piątek, Wrzesień 20, 2019
Facebook
Home Tagi Wpis otagowany "Akcenta"

Akcenta

Wejście do Unii Europejskiej miało ogromne znaczenie dla rozwoju polskiego eksportu. Przed akcesją, jak i obecnie, wędruje tam ok. 80% krajowej sprzedaży zagranicznej. Jak wskazują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA, od 2003 do 2018 r. polski eksport ogółem wzrósł o 390% i jego wartość jest już prawie 5-krotnie wyższa niż przed wejściem do UE. Czechy i Węgry także mają się czym pochwalić.

Pod kątem gospodarczym Polskę najczęściej porównuje się z Czechami i Węgrami. Wszystkie kraje łączy m.in. położenie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, posiadanie własnych lokalnych walut oraz wreszcie wspólne wstąpienie do Unii Europejskiej w 2004 roku.

Polska eksportowym czempionem?

Unia Europejska przed akcesją, jak i po, jest dla Polski, Czech i Węgier kluczowym rynkiem zbytu. Udział eksportu do państw członkowskich sięgał w 2018 r. od ok. 80% w przypadku Polski, 80,8% Węgier, do nawet 83,4% dla Czech. W 2003 roku, przed wejściem do UE wartość eksportu ogółem tych krajów wynosiła odpowiednio blisko 43 mld USD, 49 mld USD, 54 mld USD. W przypadku Węgier po ponad 15 latach jest on prawie 3 razy większy i w 2018 r. wyniósł, wg węgierskiego urzędu statystycznego, prawie 126 mld USD. Jeszcze większy przyrost eksportu jako państwo unijne w okresie 2004-2018 zanotowały Czechy. Wartość całkowitego wywozu tego kraju w ubiegłym roku sięgała 203 mld USD. W porównaniu do danych z przed akcesji czeski eksport urósł ponad 4-krotnie, podaje AKCENTA. W ciągu przeszło 15 lat przynależności do UE największy przyrost sprzedaży zagranicznej wśród tej grupy państw wypracowała jednak Polska. W 2018 r. wartość krajowej sprzedaży zagranicznej osiągnęła prawie 5-krotnie wyższy poziom (262 mld USD).

 – W analizach i porównaniach Polski z Czechami czy Węgrami nie można jednak pominąć znaczących różnic. O ile Czechy i Węgry są krajami o bardzo podobnej wielkości i liczbie ludności, to Polska jest dużo większym rynkiem. Zsumowana powierzchnia obu tych państw, odpowiada niewiele ponad połowie powierzchni kraju nad Wisłą. Kolejną różnicą jest posiadanie przez Polskę dostępu do morza. Bałtyk daje dodatkowe możliwości rozwoju eksportu drogą morską. Wokół jego basenu położone są też intratne rynki zbytu, w tym bogatych państw skandynawskich – zauważa Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY i dodaje, że w analizach warto brać na te cechy poprawkę, a wynik Polski na tle Węgier i Czech przyjmować z rezerwą. Wynik kraju nad Wisłą jest też zasługą wielkości rynku i związanych z tym możliwości.

Wartość eksportu w mld USD w 2003 r. i 2018 r.
RokWęgry CzechyPolska
2003 43,0 48,7 53,6
2018 125,9 202,7 261,8

Źródło: Opracowanie AKCENTY na podst. danych urzędów statystycznych Węgier, Czech i Polski.

Walutowy hamulec

Nie ulega wątpliwości, że eksporterzy z Polski, Czech i Węgier bardzo dobrze spożytkowali członkostwo swoich państw w UE i dostęp do wspólnego rynku. Wciąż jednak nie korzystają z jednego z podstawowych ułatwień w handlu, jakie oferuje Unia – wspólnej waluty, wskazują eksperci instytucji płatniczej AKCENTA. Jako nieliczne państwa w UE nie przyjęły bowiem euro. – Posiadanie przez kraj własnej, lokalnej waluty ma duże przełożenie na handel z zagranicą. Oznacza konieczność przewalutowań transakcji z zagranicznymi partnerami – czy to z euro, czy innych popularnych w wymianie międzynarodowej walut. Niestety, wiąże się to z dodatkowymi kosztami oraz ryzykiem kursowym, czyli możliwością zmiany notowań danej pary walutowej, co z kolei wpływa na wysokość finalnej kwoty po przewalutowaniu. Jak można się domyślić, to spore utrudnienie w prowadzeniu biznesu – zaznacza przedstawiciel AKCENTY.

Przeczytaj także:

Bez euro też sobie radzimy

Część polskich, jak i czeskich oraz węgierskich firm handlujących z innymi krajami stara się niwelować negatywne efekty nieprzystąpienia do strefy euro. Strategii oszczędzania na obsłudze walutowej jest wiele, jednak tylko część z nich jest skuteczna i przynosi realną korzyść dla biznesu. Wg danych AKCENTY w Polsce tylko blisko co piąty eksporter korzysta z jakichś form zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym. Najczęściej są to transakcje forward, które zamrażają kurs wymiany danej kwoty na konkretny termin w przyszłości, zwykle oparty na założeniach kontraktu eksportowego. To najskuteczniejsze rozwiązanie, bo umożliwia nie tylko eliminację ryzyka kursowego, ale również – dzięki pewności co do przyszłych wpływów z kontraktu –  ułatwiające firmie planowanie biznesu. – To zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż np. uwzględnienie możliwych wahań kursów w cenach sprzedawanych produktów. Forwardy nie obniżają konkurencyjności eksportera, a jednocześnie są darmowe. W obliczu małego prawdopodobieństwa szybkiego przyjęcia euro w Polsce, to najlepszy sposób na zniwelowanie zagrożenia w sferze wahań kursów walut – zaznacza Radosław Jarema z AKCENTY.

