piątek, Styczeń 19, 2018
Home Tagi Wpis otagowany "aplikacja"

aplikacja

EraCoin wkracza do realnego świata. Użytkownicy aplikacji już od 11 stycznia będą mogli dokonywać płatności tokenami EraCoin. Posiadacze EraCoin’ów zapłacą nimi również w dedykowanym sklepie internetowym. To pierwszy etap rozwoju projektu, który ma doprowadzić do przekształcenia EraCoinów w kryptowalutę oraz wprowadzić ją na polski rynek.

Spółka BitEvil, twórcy EraCoin, rozpoczęli kolejny etap na drodze prowadzącej do wprowadzania kryptowaluty na polski rynek. Od 11 stycznia, użytkownicy aplikacji będą mogli płacić tokenami EraCoin w wybranych punktach obsługujących płatności Snipay (terminal płatniczy umożliwiający łatwe przyjmowanie płatności Bitcoinem i innymi kryptowalutami) lub wymienić wykopane EraCoiny na produkty w dedykowanym sklepie platformy EraCoin.

Pierwszym miejscem na gastronomicznej mapie Polski, które obsługuje nowoczesną formę płatności jest warszawski coctailbar Woda Ognista. Oprócz tego, posiadacze EraCoin’ów będą mogli je wymienić na produkty z internetowego sklepu Fuki Stuff.

Jak działa aplikacja EraCoin

Tokeny EraCoin „kopie się” zużywając jedynie czas. Twórcy programu przekazują użytkownikom punkty (tokeny) tylko za to, że ci drudzy zdecydowali się na zainstalowanie aplikacji.

Czas to najcenniejsze dobre jako posiadamy – dlatego naszym celem jest umożliwienie użytkownikom EraCoinów wymiany swojego czasu na wymierne korzyści. – powiedziała Maria Belka, prezes spółki BitEvil.

Użytkownik pozyskuje tokeny dzięki algorytmowi, który przelicza jednostki czasu od momentu zarejestrowania się w aplikacji. Wydobyte tokeny EraCoin wydaje się na proporcjonalne rabaty względem ceny wybranych produktów ze zniżką. Ponadto aplikacja pozwala pozyskiwać dodatkowe EraCoiny poprzez interakcje z innymi użytkownikami
i elementy grywalizacji. Aby EraCoin były naliczane nie jest wymagane połączenie z Internetem, ani bezpośrednie zaangażowanie użytkownika. Aplikacja działa w „tle”.

Interakcje w aplikacji zwiększają szybkość „kopania” tokenów, bądź bezpośrednio wpływają na liczbę posiadanych EraCoinów, ale głównym założeniem jest wynagradzanie użytkowników za to, że po prostu mają zainstalowaną aplikację.

Jeszcze w tym roku planujemy wykorzystanie mechanizmów blockchain do zwiększenia elastyczności, bezpieczeństwa i zaufania do kryptowaluty EraCoin. – dodała Maria Belka

 

 

Pula biletów za złotówkę, z których mogą korzystać użytkownicy aplikacji mobilnej mPay powiększyła się o dodatkowe 100 tys. Uruchomiona na początku października akcja promocyjna obowiązuje we wszystkich miastach, w których mPay udostępnia płatności za bilety komunikacji miejskiej. Warunkiem udziału jest dokonywanie płatności przy użyciu karty zarejestrowanej w portfelu cyfrowym Masterpass.

 „Bilet za 1 zł z Masterpass od mPay” to akcja mająca na celu propagowanie mobilnego stylu życia oraz zachęcanie do korzystania z nowoczesnych, bezgotówkowych rozwiązań płatniczych. Inicjatywa spotkała się z ogromnym zainteresowaniem i pozytywnym odbiorem wśród pasażerów. Dlatego pierwotnie udostępniona pula 100 tys. biletów została podwojona. Największą popularnością tańsze przejazdy cieszą się w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Warszawa, Kraków i Łódź, gdzie korzystanie ze środków komunikacji jest na stałe wpisane w codzienne życie mieszkańców. Poza możliwością oszczędzania na biletach aplikacja pozwala im całkowicie zapomnieć o szukaniu kiosków i biletomatów czy dokonywaniu zakupu u kierowcy.

– Trwająca obecnie akcja jest dowodem na to, że w życiu codziennym Polacy coraz chętniej sięgają po nowoczesne formy płatności. Wielu naszych użytkowników przekonało się, że korzystanie ze zintegrowanego z aplikacją cyfrowego portfela na karty płatnicze daje efekt w postaci znacznie większej wygody – mówi Maciej Orzechowski, prezes zarządu mPay SA. – Kupowanie biletów Masterpassem jest równie proste, jak przy użyciu elektronicznej portmonetki mPay, ale całkowicie eliminuje konieczność pamiętania o jej regularnym zasilaniu – dodaje Orzechowski.

Jak kupować bilety za złotówkę?

Wystarczy uruchomić mPay w komórce, a następnie wybrać miasto i potrzebny bilet. W kolejnym kroku należy wybrać jedną z dostępnych metod płatności kartą, np. mPay Wallet Masterpass, gdzie do sfinalizowania zakupu wystarczy wpisanie kodu PIN. Innym sposobem jest skorzystanie z opcji Masterpass portfel elektroniczny i dokonanie płatności za pomocą dowolnego portfela działającego w ramach Masterpass.

Jak podłączyć kartę płatniczą?

W promocji mogą uczestniczyć posiadacze kart z logo różnych banków i organizacji płatniczych. Aby móc płacić nimi za bilety, należy być użytkownikiem dowolnego portfela dostępnego w Masterpass. Rejestracji można dokonać m.in z poziomu aplikacji mPay w telefonie. W tym celu wystarczy wejść do zakładki „Karty płatnicze”, wybrać opcję „Dodaj kartę” i wypełnić formularz potrzebnymi danymi.

Ze względów bezpieczeństwa w aplikacji można płacić tylko kartami zweryfikowanymi. Dlatego po dodaniu karty należy zalogować się do swojego banku i sprawdzić losową kwotę z przedziału od 1 do 5 zł, jaką karta została obciążona. Po wprowadzeniu kwoty w aplikacji karta staje się w pełni aktywna, a jej właściciel może korzystać z promocji. Obciążenie karty jest tymczasowe, co oznacza, że po zakończeniu procesu weryfikacji środki zostają automatycznie zwrócone.

Z tańszych przejazdów można korzystać wielokrotnie we wszystkich miastach, w których mPay udostępnia płatności za bilety komunikacji miejskiej. Promocja będzie trwała do wyczerpania dodatkowej puli 100 tys. biletów, nie dłużej jednak niż do końca roku. Pełny regulamin promocji jest dostępny na stronie www.mpay.pl.

 

Źródło: materiały prasowe firmy

Przedsiębiorcy i menedżerowie to prawie zawsze ludzie mocno zapracowani, z trudem znajdujący czas dla siebie. Trudno jednak o efektywność, gdy umysł nie ma czasu na regenerację. Aby działać skutecznie, potrzeba równowagi, a aby tę osiągnąć, przyda się lepsza organizacja pracy.

Pytani o to, ile czasu przeznaczają na pracę, polscy przedsiębiorcy często odpowiadają „10-12 godzin dziennie”. Nie powinno być to jednak powodem do dumy, świadczy bowiem nie tyle o pracowitości, co o złej organizacji czasu oraz o braku umiejętności delegowania zadań.

– Z chwilą kiedy nasza firma dopiero rozpoczyna działalność, na budowanie firmy trzeba często przeznaczyć bardzo dużo czasu. Gorzej, jeśli ta sytuacja nie ulega poprawie również w kolejnych latach. Wówczas nie pozostaje nic innego jak usiąść i spokojnie przemyśleć, jak przeorganizować firmę i własny czas pracy – mówi Marta Bober-Lal, trener w firmie szkoleniowej Effect Group.

Sposoby, które mogą w takiej sytuacji pomóc, nie są szczególnie skomplikowane, wymagają jednak poważnego potraktowania i długotrwałego stosowania, tak aby stały się dla przedsiębiorcy lub menedżera nowymi nawykami.

  1. Ustal z góry czas pracy

Jeśli chcesz zacząć przestrzegać pewnych zasad, najpierw je sobie wyznacz. Jeśli więc zamierzasz zadbać o większą równowagę między pracą a życiem osobistym, sam z sobą ustal ile czasu tygodniowo zamierzasz przeznaczać na pracę. A potem uczciwie tego przestrzegaj.

Jednym sposobem może być postanowienie, że na pracę przeznaczysz np. 50 godzin w tygodniu. Ale być może łatwiejsze od liczenia przepracowanych godzin będzie postanowienie, że od poniedziałku do piątku pracę kończysz np. o godz. 17:00, a w soboty odpoczywasz lub pracujesz krócej. Ważne także, aby co najmniej jeden dzień w tygodniu był całkowicie wolny od pracy, a nawet od myślenia o własnej firmie.

