poniedziałek, Grudzień 10, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "bitcoin"

bitcoin

Od dzisiaj, 13 lipca, wchodzą w życie przepisy regulujące kryptowaluty. Nowe regulacje mają monitorować wszelkie operacje finansowe związane z praniem pieniędzy i przeciwdziałać finansowaniu terroryzmu. Prawo nakłada obowiązek raportowania działalności do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Przypomnijmy, w styczniu rząd przyjął projekt, a w marcu br. zaakceptował go Sejm. 

Na liście 25 podmiotów, zobowiązanych do raportowania znalazły się nie tylko banki, SKOK-i, ubezpieczalnie, fundusze inwestycyjne czy firmy płatnicze, ale także firmy związane z giełdą krypotwalut nazwane jako „podmioty prowadzące działalność gospodarczą polegającą na świadczeniu usług w zakresie wymiany pomiędzy walutami wirtualnymi i środkami płatniczymi, wymiany pomiędzy walutami wirtualnymi, pośrednictwa w wymianie, a także prowadzenia rachunków, o których mowa w ust. 2 pkt 17 lit. e”.

Ustawa przewiduje także nowe kategorie instytucji, które mają stosować ustawę o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, a także wybrane zadania Komitetu Bezpieczeństwa Finansowego. Dodatkowo w regulacji uwzględniono mechanizmy dotyczące przygotowania krajowej oceny ryzyka prania pieniędzy oraz finansowania terroryzmu, a także obowiązki instytucji obowiązanych, w tym dotyczące stosowania środków bezpieczeństwa finansowego. Jednostki powiązane z rynkiem kryptowalut powinny wiedzieć także o tym, że ustawa reguluje również zasady dotyczące gromadzenia przez GIIF informacji potrzebnych do wypełniania przez niego zadań ustawowych, ich ochrony oraz udostępniania tych informacji innym podmiotom, a także przepisy dotyczące wstrzymywania transakcji i blokowania rachunków. Zawarto także informacje dotyczące kontroli instytucji obowiązanych, a także sankcji administracyjnych nakładanych na instytucje obowiązane nieprzestrzegające obowiązków nałożonych na nie tą ustawą.

Ustawa definiuje także „walutę wirtualną” jako  jedna ze składowych „wartości majątkowych”.

„Rozumie się przez to cyfrowe odwzorowanie wartości, które nie jest:

  1. a) prawnym środkiem płatniczym emitowanym przez NBP, zagraniczne banki centralne lub inne organy administracji publicznejb) międzynarodową jednostką rozrachunkową ustanawianą przez organizację międzynarodową i akceptowaną przez poszczególne kraje należące do tej organizacji lub z nią współpracujące

    c) pieniądzem elektronicznym w rozumiem u ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych

    d) instrumentem finansowym w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi

    e) wekslem lub czekiem – oraz jest wymienialne w obrocie gospodarczym na prawne środki płatnicze i akceptowane jako środek wymiany, a także może być elektronicznie przechowywane lub przeniesione albo może być przedmiotem handlu elektronicznego.”

 

Źródło: BusinessInsider, Pixabay

Zobacz też:

Inwestując w kryptowaluty pamiętaj o podatku dochodowym

Kryptowaluty – na czele z Bitcoinem – to temat kontrowersyjny i wywołujący intensywną dyskusję, przede wszystkim wśród inwestorów, polityków i mediów. Zwolennicy mówią o płatnościach przyszłości, uniezależnieniu od banków. Przeciwnicy straszą bańkami spekulacyjnymi i widmem bankructwa. A co o kryptowalutach sądzą Polacy? Odpowiedzi dostarcza najnowszy raport SW Research zrealizowany na zlecenie Luno, globalnej platformy zakupu i wymiany kryptowalut.

Luno

 

Już niemal co dziesiąty Polak deklaruje posiadanie kryptowalut. Bitcoin deklasuje konkurencję

Waluty cyfrowe, potocznie zwane kryptowalutami, stają się coraz popularniejszym instrumentem finansowym w Polsce. Ich znajomość deklaruje już co drugi uczestnik badania. Co więcej, spośród tych, którzy znają pojęcie kryptowalut, już 16,5 proc. deklaruje ich posiadanie! Oznacza to, że wśród generalnej populacji waluty cyfrowe kupił prawie co dziesiąty dorosły Polak. Najczęściej był to Bitcoin.

– W Polsce sytuacja jest jasna – jest Bitcoin i długo, długo nic. Monety BTC nabyło 85 proc. respondentów posiadających jakiekolwiek kryptowaluty. Na kolejnych stopniach podium znalazły się Ethereum (40 proc.) i Ripple (35 proc.). Oczywiście na giełdach dostępne są dziesiątki kryptowalut, ale na razie mogą tylko pomarzyć o popularności Bitcoina, który w Polsce jest wręcz synonimem dla całego sektora walut cyfrowych – komentuje Magdalena Gołębiewska, Country Manager w Luno, firmie inicjującej badanie.

Wśród ankietowanych, którzy nie są właścicielami kryptowalut, ponad 46 proc. jest zainteresowanych ich zakupem. Dla porównania, w tej samej grupie respondentów, 22 proc. interesowało się posiadaniem aplikacji Blik, a 17 proc. wirtualnych kart płatniczych.

Nie trzymamy Bitcoinów pod materacem. Chcemy w nie inwestować i płacić
za codzienne zakupy

Z czym kojarzą nam się kryptowaluty? Uczestnicy badania Luno i SW Research najczęściej wymieniają pojęcia „waluta” i „wirtualne pieniądze” (22 proc.) oraz najpopularniejszą walutę cyfrową, czyli Bitcoin (14 proc.). Co dziesiąty badany łączy kryptowaluty z możliwością zysku.

Skojarzeń o negatywnym wydźwięku jest stosunkowo niewiele – dla 11 proc. ankietowanych kryptowaluty to synonim dla ryzyka, a dla 5 proc. to oszustwo.

Po co kupujemy kryptowaluty? Ich posiadacze najczęściej deklarują, że jest to dla nich forma inwestycji (62 proc.) i metoda płacenia w internecie (56 proc.). Respondenci korzystają również z kryptowalut do mikropłatności, np. przelewów do rodziny, czy znajomych (43,5 proc.).

Dodatkowo, 42 proc. ankietowanych przyznaje, że chętnie płaciliby kryptowalutami w sklepach czy punktach usługowych, gdyby udostępniono im takie rozwiązanie.

Ponad połowa badanych Polaków, którzy znają pojęcie kryptowalut, uważa, że jest to dochodowa forma inwestycji. Niemniej jednak 48 proc. z nich przyznaje, że korzystanie z nich jest skomplikowane.

Luno

Kryptowaluty muszą zapracować na nasze zaufanie

Brak wiarygodności i ryzyko ataku hakerskiego to główne czynniki zniechęcające do zakupu kryptowalut. Uczestnicy badania, którzy nie posiadają kryptowalut, najczęściej przyznają, że nie darzą ich zaufaniem (41 proc.), a co dziesiąty uważa wręcz, że kryptowaluty są nielegalne.

Zdania na temat bezpieczeństwa kryptowalut są podzielone. Dla 28 proc. respondentów waluty cyfrowe są bezpiecznym środkiem inwestycyjnym, przeciwnego zdania jest 41 proc. uczestników badania, a 31 proc. nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

Jak kryptowaluty mogą zapracować na nasze zaufanie? Według ankietowanych pomocne byłoby zmniejszenie ryzyka utraty środków, np. poprzez zapobieganie atakom hakerów na giełdy walut cyfrowych (45 proc. wskazań).

Polacy oczekują także jasnego stanowiska rządu i instytucji finansowych na temat legalności kryptowalut (43 proc.). Nieodzowna byłaby również stabilizacja kursów najpopularniejszych walut (43 proc.) oraz możliwość ich zakupu od renomowanych dostawców (41 proc.).

Luno

Wiedza z Facebooka i od przyjaciół

Kolejnym czynnikiem, który zniechęca do inwestycji w kryptowaluty jest brak wiedzy. Tylko
31 proc. osób znających pojęcie walut cyfrowych czuje, że wie o nich na tyle dużo, by bezpiecznie dokonywać transakcji.

Uczestnicy badania najczęściej pozyskują informacje o kryptowalutach z mediów społecznościowych (60 proc.) oraz prasy i portali branżowych (53 proc.). Źródłem wiedzy na ten temat są często także rodzina i znajomi (44 proc.). Tylko niecałe 3 proc. respondentów wskazało w tym pytaniu na kampanie społeczne.

