niedziela, Maj 26, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "CHF"

CHF

Ważnym zagadnieniem dla kredytobiorców „frankowych” jest pojęcie przewalutowania tudzież „odfrankowienia” kredytu. Niestety nie są to pojęcia wymienne, dlatego w tym artykule przybliżamy czym się różnią i jakie niosą za sobą konsekwencje prawno-ekonomiczne. Co ważne, oba rozwiązania są skutecznymi narzędziami w walce z machiną bankową, w celu odzyskania tego, co straciliśmy, kiedy kurs franka gwałtownie wzrósł…

Przewalutowanie, czyli przeliczenie kwoty pozostałej do spłaty. Czy to się opłaca?

Pierwsze pojęcie odnosi się do przeliczenia kwoty pozostałej do spłaty z franków szwajcarskich (CHF) na złotówki (PLN). Przeliczenie odbywa się po określonym kursie walutowym, ustalonym w chwili przewalutowania, które jest opłacalne dla kredytobiorcy wówczas, gdy spada wartość franka szwajcarskiego w stosunku do złotówki przy jednoczesnej prognozie wzrostu kursu tej waluty.

W rozmowie z ekspertami firmy VOTUM S.A., która już od wielu lat pomaga Frankowiczom w sporach sądowych z bankami, dowiadujemy się, że w Polsce prowadzone są od kilku lat prace nad wprowadzeniem rozwiązania systemowego, jednakże kiedy, na jakich zasadach i przede wszystkim, czy w ogóle zostanie ono wprowadzone – niestety nie wiadomo.

– Obecnie banki indywidualnie rozpatrują wnioski kredytobiorców dotyczące przewalutowania kredytu. Najczęściej przewalutowanie kredytu powoduje wzrost płaconej przez kredytobiorcę raty. Rata kredytu zaciągniętego w złotówkach naliczana jest według stopy referencyjnej WIBOR. Rata kredytu we frankach szwajcarskich naliczana jest natomiast według stopy LIBOR. Zmianie mogą ulec również inne zapisy umowy – takie jak np. marża kredytu. Trzeba pamiętać także, że przy przewalutowaniu kwota kapitału pozostającego do spłaty zostaje przeliczona na polskie złote po aktualnym kursie, co wpływa na jego wzrost – mówi Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także:

„Odfrankowienie” kredytu sposobem na zwrot z waloryzacji

„Odfrankowienie” to potoczne, nadane przez Frankowiczów, określenie rozstrzygnięć, które zapadają w sprawach dotyczących kredytów opartych na walutach obcych. W praktyce sąd kwestionuje zawarte w umowie zasady przeliczania wartości zobowiązania i rat oraz uznaje je jako niedozwolone, z tzw. abuzywnym charakterem, na skutek postanowienia w zakresie klauzuli waloryzacyjnej są bezskuteczne i nie wiążą prawnie kredytobiorców. Przyjmuje się, że kwota kredytu została udzielona w złotych polskich, zaś rozliczanie umowy kredytowej odbywa się w oparciu o parametry ustalone w pierwotnie zawartej umowie. W efekcie umowa ma być traktowana jak zwykły kredyt hipoteczny w złotych (PLN), ale oparty na parametrach cenowych ustalonych w pierwotnym kontrakcie. Pozywającym, w wygranych sprawach, zasądza się zwrot nienależnie uiszczonych świadczeń.

Przypadki wskazują na to, że warto walczyć o swoje

Jak informuje nas VOTUM S.A., firma specjalizującą się nie tylko w odszkodowaniach, ale też w odzyskiwaniu roszczeń z tytułu umowy kredytowej, istnieje wiele przypadków wygranych spraw z bankiem. Pomaga w tym zaciętość oraz współpraca z wykwalifikowanymi znawcami prawa. Bez wątpienia są nimi eksperci z portalu www.dlafrankowiczow.pl, którzy bezpłatnie analizują umowę z bankiem i sprawdzają warunki, które mogą negatywnie wpływać na całkowitą sumę zawyżonych rat.

Potwierdza to niedawny przypadek, kiedy to Sąd Okręgowy w Łodzi I Wydział Cywilny w dniu 21 maja 2018 r. wydał wyrok (sygn. akt I C 620/17), w którym wskazał, m.in. że „w okresie od zawarcia umowy kredytowej bank realizował przedmiotową umowę w stosunku do powodów, stosując niedozwolone klauzule waloryzacyjne. Na podstawie rzeczonych klauzul bank pobierał od powodów raty spłaty kredytu w zawyżonej wysokości będącej wynikiem zarówno niedozwolonej waloryzacji pozostałego do spłaty długu, jak i samych rat. Mając na uwadze, że stosowanie klauzul umownych dotyczących waloryzacji walutowej w umowie kredytowej było nieuprawnione, należy stwierdzić, że pobrana przez bank od powodów nadwyżka ponad kwoty należne obliczone bez zastosowania waloryzacji na podstawie niedozwolonych klauzul waloryzacyjnych stanowi nienależne świadczenie w rozumieniu ar. 410 § 2 k.c.”.

„Odfrankowienie” sposobem na odzyskanie nadpłaconych rat, a może unieważnienie umowy?

Na skutek zabiegu polegającego na „odfrankowieniu” kredytu bank zobowiązany jest zwrócić kredytobiorcy nadpłatę – tj. świadczenia nienależnie pobrane od kredytobiorcy, często określane nadpłaconymi ratami, zaś kredytobiorca spłaca dalej kredyt jako złotowy, który jest oprocentowany tak jak kredyt zaciągnięty w walucie franka szwajcarskiego (wg LIBOR).

