wtorek, Styczeń 22, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Styczeń 9

Dzienne archiwaSty 9, 2019

Dopiero co zakończony rok charakteryzował się przede wszystkim wzrostem cen. W 2018 r., zgodnie z przewidywaniami sprzed 12 miesięcy, ceny nieruchomości mieszkalnych w największych Polskich miastach poszybowały w górę. W Warszawie i Krakowie, jak podaje RynekPierwotny.pl, średnia cena za metr kwadratowy wzrosła o 12%, a w Gdańsku aż o 14%. Wszystko wskazuje na to, że w rozpoczynającym się roku możemy spodziewać się podtrzymania tego trendu, a na poprawę sytuacji klienta zainteresowanego zakupem mieszkania przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

Niedobory kadrowe związane z odpływem siły roboczej na zachód i niewystarczająco szybkim napływem kapitału ludzkiego zza wschodniej granicy oraz stale rosnące koszty materiałów i robocizny wpłynęły na ceny mieszkań. To z kolei przesądziło o spadku sprzedaży, którą odczuła większość deweloperów na polskim rynku.

Ze względu na brak dostępnej na rynku wykwalifikowanej kadry robotniczej, a także wzrost cen materiałów niezbędnych do ukończenia prac, ceny inwestycji idą znacząco w górę, nierzadko przekraczając koszty przewidywane na etapie planowania inwestycji – tłumaczy Bartosz Dąbrowski, prezes Techbud Kosztorysy, firmy zajmującej się kosztorysowaniem i przedmiarowaniem inwestycji budowlanych na terenie całego kraju.  – Nie dziwi więc, że deweloperzy windują ceny, by zrekompensować sobie dodatkowe, nieprzewidziane wcześniej koszty.

Zobacz też:

Nawet 8 tys. zł podwyżki w ciągu pięciu lat! W tych branżach pensje rosną najszybciej

Taka sytuacja wpływa na zachowania konsumentów, którzy niechętnie akceptują niewspółmiernie szybki wzrost cen, o czym świadczy spadek liczby sprzedanych mieszkań w stosunku do 2017 r. – jak szacuje JLL o około 10 tysięcy. Rynek mieszkaniowy zdecydowanie wyhamował, a zgodnie z przewidywaniami, nie ma żadnych podstaw by twierdzić, że w rozpoczynającym się roku ceny mieszkań utrzymają się na obecny poziomie lub spadną. Jak wynika z badania „Finansowy Barometr ING”, również większość Polaków spodziewa się dalszego wzrostu cen mieszkań. Osób, które tak twierdzą jest o 8 pp. więcej niż rok wcześniej.

Przeczytaj także:

Nieruchomości: nowe czy używane?

Przewidywania Polaków potwierdzają eksperci, wskazują oni jednak na mniejszą dynamikę zmian w nadchodzących miesiącach. Intensywne wahania cen na rynku mieszkaniowym w 2018 r. sprawiły, że klienci mniej chętnie niż w latach ubiegłych podejmowali decyzję o zakupie mieszkania. Większe ceny sprawiają, że Polacy bardziej skłonni są do odsuwania decyzji o zakupie własnego mieszkania w czasie. Taka rezygnacja z zakupu własnej nieruchomości przez coraz liczniejszą grupę potencjalnych nabywców, może istotnie doprowadzić do znaczącego załamania się rynku. Dlatego zdaniem ekspertów ceny będą rosnąć, ale wolniej niż dotychczas.

W przyszłym roku nie powinniśmy oczekiwać znaczących wzrostów cen mieszkań. Już teraz da się zauważyć, że pojawił się „sufit” i klienci zaczynają mieć opory związane z ceną – twierdzi Andrzej Gutowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Ronson Development. – Oczywiście każda lokalizacja ma swoje prawa i wciąż w najlepszych dzielnicach elastyczność kupujących jest większa, ale można powiedzieć, że rynek osiągnął pewne maksimum.

Zobacz też:

OTODOM: podsumowanie cen mieszkań w 2018 roku

Można więc przypuszczać, że pomimo zgodnie przewidywanych zmian w cenach mieszkań, sytuacja na rynku mieszkaniowym za 12 miesięcy będzie znacznie bardziej zbliżona do aktualnej, a różnice w cenach będą wyraźnie mniejsze niż pomiędzy 2017 a 2018 r. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, jak to spłaszczenie krzywej wzrostu cen wpłynie na możliwości i chęci nabywcze Polaków, których 24%, jak podaje „Barometr Finansowy ING”, już teraz deklaruje, że nigdy nie będzie mogła sobie pozwolić na zakup mieszkania na własność.