Raport pokazuje tendencje, na które szczególną uwagę powinny zwrócić nie tylko firmy
z obszaru fintech, ale także media, instytucje regulacyjne czy organizacje non-profit. Potrzebna jest edukacja w bardzo prostej, przystępnej formie, by mógł ją zrozumieć nawet laik. Najlepiej robić to w mediach społecznościowych i na portalach internetowych, bo tam najczęściej szukamy informacji o kryptowalutach. Dostęp do rzetelnych informacji i instrukcji zachęca do inwestowania w waluty cyfrowe. Warto zwrócić także uwagę na presję społeczną wobec władz – respondenci oczekują wyraźnego stanowiska rządu, szczególnie jeśli chodzi o regulacje oraz rozliczenia z fiskusem – komentuje Magdalena Gołębiewska z Luno.

Luno

O Luno:

Luno to wiodąca platforma oferująca waluty cyfrowe (Bitcoin i Ethereum) i umożliwiająca każdemu ich łatwe i bezpieczne kupowanie i przechowywanie.

informacja prasowa Luno, zdjecie: Pixabay

Bill Gates i Warren Buffett, czyli drugi i trzeci na liście najbogatszych ludzi świata, wbijają szpile w kryptowaluty. Buffett dość obrazowo przyrównał bitcoina do trucizny na szczury… Czy negatywne komentarze rekinów biznesu wpływają na notowania kryptowalut i czy mogą stanowić element biznesowej strategii? – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Od dwóch miesięcy bitcoin nie może zdecydowanie oderwać się od granicy 10 tys. dolarów. A na horyzoncie nie widać wydarzeń, które byłyby w stanie przyczynić się do nagłego wzrostu czy też spadku cen.

Ankieta i… brak reakcji

Wpływu na notowania kryptowalut nie wywarła publikacja wyników ankiety Reutersa. Przedstawiciele instytucji finansowych anonimowo opowiadali w niej o planach wprowadzania możliwości handlu kryptowalutami w bankach. I chociaż 20 proc. z 400 ankietowanych instytucji zadeklarowało, że wprowadzi taką możliwość już w najbliższym roku, to bitcoin nadal kosztuje zaledwie połowę tego ile jeszcze pół roku temu.

Podobnie jak w przypadku instytucji finansowych czy rządów poszczególnych państw, podzielone zdania o kryptowalutach wyrażają też najbogatsi ludzie świata. Elon Musk, założyciel m.in. SpaceX, deklaruje stonowaną przychylność. Ale już np. legendarny inwestor Warren Buffett, nazywany potocznie Wyrocznią z Omahy, czy też Bill Gates, założyciel Microsoftu, stoją po drugiej strony barykady.

Wyrazista stałość Buffetta i zwrot Gatesa

W sobotę na corocznym spotkaniu swojego holdingu Berkshire Hathaway Buffett powiedział akcjonariuszom, że najpopularniejsza z kryptowalut jest prawdopodobnie trucizną na szczury do kwadratu. Trzeba oczywiście brać poprawkę na jego awersję do nowych technologii. W ostatnim wywiadzie dla CNBC przyznał, że boi się używać najnowszego telefonu Apple’a. Nie przeszkadza mu to jednak w chęci posiadania 100 proc. udziału w spółce, która produkuje iPhone’y. A przydomek Wyroczni z Omahy zyskał przecież nie dlatego, że dokonywał w większości złych decyzji inwestycyjnych.

Bill Gates, prywatnie przyjaciel Buffetta, również w wywiadzie dla CNBC, stwierdził, że dokonałby krótkiej sprzedaży bitcoina (czyli liczył na jego spadki wartości), “gdyby istniał prosty sposób, żeby to zrobić”. Dodał także, że kryptowaluta, jako klasa aktywów, “nic nie produkuje”.

Warto wiedzieć, że o ile Buffett jest stały w swojej opinii o kryptowalutach, o tyle guru Microsoftu wyraźnie stonował optymizm sprzed czterech lat, kiedy nazywał bitcoina “ekscytującym” – o czym przypomina agencja informacyjna Bloomberg.

Czas oczekiwania

Czy te komentarze Buffetta i Gatesa negatywnie wpływają na ceny bitcoina, a pośrednio innych kryptowalut? Popatrzmy na to z innej strony – co by się stało, gdyby obaj przyznali, że to obiecująca klasa aktywów, w którą śmiało inwestują? Ceny prawdopodobnie poszybowałyby w górę.

Tymczasem krytyczne stwierdzenia nie skutkują spadkami cen, ale mogą ograniczać potencjalne wzrosty.

W kwestii przyszłości kryptowalut i ich notowań znajdujemy się okresie przejściowym. Inwestorzy, mniejsi i więksi, czekają prawdopodobnie na to, w jakim stopniu rynek zostanie uregulowany i jak będzie wyglądała implementacja kryptowalut w życie codzienne.

Zapewnienia, że „nic nie będzie już takie jak dawniej” i rozmowy o inwestycjach w Bitcoiny w poczekalniach u dentystów to najlepsze argumenty, by trzymać się od kryptowalut z daleka.

W tym roku mija 35 lat od kiedy magazyn Time po raz pierwszy posłużył się terminem „nowa ekonomia”, choć popularność zyskał on w połowie lat dziewięćdziesiątych, a rozkwit w czasie wielkiej technologicznej hossy z przełomu wieków. Choć sam termin miał tylko opisywać przejście z gospodarki przemysłowej na rzecz technologicznej, opartej na wiedzy, w czasie internetowego boomu używano go do odróżnienia firm działających w sektorze przemysłu oraz firm internetowo-technologicznych. Z czasem termin nowa ekonomia zaczął być używany ironicznie, w odniesieniu do firm internetowych, które nie osiągają zysków, lecz dotychczasowe prawidła funkcjonowania przedsiębiorstw miałyby ich nie obejmować.

Być może najlepszą ilustracją internetowego szaleństwa i późniejszego otrzeźwienia były notowania Yahoo!, którego kapitalizacja wystartowała z 848 mln dolarów w 1996 r. by osiągnąć 125 mld dolarów w 2000 r. i zawrócić do 10 mld dolarów rok później. (Ostatecznie w 2016 r. Verizon kupił internetowe aktywa firmy – wyszukiwarkę, konta mailowe i komunikator – za 4,8 mld dolarów w 2016 r.). Pytanie brzmi, w którym miejscu tej historii jest Bitcoin lub inne kryptowaluty?

Nadchodzi nowe

Bańka internetowa to najświeższe spośród wielu skojarzeń, a schemat powstawania baniek na przestrzeni dziejów wydaje się zbliżony, począwszy od tulipanowej sprzed 400 lat. W inwestorach narasta przekonanie, że oto stoją przed szansą współuczestniczenia w historii, która na zawsze odmieni oblicze świata (nowa ekonomia), w którym żyją, przy czym same przemiany są na bardzo wczesnym etapie, co ma gwarantować krociowe zyski w długim terminie – gdy rewolucja zmieni się w nową rzeczywistość. I – co najciekawsze – to rzeczywiście działa, tyle, że rzadko w wypadku pionierów. Google debiutował na giełdzie z ceną 50 dolarów za akcję obecnie jest to ponad 1100 dolarów i to Alphabet, a nie Yahoo! zawładnął Internetem i to nie w skali USA, ale wymiarze globalnym.

Nie zawsze też zyski muszą pochodzić z dziedziny bezpośrednio związanej z nową gospodarką. Najbogatszą firmą na świecie jest wszak Apple, który zarabia na produkcji sprzętu (a więc „po staremu”), a najbogatszym człowiekiem świata – Jeff Bezos – założyciel Amazona, który swoją potęgę buduje na optymalizacji dostaw zakupów internetowych, choć gdyby nie hossa dotcomowa, Amazon nigdy nie mógłby powstać, a użyteczność iPhonów nie zostałaby doceniona.

Jeśli spojrzymy w ten sposób na Bitcoina, to łatwo dojść do przekonania, że bliżej mu do Yahoo! niż Google’a. Choć sam pomysł na powstanie kryptowaluty był przełomowym, to technologia sprzed dekady, sprawia, że w porównaniu do późniejszych kryptowalut bywa uznawany za walutę przestarzałą, która nie spełni pokładanych oczekiwań. Natomiast firmy, które jako pierwsze zdołają skomercjalizować technologię blockchain na dużą skalę, mogą osiągnąć sukces, pod warunkiem jednak, że zaakceptują płatności także w tradycyjnych walutach.