– Ważne, aby ustalonego czasu pracy trzymać się bezwzględnie. Wymagać to będzie od przedsiębiorcy dyscypliny, lepszej organizacji pracy, szybszego podejmowania decyzji, oraz delegowania zadań. Ale o to właśnie chodzi. W efekcie firma będzie zarządzana sprawniej niż dotychczas – podkreśla Marta Bober-Lal.

  1. Sprawdź, gdzie wycieka czas

Jeśli wcześniej wykonywanie wszystkich zadań zajmowało Ci np. 60 godzin, to w jaki sposób możesz skrócić czas pracy aż o 10 godzin? Aby się tego dowiedzieć, powinieneś sprawdzić na co faktycznie „wydajesz” cenne minuty i godziny. Na zbadanie tego przeznacz jeden tydzień, a później co pewien czas powtarzaj to zadanie.

Zacznij od zapisywania w kalendarzu kolejnych aktywności, którymi się zajmujesz. Najlepiej rób to na bieżąco, wpisując poza czynnością także faktyczny czas jej trwania.  Zapisuj wszystko – rozmowy, analizy, pisanie raportów, a nawet samo myślenie nad zadaniami. To pomoże Ci zrozumieć, jak wiele rzeczy możesz zrobić, ale dostrzeżesz także, na co marnujesz czas. W ten sposób dowiesz się, które czynności doprowadziły do konkretnych efektów, a które były zupełnie bezproduktywne.

  1. Naucz się planować

Planowanie nie jest trudne, ale wymaga konsekwencji. Do planowania potrzebować będziesz przede wszystkim jednego narzędzia – kalendarza. Może być to kalendarz elektroniczny, w postaci aplikacji na komórkę lub komputer, ale wielu osobom planowanie przychodzi łatwiej, gdy korzystają z terminarza w formie papierowego notesu. Zapomnij o planie, który masz tylko w głowie – taki na pewno nie wystarczy.

– Najpierw trzeba przygotować zestawienie zadań do wykonania. Realistyczny plan dnia powinien zawierać tylko to, co chcemy lub musimy i możemy załatwić danego dnia. Później należy ocenić czas trwania poszczególnych czynności – podpowiada trenerka Effect Group.

Obok każdego zadania należy zanotować szacunkową ilość czasu (na podstawie własnego doświadczenia), jaka jest niezbędna do wykonania czynności. Nie zapominaj także o ustaleniu rezerwy czasowej na nieprzewidziane sprawy (np. telefony). Planując swój dzień pracy warto stosować regułę, zgodnie z którą nie więcej niż 60% czasu pracy powinno zostać zaplanowane, a 40% zarezerwowane na czynności nieprzewidziane i działania spontaniczne.

Ostatnim elementem skutecznego planowania jest ustalenie priorytetów, a więc podjęcie decyzji dotyczących tego, które czynności należy wykonać w pierwszej kolejności, a które, w razie konieczności będzie można przenieść na inny termin.

  1. Zaczynaj z wizją końca

Gdy ustalisz cele, weryfikuj, w jakim stopniu udało Ci się je zrealizować. Przed rozpoczęciem określonego zadania poświęć mu kilka minut i zastanów się, jaki wynik chcesz osiągnąć poprzez jego wykonanie. Po czym ocenisz, czy zostało dokończone i wykonane poprawnie?

Następnie, po wykonaniu zadania sprawdź, czy osiągnąłeś sukces – a więc czy założony cel został osiągnięty i w jakim czasie. Jeśli nie wszystko poszło zgodnie z planem, zastanów się dlaczego, tak abyś przy kolejnym podejściu mógł skorzystać z własnych wniosków.

  1. Jedno zadanie w jednym czasie

Pojęcie „multitaskingu” wychodzi już z mody. Dlaczego? Ponieważ oznacza ono coś, co w praktyce nie jest możliwe. Próba skupienia uwagi jednocześnie na kilku działaniach najczęściej spowoduje po prostu, że niczego nie zrobisz dobrze. Wielozadaniowość jest wrogiem produktywności.

– Gdy próbujemy wykonywać kilka zadań jednocześnie, umysł skupia się na zbyt wielu szczegółach. Ponadto, przeskakując z jednego zadania na drugie, tracimy czas i energię na przypomnienie sobie założeń danego zadania oraz na wdrożenie się w jego realizację od nowa – zauważa Marta Bober-Lal.

Czy wszystkie powyższe sposoby na bardziej efektywne wykorzystanie czasu pracy należy zastosować jednocześnie? Jeśli do tej pory nie robiłeś żadnych z powyższych rzeczy, to nowe umiejętności wprowadzaj pojedynczo i konsekwentnie. Jeśli natomiast już próbowałeś stosować niektóre z nich, teraz połącz je w jeden system, który pomoże wprowadzić Twoją umiejętność organizacji czasu i pracy na jeszcze wyższy poziom.

Powodzenia!

Źródło: Empemedia

Ich pomysł na biznes upraszcza do minimum procesy związane z wysyłaniem paczek. Aplikacja Mitto+, którą stworzyli samodzielnie od podstaw, to pierwsze tego typu rozwiązanie na rynku KEP. Teraz chcą zdobywać klientów w Polsce i zagranicą, argumentując, że ich narzędzie pozwoli firmom uzyskiwać najbardziej konkurencyjne ceny za usługi przewozowe.

Z raportu PWC wynika, że Polacy wysyłają 300 mln paczek rocznie. W 2018 roku liczba ta ma wynieść 440 mln, a wartość rynku osiągnąć zawrotne 6,4 mld zł. Jednocześnie przedsiębiorcy oczekują od firm kurierskich szybkiej obsługi, jakości i wygody dostaw. Odpowiedzą ma być Mitto+, aplikacja służąca do wysyłania przesyłek kurierskich, ekspresowych i paczkowych, która pozwala na optymalizowanie procesów logistycznych w firmie. W skrócie polega to na tym, że użytkownik – przedsiębiorca, logistyk czy każda inna osoba, także prywatna, za darmo instaluje aplikację, za pośrednictwem której zleca wysyłkę przesyłek – detalicznych (paczki, palety i listy) oraz masowych. Po wpisaniu podstawowych danych dotyczących zlecenia lub zaimportowaniu listy, może wybrać jedną lub kilka firm kurierskich, bez konieczności podpisywania umów z przewoźnikami. Minimalizuje w ten sposób formalności oraz oszczędza czas i pieniądze, ponieważ dzięki algorytmom Mitto+ podpowiada, które firmy mają najwyższe wskaźniki doręczeń i jak kształtują się ceny za usługę u wszystkich kurierów.

Czym Mitto+ różni się od innych rozwiązań na rynku

Oczywiście, rozwiązania służące do porównywania cen za usługi przewozowe i nadawania paczek są już na rynku. Czym różni się od nich Mitto+? Tym, że aplikacja daje nie tylko informacje o cenach, ale przede wszystkim dostarcza za darmo profesjonalne doradztwo oraz algorytmy sztucznej inteligencji. Jak tłumaczy Łukasz Konopacki, współtwórca Mitto+: – Badając zapotrzebowanie na rynku KEP zauważyliśmy, że brakuje łatwego w obsłudze, a przy tym kompleksowego narzędzia, które pozwoli poprawiać i ulepszać łańcuchy dostaw oraz procesy dystrybucji. Wszystkie dostępne rozwiązania okazywały się być dedykowanymi klientom konkretnego przewoźnika, a nie ogółowi klientów korzystających z usług kurierskich lub oferowały jedynie możliwość nadania przesyłki, bez profesjonalnego doradztwa i audytów.

Jak dodaje Rafał Kasprzak, współzałożyciel Mitto+: – Poza tym aplikacja jest tak skonstruowana, aby rozwiać się razem z biznesem użytkownika. Im więcej paczek jest wysyłanych, tym koszty za przesyłki są niższe.

Ruszają na podbój Europy

O sukcesie Mitto+ może zaważyć specyfika działania rynku KEP. Każdy przewoźnik oferuje jakąś topową usługę: jeden gwarantuje dostawy w 24 godziny, drugi daje konkurencyjne ceny na duże gabaryty, jeszcze inny specjalizuje się w wysyłce produktów wymagających szczególnych warunków w czasie transportu. Przy tak szerokiej ofercie potrzebne jest profesjonalne doradztwo, aby móc optymalizować koszty przy współpracy z różnymi kurierami. Właśnie takie usługi oferuje zespół Mitto+. Każdy użytkownik po zainstalowaniu aplikacji otrzymuje dostęp do indywidualnego opiekuna, który przeprowadza w pełni bezpłatny audyt transportu, aby znaleźć optymalne rozwiązanie na wysyłkę przesyłek. Samo narzędzie Mitto+, opierając się na algorytmach sztucznej inteligencji, sugeruje odpowiedniego przewoźnika dla wprowadzonej w systemie przesyłki. To ważne, ponieważ dla różnych firm znaczenie mają inne aspekty – dla przykładu przedsiębiorstwa produkcyjne wymagają terminowości dostaw, a sklepom internetowym zależy na uzyskiwaniu możliwie najniższych kosztów wysyłki.

