sobota, Listopad 25, 2017
Home Tagi Wpis otagowany "ceny paliw"

ceny paliw

Rosnące prawdopodobieństwo przedłużenia porozumienia o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej nałożyło się na wzrost ryzyka geopolitycznego w Zatoce Perskiej. W efekcie zwiększają się ceny paliw na rynkach globalnych, co oznacza gwałtowne podwyżki kosztów tankowania dla kierowców również w Polsce. 

Już pod koniec minionego tygodnia cena ropy Brent wyraźne przekroczyła granicę 60 dolarów za baryłkę. Podwyżki wiązały się przede wszystkim z zaplanowanym na 30 listopada posiedzeniem OPEC. Jest prawdopodobne, że zapadnie tam decyzja o utrzymaniu ograniczeń w wydobyciu ropy naftowej do końca 2018 r.

Od poniedziałku natomiast na scenariusz związany z dobrowolnym zmniejszeniem podaży „czarnego złota” przez jego głównych producentów nałożyły się napięcia w Zatoce Perskiej. Financial Times pisał o „aresztowaniach podczas weekendu co najmniej 11 saudyjskich książąt oraz tuzinów wysokich rangą urzędników i prominentnych biznesmenów przez nową, krajową antykorupcyjną komisję”.

Arabia Saudyjska odpowiada za ok. 11 proc. globalnej produkcji ropy naftowej. W okresie, gdy zmniejszają się zapasy ropy, nawet ograniczone ryzyko zaburzeń w dostawach tego surowca powoduje tradycyjnie silne wzrosty cen. Nie inaczej było tym razem. Ropa Brent na początku tygodnia wzrosła powyżej granicy 64 dol., osiągając przy tym najwyższe poziomy od połowy 2015 r.

Kilkanaście groszy drożej już w najbliższych dniach

Rosnące ceny ropy naftowej przekładają się na wyższe notowania paliw. Na rynku ARA (Amsterdam – Rotterdam – Antwerpia) jeszcze 20 października benzyna bezołowiowa 95 kosztowała 1,58 zł/litr. Teraz jest to już 1,82 zł, czyli o 15 proc. więcej. Brakuje tylko 3 gr, by zostały osiągnięte najwyższe poziomy od wakacji 2015 r.

Warto jednak zauważyć, że ten wzrost był podzielony na dwa mniej więcej równe ruchy. Pierwszy z nich, widoczny na większości stacji, podniósł średnią cenę popularnej „95” w Polsce z poziomu 4,57 zł/litr (dane Komisji Europejskiej z 31 października) do prawdopodobnie ok. 4,70 zł.

Natomiast podwyżka cen benzyny w holenderskich oraz belgijskich rafineriach (są odnośnikiem notowań dla większości producentów paliw w Europie) widoczna od początku listopada w okolicach 10 gr (12 gr z VAT) prawdopodobnie zostanie uwzględniona w cenach detalicznych dopiero w najbliższych dniach. Oznacza to również, że w drugiej połowie miesiąca trzeba się przygotować na średnią cenę bezołowiówki w okolicach 4,80 zł/litr. Na stacjach stosujących wyższą marżę niewykluczony jest nawet powrót słynnej wartości 4,99 zł/litr.

5 zł na Święta?

Wydarzenia natury geopolitycznej, które spowodowały wzrost cen ropy od początku tygodnia, zwykle mają gwałtowny charakter, ale ich wpływ najczęściej nie jest długotrwały. Prawdopodobnie więc ten element będzie wygasać w kolejnych tygodniach.

Dostępne dziś dane nie dają podstaw, by na polskich stacjach ceny benzyny bezołowiowej wzrosły do 5 zł za litr. Wymagałoby to przekroczenia przez ropę Brent poziomu 70 USD za baryłkę i dalszego, 10 proc. wzrostu cen benzyny na rynku europejskim, co w tym momencie jest mniej prawdopodobne niż utrzymanie notowań na obecnym poziomie czy nawet lekkie spadki.

