poniedziałek, Lipiec 23, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "dane z rynku pracy"

dane z rynku pracy

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na rynku mieszkaniowym. Maj nie był pierwszym miesiącem w tym roku, w którym obserwowaliśmy spadki w tym obszarze, natomiast wcześniej nie dotyczyły one wszystkich trzech badanych kategorii. Poza mieszkaniówką szczególną uwagę zwracamy na sprzedaż detaliczną, która – po słabym kwietniu – wzrosła o 6,1 proc. w skali roku.

Produkcja przemysłowa (w cenach stałych niewyrównana sezonowo w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9 osób) w maju 2018 r. wzrosła o 5,4 proc. w skali roku. Odczyt ten okazał się wyższy aż o 1,9 pkt. proc. od oczekiwań rynkowych. Wzrost odnotowano w 27 z 34 działów przemysłu, z czego największa dynamika widoczna była w produkcji maszyn i urządzeń (21,0 proc. r/r). Z kolei największy spadek (-25,7 proc. r/r) miał ponownie miejsce w produkcji wyrobów farmaceutycznych. W przypadku danych skorygowanych o czynniki sezonowe produkcja przemysłowa wzrosła o 7,4 proc. r/r.

W maju 2018 r. kolejny raz odnotowano dwucyfrową dynamikę wzrostu w skali roku w produkcji budowlano-montażowej, która (wyrażona w cenach stałych, niewyrównana sezonowo, w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9 osób) wyniosła 20,8 proc. r/r. Majowy wynik przebił konsensus rynkowy o 3 pkt. proc. Natomiast dane po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym były wyższe o 23,7 proc. r/r. Ze statystyk GUS wynika, że największy wzrost w budownictwie odnotowano we wznoszeniu obiektów inżynierii lądowej i wodnej (+36,8 proc. w skali roku).

W związku ze zmianą prezentacji danych o rynku mieszkaniowym przez GUS, dane dotyczące budownictwa indywidualnego i przeznaczonego na sprzedaż lub wynajem prezentujemy sumarycznie. W minionym miesiącu na rynku mieszkaniowym mieliśmy do czynienia z wyjątkową sytuacją, bowiem wszystkie wskaźniki zanotowały spadek w skali roku. Liczba oddanych mieszkań w maju 2018 r. była niższa o 10 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem roku ubiegłego, natomiast narastająco od początku roku liczba ukończonych mieszkań była wyższa o 9 proc. aniżeli w okresie styczeń-maj 2018 r. W maju br. rozpoczęto budowę o 7 proc. mniej mieszkań niż w maju 2017 r., aczkolwiek dynamika od początku roku jest dodatnia i wynosi 10 proc. Z kolei jeśli mowa o mieszkaniach, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszeń z projektem budowlanym, to w maju 2018 r. mieliśmy do czynienia z 6 proc. spadkiem, podczas gdy w okresie styczeń-maj 2018 r. liczba ta wzrosła o 2 proc. w skali roku. Zwracamy uwagę, że maj nie jest pierwszym miesiącem w tym roku, w którym obserwowaliśmy spadki, aczkolwiek wcześniej nie były one aż tak jednoznaczne. Dane za maj i narastające od początku br. utwierdzają nas we wcześniej formułowanej przez nas tezie, że w 2018 r. nie będziemy świadkami dynamicznych wzrostów na rynku mieszkaniowym, jak miało to miejsce rok wcześniej.

Dane z rynku pracy ponownie były dobre. W maju 2018 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, w których liczba pracujących przekracza 9 osób wyniosło 6 210,2 tys. osób, co oznacza analogiczny wzrost jak w trzech poprzednich miesiącach, tj. o 3,7 proc. w skali roku (zgodnie z oczekiwaniami rynkowymi). Z kolei przeciętne wynagrodzenie brutto wzrosło do 4 696,59 zł miesięcznie, tj. o 7,0 proc. r/r (o 0,1 pkt. proc. poniżej oczekiwań rynkowych) vs. 7,8 proc. r/r w miesiąc wcześniej.

