poniedziałek, Maj 28, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "budżet UE"

budżet UE

Podczas trwającej we Florencji corocznej konferencji poświęconej refleksjom na temat Unii Europejskiej „State of the Union” organizowanej przez Europejski Instytut Uniwersytecki (EUI) zaprezentowano raport, według którego aż 80 proc. Europejczyków jest za większą solidarnością bogatych z biednymi.

– Ok. 80 proc. Respondentów oczekuje większej solidarności między bogatymi i biednymi państwami członkowskimi i regionami UE w celu zagwarantowania lepszych warunków życia i pracy dla ludzi bez względu na ich miejsce pochodzenia  – napisano w raporcie. Według autorów badania w którym wzięło udział ok. 17 tysięcy osób z krajów członkowskich, wskazuje to na kluczową rolę takich instrumentów jak polityka spójności.

Poza wynikami ankiety, zaprezentowany w czwartek dokument zawiera podsumowanie wniosków płynących z cyklu debat dotyczących przyszłości UE „Rozważania nad Europą” przeprowadzonych przez Komitet Regionów w 114 europejskich miastach i gminach (19 z tych spotkań obyło się w Polsce). Autorzy raportu wskazali także, że Europejczycy są entuzjastycznie nastawieni do Unii Europejskiej, ale jednocześnie czują się pomijani. – Wiele osób podkreśla swój dystans wobec polityki i instytucji UE, a nawet frustrację w związku z kierunkiem, w jakim UE podąża – podkreślono.

Raport wskazał także, że respondenci oczekują bardziej aktywnej Europy w odniesieniu do edukacji, środowiska, bezpieczeństwa i turystyki. Wiele badanych domagało się większej przejrzystości oraz bardziej aktywnych sposobów angażowania się w sprawy unijne, jednocześnie przyznając się do braku wiedzy o UE i jej działaniu.

Na konferencji, która potrwa do soboty (12 maja) poruszono także kwestię polityki spójności, która w większości trafia do najbiedniejszych regionów Unii. W przyszłości jej budżet ma być jednak mniejszy: na początku maja Komisja Europejska przedstawiła propozycje dotyczące budżetu UE na lata 2021–2027. Komisja tłumaczy to Brexitem i koniecznością finansowania przez UE nowych priorytetów, takich jak obronność, bezpieczeństwo, kontrola granic zewnętrznych i migracje.

W aktualnej perspektywie finansowej (2014–2020) Polska zainwestuje w ramach polityki spójności ok. 82,5 mld euro, najwięcej spośród państw członkowskich UE.

Źródło: Mateusz Kicka (PAP)

Ponad 3 tys. osób ze wszystkich państw członkowskich podpisało się pod petycją do instytucji UE, aby nie zmniejszać funduszy unijnych po 2020 r. – poinformował Komitet Regionów UE.

W gronie sygnatariuszy apelu są m.in. przedstawiciele rządów, samorządów, instytucji i organizacji pozarządowych ze wszystkich krajów członkowskich UE. W przypadku Polski są to m.in. minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński, europoseł Jan Olbrycht, a także marszałkowie województw: lubelskiego – Sławomir Sosnowski oraz mazowieckiego – Adam Struzik. W komunikacie Komitetu Regionów, który jest unijnym organem doradczym, podkreślono też wsparcie ze strony Grupy Wyszehradzkiej.

Komitet wraz z kilkoma innymi europejskimi stowarzyszeniami regionów i miast, uruchomił „koalicję na rzecz polityki spójności” pod koniec ubiegłego roku. W mediach społecznościowych akcja oznaczona jest hasztagiem #CohesionAlliance (z ang. sojusz spójności).

Chodzi o przyszłe rozdanie środków unijnych, m.in. na inwestycje w infrastrukturę i wspieranie przedsiębiorczości w miastach i gminach. W ramach inwestycji z polityki spójności powstaje np. II linia metra w Warszawie. Z tej puli zmodernizowana została też linia kolejowa na odcinku Kraków-Rzeszów, a w przyszłości zbudowana zostanie obwodnica Wałbrzycha. Nasz kraj jest największym w UE beneficjentem środków.
Jak podkreślają pomysłodawcy apelu, polityka spójności musi być w kolejnych latach „silna, bardziej skuteczna, widoczna i dostępna dla każdego regionu i miasta”.

