poniedziałek, Maj 28, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Brexit"

Brexit

18 maja br. w Sofii przy okazji szczytu Unia – Bałkany Zachodnie odbył się szczyt BusinessEurope, w którym uczestniczyli Prezydent Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz oraz Stały Przedstawiciel przy BusinessEurope Kinga Grafa. Dyskutowano przede wszystkim o priorytetach biznesu dla kolejnego Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej takich jak cyfryzacja, energetyka, wspólny rynek, reformy w strefie euro, inwestowanie w badania i innowacje, bezpieczeństwo oraz unijna polityka zagraniczna i handlowa.

Jednym z wyzwań jest niewątpliwie poprawa globalnej pozycji Europy, która w odróżnieniu od Chin nie ma długofalowej strategii. Można tego dokonać nie tylko poprzez usprawnienie unijnej polityki zagranicznej, ale także większe nakłady na badania i innowacje w ramach nowych Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027. W propozycji Komisji Europejskiej ten aspekt został na szczęście uwzględniony i finansowanie następcy programu Horyzontu 2020 tj. Horyzontu Europa zostanie zwiększone do ok. 100 mld euro. Jednak środki te są ciągle niewystarczające, jeśli Europa chce mieć gospodarkę bardziej innowacyjną niż Chiny i USA W związku z tym BusinessEurope będzie nadal przekonywał europejskich decydentów do dalszego zwiększania unijnych wydatków na badania i innowacje, przy jednoczesnym podkreślaniu wagi polityki spójności dla równomiernego rozwoju całej gospodarki europejskiej.

Prezydenci poszczególnych federacji pracodawców rozmawiali także o Brexicie. CBI z Wielkiej Brytanii wyraźnie podkreślił, że wywalczenie kluczowego dla europejskiego biznesu okresu przejściowego, w którym Wielka Brytania będzie traktowana przez wszystkie państwa jako członek UE, jest efektem udanej współpracy w ramach BusinessEurope.

BusinessEurope wybrał także nowego prezydenta swojej organizacji. Będzie nim Pierre Gatta z z francuskiej organizacji pracodawców MEDEF.

 Unijni ministrowie 27 państw pozostających we Wspólnocie zadecydowali 23 marca br., że okres przejściowy dla Wielkiej Brytanii po jej oficjalnym wyjściu z Unii Europejskiej w marcu 2019 roku powinnien potrwać do końca 2020 roku.

Wielka Brytania i UE uzgodniły warunki okresu przejściowego po Brexicie (ma trwać ok. dwóch lat), co ma pozwolić obywatelom i firmom na przygotowanie się do funkcjonowania w nowych warunkach.

Zawarte porozumienie jest korzystne dla obywateli UE, którzy migrują na wyspy, w tym dla Polaków, bo zakłada, że w okresie przejściowym będą nabywać te same prawa, które mają osoby przybyłe jeszcze przed Brexitem.

Emma Marcegaglia, prezydent BusinessEurope, powiedziała:
„Po wielu miesiącach niedużych postępów w negocjacjach rzucających cień niepewności na biznes, z zadowoleniem przyjmujemy fakt, że obie strony zgadzają się na okres przejściowy po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię w marcu 2019 r. Było to od dawna prośbą biznesu, ponieważ firmy potrzebują czasu na przygotowanie i dostosowanie się do sytuacji po Brexicie. Rozwiązanie „status quo” z Wielką Brytanią pozostającą w unii celnej i jednolitym rynku z wszystkimi odpowiednimi prawami i obowiązkami wynikającymi z dorobku prawnego UE w okresie przejściowym jest najlepszą opcją. Po pierwsze zapewnia przedsiębiorstwom i obywatelom niezbędny czas na dostosowanie; po drugie, zapewnia większą pewność i przewidywalność; i po trzecie, powinno utrzymać równe szanse dla firm. ”

Chociaż negocjacje nad porozumieniem ws. umowy o wyjściu będą kontynuowane, a trzeba pamiętać, że nic nie jest uzgodnione, dopóki wszystko nie zostanie uzgodnione, Rada Europejska przyjęła również wytyczne mające na celu otwarcie negocjacji w sprawie przyszłych stosunków między UE a Wielką Brytanią.

„Na tym etapie nie wiemy, jak będą wyglądać przyszłe relacje między UE a Wielką Brytanią i dopóki nie osiągniemy porozumienia, nie można wykluczyć scenariusza” na krawędzi urwiska” (z ang. „cliff edge”). Jednak przyjęcie wytycznych jest krokiem we właściwym kierunku – zapewnia większą przewidywalność dla firm i otwiera drogę do negocjacji. „

Dnia 13.03.2018 r. odbędzie się debata z głównym negocjatorem UE Michelem Barnierem nad rezolucją określającą stanowisko Parlamentu w sprawie przyszłych stosunków między UE a Zjednoczonym Królestwem.

Projekt rezolucji, przygotowany przez Grupę Sterującą ds. Brexitu w Parlamencie Europejskim i zatwierdzony 7 marca przez Konferencję Przewodniczących (Przewodniczącego PE i szefów grup politycznych), sugeruje, że dobrym formatem dla przyszłych stosunków między Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem mógłby być układ o stowarzyszeniu UE-Zjednoczone Królestwo.

Jednocześnie jednak tekst daje jednoznacznie do zrozumienia, że kraj niebędący członkiem Unii Europejskiej nie może mieć takich samych uprawnień i dostępu do wspólnego rynku jak państwa członkowskie UE, nawet, jeśli kraj ten jest do Unii bardzo zbliżony i ma identyczne do unijnego prawodawstwo.

Debata i głosowanie odbędą się w środę, krótko przed unijnym szczytem zaplanowanym na 22-23 marca w Brukseli, na którym szefowie państw i rządów UE mają zatwierdzić wytyczne Rady dotyczące przyszłych negocjacji w sprawie stosunków między UE a Zjednoczonym Królestwem.

Europejski Komitet Regionów zaapelował do państw członkowskich UE, by zwiększyły wkład do unijnego budżetu do poziomu 1,3 proc. dochodu narodowego brutto (DNB). Miałoby to m.in. pomóc w uzupełnieniu luki finansowej spowodowanej Brexitem.

Podwyżka składki, która obecnie wynosi 1,04 proc. DNB, miałaby jednocześnie wesprzeć realizację nowych zadań, takich jak migracja, kontrola granic i obrona.

Komitet Regionów UE, unijny organ doradczy, w którym zasiadają przedstawiciele samorządów, przyjął w czwartek opinię w sprawie przyszłości finansów UE, autorstwa marszałka województwa wielkopolskiego Marka Woźniaka. Poparto w niej wezwanie Parlamentu Europejskiego do zwiększenia poziomu wydatków budżetu UE i zaapelowano, aby państwa członkowskie rozważyły zwiększenie składki.

Komitet opowiedział się przy tym za zniesieniem wszystkich mechanizmów rabatowych. Samorządowcy oczekują również, że unijny budżet zasilą nowe źródła przychodów, takie jak europejski podatek dochodowy od osób prawnych, podatek od transakcji finansowych oraz zreformowany system VAT.

Komitet powtórzył też swój postulat, by po perspektywie finansowej 2014-2020 polityka spójności, w ramach której realizowane są m.in. inwestycje w miastach i gminach, miała ten sam co obecnie udział procentowy w unijnym budżecie.

Jak podkreślił marszałek Woźniak podczas czwartkowej debaty w Komitecie Regionów, „potrzebna jest zasadnicza reforma unijnego budżetu”, który powinien mieć wyższy poziom finansowania z różnych źródeł.

„W opinii wskazujemy też, że budżet powinien być prostszy, bardziej przejrzysty, sprawiedliwszy i zgodny z zasadami demokracji. Opowiadamy się za tym, żeby był to budżet 7-letni albo 10-letni z podziałem na okresy +pięć plus pięć+ ze średniookresowym przeglądem” – zaznaczył Woźniak. „Liczymy, że budżet zostanie przyjęty przed europejskimi wyborami w 2019 roku” – dodał.

Woźniak powiedział też, że Komitet Regionów preferuje scenariusz piąty z białej księgi Komisji Europejskiej – znacznie więcej wspólnych działań – jako ambitny scenariusz dla Wspólnoty. „Nie mówimy tylko o budżecie, ale o scenariuszu dla Unii Europejskiej” – podkreślił.

Przewodniczący Komitetu Regionów Belg Karl-Heinz Lambertz powiedział natomiast, że finansowanie nowych priorytetów UE, takich jak bezpieczeństwo i obrona, jest konieczne, ale musi się odbywać za pomocą nowych środków, a nie kosztem rozwoju regionów, miast i obszarów wiejskich.

„Następny budżet UE zadecyduje o przyszłym kształcie Europy, jakiej chcemy. Jeżeli zależy nam na sprzyjającej zatrudnieniu i włączeniu społecznemu, sprawiedliwszej i bardziej ekologicznej Europie, musimy nadal inwestować we wszystkie regiony i społeczności, we wszystkich obywateli” – podkreślił Lambertz.

Opinia Komitetu Regionów odnosi się bezpośrednio do dokumentu analitycznego Komisji Europejskiej na temat przyszłości unijnych finansów. Dokument jest jedną z kilku analiz poświęconych zagadnieniom, które będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości UE, opublikowanych przez KE w ślad za białą księgą z pięcioma scenariuszami dla Wspólnoty.

W maju KE przedstawi projekt przyszłych wieloletnich ram finansowych, czyli budżetu unijnego na okres po 2020 roku. Prace nad nim są szczególnie trudne w kontekście wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i pojawienia się wydatków na nowe cele związane m.in. z migracją i obronnością. KE szacuje, że w wyniku Brexitu w rocznych dochodach UE będzie brakowało 12-13 mld euro, natomiast nowe zadania miałyby kosztować budżet 10 mld euro każdego roku.

Opinia Komitetu Regionów trafi teraz do unijnych instytucji jako stanowisko władz lokalnych i regionalnych UE.