Istnieją także inne rozwiązania, na korzyść kredytobiorcy. Jednym z nich jest unieważnienie umowy rzez Sąd. Przykładem może być sprawa z 26 września 2018 roku, w której Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny wydał znaczący dla kredytobiorców wyrok (sygn. Akt VI ACa 427/18), w którym wskazał, iż zawarta umowa kredytowa jest w całości nieważna.

– Sąd Okręgowy rozpatrujący sprawę, a następnie Sąd Apelacyjny uznał, że umowa zawarta pomiędzy kredytobiorcą a bankiem nie spełnia w ogóle ustawowej definicji umowy kredytowej. Zgodnie z art. 69 ust. 1 prawa kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu pożyczonej sumy powiększonej o odsetki oraz do zapłaty prowizji banku. Obciążenie kredytobiorców ryzykiem kursowym nie mieści się w żadnym elemencie umowy kredytowej. Bank już przed udzieleniem kredytu we frankach szwajcarskich wiedział o tym, jakie niesie to ze sobą ryzyko kursowe. Wynikało to z ostrzeżeń jakie we wcześniejszych latach napływały do banków ze strony Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Finansowego – mówił Kacper Jankowski – Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Zobacz także, jak ważna jest ochrona wizerunku w firmie:

Jak zaznaczają eksperci VOTUM S.A., w efekcie takiego orzeczenia kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu kwoty otrzymanej na podstawie zawartej umowy kredytowej, jednak bez odsetek, opłat oraz podwyżek wynikających z indeksacji.

Co lepsze więc – przewalutowanie czy „odfrankowienie”?

Zapytaliśmy także ekspertów VOTUM S.A., firmy specjalizującej się w kompleksowej pomocy prawnej, postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym, które rozwiązanie jest faktycznie korzystniejsze dla Frankowiczów i dlaczego.

– Należy pamiętać, że wybór opcji pomiędzy przewalutowaniem a „odfrankowieniem” będzie miał istotne znaczenie dla sytuacji ekonomicznej kredytobiorcy. Wydaje się, że najbardziej korzystnym rozwiązaniem w chwili obecnej dla kredytobiorców posiadających kredyty indeksowane do waluty obcej – franka szwajcarskiego, powinno być ich „odfrankowienie”. Wybierając jedną z dwóch opcji należy dokładnie przeanalizować obecną sytuację ekonomiczną, kurs waluty oraz aktualne orzecznictwo sądowe, co pozwoli wybrać opcję najbardziej korzystną dla kredytobiorcy – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Materiał współtworzony z ekspertami firmy VOTUM S.A.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.
https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach


Każde postępowanie sądowe wiąże się z kosztami, które wynikają z przepisów ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych oraz ustawy o opłacie skarbowej. Obowiązkowej opłacie podlega nie tylko złożenie pozwu, ale też opłata z tytułu pełnomocnictwa czy biegłego. Ich wysokość zależy jednak od kwoty naszych roszczeń. Potwierdzają to eksperci z wieloletnim doświadczeniem na rynku i pomagają podsumować, ile tak naprawdę kosztuje walka frankowiczów z bankiem na drodze np. odzyskania nadpłaconych rat kredytu indeksowanego/waloryzowanego do waluty obcej.

Koszty postępowania cywilnego zawsze ponosi przegrany, a strona wygrana może żądać od przeciwnika ich zwrotu (kwestię tę reguluje art. 98 kodeksu postępowania cywilnego). Do owych kosztów należy wliczyć nie tylko koszty procesu prowadzonego przez stronę lub jego pełnomocnika, ale także koszty reprezentacji zawodowego pełnomocnika i jego wynagrodzenie, wysokość kosztów stawiennictwa strony, utraconego zarobku oraz inne wydatki poniesione w toku sprawy (np. koszty biegłego), w tym także koszty mediacji prowadzonej na skutek skierowania przez sąd.

Należy pamiętać, że koszty procesowania sądowego w sprawach bankowych nie są zbyt wysokie (to kwota od 30 zł do 1 000 zł). Dlatego też, wielu kredytobiorców decyduje się na walkę z bankiem, zwłaszcza, kiedy ma do tego podstawy.

Postępowanie sądowe a dochodzenie roszczeń od banku – koszty podstawowe

Dochodzenie zwrotu należności od banku może wiązać się z długim procesem. Jednak jak zaznaczają eksperci, większość procesów wygrywają właśnie konsumenci. Wszystko to za sprawą coraz częstszych doniesień o błędnie sformułowanych umowach z kredytobiorcami, frankowiczami. O kwestiach finansowych pozwów sądowych porozmawialiśmy z firmą VOTUM S.A. – specjalizującą się w odszkodowaniach, ale też w odzyskiwaniu nadpłaconych rat z tytułu umowy kredytowej.

Początkowo należy zainicjować postępowanie poprzez konieczne uiszczenie opłaty sądowej. Ową opłatę określa się względem wysokości wartości dochodzonego roszczenia. W tym zakresie należy pamiętać, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. 2018 poz. 300) ww. opłata wynosi 5% wartości przedmiotu sporu (tj. wartości dochodzonego roszczenia) jednak nie mniej niż 30 złotych i nie więcej niż 1.000 złotych.