Wzrost cen nie jest powodowany bezpośrednio przez brak wykwalifikowanej kadry pracowniczej czy rosnące koszty materiałów budowlanych – tłumaczy Bartosz Dąbrowski z Techbud Kosztorysy. – Jest konsekwencją wypadkowej tych czynników oraz nieprzykładania przez inwestorów odpowiedniej wagi do prac poprzedzających rozpoczęcie budowy, takich jak np. przedmiarowanie i kosztorysowanie czy weryfikacja generalnych wykonawców, którym decydują się powierzyć inwestycję. Wahania cen materiałów mogą być z pewną dokładnością przewidziane odpowiednio wcześniej, właśnie dzięki powierzeniu takich prac profesjonalistom. Korzystanie z narzędzi, jakie dają kosztorysy, pozwala minimalizować ryzyko wynikające z realizacji inwestycji, a co za tym idzie, odpowiednio wcześnie reagować na wahania cen – kończy Dąbrowski.

Źródło: mat. prasowy

Ponad połowa Polaków, którzy kupili mieszkanie od dewelopera, początkowo rozważała zakup nieruchomości z rynku wtórnego – wynika z „Badania preferencji i satysfakcji z zakupu mieszkania na rynku pierwotnym” przeprowadzonego przez Kantar TNS na zlecenie Otodom. Respondenci wskazali w nim także największe wady i zalety mieszkań nowych i tych pochodzących z drugiej ręki.

Nowe nie znaczy droższe
Wśród kryteriów, którymi przy wyborze nieruchomości kierowali się ankietowani najważniejszym okazała się cena. Tu nie było zaskoczenia. Do kluczowych czynników zaliczyło ją aż dwie trzecie badanych.– Rynek nieruchomości jest bardzo specyficzny. Podczas gdy samochód mocno traci na wartości tuż po opuszczeniu salonu, używane mieszkania potrafią być droższe od nowych – zauważa Agata Polińska z Otodom, najpopularniejszego serwisu ogłoszeniowego. Tezę tę potwierdzają twarde dane: średnie ceny metra kwadratowego mieszkań wystawionych w tym portalu. Przykładowo, w listopadzie średnia cena mieszkań z rynku wtórnego w Gdańsku osiągnęła pułap 9259 zł za metr, podczas gdy za metr lokalu w nowej inwestycji żądano o ponad 1800 zł mniej. Rynek pierwotny okazał się statystycznie tańszy także Krakowie, Warszawie i Wrocławiu.
Choć cena jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na zakup konkretnej nieruchomości, nie można przyjmować, że decyduje o wyborze między rynkiem pierwotnym a wtórnym. Zatem jeśli nie cena, to co?

Magia nowości kontra czas

Wśród trzech najpopularniejszych odpowiedzi świadczących o zaletach mieszkań z rynku pierwotnego najwięcej, bo aż 40% wskazań, przypadło odpowiedzi „w mieszkaniu / domu wszystko jest nowe”. Magia nowości zatem wciąż działa, a przy podejmowaniu decyzji o zakupie od dewelopera wspiera ją brak perspektywy remontu (37%). Dla 32% respondentów istotna była także możliwość samodzielnej aranżacji wnętrz i dostosowania ich do własnego gustu i potrzeb.

Osoby, które zakupiły mieszkanie na rynku pierwotnym dostrzegają jednak także i wady tego rozwiązania. Najczęściej wymieniana była konieczność poniesienia dodatkowych kosztów związanych z wykończeniem i wyposażeniem lokalu (37%). Dla 35% spośród badanych niedogodnością był także dłuższy niż na rynku wtórnym czas oczekiwania na wprowadzenie się, związany zarówno z oczekiwaniem na oddanie lokalu, jak i jego wykończeniem.

To właśnie czas okazał się być głównym argumentem przemawiającym za rynkiem wtórnym. Aż 39% badanych docenia fakt, że oczekiwanie na używane mieszkanie jest znacznie krótsze. Dla 37% respondentów istotna była możliwość negocjacji ceny ze sprzedającym, a tylko o jeden punkt procentowy mniej ankietowanych zaznaczyło możliwość znalezienia na rynku wtórnym lokalu w korzystniejszej cenie.

