niedziela, Sierpień 18, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Czerwiec 3

Dzienne archiwaCze 3, 2019

Napięta sytuacja na linii USA-Chiny budzi wiele wątpliwości co do przyszłości globalnej wymiany handlowej. W obecnej sytuacji OECD przewiduje spadek poziomu wzrostu gospodarczego do 3,2 proc. Taki rozwój sytuacji, to realizacja scenariusza rosnącego egoizmu gospodarczego opisywanego przez DNB Bank Polska i PwC w raporcie „Kierunki 2019”. Na tę chwilę nic nie zapowiada złagodzenia sytuacji, co nie jest dobrą wiadomością dla polskiej gospodarki. Do tej pory globalizacja nam sprzyjała. Polski eksport pod względem wzrostu jest dziś w europejskiej czołówce.

W ramach wymiany ciosów gospodarczych administracja USA podjęła decyzję o wpisaniu firmy Huawei na listę podmiotów, które mają ograniczony dostęp od amerykańskich technologii. Zdaniem ekspertów decyzja ta w znaczący sposób odbije się na rozwoju chińskiego giganta. Na skutek tych działań brytyjski producent chipów firma ARM,  ze względu na swoje powiązania z USA, zawiesił współpracę z Huawei. W odpowiedzi Chiny mogą wstrzymać eksport do Stanów Zjednoczonych produktów z metali szlachetnych, wykorzystywanych do produkcji elektroniki. To kolejne etapy wojny handlowej, która do tej pory ograniczała się do nakładania ceł.

Zobacz też:

Wzrost barier odczują wszyscy

Decyzja USA o podwyższeniu ceł z 10 proc. do 25 proc. na część chińskich towarów niesie ze sobą duże konsekwencje. Analitycy Banku DNB wskazują, że cła w większym stopniu dotkną międzynarodowe koncerny niż chińskie firmy. Głównie technologiczne, ale ta zależność dotyczy także innych branż. Straty Państwa Środka mogą okazać się największe w przypadku wyrobów chemicznych.

Eksperci argumentują, że wiele firm i tak podjęłoby w przyszłości decyzje o przeniesieniu produkcji z Chin. Wpływ na nią ma wiele czynników takich jak rosnący poziom płac, ceny ziemi i ochrona środowiska. Jednak zdaniem analityków DNB konflikt gospodarczy w wielu przypadkach przyspieszy decyzje o relokacji.

Obecne relacje pomiędzy USA i Chinami to ciągłe przeciąganie liny. Z perspektywy inwestorów oznacza to niepewność, czyli wzrost ryzyka. W takiej sytuacji wiele firm rozważa opuszczenie „strefy konfliktu”. Jest to racjonalne, ponieważ o ile Chiny dają wiele możliwości inwestycyjnych, nie są jedynym miejscem gdzie można się rozwijać. Alternatywą są inne kraje rozwijające się – mówi Marcin Prusak, Członek Zarządu DNB Bank Polska.

Polscy przedsiębiorcy są przeciwni egoizmowi gospodarczemu

Liczby obrazujące konsekwencje konfliktu są jednoznaczne – egoizm gospodarczy nie sprzyja rozwojowi biznesu. Jak pokazuje badanie DNB Bank Polska i PwC, ochrona własnych interesów w oczach polskich przedsiębiorców nie powinna być związana z ograniczaniem swobód wymiany handlowej. Nikt z ankietowanych nie zgadza się w pełni ze stwierdzeniem, że rządy powinny stosować politykę gospodarczą, która chroni rodzimych przedsiębiorców kosztem ograniczenia swobody przepływu towarów, kapitału i przedsiębiorczości. Zdecydowana większość sceptycznie podchodzi do takich ograniczeń.

Polscy przedsiębiorcy postrzegają globalizację jako zjawisko sprzyjające rozwojowi gospodarczemu. Takiej odpowiedzi udzieliło 65,2 proc. badanych. Pozostałe 34,8 proc. jest odmiennego zdania. Wskazują oni, że otwartość ekonomiczna i społeczna niesie ze sobą zagrożenia w postaci osłabienia spójności ze względu na migrację i koszty polityki socjalnej państw.

