poniedziałek, Maj 27, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Maj 10

Dzienne archiwaMaj 10, 2019

Proces rekrutacyjny to bardzo specyficzna forma relacji pomiędzy osobą, która stara się o zatrudnienie, a reprezentantami potencjalnego pracodawcy. Niestety, zdarza się, że rekruterzy podchodzą do kandydatów „taśmowo” i nawet jeśli nie naruszają prawa, to czasem przekraczają granice zachowań, które można uznać za etyczne.

Proces rekrutacji powinien stanowić pierwszy etap budowania pozytywnego wizerunku pracodawcy. Dla firmy poszukującej pracowników jest to szansa na pokazanie organizacji od dobrej strony, a poniekąd także na reklamę wśród kandydatów do pracy. Osoba, która będzie miała poczucie, że potraktowano ją z szacunkiem, poświęcając jej czas i udzielając potrzebnych informacji na każdym etapie procesu, będzie miała zapewne znacznie lepsze zdanie o danej firmie niż ktoś, kto poczuł się np. zlekceważony. I to niezależnie od wyników rekrutacji.

Rekrutacja buduje wizerunek pracodawcy

Niestety, dość często zdarza się, że ta szansa zostaje zaprzepaszczona. Sprzeczne wymagania w ogłoszeniu o pracy, trudności z uzyskaniem konkretnych informacji, gdy kandydat zdecyduje się na kontakt telefoniczny w sprawie oferty, brak możliwości uzyskania tak kluczowego dla potencjalnego pracownika parametru, jak choćby przybliżone wynagrodzenie za pracę, czy w końcu brak informacji zwrotnej po zakończonej rekrutacji – wszystko to może zmienić początkową sympatię wobec rekrutującej firmy, w zniechęcenie, żal, poczucie lekceważenia. Najczęściej nie taka była wola działu HR lub agencji rekrutacyjnej – po prostu, tak wyszło, ktoś nie pomyślał, a ktoś inny nie przewidział konsekwencji pewnych zachowań.

Zobacz także, jak niekorzystny wizerunek przedsiębiorstwa w Internecie może wpłynąć na wyniki finansowe firmy:

– Pozyskiwaniem pracowników i rekrutacją zajmuję się już ponad 25 lat i dla mnie „byle jakie” traktowanie kandydatów wciąż pozostaje największym problemem. W Polsce spotkania rekrutacyjne często realizowane są w wielkim pośpiechu przez nieprzygotowanych rekruterów. A warto pamiętać, że dzisiaj nawet jedno fatalnie przeprowadzone spotkanie rekrutacyjne może mieć wpływ na wizerunek firmy – mówi Jarosław Marciniak, konsultant oraz autor szkoleń z zakresu etycznych aspektów rekrutacji w firmie Effect Group.

Cienka granica dyskryminacji

Zadaniem rekrutera jest znalezienie dla swojego pracodawcy bądź klienta najlepszych kandydatów na dane stanowisko. Pierwszym elementem branym przez niego pod uwagę jest cel biznesowy, a więc to, jakie cechy i umiejętności powinna mieć dana osoba, aby można ją było uznać za najbardziej odpowiednią do konkretnej pracy.

Tutaj jednak do gry wkraczają przepisy prawa, które nie pozwalają na zupełnie dowolne kreowanie procesu rektutacji. Np. podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie można zadawać takich pytań, które mogłyby zostać uznane za wyraz dyskryminacji.

Zasadniczo więc nie można pytań o wiarę, wyznanie czy też kwestie światopoglądowe. Ale uwaga – nie są to zastrzeżenia bezwzględne. W pewnych sytuacjach można je zadać, chociaż trzeba wykazać związek danej kwestii z pracą na danym stanowisku.

– W przypadku starania się o pracę w organizacjach kościelnych lub związkach wyznaniowych, pytanie o wyznanie może być uzasadnione – przyznaje Jarosław Marciniak. – Nie jest natomiast etyczne przeszukiwanie prywatnych kont kandydatów w mediach społecznościowych i pozyskiwanie w taki sposób informacji o ich życiu prywatnym czy o przejawianych na co dzień postawach – podkreśla ekspert.

Zobacz też:

Za młodzi, za starzy…

W praktyce poważnym problemem w Polsce pozostaje dyskryminacja ze względu na wiek. W ostatnich latach w mediach oraz w środowisku osób odpowiedzialnych za rekrutacje dość dużo mówiło się o korzyściach z zatrudniania osób w wieku 50+, o ich dużym potencjale i pozytywnym wpływie na środowisko pracy, co spowodowało, że problem ten jest mniejszy niż jeszcze kilkanaście lat temu. Dzisiaj dla wielu pracodawców osoby w średnim wieku stanowią najlepszą kategorię wiekową, biorąc pod uwagę doświadczenie i szeroko rozumiane kompetencje.

Ale to nie znaczy, że stereotypy zniknęły. Obecnie jednak zaczęły przybierać na sile wobec ludzi młodych, dopiero wchodzących na rynek pracy. Często z góry przyjmuje się, że młody kandydat będzie roszczeniowy, leniwy, albo „na pewno sobie nie poradzi”, co również prowadzi do dyskryminacji. „Straszenie” w mediach pokoleniem Millenialsów i kolejnych generacji określanych rozmaitymi nazwami spowodowało, że niektórzy pracodawcy zaczęli unikać zatrudniania pracowników młodych. Warto jednak mieć świadomość, że odrzucanie kandydatów wyłącznie z powodu metryki jest zarówno nieetyczne, jak i niezgodne z prawem.