Wśród największych wad mieszkań z rynku wtórnego są, zdaniem respondentów, przestarzała technologia budowlana i zły stan techniczny budynków (43%) oraz konieczność przeprowadzenia remontu (42%).

Szukają mieszkań głównie w sieci

– Wyniki badania świadczą o tym, że dla wielu klientów deweloperów rynek pierwotny nie był jedyną rozważaną opcją. Ankietowani z jednej strony doceniali możliwość samodzielnej aranżacji wnętrz, z drugiej – zdawali sobie sprawę z tego, że wiąże się to z dodatkowymi wydatkami na ich wykończenie i dłuższym czasem oczekiwania. Ostatecznie aż 53% osób, które kupiły nowe mieszkanie, brało pod uwagę także rynek wtórny. Statystyka ta znajduje odzwierciedlenie także w sposobie, w jakim poszukiwali oni nieruchomości– zauważa Agata Polińska z Otodom.

Ankietowani właściciele nowych mieszkań najczęściej poszukiwali ich w internecie: 60% odwiedziło strony deweloperów, a 47% – portale ogłoszeniowe. To ponad dwukrotnie więcej niż w analogicznym badaniu z 2014 roku, gdy 23% respondentów korzystało z tego typu serwisów. Najpopularniejszym z nich okazał się Otodom (49%), a kolejne miejsca zajęły OLX (26%) i Gratka (24%).

W porównaniu z rokiem 2014 o jedną czwartą spadła popularność ogłoszeń w gazetach. Tylko co piąty nabywca nowego mieszkania wcześniej odwiedził targi mieszkaniowe, a biuro obrotu nieruchomościami odwiedziło 21% ankietowanych.

„Rzeczpospolita” prognozuje, że ograniczenie handlu w 2019 roku spowoduje zamknięcie nawet 5 tysięcy małych sklepów. Wszystko z powodu ograniczeń handlowych – od tego roku zakupy będziemy robić tylko w jedną niedzielę miesiąca.

Jak piszą dziennikarze „Rzeczpospolitej”, zakaz handlu w niedzielę był przez rząd PiS prezentowany jako jeden ze sposobów na ułatwienie małym sklepom konkurowania o rynek z wielkimi sieciami handlowymi. I mimo, że politycy uważają, że niedzielny zakaz pozwoli rozwinąć skrzydła branży, według gazety ma być zupełnie odwrotnie.

Według danych Euromonitor International dla „Rzeczpospolitej”,  w 2019 r. rynek handlowy skurczy się w sumie o ok. 3,4 tys. placówek, ale realnie sytuacja małych, tradycyjnych sklepów jest dużo gorsza – ma ich zniknąć aż 5,2 tys. Badanie pokazuje, że lepiej wieść ma się nowym dyskontom i supermarketom – powstać ma ich aż 1,8 tys.

Zobacz też:

Ustawa o PPK – dobre rozwiązania w finansowaniu składek i prowadzeniu PPE

Gazeta utrzymuje, że małe sklepy stracą 6,4 proc., a sprzedaż dużych sieci wzrośnie o ponad 5 proc. – Te 3 proc. to naturalne, organiczne tempo rozwoju rynku – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu dla „Rz”. Warto jednak podkreślić, że w latach przed wprowadzeniem zakazu branża rozwijała się w tempie ok. 5 proc. – Zakaz handlu na pewno dokłada swoje. Widać to po danych z 2018 r. – w listopadzie czy październiku obroty małych sklepów wzrosły o 4–5 proc., ale rok wcześniej ich rozwój był dwukrotnie szybszy, a zatem zmiana jest ogromna – dodaje Ptaszyński.

W artykule głos zabrał także Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego: – Konsumentów da się przyzwyczaić do zakazu handlu, ale taka zmiana nie ma sensu ekonomicznego. Małe sklepy cierpią strasznie, obroty niedzielne niemal wyparowały, zostało 20–30 proc. wcześniejszej sprzedaży w ten dzień.

Źródło: „Rzeczpospolita”

Jak informuje BusinessInsider.pl, tylko 7228 euro w 2018 roku wyniosła średnia siła nabywcza na mieszkańca w Polsce. Według portalu to połowa średniej europejskiej – wynika z badania GfK Purchasing Power Europe 2018. GfK Polonia informuje, że Polska zajęła 29. lokatę w europejskim rankingu.