Udział Polski w wymianie handlowej wzrasta

Pozytywne podejście do globalizacji polskich przedsiębiorców to także efekt wzrostu wymiany handlowej. WTO podaje, że w roku 2018 wartość polskiego eksportu wyniosła 261 mld dolarów, co stanowiło 1,34 proc. światowego eksportu. W ciągu roku jego skala zwiększyła się o 11,3 proc. Oznacza to, że dynamika eksportu jest w Polsce jedną z najwyższych w Unii Europejskiej. Jednocześnie import przewyższył eksport i dziś jesteśmy pod tym względem na dziewiętnastej pozycji na świecie (z udziałem globalnego importu na poziomie 1,34 proc.). Obrazuje to, że Polska handluje na coraz większą skalę.

Ze względu na różnice w rozmiarach gospodarek, Polska ma deficyt handlowy w relacjach z Chinami. W ujęciu liczbowym wartość eksportu to około 10 proc. wartości importu chińskich towarów. O ile ta proporcja jest niekorzystna, to warto podkreślić, że nie jesteśmy wyjątkiem. Zgodnie z danymi Eurostat w roku 2018 deficyt handlowy Unii Europejskiej w stosunku do Chin wyniósł 185 mld EUR. Oznacza to, że jako Wspólnota importujemy z Chin więcej towarów niż eksportujemy. Mimo tego deficytu, relacja na linii UE-Chiny przebiega bez zakłóceń. – Nie oznacza to jednak, że obie strony nie odczują narastającego egoizmu gospodarczego. Wymiana handlowa to dziś system naczyń połączonych. Otwartym pozostaje więc pytanie o przyszłość polskiej, europejskiej i  globalnej ekonomii – mówi Marcin Prusak.

Jak informuje Fundacja Sukces Pisany Szminką, 64 proc. kobiet ankietowanych jest zadowolonych ze swojej pracy, ale tylko 27 proc. w pełni satysfakcjonuje to, co robią. Ponad 1/3 w ogóle nie jest zadowolona z kariery zawodowej. Aż 66 proc. kobiet uważa, że ich wynagrodzenie nie jest adekwatne do kompetencji i chciałoby dostać podwyżkę w wysokości min. 1000 zł na rękę. Raport „Satysfakcja Polek z Pracy i Zarobków” odkrywa też dobre karty: kobiety nie pozostają bezczynne – chętnie uczestniczą szkoleniach i warsztatach, także poza pracą.

SYTUACJA POLEK

Aż 4 miliony Polek w wieku 20-64 lata pozostaje biernych zawodowo – wynika z raportu „Ukryty potencjał polskiego rynku pracy. Kobiety nieaktywne zawodowo” przygotowanego przez Deloitte na zlecenie Coca-Coli. Potwierdzają to ostatnie dane GUS – w 2018 roku niepracujących było 52 proc. kobiet. Dlaczego? Bo się boją, nie wierzą w swoje możliwości, nie mają dostępu do szkoleń, a często rezygnują z kariery zawodowej na rzecz rodziny.

Zobacz także:

Zapytane przez Fundację Sukces Pisany Szminką kobiety wskazały bariery w rozwoju zawodowym, które sprawiają, że nie są one z niego zadowolone. Okazało się, że to zbyt niskie zarobki powodują największa frustrację – tylko 24 proc. ankietowanych określiła je jako bardzo dobrze lub dobrze pasujące do ich kompetencji.

ZAROBKI

Nic więc dziwnego, że pytane o podwyżkę wskazują dość wysokie kwoty. 1000 zł to minimum, większość chciałaby nawet 2000 zł podwyżki na rękę. Dlaczego aż tyle? Jak odpowiadają: „koszty życia w Polsce bardzo szybko rosną, moja wypłata za 8h dziennie w pracy nie wystarcza mi i muszę być zależna od męża”. Dodatkowe 1000 zł niektórym ankietowanym umożliwiłoby samodzielne zaspokojenie podstawowych potrzeb, ale żeby być usatysfakcjonowaną z zarobków chciałyby zarabiać nawet 3000 zł więcej.

