poniedziałek, Czerwiec 18, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "cykl koniunkturalny"

cykl koniunkturalny

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, która objęła wiele parkietów, w tym warszawski. Po części wynikało to z publikacji niższych od oczekiwań danych o amerykańskiej inflacji, co daje Rezerwie Federalnej większy komfort działania przy niemalże rekordowo niskiej stopie bezrobocia. W tym tygodniu ta poprawa klimatu została przerwana, a główną tego przyczyną było wznowienie trendu umacniania się dolara oraz wyraźny wzrost rentowności amerykańskich obligacji dziesięcioletnich powyżej psychologicznego poziomu 3%. Silniejszy dolar i wyższy koszt pieniądza szczególnie uderzają w rynki wschodzące i dlatego indeks MSCI Emerging Markets dotkliwie odczuł pogorszenie sentymentu. Zresztą pozostaje on w bliskich okolicach lekko poprawionych z początkiem maja tegorocznych minimów. Nasz rynek mimo zbliżającej się reklasyfikacji przez FTSE Russell jeszcze długo pozostanie zaliczany do grona wschodzących, gdyż ważniejszy dostawca indeksów – MSCI – stosuje ostrzejsze kryteria dla rozwiniętego rynku. Tym samym pogarszające się środowisko inwestycyjne w całym spektrum rynków wschodzących nadal będzie nam ciążyło, i to mimo braku istnienia ważnej fundamentalnej przesłanki, czyli drożejącego dolarowego długu. Obciąża on najsłabsze ogniwa całej inwestycyjnej grupy, i to do tego stopnia, że Argentyna już zmuszona została do poproszenia o pomoc Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Inaczej prezentują się rynki rozwinięte. Główne parkiety Eurolandu znalazły wsparcie w słabości waluty wspólnotowej. W przypadku Wall Street silniejszy dolar stał się pewną przeszkodą, ale głównie dla największych podmiotów. Małe amerykańskie spółki mają się całkiem dobrze i indeks Russell 2000 ustanowił w tym tygodniu nowe historyczne maksima. Zupełnie inaczej wyglądają krajowe mniejsze podmioty, które de facto pozostają w bessie, przygniecione własnymi problemami oraz deficytem kapitału. Zresztą skąpa baza kapitałowa w połączeniu z gorszym sentymentem prowadzą do ponadprzeciętnego spadku notowań kursów akcji spółek podających niekorzystne informacje i relatywnie skromną reakcję po stronie podmiotów przekazujących pozytywne komunikaty. Ciężko będzie na wyraźną poprawę tego stanu rzeczy, gdyż Polacy w tym cyklu nadzwyczaj konsekwentnie stronią od krajowych akcji, a tej luki nie jest w stanie zasypać żaden alternatywny dostawa środków. Teoretycznie mogłyby się nim stać planowane Pracownicze Plany Kapitałowe, ale do ich startu jeszcze daleka droga.

Autor: Łukasz Bugaj, CFA, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska SA

 

Koniunktura w gospodarce zmienia się zgodnie z pewnym schematem, który nazywamy cyklem. Cykl ten powtarza się i choć nie za każdym razem przyjmuje on dokładnie taką samą postać, to jednak pewne niezmienne reguły pozostają zachowane. Klasyczny cykl rozpoczyna się nieinflacyjnym wzrostem, który później osiąga dojrzałą inflacyjną fazę rozwoju. Ta kończy się spowolnieniem i ostatecznym obniżeniem inflacji, która z opóźnieniem podąża za wzrostem. Aktualnie znajdujemy się w inflacyjnej fazie ożywienia, a więc w już dojrzałej i zaawansowanej fazie wzrostu. Ciemną stroną tego etapu rozwoju jest fakt, że po nim przychodzi okres dekoniunktury, a więc mało przyjemna część cyklu z punktu widzenia posiadaczy ryzykownych aktywów. Z cyklem koniunkturalnym nieodłącznie związany jest bowiem cykl rotacji aktywów w gospodarce, zgodnie z którym w inflacyjnej fazie najlepiej zachowywać się powinny surowce, spółki z nimi związane oraz rynki rozwijające się. To właśnie dlatego w minionym roku akcje z rynków wschodzących były jedną z lepszych inwestycji. W ślad za tą koniunkturą podążał krajowy parkiet, ale mierzony indeksem blue chipów, gdyż to on jest uzależniony od kapitału zagranicznego, który pozostaje głównym dostarczycielem kapitału. Niestety, gdy obecna faza dobiegnie końca, najbardziej pożądanym aktywem będzie gotówka, oraz nieco później obligacje skarbowe. Inwestorzy co do zasady zgadzają się z tym scenariuszem, ale panuje duża niepewność, jak dużo czasu pozostało do momentu, gdy zielone światło dla ryzykownych aktywów zmieni się w czerwone, jak to dobitnie ujął w swoim corocznym liście do akcjonariuszy Warren Buffett. Potwierdzają to zresztą ankiety, gdyż z możliwością przegrzania koniunktury zgadza się niemalże 70% zarządzających funduszami, którzy w przeprowadzonym na początku roku sondażu Bank of America/Merrill Lynch wskazało, że globalna gospodarka jest w późnej fazie cyklu koniunkturalnego. W historii wspomnianego badania wyższy wynik odnotowano wyłącznie z początkiem 2008 roku, czyli u progu ostatniej dużej bessy na giełdach. Bez wątpienia jest to więc jeden z bardziej niebezpiecznych momentów w cyklu, również z tego powodu, że dość łatwo popełnić można błędy przy prowadzeniu polityki monetarnej bądź fiskalnej. Wydaje się wręcz, że ryzyko takiego błędu jest duże z uwagi na ekspansywną politykę fiskalną w USA oraz zmianę na stanowisku szefa Fed. Zresztą Jerome Powell popełnił błąd już podczas swojego pierwszego publicznego wystąpienia jako prezes Rezerwy Federalnej. Jego odpowiedź na pytanie o możliwość czwartej podwyżki stóp w tym roku była bardziej jastrzębia niż przygotowany wcześniej i wyważony pisemny raport, a rynek jest aktualnie niezmiernie wyczulony na tego typu kwestie.