Z opublikowanego przez GUS wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych wynika, że inflacja CPI w maju 2018 r. wyniosła 1,7 proc. r/r. Wynik ten był zgodny ze wstępnym odczytem, który z kolei był o 0,2 pkt. proc. poniżej konsensusu rynkowego. Przyspieszenie tempa wzrostu cen wynikało przede wszystkim ze wzrostu cen transportu (+4,8 proc. r/r oraz +2,6 proc. m/m). W czerwcu 2018 r. dostrzegamy spadek cen ropy w skali miesiąca, niemniej jednak obecny poziom cen jest istotnie wyższy aniżeli w analogicznym miesiącu roku ubiegłego.

Sprzedaż detaliczna w maju 2018 r., w przeciwieństwie do kwietnia, zaskoczyła pozytywnie. Dynamika w cenach stałych wyniosła 6,1 proc. r/r, a w cenach bieżących 7,6 proc. r/r, a więc o 1 pkt. proc. powyżej oczekiwań rynkowych. W minionym miesiącu odnotowano wzrost w skali roku we wszystkich kategoriach (ceny stałe), z czego największy miał miejsce w paliwach stałych, ciekłych i gazowych (+9,6 proc. r/r), a najmniejszy w kategorii „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach” (+0,3 proc. r/r).

GUS zrewidował „w górę” szybki szacunek PKB za 1. kwartał 2018 r. Pierwotne dane wskazywały na realny wzrost (niewyrównany sezonowo) rzędu 5,1 proc. w skali roku, podczas gdy najnowsze dane wskazują na dynamikę 5,2 proc. r/r.

Fed nie do końca rozumie siły kształtujące poziom cen w USA, a przede wszystkim to, że pomimo świetnej sytuacji na rynku pracy inflacja utrzymuje się poniżej 2-proc. celu – przyznała ostatnio w przypływie szczerości szefowa amerykańskiego banku centralnego. Jednocześnie bank centralny USA zaostrzył swoją retorykę i ustami Janet Yellen ogłosił, że utrzymywanie obecnej polityki monetarnej do czasu wzrostu inflacji byłoby nierozsądne.

Dla rynków finansowych najważniejsze są dwie informacje. Po pierwsze, że Fed będzie kontynuował cykl podwyżek stóp procentowych w USA, nawet jeśli inflacja nie osiągnie progu 2 proc. W grudniu tego roku rynek spodziewa się jeszcze jednej podwyżki, a w 2018 roku kolejnych trzech. Po drugie, Fed rozpocznie już od października redukcję bilansu, czyli proces zmniejszania ilości posiadanych papierów wartościowych (które wcześniej bank skupił w ramach programu luzowania ilościowego) o 10 mld dolarów miesięcznie. Z biegiem czasu tempo redukcji może jeszcze wzrosnąć.

Podnoszenie stóp procentowych w USA zazwyczaj wiąże się z odpływem kapitału z rynków rozwijających się i surowcowych, a także umocnieniem dolara. Taki ruch obserwujemy też w ostatnich dniach. Oceniamy jednak, że nie jest to jeszcze początek trwalszego trendu, a techniczna korekta.

Hossa ma jeszcze paliwo

Hossa na światowych giełdach jest zaawansowana, ale wiele argumentów przemawia za dalszymi wzrostami. Amerykański indeks S&P 500 znajduje się w pobliżu historycznych szczytów, ale spółki notowane na Wall Street nie są zadłużone, a na rok 2018 analitycy prognozują ok. 10 proc. wzrostu ich zysków. Jest więc za wcześnie, aby ogłosić koniec rynku byka. Jeśli już, możemy mieć do czynienia z trwającym jakiś czas trendem bocznym i pojawieniem się dysproporcji pomiędzy poszczególnymi segmentami rynku.

W Polsce duże spółki notowane na GPW niezmiennie utrzymują przewagę nad „misiami”, co ma swoje uzasadnienie w fundamentach. Przede wszystkim spółki z WIG20 zdecydowanie lepiej radzą sobie w obecnym otoczeniu i bronią się osiąganymi wynikami finansowymi. Gorsza passa małych i średnich spółek wynika z presji płacowej czy wzrostu cen surowców. Niestety, część „misiów” oblała test z zarządzania operacyjnego, co poskutkowało spadkiem marż i w konsekwencji słabszymi wynikami finansowymi.

