piątek, Wrzesień 20, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "biznes sport"

biznes sport

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na polskim rynku sportowym ostatnich lat. W kwietniu 2014 roku jego twórca Jaro Bieniecki sam wbijał słupki pod przeszkody na pierwszych zawodach na warszawskim torze wyścigów konnych na Służewcu. W pierwszym evencie wzięło udział około 700 osób, dziś Runmageddon zdominował polski rynek. Ma dwie trzecie udziałów w rynku biegów przeszkodowych (OCR – Obstacle Course Race).

W organizowanych co dwa tygodnie eventach w roku 2018 roku wystartowało 67 tys. zawodników dorosłych i 12 tys. dzieci w Runmageddon Kids. Polska marka w ubiegłym roku rozpoczęła ekspansję i wyszła już poza granice kraju, organizując dwie  imprezy wyjazdowe w Gruzji i w Maroku pod egidą Runmageddon Global. Planując dalszy zagraniczny rozwój w maju 2019 organizatorzy stworzyli spółkę akcyjną RUNMAGEDDON S.A. w dniu 13 czerwca wystartowali z emisją akcji spółki.

Narodziny legendy

Runmageddon narodził się w głowie Jaro Bienieckiego, menedżera z doświadczeniem z siedmiu branż. Bieniecki wystartował w 2013 roku w biegu przeszkodowym pod Berlinem. Już na trasie wymyślał swoje przyszłe przewagi konkurencyjne: musi być więcej przeszkód, trasa dokładnie oznaczona, pomiar czasu, nagrody dla zwycięzców. Postanowił postawić na jakość, żeby jego biegi były najlepsze na świecie.

Zobacz też:

Pół roku później – w kwietniu 2014 roku – odbył się w Warszawie pierwszy Runmageddon. Budowę przeszkód Bieniecki powierzył dwóm firmom – jednej specjalizującej się w eventach rowerowych, a drugiej w kładzeniu dachów, ponieważ nie istniały jeszcze firmy specjalizujące się w OCR. W pierwszym roku działalności odbyły się cztery eventy, w których wzięło udział około 3 tys. uczestników. Bieniecki to wszystko uwzględniał w swoim długoterminowym biznesplanie. Postanowił zainwestować więcej w produkt na najwyższym poziomie, by uzyskać dominującą pozycję na rynku. Bo rynek ten będzie rósł z roku na rok. W Stanach Zjednoczonych, gdzie zaczęła się moda na biegi przeszkodowe już w 2011 roku startowało w nich milion osób. Ponieważ w USA mieszka 10 razy więcej ludzi niż w Polsce, matematyczny przelicznik kazał się spodziewać u nas 100 tys. uczestników zawodów OCR.

Rachunki odnośnie do wzrostu rynku okazały się słuszne. W Stanach obecnie staruje 6 mln osób. W Polsce liczba uczestników Runmageddonu rosła w postępie geometrycznym. Już w drugim roku działalności eventy ukończyło około 17 tys. osób, w kolejnym około 34 tys., a w 2018 – 67 tys. plus 12 tys. dzieci w biegach dziecięcych.

Marce udało się uzyskać dominującą, a wręcz hegemonistyczną pozycję na rynku. Dwie trzecie startów w OCR w Polsce to Runmageddony! Bieniecki lubi powtarzać, że nie chce, żeby uczestnicy wychodzili z eventów zadowoleni – bo mają być zachwyceni. Po każdej imprezie organizatorzy badają tzw. współczynnik NPS – Net Promoter Score. To różnica między tymi, którzy „zdecydowanie poleciliby imprezę swoim znajomy”, a tymi, którym średnio się podobało lub nie podobało wcale. Wyniki powyżej 0 są uznawane za dobre, powyżej 50 za doskonałe. Na pierwszym evencie Runmageddon uzyskał ocenę 66 pkt., a obecnie wynik waha się między 70 a 90. Sytuuje to Runmageddon w kategorii „love brands”.

Sama nazwa biegów jest używana potocznie jako synonim biegów przeszkodowych. „Startuję w runmageddonach” może oznaczać różne zawody typu OCR – podobnie jak stało się w przeszłości z adidasami, elektroluksem czy rowerem.

Fot. archiwum prywatne

Na podbój globu

Cel jaki prezes Jaro Bieniecki postawił sobie na rok 2019, to 100 tys. uczestników eventów (łącznie z dziećmi). Ale ważniejszym celem Runmageddonu jest wejście na europejski i światowy rynek biegów przeszkodowych.

Na światowe rynki prowadzą trzy drogi. Pierwsza to imprezy Runmageddon Global. W roku 2018 i 2019 odbyły się już dwie takie imprezy – w Gruzji na Kaukazie i w Maroku na Saharze. To kilkudniowe biegi etapowe, w których startowało po kilkadziesiąt zawodników.  Marka będzie rozwijana, na jesieni 2019 roku biegacz znów wystartują na Kaukazie. Druga droga to Runmageddon Akwizycje. W ramach akwizycji firma Extreme Events – właściciel marki Runmageddon – planuje również przejmowanie firm organizujących (z małym lub średnim powodzeniem) biegi przeszkodowe w innych krajach. Rozpoczęto już rozmowy w krajach UE sąsiadujących z Polską. W związku z prognozowanym wzrostem zainteresowania OCR na całym świecie spółka planuje wprowadzenie franczyzy w krajach o odmiennych uwarunkowania prawnych, geograficznych i kulturowych. Runmageddon Franczyza ma od 2020 roku pojawiać się co roku w kolejnym kraju spoza UE.