Wszyscy o tym mówią

Już w latach 30. minionego wieku mawiano, że gdy pucybut zapyta jakie akcje ma kupić warto ewakuować się z giełdy. Dekadę temu o inwestycjach giełdowych za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych gawędzono w barach, kolejkach do sklepowej kasy i innych miejscach publicznych. Giełdowa hossa przebiła się do głównych wydań wiadomości telewizyjnych, podobnie jak nocne kolejki społeczne pod oddziałami domów maklerskich przyjmujących zapisy na akcje prywatyzowanych przedsiębiorstw, a gotówka całymi miliardami napływała do TFI i to w skali miesięcznej.

Czy z Bitcoinem jest podobnie? Dziś dzienniki telewizyjne nie mają już tej samej siły oddziaływania, a bieżących informacji częściej szuka się w Internecie, gdzie faktycznie kolejne rekordy notowań Bitcoina (i jego późniejszy spadek) skwapliwie odnotowywały największe serwisy ogólnotematyczne. Sam byłem świadkiem rozmowy o Bitcoinach w poczekalni dentystycznej, co oczywiście niczego jeszcze nie dowodzi.

Ale już sytuacja, w której firmy porzucają dotychczasowy profil działalności na rzecz bardziej modnego i potencjalnie zyskownego może być takim sygnałem ostrzegawczym. Pod koniec lat 90. wystarczyło ogłosić zamiar stworzenia serwisu internetowego, by kapitalizacja spółki wzrosła o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset procent ( np. Agora i jej projekt Gazeta.pl lub Softbank i projekt Expander.pl). Dziś podobnie wygląda reakcja inwestorów na spółki, które postanowiły na poważnie zająć się blockchainem.

To jest uzasadnione

Problem z bańkami polega na tym, że nawet w ich apogeum zaangażowani w nie inwestorzy na ogół są w stanie używać z pozoru sensownych argumentów uzasadniających wycenę danego aktywa. Dopiero z perspektywy czasu trudno zrozumieć, dlaczego ktoś zapłacił za cebulkę tulipana równowartość domu z ogrodem, albo kupował akcje, gdy ich wycena sięgała kilkuset lat przyszłych zysków czy też metr mieszkania w klasie ekonomicznej za kilkakrotność średniego miesięcznego wynagrodzenia.

Z Bitcoinem sprawa jest jeszcze trudniejsza, ponieważ za jego wycenę odpowiadają czyste siły popytu i podaży, nie ma w nim natomiast wartości fundamentalnej, chyba, że za taką uznać ilość energii elektrycznej i mocy obliczeniowej potrzebnej do jego „wykopania”. Co prawda zwolennicy krytpowalut twierdzą – nie bez racji – że o tradycyjnych walutach można powiedzieć dokładnie to samo, ponieważ ich wartość opiera się tylko na wierze uczestników gospodarki co do swojej wartości, niemniej dolary, euro czy złote są w pełni wymienialne na godziny pracy, usługi, czy towary, zaś Bitcoin to nadal głównie instrument spekulacyjny, a nie waluta. Hasła o zerwaniu z zależnością wartości pieniądza od nieprzemyślanych lub chroniących partykularne interesy decyzji politycznych brzmią kusząco, a nawet logicznie, ale gdy wstaniemy od stołu, liczy się to, czy Bitcoinem można wygodnie zapłacić za codzienne zakupy. Nie wystarczy bowiem, że pieniądz jest ideologicznie czysty, by zyskał powszechną akceptację – musi być jeszcze w pełni wymienialny i – to najważniejsze – stabilny. Świat nigdy nie zaakceptuje pieniądza, którego wartość – w przeliczeniu na towary, usługi i godziny pracy – skacze i spada o kilkadziesiąt procent w kilka tygodni, dni i godzin, nawet jeśli technologia, która za nim stoi, rzeczywiście może zmienić obieg pieniądza w gospodarce.

 

Autor: Emil Szweda

Japonia, jeden z największych i najlepiej prosperujących kryptowalutowych rynków na świecie, zaostrza kontrole giełd i wstrzymuje obrót na dwóch z nich. To nie koniec japońskiego ciosu w kryptowaluty. Znany w tym światku prawnik sprzedał ostatnio bitcoiny o wartości 400 milionów dolarów i wystawi na sprzedaż jeszcze pięć razy tyle. Czy o wzrostach cen na rynku możemy na razie zapomnieć? – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Japonia nie bez przyczyny uchodzi za jeden z najlepiej rozwiniętych rynków kryptowalut. Bardzo duża część światowego obrotu odbywa się właśnie tutaj. Poziom zastosowania też jest wyższy niż w innych krajach – kryptowalutami możemy płacić w części japońskich sklepów. Jednakże, po tym jak pod koniec stycznia rynkiem wstrząsnęła wiadomość o kradzieży kryptowalut o wartości 500 mln dol. z jednej z tamtejszych giełd (Coincheck), japoński regulator zaostrza kontrole tych podmiotów, co może wstrząsnąć tamtejszym rynkiem.

Pokłosie kradzieży

Jak donosi “Financial Times”, dwóm japońskim giełdom (FSHO oraz Bitstation) tamtejsza Agencja Usług Finansowych (FSA) nakazała wstrzymanie działalności na miesiąc. W dynamicznym świecie kryptowalut może to oznaczać dla giełd wielkie problemy z powrotem do normalnego funkcjonowania, kiedy ponownie zaczną działać 7 kwietnia. Ponadto, pięć innych giełd dostało nakaz poprawienia wewnętrznych procedur kontrolowania i raportowania do FSA.

Działania te są wynikiem kontroli przeprowadzonej przez japońskiego regulatora, która wykazała m.in. słabą zgodność ze standardami przeciwdziałania praniu pieniędzy, słabo wyszkoloną kadrę pracowniczą czy sprzeniewierzenie kryptowalut użytkowników (Bitstation).

Co ciekawe, FSA już kontrolował 32 działające giełdy w Japonii, z których 16 ma pełne licencje, a drugie 16 tymczasowe zezwolenie na obrót. Jest więc dość prawdopodobne, że początkowe kontrole FSA nie były dość wnikliwe, co z jednej strony umożliwiło bardzo dynamiczny rozwoju rynku, a z drugiej mogło przyczynić się do ułatwienia nielegalnych procederów i wyciekania pieniędzy z giełd. Wspomniana kradzież 500 mln dol. z końca stycznia nie była pierwszą taką kradzieżą w historii japońskiego rynku kryptowalut.

Miliardy pana Kobayashiego

Mt. Gox była niegdyś największą giełdą handlu kryptowalutami na świecie. Cztery lata temu złożyła jednak wniosek o upadłość, po tym jak wyszło na jaw, że straciła na rzecz hakerów kryptowaluty o wartości ok. 500 milionów dolarów. Syndykiem masy upadłościowej jest znany w świecie kryptowalut tokijski prawnik Nobuaki Kobayashi. Opublikowane w środę informacje wskazują, że od września Kobayashi sprzedał bitcoiny i bitcoiny cash o wartości 400 milionów dolarów. Choć mogło to przyczynić się do spadku cen tych kryptowalut i ogólnego pogorszenia nastrojów na rynku, to jeszcze nie koniec.

Jak podaje agencja informacyjna Bloomberg, w posiadaniu Kobayashiego są jeszcze kryptowaluty o wartości 1,9 mld dol., które również będą do kupienia. Średnia cena jednostki sprzedanych dotychczas bitcoinów, zgodnie z raportem Kobayashiego, wynosi 10 tys. dol., czyli praktycznie tyle, co bieżąca cena na rynku.

Biorąc pod uwagę, że Kobayashi – jak sam zapowiada – chce osiągnąć “najwyższą możliwą cenę sprzedaży” z pozostałych 1,9 mld dol. wspomnianych kryptowalut, może to wywoływać negatywną presję nie tylko na ceny tych dwóch jednostek, ale też na cały rynek, ograniczając jego potencjał wzrostowy.

Podobny skutek w krótkim terminie mogą odnieść działania japońskiego regulatora. Tu jednak istnieje także druga strona medalu. W dłuższej perspektywie regulacje mogą pozytywnie wpłynąć na rynek, nie tylko japoński, ale i globalny. Większe bezpieczeństwo przechowywanych kryptowalut może przyspieszać ich implementacje w życiu codziennym, a zwiększony z tego tytułu popyt przyczyniać się do dalszego wzrostu cen.