Mimo to uważamy, że warszawska giełda ma jeszcze przestrzeń do wzrostów. Przemawiają za tym czynniki makroekonomiczne, jak i wycenowe. Optymistycznie nastrajają dane z rynku pracy (wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń), a także produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Jeśli tak dobre odczyty się utrzymają, wpłynie to pozytywnie na dynamikę polskiego PKB. Z kolei akcje na polskiej giełdzie cały czas nie są drogie – może za wyjątkiem najbardziej dynamicznych spółek, takich jak CCC czy LPP. Prognozowany wskaźnik ceny do zysku dla indeksu WIG na 2018 rok oscyluje w okolicach 13. Dla porównania, w szczycie hossy w 2007 r. było to około 18.

Do końca roku spodziewamy się utrzymania przewagi blue chipów z WIG20,  ale pod koniec roku inwestorzy mogą ponownie zainteresować się akcjami „misiów” – licząc na ich odbicie w kolejnych miesiącach. To może zmniejszyć dysproporcję pomiędzy dużymi i mniejszymi spółkami notowanymi na GPW. Mimo to uważamy, że najlepszym wyborem dla osób, które inwestują na warszawskiej giełdzie za pośrednictwem TFI, pozostają fundusze akcyjne o uniwersalnej strategii.

Autor: Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny ds. akcji Union Investment TFI

Stopa bezrobocia w sierpniu br. wyniosła 7 proc., wobec 7,1 proc. w lipcu br. – podał GUS.

Dobre dane z rynku pracy potwierdzają informacje, które płyną od pracodawców o coraz większym zapotrzebowaniu na pracowników. O braku kandydatów do pracy mówią głównie firmy z sektora handlowego . Podobne problemy zgłaszają też przedsiębiorstwa produkcyjne, dla których największym wyzwaniem staje się rekrutacja pracowników. Kandydaci albo rezygnują z zatrudnienia w trakcie procesu rekrutacji albo  nie zgłaszają się do pracy, gdyż w międzyczasie znaleźli ciekawszą ofertę.

Nadal pracodawcy zgłaszają niedobór kompetencji u kandydatów, co tłumaczy małą presję na wzrost wynagrodzeń. Przeciętnie w ostatnich miesiącach utrzymywały się one na podobnym poziomie i oscylowały pomiędzy 4.400 – 4.500zł, choć rok do roku wzrosły o 280zł. Potwierdza to gotowość firm do i zwiększenia płac, za którą musi iść wzrost kwalifikacji pracowników. Bez inwestycji w kadry wiele firm nie może rozwijać się na nowych rynkach i inwestować. Rozwiązaniem może być aktywizacja młodych między 20 a 24 rokiem życia, z których prawie 17% nie uczy się ani nie pracuje.

Dlatego dla stabilnego rozwoju polskich firm niezwykle ważne jest odpowiedzialne wydatkowanie środków z Funduszu Pracy. Zgodnie z założeniami na 2018 zmniejszone zostaną, prawie o połowę środki  na Krajowy Fundusz Szkoleniowy. Jest to narzędzie pozwalające sfinansować większość – 80 procent – kosztów kształcenia ustawicznego pracowników, a w przypadku małych firm 100%. Decyzja o zmniejszeniu budżetu KFS- u budzi kontrowersję tym bardziej, że środki często kończą się już w pierwszych dniach naboru. Dlatego zarówno pracodawcy, jak i związki zawodowe krytycznie ocenili ograniczenie wydatków z Funduszu Pracy na inwestycje w szkolenia pracowników.

 

Komentarz  Jakuba Gontarka, eksperta Konfederacji Lewiatan

Wczorajszy dzień przyniósł osłabienie polskiej waluty w relacji do euro i dolara. Złoty, podobnie jak główne waluty zyskiwał z kolei w parze z funtem, który musiał oddać część zysków po zeszłotygodniowym umocnieniu.