Już w ten weekend Gdynia będzie sportowym punktem na mapie Polski. W dniach 3–5 sierpnia odbywa się bowiem Enea IRONMAN 70.3 – jedna z największych triathlonowych imprez sezonu, która okazuje się skutecznym narzędziem do promocji – ale nie tylko. Organizatorzy zadbali o znanych muzyków, gwiazdy telewizji i sportu, a także całą masę  atrakcji dla kibiców.

Triathlonowe święto w Gdyni przyciągnie tysiące triathlonistów z całej Europy i nie tylko. Główny dystans to tytułowe 1/2 Iron Man (70.3), dodatkowo będzie można zmierzyć się z dystansem Sprint oraz w sztafecie na dystansie Sprint. Dla najmłodszych przewidziane zostały zawody Iron Kids dla różnych grup wiekowych.

– Ogromnie cieszy nas rosnąca popularność triathlonu. To znak, że energia od Enei jest doskonale wykorzystywana. Dla nas to powód do radości, że możemy towarzyszyć zawodnikom, w tym także licznej grupie naszych pracowników w pokonywaniu własnych słabości i realizacji pasji – powiedział Sławomir Krenczyk, dyrektor Departamentu PR i Komunikacji Enei.

Sport i biznes – światy wyjątkowo sobie bliskie

Święto sportu to nie tylko rywalizacja, emocje i pot – to także wielkie przedsięwzięcie biznesowe. Istnieje wiele badań potwierdzających, że sponsoring sportowy to jedno z najefektywniejszych narzędzi marketingowych – to także wyjątkowo dobry kanał komunikacji budujący pozytywne skojarzenia. Sport i biznes opierają się na podobnych wartościach – na cierpliwości i wytrzymałości w dążeniu do celu. Podobne wnioski płyną z Gdynii – organizatorzy Enea IRONMAN słusznie zauważają, że sport i biznes łączą się ze sobą od zawsze. – Triathlon jest o tyle wdzięczną konkurencją sportową, że nie jest to połączenie czysto formalne, ale jak najbardziej namacalne. Wielu z partnerów Enea IRONMAN 70.3 Gdynia jest czynnie zaangażowana w tę dyscyplinę. Nie tylko wspierają nas, jako organizatorów, ale także sami startują w naszych zawodach. Zupełnie inaczej współpracuje się z ludźmi, którzy sami dany sport uprawiają. Na liście startowej Enea IRONMAN 70.3 Gdynia są między innymi pracownicy sponsora tytularnego zawodów – grupy Enea, jest sztafeta miejska, w której biegnie prezydent miasta Gdyni, jest drużyna Citi Handlowy i wielu innych naszych partnerów specjalnie dla portalu BiznesTuba.pl, komentuje Natalia Jędrzejczyk, rzecznik prasowy Enea IRONMAN 70.3 Gdynia.

Enea Ironman Gdynia 2017-08-05 Gdynia sm 274

Zapytaliśmy także jak kształtuje się impreza w oparciu o partnerów biznesowych, czyli kto wspiera wydarzenie:

W Enea IRONMAN 70.3 Gdynia i imprezach towarzyszących bierze udział 4 tysiące uczestników. Wspiera nas ponad 30 partnerów biznesowych, z różnych dziedzin. Jest wśród nich producent rowerów Giant, jest nasz partner technologiczny marka Saucony oraz nasz partner motoryzacyjny – Mercedez-Benz. Oprócz tego przy projekcie współpracujemy z firmą Shimano, Lech Free, Wiśniowski, RedBull, Tidal, Cisowianka, Citi Handlowy, Domino’s Pizza,  VGL Group, PowerBar, Atende Software czy SailFish – dodaje Natalia Jędrzejczyk.

Katarzyna Stankiewicz ambasadorką tegorocznej imprezy

Tegorocznym Ambasadorem Enea IRONMAN 70.3 Gdynia została piosenkarka Katarzyna Stankiewicz, która w sobotę zadebiutuje w zawodach triathlonowych, na dystansie sprinterskim. − To będzie mój pierwszy udział w imprezie sportowej. Nie czuję tremy i nie porównałabym tego z występem na scenie, gdyż emocje się skrajnie różne. Szykuję się do tego startu od paru miesięcy, czuję się przygotowana na tyle, by skończyć triathlon i zmieścić się w dwóch godzinach. Polubiłam to, co sport robi z moim ciałem i umysłem. Zostanę z nim na dłużej, choć jeszcze nie wiem w jakim zakresie.- mówiła na konferencji prasowej Katarzyna Stankiewicz, piosenkarka, autorka tekstów, ambasadorka zawodów – komentuje artystka.

Sport to także wyjątkowo skuteczny marketing

Takie wydarzenia jak Enea IRONMAN to z pewnością wyjątkowo przemyślana impreza pod kątem marketingowym – nie dość, że do nadmorskiego miasta przybywają tysiące uczestników nie tylko z Polski, ale także z niemal 50 krajów świata, to sama formuła wydarzenia przyciąga kolejne tysiące kibicujących oraz mieszkańców pobliskich miejscowości, którzy przyglądają się elementom identyfikacji wizualnej danych firm, siedzą na obrandowanych leżakach, wspierają uczestników rozdawanymi przez organizatorów marketingowymi gadżetami do kibicowania z logotypami partnerów. W strefie dla uczestników triathlonu, organizatorzy przygotowali strefy posiłków i napojów, które także są idealną okazją do budowania relacji z daną marką z sektora gastronomicznego czy alkoholowego (a piwo, tak ważne przy nawodnieniu uczestników, na IRONMAN leje się przecież hektolitrami).

Enea Ironman Gdynia 2017-08-05 Gdynia sm 769

Dla wszystkich gości, organizatorzy przygotowali także szereg atrakcji dla całych rodzin. Motywem przewodnim tegorocznej Strefy Rodzinnej w ramach Enea IRONMAN 70.3 Gdynia są Hawaje, bo to właśnie Hawaje są kolebką światowego triathlonu. W tym roku mija równo 40 lat od pierwszych, historycznych zawodów IRONMAN. Z okazji Enea IRONMAN 70.3 Gdynia na Plaży Miejskiej w Gdyni „wyrosną” palmy, a dla kibiców i plażowiczów odbędą się pokazy tańca Hula, tradycyjnego tańca hawajskiego. Nie lada atrakcją będą warsztaty z lepienia zamków z piasku dla dzieci, które są zaplanowane na sobotę i niedzielę (4-5 sierpnia). Oprócz tego przez cały weekend w Strefie Rodzinnej będzie można bezpłatnie korzystać z wielu innych atrakcji m.in. skimboardu, trampoliny czy basenu z piłeczkami. A w strefie animacji dla najmłodszych także malowanie buziek i wielkie bańki mydlane. Odbędą się także projekcie filmowe.

Wielkie święto triathlonu w Gdyni, moc atrakcji dla mieszkańców

Pytając organizatorów, czy warto wziąć udział w takim wydarzeniu, nie trzeba długo przekonywać – co potwierdza Natalia Jędrzejczyk, rzecznik prasowy prasowy Enea IRONMAN 70.3 Gdynia: – Triathlon to dyscyplina wymagająca wytrzymałości i poświęcenia. Triathloniści to mistrzowie życiowej logistyki. Nie jest łatwo połączyć trenowanie trzech dyscyplin, pracę zawodową i rodzinę. Sport bardzo systematyzuje życie i nie pozwala na marnowanie czasu. Co przekłada się na efektywność także w pracy, co jest doceniane przez pracodawców.

MS

W niedalekiej przeszłości świat obiegała informacja o kontuzji Arkadiusza Milika, a dokładnie jego więzadła krzyżowego przedniego, co ciekawe niemal w tym samym czasie jeden z moich tegorocznych pacjentów po rekonstrukcji tegoż właśnie więzadła (przeprowadzonej kilkanaście miesięcy temu) przebiegł swój pierwszy maraton. Bardzo często jest tak, że kontuzja, a następnie czas operacji to momentem, kiedy chorzy planują zmienić swój styl życia lub tak jak w przypadku Arka Milika wrócić na odpowiednie tory zarówno zawodowo jak również zdrowotnie.

Uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego najczęściej powstaje w wyniku urazów sportowych. To bardzo częsta kontuzja podczas gier zespołowych na co oczywistym przykładem jest reprezentant Polski Arkadiusz Milik. Oczywiście nie tylko sport jest powodem uszkodzenia, taki uraz może się zdarzyć każdemu np. na śliskim chodniku. Jeśli po urazie pojawi się krwiak stawu, z dużym prawdopodobieństwem możemy podejrzewać, że więzadło krzyżowe przednie zostało uszkodzone. W takiej sytuacji pacjenta poddaje się badaniom. Rezonans magnetyczny stawu powinnien rozwiać wątpliwości co do stanu kolana. Wśród ortopedów nie ma pełnej zgody, kiedy wykonywać to badanie, czy zaraz po urazie, czy po 4- 6 tygodniach. W mojej ocenie tuż po urazie więzadło może być obrzęknięte co może być przeszkodą w wiarygodnej ocenie uszkodzenia. Nie zawsze obraz obrzękniętego więzadła musi oznaczać wyrok leczenia operacyjnego, być może skończy się jedynie na właściwym postępowaniu rehabilitacyjnym. Nie mniej jednak, gdy po rehabilitacji, pacjent odczuwa „niepewność” i „ uciekanie” kolana, konieczne musi byś leczenie chirurgiczne.

Autor na mecie Maratonu Warszawskiego 2016 z pacjentem Robertem Buczkiem lat 52, zabieg rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego był początkiem jego nowej przygody.

Autor na mecie Maratonu Warszawskiego 2016 z pacjentem Robertem Buczkiem lat 52, zabieg rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego był początkiem jego nowej przygody.

Leczenie operacyjne polega na odtworzeniu ciągłości więzadła (a tym samym stabilności stawu) najczęściej z ścięgien pacjenta. Są one „materiałem” do uformowania więzadła. Następnie w trakcie zabiegu, w miejscach, gdzie naturalne wiązadło łączy się z kością w stawie, wiercone są kanały w kości, w których przeprowadzone będzie nasze nowe więzadło. Przeszczep więzadła mocujemy w kości przy pomocy śrub, bądź innych specjalnych „guzików”.

