czwartek, Kwiecień 19, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "centra handlowe"

centra handlowe

Coraz bardziej wymagający klienci, rosnąca konkurencja, a ostatnio również wolne od handlu niedziele wymuszają na centrach handlowych zmiany, które wpływają na zwyczaje zakupowe i sposób spędzania wolnego czasu Polaków.

Centra handlowe mimo rynkowego sukcesu nie spoczywają na laurach. Aby odróżnić się od konkurencji, ale przede wszystkim zaspokoić zmieniające się potrzeby i gusta klientów wciąż się zmieniają. Starają się pozyskiwać do grona najemców atrakcyjne marki, urozmaicać ofertę gastronomiczną i rozrywkową tak, aby stworzyć najbardziej dopasowaną do dzisiejszych potrzeb klientów ścieżkę ich zwiedzania.

Zainteresować, przyciągnąć, zatrzymać

Wśród klientów galerii są osoby, które lubią spędzać w nich czas, spacerować, oglądać, ale przede wszystkim kupować. Mniej zaangażowani shopperzy przychodzą do centrów okazjonalnie z określonym planem działania. W ostatnich latach wyrosła jeszcze jedna grupa klientów, młodzi ludzie, którzy przede wszystkim korzystają z coraz szerszej oferty gastronomiczno – rozrywkowej. To ich zwyczaje zakupowe związane z rozwojem internetowych kanałów sprzedaży starają się zmieniać galerie handlowe kusząc nie tylko wyprzedażami, rozprzedażami, akcjami typu „black friday” czy specjalnymi happeningami zniżkowymi. Centra handlowe od kilku lat  zmieniają swój charakter z obiektów jedynie handlowych w miejsca spędzania wolnego czasu i starają się przyciągać zwłaszcza ludzi młodych oraz rodziny coraz bardziej rozbudowaną infrastrukturą rekreacyjno-wypoczynkową oraz ofertą gastronomiczną  (tak zwane „Food and Beverage”).

– Już dziś w naszym centrum działają unikalne formaty rozrywkowe. W naszej ofercie mamy minigolfa, mini boisko piłkarskie, tor dla aut zdalnie sterowanych oraz szkołę tańca. Wkrótce otworzymy kino, nowy plac zabaw dla dzieci, dwa nowe koncepty rozrywkowe oraz największy klub fitness w kraju. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy blisko 50 wydarzeń specjalnych – począwszy od cyklicznych jarmarków, poprzez imprezy edukacyjne, po spotkania dla najmłodszych. Dzięki temu udaje nam się skutecznie zwiększać odwiedzalność centrum – mówi Krzysztof Sajnóg, Dyrektor Marketingu  w Blue City.

Karuzela co niedziela

Wyzwaniem dla centrów handlowych jest wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Z badań TNS Polska wynika, że 74 proc. Polaków robi zakupy w niedziele, a 54 proc. odwiedza sklepy w niedziele przynajmniej raz w miesiącu, co wynika nie tylko z dostępności sklepów, ale również ze stylu życia Polaków.

– Nowe regulacje wprowadzające zakaz handlu w niedziele z pewnością spowodują zmiany zwyczajów zakupowych Polaków, w tym m.in. wzrost wizyt w sklepach i sprzedaży w soboty i poniedziałki w tygodniach, w których obowiązuje zakaz. Jedocześnie centra handlowe, aby przyciągnąć klientów w dni wolne od handlu, będą starały się zwiększyć ofertę gastronomiczną oraz rozrywkową  – mówi Piotr Karpiński, Senior Director, Head of Asset Services Poland, CBRE.

Zdaniem Anny Wysockiej, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych JLL kluczowa jest bliska współpraca właścicieli, zarządców i najemców nad tzw. shopping experience – miękkimi aspektami, które sprawiają, że klient wraca do danego centrum handlowego, a przebywając w nim spędza więcej czasu i dokonuje większych zakupów.

Centrum już nie tylko handlowe

Z analiz firmy badawczej Inquiry wynika, że to właśnie oferta kulturalno – rozrywkowa może stanowić o wyborze konkretnego centrum.

