czwartek, Lipiec 18, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Maj 14

Dzienne archiwaMaj 14, 2019

W świecie nieustannie zmieniających się technologii trudno jest przewidzieć, jakie zawody będą potrzebne za 5 lat. Aktualnie rynek pracy weryfikuje, które zawody można zastąpić maszynami, i umiejętności, od których zależeć będzie dalszy rozwój.

Niezależnie od rozwoju technologii przewiduje się, że przyszłe kariery nie będą stanowić jednej, doskonalonej przez całe życie ścieżki. Pracownicy przyszłości będą łączyć wiele mikro-karier, dlatego ważne jest dbanie o kreatywność, pozytywne podejście do rozwoju i entuzjazm do zmian. „Dobry przykład stanowią programiści, czyli zawód pożądany i chętnie wybierany przez młodych ludzi. Przed zakończeniem pięcioletnich studiów rzeczy, których uczyli się na pierwszym roku, już są nieaktualne. Ale najlepsi studenci będą dążyć do rozwijania się, poszerzania swojej wiedzy i angażowania w dalszą naukę. To stanowi największą wartość pracownika na rynku.” – mówi Jolanta Samul-Kowalska, dyrektor Morgan Philips Group Polska. Biorąc pod uwagę, że 10 najbardziej pożądanych zawodów wskazywanych w 2010 roku nie istniało jeszcze w 2004, również pracownicy na stabilnych stanowiskach mogą pomyśleć nad czekającymi ich możliwościami zmiany ścieżki zawodowej.

Przeczytaj także:

Nowe trendy na rynku pracy

Wraz z trendem na łącznie różnorodnych kompetencji, powstają nowe zawody, których próżno szukać w szkołach. Rozwijające się wpływy ekologicznego prowadzenia biznesu stworzyły stanowiska takie jak projektant śmieci, który odpowiada za stworzenie produktu, który może zostać łatwo przetworzony po okresie jego żywotności. Inny przykład to ekspert ds. uproszczeń. Jest szczególnie ważny dla dużych korporacji, których funkcjonowanie zależne jest od wielu procedur i czynników. „Na zachodzie wymieniane są też zawody bardziej egzotyczne, jak na przykład nostalgista, czyli osoba, która projektuje wnętrza dla osób starszych, w stylu z konkretnej dekady. Przy przeniesieniu dużej części życia do świata wirtualnego, pojawiają się również takie zawody jak osobisty kurator cyfrowy czy nawet manager śmierci cyfrowej dla osób, które postanowiły zakończyć swoją obecność w mediach społecznościowych.” – dodaje Anna Kowalczyk, dyrektor Fyte.

Pomimo rosnącej wagi wysoko rozwiniętych umiejętności miękkich kandydata, nie słabnie zapotrzebowanie rynku na zawody wymagające konkretnych umiejętności. Prym wiodą biotechnologia, logistyka i wszelkiego rodzaju zawody związane z IT i przetwarzaniem danych. W krótkookresowej perspektywie, wciąż duży nacisk kładzie się na zawody rzemieślnicze, jednak nie uwzględniają one szybko zmieniającej się technologii.  „Młodzi ludzie chętnie poświęcają swój czas wolny na pasje, które mogą stać się później ich pracą. Wystarczy zobaczyć, jak duży postęp nastąpił w dziedzinie druku 3D, który w ciągu kilku lat z laboratoryjnej ciekawostki dostępnej dla nielicznych rozwinął się niemalże na masową skalę. Podobnie wygląda praca operatora dronów, w których widzi się przyszłość m.in. transportu przesyłek, co będzie wymagać wsparcia programistów, logistyków i operatorów.” – dodaje Anna Kowalczyk.

Źródło: Morgan Philips Group

Panie Profesorze, czym się kierować przy wyborze studiów MBA?