„Kontrast między biednymi a bogatymi jest w Polsce szczególnie duży w porównaniu z innymi krajami Europy. Dochód rozporządzalny mieszkańców najuboższego z 380 polskich powiatów wyniósł mniej niż wynosi jedna trzecia dochodu mieszkańców najzamożniejszego powiatu” – czytamy w komunikacie.

Badanie GfK Purchasing Power wskazuje poziom siły nabywczej na osobę w danym roku, wyrażoną w euro. Opiera się ono na danych statystycznych dotyczących wysokości dochodów, podatków i świadczeń społecznych oraz na prognozach instytucji finansowych.

Sama siła nabywcza rozumiana jest jako dochód rozporządzalny na mieszkańca po odjęciu podatków i darowizn na cele dobroczynne.

Zobacz też:

Finanse przedsiębiorstw: jak zwiększyć szanse na kredyt dla firmy w 2019 r.?

Siła nabywcza w Warszawie najwyższa

Jak przedstawia BusinessInsider, najwyższą pozycję wśród wszystkich powiatów w Polsce zajęła Warszawa, gdzie siła nabywcza była zdecydowanie najwyższa. Mieszkańcy stolicy dysponowali siłą nabywczą o 87 proc. wyższą od średniej krajowej, wynoszącą niemal 95 proc. średniej europejskiej.

– Dysproporcje w zamożności przełożyły się na zróżnicowanie w potencjale nabywczym w handlu detalicznym. Dużą rolę odegrały również koszty życia w poszczególnych klasach wielkości miejscowości oraz styl życia, który bezpośrednio przełożył się na wydatki mieszkańców na poszczególne kategorie zakupowe. Dane o sile nabywczej na kategorie zakupowe ujawniły znaczące różnice w regionalnej dystrybucji potencjału zakupowego – powiedziała client business partner w GfK Agnieszka Szlaska-Bąk.

Badanie GfK Purchasing Power Europe 2018 dostępne jest dla 42 krajów europejskich, ze szczegółowymi danymi na temat regionów, do poziomu gmin i kodów pocztowych, wraz z idealnie dopasowanymi danymi dotyczącymi mieszkańców i gospodarstw domowych oraz mapami cyfrowymi.

Źródło: BusinessInsider.pl

Forum Odpowiedzialnego Biznesu przygotowało przegląd dobrych praktyk dotyczących Celów Zrównoważonego Rozwoju. Infografika zawiera przykłady działań z zakresu społecznej odpowiedzialności 49 firm, pochodzących z publikowanego corocznie Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki”. Do 15 stycznia trwa nabór do kolejnej edycji raportu. Rejestracji firm i inicjatyw można dokonać przez stronę: http://odpowiedzialnybiznes.pl/raport2018/.

Infografika pt. Mapa dobrych praktyk wspierających realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju powstała w oparciu o działania zgłaszane do Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” (edycja za rok 2017). Ukazuje wkład firm w osiąganie globalnych celów ONZ, wyznaczonych do 2030 roku (Cele Zrównoważonego Rozwoju, ang. Sustainable Development Goals – SDGs). 49 praktyk firm pogrupowanych zostało w pięć głównych obszarów obejmujących życie ludzi, dobro planety, rozwój gospodarczy, pokój na świecie, a także partnerstwa na rzecz realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (ang. people, planet, prosperity, peace, partnership). Każdemu z obszarów, oprócz dobrych praktyk, przyporządkowane zostały konkretne SDGs.

Zobacz też:

Ustawa o PPK – dobre rozwiązania w finansowaniu składek i prowadzeniu PPE

Ważnym elementem infografiki w wersji PDF są linki znajdujące się przy firmach i nazwach ich dobrych praktyk. Linki kierują do bazy dobrych praktyk społecznej odpowiedzialności biznesu, dostępnej na portalu odpowiedzialnybiznes.pl (http://odpowiedzialnybiznes.pl/dobre-praktyki/). Dzięki temu rozwiązaniu można lepiej zapoznać się z zaprezentowanymi na mapie działaniami, a także sprawdzić jak firmy z poszczególnych branż i sektorów działają w ramach CSR i zrównoważonego rozwoju. Infografika Forum Odpowiedzialnego Biznesu to również źródło inspiracji dla organizacji, które w tym roku zgłaszają działania do Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” (edycja za rok 2018). Rejestracji praktyk można dokonać do 15 stycznia (przedłużony termin zgłoszeń) poprzez formularz dostępny na stronie: http://odpowiedzialnybiznes.pl/raport2018.