Wątpliwości etyczne mogą pojawiać się za każdym razem, gdy rekruter bierze pod uwagę inne cechy niż wykształcenie i doświadczenie kandydata. Na przykład w wielu ofertach pracy wymagana jest „miła aparycja”, a CV powinno zawierać zdjęcie. Może to sugerować, że oceniany będzie także wygląd kandydata. Przyjmuje się, że o ile rekrutacja dotyczy pracy w charakterze modela/modelki lub aktora/aktorki, wówczas cechy fizyczne mogą być brane pod uwagę, ponieważ mają bezpośredni związek z wykonywaną pracą. W każdym innym przypadku pracodawca powinien wykazać się dużą ostrożnością w kwestii ustalania jakichkolwiek wymagań nawiązujących do wyglądu kandydatów. Wątpliwe jest np. ocenianie wyglądu sprzedawców, pomimo że istnieje prawdopodobieństwo, że atrakcyjność handlowca może mieć wpływ na wyniki sprzedaży.

– W tego typu sprawach istotne jest, jakiego rodzaju wymogi i standardy w tym zakresie przewidują zasady obowiązujące u danego pracodawcy. Opierając się na tych wytycznych można kształtować praktykę rekrutacji, ale wymagana jest szczególna ostrożność. Każde ograniczenie dotyczące kandydatów musi mieć realne, biznesowe uzasadnienie, jednocześnie ściśle związane z charakterystyką procesu pracy na danym stanowisku – mówi trener Effect Group.

Zobacz także:

Polecaj, zamiast podbierać

Nad etyką można się zastanawiać także w kontekście samego pozyskiwania kandydatów do pracy. Istnieją w Polsce firmy, które same siebie określają jako agencje „headhunterskie”, a przecież sytuacje, w których najlepsi pracownicy z jednego przedsiębiorstwa są „podbierani” przez konkurentów, trudno uznać za etyczne. Z drugiej strony, sytuacji konkurowania o najlepszych pracowników trudno uniknąć. Firmy same jednak znalazły sposoby, by się przed tym bronić. Temu właśnie służą przemyślane kontrakty związane z zatrudnieniem, zawierające zapisy o zakazie konkurencji. Takie działania pozwalają zminimalizować prawdopodobieństwo i negatywne skutkidziałania „łowców głów”.

Innym sposobem pozyskiwania najlepszych kandydatów, który także wzbudza czasem kontrowersje, jest zatrudnianie osób „z polecenia”. Zdarza się, że pracodawcy płacą nawet kilka tysięcy złotym tym spośród swoich pracowników, którzy przyprowadzą do firmy dobrych kandydatów. 

– Jest to świetny sposób na pozyskiwanie pracowników na trudnym rynku pracy, szczególnie w sytuacji, w której określonych kompetencji na tym rynku brakuje – mówi Jarosław Marciniak. – Programy poleceń (jawne i formalnie określone) są jakościowo czymś zupełnie innym niż zatrudnianie „przyjaciół i znajomych królika”, które kojarzy się z nepotyzmem i układami – podkreśla.

Po pierwsze – większa świadomość

Tym, co można zrobić, aby firmy rekrutowały w sposób bardziej etyczny, a następnie dbały o właściwe zachowania wobec zatrudnionych osób, jest podnoszenie świadomości – zarówno wśród osób bezpośrednio odpowiedzialnych za rekrutację, jak i wśród menedżerów. Do tego potrzebna jest także świadomość zagrożeń związanych z nieprzestrzeganiem etyki i prawa (np. wspomniana utrata reputacji).

O odpowiednią wiedzę możemy zadbać poprzez szkolenia, ale wdrożenie wyniesionej z nich wiedzy będzie już wymagało dobrej woli ze strony kadry zarządzającej oraz wprowadzenia (a potem przestrzegania) procedur, które z etyki uczynią obowiązujący w firmie standard. Tego typu podejście z pewnością jednak przyniesie pozytywne korzyści – tak kandydatom, pracownikom, jak i całej organizacji pracodawcy.

Źródło: Effect Group

Pracownicze Plany Kapitałowe mają zachęcić Polaków do regularnego, długoterminowego oszczędzania. Żeby tak się stało działy HR muszą już teraz odpowiednio przygotować się do wdrożenia programu. Według badania Nationale-Nederlanden „PPK oczami Polaków” jedynie 34 proc. pracowników firm 250+ potwierdza, że w jego firmie prowadzone są przygotowania do programu.

Dlatego ważne jest, aby dobrze przygotować się do praktycznego wprowadzenia PPK w firmie. Wdrożenie Pracowniczych Planów Kapitałowych będzie także tematem kilku sesji podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2019, który rozpoczyna się w poniedziałek w Katowicach.

Pracownicze Plany Kapitałowe w przedsiębiorstwie – co warto wiedzieć?

Operacyjne wdrożenie i prowadzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych to wyzwanie, z jakim w najbliższym czasie muszą zmierzyć się pracodawcy. Odpowiednie przygotowanie i zaplanowanie działań pozwoli bezpiecznie i efektywnie przeprowadzić ten proces. Pracodawcy będą pełnić kluczową rolę w procesie wprowadzania oraz realizacji PPK. Powodzenie programu będzie zależało od zaangażowania firm w wybór instytucji finansowej zarządzającej aktywami w ramach PPK, a także polityki informacyjnej firmy. Przygotowania do wdrożenia PPK warto uporządkować i podzielić na kilka etapów.

Zobacz też:

Czy PPK nas dotyczy?

Zanim firma zacznie analizować możliwości i wyzwania związane z wprowadzeniem PPK, musi odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytanie czy w jej przypadku wprowadzenie PPK jest zasadne. Od 1 lipca program zacznie obligatoryjnie obowiązywać w firmach, które 31 grudnia 2018 r. zatrudniały minimum 250 osób. Aby firma była zwolniona z obowiązku utworzenia i prowadzenia PPK, musi mieć wdrożone Pracownicze Plany Emerytalne (PPE) spełniające określone kryteria.

