W Zurychu, Luksemburgu, Kopenhadze czy Helsinkach statystyczna rodzina może co miesiąc zaoszczędzić nawet ponad 100 razy więcej niż w Warszawie. Jest to o tyle zaskakujące, że „nad Wisłą” i tak łatwiej oszczędzać niż w większości europejskich stolic.

Niecałe 140 złotych miesięcznie – tylko tyle powinna być w stanie odłożyć statystyczna trzyosobowa rodzina z Warszawy, w której oboje rodzice pracują – wynika z szacunków Open Finance opartych o dane portalu numbeo.com. Szacunki te zakładają, że rodzina żyje dość oszczędnie. Co to oznacza? Rzadko wychodzi do restauracji kin czy teatrów, co prawda utrzymuje auto, ale rzadko nim jeździ i ogranicza się do skromnych wyjazdów wakacyjnych w kraju Polsce. Do tego dochodzi bardzo ważny koszt comiesięczny – rata kredytu hipotecznego zaciągniętego na zakup dwupokojowego mieszkania. Efekt? To wszystko w sumie wiąże się z miesięcznymi wydatkami na poziomie 7,6 tys. zł. Gdyby zrezygnować z auta, możliwe byłoby powiększenie miesięcznych oszczędności o ponad 700 złotych, a jeśli ktoś ma na tyle komfortową sytuację, że mieszka we własnym lokalu, na którym nie ciąży kredyt hipoteczny, to oznacza, że w domowym budżecie pojawia się wolna kwota prawie 2,2 tys. zł. Po stronie przychodów sumujemy dwa przeciętne wynagrodzenia netto, co wg numbeo.com daje kwotę ponad 7,7 tys. zł.

W Polsce lepiej niż w Londynie?

A jak wygląda sytuacja finansowa podobnych rodzin w innych stolicach europejskich. Efekty są zaskakujące. Okazuje się bowiem, że w większości z nich trudno byłoby odłożyć co miesiąc jakiekolwiek kwoty. Z taką sytuacją modelowa rodzina spotkałaby się w aż 22 na 37 przebadanych miast. W mniejszym stopniu szokuje to w przypadku Kiszyniowa, Kijowa, Tirany czy nawet Sofii, gdzie po prostu przeciętny poziom dochodów jest dość niski. Niemałym zaskoczeniem jest jednak to, że w tym gronie można też znaleźć Vallettę czy Rzym. Pomimo dochodów przekraczających równowartość 10 tys. zł modelowa rodzina musiałaby wydać jeszcze więcej na utrzymanie. Winne są przede wszystkim wysokie koszty zakupu nieruchomości.

Zgodnie z tymi szacunkami niemal nic nie udałoby się też odłożyć w Londynie. Dzieje się tak pomimo wysokich dochodów. Problemem znów są ceny domów i mieszkań. Rodzina na ratę kredytu zaciągniętego na zakup dwupokojowego lokum musiałaby wydać równowartość 12 tys. złotych miesięcznie. Jedzenie kosztowałoby prawie 3 tysiące, transport publiczny 2 tysiące, a utrzymanie własnych, choć rzadko używanych „czterech kółek”, kolejny tysiąc. Wraz z wydatkami na wakacje, rozrywki, media, ubrania itd. otrzymujemy sumę ponad 21 tysięcy miesięcznie – wynika z wyliczeń numbeo.com.

Szwajcarskie rodziny są najbogatsze

Na drugim biegunie uplasowały się takie miasta jak Zurych, Luksemburg, Kopenhaga, Helsinki czy Oslo. Wszędzie tam oszczędna trzyosobowa rodzina mogłaby odłożyć od 8 do ponad 21 tysięcy miesięcznie i to przy założeniu posiadania auta oraz spłacania kredytu zaciągniętego na zakup dwupokojowego lokum.

Przyjrzyjmy się bliżej sytuacji w Zurychu, gdzie modelowa rodzina co miesiąc mogłaby odłożyć więcej, niż kosztuje utrzymanie trzech osób w Londynie. Oczywiście taki wynik Szwajcaria zawdzięcza bardzo wysokiemu poziomowi dochodów. Dwie osoby powinny przynosić do domu przeciętnie równowartość ponad 44 tysięcy złotych. Nawet koszty opiewające na ponad 22 tysięcy nie wydają się wtedy przerażające. Warto podkreślić, że w badanym wariancie większość pieniędzy wydana zostałaby na mieszkanie (ponad 8 tys. zł) i jedzenie (bez mała 8 tysięcy).

 

 

Źródło: materiały prasowe firmy

 

 

 

 

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance