poniedziałek, Czerwiec 18, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "branża motoryzacyjna"

branża motoryzacyjna

To już ostatni dzień Ogólnopolskiego Kongresu Dealerów Samochodów w Rawie Mazowieckiej. Jest to największa w Polsce i druga w Europie impreza dla branży dealerskiej. Podczas wydarzenia nie zabrakło najważniejszych graczy rynku dealerskiego. Rozdano także nagrody 11. już Ogólnopolskiego Badania Satysfakcji Dealerów.

 

Rozdanie nagród to z pewnością najbardziej emocjonująca chwila dla branży motoryzacyjnej. Jak zaznaczają organizatorzy, branżowe badanie satysfakcji, realizowane według takich samych standardów jak w całej dealerskiej Europie, jest prowadzone już od niemal dekady, zaś znaczenie tego projektu dla rynku z roku na rok rośnie. Badanie przeprowadzono anonimowo na grupie przedstawicieli firm dealerskich.

 

Na podium stanęły marki:

  • Miejsce I – KIA Motors Polska
  • Miejsce II – Mazda Polska
  • Miejsce III – Subaru

W kategorii samochodów dostawczych zwyciężył Mercedes-Benz Polska
W kategorii „Najbardziej pożądana przez dealerów marka” najważniejsza nagroda trafiła do marki Mazda.

Serdecznie gratulujemy!

 

Magda Strzykalska, BiznesTuba.pl

 

Każdy zakup opon to inwestycja. Może być udana lub nie. Opony markowe pozwalają na wydłużenie przebiegów i przyczyniają się do zmniejszenia zużycia paliwa. W przypadku samochodów ciężarowych oszczędność ta wynosi ponad 5 tys. litrów oleju napędowego rocznie dla jednego zestawu ciągnik-naczepa. Ma to szczególne znaczenie – zwłaszcza kiedy w grę wchodzi duża flota pojazdów.

– Opony markowe posiadają specjalne technologie zmniejszające tarcie. Są bardziej efektywne z energetycznego punktu widzenia. Do pokonywania oporu takiego ogumienia zużywane jest mniej paliwa. Ich wybór opłaca się także ze względu na znacznie dłuższe przebiegi. Produkowane są z wykorzystaniem lepszych technologii i surowców oraz wyposażone w mocniejsze karkasy. Można je regenerować – pogłębiać i bieżnikować. Czas eksploatacji opon z wyższej półki jest więc wydłużony – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Sarnecki, prezes Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego.

Choć cena markowego ogumienia jest wyższa, w ramach użytkowania jego wybór okazuje się dobrą inwestycją. Przede wszystkim obniża awaryjność, zwiększa pewność dostaw – tym samym zapobiega ponoszeniu kar umownych. Wydatki na paliwo i eksploatację pojazdu są mniejsze. Odpowiednie opony dają też kierowcom poczucie bezpieczeństwa – mogą być pewni, że przy prawidłowym ciśnieniu bezpiecznie dowiozą towar na miejsce. Wiedzą to już czołowe firmy transportowe. Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego dla dobra całej branży przekonuje, że warto wprowadzać dobre praktyki i nie korzystać z ogumienia niskiej jakości. Nie jest to ani bezpieczne, ani opłacalne.

Koncerny BMW Group, Daimler AG, Ford Motor Company oraz Volkswagen Group wraz z markami Audi i Porsche ogłosiły zawiązanie spółki joint venture o nazwie IONITY. Jej misją będzie opracowanie oraz wdrożenie sieci stacji ładowania wysokiej mocy (HPC) dla pojazdów elektrycznych na terenie całej Europy. Do 2020 roku IONITY zbuduje i uruchomi około 400 punktów HPC – a tym samym sprawi, że dalekie podróże pojazdami na prąd staną się łatwiejsze.

To znaczący krok dla rozwoju elektrycznej mobilności. Na czele nowej spółki, z siedzibą w Monachium, stają Dyrektor Generalny Michael Hajesch oraz Dyrektor Operacyjny Marcus Groll. Trwa już budowa zespołu pracowników IONITY – na początku 2018 r. ma on liczyć 50 osób.

Pierwsza ogólnoeuropejska sieć HPC odgrywa kluczową rolę w tworzeniu rynku dla pojazdów elektrycznych. IONITY zrealizuje nasz wspólny cel, jakim jest zapewnienie klientom możliwości szybkiego ładowania akumulatorów oraz realizacji cyfrowych płatności, tak by ułatwić im odbywanie dalekich podróży – powiedział Michael Hajesch.

Dzięki nawiązaniu współpracy z sieciami stacji paliwowych Tank & Rast, Circle K oraz OMV jeszcze w tym roku uruchomionych zostanie 20 stacji ładowania przy głównych drogach Niemiec, Norwegii i Austrii, zlokalizowanych co około 120 km. W 2018 r. sieć rozrośnie się do ponad 100 stacji. Każda z nich zaoferuje wiele stanowisk, pozwalając jednocześnie ładować akumulatory samochodów różnych marek. Sieć zapewni moc ładowania do 350 kW na jedno stanowisko i będzie korzystać z europejskiego standardu ładowania Combined Charging System. W rezultacie pozwoli znacznie skrócić czas „tankowania” w porównaniu z konwencjonalnymi systemami.

Oczekuje się, że otwartość systemu dla aut wielu producentów oraz jego ogólnoeuropejski zasięg przyczynią się do zwiększenia poziomu akceptacji pojazdów elektrycznych. Wybór najlepszych lokalizacji uwzględnia potencjalną integrację z istniejącymi systemami ładowania. IONITY prowadzi w tej sprawie negocjacje z działającymi już operatorami (również z tymi, z którymi współpracują udziałowcy nowej spółki), a także z instytucjami politycznymi. Realizacja inwestycji akcentuje zaangażowanie producentów w rozwój mobilności elektrycznej i opiera się na międzynarodowej współpracy w ramach branży motoryzacyjnej.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Branża samochodowa jest obecnie w punkcie zwrotnym – w myśl uchwały o elektromobilności na polskich drogach w najbliższych latach ma się pojawić nawet milion pojazdów elektrycznych. Samorządy sukcesywnie wprowadzają elektrobusy do transportu publicznego i inwestują w stacje ładowania, a eksperci są zgodni co do tego, że ustawa stwarza możliwość wprowadzenia nowych marek biznesowych i może zasadniczo wpłynąć na pozycję firm działających na rynku. Czy w przyszłości jednym z najważniejszych filarów polskiej gospodarki może stać się produkcja elektropojazdów?

Chociaż polski i europejski rynek elektromobilności wciąż jest bardzo młody, przemysł samochodowy już przygotowuje się na innowacje – elektryfikacja, systemy wspomagania kierowcy, łączność i bezpieczeństwo to najważniejsze kwestie w procesie ewolucji branży, który właśnie się rozpoczął. Kluczowi producenci samochodów sukcesywnie wprowadzają do swojej floty pojazdy napędzane silnikami elektrycznymi, a działania rządów europejskich państw opracowują działania, które mają przyczynić się do popularyzacji i zwiększyć przystępność takich aut. Największym wyzwaniem dla branży samochodowej w Polsce są teraz innowacje technologiczne, modernizacja infrastruktury oraz przearanżowanie całego łańcucha dostaw.