Przewodniczący Komitetu Regionów Karl-Heinz Lambertz skierował w tej sprawie list do szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. „Zwracam się do Rady Europejskiej o uwzględnienie przedstawionej przez regiony i miasta wizji przyszłego budżetu UE. (…) Jeśli chcemy Europy na miarę naszych ambicji, to potrzebujemy także ambitnego budżetu” – podkreślił Belg.

List trafił do przewodniczącego Rady Europejskiej przed piątkowym szczytem, na którym szefowie państw i rządów omawiają priorytety polityczne przyszłego wieloletniego budżetu unijnego. Obawy co do uszczuplenia puli polityki spójności wynikają przede wszystkim z rozpoczętej przez Wielką Brytanię procedury wyjścia z UE, a także nowych wydatków na migrację i obronność. Dlatego Komitet Regionów domaga się zwiększenia następnego budżetu UE (do poziomu 1,3 proc. dochodu narodowego brutto UE-27). Środki miałyby pochodzić z dwóch źródeł – wkładu krajowego i nowych zasobów własnych UE, takich jak europejski podatek dochodowy od osób prawnych.

„Członkowie Rady Europejskiej mogą wysłać sygnał, że myślą przyszłościowo i pragną wzmocnić projekt europejski, albo przyjąć na siebie ryzyko rozpadu Unii Europejskiej” – ostrzegł Lambertz w liście upublicznionym dzień przed unijnym szczytem.

Komitet Regionów sprzeciwia się również opiniom, aby powiązać praworządność z finansowaniem unijnym, tłumacząc, że władze samorządowe i inni beneficjenci nie mogą tracić w wyniku polityki rządu centralnego.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Europejski Komitet Regionów zaapelował do państw członkowskich UE, by zwiększyły wkład do unijnego budżetu do poziomu 1,3 proc. dochodu narodowego brutto (DNB). Miałoby to m.in. pomóc w uzupełnieniu luki finansowej spowodowanej Brexitem.

Podwyżka składki, która obecnie wynosi 1,04 proc. DNB, miałaby jednocześnie wesprzeć realizację nowych zadań, takich jak migracja, kontrola granic i obrona.

Komitet Regionów UE, unijny organ doradczy, w którym zasiadają przedstawiciele samorządów, przyjął w czwartek opinię w sprawie przyszłości finansów UE, autorstwa marszałka województwa wielkopolskiego Marka Woźniaka. Poparto w niej wezwanie Parlamentu Europejskiego do zwiększenia poziomu wydatków budżetu UE i zaapelowano, aby państwa członkowskie rozważyły zwiększenie składki.

Komitet opowiedział się przy tym za zniesieniem wszystkich mechanizmów rabatowych. Samorządowcy oczekują również, że unijny budżet zasilą nowe źródła przychodów, takie jak europejski podatek dochodowy od osób prawnych, podatek od transakcji finansowych oraz zreformowany system VAT.

Komitet powtórzył też swój postulat, by po perspektywie finansowej 2014-2020 polityka spójności, w ramach której realizowane są m.in. inwestycje w miastach i gminach, miała ten sam co obecnie udział procentowy w unijnym budżecie.

Jak podkreślił marszałek Woźniak podczas czwartkowej debaty w Komitecie Regionów, „potrzebna jest zasadnicza reforma unijnego budżetu”, który powinien mieć wyższy poziom finansowania z różnych źródeł.

„W opinii wskazujemy też, że budżet powinien być prostszy, bardziej przejrzysty, sprawiedliwszy i zgodny z zasadami demokracji. Opowiadamy się za tym, żeby był to budżet 7-letni albo 10-letni z podziałem na okresy +pięć plus pięć+ ze średniookresowym przeglądem” – zaznaczył Woźniak. „Liczymy, że budżet zostanie przyjęty przed europejskimi wyborami w 2019 roku” – dodał.

Woźniak powiedział też, że Komitet Regionów preferuje scenariusz piąty z białej księgi Komisji Europejskiej – znacznie więcej wspólnych działań – jako ambitny scenariusz dla Wspólnoty. „Nie mówimy tylko o budżecie, ale o scenariuszu dla Unii Europejskiej” – podkreślił.

Przewodniczący Komitetu Regionów Belg Karl-Heinz Lambertz powiedział natomiast, że finansowanie nowych priorytetów UE, takich jak bezpieczeństwo i obrona, jest konieczne, ale musi się odbywać za pomocą nowych środków, a nie kosztem rozwoju regionów, miast i obszarów wiejskich.