Mapa dobrych praktyk SDGs to miniprzewodnik po tym, jak wspierać realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju. Polska również kontrybuuje do ich osiągnięcia. Zatem potrzebne są inspiracje i pokazywanie dobrych praktyk firm-liderów społecznej odpowiedzialności. Mapa to zapowiedź naszej dorocznej publikacji, Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” – największego w Polsce przeglądu CSR. Jeszcze do połowy stycznia czekamy na zgłoszenia działań firm, do czego serdecznie zachęcamy – mówi Marzena Strzelczak, dyrektorka generalna Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Projekt graficzny infografiki przygotowała Olga Figurska (Lunatikot). Na infografice znalazły się przykłady działań firm, należących do Programu Partnerstwa Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Zgłoszenia dobrych praktyk

Do Raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2018. Dobre praktyki” można zgłaszać praktyki nowe i długoletnie. Praktyki nowe to przykłady działań CSR dotychczas niepublikowane w żadnym z raportów Forum Odpowiedzialnego Biznesu, a realizowane w 2018 roku. Praktyki długoletnie opisano przynajmniej raz w dotychczas wydanych raportach i kontynuowane były również w 2018 roku.

Inicjatywy oraz projekty CSR w Raporcie, podobnie jak w poprzednich edycjach, zostaną pogrupowane według 7 obszarów normy ISO 26000:

  • ład organizacyjny,
  • praktyki z zakresu pracy,
  • prawa człowieka,
  • środowisko,
  • uczciwe praktyki operacyjne,
  • zagadnienia konsumenckie,
  • zaangażowanie społeczne i rozwój społeczności lokalnej.

Zgłoszenie oraz publikacja dobrych praktyk jest bezpłatna. Ich rejestracji można dokonywać przez http://odpowiedzialnybiznes.pl/raport2018/ do 15 stycznia 2019 roku (włącznie).

Liczba zgłaszanych praktyk nie jest ograniczona, ale warunkiem ich zakwalifikowania jest zgodność z koncepcją społecznej odpowiedzialności biznesu. Ostatecznej weryfikacji dokonuje Komitet Merytoryczny złożony z przedstawicieli Forum Odpowiedzialnego Biznesu pod przewodnictwem dyrektorki generalnej, Marzeny Strzelczak.

Więcej informacji na temat: zgłaszania i redakcji praktyk, obsługi formularza, ukazania się raportu, udziela Marta Borowska, menedżerka projektów w Forum Odpowiedzialnego Biznesu (tel. 22 627 18 71, e-mail: marta.borowska@fob.org.pl).

Mazda Motor Corporation ogłosiła, że światowa premiera okolicznościowej edycji Mazdy MX-5 z okazji  30-lecia modelu, odbędzie się podczas salonu Chicago Auto Show 2019, który otwarty zostanie dla publiczności od 9 lutego 2019(1).

Mazda MX-5 zadebiutowała także w Chicago podczas Motor Show w 1989 roku. Teraz, z okazji 30-lecia modelu, powstała jego specjalna jubileuszowa edycja, w uznaniu zaangażowania klientów na całym świecie, którzy stoją za sukcesem modelu na przestrzeni trzech dekad.

Jako najpopularniejszy roadster w historii, z więcej niż milionem egzemplarzy sprzedanych na całym świecie, w tym z ponad 350 tysiącami sztuk w Europie, MX-5 stała się symbolem filozofii motoryzacyjnej Mazdy oraz niestrudzonego dążenia do zapewnienia kierowcom czystej przyjemności z jazdy.

Trzy dekady obecności na rynku zaowocowały także powstaniem w Europie, od Islandii po Włochy,  spontanicznych klubów, zrzeszających oddanych fanów MX-5,  zjednoczonych pasją do Jinba Ittai, poczuciem jedności kierowcy i samochodu, dokładnie w duchu, który MX-5 definiuje od samego początku.

Jubileuszowa edycja z okazji 30-lecia modelu jest najnowszą z bogatej kolekcji unikalnych MX-5, stworzonych przez lata.

Czterocyfrowe podwyżki co roku? W niektórych branżach to już praktycznie standard. Sprawdziliśmy, które zawody gwarantują największy i najbardziej dynamiczny wzrost wynagrodzeń.