Kryptowaluty odbijają się od dna, bitcoin odzyskał poziom 10 tys. dolarów. Jednak szał na kryptowaluty i ich wykopywanie wywołuje też zdumiewające konsekwencje. Poszukiwacze życia w kosmosie skarżą się, że na rynku zaczyna brakować kart graficznych…, a Islandia przeznaczy więcej energii na kopanie kryptowalut niż na zasilanie domów.

Cena bitcoina w nieco ponad tydzień wzrosła o ok. 4 tys. dolarów. Choć dziś najpopularniejsza kryptowaluta kosztuje o połowę mniej niż w połowie grudnia, gdy osiągała historyczny szczyt – 20 tys. dolarów, to znów mamy do czynienia z trendem wzrostowym. Na korzyść bitcoina oraz innych kryptowalut pozytywnie może oddziaływać czynnik, który wcześniej był jednym z głównych powodów przeceny na rynku.

Koreański krok w tył

Korea Południowa była jednym z pierwszych krajów, w których rząd poszedł na wojnę z kryptowalutami. Koreańskie władze przedstawiały propozycję praktycznie całkowitego zakaz handlu tymi walutami. Wstrząsnęło to rynkiem, ponieważ chodzi o kraj, który jest źródłem ogromnego popytu na kryptowaluty. O skali zapotrzebowania najlepiej mówi fakt, że w styczniu w Korei Południowej bitcoin kosztował momentami o 50 proc. więcej niż w USA czy Europie.

Teraz jednak rząd azjatyckiego państwa wycofuje się z całkowitego zakazu handlu na rzecz zwiększenia przejrzystości handlu. To jedna z niewielu dobrych w ostatnim czasie wiadomości dla rynku kryptowalut, ale może dać impuls do zwiększenia popytu i – w efekcie – do dalszych wzrostów cen. Popyt, który śmiało można nazwać szałem, już wywołuje zadziwiające następstwa.

Gorączka wydobycia na Islandii

Jak podaje “The Washington Post”, zużycie energii na wykopywanie kryptowalut w Islandii może zwiększyć się nawet dwukrotnie, osiągając blisko 100 megawatów w całym 2018 r. Oznaczałoby to większe zużycie niż przekazywane na zasilanie domów w całym kraju.

Boom na Islandii w tym kontekście związany jest przede wszystkim ze stosunkowo niskimi cenami energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych oraz dobrego chłodzenia dla ogromnej ilości komputerów, ze względu na naturalne warunki klimatyczne.

Nieoczekiwany wyścig o karty graficzne

Jeszcze bardziej niecodzienną konsekwencją astronomicznego rozwoju rynku kryptowalut mogą być utrudnienia w poszukiwaniu inteligentnych form życia w kosmosie.

SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence), organizacja, której stacje na całym świecie szukają pozaziemskich sygnałów, zużywa mnóstwo kart graficznych do przetwarzania ogromnej ilości danych. Niektóre teleskopy poszukiwaczy wymagają aż 100 kart.

SETI chciałaby rozbudować swoją działalność w dwóch stacjach, ale napotkała na problem. Popyt ze strony “kopaczy” kryptowalut, którzy także potrzebują kart graficznych, był tak duży, że stały się one nieosiągalne. Dr Dan Werthimer z Seti mówił w rozmowie z BBC, że “chcielibyśmy używać najnowszych procesorów graficznych, ale nie możemy ich dostać”.

I tak oto wykopywanie kryptowalut koliduje z poszukiwaniami życia pozaziemskiego i uzyskaniem odpowiedzi na pytanie: “Czy jesteśmy sami we wszechświecie?”…

A przecież to dopiero początek

Choć bezpośrednio kryptowaluty w ograniczony sposób wpływają na rynki finansowe, a duża część instytucji finansowych nawet otwarcie potępia ich używanie, to realny wpływ kryptowalut na naszą codzienność już dziś jest niepodważalny. A przecież jesteśmy dopiero na początku rozwoju tego rynku i wraz z postępem te wirtualne, nienamacalne waluty będą najprawdopodobniej odgrywały coraz większą rolę w naszym życiu.

 

 

Autor: Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl

 

 

 

 

Dom Maklerski TMS Brokers wprowadził do swojej oferty kontrakt CFD oparty o notowania kontraktu terminowego na Bitcoin. Broker przygotował jedne z najlepszych warunków na rynku z maksymalną ekspozycją aż do 10 kontraktów, możliwością utrzymywania otwartych pozycji nawet przez 365 dni oraz zajmowania pozycji long i short. Dzięki temu klienci w pełni mogą wykorzystywać okazje inwestycyjne. Oferta dostępna jest na rachunkach TMS Trader, TMS Connect (w tym TMS Connect Premium).

Od teraz inwestorzy mają do dyspozycji atrakcyjne warunki handlu. Konkurencyjny spread i niska prowizja, wynosząca 0,08% to nie jedyne elementy oferty w TMS. Poza zajmowaniem pozycji long i short, broker umożliwia  też utrzymywanie otwartych pozycji nawet przez 365 dni. Kwotowanie odbywa się natomiast w oparciu o notowania kontraktu terminowego na regulowanej amerykańskiej giełdzie Chicago Mercantile Exchange (CME).

Egzekucja zleceń, dokonywana jest w trybie market, dzięki czemu nie występują rekwotowania. Przy tym instrumencie broker oferuje zmienny spread, który można w dowolnej chwili sprawdzić za pomocą dostępnego na stronie TMS narzędzia do analizy spreadów. Tak, jak w przypadku innych instrumentów, klienci będą mogli zobaczyć jak kształtował się on historycznie dla dowolnego 15-miuntowego wycinka czasu w podziale na sesję europejską, azjatycką i amerykańską.

W celu zwiększenia bezpieczeństwa kapitału zainwestowanego przez klientów, TMS Brokers ograniczył również poziom dźwigni do 2:1. Dodatkowo, broker zapewnia ochronę przed ujemnym saldem do kwoty 20 000 EUR.

Wszystkie transakcje odbywają się na platformie MT4, również w wersji mobilnej. Dzięki temu, klienci mogą handlować za pomocą swojego smartfona w dowolnym czasie miejscu.

Ponad 1000 procent zysku w ciągu roku wypracował bitcoin. Kryptowaluta nie wątpliwie była jednym z najbardziej pożądanych sposobów na pomnażanie swoich oszczędności. Czy bitcoin będzie nadal rozgrzewał rynek? Zdania analityków są podzielone. Jeżeli nie bitcoin, to które aktywo może zostać bohaterem 2018 roku?

– Rok 2017 miał dwóch bohaterów. Giełdę w Stanach Zjednoczonych i rekordowe wzrosty na indeksach giełdowych. Z drugiej strony bohaterem pierwszego planu była kryptowaluta bitcoin. Tysiąc procent zwrotu w skali roku jest wstanie zachęcić każdego do tego żeby poważnie rozważać możliwość inwestycji w bitcoin – mówi newsrm.tv Robert Śniegocki, ekspert Grupy Goldenmark.

Jaka przyszłość czeka kryptowalutę? Zdania są podzielone. Niektórzy analitycy twierdzą, że waluta dalej może zyskiwać na wartości. Inni są zdania, że to aktywo dość ryzykowne i tym samym niepewne.

– Przyjedzie moment, w którym inwestor zacznie realizować zysk. Swoją nadwyżkę kapitałową będzie chciał ulokować w różnego rodzaju aktywa. Oczywiście w pierwszej kolejności będzie chciał zabezpieczyć tą cześć zysków, którymi ryzykować już nie chce. W pierwszej kolejności zwróci się do tych inwestycji alternatywnych, które historycznie były doskonałą formą zabezpieczenia, szczególnie na czasy niepokoju jak np. złoto – wyjaśnia Robert Śniegocki i dodaje. – Zauważaliśmy w roku 2017 wzrost popytu na fizyczne złoto w postaci sztabek czy monet, rynek nieruchomości i każda inna forma, która pozwala zabezpieczyć kapitał, jak i to co udało się na giełdzie, czy bitcoinie zarobić.

Rozważając inwestycje w bitcoin trzeba liczyć się z ryzykiem nie tylko spadku kursu. W październiku 2016 roku zniknęła jedna z najstarszych giełd bitcoinowych w Polsce, Bitcurex. Tym samym wyparowało ponad 11 mln złotych. Do dziś wielu poszkodowanych nie odzyskało utraconych środków.