– Ani supermarkety, ani oferta modowa, która w wielu miejscach jest podobna, nie przyciągają do konkretnych  handlowych tak jak rozrywka, wypoczynek, sport, kultura i edukacja. Klienci cenią sobie  atrakcje przygotowywane przez galerie handlowe, co wyraźnie widać w Blue City. Oferta ta jest szczególnie ważna dla rodzin, które mogą z nich korzystać za darmo. A ponieważ ustawa nie nakłada ograniczeń na organizację w niedziele różnego rodzaju imprez, dlatego możemy się spodziewać wzmożenia tego typu akcji – podkreśla Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry.

Nowoczesne centra jak widać pełnią obecnie nie tylko funkcję handlową. Oznacza to, że po wprowadzeniu ograniczeń w handlu w niedziele, rodziny w dalszym ciągu będą mogły spędzać czas w centrach handlowych. Wychodząc naprzeciw potrzebom konsumentów stają się również ośrodkami życia społecznego. Zdaniem ekspertów proces ten będzie się pogłębiał, na co wpływ ma obecny styl i tempo życia.

Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele może spowodować zmniejszenie obrotów handlu detalicznego w Polsce. Wartość sprzedaży detalicznej wzrosła w 2017 roku o 8% – z tego względu prognozowany krótkotrwały spadek obrotów może zostać zamortyzowany w wartościach bezwzględnych w okresie od 6 do 9 miesięcy. Duże i bardzo duże centra handlowe będą prawdopodobnie zmuszone wydłużyć godziny otwarcia w piątki i soboty, a także w czwartki i poniedziałki.

Część obrotów w handlu detalicznym może się wprawdzie rozłożyć na pozostałe dni tygodnia, jednak w związku ze zjawiskiem zakupów kompulsywnych, czyli nieplanowanych, ogólne obroty w handlu z pewnością spadną, przynajmniej początkowo. Odczują to zarówno sklepy odzieżowe, będące kluczowymi najemcami centrów handlowych, jak i lokale handlowe prowadzące sprzedaż sprzętu elektronicznego i AGD oraz innych produktów, przy zakupie których klienci potrzebują czasu na podjęcie decyzji, a także artykułów nabywanych w ramach zakupów kompulsywnych.

Największe szkody może ponieść branża gastronomiczna w centrach handlowych, ponieważ nie ma ona możliwości przeniesienia sprzedaży na inne dni tygodnia.

W niedziele supermarkety i hipermarkety odnotowują średnio niższą wartość sprzedaży niż w inne dni tygodnia. Z tego względu większość niedzielnych obrotów prawdopodobnie rozłoży się na pozostałe dni i utracona zostanie tylko część obrotów związana z zakupami kompulsywnymi.

Największe straty mogą ponieść centra handlowe z ograniczoną ofertą i zlokalizowane na przedmieściach.

Centra handlowe znajdujące się w pobliżu kompleksów biurowych i osiedli mieszkaniowych mogą liczyć na wzrost odwiedzalności w czwartki i poniedziałki w godzinach popołudniowych i wieczornych.

Duże i bardzo duże centra handlowe będą prawdopodobnie zmuszone wydłużyć godziny otwarcia w piątki i soboty, a także w czwartki i/lub poniedziałki.

Wskutek przewidywanego spadku obrotów najemcy centrów handlowych mogą zacząć wywierać presję na obniżenie stawek czynszu. Jednak przy rosnącej sprzedaży detalicznej, czynsze zasadniczo nie uległy zmianie bądź nieznacznie się zmniejszyły. Z tego względu prognozowany spadek obrotów nie powinien przełożyć się na obniżki czynszów.

Znaczny spadek obrotów może dotyczyć także centrów wyprzedażowych, które w weekendy przyciągają najwięcej klientów i generują ok. 80% wolumenu odwiedzalności i obrotów.

 

 

Wypowiedź: Małgorzata Dziubińska, Associate Director w dziale Doradztwa i Badań Rynkowych, Cushman & Wakefield.

Spośród skontrolowanych w grudniu 2017 roku punktów sprzedaży w centrach handlowych województwa mazowieckiego, 20 procent prowadziło nielegalną działalność – nie rejestrowały na przykład obrotu na kasach fiskalnych – wynika z komunikatu Izby Administracji Skarbowej (IAS) w Warszawie.