  1. Ustalenie zasad, analiza i wybór instytucji finansowej

Firmy przystępujące do PPK powinny rozpocząć przygotowania od analizy budżetu firmy i jej możliwości pod kątem prowadzenia programu. Wiąże się to nie tylko z koniecznością przeznaczenia części funduszy na wpłaty podstawowe. Pracodawcy muszą wziąć pod uwagę także koszty technologicznego wdrożenia i obsługi PPK w firmie, na przykład: zmiany deweloperskie w systemie kadrowo-płacowym, zaangażowanie pracowników w projekt wdrożenia czy ewentualne zatrudnienie nowych osób do obsługi systemu. Zbadanie możliwości finansowych pozwoli również podjąć decyzję, czy firma będzie w jakikolwiek sposób uczestniczyć również w dobrowolnych wpłatach dodatkowych.

Należy również określić zasady wyboru instytucji finansowej do prowadzenia PPK. – Warto wziąć pod uwagę nie tylko kryteria ustawowe. Możemy wyróżnić dwa rodzaje czynników decydujących o wyborze instytucji finansowych: związane z doświadczeniem firmy i dotychczasową efektywnością w zarządzaniu funduszami, a także związane z ofertą instytucji, na przykład wysokością opłat za zarządzanie czy zakresem wsparcia operacyjnego podczas wdrażania PPK – mówi Grzegorz Chłopek, prezes Nationale-Nederlanden PTE.

Konsultacje z pracownikami

Ustawa o Pracowniczych Planach Kapitałowych zobowiązuje pracodawców do wybrania instytucji finansowej w porozumieniu ze związkami zawodowymi lub grupą przedstawicieli pracowników. Przed rozpoczęciem rozmów, warto przygotować dla pracowników informacje, wyjaśniające na czym polega program i co z niego wynika dla pracownika. Wybór instytucji finansowej zależy od konsensusu z pracownikami. Jeśli nie dojdzie do niego do 25 września br., to ustawowo pracodawca sam musi podjąć decyzję o wyborze firmy. Wybór instytucji, finalizowany jest zawarciem umów regulujących funkcjonowanie PPK. Termin zawarcia umowy o zarządzanie PPK to 25 października 2019 r., a umowy o prowadzenie PPK – 12 listopada 2019 r.

Komunikacja wewnętrzna i zewnętrzna

Obecnie 42 proc. pracowników firm zatrudniających powyżej 250 osób deklaruje, że słyszało o Pracowniczych Planach Kapitałowych. Jedynie 1/3 respondentów badania Nationale-Nederlanden potwierdza działania firmy związane z wdrożeniem programu. Połowa badanych nie wie, czy w jego organizacji są prowadzone przygotowania do PPK. Przejrzysta i prosta komunikacja na temat zasad funkcjonowania programu i wybranej instytucji finansowej przyczyni się do większej partycypacji pracowników w programie. Będzie również wspierać budowanie pozytywnego wizerunku pracodawcy. W przyszłościPracownicze Plany Kapitałowe mogą być traktowane jako dodatkowy benefit, którym firmy będą przyciągać najlepszych pracowników. Firmy mogą posłużyć się różnymi materiałami, na przykład: mailingiem, infografikami, treściami do intranetu czy animacjami video.

Dostosowanie systemów i obsługa powdrożeniowa

Następnie firmy staną przed wyzwaniem implementacji zmian technologicznych. Wymaga ona oddelegowania osób, które będą odpowiadać za prowadzenie PPK, dostosowania systemu kadrowo-płacowego funkcjonującego w organizacji, a także opracowania wzorów deklaracji papierowych, do których obliguje ustawa.

Ostatnim etapem wdrażania PPK jest obsługa systemu przez pracowników działu HR. Do pierwszych zadań należy zebranie pisemnych deklaracji o rezygnacji od osób do 55. roku życia, a także zgłaszana chęć przystąpienia do PPK zatrudnionych w wieku powyżej 55 lat. Po zewidencjonowaniu wszystkich uczestników programu nadchodzi czas na naliczenie pierwszych wpłat. Jeżeli po zawarciu umowy o prowadzenie PPK wynagrodzenie zostanie wypłacone w listopadzie, wpłaty do PPK będą dokonywane od grudnia 2019 r. (najpóźniej w dniu 15 grudnia 2019 r.). Jeżeli zaś pierwsze wynagrodzenie po zawarciu umowy o prowadzenie PPK zostanie wypłacone w grudniu, termin dokonania wpłat do PPK zostanie przesunięty o miesiąc.

Mat. prasowy

Już w niedalekiej przyszłości drony i autonomiczne samochody mogą odgrywać ważną rolę w dostarczaniu przesyłek. Ale zanim w transporcie i logistyce nastąpią tak spektakularne zmiany, po drodze jest jeszcze wiele kroków pośrednich, które trzeba wykonać. Są one związane np. z bardziej racjonalnym zarządzaniem zapasami, doskonalszym oprogramowaniem i ekologią.

Jeśli przyjrzymy się innowacyjnym wizjom dotyczącym biznesu przyszłości, dostrzeżemy, że mnóstwo z nich dotyczy tematów logistyki, transportu i obszarów pokrewnych. Sama tylko firma Amazon, w jednym roku złożyła ponad 78 wniosków patentowych dotyczących logistyki. To dobrze obrazuje, że przedsiębiorstwa, które próbują wybiegać w przyszłość i unowocześniać gospodarkę, koncentrują się dziś właśnie na udoskonaleniu procesów przepływu towarów.

Przepływ towarów usprawniony?