Gdyby jednak doszło do zaburzeń w wydobyciu ropy (ryzyka geopolityczne czy pogodowe) w najbliższych tygodniach, to wtedy przy stale rosnącym światowym popycie można byłoby się spodziewać kolejnej fali wzrostu cen benzyny na rynkach. Znacznie zwiększyłoby się również zagrożenie, że przy świątecznym tankowaniu kierowcy płaciliby ok. 5 zł za litr bezołowiówki.

 

 

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk cinkciarz.pl

Po nieco mniej udanych odczytach makroekonomicznych w kwietniu br., maj przyniósł nadzieję na wysoki wzrost PKB także w drugim kwartale 2017 r. Wysokie jednocyfrowe dynamiki wzrostu odnotowano w majowych danych dotyczących produkcji przemysłowej, produkcji budowlano-montażowej czy też sprzedaży detalicznej. Jeszcze lepsze dane napłynęły z rynku deweloperskiego, gdzie narastająca liczba oddanych mieszkań wyszła „na plus”, a tempo rozpoczętych budów i wydanych pozwoleń na budowę (lub zgłoszeń z projektem budowlanym) z optymizmem pozwala patrzeć w przyszłość, przynajmniej tę krótkoterminową. Rosnące wynagrodzenie w tempie ponad 5 proc. rocznie może mieć naszym zdaniem wpływ na podnoszenie cen towarów i usług przez przedsiębiorstwa, co może spowodować wzrost inflacji.

Produkcja przemysłowa (odczyt w cenach stałych niewyrównany sezonowo w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9 osób) w maju 2017 r. wyniosła +9,1 proc. r/r, tj. o 0,6 pkt. proc. powyżej oczekiwań rynkowych. W minionym miesiącu wzrost produkcji odnotowano w 29 z 34 działów przemysłu, z czego największy wzrost miał miejsce w produkcji metali (+16,8 proc. r/r), podczas gdy największy spadek odnotowano w naprawie, konserwacji i instalowaniu maszyn i urządzeń (-7,5 proc. r/r). Po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych produkcja w minionym miesiącu była o 6,5 proc. wyższa niż przed rokiem.

W maju br. wysokie dynamiki wzrostowe odnotowano także w produkcji budowlano-montażowej. Tempo produkcji (wyrażone w cenach stałych niewyrównane sezonowo w przedsiębiorstwach o liczbie pracujących powyżej 9 osób) wyniosło 8,4 proc. w skali roku. Wynik ten jest co prawda gorszy od tego, czego spodziewał się rynek (+14,5 proc. r/r), ale niemniej jednak i tak cieszy fakt wysokiej jednocyfrowej liczby. Gdyby wyeliminować wpływ czynników o charakterze sezonowym, to tempo wzrostu produkcji budowlano-montażowej wyniosłoby +6,2 proc. w skali roku.

Miniony miesiąc był bardzo dobry dla budownictwa mieszkaniowego. Oddanych zostało ogółem 12 725 mieszkań (+16,7 proc. r/r), co pozwoliło osiągnąć dodatnią dynamikę przekazanych lokali w okresie styczeń-maj 2017 r. (+3,0 proc. r/r). W maju rozpoczęto budowę 21 826 lokali mieszkalnych (+56,2 proc. r/r), a od początku roku liczba ta wyniosła 83 672 (+21,7 proc. r/r). Bardzo wysoka dynamika miała również miejsce w przypadku mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym. W maju wyniosła ona +43,6 proc. r/r (23 401 pozwoleń/zgłoszeń), podczas gdy narastająco była równa +38,3 proc. r/r (106 841).

