poniedziałek, Maj 27, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Maj 13

Dzienne archiwaMaj 13, 2019

Do czerwca 2019 r. firmy z branży IT chcą zatrudnić 6 tys. pracowników. Prawdopodobieństwo, że będą to specjaliści z dyplomami uczelni technicznych jest znikome, szczególnie że by wypełnić rosnący deficyt osobami z wykształceniem kierunkowym, rokrocznie takie studia musiałoby kończyć przynajmniej 10 tys. absolwentów więcej niż obecnie. Stąd już połowa pracowników IT nie posiada wykształcenia technicznego.

W drugim kwartale 2019 r. pracodawcy zamierzają mocno wziąć się za łatanie braków kadrowych. W planach mają m.in. zatrudnienie 6 tys. specjalistów IT, w tym blisko 2,5 tys. programistów, setki testerów i projektantów oprogramowania. Tak wynika z „Branżowego Bilansu Kapitału Ludzkiego w sektorze IT” przygotowanego przez PARP i Uniwersytet Jagielloński na bazie badania przeprowadzonego wśród 800 przedsiębiorców IT i ponad 800 studentów piątego roku z 50 najlepszych kierunków informatycznych z całej Polski.

Tymczasem, zgodnie z danymi Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, udostępnionymi na prośbę szkoły programowania online Kodilla.com, kierunki związane z informatyką rocznie kończy nie więcej niż 14 tys. studentów. Ten stan utrzymuje się niezmiennie od 2014 r. Aby podjąć próbę zapełnienia deficytu w branży IT pracownikami z dyplomem wyższej uczelni publicznej lub prywatnej, Kodilla.com szacuje, że każdego roku absolwentów musiałoby więc być przynajmniej o 10 tys. więcej.

Przeczytaj także:
Programowanie bez studiów?

Choć 90 proc. osób kandydujących do pracy w IT posiada wykształcenie wyższe, to zaledwie połowa (54 proc.) ukończyła kierunki techniczne, takie jak np. informatyka, robotyka czy automatyka – mówią z kolei dane międzynarodowej firmy rekrutacyjnej Randstad. Jednocześnie do pracodawców spływa coraz więcej zgłoszeń od absolwentów alternatywnych szkół, w tym bootcampów programistycznych. I jak okazuje się, brak ukończonych studiów technicznych wcale nie przekreśla ich szans na znalezienie posady jako specjalista IT. Magdalena Szabelska, team leader technologies w Randstad, wyjaśnia:

–  W naturalny sposób najbliżej do IT mają osoby, które ukończyły kierunki ścisłe: matematykę, fizykę czy ekonomię. Niemniej w branży coraz większe znaczenie zyskują umiejętności komunikacyjne czy interpersonalne, a to już domena humanistów. Dlatego pomimo braku dyplomu uczelni wyższej, jeżeli zainteresowani wykazują odpowiednią wiedzę IT, zdobytą nawet na kursach, studiach podyplomowych czy bootcampach programistycznych, są dla pracodawcy równie cenni, jak absolwenci kierunków informatycznych. Jak mantra powtarza się bowiem, że w IT najważniejsze są umiejętności, a dyplomy są dopiero na drugim miejscu – tłumaczy ekspertka.

Produkują setki “juniorów” bez doświadczenia?

Z danych Randstad wynika, że prawie 30 proc. kandydatów do pracy w IT to absolwenci różnorodnych kursów branżowych, w tym absolwenci szkół programowania (bootcampów programistycznych). Ciekawe wnioski płyną także z najnowszego raportu Stack Overflow, w którym o wykształcenie zapytano 90 tys. przedstawicieli świata IT. Jeszcze w 2015 r. udział w bootcampach deklarowało 3,5 proc. respondentów, w aktualnej edycji już 15,4 proc. To oznacza coraz bardziej wyraźną konkurencję dla uczelni wyższych, które, jak wynika z bilansu PARP, za słabo przygotowują do realnych wyzwań, jakie stawia rynek pracy, nie mówiąc już o wykształcaniu kompetencji do obejmowania odpowiedzialnych stanowisk.

Absolwentom kursów i bootcampów często zarzuca się brak umiejętności praktycznych i doświadczenia adekwatnego do pracy w IT. Tymczasem, jak pokazuje bilans PARP, to właśnie studenci tradycyjnych uczelni coraz częściej odstają od potrzeb rynku pracy. Studia to w dużej mierze teoria, w tym wykłady, które ze względu na swoją teoretyczność są traktowane jako jeden z najsłabszych elementów nauki na uczelniach. Bootcampy są natomiast nastawione na intensywny kurs praktyczny, dzięki któremu absolwenci od razu uczą się jak pracować w zespole i na projektach.

Teoria a praktyka

Niestety młodzi informatycy na studiach zwykle uczą się od teoretyków. Co więcej, z reguły nie prowadzą żadnej dodatkowej działalności, pozwalającej pozyskiwać wiedzę praktyczną i doświadczenie. Tylko 14 proc. z nich ma też styczność z bardzo ważnym w branży aspektem zarządzania zespołem. Na tym polu wygrywają absolwenci alternatywnych metod kształcenia. W możliwie krótkim czasie, liczonym w tygodniach, a nie latach, uczą się bowiem konkretnych umiejętności od praktykujących programistów, będących często właścicielami własnych biznesów. Może takie osoby podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie mogą pokazać dyplomu, za to mają pełne portfolio zrealizowanych zadań – tłumaczy Marcin Kosedowski, ekspert rynku szkoleniowego z Kodilla.com.

Jak czytamy w raporcie Randstad, z perspektywy pracodawców doświadczony programista powinien pochwalić się przede wszystkim praktycznymi umiejętnościami programowania, czyli najlepiej swoimi projektami. Mniej ważne jest, czy zrealizował je na studiach, czy pisząc w domu do szuflady.

Źródło: Kodilla.com

Polski menadżer nie wykorzystuje ogromnej części swojego potencjału. Jak pokazuje Raport o stanie inteligencji emocjonalnej w Polsce 2018, ponad połowa badanych ma inteligencję emocjonalną rozwiniętą na średnim lub niskim poziomie. Przekłada się to na gorsze wyniki, zwłaszcza w wymagających i stresujących pracach wykonywanych na stanowiskach kierowniczych.

„Rozwinięta inteligencja emocjonalna pomaga budować relacje biznesowe, zarządzać zespołem, szybko i trafnie odpowiadać na zmienne potrzeby klientów i partnerów.” – mówi Marzena Martyniak, założycielka Instytutu Rozwoju Emocji. „Nie zastępuje wiedzy merytorycznej, ale ją uzupełnia o całkiem inną jakość. Jest szczególnie ważna, ponieważ wpływa m.in. na kreatywność i rozwijanie swoich kompetencji.”

W wykonanych na początku tego roku badaniach udział wzięło 151 osób, 93 kobiety i 58 mężczyzn – właściciele firm, prezesi, dyrektorzy i przedstawiciele kadry kierowniczej. Zdolności postrzegania, rozumienia i wykorzystywania emocji w badaniach samoopisowych (w których badani sami deklarowali, w jakim stopniu rozwinięte mają poszczególne umiejętności) zostały zawyżone w co najmniej 30%. Największa różnica dotyczy zarządzania emocjami – aż 50% badanych uznało, że ma je rozwinięte w wyższym stopniu niż faktyczny. Nikt z badanych nie wykazywał cech wysoko rozwiniętego rozumienia ani zarządzania emocjami, w większości oscylując w średnim zakresie (odpowiednio w 75% i 66%). W badaniach wykorzystane zostały trzy rodzaje testów: MSCEIT, Schutee i Trait Meta-Mood Scale, które mierzyły postrzeganie, wspomaganie, rozumienie i zarządzanie emocjami.