„Tylko w grudniu ubiegłego roku mazowiecka Krajowa Administracja Skarbowa skontrolowała 1260 punktów sprzedaży w kilku centrach handlowych na terenie województwa. W wyniku kontroli stwierdzono, że 20 proc. stoisk prowadziło nielegalną działalność między innymi omijając obowiązek rejestracji sprzedaży na kasach fiskalnych. Na nieuczciwych sprzedawców nałożono kary grzywny za wykroczenia skarbowe na łączną kwotę ponad 177 tys. zł” – napisano w komunikacie.

Echo Polska Properies ogłosiła przejęcie 12 centrów i parków handlowych („Portfolio M1”) od konsorcjum, w którym 25% udziałów ma Redefine Properties. Wartość transakcji to 692 mln euro. Przejęcie zostało podzielone na trzy transze i nastąpi w ciągu najbliższych trzech lat. Obiekty będące przedmiotem transakcji stanowią część większego portfela, na który składa się 28 nieruchomości pozyskanych w ostatnim czasie przez konsorcjum. Po finalizacji przejęcia w połowie 2020 r. w portfolio EPP znajdować się będzie, co najmniej 27 centrów handlowych o łącznej powierzchni najmu brutto wynoszącej prawie 1 mln metrów kwadratowych.

Na portfolio M1 składa się w sumie 12 dużych obiektów o łącznej powierzchni najmu brutto wynoszącej 446.500 m² zlokalizowanej w 620 sklepach. Wszystkie pozyskane nieruchomości usytuowane są w gęsto zaludnionych regionach i stanowią atrakcyjne uzupełnienie obecnych aktywów EPP. Po sfinalizowaniu transakcji spółka stanie się właścicielem:

  • ośmiu regionalnych centrów handlowych M1 o powierzchni najmu brutto od 30.000 m²
    do 55.000 m² odwiedzanych rocznie przez ponad 40 mln klientów,
  • czterech parków handlowych o powierzchni najmu brutto od 20.000 m² do 35.000 m².

Wszystkie obiekty usytuowane są na atrakcyjnych działkach (ich łączna powierzchnia to ponad 195 hektarów) przylegających do dróg szybkiego ruchu. Centra pozyskane przez EPP są jednopiętrowe, w pełni wynajęte, a ich bogatą ofertę uzupełniają sklepy spożywcze.

Wśród najemców są m.in. popularne hipermarkety Auchan, a także liczne krajowe i międzynarodowe marki, takie jak np. MediaMarkt, TK Maxx, H&M i C&A. Średnia ważona stawka czynszu w portfelu to jedynie 9,10 euro za m² miesięcznie, a współczynnik średniego czynszu do obrotu wynosi poniżej 9%. Całe portfolio objęte jest umową typu master lease zawartą z Metro AG, która wygasa w kwietniu 2024 r.

– Przy wyborze obiektów do przejęcia kierowaliśmy się zasadą, zgodnie z którą dojazd do nich powinien zajmować maksymalnie 30 minut. Dzięki takiemu założeniu zarządzane przez nas centra handlowe będą znajdowały się w zasięgu 34% ludności Polski, a po otwarciu Galerii Młociny współczynnik ten wzrośnie do 39% – powiedział Hadley Dean, prezes EPP. W wyniku podpisanej transakcji o 61% zwiększy się również liczba klientów odwiedzających obiekty EPP – w ujęciu rocznym wzrośnie ona z 76 mln do 122 mln. – Powyższe statystyki potwierdzają, że EPP nadąża za dynamicznym rozwojem rynku konsumenckiego w Polsce – dodał Dean.

Komentując przejęcie Dean zaznaczył również, że zarówno EPP, jak i konsorcjum, cieszą się z korzyści, jakie przyniesie im dochód z najmu gwarantowany przez Metro AG do 2024 r. W 2014 r. Auchan przejął od Metro sieć supermarketów Real w Polsce, a 28 obiektów, które teraz staną się własnością konsorcjum i EPP stanowi 35% wszystkich sklepów działających pod marką Auchan w całym kraju. Dean podkreślił też, że z uwagi na fakt, że poszczególne sklepy płacą średni czynsz poniżej stawek rynkowych, nieruchomości wchodzące w skład pozyskanego przez EPP portfolio zapewniają szerokie możliwości zarządzania aktywami i rozbudowy. Stopa zwrotu z całego portfolio wynosi 7,1%.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Czy po wprowadzeniu całkowitego zakazu lub ograniczeniu handlu w niedziele część sprzedawców straci pracę? Czy zamknięcie sklepów w siódmy dzień tygodnia wpłynie na podwyżki cen? Odpowiedzi na pytania, które dziś stają się aktualne w Polsce, można poszukać w doświadczeniach innych krajów oraz powstałych na tej bazie raportach. 