Po ogłoszeniu nominacji na stanowisko szefa Fed, spodziewanej podwyżce stóp procentowych w USA i zaplanowanych na grudzień wyborach w Katalonii, w tym roku nie powinno się już zdarzyć nic, co znacząco wpłynie na sytuację makroekonomiczną na świecie. Końcówka 2017 roku to czas dla wzrostu akcji.

Sytuacja makroekonomiczna na świecie jest stabilna i nie powinno się to zmienić do końca roku. Po wyborze Jerome’a Powell’a na szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej i spodziewanej w grudniu podwyżce stóp procentowych, nie ma powodów do poważniejszych wahań nastrojów, zwłaszcza na rynkach rozwiniętych (Stany Zjednoczone i Europa). Nowy szef Fed jest uważany za osobę przyjazną Wall Street. Jego dotychczasowe poglądy na temat polityki monetarnej były zbliżone do stanowiska obecnej szefowej Komitetu Janet Yellen. W Europie, nawet  wybory w Katalonii zaplanowane na 21 grudnia, nie powinny mieć wpływu na rynki. Frakcje niepodległościowe osłabiły się i plany odłączenia od Hiszpanii są bardzo mało prawdopodobne.

Gospodarka Stanów Zjednoczonych od dłuższego czasu systematycznie rozwija się „liniowo”. Europa również wzrasta, choć zdarzają się jej drobne wahania. Kurs dolara rośnie, osłabia się natomiast euro. Jest to wynikiem m.in. polityki monetarnej prowadzonej przez Fed oraz Europejski Bank Centralny.

Optymistyczne prognozy dotyczą też Chin, które po ostatnim zjeździe rządzącej Komunistycznej Partii Chin i umocnieniu swojej władzy, mają plany zostać gospodarką stawiającą na jakość, a nie ilość. Państwo Środka chce być kojarzone nie z tanią siłą roboczą, ale z innowacjami. Mają temu pomóc inwestycje w badania i rozwój, co przełoży się na dokładanie przez Chiny większej wartości dodanej w procesie tworzenia dóbr i usług.

Wskaźniki makroekonomiczne są dobre, a globalne wskaźniki PMI bardzo wysokie. Eksperci Union Investment oceniają obecną sytuację na światowych rynkach na 4 w skali 1-5. Mamy teraz do czynienia z tzw. Goldilocks Environment, czyli optymalnym momentem w cyklu koniunkturalnym dla wzrostu akcji. Sprzyja temu niska inflacja i stopy procentowe oraz stabilny wzrost gospodarczy. To ważny sygnał dla inwestorów, którzy zastanawiają się, w jakich klasach aktywów lokować swoje środki.

 

 

Komentarz: Marek Straszak, doradca inwestycyjny w zespole asset allocation Union Investment TFI

Majowe dane GUS-u na temat liczby rozpoczętych mieszkań wskazują, że branża deweloperska nadal optymistycznie patrzy w przyszłość. Bieżący rok prawdopodobnie będzie bardzo dobry dla deweloperów mieszkaniowych. Prosperity na rynku deweloperskim trwa już od trzech lat. Warto zadać sobie pytanie, jakie czynniki faktycznie odpowiadają za rekordowe wyniki sprzedaży nowych mieszkań.

Obecny boom mieszkaniowy nie jest mocno wspomagany kredytami

Rynek deweloperski, który obecnie przeżywa okres bardzo dobrej koniunktury, nadal jest mocno skoncentrowany w największych miastach. Według danych portalu RynekPierwotny.pl, sześć krajowych metropolii (Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań i Trójmiasto) skupia ponad 70% oferty nowych lokali i domów. Ze względu na bardzo dużą koncentrację rynku pierwotnego, najczęściej analizuje się dane z sześciu – siedmiu krajowych metropolii. Właśnie taki sposób analizy wybrał Narodowy Bank Polski. W czerwcowym raporcie tej instytucji o stabilności systemu finansowego, znajdziemy bardzo ciekawe dane, które umożliwiają prześledzenie cyklu koniunkturalnego na rynku deweloperskim (patrz poniższy wykres).