Według ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego, średnia płaca wzrosła w listopadzie 2018 roku o 7,7 proc. i wyniosła 4966,61 zł. W porównaniu z ubiegłym rokiem to o 356 zł więcej. Są jednak branże, w których ta dynamika jest znacznie większa. Z raportów płacowych oraz danych szacunkowych za 2018 rok firmy Antal, udostępnionych na prośbę Kodilla.com, wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat zarobki w niektórych profesjach wzrosły nawet o 8 tys. zł!

Kto dyktuje warunki płacowe?

Najwyższa dynamika wzrostu wynagrodzeń dotyczy wyższej kadry zarządzającej. Średnie zarobki dyrektorów czy managerów w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosły bowiem z 15 do 23 tys. zł, zatem aż o 8 tys. zł!

W bardzo dobrej sytuacji są także programiści. Ich zarobki od 2014 roku wzrosły średnio o 4 tys. zł. Co ciekawe, największe oczekiwania względem wynagrodzeń w branży IT obserwowane są wśród osób dopiero rozpoczynających karierę, tzw. juniorów, którzy zgodnie z danymi Antal w 2018 roku zarabiali średnio 8 tys. zł brutto (na stanowisku Junior Java Developer).

Podczas gdy absolwentów kierunków IT nadal brakuje, zapotrzebowanie na programistów wciąż rośnie. Wszystko to przekłada się oczywiście na zwiększoną presję płacową. Dlatego firmy coraz częściej decydują się na inwestycje w mniej doświadczonych specjalistów, stawiając na dedykowane dla nich programy rozwojowe. Jednocześnie świadomość na temat wynagrodzeń jest już tak duża, że coraz częściej także osoby dopiero zaczynające karierę w IT dyktują warunki finansowe, oczekując pensji wyższej o przynajmniej 15-20 proc. od przyjętego standardu – komentuje Urszula Dębniak, senior consultant IT services w Antal.

Tę tendencję potwierdza Marcin Kosedowski, szef marketingu w szkole programowania online Kodilla.com: – Jeszcze 2 lata temu, kiedy rozmawialiśmy z firmami programistycznymi o szansach na zatrudnienie juniorów, większość z nich zainteresowana była współpracą wyłącznie z najbardziej doświadczonymi specjalistami, tzw. seniorami. Rok temu te same firmy poszukiwały już osób ze średnim doświadczeniem oraz juniorów. Dziś niektóre z nich są gotowe szkolić własnych pracowników, pracujących w innych działach, ale posiadających predyspozycje do pracy na stanowisku IT. Zapotrzebowanie jest tak duże, że akceptują nawet czas trwania takiego szkolenia, wynoszący średnio od 6 do 12 miesięcy. Choć to jeszcze wyjątki, to właśnie te firmy za rok, dwa będą w najbardziej komfortowej sytuacji, podczas gdy inni nadal będą walczyć o programistów żonglując pensjami i benefitami.

Kto jeszcze może liczyć na czterocyfrowe podwyżki?

Dane Antal pokazują, że bardzo duże, czterocyfrowe wzrosty wynagrodzeń odnotowują także specjaliści ds. księgowości i kontrolingu. Dla przykładu – minimalna pensja starszego księgowego w 2017 roku wynosiła 6,5 tys. zł, a rok później – już 8 tys. zł, z kolei analityk finansowy/młodszy kontroler w 2018 roku zarabiał już nie 6,5 a 7,5 tys. zł.

Szczególnie wysoką dynamiką płacową cieszą się specjaliści/eksperci ds. cen transferowych, którzy w roku 2017 zarabiali średnio 9,5 tys. zł, a w roku 2018 otrzymywali już 11,5 tys. zł. Zostało to spowodowane zmianami w prawie podatkowym i nowymi obowiązkami nałożonymi na firmy, których te przepisy dotyczą.

W ubiegłym roku sporo działo się również w innych branżach. Pensje inżynierów i automatyków wzrosły z 8 do 10 tys. zł, inżynierowie procesu z tego samego pułapu wskoczyli na 11 tys. zł, a specjaliści ds. planowania i logistyki z 7 na nawet 10 tys. zł.

