czwartek, Październik 18, 2018
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Bank Gospodarstwa Krajowego"

Bank Gospodarstwa Krajowego

Wyniki budowy gminnych mieszkań już od dłuższego czasu nie dają nadziei na szybką likwidację deficytu wynoszącego około 160 000 takich lokali. W tym kontekście trzeba wspomnieć, że od stycznia do grudnia 2017 r. polskie samorządy ukończyły 1715 mieszkań.

Analogiczny wynik dotyczący wszystkich deweloperów (zarówno przedsiębiorców jak i spółek), przekroczył 105 000 mieszkań w 2017 r. Mimo tej dysproporcji, warto dokładniej przyjrzeć się aktywności inwestycyjnej poszczególnych miast. Analiza przeprowadzona przez ekspertów serwisu RynekPierwotny.pl pokazuje bowiem, że w poszczególnych miastach na prawach powiatu liczba nowych mieszkań komunalnych jest bardzo zróżnicowana.

Toruń wyprzedził między innymi Kraków, Wrocław oraz Poznań

W kontekście ukończonych mieszkań komunalnych najczęściej podawane są informacje dotyczące liczby takich „M” na terenie całego kraju. Po zgłębieniu tematu można dowiedzieć się, ile wspomnianych lokali powstało w poszczególnych miastach na prawach powiatu. Takie największe miasta przodują pod względem liczby budowanych mieszkań komunalnych. Jak pokazuje analiza portalu RynekPierwotny.pl w latach 2007 – 2017 na ich terenie ukończono ponad połowę wszystkich oddawanych do użytku lokali gminnych.

Dokładne informacje o aktywności mieszkaniowej samorządów (pochodzące z Banku Danych Lokalnych GUS) wskazują, że pomiędzy 2007 rokiem oraz 2017 rokiem Warszawa była bezkonkurencyjna pod względem liczby ukończonych lokali komunalnych. W polskiej stolicy powstało bowiem 2550 analizowanych mieszkań. Zdecydowana przewaga Warszawy nad pozostałymi miastami na prawach powiatu, wydaje się zrozumiała z uwagi na wielkość stołecznej metropolii. Większe zaskoczenie wzbudza fakt, że na drugiej pozycji pod względem liczby nowych lokali komunalnych nie uplasowała się żadna z pozostałych krajowych metropolii (Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk). Według danych GUS-u, od 2007 r. do 2017 r. na terenie Torunia powstały 804 mieszkania komunalne, co zapewniło wspomnianemu miastu pozycję wyższą np. od Krakowa, Wrocławia oraz Poznania. Stolica Wielkopolski zajęła trzecią pozycję po zsumowaniu liczby oddanych do użytku lokali komunalnych (698 od 2007 r. do 2017 r.).

Lokale komunalne często powstają też w Siedlcach i Suwałkach

Miasto Kopernika lokuje się wysoko, jeżeli weźmiemy pod uwagę również średnioroczną liczbę oddawanych mieszkań komunalnych w przeliczeniu na 10 000 mieszkańców (wyniki z lat 2007 – 2017). W takim rankingu Toruń został wyprzedzony tylko przez Siedlce. Warto podkreślić, że wśród miast najprężniej działających na polu budownictwa komunalnego, brakuje dużych metropolii. Najwyższą relację pomiędzy liczbą nowych lokali gminnych i wielkością populacji odnotowano bowiem dla Siedlec, Torunia, Suwałk, Sopotu, Białej Podlaskiej, Koszalina, Grudziądza, Świnoujścia, Ostrołęki oraz Płocka. Wspomniane miasta przez ostatnie 10 lat nie wzbudzały większego zainteresowania deweloperów albo obfitowały w „drogie” projekty deweloperskie (przykład Sopotu). Opisywana sytuacja mogła bardziej motywować niektóre samorządy do zaspokajania potrzeb mieszkańców poprzez budownictwo komunalne. Oczywiście wiele zależy również od kondycji gospodarczej danego miasta oraz tendencji demograficznych. Problemy demograficzne takich ośrodków miejskich jak na przykład Jastrzębie Zdrój, Zabrze oraz Rybnik, nie zachęcają do rozbudowy zasobu mieszkaniowego. Ciekawy jest też wynik znacznie lepiej prosperującego Rzeszowa, w którym lokale komunalne są budowane rzadko. Wpływ na tę sytuację może mieć dobrze prosperująca branża deweloperska i niezła dostępność cenowa mieszkań własnościowych. Podobne czynniki prawdopodobnie rzutują na niewielką skalę budownictwa komunalnego w Szczecinie.

Miasta na prawach powiatu: średnioroczna liczba nowych mieszkań komunalnych w przeliczeniu na 10 000 osób (2007-2017 r.)
Nazwa miasta

Liczba ukończonych mieszkań komunalnych na 10 000 osób (średnia z lat 2007-2017)
Miasta z najlepszym wynikiem
Siedlce 3,93
Toruń 3,57
Suwałki 3,27
Sopot 2,99
Biała Podlaska 2,31
Koszalin 2,28
Grudziądz 2,13
Świnoujście 2,01
Ostrołęka 1,89
Płock 1,82
Miasta z najgorszym wynikiem
Opole 0,40
Siemianowice Śląskie 0,24
Chorzów 0,24
Rybnik 0,23
Rzeszów 0,23
Zabrze 0,22
Kalisz 0,21
Legnica 0,11
Szczecin 0,07
Jastrzębie – Zdrój 0,03