Jedna z najważniejszych gałęzi przemysłu

Polska jest głównym graczem w produkcji części samochodowych i pojazdów w Europie.
W 2016 r. sektor motoryzacyjny był drugim sektorem przemysłowym w kraju o imponującej wartości wynoszącej 138,8 mld zł (wzrost realny o 11,2% względem ubiegłego roku). Branża zatrudnia obecnie 178,300 osób. Polscy producenci zgodnie twierdzą, że chociaż elektryfikacja jest wielkim wyzwaniem, przy spójnej strategii politycznej i ekonomicznej może stać się ważnym czynnikiem stabilizującym PKB w nadchodzących latach.

Polskę, podobnie jak całą Europę, czeka epoka mobilności elektrycznej w motoryzacji. Ta zmiana w sektorze motoryzacyjnym da duże możliwości rozwoju, szczególnie na młodych rynkach. Jednocześnie jest ona niezwykle wymagająca dla producentów – mówi Silvio Brignone, Prezes BITRON POLAND – Branża motoryzacyjna ma silną pozycję w polskiej gospodarce, a zatem jeśli chce utrzymać pozycję lidera w produkcji komponentów, to musi mieć na uwadze innowacje oraz to, jaki wpływ będzie mieć proces elektryfikacji samochodów na usługi i infrastrukturę. Dialog wszystkich stron zaangażowanych w proces przeobrażania się branży jest aktualnie niezbędny.

Chcąc ułatwić proces adaptacji elektryfikacji w polskim przemyśle, główni producenci samochodów działający w Polsce i Europie, przedstawiciele rządu oraz władz lokalnych będą uczestniczyć w International Automotive Business Meeting 2017. Wydarzenie, które odbędzie się w dniach 28-29 listopada w Katowicach, jest wspólną inicjatywą Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej La Camera di Commercio e dell’Industria Italiana in Polonia, Europejskiego Stowarzyszenia Dostawców Samochodów CLEPA oraz Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej KSSE.  Partnerami strategicznymi konferencji jest Polsko – Niemiecka Izba Przemysłowo – Handlowa, Francuska Izba Przemysłowo-Handlowa w Polsce, Związek Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych Lewiatan, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego oraz CDO Associazione Compagnia delle Opere.

Naszym celem jest stworzenie platformy do dialogu pomiędzy polskimi i międzynarodowymi firmami, potencjalnymi inwestorami i dostawcami rozwiązań technologicznych w otoczeniu zarówno instytucjonalnym jak i biznesowym. W trakcie debaty podczas International Automotive Business Meeting 2017 uczestnicy będą mogli wymieniać się doświadczeniami oraz perspektywami na rozwój sektora elektromobilności, systemów wspomagania kierowcy, a także ogólnie na temat nowych trendów w sektorze motoryzacyjnym – mówi Piero Cannas, Prezes Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce.

Przyszłość sektora motoryzacyjnego w Polsce

Zgodnie z planem przyjętym w  Strategii na rzecz Odpowiedzialnego do 2025 roku na polskich drogach ma się pojawić nawet milion pojazdów elektrycznych. W ramach Programu „Elektromobilność”, czyli stymulowaniu rozwoju rynku na rzecz zwiększenia udziału pojazdów o napędzie elektrycznym, wskazano na dwa projekty. Pierwszym z nich jest „E-Bus”, który ma na celu rozwój branży zelektryfikowanego transportu. Do projektu włączyło się 41 polskich miast. Drugi z nich, „Samochód elektryczny”, ma pomóc w rozwoju technologii, produkcji i rynku indywidualnych samochodów na prąd. W ocenie resortu energii, rozwój elektromobilności w Polsce może zasadniczo przyczynić się nie tylko do walki ze smogiem, ale również do powstania tysięcy nowych miejsc pracy oraz pobudzenia gospodarki.

Chociaż transport elektryczny nie jest w Polsce silnie rozwinięty, na jej terytorium działają przedsiębiorstwa specjalizujące się w produkcji elektropojazdów. Liderami branży są Pojazdy Szynowe Pesa Bydgoszcz oraz Solaris, którego autobusy elektryczne przewożą pasażerów w komunikacji publicznej w największych miastach Niemiec, Szwecji czy Hiszpanii.

Mając na uwadze rosnącą popularność elektropojazdów oraz globalne trendy w elektryfikacji mobilności, przedstawiciele największych producentów samochodów jednogłośnie twierdzą, że branża motoryzacyjna staje w obliczu rewolucji. Coraz więcej z nich dostrzega potrzebę posiadania w swojej ofercie pojazdów zasilanych alternatywnymi źródłami napędu. Ikoną zmian na rynku oraz liderem samochodów z silnikami elektrycznymi jest obecnie amerykańska firma Tesla. Na jej przykładzie widać, że inwestorzy pokładają w duże nadzieje w rozwoju napędów elektrycznych – w 2016 roku Tesla osiągnęła przychód rzędu 7 mld USD, a wartość giełdowa przedsiębiorstwa wyceniana jest na ponad 48,8 mld USD.

 

 

Źródło: 24/7Communication

 

Elektromobilność oznacza ogromną zmianę, która czeka branżę samochodową. Ale to tylko część procesów, które wywrócą do góry nogami sposób poruszania się po mieście – mówili uczestnicy dyskusji „Motoryzacja w miastach przyszłości”, która odbyła się podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.
Prowadzący panel red. Robert Przybylski z „Rzeczpospolitej” ocenił, że branża motoryzacyjna stoi przed kilkoma zmianami – nie tylko zmianą napędu, identyfikowaną z elektromobilnością, ale też np. współdzieleniem pojazdów oraz intensywną urbanizacją. W efekcie rodzi się zupełnie inne postrzeganie samochodów i mobilności przez dzisiejszych nastolatków. W badaniach społecznych po wielu latach samochód stracił pozycję najbardziej pożądanego dobra konsumpcyjnego – na rzecz smartfonu. – Branża tak czy owak będzie po wygranej stronie – bo dalej trzeba będzie produkować samochody. Pytanie tylko – ile ich będzie? – stwierdził.

Uczestnicy podkreślali, że restrykcje dotyczące wprowadzania ruchu do centrum miast są coraz bardziej powszechne – nie tylko w Europie, ale i na świecie. Wiceprezydent Wrocławia Maciej Bluj nie ma wątpliwości, że ścisłe centra miast będą wkrótce powszechnie zamknięte dla komunikacji indywidualnej – być może z wyłączeniem samochodów elektrycznych. Stolica Dolnego Śląska będzie je intensywnie promować – wkrótce uruchomi projekt carsharingu aut elektrycznych na około sto, a wiosną – już dwieście samochodów.– Na dwustu samochodach się nie skończy, bo kolejne firmy działające we Wrocławiu zgłaszają się z prośbą o utworzenie stacji w ich pobliżu – zapowiedział.

Elektryfikacja przewozów cargo to kwestia miesięcy. Ale nie w Polsce

O tym, jak elektromobilność zmieni dostawy kurierskie opowiedział dyrektor ds. publicznych UPS Polska Wojciech Arciszewski. Jak przypomniał, skończyły się wygodne czasy dla firm kurierskich, które rozwoziły paczki hurtem do biur. Teraz klienci kurierów żądają dostawy w konkretnej godzinie, a miejsca dostaw są bardzo różne. Zwiększa to obciążenie dostaw dla dróg i środowiska. Częściową odpowiedzią jest odbiór własny przez klienta – w coraz bardziej popularnych paczkomatach i punktach kurierskich.