Majowe dane dla wyłącznie deweloperów mieszkaniowych okazały się jeszcze lepsze niż w przypadku całego rynku. Deweloperzy oddali w maju br. 6 256 mieszkań (+20,1 proc. r/r), podczas gdy od początku roku przekazali 29 658 lokali (+0,1 proc. r/r). Liczba rozpoczętych budów przez deweloperów osiągnęła ponad 75 proc. dynamikę wzrostu w skali roku, co przełożyło się na 10 676 nowych budów. Z kolei w okresie styczeń-maj br. deweloperzy rozpoczęli budowę 41 834 mieszkań, co oznacza 25 proc. poprawę r/r. Najwyższa dynamika miała natomiast miejsce w ilości wydanych pozwoleń lub dokonanych zgłoszeń. W maju ich liczba wzrosła o 55,1 proc. r/r do 11 865, podczas gdy narastająco dynamika wyniosła +50,4 proc. r/r (58 216 pozwoleń/zgłoszeń).

W maju br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, w których liczba pracujących przekracza 9 osób wyniosło 5 990,4 tys. osób, co oznacza wzrost o 4,5 proc. w skali roku. Natomiast przeciętne wynagrodzenie brutto wzrosło do 4 390,99 zł miesięcznie, tj. o 5,4 proc. r/r, podczas gdy konsensus rynkowy był o 0,5 pkt. proc. niższy.

Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł w maju 2017 r. o 1,9 proc. r/r, tj. zgodnie z oczekiwaniami rynkowymi. Kolejny miesiąc z rzędu największy wzrost w skali roku zanotowały ceny paliw (+7,6 proc.), których dynamika zmian ma tendencję spadkową, co może się utrzymać w kolejnych miesiącach tego roku. Z kolei tempo wzrostu cen żywności nieoczekiwanie przyspieszyło i majowy odczyt był o 3,9 proc. wyższy niż przed rokiem. Były to dwie kategorie, które w minionym miesiącu zanotowały największe wzrosty r/r. Natomiast jedyną kategorią, której ceny uległy obniżce była „odzież i obuwie” (-5,1 proc. r/r).

W maju br. odnotowano również wysokie tempo wzrostu sprzedaży detalicznej. Jej dynamika w cenach stałych wzrosła o 7,4 proc. r/r. Sprzedaż rosła we wszystkich grupach, natomiast spośród kategorii o znaczącym udziale największy wzrost w skali roku odnotowano w przedsiębiorstwach sprzedających paliwa (+8,1 proc.) oraz jednostkach zajmujących się handlem samochodami, motocyklami i częściami (+6,0 proc.). Gdyby wziąć pod uwagę sprzedaż detaliczną w cenach bieżących to roczna dynamika za maj 2017 r. wyniosła +8,4 proc., co było wynikiem o 0,7 pkt. proc. niższym od zbyt ambitnych prognoz rynkowych.

 

Autor: Piotr Ludwiczak, Head of Research, Dom Maklerski Michael/Ström

Wakacje za pasem, Polacy rozpoczynają przygotowania do urlopów. Ceny paliw stanowią bardzo istotną część wakacyjnych budżetów i tu dobra wiadomość – wiele wskazuje na to, że te nie powinny zbytnio rosnąć. Aktualne czynniki fundamentalne nie przemawiają ani za zwyżkami cen ropy naftowej, ani za osłabieniem polskiej waluty. Scenariusz na okres wakacyjny dla podróżujących samochodami wydaje się optymistyczny.

Kierowcy zapewne mają jeszcze w pamięci sytuację sprzed kilku lat, kiedy to cena benzyny testowała psychologiczną granicę 6 zł. Na szczęście, dzięki amerykańskiej rewolucji łupkowej, a w efekcie istotnym wzroście podaży ropy naftowej, jej cena od połowy 2014 r. aż do początku 2016 r. dynamicznie spadała. Po ustanowieniu dołka w okolicy 27 dolarów za baryłkę (w przypadku ropy typu Brent) cena czarnego złota wzrosła, a następnie ustabilizowała się w okolicy 50 dolarów za baryłkę. Ostatnie lata to niewątpliwie dobry okres dla kierowców, choć znacznie gorszy dla producentów ropy naftowej, zwłaszcza że niewielu z nich jest w stanie generować atrakcyjne zyski przy tak niskich cenach surowca.

