niedziela, Wrzesień 22, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Czerwiec 6

Dzienne archiwaCze 6, 2019

3 podstawy właściwej polityki energetycznej w przedsiębiorstwie – to temat naszej rozmowy z Grzegorzem Zalewskim – dyrektorem zarządzającym firmą GETEC Polska.

Redakcja: Dlaczego firma GETEC zdecydowała się wejść na polski rynek?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Przyczyny są dla nas oczywiste. Szukamy od wielu lat klientów w całej Europie. Bacznie przyglądamy się sytuacji na poszczególnych rynkach i staramy się zaistnieć tam, gdzie nasza oferta będzie najbardziej atrakcyjna. Polska jest takim miejsce z przynajmniej kilku przyczyn. Najbardziej oczywistą jest siła i tempo zmian, jakie tu zachodzą. Oprócz setek instalacji wymagających modernizacji czuje się tutaj olbrzymi dynamizm tworzenia nowych projektów przemysłowych i strukturalnych, które z założenia muszą opierać się na najnowocześniejszych technologiach.

Zobacz też:

Redakcja: Jak GETEC odnosi się do zmian w coraz bardziej rygorystycznych normach emisyjnych?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Koniecznym wymogiem jest dopasowanie się wszelkich projektów technologicznych z obszaru wytwarzania energii do coraz bardziej rygorystycznych norm ekologicznych oraz rosnących z szybkim tempie kosztów surowców energetycznych. GETEC działa tak, by jego klienci świadomi byli nadchodzących zmian i byli na nie przygotowani również od strony posiadania właściwej infrastruktury i dostawców energii. Umożliwiamy im zarządzanie kosztami wytwarzania energii poprzez decyzyjność w zakresie wyboru technologii i surowców. Projektujemy systemy, które wpasowują się w realne potrzeby danej firmy czy projektu, uwzględniając możliwości wzrostu zapotrzebowana i ewentualnego przeskalowania potencjału wytwórczego. Nasze instalacja mają być pomocą we wzroście firm, może nawet ich motorem ale nie kotwicą.

Redakcja: Czy te deklaracje nie oznaczają, że po Państwa technologie i know-how mogą sięgnąć tylko najbardziej zamożni klienci?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Tu stanowczo podkreślę, że GETEC i jego oferta doskonale broni się na rynku, również w kontekście cen oferowanych rozwiązań – oszczędzanie kosztów to przecież hasło odnoszące się również do polskiego biznesu. Naszą ofertę technologiczną wspieramy zapleczem finansowym wypracowanym przez cały koncern. Umożliwia nam to w Polsce, oferowanie systemów wytwarzania energii – ciepła, energii elektrycznej i chłodu technologicznego – w oparciu o kontrakting (przyp. red.: również: contracting). Getec może oczywiście sprzedać i wdrożyć każde rozwiązanie, ale działając w oparciu o kontrakting może dotrzeć do wszystkich segmentów klientów, również tych którzy swoje zasoby i potencjał finansowy chcą alokować w główny strumień swoich potrzeb – rozwój podstawowej działalności – a nie w tworzenie zaplecza. My projektujemy dla niego instalację, budujemy ją za własne środki, a następnie zasilamy właściwymi dla potrzeb projektu paliwami do wytworzenia właściwego typu energii. Klient deklaruje jedynie odbiory energii i płaci za nie zgodnie z faktycznym użyciem, na ustalonych warunkach. Kontrakt z GETEC pozwala naszym klientom planować długoterminowo opierając swój wzrost na stabilnej podstawie. Kontrakting oprócz odciążenia budżetów firm staję się jednocześnie gwarantem niezawodności oferowanych rozwiązań. Wielkość inwestycji, jakiej GETEC musi dokonać sprawia, że bezawaryjność działania staje naszym priorytetem. To naturalne i najbardziej wiarygodne dla naszych klientów.

Redakcja: Jak wygląda Państwa obecna pozycja na rynku?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Nie staramy się być zauważani, bo to nie jest cel naszej działalności. W zaledwie dwa lata od zaistnienia na rynku obsługujemy już trzy znaczące projekty. Nasza pierwsza instalacja – ciepłownia dla miasta Turek – ma się doskonale i sprawdziła się podczas dwóch sezonów grzewczych. Lubi nas też branża motoryzacyjna, która jest typowym segmentem rynku potrzebującym więcej niż jednego typu energii. Z pewnością nie ominęły Państwa informacje prasowe koncernu Mercedes Benz o jego innowacyjnej inwestycji w Jaworze, przy której wskazywana jest nasza obecność.

