcze Słowenia z wynikiem 4,86 robotów na tysiąc pracowników. OEDC wyróżnia Czechy, Słowację, Słowenię oraz Węgry jako kraje, w których intensywność robotyzacji wzrosła od 2005 do 2015 roku od trzech do sześciu razy. Jeżeli nawet w ostatnich kilkunastu miesiącach polskie firmy zrobiły duży postęp w zakresie automatyzacji produkcji, to nadal dzieli je dystans nie tylko od liderów, ale też od najbliższych sąsiadów.

Inwestycja w automatyzację

We wszystkich państwach, podobnie jak w Polsce, w automatyzację produkcji inwestują przede wszystkim największe przedsiębiorstwa, w tym duże międzynarodowe koncerny i globalni gracze. Zazwyczaj wynika to z konieczności poniesienia dużych inwestycji. Z badania Deloitte wśród największych globalnych przedsiębiorstw wynika, że ich dotychczasowe koszty z tego tytułu wyniosły średnio 3,5 mln dolarów, a 78 proc. oczekuje zwiększenia nakładów finansowych na ten cel w ciągu kolejnych trzech lat. Natomiast ci, którzy są w fazie pilotażu automatyzacji planują wydać średnio 1,5 mln dolarów.

– Dla globalnych graczy takie sumy być może nie są przeszkodą, ale dla polskich firm koszty automatyzacji, nawet biorąc pod uwagę dopłaty unijne, są niewątpliwie sporą barierą w jej wdrażaniu. Jednak bez poczynienia koniecznych inwestycji, trudno mówić o zyskaniu przewagi konkurencyjnej. Automatyzacja wpływa na efektywność, ale też jakość produktów – mówi Marcin Prusak.

Roboty w roli głównej

Najwięcej robotów w skali globalnej wykorzystywanych jest w sektorze wyrobów  gumowych i plastikowych, branży elektronicznej, transportowej i wytwórczej. Z kolei najmniejsze zastosowanie mają   w rolnictwie, górnictwie oraz energetyce. Czynności najbardziej podatne na automatyzację obejmują aktywności fizyczne, a także gromadzenie i przetwarzanie danych. Dlatego w przyszłości automatyzacja najprawdopodobniej najbardziej rozpowszechni się w produkcji, handlu oraz usługach hotelarskich.

Z danych Międzynarodowej Federacji Robotów wynika, że w 2016 roku sprzedaż robotów wzrosła o 16 proc. do 294 312 sztuk, co stanowi nowy rekord. Głównym motorem wzrostu był ponownie, podobnie jak rok wcześniej, przemysł elektryczny i elektroniczny, w których zapotrzebowanie na roboty wzrosło o 41 proc. rok do roku. Z szacunków wynika, że w 2020 roku w użyciu będzie ponad trzy milionów robotów  w skali globalnej.

 

 

Czy w tym roku wygrali ci, którzy prezenty kupili już w listopadzie, czy raczej ci, którzy czekali z zakupami niemal do samych świąt? Jak wynika z kolejnej edycji „Świątecznego barometru cenowego”, przygotowanego przez ekspertów Deloitte, wszystko zależy od kategorii produktów, które chcemy kupić. Analiza ofert 800 sklepów internetowych przeprowadzona we współpracy z firmą Dealavo pokazuje, że w gorącym okresie ostatnich tygodni (24 listopada – 12 grudnia br.) wzrastały ceny zestawów VR, drobnego AGD oraz nieznacznie kosmetyków i perfum, które znajdują się na szczycie prezentowych list. Z kolei, podobnie jak w ubiegłym roku, taniały m.in. telewizory oraz konsole.

Ruletka cenowa

W przypadku drobnego AGD porównanie tegorocznych cen 24 listopada do 12 grudnia pokazuje, że cena dziewięciu z jedenastu analizowanych produktów wzrosła, ale podwyżki wyniosły maksymalnie 5,4 proc. W przypadku kosmetyków i perfum ceny są bardzo stabilne i nie ulegają większym wahnięciom. A co z grami komputerowymi? Jeden z najbardziej przecenionych produktów w czasie Black Friday, czyli gra Titalfall 2 (PC) podrożała średnio o 45,2 proc. Z kolei ceny takich gier jak Wolfenstein II: The New Colossus (PC), Dishonored 2 (PS 4) czy Star Wars: Battlefront II (PC) mocno spadły. W przypadku konsol dziewięć na dwanaście produktów miało obniżone ceny. Podobnie było w przypadku telewizorów (osiem na dwanaście). W kategorii smartfonów ceny pięciu produktów wzrosły, a siedmiu spadły.

Gwiazdka po Sylwestrze

A które produkty najmocniej straciły na wartości, porównując rok do roku (12 grudnia 2016 i 2017 roku)? Wszystkie gry potaniały o średnio 30 proc. Podobnie stało się w przypadku telewizorów i smartfonów, których ceny spadły o średnio 16,5 proc. Wyjątkiem był iPhone 5S 16 GB, którego cena minimalna wzrosła o 6,2 proc. W kategorii perfum połowa z analizowanych zapachów podrożała w stosunku do 2016 roku.

A może warto poczekać z kupnem prezentów aż do początku nowego roku, kiedy tradycyjnie w sklepach rozpoczynają się duże wyprzedaże? Eksperci Deloitte porównali ceny z 12 grudnia 2016 z cenami z 16 stycznia 2017 roku (porównano ceny minimalne).

– Jeśli decydujemy się na drobne prezenty, to śmiało możemy kupić je już pod choinkę, bo różnice nie powinny być znaczne, ale jeśli planujemy sprezentować sobie lub rodzinie droższy produkt typu smartfon albo telewizor, to warto poczekać, bo można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych – mówi Krzysztof Boś, Starszy Konsultant z Dziale Konsultingu Deloitte. W przypadku aż dziewięciu z dziesięciu telewizorów w styczniu ich ceny były niższe niż w grudniu. W kategorii smartfonów obniżki dotyczyły siedmiu z dziesięciu analizowanych modeli.

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie ogłosiła skład RESPECT Index, w którym znajdują się spółki odpowiedzialne społecznie. W wyniku przeprowadzonej weryfikacji przez firmę doradczą Deloitte, w skład indeksu po XI edycji wejdzie 28 spółek, w tym trzy nowe: Agora, Inter Cars i mBank. W tegorocznej edycji RESPECT Index liczba spółek jest najwyższa w historii. W ciągu ośmiu lat istnienia indeksu, zwiększył on swoją wartość o 85 proc.