Kobiety wskazują też inne powody, dla których ich pensje miałyby pójść znacząco w górę: często pracują za najniższe ceny rynkowe albo według widełek przyjętych na zajmowanych stanowiskach zarabiają najniższą stawkę. Nawet za pracę opartą na relacjach z zarządem czy prowadzenie kluczowych projektów dla organizacji, kobiety pracują za mniejsze pieniądze niż mężczyźni na podobnych stanowiskach (60 proc. odpowiedzi). 

– Chciałabym zarabiać chociaż o 1 000 zł więcej, ponieważ jestem warta więcej niż obecnie marne 2100 zł, które otrzymuję po 20 latach pracy. Mam dużą wiedzę, doświadczenie i wysokie zaangażowanie oraz motywację, a mimo to nie mogę wykorzystać swoich talentów i możliwości w obecnej pracy – mówi jedna z uczestniczek ankiety Fundacji Sukces Pisany Szminką.

Na co kobiety wydają zarobione pieniądze? Okazuje się, że ponad  42 proc. odpowiedziało, że najwięcej przeznacza na rachunki, 17 proc. na jedzenie i 10 proc. ze na dzieci. Tylko ok. 6 proc. ankietowanych najwięcej wydaje na podróże i inwestycje, a 4 proc. na rozwój zawodowy. Ubrania i dbanie o siebie znalazły się dalej w zestawieniu.

Przeczytaj również:

– Czytając wyniki badania, miałam przed oczami kobietę z jednej strony świadomą swoich potrzeb w obszarze; pieniądz, rozwój i partnerstwo, z drugiej strony nadal poszukającą odpowiedzi – jak tym zarządzić, by coś się realnie zmieniło – i czy to ja mam tym zarządzić czy ktoś powinien to zrobić za mnie? Wydaję mi się zatem, że jesteśmy w połowie drogi. Następny krok to podjęcie konkretnych działań oraz edukacja i uświadamianie innych – naszych przełożonych, współpracowników i partnerów. – mówi Olga Kozierowska, prezeska Fundacji Sukces Pisany Szminką

ROZWÓJ ZAWODOWY POLEK

Z ankiety wyłaniają się także inne pozytywne wnioski: 1/3 ankietowanych kobiet korzysta ze szkoleń w miejscu pracy, a aż 92 proc. prywatnie z innych narzędzi rozwoju zawodowego. Tu prym wiodą książki (80 proc. wskazań), różnego rodzaju warsztaty oraz e-booki, podcasty i wideo. 

Część odpowiedzi pochodzi od uczestniczek bezpłatnych warsztatów prowadzonych przez Fundację w ramach programu Sukces To Ja. Oczekują one, że dzięki tym szkoleniom poznają ciekawe kobiety, które będą ich inspiracją, zdobędą kompetencje miękkie, pozbędą się lęków, nabiorą motywacji i zaczerpną przykłady, które przełożą się na samorozwój, wyższe zarobki czy zakładanie własnych biznesów. Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką to największa społeczność kobiet przedsiębiorczych w Polsce. Jej misją jest nie tylko kompleksowe wspieranie kobiet, ale także dostarczanie im fachowej wiedzy niezbędnej do rozwoju osobistego i zawodowego oraz motywowanie ich do podejmowania odważnych działań i spełniania marzeń.

Globalny rynek edtech (educational technology) w przyszłym roku osiągnie wartość ponad 250 miliardów dolarów. Na świecie powstaje wiele rozwiązań wykorzystujących nowe technologie, które ułatwiają nauczanie i czynią je bardziej skutecznym. Jak to wygląda w Polsce?