Dane OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) mówią, że w większości krajów starej Unii Europejskiej obowiązują restrykcje dotyczące niedzielnego handlu. Ich skala jednak jest bardzo różna. Największe obostrzenia ustalone na szczeblu centralnym obowiązują w Austrii. Poza nielicznymi wyjątkami w niedziele sklepy są tam pozamykane.

W Niemczech, Belgii czy we Francji niektóre warunki dotyczące sprzedaży detalicznej w ostatni dzień tygodnia zostały zliberalizowane, a decyzje w tej gestii podejmują władze lokalne. W pięciostopniowej skali OECD, która określa surowość ograniczeń handlu, trzy wymienione państwa znajdują się na wysokim – czwartym poziomie.

Wyraźne zmiany w stronę uwolnienia handlu nastąpiły w ostatnich latach w Danii, Hiszpanii czy we Włoszech. W kilku innych krajach próby zliberalizowania przepisów zakończyły się fiaskiem. Według unijnej agencji Eurofound, która zajmuje się głównie rynkiem pracy,  złagodzeniu przepisów sprzeciwili się np. Grecy. Aż 75 proc. ankietowanych greckich przedsiębiorców nie chciała niedzielnego handlu, skarżąc się na wysokie koszty działalności w tym dniu.

W 2015 r. z inicjatywy brytyjskiego sekretarza skarbu Georgea Osborna władze lokalne miały otrzymać możliwość modyfikacji godzin otwarcia sklepów wielkopowierzchniowych (obecnie mogą być czynne przez 6 godzin w niedzielę). Po wielomiesięcznej debacie zmiany w prawie nie zostały uchwalone ze względu na brak poparcia ze strony bardziej konserwatywnych członków rządzących torysów. Poza Unią Europejską liberalizacja nie udała się także w Norwegii, gdzie – według raportów Eurofound – sprzeciwiły się jej związki zawodowe oraz organizacje zrzeszające pracodawców handlu detalicznego.

Węgierski przykład

Szeroką dyskusję w Europie wywołał pomysł ograniczenia niedzielnego handlu na Węgrzech z 2015 r. Do tego czasu, podobnie jak w wielu krajach nowej Unii, indeks restrykcji był w tym państwie na najniższym, czyli pierwszym poziomie, we wspomnianej już pięciostopniowej skali OECD. Rządowe ograniczenia sprawiły, że Węgrzy wspięli się od razu na piąty poziom. I chociaż utrzymywali ten stan tylko przez rok, powstał materiał do analiz.

Eurofound w opracowaniu (Hungary: Effects of ban on Sunday trading) wykazał, że po wprowadzeniu restrykcji niedzielna sprzedaż detaliczna na Węgrzech obniżyła się o połowę. Wzrosła ona natomiast o 24 proc. w czwartki oraz o 21 proc. w piątki. Wiodące sieci handlowe w odpowiedzi na ograniczenia wydłużyły działalność swoich placówek w pozostałych dniach.

Według związków zawodowych, cytowanych przez Eurofound, zmiany wywołały mieszane efekty dla pracowników. Wcześniej otrzymywali oni o 50 proc. wyższe wynagrodzenie za przepracowane niedziele, a po zmianach dostawali jedynie 30 proc. więcej za pracę poza regularnym czasem zatrudnienia od poniedziałku do soboty. Po roku, m.in. w związku ze społecznym sprzeciwem wobec ograniczenia handlu w niedzielę (nawet 80 proc. ankietowanych było w opozycji do zakazu), węgierskie władze wycofały się z decyzji podjętej w 2015 r.