Przykładowo więc, jeżeli konsument występuje w pozwie z roszczeniem w wysokości 18.000 zł wówczas opłata od pozwu, zgodnie z powyższymi uregulowaniami będzie wynosić 900 zł, natomiast jeżeli roszczenie to będzie opiewało już na kwotę 80.000 zł wówczas konsument powinien dokonać uiszczenia 1.000 zł tytułem opłaty od pozwu, albowiem, co zostało także wskazane powyżej, opłata od pozwu pobierana od konsumenta w sprawach o roszczenia wynikające z czynności bankowych nie może przekroczyć 1.000 zł.

Reprezentuje Cię adwokat? Pamiętaj o opłacie pełnomocnictwa

Jak zaznaczają eksperci VOTUM S.A., koszty sądowe to nie wszystko – warto pamiętać także o kosztach dodatkowych. Jeżeli w sprawie jesteśmy reprezentowani przez zawodowego pełnomocnika (np. adwokata lub radcę prawnego) istnieje ponadto konieczność uiszczenia opłaty skarbowej od udzielonego pełnomocnictwa. Wysokość opłaty regulowana jest ustawowo i wynosi 17 zł od każdego powoda (kredytobiorcy). Organem właściwym do uiszczenia opłaty skarbowej jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta właściwy ze względu na miejsce złożenia dokumentu pełnomocnictwa (nie należy mylić powyższego z miejscem udzielenia pełnomocnictwa).

– Obrazując to na przykładzie, jeżeli zarówno pełnomocnik, jak i powód pochodzą z Wrocławia, zaś pozew inicjujący postępowanie sądowe składamy do sądu w Warszawie, opłatę skarbową należy uiścić na rzecz właściwego urzędu dla danej dzielnicy Warszawy – właściwej ze względu na miejsce położenia sądu. Uiszczenia opłaty, o której mowa powyżej, możemy dokonać w formie gotówkowej w Urzędzie Miasta lub Gminy, bądź też bezgotówkowo w formie przelewu na konto ww. podmiotu – komentuje dla portalu BiznesTuba.pl, Kacper Jankowski – dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Na jaką kwotę mogą opiewać koszty procesowe?

Lwią część pochłaniają koszty związane z samym procesem. W trakcie trwania procesu najczęstszym wydatkiem są zaliczki na poczet kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych. Oczywiście należy pamiętać, iż aby doszło do przeprowadzenia takiego dowodu, strona musi złożyć właściwy wniosek, a następnie sąd decyduje o zasadności jego przeprowadzenia. Tym samym przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego nigdy nie jest obligatoryjne.

– Warto jednak pamiętać, iż dochodzący swojego roszczenia (w tym przypadku konsument) powinien swoje roszczenie – jak i jego wysokość – udowodnić. Dlatego też powołanie biegłego, posiadającego w danej dziedzinie szczegółową wiedzę, jest zawsze rekomendowane, albowiem jako dowód obiektywny pozwoli potwierdzić zarówno zasadność jak i wysokość naszego żądania. Koszt wspomnianej zaliczki na poczet przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego jest uzależniony głównie od specjalności biegłego jaki powoływany jest w sprawie. Jednocześnie sąd samodzielnie ustala wysokość zaliczki i termin na jej uiszczenie, do którego zobowiązana jest strona – dodaje Kacper Jankowski z VOTUM S.A.

Jak dodaje ekspert, należy zaznaczyć, że zaliczka nie pokrywa całości kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, a stanowi jedynie jej określoną część. Pozostała kwota wynagrodzenia biegłego do czasu zakończenia zaistniałego pomiędzy stronami sporu (procesu), pokrywana jest tymczasowo ze środków Skarbu Państwa, a następnie wchodzi w skład kosztów procesu, które rozliczane są po zakończeniu postępowania sądowego i obciążają stronę przegrywającą sprawę.

– Jak jednak wynika z naszego doświadczenia, najczęściej koszt związany z powołaniem biegłego waha się w graniach 1.500–2.500 zł – dodaje Kacper Jankowski, dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Kto przegra, ten płaci? Tak, ale nie zawsze…

Po zakończeniu postępowania sądowego wszystkie poniesione koszty procesu (tj. opłaty sądowe i skarbowe, koszty przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych, a także inne wydatki, które mogą pojawić się w procesie) podlegają sumowaniu i obciążają tę stronę, która proces przegra.

– Jeżeli nasz klient – czyli w tym przypadku kredytobiorca będący w sporze z bankiem – proces wygra, wówczas bank, jako strona pozwana w sprawie, będzie zobowiązana do zwrotu na rzecz konsumenta wszystkich poniesionych przez niego kosztów. Warto dodać, iż inaczej koszty zostaną rozliczone w przypadku tylko częściowego wygrania procesu przez daną stronę. Wówczas sąd, w zależności od stopnia wygrania sprawy przez każdą ze stron, może postanowić albo o wzajemnym zniesieniu poniesionych przez strony kosztów prowadzonego postępowania albo o ich stosunkowym rozdzieleniu – mówi Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A. Pan Kacper Jankowski

Fot. Pixabay

Pamiętaj o kosztach pobocznych, np. zastępstwa procesowego

Wymieniając koszty procesowe, nie sposób pominąć ważnej pozycji kosztów zastępstwa procesowego.