Dzieje się tak dlatego, że w coraz większej masie produktów zamawianych coraz częściej i przez coraz większe rzesze klientów, konieczne jest wypracowanie nowych rozwiązań, które pozwolą na szybkie, terminowe i tanie dostawy pomimo zakorkowanych dróg i przepełnionych magazynów. Jednocześnie ważne jest działanie bardziej racjonalne z ekologicznego punktu widzenia – tak aby zmniejszyć negatywny wpływ logistyki na środowisko.

Zobacz też jak ważna jest ochrona wizerunku w firmie:

Jednak droga, na końcu której z dzisiejszej perspektywy widzimy drony i autonomiczne samochody, nie jest wcale krótka. Zanim do domów będą przylatywały drony, a do paczkomatów produkty będą dowożone przez elektryczne pojazdy autonomiczne, trzeba np. precyzyjniej zaplanować zapasy, by nie marnować cennej przestrzeni oraz dokonywać bardziej ekologicznych wyborów. Niektóre z tych zmian zachodzą już obecnie. Są równie ważne jak drony, ale mniej spektakularne. I dlatego tak często ich nie dostrzegamy.

Od robotów po drukowanie produktów

Jedną z nowości, którą spotkamy w magazynach największych światowych dystrybutorów (m.in. w polskim centrum dystrybucyjnym Amazona) są roboty, które transportują całe półki z produktami. Pojedyncze urządzenie ma zaledwie 30 cm wysokości i ponad metr szerokości. Waży 132 kilogramy, ale może podnieść regał ważący ok. 340 kg. Pojazdy mogą rozwijać prędkość do 6 km/h, co pozwala znacznie usprawnić pracę. Pracownik, kompletując paczki, nie musi już samodzielnie szukać produktów. Pod jego stanowisko podjeżdża „jeździk” z regałem, z którego można wypakować potrzebny towar. Takie rozwiązanie pozwala magazynować o 50% więcej artykułów niż w tradycyjnym systemie.

Inny – obok automatyzacji – wyraźny trend w logistyce wiąże się z ekologią. W holenderskim Tilburgu powstaje centrum dystrybucyjne, które uzyskało 98,48% punktów na skali energooszczędności i zrównoważonego rozwoju. Udało się to osiągnąć m.in. dzięki ograniczeniu zużycia energii (pomógł w tym kształt budynku oraz izolacja fasad i dachów), a także za sprawą wykorzystywana w jak największym stopniu odnawialnych źródeł energii – wiatru, wody i słońca. W przypadku, gdy całkowite zaspokojenie potrzeb energetycznych z odnawialnych źródeł energii nie będzie możliwe, wykorzystywane będą paliwa kopalniane. Ale dzięki odpowiednim pompom ciepła i ograniczeniu długości przewodów w systemach grzewczych i wentylacyjnych, powinno udać się zapobiec niepotrzebnej utracie energii.

Kolejna kwestia to rezygnacja z zapasów w każdej sytuacji, gdy jest to możliwe. A możliwości są coraz większe dzięki technologii druku 3D. Coraz częściej klienci mogą przesyłać przez internet projekty 3D zamawianych produktów, wybierać materiały i kolorystykę, a następnie otrzymać spersonalizowany towar. Dzięki „drukowaniu” produktów pod konkretne zamówienie, łańcuch dostaw zostanie uproszczony do minimum. 

Wzrost popytu na usługi druku 3D zauważalny jest we wszystkich gałęziach produkcji. Obecnie dotyczy to w szczególności części zamiennych do maszyn oraz innych, trudno dostępnych elementów. Do druku 3D wykorzystuje się m.in. tworzywa sztuczne, aluminium i stal nierdzewną, a w przyszłości możliwe będzie także drukowanie produktów z tytanu oraz kombinacji różnych materiałów.

Na początek – mniej marnotrawstwa

Stosowanie nowych technologii wymaga poważnych nakładów na inwestycje. Nie jest jednak tak, że bardziej ekologiczne i oszczędne gospodarowanie zapasami możliwe jest tylko wtedy, gdy dysponujemy najnowocześniejszymi urządzeniami. Właściwie o automatyzacji warto pomyśleć dopiero później, np. gdy firma pozbędzie się już zbędnych zapasów, a w kwestii ekologii osiągnie naprawdę wysoki poziom. Aby do tego doprowadzić, warto najpierw uporządkować logistykę i przedsięwziąć kroki, które wcale nie muszą być kosztowne.

– Stare powiedzenie mówi, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Nie inaczej jest z logistyką. Lepiej unikać kosztów niż je ciąć – mówi Urszula Rąbkowska z XBS Group. – Do często pojawiających się kosztów, którym można zapobiegać, należy przechowywanie i transport przesyłek nadgabarytowych. Często dotyczy to ekspozytorów sklepowych i innych materiałów POS, które można zaprojektować tak, by były łatwe do złożenia i przewiezienia. Niestety, często nie myśli się o tym na etapie projektowania – zauważa.

Niepotrzebne koszty bywają spowodowane także nadwyżkami zamawianych ilości towaru, czy też zbyt czasochłonną obsługa całego procesu zamawiania i dystrybucji. Można temu zapobiegać, np. konsolidując przesyłki, minimalizując liczbę paczek niestandardowych, czy też stosując nowoczesne oprogramowanie, które zbiera dużą ilość danych o towarach, zapasach i zapotrzebowaniu w jednym i wygodnym systemie. Oszczędności, jakie można uzyskać, nie są symboliczne. Zdarza się, że można je obniżyć nawet o kilkadziesiąt procent!

– Gdy jeden z klientów skarżył się na wysokie koszty składowania u swojego operatora logistycznego, przeanalizowaliśmy typy przechowywanych materiałów. Następnie dopasowaliśmy różne formy składowania do poszczególnych gabarytów i na tej podstawie zaproponowaliśmy różne wysokości palet oraz składowanie na półkach. W efekcie koszty magazynowania udało się obniżyć o 23% – mówi Urszula Rąbkowska.

