poniedziałek, Luty 18, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019 Styczeń

Miesięczne archiwaStyczeń 2019

4 Design Days to już nie tylko targi, podczas których główną rolę odgrywa wzornictwo produktów. Potwierdziła to tegoroczna edycja, która skupiła się także na temacie ekologii w projektowaniu. Temat ten był poruszany podczas wielu paneli, ale także co ważne – przez samych producentów na ich ekspozycjach. Aspekty troski o środowisko i odpowiedzialne projektowanie dobitnie zauważyliśmy na stoisku szwajcarskiej Grupy Geberit.

Geberit, jako specjalista w produkcji m.in. systemów instalacyjnych i stelaży podtynkowych, podczas tegorocznych targów rzucił światło na kwestie ekologii w procesie produkcji urządzeń sanitarnych na świecie. Temat ten był widoczny na ekspozycji firmy zlokalizowanej w katowickiej hali Spodka. Stoisko nie tylko przyciągało zielenią, ale także rozwiązaniami znacząco optymalizującymi zużycie wody i energii elektrycznej. Co więcej, na gości czekał miły upominek w postaci doniczki z kwiatem, który symbolizował troskę o przyrodę.

– Kwestie ekologii i ochrony środowiska są nam bardzo bliskie i od dawna są one wpisane w DNA marki. Dodatkowo podczas tegorocznych targów 4DD chcemy też promować kooperację z fundacją WWF w aspekcie wsparcia programu „Strażnicy Rzek” – mówił dla portalu BiznesTuba.pl, Krzysztof Brzeziński, dyrektor marketingu w firmie Geberit sp. z o. o.

Geberit był obecny także podczas jednego z paneli dotyczących problemu ekologii w procesie projektowym. Krzysztof Brzeziński, jako jeden z prelegentów, poruszył kwestie proekologiczne w biznesie. Jako przedstawiciel firmy produkcyjnej skupił się na kwestiach wykorzystania choćby tworzywa sztucznego i tego, jak ograniczyć negatywny ślad produkcyjny w środowisku. Według firmy Geberit rozwiązaniem może być jak najdłużej służący produkt, który będzie klientowi towarzyszył przez wiele lat. Żywotność spłuczki podtynkowej jest obliczana na m.in. 50 lat.

Acanto: pełne spektrum produktów dostępne w 2019 roku

Geberit znany jest przede wszystkim z produktów profesjonalnych, jednak tegoroczna edycja 4DD pokazała rozszerzone kompetencje producenta – klienci po raz pierwszy w tym roku mogli także przyglądać się produktom konsumenckim, czyli pełnej serii łazienkowo-ceramicznej Acanto. Na ekspozycji nie zabrakło także oferty flagowych produktów do instalacji „za ścianą”, czyli podtynkowych systemów instalacyjnych.

Połączenie kompetencji produktowych idealnie odzwierciedliła ekspozycja, przedstawiająca zaplecze procesów produkcyjnych. Zwiedzający ekspozycję marki Geberit mogli więc przyjrzeć się, jak wyglądają fazy produkcji, jakie komponenty i technologie wykorzystywane są np. do tworzenia ceramiki, a także jak wyglądają matryce do przygotowania form, z których z kolei powstają odlewy produktów ceramicznych.

„Design meets function”

Producent znając trendy sprzedażowe postawił podczas tych targów na zaprezentowanie eleganckiego designu subtelnych umywalek czy baterii. Duże wrażenie na zwiedzających zrobił także trend widoczny po zachodniej stronie granicy, mianowicie wkroczenie elektroniki do łazienki. Geberit zaprezentował toalety myjące AquaClean. Wpisują się ona m.in. w nowe hasło przewodnie, które będzie towarzyszyć marce i jej produktom w nowym roku sprzedażowym, czyli design w połączeniu z funkcjonalnością.

Przeczytaj także:

Klient też może być projektantem, czyli nowości firmy Elita Meble z katowickich targów 4 Design Days

Międzynarodowe Targi Designu 4DD przyciągnęły ponad 25 tysięcy zwiedzających. Wielu z nich to profesjonaliści na co dzień dbający o to, aby nasze wnętrza były funkcjonalne, przestronne i co najważniejsze – ładne. Dla nich, ale i klientów indywidualnych firma Elita przygotowała najnowsze propozycje mebli łazienkowych.