Jego zdaniem już w najbliższych miesiącach w ofercie producentów pojawią się pełnoprawne elektryczne samochody dostawcze i rozpocznie się elektryfikacja przewozów cargo w miastach. Niestety, to zjawisko na razie ominie Polskę – a to dlatego, że krajowe firmy kurierskie opierają się na małych podwykonawcach. Ich na razie nie będzie stać na inwestycje w elektromobilność – w przeciwieństwie do dużych zachodnich firm kurierskich, którzy wykorzystają efekt skali do wymiany własnej floty.

Specyfika naszego kraju powoduje, że omija nas część korzystnych trendów w zakresie mobilności. Kolejny tego typu przykład podał Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Chodzi o wprowadzenie coraz bardziej restrykcyjnych norm emisji spalin – aż do Euro6. Polacy niestety korzystają na tym w niewielkim stopniu– a to przez duży udział importu używanych samochodów, które w ogromnym stopniu zanieczyszczają środowisko.

Parkowanie do przebudowy

Maciej Zawadzki prezes APCOA Parking Polska przyznał, że niezależnie od podwyżek stawek za parkowanie, liczba klientów stale rośnie – co niestety świadczy tylko o coraz większym ruchu ulicznym w naszym kraju i kłopotach z miejscami do parkowania. Jego zdaniem odpowiedzią na te problemy będą aplikacje mobilne, wskazujące miejsca do pozostawienia samochodu – zintegrowane z płatnością, rozkładem komunikacji miejskiej itd.

Wiceprezes ZDG TOR Adrian Furgalski zwrócił uwagę, że problem braku miejsc parkingowych może pomóc rozwiązać przygotowywana przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa ustawa, która pozwoli wreszcie samorządom podnieść stawki za parkowanie. – Ministerstwo daje tylko narzędzie, z którego samorządy będą mogły korzystać według własnych potrzeb. Pewnie nie spotkamy się z maksymalną stawkę 9 złotych za parkowanie – przewiduje.

Zmiany są konieczne, bo według cytowanych przez niego badań w strefach śródmiejskich za aż 25 procent ruchu odpowiadają kierowcy szukający miejsca parkingowego. – Trzeba zmienić powszechne oczekiwanie, że skoro po latach pracy stać mnie na samochód to muszę nim wjechać do centrum, a jak wjadę – to i zaparkować – stwierdził. Tymczasem skutki kongestii w ruchu ulicznym kosztują Polskę aż 2 procent PKB. – Tych pieniędzy nam nie szkoda bo nie wyjmujemy ich z portfela – podkreślił.

Źródło: www.rynekinfrastruktury.pl

We wrześniu 2015 r. niemiecką motoryzacją wstrząsnął skandal związany z zaniżaniem emisji spalin przez popularne silniki diesla TDI. Kiedyś znane z niezawodności i trwałości ewoluowały, stając się skomplikowanymi konstrukcjami. Okazało się, że aby spełniały wyśrubowane normy, montowano w nich specjalne oprogramowanie oszukujące podczas testów laboratoryjnych. Na nieszczęście Volkswagena, ujawnione zostało to w USA, za co koncernowi grożą olbrzymie kary. To jednak tylko jedna strona medalu – procesy trwają i nie wiadomo, jak się zakończą. Natomiast koszty działań serwisowych rzędu 7,3 mld USD zostały przez koncern ogłoszone. Do tego trzeba jeszcze doliczyć trwałą utratę reputacji. Giełda potraktowała VW w 2015 r. bardzo ostro – kurs z poziomów ponad 200 EUR przepołowił się. Mimo dobrej koniunktury w sektorze motoryzacyjnym i wzroście sprzedaży aut w 2016 r. o 2,8% r/r, kurs akcji VW nie powrócił do cen sprzed ujawnienia afery (aktualny kurs to 130 EUR). Afera odbiła się też negatywnie na kursach innych niemieckich producentów – BMW i Daimlera, ale nie w aż tak dużej skali.

W tym roku do problemów marki Volkswagen doliczyć należy też należące do Grupy Audi i Porsche, a wg portalu Spiegel Online, chodzi o silniki montowane w SUV-ach Porsche Cayenne i Audi Q7. Przed tymi informacjami uważano, że silniki Audi, z których korzysta też Porsche, są wolne od manipulacji. Jak sprawa się rozwinie – nie wiadomo, jednak pokazuje to, że wcale nie odkryto jeszcze wszystkiego, a skala zjawiska może być naprawdę ogromna.

Problem afery spalinowej dla niemieckiej gospodarki zdaje się być na tyle znaczący, że o jej skutkach wspominają najwyżsi rangą urzędnicy. Wolfgang Schaeuble, niemiecki minister finansów, wskazał skutki tej afery jako największe zagrożenie dla niemieckiej gospodarki (chociaż wciąż, m. in. ze względu na wskazane wyżej powody, nie można dokładnie określić potencjalnej wysokości strat), obok ryzyka związanego z Brexitem oraz prowadzenia przyszłej polityki handlowej w USA. Czy rzeczywiście? Zależy jak na to spojrzeć. Faktycznie, niemiecka branża motoryzacyjna to jeden z koni pociągowych tamtejszego eksportu. Niemcy, z udziałem 7,2% w światowej produkcji aut, są na 4 miejscu, po Chinach, USA i Japonii, a obroty tej branży to prawie 370 mld EUR rocznie. Auta zza naszej zachodniej granicy powszechnie cieszą się uznaniem i postrzegane są jako wyróżniające się jakością wykonania. Afera spalinowa może nadszarpnąć dobrą reputację niemieckich koncernów, ale nie powinna pogrążyć całej branży, która co chwila ma różnego rodzaju wpadki, a to związane z silnikami, a to z bezpieczeństwem. Są to problemy i koszty nie do uniknięcia, aczkolwiek wygląda na to, że koszty afery spalinowej mogą być naprawdę znaczące. Co więcej, kondycja tej branży ma duży związek z polską gospodarką, która sporo sprzedaje do przemysłu motoryzacyjnego, a Niemcy są naszym największym partnerem. Jako przykład negatywnego wpływu afery spalinowej można podać zmniejszenie produkcji diesli, co m. in. przełożyło się na gorszą sprzedaż giełdowego Alumetalu w II kw. bieżącego roku.

Poważniejszym problemem dla całej niemieckiej motoryzacji mogą być zmiany technologiczne zachodzące na rynku. Nie jest to przykład ekwiwalentny, ale można nawiązać do historii fińskiej Nokii, która zbyt późno weszła na rynek smartfonów, co okazało się dla niej gwoździem do trumny. Proces zmiany modeli telefonów był jednak bardzo dynamiczny, w motoryzacji zmiana odbywa się znacznie wolniej, a projektanci i inżynierowie myślą z kilku albo i kilkunastoletnim wyprzedzeniem. Dostrzega się jednak wyraźne odejście od diesli na rzecz małych turbodoładowanych silników benzynowych, jednak prawdziwym wyzwaniem są auta elektryczne. Wygląda na to, że tak będzie wyglądała przyszłość motoryzacji, a powoli zaczyna się już rozgrywka o dominację w tym segmencie. Długoterminowo ewolucja napędu spalinowego w elektryczny może być głównym game changerem na rynku motoryzacyjnym.

