niedziela, Grudzień 9, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "bankructwo firmy"

bankructwo firmy

Do bankructwa firm prowadzą przede wszystkim nietrafione inwestycje, ale także długotrwałe zatory płatnicze i upadłość kontrahenta – wynika z badania zrealizowanego dla BIG InfoMonitor. Ostrożność w relacjach biznesowych jest wskazana, bo mimo poprawiającej się sytuacji ekonomicznej liczba upadłości firm w Polsce rośnie. W ubiegłym roku sądy gospodarcze ogłosiły bankructwo 889 przedsiębiorstw. Według wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska, w tym roku liczba ta może zwiększyć się o kilkanaście procent.

Zdaniem ankietowanych menedżerów sektora MŚP zatory płatnicze są drugą, po nietrafionych inwestycjach przyczyną bankructw przedsiębiorstw. Wielu przedsiębiorców dostrzega także ryzyko jakie niesie współpraca z bankrutem, który nie płacąc może pociągnąć za sobą swoich dostawców. Dopiero na kolejnych miejscach jako powód upadłości wymieniana jest zaniżająca ceny, nieuczciwa konkurencja oraz błędy osób zarządzających.

Z analiz wynika, że problemy z płatnościami opóźnianymi o co najmniej 60 dni, cały czas zgłasza połowa firm. Jednocześnie, przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy, że do upadłości mogą doprowadzić nieuregulowane należności wynoszące 20-30 procent rocznego przychodu – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Nawet ci kontrahenci, którzy wydają się wiarygodni i wypłacalni, w rzeczywistości mogą mieć kłopoty finansowe i od dawna widnieć w rejestrach dłużników – dodaje.

Okazuje się, że przedsiębiorstwom, które mają problemy z zatorami płatniczymi znacznie częściej zdarzało się współpracować z partnerami biznesowymi, którzy ogłosili upadłość. Z badania BIG InfoMonitor wynika, że dotyczyło to 65 proc. firm. Tymczasem w grupie firm, które nie mają problemów z zatorami, relacje z bankrutami ma za sobą 38 proc. Zjawisko współpracy z podmiotami ogłaszającymi upadłość znane jest szczególnie w sektorze budowlanym (72 proc.) i produkcyjnym (70 proc.).

Najbardziej ryzykowne branże

W bazach BIG InfoMonitor i BIK liczba firm nieregulujących terminowo zobowiązań wobec kontrahentów i banków przekracza obecnie 264 tys. Ich łączne zaległości wynoszą prawie 25,2 mld zł. Ryzyko współpracy z poszczególnymi przedsiębiorstwami w dużym stopniu zależy od sektora i branży w jakich działa przedsiębiorstwo. Z danych BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że jeśli chodzi o wartość największe zaległości mają firmy handlowe, budowlane i przetwórcze, dalej jest HoReCa (hotele, restauracje, catering) i obsługa rynku nieruchomości. Pod względem odsetka firm z problemami w terminowym regulowaniu zobowiązań najgorzej wypadają natomiast: górnictwo, transport, HoReCa i budownictwo. Udział przedsiębiorstw zajmujących się daną działalnością waha się tu od 5,1 do 7,5 proc. Odsetek firm płacących z opóźnieniem lub wcale wśród ogółu przedsiębiorstw wynosi 5,4 proc.

O ile jednak w całym sektorze przetwórstwa odsetek firm z opóźnieniami w płatnościach wynosi 4,9 proc. to są tam też branże jak produkcja napojów, wyrobów tytoniowych czy gospodarka odpadami, gdzie co najmniej co dziesiąta firma jest niesolidnym płatnikiem.

Liczba upadłości firm rośnie

Z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska wynika, że w ubiegłym roku sądy ogłosiły upadłość 889 firm. Co oznacza wzrost o 15 proc. w porównaniu do 2016 r. W ubiegłym roku, najwięcej upadłości odnotowano w sektorze produkcyjnym, gdzie zbankrutowało blisko 250 firm (wzrost o 9 proc. r/r), czyli niemal 30 proc. wszystkich zeszłorocznych upadłości. W liczbie bankructw przodują w tej kategorii firmy z branży obróbki metalu i części metalowych oraz producenci artykułów spożywczych. Jednocześnie, w tym samym czasie odnotowano 220 upadłości firm handlowych, 136 upadłości firm z branży budowlanej i 42 bankructwa firm transportowych.