Dr hab. Rafał Mrówka: Najważniejsze jest, żeby wybrać studia, które są tworzone przez instytucję z autorytetem. Taka instytucja będzie miała wykładowców na odpowiednim poziomie i będzie prowadziła studia metodami, które są wiarygodne. W Polsce jest kilkanaście takich instytucji, które są w stanie zorganizować studia MBA, bo mają doświadczenie w tworzeniu dużych projektów edukacyjnych. Wiarygodność uniwersytetów jest dobrym punktem wyjścia, aby w ogóle zacząć rozpatrywać wybór takich studiów. Szczególnie że na rynku sporo jest studiów, które mają jedynie szyld MBA, a standardy, które oferują, mają niewiele wspólnego z MBA.
Drugim kryterium są międzynarodowe akredytacje. Jeżeli studia mogą się pochwalić posiadaniem jednej lub większej liczby akredytacji udzielanych przez instytucję, która ocenia jakość programów MBA w skali całego świata i przyznaje te akredytacje jedynie uniwersytetom, które spełniają określone standardy, to myślę, że nie wybieramy źle.

Jakie akredytacje posiada SGH?

Dr hab. Rafał Mrówka: Nasza główna akredytacja pochodzi z brytyjskiej instytucji AMBA – Association of MBAs. W skali światowej kilkaset uniwersytetów posiada taką akredytację. Wiąże się to z dosyć skomplikowanym audytem, napisaniem dużego raportu i przyjrzeniem się procedurom, według których uczymy studentów, utrzymujemy relacje z absolwentami i partnerami biznesowymi. Taki audyt dotyka bardzo wielu aspektów, które w efekcie tworzą produkt edukacyjny, jakim jest program MBA-SGH.

Wywiad pochodzi z najnowszego wydania magazynu „Personel & Zarządzanie”. Więcej tutaj.

Czy w Polsce są inne uczelnie, które posiadają tę akredytację?

Dr hab. Rafał Mrówka: Tak, w Polsce jest już kilka takich uczelni, zresztą nie tylko w Warszawie; to także Toruń, Kraków, Wrocław i Poznań. Natomiast istnieją także instytucje, które nie mają żadnych akredytacji, a próbują sprzedawać programy pod szyldem MBA. Nie twierdzę, że wszystkie z nich są złe, ale w tym momencie powinna zapalić się lampka w głowie potencjalnego kandydata na studia. Powinien dużo uważniej sprawdzić programy, które tej akredytacji nie posiadają.

Jaki jest profil idealnego kandydata na studia MBA?

Dr hab. Rafał Mrówka: Przede wszystkim na studia MBA nie przyjmujemy każdego. Żeby rozpocząć studia w programie MBA, trzeba mieć kilkuletnie doświadczenie w biznesie. Nie można zostać studentem w programie MBA, nie będąc menedżerem, przy czym my „bycie menedżerem” definiujemy jako odpowiedzialność za zespół. Nie chcemy uczyć studentów tuż po studiach dziennych, którzy dopiero w trakcie studiowania MBA będą dowiadywać się, na czym polega zarządzanie. Chcemy zderzyć się z pewnymi doświadczeniami, jakie nasi studenci już mają w momencie rozpoczęcia programu. Uważamy, że w programie MBA wymiana doświadczeń jest co najmniej tak samo ważna jak to, czego my próbujemy uczyć studentów. Z drugiej strony, szukamy różnorodności – tego, by nasi studenci nie byli tacy sami, by mogli się uzupełniać i wzajemnie inspirować. Świetnym połączeniem są humaniści i inżynierowie, bo oni mogą się od siebie wiele nauczyć, a przecież całe zarządzanie nie polega na funkcjonowaniu tylko w jednym z tych obszarów.

Jakich Pana zdaniem kompetencji najczęściej brakuje studentom rozpoczynającym naukę? Jakie zdolności studia MBA rozwijają najsilniej?