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS, RynekPierwotny.pl

 

Trzeba jeszcze poczekać na większą liczbę komunalnych „M” …

Jak tłumaczą eksperci z portalu RynekPierwotny.pl, powyższa analiza dotyczy mieszkań oddawanych do użytkowania przez samorządy. Ważna jest też liczba lokali komunalnych, których budowę dopiero rozpoczęto. Pod tym względem rok 2017 (w skali całego kraju) przedstawia się mało imponująco. Dane GUS-u wskazują bowiem, że od stycznia do grudnia minionego roku rozpoczęto budowę 1494 mieszkań komunalnych. To oznacza spory spadek wobec wyniku z 2016 r. (1855 lokali rozpoczętych przez gminy). Obniżenie aktywności inwestycyjnej samorządów miało miejsce pomimo korzystnych zmian w zasadach finansowania mieszkań komunalnych przez BGK, które wprowadzono na początku 2016 roku. Pewną nadzieję na zwiększenie liczby lokali komunalnych, dają kolejne zmiany obowiązujące od maja 2018 r. Te modyfikacje przepisów przewidują między innymi wyższe kwoty wsparcia z Banku Gospodarstwa Krajowego dla gmin realizujących inwestycje mieszkaniowe.

Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Antal opublikował ósmą edycję rankingu Najbardziej pożądanych pracodawców. W tegorocznym badaniu udział wzięła rekordowa liczba 4102 specjalistów i menedżerów z całego kraju, którzy wyłonili 67 laureatów w 15 branżach. Jak zauważają eksperci Antal – względem ubiegłego roku w ocenie kandydatów zyskała stabilność zatrudnienia oraz wysokość wynagrodzenia. Na wadze straciły możliwość szkolenia i innowacyjność marki.

W corocznym badaniu Antal nie ma propozycji odpowiedzi – w pytaniu o najbardziej pożądanego pracodawcę respondenci mogą wskazać dowolną organizację działającą na polskim rynku. To znaczy, że zwycięzcy należą do tzw. top of mind w świadomości specjalistów i menedżerów, czyli zostali wybrani spontanicznie i bez dodatkowych sugestii.

Dotychczas firmy nie funkcjonowały na rynku tak bardzo konkurencyjnym i zorientowanym na kandydata. W tym roku zaobserwowaliśmy jednak ciekawą zmianę – respondenci zapytani o źródła pozyskiwania wiedzy na temat pracodawców, coraz częściej zaznaczają odpowiedź: „pracuję w tej firmie”. To oznacza, że obecny pracodawca jest jednocześnie tym najbardziej pożądanym wśród pracowników – komentuje Artur Skiba, prezes Antal.

Jakie są cechy najbardziej pożądanych pracodawców?

Trzy najważniejsze cechy pożądanego pracodawcy, jakie wymienili respondenci to wielkość i prestiż firmy, styl zarządzania i kultura organizacyjna oraz wysokość wynagrodzenia. W przeciwieństwie do poprzedniego roku, innowacyjność firmy straciła na rzecz kwestii finansowych. Ta zmiana może wynikać z rosnącej świadomości kandydatów na temat wynagrodzeń oraz coraz większej presji płacowej. Na znaczeniu zyskały również oferowane benefity oraz równowaga między życiem zawodowym a prywatnym, które plasują się na niemal tym samym poziomie co możliwość awansu.

– Zmieniają się potrzeby kandydatów, ale nie powinna zmieniać się strategia firmy. Tylko konsekwentne działania i holistyczne podejście do pracownika pozwoli na zbudowanie modelu organizacji, która przyciągnie najlepszych specjalistów. Pracodawcy, którzy próbują budować swoją przewagę np. oferując niestandardowo wysokie zarobki, kosztem złej atmosfery w pracy lub braku równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, nie będą w oczach pracowników atrakcyjni. I odwrotnie – doskonała opinia o firmie nie skusi pracowników, jeżeli renoma nie idzie w parze z godnymi warunkami pracy – wyjaśnia Małgorzata Pukropek, menedżer HR Consulting w Antal.

 

Najbardziej pożądani w swoich branżach

Specjaliści i menedżerowie wytypowali najbardziej pożądanych pracodawców w 15 kategoriach branżowych: bankowość, SSC/BPO, doradztwo, energetyka, paliwa, wydobycie, firmy farmaceutyczne, FMCG, handel detaliczny, Internet, nowe media e-commerce, IT i telekomunikacja, kancelarie prawne, motoryzacja, nieruchomości i branża budowlana, produkcja, transport, spedycja i logistyka, ubezpieczenia. Na 67 wyróżnionych marek, aż 41 to również ubiegłoroczni laureaci. Jednocześnie, tylko 7 firm utrzymało pozycję lidera, a 26 pracodawców debiutuje w zestawieniu lub do niego powraca.

Laureatów badania należy postrzegać jako firmy, które sprostały trudnym wymaganiom rynku w kwestii nie tylko pozyskania, ale przede wszystkim stworzenia silnej więzi i zatrzymania kandydatów zatrudnianych na strategicznych stanowiskach. Pamiętajmy jednak, że każda z wyróżnionych organizacji musiała przejść długą drogę, by stać się pracodawcą pierwszego wyboru – podkreśla Artur Skiba.

Badanie Najbardziej pożądani pracodawcy w opinii specjalistów i menedżerów zostało przeprowadzone metodą CAWI oraz CATI w terminie: grudzień 2017 – styczeń 2018. W anonimowym badaniu udział wzięło 4102 specjalistów i menedżerów z całego kraju. Badanie było anonimowe.