Firma Elita znalazła się w gronie ponad 300 wystawców targów 4 Design Days, którzy w dniach 24–27 stycznia pokazali najnowsze rozwiązania do domu. Elita, producent wysokiej jakości mebli łazienkowych, postawił w tym roku na piękne stoisko prezentujące spokojne, jasne wnętrze połączone z drewnem i elementami ceramiki. Bo właśnie takie mają być dzisiejsze łazienki, które po ciężkim dniu pracy, uspokoją nas, zrelaksują i wyciszą – takie opinie słyszymy od architektów i projektantów w nawiązaniu do trendów wyposażenia wnętrz.

Elita jednak poszła w projektowaniu o krok dalej. Oprócz funkcjonalnej, pięknej i ergonomicznej łazienki pozwoliła klientom na indywidualizm i swobodny wybór mebla, tak pod kątem wielkości, uchwytów, jak i koloru. – Chcemy, aby nasze najnowsze produkty były dla klientów w pewnym sensie interaktywne. Dzięki oferowanym przez nas meblom modułowym, klient może swobodnie dodawać wybrane części, może je łączyć ze specjalnymi blatami lub samodzielnie dobierać różne elementy – uchwyty, wykończenia czy szafki. Wszystko po to, aby stworzyć łazienkę własnych aranżacji i marzeń – mówił Tomasz Pietrzak, dyrektor ds. rozwoju biznesu Elita Sp. z o.o

Zobacz jak zaprezentowała się firma podczas targów 4DD.
Redakcja naszego portalu porozmawiała także z przedstawicielami o najnowszych produktach, które zostaną wprowadzane na rynek w 2019 oraz o tym, jak ważna jest obecność marki na targach z perspektywy biznesowej:

Jak zaznaczają przedstawiciele firmy, pomimo tego, że nadal prym wiodą blaty z naturalnego drewna o jasnych, ciepłych barwach, zarówno klienci, jak i producenci lubią bawić się kolorami. W meblach łazienkowych pojawiają się więc elementy czerni, srebra, a także złota czy nawet czerwieni. Wybór przez klienta armatury, czy też kontrastującego uchwytu pozwala na personalizację produktu, tak, aby czuł się on w swojej łazience jak najlepiej. – A jak się okazuję, własna konfiguracja mebli odgrywa dla klientów niezwykle ważną rolę – dodaje Tomasz Pietrzak z firmy Elita w rozmowie z portalem BiznesTuba.pl.

Firma Elita brała udział także w dwóch prelekcjach podczas targów 4DD. W sesji DESIGN. WNĘTRZA MIESZKANIOWE pt. „Projekt łazienka. Projektowanie z sensem. Jak kształtować ofertę, aby odzwierciedlała zmieniające się myślenie o przestrzeni do życia” udział wzięli: (od lewej) Jaume Cassanyer Tosques, architekt, Product Manager, Laufen; Dariusz Jędrzejczak, kierownik działu handlowego i marketingu w Mochnik Sp. z o.o. Sp. k, Katarzyna Maciejewska, projektantka i właścicielka Maciejewska Design, Tomasz Pietrzak, Sales & Product Director North & Central Europe w Royo Group International Bathroom (dystrybucja Elita Meble) oraz Adam Ptasiński, dyrektor sieci, BLU Salony Łazienek z ramienia BR Konsorcjum Sp. z o.o. Refleks Sp.k.

Firma Elita istnieje na rynku już od ponad 20 lat i jest zlokalizowana w północnej części Polski. Producent mebli łazienkowych, specjalizujący się głównie w meblach lakierowanych wyjątkowo odpornych na wilgoć, posiada 2 fabryki, które rocznie wytwarzają ponad 600 000 produktów. Firma zatrudnia dziś ponad 520 osób i działa na najważniejszych rynkach europejskich.

Jak zaznacza sam wiceprezes firmy i dyrektor generalny Elita Sp. z o.o. – Marcin Dymarski: największym kapitałem firmy są ludzie. – Nasi ludzi rośli razem z fabryką, nasi ludzie budowali tę fabrykę. Pracownicy Elita to pasjonaci. Mówię to, bo maszyny produkcyjne może kupić każdy, natomiast dobrych ludzi już nie.

Interesującym spotkaniem był panel pt. „Polska marka meblowa – szansa czy mit?”. Moderator panelu – Maciej Orłoś pytał gości m.in. o to, czy jest możliwe wykreowanie rozpoznawalnej marki polskich mebli, a jeśli tak, to w jaki sposób? Wśród prelegentów zobaczyliśmy Marcina Dymarskiego, dyrektora i wiceprezesa zarządu Elita Sp. z o.o (w środku), a także Ryszarda Balcerkiewicza – Noti Sp. z o.o.; Janusza Mikołajczyka -MIKOMAX Sp. z o.o. Sp.k. oraz Artura Wasążnika – Meble Marzenie sp.j.