Redakcja: Jakie są te trzy filary właściwej polityki energetycznej dla przedsiębiorstw Pana zdaniem?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Wymieniliśmy je już pośrednio wszystkie. Za pierwszy filar uważam właściwą optymalizację posiadanej infrastruktury wytwarzania energii lub pozyskanie nowej, odpowiedniej do ducha zmian na świecie i rosnących kosztów surowców. Drugi filar to właściwe dopasowanie źródeł do potrzeb firmy i możliwości jej rozwoju. Trzecia to odciążenie własnego budżetu od konieczności inwestycji.

 Redakcja: Co przyniosą dla GETEC najbliższe lata?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Jedyne, czego jesteśmy pewni, to zmiany. Pracujemy jednak wytrwale, by były to wyłącznie zmiany na lepsze. Prowadzimy równolegle kilka rokujących projektów z  klientami z różnych branż. Cieszymy się szczególnie z ożywienia w sektorze produkcji artykułów spożywczych i mlecznych, z których Polska słynie. Ciągle pracujemy nad budowaniem świadomości zmian, jakie nadchodzą dla wszystkich. Z satysfakcją dostrzegamy, jak dobrze przyjmowane są koncepcje GETEC i jaką rolę w oczach potencjalnych klientów odgrywa nasze nabierane w całej Europie doświadczenie. To wszystko przekłada się na mocno korzystne dla nas rokowania.

Redakcja: Dziękujemy w imieniu Czytelników za inspirujący wywiad i życzymy powodzenia.


Każdego roku w Polsce rocznie marnuje się co najmniej 9 mln ton jedzenia. Pod tym względem nasz kraj znajduje się się w ścisłej, niechlubnej czołówce – zajmujemy 5 miejsce w Unii Europejskiej. Statystyki przerażają, dlatego tak ważne jest aby uświadamiać o problemie marnowania żywności już od młodych lat.

Według ekspertów, nasze nawyki wymagają radykalnej zmiany – wolimy wyrzucić żywność do kosza, aniżeli kupować mniej. Potwierdza to Polska Federacja Banków Żywności, która uważa, że wpływa to nie tylko na budżet każdego z nas – w skali kraju i świata jest to olbrzymi problem – w samej Unii Europejskiej do kosza wyrzucamy 88 mln ton żywności. Wyrzucanie jedzenia skorelowane jest z jego wytwarzaniem – dla przykładu produkcja mleka to konkretne ilości kilowatodzodzin czy litrów wody. Według danych Federacji Polskich Banków Żywności, jedna wyrzucona kanapka z serem to 100 litrów zmarnowanej wody, a każdy kilogram wyrzuconej wołowiny kosztuje nas nawet 6 000 litrów wody.

Zacznijmy od najmłodszych

Jak zaznaczają eksperci, złe nawyki rozpoczynają się już w szkołach. Dzieci nie są świadome skali problemu, dlatego tak ważne jest aby wspierać edukację w tym zakresie już od najmłodszych lat. Ciekawą inicjatywą, która naświetliła niedawno ten problem jest „Przechowuję, nie marnuję”. Kampania organizowana przez Federację Banków Żywności oraz markę Amica, od 2018 roku promuje ideę budowania świadomości wokół tematu marnowania jedzenia. Kolejną odsłoną tychże działań proedukacyjnych jest projekt EkoMisja.


Zobacz także:

EkoMisja: co przyniesie naszym dzieciom?