Dr hab. Rafał Mrówka: Wiele zależy od tego, kim są nasi studenci. Nie wszyscy mają te same braki. Zapewniamy im pewne kompetencje, ale oni także uczą się od siebie, wzajemnie swoje braki uzupełniając. Na przykład finansiści najczęściej potrzebują przedmiotów tzw. miękkich, czyli takich jak przywództwo, zarządzanie zasobami ludzkimi, zachowania w organizacji. HR-owcy i marketingowcy są właśnie zbyt „miękcy” i ich trzeba nauczyć kompetencji „twardych”, finansowych, strategicznych czy analitycznych. Bardzo wiele grup potrzebuje wiedzy z obszaru nowych technologii. W dobie cyfrowej transformacji nie wyobrażam sobie tworzenia programu MBA, który pomija te kwestie. Mamy ambicje, by kształcić studenta, który prędzej czy później będzie zajmował absolutnie topowe pozycje w swojej organizacji i będzie potrafił tworzyć wizję jej rozwoju. To, co jest unikatowe z perspektywy programu MBA-SGH, to nauka autooceny i spoglądania na siebie samego. Studia MBA to nie tylko kompetencje „miękkie” i „twarde”, ale też kształtowanie pewnej samoświadomości.

Czy Pana zdaniem kompetencje menedżerów przyszłości to przede wszystkim te związane z umiejętnością odnalezienia się w cyfrowym świecie?

Dr hab. Rafał Mrówka: To jest umiejętność przewodzenia swoim organizacjom – to dosyć uniwersalne, ale myślę, że obecnie tej umiejętności potrzeba bardziej niż jakiś czas temu. Potrzebna jest także umiejętność rozumienia, jak nowe technologie wpływają na współczesny świat. Jeżeli komukolwiek się wydaje, że działa w takim obszarze biznesu, gdzie nowe technologie nie mają większego znaczenia, to bardzo potrzebuje zmiany myślenia. To dzisiaj absolutnie konieczne. Mam wrażenie, że ludziom brakuje także kompetencji miękkich, a studia MBA są w stanie tych kompetencji nauczyć. Uczą także wielostronnego spojrzenia na problemy. Takie spojrzenie jest jedną z głównych wartości studiów MBA.

Na ile programy MBA nadążają za tak zmieniającym się światem biznesu?

Dr hab. Rafał Mrówka: Zależy to od konkretnych programów i tego, jakich wykładowców uda nam się zaangażować. Mam to szczęście, że w Szkole Głównej Handlowej mogę czerpać z naprawdę dużych zasobów nauczycieli akademickich. Jestem przekonany, że jako uczelnia nadążamy za zmianami w świecie, a naszą siłą są wykładowcy, których środowisko biznesowe ocenia jako wybitnych ekspertów. Niemniej jednak cały czas musimy trzymać rękę na pulsie i obserwować trendy. Zaczynałem swoją karierę z programem MBA-SGH 7 lat temu. Obserwując ten program dzisiaj, mogę powiedzieć, że jest to zupełnie inna oferta edukacyjna. Rdzeń jest ten sam dla wszystkich akredytowanych programów MBA, jednak zmieniają się niektóre przedmioty, a nawet liczba godzin.

Przeczytaj także:

Jakie nowe przedmioty zostały wprowadzone do programu studiów MBA-SGH w ostatnim czasie?

Dr hab. Rafał Mrówka: W każdej edycji programu jest nowy przedmiot lub program istniejących przedmiotów znacząco ewoluuje, jak np. w przypadku zarządzania w czasach czwartej rewolucji przemysłowej. Przedmiot, który pojawił się niedawno w kontekście roli odpowiedzialnego biznesu, to zarządzanie relacjami z interesariuszami. Pojawiły się także przedmioty projektowe, aby dać naszym studentom możliwość pracy nad konkretnymi projektami. W bieżącej edycji studiów to wspólny projekt ze studentami z Carlson School of Management oraz z firmą Cargill, w którym studenci pracują nad oceną nowego modelu biznesu firmy Cargill. Staramy się oczywiście nie ograniczać do Polski, czego dowodem jest przedmiot Mission to China. Śmieję się, że ten dwutygodniowy wyjazd leczy naszych studentów z europocentryzmu. Pokazujemy studentom, że świat niekoniecznie skupia się na Europie i Polsce. To bardzo otrzeźwiające doświadczenie, które zmienia naszych studentów.

Jak długo trwa taki pobyt w Chinach?