„Następny budżet UE zadecyduje o przyszłym kształcie Europy, jakiej chcemy. Jeżeli zależy nam na sprzyjającej zatrudnieniu i włączeniu społecznemu, sprawiedliwszej i bardziej ekologicznej Europie, musimy nadal inwestować we wszystkie regiony i społeczności, we wszystkich obywateli” – podkreślił Lambertz.

Opinia Komitetu Regionów odnosi się bezpośrednio do dokumentu analitycznego Komisji Europejskiej na temat przyszłości unijnych finansów. Dokument jest jedną z kilku analiz poświęconych zagadnieniom, które będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości UE, opublikowanych przez KE w ślad za białą księgą z pięcioma scenariuszami dla Wspólnoty.

W maju KE przedstawi projekt przyszłych wieloletnich ram finansowych, czyli budżetu unijnego na okres po 2020 roku. Prace nad nim są szczególnie trudne w kontekście wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i pojawienia się wydatków na nowe cele związane m.in. z migracją i obronnością. KE szacuje, że w wyniku Brexitu w rocznych dochodach UE będzie brakowało 12-13 mld euro, natomiast nowe zadania miałyby kosztować budżet 10 mld euro każdego roku.

Opinia Komitetu Regionów trafi teraz do unijnych instytucji jako stanowisko władz lokalnych i regionalnych UE.

 

 

 

 Źródło: www.kurier.pap.pl

Kurs dostępny będzie w formule MOOC (darmowe, masowe i otwarte kursy internetowe) w języku angielskim.

Jak wyjaśniono w komunikacie Komitetu Regionów (KR), podczas kursu przedstawione zostaną informacje na temat obecnych i przyszłych kierunków polityki i programów UE, a także praktyczne narzędzia i przykłady dostępnych możliwości finansowania na szczeblu lokalnym i regionalnym.

„Kurs jest darmowy i otwarty dla wszystkich osób zainteresowanych Unią Europejską i sprawami lokalnymi i regionalnymi (…) Zostanie udostępniony na Iversity, platformie uczenia się online, i będzie obejmować filmy wideo, noty faktograficzne, diagramy oraz transmitowane w internecie debaty na żywo wraz z sesją pytań i odpowiedzi ze strony kursantów” – poinformowano na stronie internetowej KR.

Podkreślono przy tym, że uczestnicy kursu będą mieli możliwość kontaktowania się ze sobą za pośrednictwem swych notatników szkoleniowych na platformie kursu.

„W ciągu pierwszych sześciu tygodni kursu (15 stycznia – 23 lutego 2018 r.) uczestnicy będą koncentrować się na jednym konkretnym zagadnieniu na tydzień i oceniać postępy w nauce za pomocą odrabianych zadań oraz cotygodniowego quizu. Kurs wymagać będzie ok. 1,5 godz. nauki tygodniowo. Materiały szkoleniowe będą dostępne na stronie internetowej przez cały rok” – zaznaczono.

Komitet Regionów jest pierwszą instytucją UE, która jak dotąd opracowała i zorganizowała dwa kursy MOOC. We wcześniejszych latach były to kursy: „Europejskie regiony, instytucje UE i kształtowanie polityki” (2015 r.) oraz „Budżet UE oraz finansowanie regionów i miast” (2016 r.) z udziałem ponad 15 tys. osób na całym świecie.

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Wzrost PKB – produktu krajowego brutto – Polski w 2017 r. przyspieszy i wyniesie 3,7 proc. w efekcie m.in. wzrostu inwestycji i napływu funduszy z UE – podano w projekcji NBP. Dodano, że inflacja wzrośnie, ale do końca 2019 r. nie przekroczy 2,5 proc.

Projekcja inflacji oraz PKB opracowywana jest przez Narodowy Bank Polski i przedstawia prognozowany rozwój sytuacji w gospodarce. Projekcja stanowi jedną z przesłanek, na podstawie których Rada Polityki Pieniężnej podejmuje decyzje o poziomie stóp procentowych NBP.

Projekcja przygotowywana jest trzy razy w roku i publikowana w marcu, lipcu i listopadzie.
Zdaniem autorów tegorocznego (marzec 2017) opracowania po przejściowym spowolnieniu wzrostu PKB w ubiegłym roku dynamika PKB wyraźnie przyspieszy. Przyczyni się do tego wzrost nakładów na środki trwałe, zarówno publicznych, jak i przedsiębiorstw, wspierany napływem środków z budżetu UE z nowej perspektywy finansowej na lata 2014 – 2020.

W projekcji podano też, że w 2017 r. zwiększy się dynamika konsumpcji prywatnej finansowanej rosnącymi dochodami gospodarstw domowych w efekcie poprawy sytuacji na rynku pracy oraz wdrożenia programu Rodzina 500 plus.

Z projekcji wynika, że rosnące ceny surowców energetycznych, energii elektrycznej oraz żywności przyczynią się do wzrostu inflacji, ale do końca 2019 roku nie przekroczy ona poziomu 2,5 proc. Zdaniem autorów jej wzrost będą ograniczać niska inflacja w strefie euro oraz aprecjacja złotego.

Podkreślono, że w 2017 r. wzrosną ceny żywności. Jak napisano, przyczyni się do tego głównie wzrost cen hurtowych warzyw na skutek znacznego spadku ich importu z Hiszpanii i Włoch w konsekwencji bardzo niekorzystnych warunków pogodowych w tych krajach.

Jednocześnie autorzy opracowania uspokajają, że wzrost cen żywności jest ograniczany silną konkurencją.
Przypomnijmy przy okazji, że PKB – produkt krajowy brutto to w ekonomii, jeden z podstawowych mierników efektów pracy społeczeństwa danego kraju stosowany w rachunkach narodowych. PKB opisuje łączną wartość dóbr i usług finalnych wytworzonych przez narodowe i zagraniczne czynniki produkcji na terenie danego kraju w określonej jednostce czasu.

Wzrost lub spadek realnego PKB oraz dynamika tych ruchów stanowi miarę wzrostu gospodarczego.
PKB jest wyznacznikiem wielkości gospodarki – jednak jest nie najlepszą miarą zamożności społeczeństwa, ponieważ nie uwzględnia liczby ludności. Z tego powodu jako miarę dobrobytu powszechnie używa się innego wskaźnika, którym jest PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

 

Źródło: www.kurier.pap.pl,

Już od dobrych kilku miesięcy trwa dyskusja, ile Wielka Brytania zapłaci za wyjście z Unii Europejskiej. W zależności od źródła liczby wahają się od 0 do 100 mld euro. Jednak finalna kwota prawdopodobnie nie będzie zależeć od jakichkolwiek wyliczeń, tylko od konsensusu politycznego pomiędzy Londynem i Brukselą – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Pierwsze analizy dotyczące „rachunku za Brexit” (Brexit bill) pojawiły się niedługo po brytyjskim referendum. W październiku 2016 r. „Financial Times” pisał, że za wyjście z Unii Brytyjczycy zapłacą 20 mld euro. Ledwie miesiąc później „FT” sugerował, że jest to już ok. 40-60 mld.

Najnowsze wyliczenie “FT” podbite przez żądania z Polski

Od początku roku serię analiz na ten temat przygotował także Bruegel. Wiodący europejski think tank nie podaje dokładnej kwoty, ale określa przedział od 25,4 do 65,1 mld euro. Najwięcej uwagi przykuły jednak najnowsze wyliczenia przygotowane przez szefa brukselskiego biura „FT” Alexa Barkera opublikowane na początku maja, gdzie cena Brexit bill rośnie do 100 mld euro. Dzieje się tak, podkreśla finansowy dziennik, z powodu dodatkowych żądań związanych z polityką rolną ze strony Polski i Francji.

Biorąc pod uwagę fakt, że czołowym argumentem w kampanii za wyjściem Zjednoczonego Królestwa z UE była kwestia wstrzymania płacenia składek do unijnego budżetu, kwota 100 mld euro może na Brytyjczykach robić olbrzymie wrażenie. Na Wyspach jest ok. 26 mln gospodarstw domowych. Z prostego rachunku wynika, że każde z nich za Brexit musiałoby zapłacić niespełna 4 tys. euro.

100 mld euro może brzmieć abstrakcyjnie dla Brytyjczyków, patrząc jaki wkład do wspólnego budżetu miało Zjednoczone Królestwo. Przez ostatnie pięć lat Wielka Brytania dokładała się do unijnej kasy po ok. 7,5 mld euro netto rocznie. Hipotetyczny rachunek wynosiłby więc dla Brytyjczyków ponad 13-letnią normalną składkę, co już z samego założenia wydaje się bardzo trudne do zaakceptowania.

