środa, Kwiecień 24, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Kwiecień 1

Dzienne archiwaKwi 1, 2019

Najwięcej negatywnych emocji wśród przedsiębiorców wzbudziły zmiany dotyczące rozliczania pojazdów w działalności gospodarczej. Krytyce została poddana przede wszystkim zmiana limitu amortyzacji przy pojazdach osobowych (39%).

Rozliczanie samochodów pod ostrzałem

Jest to dość zaskakująca opinia, bo od 2019 r. ten limit został podniesiony z 20 000 EUR do 150 000 zł i z pewnością jest to korzystna zmiana dla podatników, którzy pojazdy amortyzują lub będą amortyzować – komentuje Aneta Socha-Jaworska, ekspert kadrowo-podatkowy w firmie inFakt. – W mojej opinii niezadowolenie podatników wynika z generalnej zmiany sposobu rozliczania kosztów pojazdów. Podatnicy skupili się przede wszystkim na kwestii ograniczenia rozliczania kosztów pojazdów. Od 2019 r. większość podatników może rozliczyć 75% kosztów związanych z pojazdem. Jeszcze mniej, bo 20% kosztów pojazdu mogą rozliczać osoby, które użytkują własne pojazdy prywatne do celów działalności.

Ponadto przedsiębiorcy byli szczególnie krytyczni wobec zmian dotyczących rozliczania leasingu pojazdów w PIT (36%) oraz kilometrówki (33%). Wyniki badania pokazują również, że wiele kontrowersji budzi temat ZUS od przychodu. Z jednej strony jest to ten przepis, który przedsiębiorcy oceniają najlepiej, z drugiej strony istnieje spora grupa (21%), która ma o nim negatywne zdanie. – ZUS od przychodu został zaprezentowany jako doskonałe rozwiązanie dla zarabiających mniej. Pewnym rozczarowaniem dla przedsiębiorców były ograniczenia i dezinformacja, np. w zakresie wolnych zawodów, twórców i artystów – wyjaśnia Aneta Socha-Jaworska. – Według mnie przedsiębiorcy w tym rozwiązaniu upatrują oszczędności, bo składki mogą faktycznie być sporo niższe. W wielu przypadkach pozwoli to na zachowanie płynności finansowej firmy i to może być przez nich dobrze oceniane. Z drugiej zaś strony stresujące było to, że przerejestrowania w ZUS, aby opłacać składki od przychodu, trzeba było dokonać w terminie nieprzekraczalnym do 8 stycznia. Dla przedsiębiorców prowadzących działalność przez część roku nie lada wyzwaniem było też wyliczenie proporcjonalnego limitu przychodów.

Zmiany w rozliczeniu kryptowalut

Jak się okazuje, również rozliczanie przychodów z kryptowalut w działalności gospodarczej wzbudza wśród przedsiębiorców kontrowersje. Od 2019 roku przychody uzyskane z odpłatnego zbycia waluty wirtualnej będą zaliczane do źródła przychodów z kapitałów pieniężnych. Oznacza to, że przedsiębiorcy nie będą mogli rozliczać transakcji związanych z kryptowalutami w działalności gospodarczej. Przychody będzie trzeba wykazać w składanym zeznaniu rocznym PIT-38, którego termin złożenia mija 30 kwietnia. Z kolei przedsiębiorca, który w 2018 roku wygenerował stratę z kryptowalut w działalności gospodarczej, nie będzie miał prawa do rozliczenia straty w źródle „Kapitały pieniężne”. Oznacza to, że kryptowalut nabytych do końca 2018 roku, sprzedanych w 2019 roku, nie będzie można rozliczyć w kosztach.

