wtorek, Grudzień 11, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "BIEC"

BIEC

Wskaźnik Rynku Pracy (WRP) informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach wielkości bezrobocia zmalał czwarty miesiąc z rzędu, a tempo spadku ponownie przybrało na sile. Co więcej, wielkość absolutna poziomu wskaźnika przebiła jego historyczną minimalną wartość, z połowy 2008 roku. Obserwowany bardzo wysoki popyt na pracę, powoduje, iż obecnie nie obserwuje się wzrostu bezrobocia, który zazwyczaj sezonowo występuje o tej porze roku.

W Polsce mamy do czynienia z rekordowo niską stopą bezrobocia, ale towarzyszy jej stosunkowo niski wskaźnik zatrudnienia i niska aktywność zawodowa. Oznacza to, że występują jeszcze dość duże rezerwy siły roboczej wśród osób biernych zawodowo, a punkt ciężkości polityki powinien się przesunąć w kierunku aktywizacji tychże osób.

Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w grudnia ubiegłego roku 6,6%, tyle samo po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych i nie uległa zmianie w stosunku do listopada ub. roku.

Obecnie, podobnie jak przed miesiącem, siedem składowych wskaźnika oddziałuje w kierunku dalszego spadku wartości wskaźnika, a jedynie jedna zmienna – średni tygodniowy czas pracy – działa w kierunku jego ewentualnego wzrostu.

W grudniu ubiegłego roku pracę znalazło o nieco ponad 1,5 tys. mniej bezrobotnych niż w listopadzie 2017 r. (spadek o niespełna 2%). Jednocześnie odpływ z bezrobocia do zatrudnienia był o blisko 17 tys. osób mniejszy (o 15%) w porównaniu do grudnia 2016 roku. Cały 2017 rok charakteryzował się przeciętnym spadkiem liczby osób, które znajdowały zatrudnienie – średni miesięczny strumień między bezrobociem a zatrudnieniem był w 2017 roku o około 12% niższy niż w 2016 roku. W grudniu ubiegłego roku wielkość odpływu znajdowała się powyżej średniorocznej na 2017 rok.

Od blisko dwóch lat utrzymuje się bardzo wysoka podaż ofert pracy trafiających do urzędów pracy. Średniomiesięcznie w 2017 roku do PUP-ów trafiało o 13% więcej ofert pracy niż w 2016 roku i o 33% więcej ofert pracy niż w 2015 roku. W grudniu ubiegłego roku podaż nowych ofert pracy nie uległa zmianie w ujęciu miesięcznym, ale należy pamiętać, iż w listopadzie odnotowano ponad 15% wzrost względem poprzedzającego miesiąca. Z kolei, w porównaniu do grudnia 2016 roku napływ nowych ofert pracy był o ponad 7% wyższy. W grudniu ubiegłego roku wielkość napływu znajdowała się powyżej średniorocznej z 2017 roku.

Liczba bezrobotnych zwolnionych z przyczyn leżących po stronie zakładów pracy ponownie dość istotnie zmalała – w grudniu ubiegłego roku o 3% w ujęciu miesięcznym. W ostatnim kwartale 2017 tempo spadku tej frakcji zasobu bezrobotnych przybrało na sile, choć średniomiesięcznie spadek wynosił 2% – podobnie jak w 2016 roku. Wśród poszczególnych frakcji bezrobotnych będących w szczególnej sytuacji na rynku w ostatnim miesiącu jedynie nieznacznie wzrosła liczba bezrobotnych powyżej 50 roku życia oraz długotrwale bezrobotnych.

W listopadzie ubiegłego roku (najnowsze dostępne dane) zmalała agregatowa kwota wypłacanych zasiłków dla bezrobotnych. Skala spadku była stosunkowo duża – o blisko 3%. Był to drugi miesiąc znaczącego spadku, w efekcie czego zrekompensował on wzrost, który wystąpił w okresie sierpień – wrzesień ub. roku a agregatowa kwota wypłaconych świadczeń wyniosła nieco mniej niż lipcu ubiegłego roku, kiedy to odnotowano lokalne minimum wartości wypłacanych zasiłków.

 

 

Źródło: B I E C

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gospodarce w styczniu 2018 roku wzrósł o taką samą wartość jak przed miesiącem, czyli o 1,5 punktu w stosunku do miesiąca poprzedniego – informuje Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych. Przełomowi roku 2017/2018 towarzyszyły najsilniejsze jednorazowe wzrosty wskaźnika w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. W największym stopniu przyczyniły się do tego: poprawa wydajności pracy w sektorze przedsiębiorstw przemysłu przetwórczego oraz lepsza sytuacja finansowa w firmach.  

 Spośród ośmiu składowych wskaźnika w styczniu br. cztery uległy poprawie w porównaniu z sytuacją sprzed miesiąca, dwie nie zmieniły się, zaś dwie uległy pogorszeniu.

Do wzrostu wskaźnika w największym stopniu przyczyniła się znacząca poprawa wydajności pracy w przedsiębiorstwach produkcyjnych. Zjawisko to charakterystyczne jest dla miesięcy końca każdego roku i wynika z mniejszej liczby dni roboczych a nieco wyższej produkcji przeznaczanej na poczet świątecznych zakupów. Abstrahując od tej jednorazowej poprawy, w dłuższym okresie, tj. od końca ubiegłego roku, wydajność pracy pogarszała się. Liczba pracujących rośnie, wynagrodzenia również, nie poprawia się natomiast w sposób istotny wyposażenie techniczne pracowników, co wynika z ciągle ujemnej dynamiki inwestycji.

Kolejna składowa, która istotnie przyczyniła się do wzrostu wskaźnika, to oceny menedżerów nt. sytuacji finansowej w zarządzanych przez nich firmach. Najlepiej oceniają stan swych finansów menadżerowie dużych firm – zatrudniających powyżej 250 pracowników. W tej grupie odnotowano w ostatnich badaniach kilkuprocentową przewagę odpowiedzi stwierdzających poprawę finansów nad odsetkiem menadżerów wskazujących na jej pogorszenie. W grupie przedsiębiorstw najmniejszych oraz średnich w dalszym ciągu dominuje przewaga menadżerów wskazujących na pogarszający się stan finansów.

W ślad za lepszą sytuacją finansową w firmach, poprawiły się również oceny menedżerów na temat ogólnej sytuacji gospodarczej. Obecnie przewaga menadżerów uznających, że sytuacja gospodarcza zmierza w dobrym kierunku nad tymi, którzy uważają, że dominują tendencje negatywne, sięga około 5 punktów procentowych. Dla porównania, warto dodać, że w okresie bardzo dobrej koniunktury gospodarczej w 2007 roku przewaga optymistów nad pesymistami wynosiła 25 punktów procentowych.

Po raz pierwszy od jesieni ubiegłego roku nie odnotowano zmian w tempie napływu nowych zamówień do sektora przedsiębiorstw produkcyjnych, zaś w przypadku zamówień przeznaczonych na rynki zagraniczne, tempo napływu nowych zamówień nieco osłabło. Wydaje się jednak, że sytuacja ta ma charakter przejściowy. Rosnącym zamówieniom zagranicznym sprzyja bowiem bardzo dobra koniunktura na światowych rynkach, a co istotniejsze dla rodzimych producentów, dobra koniunktura dominuje również w Europie. Nieco odmiennie przedstawiają się perspektywy utrzymania wysokiego tempa napływu nowych zamówień na rynek krajowy. W tym przypadku należy liczyć się z pewnym osłabieniem. Co prawda wynagrodzenia w dalszym ciągu rosną, jednak inflacja osłabia nieco ich temp wzrostu. Ponadto wzrost wynagrodzeń nie dotyczy wszystkich pracowników a pro-popytowe działanie dodatkowych pieniędzy trafiających do rodzin z tytułu świadczeń socjalnych, stopniowo słabnie.