 

 

 

 Źródło: www.kurier.pap.pl

Choć Brexit może mieć wpływ na chęć podejmowania pracy w Wielkiej Brytanii – obecnie widoczny jest już trend rosnącego zainteresowania wyjazdami do Luksemburga, Irlandia czy Holandii, czyli krajów, w których poziom zarobków jest najwyższy – Polacy, którzy na Wyspach mieszkają już jakiś czas, nie tylko nie przestraszyli się Brexitu, ale wykorzystali sytuację do wzmocnienia swojej pozycji.

Zdecydowana większość z nich deklaruje, że wyjeżdżać nie zamierza. Choć ci, którzy przesyłają oszczędności do Polski, lub po prostu wspierają swoje rodziny, z pewnością odczuli skutki spadającego kursu funta. W tej chwili to chyba najbardziej dotkliwy skutek Brexitu.

Od dwóch lat na fali obaw najpierw o wyniki referendum w sprawie wyjścia z Unii, a potem o jego przebieg i konsekwencje, wartość brytyjskiej waluty wobec euro czy złotówki systematycznie spada. I, co prawda, nie ma to szybkiego przełożenia na przykład na koszty życia, ale oznacza, że wartość przywożonych z Wysp oszczędności lub przesyłanych rodzinom przelewów spada.

– W samym 2017 roku kurs wymiany funta na złotówkę spadł o ok. 10%. W tym czasie liczba drobnych przelewów wykonywanych za pośrednictwem TransferGo.pl wzrosła o ok. 50%. Można więc powiedzieć, że sytuacja w Wielkiej Brytanii skłoniła do poszukiwania nowych, bardziej wydajnych rozwiązań, które pozwalają uniknąć zbędnych wydatków. Ale w przypadku nowoczesnych rozwiązań finansowych nie tylko to jest przyczyną. W głównej mierze chodzi po prostu o pojawienie się lepszej perspektywy – mówi Magnus Olby, dyrektor marketingu w TransferGo.

Dla wielu naszych rodaków najlepszą perspektywą wciąż jest Wielka Brytania, na masowe powroty nie należy więc liczyć. Za to czas masowych wyjazdów w tym kierunku już się skończył. Polacy zaczęli szukać perspektyw dobrych zarobków w innych krajach europejskich. Czy zadomowią się tam w równym stopniu – czas pokaże.

Brexit cały czas ciąży brytyjskiej walucie – od referendum funt jest nadal o kilkanaście procent słabszy w relacji do euro czy złotego. Weekendowa wypowiedź prezydenta Francji dała nadzieję na korzystniejsze dla Wielkiej Brytanii warunki rozstania z UE, co byłoby dobre także dla funta. Tylko czy brytyjski rząd pójdzie na ustępstwa?

W niedzielnym wywiadzie dla BBC Emmanuel Macron, prezydent Francji, zasugerował możliwość osiągnięcia bardziej preferencyjnego porozumienia między Wielką Brytanią a UE w porównaniu z tym, co dotychczas oferowali negocjatorzy z Brukseli. W istocie prezydent Francji sugeruje coś pomiędzy pełnym dostępem do wspólnego rynku a porozumieniem handlowym.

– Wypowiedź Macrona jest tym ciekawsza, że jak dotąd Francja była jednym z państw w największym stopniu opierającym się żądaniom Wielkiej Brytanii. Prezydent Francji zaznaczył również, że ogromny brytyjski sektor usług finansowych mógłby zostać włączony do tego potencjalnego porozumienia – zauważa Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Wymagałoby to jednak znacznych ustępstw ze strony rządu Theresy May, premier Wielkiej Brytanii, najprawdopodobniej związanych ze swobodnym przepływem obywateli UE po Brexicie. Problematyczny pozostaje jednak fakt, że po ostatnich wyborach na Wyspach, pozycja May i konserwatywnej partii Torysów wewnątrz kraju ucierpiała. Nie wiadomo, na jakie ustępstwa partia pozwoli pójść pani premier.

Według opublikowanej dzisiaj ankiety “The UK in a Changing Europe”, aż 74 proc. członków ugrupowania jest przeciw wolnemu przepływowi obywateli UE do Wielkiej Brytanii, a 63 proc. nie chce, by europejski Trybunał Sprawiedliwości miał jakikolwiek wpływ na jurysdykcję w ich kraju po marcu 2019 r.

– Eurosceptycyzm wśród Torysów i brak chęci na bliższe relacje z UE po wyjściu ze wspólnoty prawdopodobnie w negatywny sposób wpłynąłby na całą gospodarkę Wielkiej Brytanii, w tym rozbudowany sektor finansowy, co odbiłoby się również na funcie – mówi Bartosz Grejner. Brytyjska waluta od referendum w połowie czerwca 2016 r. stracił do euro ok. 14 proc., a do złotego 17 proc.

Skłon w stronę “twardego” Brexitu mógłby w kolejnych miesiącach jeszcze tę przecenę pogłębiać. Jeżeli jednak zwycięży opcja utrzymania stosunkowo bliskich relacji Wielkiej Brytanii z UE, funt może stopniowo odrabiać straty poniesione po głosowaniu w połowie 2016 r., wspierany nadziejami poprawy sytuacji ekonomicznej w kraju. – komentuje analityk Cinkciarz.pl.

Ci, którzy głosowali za Brexitem, mogą czuć się oszukani. Zamiast oszczędności na unijnych składkach, lepszej ochrony zdrowia czy braku konkurencji ze strony obywateli UE na rynku pracy, wyłania się groźba masowych zwolnień i pogorszenia kondycji gospodarczej.

Gorąca dyskusja o skutkach Brexitu odżyła w Wielkiej Brytanii po doniesieniach o tajnym raporcie rządu nt. skutków opuszczenia Wspólnoty. Według doniesień medialnych raport zawiera informacje, że PKB może spaść nawet o 8 proc. w porównaniu do scenariusza pozostania Zjednoczonego Królestwa w UE. Najciekawszy jest jednak fakt, że najdotkliwsze straty mogą ponieść regiony, w których poparcie dla Brexitu było największe.

Atmosfera tajemnicy

Pierwszy o tajnym raporcie dotyczącym Brexitu poinformował BuzzFeed. Później dziennikarskie śledztwo na temat skutków wyjścia z UE zaczął prowadzić m.in. „Financial Times” i poinformował, że parlamentarzyści, którzy mają dostęp do opracowania, są pod ścisłym nadzorem podczas zapoznawania się z jego treścią.

Informacje przygotowane przez współpracujących z rządem ekonomistów są według obecnej administracji na tyle wrażliwe, że nie powinny wpaść w ręce partnerów, z którymi prowadzone są negocjacje. Ogólne dane z raportu jednak nie zaskakują i pokrywają się z wcześniejszymi analizami.

Ubytek w PKB w najbliższych 15 latach związany z Brexitem będzie wynosił od 2-8 proc. w porównaniu do scenariusza pozostania w Unii. W zależności od bliskości przyszłych relacji z UE Wielka Brytania będzie musiała dodatkowo pożyczyć od 20 do 80 miliardów funtów więcej w badanym okresie – według relacji parlamentarzystów pytanych przez „FT”. Najważniejszy jest jednak inny fakt. Znaczne straty poniosą przede wszystkim te regiony, w których dominowały głosy za opuszczeniem Wspólnoty. I akurat te informacje są dostępne publicznie.

Głosowałeś za Brexitem – stracisz najwięcej

Częścią niejawnego raportu rządu jest dostępna w internecie publikacja naukowców University of Sussex, w której Michael Gasiorek, Ilona Serwicka oraz Alasdair Smith oceniają poszczególne scenariusze Brexitu i ich wpływ brytyjski przemysł.

W zdecydowanej większości przypadków Brexit wpłynie na podniesienie cen, zmniejszy wymianę handlową oraz zatrudnienie. W przypadku „twardego” Brexitu koszty transportu mogą wzrosnąć o 9,8 proc., a odzieży 6,1 proc. Z kolei eksport przetworzonej żywności może zmniejszyć się nawet o 38 proc., a wyrobów farmaceutycznych o ponad 20 proc., gdyby stosunki Wielkiej Brytanii z Unią opierały się o zasady Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Mniejsza aktywność gospodarcza przemysłowych regionów związana z utrudnieniami regulacyjnymi i handlowymi wpływa także na utratę miejsc pracy. Procentowo najwięcej etatów może zniknąć w okręgu wyborczym Copeland – powyżej 10 proc. osób aktywnych zawodowo. Wyraźne zmniejszenie zatrudnienia ma być także obserwowane w środkowej Anglii, jak wynika z opracowania „Which Manufacturing Sectors are most Vulnerable to Brexit” przygotowanego przez University of Sussex.

Prawdziwym paradoksem może być jednak fakt, że akurat te regiony głosowały za Brexitem. W okręgu wyborczym Copeland za opuszczeniem UE opowiedziało się 64 proc. wyborców. Poważnie ma także ucierpieć West Midlands (należy do niego między innymi miasto Birmingham), gdzie przeciwko Wspólnocie zagłosowało 59,3 proc. Poza utratą miejsc pracy, według informacji „FT”, PKB tego hrabstwa może być niższe nawet o 16 proc. w porównaniu do opcji pozostania wewnątrz Unii.

 

 

 

Autor: Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl

Prawie 1/5 polskich przedsiębiorców obawia się wpływu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej na ich przedsiębiorstwo.  Mimo niepewności wielu z nich decyduje się na obecność na Wyspach, co wpływa także na wzmocnienie pozycji firmy na polskim rynku. Nawiązując partnerstwa międzynarodowe warto wziąć pod uwagę uwarunkowania gospodarcze i ekonomiczne w danym regionie. Jak to wygląda w przypadku Wielkiej Brytanii?

Oczekiwanie na płatności

Nie najlepszą informacją dla partnerów biznesowych z zagranicy może okazać się fakt, że na tle Europy Wielka Brytania ma jedne z najdłuższych terminów oczekiwania na płatności od kontrahentów. Jak pokazują wyniki ostatniego raportu Global Business Monitor, brytyjskie MŚP czekają na należności aż 37,5 dnia, podczas gdy w Niemczech jest to 26 dni, a w Stanach Zjednoczonych – 23,5 dnia. Większą cierpliwością muszą wykazać się jedynie przedsiębiorcy znad Sekwany, którzy należności od kontrahentów otrzymują średnio po 45 dniach. Te dane są o tyle istotne, że opóźnienia w płatnościach ze strony jednego partnera biznesowego często rzutują na współpracę z innymi.