Dlatego też nie jest zaskoczeniem, że OPEC ogranicza wydobycie ropy naftowej, aby podbić jej cenę. Trzeba przyznać, że taka strategia ma małą skuteczność. Ograniczenie faktycznie prowadzi do wzrostu ceny, które równocześnie znajduje swoje odzwierciedlenie w ponownej ekspansji amerykańskich producentów ropy. Warto podkreślić, że Amerykanie już teraz zwiększają swoje wydobycie, o czym świadczą dynamicznie rosnące zapasy amerykańskiej ropy naftowej oraz coraz większa liczba odwiertów w USA – ich poziom jest najwyższy od kwietnia 2015 r. OPEC wydaje się być pod ścianą, co potwierdza m.in. ostatnia decyzja tego kartelu, na mocy której ograniczenie dziennego wydobycia ropy naftowej o 1,8 mln baryłek zostało przedłużone zaledwie do końca marca 2018 r. (inwestorzy liczyli na prolongatę porozumienia do końca 2018 r. oraz na zwiększenie skali cięć). Taka decyzja przemawia za dalszą stabilizacją cen czarnego złota oraz jest dowodem na to, że OPEC nie jest już hegemonem dyktującym wyłącznie swoje warunki na tym rynku.

Oczywiście o cenie decyduje także popyt. Ten jednak w ostatnich latach pozostaje na bardzo podobnym poziomie. To efekt nie tylko stagnacji gospodarczej Zachodu, ale również zadyszki chińskiej gospodarki. Dlatego z perspektywy polskiego kierowcy znacznie bardziej istotną kwestią pozostaje kurs dolara, który w znacznym stopniu wpływa na ceny paliw przy dystrybutorach. Ten aspekt także sprzyja kierowcom. Złoty systematycznie się umacnia i póki co, nic nie wskazuje na to, aby ów trend miał się odwrócić. Oczywiście korekta jest bardzo prawdopodobna, lecz trwała zmiana tendencji wymagałyby zdecydowanie bardziej jastrzębiej retoryki Fed oraz lepszej skuteczności polityki Donalda Trumpa. Dzisiaj spełnienie tych warunków wydaje się być mało prawdopodobna. Co więcej, czynniki ryzyka dla rynków wschodzących straciły na znaczeniu, globalne nastroje rynkowe pozostają naprawdę dobre, a to przecież znakomite okoliczności do wzrostu kursów walut emerging markets, w tym złotego.

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki trzeba stwierdzić, że w najbliższym czasie ceny paliw przy dystrybutorach nie powinny znajdować się pod presją. Trudno mówić o dokładnej prognozie w kontekście kilkumiesięcznego okresu, jednak z perspektywy fundamentalnej można szacować, że będą to poziomy zbliżone do obecnych. Oczywiście należy pamiętać, że pewnym mankamentem, lecz bardzo trudno przewidywalnym, mogą okazać się zawirowania geopolityczne na Bliskim Wschodzie. Wzrost napięcia w tym regionie niemal zawsze przekłada się na zwyżki cen ropy naftowej. Ponadto okres wakacji to czas, w którym ceny paliw mogą zdrożeć ze względu na wzrost popytu, czyli tzw. popyt sezonowy. W efekcie to ile zapłacimy za paliwo zależeć może od regionu np. nieco drożej może być w regionach wypoczynkowych, taniej w miastach i w miejscowościach mniej atrakcyjnych turystycznie. Jednak mimo wszystko wakacje dla kierowców zapowiadają się co najmniej przyzwoicie, choć byłyby jeszcze lepsze, gdyby daniny publiczne nie stanowiły niemal połowy ceny paliw na polskich stacjach.

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

W 2017 roku możemy spodziewać się wzrostu średniorocznych cen paliw o około 8-12 proc. To może oznaczać, że krótkookresowo, jeszcze przed wakacjami średnie ceny paliw na stacjach w Polsce mogą przekroczyć 5 zł za litr benzyny Pb95 i oleju napędowego – przewiduje Urszula Cieślak z BM Reflex.