RESPECT to pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej indeks spółek odpowiedzialnych. Do tegorocznej edycji indeksu zakwalifikowało się 28 spółek, działających zgodnie z najlepszymi standardami zarządzania w zakresie ładu korporacyjnego, informacyjnego i relacji z inwestorami z uwzględnieniem czynników ekologicznych, społecznych i pracowniczych. Oprócz trzech debiutantów do zestawienia po przerwie powróciły: Bank Ochrony Środowiska i Jastrzębska Spółka Węglowa.

Wyniki notowań indeksu RESPECT pokazują, że spółki tworzące ten wskaźnik charakteryzują się wyższą stopą zwrotu niż przeciętna rynkowa wyrażona indeksem WIG. Od listopada 2009 roku do grudnia 2017 r., czyli w ciągu ośmiu lat istnienia indeksu, zwiększył on swoją wartość o 85 proc. W tym czasie indeks szerokiego rynku WIG wzrósł o 59 proc., a WIG20 zyskał 3,5 proc.

– Nie ma wątpliwości, że polskie spółki publiczne coraz częściej dostrzegają potrzebę uwzględniania nie tylko czysto finansowych czynników, ale także ekologicznych, społecznych czy pracowniczych. Jako konserwatywny ekolog cieszę się, że coraz więcej notowanych na GPW emitentów podejmuje działania w obszarze zrównoważonego rozwoju. Giełda jest idealnym miejscem łączenia podaży z popytem a wzrost wartości indeksu RESPECT o 85 proc. w ciągu ostatnich ośmiu lat nie pozostawia wątpliwości, że spółki odpowiedzialne społecznie to cenne dobro – powiedział Marek Dietl, Prezes Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

W skład tegorocznej edycji indeksu weszły spółki (w kolejności alfabetycznej):

  • Agora S.A.
  • Apator S.A.
  • Bank Handlowy w Warszawie S.A.
  • Bank Millennium S.A.
  • Bank Ochrony Środowiska S.A.
  • Bank Pekao S.A.
  • Bank Zachodni WBK S.A.
  • Budimex S.A.
  • Elektrobudowa S.A.
  • ENERGA S.A.
  • Fabryki Mebli „FORTE” S.A.
  • Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.
  • Grupa Azoty S.A.
  • Grupa LOTOS S.A.
  • ING Bank Śląski S.A.
  • Inter Cars S.A.
  • Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.
  • KGHM Polska Miedź S.A.
  • Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.
  • mBank S.A.
  • Orange Polska S.A.
  • PCC Rokita S.A.
  • PGE S.A.
  • PGNiG S.A.
  • PZU S.A.
  • Tauron PE S.A.
  • Trakcja PRKiI S.A.
  • Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja S.A

Nowy skład RESPECT Index będzie obowiązywał od 18 grudnia 2017 r.

Od pierwszej edycji badania sektor przemysłowy stanowi najliczniejszą grupę spółek notowanych w RESPECT Index – w tym roku spółki reprezentujące tę branżę stanowią blisko dwie trzecie składu. Średnia liczba punktów wszystkich spółek wynosiła 62,42 na 90 możliwych. Wynik ten spadł blisko o 6 punktów w stosunku do roku poprzedniego. Wynika to głównie ze zmian składu indeksu spowodowanego udziałem nowych spółek w notowaniu – trzy nowe podmioty, nieobecności kilku stałych uczestników, a także niewielkiej modyfikacji kwestionariusza badania. W podziale na sektory średni wynik spółek reprezentujących przemysł wyniósł 62,50, finanse 63,55 oraz usługi 58,04 pkt.

– Z roku na rok RESPECT Index cieszy się coraz większą popularnością. W tym roku do badania zgłosiła się rekordowa liczba podmiotów. Może to wynikać z faktu, że od 1 stycznia 2017 r. zaczęły obowiązywać przepisy dyrektywy 2014/95/UE o ujawnianiu informacji niefinansowych i informacji dotyczących różnorodności przez niektóre duże jednostki oraz grupy. Rekordowa liczba podmiotów zakwalifikowanych w tym roku do Indeksu RESPECT (28 spółek, w tym 3 debiutantów) świadczy również o coraz większym znaczeniu kryteriów środowiskowych, społecznych, etycznych oraz z obszaru ładu korporacyjnego i uwzględnianiu ich w ramach prowadzonej działalności i podejmowanych decyzji biznesowych – mówi Irena Pichola, Partner Deloitte, Lider zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i w Europie Środkowej.

RESPECT Index obejmuje swoim portfelem polskie i zagraniczne spółki z Głównego Rynku GPW. Do indeksu aspirować mogą spółki o najwyższej płynności, czyli wchodzące w skład indeksów WIG20, mWIG40 lub sWIG80. Trafiają do niego firmy, które przechodzą trzystopniową weryfikację prowadzoną przez GPW i Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, prowadzące w nienaganny sposób komunikację z rynkiem poprzez raporty bieżące i okresowe oraz swoje strony internetowe. Trzecim warunkiem jest odpowiedzialne społecznie zachowanie wobec środowiska, społeczności i pracowników, które jest analizowane na podstawie ankiety weryfikowanej przez audytora projektu firmę Deloitte.

Około dwie trzecie mieszkańców krajów rozwiniętych korzysta obecnie z co najmniej jednej mobilnej aplikacji z funkcjami uczenia maszynowego.

Wszechobecny smartfon

W 2023 roku sprzedaż smartfonów wyniesie ponad 5 mln sztuk dziennie. Eksperci Deloitte przewidują, że w tym samym roku będziemy mieć kontakt ze swoim telefonem średnio 65 razy dziennie, co będzie stanowiło 20 proc. wzrost w stosunku do 2018 roku. Odsetek właścicieli smartfonów, którzy codziennie używają swoich urządzeń, wzrośnie z 93 proc. w 2018 r. do 96 proc. w 2023 roku. Rosnąca częstotliwość korzystania ze smartfonu oznacza, że będzie on posiadał coraz to więcej funkcji.

Sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe

Prognozy Deloitte zakładają, że do 2023 roku chipy sztucznej inteligencji w smartfonach staną się prawdopodobnie standardem. Ich zadaniem będzie wspomaganie uczenia maszynowego. Już w bieżącym roku smartfony w segmencie premium (około 300 milionów sztuk) były wyposażone w chipy AI. Według badań Deloitte około dwóch trzecich dorosłych właścicieli smartfonów w krajach rozwiniętych korzysta z co najmniej jednej aplikacji z funkcjami uczenia maszynowego, a 79 proc. zna takie aplikacje. Najczęściej korzystamy z funkcji podpowiedzi przy pisaniu.