Rynek edtech jest bardzo atrakcyjny dla inwestorów. Przynajmniej, gdy patrzymy z globalnej perspektywy. Już trzy lata temu David Bainbridge ukuł sformułowanie – “Edtech is the next fintech”. Jeszcze w 2014 roku w skali globalnej fundusze VC zainwestowały w tę branżę około 2 miliardy dolarów. W zeszłym roku przeznaczyły na ten cel cztery razy więcej – ponad 8 miliardów dolarów. Nie dziwi więc, że powstają fundusze, które specjalizują się właśnie w tym segmencie. Szczególnie w rejonach, gdzie rynek nie jest “płytki”, czyli tam gdzie klientów na usługi edukacyjne nie brakuje choćby tylko z racji liczby ludności – przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, w Chinach i w Indiach.

Zanurzeni w technologiach

Rozwiązania technologiczno-edukacyjne są odpowiedzią na nasze przyzwyczajenia i zanurzenie w nowych technologiach. Ale rozwój branży edtech związany jest nie tylko z ograniczonym czasem na naukę czy przywiązaniem do nowych rozwiązań. – Metody proponowane przez ten rynek często są po prostu bardziej efektywne niż w przypadku nauczania tradycyjnego – komentuje Miłosz Ryniecki z Fluentbe.

Zobacz też:

Tylko 10 największych spółek działających w obszarze edtech pozyskało już w sumie  prawie 4 mld dolarów. W tym tylko indyjski BYJU’S rekordowe 819,8 mln dolarów. Twórcy aplikacji oferują spersonalizowane, skuteczne i angażujące programy nauczania, przystosowane do każdego ucznia. Na podstawie postępów tworzony jest profil edukacyjny, pozwalający analizować mocne strony i te elementy, które wymagają poprawy. Twórcy aplikacji zadbali o to, by uczniowie, nawet gdy popełnią błąd, nie tracili motywacji. W takiej sytuacji uruchamiane są narzędzia zachęcające ucznia do kontynuowania lekcji. Firma, choć istnieje od 2015 roku, może się pochwalić 33 mln zarejestrowanych użytkowników i 2,2 mln opłaconych rocznych subskrypcji.

Drugi w rankingu ze względu na wysokość finansowania jest chiński Yuanfudao. Pozyskał ponad 544 mln USD.  Założona w 2012 roku firma oferuje kursy online, prowadzone na żywo przez wysoko wykwalifikowaną kadrę nauczycielską.

– To kwoty na polskim rynku niewyobrażalne. Obserwując rynki zagraniczne od razu widać, że polskie firmy muszą od startu myśleć globalnie i z rozmachem. Jeśli skupią się na podbijaniu polskiego rynku, to z samego faktu ograniczonej liczby osób władających językiem polskim wynika ograniczenie w ich ekspansji. Dlatego, gdy decydujemy się na inwestycję w EdTech musimy widzieć szerszą, międzynarodową perspektywę spółki – podkreśla Jan Wyrwiński z funduszu Alfabeat.

Nakłady na naukę w skali świata rosną i szacuje się, że w 2025 roku wyniosą one prawie osiem bilionów dolarów.

Polskie technologie w edukacji

W Polsce, na pytanie o pomysły z branży edtech, nawet laik będzie potrafił wymienić dwa – Brainly (dawniej Zadane.pl) i Librus. O ile pierwsza odnosi sukcesy za granicą, druga – autorstwa katowickiej spółki – jest znana tylko na polskim  podwórku, choć odniosła na rynku niewątpliwy sukces komercyjny.

Technologie dla uczniów

Co prawda Brainly ma swoją siedzibę poza granicami kraju, ale firma została założona w Polsce, stąd jej miejsce w zestawieniu. Jest to popularny edukacyjny serwis społecznościowy, na którym uczniowie mogą sobie nawzajem pomagać. Jedna osoba umieszcza zadanie z konkretnego przedmiotu, a inna – dysponująca odpowiednią wiedzą – podpowiada rozwiązanie. Serwisy działają w wielu krajach. Brainly może się pochwalić liczbą 150 milionów unikalnych użytkowników miesięcznie. Kwota łączna inwestycji w czterech rundach to aż 38,5 mln dolarów.