Po odpowiednim przekształceniu informacji podawanych przez NBP można sprawdzić, jak od 2007 r. do 2016 r. na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych (Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk i Gdynia), prezentowała się aktywność deweloperów i wartość kredytów finansujących mieszkania.

Na poniższym wykresie nietrudno zauważyć zmiany koniunktury rynku pierwotnego z największych miast. Mowa o:

  • boomie mieszkaniowym z lat 2007 – 2008
  • załamaniu rynku w 2009 r.
  • późniejszej poprawie związanej m.in. z działalnością programu Rodzina na Swoim
  • trwającym obecnie boomie mieszkaniowym (od 2014 r.)

Na uwagę zasługują też informacje o wartości kredytów finansujących mieszkania (na siedmiu największych rynkach). Te dane wskazują, że pierwszy boom mieszkaniowy był mocno stymulowany przez sprzedaż kredytów hipotecznych. Podobne zjawisko nie dotyczy drugiego (tzn. trwającego obecnie) boomu mieszkaniowego. Bardzo wyraźnemu wzrostowi liczby mieszkań sprzedanych przez deweloperów na siedmiu największych rynkach (2013 r. – 36 tys., 2016 r. – 62 tys.), nie towarzyszyła adekwatna zmiana wartości nowych kredytów mieszkaniowych – tłumaczy Andrzej Prajsnar, analityk portalu RynekPierwotny.pl. Ta wyjątkowa sytuacja, wskazuje na dużą rolę zakupów gotówkowych w metropoliach.

Niskie oprocentowanie lokat to przyczyna świetnej sprzedaży lokali …

Skromny wzrost wartości kredytów finansujących mieszkania z siedmiu największych rynków (2013 r. – 9,7 mld zł, 2016 r. – 10,5 mld zł) może wydawać się dość zaskakujący, bo w ostatnich latach mocno spadł koszt „hipotek”. Dane Narodowego Banku Polskiego wskazują, że w IV kw. 2012 roku Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania nowych kredytów mieszkaniowych wynosiła 7,2%. Cztery lata później analogiczna stawka oscylowała na poziomie 4,6%. Nabywcom mieszkań pomagały też rządowe dopłaty z programu Mieszkanie dla Młodych.

Pewien wpływ na wyniki deweloperów miał też wzrost wynagrodzeń równoważący podwyżki cen metrażu. Pod koniec 2012 r. za przeciętne wynagrodzenie netto w sektorze przedsiębiorstw można było kupić 0,53 mkw. nowego mieszkania z sześciu metropolii (patrz poniższa tabela). Analogiczny wynik dla IV kw. 2016 r. był nieco większy (0,55 mkw.).

Wydaje się, że głównej przyczyny sukcesu deweloperów, trzeba jednak szukać na rynku depozytów. Pod koniec 2012 r. średnie oprocentowanie nowej lokaty dla gospodarstw domowych wynosiło 4,5%. Cztery lata później, analogiczna stawka oscylowała na poziomie 1,6%. Wg eksperta portalu RynekPierwotny.pl równocześnie mieliśmy do czynienia ze spadkiem inflacji. Większość oszczędzających nie bierze jednak pod uwagę czynnika inflacyjnego i analizuje tylko nominalne oprocentowanie depozytów, które przedstawia się coraz gorzej.

Drastyczny spadek oprocentowania lokat, przesunął część oszczędności na rynek mieszkaniowy. Świadczą o tym m.in. informacje na temat wartości depozytów terminowych gospodarstw domowych. Deweloperzy muszą zdawać sobie sprawę, że po pierwszych podwyżkach stóp procentowych NBP (spodziewanych w 2018 r.), zmniejszy się motywacja do inwestowania w nowe lokale mieszkalne i równocześnie wzrośnie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych.

 

Źródło: RynekPierwotny.pl

Eksperci

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

Przasnyski: Płacowa zadyszka. Górnicy, handlowcy, lekarze i budowlańcy mogą się jednak cieszyć

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedyn...

AKTUALNOŚCI

Więcej oddanych mieszkań niż przed rokiem – inwestorzy i spółdzielnie mieszkaniowe mają

GUS poinformował o statystykach oddanych do użytku mieszkań - w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2...

Parlament Europejski przeciwny trzem mandatom TRAN

Parlament Europejski zagłosował przeciwko trzem mandatom Komisji Transportu i Turystyki (TRAN) dotyc...

Kolejny pomysł rządu: Wyposażenie+

Z rozmowy portalu money.pl z Jadwigą Emilewicz, Ministrem Przedsiębiorczości i Technologii, dowiedzi...

Inflacja przyspiesza zgodnie z planem

Jak informuje nas Gerda Broker, potwierdziły się wstępne szacunki GUS oraz prognozy analityków, doty...

Akcje giełdowego ALTUS TFI S.A. z rekordową stopą dywidendy aż 13,2%

Akcjonariusze notowanego na warszawskiej giełdzie niezależnego ALTUS TFI S.A. poparli w poniedziałek...