Innym sposobem na oszczędności w sferze transakcji walutowych jest korzystanie ze specjalnych platform instytucji płatniczych, gdzie dostępne są atrakcyjne kursy walut, a także często tańsze przelewy zagraniczne. W banku część firm, szczególnie mniejszych, nie znajduje bowiem korzystnej oferty. Co więcej, w przypadku instytucji finansowych specjalizujących się w obsłudze walutowej, przedsiębiorcy mają możliwość znacznie obniżyć koszty tej sfery swojego biznesu. Mogą nie tylko wymieniać waluty po lepszym kursie oraz zabezpieczać bezpłatnie swoje kontrakty forwardami, ale także dokonywać transakcji bezpośrednio w walutach kontrahentów. Przykładowo, z partnerami z Czech, drugiego najważniejszego w polskim eksporcie kierunku, firmy mogą bez przeszkód rozliczać się np. z czeskiej korony na polski złoty, bez przewalutowań pośrednich np. do euro. W przypadku instytucji płatniczych, które oferują takie możliwości często taniej niż banki, wiele oferuje również dodatkowe korzyści dla użytkowników swoich platform, wynikające np. z obecności tej instytucji na innych zagranicznych rynkach. – W AKCENCIE, mamy wiele dodatkowych zwolnień z opłat w ramach rachunków w krajach, w których jesteśmy obecni. Często jesteśmy także w stanie dużo szybciej obsłużyć płatność między tymi rynkami, co z punktu widzenia biznesu jest bardzo ważne – mówi Radosław Jarema. Instytucje płatnicze są też bardziej elastyczne niż banki. – Eksporterzy i importerzy mogą negocjować warunki swojej obsługi w zależności od potrzeb. W obliczu zapowiadanego osłabienia koniunktury na europejskim rynku i spadku popytu na eksportowane towary, tego rodzaju oszczędności mogą okazać się dla wielu firm kluczowe – podsumowuje dyrektor polskiego oddziału AKCENTY.

Źródło: AKCENTA

Od 2015 r. Polska utrzymywała nadwyżkę w wymianie międzynarodowej. Rok 2018 polski handel zagraniczny zakończy jednak najprawdopodobniej na minusie, prognozują analitycy międzynarodowej instytucji płatniczej AKCENTA. Miroslav Novák, główny analityk firmy szacuje, że w 2019 r. tempo wzrostu eksportu pozostanie niższe niż dynamika importu i wyniesie odpowiednio 5-6% dla wywozu i dla 6-7% wwozu towarów. Duży wpływ na polską wymianę handlową będzie miał słabszy popyt na import w strefie euro, a przede wszystkim w Niemczech.

Przez ostatnie trzy lata Polska mogła cieszyć się dodatnim bilansem handlu zagranicznego. Na koniec 2015 r. w wymianie międzynarodowej kraj nad Wisłą po raz pierwszy od lat 90. wypracował dodatnie saldo, kończąc rok z blisko 2,4 mld euro nadwyżki. Wynik ten udało się jeszcze poprawić w kolejnym roku. W 2016 r. nadwyżka wyniosła już prawie 4 mld euro. W latach 2015-2016 dynamika wzrostu wartości eksportu była wyraźnie wyższa niż importu. Jednak już w roku 2017 trend ten uległ zmianie i wartość wwozu towarów do Polski rosła szybciej niż polska sprzedaż zagraniczna. Dostępne obecnie dane GUS za dziesięć miesięcy 2018 r. wskazują również na szybszy wzrost importu (9,5% r/r) niż eksportu (6,5% r/r) i pogłębiające się ujemne saldo wymiany handlowej, sięgające już -3,2 mld euro.

Wykres 1.

Rok 2019 wciąż z przewagą importu

Nadzieje na nadwyżkę w polskim handlu zagranicznym w 2018 r. są nikłe. Eksperci AKCENTY prognozują, że i w roku 2019 bilans pozostanie ujemny. W nadchodzącym roku zarówno eksport, jak i import będą wykazywać dodatnią dynamikę wzrostu, z lekką przewagą importu. Główny analityk AKCNETY, Miroslav Novák szacuje, że zagraniczna sprzedaż towarów z Polski powinna rosnąć w tempie ok. 5-6%, a import ok. 6-7%. – Na polski eksport w 2019 r. silnie oddziaływać będzie słabszy popyt ze strefy euro i Niemiec. Na horyzoncie widać bowiem spowolnienie gospodarcze w tych krajach. Z drugiej strony niska inflacja i wzrost płac w Polsce pozytywnie wpływają na siłę nabywczą polskich gospodarstw. Rosnąca konsumpcja będzie stymulować popyt na towary z zagranicy – tłumaczy analityk AKCENTY.

Spowolnienie gospodarcze w Niemczech jest spodziewane już od dłuższego czasu. Jego oznaki widać chociażby w wynikach PKB, który w III kwartale br. jest niższy o 0,2% względem poprzedniego kwartału, jak i innych wskaźników, np. Ifo czy PMI. Ewentualny głębszy kryzys w niemieckiej gospodarce i recesja to jedne z największych zagrożeń dla polskiego eksportu. Zachodni sąsiad jest największym odbiorcą polskiej sprzedaży zagranicznej. Kierunek ten odpowiada za 28% całego eksportu. Z kolei do strefy euro wędruje łącznie prawie 58% wysyłanych z Polski towarów. Sytuacja gospodarcza w tym regionie ma wiec ogromny wpływ na polską wymianę handlową. – Lekkie wyhamowanie gospodarki to jeszcze nie powód do dużego niepokoju. Po okresie bardzo szybkiego rozwoju gospodarka musi się od czasu do czasu trochę ostudzić. Jednak z drugiej strony nie możemy z całą pewnością wykluczyć nadchodzącej recesji. Możliwość realizacji tego czarnego scenariusza widziałbym np. w przypadku konfliktu handlowego między Unią Europejską a USA. Ograniczenia w handlu i spadek popytu na towary wytwarzane w UE najbardziej dotknęłyby Niemcy, które są potęgą eksportową – wyjaśnia Miroslav Novák. A to już poważne zagrożenie dla Polski, ostrzega analityk AKCENTY. Ekspert spodziewa się również, że nieco wolniej w 2019 r. będzie rosło także polskie PKB. Prognozowane przez AKCENTĘ tempo wzrostu miałoby wynieść 3-4%.

Pozytywne sygnały na 2019 r.