Podobne cele stawia sobie NUADU. To posiadająca swoje biura w Polsce, Australii i Singapurze internetowa platforma wspomagająca uczniów i nauczycieli w edukowaniu i weryfikacji efektów nauki. Oferuje spersonalizowane środowisko nauczania zawierające ćwiczenia i inne zasoby dydaktyczne odpowiadające podstawie programowej. NUADU weryfikuje poprawność rozwiązywanych zadań, dynamicznie dopasowuje poziom ich trudności do stanu wiedzy ucznia oraz na bieżąco informuje zarówno jego, jak i nauczyciela o postępach w nauce. Firma pozyskała dotychczas finansowanie w wysokości 1,8 mln dolarów od Luma Ventures – czyli polskiego funduszu inwestującego głównie w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Robocamp tworzy szkolne podręczniki online do nauki programowania i robotyki. Rozwiązanie skierowane jest przede wszystkim do uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Atutem z pewnością jest fakt, że nauczyciele nie potrzebują specjalistycznego przygotowania, by zacząć edukować dzieci i młodzież w tym obszarze. Z rozwiązania korzysta rocznie ponad 50 tys. uczniów. Kursy są realizowane również w firmach, a także bibliotekach i muzeach. Suma inwestycji w Robocamp to 530 tys. dolarów, pozyskanych od Alfabeat.

Skriware pomaga w kształceniu umiejętności pożądanych na rynku pracy. Chodzi o kompetencje z obszaru Science, Technology, Engineering, the Art and Mathematics – w skrócie STEAM. Cały pomysł opiera się na kilku elementach; druku 3D, programowalnych robotach (Skriboty) i platformie e-learningowej (Akademia Skriware). Kilka dni temu firma ogłosiła podjęcie współpracy z amerykańskim gigantem – Microsoftem, który ma wesprzeć polski startup m.in. w tworzeniu edtechowych rozwiązań. Wcześniej – w pięciu rundach inwestycyjnych spółce udało się w sumie pozyskać finansowanie w pięciu rundach w łącznej wysokości 2,6 miliona dolarów.

Na językach

Na uwagę zasługuje obecność w pierwszej dziesiątce firm o najwyższym pozyskanym finansowaniu aż trzech spółek – Fluentbe, Edustation i Vocabla – których celem jest wsparcie w nauce języków obcych. Paradoksem jest to, że internetowe narzędzia bywają dużo bardziej skuteczne w uczeniu praktycznych i naturalnych umiejętności językowych oraz słówek w porównaniu do tradycyjnych metody stacjonarnych szkół językowych.  

Internetowa szkoła językowa Fluentbe oferuje indywidualne i grupowe kursy online. Zajęcia prowadzone są przez lektorów z Polski, a także przez native speakerów m.in. z USA, Wielkiej Brytanii i Kanady, uczących z własnych domów. Metoda Fluentbe polega na całkowitym zanurzeniu się w języku. Co to znaczy? Umiejętności językowe nabywane są poprzez interakcje, które bardzo przypominają te naturalne. 

Wszystkie lekcje odbywają się na żywo z lektorem, a 70 proc. czasu poświęcone jest na konwersację z innymi uczestnikami. Słownictwo wprowadzane jest systematycznie, a struktury gramatyczne są poznawane w praktyce. Studenci mogą łączyć się ze swoją grupą z dowolnego miejsca – domu, kawiarni, parku czy biura. Co istotne, dzięki tej metodzie uczący się przełamują barierę językową i tym samym zyskują najbardziej pożądane kompetencje komunikacyjne. Fluentbe pozyskało finansowanie w wysokości 800 tys. dolarów od polskich funduszy m.in. Xevin i bValue.