Na koniec ub. roku zmniejszyła się nieco podaż pieniądza M3 (w ujęciu realnym oraz po usunięciu wpływu czynników sezonowych). Już od początku roku pieniądza przybywało znacznie wolniej niż w analogicznych okresach lat ubiegłych. Umiarkowanie przybyło gotówki w obiegu, co zwykle zdarza się na końcu roku kalendarzowego.

Zwiększyło się nieco zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów bankowych. Zmiana jak na razie jest niewielka wobec  ponad dwuletniego okresu odchodzenia konsumentów od finasowania zakupów kredytem. Być może ma to związek ze wzrostem aktywności  na rynku nieruchomości oraz wyższymi cenami mieszkań, na co wskazują niektóre badania wśród deweloperów. Zbyt wcześnie jednak aby odbierać to jako początek boomu mieszkaniowego oraz wzrost zainteresowania kredytem hipotecznym.

Końcówka roku nie była korzystna dla inwestorów giełdowych. W ciągu ostatnich trzech miesięcy ubiegłego roku realne wartości podstawowego indeksu WIG spadły o blisko 4%, jednak pierwsze tygodnie stycznia przyniosły wyraźną poprawę nastrojów i rekordowe notowania WIG.

 

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu 2018 r. utrzymał się na poziomie wartości sprzed miesiąca. Pomimo wyhamowania wzrostu wskaźnika, który dominował w ostatnim półroczu, presja inflacyjna w gospodarce nie zmniejsza się.

W najbliższych miesiącach można spodziewać się nieco słabszego oddziaływania presji popytowej – ze strony konsumentów i nieco zwiększonego oddziaływania presji kosztowej – ze strony przedsiębiorców. Niższa presja popytowa wynikać będzie ze stopniowego umniejszania realnej wartości dochodów gospodarstw domowych wskutek dotychczasowego wzrostu cen, zwłaszcza wzrostu cen żywności.

Wyższa presja kosztowa będzie konsekwencją wzrostu kosztów pracy  w efekcie obowiązującego od 1 stycznia br. wyższego wynagrodzenia minimalnego oraz braków kadrowych na rynku pracy wymuszających wzrost wynagrodzeń w zawodach, gdzie braki te są największe. Dodatkową niepewność po stronie kosztów stanowią ceny surowców na światowych rynkach oraz kurs złotego.

Najsilniej w kierunku wzrostu cen oddziaływały w ostatnim czasie oczekiwania inflacyjne konsumentów oraz przedstawicieli przedsiębiorstw produkcyjnych.

Obawy przed rosnącą inflacją nasilały się wśród przedstawicieli gospodarstw domowych od lipca ubiegłego roku, zaś od wczesnej jesieni 2017 wyraźnie przybrały na sile. Im bardziej dotkliwy dla konsumentów był wzrost cen żywności, tym silniej obawiali się oni dalszego wzrostu inflacji.

Do podnoszenia cen skłaniają przedsiębiorców rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej a w szczególności rosnące koszty pracownicze. Sytuacja na rynku pracy sprawia, że pracodawcy zmuszeni są i w najbliższej przyszłości będą zmuszani podnosić wynagrodzenia pracownikom o kwalifikacjach, na które jest największy popyt. Ponadto wzrost wynagrodzenia minimalnego obowiązujący od 1 stycznia br. może uruchomić falę żądań u pozostałych grup pracowników, którzy poczują się niedopłaceni. To może uruchomić spiralę podwyżek we wszystkich działach gospodarki narodowej, zaś jeśli inflacja będzie nadal rosła, żądania te tym łatwiej będą zaspakajane.

Od drugiej połowy ubiegłego roku systematycznie drożeje ropa naftowa na światowych rynkach. To kolejny czynnik, który może w przyszłości przyczynić się do przyspieszonego wzrostu cen szczególnie w warunkach gdyby polska waluta uległa osłabieniu. Dla przedsiębiorców oznaczałoby to wyższe koszty importu tego surowca a w kolejności wyższe ceny benzyny na rynku wewnętrznym, wyższe ceny transportu, co zazwyczaj w ciągu kilku kolejnych miesięcy przenosi się na ceny detaliczne pozostałych towarów i usług.

 

 

Źródło: BIEC

 

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...