Mitto+ ruszyło na początku września 2017 roku. W ciągu czterech tygodni od wystartowania, przy nakładzie 100 zł na reklamę, pozyskało pięciu dużych klientów, a łączna suma przesyłek wyniosła 10 tys. To bardzo dobry wynik, szczególnie że wersja webowa dedykowana klientowi indywidualnemu ruszy dopiero z początkiem października. W kolejnych planach zespół Mitto+ uruchomi aplikację na platformy mobilne, która umożliwi dostarczanie przesyłki w miejsce aktualnego pobytu odbiorcy, co będzie rewolucją w przesyłkach indywidualnych. – Od samego początku stawiamy na rozwój. Dlatego na tę chwilę opieramy się już nie tylko na rynku krajowym, ale rozszerzamy działalność także na całą Europę – podsumowuje Łukasz Konopacki.

 

Źródło: www.mittoplus.pl

Konsumpcja wideo w Internecie rośnie. Jak wynika z badania Wideo mobile 2016, aż 41 proc. ankietowanych deklaruje, że ogląda materiały wideo online na smartfonie bądź tablecie. Wśród nich 62 proc. robi to codziennie. Popularność filmów wykorzystuje branża marketingowa i reklamowa, dla których jest to jeden z najważniejszych i najszybciej rozwijających się formatów digital. Jak zauważają eksperci Deloitte Digital, zwrócenie uwagi widza to jedno z największych wyzwań branży wideo. 

Według badania „Wideo mobile” nieco mniej respondentów ogląda wideo online stacjonarnie. 38 proc. osób wyświetla je na ekranie komputera lub laptopa, a 10 proc. – na telewizorze z dostępem do Internetu. Aż połowa badanych zadeklarowała, że ogląda jeden lub kilka materiałów wideo dziennie, 12 proc. odpowiedziało, że kilkanaście.

Jak pokazuje badanie gemiusAdReal, najpopularniejszą reklamę w kwietniu br. w Polsce – ShowMax.pl – obejrzało ponad 3,4 miliona internautów. YouTube stale utrzymuje się jako druga najpopularniejsza wśród internautów aplikacja – wynika z comiesięcznych badań Gemius/PBI. A tych, które umożliwiają oglądanie i nagrywanie filmów, ciągle przybywa.

– Niewątpliwym potencjałem reklamowym wideo jest to, że ma ono grono „lojalnych” odbiorców, którzy subskrybują szereg kanałów na YouTube. Młode pokolenia wychowały się na filmach dostępnych w Internecie i jest to dla nich źródło pierwszego wyboru. Mogą je oglądać, kiedy chcą i gdzie chcą na urządzeniach mobilnych. Jest to przewaga Internetu nad tradycyjną telewizją – mówi Piotr Podgajny, Social Media Manager z Deloitte Digital.

Serwisy VOD jako źródło reklam

Według badania Gemius z maja br., wśród serwisów VOD, liderem na polskim rynku pod względem zasięgu pozostaje serwis VoD.pl, a pod względem liczby odsłon i średniego czasu korzystania – Player.pl.

Jak pokazuje badanie MEC z maja br. czas bloków reklamowych w serwisach VOD największych nadawców stanowi już ponad połowę tego, który główne stacje poświęcają na reklamy w swoim czasie antenowym. Serwisy VOD związane z największymi nadawcami pokazują średnio ok. 7 minut reklam na godzinę – przed oraz w trakcie programów emitowanych online. Mimo dużego obłożenia reklamowego, serwisy te tworzą czołówkę rynku wideo pod względem wskaźnika viewability, czyli obecności reklam wideo w polu widzenia użytkowników.

Liczy się historia

Wideo w Internecie ma ogromny potencjał, jednak jego twórcy stają przed wieloma dylematami. Tylko nieliczne filmy przyciągają miliony widzów. Jak podkreślają eksperci Deloitte Digital, zwrócenie uwagi widza to jedno z największych wyzwań branży wideo. Tym bardziej, że w przepełnionym treścią Internecie, coraz trudniej pozyskać zaangażowanego odbiorcę. Jak zauważa Bartosz Fiszer, Senior Performance Specialist w Deloitte Digital, uwagę użytkownika zdobywa się często w ciągu dwóch pierwszych sekund.  – Mniej więcej tyle post jest widoczny podczas przeglądania news feed’u Facebooka na telefonie. Zatem już dwie pierwsze sekundy muszą przykuć uwagę użytkownika i zatrzymać go – tłumaczy.

Zarówno marketerzy, jak i twórcy internetowi poszukują coraz bardziej wymyślnych sposobów na podtrzymanie zainteresowania widzów. Ze względu na powszechność treści, jest to nie lada wyzwanie. Na co zwrócić uwagę planując produkcję? Jak podkreślają eksperci Deloitte Digital, najważniejszy jest pomysł i wartość dodana dla widza, czyli to, co z niego wyniesie po obejrzeniu.  – Wykorzystując wszelkie innowacje, warto jednak pamiętać o sprawdzonych rozwiązaniach, nawet gdy mówimy o filmie reklamowym. Ludzie kochają historie, dlatego wideo z wplecioną narracją ma zdecydowanie większą szansę na zaabsorbowanie widza – mówi Adrian Kwiatkowski, Senior Social Media Executive, Deloitte Digital.

Reklama – przed, w trakcie czy po filmie?

Za reklamami w formie wideo on-line przemawia wiele argumentów. Są dużo mniej kosztowne niż te w telewizji, a ich mierzalność jest wyższa. Dodatkowo za ich pomocą można skuteczniej dotrzeć do grupy docelowej. Wraz ze wzrostem ich skuteczności i popularności, zmienia się sposób ich dystrybucji – pojawiają się przed filmami, w trakcie, pod koniec, a także w formie zawoalowanego product placement. W świecie reklamy, trwa dyskusja, który sposób jest najbardziej skuteczny.

Jak zauważają eksperci Deloitte Digital, sposób dystrybucji reklam wideo w Internecie naśladuje metody obecne w telewizji. Prezentowanie reklam w środku materiału wideo jest kontynuacją tradycji reklamy telewizyjnej, która wyświetlana jest w odpowiednich blokach podczas różnego rodzaju programów. Ten sposób dotarcia do odbiorcy jest powszechny od dekad i teraz coraz częściej adaptowany także w marketingu internetowym. Taki rodzaj komunikatu otwiera szansę na zapoznanie się z fragmentem docelowo oglądanego materiału i powrót do niego po kontakcie z reklamą – zakładając, że był interesujący. – Uważam, że jest tym samym bardziej uczciwy niż reklamy typu pre-roll. Użytkownik decydując się na poświecenie uwagi na docelowy materiał, nie jest natychmiast przekierowywany do innej treści, na oglądanie której nie był przygotowany. Z jednej strony można rozpatrywać to jako element zaskoczenia, który może, choć nie musi, przełożyć się na korzystne statystyki oglądalności. Z drugiej jednak strony, oglądający może poczuć dyskomfort – mówi Łukasz Korczewski, Senior Social Media Executive, Deloitte Digital.

– Najlepszym rozwiązaniem w tej kwestii byłoby dostosowanie lokowania produktu do oczekiwań użytkownika. Reklama nie może ingerować w content, a jeżeli już to robi – musi być jak najmniej inwazyjna – dodaje Bartosz Fiszer.

Amatorskie wideo gratką dla reklamodawców

Eksperci Deloitte Digital podkreślają również rolę filmów „amatorskich” – ulotnych, nagrywanych „tu i teraz”, nieperfekcyjnych, ale dzięki temu autentycznych. Pojawia się coraz więcej możliwości transmisji na żywo, a pożądane przez rynek wideo to takie, które jest dostosowane do wyświetlania na urządzeniach mobilnych. Co więcej, możemy spodziewać się dalszych rozwiązań, które umożliwią zarówno użytkownikom, jak i markom korzystanie z tego trendu. – Wszyscy zachwycaliśmy się Snapchatem, a teraz zachwycamy się Instagramem. W kilka sekund można opowiedzieć ciekawą historię, a co dopiero zainteresować użytkownika swoim pomysłem czy produktem. Wierzę, że filmy nagrywane telefonem i livestreaming staną się kluczowymi elementami stosowanymi do budowania historii wokół marki – podsumowuje Bartosz Fiszer.

 

 

Źródło: Deloitte Digital

Mimo, że temat bezpieczeństwa rozwiązań teleinformatycznych coraz częściej podnoszony jest w mediach w tej materii niewiele się zmienia. Masowe wykorzystanie rozwiązań udostępnianych użytkownikom urządzeń mobilnych służących do zbierania, przetwarzania i udostępniania danych, jak Facebook czy Instagram, bije rekordy popularności. Korzystanie z aplikacji mobilnych staje się nawykiem podobnym do czytania gazet przez starsze pokolenia. Jest to efekt transformacji społeczeństwa informacyjnego. Niski stopień skomplikowania oraz przystępne koszty urządzeń do tworzenia produktów cyfrowych w postaci zdjęć i filmów zachęcają rzesze twórców do dzielenia się efektem.