Analizując dane z pierwszych dwóch miesięcy bieżącego roku można prognozować, że liczba upadłości w tym roku będzie jeszcze wyższa. Z wyliczeń Bisnode wynika, że prawdopodobnie przekroczy tysiąc, co oznacza wzrost o co najmniej 12 proc.

Dłużnicy nie są bezkarni

Wielu z tych bankructw można by uniknąć, gdyby firmy dokładniej przyglądały się swoim kontrahentom. – Przedsiębiorcy powinni weryfikować dosłownie każdy podmiot, z którym współpracują lub zamierzają współpracować. Tym bardziej, że narzędzia do tego są i proste, i tanie. W biurach informacji gospodarczej znajduje się sporo danych o aktualnym stanie finansowym wielu potencjalnych partnerów biznesowych – mówi Sławomir Grzelczak. – Sprawdzać trzeba, bo żadne przedsiębiorstwo, które ma kłopoty finansowe, nie będzie się tym chwalić. Tymczasem monitorując firmę w BIG InfoMonitor, widać od razu jakie zaległości i jakie kwoty ją obciążają – dodaje.

BIG InfoMonitor tylko w zeszłym roku udostępnił prawie 3 mln raportów o przedsiębiorcach. Z każdym rokiem liczba ta znacząco rośnie. Jakie są konsekwencje obecności przedsiębiorcy w rejestrze dłużników? W grę wchodzi zablokowanie wszelkich możliwości finansowania – nikt nie udzieli pożyczki, kredytu czy leasingu firmie, która nie płaci należności i widnieje w związku z tym w BIG InfoMonitor. Z tego rejestru na co dzień korzystają banki, firmy pożyczkowe i leasingowe, dla których weryfikacja wiarygodności finansowej klientów jest standardową procedurą. Obecność w BIG, z informacją o długach, może również przeszkodzić w podpisaniu biznesowych kontraktów.

Zatrudnimy informatyka nie ruszając się z domu. Będzie on dla nas pracował zdalnie, z dowolnego miejsca na świecie. Podpisanie umowy oraz wystawienie faktury za usługę jest teraz prostsze niż kiedykolwiek – wszystko dzieje się w chmurze.

Firmy  zmagają się ze znalezieniem deweloperów, których na rynku nieustannie brakuje. Szczególnie do projektów, które trwają od kilku tygodni do kilkunastu miesięcy. Jest na to sposób. Wystarczy wykupić dostęp do chmury, która działa w systemie Saa S (oprogramowanie jako usługa) i wybrać odpowiadającego nam programistę.

Oprócz specjalistów wysokiej klasy, znajdziemy w niej również początkujących deweloperów. Zaletą tego rozwiązania jest koszt wykonanej pracy. Poprzez nieumiejętne zdefiniowanie poziomu wymaganych kompetencji specjalisty IT na potrzeby projektu, firmy ponoszą większe koszty. Zdarza się, że do mniej skomplikowanych zadań, firmy szukają specjalistów z wieloletnim doświadczeniem.  Okazuje się, że nie zawsze zatrudnienie  informatyka z wieloletnią praktyką jest najlepszą decyzją. Dlaczego? Ponieważ, często wykwalifikowany informatyk, który dostaje mniej wymagające zlecenie – nie rozwija się i jest mniej zadowolony z pracy jaką wykonuje. Na tak trudnym rynku pracownika kluczowe jest dobranie kompetencji specjalisty do wymagań projektu. Pozwala to na optymalizację kosztową.

– System pracy na odległość jest sporym ułatwieniem dla obu stron, ponieważ zleceniodawca nie potrzebuje organizować kolejnego miejsca pracy. W chmurze rozlicza faktury, przyjmuje wnioski urlopowe oraz może umawiać się z członkami zespołu na spotkania.  – mówi Michał Gierczak, CEO Connectis.