Niespójne wyniki wcześniejszych badań

Traf chciał, że również w 2015 r. powstała jedna z najbardziej kompleksowych analiz na temat wpływu niedzielnego handlu na europejską gospodarkę, opublikowana przez badawczy ośrodek London School of Economics (LSE) Center for Economic Performance (CEP). Jej autorzy Christos Genakos oraz Svetoslav Danchev zbadali kraje, gdzie zostały zliberalizowane warunki sprzedaży detalicznej w ostatni dzień tygodnia, pod czterema aspektami: wolumenu sprzedaży, koncentracji rynkowej, zatrudnienia oraz cen.

Historyczne publikacje, cytowane przez autorów analizy, praktycznie w każdej z wymienionych kwestii zawierały niejednoznaczne oraz często nieintuicyjne wyniki. Np. analiza deregulacji handlu w kanadyjskiej prowincji Quebec w latach 90. spowodowała podwyżki cen w dużych sklepach oraz obniżki w małych. Według autorów konsumenci zaczęli częściej wybierać większe centra handlowe, co przy rosnącym popycie pozwoliło im podnosić ceny. Z kolei małe placówki handlowe, aby konkurować, musiały je obniżyć.

Z kolei w Szwecji, według badań z początku milenium, liberalizacja przepisów określających ramy niedzielnego handlu przełożyła się na 5-procentowy wzrost sprzedaży. Dla odmiany z szacunków przeprowadzonych w 2014 r. dla Niemiec wynikało, że złagodzenie zasad ograniczenia niedzielnego handlu w ogóle nie wpłynęło na wielkość sprzedaży.

Ceny bez zmian

Christos Genakos i Svetoslav Danchev w opracowaniu dotyczącym skutków zniesienia zakazu handlu w niedzielę „Evaluating the Impact of Sunday Trading Deregulation”, przygotowanym dla CEP, zgrupowali państwa, gdzie w dwóch minionych dekadach nastąpiła deregulacja zasad niedzielnego handlu: Niemcy, Dania, Hiszpania, Finlandia, Francja, Włochy, Portugalia. W drugiej, kontrolnej grupie ujęli kraje, w których nie wprowadzono zmian.

W przypadku jednego z najważniejszych parametrów dla konsumentów, czyli cen, nie zaobserwowano istotnych różnic między grupami państw. Ułatwienia w niedzielnym handlu nie wpłynęły na koszty zakupu towarów z analizowanych kategorii: żywności, ubrań oraz obuwia i sprzętu RTV/AGD.

Statystycznie istotna stała się natomiast liberalizacja handlu dla sklepów handlujących żywnością. Ogólne wydatki w tej kategorii wzrosły. Nie zmieniło się natomiast zapotrzebowanie na ubrania oraz obuwie czy sprzęt gospodarstwa domowego. Autorzy wyrazili jednak wątpliwości, czy wyższy popyt na żywność mógł wynikać np. z przeniesienia wydatków z innych segmentów, nieuwzględnionych w badaniu. Chociaż nie zostało to wprost napisane w podsumowaniu raportu, ale z wcześniejszych publikacji nasuwają się wnioski, że po zmniejszeniu restrykcji handlu w sklepach malała niedzielna sprzedaż w kawiarniach czy restauracjach.

Zatrudnienie rośnie, ale marginalnie

Wnioski z badania CEP pokazują zauważalny wzrost zatrudnienia w handlu detalicznym dla analizowanej grupy państw, które złagodziły przepisy kneblujące niedzielny handel. Dotyczy to zwłaszcza sklepów z żywnością, alkoholem, innymi napojami, a także wyrobami piekarniczymi. Deregulacja doprowadziła, co może być zaskoczeniem, do zmniejszenia zatrudnienia w sklepach odzieżowych czy też ze sprzętem AGD/RTV.

Ogólnie jednak liczba miejsc pracy dla badanych krajów, które zliberalizowały warunki handlu w niedzielę wzrosła w sumie o ok. 60 tys. Należy jednak pamiętać, że ta wartość odnosi się do aż 7 państw (Niemcy, Dania, Hiszpania, Finlandia, Francja, Włochy, Portugalia), w których – według danych Eurostat – w sumie pracuje ok. 115 mln osób. Tylko w samej Hiszpanii liczba miejsc pracy powiększyła się w ciągu ostatniego roku o pół miliona. A doszło do tego dzięki ogólnej poprawie koniunktury w całej Unii Europejskiej. Wobec takich danych kwestia wolnej bądź pracującej niedzieli ma marginalne znaczenie dla całej gospodarki.