Cyfryzujemy ważne, interesujące i zabawne zdarzenia z naszego życia. Dokumentujemy prace oraz korzystamy z aparatu jak z notatnika – zamiast zapisać, wykonać szkic czy narysować schemat konstrukcji lub urządzenia. Ilość danych wytwarzanych cyfrowo lawinowo wzrasta. Takie podejście wymaga istotnych zmian w sposobie wykorzystania rozwiązań IT. Jest to istotne ze względu na migrację procesów biznesowych i rozwoju działalności gospodarczych w cyberprzestrzeni. Szeroka gama używanych technologii w istotny sposób komplikuje projektowanie, budowę i zarządzanie systemami zapewnienia bezpieczeństwa w cyfrowym świecie. Przykładem może być szeroko komentowany atak na serwis Instagram, gdzie doszło do kradzieży danych uwierzytelniających w serwisie. Cyberprzestępcy wykorzystali błąd w starszej wersji aplikacji mobilnej Instagrama.

Z systemu korzysta 700 milionów osób na całym świecie, przy czym codziennie aktywnych jest od 150 do 200 milionów, co obrazuje skalę zagrożenia. Materiały udostępniane w portalu służą do promocji, kontaktu z fanami, wykorzystywane są przez grupy o wspólnych zainteresowaniach, jak również jako substytut klasycznego albumu ze zdjęciami.

W związku z tym kwestie bezpieczeństwa danych są kluczowe dla milionów użytkowników wierzących w bezpieczeństwo danych osobowych, jak i gromadzonych multimediów, przetwarzanych i udostępnianych przez portal. Oprócz funkcji gromadzenia danych ważne jest kreowanie wizerunku. Odbywa się to niezależnie od tego czy jesteśmy osobą prywatną czy też powszechnie znaną. W ostatnich miesiącach nie tylko profile gwiazd światowego show–biznesu – np. Seleny Gomez, Adriany Grande, ale i popularnego sportowca Wojciecha Szczęsnego – zostały zhakowane na portalu Instagram. W poprzednich latach zostały przejęte konta m.in. blogerki Sary Boruc (2016). Nie wszystkie z gromadzonych zdjęć użytkownicy udostępniają publicznie. Niektóre z nich przechowują w prywatnych kolekcjach. Takie pikantne zdjęcia z komentarzem pojawiły się na profilach Seleny Gomez i Wojciecha Szczęsnego.

Luka występuje w aplikacji mobilnej Instagrama w wersji 8.5.1 opublikowanej w 2016 r. (bieżąca wersja to 12.0.0. ), lecz wielu użytkowników nie przykłada wagi do aktualizacji oprogramowania. O problemach z bezpieczeństwem systemu Instagram pisał portal defence24 w maju 2016 r. Zgłoszone do właściciela portalu – Facebooka – błędy zostały usunięte, ale nie były to wszystkie usterki w kodzie systemu. Atak w 2016 r. dotyczył 7 mln kont zawierających zdjęcia, wideo i inne pliki.

Inne incydenty, które miały miejsce w 2016 r. dotyczyły użytkowników portalu mail.ru, gdzie skradziono dane 64 milionów kont, około 40 milionów wykradzionych haseł to konta klientów Yahoo, 33 mln – Hotmail, 24 mln – Gmail. Sumarycznie zagrożonych było około 272,3 mln kont e-mail. Musimy mieć świadomość, że wiele z luk w bezpieczeństwie systemów i aplikacji jeszcze nie zostało opublikowanych. Mogą być one wykorzystywane przez grupy przestępcze do czasu ich ujawnienia i narażać na straty użytkowników.

W takiej sytuacji skuteczną ochroną wrażliwych danych jest szyfrowanie. W przypadku nieuprawnionego dostępu do danych, które przechowane są w formie zaszyfrowanej, nie ma możliwości wglądu do nich. Pozostają bezpieczne mimo ich przejęcia.

Propozycję pozwalającą na rozwiązanie problemów związanych z bezpieczeństwem danych przesyłanych pomiędzy interesariuszami możemy znaleźć w ofercie rodzimej firmy, jest to UseCrypt, czyli rozwiązanie oparte o algorytm HVKM, który – dzięki zastosowaniu podziału klucza szyfrującego – uniemożliwia usługodawcy wgląd do danych klientów, wpływa bezpośrednio na zapewnienie pełnej poufności tych danych. Wykorzystuje on UST (UseCrypt Secure Tunel), czyli własny szyfrowany kanał transmisji danych pomiędzy użytkownikami. Ten polski system pozwala na bezpieczne przekazywanie danych wrażliwych. Każdy dokument składowany lub udostępniany w systemie zaszyfrowany jest bezpieczny. Stosowanie systemu gwarantuje, że poufne informacje zostaną udostępnione tylko upoważnionym osobom w postaci zaszyfrowanej. Poza wspomnianym szyfrowaniem, a następnie przechowywaniem danych w zaszyfrowanej na serwerze usługodawcy lub w infrastrukturze prywatnej, aplikacja zabezpiecza stacje robocze dzięki możliwości szyfrowania plików na dysku urządzenia.

Nie bez znaczenia jest fakt, że UseCrypt przeszedł pozytywnie testy penetracyjne przeprowadzone przez zespół Red Team firmy Delloite oraz uzyskał pozytywną opinię Wojskowej Akademii Technicznej i Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego.

Źródło: Artur Szachno, CISA, ekspert ds. systemów bezpieczeństwa informatycznego i ochrony danych, UseCrypt

 Na rynku dostępnych jest dużo różnych systemów alarmowych. Charakteryzują się nie tylko zróżnicowaną budową ale i skutecznością.  Planując wakacje najpierw powinniśmy odpowiednio zabezpieczyć mieszkanie, żeby móc korzystać z błogiego wakacyjnego lenistwa.

Chcąc odpowiednio zabezpieczyć dom warto zainwestować w profesjonalny system alarmowy, np. firmy ochroniarskiej Konsalnet. Bardzo ważnym elementem skuteczności systemów alarmowych jest ich rozmieszczenie. Przed dokonaniem montażu firma ochroniarska powinna dokładnie z Klientem przeanalizować rozmieszczenie czujników i kamer, tak żeby dokładnie kontrolować obiekt z każdej strony. Alarmy antywłamaniowe powinny być zainstalowane w najważniejszych miejscach, czyli drzwiach i oknach.

Przez większość czasu zamontowane kamery są nieaktywne. Jeśli jakiś „ruch” aktywuje któryś czujnik, wówczas kamery w pobliżu takiego czujnika włączają się automatycznie. W taki sposób zostaje powiadomiona monitorująca budynek firma ochroniarska. W wielu przypadkach istnieje możliwość zdalnego obsługiwania kamer. Niektóre firmy ochroniarskie umożliwiają swoim Klientom monitoring swojego obiektu poprzez odpowiednie aplikacje, tj. mPanic firmy Konsalnet. W razie uruchomienia się alarmu aplikacja natychmiast o tym powiadomi. Aplikacja posiada również historię obiektu oraz wgląd do niezbędnych informacji o  fakturach. W każdej chwili właściciel obiektu może sprawdzić, czy alarm działa, czy jest uzbrojony, a w razie uruchomienia się sygnału – aplikacja powiadomi o tym bezpośrednio. Dla zwiększenia bezpieczeństwa, aplikacja została wyposażona w przycisk antynapadowy. Po zarejestrowaniu aplikacji, telefon zadziała dokładnie tak, jak klasyczny przycisk – jego naciśnięcie spowoduje wezwanie załogi interwencyjnej do wskazanego obiektu. W razie zagrożenia, mając telefon pod ręką można zaoszczędzić dzięki temu cenne minuty.

 

W 2016 roku sprzedano w Polsce 8 mln smartfonów. Rosnące znaczenie technologii mobilnych widoczne jest również na rynku pracy. Już 75% pracowników tymczasowych korzysta ze smartfonów, a 92% z Internetu. Dlatego firmy wprowadzają nowoczesne rozwiązania, które odpowiadają na ten trend. Wśród nich jest agencja Work Service, która stworzyła nową aplikację mobilną. Dzięki niej nie tylko łatwiej będzie można znaleźć dopasowaną do potrzeb ofertę pracy, ale też bez problemów pracownik poradzi sobie ze wszystkimi formalnościami związanymi z zatrudnieniem.

Z badań Work Service wynika, że już 92% pracowników tymczasowych aktywnie korzysta z Internetu, a aż 3/4 badanych posiada smartfony. Spośród nich niemal 85% użytkowników korzysta z aplikacji mobilnych oferowanych przez rynek. Pomagają one nie tylko korzystać z mediów społecznościowych, bezpiecznie dojechać na miejsce najkrótszą drogą, mierzyć dzienną aktywność fizyczną, ale też coraz częściej służą poszukiwaniu pracy.