Rynek oczami przedsiębiorców

Raport Global Business Monitor ujawnia, że pomimo dobrych danych rynkowych aż 64% brytyjskich przedsiębiorstw deklaruje obawy dotyczące globalnej sytuacji ekonomicznej.

– 1/5 badanych firm z sektora MŚP spodziewa się pogorszenia sytuacji w gospodarce krajowej w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Ponadto 55% firm niepokoi się o rosnące koszty działalności, a 44% o płynność finansową. Przeterminowane należności w ciągu ostatniego roku miała aż jedna trzecia badanych przedsiębiorstw. Wielka Brytania dba o wizerunek kraju przyjaznego biznesowi, deklarując, że stwarza dobre warunki dla rozwoju przedsiębiorstw, zwłaszcza start-upów. Mimo to ponad połowa (53%) badanych przedsiębiorców uważa, że rząd powinien bardziej wspierać małe firmy – komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Inwestycje i rozwój

Za pozytywny wskaźnik oceny sytuacji ekonomicznej Wielkiej Brytanii można niewątpliwie uznać nastroje dotyczące perspektyw rozwoju – prawie wszystkie brytyjskie firmy deklarują chęć inwestowania w najbliższym czasie. Najważniejsze obszary rozwoju tego kraju to: szkolenia pracowników, marketing i sprzedaż oraz IT. Do tego należy dodać dane o niskim bezrobociu oraz deklarowaną chęć zwiększania zatrudnienia pracowników. Z drugiej jednak strony wiele firm z sektora MŚP boryka się z brakiem rąk do pracy, gdyż w konsekwencji brexitu część fachowców decyduje się na powrót do krajów pochodzenia lub rezygnuje z planów emigracyjnych.

Nie taki brexit straszny

Gdy tylko wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej stało się faktem, natychmiast rozpoczęły się spekulacje, w jakim stopniu przełoży się to na relacje handlowe z dotychczasowymi partnerami. Brexit przez wielu jest postrzegany jako zagrożenie dla globalnej ekonomii. Inni z kolei uważają, że na tym etapie takie opinie to nic innego jak przejaw paniki, bowiem tak Unia, jak i Zjednoczone Królestwo będą dążyły do zachowania współpracy handlowej w kształcie zbliżonym do obecnego.

Jedną z konsekwencji rozwodu Wielkiej Brytanii z Unią Europejską jest widoczny spadek kursu funta. Z jednej strony może to być dobra wiadomość, gdyż ten ruch wspomaga eksport, z drugiej jednak słabszy funt oznacza droższy import. 38% brytyjskich przedsiębiorców biorących udział w badaniu Global Business Monitor 2017 wskazuje zmiany kursu rodzimej waluty jako istotną przeszkodę w handlu zagranicznym. Eksperci The National Institute of Economic and Social Research prognozują jednak rosnący popyt zagranicy na brytyjski eksport.

Ponad 17% polskich przedsiębiorców ma obawy związane z wpływem brexitu na prowadzoną przez nich działalność – wynika z 14. fali badania Bibby MSP Index, prowadzonego cyklicznie na zlecenie firmy faktoringowej Bibby Financial Services. Zdaniem przedstawicieli firm z 11 krajów Europy, Azji i Ameryki Północnej badanych podczas Global Business Monitor 2017 trzy kluczowe kwestie ograniczające wzrost gospodarki w 2017 roku to obecna sytuacja polityczna w USA, brexit i związany  z nim konflikt oraz wojny i terroryzm.

Brexit oczami polskich przedsiębiorców

Prawie 1/5 z polskich respondentów uważa, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej ma negatywny wpływ na globalną gospodarkę –  wynika z badania Global Business Monitor 2017. Obawy te mogą niekorzystnie oddziaływać na wyniki sprzedaży w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

Zdaniem prawie połowy polskich przedsiębiorców brexit wprowadza niepewność na rynku europejskim. Osoby prowadzące własny biznes obawiają się zmian w polityce handlowej wewnątrz całej UE (ponad 37%), destabilizacji kursu euro (prawie 33%), a prawie 4% przedsiębiorców jest zaniepokojona brexitem, ponieważ łączą ich relacje handlowe z Wielką Brytanią.

Ponad 20% respondentów 14. fali Bibby MSP Index pytanych o skutki decyzji o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE wskazuje problemy ze znalezieniem odbiorców swoich towarów i usług, a prawie 1/5 spadek zainteresowania importem z Polski. Tylko ponad 6% ankietowanych obawia się destabilizacją kursu euro.

Irlandia nie lekceważy brexitu

Proces wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej ma wpływ również na jej bliskich sąsiadów. Aż 1/4 irlandzkich przedsiębiorców twierdzi, że ich sytuacja na rynku pogorszy się przez brexit w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Firmy z branży hurtowej i dystrybucyjnej pesymistycznie patrzą w przyszłość.

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wymaga od przedsiębiorców dużych nakładów pracy, aby zachować rentowność działalności. Przedstawiciele MSP, którzy do tej pory byli w bliskich relacjach z brytyjskimi firmami, już na poziomie ekspozycji produktu czy usługi, są zmuszeni do tworzenia konkurencyjnych rozwiązań, które sprawdzą się w czasach Unii Europejskiej bez Wielkiej Brytanii – komentuje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services w Polsce.

Brexit z perspektywy brytyjskich przedsiębiorców

Przedsiębiorcy z Wielkiej Brytanii również obawiają się brexitu, ponieważ nie wiadomo jeszcze, jak bardzo zaostrzone zostaną przepisy prawna regulujące ich działalność. Ponad 40% Brytyjczyków uważa brexit za jedno z większych zagrożeń, które ma negatywny wpływ na rozwój globalnej gospodarki.

Do końca 2017 r. niepewność związana z negocjacjami w sprawie brexitu prawdopodobnie zdominuje umysły zarówno polityków, jak i właścicieli firm. Nadal trwają dywagacje, w jaki sposób brytyjskie firmy mogą zwiększyć wolumeny eksportu, podczas gdy warunki walutowe pozostają nieco mniej korzystne.

Warto zwrócić uwagę, że nie wszystkie kraje Zjednoczonego Królestwa są za wyjście z Unii Europejskiej.

W związku z zaistniałą sytuacją Szkocja zastanawia się nad wyjściem z Wielkiej Brytanii . W odróżnieniu od Anglików zdecydowana większość Szkotów wiąże swą przyszłość z UE. Warto pamiętać, że Brytyjczycy również odczuwają konsekwencje brexitu. Branża handlu detalicznego w Wielkiej Brytanii odnotowała największy spadek obrotów w ciągu ostatnich 7 lat. Zeszłoroczne referendum pogorszyło kondycję brytyjskiego funta, przez co automatycznie wzrosły ceny importowanych towarów – dodaje Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Posiedzenie RPP nie przyniosło niespodzianek, a prezes NBP Glapiński powtórzył swoje przekonanie o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian do końca 2018 r. Dla złotego to kolejny powód, by tkwić w miejscu zapatrzonym na sytuację na zewnątrz, gdzie także niewiele się dzieje. Dolar czeka na ustawę podatkową i rynek pracy, zamrażając w miejscu EUR/USD. W centrum uwagi jest funt targany brexitową sagą. Dziś w centrum uwagi decyzja Banku Kanady.

Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopę referencyjną na 1,50 proc., a jedyną zmianą było obniżenie wysokości oprocentowania środków rezerwy obowiązkowej do 0,5 proc. z 1,35 proc. począwszy od 1 stycznia 2018 r. Rada tłumaczyła decyzję dalszym porządkowaniem narzędzi polityki pieniężnej. Obniżka po za tym, że jest niewielkim obciążeniem dla banków komercyjnych i poprawi zysk NBP o ok. 0,4 mld zł, nic nie zmienia w interpretacji nastawienia RPP. Jak oczekiwaliśmy, prezes Glapiński stwierdził, że ostatni zestaw danych z Polski (wysoki PKB, inflacja przy celu) w ogóle nie zmienił jego nastawienia i dalej spodziewa się on, że stopy nie będą zmieniane do końca 2018 r. Ryzyka przestrzelenia celu inflacyjnego zostały oddalone, gdyż za główny czynnik podwyższający inflację uznaje się wysokie ceny żywności i energii, za to inflacja bazowa pozostaje słaba. W rezultacie trudno oczekiwać, aby na rynku prędko obudziły się jastrzębie oczekiwania, które mogłyby wpłynąć na rynek walutowy i długu. EUR/PLN pozostaje zakotwiczony w przedziale 4,20-4,22 pozostawiony na pastwę czynników zewnętrznych. Trzymamy się zdania, że po ostatnich spadkach EUR/PLN jest wyprzedany bez siły do sforsowania na dobre 4,20 i z ryzykiem technicznego odejścia w stronę 4,23.

Brexitowa saga trwa i tym razem nie daje powodów do zadowolenia dla kupujących funta. W nocy artykuł The Telegraph uderzył w GBP wskazując na niestabilność rządu brytyjskiego. Boris Johnson i Michael Gove mają przewodzić rewolcie w rządzie Theresy May w obawie, że dąży ona do tzw. „łagodnego Brexitu”. Nie jest to pierwszy raz, kiedy nazwiska Johnsona i Gove’a pojawiają się w temacie sprzeciwu polityce May, to jednak informacja zyskuje na istotności na finiszu rozmów zamykających tegoroczną fazę negocjacji z UE. Od wczoraj nierozwiązanym problemem jest kwestia granic na wyspie Irlandii. Bruksela wyznaczyła koniec tego tygodnia jako ostateczny termin wykrystalizowania porozumienia, co daje nam jeszcze trzy dni na komunikaty, wypowiedzi, zwroty akcji itd. Rynek powoli traci cierpliwość do GBP.

Dziś po południu mamy decyzje Banku Kanady. Oczekujemy, że Bank Kanady poprzestanie w tym roku na dwóch podwyżkach stopy procentowej i dziś utrzyma stopę overnight na 1 proc. Choć kluczowe dane z gospodarki pozostają solidne, to jednak brak oznak przyspieszenia inflacji sugeruje ostrożny ton w odniesieniu do zmian polityki monetarnej. Ostatnio prezes Poloz twierdził, że potrzebuje czasu na ocenę wpływu dotychczasowych podwyżek na gospodarkę i powtórzenie tego w grudniowym komunikacie może zabrzmieć zbyt neutralnie dla jastrzębio nastawionego rynku. Rynek już wycenia pełną podwyżkę o 25 pb do marca 2018 r., co w mojej ocenie wydaje się za dużo. Podkreślenie w komunikacie czynników ryzyka (silna waluta, zadłużenie gospodarstw domowych, NAFTA) dla perspektyw gospodarczych byłoby kubłem zimnej wody na głowy posiadaczy długich pozycji w CAD, przynosząc silny odwrót po ostatnim rajdzie.

 

Opracował Konrad Białas, Główny Ekonomista, DM TMS

Ustawa podatkowa przeszła przez Senat USA, ale jeszcze daleko do końca walki o sukces legislacyjny Republikanów. Dolar otwiera tydzień mocniejszy, choć gdy czynniki polityczne dominują, trudno o stabilność w notowaniach. Podobnie klimat wygląda wokół funta. Nic ciekawego do powiedzenia o złotym na starcie posiedzenia RPP.

Na początku nowego tygodnia dolar oddycha z ulgą, gdyż po wielu dniach wyczekiwania i niepewności Senat USA w końcu przegłosował swój projekt reformy podatkowej. Jednak aby prezydent Trump zdążył podpisać ustawę przed Bożym Narodzeniem, jeszcze wiele jest do zrobienia. Przede wszystkim delegaci z obu izb Kongresu muszą scalić dwa projekty ustawy i spójny projekt musi zyskać większość głosów. Republikanie mają tydzień, by przedstawić ostateczny draft pod głosowanie. Nie będzie to proste, gdyż niektóre rozwiązania z projektu Izby Reprezentantów nadwątlą minimalną większość w Senacie. Ponieważ nic nie jest jeszcze pewne, nie można liczyć na imponujący rajd USD z tego tytułu. Mimo to jesteśmy krok bliżej sukcesu niż dalej i to wspiera dolara.

Czy jednak uda się w pozytywnym klimacie doczekać piątkowego raportu z rynku pracy? Niestety wieści z polityki nie ułatwiają życia dolarowi. W piątek spore zamieszanie wywołały doniesienia o przyznaniu się do winy zatajenia kontaktów z rosyjskimi oficjelami przez byłego doradcę prezydenta Trumpa Michaela Flynna. Większym szokiem było rzekome posiadanie przez Flynna informacji o kontaktach Trumpa z Rosjanami przed wyborami, co później zostało zdementowane. Dolar zanurkował, a po dementi szybko odrobił straty, jednak cała sytuacja pokazuje, że polityka pozostaje bardzo ważnym tematem dla inwestorów i USD będzie teraz bardziej wrażliwy niż wcześniej na doniesienia z trwającego dochodzenia, gdzie więcej może być powodów do spadków niż odwrotnie.

Po pozytywnej stronie można jednak odnotować techniczny aspekt rynku – piątkowe tąpniecie wyrzuciło rynku sporą liczbę inwestorów, który nie zdążyli jeszcze wrócić. W efekcie USD/JPY i USD/CHF nie są już tak wykupione i maja potencjał, by być pociągnięte wyżej. EUR/USD powinien konsolidować się na obecnych poziomach, gdyż tło makroekonomiczne w strefie euro chroni unijną walutę.

Szum polityczny oddziałuje też na funta. W zeszłym tygodniu wiele powiedziano o postępach w negocjacjach Brexitu, ale na weekendzie pojawiły się niepokojące informacje w temacie ustalania granicy Wielkiej Brytanii z Irlandią. Gra polityczna rządu premier May rozbija się o uzyskanie opinii na grudniowym szczycie UE, że w rozmowach dokonał się „wystarczający postęp”, by ruszyć z negocjacjami warunków handlowych. Dziś premier May spotyka się z szefem KE Junckerem. Rynek GBP liczy na pozytywne rozstrzygnięcia, ale kurs w tym tygodniu może być targany od jednego nagłówka prasowego do drugiego.

Dziś jesteśmy prawie bez danych makro. Zamówienia na dobra trwałe z USA są rewizją z mała uwaga rynków. W nocy mamy posiedzenia banku centralnego w Australii, które powinno przynieść skopiowanie komunikatu sprzed miesiąca. Ważniejszy dla AUD może być dopiero odczyt PKB w nocy z wtorku na środę. Wyjątkowo w tym miesiącu posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej startuje w poniedziałek i kończy się w we wtorek. Poza tym reszta informacji związanych z polską polityką pieniężną powinna być bez zmian – RPP powinna utrzymać stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Jesteśmy dopiero co po prezentacji projekcji makroekonomicznej, na podstawie której Rada sygnalizuje brak chęci do podwyżek co najmniej przez rok. Mimo to można oczekiwać, że konferencja prasowa po posiedzeniu skupi się na ocenie ostatnich danych o PKB i CPI, które zaskoczyły pozytywnie. Wątpimy jednak, że usłyszymy wzmianki o wzmocnieniu pozycji jastrzębiego skrzydła. Sądzimy, że EUR/PLN jest wyprzedany bez siły do sforsowania na dobre 4,20 i z ryzykiem technicznego odejścia w stronę 4,23.

 

 

autor: Konrad Białas, Główny Ekonomista, DM TMS

Bank Anglii przymierza się do podniesienia stóp procentowych w Wielkiej Brytanii, co byłoby pierwszym tego typu wydarzeniem od lipca 2007 r. Ostatnia zmiana stóp procentowych miała miejsce nieco ponad rok temu. Wtedy, w następstwie brytyjskiego referendum stopy procentowe zostały obcięte do rekordowego poziomu 0,25%.

W sierpniu 2016 r. prezes Banku Anglii, Mark Carney oświadczył, że bank centralny podejmie “wszelkie niezbędne działania”, które pozwolą na zapobiegnięcie pobrexitowej recesji w Wielkiej Brytanii. Gospodarka Zjednoczonego Królestwa w tym roku wyraźnie spowolniła, do tej pory nie widać jednak żadnych solidnych dowodów, które sugerowałyby, że recesja w Wielkiej Brytanii jest nieuchronna. W związku z tym, rynki finansowe spodziewają się, że decydenci zagłosują za natychmiastową podwyżką stóp procentowych już w ten czwartek.

Bank Anglii niejako “przygotował” rynki na podwyżkę stóp procentowych – podczas ostatniego spotkania Banku wyraźnie widać było zmianę tonu na bardziej jastrzębi. Samo wrześniowe głosowanie nie przyniosło niespodzianek: Ian McCafferty i Michael Saunders pozostali jedynymi, którzy wyłamali się, głosując za natychmiastową podwyżką stóp procentowych. “Większość” decydentów oceniła, że pozbycie się części środków stymulujących [inflację i gospodarkę] byłoby właściwe w przypadku “stopniowego wzrostu presji inflacyjnej”. Członkowie MPC zwrócili również uwagę na moc gospodarki, cytując oznaki siły w sektorze nieruchomości oraz poprawę na rynku pracy. Od czasu spotkania we wrześniu, członkowie MPC wielokrotnie komentowali kwestię potencjalnych podwyżek stóp procentowych.

Gertjan Vlieghe, który jest uznawany za jednego z najbardziej gołębich członków komitetu decyzyjnego ostrzegł we wrześniu, że “nadchodzi moment, w którym [referencyjna] stopa procentowa może wzrosnąć”. Nowy członek MPC, Silvana Tenreyro, stwierdziła w październiku, iż w “nadchodzących miesiącach” może poprzeć podwyżkę stóp procentowych, jeśli w związku z sytuacją na rynku pracy wzrośnie presja cenowa.

Sam prezes Carney również stwierdził, że gospodarka Wielkiej Brytanii znajduje się blisko “punktu zwrotnego, w którym pozbycie się części środków stymulacyjnych byłoby konieczne lub usprawiedliwione”. Ta wyraźna zmiana tonu sugeruje, że większość członków komitetu decyzyjnego może skłaniać się w stronę zacieśnienia polityki monetarnej już podczas spotkania w tym tygodniu. W naszej opinii członkowie BoE powinni przegłosować podwyżkę. Bardziej gołębi członkowie: Jon Cunliffe, Sir David Ramsden i Silvana Tenreyro prawdopodobnie  wstrzymają się i zagłosują za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie.

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Kluczową decyzją ubiegłego tygodnia było spotkanie Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Decyzja EBC była zbliżona do oczekiwań rynku – skup aktywów od stycznia przyszłego roku ma zostać ograniczony o połowę, do 30 mld euro/miesięcznie, a sam program ma zostać wydłużony o 9 miesięcy.

Prezes Draghi wyraźnie zaznaczył, że horyzont wzrostu stóp procentowych będzie znacznie dłuższy. Powtórzył również obawy dotyczące niższej od oczekiwań inflacji w strefie euro. Gołębi ton Draghiego był “punktem zapalnym”, który rozpoczął silniejszą (niż sama decyzja dot. QE) wyprzedaż euro. W konsekwencji wspólna waluta przełamała poziomy, które obserwowaliśmy wczesnym latem. Gołębi ton szwedzkiego, norweskiego i kanadyjskiego banku centralnego, wywołał presję wyprzedażową, która ważyła na cenie poszczególnych krajowych walut. Z kolei funt brytyjski radził sobie całkiem nieźle, wspierany przez rynkowe oczekiwania dotyczące podwyżki stóp procentowych, która ma nadejść już w najbliższy czwartek.

Oprócz spotkania Banku Anglii, w bieżącym tygodniu handel na głównych walutach powinien być zdominowany przez informacje dotyczące wyboru nowego prezesa Rezerwy Federalnej oraz kryzysu konstytucyjnego w Hiszpanii.