Jeśli przegramy w procesie – musimy te koszty zwrócić na rzecz wygranego, czyli w tym przypadku banku. Jeśli zaś wygramy proces – koszty naszego pełnomocnika (np. adwokata) bierze na siebie bank. Wysokość kosztów regulowana jest przepisami rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie i uzależniona jest od wysokości dochodzonego w postępowaniu sądowym roszczenia tj.:

1) do 500 zł – 90 zł;
2) powyżej 500 zł do 1500 zł – 270 zł;
3) powyżej 1500 zł do 5000 zł – 900 zł;
4) powyżej 5000 zł do 10 000 zł – 1800 zł;
5) powyżej 10 000 zł do 50 000 zł – 3600 zł;
6) powyżej 50 000 zł do 200 000 zł – 5400 zł;
7) powyżej 200 000 zł do 2 000 000 zł – 10 800 zł;
8) powyżej 2 000 000 zł do 5 000 000 zł – 15 000 zł;
9) powyżej 5 000 000 zł – 25 000 zł.

Uwaga: koszty sądowe prowadzenia sprawy zawsze oparte są o takie same zasady regulowane przepisami prawa, jednak na całość kosztów prowadzenia sprawy mogą wpłynąć także inne wydatki jak przede wszystkim te poniesione na działania profesjonalnego pełnomocnika, albowiem samo przygotowanie sprawy do procesu, w tym postępowanie przedprocesowe, złożenie pozwu czy już dalsza reprezentacja przez pełnomocnika, jest kwestią nader indywidualną i zależną od wybranego pełnomocnika.

Przykład:

Aby dokładniej zrozumieli Państwo meandry obliczeniowe kosztów sądowych i zastępstwa procesowego, eksperci VOTUM S.A. przedstawili następujący przykład. Załóżmy, iż konsument dochodzi w sądzie roszczenia w kwocie 50.000 zł. W pozwie kredytobiorca zawarł wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. Zważywszy na powyższe, koszty występujące w przedmiotowej sprawie będą kształtowały się następująco:

  1. opłata od pozwu, zgodnie z powyższymi rozważaniami, będzie wynosić 1.000 zł,
  2. opłata skarbowa za pełnomocnictwo 17 zł,
  3. koszty przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego (na potrzeby symulacji przyjmijmy, że łączny koszt opinii to kwota 2.000 zł). Sąd dopuszczając dowód z opinii biegłego zobowiązał stronę powodową (tj. konsumenta) do uiszczenia zaliczki na poczet kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego w kwocie 1.000 zł.

Apelacja, czyli koszty zastępstwa procesowego w II instancji

Powyższe zestawienie kosztów łączy się wyłącznie z postępowaniem pierwszej instancji. Jeśli zaś jedna ze stron nie będzie zadowolona z rozstrzygnięcia sądu, może wnieść ona apelację.

– Postępowanie drugoinstancyjne wiąże się z konieczności poniesienia dalszych kosztów tj. opłaty od apelacji, która zgodnie z przepisami ustawy wynosi 5% wartości przedmiotu zaskarżenia, jednak nie mniej niż 30 złotych i nie więcej niż 1.000 złotych. Po zakończeniu postępowania apelacyjnego strona przegrywająca, zgodnie z obowiązującą zasadą odpowiedzialności za wynik procesu, obowiązana jest także zwrócić stronie wygrywającej poniesione przez nią koszty – dodaje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Kacper Jankowski dodaje także, że koszty zastępstwa procesowego strony przeciwnej – które nieco różnią się od postępowania w I instancji – uzależnione są od tego jaki sąd (tj. okręgowy czy apelacyjny) rozpoznaje apelację. Wspomniane koszty przestawiają się następująco:

1) jeżeli sprawa rozpoznawana jest przed sądem okręgowym – 50% stawki wskazanej powyżej, a jeżeli w pierwszej instancji nie prowadził sprawy ten sam adwokat – 75% ww. stawki, w obu przypadkach nie mniej niż 120 zł;

2) jeżeli sprawa rozpoznawana jest przed sądem apelacyjnym – 75% stawki wskazanej powyżej, a jeżeli w pierwszej instancji nie prowadził sprawy ten sam adwokat – 100% ww. stawki, w obu przypadkach nie mniej niż 240 zł.

Wygrana powództwa versus wygrana w części

Jeśli kredytobiorca wygra powództwo w całości, sąd uzna roszczenie powoda zarówno w zakresie jego zasadności jak i wysokości, a w konsekwencji zasądził na rzecz konsumenta kwotę 50.000 zł tytułem roszczenia głównego, kwotę 3.600 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego, a ponadto zwrot kwoty 2.000 zł tytułem poniesionych przez konsumenta kosztów procesu (tj. 1.000 zł tytułem uiszczonej przez konsumenta opłaty od pozwu oraz 1.000 zł tytułem zwrotu uiszczonej zaliczki na poczet kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego). W takim przypadku sąd zobowiąże ponadto pozwany Bank do uiszczenia dalszej kwoty 1.000 zł na rachunek Skarbu Państwa, w związku z tym, iż dalsza brakująca część kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego została pokryta tymczasowo ze środków Skarbu Państwa.

Firma VOTUM S.A. specjalizująca się nie tylko w odszkodowaniach, ale też odzyskiwaniu nadpłaconych raz z tytułu umów kredytowych zaznacza, że inaczej sytuacja by się kształtowała, gdyby sąd uznał powództwo konsumenta tylko częściowo np. w 70% tj. zasądziłby na rzecz konsumenta nie 50.000 zł, a 35.000 zł.