Po zabiegu następuje czas gojenia stawu, integracji nowego więzadła oraz proces biologicznej przemiany ścięgien użytych. Proces ten fachowo nazywany „ligamentyzacją” trwa wiele miesięcy. Okres ten przypada na czas rehabilitacji, który podzielony jest na wiele etapów. Biologii nie da się oszukać i nie można tego procesu przyspieszyć. Pacjent musi wykazać się cierpliwością i rozsądkiem w trakcie rehabilitacji, gdyż bardzo często ma już poczucie pełnego zdrowia, a jego nowe więzadło nie jest jeszcze gotowe na pełne obciążenia. Ten moment bardzo często może decydować o ostatecznym wyniku leczenia. Zbyt szybko podjęte aktywności z pełnym obciążeniem stawu, może doprowadzić do rozciągnięcia więzadła, a tym samym do złego wyniku leczenia. Tak, więc należy zaufać lekarzowi i rehabilitantowi, a nie jak bardzo często tłumaczą się pacjenci, własnemu samopoczuciu. „Przecież nic mnie nie bolało i czułem się świetnie” taki słowami tłumaczą się pacjenci. Zabieg rekonstrukcji pozwala na kontynuowanie lub w części przypadków dopiero rozpoczęcie sportowej „kariery”, a uszkodzenie więzadła krzyżowego na pewno nie oznacza katastrofy dla pacjenta.

Paweł Walasek, doktor nauk medycznych, specjalista ortopeda traumatolog

12 tytułów w cztery lata, po cztery w klasyfikacjach – kierowców, pilotów i producentów. Podczas Rajdu Wielkiej Brytanii Volkswagen postawił kropkę nad „i” w trudnym sezonie 2016 Rajdowych Mistrzostw Świata FIA (WRC). Sebastien Ogier i Julien Ingrassia (F/F) startując w Polo R WRC wygrali dwunastą spośród 13 rund sezonu. Teraz nikt już nie odbierze Volkswagenowi pierwszego miejsca w klasyfikacji producentów. Do zdobycia tego tytułu, czwartego od 2013 roku, przyczyniła się załoga Ogier/Ingrassia, która wygrała szósty rajd w tym sezonie, a czwarty z rzędu. Załogi – Jari-Matti Latvala/Miikka Anttila (FIN/FIN) oraz Andreas Mikkelsen/Anders Jaeger (N/N) wygrały dotąd w tym roku po jednym rajdzie. Volkswagen jest drugim (wcześniej udało się to tylko Citroënowi) producentem w historii Rajdowych Mistrzostw Świata, który przez cztery kolejne lata z rzędu zdobywał mistrzowskie tytuły we wszystkich trzech klasyfikacjach – producentów oraz kierowców i pilotów.

 „Wspaniały sukces Volkswagena” – cieszył się dr Frank Welsch, Członek Zarządu ds. Rozwoju marki Volkswagen, który osobiście odebrał puchar za zwycięstwo odniesione w Walii przez Volkswagena. „Polo R WRC i zespół Volkswagen Motorsport zdobywając czwarty tytuł z rzędu zapisali się w historii sportu samochodowego. W obliczu tak mocnej konkurencji sukces ten był możliwy tylko dzięki wspaniałej pracy całego zespołu, w którym każdy dawał z siebie wszystko. Gratuluję im i serdecznie dziękuję całemu zespołowi”.

Przed zakończeniem sezonu współpraca całego zespołu po raz czwarty z rzędu została uhonorowana tytułem mistrza świata producentów

 8 wygranych w 12 rajdach – zwycięstwem w Rajdzie Wielkiej Brytanii Volkswagen nie tylko ukoronował udany sezon, ale cztery kolejne niezwykłe lata. 42 zwycięstwa w 51 rajdach sprawiają, że od chwili swojego debiutu w Rajdzie Monte Carlo w 2013 roku Polo R WRC jest autem, które odniosło najwięcej sukcesów w historii. Łącznie World Rally Car z Wolfsburga ma na swoim koncie 85 miejsc na podium. Sukces ten udało się osiągnąć dzięki nadzwyczajnej współpracy całego zespołu – zarówno na miejscu podczas rajdu, jak i w siedzibie Motorsport GmbH w Hanowerze czy z pracownikami działu rozwoju technicznego w Wolfsburgu.

W stylu Ogiera i Ingrassi – 12 tytułów świętowanych na najwyższym stopniu podium

 Pod znakiem czwórki: Sebastien Ogier i Julien Ingrassia – po zwycięstwach w Rajdzie Wielkiej Brytanii w latach 2013, 2014 i 2015 – podczas tegorocznej edycji rajdu świętowali kolejną wygraną. Po raz pierwszy w ich pełnej sukcesów karierze ten sam rajd WRC wygrali po raz czwarty z rzędu. Nowi i starzy mistrzowie świata* zapewnili dzięki temu Volkswagenowi zdobycie po raz czwarty tytułu mistrza świata w klasyfikacji producentów. Volkswagen mógł także po raz czwarty z rzędu cieszyć się z mistrzowskiego tytułu mając swoich reprezentantów na najwyższym stopniu podium – w tym roku dzięki wygraniu przez Ogiera i Ingrassię Rajdu Wielkiej Brytanii, w 2013 roku dzięki zajęciu przez nich pierwszego miejsca w Rajdzie Hiszpanii, a w latach 2014 i 2015 za sprawą wygranego przez Ogiera/Ingrassię Rajdu Australii. Zwycięstwo w Rajdzie Wielkiej Brytanii było dla tej załogi oraz dla Volkswagena czwartym sukcesem z rzędu po wygranych wcześniej Rajdach – Niemiec, Francji i Hiszpanii.

Mgła, deszcz i błoto – wyzwania na Rajdzie Wielkiej Brytanii

 Rozgrywany w Walii Rajd Wielkiej Brytanii odbywał się w tym roku dwa tygodnie wcześniej niż zwykle i panowały na nim zarówno typowe, jaki i nietypowe warunki atmosferyczne dla tej rundy mistrzostw. Typowe były poranne mgły i śliskie, a nawet błotniste drogi szutrowe, nietypowe zaś – mało deszczu, przebłyski słońca i temperatury powyżej 10 stopni Celsjusza. Nawierzchnia na 22 odcinkach specjalnych okazała się, jak to w Walii, bardzo śliska. Od pierwszego oesu załoga Ogier/Ingrassia objęła prowadzenie, wykorzystując minimalną przewagę jaką w tych warunkach drogowych dawało jej to, że jako prowadząca w klasyfikacji generalnej wyruszała na trasę pierwsza. Jednak zwycięstwa nie dostali w prezencie – ich największymi konkurentami okazali się Ott Tänak/Raigo Mölder (EST/EST, Ford). Pojedynek między producentami opon – Michelinem, którego produktów używa Volkswagen, a firmą D-Mack – został rozstrzygnięty na korzyść Michelina. Francuska marka mogła dzięki temu cieszyć się ze swojego 301. zwycięstwa w Rajdowych Mistrzostwach Świata.

Straty czasowe Mikkelsena/Jaegera i Latvali/Anttili oraz wielki pościg

 W rajdowy piątek załogi Andreas Mikkelsen/Anders Jaeger oraz Jari-Matti Latvala/Mikka Anttila musiały pogodzić się z dużymi stratami czasowymi z powodu uszkodzenia wału napędowego w ich samochodach. Dzięki analizie przeprowadzonej przez inżynierów Volkswagena jeszcze wieczorem tego samego dnia znaleziono przyczynę usterki – była nią nowa uszczelka, która przeszła pozytywnie próbę podczas jazd testowych przed rajdem, ale w trudnych warunkach panujących w Walii odmówiła posłuszeństwa. Po usunięciu usterki na pozostałych 16 odcinkach specjalnych Polo R WRC okazało się niezawodne, a załogi – Mikkelsen/Jaeger i Latvala/Anttila jak zwykle przepełniała wola walki. Dzięki pościgowi, w wyniku którego załoga Latvala/Anttila nadrobiła ponad minutę w stosunku do swoich konkurentów zostawiając ich na mecie za sobą, zawodnicy ci zajęli szóste miejsce w klasyfikacji producentów i także przyczynili się do zdobycia przez Volkswagena mistrzowskiego tytułu.

  1. Power Stage Polo R WRC – dwa punkty dla Mikkelsena

 Podczas Rajdu Wielkiej Brytanii Polo R WRC stanęło do pojedynku na 50. Power Stage’u w swojej historii. Na ostatnim odcinku rajdu Andreas Mikkelsen i Anders Jaeger zajmując drugie miejsce zdobyli dwa dodatkowe punkty. Był to 91. raz, gdy załoga Volkswagena uzyskała dodatkowe punkty w klasyfikacji kierowców i pilotów. 38 razy załogi Volkswagena osiągały na tym oesie najlepszy czas. Od 2013 roku na konto Volkswagena powędrowały 194 punkty za wyniki uzyskane na Power Stage’u, co równa się niemal ośmiu wygranym rajdom.

 Antypody czekają – cztery załogi będą walczyć w Australii o „wicemistrzostwo”

 Emocjonującego finału Rajdowych Mistrzostw Świata FIA (WRC) można się spodziewać w Australii podczas ostatniego rajdu tego sezonu. W czasie tej rundy (17-20 listopada) szansę na zdobycie drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej mają cztery załogi, wśród nich zawodnicy Volkswagena – Andreas Mikkelsen z Andersem Jaegerem. Po Rajdzie Wielkiej Brytanii Norwegowie zajmują trzecie miejsce w MŚ, tracąc 14 punktów do załogi Thierry Neuville/Nicolas Gilsoul (Hyundai). Podczas jednego rajdu można zdobyć maksymalnie 28 punktów.

Wypowiedzi po Rajdzie Wielkiej Brytanii

 Sebastien Ogier, Volkswagen Polo R WRC nr 1

„To fantastyczne zwycięstwo. Ogromnie się cieszę, że mogłem dzięki niemu zapewnić naszemu wspaniałemu zespołowi tytuł w klasyfikacji producentów. Trzeba było naprawdę ciężkiej pracy, żeby na tej ekstremalnie śliskiej nawierzchni w Walii utrzymać przewagę aż do mety. Ott Tänk nie odpuszczał, więc przez cały weekend Julien i ja musieliśmy jechać na maksimum możliwości. Ale daliśmy radę. Patrząc wstecz, muszę przyznać, że przez ostatnie cztery lata przeszliśmy wszyscy niesamowitą drogę. Taka seria sukcesów to na pewno rzecz niezwykła – zwłaszcza w sporcie samochodowym, gdzie rolę gra tak wiele różnych czynników. Jestem bardzo szczęśliwy, że kiedyś zdecydowałem się na starty w barwach Volkswagena, kiedy jeszcze nikt nie wiedział jaki ta przygoda będzie miała przebieg”.