 

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Obecne są na świecie już od kilkudziesięciu lat i wciąż rozwijają się w dynamicznym tempie. Odwiedzane niegdyś głównie w celach zakupowych, aktualnie oferują szeroki wachlarz rozmaitych usług. Czy galerie przyszłości będą naszpikowanymi nowymi technologiami ośrodkami kultury i rozrywki, ogromnymi showroomami sklepów internetowych, a może małymi „miastami w miastach”?

Od tego wszystko się zaczęło…

W Polsce galerie handlowe zaczęły powstawać blisko 30 lat temu. Początkowo były to budynki, w których znajdował się hipermarket oraz pasaż handlowy z kilkoma sklepami. W centrach handlowych I generacji hipermarket stanowił wówczas blisko 40% całej powierzchni. W połowie lat 90, zaczęły powstawać obiekty o odwróconych proporcjach. Wzrosła rola pasaży handlowych i zaczęły pojawiać się w nich sklepy odzieżowe. Dzisiejsze galerie handlowe to zupełnie inna bajka… – mówi Anna Sulima – Gillow, kierownik Działu Projektowego Forbis Group. Jak się zmieniły i jakie funkcje pełnią?

Jedno miejsce, wiele możliwości

Z badań przeprowadzonych przez Instytut Badania Rynku i Opinii Społecznej IMAS International wynika, że o sukcesie centrum handlowego decyduje przede wszystkim wielofunkcyjna oferta. Natomiast według raportu opracowanego przez Wills Integrated na podstawie badań wrocławskiego rynku galerii handlowych tylko połowa, bo 49% konsumentów odwiedza centra handlowe żeby zrobić zakupy odzieżowe. To sprawia, że galerie gwałtownie zmieniły swój charakter. Stąd w dzisiejszych czasach pojawiają się w nich kina, teatry, galerie sztuki, kluby fitness, czy nawet biura i hotele. Współczesne galerie to przede wszystkim sposób na spędzanie wolnego czasu, zarabianie i zarazem wydawanie pieniędzy. Nie bez przyczyny mówi się, że dla nastolatków to „współczesne podwórko”.

Zostań z nami na dłużej

We współczesnych galeriach handlowych bardzo ważną rolę pełni strefa rekreacyjna i gastronomiczna. To ona sprawia, że spędzamy w kompleksie znacznie więcej czasu niż podczas standardowych zakupów, a zatrzymanie klienta na dłużej leży w interesie zarządców galerii. Wykonawcy starają się zatem skumulować i spełnić jak najwięcej oczekiwań klientów. W centrach handlowych nie brakuje miejsc, w których możemy się zrelaksować, spotkać ze znajomymi lub spokojnie popracować – zaznacza Anna Sulima – Gillow z Forbis Group. W nowoczesnych centrach znajdziemy strefy do pracy, kafejki internetowe, obszary zieleni (oczywiście w zasięgu wifi) z wodospadami, czy nawet małymi oczkami wodnymi.

Galerie nowych technologii

„Klient nasz Pan” – to podejście niejako zrewolucjonizowało sposób projektowania centrów handlowych i miało niemały wpływ na rozwój w nich nowych technologii. Nigdy wcześniej konsumenci nie byli tak dobrze poinformowani. To sprawia, że ich oczekiwania są bardziej rozbudowane i skomplikowane, a zatem oferta musi być spersonalizowana i unikatowa. Na konsumentach przeprowadza się liczne badania, a następnie podąża za ich oczekiwaniami. Nowe technologie ułatwiają spełnienie oczekiwań klientów i zapewnienie im maksimum komfortu. Oczekują oni ułatwień na każdym kroku. Stąd popularyzacja wielokanałowej sprzedaży, aplikacji mobilnych wspomagających zakupy, interaktywnych ekranów, czy wirtualnych przymierzalni. To sprawia, że także same sklepy zmieniają swoją formę, jedne stają się większe, drugie mniejsze, inne przyjmują rolę showroomów – zaznacza główna projektantka Forbis Group.