W innym przypadku, opakowania 28 stojaków ekspozycyjnych zmniejszono tak, aby odpowiadały wymiarom standardowej paczki. Dzięki temu koszty logistyki ekspozytorów zostały obniżone o 80%, a koszty magazynowania – o 30%.

Więcej ekologii – niższe koszty

Okazuje się, że pozytywną konsekwencją świadomego podejścia do logistyki są zarówno niższe koszty, jak i mniejsze obciążenia dla środowiska. W tym przypadku korzyści mogą więc być podwójne.

Dobrze obrazuje to akcja „Wiosenne porządki” przeprowadzona dla jednego z klientów XBS. W ramach tego projektu zutylizowano 10 ton niewykorzystanych materiałów POS. W sumie aż 50 palet (po 200 kg każda) zawierało niepotrzebne materiały. Klient ponosił więc koszty ich transportu, a następnie przechowywania, pomimo, że z nich nie korzystał. Dalsze utrzymywanie tych zapasów generowałoby kolejne wydatki. Tymczasem koszt zniszczenia materiałów stanowił zaledwie 11% wszystkich opłat związanych z ich obsługą. Warto zauważyć, że jeszcze większe korzyści przyniosłoby wcześniejsze podjęcie decyzji o likwidacji zalegających materiałów lub zamówienie takich ekspozytorów, które po niewielkich modyfikacjach byłyby wykorzystywane  wielokrotnie, podczas różnych akcji.

– Posiadamy know-how, które pozwala nam eko-optymalizować łańcuch dostaw, szczególnie w zakresie materiałów POS. Zdarza się, że współpracujemy z klientami już na poziomie projektowania ekspozytorów. Poza tym wykonujemy audyty dot. eko-optymalizacji oraz przygotowujemy kwartalne raporty dotyczące procesów poszczególnych klientów. Dzięki temu pomagamy im obniżać koszty, a przy tym unikać marnotrawstwa – mówi Urszula Rąbkowska.

Zanim wypuścimy drony

Możliwe, że już wkrótce przesyłki będą dostarczane do klientów za pośrednictwem dronów, a same drony będą lądowały w specjalnych wieżach, będących wielopoziomowymi lądowiskami dla latających robotów-kurierów. Zaawansowane są też prace nad pojazdami autonomicznymi – w Kalifornii pojazdy tego typu już zostały zalegalizowane. Jest więc kwestią czasu, kiedy doczekamy się bezzałogowego auta kurierskiego.

W pogoni za nowoczesnością nie zapominajmy jednak, że roboty, drony i inne automaty sprawdzą się dopiero tam, gdzie będzie panował idealny porządek, kontrolowany z wykorzystaniem sprawnych narzędzi informatycznych. Wcześniej więc trzeba zadbać o odpowiednie zapasy magazynowe, sprawny przepływ informacji za pośrednictwem rozwiniętego oprogramowania, a nawet o takie „drobiazgi” jak wystandaryzowanie paczek. Dopiero gdy odrobimy wszystkie lekcje z eko-optymalizacji, możemy wpuścić do naszego świata „inteligentne” drony. W innym przypadku, wywołałyby tylko chaos.

Źródło: XBS Group

Budowa domu – inwestycja na długie lata

Budowa domu to dla wielu największa inwestycja w życiu, w związku z tym jest to bardzo stresująca a sytuacja. Musimy nie tylko przejmować się zobowiązaniami finansowymi ale także tym czy wynajęta przez nas ekipa budowlana rzetelnie spełni swoje zadania związane z wybudowaniem dla nas wymarzonego domu. Zakładamy, że budynek będzie służył nam oraz naszej rodzinie przez długie lata, aby tak się stało do wybudowania domu należy użyć trwałych materiałów a firma budowlana powinna wiedzieć co robi – posiadać doświadczenie w branży oraz niezbędną wiedzę. Niestety częste błędy popełniane przy budowie domu mogą skutecznie pokrzyżować plany. 

Błędy popełniane przy budowie domu – top 3 najgorszych błędów

Już na samym początku ekipa budowlana może popełnić błąd. O czym mowa? O prawidłowym wytyczeniu budynku. Jeżeli wykop fundamentów nie zostanie dokładnie sprawdzony i porówany do reperów naniesionych przez geodetę,  przed zalaniem go betonem czekają nas komplikacje a projekt wymagać będzie zmian.  Błędy popełniane przy budowie domu tyczą się także braku zabezpieczenia budowli przed wilgocią jaką daje gleba. Hydroizolacja pionowa oraz pozioma to nasz sposób na odpowiednią izolację ścian. Ostatni aczkolwiek równie ważny błąd to prace wykończeniowe związane ze stolarką okienną drzwiową. Budowlańcy zapominają o odpowiedniej izolacji oraz faktem, iż na delikatne okna konstrukcja może oddziaływać z za mocną siłą. 

Źródło: tadex

Przed nami Eurowybory do Europarlamentu. Z tej okazji już 15 maja, w sali plenarnej PE, w Brukseli, od 21.00 do 22.30 trwać będzie „Debata kandydatów na stanowisko Przewodniczącego Komisji Europejskiej – Wybory Europejskie 2019”.

Debata ta będzie jedyną, która zgromadzi wszystkich głównych kandydatów na stanowisko kolejnego Przewodniczącego Komisji Europejskiej (wymienionych poniżej w kolejności wystąpień inauguracyjnych określonych w wyniku losowania 4 kwietnia):

  1. Nico CUÉ, Lewica Europejska (EL)
  2. Ska KELLER, Europejska Partia Zielonych (EGP)
  3. Jan ZAHRADIL, Porozumienie Konserwatystów i Reformatorów w Europie (ACRE)
  4. Margrethe VESTAGER, Porozumienie Liberałów i Demokratów w Europie (ALDE)
  5. Manfred WEBER, Europejska Partia Ludowa (EPP)
  6. Frans TIMMERMANS, Partia Europejskich Socjalistów (PES)

Moderacja debaty

Odpowiedzialność redakcyjna za debatę spoczywa na Eurowizji. Debata ma koncentrować się na trzech tematach „Moja Europa: co mi daje?”, „Środowisko” i „Nasze wartości i świat”.