W przyszłości chmury będą udoskonalone o algorytmy sztucznej inteligencji, dzięki czemu będzie możliwy jeszcze trafniejszy wybór dewelopera do danego projektu. Nad takim obecnie pracuje Connectis udoskonalając C_cloud wraz z naukowcami z Politechniki Warszawskiej. Platforma zostanie ulepszona o programy takie jak: machine learning, web mining i web harvesting. Co to oznacza? Machine learning to system, dzięki któremu wyszukiwarka uczy się preferencji wyboru podczas selekcji kandydatów. System zapamięta propozycje, które odpowiadały pracodawcy i zacznie sugerować podobne osoby. Web mining na bieżąco będzie aktualizował doświadczenie oraz osiągnięcia, których informatyk nie zawarł w CV. Natomiast web harvesting zbierze informacje o kandydatach z forów internetowych i portali. Pod warunkiem tego, że specjalista wpisze w systemie pod jakim nickiem wypowiada się na stronach internetowych

– W przyszłości platforma zwiększy wykrywalność niespójnych lub nieprawdziwych danych o ok. 90%. Będzie to bardzo dużym ułatwieniem, dla każdego przyszłego pracodawcy. System automatycznie sprawdzi prawdziwość wszystkich danych zawartych w CV  – dodaje Michał Gierczak, CEO Connectis.

Pracowników możemy znaleźć w chmurze oraz przez chmurę kontrolować. Nie oznacza to jednak, że specjaliści mają głowę w chmurach – wręcz przeciwnie. Projekt zrealizowane poprzez chmurę są dobrze zorganizowane, kontrolowane a przede wszystkim zoptymalizowane kosztownie.

Źródło: Come Creations Group

Ciężar ubezpieczeń coraz częściej przesuwa się w kierunku ryzyk, które jeszcze niedawno były niedoceniane lub po prostu nieznane. Od polisy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej członków władz spółek kapitałowych po ubezpieczenie skutków ataków hakerów. Na rynku ubezpieczeniowym istnieją jednak produkty, które wydają się zapomniane lub niedoceniane. Jednym z nich jest zabezpieczenie biznesu przed wymuszoną przerwą w działalności gospodarczej – ubezpieczenie utraty zysków, które często może uchronić przedsiębiorstwo przed bankructwem.

27 lipca 2015 r. to jeden z najczarniejszych dni w historii łódzkiej firmy Coko – Werk. Ich zakład produkcyjny zajął pożar, którego nie udało się opanować i fabryka spłonęła w całości. Budynek przestał istnieć już po około godzinie od zdarzenia i to pomimo przyjazdu wielu jednostek gaśniczych. Kompletnej destrukcji uległa część produkcyjno-magazynowa zakładu, zajmująca powierzchnię 6700 m2. Choć zdarzenie było koszmarem dla spółki i mogło doprowadzić ją do bankructwa, to następstwa były odmienne. Zarząd spółki ubezpieczył mienie firmy. Dzięki czemu Coko – Werk otrzymała jedno z największych odszkodowań w historii polskiego rynku ubezpieczeniowego – ponad 100 mln zł – i z powodzeniem działa dalej. Odbudowana fabryka wznowiła działanie w marcu br. Jednak to nie koniec historii. Spółka była ubezpieczona kompleksowo, także od utraconego zysku, dlatego otrzyma również ekwiwalent za jego utratę.

Ubezpieczenie utraconego zysku

Ubezpieczenie utraty zysku to bardzo mocny instrument w rękach zarządzających. To prewencja chroniąca przyszłe zyski spółki. Taki rodzaj polisy jest bardzo doceniany na zachodnich rynkach. Według badań przeprowadzanych na początku XXI w. aż 70 proc. niemieckich przedsiębiorstw zdecydowało się na takie rozwiązanie.