Odpowiadając na zapotrzebowanie rynku stworzyliśmy własny system, które jest dopasowany do potrzeb zarówno kandydatów, pracowników, jak i pracodawców. Dzięki naszej aplikacji w prosty sposób można zyskać dostęp do różnorodnych ofert pracy tymczasowej, stałej i zagranicznej, a także na bieżąco zarządzać swoją karierą zawodową. Co więcej system sam je podpowiada – podkreśla Piotr Adamczyk, dyrektor działu IT w Work Service S.A. Postawiliśmy na czytelny, przyjazny i intuicyjny interfejs. Dzięki temu, nawet osoby na co dzień nieużywające smartfonów, powinny sobie bez problemu poradzić z obsługą. Nasza aplikacja działa na terenie całej Polski, ale wkrótce planujemy dostosować ją również do zagranicznych systemów. Żeby skorzystać z aplikacji wystarczy ją ściągnąć ze sklepu GooglePlay. Pobranie jest całkowicie darmowe – dodaje Piotr Adamczyk.

Zarządzaj pracą przez telefon…

To, co wyróżnia aplikację na tle innych to fakt, że została stworzona także dla osób już posiadających zatrudnienie. Jej istotnym celem jest cyfryzacja komunikacji między pracownikiem a firmą, obejmująca także wymianę dokumentów takich, jak np. paski płacowe czy potwierdzenie objęcia ubezpieczeniem RMUA. Osoby, które zainstalują aplikację uzyskają wgląd do informacji o przelewach i wynagrodzeniach, co jest sporym ułatwieniem w radzeniu sobie z formalnościami.

Dziś wiele osób zarządza bankowością przez telefon, teraz może przy użyciu smartfona robić to ze swoją pracą. Dlatego w naszym systemie wprowadziliśmy dostęp do statusu podpisanych umów, historii zatrudnienia pracownika oraz listy aktywnych i podpisanych umów. Aplikacja daje też możliwość czatowania z konsultantem personalnym, który jest wsparciem w kwestiach formalnych. Nasz system chcemy cały czas rozbudowywać, dlatego planujemy wprowadzić elektroniczne podpisywanie umów oraz przekazywanie kolejnych dokumentów pracowniczych, także od pracownika do pracodawcy np. tych związanych z L4 i urlopami – komentuje Piotr Adamczyk.

… i znajdź nowe zatrudnienie

Dla wielu osób szukających pracy ważny jest dziś dostęp do szerokiego wachlarza ofert. System daje właśnie taką możliwość. Dzięki niemu można nie tylko bez problemu zaaplikować na konkretne ogłoszenie, ale też je sortować, filtrować, a nawet lokalizować. System pozwala zaznaczać ulubione oferty oraz jeśli, któraś wyda się atrakcyjna i ciekawa także udostępniać je swoim znajomym. W ten sposób można komuś pomóc znaleźć zatrudnienie.

Rozwiązań, które pozwolą kandydatom skutecznie znaleźć pracę jest więcej. To między innymi możliwość dodawania swojego CV, zmieniania danych, wglądu w historię ogłoszeń, na które dana osoba aplikowała oraz sprawdzenie ich statusu. Niezwykle istotną funkcją jest ustawienie gotowości do podjęcia pracy. W ten sposób kandydat wysyła jasny sygnał na rynek, że jest zainteresowany zatrudnieniem, co zwiększa jego szansę na angaż. Dla osób, które potrzebują bardziej tradycyjnych form kontaktu oraz chcą zasięgnąć opinii rekrutera przygotowano możliwość bezpośredniej rozmowy z nim na czacie. W ten sposób można uzyskać wsparcie podczas poszukiwania pracy albo wypełniania dokumentów niezbędnych w procesie rekrutacji i zatrudnienia.

 

Źródło: Work Service S.A.

Nową aplikacją CNTX Trading, Cinkciarz.pl umacnia swoją obecność w sektorze wymiany walut dla liderów rynku. Teraz elitarne grono klientów korporacyjnych będzie mogło dokonywać wielomilionowych transakcji walutowych według indywidualnie ustalanych kursów.

Adresatem usługi, którą umożliwia aplikacja CNTX Trading, są instytucje regularnie wymieniające waluty w dużych wolumenach. Ofertą mogą być zainteresowane m.in. międzynarodowe korporacje, fundusze inwestycyjne i hedgingowe, towarzystwa ubezpieczeniowe i reasekuracyjne, a nawet banki.

Prace nad narzędziem zostały zainspirowane rosnącym zapotrzebowaniem świata korporacyjnego na szybsze, tańsze i bezpieczniejsze przewalutowania. – Usługa, którą oferujemy, jest oparta o pieczołowicie rozbudowaną międzynarodową infrastrukturę i niesie odpowiedź na wiele wyzwań, przed jakimi współcześnie stają największe globalne organizacje. CNTX Trading ułatwi zarządom i radom nadzorczym spółek z całego świata przeprowadzanie dużych transakcji walutowych – wyjaśnia Piotr Kiciński, wiceprezes Cinkciarz.pl.

Z aplikacji będzie mógł korzystać elitarny krąg klientów, dokonujący pojedynczych transakcji na kwotę co najmniej 1 mln euro. Przed udostępnieniem usługi organizacja przejdzie proces weryfikacyjny, podczas którego sprawdzony zostanie m.in. średni wolumen jej transakcji walutowych z ostatnich miesięcy.

Ze względu na ekskluzywny charakter, CNTX Trading może zostać w przyszłości objęte opłatą abonamentową. Każdy użytkownik otrzymuje indywidualnie przypisanego opiekuna oraz bezpośredni kontakt z dealerem za pośrednictwem komunikatora aplikacji. Korzystanie z platformy umożliwia wybór zarówno listy obsługiwanych przez system par walutowych, jak i domyślnych kont dla określonej waluty. Ponadto aplikacja oferuje dostęp do historii transakcji i kwotowań, a także do komentarzy walutowych, publikowanych na portalu Cinkciarz.pl. CNTX Trading jest aktualnie dostępny w angielskiej i polskiej wersji językowej.

Jako kwestię kluczowego znaczenia potraktowano ochronę informacji umieszczonych w systemie. W celu zagwarantowania pełnego bezpieczeństwa danych zastosowano najnowocześniejsze technologie, stosowane w największych światowych instytucjach finansowych. Klient łączy się z systemem CNTX Trading przez połączenie szyfrowane, a operator usługi zapewnia całodobowe wsparcie konsultantów technicznych.

Źródło: Cinkciarz.pl

SER jako jeden z pierwszych dostawców ECM na świecie oferuje aplikację bazującą na oprogramowaniu SAP Fiori, która wspiera zarządzanie fakturami na urządzeniach mobilnych. Wyposażona w intuicyjny interfejs aplikacja poszerza portfolio rozwiązań przetwarzających faktury, wykorzystujących oprogramowanie SAP. Nawet będąc poza biurem, osoby decyzyjne mogą korzystać z aplikacji, aby sprawdzać i akceptować faktury. Dzięki temu cały czas mają pełny obraz statusu płatności w firmie.

Głęboka integracja pakietu Doxis4 iECM z oprogramowaniem SAP zapewnia całościowe podejście do fakturowania oraz dostarcza pełny zakres informacji użytkownikom. SAP Fiori to kolejne rozwiązanie w długiej tradycji partnerstwa pomiędzy SAP i SER. Aplikacja oferuje nie tylko intuicyjny interfejs użytkownika, ale umożliwia również firmom włączanie swoich mobilnych pracowników w procesy fakturowania obejmujące wiele działów w firmie.

Pełny obraz przetwarzania faktur

Menedżerowie, którzy często znajdują się poza biurem, mają teraz stały dostęp do wszystkich procesów fakturowania i ich aktualnego statusu – co jest podstawowym wymogiem by dotrzymać terminowości płatności. Wspomniany dostęp mobilny gwarantuje pełną przejrzystość procesowania faktur i zapewnia audytowalność wszystkich podejmowanych w jego ramach działań.

Akceptowanie faktur na bieżąco

Inne zalety aplikacji to możliwość uczestniczenia przez osoby decyzyjne na każdym etapie procesu, w tym przy tworzeniu i przypisywaniu osób odpowiedzialnych za dany proces. Menedżerowie mogą przeglądać oraz akceptować faktury będąc poza biurem. W rezultacie, unika się opóźnień w procesowaniu faktur, a czas konieczny na fizyczne dostarczenie faktury zostaje zredukowany do minimum. Co więcej, menedżerowie mogą w prosty sposób przypisać osoby zastępujące ich podczas urlopów czy innych nieobecności.

„Trwająca ponad dwie dekady współpraca partnerska pomiędzy SER i SAP, dwóch liderów na swoich rynkach, przynosi kolejne owoce w postaci bardzo ciekawej propozycji dla naszych polskich klientów korzystających z SAP ERP”  – mówi Marcin Somla, Dyrektor SER Polska.

„Automatyzacja przetwarzania faktur realizowana za pomocą urządzeń mobilnych środowiska SAP to świetne uzupełnienie produktu SER, DOXIS4 Invoice Master, narzędzia wspierającego masową zamianę faktur na postać elektroniczną oraz zapewniającego szybki i wolny od błędów obieg akceptacji i weryfikacji dokumentów finansowych przed ich późniejszą dekretacją w SAP ERP. Integracja pomiędzy DOXIS4 a SAP ERP odbywa się poprzez certyfikowany przez SAP zestaw narzędzi pod wspólną nazwą DOXIS4 SAP Integration.”