 

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

W 4. kwartale 2016 r. PKB (wyrównany sezonowo) w krajach UE28 wzrósł r/r o 1,9 proc., a w krajach strefy euro o 1,7 proc.        W Polsce ten wzrost wyniósł 3,1 proc. – podał Eurostat.

Eurostat podał dane dotyczące wzrostu gospodarczego w krajach UE28 i wszyscy wpadli w zachwyt. W 4. kwartale 2016 r. PKB w Polsce wzrosło w relacji do 4. kwartału 2015 r. o 3,1 proc., co daje nam 5. miejsce w UE28, po Rumunii (4,8 proc.), Słowenii (3,6 proc.), Chorwacji (3,5 proc.) oraz Bułgarii (3,4 proc.). A w stosunku do 3. kwartału 2016 r. wzrost PKB daje nam 2. miejsce w UE po Estonii.

Miejsca na podium się liczą, ale sportowcy gdy tylko z podium schodzą, myślą nie o fanfarach, które były ich udziałem przed chwilą, a ale o tym jak poprawiać wyniki i znajdować się ciągle na podium. I tu mamy z dobrym wynikiem polskiej gospodarki w 4. Kwartale 2016 r. problem. W krajach UE 28 na wzrost PKB w 4. kwartale 2016 r. pracowała nie tylko konsumpcja, ale także inwestycje, które wzrosły o 0,9 proc. r/r. Tymczasem w Polsce inwestycje w 4. kwartale 2016 r. były r/r o 6,4 proc. niższe niż w 4. kwartale 2015 r. (dane odsezonowane). Nasz wzrost bazował na konsumpcji i … zapasach. W EU28 na konsumpcji i inwestycjach. A to ogromna różnica z punktu widzenia zdolności do poprawiania wyników i bycia ciągle w czołówce najdynamiczniej rozwijających się gospodarek w Europie. Przedsiębiorstwa działające w Polsce potencjał ku temu mają. Ale rząd i politycy tak ich wystraszyli w 2016 r., że obawy zmniejszyły skłonność firm do inwestycji. Bez inwestycji nie ma rozwoju, nie ma szans na utrzymanie zdolności do konkurowania, tak na własnym rynku, jak na rynkach zewnętrznych.

Badania nastrojów przedsiębiorców, które zostały zrealizowane na zlecenie Konfederacji Lewiatan pokazują, że w 2017 r. 54 proc. dużych firm planuje wzrost inwestycji, 41 proc. firm średnich i 33 proc. firm małych. Tylko tyle przedsiębiorstw. Tylko, bowiem jesteśmy po roku wstrzemięźliwości inwestycyjnej, mamy wysoki poziom wykorzystania mocy produkcyjnych, a cały rozwinięty świat inwestuje w cyfryzację i robotyzację. My teoretycznie też –  rząd planuje rozbudowywać branżę motoryzacyjną tworząc spółkę, w której udziałowcami są 4 firmy z udziałem skarbu państwa, i której kapitał zakładowy wynosi 10 mln zł. Dla porównania –  jeden z dużych, ale nie największych koncernów samochodowych zainwestował ok. 10 mld euro w konstrukcję własnej platformy modularnej, nowoczesnych silników. Jedna firma, 10 mld euro, a nie 10 mln zł.

Inwestycje w Polsce w branżę motoryzacyjną to naprawdę bardzo dobra decyzja. Jednak jej materializacja nie może bazować na wyjściowym finansowaniu na poziomie 10 mln zł dostarczanym przez podmioty, w których decyzje podejmują politycy i urzędnicy.

Jeśli tak chcemy pobudzać inwestycje, to utracimy nie tylko miejsce na podium, ale będziemy dobiegać do mety na ostatnich miejscach, z dużą zadyszką.

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

 

1,7 miliarda euro – tyle w ubiegłym roku wyniosły nakłady inwestycyjne w projektach realizowanych przy wsparciu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Jednym z liderów inwestycji zagranicznych była branża motoryzacyjna. W Polsce zostały ulokowane fabryki takich międzynarodowych koncernów jak Daimler, Volkswagen czy Toyota. Znajdzie w nich pracę kilka tysięcy osób.

Miniony rok Polska Agencja Inwestycji i Handlu zakończyła z 64 pozytywnymi decyzjami i rekordowymi nakładami inwestycyjnymi na poziomie 1,74 mld euro. Dzięki zapoczątkowanym w 2016 roku projektom powstanie ponad 16 tys. nowych miejsc pracy.

Miniony rok był rekordowy dla inwestycji w Polsce, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Nakłady inwestycyjne wzrosły ponad dwukrotnie do 1,7 mld euro, a dzięki inwestycjom powstanie ponad 16 tys. miejsc pracy. Najważniejsze decyzje inwestycyjne podjęły w ubiegłym roku międzynarodowe korporacje takie jak Daimler, pokazując, że Polska jest stabilną i atrakcyjną destynacją dla inwestorów zagranicznych – mówi Krzysztof Senger, członek zarządu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

Polska potentatem w sektorze motoryzacyjnym

Jak wynika ze statystyk agencji, 12 projektów zrealizowano w sektorze motoryzacyjnym. Wśród kluczowych inwestorów, którzy w 2016 roku pojawili się albo reinwestowali na polskim rynku, są globalne marki, takie jak Daimler, który w Jaworze zbuduje fabrykę silników samochodowych nowej generacji oraz Toyota planująca otworzyć w Wałbrzychu fabrykę automatycznych skrzyń biegów. Japoński koncern chce też rozbudować zakład silników w Jelczu-Laskowicach. Koszt obu inwestycji wyniesie 650 mln euro. Kolejny motoryzacyjny gigant – Volkswagen w październiku ubiegłego roku w Białężycach koło Wrześni oddał do użytku zakład produkujący auta dostawcze, który powstał kosztem 800 mln euro.

Polska jest potentatem w sektorze motoryzacyjnym, zarówno pasażerskim, jak i komercyjnym. Także w sektorze zaawansowanych usług dla biznesu i branżach produkcyjnych związanych z zaawansowanymi technologiami. Jesteśmy hubem automotive, który przyciąga dużo technologicznych i innowacyjnych rozwiązań. Potwierdza to inwestycja LG Chem i inne projekty z tego sektora – dodaje Krzysztof Senger.

Inwestycja koreańskiego LG Chem była jedną z największych w ubiegłym roku. W podwrocławskich Biskupicach Podgórnych firma rozpoczęła budowę fabryki, w której produkowane będą baterie litowe do samochodów elektrycznych. LG Chem zainwestuje w zakład 1,3 mld zł, tworząc tysiąc nowych miejsc pracy.