 Jari-Matti Latvala, Volkswagen Polo R WRC nr 2

„Patrząc w skali mikro wykonaliśmy dzisiaj nasze zadanie – prześcignęliśmy Østberga i zakończyliśmy rajd na siódmym miejscu. Ale w sumie mieliśmy oczywiście dużo większe plany co do tego weekendu i nie jesteśmy zadowoleni z końcowej pozycji. Z drugiej strony, dzięki zwycięstwu naszych kolegów – Sebastiena Ogiera/Juliena Ingrassi – Volkswagen zapewnił sobie czwarty z rzędu tytuł w klasyfikacji producentów. To oczywiście wspaniały sukces dla całego zespołu tu na miejscu i w centrali w Hanowerze. Mimo to, podczas ostatniej rundy w Australii, zaatakujemy raz jeszcze, żeby poprawić nasz indywidualny bilans w tym sezonie”.

 Andreas Mikkelsen, Volkswagen Polo R WRC nr 9

„Cieszę się za nasz cały zespół, że znowu wspólnie udało nam się zostać mistrzami świata w klasyfikacji producentów. Jest to całkowicie zasłużone, a ja jestem szczęśliwy, że trochę tu i ówdzie się do tego przyczyniłem. Oczywiście, jeśli chodzi o mój osobisty wynik w Wielkiej Brytanii, to jestem rozczarowany. Chcieliśmy tu powalczyć z Thierrym Neuvillem o drugie miejsce w mistrzostwach, ale niestety nie doszło do tego. W piątek w naszym aucie uległ uszkodzeniu wał napędowy i straciliśmy wiele minut. Naprawdę szkoda, ale taki jest sport samochodowy, to się zdarza. Dlatego całkowicie skoncentrowaliśmy się na Power Stage’u i naprawdę daliśmy z siebie wszystko, jednak nie uzyskaliśmy więcej niż dwa punkty. W Australii będziemy więc musieli zrobić wszystko, by  utrzymać się w walce o drugą pozycję w Mistrzostwach Świata. I właśnie to zamierzamy zrobić”.

Sven Smeets, dyrektor Volkswagen Motorsport

„Mistrzowska robota w wykonaniu Sebastiena Ogiera i Juliena Ingrassi i wspaniały dzień dla Volkswagena. Świętować czwarty rok z rzędu zdobycie wszystkich trzech tytułów w Rajdowych Mistrzostwach Świata to na pewno nie jest rzecz oczywista i cały zespół musiał włożyć mnóstwo pracy, by ten sukces okazał się możliwy. Jestem niezwykle dumny z całego teamu. Kierowcy, piloci, inżynierowie, mechanicy, logistycy, działy komunikacji i marketingu, dział medyczny, zespoły – cateringowy i meteorologiczny, aż po administrację i menedżerów zespołu – wszyscy dali z siebie to, co najlepsze. Ich oddanie dla Volkswagena i duch współpracy nie mają sobie równych”.

 A poza tym…

 …„Bertie the Beetle”. Bob Beales, Mark Murphy, Mark Walters i inni zgłosili swojego 58-letniego klasycznego Volkswagena do udziału w krajowym rajdzie, jaki odbywał się w tym samym czasie, co 12. runda mistrzostw świata w Wielkiej Brytanii. W sobotę wieczorem „Bertie”, bo tak pieszczotliwie zwany jest ten Garbus przez swój zespół, miał mały problem techniczny. Złamał się kulowy przegub drążka kierowniczego. Wprawdzie Volkswagen Motorsport nie mógł poratować „Teamu Colorado” przekazując odpowiednią część (bo jej ze sobą nie miał), ale chętnie wspomógł wiedzą inżynierską delegując swoich techników Gerarda Jana de Jongha i Richarda Browne’a. Obydwaj są głównymi inżynierami Sebastiena Ogiera i Andreasa Mikkelsena, dysponują też odpowiednimi narzędziami. W niedzielę „Bertie” znowu pojawił się na starcie.

 

Volkswagen Group Polska

Herbalife Nutrition, sponsor zawodów triathlonowych IRONMAN 70.3 Gdynia, w 2017 roku będzie wspierał zawodników jako sponsor odżywczy. Firma od 4 lat patronuje imprezie jako sponsor tytularny. Wcześniej przez 4 lata Herbalife wspierała zawody triathlonowe w Suszu. W nadchodzącej edycji skoncentruje swoje działania na odżywianiu, wspierając zawodników swoją wiedzą oraz produktami zaprojektowanymi z myślą o potrzebach i wymaganiach sportowców.

Herbalife od 4 lat patronuje gdyńskiemu triathlonowi, najpierw Herbalife Triathlon Gdynia, a od 2 lat Herbalife IRONMAN 70.3 Gdynia. W nadchodzącej edycji firma Herbalife Nutrition, jako sponsor odżywczy, będzie wspierała zawodników swoją wiedzą i osiągnięciami w dziedzinie odżywiania. Uczestnicy IRONMAN 70.3 otrzymają na trasie produkty, które pomogą im utrzymać odpowiedni poziom energii oraz nawodnienia organizmu podczas wyścigu.