Jak przyznała, od początku 2017 roku na stacjach możemy obserwować dalsze podwyżki cen benzyn i oleju napędowego, choć może w skali nieco mniejszej niż miało to miejsce w grudniu ub. roku. „Będzie to kontynuacja wzrostowej tendencji cen pali, wynikającej przede wszystkim ze wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach, ale także osłabienia złotego wobec dolara amerykańskiego” – podkreśla Cieślak.

W związku z tym, należy się spodziewać wzrostu średniorocznych cen benzyn i oleju napędowego w okolicach 8-12 proc. „To może oznaczać, że krótkookresowo na stacjach średnie ceny w Polsce wzrosną do poziomu 5 zł, a być może przekroczą poziom 5 zł za litr – mowa zarówno o benzynie bezołowiowej 95 jak i oleju napędowym” – dodaje.

Według prognozy BM Reflex średnioroczny poziom cen paliw w 2017 roku może wynieść: dla Pb95 – 4.75 zł za litr, ON – 4.65 zł/l, a LPG – 2,20 zł/l.

Zdaniem Cieślak, u podstaw wzrostów cen paliw notowanych od listopada 2016 r., a których kontynuacji należy się spodziewać w I połowie 2017 roku, leży przede wszystkim decyzja producentów ropy naftowej o ograniczeniu wydobycia, która ma być realizowana od początku tego roku.

Źródło: www.kurier.pap.pl

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych utrzymały się w listopadzie 2016 r. na tym samym poziomie w porównaniu do listopada 2015 r., a nieznacznie (o0,1 proc.) wzrosły w stosunku do października br. – podał GUS.
Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan
Po 28 miesiącach spadków wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) wychodzimy z deflacji – w listopadzie ceny nie zmieniły się r/r. Wszystko wskazuje na to, że w grudniu będziemy mieli już niewielką inflację.
Gospodarstwa domowe, szczególnie te o niższych dochodach, które relatywnie dużo wydają na żywność, widzą inflację w swoich portfelach już od października 2015 r., bo wtedy – przy deflacji ogółem – ceny żywności zaczęły rosnąć. Z danych GUS wynika, że w największym stopniu drożeją ceny nabiału (masło, ser, twaróg). Silny wzrost cen odnotowały w listopadzie także warzywa. Oby nie okazało się, że w rodzinach o niskich dochodach wsparcie z programu Rodzina 500+ będzie powoli traciło realnie na wartości. I może wywołać to presję na rządzących, aby wartość tego wsparcia rosła wraz z inflacją.
Główny czynnik deflacyjny, jakim były do tej pory ceny benzyny i oleju napędowego, przestaje już wpływać na spadek cen – ceny paliwa do prywatnych środków transportu wzrosły w listopadzie r/r o 0,7 proc. W kolejnych miesiącach można spodziewać się dalszych wzrostów cen benzyny i oleju napędowego, ceny ropy naftowej na rynkach światowych wzrosły bowiem w ciągu ostatniego miesiąca prawie o ¼. Ponadto baza jest bardzo niska.
Ponadto na pewno wzrosty cen paliwa będą wpływać na ceny innych dóbr, bo w każdej działalności gospodarczej transport jest mniejszym lub większym kosztem. Ogólny wskaźnik cen będzie zatem rósł nie tylko w grudniu br., ale także w 1. połowie przyszłego roku ze względu na wzrost cen benzyny i oleju napędowego oraz przenoszenia się tego wzrostu na koszty innych produktów. Nie należy jednak spodziewać się silnego wzrostu CPI – rosnące ceny ropy naftowej dadzą bowiem szanse na rentowność wydobywania ropy i gazu z łupków (głównie w USA), a to będzie oznaczało wzrost podaży ropy na rynkach światowych i wyhamuje wzrost jej ceny. Tym bardziej, że popyt na ropę nie będzie silnie rósł ze względu na ciągle jeszcze słabą poprawę koniunktury gospodarczej.
Wszystko wskazuje także na to, że wysoka konkurencja na rynku odzieży i obuwia będzie hamowała chęć i potrzebę wzrostu cen tych towarów.
Przyszły rok rysuje się więc już z inflacją, ale ciągle niezbyt wysoką. Wszystko będzie zależało od koniunktury gospodarczej na świecie, a także determinacji krajów wydobywających ropę naftową w utrzymywaniu wydobycia w ryzach. A w grupie czynników wewnętrznych – od tego czy pojawi się presja płacowa czy też nie. Nie sądzę jednak, abyśmy mieli do czynienia z naciskiem ze strony pracowników na wzrost wynagrodzeń wykraczający silnie poza wzrost wydajności pracy. Zatem ten czynnik nie powinien działać w 2017 r. inflacjogennie. Inflacja nie powinna zatem przekroczyć w 2017 r. 1,0-1,2 proc.