Antal jest liderem rekrutacji specjalistów i menedżerów oraz doradztwa HR. Firma działa w Polsce oraz w Czechach i na Słowacji, a także na Węgrzech pod marką Enloyd. Dzięki codziennym kontaktom zarówno z pracodawcami jak i kandydatami, Antal dysponuje najlepszymi informacjami na temat obecnych na rynku pracy trendów. W celu jeszcze większego pogłębienia tej wiedzy regularnie prowadzi również badania rynku pracy.

Raport jest dostępny pod linkiem: https://antal.pl/trendy/raporty-rynku-pracy/18-najbardziej-pozadani-pracodawcy-w-opinii-specjalistow-i-menedzerow-3

945 mln zł – tyle pieniędzy przeznaczono na program Społecznego Budownictwa Czynszowego. Kolejne 105 mln zł dostanie program wsparcia budownictwa socjalnego i komunalnego. To kwoty, którą Bank Gospodarstwa Krajowego chce przeznaczyć na poprawę sytuacji rynku mieszkaniowego. Oba nabory rozpoczynają się 1 marca. 

Jak przypomniał BGK w środowym komunikacie, o preferencyjne kredyty w programie Społecznego Budownictwa Czynszowego mogą ubiegać się towarzystwa budownictwa społecznego, spółki gminne, oraz spółdzielnie mieszkaniowe, które po raz pierwszy będą mogły wnioskować o finansowanie mieszkań lokatorskich”.

1 marca BGK rozpoczyna także nabór wniosków w rządowym programie finansowego wsparcia budownictwa socjalnego i komunalnego. W puli jest 105 mln zł na bezzwrotne dofinansowanie inwestycji, o które mogą ubiegać się gminy, związki międzygminne, spółki gminne, powiaty i organizacje pożytku publicznego.

Wzrost gospodarczy w 2018 r. pozostanie stabilny, choć nieco niższy niż w 2017 roku, a tempo wzrostu inwestycji w 2018 roku powinno być szybsze – podał Narodowy Bank Polski w „Założeniach polityki pieniężnej na rok 2018”. Biorąc pod uwagę to, jak rozwiną się gospodarki głównych partnerów handlowych, jak rozwinie się konsumpcja prywatna w kraju oraz inne niż inwestycje elementy popytu krajowego – 2018 rok zapewne będzie dobry, niezależnie od tego, jak bardzo inwestycje odbiją się w górę. W obszarze inwestycji należy mówić o długookresowych perspektywach wzrostu gospodarczego. I to jest właściwy kontekst, w którym należy analizować inwestycje.

– Poważnym czynnikiem ograniczającym perspektywę wzrostu polskiej gospodarki jest demografia. Z roku na rok ubywa rąk do pracy, mimo napływu imigrantów – powiedzia Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego – Oczywiście, poważnym czynnikiem może być również coraz mniejsza siła, z jaką ciągną nas gospodarki bardziej rozwiniętych partnerów – czy wreszcie mniejsze przyrosty efektywności, które nie jest tak łatwo dogonić. To one powodują, że musimy ten dystans nadrabiać innymi siłami.

Inwestycje są potrzebne, by pozwolić rosnąć gospodarce szybciej niż 2-3% w kolejnych latach. W 2018 roku szybki wzrost inwestycji może nas pchnąć w kierunku wyniku dobrze powyżej 4% wzrostu PKB, bez inwestycji dynamika PKB na poziomie 4% też jest osiągalna. Nawet jeśli inwestycje pojawią się w tym roku, to efekt będzie widoczny za trzy, cztery lata, a nie w bieżącym roku. Sektor publiczny jest głównym czynnikiem kreującym wzrost, stanowi też ogromne źródło popytu i kładzie podwaliny pod zwiększenie inwestycji prywatnych. Badania i doświadczenia z poprzednich perspektyw – np. wydatkowania środków unijnych – wyraźnie wskazują, że w ślad za inwestycjami publicznymi, np. budową autostrad, dróg czy rewitalizacjami w miastach idą inwestycje prywatne.

– To są te inwestycje, które przekładają się długookresowo na wzrost gospodarczy. Następnym bardzo ważnym czynnikiem jest prawo, które zapewnia stabilność otoczenia instytucjonalnego, co pozwala inwestorom kierować się czysto ekonomicznymi przesłankami, a nie obawami o zmianę, obawami o niekorzystne regulacje, które mogą zniszczyć dowolny biznes. Rząd powinien inwestować i zachęcać do inwestycji sektor prywatny, natomiast w warstwie instytucjonalnej przede wszystkim nie powinien przeszkadzać – ocenił Tomasz Kaczor.

Polskie firmy mogą potwierdzić w swoich bankach akredytywy eksportowe na rynki o podwyższonym ryzyku, a Bank Gospodarstwa Krajowego to ryzyko przejmie. Dzięki umowie z 5 bankami komercyjnymi BGK tworzy ekosystem instytucji finansowych, ułatwiających przedsiębiorcom prowadzenie transakcji z zagranicznymi kontrahentami. W ciągu ostatniego roku ten bank rozwoju o 37 proc. zwiększył wsparcie na działalność eksportową polskich przedsiębiorców.