Potencjał kadrowy Polski przyciąga zagranicznych inwestorów

Jak twierdzą eksperci, Polska to doskonałe miejsce do inwestowania i rozwijania biznesu. W czasach światowego kryzysu ekonomicznego nasz kraj umocnił swoją pozycję nie tylko w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, ale całego kontynentu. Międzynarodowe raporty podkreślają stabilność gospodarczą i polityczną Polski, duży rynek wewnętrzny, korzystne regulacje podatkowe, a także coraz bardziej atrakcyjną infrastrukturę. Mocno rozwinięty i stabilny rynek części oraz komponentów do budowy aut, składający się z ponad 600 fabryk, który zapewnia sprawniejszą logistykę, niższe koszty transportu i pewniejszy łańcuch dostaw to bez wątpienia jedna z najważniejszych przewag konkurencyjnych naszej branży motoryzacyjnej. Zagraniczni inwestorzy podkreślają również dostępność dobrze wykształconych i kompetentnych kadr.

Zagraniczne koncerny, chcąc wykorzystać  potencjał polskich kadr do rozwoju własnych biznesów, coraz chętniej otwierają w Polsce nowe inwestycje. Nasi pracownicy postrzegani są jako wysoko wykwalifikowani i konkurencyjni pod względem finansowym. Atutem polskiej branży motoryzacyjnej jest bardzo dobra kadra inżynieryjna, mocno przedsiębiorcza i myśląca poza schematami. Dzięki temu większość najlepszych pod względem procesowym i jakościowym zakładów należących do korporacji to polskie oddziały. Warto zwrócić uwagę również na to, że coraz więcej młodych Polaków podejmuje studia techniczne, co jest odpowiedzią na potrzeby inwestorów. Należy bowiem pamiętać, że zakłady produkcyjne, nie zatrudniają tylko pracowników szeregowych, ale również wysoko wykwalifikowane kadry menedżerskie, które powinny posiadać kompetencje techniczne – mówi Konrad Królikowski, Associate Manager w Relyon Recruitment & IT Services, firmie specjalizującej się m.in. w rekrutacjach kadry kierowniczej i specjalistycznej dla branży motoryzacyjnej.

Jak wynika z deklaracji inwestorów, w zakładach Toyoty, Daimlera, Volkswagena i LG Chem zatrudnienie znajdzie ponad 4 tys. pracowników.

Źródło: Relyon Recruitment & IT Services

Za nami pierwszy, pełny tydzień urzędowania nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Donald Trump z wielkim zaangażowaniem zabrał się do pracy, świadczy o tym choćby liczba podjętych decyzji i rozmów z międzynarodowymi przywódcami. Nowy prezydent ponownie potwierdził chęć realizowania swoich protekcjonistycznych obietnic wyborczych i to właśnie one osłabiają optymizm związany z planami dotyczącymi stymulacji fiskalnej. Trzymają inwestorów, przedsiębiorców oraz kraje partnerskie w napięciu.

Ostatnio pojawia się coraz więcej pogłosek o tym, że czołowe amerykańskie koncerny, ale nie tylko one, ze względu na nową politykę Białego Domu mogą przenieść swoją produkcję do Stanów. Czy to oznacza, że reformy Donalda Trumpa przyniosą zapowiadany sukces?

Tajwański Foxconn, światowy gigant sprzętu elektronicznego, jeden z producentów iPhone’ów i komputerów Mac dla Apple’a, nie wyklucza otwarcia nowej fabryki ekranów telewizyjnych w Stanach. Pod koniec ubiegłego roku pojawiły się informacje o planach przeniesienia całej produkcji Apple’a z Chin do USA. Ford zrezygnował z inwestycji w Meksyku na rzecz otwarcia nowej fabryki w Michigan. Na pogróżki dotyczące nałożenia cła na produkowane przez GM samochody w Meksyku, jeszcze przed inauguracją prezydenta – elekta, GM odpowiedział, że oczekuje z niecierpliwością na nowego, pro – gospodarczego i skoncentrowanego na Stanach prezydenta. Czy Donald Trump może zatrząść dotychczasową swobodą w handlu międzynarodowym?

W przypadku Apple’a, wspomniane doniesienia zostały szybko zdementowane przez samą firmę, która podkreśla, że przeniesienie produkcji z Chin do Stanów jest niemożliwe ze względu na zbyt wysokie koszty, nawet jeżeli zostanie nałożone zapowiadane cło na chińskie towary. Co więcej, warto powołać się na słynną rozmowę Baracka Obamy ze Stevem Jobsem, w trakcie której współzałożyciel Apple’a powiedział, że jego firma nigdy nie wróci do Stanów, bowiem chce pełnej automatyzacji produkcji – to znacznie tańsze rozwiązanie od kosztów siły roboczej w Chinach a tym bardziej w USA. Ponadto Apple na pewno pamięta nieudaną przeprowadzkę Motoroli z lat 2013 – 2014. Dlatego wiele wskazuje na to, że protekcjonizm Donalda Trumpa przyczyni się jedynie do wzrostu cen krajowej elektroniki. W efekcie na jego polityce ucierpi przede wszystkim konsument.

W nieco innej sytuacji znajduje się branża motoryzacyjna, która dość otwarcie wyraża swoje obawy. Lista firm, które w istotny sposób mogą odczuć nową politykę celną jest długa: GM, Ford, Audi, BMW, Daimler, a nawet Toyota. Produkcja wszystkich wymienionych koncernów, w mniejszym lub większym stopniu, zlokalizowana jest w Meksyku, który nie tylko zapewnia dostęp do znaczniej tańszej siły roboczej, ale także gwarantuje bezcłowy eksport samochodów do USA. Nałożenie daniny w wysokości 35% bardzo zmieni pozycję tych fabryk. Na uwagę zasługuje fakt, że Donald Trump doskonale zdaje sobie sprawę, że same bariery handlowe nie zachęcą firm do bardzo drogich i mało konkurencyjnych Stanów Zjednoczonych. Dlatego też nowy prezydent planuje reformy fiskalne i prawne, które uatrakcyjnią amerykański klimat do prowadzenia biznesu. Jednak trudno odpowiedzieć na pytanie, czy motoryzacyjni giganci powrócą do Stanów, bowiem potencjalne koszty tego przedsięwzięcia mogą okazać się zbyt duże. Niemniej, w przypadku konsekwentnie realizowanej polityki Białego Domu, branża będzie zmuszona przeorganizować swój model biznesowy.

Póki co Donald Trump potwierdza, że będzie konsekwentnie realizował swoją politykę. To oznacza, że stopniowe odwracanie się Stanów od globalizacji i wolnego handlu wydaje się kwestią czasu. Czy ta strategia sprawi, że Ameryka znów będzie wielka? Osiągnięcia na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat wyraźnie temu zaprzeczają. Dynamiczny rozwój globalnej gospodarki jest przede wszystkim efektem rozszerzającej się skali wolnego handlu i globalizacji, która oczywiście nie jest pozbawiona wad. Mimo wszystko bilans zysków i strat zdecydowanie przemawia za dotychczasowym kierunkiem. Tymczasem Donald Trump wydaje się iść pod prąd, kierując się tylko i wyłącznie krótkoterminowymi skutkami swoich decyzji. Trzeba też pamiętać, że kraje partnerskie z całą pewnością zdecydują się na kroki odwetowe, co może prowadzić do coraz rzadziej spotykanych wojen handlowych.