Zobacz też:

Najkorzystniejsze zmiany w prawie w 2019 r. oczami przedsiębiorców

Co czwarty przedsiębiorca nie wie, co go czeka w 2019 roku

Warto zauważyć, że 28% badanych przedsiębiorców stwierdziło, że nie zna żadnej z planowanych w bieżącym roku zmian. – Przedsiębiorcy koncentrują się na prowadzeniu biznesu, a te wyniki pokazują raczej, że kwestie podatkowe pozostawiają swoim księgowym – zauważa Joanna Swatowska-Rybak z firmy inFakt, kierownik badania. Wciąż zmieniające się prawo i konieczność nadążania za nowymi regulacjami jest uważane za jedno z największych obciążeń w prowadzeniu biznesu w Polsce. Deklarowało tak 44% przedsiębiorców[1]. Wygląda więc na to, że przedsiębiorcy potrzebują nie tylko dobrego prawa, ale również stabilizacji.

 

Metodologia badania

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę inFakt od 18 stycznia do 2 lutego 2019 metodą CAWI (Computer Web Assisted Interviews) na reprezentatywnej grupie 673 przedsiębiorców z całej Polski.

Aż 94% mikroprzedsiębiorców ankietowanych przez inFakt deklarowało, że wprowadzone w 2018 roku zmiany prawne nie wywarły wpływu na prowadzenie przez nich działalności gospodarczej. Czy zatem nowe rozwiązania dostępne od 2019 roku, takie jak ZUS od przychodu lub rozliczanie wynagrodzenia współmałżonka w kosztach działalności, ułatwią życie polskim przedsiębiorcom?

 

NAJLEPSZE ZMIANY PRAWNE 2019

Największe nadzieje pokładane w ZUS od przychodu

Najwięcej przedsiębiorców, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez inFakt, firmę oferującą nowoczesne rozwiązania księgowe, pozytywnie ocenia wprowadzenie możliwości wyliczania składek ZUS w zależności od przychodu oraz uwzględnienie wynagrodzenia małżonka w kosztach działalności gospodarczej.

Trzeba jednak pamiętać, że ZUS od przychodu nie jest rozwiązaniem adresowanym do wszystkich. Ustawodawca zastosował sporo wykluczeń, jak np. limit przychodu 63 000 zł netto w skali roku czy limit czasu prowadzenia działalności (ze składek od przychodu mogą skorzystać jedynie osoby, które w roku wcześniejszym prowadziły działalność przynajmniej przez 60 dni; poza tym przelicza się go proporcjonalnie do liczby dni prowadzenia działalności w ciągu roku, jeśli była ona prowadzona tylko przez pewien czas).

Wynagrodzenie małżonka w kosztach

Kolejna dobrze oceniana nowość dotyczy wynagrodzeń członków rodziny. Mianowicie od 2019 r. można w kosztach działalności rozliczyć wynagrodzenie małżonka i małoletnich dzieci. Do tej pory nie było to możliwe. Ustawodawca wskazał, że wynagrodzenie musi być wypłacone i otrzymywane na podstawie np. umowy o pracę lub zlecenie, w której określona jest jego wysokość. Jeśli wynagrodzenie nie zostanie wypłacone, to przedsiębiorca nie będzie mógł tego kosztu rozliczyć. Co ważne, ustawodawca nie wskazał, w jaki sposób ma być wypłacane. Można zatem małżonkowi wypłatę przekazać na konto lub do rąk własnych – przy czym przy wypłacie gotówkowej należy mieć potwierdzenie odebrania środków np. podpis pracownika – małżonka na liście płac.

Elektroniczne dane osobowe

Co piąty badany uznał, że korzystną zmianą jest możliwość prowadzenia elektronicznej dokumentacji pracowniczej, w tym akt pracowniczych. Jest to zmiana, która ma na celu głównie ograniczenie kosztów pracy. Do tej pory pracodawcy musieli bowiem gromadzić znaczne ilości papierowych dokumentów w zabezpieczonych biurach lub archiwach, co generowało dodatkowe koszty działalności. W dodatku według nowych przepisów można będzie skrócić czas przechowywania tych dokumentów z 50 do 10 lat. Będzie to możliwe w przypadku pracowników zatrudnionych u danego pracodawcy od 1 stycznia 1999 r. do 31.12.2018 włącznie. Warunkiem skrócenia okresu przechowywania jest dostarczenie do ZUS dwóch dokumentów: ZUS OSW oraz ZUS RIA. W przypadku pracowników zatrudnionych od 1 stycznia 2019 r. z automatu będzie obowiązywał dziesięcioletni okres.

Jednorazowe rozliczenie straty poniżej 5 milionów złotych

Od 2019 r. istnieje możliwość jednorazowego rozliczenia straty, której wartość nie przekracza 5 mln złotych. Opcja ta będzie dostępna dla strat wygenerowanych od 2019 r, co oznacza że straty z lat poprzednich będą rozliczane na dotychczasowych warunkach – minimum przez 2 lata, maksymalnie przez 5 lat. Jeśli podatnik w 2019 r. wygeneruje stratę w wysokości 6 mln, to w 2020 r. będzie mógł rozliczyć maksymalnie stratę w wysokości 5 mln. Pozostała kwota (1 mln) podlega rozliczeniu w pozostałych latach – minimalnie dwóch (50%), a maksymalnie w ciągu pięcioletniego okresu.

Wśród pięciu najlepiej ocenianych zmian znalazły się także nowe regulacje dotyczące rozliczania kryptowalut w działalności gospodarczej (7%), jednak więcej przedsiębiorców wskazało je jako jedną ze zmian najgorszych (11%). Warto też zauważyć, że prawie co piąty przedsiębiorca ankietowany przez inFakt żadnej z nowości prawnych nie ocenił pozytywnie.

 

[1] Badanie Polskiej Mikroprzedsiębiorczości, inFakt, 2018

Niezależnie od tego, z jakim scenariuszem brexitu będziemy mieć do czynienia, będzie miał on wpływ na Polaków, którzy współpracują z brytyjskimi kontrahentami albo są zatrudnieni przez tamtejszych pracodawców. Czy mają się czego obawiać? Jakie nowe obowiązki na nich spadną? Na te pytania odpowiadają eksperci firmy inFakt.

Wyjście z Unii Europejskiej

Wielka Brytania jest członkiem UE od 1 stycznia 1973 roku, a prawdopodobnie w tym roku ją opuści. Obecnie wciąż jeszcze trwają rozmowy i negocjacje na temat tego, jak brexit ma wyglądać. Mówi się o dwóch scenariuszach: „miękkim” lub „twardym”. Pierwszy zakłada podpisanie umowy wyjścia oraz ustanowienie okresu przejściowego do końca 2020 roku. W drugim przypadku Wielka Brytania wyjdzie z Unii bez umowy, bez jakichkolwiek uzgodnień i z wieloma niewiadomymi odnośnie przyszłych relacji. Według obecnych ustaleń stałoby się tak 12 kwietnia.

Zobacz też:

Jak przewidzieć upadek firmy? Czyli „plajta” pod lupą Krajowego Rejestru Długu

Miękki czy też uporządkowany brexit byłby korzystny dla obu stron – Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii. Oznacza więcej czasu na przygotowanie się do tego, że Wielka Brytania będzie poza UE, stanie się krajem trzecim. Niezależnie od tego, co zostanie postanowione – najbliższe ustalenia będą bardzo istotne zarówno dla przedsiębiorców, jak i osób prywatnych.

Wpływ brexitu na relacje biznesowe

Polskie Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii od dłuższego czasu sygnalizuje, jakie będą konsekwencje dla podatników w zależności od tego, jaki rodzaj brexitu będzie ostatecznie miał miejsce. Warto się temu przyjrzeć – tym bardziej, że według szacunków brytyjskiego urzędu statystycznego (ONS) w Wielkiej Brytanii mieszka prawie milion Polaków. Także spora grupa polskich przedsiębiorców ma styczność z rynkiem brytyjskim.

Brexit twardy

Jeśli będzie on miał miejsce, to Wielka Brytania stanie się dla państw UE krajem trzecim, jak np. Chiny czy Paragwaj. Oznacza to, że nie będzie swobodnego przepływu towarów, usług i kapitału. Zapewne przywrócone zostaną kontrole graniczne – wjeżdżając do Wielkiej Brytanii, trzeba będzie mieć paszport.

  • Konsekwencje dla handlu

Po wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty najprawdopodobniej nastąpią utrudnienia w handlu, a co za tym idzie rynek brytyjski przestanie być tak atrakcyjny dla przedsiębiorców jak obecnie.

Przestaną obowiązywać umowy o wolnym handlu, wrócą kontrole graniczne, np. weterynaryjne czy dotyczące bezpieczeństwa produktów. W wielu przypadkach mogą wystąpić opóźnienia w dostawach towarów spowodowane koniecznością dochowania formalności na granicy. Jeśli nie będzie żadnych dodatkowych ustaleń, to relacje gospodarcze, handlowe na linii UE – Wielka Brytania będą odbywać się na zasadach Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Jak wskazują eksperci inFakt, polscy przedsiębiorcy najprawdopodobniej będą musieli dopełniać formalności celnych, którym wcześniej nie podlegali. Będzie to np. obowiązek: zarejestrowania się w usłudze e-Klient (platforma do usług celno-skarbowych), składania zgłoszeń i deklaracji celnych, płacenia należności celnych oraz wystąpienia o nadanie nr EORI (identyfikator w sprawach celnych). Towary przywożone lub wywożone będą podlegać odprawie, podczas której może być naliczone cło, akcyza lub VAT. Ze względu na brak swobodnego przepływu towarów, usług i kapitału, zakup usług lub towarów będzie oznaczał rozliczenie importu, natomiast sprzedaż będzie traktowana jak eksport. W transporcie drogowym konieczne będzie posiadanie zezwoleń na wykonywanie przewozu, a w konsekwencji wnoszenie kolejnych opłat i dochowywania dodatkowych formalności.

  • Konsekwencje dla zatrudnienia pracowników

Gdy Wielka Brytania stanie się krajem trzecim, nie będzie swobodnego przepływu pracowników. Dla przedsiębiorców delegujących osoby do pracy lub też dla osób pracujących w Wielkiej Brytanii okres po Brexicie będzie z pewnością nie lada wyzwaniem. Może też wystąpić problem z przekazywaniem, przetwarzaniem i ochroną danych osobowych. Niewykluczone, że wprowadzone zostaną pozwolenia na pracę lub czasowe ograniczenia pobytu.

  • Konsekwencje podatkowe

Zmieni się także sposób naliczania i rozliczania podatku VAT od 12 kwietnia 2019 r. Najprawdopodobniej transakcji zawartych od 12 do 30 kwietnia oraz z kolejnych okresów podatnicy nie będą wykazywali w informacji podsumowującej VAT-UE.

– Często spotykam się z przedsiębiorcami z branży IT, którzy świadczą swoje usługi dla firm z Wielkiej Brytanii. Obecnie wystawiają faktury bez VAT-u, z adnotacją „reverse charge”, a transakcję sprzedaży wykazują w deklaracji VAT i w informacji podsumowującej VAT-UE – mówi Aneta Socha-Jaworska, ekspert kadrowo-podatkowy w firmie inFakt, oferującej nowoczesne rozwiązania księgowe. – Po wyjściu Brytyjczyków z Unii rozliczenie dla tych przedsiębiorców będzie wyglądać bardzo podobnie. Wciąż będzie wystawiana faktura bez VAT-u, sprzedaż zostanie wykazana w deklaracji VAT, ale już nie będzie się pojawiać w VAT-UE. Jeśli brexit nastąpi 12 kwietnia, to przedsiębiorca moim zdaniem powinien wystawić dwie faktury –  jedną za okres do 11 kwietnia włącznie, a drugą za pozostałą część miesiąca.

Parlament nie chce uzależniać funduszy od krajowych celów ekonomicznych

Brexit miękki

W przypadku uporządkowanego brexitu i okresu przejściowego do końca 2020 r.:

  • wymiana towarów powinna odbywać się bez naliczania ceł i VAT-u z tytułu importu towarów;
  • na granicach nie będzie kontroli celnych, sanitarnych czy fitosanitarnych;
  • przepływ pracowników, towarów, usług powinien pozostać na dotychczasowych zasadach.

Miękki Brexit byłby więc znacznie korzystniejszy dla funkcjonujących w Wielkiej Brytanii polskich przedsiębiorców i pracowników. Natomiast kształt relacji UE ze Zjednoczonym Królestwem od 2021 roku będzie zależeć od dalszych umów zawartych między stronami.

Skutki dotkliwe zwłaszcza dla najmniejszych

Wyjście Wielkiej Brytanii z pewnością będzie miało spory wpływ na polską gospodarkę oraz na działanie polskich przedsiębiorców. – Duże firmy powinny poradzić sobie z tą zmianą, gdyż zazwyczaj posiadają środki, doradców i prawników, dzięki którym brexit będzie dla nich łatwiejszy. Większe wyzwanie czeka małych i średnich przedsiębiorców, zwłaszcza tych, którzy nigdy nie funkcjonowali poza UE – uważa Aneta Socha-Jaworska. – Zakup, a także sprzedaż poza UE, mogą wiązać się z dodatkowymi kosztami i formalności, którym mogą nie podołać. Ze względu na finanse sektor MŚP może zdecydować się na rezygnację ze współpracy z brytyjskim kontrahentem i poszukiwać rynków wewnątrz Wspólnoty.

Środowisko przedsiębiorców z bardzo dużym niepokojem przyjęło wypowiedź wiceministra finansów Filipa Świtały, w której zapowiedział on, że Ministerstwo pracuje nad projektem rozwiązań, mającym na celu ograniczenie możliwości stosowania liniowej stawki PIT przez przedsiębiorców. Zdaniem wiceministra, uprawnienie takie powinny stracić osoby samozatrudnione, wystawiające często co miesiąc jedną fakturę temu samemu podmiotowi.

W swojej wypowiedzi stwierdził, że nie są to prawdziwi przedsiębiorcy, w związku z czym nie powinni podlegać reżimowi prawnemu przewidzianemu dla firm. Zapowiedział, że celem Ministerstwa jest wprowadzenie dwóch różnych regulacji dotyczących podatku dochodowego od osób fizycznych – osobne dla tych, którzy osiągają dochody ze stosunku pracy, czy też innej działalności wykonywanej osobiście (w tym zatrudnionych), osobne dla tych, którzy prowadzą „prawdziwą” – zdaniem resortu – działalność gospodarczą. Rozróżnienie takie mogłoby być możliwe wskutek przeprowadzania „testu przedsiębiorcy” – członkowie kierownictwa Ministerstwa nie wskazali jednak konkretnej konstrukcji tego rozwiązania.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zdecydowanie krytycznie ocenia omawiany pomysł – i to na wielu poziomach.

Po pierwsze, uważamy definicję przedsiębiorcy wynikającą z Prawa przedsiębiorców za stosunkowo jasną i jednoznaczną. Zgodnie z art. 4 ustawy, przedsiębiorcą jest osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną, której odrębna ustawa przyznaje zdolność prawną, wykonująca działalność gospodarczą. Działalność gospodarcza z kolei to zorganizowana działalność zarobkowa, wykonywana we własnym imieniu i w sposób ciągły. Podane definicje wydają się mieć charakter kompletny i wystarczający – trudno zatem wymyślić racjonalny powód, dla którego uzyskanie statusu przedsiębiorcy mielibyśmy uzależniać od dodatkowego, całkowicie arbitralnego kryterium, jakim jest np. liczba wystawionych w miesiącu faktur. Na gruncie podatkowym zaś, prawo do stosowania stawki podatku 19% przysługuje, na podstawie art. 30c ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, osobom uzyskującym dochody z pozarolniczej działalności gospodarczej lub działów specjalnych produkcji rolnej. Przez pozarolniczą działalność gospodarczą, rozumie się działalność zarobkową prowadzoną w określonych sektorach we własnym imieniu, bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły. Podobnie – niełatwym zadaniem byłoby uzasadnienie wprowadzenia dodatkowego kryterium w postaci np. mnogości kontrahentów. Zorganizowane i ciągłe prowadzenie działalności jest cechą dystynktywną działalności gospodarczej, pozwalającej odróżnić ją od okazjonalnego dokonywania sprzedaży, czy też wykonywania zleceń. Uzupełnianie katalogu tych cech o podejmowanie współpracy z wieloma kontrahentami, jest całkowicie nieuzasadnione. Nie dość, że zaburzałoby ono zakonserwowane już podejście do definiowania działalności gospodarczej i przedsiębiorcy, to byłoby nieracjonalne z punktu widzenia rzeczywistości gospodarczej. Istnieją bowiem sytuacje, w której przedsiębiorca współpracuje stale z tylko jednym kontrahentem i w żaden sposób nie czyni to jego działalności gospodarczej nieprawdziwą.

Zobacz też:

Rozwód a kredyt we frankach

Po drugie, nie widzimy powodu, dla którego w obecnych warunkach osoby samozatrudnione miałyby być poddane innemu reżimowi podatkowemu, niż przedsiębiorcy zatrudniający pracowników. Ponoszą oni dokładnie te same ryzyka, związane z koniecznością uiszczania składek na ubezpieczenia społeczne (niezależnie od tego, czy osiągnęli jakikolwiek przychód, czy nie), w określonych przypadkach uiszczania podatku VAT (a w związku z tym – również sprawozdawczością w ramach Jednolitych Plików Kontrolnych), czy samodzielnego obliczania i wpłacania zaliczek na podatek dochodowy. Tak samo jak przedsiębiorcy będący pracodawcami podlegają oni kontrolom organów podatkowych, czy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Podejmując działalność w określonych branżach muszą spełnić dokładnie te same wymogi określone przepisami prawa. Muszą również prowadzić księgowość. Będąc zarejestrowanymi jako przedsiębiorcy, funkcjonują – w ramach relacji z innymi przedsiębiorcami – w obrocie profesjonalnym, z czym wiążą się również wyższe wymogi stawiane wobec nich przez prawodawcę. Nie ma zatem żadnej przyczyny, dla której uzasadnione byłoby pozbawianie grupy podmiotów działających na dokładnie tych samych zasadach, przywileju rozliczania się w ramach podatku liniowego.

Po trzecie – trudno nam zaakceptować sytuację, w której instytucje państwowe dysponowałyby nieokreślonymi do końca narzędziami („test przedsiębiorcy”) do określania, czy ktoś jest przedsiębiorcą i może korzystać z liniowej stawki 19% PIT, czy też nie. W naszym przekonaniu, w sytuacji w której niestabilność prawa i brak poczucia bezpieczeństwa prawnego stanowią jedne z kluczowych barier prowadzenia działalności gospodarczej, wprowadzanie dodatkowego zamętu jest działaniem absurdalnym.

Po czwarte w końcu – zdecydowanie sprzeciwiamy się kolejnej próbie uderzenia w polską rachityczną, od niedawna formującą się klasę średnią. Z niepokojem przyglądamy się licytacji na obietnice socjalne, w której poszczególni gracze uczestniczą bez – wydawałoby się – żadnej refleksji dotyczącej kosztów proponowanych rozwiązań. Ostatecznie jednak rachunek ekonomiczny jest nieubłagany i pojawia się pokusa, by programy socjalne realizować z realnego zwiększenia poziomu opodatkowania tych, którzy stanowią potencjał polskiej gospodarki. Jest to postępowanie skrajnie nieodpowiedzialne i zdecydowanie się mu sprzeciwiamy. W jaki sposób mamy realizować postulaty związane z wyższą stopą inwestycji i rozwojem innowacji, skoro prawodawca rozważa zwiększenie opodatkowania dochodów tych osób, którym udaje się powoli akumulować kapitał?

Zgodnie z ostatnimi doniesieniami, Ministerstwo Finansów twierdzi, że projekt „testu przedsiębiorcy” omawiany był jedynie w ramach koncepcyjnych dyskusji i nie stanowi jeszcze oficjalnej propozycji resortu. Mamy nadzieję, że zdecydowana reakcja środowiska przedsiębiorców sprawi, że tak pozostanie i resort nie zabierze milionowi samozatrudnionych możliwości korzystania z liniowej, dziewiętnastoprocentowej stawki PIT – byłaby to katastrofa dla wątłej i dopiero rozwijającej się klasy średniej w Polsce.

Najpierw wielka miłość, później małżeństwo i wspólne mieszkanie – najczęściej na kredyt. Jeśli miłość trwa problemu nie ma. Gorzej, gdy dochodzi do rozwodu. Co w takiej sytuacji z pożyczką? Co z ewentualnym roszczeniem od banku, jeśli był to kredyt kredyt waloryzowany do waluty CHF i jest szansa na odzyskanie np. nadpłaconych rat lub zawyżonego spreadu?

Małżeństwo silne jak kredyt

Wiele osób żartuje, że czasami kredyt wiąże ludzi ze sobą bardziej niż małżeństwo. I coś w tym jest, bo kłopotów finansowych obawiamy się bardzo a kredyty hipoteczne są najlepiej spłacanymi zobowiązaniami, jakie zaciągamy w bankach. Po prostu nie chcemy mieć problemów. Kłopot jednak w tym, że rozwodzimy się coraz częściej. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w poprzednim roku zawarliśmy 193 tysiące małżeństw. Rozwodów zaś w tym samym czasie było aż 65 tysięcy, czyli o dwa tysiące więcej niż rok wcześniej. I tak jak przejęcie na siebie zobowiązania po rozpadzie związku czy spłacenie drugiej osoby nie jest zawiłe i skomplikowane, tak, co do dochodzenia roszczeń od banku w takim przypadku wcale nie jesteśmy już przekonani. A to błąd, bo okazuje się, że rozwód w niczym tu nie przeszkadza. Walka i odzyskanie swoich pieniędzy jest i możliwa i wskazana zaznacza Bartłomiej Krupa – prezes Votum S.A. – kancelarii odszkodowawczej zajmującej się odzyskiwaniem utraconych pieniędzy w związku z zawarciem kredytu waloryzowanego walutą CHF.

Zobacz też:

Program 500 plus najhojniejszym programem na świecie

Czy kredyt musi być na całe życie?

Mieszkania w Polsce nieustannie drożeją. Dzieje się tak z małymi przerwami od wielu lat. Dlatego zarówno wcześniej jak i dziś spora ich część kupowana jest na kredyt. Dla młodych osób, jeśli nie mają wystarczającego wsparcia rodziców, to jedyny sposób na zakup wymarzonego m. W przypadku rozwodu podział majątku jest stosunkowo łatwy. Niestety w przypadku zobowiązań sprawa jest bardziej skomplikowana. W dzisiejszych czasach nie trzeba być w związku małżeńskim, żeby mieć wspólny kredyt na mieszkanie. Dla banku relacje osobiste nie mają znaczenia. Dlatego pożyczki wspólnie zaciągnąć mogą i osoby spokrewnione i znające się np. tylko z pracy. Oczywiście istnieją rozwiązania, które dość powszechnie stosuje się w momencie rozstania kredytobiorców. Mogą oni skorzystać z instytucji przejęcia długu (art. 519-526 k.c.) i zawrzeć porozumienie, w którym jeden z nich przejmuje cały kredyt. Umowa ta musi być zaakceptowana przez wszystkie strony umowy kredytowej.

W dzisiejszych czasach nie trzeba być w związku małżeńskim, żeby mieć wspólny kredyt na mieszkanie. Dla banku relacje osobiste nie mają znaczenia. Fot. Pixabay

Bank mówi: nie!

Niestety dla kredytobiorców, takie sytuacje też się zdarzają. Najczęściej wtedy, gdy żadna z osób nie ma samodzielnie zdolności kredytowej by udźwignąć zobowiązanie. I z tego jednak też jest wyjście. Alternatywą staje się wtedy przyjęcie do kredytu innego kredytobiorcy, również w porozumieniu z bankiem, poprzez zawarcie stosownego porozumienia w postaci aneksu do umowy.

Dość częstym pytaniem jest również, co się dzieje, jeśli żadna ze stron nie może przejąć na siebie długu. Rozwiązaniem może być sprzedaż nieruchomości, jeśli jej wartość pokryje zobowiązanie lub najem lokalu, pod warunkiem alternatyw do zamieszkania.

Każdy kredyt to bardzo poważne zobowiązanie, dlatego decyzja o zaciągnięciu go powinna być bardzo przemyślana. Warto jednak pamiętać, że choć bank w tym układzie wydaje się o wiele silniejszą stroną to nie jesteśmy pozbawieni szans w konfrontacji z nim. Szczególnie, jeśli mamy kredyt waloryzowany/indeksowany kursem CHF, – o czym świadczą wydawane w ostatnim czasie wyroki sądów. Tym bardziej, że jak okazało się, wiele umów zawierało klauzule niedozwolone a to szansa na to by odzyskać swoje pieniądze – podsumowuje Bartłomiej Krupa – prezes Votum S.A

 

*Partnerem cyklu informacji promujących prawa klientów banków jest Votum S.A. Więcej informacji można uzyskać na stronach:

www.dlafrankowiczow.pl

https://votum-sa.pl/oferta/mam-kredyt-we-frankach/

Eksperci

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

Jak jest dobrze, to trzeba korzystać

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozy...

Grejner – Co się porobiło – bitcoin oazą stabilności

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej, globalne spowolnienie gospodarcze, brexit, negocjacje handlow...

Program 500 plus najhojniejszym programem na świecie

Rozszerzenie programu Rodzina 500 plus na każde dziecko pochłonie dodatkowo ok. 20 mld zł rocznie. W...

AKTUALNOŚCI

Przejściowe załamanie wzrostu sprzedaży detalicznej

Dane GUS, sygnalizujące wzrost sprzedaży detalicznej w marcu o zaledwie 3,1 proc., na pierwszy rzut ...

Strajk nauczycieli, czyli dlaczego porozumienia branżowe ważne dla gospodarki

Federacja Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że układy zbiorowe i porozumienia branżowe – także w se...

Polacy coraz chętniej stawiają na własny biznes

Polska mikroprzedsiębiorczość intensywnie się rozwija. Na koniec 2018 r. liczba nowo zarejestrowanyc...

Dlaczego taksówkarze walczą o taksometry, skoro używają aplikacji?

FPP: Dlaczego taksówkarze walczą o taksometry, skoro używają aplikacji? Ustalenie ceny kursu z góry ...

Czy globalne spowolnienie przerodzi się w recesję?

Prognozy inwestycyjne na drugi kwartał 2019 Pierwsze trzy miesiące 2019 roku były dla rynków finanso...