Względnie niskie ceny paliw mogą utrzymać się do kolejnych wakacji. Niewykluczone, że kierowcy w Polsce zarówno za diesla, jak i benzynę bezołowiową, będą płacić ok. 4 zł za litr. Dlaczego? Odpowiada Marcin Lipka, analityk Cinkciarz.pl.

W poniedziałek ropa naftowa spadła poniżej poziomu 40 dolarów za baryłkę. Jednak to nie niższe ceny ropy są najważniejsze. Przede wszystkim na świecie mamy do czynienia z nadpodażą paliw. Rezultatem jest bardzo rzadko obserwowany spadek kosztów tankowania benzyny czy diesla w szczycie sezonu wakacyjnego.

Prawdopodobnie wielu kierowców zwróciło uwagę, że w ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z zauważalnymi spadkami cen paliw na krajowych stacjach. Średni koszt litra benzyny bezołowiowej pod koniec lipca wg danych Komisji Europejskiej wynosił 4.38 zł. Za diesla trzeba było przeciętnie płacić 4.13 zł. To ok. 20 gr więcej w porównaniu do wartości notowanych na początku czerwca.

Jeszcze większe różnice obserwowane są w porównaniu do cen obu paliw sprzed roku. Za litr popularnej bezołowiówki trzeba było zapłacić w szczycie zeszłorocznych wakacji 5.03 zł, a diesel kosztował 4.61 zł. Dlaczego obserwujemy tak znaczne różnice w kosztach tankowania, skoro cena ropy naftowej nie zmieniła się tak dramatycznie w ciągu ostatniego roku?

Nadpodaż na rynku paliw

W długim terminie procentowe zmiany cen paliw i ropy naftowej mniej więcej się pokrywają. Różnice pomiędzy danymi regionami świata także nie są olbrzymie. W tym roku mamy jednak do czynienia z inną sytuacją. Nadpodaż ropy naftowej, obserwowana przez ostatnie kwartały, zaczyna się zmniejszać, ale wzrost popytu na paliwa nie nadąża nad zwiększonymi możliwościami przerobowymi rafinerii na świecie.

W Stanach Zjednoczonych zapasy benzyny według danych Departamentu Energii USA (EIA) są na poziomie 241.5 mln baryłek, czyli o prawie 12 proc. wyższym niż w ub. roku. Są to także najwyższe wartości o tej porze roku od przynajmniej 25 lat. Dodatkowo mają one tendencję rosnącą. To praktycznie niespotykane w sezonie wakacyjnym, który historycznie charakteryzuje się największym popytem na paliwa.

Dość słabo kształtuje się popyt na paliwa w Chinach. Zapotrzebowanie na benzynę wzrosło w czerwcu o 2.5 proc. w relacji rok do roku (r/r), a na diesla spadło o 6 proc. W rezultacie Chiny zaczynają nawet sprzedawać benzynę za granicę. Jej eksport w czerwcu wyniósł ponad 1 mln ton, czyli najwięcej w historii Państwa Środka.