 

 

 

Wypowiedź: Robert Śniegocki, ekspert Grupy Goldenmark

Nie ulega wątpliwości, iż rok 2018 zapisze się w naszej pamięci jako rewolucyjny w odniesieniu do systemu ochrony danych osobowych. Już za niecałe pięć miesięcy zrewolucjonizuje się on w Polsce, i we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Zmiany odczują wszystkie branże, a w szczególności sektor IT, który przez swoje obszerne systemy i ciągłą styczność z Internetem będzie musiał odpowiednio się na nie przygotować.

RODO zmieni wszystko

– Z dniem 25 maja 2018 r. obligatoryjne stanie się stosowanie ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), co będzie wiązało się ze swoistą rewolucją w tym obszarze. Administratorzy danych będą zobligowani do realizowania nowych obowiązków, a właścicielom danych nadane zostaną dodatkowe uprawnienia. – mówi Krzysztof Kiewicz, ODO 24. W efekcie powstanie konieczność wprowadzenia szeregu modyfikacji zarówno w obszarze organizacyjnym, jak i technicznym, czego skutkiem będzie  m.in. konieczność dostosowania eksploatowanych dotychczas systemów teleinformatycznych – dodaje

Dane osobowe jako „gorący towar”

Rok 2018 zapisze się zapewne jako ten, w którym rozpoczął się pierwszy w Polsce proces sądowy związany z poważnym wyciekiem danych osobowych. W grudniu ubiegłego roku cały kraj obiegły informacje o wycieku prawie miliona danych z kancelarii Komornika Sądowego.

Niestety zjawisko to doskonale obrazuje, jak bardzo pożądanym na rynku „towarem” są dane osobowe. Dotychczasowy handel listami mailingowymi nie jest już wystarczający, a przestępcy zaczynają sięgać po znacznie szersze obszary naszego życia, uzyskując nasze numery PESEL, adresy zamieszkania czy nawet informacje o stanie naszego zdrowia – wskazuje ekspert. RODO być może zniweluje to zjawisko poprzez wysokie kary finansowe nakładane na podmioty i osoby stosujące niewłaściwe praktyki w zakresie ochrony danych osobowych.

Nowe obszary zainteresowań hackerów

Eksperci prognozują, że w nowym roku będą rozwijały się ataki typu ransomware. W ostatnim czasie stale rejestrowany jest ich wzrost i nic nie zapowiada, aby tendencja ta miała ulec zmianie. Coraz większy natłok spraw do zrealizowania i duża liczba maili wpływających na nasze skrzynki pocztowe sprawiają, że ransomware stanie się jednym z głównych zagrożeń.

Coraz częściej spotykamy „inteligentne” systemy np. w naszych urządzeniach domowych, samochodach czy smartwatch. Ta nowa funkcjonalność – oprócz oczywistych korzyści dla użytkownika – generuje szereg niebezpieczeństw. Producenci niestety często nie przykładają należytej uwagi do ich odpowiedniego zabezpieczenia. W efekcie należy spodziewać się ataków na takie urządzenia. Przede wszystkim w celu pozyskania danych o preferencjach, nawykach użytkowników czy o naszym trybie życia, zdrowiu, sposobie odżywiania.

Kryptowaluty – zagrożenie, jakiego jeszcze nie było

Powstanie i upowszechnienie się kryptowalut typu bitcoin, ethereum czy litecoin. Spowodowało niemałe zamieszanie nie tylko w wirtualnym świecie, ale i na międzynarodowych rynkach walutowych. Obecnie kurs bitcoina osiągnął już prawie 50 tysięcy złotych i wartość ta może jeszcze wzrosnąć.

O kryptowalutach większość z użytkowników Internetu ma jeszcze niestety niewielkie pojęcie. Jeżeli już, to najczęściej myślimy, że to po prostu wirtualne pieniądze, które nie mają wpływu na nasze realne życie. Jednak tego typu środek płatniczy stał się doskonałym narzędziem do realizowania często nielegalnych transakcji w tzw. darknecie (Internecie wykorzystywanym przykładowo do sprzedawania nielegalnie pozyskanych danych, takich jak numery kart kredytowych itp.) – wskazuje Krzysztof Kiewicz, ODO24.

Pod koniec 2017 roku Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego wydały ostrzeżenia o zagrożeniu, jakie niosą ze sobą te waluty, a Krajowa Administracja Sądowa rekwiruje „koparki” do ich odnajdywania w sieci.

Bitcoin – to słowo przestaje już być czymś egzotycznym i nieznanym. Wirtualny świat oraz transakcje tam dokonywane nikogo już nie zaskakują, a wręcz stają się czymś powszechnym. Wirtualne monety przestały obowiązywać jedynie w świecie gier komputerowych i podbijają międzynarodowe rynki. Jednak czy wiemy czym one tak naprawdę są? Czy warto w nie inwestować i ile można zyskać? Skąd tak właściwie je wziąć? Jaki wpływ mają na gospodarkę i czy utorują drogę do społeczeństwa bezgotówkowego?

Bitcoin jako synonim kryptowaluty

Kryptowaluty to pierwsze odkrycie w świecie finansów, które zrodziło się bez udziału instytucji państwowych, czy nawet jakiejkolwiek współpracy z nimi. Są innowacyjnym rozwiązaniem płatniczym, prostym i nie korzystającym z obecnych systemów finansowych. To coś więcej aniżeli tylko wirtualny środek płatniczy, ponieważ wykorzystują także technologię blockchain. Tą najbardziej znaną jest Bitcoin, wprowadzony do obiegu roku 2009. Tak jak google stało się potentatem i synonimem wyszukiwarki, tak właśnie Bictoin stał się niemalże zamiennikiem słowa kryptowaluta. Jednak był on zaledwie zalążkiem.

Rynek kryptowalut rozwija się w niesamowitym tempie i grzechem byłoby nie wspomnieć o Ethereum, Ripple, Siacoin oraz Stratis. Jak twierdzą eksperci Ethernum może zdecydowanie przebić Bitcoina, jest bowiem nie tylko kryptowalutą, ale platformą, pozwalającą inwestować, zawierać zakłady, a także wspierać crowdfunding.  Podobny do konceptu Ethereum jest również Stratis, który otrzymał wsparcie od największych firm z branży pokroju Microsoftu.

Wirtualne waluty budują powoli swoją przewagę nad tradycyjnym pieniądzem za sprawą tego, iż mogą być wykorzystywane według określonych potrzeb, samoistnie usuwane, kiedy mija ich termin przydatności, mogą podlegać wymianie, automatycznie wracać do właściciela, gdy odbiorca nie wywiąże się z ustalonych warunków transakcji – nie zapłaci na czas, lub nie wyśle towaru do kupującego. Można zatem rzec, że są o wiele bezpieczniejszym i wygodniejszym środkiem płatniczym. Ale czy na pewno?

Chwilowa fanaberia czy plan inwestycyjny na lata?

Kryptowaluty stanowią nowy rodzaj aktywów. Inwestycja ta jest jednak obarczona pewnym ryzykiem i wymaga wiedzy na temat wirtualnych pieniędzy i inwestowania w nie. Jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które poza chwilową fascynacją zgłębiły chociaż trochę wiedzy na czym to polega, realnie interesują się tematem i chcą pogłębiać swoją wiedzę w tym zakresie.

W przeciwieństwie do innych, na ten rodzaj walut nie ma wpływu polityka monetarna banków centralnych i wydarzenia makroekonomiczne. Z uwagi na skokowy wzrost popularności niektórych kryptowalut ich cena drastycznie wzrosła w ostatnich nie tylko miesiącach, ale przede wszystkim dniach.

Jeśli ktoś zainwestował w odpowiednim momencie np. w Ethereum kilka miesięcy temu to bez wątpienia doczekał się potężnego zwrotu z tej inwestycji. Za inwestowaniem w kryptowaluty przemawia ich cena zwyżkująca i wciąż rosnące zainteresowanie – to między innymi dlatego do rynku dołączają kolejni inwestorzy – komentuje Michał Kwieciński, CEO/Advisor CCG mining.

Pokusa zarobku jest wielka, a liczby mówią same za siebie.

Wielki boom

Jak wynika z danych portalu cryptocompare.com, Polska jest na 6. miejscu pod względem wymiany złotego na Bitcoina. Udział Polaków wyniósł 0,46 proc. handlu wirtualną walutą na świecie, co dało wartość ok. 21 mln zł. Sama zaś wartość kryptowalut w ostatnich dniach pobija wszelkie rekordy.