Trudno odnaleźć historyczny przykład, w którym to zamykanie gospodarki okazało się dla niej źródłem sukcesu. Z kolei wzrost protekcjonizmu, w czasach gdy gospodarki tworzą system naczyń połączonych, może spowolnić rozwój globalny, tym bardziej że w ostatnich latach nastroje anty – globalizacyjne przybierają na sile nie tylko w Stanach. To sprawia, że w takim przypadku przedsiębiorstwa będą musiały skonfrontować swoje dotychczasowe strategie.

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Przedstawiciele sektora motoryzacyjnego w Polsce jeszcze nigdy nie byli tak optymistyczni w swoich prognozach dotyczących produkcji. Aż 68% reprezentantów automotive spodziewa się, że produkcja w ich fabrykach w najbliższych sześciu miesiącach wzrośnie. Jest to wynik o 9 p.p. wyższy niż w poprzednim roku i jednocześnie najlepszy, od kiedy badanie jest realizowane – wynika z raportu „MotoBarometr 2016. Nastroje w automotive. Polska, Czechy, Niemcy, Rosja, Słowacja” przygotowanego przez Exact Systems, firmę kontrolującą jakość części samochodowych. Co więcej, na większe zamówienia liczy też ponad połowa przedstawicieli motobranży na Słowacji, w Rosji i Czechach, tylko w Niemczech widać nieco słabsze nastroje.

Na prosperity w automotive w danym kraju wpływa kilka czynników. Między innymi zbudowanie nowej fabryki pod produkcję nowego modelu samochodu czy nowych podzespołów samochodowych. Informacji o takich inwestycjach w ostatnich miesiącach mieliśmy kilka. Niedawno została otwarta fabryka Volkswagena we Wrześni, a w najbliższych latach zostaną uruchomione zakłady wytwarzające silniki Toyoty i Daimlera. Co więcej, łańcuchy produkcyjne w branży motoryzacyjnej są bardzo umiędzynarodowione, dlatego na wzrosty będą miały wpływ także zwiększone zamówienia składane przez zagranicznych partnerów. A jak widać z naszego badania, przedstawiciele czeskiego czy słowackiego automotive, dokąd eksportujemy coraz więcej mototowarów, zgłaszają wzrost produkcji w ich fabrykach. Te wszystkie czynniki sprawiają, że przedstawiciele branży motoryzacyjnej w naszym kraju w najbliższych miesiącach będą pracować na najwyższych obrotach i śrubować kolejne rekordy produkcji czy eksportu produkcji sprzedanej – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems S.A.

Polska na czele motoryzacyjnego peletonu

Przedstawiciele sektora motoryzacyjnego w Polsce są wśród zbadanych państw największymi optymistami, jeśli chodzi o produkcję w branży.

ee

Aż dwóch na trzech zapytanych spodziewa się, że produkcja w ich fabrykach w najbliższych sześciu miesiącach wzrośnie. Jest to wynik o 9 p.p. wyższy w porównaniu do poprzedniego roku (lipiec 2015: 59%) i jednocześnie najlepszy, od kiedy badanie jest realizowane. Jedna czwarta zapytanych uważa, że wartość produkowanych przez nich wyrobów pozostanie na podobnym poziomie. Na większe zamówienia liczy też ponad połowa przedstawicieli automotive na Słowacji, w Rosji i Czechach. Tylko w Niemczech widać nieco słabsze nastroje – tutaj tylko jedna trzecia liczy na wzrost produkcji, a ponad 60% zapytanych nie spodziewa się większych zmian.

W sektorze dostawców obecnie trudno wskazać tylko kilka realizowanych inwestycji czy reinwestycji, gdyż bardzo wiele firm rozbudowuje swoje zakłady lub zwiększa, poprzez park maszynowy, moce produkcyjne. Oddzielną kwestią jest wpływ takich projektów jak Jaguar Land Rover w słowackiej Nitrze na sieć dostawczą także w naszym kraju. Wszystkie te aspekty spowodują wzrost, pod każdym względem, wyników sektora motoryzacyjnego w 2017 roku i kolejnych latach – podkreśla Rafał Orłowski, Partner w AutomotiveSuppliers.pl.

Zagranica napędza automotive w Polsce

Ponad połowa przedstawicieli branży motoryzacyjnej w Polsce upatruje szansy na wzrost produkcji dzięki nowym zamówieniom od zagranicznych partnerów. W szczególności, 36% zapytanych liczy na zlecenia od obecnych klientów z zagranicy, a 19% spodziewa się zleceń od nowych zagranicznych klientów. Na wzrost produkcji będą miały wpływ także firmy z Polski (41%). Tylko 1% respondentów liczy na zamówienia w związku z otwarciem nowej fabryki samochodów.

ef

Skąd tak optymistyczna ocena koniunktury? – Polska od wielu lat jest postrzegana jako kraj o stabilnej sytuacji politycznej, silnym otoczeniu prawnym i ekonomicznym, z rozwijającą się i nowoczesną infrastrukturą. Jeśli dodamy do tego konkurencyjne koszty pracy i wysokiej jakości zaplecze inżynierskie z szeroką bazą fabryk dostawców dla automotive, to uzasadnione jest, że przedstawiciele branży spodziewają się wielu nowych zleceń zarówno ze strony krajowych jak i zagranicznych partnerów, a w konsekwencji prognozują wzrost produkcji w najbliższych miesiącach – podsumowuje Paweł Gos z Exact Systems.

Exact Systems S.A.

Z trzeciej edycji „Badania opinii i nastrojów przedstawicieli Automotive” przeprowadzonego przez Exact Systems, firmę kontrolującą części samochodowe, wynika, że przedstawiciele sektora motoryzacyjnego w Polsce są bardzo optymistyczni, jeśli chodzi o produkcję i zatrudnienie w branży. Aż 59% przedstawicieli Automotive spodziewa się, że produkcja w ich fabrykach w najbliższych sześciu miesiącach wzrośnie. Jest to wynik o 11 p.p. wyższy w porównaniu do poprzedniego roku i jednocześnie najlepszy, od kiedy badanie jest realizowane. Co więcej, 39% przedsiębiorstw zamierza w drugiej części tego roku zwiększyć zatrudnienie.

– Aby celnie ocenić szanse i perspektywy branży motoryzacyjnej w naszym kraju, należy w pierwszej kolejności spojrzeć na rynek europejski, od którego jesteśmy uzależnieni. A tam dzieje się bardzo dobrze. Sprzedaż samochodów osobowych rośnie nieprzerwanie od niemal dwóch lat, a w związku z tym i fabryki europejskie więcej produkują.Co więcej, od kilku miesięcy mamy do czynienia z utrzymującymi się niskimi cenami ropy, co lekko stymuluje rynek i zachęca do zakupów,To pozytywnie wpływa na kondycję zakładów motoryzacyjnych w Polsce, których wyroby w ponad 80% trafiają do państw Unii Europejskiej, w tym głównie do Niemiec – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems i ekspert Polskiej Izby Motoryzacji. – Dobry klimat w branży potwierdzają opinie samych dostawców części samochodowych, których prognozy, zarówno w zakresie wzrostu produkcji jak i zatrudnienia, są najlepsze od trzech lat. Takie informacje w połączeniu z dobrymi wskaźnikami makroekonomicznymi i danymi dotyczącymi polskiego przemysłu skłaniają mnie do optymistycznego przypuszczenia, że obecny rok będzie bardzo dobry dla branży motoryzacyjnej w Polsce – dodaje Paweł Gos.