Debatę moderować będzie troje dziennikarzy, wybranych przez Eurowizję: Emilie Tran Nguyen z France Télévisions oraz Markus Preiss z ARD Germany, będą na scenie, podczas gdy fińska dziennikarka Annastiina Heikkilä z YLE będzie uzupełniać dyskusję o opinie uzyskane z mediów społecznościowych.

Dzięki nowoczesnym technologiom zakupy stają się coraz łatwiejsze. Sieć MediaMarkt uruchomiła właśnie wirtualnego asystenta, który ułatwia wyszukiwanie sklepów sieci, informacji o produktach czy procesie zakupowym. MediaMarkt jest pierwszym dystrybutorem elektroniki użytkowej w Polsce, który wdraża głosowego Asystenta Google.

Popularna sieć MediaMarkt na co dzień dba o komfort zakupów. Tym razem nowym udogodnieniem dla osób poszukujących nowoczesnych urządzeń jest elektroniczny asystent. Umożliwia on szybkie uzyskanie informacji na temat oferty i zakupów w tej sieci.

Z jego pomocy może skorzystać każdy, kto na swoim mobilnym urządzeniu posiada aplikację Asystent Google. Wystarczy dać polecenie: „Porozmawiaj z MediaMarkt”, a następnie zapytać o interesujące nas informacje.

W wyniku postępującej digitalizacji życia zmienia się nie tylko sposób codziennej komunikacji, ale również zawierania transakcji. Jako lider innowacji na rynku dystrybucji elektroniki użytkowej chętnie sięgamy po nowoczesne technologie, żeby jak najlepiej odpowiadać na potrzeby konsumentów. Dzięki głosowemu Asystentowi Google będziemy stale dostępni dla naszych klientów, a tym samym usprawnimy cały proces zakupowy. – mówi Paweł Kuźma, E-Commerce Director MediaMarktSaturn Polska.

Przeczytaj także:

W trwającej obecnie pierwszej fazie wdrożenia, Asystent przeszukuje wyłącznie asortyment z kategorii smartfony, jednak potrafi również odpowiedzieć na proste pytania dotyczące procesu zakupowego, np.: Gdzie jest najbliższy sklep? Kiedy mogę spodziewać się dostawy? Kiedy otrzymam zwrot pieniędzy? Zgubiłem paragon, gdzie dostanę duplikat?

Technologia ta ma ogromny potencjał rozwoju, dlatego sieć MediaMarkt będzie rozszerzała zakres wsparcia klientów przez inteligentnego Asystenta. W kolejnym etapie planowane jest uruchomienie funkcji sprawdzenia statusu zamówienia, przeszukiwania kolejnych kategorii produktowych i odpowiedzi na szerszy zakres pytań klientów.

MediaMarkt jest pierwszą w Polsce siecią z elektroniką użytkową, która wdrożyła Asystenta Google.

Źródło: MediaMarktSaturn Polska

Ponad połowa polskich internautów przyznaje, że w ostatnich miesiącach zetknęła się z manipulacją lub dezinformacją, a 35 proc. ze sfałszowanymi informacjami w sieci spotyka się raz w tygodniu lub częściej – wynika z raportu NASK. Minister cyfryzacji Marek Zagórski liczy, że Polacy „nie dadzą” się dezinformacji przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Ponad połowa polskich internautów przyznaje, że w ostatnich miesiącach zetknęła się z manipulacją lub dezinformacją, a 35 proc. Polaków ze sfałszowanymi informacjami w sieci spotyka się raz w tygodniu lub częściej. Przy czym aż 19 proc. wprost twierdzi, że nie sprawdza wiarygodności internetowych informacji, ani ich źródeł – wynika z nowych badań, przeprowadzonych przez Pracownię Badań Społecznych NASK.

Badacze pytali Polaków o ich opinie i obserwacje, dotyczące działań dezinformacyjnych w sieci. Wyniki pokazują, że nieprawdziwe lub zmanipulowane informacje występują powszechnie. Codziennie styka się z nimi 8,3 proc. ankietowanych, kilka razy w tygodniu 15,6 proc., raz w tygodniu – 11,1 proc.. Tylko 2,3 proc. respondentów wybrało odpowiedź „nigdy”.

Obecny na prezentacji raportu minister cyfryzacji Marek Zagórski wyraził nadzieję, że Polscy „nie dadzą” się dezinformacji przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. „Te badania, które pokazał NASK nie są optymistyczne. Nie są też niespodzianką – mamy świadomość tego, że nie jest najlepiej, jeśli chodzi o umiejętność rozpoznawania treści, ich identyfikowania i analizowania” – mówił Zagórski.

Przeczytaj także:

Minister cyfryzacji podkreślił, że najlepszą metodą walki z dezinformacją jest edukacja. „To nie jest kwestia cyfrowa, to kwestia rozumienia tekstów, to zjawisko wtórnego analfabetyzmu. To edukacja u podstaw, która później przekłada się także na kompetencje cyfrowe” – mówił.

Z raportu NASK wynika, że najczęstszym rodzajem dezinformacji, z jakim spotykają się Polacy, to fake news (29,9 proc.). Respondenci wymieniają też trolling (15,6 proc.), działania przez fałszywe konta, np. na portalach społecznościowych (14,9 proc.) i zmanipulowane zdjęcia (8,3 proc.).