EkoMisja to projekt Banków Żywności prowadzony z udziałem doświadczonych pedagogów w szkolnych placówkach w całej Polsce. Dzięki ciekawym materiałom edukacyjnym, a także atrakcyjnej formule zajęć dydaktycznych, dzieci uczą się dlaczego tak ważne jest aby nie marnować jedzenia. Dodatkowo, widoczny udział w projekcie ma polska firma Amica, która odpowiedzialna była za merytoryczną część poświęconą samemu przechowywaniu żywności. Podczas lekcji, dzieci dostały materiały, które w formie gier i zabaw uczyły jak np. układać dane produkty spożywcze w lodówce. – Kiedyś myślałam, że do lodówki wkładamy produkty „byle jak”, po tych zajęciach wiem, że np. masło należy umieszczać w górnej części lodówki lub na drzwiach, ponieważ tam temperatura jest najwyższa; mięso zaś czy warzywa powinniśmy wkładać do specjalnych pojemników. Dzięki temu jedzenie jest dłużej świeże, przez co nie wyrzucimy go tak szybko do kosza – mówiła jedna z uczennic Szkoły Podstawowej w Grudusku.

Lekcję edukacyjną poprowadziła pedagog – Zofia Benbenkowska.

Na pierwszy ogień – Grudusk pod Ciechanowem

Szkoła Podstawowa w Grudusku (18 km na północ od Ciechanowa) to placówka, która jako pierwsza wzięła udział w projekcie i przeprowadziła pierwszą tego typu lekcję edukacyjną z uczniami.

W akcji zaplanowano szereg działań w ramach „Szkolnych Klubów Niemarnowania” dla dwóch grup wiekowych tj. klas 1-3 oraz 4-8 szkoły podstawowej. Poruszano zagadnienia związane z ochroną środowiska, w tym ekologicznych skutków marnowania jedzenia, a także prawidłowego odżywiania oraz zasad postępowania z żywnością. W ramach całego programu zostaną poruszone m.in. takie tematy jak: jak dbać o naszą planetę, zasady segregacji odpadów, jak nie marnować wody, energii oraz  przewodnik po prawidłowych nawykach żywieniowych.

Chętne dzieci podczas pierwszego spotkania miały m.in. za zadanie przyporządkować produkty do odpowiednich półek i temperatur w lodówce. Podczas lekcji poznały także medoty jak kupować mądrze i jak planować zakupy aby uniknąć wyrzucania jedzenia.


Akcja stała się także okazją do stworzenia filmu prezentującego problem marnowania żywności oczami dzieci. Efekty już niebawem.

Nasze działania mają na celu budowę świadomości wokół tematu marnowania żywności, wyrzucania jej do śmieci i tym samym, wyrzucania pieniędzy. Chcemy przyczynić się do tego, by już od najmłodszych lat uczyć młode pokolenia, jak kupować, by nie marnować oraz jak przechowywać jedzenie, by wyrzucać go jak najmniej – mówił obecny na wydarzeniu Tomasz Pietrzyk, rzecznik prasowy firmy Amica.

Patronat honorowy Ministra Edukacji Narodowej

Akcja „EkoMisja Nie Marnuję” realizowana przez Federację Polskich Banków Żywności, finansowana jest ze  środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Materiały i scenariusz powstał przy wsparciu marki Amica oraz innych partnerów akcji. Patronat honorowy nad programem pełni Minister Edukacji Narodowej, Ministerstwo Środowiska, Ośrodek Rozwoju Edukacji oraz Instytut Badań Edukacyjnych.

Magda Strzykalska/BiznesTuba

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odnotowała straty i to pokaźne. Tym samym w dość brutalny sposób przerwana została bardzo dobra passa z początku roku i pojawiły się pytania o dalszy los notowań ryzykownych aktywów.

Kapitał bowiem w dość zauważalny sposób zaczął preferować aktywa uważane za bezpieczne: obligacje skarbowe, złoto, czy wybrane waluty, takie jak frank szwajcarski bądź japoński jen. Jedynie amerykański dolar specjalnie się nie umocnił, ale wpływ na to miały rosnące oczekiwania na obniżkę stóp procentowych przez Federalny Komitet Otwartego Rynku. Zmiana preferencji wynikła z zaostrzenia sporu handlowego pomiędzy USA i Chinami oraz jego rozszerzenia o sektor technologiczny.