Potencjalne zagrożenia w 2019 r. nie powinny przysłonić optymistycznych prognoz. Analitycy AKCENTY spodziewają się, że w nadchodzącym roku złagodzi się wiele napięć, z którymi mieliśmy do czynienia w 2018 r. Wielka Brytania i Unia Europejska są na drodze do porozumienia w kwestii Brexitu. Sygnały uspokojenia się napięć w handlu międzynarodowym widać także na linii Chiny-USA. Ostatnie spotkanie Donalda Trumpa i Sekretarza Generalnego Komunistycznej Partii Chin Xi-Jinping’a na szczycie G20 uważane jest za punkt przełomowy we wzajemnych relacjach i możliwy początek poprawy stosunków między oboma krajami. – Osiągnięcie porozumienia handlowego między Chinami i USA wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Być może usłyszymy o nim już w pierwszej połowie nadchodzącego roku. Sądzę, że będzie to miało istotny wpływ na zmniejszenie negatywnych nastrojów na rynkach i globalnego ryzyka w 2019 r. – twierdzi Miroslav Novák z AKCENTY.

Spokojniejszy rynek walutowy

Analityk AKCENTY wskazuje, że uspokojenie się sytuacji na rynkach międzynarodowych pozytywnie wpłynie na wartość złotego. Złotówka skorzysta na pozytywnym rozwoju gospodarki światowej i zmniejszeniu się nerwowości na rynkach. Będzie także czerpać z silnego rozwoju polskiej gospodarki nawet w obliczu spowolnienia wzrostu PKB. Miroslav Novák prognozuje, że kurs polskiej waluty w stosunku do euro będzie oscylował wokół poziomu 4,25 w I kwartale 2019 r. W kolejnym kwartale znajdzie się w okolicach 4,20 EURPLN, a w drugiej połowie roku za 1 euro zapłacimy ok. 4,15 zł.

Spadek nerwowości na rynkach finansowych powinien w pierwszych miesiącach nowego roku przynieść także umocnienie się złotego względem dolara amerykańskiego. Prognozy Akcenty zakładają, że w I kwartale 2019 r. kurs na tej parze walutowej będzie notowany na poziomie ok. 3,60 USDPLN. W II kwartale powinien znaleźć się już w okolicach 3,50 USDPLN, a w dwóch ostatnich kwartałach w pobliżu 3,30 USDPLN.

Stopy procentowe w 2019 r.

W kwestii podnoszenia stóp procentowych, ekspert AKCENTY prognozuje, że Europejski Bank Centralny będzie w nadchodzącym roku bardzo ostrożny w zacieśnianiu polityki pieniężnej. – Pierwszej podwyżki stóp procentowych w strefie euro spodziewam się nie wcześniej niż w IV kwartale 2019 r. Z kolei w przypadku USA sądzę, że FED nadal będzie je podnosił, ale w znacznie wolniejszym tempie niż ten rok. Stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych są już bowiem bardzo zbliżone do neutralnego poziomu i System Rezerwy Federalnej ma coraz mniejsze pole do kontynuacji szybkich podwyżek, jak miało to miejsce w 2017 i 2018 r. – mówi Miroslav Novák. Według analityka Akcenty, w Polsce NBP poczeka z podniesieniem stóp procentowych na ruch EBC i jest bardzo mało prawdopodobne, aby uczynił taki krok przed IV kwartałem 2019 r.

Skąd bierzemy przyjemny chłód latem lub potrzebne dla zdrowia witaminy? Z zagranicy! Polska importuje dużo (w zeszłym roku wartość importu przekroczyła 731,7 mld zł) i to także wiele naprawdę zaskakujących towarów – zauważają eksperci AKCENTY, instytucji płatniczej, która na co dzień realizuje płatności walutowe polskich importerów i eksporterów.

Polscy eksporterzy coraz mocniej rozpędzają się na zagranicznych rynkach, jednak importerzy dotrzymują im w tym kroku. W ubiegłym roku wartość polskiego eksportu i importu była bardzo zbliżona, obecnie wymiana handlowa w obu kierunkach wspaniale rośnie. Świadczy to o coraz większym umiędzynarodowieniu naszej gospodarki i otwarciu na świat polskiego biznesu. A za to odpowiedzialni są przedsiębiorcy z bardzo wielu branż, także tych bardzo nietypowych i zaskakujących – zauważa Radosław Jarema, szef polskiego oddziału AKCENTY, instytucji płatniczej realizującej i zabezpieczającej transakcje walutowe eksporterów i importerów.

Śpiewać (i grać) każdy może

Eksperci Akcenty zwracają uwagę, że w grupie towarów o nazwie „sprzęt grający” ujęte są także wyjątkowe przedmioty wytwarzające dźwięk, jak szafy grające czy mechaniczne ptaki śpiewające, ale też piły grające, wabiki, gwizdki, rogi oraz dęte instrumenty sygnalizacyjne. Wymieniane w tej kategorii sprzęty grające sprowadzone do Polski w zeszłym roku były warte prawie 2,2 mln zł. Największa część tych produktów pod względem tonażu pochodziła z Chin i Indonezji, jednak dużo wydaliśmy też na urządzenia sprowadzone z Kanady, Szwecji i Niemiec.

Coraz więcej zdrowia z zagranicy

Importowym hitem ostatnich lat jest awokado. Oczywiście na sprowadzanie tego owocu z zagranicy jesteśmy skazani ze względu na brak warunków do jego uprawy. Imponujące jest jednak tempo wzrostu popularności tego bardzo zdrowego owocu. Wg danych GUS, w 2015 r. cały import awokado do Polski był wart aż 84,7 mln zł, o 57 proc. więcej niż w poprzednim roku. To kwota ponad 5-krotnie wyższa niż 5 lat temu. W 2014 r. GUS zanotował wzrost wartości wwozu awokado do naszego kraju, w 2013 r. – o 69 proc. a w 2014 r. – o 55 proc. r/r. Do niedawna egzotyczne, a teraz już powszechnie dostępne nawet w osiedlowych sklepach, awokado przywożone jest do Polski głównie z Izraela, RPA i Hiszpanii. Zielone owoce dostarczają nam też w dużych ilościach Peru, Chile czy Kenia.

Także wiele leków czy suplementów diety (lub ich składniki) sprowadzamy z innych krajów. Przykładem jest chociażby witamina A, którą możemy znaleźć w polskiej marchewce, ale też pod postacią importowaną m.in. z Niemiec, Szwajcarii, Francji czy Holandii. W zeszłym roku polskie firmy sprowadziły do kraju prawie 226 tys. kg witaminy A wartej blisko 24,9 mln zł.

Import stawia na nogi

Jakość zdrowia i życia Polaków, mających problem z układem ruchu, poprawia nietypowy towar z importu – sztuczne stawy. W zeszłym roku ich wwóz wart był aż 174,8 mln zł. Sztuczne stawy sprowadzamy oczywiście z krajów, które specjalizują się w nowoczesnych rozwiązaniach medycznych, jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Holandia, ale jeśli życzymy sobie protezy z bardziej egzotycznych kierunków, to jest to jak najbardziej możliwe. W zeszłym roku do Polski sprowadzono je np. z Malezji czy Tajwanu.

A/C też z zagranicy

Lato w Polsce bywa niemiłosiernie gorące, w upale chłodną ulgę przynosi – coraz częściej także w domach – klimatyzacja. Te urządzenia w dużej części są sprowadzone z Chin i Niemiec. Lista naszych dostawców jest jednak długa. Ulgę w upale zapewnia nam także import np. z Czech, Włoch, Holandii czy Tajlandii. W zeszłym roku import klimatyzatorów do Polski był wart prawie 1,49 mld zł i wzrósł w porównaniu do roku ubiegłego o ok. 4 proc.

Wszystkie wartości w materiale podane w PLN. Źródło: Główny Urząd Statystyczny

 

Opracowanie: AKCENTA na podstawie danych GUS

Od ponad roku gospodarka Chin, w tym chiński eksport, wyraźnie hamuje. Polska jednak coraz chętniej kupuje chińską produkcję. W 2014 r. wartość chińskiego importu do Polski wzrosła o ponad 20 proc. r/r a Chiny zostały naszym drugim najważniejszym partnerem w imporcie, detronizując Rosję. W 2015 r. wzrost wyniósł 15,9 proc. r/r. W I kw. br. dynamika wynosi 10 proc. r/r., ale mamy dopiero czerwiec, podczas gdy największa część importu z Chin trafia do naszego kraju w okolicach Gwiazdki.

Eksperci AKCENTY, instytucji płatniczej rozliczającej transakcje eksporterów i importerów, wskazują, że początek obecnego roku zapowiada utrzymanie dwucyfrowej dynamiki wzrostu importu z Chin w 2016 r. Coraz większa obecność chińskich towarów w Polsce to, według ekspertów AKCENTY, wynik m.in. inwestycji Państwa Środka w Nowy Jedwabny Szlak oraz wzmożonych kontaktów między firmami polskimi i chińskimi, nawiązywanych w ramach targów, misji, spotkań i konferencji.

Chińska codzienność każdego Polaka

Aby dowiedzieć się, jaka jest obecnie struktura polskiego importu z Chin wystarczy przeanalizować listę wystawców najbliższego wydarzenia dla polsko-chińskiego biznesu: CHINA HOMELIFE SHOW i CHINA MACHINEX*. Na targach obecni będą dostawcy jednych z najważniejszych w polskim imporcie z Chin branż: tekstylnej i odzieżowej, sprzętu elektronicznego (domowego, kuchennego i  łazienkowego), mebli, oświetlenia, akcesoriów i wyposażenia wnętrz. Będą też oferty dla producentów wyrobów z tworzyw sztucznych, rolnictwa, przetwórstwa spożywczego i pakowania, branży budowlanej czy nowej energii (wykorzystujących m.in. urządzenia transmisyjne, wiatrowe, wysokiego i niskiego napięcia, kable, akcesoria, LED). – To oczywiście tylko wierzchołek „chińskiej góry lodowej”. Wiele, nawet produkowanych w Polsce towarów, składa się przecież z chińskich części. Chiny wyspecjalizowały się w dostawie praktycznie wszystkich najpotrzebniejszych produktów zarówno dla zwykłego konsumenta, jak i dla zakładów produkcyjnych. Rzecz w tym, aby za sprowadzone towary importerzy nie przepłacali – mówi Radosław Jarema szef AKCENTY w Polsce.

Na imporcie z Chin można zarobić jeszcze więcej

Ekspert AKCENTY zaznacza, że na polski import z Chin bardzo duży wpływ ma kurs amerykańskiego dolara. – Mocny obecnie dolar i słaba złotówka, to niekorzystne połączenie dla polskich firm, które za sprowadzone towary rozliczają się z chińskimi partnerami w amerykańskiej walucie. Bezpośrednio w chińskim juanie nadal płaci niewiele polskich przedsiębiorstw i tu właśnie istnieje duże pole do wypracowania oszczędności. Z naszych doświadczeń w obsłudze transakcji w juanach wynika, że oszczędności mogą sięgać nawet 5-10 proc. – zaznacza Radosław Jarema.

Chiński juan niezwykle zyskał jako waluta w ostatnich latach, co potwierdza chociażby decyzja o dodaniu go do koszyka walut rezerwowych. W Polsce na razie rozliczenia w juanie oferują tylko wybrane instytucje finansowe, w tym instytucja płatnicza AKCENTA. W dalszej perspektywie celem Chińskiego Banku Narodowego jest stopniowe urynkowienie juana aż do całkowitego osiągnięcia rozliczeń wolnorynkowych. Na takich warunkach chiński pieniądz mógłaby realnie konkurować z najważniejszymi światowymi walutami.

5

Polska ma „pociąg“ do Chin

Do chińskich towarów mamy pociąg i to także w dosłownym znaczeniu. Polska leży na trasie tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku. Nasi przedsiębiorcy mają więc możliwość szybkiego i taniego transportu chińskich towarów drogą kolejową. – To jeden z czynników, który złożył się na rekordowy wynik importu z Chin w 2014 r. i późniejsze rosnące obroty. Z naszych doświadczeń i obserwacji wynika, że równolegle do rozwoju infrastruktury ważną rolę pełnią targi, misje i konferencje. Te spotkania są bardzo efektywne – przynoszą kontakty i kontrakty. Polsko-chiński biznes wypracowuje w ten sposób wiele nowych „połączeń” – dodaje ekspert AKCENTY.