Przydatność ubezpieczenia utraconego zysku jest doceniana podczas nieprzewidzianych zdarzeń losowych, które mogą prowadzić nawet do bankructwa firmy. Szkoda majątkowa w przedsiębiorstwie w wielu przypadkach działa bowiem jak efekt domina, tzn. powoduje kolejne straty. Spalona fabryka nie osiągnie takiego samego poziomu zamówień, po okresie odbudowy.

Według Łukasza Cichowskiego, Managera Departamentu Ubezpieczeń Majątkowych, OC i Finansowych z GrECo JLT Polska Sp. z o.o., partnerzy biznesowi spółki dotkniętej szkodą, aby  realizować swoją produkcję często zmuszeni są szukać ratunku u nowych dostawców, u których z reguły już zostają. – Zakład, który wznawia swoją działalność po dłuższej przerwie traci dwukrotnie. Po pierwsze, w trakcie odbudowy nie realizuje zamówień i nie osiąga zysku, a po drugie traci kontrahentów, którzy przyzwyczaili się do alternatywnego dostawcy. Ubezpieczenie utraconego zysku ma rekompensować więc poszkodowanemu korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby zdarzenie szkodowe nie miało miejsca. A bywa, że wartość utraconych na skutek przestoju przychodów wielokrotnie przekracza wartość szkody materialnej  – podkreśla Łukasz Cichowski.

Jak działa takie ubezpieczenie?

Ubezpieczenie utraty zysku jest uzupełnieniem polisy majątkowej. Możliwość jej zawarcia  uwarunkowana jest zawarciem bazowej umowy ubezpieczenia mienia. Przedmiotem ubezpieczenia jest ubezpieczeniowy zysk brutto, na który składają się koszty stałe oraz zysk netto.

Suma powinna odpowiadać wartości zysku brutto w okresie odszkodowawczym, tak długo, jak skutki zdarzenia wywierają negatywny wpływ na sytuację firmy. Nie dłużej jednak niż maksymalny okres odszkodowawczy określony w dokumencie ubezpieczenia.

Dopasowanie ubezpieczenia to większa pewność prowadzenia biznesu

Aby polisa w pełni chroniła  utracony zysk przedsiębiorstwa, można ją dodatkowo uzupełnić o stosowne postanowienia. Jak zaznacza Łukasz Cichowski, najlepszym rozwiązaniem jest wzbogacenie ochrony o określone klauzule dodatkowe.

– Najczęściej spotykane to: klauzula dostawców i odbiorców oraz klauzula dostawców mediów. Pierwsza reguluje pokrycie strat ubezpieczającego, wynikających ze szkód w mieniu jego dostawców i odbiorców. Druga pozwala pokryć utratę zysku wynikłą ze szkód w mieniu dostawców mediów (np.: gaz, prąd) świadczących usługi na rzecz ubezpieczającego, jeżeli szkoda ta będzie miała negatywny wpływ na jego działalność – wylicza Łukasz Cichowski.

Polisa może być również uzupełniona o klauzulę braku dostępu. Rozszerza ona ochronę ubezpieczeniową o ryzyko utraty zysku, będącej rezultatem ograniczonego dostępu, jego braku lub niemożności opuszczenia ubezpieczonej lokalizacji wskutek zajścia ubezpieczonego zdarzenia.

 

Źródło: Alfa Omega Solutions Sp. z o.o

Przez ostatnie 2,5 roku w Polsce ogłoszono upadłość 2 tysięcy firm. To dramat nie tylko dla wielu z nich, ale także dla ich pracowników, dostawców, czy kontrahentów. Sporej części problemów można było jednak uniknąć. Bankructwo nigdy nie przychodzi nagle. Niemal połowa upadających firm na pół roku przed ogłoszeniem upadłości była notowana w Krajowym Rejestrze Długów z długiem w wysokości 119 milionów złotych.

Od początku 2014 do połowy 2016 roku w Polsce ogłoszono bankructwo 2016 firm. Jak wynika ze wspólnego badania KRD BIG oraz Rzetelnej Firmy, aż 909 z nich pół roku przed terminem ogłoszenia upadłości znajdowało się w bazie danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Miały one wówczas w sumie 9603 zobowiązania na łączną kwotę ponad 119 milionów złotych.

– Opinia publiczna traktuje bankructwo jako coś nagłego, niespodziewanego. Tymczasem zazwyczaj tak nie jest. To proces, który trwa nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt miesięcy, więc symptomy choroby pojawiają się znacznie wcześniej. Ważne, żeby je rozpoznać, uniknie się wtedy wielu kłopotów. Upadłość firmy to bowiem nie tylko problem dla jej właścicieli. To często również olbrzymie kłopoty dla jej pracowników, dostawców, czy kontrahentów. Postanowiliśmy więc przestudiować listę upadłych firm i sprawdzić, w ilu przypadkach można było uniknąć wielu potencjalnych problemów – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Bankructwo nigdy nie przychodzi nagle. Już na 12 miesięcy przed ogłoszeniem upadłości w Krajowym Rejestrze Długów było notowanych aż 34% przyszłych bankrutów, 6 miesięcy później ten odsetek wyniósł już 45%, a 3 miesiące przed ogłoszeniem decyzji sądu przekraczał 50%. Wraz ze skracaniem „czasu do upadłości” gwałtownie rosło też ich zadłużenie. W wymienionych okresach wynosiło odpowiednio 77, 119 oraz 151 milionów złotych. Średnie zadłużenie w tym czasie wzrosło ze 111 tysięcy złotych do blisko 150 tysięcy złotych.

– Firmy bankrutują ponieważ nie są zdolne do regulowania swoich zobowiązań. Ten problem często wynika z tego, że ktoś inny nie zapłacił im w terminie. Na opóźnienia w płatnościach, nieraz wielomiesięczne, uskarża się 71% przedsiębiorców z sektora MSP. Właśnie dlatego wiedza o rzetelności płatniczej swoich partnerów biznesowych jest tak istotna. Nawiązywanie relacji biznesowych bez weryfikacji potencjalnego kontrahenta bądź ze świadomością, że partner wcześniej nie regulował swoich zobowiązań w terminie można porównać do wjeżdżania na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Być może się uda – uważa Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy.

Prezes Rzetelnej Firmy zwraca uwagę także na to, że spora rzesza firm wciąż lekceważy problem opóźnionych płatności i nie dopisuje swoich nierzetelnych partnerów do rejestrów dłużników.

– Często rozmawiając z przedsiębiorcami słyszę, że nie dopisują, bo liczą, że kontrahent jednak zapłaci. To trochę myślenie życzeniowe. Czas leci, a pieniędzy na koncie firmy nie ma. Kiedy nagle robi się głośno o problemach finansowych kontrahenta, zaczyna szybko przybywać wpisów o jego długach. Wówczas często jest już za późno, aby ustrzec firmę przed potencjalnymi kłopotami finansowymi. Bankrut jest jak tonący, ciągnie na dno też innych – wyjaśnia Mirosław Sędłak.

Największa liczba firm, które przed ogłoszeniem upadłości były notowane jako dłużnicy w Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej była zarejestrowana w województwie dolnośląskim (103), śląskim (114) oraz mazowieckim (159). Najmniej było ich natomiast w województwie lubuskim (15), podlaskim (11) oraz opolskim (9). W tym gronie najwięcej było firm przemysłowych (239), budowlanych (227) oraz handel hurtowy i detaliczny (202).

Badanie Krajowego Rejestru Długów oraz Rzetelnej Firmy zostało przeprowadzone we wrześniu 2016 roku na 2016 firmach, których upadłość została ogłoszona w 2014, 2015 i pierwszej połowie 2016 roku. Łączna liczba zobowiązań i kwota zadłużenia jest sumą zobowiązań i długów firm, jakie były notowane w KRD na 12, 6 i 3 miesiące przed ogłoszeniem upadłości poszczególnych firm.

bankrut-tonac-ciagnie-tez-na-dno-innychKrajowy Rejestr Długów

fot. absfreepic.com

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...

24-25 listopada – największy stacjonarny maraton programowania w Global Expo

Ponad 2,5 tys. programistów i hakerów z Polski oraz zagranicy przyjedzie do stolicy na największy st...