Na przestrzeni ostatnich tygodni obserwowaliśmy jak wirtualne waluty traciły na wartości. Dołek był solidnie zauważalny. Inwestorzy – szczególnie Ci, którzy co dopiero zachłysnęli się kryptowalutami – patrzyli z pewną dawką niepewności na to, co dzieje się na rynku. Jednak po chwili sytuacja nagle się odmieniła i jak pokazują raporty, wirtualne waluty, będące w publicznym obrocie, ustanowiła nowy rekord wszech czasów i przebiły granicę 120 mld dolarów, pobijając tym samym 116,2 mln z 12 czerwca. Potencjał, jaki niesie ze sobą blockchain docenia również Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, która to analizuje, czy i w jaki sposób mogłaby wykorzystać tą technologię – mówi Kwieciński.

Wielki boom jaki możemy obserwować w pierwszych tygodniach sierpnia bez wątpienia przyciągnie kolejnych inwestorów. Jednak czy będą oni wiedzieli, nie tylko jak sięgnąć po wirtualne waluty, ale też które z nich wybrać.

Zainwestuj i Ty

Wizja osiągnięcia zysków z wydobywania na poziomie ponad 100% w skali tygodnia z pewnością jawi się jako wielce atrakcyjna. Niemniej jednak należy mieć na uwadze, że inwestowanie w niszowe kryptowaluty to wybór związany z dużym ryzykiem. Wiele mało popularnych wirtualnych walut, po upływie początkowego okresu, kiedy zainteresowanie inwestorów traci na wartości, stwarza problemy ze sprzedażą. W takiej sytuacji największy dochód osiągną osoby, które wprowadziły kryptowalutę na rynek i sprzedały ją w odpowiednio szybkim czasie. Rozpoczynający swoją przygodę inwestorzy powinni zdobywać doświadczenie, handlując najbardziej popularnymi kryptowalutami jak Bitcoin, Litecoin czy Ethereum.

Przechodząc do technicznego punktu procesu pozyskiwania wirtualnych walut, pojawiają się zasadniczo dwie opcje – inwestycja we własny sprzęt lub jego dzierżawa. Zważywszy na koszty sprzętu i jego późniejszej eksploatacji, idealnym rozwiązaniem dla poczatkujących użytkowników będzie właśnie ta druga opcja. Przede wszystkim dlatego, że o nic nie muszą się martwić, ponieważ wszystkim zajmuje się firma będąca dzierżawcą powierzchni w swoich farmach wydobywczych i oferuje już skonfigurowany, w pełni gotowy do pracy sprzęt. Jeśli ktoś natomiast jest entuzjastą technologii, sam chce się skupić i zaangażować w wydobywanie, jak najbardziej może takowy sprzęt nabyć i we własnym zakresie wydobywać kryptowaluty. Trzeba tu jednak wziąć pod uwagę, że będzie to wiązało się z kosztami nie tylko zakupu maszyn, ale także chociażby z wysokimi opłatami za zużycie energii. Nie sposób również zapomnieć o potrzebnej wiedzy na temat rynku wirtualnych pieniędzy i znajomości algorytmów. Jednakowoż wszystko zależy tutaj od poziomu wiedzy, zaangażowania, czasu jaki chce się temu poświęcić i nade wszystko posiadanego kapitału inwestycyjnego, celu inwestycyjnego oraz tempa w jakim chce się osiągnąć stopę zwrotu z inwestycji.

Kryptowaluty zostały stworzone w celu ograniczenia lub wyeliminowania ingerencji rządów i banków centralnych w życie ludzi. Jak nietrudno zauważyć, Polska odgrywa niemałą rolę w kolejnej fali cyfrowej rewolucji. Czy to nasza forma buntu przeciwko narzucanym odgórnie zasadom? Czy kryptowaluty staną się realnym zwiastunem nowego systemu finansowego? By odpowiedzieć na te i wiele podobnych pytań, przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jedno jest pewne – zarabiamy na tym, a to Polacy chyba cenią sobie najbardziej.

 

Źródło: Mamezi Studio

 

Wygląda na to, że obecne akcje w Azji zatrzymują tempo USA, po tym jak dziś rano niektóre kluczowe dane z Chin zostały ujawnione. Pokazują one, że import i eksport nie wzrastają tak szybko jak w poprzednim miesiącu. Choć ogólny bilans handlowy wyraźnie wzrósł, podobnie jak zagraniczne rezerwy walutowe Chin, handel z kluczowymi partnerami nie osiągnął najlepszych wyników.

Dolar amerykański wciąż spada, a dane z Chin z dzisiejszego ranka jeszcze bardziej go zepchnęły. Jeśli chodzi o handel parą USD/CNH, warto uważnie przyjrzeć się niej jutrzejszej nocy, kiedy otrzymamy istotne dane o inflacji, które mogą jeszcze bardziej nasilić ten problem.

Panie i Panowie, po 10 tygodniach ciągłych wzrostów i spadków, rynki kryptowalut ponownie rosną! Bez względu na to co się stało z Bitcoin Cash czy Segwit, cała narastająca dyskusja na temat bitcoinów oddala nas od głównego problemu. Całkowita kapitalizacja rynkowa wszystkich kryptowalut osiągnęła dziś rano najwyższy jak do tej pory wynik – 120 mld dolarów. Wszystkie z 20 najlepszych kryptowalut są dzisiejszego ranka na zielono, tak jak nowa kryptowaluta eToro CopyFund. Ekscytacja dotyczy przede wszystkim Bitcoina. Widoczna jest powstrzymywana presja na zakup, która była gdzieś z boku i czekała na zakończenie dyskusji.

W piątek wycena Bitcoina wyniosła ponad 3000 dolarów, a od tego czasu wzrosła prawie do 500 dolarów za monetę. Jak zawsze jednak, handel krypotwalutami należy traktować odpowiedzialnie. Aktywa te są bardzo ryzykowne. Choć kwestia Segwit wydaje się być jednoznaczna, wciąż mamy przeszkodę w postaci Segwit2x. Pomimo, że wielu górników sygnalizuje poparcie dla 2 megabajtowego hard fork, to nie będzie to tak gładkie wdrożenie jak wiele osób uważa.

 

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Chociaż bitcoin bije w ostatnich miesiącach rekordy popularności, po piętach depcze mu ether. Analitycy prognozują, że niebawem pierwsza wirtualna waluta straci swoją dominującą pozycję. Polscy przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na inwestycje w nowe waluty.

Wartość wirtualnej waluty ether, która jest dostępna na platformie Ethereum oraz od stycznia 2017 roku na eToro, wzrosła o około 4500 proc. od początku tego roku. Pod koniec czerwca br. jej rynek osiągnął 34 mld dolarów, niewiele mniej niż bitcoina. Cena bitcoina wynosi teraz ok. 2565 dolarów i zanotowała nieznaczny spadek. Za ether musimy zapłacić 295 dolarów, ale jego kurs stale rośnie.

Nagły wzrost nowego środka płatniczego wskazuje na to, że świat waluty wirtualnej jest bardzo niestabilny. Jeśli ten trend się utrzyma, ether może przekroczyć wartość bitcoina w najbliższych tygodniach.

Ze względu na znaczne dziennie wahania tej waluty mogą na niej zarobić ci, którzy na bieżąco śledzą jej kurs i są w stanie poświęcić temu sporo czasu. Wartość tej waluty zależy od ogólnego nastawienia inwestorów do walut cyfrowych, dlatego nie da się przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie ich rozwój. Inwestowanie w kryptowaluty wiąże się z ogromnym ryzykiem.

– Bardzo wiele firm na całym świecie co roku wpada w pułapkę inwestowania swoich wolnych środków, a co gorsza, również zasobów operacyjnych czy pieniędzy udziałowców w niestabilne waluty, kruszce oraz inne surowce – mówi Małgorzata Anisimowicz, doradca restrukturyzacyjny w kancelarii PMR Restrukturyzacje SA. – Często są to także firmy rodzinne, istniejące na rynku od pokoleń, których działania są zupełnie niezwiązane z giełdą walut, surowców czy papierów wartościowych, a których brak doświadczenia i świadomości ryzyka doprowadza je na skraj bankructwa – tłumaczy Małgorzata Anisimowicz.

Kryptowaluty przyciągają inwestorów

Bitcoin istnieje od 2009 roku, a jego rywal ether pojawił się w połowie 2014. Obie waluty mają podobny charakter. Są zdecentralizowane, dlatego w niewielkim stopniu wpływają na nie zmiany na rynku walutowym. Według ich twórców transakcje dokonywane za pomocą tych walut są bezpieczne, bo wykorzystują technologie kryptograficzne, a operacje wykonywane są przez programy, a nie ludzi.