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł osłabienie polskiego złotego, co związane było przede wszystkim ze słabością kursu EUR/USD w następstwie decyzji EBC, przegłosowania amerykańskiego budżetu i publikacji informacji o tym, że najbardziej gołębi kandydat w wyścigu o fotel prezesa FED (Janet Yellen) już prawdopodobnie w nim nie uczestniczy.

W bieżącym tygodniu złoty powinien reagować przede wszystkim na informacje zewnętrzne. Co tyczy się krajowych danych, we wtorek GUS opublikuje szybki szacunek inflacji, z kolei w czwartek poznamy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu w październiku. Konsensus analityków zakłada, że indeks znajdzie się nieco poniżej odczytu notowanego w ubiegłym miesiącu, cały czas będzie to jednak dowodzić wyraźnej ekspansji sektora. Potencjalnie interesujące dla inwestorów mogą być również informacje dotyczące zmian w polskim rządzie oraz trwająca dyskusja dotycząca zmian w sądownictwie.

GBP

Ubiegły tydzień był ubogi w istotne dane z Wielkiej Brytanii. W kontekście braku negatywnych informacji dotyczących negocjacji w kwestii Brexitu brytyjska waluta całkiem nieźle poradziła sobie na tle wyprzedaży innych europejskich walut. Rosnące oczekiwania wobec podwyżki stóp procentowych, do której ma dojść w tym tygodniu również wspierały sentyment na brytyjskiej walucie. Wzrost stóp procentowych będzie pierwszą taką decyzją od ponad 10 lat. Rynki stóp procentowych obecnie spodziewają się, że w Wielkiej Brytanii w 2018 r. dojdzie do jeszcze jednej podwyżki, co wydaje się nam zbyt niskim szacunkiem. Gospodarka Wielkiej Brytanii funkcjonuje w środowisku pełnego (lub niemal pełnego) zatrudnienia i inflacji znajdującej się znacznie powyżej celu inflacyjnego. Rekordowo niskie stopy procentowe w tym kontekście nie są odpowiednie, w związku z czym spodziewamy się rozpoczęcia cyklu stopniowych podwyżek stóp procentowych. W kolejnych miesiącach powinno to wspierać brytyjską walutę.

EUR

“Gołębie wygaszanie [programu QE]”, które w ubiegłym tygodniu ogłosił EBC nie wsparło wspólnej waluty. Szczegóły dotyczące zmian w programie – czyli redukcja wartości skupowanych aktywów o połowę, do 30 mld euro/miesięcznie oraz wydłużenie programu o 9 miesięcy było zbliżone do oczekiwań rynkowych i nieco głębsze niż zakładaliśmy. W najbliższym czasie stopy procentowe będą głównym czynnikiem, na który będą reagować rynki finansowe. W tym przypadku stanowisko Banku nie wspierało euro. Komentarz dotyczący tego, że  stopy procentowe pozostaną niezmienione “znacznie dłużej niż wyznacza data zakończenia programu QE” oddalił podwyżki stóp procentowych do 2019 r., kiedy zgodnie z naszymi oczekiwaniami stopy procentowe w USA powinny znajdować się powyżej poziomu 2%. Tak duża różnica stóp procentowych powinna wywierać presję na euro. Reakcja rynków na konferencję, czyli wyprzedaż euro potwierdza, że rynki zgadzają się z tą opinią. Wspólna waluta w efekcie ubiegłotygodniowych ruchów w relacji do dolara obniżyła się do poziomu z lipca – miesiąca, w którym rozpoczął się rajd EUR/USD.

USD

Poza informacjami z banków centralnych Starego Kontynentu, dolara wsparły informacje związane z przeprowadzeniem kolejnych kroków na drodze do wprowadzenia wyczekiwanej reformy podatkowej. Dodatkowo, dane dotyczące dynamiki PKB w III kwartale, które zostało opublikowane w piątek pokazały, że wzrost był wyraźnie wyższy od oczekiwań, jednak należy zaznaczyć, że główną przyczyną owej niespodzianki była wyższa akumulacja zapasów.

Wygląda na to, że prezes Yellen nie uczestniczy już w wyścigu o fotel prezesa Fed, a wybór Donalda Trumpa ograniczy się do dwóch nazwisk: Powell i Taylor. Wybór prezesa Rezerwy Federalnej nie powinien mieć znaczącego wpływu na politykę banku centralnego, biorąc pod uwagę fakt, iż jest to organ kolegialny, w którym decyzje zazwyczaj podejmuje konsensus. Co tyczy się danych gospodarczych, październikowy raport z amerykańskiego rynku pracy ponownie pokaże wpływ huraganów (tym razem pokazując odpowiednio wyższy odczyt), w związku z czym spodziewamy się, że rynki nie będą przywiązywać do niego przesadnej uwagi. W międzyczasie, podczas spotkania w środę Rezerwa Federalna niemal na pewno utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie, inwestorzy będą jednak obserwowali spotkanie, aby potwierdzić swoje oczekiwania względem grudniowej podwyżki stóp procentowych.

 

 

Autor: Enrique Diaz-Alvarez – Ebury

Jak zapowiada dr hab. Robert Rządca, po 2019 roku można spodziewać się znaczącego obniżenia dotacji unijnych dla Polski. Przyczyną tego będzie zarówno Brexit, zmiana priorytetów w nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej, jak i odmienna pozycja naszego kraju – staniemy się po prostu bogatsi jako beneficjenci. Według eksperta, nie znajdziemy alternatywnych środków np. na pokrycie dopłat do rolnictwa. Obecnie pochłaniają one ok. 38% funduszy unijnych. Inwestycje infrastrukturalne, na które przeznaczamy 60% subwencji, mógłby wyrównać chiński kapitał. Jednak ta „pomoc” miałaby raczej charakter zwrotny. Chińczycy często oferują innym krajom za darmo np. budowę fragmentu autostrady, linii kolejowej, lotniska czy stadionu narodowego. W zamian oczekują, że projekt ukończą wyłącznie ich wykonawcy.

Zastępca rektora Akademii Leona Koźmińskiego przypomina, że na lata 2004-2017 uzyskaliśmy z Unii Europejskiej netto około 92 mld euro. Pewne wsparcie nadal będziemy otrzymywać, choćby w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, funduszy strukturalnych czy badawczych. Zdaniem eksperta, te subwencje mogą być dużo mniejsze, ale powinny pozostać. Inne kraje też będą zainteresowane zachowaniem dopłat rolniczych. Jeśli zostaną one utrzymane dla rolników francuskich czy hiszpańskich, to nie ominą również polskich.

– Środki na rozbudowę dróg i linii kolejowych za unijne pieniądze będą bardzo ograniczone, chociaż zapewne niezlikwidowane całkowicie. Warto pamiętać o tym, że istotą funduszy strukturalnych jest dążenie do pomocy słabiej rozwiniętym regionom, restrukturyzacja oraz zwalczanie bezrobocia. Polska w ostatnim czasie radzi sobie dobrze w tych wszystkich dziedzinach, a wzrost PKB powoduje, że spada dystans pomiędzy nami a krajami Europy Zachodniej – ocenia dr hab. Robert Rządca, profesor Akademii Leona Koźmińskiego.

Według eksperta, dopłat rolniczych w żaden sposób nie zastąpimy pieniędzmi z innego źródła. Nie ma powodu, aby ktokolwiek finansował polskich rolników na tej zasadzie, co UE. Oczywiście, takie państwo, jak Chiny, mogłoby nam zaoferować swój potężny rynek zbytu, ułatwiając wejście na niego w sferze formalno-prawnej. Bez tego typu pomocy, jak wiadomo, polscy wytwórcy starali się o zgody na eksport przez kilka lat. Niemniej, taka ewentualność dotyczyłaby tylko najnowocześniejszego przetwórstwa, w zakresie sadownictwa, produktów mleczarskich, wieprzowiny i drobiu.

– Pierwszy transport polskich jabłek trafił do Chin w grudniu 2016 roku. Eksport mięsa drobiowego również trwa. To już są pewne sukcesy. Jednak trzeba poczekać, aż będzie ich jeszcze więcej. Sądzę, że bardzo dobrym wskaźnikiem pożądanej efektywności byłoby wejście Chin na czołową pozycję odbiorców naszej żywności. Większy eksport, zwłaszcza pod własnymi markami, pozwoliłby budować renomę producenta wśród chińskich konsumentów. To ułatwiłoby zwiększenie sprzedaży i eksport kolejnych produktów z Polski – tłumaczy dr hab. Robert Rządca.

W kwestii infrastruktury Państwo Środka mogłoby wybrać wariant, który stosuje m.in. w Afryce. Jednym z lepiej przeanalizowanych przykładów jest Benin. Jak wyjaśnia ekspert, Chińczycy oferują niektóre inwestycje za darmo, np. budują fragment autostrady albo linii kolejowej. Ale w tle porozumienia jest zgoda danego kraju na to, żeby całość ukończyli wyłącznie chińscy wykonawcy. W praktyce mają oni od razu uzyskać określony kontrakt lub wygrać przetarg. W zamian za to Chiny oferują nisko oprocentowane kredyty. I na ogół stawiają kolejne żądania. Mogą one dotyczyć wykorzystania ich materiałów budowlanych, a także pewnych warunków politycznych, np. braku poparcia dla zwolenników Wolnego Tybetu. Innym przykładem jest Kenia, gdzie Chiny budują za około 4 mld dolarów linię kolejową z Nairobi do Mombasy. W Etiopii tworzą połączenie z Dżibuti do Addis Abeby. Finansowanie zapewnia chiński Eximbank, a wykonawcą jest państwowa firma China Road and Bridge Corporation.

– Wyraźnym celem Państwa Środka jest coraz głębsze wchodzenie w infrastrukturę gospodarczą danego państwa. Nie należy patrzeć na to wyłącznie negatywnie. Chiny stosują, także w swoim kraju, schemat myślenia zgodny z przysłowiem: Chcesz być bogaty, zbuduj sobie drogę. Mając zaplecze finansowe, rozpoczynają pewną inwestycję, w ramach wysiłku swojego państwa i podmiotów prywatnych. Dają impuls rozwojowy w postaci popytu na towary i usługi. W końcu dochodzi do wykorzystania zbudowanej infrastruktury. Połączenie ze sobą różnych miast wpływa na wzrost wartości zlokalizowanych w nich nieruchomości. To z kolei przekłada się na zwiększenie możliwości instytucji sektora finansowego. Ten schemat stosowany jest również w Afryce – mówi dr hab. Rządca.