Polska gospodarka jest coraz mocniej sprzężona z europejskimi i światowymi rynkami. Jednak aktywność poza granicami wymaga zdecydowanego wsparcia ze strony państwa i długofalowej polityki eksportowej. Dotyczy to zwłaszcza współpracy z kontrahentami w krajach o podwyższonym ryzyku.

– W Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju stawiamy na wzrost polskich inwestycji bezpośrednich za granicą. Żeby skutecznie wejść na międzynarodowe rynki, potrzebny jest kapitał, a także przemyślane działania zmierzające do zmniejszania ryzyka aktywności biznesowej poza Polską. Ułatwienia w działalności eksportowej pomagają rodzimym przedsiębiorstwom minimalizować to ryzyko i zwiększyć pewność obrotu gospodarczego – podkreśla Tadeusz Kościński,  wiceminister rozwoju.

Bank Gospodarstwa Krajowego od wielu lat wspiera krajowych przedsiębiorców na zagranicznych rynkach. Najnowszą inicjatywą banku jest Program Akredytyw Eksportowych – współpraca z  bankami komercyjnymi, która znacząco ułatwi eksporterom realizowanie zamówień na rynkach o podwyższonym ryzyku. Banki, które podpisały umowę z BGK, będą mogły potwierdzać akredytywy eksportowe bezpośrednio swoim klientom, a BGK będzie przejmować od nich wynikające z akredytyw ryzyko banku zagranicznego. Na razie bank podpisał 5 takich umów z: Alior Bankiem, Citi Handlowym, Credit Agricole, Bankiem Pekao oraz Raiffeisen Polbankiem, kolejne są w końcowych uzgodnieniach.

– Otwieramy nowe pole współpracy z sektorem bankowym. Dotychczas banki komercyjne podchodziły raczej ostrożnie do transakcji z krajami o podwyższonym ryzyku. Dzięki zawartym dziś umowom, dajemy bankom możliwość wspierania przedsiębiorców zarówno na rynkach bliskich, takich jak Rosja czy Białoruś, ale też dalekich, takich jak kraje Afryki. Ta inicjatywa wpisuje się również w Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, która ma za zadanie wspierać różnorodne kierunki eksportowe dla polskich firm, ze szczególnym uwzględnieniem takich rynków jak Indie, Wietnam, Turcja, Algieria czy Meksyk – mówi Wojciech Hann, członek zarządu BGK.

Akredytywa eksportowa zobowiązuje bank importera do zapłaty określonej kwoty w zamian za dokumenty, które prezentuje w niej przedsiębiorca za pośrednictwem swojego banku. Jeżeli dokumenty są zgodne, to wypłata pieniędzy jest gwarantowana nawet jeżeli importer okaże się niewypłacalny lub odmówi zapłaty. Jednocześnie, banki współpracujące z BGK mogą oferować przedsiębiorcom więcej usług związanych z prowadzeniem działalności biznesowej za granicą.

Skok rentowności obligacji USA uratował dolara, ale dalej dominuje generalna niechęć do waluty. W ciągu dnia ISM i protokół z FOMC mogą podreperować tło fundamentalne. Złoty pozostaje mocny, choć prasowe doniesienia wskazują, że w ostatnich wzrostach pomagał BGK.

Niewiele brakowało do pogromu USD na starcie nowego roku, ale ostatecznie przecena została zatrzymana za sprawą mocnego odbicia rentowności obligacji skarbowych USA. Oprocentowanie 10-latek skoczyło we wtorek z 2,42 proc. do 2,48 proc. i dziś rano wciąż pozostajemy niedaleko kluczowej bariery 2,50 proc. Dla „zbawienia” USD istotne jest, aby rynek stopy procentowej pokazał, że ma wyższe oczekiwania odnośnie inflacji w długim terminie i perspektyw zacieśniania monetarnego. W ostatnich dniach jedną z oznak słabości dolara był rajd cen surowców (ropa naftowa, miedź, złoto, pszenica), które są wyrażone właśnie w amerykańskiej walucie. Ale z wyższymi cenami towarów idzie przeświadczenie o wyższej inflacji w całej gospodarce, a zatem w oddali tli się szansa, że USD odnajdzie argumenty za odzyskaniem siły. Tylko że wyższe ceny surowców oznaczają także potencjał do przyspieszenia inflacji w innych krajach, więc w relatywnym ujęciu coraz trudniej jest się dolarowi wyróżniać. Choć chaos pierwszych taktów nowego roku został opanowany, zagrożenie powrotu przeceny pozostaje.

W takim klimacie interesującym będzie, czy rynek będzie chciał reagować na dane z USA. Od indeksu ISM dla przemysłu oczekuje się podtrzymania listopadowego poziomu 58,2. Wczoraj odczyty z Chin i Europy pokazały, że globalna gospodarka ma się bardzo dobrze, a regionalne wskaźniki koniunktury z USA dają nadzieję na silny odczyt dziś popołudniu. Kłopot w tym, że ostatnimi czasy rynek ograniczył reakcję tylko do danych dotyczących inflacji (i płac). Stąd nawet imponujący wynik może przynieść umiarkowane zadowolenie. Wieczorem protokół z posiedzenia FOMC może zdradzić, co dalej planuje Fed w temacie tempa podwyżek. Z komunikatu i konferencji po grudniowym posiedzeniu dowiedzieliśmy się, że mimo rewizji w górę prognoz PKB po uwzględnieniu reformy podatkowej, Fed dalej widzi miejsce tylko na 3 podwyżki stóp procentowych w 2018 r. Jeśli zapiski wskażą, że Fed skłania się ku pauzie (lub odroczeniu kolejnego kroku np. do czerwca) w oczekiwaniu na odbicie inflacji, będzie to gołębi sygnał. Z drugiej strony pamiętając, że rynek na decyzję FOMC zareagował dość gołębio, mało realne jest, aby drugi raz dyskontował to samo.