Zobacz też:

Najbardziej funkcjonalna kuchnia targów, czyli Peka na 4DD

Przewóz wartości pieniężnych oraz cennych przedmiotów od lat wiązał się z niebezpieczeństwami czyhającymi na firmę. Mówi się, że kradzież, rabunki, rozboje to już przeszłość, jednak z tymi problemami nadal borykają się nie tylko przedsiębiorstwa, ale i profesjonalne firmy przewozowe oraz konwojowe. W tym ostatnim wypadku na szczęście pomaga wieloletnie doświadczenie, które zapobiega takim akcjom już na wstępnym etapie.

Gdy chodzi o bezpieczeństwo cennych przewozów, kompromisy nie istnieją. Potrzebne jest niezawodne i sprawne zabezpieczenie, a przy tym wiedza potrzebna do funkcjonowania na tym rynku. Wiedząc, że od lat firmy z sektora usług dostarczających rozwiązania zapewniające zabezpieczenie biznesu rozwijają rozwiązania, a także podnoszą standardy zabezpieczeń, wspomnianych sytuacji rabunków na konwojowane przewozy jest coraz mniej. Trzeba też przyznać, że polska prewencja utrzymuje bardzo wysokie pozycje porównywalne do krajów europejskich i światowych.

W rozmowie z przedstawicielami firmy Konsalnet, która jest liderem polskiego rynku usług konwojowania wartości pieniężnych i ładunków, dowiadujemy się, że dziś diagnoza zagrożeń wyklucza pewne niebezpieczeństwo już na etapie planowania rabunku konwoju. Konsalnet, jako członek Europejskiego Stowarzyszenia Firm Cash Handlingowych ESTA (red. European Security Transport Association ESTA, działa od 1975 r. z siedzibą w Brukseli), może korzystać z doświadczeń innych europejskich firm i implementować je we własnych strukturach.

Zobacz też:

Konferencja „Bezpieczeństwo danych i zasobów firmy” już 26 lutego w Warszawie!

– Przykładowo, bardzo dużo obserwacji pochodzi z Wielkiej Brytanii, gdzie swego czasu niemal codziennie dochodziło do zdarzenia kryminalnego, który był próbą zaboru wartości. W przypadku Polski, rynek jest bardziej spokojny i ustabilizowany. Gwarantuje to, z jednej strony wysoki poziom zabezpieczeń, a z drugiej chociażby fakt, że każdy z naszych pracowników posiada broń palną, a trzeba dodać, że nie każdy rynek w Europie jest na to otwarty. Jednocześnie, jesteśmy też chyba rynkiem w pewnym sensie mało konkurencyjnym, jeśli chodzi o chęci potencjalnych napastników. Dla przykładu w państwach, gdzie jest waluta Euro, przestępca ma łatwiejszą drogę do konsumpcji zrabowanych pieniędzy niż w przypadku Złotego. W Polsce z kolei mamy do czynienia przede wszystkim ze zdarzeniami, które są związane z atakami na urządzenia, takie jak chociażby bankomaty, czy miejsca depozytowe. Przestępca przy zaborze mienia unika stykania się z osobami postronnymi, a tym bardziej z ochroną. Dlatego, może nie tyle firmy cash handlingowe, ale firmy ochrony wdrażają specjalne środki do zabezpieczenia takich miejsc – mówił w rozmowie z portalem InfoSecurity.pl, Patryk Mazurkiewicz, wiceprezes zarządu Konsalnet Holding SA. 

Bezpieczna gotówka, czyli cash-handling w wykonaniu najlepszych

Firma od lat diagnozuje różnego rodzaju zagrożenia i prewencyjnie realizuje dużo więcej sposobów zabezpieczenia operacji, niż wymaga tego prawo. Dodatkowo, w trosce o bezpieczeństwo klientów pomaga z pewnością ponad 20-letnie doświadczenie w branży. Firma realizuje ponad 140 000 transportów pieniężnych miesięcznie. Każdego dnia przeprowadza konwoje m.in. dla banków (gotówka do bankomatów), największych sieci handlowych, jak i mniejszych podmiotów. Do zadań transportowych Konsalnet wykorzystuje najnowocześniejszą flotę samochodową na polskim rynku, choć posiada także specjalistyczne pojazdy opancerzone – ponad 430 samochodów specjalistycznych – głównie Mercedes i Volkswagen. Wszystkie pojazdy stosowane w trakcie konwojów spełniają wymogi ustawowe oraz dodatkowe uwarunkowania certyfikacyjne PIMOT, a do tego są wyposażone w dużo większą liczbę systemów zabezpieczeń, niż wskazują wymagania z załączników rozporządzenia MSWiA.  Pojazdy posiadają także systemy GPS, umożliwiające precyzyjny monitoring na trasie.

Jak zaznacza firma Konsalnet, oprócz transportu gotówki, zdarzają się także przewozy innych wartości niepieniężnych, tj. dzieł sztuki, drogiego sprzętu oraz innych cennych rzeczy, w tym także wielkogabarytowych.

 

Skuteczne strategie marketingowe opierają się na takiej komunikacji, która uwzględnia potrzeby i wartości konsumentów. Zatem z jakich narzędzi skorzystać, aby poznać szczegółowe preferencje potencjalnych klientów?

Badania przeprowadzone w ramach projektu badawczego Buyology pokazują, że aż 85% codziennych decyzji zakupowych jest podejmowanych na poziomie podświadomości. Tak wysoki współczynnik pozwala wysunąć tezę, że kluczem do skutecznego oddziaływania na klientów mogą być ich pragnienia, emocje i wartości, które wyznawane są często nieświadomie. – Skuteczne działania marketingowe opierają się właśnie na dotarciu do tych skrywanych czynników, których poznanie stanowi fundament efektywnej strategii i komunikacji marketingowej – mówi Izabela Kaczmarska, Strategic Planner w PA. Marketerzy coraz częściej sięgają po naukowe ekspertyzy, które badają ludzką podświadomość. Dziedziną, która umożliwia szczegółowe badanie preferencji konsumentów jest neuromarketing. Polega on na monitorowaniu aktywności wybranych obszarów mózgu, które pozwalają poznać, dlaczego i na jakiej podstawie podejmujemy takie, a nie inne decyzje zakupowe. Największym atutem neuromarketingu jest przede wszystkim to, że przedstawia on wiarygodną i praktyczną wiedzę, która pomaga opracować jeszcze lepszą strategię marketingową.

W głąb zmysłów

Jednym z podstawowych badań pozwalających ocenić reakcję mózgu na bodźce marketingowe jest EEG, czyli elektroencefalografia. Polega ona na odpowiednim rozmieszczeniu na powierzchni skóry głowy elektrod rejestrujących zmianę potencjału elektrycznego, które pochodzą od aktywności neuronów kory mózgowej. Następnie otrzymuje się zapis fal o nazwie delta, theta, alfa, beta i gamma. Ich szczegółowa analiza dostarcza marketerom wielu istotnych informacji związanych z emocjami badanych. Zebrane w ten sposób dane dotyczące preferencji konsumentów pozwalają specjalistom od marketingu przygotować ofertę i działania reklamowe skrojone na miarę potrzeb konkretnej grupy docelowej.

Wiele korporacji skorzystało z badań neuromarketingowych przy projektowaniu swoich opakowań. Przykładem może być marka Frito-Lay, która dzięki badaniu EEG odkryła, że matowe opakowania chipsów wywołują w konsumentach bardziej pozytywne odczucia niż ich błyszczące odpowiedniki. Kolejnym przykładem jest serwis eBay, który korzysta z usług PayPal. Co skłoniło użytkowników do skorzystania z płatności on-line? Szybkość – analiza fal mózgowych klientów wykazała, że była ona większym impulsem decydującym o ich wyborze niż bezpieczeństwo i ochrona.

Widzieć i wiedzieć więcej

Eye-tracking opiera się na śledzeniu ruchów gałki ocznej za pomocą specjalnie zaprojektowanych kamer, dzięki którym możemy określić, w jaki sposób ludzie reagują na konkretne obrazy. Wynik takiego badania przedstawiany jest w formie mapy cieplnej. Jest ona szczególnie pomocna dla marketerów, którzy tworzą platformy internetowe i aplikacje mobilne. Z pomocą urządzeń i programów komputerowych można stwierdzić, które elementy strony internetowej były dla badanego przyjemnością, a które go zainspirowały czy zaniepokoiły. Otrzymane w ten sposób informacje służą stworzeniu przyjemnego dla oczu interfejsu.

Badania eye trackingowe mają swoje zastosowanie także w sklepach stacjonarnych. Strategiczne rozłożenie kategorii produktowych w obszarze całego sklepu sprawia, że konsumenci mogą swobodnie poruszać się w alejkach promocyjnych. To właśnie w tym miejscu ich uwaga skupiona jest na produktach uwzględniających ich potrzeby i pragnienia.

Badanie ruchów gałki ocznej odgrywa istotną rolę również czasie projektowania materiałów reklamowych, np. cenówek i woblerów.