… i prawdopodobnie nie zatrzyma go spowolnienie w Chinach

Co będzie z polskim importem w obliczu spowolnienia w Chinach? – Tak dynamiczny rozwój, jakiego doświadczała chińska gospodarka na przestrzeni kilkunastu lat, nie mógł trwać w nieskończoność. Kończy się faza szalonego wzrostu i, podobnie jak wcześniej Japonię czy Koreę Południową, Państwo Środka czeka teraz przemiana w pełnowartościową, spokojniej funkcjonującą nowoczesną gospodarkę. Jak widać, ta przemiana nie wpływa na polsko-chiński biznes, który ma się  świetnie – mówi Radosław Jarema.

* CHINA HOMELIFE SHOW i CHINA MACHINEX odbywają się w dniach 7-9 czerwca 2016 r. w Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie.

 

AKCENTA

 

W ubiegłym roku Grecja napędziła stracha całej Unii Europejskiej. Polscy eksporterzy się jednak nie przestraszyli i w ciągu 11. miesięcy 2015 r. wyeksportowali do tego kraju towary o wartości o 23,5 proc. większej niż rok wcześniej.

Zgodnie z danymi GUS za styczeń-listopad 2015 r. Grecja jest na 31. miejscu na liście naszych najważniejszych obiorców eksportu. To awans o dwa miejsca w porównaniu z poprzednim rokiem. Grecki kierunek wyraźnie zyskał na znaczeniu, jego udział w całości polskiego eksportu wzrósł z 0,37 do 0,43 proc. To spory sukces biorąc pod uwagę, że choć cały grecki import w 2015 r. wg wstępnych danych greckiego urzędu statystycznego jest mniejszy niż w poprzednich latach, to nasi eksporterzy wypracowali na tym kierunku sporą nadwyżkę. – Kryzys spowodował, że Grecy wydają dużo ostrożniej, rozglądając się za oszczędnościami. Polska jest mocnym graczem na unijnym rynku, wykorzystując atuty, takie jak korzystne położenie w sercu Europy i wysoka konkurencyjność cenowa przy wysokiej jakości. To w tym momencie to, czego szukają Grecy – mówi Radosław Jarema, szef polskiego rynku w AKCENCIE, instytucji realizującej i zabezpieczającej transakcje walutowe eksporterów i importerów.

Wg danych GUS za trzy kwartały 2015 r. naszym największym hitem eksportowym do Grecji były statki, łodzie i konstrukcje pływające, w tym głównie największe jednostki służące do transportu towarów i osób. W grupie najważniejszych eksportowanych przez nas do Grecji towarów, które pobiły już wynik za cały 2014 r. znajdują się też m.in. papierosy i urządzenia pomiarowe (gazomierze, liczniki). Bardzo blisko byli natomiast eksporterzy: mięsa z bydła, warzyw, tworzyw sztucznych i artykułów z nich. Na grecki rynek wysyłamy też m.in. sprzęt RTV, samochody, opony i kosmetyki. Ekspert AKCENTY podkreśla jednocześnie, że jest jeszcze co najmniej kilka specjalności eksportowych, które Grecy mogliby poznać lepiej. – W Grecji widzę spory potencjał np. dla polskich mebli czy specjalności żywnościowych, jak owoce czy inne rodzaje mięsa – mówi Jarema.

Z Grecją trzeba ostrożnie

Eksperci AKCENTY zwracają uwagę, że handlując z kontrahentami z Grecji warto brać pod uwagę obecną sytuację w tym kraju, która wpływa też mocno na standardy prowadzenia biznesu przez Greków. Wg „Barometru płatności na świecie 2015”[1] opublikowanego przez Bisnode D&B Polska, Grecja należy do grona krajów z największymi opóźnieniami płatności (blisko 20 proc. faktur ma ponad 90-dniowe opóźnienie). Dodatkowo, w obliczu nadal dość niepewnej przyszłości Grecji instytucja płatnicza AKCENTA radzi, by polscy eksporterzy starali się eliminować jak najwięcej typów ryzyka, w tym np. ryzyko walutowe. – Swój zagraniczny kontrakt można zabezpieczyć chociażby za pomocą prostych narzędzi, jak darmowa transakcja forward. To instrument, który „zatrzymuje” nam dany kurs na przyszłość i znosi niepewność co do przyszłej marży firmy – wskazuje przedstawiciel AKCENTY.

 

[1] http://www.bisnode.pl/blog/wp-content/uploads/2015/05/Bisnode-Polska-Barometr-P%C5%82atno%C5%9Bci_Azja.pdf.

 

AKCENTA

 

Drogi frank to dramat frankowiczów, ale są w Polsce grupy, które z wysokiego kursu helweckiej waluty się cieszą. Należą do nich przedsiębiorcy wysyłający swoje towary do Szwajcarii i otrzymujący we franku płatności. A jak podaje instytucja płatnicza AKCENTA, cały nasz eksport do kraju zegarków i czekolady ma się obecnie znacznie lepiej niż przed tzw. czarnym czwartkiem 15 stycznia 2015 r. Wg danych GUS za styczeń-październik ub. r. wzrósł on o 15,3 proc. r/r. – ponad dwa razy mocniej w tym samym okresie w 2014 r.

Szwajcaria jest naszym 22. najważniejszym odbiorcą eksportu, zajmując miejsce tuż za Chinami. Po 10. miesiącach 2015 r. wartość wywiezionych na ten rynek towarów wynosi blisko 5494,1 mln zł i jest wyższa niż w tym samym okresie rok temu o prawie 716,2 mln zł. –  Wysoki kurs franka na pewno nie zaszkodził tym polskim eksporterom, którzy rozliczają się w tej walucie. W momencie uwolnienia kursu CHF automatycznie zyskali bowiem przy przewalutowaniu swoich zapłat z kontraktów – zwraca uwagę Radosław Jarema, szef AKCENTY w Polsce, która realizuje i zabezpiecza międzynarodowe transakcje walutowe.

Na wysokim kursie franka skorzystali nie tylko eksporterzy posiadający rok temu kontrakty w tej walucie. Mocny CHF w stosunku do złotówki to także duża zachęta dla eksporterów do ekspansji na ten rynek. – Analizując dane GUS za 10. miesięcy ub. r., widzimy, że eksport do Szwajcarii rośnie dwa razy mocniej niż w tym samym okresie w 2014 r., niedługo przed uwolnieniem kursu CHF. W rok kraj ten przeskoczył aż trzy miejsca na liście naszych odbiorców, przeganiając Łotwę, Białoruś czy Finlandię – wskazuje ekspert AKCENTY.