Przeciętny nowy smartfon sprzedany w roku 2023 będzie miał 128 GB lub więcej pamięci do przechowywania danych, w porównaniu z około 32 GB w 2018 roku. Z kolei pamięć RAM może wynosić od 2 GB do 16 GB. Oba ulepszenia powinny sprawić, że smartfony będą jeszcze bardziej przydatne i funkcjonalne. W 2018 roku ponad miliard użytkowników smartfonów stworzy najprawdopodobniej treść w rozszerzonej rzeczywistości (AR) przynajmniej raz. Co najmniej 300 milionów zrobi to raz w miesiącu, a dziesiątki milionów raz w tygodniu.

– Przewidujemy również, że dziesiątki tysięcy aplikacji wykorzystujących możliwości AR staną się dostępne w ciągu roku, tak aby na koniec 2018 roku miliardy użytkowników smartfonów mogło pobierać aplikacje lub aktualizację aplikacji lub systemu operacyjnego umożliwiające tworzenie treści AR – mówi Jakub Wróbel, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Transmisja na żywo, ale bez reklam

Mimo, że ostatnie lata to dynamiczny rozwój platform VoD, które sprawiają, że wybrane przez nas treści oglądamy w dowolnym czasie, nie oznacza to, że transmisje na żywo idą w niepamięć. Wręcz odwrotnie. Coraz częściej traktujemy smartfony również jako przenośne odbiorniki telewizyjne, na których oglądamy wydarzenia emitowane na żywo, w tym przede wszystkim transmisje sportowe.

Deloitte przewiduje, że transmisje na żywo wygenerują 545 miliardów dolarów bezpośrednich przychodów w 2018 roku, co stanowi wzrost o jeden procent w stosunku do roku poprzedniego. Aż 72 proc. z tej sumy będzie pochodzić z transmisji telewizyjnych i radiowych, przy czym transmisje telewizyjne wygenerują 358 miliardów dolarów z reklam i subskrypcji.

Rewolucja technologiczna obejmuje coraz więcej sfer życia. Nie omija to również podatków. Jednym z rozwiązań, który może mieć największy wpływ na relację podatników z organami podatkowymi jest Blockchain. Z Blockchain w podatkach związana jest koncepcja VATCoin, który ma być zbliżony do Bitcoina. Jest to również waluta cyfrowa, ale przeznaczona wyłącznie do rozliczeń podatku VAT. Jej kurs wymiany byłby stały, nie podlegałby zmianom wartości. Co więcej, transakcje sieciowe w tej walucie byłyby weryfikowane przez organy rządowe, a nie przez członków społeczności, jak w przypadku Bitcoina. Jeżeli chodzi o dostępność sieci, każda firma uczestnicząca w transakcjach VATCoin miałaby dostęp do rekordów transakcji wszystkich VATCoinów, w których brała udział.

Kiedy Blockchain zrewolucjonizuje świat podatków? Na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w ubiegłym roku zapytano specjalistów w dziedzinie technologii, kiedy władze poszczególnych państw zastosują Blockchain do ściągania podatków. Większość z nich wskazała rok 2023 lub 2025. Obecnie, pojawiają się liczne analizy w zakresie wykorzystania Blockchain w sferze publicznej. Organizacja lub państwo, które pierwsze opracują implementację Blockchain łączącą jego zalety i wymogi obrotu publicznego będą miały szansę stać się prekursorem „blockchainowej” rewolucji w podatkach. Wdrożenia te będą najpewniej realizowane na poziomie organizacji międzypaństwowych. Sukces implementacji Blockchain w sferze publicznej może doprowadzić do ujednolicenia zasad opodatkowania w skali kontynentów, a może nawet globalnej. Dla środowiska biznesu jednolite i transparentne otoczenie prowadzenia działalności gospodarczej jest dobrą wiadomością.

– Ze względu na koszty i rewolucję systemową, która się z tym wiąże, trudno jednak podać jakąś wiążącą datę. Pierwszych wdrożeń Blockchain w relacji podatnik – rząd należy spodziewać się w ciągu pięciu lat. Niewątpliwie jednak digitalizacja podatków przyspiesza i nie tylko państwa rozwinięte wdrażają różnorodne formy elektronicznego raportowania podatkowego, ale również te rozwijające się. Pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy rewolucja Blockchain wkroczy w świat podatków i diametralnie go zmieni – podsumowuje Piotr Barański, menedżer w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

 

Wypowiedź: Piotr Barański, menedżer w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Rewolucja technologiczna obejmuje coraz więcej sfer życia. Nie omija to również podatków. Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte, autorów raportu „Technologia Blockchain i jej potencjał w podatkach”, jednym z rozwiązań, który może mieć największy wpływ na relację podatników z organami podatkowymi jest Blockchain. Potencjalnie zrewolucjonizuje sposób dokonywania płatności, przechowywania danych i zawierania transakcji. Mimo ogromnych kosztów, które są potrzebne do jego wdrożenia w systemie podatkowym, możliwe, że wpłynie na jego uszczelnienie, a co za tym idzie skuteczniejszą egzekucję podatków. Wokół Blockchain nadal jest wiele nieścisłości i mitów. Dlatego niezbędne jest zrozumienie tej technologii.

Podstawowym warunkiem zrozumienia działania technologii Blockchain jest poznanie koncepcji sieci P2P, czyli Peer-to-Peer. Oznacza to, że wszystkie komputery przypisane do jednej sieci mają równe prawa, nie istnieje bowiem administrator centralny. Przekazują sobie wszelkie zasoby i dane dostępne w sieci P2P, bez konieczności korzystania z centralnego serwera. Głównym celem takiego rozwiązania jest umożliwienie – w czasie rzeczywistym – bezpośredniej współpracy urządzeń sieciowych.

Blockchain podatny na kradzież danych użytkowników

Mimo, że Blockchain do tej pory najczęściej kojarzony był z kryptowalutą Bitcoin, to przechowywane w nim dane nie muszą dotyczyć walut. Mogą to być zupełnie inne informacje. Przesyłanie danych odbywa się w formie zaszyfrowanej, co pozwala na identyfikację ich nadawców i odbiorców. Dodatkowo, jeśli użytkownik chce dodać do zbioru jakąkolwiek informację musi zostać ona zaakceptowana przez pozostałych.

Transparentność w czasie zbliżonym do rzeczywistego

Każdy blok jest wyposażony w unikatowy identyfikator („hash”), który jest czymś w rodzaju cyfrowego odcisku palca i łączy bloki w ciąg. Modyfikacja przechowywanych informacji jest niemożliwa bez jego zmiany we wszystkich blokach, co zapewnia użytkownikom pełną transparentność i praktycznie uniemożliwia sfałszowanie danych w oparciu o mechanizm konsensusu.