Dziesięć polskich firm, które pozyskały najwięcej środków (kat. edtech, edukacja, e-learning):

Pobierz tabelęPobierz

Niektóre spółki zakwalifikowane jako edtech w bazie Crunchbase już nie funkcjonują – jak Frugoton – który z aplikacji mającej wspierać edukację przedszkolaków przekształcił się w narzędzie rekomendujące im zabawki i zniknął z radaru. Inne zostały niekoniecznie trafnie przypisane do omawianej przez nas kategorii – jak Gamfi, które oferuje firmom techniki grywalizacyjne angażujące pracowników.

– To skromne zestawienie to tylko dowód na deficyt polskich idei na poprawę czy urozmaicenie rynku edukacyjnego – zauważa Maciej Balsewicz, prezes Funduszu bValue . – Niby duża liga, zdolni zawodnicy, niemałe nakłady na szkolenie młodzieży, wysokie kontrakty z lokalnych praw telewizyjnych, ale żadna drużyna jak dotąd nie zadomowiła się w Lidze Mistrzów – śmieje się Balsewicz. 

– Kilka lat temu wydawało się, że przeżywamy prawdziwy boom np. na platformy e-learningowe. Schody zaczynają się, gdy jako inwestor poszukujemy w Polsce rozwiązania, które sprawdzi się w Indiach, Chinach czy USA. A właśnie na te rynki powinniśmy mieć gotowe rozwiązania. Nie będzie odkryciem stwierdzenie, że stabilny i całkiem spory 40-milionowy rynek jest pewną przeszkodą. Osłabia naszą czujność – mówi Balsewicz.

Źródło i zdjęcie: Profeina

Stosunek banków do osób występujących z roszczeniem od dawna jest nieprzyjazny. Zjawisko to pogłębia się od chwili, kiedy to zwiększyła się liczba osób coraz bardziej świadomych problemu naruszenia praw przez banki. W tym artykule razem z ekspertami i prawnikami z grupy VOTUM S.A. pochylamy się nad tym tematem i sprawdzamy, jakie techniki stosują banki, aby utrudniać  Frankowiczom dochodzenie swoich praw.

Reklama

Czas leczy rany, ale nie w przypadku Frankowiczów. Tutaj kwestie walki z bankiem rozwlekają się na wiele miesięcy, a nawet lat, a wszystko to z braku dobrej woli. Eksperci uważają, że osoby posiadające kredyty waloryzowane do waluty obcej, czyli tak zwani Frankowicze, są dziś traktowane przez banki po macoszemu, jako jednostki, które z bankiem nie wygrają. Coraz bardziej świadomi naruszenia przez banki swoich praw kredytobiorcy stanowią jednak dość potężną grupę, która może znacznie więcej…

Zobacz też:

Jak zaznacza Kacper Jankowski – dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w firmie VOTUM S.A. zajmującej się procesowaniem z bankami i odzyskiwaniem nadpłaconych rat z tytułu kredytów powiązanych z waluta obcą – brak dobrej woli względem Frankowiczów to główny grzech banków przejawiający się między innymi w braku przestrzegania ustawowego obowiązku udzielenia odpowiedzi w określonym terminie na złożoną reklamację bądź też poprzez udzielanie odpowiedzi nie odnoszącej się merytorycznie do otrzymanego pisma. Takie działanie ma na celu wydłużenie procesu dochodzenia roszczeń przez kredytobiorców.

Naruszenie praw Frankowiczów przez banki

O sprawach naruszeń praw Frankowiczów, ale też o abuzywnych konstrukcjach umów mówi się od dawna. Dużą nadzieją dla nich stała się też wydana niedawno opinia Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nt. pomyślnego rozstrzygnięcia sprawy w sądzie dla tysięcy kredytobiorców. Naruszenie praw Frankowiczów przez banki zostało potwierdzone także między innymi w:

  • Raporcie Rzecznika Finansowego z czerwca 2016 r. Analiza prawna wybranych postanowień umownych stosowanych przez banki w umowach kredytów indeksowanych do waluty obcej lub denominowanych w walucie obcej zawieranych z konsumentami.
  • Raporcie Najwyższej Izby Kontroli z 09.08.2018 r. Ochrona praw konsumentów korzystających z kredytów objętych ryzykiem walutowym
  • Stanowisku Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 06.11.2018 r. dotyczącym klauzul waloryzacyjnych zamieszczanych w umowach bankowych.