Wśród miejsc, w których manipulacja i dezinformacja występuje, wymieniane są najczęściej portale informacyjne (wskazało je 46,1 proc. badanych), strony o tematyce politycznej na Facebooku (39,5 proc.) oraz fora dyskusyjne (35,6 proc.). Działania dezinformacyjne, według Polaków, najczęściej podejmują politycy – uważa tak 49,2 proc. respondentów. W kogo, zdaniem ankietowanych wymierzone są manipulacje? Najczęściej wskazywaną ofiarą jest polski rząd (41,5 proc.). W dalszej kolejności respondenci wymieniają partie opozycyjne (36,5 proc.),  system oświaty i nauczycieli (31,1 proc.) oraz partie koalicji rządowej (27,5 proc.).

„Dezinformacja i manipulacja opinią publiczną są zjawiskami uważanymi za jedno z poważniejszych wyzwań współczesnego internetu. Wyniki, które uzyskaliśmy, wskazują, że większość Polaków ten problem dostrzega. Niestety znaczna część badanych przyznaje się do tego, że nie weryfikuje prawdziwości informacji w internecie” – wyjaśnił kierownik Pracowni Badań Społecznych NASK dr Rafał Lange.

Na pytanie o to, czy w ostatnich miesiącach spotkali się z informacjami fałszywymi lub zmanipulowanymi, 32,8 proc. badanych udzieliło odpowiedzi „trudno powiedzieć. Na pytanie „jak często?”, odpowiedź „trudno powiedzieć” została wskazana przez największy odsetek respondentów – 27,4 proc. Gdy pada pytanie o sprawdzanie prawdziwości informacji, ich źródeł, autentyczności profil lub wiarygodności osób, aż 19,1 proc. przyznaje, że weryfikacji nie dokonuje. „Te wyniki mogą niepokoić, szczególnie w zestawieniu z inną częścią badania, dotyczącą kompetencji medialnych. Z uzyskanych w niej odpowiedzi respondentów wynika, że duża część polskich internautów ma poważne problemy z odróżnianiem opinii od faktu” – ocenił dr Lange.

Badanie zostało przeprowadzone na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych użytkowników Internetu w Polsce. Raport z pełnymi wynikami badania jest dostępny na stronie internetowej Państwowego Instytutu Badawczego NASK.

Źródło: PAP

Po niemal 10 latach koncentrowania się firm na transformacji cyfrowej, 84 proc. liderów biznesowych i HR-owych deklaruje, że by zwiększyć produktywność przedsiębiorstwa muszą przemyśleć swoje relacje z pracownikami. Jak wynika z badania firmy doradczej Deloitte „2019 Deloitte Global Human Capital Trends” dziś największym wyzwaniem, jakie stoi przed autorami strategii biznesowych, jest łączenie kwestii społecznych z gospodarczymi i politycznymi. O tym, a także o edukacji, rynku pracy i handlu 4.0 będą mówili eksperci Deloitte podczas zbliżającego się XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Jak wskazują eksperci Deloitte technologia w miejscu pracy wyprzedziła człowieka, który teraz musi te zaległości nadrobić.

Mówiąc o zarządzaniu kadrami w czasie transformacji trzeba zauważyć paradoks z jakim dziś mamy do czynienia. Żyjemy w świecie wszechobecnej technologii, ale to ludzki potencjał jest tym, co pcha nas do przodu. Aby jednak w pełni korzystać z niego w środowisku pracy wiele trzeba zmienić. 85 proc. pracowników na całym świecie nie jest zaangażowanych w pracę lub wręcz jest z niej wyłączonych. Ludzie pracują często zbyt intensywnie i w olbrzymim stresie, co może być niebezpieczne dla zdrowia. Nie angażują się w pracę, bo żyją w przeświadczeniu, że łatwiej będzie im znaleźć zajęcie u nowego pracodawcy niż utrzymać zatrudnienie w obecnej organizacji – mówi Tomasz Konik, Partner, Lider zespołu Clients&Industries w Deloitte.

Zobacz też, jak ważna jest ochrona wizerunku przedsiębiorstwa:

Eksperci Deloitte stworzyli zbiór zasad, którymi powinno się kierować przedsiębiorstwo, by pozytywnie wpływać na pracowników, odkrywać i rozwijać ich możliwości. Pierwsza z nich zakłada nadawanie pracy sensu i celu przez organizacje. Nie tracąc z oczu zysków, powinny one wpływać w pozytywny sposób na klientów i społeczeństwa. Druga zasada to wykorzystywanie danych, technologii i systemów w sposób uczciwy i nienadwyrężający zaufania. Trzecia – to dbanie o rozwój pracowników i zapewnianie im możliwości rozwoju ich pasji, nadawania pracy osobistego charakteru. Eksperci Deloitte zauważają też konieczność budowania i rozwijania zespołów, wychodzenia poza technologię cyfrową w celu budowania relacji osobistych w pracy. Piąta zasada dotyczy otwartej wymiany informacji, dyskusji na temat wyzwań i błędów w kierowaniu organizacją.

Rewolucja w edukacji

W obliczu nieustannego rozwoju sztucznej inteligencji, technologii poznawczych i automatyzacji, 86 proc. respondentów tegorocznego badania „Global Human Capital Trends” uważa, że muszą na nowo opanować sztukę uczenia się. Kolejne 80 proc. zauważa, że przez presję szybszego rozwoju i konieczność dostosowywania się do coraz bardziej zróżnicowanej siły roboczej, musi inaczej rozwijać liderów. Także o tym eksperci Deloitte będą mówić w Katowicach.