Złoty rozpoczął rok od podtrzymania dobrej passy z końcówki grudnia, a wyższy od oczekiwań odczyt PMI dla przemysłu (55,0) w tym nie przeszkadzał. Dziennik gazeta Prawna donosi, że w ostatnich tygodniach 2017 r. Bank Gospodarstwa Krajowego był aktywny na rynku walutowym wymieniając waluty obce na złotego. Większość środków z 3-4 mld zł, jakie BGK wymienił na rynku, miało przypaść właśnie na koniec roku, co na niepłynnym okołoświątecznym rynku mogło mieć wymierny wpływ na kurs. Aktywność BGK nie tłumaczy całkowicie aprecjacji złotego, gdyż słabość USD miała swój korzystny wpływ na postrzeganie walut rynków wschodzących. Nie mniej jednak dodatkowy katalizator w postaci sprzedaży środków rządowych mógł zachwiać równowagą rynkową i wpłynąć na naruszenie istotnych poziomów technicznych. Z drugiej strony podkreślą to zagrożenie dla złotego i większą podatność na odbicie, jeśli zewnętrzne warunki rynkowe ulegną zmianie. Teraz niebezpieczeństwo leży w scenariuszu, kiedy bardzo dobry wydźwięk raportu z rynku pracy USA rozpędzi wzrost rentowności obligacji skarbowych USA ponad 2,50 proc., co negatywnie odbije się na sentymencie względem emerging markets. Na to jednak przyjdzie poczekać do piątku. Dziś rynek będzie patrzył na wstępny CPI z Polski za grudzień, gdzie efekty bazy zbiją inflację z 2,5 proc. do 2,2 proc., tym samym wzmacniając stanowisko gołębi w RPP.

 

Autor: Konrad Białas, Główny Ekonomista, DM TMS

Od początku stycznia przyszłego roku składać będzie można wnioski o dopłaty w programie Mieszkanie dla Młodych. Nie sposób stwierdzić, czy środki wystarczą na tydzień czy na dwa, ale pewne jest, że aby uzyskać dopłatę, trzeba będzie się śpieszyć. Home Broker podpowiada jak się przygotować, by nie stracić niepowtarzalnej szansy.

2 stycznia, we wtorek, ponownie ruszy machina zwana kredytami z dopłatami w ramach programu Mieszkanie dla Młodych. W puli znajdzie się ostatnie 381 mln zł, co powinno wystarczyć dla 15-16 tys. kredytobiorców. Normalnie na rynku podobnej liczby kredytów udziela się w miesiąc, ale MdM wzbudza tak wielkie zainteresowanie, że pieniądze mogą się skończyć w tydzień, maksymalnie dwa. W programie obowiązuje zasada „kto pierwszy ten lepszy”, warto więc być gotowym na te kluczowe dni. Home Broker przygotował poradnik dla osób chcących skorzystać z dopłat w 2018 roku.

  • Znajdź mieszkanie spełniające warunki programu

Choć to banalne stwierdzenie, to przygotowania do zaciągnięcia kredytu z dopłatami należy zacząć od spełnienia warunków programu. Kupujący mieszkanie muszą znaleźć lokal o powierzchni maksymalnie 75 mkw. (dla rodzin z co najmniej trójką dzieci jest to 85 mkw.), a nabywcy domów muszą zmieścić się w 100 mkw. (10 mkw. więcej dla wielodzietnych). Warto jednak wiedzieć, że dopłata liczona jest do maksymalnie 50 mkw. (rodziny wielodzietne do 65 mkw.), co oznacza, że od tego pułapu wzrost powierzchni nieruchomości nie pociąga za sobą wzrostu wysokości dofinansowania.

Ale powierzchnia mieszkania to tylko jeden warunek. Nieruchomość musi też spełniać kryterium cenowe, cena metra kwadratowego nie powinna przekraczać limitu publikowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego dla danego obszaru. Limity są wyższe dla lokali z rynku pierwotnego. Przykładowo do końca marca w Warszawie będzie to 6 264,07 zł za mkw. dla lokali nowych i 5 125,15 zł dla tych z drugiej ręki, a w Łodzi odpowiednio 4 191,00 i 3 429,00 zł za mkw.

  • Podpisz umowę przedwstępną lub deweloperską

Aby ubiegać się o kredyt hipoteczny należy mieć podpisaną umowę przedwstępną, której funkcję na rynku pierwotnym spełnia umowa deweloperska. Umowa ta zobowiązuje obie strony do zawarcia w przyszłości ostatecznej umowy, ma dać kupującemu czas na pozyskanie finansowania. Warto w niej zawrzeć zapis o zwrocie zadatku w sytuacji gdy nabywca nie załapie się na dofinansowanie w MdM.

  • Skompletuj niezbędne dokumenty

Osoby zainteresowane dopłatami na 2018 rok będą mogły składać wnioski kredytowe od 2 stycznia, ale wstępne procedury prawdopodobnie będzie można uruchomić już w grudniu, tak przynajmniej było w ubiegłym roku.