Tak objawia się zła wola banków względem kredytobiorców

Oprócz wspomnianego wyżej pomijania ustawowego obowiązku udzielenia odpowiedzi w określonym terminie na złożoną reklamację czy też wydłużanie procesu dochodzenia roszczeń, prawnicy VOTUM S.A. odnajdują też inne prawne nieprawidłowości. Często pojawiającym się zjawiskiem jest wydawanie przez banki dokumentów zawierających błędne bądź niepełne dane, o które wnioskują Kredytobiorcy. Zdarzają się również sytuacje, w których banki pomijają otrzymane od klientów wnioski i nie wydają żądanych dokumentów. Niezrozumiałym, choć niestety często spotykanym zjawiskiem, jest także pobieranie wysokich opłat od kredytobiorców za wydanie dokumentacji dotyczącej ich kredytu.

Co robią banki, by utrudnić kredytobiorcom możliwość wystąpienia z roszczeniem?

– Kilkukrotnie zdarzyła się sytuacja, w której placówki banków odmawiały przyjęcia reklamacji, które były składane w imieniu Kredytobiorców na podstawie udzielonego przez nich pełnomocnictwa do reprezentowania ich w sprawach dotyczących umowy kredytowej. Tym samym bank znając swoje obowiązki świadomie podejmował działania mające na celu utrudnienia Frankowiczom możliwości podjęcia kroków zmierzających do rozpoczęcia działań związanych z wystąpieniem z roszczeniem – komentował Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w firmie VOTUM S.A.

Eksperci firmy zauważają także, że na każdym etapie postępowania reklamacyjnego kredytobiorcy podkreślają, iż są zainteresowani polubownym zakończeniem zaistniałego sporu. Niestety, większość banków stanowczo odmawia przedsądowego zakończenia sporu, ponieważ takie jego zakończenie stanowić będzie ostateczne przyjęcie winy i odpowiedzialności za stosowanie klauzul abuzywnych w umowach kredytowych.

Jak zauważa Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w firmie VOTUM S.A., w ostatnim czasie, kiedy zwiększyła się intensywność działań osób posiadających zobowiązania waloryzowane bądź denominowane do waluty obcej, dochodzi również do sytuacji, w których banki znając już poniekąd kolejność działań kredytobiorców chcących dochodzić swoich praw odmawiają wydania podstawowej dokumentacji, która jest niezbędna między innymi do wyliczenia wysokości roszczenia, a co za tym idzie do wystąpienia z roszczeniem o zwrot nienależnie pobranych świadczeń w związku z udzieleniem kredytów indeksowanych do waluty obcej.

Utrudnienia zwalczaj stanowczością i wiedzą prawną w tym zakresie

Ostatnia opinia Rzecznika Generalnego (TSUE), mimo że nie jest wyrokiem, powiela tezę i argumentację związaną z kwestią Frankowiczów, którzy o swoje prawa walczą nie tylko w Polsce, ale również innych krajach Europy. Oznacza ona, że polskie sądy będą musiały albo usunąć niekorzystne dla klienta zapisy albo unieważnić całą umowę, w której jest stroną poszkodowaną. Z odpowiedzi wynika między innymi, że sąd krajowy musi wziąć pod uwagę interesy konsumenta istniejące w momencie wydawania wyroku, a nie te, którymi kierował się konsument w chwili zawierania umowy.