Automatyzacja podatkowa

Poszukując możliwości zwiększenia wydajności i zapewnienia zgodności z przepisami, organy podatkowe coraz częściej wykorzystują technologie cyfrowe do gromadzenia i analizowania danych. Zdaniem ekspertów Deloitte ze względu na zdolność dostarczania w czasie zbliżonym do rzeczywistego rzetelnych informacji z wielu poziomów do dużych grup odbiorców, na przykład w sferze podatków, i to w skali międzynarodowej, Blockchain jest jedną z najbardziej obiecujących technologii, która może zrewolucjonizować sposób poboru podatków.

– Ponieważ technologia ta jest wciąż w początkowej fazie rozwoju, wprowadzenie jej do urzędów skarbowych wymagałoby całkowitej zmiany zarówno centralnych baz danych, jak i systemów sieciowych. Poza wielopoziomową integracją systemów niezbędne byłyby zmiany prawa, poprawki do ustaw dotyczących baz danychi tożsamości. Nie można jednak nie dostrzegać korzyści płynących z takiego wdrożenia. Długoterminowo Blockchain może być czynnikiem wymuszającym wdrożenie zautomatyzowanych procesów rozliczeń podatkowych, zachodzących w czasie zbliżonym do rzeczywistego, dotyczących zarówno małych, jak i dużych firm– mówi Ernest Frankowski, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Blockchain w VAT i cenach transferowych

Blockchain może dać przede wszystkim korzyści w podatkach pośrednich. Przykładów jego możliwego zastosowania jest naprawdę wiele. Jednym z nich jest podatek VAT. Jest on jest w tej chwili kluczową daniną w każdym systemie i źródłem największych wpływów budżetowych. Z tego powodu organy podatkowe poszukują sposobów podniesienia skuteczności jego ściągania, co pozwoli zwiększyć przychody budżetowe i zredukować deficyt. Najbardziej zaawansowane rozwiązania zastosowano w Brazylii, gdzie wprowadzono obowiązek wystawiania faktur elektronicznych, które organy podatkowe otrzymują w czasie realnym. Takie rozwiązania chcą również wprowadzić niektóre kraje europejskie, na przykład Węgry.

Blockchain to potencjalnie nie tylko podatki pośrednie. Równie skuteczne zastosowanie mógłby znaleźć również w przypadku cen transferowych czy odprowadzaniu składek i podatku od wynagrodzeń. Dziś już w wielu krajach jest on odprowadzany kanałami cyfrowymi. Wykorzystywane obecnie systemy mają jednakże znaczącą wadę: obejmują dużą liczbę instytucji rządowych, z których każda ma własny rejestr, co de facto oznacza dublowanie danych, gromadzonych przez inne instytucje.

– Wdrożenie systemu opartego o Blockchain spowoduje, że pracodawcy nie będą już musieli pełnić roli pośredników, odpowiedzialnych za naliczanie i przekazywanie odpowiednim instytucjom zaliczek na podatek i składek ZUS od wynagrodzenia swoich pracowników. Można to osiągnąć wykorzystując smart contracts, które mogą zapewnić pełną automatyzację procesu w zależności od precyzyjności umowy i klarowności przepisów prawa – mówi Piotr Barański, Menedżer w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Ponad połowa największych firm na świecie rozpoczęła już wdrażanie automatyzacji procesów z wykorzystaniem robotów. Kolejne 19 proc. firm ma zamiar zrobić to w ciągu dwóch lat.

Z raportu „The robots are ready. Are you? Untapped advantage in your digital workforce”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte wynika, że docelowo roboty mogą zastąpić jedną piątą pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin, a jednocześnie pozwalają na zwiększenie przychodów firm. W opinii menedżerów inwestycje w robotykę mają szansę zwrócić się już po niespełna dwunastu miesiącach.

Inwestycje w automatyzację kosztowne, ale i opłacalne

Aż 53 proc. ankietowanych przedsiębiorstw już rozpoczęło proces wdrażania robotów i automatyzacji procesów, a kolejne 19 proc. chce go rozpocząć w ciągu dwóch lat.

– Jeśli tempo to będzie utrzymane, w ciągu kolejnych pięciu lat będziemy mogli mówić o pełnym rozpowszechnieniu automatyzacji z wykorzystaniem robotów w grupie największych globalnych firm – mówi Adam Dziemba, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Automatyzacja z wykorzystaniem robotów zazwyczaj wypróbowywana była w pojedynczych obszarach, ale coraz częściej wpisuje się ona w strategię korporacyjną. Taką opinię wyraziło aż 64 proc. menedżerów, podczas gdy rok wcześniej było to jedynie 15 proc. Autorzy raportu wyliczają, że w przypadku firm uczestniczących w badaniu z przychodami rocznymi w wysokości 20 mld dolarów i zatrudniającymi 50 tys. osób, powierzenie 20 proc. zadań robotom, zapewniłoby im rocznie 30 mln dolarów dodatkowego przychodu. W tej chwili gotowych do skalowania automatyzacji i robotyzacji jest jedynie 3 proc. przedsiębiorstw. Są to organizacje, które dysponują flotą ponad 50 robotów.

Inwestycje w procesy automatyzacji z wykorzystaniem robotów są i będą znaczące. Spośród tych, którzy znajdują się już na etapie ich wdrażania, 78 proc. oczekuje zwiększenia nakładów finansowych w ciągu kolejnych trzech lat. Ich dotychczasowe inwestycje pochłonęły dotychczas średnio 3,5 mln dolarów. Natomiast ci, którzy są w fazie pilotażu planują średnio wydać na ten cel 1,5 mln dolarów.

Tak duże inwestycje czynione są z myślą o oczekiwanych zyskach. Organizacje, które znajdują się na etapie pilotażu automatyzacji uważają, że okres zwrotu z tej inwestycji nastąpi średnio po prawie 9,5 miesiącach. Ci, którzy mają ten etap za sobą oceniają ten okres na średnio 11,5 miesiąca. Różnice te mogą wynikać z tego, że na początkowym etapie firmy źle oceniają czas i koszty implementacji zautomatyzowania. Aż 63 proc. respondentów przyznało, że pomyliło się w oszacowaniu czasu potrzebnego do jego wdrożenia, a 37 proc. nieprawidłowo oszacowało koszty.

Coraz mniejszy opór pracowników

W opinii ankietowanych menedżerów automatyzacja procesów z wykorzystaniem robotów jest w stanie zastąpić pracę aż 20 proc. pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin. Organizacje, które mają już doświadczenie w tym zakresie są zdania, że może być to nawet średnio 52 proc.

– Niektórzy patrzą na roboty z obawą o miejsca pracy, ale jest ona nieuzasadniona. Każdy element rewolucji przemysłowej w sposób bezpośredni i w bardzo krótkim terminie miał wpływ na miejsca pracy, ale później powstawały one w innych obszarach. Roboty można porównać do poczty elektronicznej i rewolucji, której dokonała – mówi Adam Dziemba. – Nie sposób sobie wyobrazić porównywalnej ilości wymienianych informacji dokonywanej za pomocą maili do możliwości tradycyjnej poczty, nie wspominając o szybkości tej wymiany. Nikt jednak nie oskarża twórców wiadomości e-mail o niszczenie miejsc pracy. Tak jak niemożliwa jest praca bez e-mail, tak w przyszłości być może niemożliwa będzie praca bez robotów – dodaje.

Od kilku lat nasze badanie „Global Human Capital Trends” pokazuje, że temat automatyzacji będzie miał kluczowy wpływ na rynek pracy.

– Stopniowe wdrażanie nowoczesnych technologii oraz postępująca automatyzacja sprawią, że firmy będą szukać u pracowników innych kompetencji niż dziś. W erze cyfryzacji umiejętności, które dziś są najbardziej cenione, w ciągu kolejnych pięciu lat ustąpią miejsca innym. Jednak typowo ludzkie aspekty pracy, takie jak empatia, komunikacja i rozwiązywanie problemów będą ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej – mówi Michał Olbrychowski, Dyrektor, Lider doradztwa Human Capital, Deloitte.

Co naturalne proces implementacji robotyzacji i automatyzacji największe wsparcie zyskał wśród liderów i menedżerów wyższego stopnia. Wśród nich poparcie to sięga aż 72 proc. Z kolei negatywny stosunek do wdrażania robotyzacji zmalał od zeszłego roku wśród wszystkich pozostałych zainteresowanych stron. Tylko 17 proc. respondentów napotykało na opór pracowników w tym zakresie. W grupie firm, które proces automatyzacji mają już za sobą, odsetek ten wynosi jedynie 3 proc. Zdaniem ankietowanych menedżerów ewentualne obawy pracowników można zminimalizować poprzez angażowanie ich bezpośrednio w projekt wdrażania robotyzacji i automatyzacji.

Branża ochrony w Polsce ma przed sobą dobre perspektywy, z prognozowanym wzrostem rynku rzędu 3% rocznie na przestrzeni kolejnych 4-5 lat. Poza rozwojem rynku, będzie następować jego konsolidacja wokół największych graczy, a zarazem profesjonalizacja i coraz silniejszy zwrot ku nowoczesnym technologiom, uważają uczestnicy XX Debaty Eksperckiej ISBnews i Centrum im. A. Smitha pt. „Branża ochrony w Polsce i na świecie – perspektywy, szanse, zagrożenia”.

Przedstawiciele dużych firm branży ochrony oceniają, że wprowadzone w ostatnich dwóch latach regulacje rynku pracy podwyższające płacę minimalną i wprowadzające „ozusowanie” umów cywilno-prawnych nie są zagrożeniem, ale szansą na wzrost jakości usług ochrony osób i mienia w Polsce oraz bardziej pozytywne postrzeganie branży.

– Według szacunków, rynek ochrony osób i mienia miał wartość blisko 9 mld zł w 2016 r., co oznacza, że wzrósł rok do roku o prawie 10%. Stało się tak pomimo zmian regulacyjnych, w tym przede wszystkim ‚ozusowania’ umów zleceń, których się szczególnie obawiano. Co więcej, rynek będzie dalej rósł, do ok. 11,4 mld zł w 2021 r., w tempie zbliżonym do wzrostu PKB – powiedział podczas debaty prezes Konsalnetu Jacek Pogonowski, powołując się na wyniki badania przygotowanego dla firmy przez Deloitte.

W ocenie Anity Bielańskiej z Deloitte, badanie pokazało także silne rozdrobnienie rynku ochrony w Polsce – w segmencie security do 6 największych graczy należy ok. 30%.

Odnosząc się do struktury rynku, uczestnicy debaty zgodzili się, że jednym z dominujących trendów kształtujących branżę ochrony w kolejnych latach będzie konsolidacja.

– Na Zachodzie widoczne jest wyraźne przesunięcie w kierunku dużych graczy i to jest też przyszłość dla Polski. Nie oznacza to jednak, że na rynku nie ma miejsca dla małych firm, które mogą funkcjonować w wybranych niszach, bądź na rynkach lokalnych – wskazał prezes polskiej części globalnej firmy Securitas Krzysztof Bartuszek.

Zgodził się z nim Jacek Pogonowski i Tomasz Wojak z Polskiego Związku Pracodawców Ochrona (PZPO).

– Najwięksi mogą być integratorami rynku. Raczej nie obserwujemy, by małe i średnie firmy się łączyły, przeważnie chcą się schronić pod skrzydła największych – powiedział Tomasz Wojak podczas debaty.

– Konsolidacja będzie długotrwałym procesem. Ale nastąpi ona wokół grupy kilku największych firm – dodał Pogonowski.

Z dyskusji wynika także, że duże firmy rynku ochrony nie obawiają się jego dalszej regulacji.

– Czekamy na kolejne zmiany – dotychczasowe uważamy za pierwszy krok. Jesteśmy za pełnym ‚ozusowaniem’ w ochronie; to doprowadzi do pełnej przejrzystości branży w kwestii zatrudnienia, spowoduje profesjonalizację i lepsze postrzeganie zawodu pracownika ochrony – wskazał prezes Securitas.

– Regulacje, które weszły w życie dają podstawę do walki nie tylko ceną, ale też jakością. Może to nawet zmienić całkowicie pole gry. Zmiany wpływają pozytywnie, rynek rośnie, a choć ceny wzrosły, klienci nie redukują zakresu usług, bo muszą się chronić lub po prostu ochrona leży w ich najlepszym interesie – uzupełnił Pogonowski.

Eksperci ocenili także, że klienci, w szczególności duzi korporacyjni, zaakceptowali wyższe ceny usług ochrony. Gorzej zareagował sektor publiczny, w którym w ślad za legislacją nie zostały zwiększone budżety przeznaczane na tego rodzaju usługi.

– Na przełomie 2016/2017 skala redukcji liczby roboczogodzin na rynku była mniejsza niż na przełomie 2015/2016. Klienci byli lepiej przygotowani do tej zmiany. W efekcie w 2017 r. rynek rośnie szybciej niż w 2016 r., bo stosunkowo wyższy wzrost ceny nie przełożył się na proporcjonalnie wyższy spadek kupowanych roboczogodzin. Niektórzy klienci mieli ograniczoną możliwość, aby przeprowadzić kolejną redukcję z uwagi na wymogi regulacyjne oraz biznesowe. Dalsze redukcje są jednak prawdopodobne w kolejnych latach, w miarę wdrażania rozwiązań technologicznych – wyjaśniła Bielańska.