Dr hab. Rafał Mrówka: Około 2 tygodni, ale doświadczenia zbierane przez naszych studentów omawiamy jeszcze kilka miesięcy po powrocie podczas sesji podsumowujących. Fascynujące są różnice pomiędzy studentami z Polski i Chin, jak zupełnie inaczej rozumieją i odmiennie odbierają te same zjawiska. Tego nie można nauczyć się z książek. W trakcie wyjazdu studenci odbywają liczne spotkania biznesowe z chińskimi firmami, instytucjami, pracują w zespołach nad analizą wybranych przypadków, rozwiązują zlecone im zadania, a na koniec piszą projekt biznesowy, który potencjalnie mogliby zrealizować na rynku chińskim. Taki wyjazd jest realnym sprawdzianem zdobytej wiedzy w praktyce, bo programy MBA powinny być studiami praktycznymi. Oczywiście są także zajęcia teoretyczne, ale zdecydowany nacisk kładziemy na doskonalenie praktycznych zdolności i umiejętności naszych studentów.

mat. prasowy

Które z globalnych tendencji najmocniej zmieniają programy MBA i formy kształcenia?

Dr hab. Rafał Mrówka: Dziś standardem jest wykorzystywanie platform e-learningowych, dzięki którym studenci otrzymują materiały zdalnie. Osobiście sceptycznie podchodzę do zdalnych form kształcenia. Moim zdaniem w najlepszym wypadku sprawdzają się one w programach mieszanych, zawsze jako uzupełnienie spotkań, wykładów, ćwiczeń. Oczywiście korzystamy z nowoczesnych technologii, jak choćby wideokonferencje, ale póki co nie decydujemy się na dostarczenie jakiegokolwiek kursu wyłącznie w wersji online. Pamiętajmy, że wspólne wykłady i seminaria pozwalają na networking, który jest jednym z fundamentów kształcenia i rozwoju kompetencji studentów. Aktualnie bardziej zmieniają się treści programów niż ich forma. Do dziś podstawą programów MBA są analizy i studia przypadków będące niejako współczesnym kanonem nauczania. Mam wrażenie, że te uczelnie, które odchodzą od form fizycznego kontaktu pomiędzy studentem a wykładowcą i oferują programy e-learningowe, poszukują kompromisu cenowego, choć jest to oczywiście także odpowiedź na trudności z wygospodarowaniem czasu przez zapracowanych słuchaczy studiów MBA. W SGH wychodzimy z innego założenia: jeśli ktoś chce studiować w naszym programie MBA, musi poświęcić na to czas. Zarówno sam słuchacz, jak i jego pracodawca muszą pogodzić się z ograniczoną dostępnością pracownika – to jest pewnego rodzaju inwestycja.

Często słyszy się dziś o lifelong education – jak na taki trend przygotowana jest oferta studiów MBA-SGH?

Dr hab. Rafał Mrówka: Nasza oferta studiów MBA jest dokładną realizacją tego trendu, gdyż, jak wspominałem na początku, jesteśmy otwarci na różnorodność, przyjmujemy studentów w dowolnym wieku z kilkuletnim doświadczeniem menedżerskim. Nigdy nikomu z moich studentów nie powiem, że jest za stary na studia MBA, po prostu każdy skorzysta z nich trochę inaczej. Staramy się też utrzymywać kontakt z naszymi absolwentami. Przynajmniej raz na kwartał organizujemy wartościowe spotkania merytoryczne – to może być wykład gościa specjalnego albo zajęcia warsztatowe. Na przykład jakiś czas temu mieliśmy warsztaty design thinking dla naszych absolwentów, gdyż staramy się mieć dla nich ciekawą ofertę i nie tracić z nimi kontaktu. Jednocześnie wykładowcy są dostępni dla studentów podczas konsultacji, a my traktujemy naszych absolwentów jak naszych studentów. To oznacza, że jeśli kiedykolwiek nasz absolwent zechce przypomnieć lub odświeżyć sobie wiedzę z danego przedmiotu czy wykładu, może przyjść i uczestniczyć w zajęciach. Bez żadnych ograniczeń i bez żadnej dopłaty.
Diversity – czyli różnorodność – staram się odmieniać przez wszystkie możliwe przypadki. Dla mnie, im student bardziej wymyka się powszechnym standardom, tym lepiej, oczywiście przy zachowaniu określonych wymagań.

Dlaczego warto zdecydować się na jeden z programów MBA na SGH?