W kontekście informacji z naszego kraju warto zwrócić uwagę na opublikowane wczoraj dane z rynku pracy. Zgodnie z szacunkami, dynamika płac w sektorze korporacyjnym przewyższyła oczekiwania i wzrosła w sierpniu o 6,6% w ujęciu rocznym. Tempo wzrostu zarobków było najwyższe od ponad 5 lat, ostatni raz tak dobry wynik zanotowano w styczniu 2012 r. Zatrudnienie rosło o 4,6% w porównaniu z ubiegłym rokiem, tempo było zgodne z oczekiwaniami konsensusu.

W dniu dzisiejszym poznamy kolejne dane z polskiej gospodarki, z których najistotniejszymi będą odczyty krajowej produkcji przemysłowej oraz – przede wszystkim – sprzedaży detalicznej. Konsensus zakłada, że odczyty będą zbliżone do tych z ostatniego miesiąca.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w poniedziałek umocnił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,27 – 4,29. Wczorajsze, zaktualizowane dane dotyczące inflacji ze strefy euro pokazały odczyty zgodne ze wstępnymi szacunkami. Dzisiejsza publikacja indeksu ZEW opisującego nastrój ekonomiczny  w największej europejskiej gospodarce pokazuje utrzymanie się optymizmu, indeks dla Niemiec we wrześniu wzrósł z poziomu 10 do 17. Ekonomiści spodziewali się, że skala wzrostu sięgnie zaledwie 2,5 punktów. Indeks bieżących warunków gospodarczych również pozytywnie zaskoczył, z kolei wskaźnik ZEW dla krajów strefy euro był minimalnie niższy od oczekiwań, jednak urósł w porównaniu z poprzednim miesiącem.

GBP

Kurs GBP/PLN  w poniedziałek osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,83 – 4,87. Brytyjska waluta traciła na przestrzeni całego dnia, osłabiając się zwłaszcza w następstwie wypowiedzi prezesa Banku Anglii. Mark Carney tak naprawdę nie poinformował o niczym nowym, zwracając uwagę na możliwą potrzebę podwyżek stóp procentowych w kontekście – związanej z Brexitem – wyższej inflacji. Oczekiwania względem działań banku centralnego są już jednak w pewnym stopniu zawarte w cenie brytyjskiej waluty, rynek szacuje prawdopodobieństwo, że do podwyżki stóp dojdzie już w listopadzie na około 65%.

USD

Kurs USD/PLN w poniedziałek umocnił się o 0,3%, wahając się w widełkach 3,57 – 3,60.  Wczorajszy dzień był jednym ze spokojniejszych dla kursu EUR/USD. Na zmiany wyceny dolara specjalnie nie wpłynęło ani przemówienie Donalda Trumpa, ani drugorzędne dane gospodarcze. W dniu dzisiejszym poznamy serię danych z amerykańskiego rynku nieruchomości w sierpniu, m.in. zezwolenia na budowę oraz liczbę rozpoczętych projektów konstrukcji domów. Późnym popołudniem przemawiać będzie również Donald Trump.

 

 

Autor: Roman Ziruk, analityk Ebury

Weekend przyniósł wiele wydarzeń, które pewnie staną się pożywką dla pogadanek traderów przy poniedziałkowej kawie, jednak ich wpływ na zmienność pozostawia wiele dotyczenia. W USA skandal wokół rubasznego języka Trumpa jest ważniejszy niż druga debata z Clinton. Święto w Japonii zdławiło handel w Azji, a poniedziałek po raporcie z NFP jest tradycyjnie ubogi w dane makro. Do tego mamy święto w USA (choć Wall Street działa).