Konflikt: USA i Meksyk

Nie bez znaczenia było także ponowne otwarcie wydawało się już przygaszonego konfliktu na linii USA i Meksyku. Nałożyły się na to publikacje słabszych odczytów wskaźników wyprzedzających zachowanie koniunktury. Spowodowało to powrót obaw o losy globalnego wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach. Z punktu widzenia inwestora słaby miesiąc powinien być traktowany jako przypomnienie, że inwestycja w akcje łączy się z nieodłącznym ryzykiem. To ryzyko charakteryzuje się podwyższoną zmiennością, która na początku roku działała na jego korzyść, ale ostatnio przyczyniła się do zniżek wartości akcyjnej części portfela. Pamiętać przy tym jednak trzeba, że straty są nieodłączną częścią każdej inwestycji, do której zaliczają się aktywa ulokowane w akcjach. Podobnie jest zresztą w innych dziedzinach życia.

Ryzyko jak gra w tenisa?

Przykładowo w tenisie nie wygrywa się każdego gema, każdego seta, czy każdego meczu. Strat nie można więc w pełni wyeliminować i żeby zarobić należy pogodzić się z ich okresowym występowaniem. Jeżeli nie odpowiada nam takie ryzyko, to warto zastanowić się, czy budowana naszego portfela dobrze współgra z naszymi preferencjami. Te w większości przypadków są dość zachowawcze, więc udział akcyjnej części na poziomie nieprzekraczającym 25% wydaje się optymalnym. Nie oznacza to jednak, że można zaniedbywać budowę pozostałej bezpieczniejszej części. W ramach zwiększenia dywersyfikacji warto w jej strukturę włączyć nie tylko obligacje, ale także pamiętać o domieszkach pozostałych klas aktywów, do których zaliczyć można złoto czy główne waluty. Sama część obligacyjna także nie powinna być jednorodna, ale zdywersyfikowana na różne typy i okresy zapadalności papierów dłużnych. Obserwowany okres perturbacji można więc traktować jako dobry test dla naszego portfela. Jeżeli nie czujemy się z nim dobrze, to warto rozważyć przynajmniej częściowe jego przemodelowanie.        

Łukasz Bugaj, Menedżer Komunikacji Inwestycyjnej Doradca Inwestycyjny AXA

Terminowi, solidni, pracowici – tacy są polscy przewoźnicy i kierowcy, potentaci międzynarodowego transportu drogowego i kabotaży na terenie Unii Europejskiej. Nauczeni sprawnie dostosowywać się do nowości legislacyjnych i pokonywania barier związanych z prowadzeniem działalności przewozowej, tym razem mogą sobie nie poradzić. Ograniczenie dostępu do swobodnej i wolnej wymiany towarowej oraz wzrost kosztów pracowniczych to zbyt duże zmiany nawet dla wielkich graczy. Co to może oznaczać dla Europy? Komentarz rynkowy Bartosza Najmana, wiceprezesa OCRK i Inelo.

W ocenie biznesmenów

Przedsiębiorcy oceniają, że pakiet mobilności będzie miał negatywny wpływ na prowadzone przez nich biznesy. Ponad 60 proc. czuje, że ostatnie wydarzenia w Brukseli odbiją się bezpośrednio na sposobie prowadzenia działalności oraz płynności finansowej firm. Większość transportowców odczuwa pewien niepokój i ostrożnie podejmuje decyzje dotyczące kolejnych inwestycji. Warto zauważyć, że 32 proc. respondentów określiło wpływ pomysłów europosłów jako neutralny. Część z badanych po prostu nie ma zdania na ten temat.[1] 

Czy zatem jest się czego bać?

Tak, gdyż, jeśli pakiet mobilności wejdzie w obecnym kształcie, duża część małych i średnich firm, nie zdoła w krótkim czasie dostosować struktury i funkcjonowania swojego biznesu do nowych reguł gry. A te nie będą miały nic wspólnego z wolnym rynkiem i swobodą przepływu towarów. Choć Polska i reszta krajów Europy Środkowo-Wschodniej przystępowały do Wspólnoty na innych zasadach, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Przedsiębiorstwa, które nie mają zabezpieczenia finansowego, by etapowo przystosować swoją działalność do pomysłów unijnego legislatora, będą miały duży problem, by odnaleźć się w nowej sytuacji. Szansą dla nich jest ścisła współpraca z partnerem, który będzie 
w stanie przeprowadzić biznes przez skomplikowane zmiany w prawie transportowym, a co za tym idzie optymalizować koszty funkcjonowania firmy i usprawniać zarządzanie nią. Ponadto przyszłość transportu, logistyki i spedycji to automatyzacja procesów, co w połączeniu z wiedzą ekspertów daje duże możliwości, by sprawnie reagować w zmieniającym się otoczeniu gospodarczo-prawnym – 
mówi Bartosz Najman, wiceprezes OCRK i Inelo.