Aby skutecznie prowadzić rozmowy z bankiem, ale też dojść do konsensusu i rozwiązania sporu, najkorzystniejszą sytuacją dla Frankowiczów byłaby sytuacja, w której banki przyjęłyby odpowiedzialność za działania sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz niezgodne z obowiązującym prawem. Rozwiązanie sporu pomiędzy bankami oraz Frankowiczami jest możliwe do rozwiązania przy odrobinie dobrej woli.

– Warto także być stanowczym w działaniu i nie odpuszczać po pierwszej przeciwności związanej z walką z bankiem. W takich sytuacjach bardzo pomocna jest pomoc pełnomocnika, który będzie swego rodzaju oporą, ale też skutecznym narzędziem wsparcia prawnego. Nasza firma specjalizuje się w tego typu postępowaniach, a z naszych usług skorzystały tysiące Kredytobiorców z pozytywnym dla nich zakończeniem. Zachęcamy do wstępnej rozmowy i bezpłatnej analizy umowy bankowej – to pierwszy krok na drodze w odzyskaniu nadpłaconych rat – komentuje Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w firmie VOTUM S.A.

Artykuł powstał dzięki wsparciu merytorycznemu ekspertów firmy VOTUM S.A. Więcej o problemie Frankowiczów i metodach odzyskania nadpłaconych rat znajdziesz tutaj:

https://www.dlafrankowiczow.pl/
https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach/

Włoska firma specjalizująca się w produkcji urządzeń do kuchni ze swoją mobilną ekspozycją zawitała niedawno do historycznego miasta Polski. Nieopodal monumentalnego Wawelu w Krakowie, na gości czekała ogromna dawka designerskich inspiracji – premiery włoskich okapów i płyt grzewczych do najbardziej luksusowych wnętrz kuchennych.

Ekspozycja otwarta dla zaproszonych architektów i projektantów przybyłych do Krakowa, zaprezentowała najnowsze sprzęty wyposażenia wnętrz, a także trendy, za którymi podążają najważniejsi designerzy w kraju i za granicą.

Goście zobaczyli więc przepiękne okapy wyspowe, zjawiskowe modele przyścienne czy sufitowe, ale też ukryte w szafkach okapy do zabudowy. Partnerzy i klienci Elica, którzy pojawili się na szkoleniach mogli przekonać się także, jak faktycznie pracuje innowacyjna płyta NikolaTesla (urządzenie łączące funkcję płyty grzewczej z okapem) – w tym roku premierowo z palnikami gazowymi.

Jak zaznaczają przedstawiciele firmy – mobilny showroom Elica RoadShow podróżujący po Europie pozwolił jeszcze bardziej zbliżyć się do klientów i zaprezentował im jak innowacyjne, piękne i skuteczne w swej pracy są urządzenia marki Elica.

To już kolejna wizyta mobilnej ekspozycji w Polsce – dotychczas truck odwiedził m.in. Poznań, Wrocław oraz Katowice. Eskpozycja pojawiła się w międzyczasie w Niemczech, Hiszpanii, Czechach, na Słowenii, Słowacji, w Grecji, Rosji, we Włoszech, Portugalii na Węgrzech czy Ukrainie.

W mobilnej ekspozycji Elica RoadShow nie zabrakło także praktycznych pokazów możliwości urządzeń. Dla gości gotowali miłośnicy włoskiej kuchni – Leaonardo i Alfredo – autorzy „Kuchni Dantego”.

Eksperci

Paradoksalna sytuacja na rynku obligacji

W ostatnich dniach doszło do dość kuriozalnej sytuacji, polegającej na tym, że rentowność dziesięcio...

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

AKTUALNOŚCI

Ważne dla Polski nowe stanowisko Komisji Europejskiej

Odpowiedź Komisji Europejskiej na ostatnie głosowanie Parlamentu Europejskiego w sprawie pakietu mob...

Dlaczego państwo pozwala na nieozusowane umowy zlecenia?

Dlaczego rząd do tej pory nie zmienił szkodliwego art. 9 ustawy o SUS? Federacja Przedsiębiorców Pol...

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj książkę

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie organizowanym przez nasz portal. Tym razem pytamy Was o t...