Z aplikacji Fiori można korzystać na każdej przeglądarce. Jest ona dostępna z poziomu ekranu startowego SAP Launchpad. Interfejs dostosowuje się dynamicznie do rozmiaru urządzenia, wiec aplikacja jest w pełni elastyczna i można z niej korzystać na każdym urządzeniu mobilnym, jak również na tradycyjnym desktopie.

Źródło: SER Group

Sukces młodej marki z Londynu przykuł uwagę funduszu Vostok Emerging Finance, który zainwestował 3,4 mln dolarów w markę pomimo Brexitu.

TransferGo głównie koncentruje się na osobach, które regularnie wysyłają pieniądze do krajów, z których pochodzą w celu wsparcia rodziny, ale również inwestycji czy gromadzenia oszczędności na przyszłość. Obecnie, TransferGo skupia się na kluczowych korytarzach geograficznie większej Europy, z głównymi przepływami z zachodu na wschód, a najważniejszym rynkiem jest Polska. Usługa jest dostępna w Polsce od 2013r, wcześniej jako przelewy online, a od niedawna dostępna również w formie aplikacji na iphon’a.

TransferGo ma siedzibę w Wielkiej Brytanii i działa na zasadach Brytyjskiej Komisji Nadzoru Finansowego (FCA) jako autoryzowana instytucja płatnicza, największą grupą korzystającą z serwisu na chwilę obecną są Polacy.

Szef i współzałożyciel TransferGo Daumantas Dvilinskas powiedział: “Cieszymy się, że możemy zaprosić VEF aby dołączyło do naszej firmy jako inwestor. Zainteresowanie VEF rynkiem fintech oraz długoterminowe podejście do budowania trwałych instytucji finansowych są idealnym połączeniem z filozofią biznesu jaką wyznajemy tutaj w TransferGo. Wierzymy zatem, że ta współpraca będzie ważnym krokiem dla TransferGo na drodze do stania się światową marką fintech”.

Dave Nangle, dyrektor zarządzający VEF komentując inwestycję powiedział: “Biznes międzynarodowych przekazów pieniężnych i zaburzenie jakie wywołuje to jedne z najbardziej wyrazistych kwestii rynku fintech, na które czekaliśmy, aby w nie zainwestować, od momentu kiedy powstało VEF. Cierpliwie czekaliśmy na nasze wejście i jestem szczęśliwy, że mogę dziś ogłosić naszą inwestycję w TransferGo, jednego z najszybciej rozwijających się graczy na rynku. Ich zespół może pochwalić się świetnym portfolio opartym na jasnych celach i ich realizacji w  cennych i rozwijających się europejskich korytarzach, poprzez dostarczanie lepszego, szybszego i tańszego produktu niż ich kluczowi konkurenci.”

 Poprzednia runda inwestycyjna pozwoliła z sukcesem uruchomić aplikację TransferGo iOS app w niecałe 5 miesięcy. Z najnowszą inwestycją firma jest gotowa rozszerzyć swoją dostępność dla użytkowników systemu operacyjnego Android, zapewniając bezproblemowe przekazy jednym kliknięciem. Nowa inwestycja będzie spożytkowana na dalszy rozwój produktu, aby zapewnić jeszcze lepsze produkty na rynku międzynarodowych przekazów pieniężnych. Firma współpracuje obecnie z ponad 40 bankami i ponad 160000 klientami, którzy wysyłają ponad 17 milionów dolarów miesięcznie, a ta liczba szybko się powiększa. Nowa inwestycja i specjalistyczna wiedza pomogą firmie osiągnąć wyznaczone cele aby poszerzyć horyzonty i pomóc oszczędzać pieniądze większej liczbie emigrantów na całym świecie.

 

Transfer Go

Każdego dnia spędzamy wiele godzin patrząc w ekrany naszych smartfonów i tabletów. Nie wszyscy jednak wiedzą, jak poprawnie powinno korzystać się z tych urządzeń, aby nie narażać się na problemy ze wzrokiem. Aplikacja Samsung Safety Screen pomaga użytkownikom urządzeń mobilnych utrzymywać optymalną odległość ekranu od oczu, co jest niezwykle ważne dla ich zdrowia. Szczególnie w przypadku dzieci i młodzieży.

Według organizacji Vision Council coraz więcej osób cierpi na krótkowzroczność. Zdaniem naukowców przyczyny tej wady wzroku są zarówno genetyczne, jak i środowiskowe. Do tych ostatnich należy zaliczyć rosnącą liczbę czynności wykonywanych bezpośrednio przed oczami – takich jak obsługa urządzeń cyfrowych – oraz ograniczony czas kontaktu z naturalnym światłem na świeżym powietrzu. Nadmierne obciążenie wzroku urządzeniami cyfrowymi dotyczy także dzieci i młodzieży, powodując zmęczenie oczu długim czasem korzystania z urządzeń.

Aplikacja Samsung Safety Screen pomaga w odpowiedzialny sposób korzystać z urządzeń mobilnych, aby nie narażać oczu użytkowników na przeciążenie i uszkodzenia. Po zainstalowaniu, aplikacja działa w tle i sprawdza odległość między twarzą użytkownika a urządzeniem. Jeśli Safety Screen wykryje, że trzymamy smartfon czy tablet zbyt blisko oczu, włącza się automatyczna animacja i wygasza ekran. Odblokowanie ekranu następuje dopiero wtedy, gdy urządzenie znajdzie się w minimalnej zalecanej odległości od oczu.

Safety Screen jest szczególnie polecana rodzicom, którzy chcą zadbać o zdrowie oczu swoich dzieci. Młodzi ludzie spędzają coraz więcej czasu z urządzeniami mobilnymi, zarówno w szkole, jak i w czasie wolnym. Niezwykle ważne jest więc, aby dbać o odpowiednią higienę pracy i zabawy na tabletach czy smartfonach. Dodatkowo, rodzice mogą zabezpieczyć dostęp do aplikacji hasłem, aby dziecko nie mogło samo jej wyłączyć.

Tarek Sabbagh, Head of IT and Mobile Division at Samsung Gulf Electronics, powiedział: Intensywność korzystania z urządzeń elektronicznych, takich jak telefony komórkowe czy tablety, rośnie błyskawicznie we wszystkich grupach wiekowych. Urządzenia te służą nie tylko do rozrywki – gier lub oglądania filmów – ale także do edukacji. Wiele szkół wprowadziło już tablety, jako pomoce naukowe wymagane programem nauczania. Zauważyliśmy, że dzieci często trzymają je zbyt blisko oczu, co może być szkodliwe dla wzroku. Dlatego firma Samsung stara się zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo swoich klientów. Dziś wprowadzamy innowacyjną aplikację, która pomaga chronić wzrok użytkowników, przypominając im o konieczności zachowania właściwej odległości od ekranu urządzenia.

Aplikacja Samsung Safety Screen dostępna jest w sklepie Google Play na wszystkie urządzenia z systemem operacyjnym Android. Aplikacja opracowana została przez Samsung Gulf Electronics we współpracy z Leo Burnett MENA. Niedawno wyróżniono ją nagrodą Dubai Lynx.

 

Samsung

upday to spersonalizowana platforma informacyjna agregująca wiadomości z około 1000 różnych źródeł – najpoczytniejszych tytułów prasowych, mediów elektronicznych i blogów. System dostarcza czytelnikowi treści wyselekcjonowane specjalnie dla niego. Dobór informacji dokonywany jest na podstawie zdefiniowanych przez użytkownika preferencji, z wykorzystaniem systemu machine learning oraz dzięki pracy zespołu redakcyjnego. upday został zaprojektowany w taki sposób, by czytelnik w miarę konsumowania treści uzyskiwał coraz lepiej dopasowane do swoich potrzeb porcje informacji. Jednocześnie, system dba o to, by obiektywnie najważniejsze wydarzenia nie umknęły uwadze użytkowników. Jest to możliwe za sprawą liczących od 6 do 8 osób zespołów redakcyjnych, pracujących w każdym z krajów.  

Informacja na miarę flagowców Samsunga

upday jest owocem strategicznego partnerstwa koncernu Axel Springer SE i firmy Samsung. Flagowe modele smartfonów koreańskiego giganta słyną z zapierających dech w piersiach parametrów technicznych, pięknego designu i najwyższej jakości wykonania. Celem twórców upday było stworzenie platformy informacyjnej idealnie wpisującej się w najwyższe standardy wyznaczone przez światowego potentata w dziedzinie urządzeń mobilnych. Ten cel został osiągnięty. Aplikacja upday jest preinstalowana na urządzeniach Galaxy S7 i Galaxy S7 Edge, dostępna z poziomu ekranu głównego za jednym „przeciągnięciem w prawo” (tzw. „Ekran -1”). Użytkownicy wcześniejszych generacji smartfonów Samsunga mogą bezpłatnie pobrać upday ze sklepów Google Play oraz Samsung Galaxy Apps.