Stare, bieżące i przyszłe rachunki

Jakie argumenty miałyby uzasadniać tak wysoką zapłatę od Zjednoczonego Królestwa? Płatności do Unii składają się z wielu składowych, chodzi o środki związane z bieżącym budżetem, a także kwoty wieloletnich zobowiązań wynikających z poszczególnych programów Wspólnoty.

Największą kategorią według kalkulacji Bruegel i “FT” są zobowiązania pozostające do spłaty (RAL), które zostały wygenerowane w poprzednich latach (np. projekty drogowe), a nie doszło jeszcze do faktycznej płatności. „FT” określa, że dla całej Unii wynoszą one 241 mld euro, z czego 36,2 mld przypada na Wielką Brytanię (na koniec 2018 r.).

Dużą częścią Brexit bill stanowią również inne planowane zobowiązania (OPC) na lata 2019 i 2020, czyli projekty inwestycyjne dla mniej rozwiniętych unijnych regionów. W tym wypadku udział Zjednoczonego Królestwa został oszacowany na 27,6 mld euro.

Ciekawą kategorią są również świadczenia emerytalne dla unijnych urzędników. Są one finansowane bezpośrednio z budżetu UE. Według wyliczeń think tanku Centre for European Reform średnie roczne świadczenie emerytalne wynosi ponad 67 tys. euro. „FT” ocenia, że zwiększa to koszty Brexitu dla Wielkiej Brytanii o kolejne 10 mld euro.

Unia ma także domagać się składki od Wielkiej Brytanii na roczne budżety w latach 2019 i 2020, z których podstawowym elementem są dotacje dla rolników. Miałoby to kosztować Zjednoczone Królestwo dodatkowe 27,4 mld euro. Ostatnia z głównych pozycji to zabezpieczenie od Brytyjczyków części kwoty na udzielone pożyczki innym krajom. Na koniec 2015 r. według danych Bruegel kredyty unijne udzielone kilkunastu państwom świata (przede wszystkim Portugalii, Irlandii, Rumunii czy Ukrainie) wynosiły 56 mld euro. „FT” szacuje, że Bruksela od Londynu będzie wymagała 11,9 mld euro na zabezpieczenie tych kredytów.

Co na to Brytyjczycy?

W zamówionej na początku roku przez Izbę Lordów analizie prawnej brytyjskie zobowiązania w stosunku do Unii w momencie opuszczenia Wspólnoty wynoszą zero. Prawdopodobnie więc Londyn zacznie negocjacje, stojąc na stanowisku, że Brytyjczycy zdecydowali się na opuszczenie UE i niczego już nie muszą płacić.

Jeżeli Bruksela będzie domagać się wypełnienia brytyjskich zobowiązań w kolejnych latach, to część środków powinna także wracać na Wyspy z unijnego budżetu i zmniejszać ogólny rachunek Brexit bill. Jednak, jak pisze Bruegel, Unia może domagać się od razu płatności z góry, a dopiero później stopniowo zwracać część swoich zobowiązań wobec Zjednoczonego Królestwa.

Stosunkowo wysokie wymagania mogą także wynikać z tego, że pozycja Brukseli jest zdecydowanie lepsza niż Londynu. Jeżeli negocjacje zostaną zerwane i Unia zamknie dostęp do jednolitego rynku brytyjskim towarom i usługom (zwłaszcza sektorowi finansowemu), wtedy Brytyjczycy stracą znacznie więcej niż mieszkańcy Unii.

Długie negocjacje i rozwiązanie polityczne

Do tej pory Bruksela nie przedstawiła dokładnych wyliczeń za Brexit bill. Ze strony unijnych przedstawicieli czasami pojawia się wartość 50-60 mld euro, ale zwykle w trybie potwierdzania sugerowanych przez dziennikarzy kwot, a nie przekazywania własnych kalkulacji. Również Brytyjczycy nie udostępnili żadnych wyliczeń oprócz powtarzających się opinii, że medialne rachunki są zdecydowanie za wysokie.