Wśród rozmówców pojawiły się różne opinie w obszarze form zatrudnienia i licencjonowania pracowników ochrony. Prezes Securitas skłaniał się ku wykorzystaniu w ochronie – wzorem np. Szwecji – wyłącznie umów o pracę i licencjonowanie wszystkich pracowników ochrony.

Jacek Pogonowski natomiast wskazał, że choć jest zdecydowanym zwolennikiem licencjonowania pracowników, to w pewnych obszarach (przede wszystkim najprostszych czynnościach dozoru) można z niego rezygnować. Jest także zwolennikiem funkcjonowania kilku form zatrudnienia.

– Jestem za utrzymaniem możliwości stosowania 2 form zatrudnienia na cywilizowanych zasadach. Utrzymanie elastyczności branży wymaga często zatrudnienia do konkretnych zadań. Trzeba też pamiętać, że ochrona to specyficzna branża, w której wiele osób dorabia, traktując tę pracę jako zajęcie dodatkowe. Stosowanie umowy zlecenia po prostu daje ludziom pracę – uzasadniał Pogonowski.

Uczestnicy debaty byli natomiast zgodni co do zatrudniania niepełnosprawnych w ochronie – według nich są stanowiska, na których mogą oni się sprawdzić.

– Zatrudnienie niepełnosprawnego może dać korzyści pracownikowi i pracodawcy, choć oczywiście muszą być oni umiejscowieni na odpowiednich dla ich możliwości stanowiskach. Jeśli zgadza się na to klient i lekarz – podkreślił Wojak.

Dyskutowano również o przyszłości branży, ze szczególnym uwzględnieniem trendów technologicznych.

– Rozwiązania technologiczne w ochronie zwiększają swoje znaczenie, ale nigdy nie wyeliminują człowieka, choćby ze względu na potrzebę podejmowania interwencji i ‚ludzkiego’ sposobu myślenia – powiedział Bartuszek.

Dodał jednak, że mogą zmieniać się formy świadczenia usług, lepiej dobrane do potrzeb klientów, np. dostępność ochrony na określony czas, albo na wykonanie pewnych czynności (np. w czasie, gdy klient przebywa poza domem w czasie urlopu). Według prezesa Securitas, mamy obecnie możliwość monitorowania domu samodzielnie dzięki aplikacjom, ale w sytuacji zagrożenia liczymy jednak na interwencję profesjonalistów.

– My także stawiamy na biznes, w którym łączymy nowoczesny monitoring i aktywną, mobilną ochronę. Połączenie człowieka z techniką w ochranianym obiekcie – powiedział Pogonowski.

– Ponadto w branży widzimy potencjał w robotyce i analizie dużych zbiorów danych, coraz bardziej się digitalizujemy. Jak to rozumieć? Dzięki analizie danych możemy przewidzieć np. jakiego rodzaju asortyment w sklepie ‚ginie’ w poszczególne dni tygodnia, albo w których miejscach ryzyko wystąpienia przestępstwa jest największe (heatmaps). Dzięki temu bez zwiększania nakładów możemy lepiej dopasować środki ochrony, a co za tym idzie: zapewnić bezpieczeństwo klienta – wyjaśnił Bartuszek.

W podsumowaniu zwrócono uwagę na ryzyka i bariery, a także perspektywy rozwoju i szanse dla rynku ochrony.

– Niepokój budzi m.in. ustawa o ochronie danych osobowych, bo zabroni sprawdzania, czy nie zatrudniamy karanego – powiedział Tomasz Wojak z PZPO.

Drugim ze wskazanych ryzyk była bolączka trapiąca obecnie większość sektorów gospodarki – ograniczony dostęp pracowników.

– Na rynku pracy brakuje wykwalifikowanego personelu, a taki w branży ochrony potrzebny jest np. w cash-handlingu, zajmującym się m.in. przewozem i obsługą gotówki, gdzie pracuje się z bronią – powiedział Pogonowski.

– Z drugiej strony, czynnik ten może pomóc większym firmom na rynku, powodując przepływ pracowników do bardziej wiarygodnego pracodawcy, o ugruntowanej pozycji rynkowej – wskazał szef Konsalnetu.

Według uczestników debaty, przed rynkiem jest jednak zdecydowanie więcej szans niż barier. Pozytywnie ocenili oni kierunek regulacyjny, który wymusi wzrost jakości usług i poprawi postrzeganie branży. Dzięki temu będzie zbliżać się do wzorców zachodnich, czy np. japońskich, gdzie ochrona to nowoczesny sektor z większym udziałem wysoce wykwalifikowanych pracowników.

Z biznesowego punktu widzenia natomiast cieszą przede wszystkim perspektywy wzrostu rynku, który będzie sprzyjał elastycznym i innowacyjnym przedsiębiorcom.

– Szczególnie ważne dla branży jest budowanie u klientów świadomości, że obecne w Polsce firmy już dziś są w stanie zaproponować zaawansowane technicznie usługi – podsumowała Bielańska.

 

 

Źródło: Lesław Kretowicz, Tomasz Chaberko (ISBnews)

Jak pokazuje dwudziesta edycja międzynarodowego badania „Zakupy świąteczne 2017”  (Deloitte), w tym roku wśród Polaków zwycięży rozsądek. Na prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi zamierzamy wydać średnio 882 zł, czyli tylko o 2 proc. więcej niż wydaliśmy rok temu.

Najbardziej spodziewanym prezentem są kosmetyki i perfumy, natomiast najchętniej obdarowywać bliskich będziemy książkami. Aż 42 proc. pieniędzy przeznaczonych na prezenty pozostawimy w sklepach internetowych. Z roku na rok rośnie również udział kupowanych prezentów w kanałach mobilnych.

Polacy deklarują, że na tegoroczne wydatki związane z Bożym Narodzeniem przeznaczą o 2 proc. więcej niż rok temu. W 2017 roku suma, którą planują wydać na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi wyniesie średnio 882 zł (209 euro). Jednocześnie jest to mniej niż deklarowali w 2016 roku, kiedy zamierzali wydać średnio 1 121 zł.

– Spośród wszystkich ankietowanych krajów Polacy przewidują, że wydadzą najmniej. Oprócz nas równie oszczędni będą Holendrzy, którzy chcą wydać średnio niespełna 240 euro. Na drugim biegunie znajdują się Hiszpanie i Brytyjczycy, którzy zadeklarowali, że wydadzą odpowiednio 526 i 550 euro. W tym porównaniu trzeba brać jednak pod uwagę poziom PKB danego kraju, średnie dochody, siłę nabywczą, ale też tradycję świąteczną – mówi Magdalena Jończak, Lider Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich, Partner w dziale Konsultingu Deloitte.