System edukacji można porównać do wielkiego tankowca. Każda zmiana kursu to ogromny wysiłek – sam manewr zajmuje dużo czasu, a na jego efekty trzeba również długo czekać. Podobnie wyglądają próby dopasowania edukacji do rynku pracy. Decyzje o zmianach w systemie przyniosą efekty za ponad dekadę. Nie mamy więc pewności, czy obecny system dobrze przygotuje dzisiejszych uczniów do wejścia na rynek pracy, bo też nie wiemy z jakimi wyzwaniami przyjdzie im się mierzyć za 10 – 15 lat – mówi Marek Metrycki, Partner Zarządzający w Deloitte.

Trendy w ciągu najbliższych 20 lat

Trendy takie jak Przemysł 4.0, sztuczna inteligencja czy robotyka kształtują dzisiejszy rynek pracy. Nie wiadomo jednak, jak go zmienią w przyszłości i jakie nowe trendy pojawią się w ciągu najbliższych 20 lat, dlatego, jeśli o pracownikach przyszłości można powiedzieć coś pewnego to to, że wraz z rozwojem technologii na znaczeniu będą zyskiwać kompetencje miękkie, czyli takie, które pozwolą pracownikom dostosować się do zmieniających się warunków i sytuacji na rynku pracy.

– Szkoła przyszłości powinna uczyć dzieci… jak się uczyć. Powinna doskonalić w nich elastyczność i umiejętność radzenia sobie ze zmianami. To, jak łatwo będą potrafiły przystosować się do zmieniającego się otoczenia, zadecyduje o ich sukcesie jako pracowników – tłumaczy Marek Metrycki. Z jednego z najnowszych badań ekspertów Deloitte „Voice of the workforce in Europe” wynika, że pracodawcy powinni zachęcać pracowników do aktualizacji i podnoszenia kwalifikacji, a instytucje publiczne dostosować infrastrukturę edukacyjną do zmian technologicznych. I choć spora część siły roboczej wydaje się być świadoma, że umiejętności miękkie są niezbędne do utrzymania zatrudnienia, z tego samego badania wynika, że około jedna trzecia ankietowanych pracowników nie podjęła żadnych działań w celu poszerzenia lub poprawy swoich umiejętności, a prawie 60 proc. z nich uważa, że w ogóle nie potrzebuje podnoszenia kwalifikacji.

Handel 4.0

Jednym z głównych tematów poruszanych w tym roku podczas XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach będzie wpływ technologii cyfrowych na preferencje zakupowe Polaków. Technologia zmieniła nie tylko sposób w jaki kupujemy, ale też to co kupujemy i ile wydajemy.

Dziś to nie koleżanka jest doradcą w temacie nowego kosmetyku ani kolega w temacie nowej konsoli. Inspiracji, opinii i rad coraz częściej szukamy w mediach społecznościowych. Jedynie żywność pozostaje kategorią, w przypadku której klienci rzadziej korzystają z rozwiązań cyfrowych. Niemniej z naszego badania wynika, że smartfony czy tablety 49 proc. klientów ułatwiają robienie zakupów w sklepach stacjonarnych – mówi Michał Pieprzny, partner, lider zespołu ds. sektora dóbr konsumenckich w Deloitte.

Wskaźnik wpływu cyfrowego

Zdefiniowany przez firmę doradczą wskaźnik wpływu cyfrowego pokazuje zachowania klientów w sklepie, ale także pozwala poznać ich preferencje dotyczące poszukiwania informacji o produktach, najczęstsze sposoby płatności i wiele innych. Dla sprzedawców to informacje pomocne przy definiowaniu najlepszego podejścia do klienta.

Panele podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, w których będą uczestniczyć eksperci Deloitte:

  1. 14 maja, godz. 11:30-13:00

          Zarządzanie kadrami w czasie transformacji.

          Tomasz Konik, Partner, lider obszaru Clients&Industries

  • 14 maja, godz. 13:30-15:00

    Gospodarka obiegu zamkniętego.

          Moderator: Irena Pichola,  Partner, lider zespołu do spraw zrównoważonego rozwoju w Polsce i

          Europie Środkowej

  • 14 maja, godz. 13:30-15:00

           Edukacja dla rynku pracy.

           Marek Metrycki, Partner zarządzający

  • 14 maja, godz. 13:30-15:00

    Automaty, roboty, coboty.

    Paweł Zarudzki, Dyrektor, lider zespołu robotyzacji i automatyzacji kognitywnej

  • 14 maja, godz. 15:30-17:00

    Handel 4.0: nowe doświadczenia, digital, personalizacja.

           Moderator: Michał Pieprzny, Partner, lider zespołu do spraw sektora dóbr konsumenckich

Eksperci

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

Jak jest dobrze, to trzeba korzystać

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozy...

Grejner – Co się porobiło – bitcoin oazą stabilności

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej, globalne spowolnienie gospodarcze, brexit, negocjacje handlow...

AKTUALNOŚCI

Kolejna fala cyfrowej transformacji przed nami

Według IDC globalne inwestycje w technologie i usługi umożliwiające cyfrową transformację rosną w dw...

Bez rozbudowanej sieci światłowodowej nie wykorzystamy pełnego potencjału technologii 5G

Wyścig kto pierwszy udostępni powszechnie infrastrukturę 5G trwa. Wizja zawrotnych prędkości stosowa...

Hipermarket czy osiedlowy sklep – gdzie kupują Polacy?

Wszelkie zmiany w branży powierzchni handlowych są bardzo istotne z perspektywy firm, które chcą w n...

Przepływ danych nieosobowych – co zmieni „nowe” RODO?

Wsparcie rozwoju gospodarki oraz nowoczesnych technologii opartych na danych i ich przepływie to jed...

Przejściowe załamanie wzrostu sprzedaży detalicznej

Dane GUS, sygnalizujące wzrost sprzedaży detalicznej w marcu o zaledwie 3,1 proc., na pierwszy rzut ...