– Wówczas sąd może postanowić albo o wzajemnym zniesieniu kosztów albo o ich stosunkowym rozdzieleniu. Jeżeli sąd postanowi zastosować tę drugą zasadę wówczas, w związku z tym, iż konsument wygrał sprawę częściowo powinien ponieść koszty w zakresie w jakim proces przegrał, a więc w 30%. Należy wziąć jednak pod uwagę, iż w związku z prowadzeniem procesu konsument poniósł już pewne koszty w łącznej kwocie 6.617 zł (w powyższej kwocie mieszczą się także koszty zastępstwa procesowego). Zważywszy na powyższe, skoro konsument powinien ponieść koszty proporcjonalnie do wygranej tj. jedynie w 30% (tj. 3.070,20 zł), a poniósł koszty wyższe, konsumentowi przysługuje od Banku zwrot kosztów procesu stanowiących różnice powyższych kwot tj. zwrot kwoty 3.546,80 zł – dodaje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych VOTUM S.A.

Koszty oddalenia przywództwa – podajemy przykładowe koszty

Podążając za wskazanym u góry przykładem, w przypadku zaś oddalenia przez sąd powództwa konsumenta w całości, zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu, to konsument, czyli kredytobiorca powinien uiścić wszelkie koszty poniesione w sprawie. W związku z tym, iż jeszcze w trakcie trwania procesu konsument uiścił opłatę od pozwu oraz zaliczkę na poczet kosztów przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, sąd w wyroku zobowiąże powoda do uiszczenia dalszej kwoty 1.000 zł poniesionej w związku z przeprowadzeniem dowodu z opinii biegłego i tymczasowo (tj. w trakcie procesu) pokrytej ze środków Skarbu Państwa. Ponadto, jeżeli Bank będzie w toku procesu reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika sąd w orzeczeniu kończącym postępowania może także zasądzić od konsumenta na rzecz pozwanego Banku zwrot kosztów zastępstwa procesowego. W tym konkretnym przypadku byłaby to kwota 3.600 zł (albowiem roszczenie mieści się w przedziale 10.000 – 50.000 zł).

*Materiał został współtworzony z firmą VOTUM S.A. – gwarantującą kompleksową pomoc prawną na każdym etapie wykonania umowy. VOTUM S.A. oferuje także obsługę ekspercką w postępowaniu przedsądowym, mediacyjnym, pojednawczym, sądowym oraz egzekucyjnym.

Więcej przeczytasz tutaj:

www.dlafrankowiczow.pl.
https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach

Najpierw wielka miłość, później małżeństwo i wspólne mieszkanie – najczęściej na kredyt. Jeśli miłość trwa problemu nie ma. Gorzej, gdy dochodzi do rozwodu. Co w takiej sytuacji z pożyczką? Co z ewentualnym roszczeniem od banku, jeśli był to kredyt kredyt waloryzowany do waluty CHF i jest szansa na odzyskanie np. nadpłaconych rat lub zawyżonego spreadu?

Małżeństwo silne jak kredyt

Wiele osób żartuje, że czasami kredyt wiąże ludzi ze sobą bardziej niż małżeństwo. I coś w tym jest, bo kłopotów finansowych obawiamy się bardzo a kredyty hipoteczne są najlepiej spłacanymi zobowiązaniami, jakie zaciągamy w bankach. Po prostu nie chcemy mieć problemów. Kłopot jednak w tym, że rozwodzimy się coraz częściej. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w poprzednim roku zawarliśmy 193 tysiące małżeństw. Rozwodów zaś w tym samym czasie było aż 65 tysięcy, czyli o dwa tysiące więcej niż rok wcześniej. I tak jak przejęcie na siebie zobowiązania po rozpadzie związku czy spłacenie drugiej osoby nie jest zawiłe i skomplikowane, tak, co do dochodzenia roszczeń od banku w takim przypadku wcale nie jesteśmy już przekonani. A to błąd, bo okazuje się, że rozwód w niczym tu nie przeszkadza. Walka i odzyskanie swoich pieniędzy jest i możliwa i wskazana zaznacza Bartłomiej Krupa – prezes Votum S.A. – kancelarii odszkodowawczej zajmującej się odzyskiwaniem utraconych pieniędzy w związku z zawarciem kredytu waloryzowanego walutą CHF.

Zobacz też:

Program 500 plus najhojniejszym programem na świecie

Czy kredyt musi być na całe życie?

Mieszkania w Polsce nieustannie drożeją. Dzieje się tak z małymi przerwami od wielu lat. Dlatego zarówno wcześniej jak i dziś spora ich część kupowana jest na kredyt. Dla młodych osób, jeśli nie mają wystarczającego wsparcia rodziców, to jedyny sposób na zakup wymarzonego m. W przypadku rozwodu podział majątku jest stosunkowo łatwy. Niestety w przypadku zobowiązań sprawa jest bardziej skomplikowana. W dzisiejszych czasach nie trzeba być w związku małżeńskim, żeby mieć wspólny kredyt na mieszkanie. Dla banku relacje osobiste nie mają znaczenia. Dlatego pożyczki wspólnie zaciągnąć mogą i osoby spokrewnione i znające się np. tylko z pracy. Oczywiście istnieją rozwiązania, które dość powszechnie stosuje się w momencie rozstania kredytobiorców. Mogą oni skorzystać z instytucji przejęcia długu (art. 519-526 k.c.) i zawrzeć porozumienie, w którym jeden z nich przejmuje cały kredyt. Umowa ta musi być zaakceptowana przez wszystkie strony umowy kredytowej.

W dzisiejszych czasach nie trzeba być w związku małżeńskim, żeby mieć wspólny kredyt na mieszkanie. Dla banku relacje osobiste nie mają znaczenia. Fot. Pixabay

Bank mówi: nie!

Niestety dla kredytobiorców, takie sytuacje też się zdarzają. Najczęściej wtedy, gdy żadna z osób nie ma samodzielnie zdolności kredytowej by udźwignąć zobowiązanie. I z tego jednak też jest wyjście. Alternatywą staje się wtedy przyjęcie do kredytu innego kredytobiorcy, również w porozumieniu z bankiem, poprzez zawarcie stosownego porozumienia w postaci aneksu do umowy.

Dość częstym pytaniem jest również, co się dzieje, jeśli żadna ze stron nie może przejąć na siebie długu. Rozwiązaniem może być sprzedaż nieruchomości, jeśli jej wartość pokryje zobowiązanie lub najem lokalu, pod warunkiem alternatyw do zamieszkania.

Każdy kredyt to bardzo poważne zobowiązanie, dlatego decyzja o zaciągnięciu go powinna być bardzo przemyślana. Warto jednak pamiętać, że choć bank w tym układzie wydaje się o wiele silniejszą stroną to nie jesteśmy pozbawieni szans w konfrontacji z nim. Szczególnie, jeśli mamy kredyt waloryzowany/indeksowany kursem CHF, – o czym świadczą wydawane w ostatnim czasie wyroki sądów. Tym bardziej, że jak okazało się, wiele umów zawierało klauzule niedozwolone a to szansa na to by odzyskać swoje pieniądze – podsumowuje Bartłomiej Krupa – prezes Votum S.A

 

*Partnerem cyklu informacji promujących prawa klientów banków jest Votum S.A. Więcej informacji można uzyskać na stronach:

www.dlafrankowiczow.pl

https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach/

O przewalutowaniu kredytów w CHF zwykle mówiło się wtedy, gdy kurs mocno rósł, czyli w najgorszym możliwym momencie. Taka operacja jest bowiem tym korzystniejsza im kurs jest niższy. Obecnie przewalutowanie znacznie bardziej się opłaca niż np. rok temu. Z wyliczeń Expandera wynika jednak, że w większości przypadków przewalutowanie spowoduje niestety wzrost raty o 500-700 zł.

Gdy kurs franka rósł, wiele osób zadłużonych w tej walucie chciało się pozbyć ryzyka walutowego. Wtedy taka operacja była jednak nieopłacalna, gdyż zmiana waluty w takiej sytuacji powoduje, że bardzo wysokie staje się zadłużenie pozostające do spłaty. Obecnie taka operacja dużo bardziej się opłaca. Trzeba jednak dodać, że kurs wciąż jest wyższy niż w momencie udzielania takich kredytów. To sprawia, że często, mimo 10 lat spłaty, zadłużenie po przeliczeniu na złote wciąż jest wyższe niż wypłacona kwota kredytu.

Kolejny problem to różnica w poziomie stóp procentowych w Polsce i Szwajcarii. Oprocentowanie kredytów w CHF często jest niższe niż 1%. Po przewalutowaniu wzrośnie do ok. 4%. To oznacza istotny wzrost raty. Dla przykładu, w przypadku kredytu na 300 000 zł udzielonego na początku 2007 r. rata wzrosłaby o prawie 500 zł. Dla takiego udzielonego w najgorszym możliwym momencie, czyli wtedy, gdy frank kosztował 2 zł, przewalutowanie podwyższyłoby ratę aż o 671 zł.

Dobra okazja dla banków

Przewalutowanie pozwala uwolnić się od ryzyka walutowego, ale wciąż oznacza spore koszty. Spadek kursu może być jednak dobrą okazją dla banków, by zaproponować klientom przewalutowanie na specjalnych warunkach. Im również zależy na tym, aby pozbyć się problemu kredytów we frankach. Gdyby teraz na dużą skalę wyszły z inicjatywą przewalutowania po preferencyjnym kursie, które nie spowoduje wzrostu raty, to istnieje spora szansa, że duża grupa frankowiczów się na to zgodzi. Cieszą się oni obecną niską ratą i wielu zapewne chętnie zaakceptuje propozycje pozostania przy takim jej poziomie. Choć pewnie znajdą się i tacy, którzy będą liczyli na dalszy spadek kursu i raty.

Jeśli spojrzeć na ilość i jakość wydawanych orzeczeń w sprawach tzw. kredytów frankowych, to 2017 rok należał niewątpliwie do tzw. frankowiczów. Miniony 2017 był rokiem, w którym znacznie więcej osób zdecydowało się na rozpoczęcie spraw sądowych niż w 2016 roku, a jednocześnie rok, w którym w I instancji skończyły się pierwsze sprawy frankowiczów. Poprawie uległa również jakość orzeczeń sądowych.

Coraz lepsza jakość orzeczeń i „burza mózgów” w sądach

W 2017 roku zaczęły pojawiać się orzeczenia sądów, w których sądy dostrzegły, że nieuczciwość postanowień umownych nie polega tylko na tym, że bank ustalał dowolnie kursy kupna/sprzedaży ale, że sam mechanizm indeksacji jest nieuczciwy. W tym zakresie głównym argumentem było to, że bank stosował dwa rodzaje kursu (do przeliczenia kredytu – kurs kupna, do spłaty kurs sprzedaży), a także to, że taka konstrukcja wystawiała kredytobiorcę na nieograniczone ryzyko, a jednocześnie służyła zabezpieczeniu interesów banku tudzież wynikała z przyjętego przez bank sposobu zabezpieczenia finansowania pod akcję kredytów denominowanych. Sądy uznawały też, że konstrukcja kredytu indeksowanego nie została dostatecznie klientowi wyjaśniona.