Dostawcy będą produkować więcej części samochodowych

Tegoroczna edycja „Badania opinii i nastrojów przedstawicieli Automotive” pokazuje, że w odniesieniu do przewidywanej produkcji mamy do czynienia z największym optymizmem przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych w Polsce od trzech lat. Więcej niż połowa respondentów (59%) spodziewa się, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy produkcja w ich fabrykach wzrośnie. Jest to wynik o 11 p.p. lepszy niż rok temu (2014r.: 48%). Jedna czwarta zapytanych uważa, że wartość produkowanych przez nich części pozostanie na podobnym poziomie (24%, 2014 r.:50%), a tylko 3%, że spadnie (2014 r.: 2%).

Skąd tak dobra ocena koniunktury w polskiej motoryzacji? – Polska od lat jest postrzegana jako kraj o stabilnej sytuacji politycznej, silnym otoczeniu prawnym i ekonomicznym, z rozwijającą się i nowoczesną infrastrukturą. Jeśli dodamy do tego konkurencyjne koszty pracy i wysokiej jakości zaplecze inżynierskie z szeroką bazą już istniejących fabryk dostawców dla Automotive, to mamy argumenty, aby definiować Polskę jako Best Cost Country. Już nie mówimy o naszym kraju „Low Cost Country”, gdyż ten termin przesunął się obecnie w kierunku Rumunii, Bułgarii czy krajów bałkańskich. To polskim fabrykom daje szanse na kolejne zamówienia, a całemu krajowi na nowe inwestycje motoryzacyjne w perspektywie kolejnych lat – ocenia Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w Exact Systems.

… i zatrudniać więcej pracowników

Rosnące zamówienia na części i podzespoły samochodowe będą miały efekt w postaci zwiększenia zatrudnienia. Aż 39% zapytanych przez Exact Systems przedstawicieli sektora Automotive planuje w drugiej części tego roku wzrost liczby etatów w swoich fabrykach. Jest to wynik podobny do ubiegłorocznego (2014 r.: 38%). Ogłoszenia rekrutacyjne będą dotyczyć głównie pracowników produkcyjnych (59%), koordynatorów (8%), a 5% przedsiębiorców deklaruje, że będzie poszukiwać menadżerów i kierowników. Jedna trzecia respondentów (34%) zamierza utrzymać zatrudnienie na podobnym poziomie, co obecnie. Tylko 2% myśli o jego redukcji, a jedna czwarta nie potrafiła określić, jakie są plany firmy dotyczące zatrudnienia.

Jeśli spojrzymy na plany przedsiębiorców dot. wynagrodzenia pracowników, to widzimy, że 5% z nich planuje podwyższenie płac, a 17% ich utrzymanie na niezmienionym poziomie. O obniżce myśli tylko 1%.

Obserwacje przedstawicieli Work Service, największej agencji zatrudnienia w Polsce, potwierdzają wyraźne ożywienie w branży Automotive. – W ostatnich miesiącach motoryzacja notuje jedne z największych wzrostów zapotrzebowania na pracowników. Mamy w tym sektorze powoli do czynienia z rynkiem pracownika, ponieważ deficyty zatrudnienia przekraczają już 30%. W takich regionach jak Wielkopolska czy Śląsk, gdzie mamy do czynienia z relatywnie niskim poziomem bezrobocia i gdzie lokowane są największe inwestycje motoryzacyjne, występują w wielu przypadkach trudności ze znalezieniem odpowiednich specjalistów. Dlatego to wykwalifikowani pracownicy zaczynają w coraz większym stopniu dyktować warunki na rynku, co branża Automotive zaczyna wkalkulowywać w swoich budżetach po stronie potencjalnych wzrostów wynagrodzeń – mówi Tomasz Hanczarek, prezes zarządu Work Service S.A.

Mniejsze nadzieje na nowy zakład i model samochodu

Zdaniem przedstawicieli polskiego Automotive, w najbliższych trzech latach siłą napędową polskiej motoryzacji może być uruchomienie nowego zakładu produkcyjnego lub produkcja nowego modelu samochodu w Polsce. Jednak w porównaniu do ubiegłorocznej edycji badania takie przekonanie jest mniej wyraźne. Podczas gdy rok temu aż 31% respondentów dostrzegało największą możliwość rozwoju polskiej motoryzacji w nowym zakładzie produkcyjnym, w tym roku zadeklarowało tak 23% zapytanych osób. Na nowy model samochodu liczyło w 2014 r. 30% firm, w tym roku tylko 18%. Podobnie jak rok temu, na kolejnych miejscach znalazły się systematyczna poprawa jakości (15%) i rozwój nowych technologii (14%).

– Na prosperity w branży motoryzacyjnej w danym kraju wpływają przede wszystkim dwa czynniki – uruchomienie produkcji nowego modelu auta w już istniejącym zakładzie lub zbudowanie nowej fabryki pod produkcję nowych podzespołów samochodowych. One w konsekwencji przynoszą polskiej gospodarce kilka tysięcy nowych miejsc pracy oraz lepszą infrastrukturę. Tego życzą sobie nie tylko przedstawiciele branży motoryzacyjnej, co wynika z naszych badań, ale także polski rząd, który dokłada wszelkich starań, żeby przyciągnąć do Polski nowych inwestorów. Jak wynika z ostatnich danych PAIiIZ, motoryzacja była branżą, w której w pierwszym półroczu tego roku zostało zrealizowanych najwięcej inwestycji zagranicznych – mówi Paweł Gos z Exact Systems.

Czy rzeczywiście Polska ma szansę na nowe inwestycje? – W ostatnich miesiącach pojawiły się nowe wieści o planach budowy fabryki przez Jaguar Land Rover należącego do indyjskiego producenta samochodów Tata Motors. Lista rozważanych lokalizacji skróciła się obecnie do Polski i Czech. Jeśli udałoby nam się taką inwestycję zdobyć, zatrudnienie otrzymałoby ok. 6 tysięcy osób – dodaje Opala.

Metodologia badania

„Badanie opinii i nastrojów przedstawicieli Automotive” zostało przeprowadzone przez firmę Exact Systems
w maju i czerwcu 2015 r. na celowej próbie przedstawicieli firm z sektora Automotive będących klientami Exact Systems. Wśród nich znajdują się m.in. producenci samochodów, poddostawcy części i komponentów samochodowych Tier I i Tier II takich jak wycieraczek, szyb samochodowych, dachów, kolumn kierowniczych czy elementów bezpieczeństwa. Wielkość próby wyniosła 100 respondentów. Badanie zrealizowano metodą telefonicznych wywiadów (CATI).

Branża motoryzacyjna w Polsce to ponad 400 producentów samochodów i części, którzy w sumie zatrudniają ponad 160 tys. pracowników[1]. Każdego dnia dealerzy, fabryki samochodów, dostawcy części oraz biura międzynarodowych koncernów rekrutują kolejnych kandydatów. Tylko w III kwartale br. pracodawcy z tego sektora opublikowali na portalu Pracuj.pl aż 2375 ogłoszeń. Coraz częściej korzystają przy tym z zaawansowanych technologicznie narzędzi do kompleksowego prowadzenia procesów rekrutacyjnych, m.in. takich jak eRecruiter.