Średnia dla wszystkich ankietowanych krajów wyniosła 368 euro. W tym roku Polacy deklarują, że na prezenty przeznaczą więcej niż na jedzenie. Pierwsza kategoria pochłonie ok. 51 proc. bożonarodzeniowego budżetu (451 zł), a druga około 39 proc. (342 zł). Na spotkania towarzyskie planują natomiast wydać 89 zł.

Polacy, po raz pierwszy od dwóch lat, pozytywnie oceniają obecną sytuację gospodarczą. Odsetek zadowolonych z niej ankietowanych wzrósł z 15,6 proc. w 2016 r. do 32,7 proc. w 2017 r. Również mieszkańcy Europy wyrażają mniejszy pesymizm w porównaniu z rokiem poprzednim. Spośród nich obecną sytuację gospodarczą najbardziej pozytywnie postrzegają Niemcy i Portugalczycy. Polacy równie optymistycznie myślą o sytuacji gospodarczej w przyszłości.

Europejczycy nie chcą już pod choinką gotówki

Jaki prezent chcielibyśmy i spodziewamy się zobaczyć pod choinką? W tym roku, podobnie jak rok wcześniej, są to przede wszystkim kosmetyki i perfumy. Na podium znalazły się również książki i słodycze. Wśród mieszkańców badanych krajów nastąpiła zmiana oczekiwań, jeśli chodzi o wymarzone prezenty. Jako spełnienie marzeń coraz rzadziej wskazywane są pieniądze. W tym roku gotówka na pierwszym miejscu znalazła się tylko w Belgii, podczas gdy rok temu królowała w czterech z dziewięciu badanych krajów.

A jakimi prezentami zamierzamy obdarować naszych najbliższych? Przede wszystkim książkami, które powróciły na pozycję lidera. Tuż za nimi znalazły się kosmetyki i perfumy (ubiegłoroczny zwycięzca) oraz słodycze. Książki królują w sześciu z dziesięciu badanych krajów. W pierwszej dziesiątce prezentów, którymi zamierzamy obdarować najbliższych po raz pierwszy znalazły się suplementy diety. Wśród prezentów kupowanych nastolatkom dominują słodycze, gry komputerowe oraz książki. Z kolei najmłodszym w tym roku najchętniej kupimy zabawki kreatywne i artystyczne, które z pierwszego miejsca zepchnęły dotychczasowego lidera, czyli klocki. Na drugim miejscu znalazły się książki.

– Z roku na rok Polacy coraz wcześniej zaczynają przygotowania do świąt. I tak 23 proc. badanych deklaruje, że prezenty kupi już w listopadzie, a 39 proc. wybierze się na zakupy w pierwszej połowie grudnia. To o kilka punktów procentowych więcej niż rok wcześniej. Do ostatnich dni przed świętami z zakupem prezentów zamierza czekać 21 proc. Polaków, czyli o 6 pp. mniej niż w 2016 roku. Jest to już stała tendencja, że z roku na rok liczba takich osób systematycznie spada – wyjaśnia Mariusz Chmurzyński, Dyrektor w dziale Konsultingu, członek Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich Deloitte.

 Prezentów szukamy w sieci

Prezenty Polacy w tym roku kupią przede wszystkim w tradycyjnych lokalnych sklepach. Gdy jednak rozważamy zakup multimediów, to stawiamy na sklepy internetowe. Z roku na rok udział e-commerce w handlu rośnie. Nie omija to również zakupów robionych z myślą o Bożym Narodzeniu. Analiza Deloitte pokazała, że aż 42 proc. budżetu przeznaczonego na prezenty zostawimy w tym roku w sklepach internetowych.

– To o 5 p.p. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie Polska znajduje się w czołówce krajów, w których konsumenci będą kupować prezenty w Internecie. Wyższy odsetek uzyskały Holandia, Niemcy i Wielka Brytania. W tym ostatnim kraju klienci wydadzą ponad 50 proc. budżetu na prezenty w kanałach online – mówi Wojciech Górniak, Dyrektor w dziale Konsultingu, Lider obszaru Strategii i Transformacji Cyfrowych Deloitte.

Do końca 2017 r. około 40 proc. wszystkich smartfonów w krajach rozwiniętych będzie wyposażonych w czytniki odcisków palców. Jednocześnie, ponad 200 sieci komórkowych będzie zawierać elementy architektury sieci 5G. Nowe technologie wbudowane w smartfony dają detalistom narzędzia niezbędne do konkurowania ze sklepami online.

Popularność urządzeń cyfrowych rośnie, dodatkowo stają się one coraz bardziej wszechstronne, a ich użytkownicy wymagają coraz szybszej łączności z Internetem. Smarfon dominuje na tle innych urządzeń. Spada dynamika wzrostu liczby posiadanych tabletów, a w ubiegłym roku – po raz pierwszy – liczba posiadanych smartfonów była wyższa niż posiadanych laptopów.

Jedną z technologii, która przekłada się na życie i zwyczaje konsumentów jest biometria. Przynajmniej 80 proc. posiadaczy telefonów z czytnikiem linii papilarnych będzie korzystać z niego regularnie: każdy z nich będzie używany średnio 30 razy dziennie. Pod koniec dekady zabezpieczenia biometryczne staną się tak wszechobecne jak przednie kamery w smartfonach.

– Ich sukces i popularność wynika z możliwości szybkiego i dyskretnego, w stosunku do haseł, odblokowania telefonów i uwierzytelniania transakcji. Ze względów bezpieczeństwa, obecnie wymagane są silne hasła (dla wielu trudne do zapamiętania) a liczba kont online będzie rosła – mówi Magdalena Jończak, Partner Deloitte, Lider ds. Sektora Dóbr Konsumenckich.

– Do końca 2020 roku przeciętny konsument będzie posiadał 200 kont on-line. Zgodnie z przewidywaniami, w tym czasie rynek biometrii w samym handlu detalicznym, ma osiągnąć wartość 1,6 mld dolarów. To wzrost o 156 procent, w porównaniu do 625 mln dolarów w 2015 roku. W szczególności rozpoznawanie twarzy – technologia używana głownie przez ochronę portów lotniczych czy w kasynach – obecnie cieszy się dużym zainteresowaniem również wśród detalistów. Umożliwia przeciwdziałanie kradzieżom, ale może być również wykorzystywana do obserwowania klientów i na tej podstawie analizowania ich zachowań.