Wyrazem tego, że sądy poza abuzywnością postanowień umownych zaczęły zastanawiać się głębiej nad konstrukcją tego typu kredytów w ogóle, są ciekawe orzeczenia stwierdzające np., że:

  • przy kredycie denominowanym w CHF strony od początku powinny rozliczać się w CHF, zatem skoro klient spłacał w PLN to należy mu się zwrot tych kwot
  • w tego typu umowach nie określono głównego świadczenia stron, a więc są one nieważne
  • tego typu umowy są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i przez to nieważne, gdyż klient został wprowadzony w błąd co do rzeczywistych kosztów kredytu
  • pomimo określenia głównego świadczenia stron umowy umowa po wykreśleniu klauzuli indeksacyjnej powinna być oceniana w świetle ogólnych zasad prawa cywilnego, a ponieważ w takiej kadłubowej postaci jest sprzeczna z zamierzonym celem i wolą stron oraz naturą umowy kredytu, którą strony zamierzały zawrzeć, to należy ją uznać za nieważną.

W kredycie denominowanym z kolei pojawiły się orzeczenia, że bez postanowień odsyłających do kursu kupna/sprzedaży umowa jest niewykonalna, a przez to nieważna.

– Różne zapatrywania sądów wzbogacają orzecznictwo i wiedzę sądów na temat umów kredytów powiązanych z walutą. Różnorodność orzeczeń należy oceniać pozytywnie, gdyż powoduje, że każdy sąd orzekający może dostrzec inną wadliwość tego typu umów – komentuje mec. Barbara Garlacz.

Co może przynieść 2018 rok?

– Ponieważ pierwsze sprawy trafiły już do sądów II instancji, na pewno pojawi się znaczna liczba orzeczeń prawomocnych, ale raczej w drugiej połowie 2018 roku. Sprawy zaczynają też dopiero docierać do Sądu Najwyższego, dlatego kształtowania się tam linii orzeczniczej i to nie na bazie jednego, lecz kilkudziesięciu wyroków należy spodziewać się dopiero w 2019 roku – wskazuje mec. Barbara Garlacz.

Na pewno będzie bardzo dużo orzeczeń sądów I instancji, gdyż wiele spraw rozpoczętych w 2016 roku i z początkiem 2017 roku zakończy się w tych sądach. Co ważne, rozstrzygnięciu będą podlegać sprawy, w których sądy rejonowe zasądziły tzw. nadpłaty – czyli uznały istnienie kredytu w PLN ze stawką LIBOR. Orzeczenia te pozwolą być może na wykrystalizowanie się przeważającej linii orzeczniczej, tj. idącej w kierunku nieważności lub utrzymania kredytu ze stawką LIBOR. Niemniej ostatecznie nie należy się spodziewać jednolitej linii orzeczniczej i wiele będzie zależało od jakości podniesionych argumentów prawnych, a przede wszystkim tego, czy konkretny kredytobiorca w sprawie będzie się godził na stwierdzenie nieważności umowy.

Podsumowując, jeśli porównać przygotowanie sądów do tego typu spraw w 2014 roku i 2017 roku, to miniony rok wypada bardzo pozytywnie.

 

 

Autor: Barbara Garlacz – radca prawny specjalizujący się w sprawach sądowych tzw. kredytów powiązanych z walutą

Dlaczego nagle inwestorzy odwrócili się od waluty, której siła zaskakiwała przez ostatnie lata? Od 24 lipca frank szwajcarski (CHF) jest najsłabszą walutą na świecie wśród 31 gospodarek krajów rozwiniętych oraz rozwijających się – pisze 

W kilkanaście dni frank bardzo wyraźnie stracił na wartości: 4 proc. w relacji do euro oraz do złotego, 5 proc. do forinta. Jakie są przyczyny tendencji spadkowej i czy to już kres obniżek?

Specyficzna pozycja

Szwajcarska waluta od lat uchodziła za „bezpieczną przystań”, a takie określenie wynikało z mocnej pozycji gospodarczej alpejskiego kraju, widzianej głównie poprzez bilans rachunku obrotów bieżących. Szwajcarską gospodarkę praktycznie co roku cechowała nadwyżka w wymianie towarów i usług oraz w bilansie zysków z inwestycji zagranicznych.

W ciągu ostatnich 20 lat owa nadwyżka wynosiła średnio ok. 10 proc. PKB rocznie, co z jednej strony oznacza najwyższe poziomy na świecie, a z drugiej stałą, fundamentalną przewagę popytu na franka nad jego podażą.

Minione dwie dekady składały się jednak nie tylko z samych wzrostów szwajcarskiej waluty. Na początku bieżącego millenium kończył się bowiem 6-letni trend słabego franka, gdy przez sześć lat CHF stracił do dolara aż 40 proc. wartości, a w połowie 2001 r. kosztował zaledwie 2,2 zł.

Drugi, już szerzej znany, trend osłabiający franka zbiegł się w czasie z wysypem kredytów denominowanych w szwajcarskiej walucie i sprowadził CHF z ponad 3 zł do 2 zł. Ponieważ jednak w tym czasie nadwyżka na rachunku obrotów bieżących Szwajcarii była nadal bardzo wysoka, nasuwa się wniosek, że dużo większy wpływ na walutę wywierają inne czynniki niż wymiana handlowa czy zyski przedsiębiorstw osiągane za granicą.