Zdaniem eksperta, pieniądze z UE na rozbudowę infrastruktury da się zastąpić środkami z Chin, jak darowiznę np. od wujka preferencyjnym kredytem z banku. Oczywiście istnieją też pewne zagrożenia, związane z warunkami wykorzystania takiego wsparcia. Można to wytłumaczyć na przykładzie. W przypadku funduszy unijnych, wspólnota pozwala wydać określoną subwencję na budowę autostrady, pod warunkiem zapewnienia wszystkim podmiotom na rynku równych szans na otrzymanie kontraktu. Tymczasem, chcąc korzystać z inwestycji bezpośrednich lub preferencyjnych kredytów z Państwa Środka, trzeba na ogół kupować chińskie towary i zatrudniać ich firmy. W dłuższej perspektywie mogłoby to oczywiście doprowadzić do nadmiernego uzależnienia naszej gospodarki od Chin.

– Polska dla Chin jest istotnym krajem, jak na Europę, z punktu widzenia ekspansji gospodarczej. Jesteśmy dość dużym państwem, któremu można wiele sprzedać, m.in. maszyny i urządzenia RTV, sprzęt AGD, narzędzia telekomunikacyjne, odzież, obuwie czy zabawki. 38 mln naszych konsumentów tworzy jednolity rynek, z punktu widzenia prawno-formalnych wymogów, geografii, języka i kultury. Bycie u nas bardzo ważnym graczem zapewniłoby Chińczykom lepszą pozycję w globalnej grze o wpływy. Polska jest dla nich elementem większej układanki. Przejęcie przez chińskich inwestorów ważnych na polskim rynku producentów, np. okien, mebli, autobusów czy rowerów, otworzyłoby im szerzej drzwi do Europy – podsumowuje dr hab. Robert Rządca z Akademii Leona Koźmińskiego.

 

Brexit nie budzi już takiego strachu. Dla polskich firm nie jest przeszkodą w podbijaniu zagranicznych rynków. Tylko 13 proc. obawia się tendencji protekcjonistycznych na rynkach europejskich, w tym w Wielkiej Brytanii. Ponad 70 proc. nie postrzega tego jako istotne zagrożenie do rozwoju na rynkach zagranicznych. Aż 73% właścicieli firm twierdzi, że działalność zagraniczna jest bardziej rentowna, niż sprzedaż w Polsce – wynika z badania przeprowadzonego przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy. Jak polskie firmy podbijają zagraniczne rynki, czym różnią się w swoich strategiach ?

– Obserwujemy coraz większe grono mniejszych firm  , które wchodzą na rynki zagraniczne poprzez sprzedaż swoich produktów, czyli eksport. Większa skala działalności  a tym samym większe zasoby finansowe zmieniają formułę ekspansji –  tu dominuje tendencja do inwestowania np. poprzez budowanie własnej sieci dystrybucji, budowę fabryk lub przez akwizycje podmiotów na tamtych rynkach. Szczególnie to zróżnicowanie strategii powiązane z profilem przedsiębiorstwa widać  przy selekcji metod pozyskiwana klientów. Dynamiczny rozwój internetu  dał  mniejszym firmom z branży eCommerce możliwość tańszego i bardziej skutecznego dotarcia do ostatecznego klienta i otworzył przed nimi drzwi do domów zagranicznych konsumentów. Firmy produkcyjne wciąż inwestują głównie w innowacje technologiczne i park maszyn, jeśli chodzi o komunikację, to króluje klasyka, czyli bezpośredni kontakt z  klientem. W segmencie B2B jest to szczególnie istotne, stąd niegasnąca popularność targów i konferencji branżowych  – mówi Sebastian Perczak, dyrektor Biura Klientów Strategicznych w Citi Handlowy.
 
O ile w Polsce jednym z ważniejszych i skuteczniejszych me­chanizmów zaistnienia w świadomości konsumentów jest obecność marki w tradycyjnych mediach, to poza krajem jedynie co trzeci ankietowany (31proc) dostrzega skuteczność takiej strategii. Dla osiągnięcia pożądanych wolumenów sprzedaży ważne jest oswojenie regionalnych nowych mediów, czyli obecność  w lokalnej sieci www.
W budowaniu lojalności prym wiedzie klasyka. Prawie wszystkie badane firmy deklarują, że klientów przy jej marce trzyma klasyczny duet, czyli połączenie wysokiej jakości z atrakcyjną  ceną. Zdecydowanie rzadziej firmy sięgają po nowoczesne narzędzia umożliwiające szczegółową pracę z danymi dotyczącymi klientów jak np. analizy big data – wskazuje je jedynie 35% respondentów, bądź oferowanie programów lojalnościowych poprzez urządzenia mobilne – 28%., co może potwierdzać wciąż sporą lukę edukacyjną na tym polu wśród lokalnego środowiska biznesowego.

Pozytywnym akcentem jest wykorzystanie internetu jako zasobu cennych dla przedsiębiorstwa informacji – dla ponad 83 proc. firm to analiza działań konkurencji w sieci www jest kluczowym narzędziem przy dostosowywaniu oferty sprzedażowej . Ten sposób monitoringu preferują mniejsze przedsiębiorstwa, operujące na jednym, dwóch, maksymalnie trzech rynkach. Im większa skala działania, tym większą rolę odgrywają badania konsumenckie, co ewidentnie wiąże dobór metody z zasobami budżetowymi.  Blisko połowa (46 proc.) firm, które sprzedają w 7 krajach korzysta z badań konsumenckich, względem 27 proc. w grupie działającej w 3 krajach.

– Rejon centralnej i wschodniej Europy nieustannie pozostaje głównym celem ekspansji polskich firm. Nowoczesne kanały dystrybucji i komunikacji poszerzają te horyzonty. Pozwalają przedsiębiorstwom na dotarcie do klientów na innych rynkach. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się rynki azjatyckie, co w kontekście inicjatywy Belt & Road pokazuje, że nasi przedsiębiorcy sprawnie wpisują się w globalne trendy. Dostrzegamy także zainteresowanie regionem Ameryki Północnej i Ameryki Południowej. W tym przypadku częściej mówimy o bezpośrednich inwestycjach, a nie dotarciu do klienta poprzez sprzedaż – dodaje Sebastian Perczak.

To, jak firma sprzedaje ściśle wynika z charakteru jej działalności  – wśród firm produkcyjnych dominuje budowa własnych sieci sprzedażowych (64 proc), a sprzedaż przez internet funkcjonuje u co 3 respondenta. (ok 30 proc). W przypadku firm z branży handlowo-usługowej podejście jest bardziej zróżnicowane, tu proporcje sprzedaży i dystrybucji są na podobnym poziomie, mniej więcej po połowie.

 

Wypowiedź: Sebastian Perczak, dyrektor Biura Klientów Strategicznych w Citi Handlowy.

Polscy przedsiębiorcy jako jedyni w Europie pozytywnie oceniają szansę na poprawę swojej sytuacji gospodarczej w najbliższym czasie – wynika z badania Global Business Monitor opracowanego na zlecenie firmy faktoringowej Bibby Financial Services. Ponad połowa (55%) z nich uważa, że ​​rodzimy rynek pozostanie w dobrej kondycji. W ubiegłym roku optymizm wykazywało 47% badanych. Aż 45% ankietowanych sądzi, iż w ciągu najbliższych 12 miesięcy kondycja kraju nie zmieni się.

Z wyników Global Business Monitora wynika, że polscy przedsiębiorcy z sektora MŚP są zaniepokojeni stanem globalnej gospodarki i wykazują mniejszy optymizm w jej ocenie niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, obecnie jedynie jedna trzecia badanych uważa, że funkcjonuje ona poprawnie.

Wskaźnik aktywności gospodarczej w sektorze produkcyjnym Polski (PMI) wzrósł w sierpniu do 52,5 (z 52,3 w lipcu). Odnotowano wzrost produkcji i nowych zamówień oraz poprawę nastrojów biznesowych, które osiągnęły najwyższy poziom w ciągu czterech miesięcy.

Bank Światowy przewiduje, że w perspektywie dwóch najbliższych lat poprawa sytuacji na polskim rynku utrzyma się na stałym poziomie 3,2% w skali roku. Głównymi czynnikami przyspieszenia gospodarczego w bieżącym roku są nowe inwestycje w kraju oraz wsparcie Unii Europejskiej. Przez zwyżkę spożycia indywidualnego, z uwagi na stabilną sytuację panującą na rynku pracy odnotowano wzrost dynamiki rynkowej odnotowano również komentuje Jerzy Dąbrowski Dyrektor Generalny Bibby Financial Services specjalizującej się w faktoringu.

Produkcja mebli wciąż ma znaczący wpływ na dynamiczny rozwój gospodarki. Warto zwrócić uwagę, że w lipcu obrót z eksportu wyniósł 14,4 mld euro, czyli ponad 2 mld euro mniej niż w poprzednim miesiącu. W ostatnim czasie eksport wzrósł na wszystkich rynkach, z wyjątkiem Polski i Irlandii. Odnotowano również zmniejszenie obrotów w imporcie o ponad 1 mld euro w porównaniu do poprzedniego miesiąca.

Za poprawę koniunktury gospodarczej w ciągu ostatnich 12 miesięcy odpowiadają również produkcja, budownictwo i usługi. W omawianym okresie nastąpiło zwolnienie dynamizmu rozwoju w handlu i transporcie. W Polsce zauważalna jest również zwyżka wskaźnika CPI, który określa zakres cen towarów i usług konsumpcyjnych, w sierpniu 2017 r. wyniósł 1,8%. Odnotowano wzrost cen mieszkań i transportu.