Druga runda starcia głównych kandydatów na prezydenta w USA zakończyła się bez wskazania jednoznacznego zwycięzcy, choć Donald Trump przystąpił do walki kontuzjowany. Jednak uszczerbkowi na jego dyspozycyjności bliżej do przytrzaśnięcia sobie samego ręki zamykanymi drzwiami niż treningowym urazem, zatem od strony widzów zasługuje na politowanie niż współczucie. Ujawniony w weekend skandal dotyczący jego niestosownych wypowiedzi na temat kobiet z 2005 r. przyciąga obecnie największą uwagę i umniejsza jego szanse na wygraną, gdyż nawet z obozu Republikanów nie brakuje apelów o wycofanie się Trumpa z kampanii. Od strony rynków finansowych widać zadowolenie meksykańskiego peso (przez taśmy, nie przez debatę) i lekkie wsparcie dolara kanadyjskiego, ale reszta rynku pozostaje w miarę stabilna. Ryzyka przed debatą były asymetryczne, gdyż podtrzymanie przewagi Clinton w sondażach jest akceptowanym status quo, a tylko szturm Trumpa mógłby wstrząsnąć rynkami. Wciąż nie widać, aby inwestorzy mieli chęć do zabezpieczania się przed ryzykiem wygranej Trumpa i związanego z tym popłochu na rynkach finansowych. Taki obrót spraw nie jest wykluczony w kolejnych tygodniach, ale dziś szanse są na to marne.

Zwykle poniedziałek po publikacji raportu z rynku pracy w USA nie przynosi istotnych danych makro i dziś nie jest inaczej, gdyż indeks Sentix z Eurolandu ma większe znaczenie dla statystyków niż traderów. Jedyna różnica od reguły jest taka, że rynek dolara nie dokona klasycznego odwrotu od tego, co zrobił bezpośrednio po odczycie NFP, gdyż większość realizacji zysków dokonała się jeszcze przed weekendem. Obawy przed weekendowymi wydarzeniami skłaniały do uszczuplenia pozycji, a świadomość obchodów Dnia Kolumba w USA dodatkowo ciążyła na pewności dla utrzymania pozycji. Zatem nowy tydzień rynki zaczynają niejako z czystą kartą, czekając na cokolwiek, co się wydarzy. Problem w tym, że tydzień ma niewiele do zaoferowania aż do środy wieczór, kiedy otrzymamy protokół z wrześniowego posiedzenia FOMC z następującą w piątek sprzedażą detaliczną z USA. Taka swoboda rynku ma dwie strony medalu – albo nastanie konsytuacja trendów sprzed weekendu, albo rynek poszuka świeżego katalizatora. Dziś wydaje się, że ropa ma chęć na korektę w dół (WTI znów poniżej 50 USD), a złoto na odreagowanie zeszłotygodniowej wyprzedaży – dwa wskaźniki pogorszenia sentymentu, choć już nie tak silne, jak kiedyś.

Poza tym EUR/USD dalej tkwi w dotychczasowej konsolidacji po tym, jak piątkowe wyłamanie dołem się nie powiodło. USD/JPY potrzebuje wsparcie w rajdzie Nikkei albo we wzroście rentowności obligacji skarbowych USA, ale oba rynki są dziś zamknięte. GBP/USD pozostaje skazany na szarpany handel na strachu przed „twardym Brexitem” i podatny na impulsy z rządu i banku centralnego. Wśród walut surowcowych spadająca ropa naftowa będzie ciągnęła za sobą CAD, a techniczna wymowa USD/CAD także jest za wzrostami. Ponadto dalej widzimy relatywną siłę AUD nad NZD. EUR/PLN „śpi” pod 4,30.

 

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Czy rośnie skala wyłudzeń i nadużyć w sektorze finansowym?

W 2017 roku ataki hakerskie dotknęły połowy polskich instytucji finansowych, przynosząc wielomiliono...

Nowy podatek solidarnościowy dla najbogatszych oraz nowe obciążenie ZUS – co to oznacza w prakt

Na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy wprowadzającej nową...

Letnie ożywienie w przemyśle i budownictwie

Czerwiec przyniósł wyraźnie wyższą dynamikę produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej, potwierdz...

Na „Dostępność+” rząd przeznaczy 23,2 mld zł

Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia rządowego programu „Dostępność+” dla osób nie...

5 lipca Sejm przyjął ustawę o inwestycjach mieszkaniowych

Przedstawiony 15 marca bieżącego roku pierwszy projekt specustawy mieszkaniowej, wprowadzający rewol...