Zbyt wysoka produkcja paliw w porównaniu do możliwości popytowych i ich rekordowe zapasy w wielu rejonach świata powodują, że ceny benzyny czy diesla spadają znacznie szybciej niż ropy naftowej. Benzyna ARA 95 (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia), która jest wyznacznikiem cen w Europie, jest obecnie o 30 proc. tańsza niż o tej samej porze w ub. roku. Koszt baryłki ropy natomiast w analogicznym okresie obniżył się o 11 proc. Podobna sytuacja obserwowana jest w przypadku oleju napędowego, którego cena w hurcie zmniejszyła się o 25 proc. r/r.

Niskie ceny do połowy 2017?

Ograniczony popyt na paliwa w sezonie letnim, rekordowe zapasy benzyny w USA oraz Europie, a także cały czas utrzymująca się nadprodukcja ropy naftowej na świecie powinny spowodować, że niskie ceny utrzymają się przynajmniej przez kilka najbliższych miesięcy.

Oczywiście, jak dla każdego scenariusza, również tutaj istnieją ryzyka dla jego realizacji. W połowie roku mieliśmy niespodziewany strajk pracowników sektora wydobywczego w Kuwejcie, a także poważne pożary w roponośnych regionach Kanady. Nadal niestabilna jest również sytuacja w Nigerii. Czynniki te zwiększają ryzyko mniejszego od oczekiwań wydobycia z tego kraju i wyższych cen na świecie.

Z drugiej strony, po ostatnich spadkach produkcji ropy naftowej w USA liczba wież wiertniczych zaczyna rosnąć. Może to oznaczać, że postęp technologiczny zapewnia wystarczającą rentowność wydobycia ropy łupkowej nawet przy cenach poniżej 50 dolarów za baryłkę.

Niewykluczone również, że produkcja ropy w Libii powoli zacznie się odbudowywać, jeśli sytuacja polityczna w tym kraju się ustabilizuje. Według państwowego producenta ropy naftowej National Oil Co., cytowanego przez The Wall Street Journal, wielkość wydobycia może wzrosnąć z obecnych 300 tys. do 900 tys. baryłek pod koniec roku. To mniej więcej 2/3 tego, ile wynosiło podniesienie produkcji przez Iran po zniesieniu sankcji w ub. roku.

Biorąc więc pod uwagę szanse i zagrożenia dla ropy naftowej oraz rynku jej produktów można przypuszczać, że względnie niskie ceny powinny utrzymać się do przyszłorocznego sezonu wakacyjnego. Oznacza to, że kierowcy w Polsce prawdopodobnie zarówno za diesla, jak i benzynę bezołowiową, mogą płacić w okolicach 4 zł za litr nawet do połowy 2017 r.