Szwajcara nie nakarmimy

Z Polski na szwajcarski rynek trafiają głównie pojazdy i ich części, złoto, meble, transformatory elektryczne i ich części, miedź np. w postaci drutu oraz sprzęt RTV. Niestety, ze względu na politykę ochronną i stosowane przez Szwajcarię bariery w wwozie takich produktów jak np. mięso czy warzywa i owoce, wiele produktów spożywczych z Polski nie ma szansy się przebić na tym rynku. Ale co ciekawe, w kategorii żywności do kraju słynącego z czekolady najwięcej eksportujemy… czekolady (i produktów z kakao)! Szwajcaria sprowadza też z Polski mięso z ryb, produkty piekarnicze (pieczywo, ciastka) i różne przetwory.

Szwajcaria jest wartym uwagi rynkiem zbytu dla polskiego eksportu, należy bowiem do grona najbogatszych państw na świecie. Wg danych OECD, pod względem dochodów i majątku finansowego zajmuje drugie miejsce (za USA) wśród należących do organizacji państw. Kraj zegarków jest na 9. pozycji na świecie pod względem PKB per capita wg parytetu siły nabywczej (dane Banku Światowego z 2014 r.).

Kurs wysoki, ale niepewny

Zeszłoroczne uwolnienie kursu franka przez bank centralny Szwajcarii (SNB) pokazało – także przedsiębiorcom – jak nieprzewidywalny jest rynek walutowy. – Nawet w przypadku walut uważanych za bardzo stabilne, warto zabezpieczać kursy. Obecnie robi to zbyt mały odsetek firm. W grupie eksportujących MŚP, zgodnie z naszym badaniem, w 2015 r. było to jedynie 22 proc. – komentuje Radosław Jarema. Ekspert AKCENTY zwraca także uwagę, że wraz z początkiem obecnego roku kurs franka znów wystrzelił w górę i obecnie utrzymuje się powyżej granicy 4 zł. Dzięki zabezpieczeniu wysokiego kursu można mieć więc nie tylko spokój i pewność co do przyszłej marży, ale też (w razie spadku kursu) zyskać.

 

AKCENTA

Mimo utrudnień w handlu z Rosją, większość polskich firm eksportowych zalicza 2014 rok do udanych. Według wewnętrznego badania AKCENTY* blisko 60 proc. eksporterów wskazało, że ich szacowane wyniki w minionym roku były wyższe niż w 2013 r., 23 proc. twierdzi iż pozostały na podobnym poziomie. Gorsze wyniki zadeklarowało 17 proc. przedsiębiorców.

Lepsze wyniki finansowe są pochodną wzrostu zamówień na towary naszych eksporterów w minionym roku. Około połowa zapytanych przez AKCENTĘ przedsiębiorców (49 proc.) zadeklarowała, że zamówienia w 2014 r. były wyższe a ok. 28 proc., że pozostały na podobnym lub takim samym poziomie. 23 proc. eksporterów wskazała, że wartość zamówień w 2014 r. była niższa niż w 2013 r. Rok 2014 nie był łatwy dla eksporterów ze względu na splot niekorzystnych wydarzeń, takich jak m.in. wykrycie w Polsce afrykańskiego pomoru świń (ASF) oraz ograniczenie handlu żywnością spowodowane embargiem ze strony Rosji. Ale nasi eksporterzy poradzili sobie i 2014 r. zaliczają do udanych. Wierzę, że dane GUS dla całej gospodarki za cały miniony rok to potwierdzą – podkreśla Radosław Jarema, dyrektor zarządzający AKCENTY w Polsce obsługującej transakcje walutowe eksporterów i importerów.

Na pełne dane polskiego urzędu statystycznego za cały 2014 r. będzie trzeba jeszcze poczekać, ale nie tylko na bazie badania opinii klientów AKCENTY możemy zakładać optymistyczne dane. Wynik za trzy kwartały 2014 r. był o 4,6 proc. wyższy niż w analogicznym okresie w 2013 r. osiągając wartość prawie 120,6 mld (o 7,6 mld euro więcej niż w 2013 r.).

Przedstawiciel AKCENTY uważa, że dobre wyniki eksporterów w trudnym otoczeniu, to efekt coraz lepszej strategii i przygotowania eksporterów do prowadzenia działalności w zmiennym środowisku handlu międzynarodowego. Polskie firmy postawiły na dywersyfikację rynków zbytu i rozwijają kontakty z wieloma państwami, często bardzo odległymi geograficznie i kulturowo. Jednym z przykładów takiego sukcesu jest intensywna współpraca z krajami Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej, gdzie od wielu kwartałów zaobserwować można wyraźny wzrost obrotów polskich eksporterów. Zdywersyfikowanie rynków zbytu umożliwiło wielu przedsiębiorcom zrównoważenie strat na Wschodzie, szczególnie w handlu z Rosją. Zmienność to główna bolączka eksporterów, bo dotyczy zarówno sytuacji w danym kraju, regionie oraz jest codziennym zmartwieniem w przypadku wahań kursów walut od których zależy wysokość marży firmy. Nad pierwszym ryzykiem nie da się zapanować, jednak na drugie recepta jest prosta: forwardy, zabezpieczają marże eksportera i gwarantują spokój. Dzięki takim narzędziom eksporterzy mogą łatwiej stabilizować swoje finanse i przez to intensywniej się rozwijać, czego zresztą życzymy im w 2015 r. – mówi Jarema.

Ekonomiści AKCENTY przewidują, że w 2015 r. niełatwo nadal będą mieć eksporterzy wysyłający za granicę takie specjalności jak owoce i warzywa, mięso i wyroby mięsne oraz nabiał. Należy spodziewać się jednak, że dla wszystkich branż sytuacja będzie dobra – eksport w 2015 r. powinien wzrosnąć o 4-5 proc. w porównaniu do całego 2014 r.

* Wewnętrzną ankietę klientów AKCENTY przeprowadzono na grupie 92 firm eksportowych w dniach 21 listopada – 31 grudnia 2014 r.