 Miasto w mieście

To wcale nie przesada! Obiekty V generacji ciężko już określić mianem „galerii handlowych”. Stają się one samowystarczalnymi miasteczkami, które zajmują potężne przestrzenie. Przykładem może być tu Mall of America, które zajmuje 390 000 metrów kwadratowych, a w środku znajdziemy park rozrywki, kina, akwarium oraz… kaplicę ślubną! W Tokyo Midtown Mall mieści się hotel i szpital, a w Mall of the Emirates, oprócz centrum rozrywkowego i teatru, możemy odwiedzić stok narciarski.

Źródło: Forbis Group

Centra handlowe z założenia są obiektami zużywającymi bardzo dużo energii, dlatego stanowią wyzwanie w zakresie stworzenia możliwości jej oszczędzania. Centrum handlowe City Syd w norweskim mieście Trondheim jest obecnie obiektem badań, mających określić skalę oszczędności na obszarze kluczowych systemów, takich jak oświetlenie i klimatyzacja.

W centrach handlowych spędzamy coraz więcej czasu, zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy ciepłe wnętrza kuszą kawiarniami, wygodnymi kanapami, ofertą rozrywkową i licznymi miejscami parkingowymi. Jednak ogrzewanie, odpowiednia wentylacja, zapewniająca przepływ powietrza, a przede wszystkim właściwe oświetlenie, są elementami niezbędnymi i jednocześnie  generującymi wysokie koszty. Obiekty takie jak centra handlowe średnio zużywają  ok. 300 kWh energii na metr kwadratowy, a ponadto są źródłem odpadów i wysokich emisji CO2.

Celem unijnego projektu CommONEnergy jest opracowanie praktycznych narzędzi i systemów wsparcia, dzięki którym centra handlowe przekształcą się w wydajne energetycznie kompleksy. Rezultaty badań prowadzonych w obiektach stosujących w ramach testów takie rozwiązania zostały uznane przez naukowców za zachęcające. Teraz badacze starają się udowodnić, że indywidualnie projektowane systemy oświetleniowe, klimatyzacyjne i nowe fasady, systemy zarządzania energią oraz inne czynniki mogą ograniczyć zużycie energii oraz obniżyć poziom emisji CO2 generowanych przez takie obiekty.

Więcej światła dziennego

W dniu otwarcia centrum handlowe City Syd w Trondheim zajmowało łączną powierzchnię 28,5 tys m. kw. Od tego czasu zostało rozbudowane do 38 tys. m. kw i oferuje tysiąc naziemnych miejsc parkingowych, dzięki czemu nadal jest jednym z największych obiektów tego typu w Norwegii.

Dyrektor tego centrum, Finn Dybdalen, mówi, że zużycie energii w City Syd dotyczy głównie dwóch obszarów. „Pierwszym jest ogrzewanie i chłodzenie powietrza wewnątrz budynku, a drugim oświetlenie“, wyjaśnia. „W wielu obiektach w dachu części głównej są okna wpuszczające światło dzienne, jednak same sklepy zlokalizowane są w cieniu. Aby oczy się do tego przyzwyczaiły, konieczna jest instalacja dużo większej liczby źródeł światła“, mówi Dybdalen.

Badacze z SINTEF (największego, niezależnego ośrodka naukowo-badawczego w Skandynawii) przeanalizowali wiele obszarów w tym obiekcie i stwierdzili istnienie znacznych różnic w ilości zużywanej energii. „Aktualnie tworzymy nowy projekt systemu oświetleniowego, instalując inteligentne świetliki o zaawansowanych systemach przepuszczania światła dziennego, oświetlenie LED oraz światła punktowe. Współpracujemy też ze sklepem Jens Hoff Garn & Ide, gdzie instalujemy tzw. „słoneczne rury„, dzięki którym do wnętrza napływa więcej światła słonecznego”, mówi Matthias Haase, starszy pracownik naukowo-badawczy w SINTEF.

Ważne, aby oświetlenie nie było zbyt mocne“, mówi. „Na przykład odzież i żywność nie powinny być wystawione na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. Właśnie dlatego w jednej z części wspólnych wymieniamy oświetlenie na nowy system, umożliwiający regulowanie intensywności i koloru światła przez cały dzień”. Ma to na celu obniżenie poboru energii przez cały system oświetlenia do 6,4W na metr kwadratowy.

Powietrze z zewnątrz zamiast chłodzenia

Kolejnym istotnym obszarem, na którym centra handlowe mogą wprowadzić oszczędności, jest klimatyzacja. Badacze z SINTEF zaproponowali, aby  w większym stopniu wykorzystać naturalne strumienie powietrza przepływającego przez budynek. W przypadku City Syd wymagało to skierowania powietrza w górę, w kierunku otworów wentylacyjnych w suficie, i drzwi wyjściowych, a następnie regulowania jego temperatury w oparciu o warunki panujące na zewnątrz.

Ma to na celu zmniejszenie poziomu intensywności pracy klimatyzacji i wykorzystanie w większym stopniu powietrza z zewnątrz zamiast ciągłego chłodzenia powietrza wewnątrz budynku“, mówi Dybdalen, dodając, że prace nad instalacją już się zakończyły. Plany na przyszłość obejmują wykorzystanie zaawansowanej gruntowej pompy ciepła (GSHP) o mocy 15 kW, która znajdować się będzie w otworze wydrążonym w ziemi. Wszystkie zebrane dane wskazują na to, że  nowy system będzie bardzo wydajny.

Oszczędności

City Syd jest naszą lokalizacją demonstracyjną, a eksperymenty prowadzimy w różnych częściach budynku„, mówi Haase. „W ramach projektu wykonujemy pomiary i gromadzimy dane, dlatego kiedy zebrane zostaną wszystkie informacje na temat wspomnianego unijnego projektu, będziemy wiedzieć, jakie oszczędności będą możliwe w przyszłości“, dodaje. „Naszym celem jest zmniejszenie zużycia energii w City Syd o 75 procent”.

Finn Dybdalen nie wahał się, kiedy SINTEF zaprosił go do projektu i jest całkowicie przekonany o słuszności wprowadzonych zmian. „Jednym z naszych udziałowców jest towarzystwo ubezpieczeń Storebrand, które intensywnie pracuje nad rozwiązaniami opartymi o zasadę zrównoważonego rozwoju, zatem nasz udział w projekcie jest czymś naturalnym“, mówi.

Projekt będzie realizowany do września 2017 roku.

Źródło: SPCC/geminiresearchnews.com
Zdjęcie: absfreepic.com

Eksperci

Przasnyski: Inflacja słabsza, ale nie wszędzie

Główny Urząd Statystyczny potwierdził swoje wcześniejsze szacunki, według których inflacja w marcu w...

Bałazy: Dyrektywa RODO – czyli unijne przepisy dot. ochrony danych osobowych w sieci

Coraz większa ilość danych, w tym danych poufnych, umieszczanych w sieci, wymaga od jej administrato...

Lipka: Wojna handlowa- Polska znowu zieloną wyspą?

Prawdziwa wojna handlowa może zagrozić gospodarce całego świata. Niewykluczone jednak, że z wyraźneg...

Bugaj: Czekając na odreagowanie

Ostatnie tygodnie to pasmo rynkowych porażek. Na inwestorów niczym grom z jasnego nieba spadła całki...

Grejner: Szwajcarscy naukowcy obliczyli wartość bitcoina

Ostatnie spadki cen bitcoina to jeszcze nic w zestawieniu z obliczeniami szwajcarskich naukowców. Po...

AKTUALNOŚCI

Coraz więcej kupujemy przez smartfony

Według badań europejskiego rynku e-commerce „Barometr E-shopper 2017” przeprowadzonego przez TNS Kan...

Nowe miejsca pracy w Małopolsce

Produkcja przemysłowa w Małopolsce przyspieszyła na wiosnę, szczególnie w branży spożywczej i motory...

Łatwiej o pracę, wynagrodzenia dalej będą rosły

Średnio 2,5 miesiąca zajmuje obecnie Polakom znalezienie nowej pracy - tak wynika analizy Instytutu ...

Inflacja wyhamowuje

Inflacja w marcu br., w ujęciu rocznym wyniosła 1,3 proc. W lutym wzrost cen towarów i usług konsump...

Frank najtańszy od „czarnego czwartku”

Szwajcarska waluta w relacji do euro jest najtańsza od połowy stycznia 2015 r. Analogiczną sytuację ...