Żyjemy w dobie natłoku informacji, w bardzo szybkim tempie. Nikt dziś nie ma czasu na wielogodzinne przeglądanie kilkunastu tytułów i wyszukiwanie interesujących dla siebie treści. Naszym celem było stworzenie platformy, dzięki której czytelnicy otrzymają w jednym miejscu, w przystępnej formie, esencję tego, co ich interesuje. Na rynku działa wiele serwisów agregujących newsy wg kategorii tematycznych, jednak w upday stawiamy na prawdziwą personalizację, opartą o inteligentne algorytmy i doświadczony zespół redakcyjny – wyjaśnia Michał Wodziński, Redaktor naczelny Upday Polska. upday jest jak twój prywatny DJ, który miksuje tylko taką muzykę, jaką lubisz, doskonale zna twój gust, a jednocześnie dba, by playlista zawsze zawierała najnowsze utwory – dodaje.   

 Zasięg, zasięg i jeszcze raz zasięg, czyli upday dla wydawców

Choć upday jest dziełem koncernu Axel Springer SE, platforma jest całkowicie neutralna i nie promuje treści tego konkretnego wydawcy. Misją upday jest dostarczanie czytelnikom wysokiej jakości interesujących treści, niezależnie  od ich pochodzenia i zależności biznesowych pomiędzy wydawcami. Dzięki temu, absolutnie każdy serwis informacyjny publikujący ciekawe artykuły może za pomocą upday istotnie zwiększyć swój zasięg i ruch na stronie, a także pozyskać grono nowych czytelników.

Nowy wymiar reklamy

W upday nie ma i nie będzie bannerów reklamowych, pop-upów itp. Serwis planuje rozpocząć sprzedaż reklam w maju.  Będą one wyświetlane na specjalnych, zintegrowanych z aplikacją stronach, co pozwoli zapobiec rozpraszaniu uwagi użytkownika podczas czytania. Korzystając z upday, czytelnik przesuwa ekrany zupełnie tak, jakby przewracał strony w gazecie. Wybrane ekrany będą przeznaczone wyłącznie do zamieszczania reklam, a upday zadba, by te były zgodne z zainteresowaniami użytkownika. Dzięki temu, upday będzie idealnym kanałem reklamowym – precyzyjnym i przyjaznym dla odbiorców.

upday to potężne narzędzie marketingowe, którego potencjał tkwi w prostocie i intuicyjności. Internauci często korzystają z programów blokujących reklamy, bo przeszkadzają im one w przyswajaniu treści. Nikt jednak nie wyrywa stron reklamowych z papierowej prasy, bo wystarczy przewrócić stronę. Podobnie będzie w upday. Reklamę można będzie przewinąć i przejść do kolejnego ekranu informacyjnego, na którym reklam nie będzie – tłumaczy Michael Urbański, Country Manager Upday Polska. Co istotne, treści reklamowe w upday będą dopasowywane do zainteresowań czytelnika, co zdecydowanie zwiększy ich skuteczność – dodaje.  

upday

Umiejętne zarządzanie dokumentem, będącym nośnikiem wiedzy i informacji, pozwala usprawnić pracę oraz wygenerować znaczne oszczędności w firmie. Wiedzą o tym twórcy aplikacji MPS Satellite, dzięki której możliwe jest wykonanie błyskawicznego audytu, a nawet ciągłego monitoringu drukarek bez konieczności połączenia z wirtualną chmurą.

Na rynku usług zarządzania drukiem (MPS), producenci i dystrybutorzy drukarek, poza tradycyjną ofertą produktową oferują także rozwiązania zapewniające odpowiednią efektywność i wydajność pracy urządzeń przez nich oferowanych. Jednym z takich rozwiązań są właśnie aplikacje typu MPS, które mają za zadanie monitorowanie wydruku i dobór urządzeń drukujących, co z kolei ma przełożyć się na zmniejszenie kosztów w firmie. Natomiast aplikacje MPS przeważnie wykorzystują połączenie w wirtualną chmurą, a z kolei firmy niechętnie ryzykują otwarciem swojej sieci na taką wirtualną przestrzeń dyskową, ponieważ obawiają się niepożądanych działań, które mogą narazić przedsiębiorstwo na wyciek lub utratę istotnych danych.

– To co wyróżnia aplikację MPS Satellite to fakt, iż działa wyłącznie w oparciu o wewnętrzne algorytmy, bez konieczności połączenia z wirtualną chmurą. To stanowi bardzo ważny aspekt w kontekście bezpieczeństwa danych. Dokładamy wszelkich starań, aby specjalista IT, odpowiedzialny za bezpieczeństwo informatyczne firmy, miał dostęp do wszystkich informacji jakie mogą być rozsyłane za pośrednictwem MPS Satellite i aby to właśnie on kontrolował co, kiedy i gdzie zostanie wysłane – wyjaśnia Łukasz Laskowski, prezes firmy Ediko, która jest pomysłodawcą i twórcą aplikacji MPS Satellite.

Sama funkcjonalność powiadamiania o zdarzeniach jest ważnym elementem pozwalającym na wdrożenie usprawnień w organizacji.

Otwarte połączenie z chmurą jest nietransparentne, ponieważ dział IT otwiera połączenie i ufa, że nic się nie stanie. W przypadku aplikacji MPS Satellite jest inaczej, ponieważ połączenie możliwe jest za pośrednictwem poczty e–mail sterowanej przez serwer pocztowy firmy – dodaje Łukasz Laskowski.

Mikro audyt online – największy potencjał 

Funkcjonalność aplikacji MPS pozwala na zebranie wszystkich danych na temat drukarek i urządzeń wielofunkcyjnych. Zestawienia tabelaryczne pozwolą na szybkie zweryfikowanie, które urządzenia są właściwie obciążane, a które nie. Zestawienia eksploatacji pozwalają na precyzyjne zaplanowanie zakupów, a zestawienia serwisowe pozwolą na właściwie zaplanowanie wizyt serwisu. Bogata funkcjonalność raportowania umożliwia nie tylko wyświetlanie danych w interfejsie aplikacji, ale również wysyłanie ustrukturyzowanych raportów we wskazane miejsce, którym może być adres e-mail działu zakupów lub działu IT, a nawet zewnętrzny system, który uruchomi odpowiedni proces w organizacji.

– MPS Satellite to aplikacja, która pozwoli na wdrożenie standardów Manage Print Services w firmie. W kilka minut wykona pełną inwentaryzację sieciowych urządzeń drukujących w firmie, co można określić mianem mikro audytu środowiska druku. Normalnie proces ten jest wyjątkowo czasochłonny, a w przypadku Satelity odbywa się on-line, co stanowi ¾ pracy audytora, zatem to duża optymalizacja kosztów w przedsiębiorstwie – zapewnia Łukasz Laskowski.

 

Ediko

YOC, główny dostawca reklam mobilnych w Europie, oficjalnie rozpoczyna swą działalność w Polsce od ogłoszenia współpracy z firmą Shazam znaną z najpopularniejszej na świecie aplikacji do rozpoznawania muzyki i obrazu.

Rozpoczynając działalność w Polsce, agencja marketingu mobilnego YOC przedstawia innowacyjne możliwości reklamowe stwarzane przez aplikację Shazam oraz pełną ofertę dotyczącą lokalnych mediów mobilnych. Korzystając ze wsparcia doświadczonego międzynarodowego zespołu, YOC Polska zapewni swoim klientom nową jakość usług z zakresu: zautomatyzowanego zakupu mediów (Programmatic Media Trading) i targetowania grupy docelowej (Programmatic Data Targeting) oraz kampanii efektywnościowych (Performance Advertising).

Ze 120 milionami aktywnych użytkowników miesięcznie, Shazam jest liderem rynku i jedną z najpopularniejszych aplikacji na świecie. YOC rozwija nowe formaty reklam w Shazam, takie jak Second Screen z różnorodnymi możliwościami targetowania. Tego typu innowacyjne działania reklamowe angażują użytkowników, a reklamodawcom zapewniają sukces kampanii.

„Miło nam oficjalnie ogłosić rozpoczęcie działalności w Polsce od przedstawienia tak uznanego partnera, jakim jest Shazam. Razem zaoferujemy innowacyjne połącznie tradycyjnych komunikatów marketingowych i rozwiązań mobilnych. Mam tu na myśli, m.in., usługi takie, jak Second Screen, czyli wykorzystanie interakcji pomiędzy urządzeniem mobilnym i, na przykład, telewizorem do zaprezentowania angażujących treści reklamowych” – mówi Dirk Kraus, założyciel oraz członek zarządu spółki YOC AG w Berlinie –„Polska to dla nas ważny rynek. Jesteśmy przekonani, że osiągniemy tu pozycję równie silną, jak w innych krajach”. Jako czołowy w Europie, niezależny oferent zasobów mobilnych typu premium, YOC ma biura w Berlinie, Düsseldorfie, Londynie, Madrycie i Wiedniu.