Dr hab. Rafał Mrówka: Mówiąc wprost: dużo wymagamy od naszych studentów. Choć nie brzmi to jak slogan promocyjny, okazuje się jednak, że jest to bezdyskusyjny atut, a pieniądze zainwestowane w naukę przynoszą realny zwrot. Tu się nie kupuje dyplomu; trzeba się naprawdę napracować, by go zdobyć. Bardzo ważna jest wysoka pozycja Szkoły Głównej Handlowej w rankingach. Studenci wybierają programy MBA, kierując się w dużej mierze marką uczelni, a my nieustannie pracujemy i budujemy siłę tej marki, zatrudniając wybitnych wykładowców i zdobywając między- narodowe akredytacje. Zdobywamy uznanie w rankingach pracodawców, co dla naszych absolwentów jest konkretną wartością. Elastycznie dostosowujemy program. Dobra renoma naszej uczelni przyciąga dobrych studentów, co jest szczególnie ważne z punktu widzenia jakości i poziomu realizowanych programów nauczania. Nie wspominając o wartościowym networkingu.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Magdalena Springer, „Personel & Zarządzanie”

Wydanie specjalne magazynu „Personel & Zarządzanie” już w sprzedaży – do kupienia na stronie INFOR.pl.

Największy rozpraszacz uwagi w pracy w otwartych przestrzeniach biurowych? Koledzy i koleżanki z biura.

Ponad połowa (55 proc.) pracowników z Generacji Z, czyli młodych ludzi urodzonych po 1995 roku, oraz 56 proc. Milenialsów twierdzi, że chce pracować w biurach typu open space (otwarta przestrzeń biurowa), pomimo związanych z tym zakłóceń. Wynika tak z nowego badania przeprowadzonego przez Future Workplace na zlecenie firmy Plantronics, Inc. (Obecnie Poly). Wyniki pokazują, jak cztery pokolenia znajdujące obecnie się na rynku pracy myślą dziś o swoim środowisku pracy, w tym o tym co napędza ich produktywność, jak funkcjonują w biurze i jak radzą sobie z rozpraszaniem uwagi.

Kiedy zastanawiamy się, ile różnych stylów pracy i różnych pokoleń jest rzuconych razem w jedno miejsce, nic dziwnego, że prawie wszyscy mówią o rozpraszaniu uwagi w pracy – powiedziała Amy Barzdukas, CMO oraz Executive Vice President w Poly. – Równie oczywiste jest, że odpowiednie połączenie technologii i przyjaznego otoczenia może ułatwić koncentrację i poprawić wydajność – i o to właśnie proszą pracownicy.

Główne tezy raportu:

Ludzie w każdym wieku uwielbiają pracować w biurach – gdyby tylko nie musieli znosić hałaśliwych współpracowników.
  • Prawie wszyscy (99 proc.) pracownicy zgłaszają, że są rozpraszani podczas pracy.
  • Ponad połowa z nich twierdzi, że z powodu hałasu ma problemy z prowadzeniem rozmów telefonicznych (51 proc.) oraz utrudnia on im koncentrację (48 proc.).
  • Winni sią współpracownicy: dla 76 proc. wszystkich ankietowanych największym „rozpraszaczem” są rozmawiający zbyt głośno przez telefon, a dla 65 proc. koledzy i koleżanki dyskutujący między sobą.
  • 93 proc. odczuwa frustrację, przynajmniej sporadycznie, z powodu rozproszenia uwagi podczas rozmowy telefonicznej lub wideo.
A jednak Generacja Z i Milenialsi nadal preferują  biura typu open space. Wynika to prawdopodobnie z ich lepszego dostosowania do pracy w hałaśliwym środowisku i większej chęci do współpracy z innymi pracownikami.
  • Połowa pracowników woli pracę w open space, a im młodsi, tym bardziej preferują taki układ – 55 proc. pracowników z Generacji Z  i 56 proc. Milenialsów preferuje biura otwarte w porównaniu z 47 proc. z Generacji X (osoby urodzone pomiędzy latami 1965 – 1980) i 38 proc. z pokolenia powojennego wyżu.
  • Ponad połowa badanych z grupy Generacji Z (52 proc.) twierdzi, że są najbardziej produktywni, gdy pracują w głośnym otoczeniu lub gdy mają możliwość rozmawiania. 60% wyżu powojennego twierdzi, że są najbardziej produktywni, gdy jest cicho.
  • Dwadzieścia procent Generacji Z spędza co najmniej połowę dnia na rozmowach telefonicznych, wideo lub grupowych, podczas gdy w ten sposób działa tylko 7 proc. najstarszych pracowników.