Nic dziwnego, że waluty te przyciągają wielu inwestorów, w tym także przedsiębiorców. Niektórzy z nich zarabiają na wysokiej zmienności waluty, inni stawiają na długoterminowe zyski, licząc na to, że kurs obu walut będzie stale rósł.

Duże ilości bitcoinów są skoncentrowane w rękach kilku osób, dlatego inwestowanie w tę walutę może być coraz mniej atrakcyjne. Bitcoin cieszy się także złą sławą ze względu na spekulacje, które odbywają się za jego pomocą. Jej kurs w ciągu roku potrafi się zmienić nawet o kilka tysięcy procent. Na inwestowanie w kryptowaluty najczęściej decydują się młodzi ludzie, którzy są skłonni podjąć większe ryzyko.

Online zapłacisz za wszystko

W Polsce rośnie liczba zwolenników walut wirtualnych, ale wciąż niewiele sklepów i punktów usługowych akceptuje płatności bitcoinami. Takich punktów jest zaledwie kilkadziesiąt, z czego większość w Warszawie. Wirtualną walutą można już jednak zapłacić np. w szpitalu Medicover oraz doładować telefon na kartę w T-Mobile i Heyah. Pełen wykaz sklepów i punktów usługowych przyjmujących płatności bitcoinami można znaleźć na www.coinmap.org.

Znacznie lepiej jest z płatnościami online. Kryptowalutą można zapłacić niemal za wszystko za pomocą operatorów płatności takich jak np. InPay. Zaletą płacenia w tej walucie jest szybkość transakcji, niski koszt i brak konieczności udostępniania swoich danych osobowych.

 

Źródło: PMR Restrukturyzacje S.A.

Po raz pierwszy od czasu kryzysu finansowego w 2008 r. Fed zadeklarował, że wszystkie duże banki są bezpieczne po przeprowadzeniu corocznych testów w warunkach skrajnych. Stanowi to uzupełnienie oświadczenia Janet Yellen, że prawdopodobnie nie zobaczymy kolejnego kryzysu finansowego w ciągu naszego życia. Sektor bankowy jest obecnie w dobrym nastroju i udało mu się podciągnąć również resztę rynków. Wiele firm ogłosiło, że będą nagradzać swoich akcjonariuszy dodatkowymi dywidendami oraz odkupem akcji.

Mówiąc o dniu wczorajszym, usługa kopiowania @TheBigBanks, którą założyliśmy 12 miesięcy temu, zyskała już 43% na wartości od dnia swojego założenia. Ta dobra nowina wróży prawdopodobnie jeszcze większe zyski, podczas gdy Wall Street otwiera się dziś na biznesy. Nawet akcje rynku technologicznego, które w tym miesiącu osiągnęły słabe wyniki, zdołały odrobić trochę zysków.

Podczas ostatniego posiedzenia Banku Anglii zaskakującym było, jak wielu członków faktycznie głosowało za podwyższeniem stóp procentowych w Wielkiej Brytanii. Bank Anglii utrzymywał stopy na bardzo niskim poziomie biorąc przykład z innych banków centralnych od czasu kryzysu. Po decyzjach w sprawie Brexitu, obniżył swoje stawki nawet jeszcze bardziej, aby zachęcić do brania pożyczek i wydawania pieniędzy w tym niepewnym czasie. Prezes Banku, Mark Carney, był jednym z największych zwolenników utrzymywania niskich stawek, ale wydaje się, że nawet teraz ugiął się pod naciskiem i również zasygnalizował, że nadszedł czas, aby zrównać się z resztą świata i zacząć myśleć o podnoszeniu stopy procentowej. Ci, którzy już od jakiegoś czasu śledzą moje komentarze, wiedzą, dlaczego jest to tak ważne. Pozostałym przypominam, iż pomimo Brexitu i okropnego występu Theresy May w wyborach 8 czerwca, inwestorzy czują, że nawet cień szansy wyższych stóp wystarczy, aby podnieść cenę funta. Teraz wyobraźmy sobie, co się stanie, jeżeli rzeczywiście je podniosą.

Wygląda na to, że duży spadek Bitcoina rzeczywiście znalazł kilku kupców, ale są oni nietypowi. Patrząc na woluminy w ciągu ostatnich 24 godzin widzimy, że klientem numer jeden jest koreańska giełda Bithumb. To pierwszy raz, kiedy można zauważyć przewagę Koreańczyków nad Poloniex. Musimy jednak pamiętać, że w tej chwili Koreańczycy nie mają praktycznego zastosowania dla Bitcoinów. Nie mają wielu sklepów, które by je akceptowały, a nowy rząd ma teraz większe zmartwienia, niż tworzenie ram prawnych dla aktyw cyfrowych. Jedynym krajem, który ma szybko rosnącą liczbę sprzedawców akceptujących Bitcoiny jest Japonia. BitFlyer znajduje się obecnie na 10 pozycji. Nie dlatego, że niedawno odnotowali duże spadki, ale dlatego, iż nie zwiększali zamówień kupna od czasu szczytu. Dlatego możemy pokusić się o stwierdzenie, że powodem, dla którego Bitcoin ostatnio wzrasta, jest spekulacja. Na ten moment jest to niekoniecznie zła wiadomość, raczej coś, o czym należy pamiętać.

 

Autor: Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Wzrosty cen klasycznych aut wyraźnie zahamowały. Winić należy Brexit, przez który stopniały możliwości nabywcze sporej grupy wyspiarskich entuzjastów motoryzacji. Gorsze wyniki inwestycji mogą dziś też martwić inwestorów, którzy rok temu wybrali akcje i surowce. Wyjątkiem od tej reguły pozostają złoto i srebro – wynika z danych zebranych przez Lion’s Bank.

Listopad nie przyniósł dobrych informacji dla inwestorów. Gdyby posiadane portfele spieniężyli oni na początku jedenastego miesiąca, ich roczne wyniki z inwestycji byłyby przeważnie gorsze niż na początku października.

Wciąż jednak najnowsze dane zebrane przez Lion’s Bank pokazują, że na 35 aktywów, których wyceny są monitorowane w ramach comiesięcznego badania aż 24 zanotowały wzrosty cen w ujęciu rocznym. Bilans pozostaje więc pozytywny niestety z pewnymi wyjątkami.

Cztery kółka hamują

Szczególnym zaskoczeniem może być wyraźne pogorszenie się nastrojów na rynku aut klasycznych. Ta alternatywna forma lokowania kapitału dawała w ostatniej dekadzie ponadprzeciętne stopy zwrotu. Wystarczy przytoczyć dane firmy HAGI, która za pomocą jednego ze swych wskaźników publikuje informacje na temat zmian cen 50 najbardziej pożądanych klasycznych aut. Indeks ten pokazuje, że przez ostatnią dekadę średnioroczny wzrost cen aut klasycznych wyniósł prawie 19%. Na tym tle wynik za ostatni rok na poziomie 7,2% wygląda mizernie, choć w żadnym wypadku nie pozwala popaść w pesymizm. Do podobnych wniosków można dojść obserwując dane o zmianach cen klasycznych aut, które bada firma Hagerty. Od początku 2016 roku widoczne jest wyraźne wyhamowanie trendu wzrostowego. Choć najbardziej pożądane auta wciąż potrafią bić na aukcjach kolejne rekordy cenowe, to poza najgłośniejszymi unikatami nie widać już walki o okazy za wszelką cenę – czytamy z najnowszym raporcie firmy Knight Frank opisującym zmiany cen w sektorze inwestycji alternatywnych. Trudno się temu dziwić, skoro inwestowanie w auta klasyczne jest domeną Europejczyków, a jedni z ważniejszych nabywców – Brytyjczycy – od ponad 4 miesięcy cierpią na wyraźny spadek możliwości nabywczych w związku z osłabieniem funta. Póki co listopadowa decyzja brytyjskiego Wysokiego Trybunału, oddalająca perspektywę Brexitu, niewiele w tym względnie zmieniła.

Co więcej, z punktu widzenia rodzimego inwestora posiadającego klasyczne auta spadek wartości funta może być złą informacją. Wcześniej wspomniany wzrost cen aut klasycznych o 7,2% w związku z tym, że pokazuje notowania w funtach może oznaczać dla rodzimego inwestora aż 8-proc. stratę, bo za funta trzeba dziś płacić ponad 14% mniej niż przed rokiem.