Ponad połowa badanych (52%) twierdzi, że wzrosła sprzedaż, w porównaniu z ubiegłym rokiem, liczba respondentów podzielających to zdanie podniosła się o 11%. Optymizm Polaków jest odczuwalny również w ocenie sprzedaży, która przekracza średnią z badania Global Business Monitor wynoszącą 49%. Zaledwie jeden na pięciu badanych w Polsce uważa, że sprzedaż spadła.

Należy pamiętać, że wpływ na koniunkturę gospodarczą Polski, podobnie jak w innych krajach europejskich ma szereg czynników zewnętrznych w tym Brexit i zmiany w strefie euro. Przedsiębiorcy specjalizujący się w eksporcie obawiają się zmian w przepisach prawnych, w tym w prawie podatkowym, które mogłyby utrudnić ich pracę w najbliższych miesiącach a nawet latach. Te same zmiany mogą negatywnie wpłynąć na gospodarkę, zmniejszając poziom inwestycji, a tym samym rzutuje na zmniejszenie dynamiki wzrostu dodaje Jerzy Dąbrowski Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Prawie połowa badanych (47%) przewiduje, że w nadchodzącym roku ich sprzedaż wzrośnie. Jednak szacuje się, ze rozwój tego typu transakcji w Polsce nie przekroczy średniej wynoszącej 55% wyliczonej na podstawie analizy wyników Global Business Monitor z jedenastu państw biorących udział w badaniu.

 

Źródło: Bibby Financial Services

Prawie dwie trzecie małych i średnich przedsiębiorstw (65%) odczuwa niepokój wywołany globalną sytuacją gospodarczą, a tylko 7% wskazuje handel międzynarodowy jako najlepszy kierunek rozwoju swojego biznesu – wynika z corocznego raportu Global Business Monitor opracowanego na zlecenie Bibby Financial Services. Ponad połowa badanych, w tym przedsiębiorców z Polski, ocenia stan krajowej gospodarki jako dobry.

Wyniki Global Business Monitora, pokazują że mali i średni przedsiębiorcy na całym świecie są zaniepokojeni globalną sytuacją ekonomiczną. Tak duża geopolityczna zmiana jaka zaszła w trakcie ostatnich 18 miesięcy musiała zaowocować szerzącą się niepewnością. Malejąca wiara w międzynarodową ekonomię prowadzi wielu przedstawicieli sektora MŚP do decyzji o skupieniu się na bezpieczniejszym w ich ocenie rynku lokalnym – komentuje David Postings, Global CEO, Bibby Financial Services. Tylko 36% badanych firm z Polski wierzy, że światowa gospodarka rozwija się dobrze.

Sytuacja polityczna w Stanach Zjednoczonych (29%), Brexit (20%) i konflikty, wojny oraz zagrożenie terrorystyczne (15%) to według ankietowanych największe zagrożenia dla globalnego wzrostu gospodarczego. Również dla firm z Polski to właśnie sytuacja w Stanach Zjednoczonych (22%), a nie Brexit (18%) okazała się bardziej niepokojąca. Wymieniają oni również malejący wzrost gospodarczy w Chinach (11%). Warto jednak dodać, że te niepokoje nie odbijają się w negatywny sposób na prognozach sprzedaży. Optymizmem napawa fakt, że ponad połowa (52%) firm zanotowała wzrost sprzedaży w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Oznacza to wzrost o 11 punktów procentowych i wykracza ponad średnią – 49% – podkreśla Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Generalny Bibby Financial Services.

Ponad połowa (53%) ocenia sytuację gospodarczą w swoim kraju w ciągu ostatnich 12 miesięcy jako dobrą, a jedna trzecia wierzy, że ulegnie ona poprawie w ciągu najbliższego roku. Największą wiarę w swoją gospodarkę przejawiają, podobnie jak w zeszłym roku, Niemcy. Aż 8 na 10 ocenia stan gospodarki jako dobry. Polscy przedsiębiorcy oceniają w większości (55%) stan polskiej gospodarki także jako dobry. Oznacza to wzrost o 8 punktów procentowych w stosunku do 2016 roku.

Gdzie sektor MŚP upatruje swojej szansy na rozwój biznesu? Mniej niż co 7 badany dostrzega ją w handlu międzynarodowym. 12% uważa za perspektywiczne poszukiwanie nowych segmentów na rynku, tyle samo wskazuje na ekspansję na lokalnym obszarze, a 11% rozwój nowych produktów i usług. W przypadku polskich firm na pierwszym miejscu wymieniane jest pozyskiwanie innych biznesów (34%).

Wahania na rynku walut to największą przeszkodą w kontekście handlu międzynarodowego, wskazywana przez co piątego  badanego. Dla 14% są to regulacje rządowe. W przypadku polskiego rynku ponad jedna trzecia (35%) wskazuje ryzyko walutowe.

Pomimo obaw o stan globalnej gospodarki, uczestnicy badania są optymistami, jeśli chodzi o rozwój swojego biznesu. Prawie połowa (49%) zadeklarowała wzrost w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a 55% spodziewa się dalszego rozwoju w nadchodzącym roku. Najwyższy wskaźnik optymizmu notują przedsiębiorcy z Kanady (70%), a najmniejszy przedstawiciele małych i średnich firm z Hong Kongu.

 

Źródło: Bibby Financial Services

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude  Juncker wygłosił dziś rano w Strasburgu orędzie o stanie Unii, które można określić jako projekt dla UE-27 na najbliższe lata. Sporo miejsca w swoim wystąpieniu poświęcił unijnej strategii przemysłowej, o co organizacje pracodawców zrzeszone w BusinessEurope, w tym Konfederacja Lewiatan, zabiegały od dawna.

– Cieszymy się z zapowiedzi pogłębiania jednolitego rynku, który jest kluczowy dla rozwoju Unii. Dobrze, że przewodniczący KE podkreślił znaczenie nowej unijnej strategii przemysłowej, a także wagę zaangażowania Europy w promowanie wolnego handlu – finisz negocjacji z Japonią oraz zaawansowany etap negocjacji z Meksykiem i krajami Ameryki Południowej. Ważne, aby był to także sprawiedliwy handel i aby firmy europejskie pozostały konkurencyjne wobec firm spoza UE. Cieszy także pozostawienie otwartych drzwi dla państw, które chcą dołączyć do Wspólnoty, choć obecnie nie dla Turcji – mówi Kinga Grafa,  dyrektorka biura Konfederacji Lewiatan w Brukseli.

W dzisiejszym orędziu, Jean-Claude Juncker  przedstawił także nowy scenariusz dla przyszłości Europy, w wielu punktach zbieżny ze stanowiskiem  BusinessEurope. Jego realizacja zdaniem przewodniczącego KE jest możliwa dzięki coraz lepszej sytuacji gospodarczej UE i powracającej wiary obywateli Unii w sens integracji. Według Junckera, Europa musi dążyć do głębszej integracji, w oparciu o europejskie wartości, takie jak wolność, o którą trzeba stale zabiegać, równość wszystkich obywateli, bez względu na kraj pochodzenia i poszanowanie prawa w państwach członkowskich. Głębsza integracja ma polegać ma m. in. na wejściu wszystkich państw członkowskich (z wyłączeniem Danii) do strefy euro i unii bankowej, powołaniu unijnego ministra gospodarki i finansów oraz powierzenia Parlamentowi Europejskiemu także roli parlamentu strefy euro, bez tworzenia równoległych struktur, o co apelował prezydent Macron. Warto przypomnieć, że Polska jest zobowiązana do przyjęcia euro traktatem akcesyjnym.

Stanowisko BusinessEurope na temat przyszłości Europy, oprócz odniesienia do scenariuszy, mówi o priorytetach dla biznesu. Po pierwsze, konieczność pogłębiania jednolitego rynku i niwelowania istniejących barier. Przedsiębiorcy potrzebują pewności, dlatego konieczna jest właściwa implementacja legislacji unijnej, a następnie stosowanie i egzekwowanie zasad. Po drugie, wspieranie przedsiębiorstw europejskich w globalnych relacjach handlowych. Musimy modernizować instrumenty ochrony handlu i dążyć do tworzenia wzajemnych, korzystnych ram w handlu i inwestycjach. Po trzecie, potraktowanie zmian, które zapoczątkowała 4. rewolucja przemysłowa, jako szansy – dla firm i dla pracowników. Temu służyć ma nowa unijna strategia przemysłowa oraz instrumenty finansowe.  – Cieszymy się, że wiele z tych priorytetów znalazło się w orędziu szefa KE – podkreśla Kinga Grafa.

Przesłanie Junckera miało mieć wydźwięk pozytywny, stąd być może niewiele uwagi poświęcił decyzji Wielkiej Brytanii o opuszczeniu Unii i konsekwencji Brexitu. Jest to temat ważny dla europejskich przedsiębiorców, w tym polskich, którzy chcą uniknąć tzw. twardego Brexitu, bez okresów przejściowych.

 

Źródło; Konfederacja Lewiatan

 

O rozwoju myślą przede wszystkim towarzystwa ubezpieczeniowe, branża IT oraz bankowość i firmy z sektora produkcyjnego – wynika z najnowszego badania firmy rekrutacyjnej Antal wraz firmą doradczą  CBRE. Aż 60% badanych decydentów biznesowych ma w planach inwestycje w kadry.

Jakiego rodzaju inwestycji możemy się spodziewać na polskim rynku? Główne gałęzie inwestycji to nakłady na: technologie, kapitał ludzki, ofertę produktową i usługową oraz rozwój geograficzny. Według raportu „Plany inwestycyjne firm 2017”  – opracowanego  przez Antal i CBRE, we współpracy z Adaptive, APIRE oraz BPCC – przedsiębiorcy planują przeznaczyć najwięcej środków na swoich pracowników.