Dla polskiej gospodarki zachwianie sektorem TSL, którego udział w PKB – według NIK – wzrósł do prawie 20 proc. od momentu wstąpienia do Unii, to będzie duże utrudnienie. Co więcej, transport drogowy w naszym kraju zatrudnia ponad 300 tysięcy osób, zatem ilu z nich straci pracę? Obawy o przyszłość wymiany towarowej prowadzonej na drogach Europy są słuszne, a zagrożeń wiele. To sytuacja, w której nie wystarczy już być tylko czujnym. Rekomendujemy naszym partnerom, by przygotowywali się do nieuniknionych zmian, bo okres wdrażania w życie nowej dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników  może sięgać 24 miesięcy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by na przykład Niemcy czy Francuzi mogli zadeklarować gotowość egzekwowania przepisów i zacząć kontrole zdecydowanie wcześniej – dodaje Najman.

Gdzie jest logika?

Idea stworzenia pakietu mobilności powstała, by „odświeżyć” przepisy regulujące transport w Unii Europejskiej oraz by poprawić warunki socjalne kierowców. Taki zestaw nowych reguł jest potrzebny, gdyż, według ekspertów i komentatorów rynku, branża od dawna funkcjonuje w chaosie legislacyjnym, a aktualne przepisy nie są dopasowane do obecnych czasów. Jednak zaproponowane przez europarlamentarzystów zapisy pakietu mobilności są destrukcyjne szczególnie dla gospodarki krajów środkowo-wschodniej części kontynentu. Powstała Europa dwóch obozów – kraje założycielskie, w tym w szczególności Niemcy, Francja i Austria są inicjatorami zmian, które na zawsze zburzą fundamenty powołania UE. Dlaczego?

Jak zauważa Bartosz Najman, wiceprezes OCRK i Inelo: 80% wymiany towarowej na świecie odbywa się poprzez transport drogowy. W Europie to Polska jest potentatem i obsługuje według szacunków między 25 a 30 proc. kursów międzynarodowych, następna jest Hiszpania, która wykonuje takich przewozów o połowę mniej. Dodatkowo to polscy kierowcy realizują najwięcej kabotaży, bo aż 40 proc. Aktywność rodzimych przewoźników w tym zakresie wydaje się imponująca. Następni są Rumuni z 9 proc. udziałem w rynku. Dostęp do krajowych przerzutów, gdzie kierowcy z naszych firm wykonują frachty pomiędzy państwami Unii, ale poza krajem rodzimym, diagnozowany jest przez naszych zachodnich sąsiadów jako nieuczciwa konkurencja, a tym samym zabieranie miejsc pracy i obniżanie rynkowych stawek wymiany handlowej.

Czy słusznie?

Przyczyną zdecydowanie większego popytu na usługi polskich przewoźników oraz ich ekspansję na terenie zjednoczonej Europy należy upatrywać bardziej w solidności pracy wykonywanej przez wykwalifikowanych kierowców. Doceniana jest również terminowość dostaw, a także chęć pokonywania tras na długą odległość, czego nie preferują na przykład Francuzi, najchętniej wracający do miejsca zamieszkania codziennie. Holendrzy zaś są młodą grupą zawodową, a Niemcy podobnie jak w Polsce borykają się z deficytem wyszkolonych pracowników z tej grupy zawodowej. Nie jest więc prawdą, że kierujący ciężarówkami na tablicach rejestracyjnych PL zabierają zlecenia sąsiadom, dając niższe stawki. Długoterminowe kontrakty z zagranicznymi kontrahentami, które realizują polskie firmy, to efekt głównie innej kultury pracy – mówi Bartosz Najman.