Obecnie miliony ludzi z Generacji Z wchodzi na rynek pracy na całym świecie, a nasze badania wykazały, że ich style pracy różnią się znacznie w porównaniu z poprzednimi pokoleniami – powiedziała Jeanne Meister, założycielka Future Workplace. – Obecnie cztery pokolenia pracują pod jednym dachem, co zmusza firmy do ponownego rozważenia tradycyjnych definicji tego, co tworzy produktywne środowisko biurowe i jak ich pracownicy mogą najlepiej ze sobą współpracować.

W porównaniu z ich starszymi kolegami i koleżankami Generacja Z i Millenialsi są w stanie lepiej radzić sobie z rozpraszaniem uwagi.
  • 35 proc. Generacji Z używa słuchawek, aby poradzić sobie z hałasem, podczas gdy tylko 16 proc.  najstarszych pracowników robi to samo.
  • Czterech na dziesięciu milenialsów i „Zetek” przenosi się do wygodnych przestrzeni, wyposażonych w kanapy czy pufy. Przeciwnie robi pokolenie ich dziadków – pracuje głównie w przy biurku.
  • Trzy razy więcej pracowników z powojennego wyżu niż tych z Generacji Z przyznaje, że nie radzi sobie z problemami ze skupieniem w biurze.
Przeczytaj także:

Co warte podkreślenia, wyniki badania pokazują, że prawie trzy na cztery osoby pracowałyby w biurze więcej – i byłyby bardziej produktywne – gdyby pracodawcy robili więcej w celu zmniejszenia rozproszenia uwagi w miejscu pracy, dzięki współpracy między działem IT, HR i administracją budynku.
9 na 10 respondentów twierdzi, że hałas podczas rozmów telefonicznych frustruje ich, a większość pracowników uczestniczących w rozmowach telefonicznych i wideokonferencjach mówi, że rozproszenie można zminimalizować dzięki nowej technologii (56 proc.) i eliminacji hałasu tła (56 proc.). Ponad połowa pracowników twierdzi, że ich firma może zredukować problemy ze skupieniem poprzez ustanowienie cichych stref, ustalenie wytycznych dotyczących odpowiedniego poziomu hałasu i zmianę układu biura.

Źródło: Poly

Eksperci

W cieniu ustawy „frankowej”, w Sądzie Najwyższym kształtuje się orzecznictwo w sprawach kred

Ostatnie informacje i wydarzenia w świecie kredytów „frankowych”, zostały zdominowane przez kwestię ...

Biegowy biznes z Polski podbije świat. I można do tego podboju dołączyć

Runmageddon – stworzony w Polsce cykl biegów przeszkodowych – to najbardziej nuklearna historia na p...

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

AKTUALNOŚCI

Parlament wybrał Ursulę von der Leyen jako pierwszą kobietę przewodniczącą Komisji Europejskie

Parlament Europejski 383 głosami za wybrał w tajnym głosowaniu 16 lipca Ursulę von der Leyen na prze...

Wzrost cen może być krótkotrwały

Jak informuje BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych), wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prog...

KONKURS: odpowiedz na pytanie i wygraj książkę

Zapraszamy do udziału w kolejnym konkursie organizowanym przez nasz portal. Tym razem pytamy Was o t...

Potrzebna pilna waloryzacja kontraktów budowlanych

Jak informuje FPP i CALPE, dynamiczny wzrost kosztów realizacji projektów infrastrukturalnych w połą...

Już za tydzień wakacje! – oto Twój przedwakacyjny niezbędnik

Z jednej strony wakacyjny wyjazd to świetna sprawa. Z drugiej – to masa spraw, z którymi musimy się ...