Banki przeprowadzały weryfikację składanych dokumentów oraz wstępną ocenę zdolności kredytowej. To daje klientom dodatkowy czas na skompletowanie niezbędnych formalności, wszystko po to, by na początku stycznia, gdy tylko pula środków MdM zostanie otwarta, złożyć gotowy wniosek kredytowy. Działanie banków na tym etapie polega na weryfikacji, czy klient rzeczywiście ma uprawnienia do skorzystania z programu Mieszkanie dla Młodych, sprawdzeniu dostarczonych dokumentów  oraz wydaniu tak zwanej decyzji finansowej, która jest ważna przez określony czas. W tym czasie kupujący mieszkanie otrzymuje też listę dokumentów niezbędnych do późniejszych działań. Jeśli sytuacja klienta nie ulegnie w międzyczasie zmianie, kontynuacja procesu kredytowego nastąpi na podstawie decyzji finansowej wydanej w grudniu, dzięki czemu możliwe będzie sprawniejsze dokończenie całości.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Z obliczeń Home Brokera wynika, że do końca tego roku w programie Mieszkanie dla Młodych do wykorzystania zostało niecałe 54 mln zł. Przewidujemy, że najpóźniej w połowie kwietnia Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosi koniec przyjmowania wniosków o dopłaty, co oznacza, że do 2 stycznia przyszłego roku MdM będzie programem martwym.

Marcowe statystyki sprzedaży kredytów w ramach programu Mieszkanie dla Młodych opublikowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego prezentują się ciekawie. Otóż okazuje się, że mimo znacznych ograniczeń dostępności, liczba chętnych na dofinansowanie wzrosła i wszystko wskazuje na to, że już w kwietniu BGK zaprzestanie przyjmowania wniosków. Przez ostatni miesiąc kredytobiorcy wnioskowali o dopłaty na 2018 rok w łącznej kwocie 102,6 mln zł, należy jednak zauważyć, że wartość środków zarezerwowanych z puli na 2017 r. spadła o 24,8 mln zł. Może to oznaczać, że część wniosków złożonych wcześniej na 2017 r. została przeniesiona na 2018 r. Zsumowanie obu wartości daje kwotę 77,8 mln zł – o tyle dofinansowania (w ujęciu netto) ubiegali się kredytobiorcy w marcu.

Z punktu widzenia osób zainteresowanych dofinansowaniem kluczowa jest kwota środków dostępnych na 2018 rok, gdyż 2017 został już wyłączony w styczniu. Z 381 mln zł „puli 2018” dostępnej w tym roku, zablokowane zostało już 327,2 mln zł, co oznacza, że na chwilę obecną do wzięcia jest zaledwie 53,8 mln zł. Patrząc na dynamikę sprzedaży kredytów MdM można z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać, że pieniądze skończą się najpóźniej w połowie kwietnia.

MdM dostępny falami

Osoby chcące skorzystać z Mieszkania dla Młodych muszą być czujne, by wpasować się w okres, kiedy dopłaty są dostępne. Aktualnie korzystać można tylko z puli na 2018 rok, ale 53,8 mln zł zniknie w tydzień lub dwa, co oznacza, że do końca roku program będzie martwy. 2 stycznia przyszłego roku odblokowana zostanie druga część środków na 2018 rok i czeka nas wtedy powtórka z pierwszych tygodni 2017 r., kiedy to kredytobiorcy dosłownie rzucili się na banki z wnioskami w ręku.

Gra warta świeczki

Trudno dziwić się popularności programu, skoro maksymalna kwota możliwa do uzyskania to przeszło 113 tys. zł, dostępne w Warszawie dla klientów z co najmniej trójką dzieci kupujących mieszkanie o powierzchni 65 mkw. lub większej. W innych miastach dopłaty są niższe, ponad 100 tys. zł dostać można jeszcze tylko w Poznaniu.

Wysokość dopłat w programie Mieszkanie dla Młodych zależna jest od wielkości i lokalizacji mieszkania. Dofinansowanie wyliczane jest na podstawie ogłaszanej przez wojewodów wartości wskaźników przeliczeniowych kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych. Zmieniają się one co pół roku i decydują zarówno o wysokości dopłat, jak i limitów cenowych, w których trzeba się zmieścić przy zakupie mieszkania, by móc ubiegać się o dopłatę.

Program Mieszkanie dla Młodych funkcjonuje od początku 2014 roku. W pierwszych kwartałach nie był zbyt popularny, potrzeba było zmiany ustawy. Po dopuszczeniu do dofinansowania osób kupujących mieszkanie z rynku wtórnego (wrzesień 2015 r.) liczba chętnych kilkakrotnie wzrosła i pojawił się problem wyczerpujących się przedwcześnie środków. Z danych BGK wynika, że do końca marca łączna kwota złożonych wniosków wyniosła 2,44 mld zł, z czego 2,3 mld zostało już faktycznie wykorzystane, a reszta jest w trakcie procesowania wniosku.

 

Źródło: Home Broker

Choć polski rynek obligacji zasługuje na słowa uznania za dynamiczny rozwój, wciąż jest zbyt mały nie tylko by zaspokoić apetyt budżetu państwa, ale także potrzeby pożyczkowe większych firm. Po duży kapitał trzeba sięgać za granicę.

Choć od czasu do czasu pojawiają się opinie ostrzegające przed nadmiernym uzależnieniem od zagranicznego kapitału oraz głosy krytycznie oceniające jego udział w finansowaniu polskiego budżetu i gospodarki, a w Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wprost mówi się, że nie może być kontynuowany model, w którym Polska jest winna zagranicznym inwestorom 2 bln zł, a uzależnienie od kapitału zagranicznego kosztuje nas około 95 mld zł rocznie, gdy przychodzi do konkretów, hasła ustępują miejsca kalkulacjom. Dotyczy to zarówno finansów publicznych, jak i dużych firm, w tym także tych ze znaczącym udziałem Skarbu Państwa.

Według danych Ministerstwa Finansów, na koniec grudnia ubiegłego roku udział długu zagranicznego wynosił 34,4 proc., a więc był nieznacznie niższy niż w 2015 r., gdy sięgał 34,9 proc. Nie wiadomo jeszcze, jak te proporcje wyglądają po pierwszych miesiącach obecnego roku, jednak z informacji o przebiegu kilku przetargów na obligacje skarbowe, w trakcie których zanotowano rekordowo wysoki popyt na nasze papiery, można wnioskować, że sytuacja nie uległa poprawie. Resort skwapliwie korzystał z dużego zainteresowania ze strony inwestorów zagranicznych, zapewniając dzięki sprzedaży obligacji sporą część finansowania budżetu na cały rok. To działanie jak najbardziej racjonalne, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę ryzyko pogorszenia się warunków na rynkach finansowych w kolejnych miesiącach, wynikające zarówno z rozkręcającego się cyklu zaostrzania polityki pieniężnej przez Fed i sygnałów zbliżającego się zwrotu w polityce Europejskiego Banku Centralnego, jak również możliwość perturbacji związanych z wydarzeniami politycznymi we Francji i Niemczech, czy trudnych do przewidzenia konsekwencji zapowiedzi administracji Donalda Trumpa w kwestii światowego handlu.

Co więcej, Ministerstwo Finansów chętnie sięga też po dług nominowany w walutach. W marcu sprzedało obligacje 10- i 20-letnie o łącznej wartości 1,5 mld euro. Według zapowiedzi resortu, kolejne operacje tego typu będą miały wartość nie przekraczającą poziomu niezbędnego do refinansowania potrzeb walutowych budżetu. Podczas konferencji po spotkaniu członków G20, wicepremier Mateusz Morawiecki poinformował, że prawdopodobnie dojdzie w tym roku do kolejnej emisji obligacji w juanach. W 2016 r. Polska sprzedała tego typu papiery o wartości 3 mld juanów, przy popycie dwukrotnie przewyższającym ofertę podaży, obligacje  o wartości 4,75 mld euro i 1,75 mld dolarów.

Od emisji na zagranicznych rynkach nie stronią także duże polskie firmy. W ostatnich dniach o zamiarze wyemitowania papierów o wartości 0,5 mld euro poinformowali przedstawiciele Tauronu. Do końca 2020 r. spółka będzie potrzebowała około 10 mld zł na zrefinansowanie i spłatę zadłużenia. Zdobycie takich środków wyłącznie na krajowym rynku mogłoby być niełatwe. Na początku marca o zakończeniu procesu sprzedaży dziesięcioletnich obligacji za 300 mln euro poinformowała Energa. Papiery będą notowane na giełdzie w Luksemburgu. Spółka pracuje też nad emisją obligacji hybrydowych, które objąć miałby Europejski Bank Inwestycyjny. W tym roku 3 mld zł z emisji obligacji zamierza uzyskać PZU i nie jest wykluczone, że częściowo odbędzie się to poprzez sprzedaż papierów nominowanych w walutach na rynku zagranicznym. Emisji euroobligacji, z których środki przeznaczone byłyby na potrzeby Krajowego Funduszu Drogowego, nie wyklucza też Bank Gospodarstwa Krajowego. Resort infrastruktury szacuje łączne potrzeby pożyczkowe Funduszu na ten rok na ponad 8 mld zł. Wcześniej palny zagranicznej emisji sygnalizowała też obuwnicza firma CCC.

Poszukiwanie kapitału na rynkach zagranicznych w przypadku dużych spółek wiąże się nie tylko ze skalą emisji, którą na krajowym podwórku trudno byłoby uplasować, czy niższymi kosztami finansowania w dolarach i euro, ale także z możliwością pożyczania na dłuższe okresy, sięgające 10 lat przy stałej stopie oprocentowania. Do akceptacji takich warunków rodzimi inwestorzy nie są jeszcze przyzwyczajeni.

Źródło: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gerda Broker

Ponad 370 mln zł miało wystarczyć na rok 2017, a może się okazać, że już w styczniu pieniądze się skończą. Bank Gospodarstwa Krajowego  na swoim profilu na Twitterze podał dane dotyczące programu Mieszkanie dla Młodych. Zgodnie z tą informacją do 11 stycznia do godz. 14 z puli 2017 roku złożone zostały wnioski o dopłatę o łącznej wartości 318,4 mln złotych.

– Środki w programie Mieszkanie dla Młodych z puli roku 2017 skończyły się praktycznie po miesiącu od ponownego przyjmowania wniosków. Osoby, które chcą skorzystać z programu i uruchomić dopłatę w bieżącym roku już praktycznie nie mają takiej możliwości. Dostępne są ciągle środki z puli roku 2018. W tej chwili wykorzystane jest ok. dwadzieścia procent. Z tym, że przed rozpoczęciem 2018 roku możemy wykorzystać maksymalnie 50 proc. z tej puli. Możemy też przypuszczać, że te środki wyczerpią się relatywnie szybko – mówi Michał Krajkowski, główny analityk Notus Doradcy Finansowi.