Gorsze dane z giełd

Znacznie więcej powodów do narzekania mają inwestorzy, którzy zainwestowali na giełdzie. Straty liczyć mogą dziś zarówno ci, którzy zaufali w największe europejskie spółki, jak i francuskie, niemieckie czy brytyjskie. Indeksy skupiające największe firmy z tych parkietów notują straty w ujęciu rocznym (po uwzględnieniu kursów walutowych). Słabo radzą sobie też rodzime blue chipy. Indeks WIG 20 stracił przez rok prawie 12%. Odwrotna sytuacja jest w spółkach średnich. Ich indeks zyskał bez mała 12%.

2016-11-03-wykres-1

Maleje podium wirtualnej waluty

W naszym listopadowym zestawieniu znalazły się też gorsze niż przed miesiącem informacje z rynku wirtualnej waluty bitcoin. Nie można jednak mówić o krachu na tym rynku. Co więcej hossa trwa tak długo, że badając zmiany z ostatnich 12 miesięcy jesteśmy świadkami efektu rosnącej bazy. Po prostu dynamika wzrostu maleje, bo rok temu skokowo wzrosła cena waluty. I tak 2 listopada br. za jednego bitcoina płacono 728 dolarów. To o 66,6% więcej niż rok wcześniej (437 dolarów). W październiku roczny wzrost ceny waluty wirtualnej można było oszacować na prawie 160%.

Do informacji o skokowych wzrostach wyceny wirtualnej waluty trzeba podchodzić z dużą rezerwą. Notowania te charakteryzują się bowiem potężną zmiennością. Dziś może ona wciąż cieszyć, ale w przyszłości może być odwrotnie. Jak mantrę w tym wypadku trzeba więc powtarzać, że bitcoin jest ryzykownym sposobem na pomnażanie czy przechowywanie oszczędności.

O cenach metali zadecydują Amerykanie

Na kilka dni przed wyborami w USA warto pamiętać, że na wyceny większości aktywów będzie miało wpływ to kto zostanie 45 prezydentem za oceanem. W ostatnich dniach rośnie prawdopodobieństwo, że to kandydat republikanów wygra wyścig do Białego Domu. Rynki obawiają się takiego scenariusza, choć i wybór demokratki nie jest jednoznacznie pozytywny. Wiele prognoz sugeruje, że wygranymi w przypadku wyboru Trumpa będą inwestorzy, którzy kupili złoto w związku z tym, że kandydat ten jest bardziej kontrowersyjny i nieprzewidywalny. To może szybko doprowadzić do wzrostu notowań kruszcu, jako bezpiecznej przystani dla kapitału.

Z drugiej strony Donald Trump w trakcie kampanii opowiadał się za mniej ekspansywną polityką pieniężną (dziś wspiera m.in. notowania złota). Natomiast Hillary Clinton to synonim kontynuacji obecnej polityki (taniego pieniądza i rosnącego długu publicznego). W scenariuszu, w którym to ona zostanie prezydentem, analitycy HSBC także widzą nadzieję na dalszy wzrost cen złota. Póki co złoto jest o ponad 15% droższe niż przed rokiem, a srebro zyskało ponad 21%.

2016-11-03-tabela-1

fota (300 DPI, 1024 PNG)Bartosz Turek, Lion’s Bank

 

Z punktu widzenia polskiego inwestora bitcoin jest dziś o 33% droższy niż przed rokiem, a nieruchomości w USA zyskały w tym samym czasie na wartości aż 20%. Osiągnięcie tak dobrych wyników było możliwe jedynie dzięki przecenie złotówki wobec dolara – wynika z danych zebranych przez Lion’s Bank.

Oprocentowanie przeciętnej rocznej lokaty spadło już wyraźnie poniżej 2%. Najnowsze dane NBP sugerują, że osoba, która zaniosła we wrześniu do banku kwotę 100 tys. zł na roczną lokatę mogła liczyć na 1377 zł odsetek (netto – po uwzględnieniu podatku od zysków kapitałowych tzw. podatku Belki). Trudno więc się dziwić, że inwestorzy szukają alternatywy.

2015 11 10 wykres1

Czas realizacji zagranicznych zysków?

Dziś w dobrej sytuacji są ci, którzy swoje pieniądze zainwestowali w aktywa zagraniczne lub przynajmniej notowane w obcych walutach. Wszystko dlatego, że złotówka w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyraźnie straciła na wartości wobec większości głównych walut (oprócz euro). W efekcie jeśli np. domy w największych miastach USA zyskały na wartości 5,1%, a dolar był na początku listopada o 14,4% droższy niż przed rokiem, to z punktu widzenia rodzimego inwestora zysk z inwestycji w dom w Stanach mógłby wynieść aż 20,2% (po przeliczeniu na złotówki). Oczywiście w tym przypadku pomijamy koszty transakcyjne.

Ciekawym przykładem wpływu zmian kursu walut na wynik inwestycji jest też złoto. Za żółty kruszec trzeba było na początku listopada br. płacić wyraźnie mniej niż przed rokiem (1135,9 USD za uncję względem 1169,8 USD za uncję). Jeśli jednak przeliczymy dolarowe notowania na złotowe, to okaże się, że nawet na taniejącym złocie rodzimy inwestor mógł sporo zarobić – około 11%.

2015 11 10 tabela 1

Oba te przykłady pokazują, że osoba, która rok temu zainwestowała w aktywa notowane w obcych walutach powinna sprawdzić czy po przeliczeniu na złotówki nie osiągnęła przypadkiem już dziś zadowalającego wyniku, który mógłby skłonić do realizacji zysków. Dla ułatwienia takich porównań Lion’s Bank przygotował zestawienie, które może pomóc podjąć taką decyzję.

Wirtualna waluta na szczycie

Najbardziej spektakularną stopę zwrotu mógł zrealizować rodzimy inwestor, który na początku listopada kupił wirtualna walutę bitcoin. Trzeba podkreślić, że jej notowania są bardzo zmienne, a w październiku doszło do bardzo mocnej aprecjacji. W efekcie na początku listopada za jedną monetę trzeba było zapłacić 379 dolarów. To o 16,3% więcej niż przed rokiem. Dodając do tego wzrost kursu amerykańskiej waluty (o 14,4%) rodzimy inwestor mógł zrealizować zysk na poziomie jednej trzeciej zainwestowanego przed rokiem kapitału.

O ponad jedną czwartą więcej może być też wart kupiony rok temu portfel funduszy ETF lub akcji amerykańskich spółek zgrupowanych w indeksie NASDAQ. Podobnie wzrosła też wartość portfela aut klasycznych, którego wyceny śledzi brytyjska firma HAGI. W tych wypadkach także spora część potencjalnych zysków pochodzi z deprecjacji złotówki, ponieważ nieuwzględniające zmian wartości złotego notowania NASDAQ były na początku listopada br. wyższe „tylko” o 10,5% niż rok wcześniej. W przypadku portfela aut klasycznych wyrażony w brytyjskich funtach progres wyniósł 13,8%.

Straty należą do rzadkości

Zebrane przez Lion’s Bank dane na temat notowań 22 różnych aktywów zagranicznych pokazują, że sytuacje, w których rodzimy inwestor w ostatnich 12 miesiącach nie zrealizowałby zysku są rzadkością. Dzięki drożejącym walutom nawet złoto czy srebro, za które trzeba było na początku listopada br. zapłacić mniej dolarów niż przed rokiem, są dziś po przeliczeniu na złotówkę warte więcej. Progres wynosi odpowiednio 11,1% dla złota i 8,9% dla srebra.

Deprecjacja rodzimej waluty nie uchroniła jednak przed stratami inwestorów, którzy wybrali przed rokiem miedź czy ropę. Notowania tych surowców są co prawda kwotowane w dolarze, ale spadki ich cen były w ostatnim czasie tak duże, że nawet po przeliczeniu na złotówkę, próżno liczyć na zysk. Za miedź rodzimy inwestor dostałby o 13,2% mniej złotówek niż przed rokiem, a w przypadku ropy stan posiadania zmalałby w ciągu roku o ponad jedną trzecią.

fota (300 DPI, 1024 PNG)autor: Bartosz Turek, Lion’s Bank

 

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...

24-25 listopada – największy stacjonarny maraton programowania w Global Expo

Ponad 2,5 tys. programistów i hakerów z Polski oraz zagranicy przyjedzie do stolicy na największy st...