– Chcemy postawić na to, na czym znamy się najlepiej, czyli na odżywianie. Wcześniej jako sponsor tytularny, aktualnie jako sponsor odżywczy, jesteśmy dumni z tego, że możemy wspierać najlepszych polskich triathlonistów swoimi produktami i wiedzą na temat żywienia. W Herbalife dbamy o to, by każdy z Was mógł przekraczać swoje granice i osiągać coraz lepsze wyniki. Dzięki wsparciu współpracujących z nami naukowców możemy być pewni, że nasze produkty spełniają wymagania sportowców – powiedział Konrad Szałkiewicz, Dyrektor Generalny Herbalife na Polskę, Czechy i Słowację.

– To już 8 lat współpracy Herbalife z agencją Sport Evolution. Przez ten czas udało nam się wspólnie wypromować w Polsce modę na triathlon. Zrealizowaliśmy wiele spektakularnych projektów. Z pomocą Herbalife prowadziliśmy przez 5 lat program ambasadorski, w którym wzięła udział plejada najpopularniejszych polskich aktorów.

W 2015 roku sięgnęliśmy jeszcze wyżej – okleiliśmy rejsowy samolot PLL LOT reklamą naszych zawodów. Wspólnie z Herbalife i Jaśkiem Melą pokazywaliśmy, że granice są wyłącznie w naszych głowach. W ciągu zaledwie 8 lat pokonaliśmy niesamowitą drogę z małej lokalnej imprezy w Suszu, do największych zawodów triathlonowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Przed nami kolejne wyzwania i cele. Cieszę się, że zawodnicy i kibice nadal będą mogli korzystać z wiedzy i doświadczeń Herbalife – powiedział Michał Drelich, Dyrektor Zarządzający Sport Evolution.

W 2017 roku, firma przeznaczy napój hipotoniczny – CR7 DRIVE do przygotowania prawie 8000 litrów napoju oraz ponad 6000 sztuk batonów proteinowych na wsparcie odżywcze triathlonistów na trasie wyścigu. Czołówka zawodników przekraczających metę IRONMAN 70.3 otrzyma Herbalife24 Rebuild Endurance, napój proteinowo-węglowodanowy dla osób uprawiających sporty wytrzymałościowe, z wysoką zwartością witamin B1, B2, C i E oraz żelaza.

CR7 Drive, to jeden z flagowych produktów firmy, który powstał we współpracy z Cristiano Ronaldo. Dzięki zawartości elektrolitów nawadnia lepiej niż woda, a obecne w nim węglowodany wydłużają czas pracy organizmu. Podobnie jak wszystkie produkty Herbalife24®, CR7 Drive jest akredytowany przez Informed Sport. Logo Informed Sport jest potwierdzeniem, że wszystkie produkty przeszły testy na obecność substancji zakazanych wykonywane w wiodącym laboratorium sportowym LGC Sport Science.

Jako globalna firma odżywcza Herbalife współpracuje z zespołem ekspertów Rady Naukowej Herbalife Nutrition składającym się z ponad 300 naukowców oraz 36 doktorów specjalizujących się w odżywianiu i efektywności sportowej. Bazując na tej wiedzy będziemy mogli wspierać zawodników również od strony merytorycznej – pogłębiając ich wiedzę o najnowsze wyniki badań nad odżywianiem osób aktywnych.

Oprócz wsparcia odżywczego dla zawodników, Herbalife umożliwi przebywającym na zawodach sportowcom oraz kibicom przeprowadzanie analizy składu ciała. Na stoiskach Herbalife w strefie EXPO i na plaży miejskiej przeszkoleni Partnerzy Herbalife oraz współpracujący z firmą dietetycy zapraszać będą do wykonania analizy, dzięki której można poznać rzeczywisty skład masy ciała (zawartość tłuszczu, wody, mięśni). Wyniki analizy pozwalają prawidłowo dobrać dietę oraz określić kondycję organizmu.

Herbalife wspiera sportowców na całym świecie, w tym również triathlonistów, min. Heather Jackson, która w ostatnich prestiżowych zawodach na Hawajach IRONMAN World Championship, zajęła III miejsce w kategorii kobiet. Ogromna determinacja, pasja i wsparcie dla tej dyscypliny sportu w Polsce zostało wyróżnione awansem zawodów do serii IRONMAN 70.3. Herbalife IRONMAN 70.3 Gdynia 2015 był pierwszym w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej wyścigiem odbywającym się na licencji World Triathlon Corporation, jednocześnie biorącym udział w eliminacjach do Mistrzostw Świata IRONMAN 70.3.

 

Herbalife

Od dekady w „biegowym” rytmie

Przygoda z bieganiem Pawła Walaska rozpoczęła się prawie dekadę temu. Powód był prozaiczny i przypadkowy, chciał oderwać się od problemów i sprawdzić czy uda mu się przebiec trzy kilometry. W tamtym czasie wyjście na trening w obcisłych legginsach, wzbudzało u przechodniów nie tylko zdziwienie, ale również uśmiechy i drwiny.

Jego jednak nie zraziło to do aktywnego spędzania czasu. Bardzo szybko wpadł w rytm „nałogowego” biegania (poczuł się uzależniony od endorfin!).

Przekonał się, że bieganie może być formą relaksu i pomagać w pokonywaniu własnych słabości, dając jednoczenie czas na przemyślenia i „czyszczenie głowy” z różnych trosk i problemów. Spokojne truchtanie szybko przerodziło się w półzawodowe bieganie, nakierowane na osiąganie coraz lepszych wyników na tzw. „dyszkę, połówkę i w maratonie”.

Pierwszy maraton (42,30 km) Paweł Walasek przebiegł w 2008r. (był to Maraton Warszawski), który wówczas ukończyło niespełna 2,5 tys. zawodników, po niecałej dekadzie w okresie biegowego „boom-u” liczba uczestników wzrosła czterokrotnie i wynosi blisko 10 tysięcy biegaczy.

Pamiętam jak dziś, że w 2008 roku przybiegłem na metę, jako 2009 zawodnik osiągając niezbyt zachwycający czas: 4 godziny i 29 minut. Nigdy nie zapomnę jak olbrzymi był to wysiłek dla mojego organizmu, ale satysfakcja przy przekraczaniu mety i duma z tego powodu, była rekompensatą za trudy tego biegu. Wynik, który uzyskałem nie był tak ważny, liczył się fakt, że zostałam maratończykiem! – wspomina Paweł Walasek.

W tym roku przebiegł „Orlen Maraton” z wynikiem 3 godziny i 22 minuty – to o ponad godzinę lepszy czas od pierwszego startu.

Lekarz w legginsach

Będąc biegającym ortopedą Paweł Walasek mógł w pełni zrozumieć problemy pacjentów interesujących się tą dyscypliną sportu. Z wiedzą teoretyczną i praktyczną, z zaangażowaniem tłumaczył im jak unikać kontuzji i jak je leczyć. Zrozumiał jak czuje się pacjent po drugiej stronie.

1Wtedy pojął jak brutalne mogą być słowa: „Boli po bieganiu? To znaczy nie jest to sport dla Pana!”. – Wiem, że niektórzy moi koledzy lekarze potrafią udzielać takich rad pacjentom. Ja natomiast starałem się rozwiązywać problemy jak swoje, gdyż potrafię zrozumieć, co się dzieje w głowie człowieka, którego dręczy ból kolana na 2 lub 3 tygodnie przed startem! – tłumaczy Paweł Walasek.

Jako ortopeda często spotyka pacjentów, którzy zaczynają biegać i na samym początku napotykają  tzw. „problem”. Bardzo często są to osoby w wieku ok. 30-40 lat, które dotychczas spędzały czas mało lub niezbyt aktywnie.

– Po nagłym oderwani od biurka, ich układ kostno-mięśniowy nie jest przygotowany do obciążeń treningowych, co skutkuje uszkodzeniami mięśniowo-kostnymi a w konsekwencji kontuzjami. Jest to bardzo deprymujące i zniechęcające. Ja jednak uważam, że nie ma powodów do rezygnacji z biegania! Nikomu nie odbieram prawa zostać maratończykiem! Czeka nas jednak więcej pracy. Być może należy zrobić krok w tył i zacząć od ćwiczeń rozciągających i ogólnorozwojowych, które stopniowo należy łączyć z treningiem biegowym – mówi dr Walasek.

– Należy tylko przygotować organizm do obciążeń biegowych. Bardzo często nasze stawy nie są rozćwiczone, a mięśnie rozciągnięte, podczas biegu nie pracują prawidłowo i podlegaj niefizjologicznym obciążeniom, co jest powodem kontuzji – dodaje.

Dobrym przykładem takiej sytuacji jest pacjent Pawła Walaska, a obecnie jego kolega biegacz Robert Buczek, który borykał się z bólem obu kolan i czuł się wykluczony ze sportowego życia. W wieku lat 47 przeszedł kilka zabiegów operacyjnych na oba kolana (razem 7) by po zakończeniu leczenia zacząć biegać. Jak sam mówi zainspirował go biegający ortopeda. Biegać zaczął w kwietniu 2014 roku i od tego czasu przebiegł 9 maratonów, uzyskując swój najlepszy wynik 3.35,59 i to nie jest jego ostatnie słowo! Przed pierwszym zabiegiem operacyjnym ważył około 85kg, a obecnie 72kg. Wcześniej nie uprawiał żadnego sportu, w wieku lat 50 został aktywnym sportowcem amatorem. Jego przykład pozwala uwierzyć, że można i trzeba chcieć i wierzyć.

Inna grupą pacjentów, którzy również do trafiają do doktora Walaska, to osoby, które trenują już długo i mogą się pochwalić sukcesami. Niestety intensywny trening długodystansowca może prowadzić do kontuzji.

***

Paweł Walasek, doktor nauk medycznych, specjalista ortopeda traumatolog

Ukończył Akademię Medyczną w Warszawie w roku 1998, od roku 2000 związany z oddziałem Urazowo – Ortopedycznym Szpitala Bielańskiego, w roku 2007 uzyskał tytuł specjalisty ortopedy, w roku 2015 obronił pracę doktorską „Obserwacje kliniczne z analizą powikłań i badanie rozkładu naprężeń dla modelu złamania przezkrętarzowego kości udowej leczonego gwoździem śródszpikowym gamma w różnych jego wariantach”.

Uczestnik wielu kursów krajowych i zagranicznych z zakresu traumatologii narządu ruchu, artroskopii stawu kolanowego i barkowego, autor artykułów i prezentacji. Szczególne zainteresowania: chirurgia artroskopowa i traumatologia narządu ruchu. Sekretarz zarządu warszawskiego oddziału polskiego towarzystwa ortopedycznego i traumatologicznego. W wolnych chwilach pasjonat biegania, ukończył 12 maratonów, sam biega i pomaga biegającym.

 

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...