Przed rozpoczęciem 2017 roku z puli tegorocznej zarezerwowane na dopłaty zostało 362,427 mln złotych, co stanowiło 48.58 proc. łącznej kwoty na cały 2017 rok. Jeżeli zgodnie z informacją z BGK od 1 do 11 stycznia zarezerwowane zostało 318,4 mln złotych, to oznacza to, że łącznie zarezerwowaliśmy już prawie 680 mln złotych, co stanowi ponad 91 proc. łącznej puli środków.

Kiedy BGK wstrzyma przyjmowanie wniosków?

Zgodnie z Art. 37 Ust. 1 ustawy o pomocy państwa w nabyciu mieszkania przez młodych ludzi Bank Gospodarstwa Krajowego wstrzymuje przyjmowanie wniosków o dopłaty po osiągnięciu poziomu 95 proc. przyznanego limitu. Jesteśmy zatem bardzo blisko tego granicznego poziomu i obserwując tempo składania wniosków w 2017 roku. W takim przypadku, zgodnie z przepisami ustawy, od następnego dnia banki przestaną przyjmować wnioski o dopłaty.

Złożenie wniosku w jednym z banków oznacza już zarezerwowanie środków. Zatem jeśli nawet po wstrzymaniu przyjmowania wniosków przez BGK będziemy chcieli złożyć wniosek kredytowy w innej instytucji, to będziemy mogli to zrobić, w sytuacji gdy wcześniej złożyliśmy wniosek i zarezerwowaliśmy środki w innym banku.

Wypowiedź: Michał Krajkowski, główny analityk Notus Doradcy Finansowi.

Wczoraj Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił wstrzymanie przyjmowania wniosków z limitu 2016 r. w ramach rządowego programu „Mieszkanie dla młodych” dot. finansowego wsparcia zakupu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi.

Realizację rządowego programu „Mieszkanie dla młodych” przewidziano na pięć lat – od 2014 do 2018 roku. Ustawa budżetowa przewiduje w każdym roku inny limit środków na wypłatę bezzwrotnego wsparcia. Tegoroczny limit wynosił 730 mln zł z czego zarezerwowane jest już 95 proc. Zgodnie z zasadami ustawowymi programu (art. 37 ust. 1 ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi), pozostałe 5 proc. środków zaplanowanych w budżecie zostanie wykorzystane na zapewnienie finansowania wniosków złożonych w dniu ogłoszenia informacji o wstrzymaniu przyjmowania nowych wniosków oraz na realizację dodatkowego finansowego wsparcia w formie spłaty części kredytu przeznaczonego dla beneficjentów programu, którym urodziło się lub zostało przysposobione trzecie lub kolejne dziecko.

Bez względu na stan wykorzystania limitu 2016 r. w dalszym ciągu nabywcy mogą składać wnioski, dla których wypłata dofinansowania nastąpi w 2017 lub 2018 r. Na pozostałe kolejne lata programu, limit środków wynosi odpowiednio 746 mln zł na 2017 r. i 762 mln zł na 2018 r.

Bank Gospodarstwa Krajowego to państwowy bank rozwoju, który inicjuje i realizuje programy służące wzrostowi ekonomicznemu Polski. Stanowi centrum kompetencyjne w finansowaniu projektów infrastrukturalnych, eksportu, spółek komunalnych i samorządów. Rozwija systemy poręczeń i gwarancji mające na celu pobudzanie przedsiębiorczości. Angażuje się w programy służące poprawie sytuacji na rynku mieszkaniowym i dostępu Polaków do mieszkań. Zarządza programami europejskimi i dystrybuuje środki unijne w skali krajowej i regionalnej. Jest instytucją wiodąca w procesie konsolidacji finansów publicznych.

„Mieszkanie dla młodych” to prorodzinny program rządowy, który wspiera młodych Polaków w zakupie pierwszego mieszkania. Obsługą finansową programu „Mieszkanie dla młodych” zajmuje się Bank Gospodarstwa Krajowego, którego rolą jest wspieranie społecznego i gospodarczego rozwoju kraju. Wcześniej BGK zapewniał profesjonalną obsługę programu „Rodzina na swoim”, który pomógł ponad 190 tysiącom Polaków nabyć mieszkanie na własność.

 

 

Bank Gospodarstwa Krajowego
źródło: Newsrm.tv

Eksperci

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

AKTUALNOŚCI

Polskie startupy coraz śmielej zdobywają zagranicę

45 proc. właścicieli startupów chce rozwijać swoją działalność nie tylko na rodzimym rynku, ale takż...

Minister Finansów chce dłużej potrzymać pieniądze inwestorów

Zakup obligacji o 50 groszy taniej – to nowy pomysł Ministra Finansów, aby Polacy na dłużej zainwest...

POLAND THE CAN-DO NATION

4 października br. w Nowym Jorku, z inicjatywy PZU, odbędzie się jedno z największych spotkań lideró...

Od 2019 roku nowe przepisy podatkowe dotyczące kryptowalut

W 2019 r. w życie wejść ma pakiet nowych przepisów podatkowych dotyczących walut wirtualnych. Projek...

Rozpocznij z nami swój dzień przed pracą! Ogłaszamy jesienny konkurs z nagrodami

Rozpoczynamy aktywnie dzień jesiennym konkursem z nagrodami! Wystarczy, że pokażesz nam, jak rozpocz...