W najbliższych miesiącach Unia i Wielka Brytania prawdopodobnie nie sprecyzują swoich stanowisk. Gdy to w końcu nastąpi, dyskusja obejmie najpewniej nie tylko konkretną kwotę zobowiązań, ale też cały pakiet nowych relacji Londynu z Brukselą, co sprawi, że rozmowy mocniej oprą się na polityce niż na konkretnych wyliczeniach.
Powyższa kwestia może mieć także fundamentalne znaczenie dla funta. Gdyby wzrosły obawy, że konsensusu nie uda się wypracować i Wielka Brytania zmierza do twardego Brexitu, tracąc przy tym nieskrępowany dostęp do unijnego rynku, to wartość szterlinga może bardzo wyraźnie się obniżyć.

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Jak informuje Ministerstwo Finansów dzisiejsze robocze porozumienie w Radzie UE potwierdziło wynik wczorajszych negocjacji z Parlamentem Europejskim w sprawie zmian w budżecie UE na 2014 roku i kształtu budżetu na 2015 rok.

Porozumienie to umożliwia zakończenie trwających od czerwca trudnych negocjacji budżetowych. Przyszłotygodniowe potwierdzenie porozumienia przez PE ostatecznie zakończy procedurę budżetową. Polska osiągnęła w dzisiejszym porozumieniu zwiększenie budżetu UE w 2014 roku o dodatkowe 3,5 mld euro, co zmniejszy zaległości płatnicze Komisji, w tym wobec polskich podmiotów. Budżet na 2015 rok zapewni Polsce wzrost środków na działania realizowane w ramach polityki spójności z poprzedniego okresu programowania oraz na wdrażanie programów z nowej perspektywy.

Porozumienie budżetowe obejmuje zmiany w budżecie na rok 2014 oraz uchwalenie budżetu na rok 2015. Przewiduje ono:

  1. Dodatkowe środki w budżecie UE na 2014 rok w kwocie ok. 3,5 mld euro, które przyczynią się do stabilizacji sytuacji płatności budżetowych. Większość środków zostanie przeznaczona dla mniej rozwiniętych regionów UE w ramach polityki spójności (2,4 mld euro), co jest istotne z punktu widzenia Polski. Ponadto przewidziano dodatkowe środki na pomoc Ukrainie (250 mln euro) oraz najpilniejsze wydatki w innych politykach unijnych.
  2.   Uchwalenie budżetu na rok 2015 w wysokości 141,2 mld euro w płatnościach oraz 145,3 mld euro w zobowiązaniach. Przewiduje on (między innymi) istotne dla Polski środki niezbędne zarówno na refundacje i finalizację wydatków z polityki spójności z poprzedniego okresu programowania 2007-13, jak i na zaliczki oraz rozpoczęcie wdrażania nowych programów z perspektywy 2014-2020.

 

źródło: Ministerstwo Finansów

Eksperci

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

Przasnyski: Płacowa zadyszka. Górnicy, handlowcy, lekarze i budowlańcy mogą się jednak cieszyć

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedyn...

Dzień Wolności Hipotecznej: od dziś nie pracujesz już na kredyt

128 dni zajęło w bieżącym roku zarabianie na 12 rat kredytu hipotecznego – wynika z szacunków Open F...

Moryc: Wyższa kwota wolna od podatku w Wielkiej Brytanii i nowe progi podatkowe

Początek kwietnia to w brytyjskim systemie podatkowym czas, od którego obowiązują nowe ustalenia pod...

AKTUALNOŚCI

Czy rynek nieruchomości znów doprowadzi do kryzysu?

W ciągu ostatnich 12 miesięcy na sześciu głównych rynkach nieruchomości w kraju cena metra kwadratow...

Przez 5 ostatnich lat zadłużenie Polaków wzrosło niemal dwukrotnie

Z roku na rok wzrasta wartość zaległości Polaków. Jak wynika z najnowszych danych Grupy KRUK łączne ...

Dzień Matki: na prezenty wydamy przynajmniej 750 milionów złotych

Na przeciętny upominek dla mamy Polacy wydają w bieżącym roku 67 złotych - wynika z danych zebranych...

Niespokojnie na rynku walutowym

Po kilku dniach spokoju i próbie wyhamowania aprecjacji dolara nadchodzi najważniejszy tym tygodniu ...

Ponad 27 miliardów złotych zostało w portfelach Polaków

Od ponad trzech lat Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy procentowe na najniższych poziomach w h...