Przegłosowanie pakietu mobilności w takim brzmieniu, jak obecnie, to lobby niemieckich i francuskich. I choć żadne zrzeszenie pracodawców w tych krajach nie poparło inicjatyw posłów sprawozdawców, w szczególności autorstwa Merja Kyllönen na temat pracowników delegowanych, to zarówno prezydencja rumuńska, jak i przewodniczący PE Antonio Tajani mogą dołączyć do swoich osiągnięć zatwierdzenie kolejnych kroków, mających na celu uporządkowanie zasad funkcjonowania międzynarodowego transportu drogowego. Jak rysuje się przyszłość transportu w Europie? – Jedno jest pewne, w 2020 roku ma wejść w życie nowelizacja dyrektywy o pracownikach delegowanych. Jeśli do tej pory nie będzie pakietu mobilności w dyskutowanym obecnie kształcie, to kierowcy nie będą podlegali pod jej nowe regulacje. Jednak eksperci solidarnie przekonują, że lepszy kolejny rok niejednoznacznych przepisów niż zwyczajnie złe prawo – mówi wiceprezes OCRK i Inelo.

Czy damy radę?

Dyskontynuacja w PE nie obowiązuje, jednak oczekiwanie przedstawicieli TSL jest inne. Branża liczy na to, że pakiet zostanie odrzucony w całości i wróci pod obrady komisji TRAN lub nastąpi renegocjowanie niektórych zapisów. Polscy przewoźnicy nauczyli się funkcjonować w niestabilnym otoczeniu społeczno-gospodarczym. Jednak ograniczenie dostępu do rynku i wzrost kosztów pracowniczych w przypadku stosowania zasady delegowania to zbyt duże zmiany nawet dla wielkich graczy – komentuje Najman.

[1] Badanie Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK), maj 2019.

Każdy Frankowicz i posiadacz kredytu waloryzowanego lub indeksowanego kursem waluty obcej powinien znać pojęcie spreadu walutowego. Dzięki niemu możemy bez obaw poruszać się po prawnej nomenklaturze stosowanej na co dzień przez banki, ale także kantory realizujące transakcje wymiany walut. O tym, jak spread wpływa na wysokość kredytu hipotecznego oraz co jeszcze warto wiedzieć na jego temat – odpowiadamy w poniższym artykule.

Reklama

Czym jest spread walutowy?

Spread walutowy to pojęcie określające różnicę pomiędzy ceną kupna danej waluty a ceną sprzedaży.Kurs kupna jest kursem, po którym kantory i banki wymieniają klientom waluty obce na waluty krajowe. Jest on zawsze niższy niż kurs sprzedaży, czyli wartość, jaką klient musi uiścić za kupno waluty obcej. W odwrotnej sytuacji banki ponosiłyby straty. Warto także wiedzieć, że kursy te kształtują się różnorodnie w zależności od banku i waluty, a tabele walutowe są aktualizowane co najmniej raz dziennie.

Jak obliczyć spread walutowy?

O ważnym dziś temacie zaciągania kredytów powiązanych z walutą obcą, np. frankiem i o tym, jak obliczyć różnicę kupna i sprzedaży, porozmawialiśmy z ekspertem firmy VOTUM S.A.:

– Jeśli chcemy kupić franki szwajcarskie, a kurs kupna wynosi 3,50 zł oznacza to, że za każdego franka musimy zapłacić powyższą kwotę. Natomiast jeśli chcemy je sprzedać, musimy zorientować się w kursie sprzedaży, który informuje, ile PLN otrzymamy za jednego franka. Jeśli, przykładowo wynosi on 4,00 zł, to w podanym przykładzie spread walutowy, będący różnicą kursów, wynosi 0,50 zł. Spread jest więc wynagrodzeniem banku, zarobkiem instytucji, która pośredniczy w wymianie walut. Jest czynnikiem, który bank ustala samodzielnie. Można go także określić procentowo, o ile kurs sprzedaży jest wyższy od kursu kupna – mówi ekspert portalu DlaFrankowiczow.pl – Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Spread walutowy a kredyt hipoteczny

Kacper Jankowski z VOTUM S.A. – firmy specjalizującej się nie tylko w odszkodowaniach, ale też odzyskiwaniu nadpłaconych raz z tytułu umów kredytowych powiązanych z kursem waluty obcej  – uważa, że zarówno przeliczenie kwoty kredytu ze złotówek na franka szwajcarskiego po niższym kursie, jak i przeliczenie rat kapitałowo-odsetkowych po kursie wyższym, powoduje wzrost długu kredytobiorcy. Zapytaliśmy więc eksperta, co oznacza to dla kredytobiorcy?