– Wiele firm, które oferują funkcje rozpoznawania twarzy, udostępnia również zaawansowane aplikacje analityczne, które przechwytują, np. czas przebywania w sklepie kupujących – mówi Magdalena Jończak.

Jak wynika z raportu „The Deloitte Consumer Review. Digital Predictions 2017” duży wpływ na rynek dóbr konsumenckich, będzie miało uruchomienie i rozwój sieci 5G oraz modernizacje sieci związanych z technologią 4G. Szacuje się, że 4G zwiększy wzrost gospodarczy o 150 miliardów dolarów i przyniesie 771 000 miejsc pracy w samych Stanach Zjednoczonych. Sektor dóbr konsumpcyjnych będzie jednym z głównym beneficjentów sieci piątej generacji – stanie się on w dużej mierze mobilny. Dzięki superszybkiemu internetowi, firmy z tego sektora będą wykorzystywać nowe kanały dystrybucji i marketingu. Jednocześnie wymagający konsumenci będą oczekiwać od nich coraz bardziej angażujących doświadczeń z wykorzystaniem technologii Virtual Reality, Augumented Reality czy treści wideo i 3D. Przykładem może być sektor dystrybucji, gdzie klienci pragną sprawdzić dostępność oraz porównać ceny towarów w czasie rzeczywistym, jednocześnie poruszając się po sklepie internetowym.

Szybszy internet umożliwi między innymi jeszcze lepszą nawigację wewnątrz budynków, która daje klientom wygodniejszy dostęp do informacji o produktach i usługach w ich otoczeniu. Wpływa na doświadczenia konsumentów dzięki np. nawigowaniu ich w którym miejscu w centrum handlowym znajduje się sklep, którego szukają. Po stronie biznesu beneficjentem tej zmiany mogą być polskie firmy, które są aktywne na rynku rozwiązań geolokalizacyjnych opartych o technologię BLE (Bluetooth Low Energy) np. beaconach. Mowa tu o małych nadajnikach, które nieustannie sygnalizują swoją obecność i komunikują się np. ze smartfonami. Ich klientami są m.in. FC Barcelona, lotnisko w Katarze, McDonald’s czy IBM. Beacony są dziś wykorzystywane, m.in. przez sieci handlowe, które dzięki nim mogą wiedzieć, jakie półki i produkty mijali ich klienci.

– Dostępność nawigacji wewnątrz pomieszczeń może przynieść korzyści dla centrów handlowych w perspektywie średnioterminowej. Właściciele domów handlowych będą mieli atut do zachęcania sieci komórkowych, dostawców sieci Wi-Fi i innych dostawców infrastruktury do wdrażania jej w lokalach. Realizacja obietnicy nawigacji wewnętrznej wymaga, podobnie jak w przypadku nawigacji na zewnątrz, dwóch podstawowych elementów: komunikacji w czasie rzeczywistym z lokalizacją i map cyfrowych – mówi Olgierd Cygan, Lider Deloitte Digital w Polsce i Europie Środkowej.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Sport zyskuje na współpracy z doradcami biznesowymi

Firma doradcza Deloitte współpracuje z Profesjonalną Ligą Piłki Siatkowej S.A., organizatorem siatkarskich rozgrywek ligowych o mistrzostwo Polski oraz fazy finałowej rozgrywek o Puchar Polski. Wsparcie ekspertów Grupy Sportowej Deloitte dotyczy doradztwa biznesowego, które pomaga PLPS stać się jeszcze bardziej profesjonalną, rozwijającą się organizacją, dbającą o podnoszenie jakościprowadzonych przez siebie rozgrywek.

Współpraca, która rozpoczęła się w czerwcu br. pozwala wpierać Plus Ligę oraz ORLEN Ligę w działaniach ukierunkowanych na profesjonalizację rozgrywek. Eksperci Deloitte brali również udział w ocenie formalno-prawnej zespołów aspirujących do udziału w rozgrywkach Plus Ligi oraz aktualizacji regulaminu profesjonalnego współzawodnictwa w siatkówce. Deloitte służy także bieżącym merytorycznym wsparciem Zarządowi PLPS.„Deloitte od kilku lat dzieli się wiedzą i doświadczeniem z organizacjami sportowymi, w tym z klubami sportowymi,w ich działaniach wspierających profesjonalizację polskiego sportu. Współpraca z Profesjonalną Ligą Piłki Siatkowej jest kolejnym krokiem na tej drodze. Traktujemy sport jako część biznesu i cieszymy się, że władze PLPS podzielają ten pogląd” – mówi Marcin Diakonowicz, Partner w dziale Audytu, Lider Sports Business Group,Deloitte.

Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej S.A. od 2000 roku prowadzi siatkarską ekstraklasę mężczyzn w Polsce – Plus Ligę, a od 2005 roku również ligę żeńską – ORLEN Ligę Kobiet. PLPS S.A. jest organizatorem siatkarskich rozgrywek ligowych o mistrzostwo Polski oraz rozgrywek o Puchar Polski począwszy od fazy, w której do rywalizacji przystępują drużyny ligi zawodowej. „Wsparcie tak doświadczonej firmy, jaką jest Deloitte, jest dla nas nieocenioną pomocą. Już nasza nazwa wskazuje na nieustanną potrzebę dążenia do coraz większego profesjonalizmu prowadzonych przez nas rozgrywek, a z takim partnerem jak firma Deloitte mamy szansę na stały rozwój” – mówi Artur Popko, Prezes Zarządu PLPS S.A.

Deloitte poszerza swoją bazę klientów w branży sportowej. Od kilku lat jest również partnerem m.in. Polskiego Związku Piłki Siatkowej, od roku Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz współpracuje ze Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce.

Eksperci

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

AKTUALNOŚCI

Tauron i KGHM łączą siły na rzecz rozwoju elektromobilności

TAURON i KGHM Polska Miedź rozpoczną współpracę w obszarze budowania infrastruktury ładowania pojazd...

Jesienne spowolnienie dynamiki PKB

Wyraźnie niższe niż się spodziewano okazały się wrześniowe dane o produkcji przemysłowej i budowlano...

Polskie startupy coraz śmielej zdobywają zagranicę

45 proc. właścicieli startupów chce rozwijać swoją działalność nie tylko na rodzimym rynku, ale takż...

Minister Finansów chce dłużej potrzymać pieniądze inwestorów

Zakup obligacji o 50 groszy taniej – to nowy pomysł Ministra Finansów, aby Polacy na dłużej zainwest...

POLAND THE CAN-DO NATION

4 października br. w Nowym Jorku, z inicjatywy PZU, odbędzie się jedno z największych spotkań lideró...