Przeczytaj także:

Nieznajomość zagadnienia jest jedną z przyczyn zawyżania swoich umiejętności w badaniach samoopisowych. „Często barierą w prawidłowej ocenie jest samo rozumienie, czym jest i jak objawia się wysoko lub nisko rozwinięta inteligencja emocjonalna. Skoro potrafimy odnaleźć się zarówno w stresujących jak i spokojnych warunkach panujących w miejscu pracy, uznajemy, że dobrze radzimy sobie z emocjami. Tymczasem okazuje się, że reakcje emocjonalne są nieadekwatne do sytuacji – pracownik tłumi wściekłość, radosne pobudzenie uniemożliwia mu skupienie się na zadaniach lub zbyt wyciszony nie umie wynegocjować korzystnych warunków podczas ważnego spotkania. Trzeba też uświadomić sobie, że inteligencja emocjonalna to nie jest jedna konkretna zdolność, a składają się na nią różne umiejętności, kształtowane na różne sposoby.” – wyjaśnia Marzena Martyniak.

Pracę nad rozwojem inteligencji emocjonalnej można rozpocząć w każdym wieku, wykonując regularną pracę, na przykład w formie krótkich, codziennych ćwiczeń. Pomimo, że inteligencja emocjonalna jest rzadko wymieniana w CV pracownika jako ciężko mierzalna i trudna do udowodnienia w procesie rekrutacyjnym, umiejętność wchodzenia w odpowiedni nastrój przekłada się na wyniki zawodowe. Ponadto pomaga skupić się na zadaniach do wykonania, zbieraniu informacji i wykorzystywaniu ich do rozwiązywania problemów. Z kolei sprawne zarządzanie emocjami pomaga podchodzić do wyzwań w wyważony sposób, minimalizuje impulsywne działania, ale nie blokuje odbioru zewnętrznych bodźców. O ile wysoko rozwiniętą umiejętność postrzegania emocji posiada 11% badanych, a ich wykorzystywanie 4%, rozumienie i zarządzanie były na zdecydowanie niższym poziomie. Co czwarty badany wykazywał niskie rozumienie emocji, a co trzeci – zarządzanie nimi. Wszystkie te umiejętności są szczególnie ważne w branżach uzależnionych od klientów, w których pracownicy wszystkich szczebli muszą wykazać się szybkim i skutecznym zrozumieniem i odpowiedzią na ich potrzeby. Niezbędna jest również w procesach adaptacyjnych – co jest szczególnie istotne we współczesnym, szybko zmieniającym się środowisku zawodowym, międzynarodowych korporacjach i zawodach, w których od pracowników wymaga się nieustannego rozwoju i rozszerzania kompetencji.

Źródło: Instytut Rozwoju Emocji

Eksperci

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

Jak jest dobrze, to trzeba korzystać

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozy...

Grejner – Co się porobiło – bitcoin oazą stabilności

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej, globalne spowolnienie gospodarcze, brexit, negocjacje handlow...

AKTUALNOŚCI

Kolejna fala cyfrowej transformacji przed nami

Według IDC globalne inwestycje w technologie i usługi umożliwiające cyfrową transformację rosną w dw...

Bez rozbudowanej sieci światłowodowej nie wykorzystamy pełnego potencjału technologii 5G

Wyścig kto pierwszy udostępni powszechnie infrastrukturę 5G trwa. Wizja zawrotnych prędkości stosowa...

Hipermarket czy osiedlowy sklep – gdzie kupują Polacy?

Wszelkie zmiany w branży powierzchni handlowych są bardzo istotne z perspektywy firm, które chcą w n...

Przepływ danych nieosobowych – co zmieni „nowe” RODO?

Wsparcie rozwoju gospodarki oraz nowoczesnych technologii opartych na danych i ich przepływie to jed...

Przejściowe załamanie wzrostu sprzedaży detalicznej

Dane GUS, sygnalizujące wzrost sprzedaży detalicznej w marcu o zaledwie 3,1 proc., na pierwszy rzut ...