Autor: Marcin Lipka – Analityk Cinkciarz.pl

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły w kwietniu 2016 r. o 1,1 proc. r/r, a w stosunku do marca wzrosły o 0,3 proc. – podał GUS prezentując szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych.
Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Kwiecień był kolejnym, 22 miesiącem spadku wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych. I to silniejszym niż w pierwszych 3. miesiącach 2016 r. Źródłem tego spadku, podobnie jak w poprzednich miesiącach były bez wątpienia ceny paliwa. I mimo, że ceny ropy naftowej na rynkach światowych w kwietniu cały czas rosły (wzrost o ok. 20 proc.), to nie przełożyło się to na wzrost cen paliwa na rynku polskim. Zapewne dlatego, że firmy paliwowe stosują metodę FIFO (First in First out) przy księgowaniu kosztów sprzedawanego paliwa, czyli przyjmują do wyliczania ceny paliwa koszt ropy naftowej z dnia, w którym została ona „przyjęta” do magazynu najwcześniej. Zakładając, że firmy paliwowe mają zapasy ropy naftowej (poza zapasami obowiązkowymi) na ok. 40-45 dni, to w kwietniu wykorzystywały ropę wg cen z lutego i początku marca. A wtedy ceny były o ok. 1/3 niższe niż w kwietniu. Jeśli tak jest, to możemy spodziewać się wzrostu wskaźnika cen paliwa w czerwcu. A tym samym możliwe, że w czerwcu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych rozpocznie „wspinaczkę” do poziomu zera. Będzie to zależało oczywiście nie tylko od trendu zmian cen ropy naftowej na świecie, ale także od popytu na odzież i obuwie w Polsce, od cen nośników energii, czy cen taryf telekomunikacyjnych. Będzie to także zależało od kursu złotego do euro i dolara. Złoty ulega deprecjacji wobec tych walut, ale na razie nie przekładało się to w zauważalny sposób na ceny towarów i usług konsumpcyjnych. Jednak jeśli ceny ropy naftowej utrzymają swój poziom 40-50 USD za baryłkę, a złoty będzie słabł, to za paliwo będziemy musieli płacić więcej niż dotychczas.

Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce zależy zatem w najbliższych miesiącach od tego, czy producentom ropy naftowej uda się utrzymać poziom 40-50 USD za baryłkę, czy złoty będzie dalej słabł i gdzie jest poziom oporu tego osłabienia, i wreszcie w jaki sposób 2,7 mln gospodarstw domowych wykorzysta ponad 17 mld zł, które otrzymają w 2016 r. w wyniku realizacji programu Rodzina 500+ – jaka część z tych pieniędzy trafi na rynek, jaka część zostanie oszczędzona (jeśli w ogóle), jaka część zostanie przeznaczona na spłacenie zobowiązań, a jaka trafi, niestety, do szarej strefy. Od tego zależą także wpływy do budżetu państwa.

Według danych Polskiej Izby Paliw Płynnych, ceny paliw na stacjach nadal spadają.

Z informacji dotyczących ostatniego tygodnia wynika, że benzyna i olej napędowy są tańsze o 2 grosze za litr. Nawet wzrost ceny autogazu został zahamowany.

Dziś średnio za litr oleju napędowego zapłacimy 5 zł i 23 gr, za litr LPG 2 zł i 66 gr, a za litr benzyny Pb95 5 zł i 35 gr.

Eksperci

Lipka: Młodzi Polacy nie garną się do pracy. To problem

Tylko 10 procent młodych Polaków, którzy kształcą się po 18. roku życia, decyduje się na łączenie na...

Kalata: Zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa), roczna...

Przasnyski: Produkcja stara się nadążyć za popytem

Po niewielkim wrześniowym spowolnieniu, październik przyniósł zdecydowany powrót ożywienia w przemyś...

Gontarek: Firmy dają duże podwyżki, aby zatrzymać pracowników

Przeciętne zatrudnienie w październiku br. wzrosło o 4,4 proc.  r/r, zaś wynagrodzenie aż o 7,4 proc...

Bugaj: Ikar hossy coraz bliżej Słońca

Według najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród zarządzających przez BofA Merrill Lynch aż 48% respo...

AKTUALNOŚCI

Firmy szkoleniowe apelują o VAT bez wad

Firmy muszą pokrywać koszty VAT na usługi doradcze finansowane z funduszy europejskich. Tracą na tym...

Apel do Szydło i Kaczyńskiego w sprawie limitu składek na ZUS

Konfederacja Lewiatan w listach do premier Beaty Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego apeluje...

Konsumpcja dalej będzie ciągnęła gospodarkę

Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej był najwyższy w historii badań koniunktury konsumenckiej i wy...

PGNiG podpisało kontrakt na dostawy gazu z USA

PGNiG podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica LNG na dostawy gazu LNG ze S...

Inwestycje firm spadają siódmy kwartał z rzędu

W okresie styczeń-wrzesień 2017 r. przychody przedsiębiorstw średnich i dużych wzrosły o 9,4 proc., ...