Nakłady na rozwój kadr, podwyżki i premie, szkolenia, ale też atrakcyjniejszą powierzchnię biurową czy niestandardowe benefity są w planach 60% badanych przedsiębiorstw. „To ważny sygnał dla rynku. Nie tylko pokazuje, że to kompetencje decydują o sukcesie i przewadze konkurencyjnej firm, ale też – że zarządzający mają tego pełną świadomość i będą podejmowali odpowiednie kroki, aby pozyskać i utrzymać w strukturach najlepszych pracowników” – zauważa Artur Skiba, prezes Antal. W ramach szeroko pojętych inwestycji w HR 78% decydentów planuje stworzenie nowych wakatów.  W tym aspekcie do liderów należą branże nowych technologii (IT – 91%, Internet, nowe media, e-commerce – 89%) oraz centra usług wspólnych – 87%.

Ponad połowa badanych decydentów biznesowych (58%) podejmuje kroki w kierunku wzbogacenia oferty o nowe produkty lub usługi. W technologię z kolei planują inwestować przede wszystkim przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją przemysłową. „Rola polskiego przemysłu produkcyjnego wobec nasycenia rynku niemieckiego, czeskiego i słowackiego staje się kluczowa w regionie CEE. Zaczynają powstawać u nas centra badawczo-rozwojowe, inwestuje się także w nowoczesne parki maszynowe” – wyjaśnia Roman Zabłocki, menedżer działu Engineering & Operations w Antal.

Tylko 16% firm planuje rozwój geograficzny, jednak to właśnie ten typ inwestycji wzbudza zazwyczaj najwięcej emocji, tak wśród samorządów lokalnych, jak i mieszkańców konkretnych regionów. Powody do radości mają tym razem Warszawa, Wrocław, Poznań oraz Łódź – respondenci badania wskazali jej jako najbardziej atrakcyjne lokalizacje dla rozwoju swoich struktur.

W których miastach firmy najchętniej lokowałyby inwestycje:

Poznanie korporacyjnych planów inwestycyjnych jest ważne dla oceny kondycji ekonomicznej państwa i nastrojów przedsiębiorców” – mówi Daniel Bienias, dyrektor zarządzający CBRE, partnera badawczego Antal. „Inwestorzy tworzą miejsca pracy, edukują pracowników, przynoszą najnowsze trendy, wpływają na rozwój miast, sektorów biznesu i przemysłu, podnoszą konkurencyjność i atrakcyjność ekonomiczną i społeczną kraju” – dodaje. Aby zaprezentować pełny obraz planów inwestycyjnych nie można pominąć żadnego z przedstawionych wyżej elementów. Dlatego autorzy raportu opracowali wskaźnik inwestycji, na który składają się wymienione typy inwestycyjne.

Antal Investment Index, na podstawie stosunku firm do różnych dziedzin inwestycji, pokazuje uśredniony poziom inwestycyjny, na jakim znajdują się poszczególne regiony czy branże. Dzięki uwzględnieniu kluczowych aspektów, jakimi są: nowe technologie, kapitał ludzki, rozwój geograficzny i rozwój produktów i usług, wskaźnik w sposób kompleksowy pozwala ocenić oraz porównać realny potencjał rozwojowy danych regionów czy branż. W tegorocznej, pierwszej edycji raportu AII wyniósł 45%. Najwyższym wskaźnikiem Antal Investment Index, przewyższającym średnią ogólnopolską, cechują się branże: Ubezpieczenia (56%), IT i Telekomunikacja (55%), Bankowość (53%), Produkcja przemysłowa (53%), Internet, nowe media, e-commerce, (53%), FMCG (50%), Handel detaliczny (48%). Badanie przeprowadzono także w sąsiednich krajach Europy Centralnej.

„Antal Investment Index dla Czech wynosi 49%, dla Słowacji 39%, dla Węgier 44%. Pokazuje to, że region Europy Centralnej dynamicznie się rozwija, a Polska ma w tym rozwoju istotne miejsce. Jesteśmy jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków w oczach zagranicznych inwestorów. Brexit, poszukiwanie nowych rynków, ekspansja na Wschód – wszystkie te powody wymiernie przekładają się wysoką ocenę Polski w kontekście otwierania nowych oddziałów w oczach inwestorów zagranicznych” – podkreśla Daria Stefańska, menedżer Antal SSC/BPO.

 

Źródło: Antal

 

We wrześniu 2015 r. niemiecką motoryzacją wstrząsnął skandal związany z zaniżaniem emisji spalin przez popularne silniki diesla TDI. Kiedyś znane z niezawodności i trwałości ewoluowały, stając się skomplikowanymi konstrukcjami. Okazało się, że aby spełniały wyśrubowane normy, montowano w nich specjalne oprogramowanie oszukujące podczas testów laboratoryjnych. Na nieszczęście Volkswagena, ujawnione zostało to w USA, za co koncernowi grożą olbrzymie kary. To jednak tylko jedna strona medalu – procesy trwają i nie wiadomo, jak się zakończą. Natomiast koszty działań serwisowych rzędu 7,3 mld USD zostały przez koncern ogłoszone. Do tego trzeba jeszcze doliczyć trwałą utratę reputacji. Giełda potraktowała VW w 2015 r. bardzo ostro – kurs z poziomów ponad 200 EUR przepołowił się. Mimo dobrej koniunktury w sektorze motoryzacyjnym i wzroście sprzedaży aut w 2016 r. o 2,8% r/r, kurs akcji VW nie powrócił do cen sprzed ujawnienia afery (aktualny kurs to 130 EUR). Afera odbiła się też negatywnie na kursach innych niemieckich producentów – BMW i Daimlera, ale nie w aż tak dużej skali.

W tym roku do problemów marki Volkswagen doliczyć należy też należące do Grupy Audi i Porsche, a wg portalu Spiegel Online, chodzi o silniki montowane w SUV-ach Porsche Cayenne i Audi Q7. Przed tymi informacjami uważano, że silniki Audi, z których korzysta też Porsche, są wolne od manipulacji. Jak sprawa się rozwinie – nie wiadomo, jednak pokazuje to, że wcale nie odkryto jeszcze wszystkiego, a skala zjawiska może być naprawdę ogromna.

Problem afery spalinowej dla niemieckiej gospodarki zdaje się być na tyle znaczący, że o jej skutkach wspominają najwyżsi rangą urzędnicy. Wolfgang Schaeuble, niemiecki minister finansów, wskazał skutki tej afery jako największe zagrożenie dla niemieckiej gospodarki (chociaż wciąż, m. in. ze względu na wskazane wyżej powody, nie można dokładnie określić potencjalnej wysokości strat), obok ryzyka związanego z Brexitem oraz prowadzenia przyszłej polityki handlowej w USA. Czy rzeczywiście? Zależy jak na to spojrzeć. Faktycznie, niemiecka branża motoryzacyjna to jeden z koni pociągowych tamtejszego eksportu. Niemcy, z udziałem 7,2% w światowej produkcji aut, są na 4 miejscu, po Chinach, USA i Japonii, a obroty tej branży to prawie 370 mld EUR rocznie. Auta zza naszej zachodniej granicy powszechnie cieszą się uznaniem i postrzegane są jako wyróżniające się jakością wykonania. Afera spalinowa może nadszarpnąć dobrą reputację niemieckich koncernów, ale nie powinna pogrążyć całej branży, która co chwila ma różnego rodzaju wpadki, a to związane z silnikami, a to z bezpieczeństwem. Są to problemy i koszty nie do uniknięcia, aczkolwiek wygląda na to, że koszty afery spalinowej mogą być naprawdę znaczące. Co więcej, kondycja tej branży ma duży związek z polską gospodarką, która sporo sprzedaje do przemysłu motoryzacyjnego, a Niemcy są naszym największym partnerem. Jako przykład negatywnego wpływu afery spalinowej można podać zmniejszenie produkcji diesli, co m. in. przełożyło się na gorszą sprzedaż giełdowego Alumetalu w II kw. bieżącego roku.

Poważniejszym problemem dla całej niemieckiej motoryzacji mogą być zmiany technologiczne zachodzące na rynku. Nie jest to przykład ekwiwalentny, ale można nawiązać do historii fińskiej Nokii, która zbyt późno weszła na rynek smartfonów, co okazało się dla niej gwoździem do trumny. Proces zmiany modeli telefonów był jednak bardzo dynamiczny, w motoryzacji zmiana odbywa się znacznie wolniej, a projektanci i inżynierowie myślą z kilku albo i kilkunastoletnim wyprzedzeniem. Dostrzega się jednak wyraźne odejście od diesli na rzecz małych turbodoładowanych silników benzynowych, jednak prawdziwym wyzwaniem są auta elektryczne. Wygląda na to, że tak będzie wyglądała przyszłość motoryzacji, a powoli zaczyna się już rozgrywka o dominację w tym segmencie. Długoterminowo ewolucja napędu spalinowego w elektryczny może być głównym game changerem na rynku motoryzacyjnym.

 

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Eksperci

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

Przasnyski: Płacowa zadyszka. Górnicy, handlowcy, lekarze i budowlańcy mogą się jednak cieszyć

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedyn...

Dzień Wolności Hipotecznej: od dziś nie pracujesz już na kredyt

128 dni zajęło w bieżącym roku zarabianie na 12 rat kredytu hipotecznego – wynika z szacunków Open F...

Moryc: Wyższa kwota wolna od podatku w Wielkiej Brytanii i nowe progi podatkowe

Początek kwietnia to w brytyjskim systemie podatkowym czas, od którego obowiązują nowe ustalenia pod...

AKTUALNOŚCI

Czy rynek nieruchomości znów doprowadzi do kryzysu?

W ciągu ostatnich 12 miesięcy na sześciu głównych rynkach nieruchomości w kraju cena metra kwadratow...

Przez 5 ostatnich lat zadłużenie Polaków wzrosło niemal dwukrotnie

Z roku na rok wzrasta wartość zaległości Polaków. Jak wynika z najnowszych danych Grupy KRUK łączne ...

Dzień Matki: na prezenty wydamy przynajmniej 750 milionów złotych

Na przeciętny upominek dla mamy Polacy wydają w bieżącym roku 67 złotych - wynika z danych zebranych...

Niespokojnie na rynku walutowym

Po kilku dniach spokoju i próbie wyhamowania aprecjacji dolara nadchodzi najważniejszy tym tygodniu ...

Ponad 27 miliardów złotych zostało w portfelach Polaków

Od ponad trzech lat Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy procentowe na najniższych poziomach w h...