Z drugiej edycji „Badania opinii i nastrojów przedstawicieli Automotive” przeprowadzonego w czerwcu przez Exact Systems wynika, że ponad 1/3 zapytanych przedstawicieli sektora Automotive planuje w drugiej części roku zwiększenie liczby etatów w swoich fabrykach[2]. To oznacza, że poziom rekrutacji prowadzonych przez motofirmy w ostatnich miesiącach tego toku albo będzie utrzymywał się na dotychczasowym wysokim poziomie, albo będzie jeszcze rósł. W związku z tym także zapotrzebowanie na systemy, które dają możliwość zarządzania dużą liczbą aplikacji, znacząco przyspieszają pracę i umożliwiają realizację dużej liczby projektów rekrutacyjnych jednocześnie, będzie coraz większe – podkreśla Marcin Sieńczyk z eRecruitment Solutions.

Motofirmy korzystają z ATS

Scania, Volkswagen Group Polska, Exact Systems to wybrane firmy, które zdecydowały się na optymalizację swoich procesów rekrutacyjnych poprzez ATS (ang. applicant tracking system). Jest to dedykowana platforma internetowa do zarządzania rekrutacjami, która umożliwia prowadzenie bazy kandydatów, sortowanie aplikacji pod kątem różnych wymagań, publikowanie ogłoszeń rekrutacyjnych oraz komunikację z kandydatami. Zdaniem Beaty Orczyk,specjalisty ds. Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Scania Polska, efektywna rekrutacja w Automotive toproces dopasowany do danego stanowiska, dobrze zaplanowany w czasie oraz wykorzystujący odpowiedne narzędzia diagnostyczne. Niezbędnym elementem w każdym procesie rekrutacji w Automotive jest narzędzie eRecruiter, które pozwala sprawnie zarządzać aplikacjami oraz kontaktować się z kandydatami o każdej porze i z każdego miejsca na świecie – mówi przedstawicielka Scanii.

Spotykamy się z coraz większym zainteresowaniem naszą aplikacją ze strony firm działających na rynku motoryzacyjnym. Współpracę z nami kontynuują także Bawaria Motors/PGA Polska, Faurecia czy Delphi Poland. Dla nich jest to ciekawa alternatywa dla tradycyjnego sposobu rekrutacji prowadzonego ze skrzynek e-mail, a dodatkową zaletę stanowi fakt, że system jest zintegrowany z różnymi serwisami z ogłoszeniami o pracę – dodaje Sieńczyk.

Alians nowych technologii, HR i Automotive – dlaczego?

Pracodawcy sektora Automotive szukają nowych rąk do pracy praktycznie codziennie. Jeśli firma prowadzi jednocześnie kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procesów rekrutacyjnych, tradycyjne narzędzia takie jak ogłoszenia w gazetach i na portalach, rekrutacje wewnętrzne, rekomendacje nie są wystarczające. Specjaliści ds. HR wspólnie z zarządzającymi firmami coraz częściej wybierają elektroniczne wsparcie dla procesów rekrutacji. Lista korzyści, jakie przynosi jest długa, a najważniejsze z nich dla przedstawicieli Automotive to: skrócenie czasu poszukiwania kandydata, odciążenie skrzynek e-mail, gdyż wdrożenie systemu eRecruiter pozwala na zgromadzenie wszystkich aplikacji w jednej bazie, wyłowienie perełek i znalezienie pracownika, który spełnia wymagania oraz idealnie pasuje do DNA firmy, oraz bieżący kontakt z kandydatem.

Zalety eRecruitera docenia Dariusz Dengusiak, dyrektor operacyjny w Exact Systems, firmie kontrolującej jakość części samochodowych. Usługowa działalność naszej firmy opiera się na rozproszonej po całym kraju strukturze oddziałów, a każdy z naszych Klientów ma indywidualne wymagania dotyczące Kontrolerów Jakości dedykowanych do realizacji projektów. Dzięki architekturze systemu eRecruiter poszczególne projekty rekrutacyjne w łatwy sposób dostosowujemy do specyfiki Klientów, następnie zebrane aplikacje w prosty sposób filtrujemy i wybieramy te najlepiej spełniające określone kryteria. Warto także podkreślić, że na skuteczność procesu rekrutacji w Automotive ma istotny wpływ konsekwentnie realizowany proces budowy organizacji przyjaznej indywidualnemu rozwojowi pracownika wspierany odpowiednimi procedurami i narzędziami, właśnie takimi jak eRecruiter – mówi Dengusiak.

Sektor Automotive jest bardzo istotną gałęzią polskiej gospodarki. Co prawda nie mamy własnej marki samochodowej, a nasza mapa producentów aut jest dosyć uboga i liczy zaledwie trzy koncerny, to jednak jesteśmy jednym z największych produkcyjnych zagłębi części i akcesoriów w Europie. Z miesiąca na miesiąc słyszymy o kolejnych nowych inwestycjach na terenie naszego kraju, co bardzo istotnie przekłada się na wzrost zatrudnienia. W związku z tym, firmy w branży zatrudniające od kilkuset do nawet kilku tysięcy pracowników, szukają nowych sposobów rekrutacji, które oszczędzą czas, a jednocześnie pozwalają znaleźć najbardziej wartościowych kandydatów – podsumowuje Marcin Sieńczyk, dyrektor zarządzający eRecruitment Solutions.

[1] Dane Ministerstwa Gospodarki za 2013 r.: http://www.slideshare.net/Piechocinski/wyniki-polskiego-przemyslu-i-rynku-motoryzacyjnego
[2] Exact Systems; http://www.exactsystems.pl/komunikaty-prasowe/optymistyczne-prognozy-dla-produkcji-i-zatrudnienia-w-polskiej-motoryzacji,news,228,1045.php?year=2014&month=6
źródło: eRecruitment Solutions sp. z o.o./ Grupa Pracuj S.A.

Eksperci

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

Przasnyski: Płacowa zadyszka. Górnicy, handlowcy, lekarze i budowlańcy mogą się jednak cieszyć

W pierwszym kwartale 2018 roku tempo wzrostu wynagrodzeń nieznacznie spadło. To prawdopodobnie jedyn...

AKTUALNOŚCI

Więcej oddanych mieszkań niż przed rokiem – inwestorzy i spółdzielnie mieszkaniowe mają

GUS poinformował o statystykach oddanych do użytku mieszkań - w okresie pierwszych pięciu miesięcy 2...

Parlament Europejski przeciwny trzem mandatom TRAN

Parlament Europejski zagłosował przeciwko trzem mandatom Komisji Transportu i Turystyki (TRAN) dotyc...

Kolejny pomysł rządu: Wyposażenie+

Z rozmowy portalu money.pl z Jadwigą Emilewicz, Ministrem Przedsiębiorczości i Technologii, dowiedzi...

Inflacja przyspiesza zgodnie z planem

Jak informuje nas Gerda Broker, potwierdziły się wstępne szacunki GUS oraz prognozy analityków, doty...

Akcje giełdowego ALTUS TFI S.A. z rekordową stopą dywidendy aż 13,2%

Akcjonariusze notowanego na warszawskiej giełdzie niezależnego ALTUS TFI S.A. poparli w poniedziałek...