„W Polsce, aplikacja Shazam z 5 milionami pobrań jest jedną z 10 najpopularniejszych i najlepiej ocenianych. To wyjątkowy kanał marketingowy z imponujących potencjałem targetowania, dotychczas niedostępnym na naszym rynku” – dodaje Wojciech Nowański, Country Manager YOC Poland i ekspert rynku mobilnych technologii, z szerokim doświadczeniem zarówno w zakresie aplikacji mobilnych, jak i marketingu zdobytym m.in. w firmach Nokia i Microsoft.

Josh Partridge, Director, EMEA/LATAM & Canada w Shazam komentuje: „Po sukcesach w Hiszpanii i Austrii, będziemy rozwijać naszą współpracę z YOC w Polsce. Firma ta jest silnym technologicznie partnerem działającym na międzynarodowym rynku, który pomoże wypromować naszą aplikację mobilną w Europie”.

YOC

 Dziury w jezdni, nieodśnieżona droga, niesprawne oświetlenie ulicy, dzikie wysypisko śmieci, bezpańskie psy – te i inne rzeczy można już zgłaszać do gminy smartfonem. Wystarczy zrobić zdjęcie, dodać opis i wysłać zgłoszenie. Automatycznie, w ciągu kilku sekund, trafi ono do odpowiedniego urzędu, bez konieczności szukania danych kontaktowych. Wystarczy pobrać darmową aplikację LocalSpot. Co na to urzędy? Warszawa ma już analogiczną aplikację od 2013 roku, teraz jej twórcy przygotowali podobne rozwiązanie obejmujące zasięgiem całą Polskę.

Podobne rozwiązania działają za granicą, na przykład w Londynie lub Nowym Jorku. – W 2013 roku, na zlecenie Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy stworzyliśmy system Warszawa 19115, dzięki któremu mieszkańcy stolicy mogą zgłaszać problemy w czasie rzeczywistym, bez potrzeby szukania danych kontaktowych do konkretnego wydziału – mówi Maciej Dopierała, odpowiedzialny za projekt LocalSpot. Dzięki modułowi CRM, który stanowi serce całego systemu, czas rozwiązywania problemów w stolicy skrócił się z 45 do 15 dni, a dbanie o otoczenie stało się wspólnym celem zarówno warszawiaków jak i urzędników. – Sukces Warszawy spowodował, że stworzyliśmy LocalSpot, czyli system, który obejmuje zasięgiem całą Polskę. Teraz zgłoszenia mogą dotyczyć dowolnego miejsca w kraju, niezależnie od tego, czy zgłaszamy dzikie wysypisko w lesie na Mazurach, czy dziurę w jezdni, w którą wpadliśmy podczas podróży służbowej – dodaje Maciej Dopierała.

Co można zgłaszać?

Źle zaparkowane auto blokujące przejście dla pieszych, zaśnieżony chodnik, burdy i zakłócanie ciszy nocnej, wandalizm, niezabezpieczona budowa – te i wiele innych rzeczy można zgłaszać poprzez LocalSpot. – Stworzyliśmy zarówno portal, jak i aplikację mobilną. Z naszych analiz wynika jednak, że rośnie liczba osób korzystających właśnie z aplikacji mobilnej – podkreśla Maciej Dopierała. Dlaczego? Ponieważ telefon, który zawsze mamy przy sobie, umożliwia nam zgłaszanie problemów „tu i teraz”, właśnie w tym momencie, kiedy podczas rodzinnego spaceru w parku natknęliśmy się na śmieci lub czekamy na ponownie spóźniający się autobus. Aplikacja mobilna pozwala nam na natychmiastowe działanie. Gdybyśmy mieli wrócić do domu, usiąść przed komputerem, szukać adresu e-mail lub numeru telefonu do urzędu, a później wysyłać zgłoszenie lub dzwonić, zrezygnowalibyśmy z braku energii lub czasu.

 Jak wysłać zgłoszenie?

Wystarczy ściągnąć aplikację LocalSpot na telefon (iOS, Android) lub wejść na stronę www.localspot.pl. Jeśli wysyłamy zgłoszenie przy pomocy telefonu, otwieramy aplikację w telefonie, wskazujemy lokalizację, wybieramy kategorię (przykładowe to: dewastacja, drogi, komunikacja, zieleń, zwierzęta, śmieci), robimy zdjęcie lub krótko opisujemy problem i gotowe. W ciągu kilku sekund zgłoszenie trafia do właściwego urzędu gminy. Możemy zrobić to w pełni anonimowo, bez konieczności logowania. Dodatkowo – wszystkie zgłoszenia widoczne są na mapie lub liście i oznaczone kolorami (zgłoszone, w realizacji, zamknięte). Każdy użytkownik może je zobaczyć, skomentować, a także poprzeć, klikając symbol serduszka. Co dalej? – To zależy od urzędu. Teoretycznie gmina powinna zająć się każdym takim zgłoszeniem „bez zbędnej zwłoki”. Dlatego zachęcamy do aktywnego, obywatelskiego informowania władz lokalnych o większych i mniejszych bolączkach. Przykład Warszawy oraz innych miast pokazuje, że coraz więcej gmin jest otwartych na komunikację z mieszkańcami, chce by żyło się im lepiej – mówi Maciej Dopierała.

 Korzyści dla samorządów

Każda gmina w Polsce przyjmuje zgłoszenia. Zazwyczaj robi to przez telefon lub e-mail, na który takie zgłoszenia przychodzą. Jednak tylko nieliczne urzędy mają sprawne narzędzie do rejestrowania i porządkowania spraw. W samej tylko stolicy podobny do LocalSpot system obsłużył do tej pory aż 600 tys. zgłoszeń. Ta liczba wciąż rośnie. Co ciekawe, coraz mniej osób dzwoni, wzrasta wykorzystanie drogi elektronicznej, czyli portalu lub aplikacji mobilnej. – Aby usprawnić pracę w urzędach stworzyliśmy moduł CRM, który umożliwia rejestrację i obsługę wszystkich zgłoszeń, nadawanie im priorytetów, kierowanie zadań do konkretnych jednostek i osób. Nasze rozwiązanie pozwala monitorować status każdej sprawy oraz postęp prac osób, które zajmują się daną sprawą – tłumaczy Maciej Dopierała, odpowiedzialny za projekt.

Dzięki CRM urzędy mają możliwość komunikowania się z mieszkańcami. Mogą wysłać im wiadomość o przerwie w dostawie prądu lub wody, albo powiadomić o pikniku rodzinnym, który organizują. W skrócie można powiedzieć, że jest to platforma, która umożliwia współdziałanie mieszkańców i urzędów, budowanie nowej relacji i zaangażowania dla dobra lokalnej społeczności.

źródło: LocalSpot

Aplikacja mobilna Uber właśnie wkracza do Polski i zaczyna działać w Warszawie, która jest 176 miastem na  świecie, gdzie będzie można korzystać z taniego transportu.

Aplikacja dostępna jest dla smartfonów z Androidem, iOS oraz Windows Phone. Za pomocą aplikacji pasażer wyszukuje kierowcę. Jednak nie jest to zawodowy przewoźnik, a kierowca uczestniczący w programie, czyli po prostu kojarzy pasażera z kierowcą. Na podstawie lokalizacji program proponuje kierowców znajdujących się w naszej okolicy, a my wybieramy, który z nich zawiezie nas do celu. Cena podstawowa w usłudze Uber, czyli w praktyce opłata za „trzaśnięcie drzwiami” to 5 zł.

Eksperci

Grejner: Koniec silnego złotego może być bliski

Chociaż polska gospodarka utrzymuje się w znakomitej kondycji, na wzrost wartości złotego wpływają p...

Bugaj: Dobre złego początki

Jedno ze słynnych powiedzeń Warrena Buffetta głosi, że inwestorzy powinni być bojaźliwi, gdy inni są...

Kowalski: Interpretacja MF w sprawie VAT rozstrzyga wątpliwości prawne

Interpretacja ogólna Ministra Finansów w sprawie VAT od usług ściśle związanych z profilaktyką, zach...

Przasnyski: Rozbieżne prognozy dla stóp procentowych

Środowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej z pewnością nie przyniesie zmiany stóp procentowych, a ...

Lipka: Frank najtańszy od trzech lat. Czy jeszcze spadnie?

Pierwsze dni stycznia przynoszą pogłębienie spadków franka. Szwajcarska waluta jest o 1 proc. poniże...

AKTUALNOŚCI

W Polsce powstanie elektrownia jądrowa

Elektrownia jądrowa będzie w Polsce budowana – to jest mój pogląd i ja go podtrzymuję - powiedział  ...

Powstaną kolejne odcinki trasy S11

Poznański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad podpisał umowy na opracowanie proje...

PIT za podatnika rozliczy urząd skarbowy

Dzięki złożeniu prostego wniosku PIT-WZ (czyli wniosku o sporządzenie zeznania przez urząd skarbowy)...

Abolicja umów zleceń korzystna dla rządu, pracowników i przedsiębiorców

Federacja Przedsiębiorców Polskich przedstawiła projekt abolicji w zakresie ozusowania umów zleceń z...

Nowe składki ZUS mocno w górę

w 2018 roku osoby prowadzące działalność gospodarczą będą musiały odprowadzić do ZUS dokładnie 1232,...