– Jeśli z umowy kredytowej wynika, że saldo kredytu w walucie waloryzacji ustalano przy użyciu kursu kupna franka, saldo to, a co za tym idzie kwota kredytu do spłaty przez kredytobiorcę, było wyższe aniżeli byłoby przy zastosowaniu kursu sprzedaży lub kursu średniego. Natomiast jeśli z umowy kredytowej wynikało, że ustalenie wyrażonej w złotych wysokości każdorazowej raty następowało po kursie sprzedaży waluty, rata była wyższa, niż byłaby ona gdyby zastosowano kurs kupna lub kurs średni – dodaje Jankowski.

Zobacz także:

Wielkość spreadu walutowego zależy przede wszystkim od zysku jaki instytucja chce wypracować na obrocie walutami. Dlatego też, banki ustalają wielkość spreadu indywidualnie, jednak istotnym elementem decydującym o jego wysokości jest również popyt na daną walutę. Im bardziej rzadka waluta i im większe ryzyko wahania kursu danej waluty, tym spread jest wyższy. Na różnice w spreadzie mają także wpływ polityka oraz kondycja gospodarcza kraju. Warto zaznaczyć również, że banki samodzielnie ustalały kursy dodając do kursów walut określone przez siebie marże.

Jaki wpływ ma spread walutowy na kredyt indeksowany do CHF?

Jak pisaliśmy w ostatnim artykule dotyczącym rodzajów kredytów powiązanych z walutą obcą, kredyt indeksowany, zgodnie z definicją Rzecznika Finansowego, to kredyt udzielany w walucie polskiej (PLN), przy czym na dany dzień (najczęściej dzień uruchomienia kredytu), kwota kapitału kredytu (lub jej część) przeliczana jest na walutę obcą (według bieżącego kursu wymiany waluty). Następnie kwota ta stanowi podstawę ustalania wysokości rat kapitałowo-odsetkowych, która jest określana w walucie obcej, ale ich spłata dokonywana jest w walucie polskiej, po przeliczeniu według kursu wymiany walut na dany dzień (najczęściej na dzień spłaty). – Należy wiedzieć, że im wyższy jest spread, tym analogicznie więc wyższa jest rata miesięczna kredytu walutowego. Reasumując, spread ma duży wpływ na wysokość raty, a co za tym idzie także na wielkość zadłużenia kredytobiorców – ocenia Kacper Jankowski z VOTUM S.A.

Sytuacja Frankowiczów w świetle prawa

Od kilku lat sytuacja Frankowiczów stała się wyjątkowo napięta. Wszystko za sprawą zmiany kursu walut, dramatycznie zwiększonego spreadu oraz… braku dobrej woli banków. Placówki, które w swym czasie oferowały umowy kredytowe były zorientowane tylko na wyniku sprzedażowym. Dziś przedstawiciele banków stosują techniki, które sprawiają, że Frankowicze rezygnują z walki o swoje. Na szczęście rośnie grupa coraz bardziej świadomych problemu kredytobiorców, którzy polegając na wytrwałości i doświadczeniu specjalistów, odzyskała nadpłacone raty. – Klienci zgłaszający się do banków w celu uzyskania kredytu mieszkaniowego byli informowani, że nie mają wystarczającej zdolności kredytowej, aby otrzymać kredyt w walucie polskiej, dlatego zaciągali kredyt powiązany z kursem waluty obcej. Banki oferowały kredyty indeksowane kursami walut obcych, pomimo iż w świetle obowiązujących wówczas przepisów prawa, zachodziły istotne wątpliwości, czy tego rodzaju konstrukcje umowne były prawnie dozwolone. Kredyty indeksowane/denominowane stanowiły dla sektora bankowego źródło istotnych korzyści finansowych, które wynikały ze stosowania w umowach kredytowych zapisów o charakterze abuzywnym. Postanowienia te godziły w dobre obyczaje i w rażący sposób naruszają interesy kredytobiorców-konsumentów – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Artykuł powstał dzięki wsparciu merytorycznemu ekspertów firmy VOTUM S.A, specjalizującej się w „odfrankowieniu”umów kredytowych oraz odzyskaniu nadpłaconych rat.

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Planowane zmiany w składkach ZUS dla przedsiębiorców

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawcówws. zapowiedzi wprowadzenia proporcjonalnościw skład...

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...