źródło: AKCENTA

W przyszłym roku będziemy obserwować nieznaczne wzrosty w dynamice importu, zaś dynamika eksportu będzie spadać. Saldo obrotów handlu zagranicznego przez większość miesięcy pozostanie ujemne a udział eksportu w polskim PKB zmaleje – przewiduje Monika Krzywda, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA. Prognoza za cały rok 2015 to wzrost o 4-5 proc. dla eksportu oraz 4-5 proc. dla importu.

Przewidywania AKCENTY wskazują na trend, w którym dynamiki wzrostu eksportu i importu pozostaną do siebie zbliżone i jednocześnie będą na podobnym poziomie, co w końcówce 2014 r. Obie wartości zbliżały się do siebie w ciągu ostatnich 10 miesięcy, aby zrównać się w październiku na poziomie 4,8 proc. r/r.[1]

Rozpoczęty na przełomie 2013 i 2014 r. konflikt wschodni i blokada wymiany handlowej na linii Rosja – Unia Europejska będzie odciskać swoje piętno na wynikach polskiego eksportu również w 2015 r. Rosja pozostanie znaczącym odbiorcą naszych towarów w ujęciu wszystkich branż, choć za sprawą embarga na żywność jej znaczenie zmaleje. Przykładowo, w październiku, w ujęciu rok do roku, udział Rosji w polskim eksporcie spadł z 5,3 proc. do 4,4 proc., a wywóz spadł o 13 proc. r/r.[2] Na razie nie widać, żeby sytuacja miała się poprawić, więc eksport żywności do Rosji będzie miał minimalne wolumeny. Niestety także inne branże eksportujące do Rosji ucierpią. Trzeba zwrócić uwagę, że spadek popytu wewnętrznego w Rosji wywołany między innymi rekordowo niską wartością rubla, spadającymi cenami ropy naftowej, a także oszczędnością konsumentów w czasach niepewności gospodarczej i będzie się przekładał na zmniejszenie zapotrzebowania na towary importowane, także z Polski – wskazuje Monika Krzywda. To oznacza ryzyko dla wielu polskich branż, w tym dla sektora spożywczego i przetwórczego, kosmetycznego czy leków, dla których rynek rosyjski jest jednym z głównym kierunków eksportu.[3]

Niestety słabemu zapotrzebowaniu na polski eksport w Rosji będzie towarzyszyć słabnące zainteresowanie polskimi towarami na Zachodzie. Europa Zachodnia zmaga się z przewlekłymi problemami gospodarczymi. Narzędzia pobudzania gospodarki strefy euro nie sprawdzają się i panuje swego rodzaju pat, bo brak prostych rozwiązań alternatywnych dla nieskutecznego dotychczas cięcia stóp. Dynamika eksportu już w III kw. bieżącego roku wyraźnie osłabiła się i niższej dynamiki oczekuję także w I kw. przyszłego roku. Od II kwartału 2015 r. sytuacja w handlu zagranicznym zacznie się polepszać i annualizowane przyrosty powinny okazać się wyraźniejsze. Podsumowując, w skali całego roku spodziewam się wzrostu eksportu w przedziale 4-5 proc. – mówi Krzywda.

Wskazując na główne przyczyny problemów eksportu analityczka AKCENTY wskazuje na niską inflację utrzymującą się w Niemczech, czyli u naszego głównego odbiorcy, do którego wysyłamy ponad 1/4 całego naszego eksportu (26,1 proc.).[4] Również gospodarka Wielkiej Brytanii nie jest w dobrej kondycji, pod dużym znakiem zapytania stoi sytuacja Włoch. Z powodu utrzymującej się niskiej aktywności gospodarczej w strefie euro i embarga na eksport towarów spożywczych do Rosji saldo obrotów handlu zagranicznego pozostanie ujemne. Niska inflacja utrzymująca się w strefie euro będzie wywoływać przyhamowanie dynamiki eksportu i jego udziału w polskim PKB – twierdzi Monika Krzywda.

Eksperci AKCENTY przewidują więc, że dla polskiego eksportu cały czas wyraźnym trendem będzie dywersyfikacja rynków zbytu. W minionym roku o konieczności wejścia i rozszerzania działalności w nowych krajach dużo mówiły media i rząd. W trzech pierwszych kwartałach bieżącego roku znacząco wzrósł eksport do krajów Afryki Północnej, w tym szczególnie mocno do Algierii (ok. 2-krotnie) oraz do krajów arabskich takich jak Arabia Saudyjska (42 proc. r/r) czy Emiraty Arabskie (48 proc. r/r).[5] W tym roku coraz więcej firm powinno realnie nawiązywać kontakty w kolejnych krajach – mówi Radosław Jarema, dyrektor zarządzający AKCENTY w Polsce.

Prognozy AKCENTY dla importu są bardziej pozytywne. Opieramy je na ocenie potencjału wzrostu popytu wewnętrznego. Spadającą stopa bezrobocia w Polsce, deflacja, niskie stopy procentowe pobudzające akcję kredytową z perspektywą ich dalszej redukcji, taniejąca ropa naftowa wpłyną za wzrost zapotrzebowania na dobra importowane. Przyspieszenia we wzroście importu spodziewamy się od II kw. 2015 r., w ujęciu rocznym powinien on wynieść w przyszłym roku ok. 4-5 proc.– mówi Monika Krzywda, analityczka AKCENTY.

 

* Wszystkie dane liczone są w euro.

[1] GUS, Obroty handlu zagranicznego ogółem i według krajów1 I–X 2014 r., http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/handel/obroty-handlu-zagranicznego-ogolem-i-wedlug-krajow-ix-2014-r-,1,26.html. 

[2] Ibidem.

[3] GUS, Obroty towarowe handlu zagranicznego w 2013 r., http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/handel/obroty-towarowe-handlu-zagranicznego-w-2013-r-,4,11.html.

[4] Patrz: Obroty handlu zagranicznego…

[5] Ministerstwo Gospodarki, Ocena Sytuacji w Handlu Zagranicznym po trzech kwartałach 2014 r. (na podstawie danych wstępnych GUS), http://www.mg.gov.pl/files/upload/8437/OcenaHZIIIkw2014.pdf. 

 

AKCENTA

Kluczowe wydarzenia minionego tygodnia

  • Polski kalendarz wydarzeń ekonomicznych był w ostatnim tygodniu pusty, nie zostały opublikowane żadne istotniejsze makrodane. Uwaga skupiła się na wprowadzeniu sankcji ze strony Rosji na import produktów spożywczych z państw EU, w tym z Polski. Polska jako kraj o silnym znaczeniu rolnictwa jest narażona na utratę rynków rosyjskich a zastosowane sankcje będą oznaczać problemy nie tylko konkretnych rolników, ale znajdą odzwierciedlenie w wydajności całej gospodarki.  W związku z powyższymi okolicznościami obniżenie stóp procentowych ze strony Rady Polityki Pieniężnej do końca bieżącego roku wydaje się coraz bardziej prawdopodobne.
  • Poza wprowadzeniem sankcji wobec Rosji, głównym wydarzeniem na scenie europejskiej było posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Głównym pytaniem stawianym przed posiedzeniem były dalsze zmiany w polityce pieniężnej za pośrednictwem luzowania ilościowego (ABS). W związku z wcześniejszą ostrożnością EBC (wprowadzenie  ujemnej stopy procentowej i TLTRO) można było oczekiwać bardziej zdecydowanych kroków. I to się potwierdziło.

Kluczowe wydarzenia obecnego tygodnia

  • W tym tygodniu zostaną opublikowane wstępne szacunki produktu krajowego brutto z poszczególnych państw europejskich za II kw. br., w tym z Polski. Spodziewamy się kontynuacji trendu wzrostowego, a konkretnie wzrostu PKB o 3,3 % r/r. Miałyby się do niego przyczynić wszystkie komponenty popytu: gospodarstwa domowe, instytucje państwowe, przedsiębiorstwa i eksport netto. Chociaż wyniki gospodarcze polskiej gospodarki za pierwsze półrocze były bardzo dobre, to druga połowa może przynieść rozczarowanie. O pogarszającej się sytuacji w przemyśle świadczy indeks PMI. W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia także ze słabszymi odczytami ze sprzedaży detalicznej. Należy wziąć także pod uwagę sankcje nałożone przez Rosję, które będą ograniczać skuteczność działań służących pobudzeniu gospodarki. Polska wciąż cierpi na bardzo niską inflację. Oczekujemy, że lipcowy wzrost cen (r/r) okaże się ujemny.

EURUSD

  • Mimo że euro znalazło się wobec amerykańskiego dolara pod presją sprzedających, nie odnotowano wyraźniejszych strat. Minimum handlu na wspólnej walucie uplasowało się pod poziomem 1,335 USD/EUR, co było odzwierciedleniem środowych danych z Niemiec (zamówienia w przemyśle), gorszego HDP z Włoch, konferencji prasowej po posiedzeniu ECB i lepszych danych z USA (tygodniowa ilość wniosków o zasiłek dla bezrobotnych). W piątek krótko tuż po południu notowania EURUSD przebiegały na poziomie 1,34 USD/EUR.
  • Prognozy dotyczące wspólnej waluty zostają negatywne, choć należy dostrzec jedno pozytywne „ale”. Euro osłabia się wobec dolara niemal nieprzerwanie od początku czerwca, co zwiększa prawdopodobieństwo krótkiej korekty tzn. niewielkiego umocnienia się euro (szacujemy, że do granicy 1,35 USD/EUR). Projekcje na najbliższy tydzień są trudne do sprecyzowania: euro może tak tracić, jak i nieznacznie umacniać się. Bardziej czytelny jest wg nas trend długoterminowy (tygodnie i miesiące), który pozostaje negatywny dla wspólnej waluty. Dywergencja polityk monetarnych pomiędzy FEDem a ECB, nieco gorsze perspektywy wzrostu unijnej gospodarki (głównie Niemiec) oraz rosnąca wrogość UE i Rosji będą stanowić silne argumenty do dalszego spadku wartości euro do poziomu 1,30 USD/EUR w dalszych miesiącach bieżącego roku.

EURPLN i USDPLN

  • Polski złoty przez większą część minionego tygodnia ulegał przecenie w stosunku do dwóch głównych walut. Wobec euro osłabił się aż na piątkowe 4,22 PLN/EUR (najsłabsza wartość od marca tego roku). Na parze walutowej z dolarem amerykańskim złoty stracił tak wyraźnie, że spadł na lutowe minima, czyli tuż poniżej 3,16 PLN/USD.
  • Kierunek podążania kursu EURPLN w tym tygodniu jest trudny do przewidzenia. Z jednej strony obecne straty należy przypisać raczej zdecydowanie gorszemu sentymentowi na rynkach finansowych niż odczytom z polskiej gospodarki. Jeśli skala awersji zmniejszy się, możemy być świadkami ponownego powrotu polskiej waluty do pasma 4,10 – 4,20 PLN/EUR. W dłuższym horyzoncie czasowym (kilku tygodni czy miesięcy) widzimy raczej przestrzeń do osłabienia złotego (poziom 4,30 PLN/EUR). Podstawą naszych projekcji jest gorsza dynamika polskiej gospodarki w drugiej połowie br. w kombinacji z dalszym łagodzeniem polityki pieniężnej ze strony RPP. Wyraźniejszym stratom ulegnie także waluta krajowa na parze z amerykańskim dolarem, w nadchodzących tygodniach spodziewamy się kontynuacji osłabienia, aż do poziomu 3,40 PLN/USD pod koniec tego roku.

CEE

  • Waluty regionu CEE znalazły się w tym tygodniu pod silną presją wyprzedażową, a czeska korona wraz z węgierskim forintem nie stanowiły w tym względzie wyjątku. W przypadku korony większe znaczenie od geopolityki miała wyprzedaż na giełdach. Przypomnijmy, że Czeski Bank Narodowy pod koniec lipca przesunął termin reżimu interwencyjnego aż do 2016 r., dając tym samym sygnał, że życzy sobie słabej korony przez dłuższy czas. Osłabienie korony wobec euro aż do poziomu 28 CZK/EUR (więcej niż pięcioletnie minimum na koronie) były jednoznacznym wynikiem retoryki prowadzonej przez Czeski Bank Narodowy (ČNB). Na najsłabszych poziomach od 2,5 roku znalazł się także węgierski forint (216 HUF/EUR).
 Miroslav_Novak_AKCENTA_res Miroslav Novak, Akcenta

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...