Duże deficyty kadrowe obserwowane są również w branży SSC/BPO (centra usług wspólnych – obsługa klienta, księgowość, zakupy), w której ciągły rozwój oraz nowe inwestycje zwiększają popyt na specjalistów. Aż 87 proc. firm z tego sektora planuje utworzenie nowych miejsc pracy, a wzrost płac, który w ostatnim roku wyniósł 15 proc., ma utrzymać się także w 2019.

To nie koniec podwyżek

Eksperci oceniają, że tendencje do wzrostu wynagrodzeń zbyt szybko się nie skończą.

Zdecydowanie z największym niedoborem kadr boryka się dziś branża handlu i sprzedaży. Ponadto, w Polsce otwiera się mnóstwo zakładów produkcyjnych, np. z branży samochodowej. Jest tam ogrom miejsc pracy, ale inżynierów brakuje. Generalnie wszędzie tam, gdzie obserwuje się największe zapotrzebowanie na specjalistów, tam będzie rosła presja płacowa i oczekiwania finansowe – analizuje Urszula Dębniak.

Według szacunków Komisji Europejskiej w 2019 roku bezrobocie w całej Unii będzie nadal spadać. W Polsce ma wynieść 2,9 proc., a wzrost wynagrodzeń prognozowany jest na kolejne 7 proc. (wg. NBP na 6,8 proc). To oznacza, że średnia pensja w działających na terenie polski przedsiębiorstwach przekroczy barierę 5 tys. zł brutto, co nadal będzie jednak odbiegać od średnich zarobków programistów, inżynierów czy finansistów. Dla nich prognoz jeszcze nie ma, jednak obserwując zestawienia z lat ubiegłych można założyć, że z pewnością znów znajdą się w gronie najlepiej docenianych pracowników. To z kolei może być wskazówką dla osób, które myślą o zmianie zawodu, zwłaszcza w takich dziedzinach jak IT, gdzie wobec braków kadrowych osoby początkujące stają się równie chętnie oczekiwane, jak doświadczeni specjaliści z długoletnim stażem.

Najczęściej decyzję o zmianie zawodu podejmują osoby po 30. roku życia, które w swojej poprzedniej pracy nie widziały możliwości rozwoju i szansy na podwyżkę. Są gotowi na zmianę, ale też niekoniecznie chcą godzić się na obniżenie swoich przychodów. I to też im się udaje. Z ankiety, którą przeprowadziliśmy wśród naszych absolwentów wynika, że po roku od zakończenia szkolenia ich zarobki, już w branży IT, wzrosły średnio o 48 proc. – podsumowuje Marcin Kosedowski.

Źródło: Kodilla.com

Eksperci

Cyberatak na niemieckich polityków: profesjonalni przestępcy czy obce służby?

Na podstawie informacji dostępnych w Internecie można stwierdzić, że przynajmniej od 5 grudnia były ...

Gołębia podwyżka: tak, jak chcieliśmy, choć może jednak nie

Za nami kolejne posiedzenie FOMC, z którego każdy wyciąga takie wnioski, jakie mu bardziej pasują. G...

Idą smutne święta… dla inwestorów

Jak na razie nie zanosi się, aby w te święta na inwestorów czekały prezenty. Globalna karuzela rozte...

Prognozy na 2019 rok – w gospodarce osłabienie, nerwowo na rynkach

Rok 2019 bez wątpienia będzie okresem globalnego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Nie powinno ono...

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

AKTUALNOŚCI

Dodatkowy miliard w ZUS tylko ze składki zdrowotnej

Przelewy przedsiębiorców do ZUS w 2019 będę wyższe niż te zeszłoroczne. Ten standardowy wyniesie 131...

Rekordowa sprzedaż obligacji skarbowych

12,7 mld złotych – za taką kwotę Polacy kupili w 2018 roku detaliczne obligacje skarbowe. To rekord....

Złe wieści, to dobre wieści – edycje chińska i brytyjska

We wtorek handel w Azji dla odmiany przynosi falę pozytywnego nastawienia, gdyż władze Chin wiedzą, ...

Inflacja hamuje zgodnie z planem

W grudniu inflacja wyniosła 1,1 proc., to wynik zgodny z oczekiwaniami ekonomistów i jednocześnie na...

Jak polscy przedsiębiorcy mogą złagodzić skutki otwierania się niemieckiego rynku pracy?

Exodusu nie będzie, ale Polska stanie się dla Ukraińców krajem tranzytowym do Niemiec. Wielu przedsi...