Przepływu kapitału uzależnione od koniunktury

Skoro saldo rachunku bieżącego nie tłumaczy w pełni zachowania się waluty, warto zwrócić uwagę na przepływy finansowe. Zyski wypracowane przez szwajcarskie przedsiębiorstwa albo wracają do kraju, albo są reinwestowane zagranicą. Ten drugi przypadek zachodzi wtedy, gdy koniunktura globalna jest względnie dobra. Dlatego właśnie w latach 1996-2001 oraz 2004-2008 frank się osłabiał – zgromadzony wcześniej kapitał wypływał wtedy z kraju.

Po światowym kryzysie finansowym z końca minionej dekady do wcześniejszych przepływów szwajcarskiego kapitału dołączyły również te związane z obawami o kondycję strefy euro. Przez kilka lat nie tylko zagraniczne inwestycje Szwajcarii zostały ograniczone, ale również napłynął obcy kapitał (także spekulacyjny). To ten element stał się główną przyczyną rezygnacji SNB z utrzymywania stałego kursu wymiany EUR/CHF – w połowie stycznia 2015 r.

Jednak SNB nie skapitulował całkowicie. Władze monetarne zdecydowały się obniżyć stopy procentowe do minus 0,75 proc., by zniechęcać do nabywania franka. Nadal trwały także interwencje walutowe w olbrzymiej skali, które zmniejszały presję wzrostową na CHF.

W ciągu ostatnich siedmiu lat rezerwy walutowe Szwajcarii zwiększyły się o ponad 600 mld franków (ze 100 do 720 mld). W tym samym okresie udało się wygenerować nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących na poziomie w sumie 450 mld franków. W rezultacie, aktywa nabywane przez SNB za granicą (obligacje oraz akcje) niwelowały nie tylko dodatni rachunek obrotów bieżących, ale również przynajmniej częściowo napływ kapitału z zagranicy.

Teraz już nikt nie chce franka?

Połączenie interwencji walutowych z ujemnymi stopami procentowymi w Szwajcarii oraz malejące zagrożenie poważniejszymi problemami strefy euro po wyborach we Francji przyczyniły się do osłabienia franka pod koniec pierwszej połowy roku.

Silne spadki kursu CHF w minionych dwóch tygodniach to już jednak efekt rosnącego strachu. Zgromadzony w franku kapitał wyraźnie zaczął tracić na wartości. Tworzy się sytuacja, w której inwestorzy lokujący środki w szwajcarskiej walucie nie tylko ponoszą straty na ujemnym oprocentowaniu, ale wartość ich aktywów staje się coraz niższa ze względu na słabszego franka.

W rezultacie, doprowadziło to do paniki, która przeceniła franka o ponad 4 proc. w ciągu ledwie dwóch tygodni. Do bieżących trendów również może dołączyć większa chęć sprzedaży franka i inwestycji poza granicami Szwajcarii przez lokalne przedsiębiorstwa. One także mogą się bać, że przy dalszym osłabieniu się CHF przyszłe zagraniczne inwestycje staną się droższe.

Obecny trend może być także wspomagany przez zachowanie się kapitału portfelowego. Więksi inwestorzy mogą w pewnym momencie uznać, że frank stanie się jeszcze słabszy niż obecnie. W powiązaniu z utrzymaniem ujemnych stóp procentowych będzie to wspierać strategię carry trade, gdzie pożyczone i wymienione na lokalne waluty franki będą inwestowane w obligacje skarbowe krajów rozwijających się. Konsekwencją takiego podejścia będzie dalsze obniżenie się wartości CHF.

Utrzymanie się bieżących tendencji oraz zwiększenie się popularności carry trade finansowanego we franku może doprowadzić do scenariusza, w którym szwajcarska waluta zmieni status z bezpiecznej przystani, oferującej ochronę kapitału, na gorącego kartofla, którego nikt nie będzie chciał trzymać ze względu na spodziewane straty. Mogłoby to również doprowadzić do sytuacji, że frank w relacji do złotego będzie notowany w kolejnych kwartałach bliżej granicy 3 niż 4 zł.

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Eksperci

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

Jak jest dobrze, to trzeba korzystać

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozy...

Grejner – Co się porobiło – bitcoin oazą stabilności

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej, globalne spowolnienie gospodarcze, brexit, negocjacje handlow...

AKTUALNOŚCI

Kolejna fala cyfrowej transformacji przed nami

Według IDC globalne inwestycje w technologie i usługi umożliwiające cyfrową transformację rosną w dw...

Bez rozbudowanej sieci światłowodowej nie wykorzystamy pełnego potencjału technologii 5G

Wyścig kto pierwszy udostępni powszechnie infrastrukturę 5G trwa. Wizja zawrotnych prędkości stosowa...

Hipermarket czy osiedlowy sklep – gdzie kupują Polacy?

Wszelkie zmiany w branży powierzchni handlowych są bardzo istotne z perspektywy firm, które chcą w n...

Przepływ danych nieosobowych – co zmieni „nowe” RODO?

Wsparcie rozwoju gospodarki oraz nowoczesnych technologii opartych na danych i ich przepływie to jed...

Przejściowe załamanie wzrostu sprzedaży detalicznej

Dane GUS, sygnalizujące wzrost sprzedaży detalicznej w marcu o zaledwie 3,1 proc., na pierwszy rzut ...