Główną zaletą badań neuromarketingowych jest wynik oparty na potwierdzonych naukowo faktach, a nie deklaracjach respondentów, które nie zawsze pokrywają się z prawdą. Nie ulega żadnym wątpliwościom, że pomimo wysokich kosztów ich realizacji, będą one odgrywały znaczącą rolę w tworzeniu dopasowanej do odbiorców komunikacji marketingowej. Dynamiczny rozwój neuromarketingu będzie także przyczyną pojawiających się dyskusji na temat etyki tego rodzaju działań.

Cztery miesiące przed wyborami europejskimi Parlament Europejski przedstawił nową stronę wybory-europejskie.eu, która wyjaśnia jak głosować w każdym państwie członkowskim lub za granicą.

Strona wybory-europejskie.eu została tak zaprojektowana, aby pomóc ludziom w znalezieniu, w jednym miejscu, wszystkich istotnych informacji dotyczących wyborów do Parlamentu Europejskiego. Po raz pierwszy Parlament zaproponował narzędzie, umożliwiające wszystkim oddanie głosu w wyborach europejskich.

Krajowe zasady głosowania w każdym kraju wyjaśniono w formacie pytań i odpowiedzi. Włącznie z informacjami na temat dnia głosowania, wieku uprawniającego do głosowania, terminów rejestracji, dokumentów niezbędnych do zarejestrowania się w celu oddania głosu, a także progów wyborczych partii politycznych lub całkowitej liczby posłów do PE, którzy mają być wybrani w danym kraju, oraz linki do stron internetowych krajowych organów wyborczych.

Ponieważ informacje te dotyczą konkretnego kraju, strona internetowa zawiera odpowiedzi na temat każdego kraju UE w 24 językach urzędowych tych państw.

Na witrynie można też znaleźć informacje na temat sposobu głosowania z zagranicy (z innego kraju UE lub z kraju trzeciego) lub przez pełnomocnika. Może się to okazać szczególnie istotne, dla około 3 mln obywateli UE zamieszkujących w Wielkiej Brytanii.

Wybory europejskie w 27 państwach UE odbędą się między 23 a 26 maja br., w Polsce – w niedzielę 26 maja. Europejczycy wybiorą 705 europosłów na pięcioletnią kadencję. W tym roku do głosowania będzie uprawnionych ponad 360 mln obywateli w całej UE.

Dobra historia kredytowa i brak zaległości finansowych wcale nie gwarantują ubiegającym się o kredyt przedsiębiorcom wydania pozytywnej decyzji. Jest to zależne od tzw. scoringu bankowego, którego zasady przyznawania różnią się w zależności od danej instytucji. Co warto wziąć pod uwagę żeby utrzymać odpowiednią punktację?

Scoring, czyli metoda punktowej oceny ryzyka kredytowego podmiotu ubiegającego się o kredyt, jest składową kilku elementów wykorzystywanych do oceny prawdopodobieństwa spłaty zobowiązania –  zarówno w przypadku poszczególnych osób, jak i przedsiębiorstw. Pierwszym aspektem jest zdolność kredytowa, czyli przychody, umowy współpracy podpisane z klientami, wydatki czy liczba osób na utrzymaniu. Drugim elementem jest wiarygodność dłużnika, która jest weryfikowana przez banki centralnie w BIK.

– Właściciele małych firm ubiegający się o kredyt w banku są oceniani na podstawie zdolności finansowej osób indywidualnych. Banki zakładają, że jeśli przedsiębiorca ma problemy ze spłatą prywatnych kredytów, to jest duże prawdopodobieństwo, że podobne kłopoty wystąpią z finansowaniem biznesu. W efekcie dostają negatywną decyzję kredytową – komentuje Joanna Siedlecka z Aasa Polska, technologicznej firmy finansowej.

Jakie działania wpływają na obniżenie punktacji

Niska ocena punktowa może być spowodowana nieregularnym spłacaniem należności lub brakiem historii kredytowej, nawet pomimo wysokich przychodów. Podczas analizy uwzględniany jest wiek oraz współczynnik spłacalności zobowiązań w grupie, do której klient został zakwalifikowany. Na tej podstawie bank buduje własny model oceny – dlatego uzyskana punktacja może się różnić w poszczególnych firmach. Pod uwagę brana jest również liczba i wysokość zaległych kredytów czy przekroczenie przyznanego limitu, np. na kartach kredytowych. Jeśli aplikujący nigdy nie korzystał z zewnętrznego finansowania bank sięga po dodatkowe dane takie jak wykształcenie czy stan cywilny. Im niższy jest scoring, tym wyższy poziom ryzyka dla banku, a w efekcie decyzja odmowna. Według dostępnych danych każdego roku do BIK trafia około 25 milionów zapytań, przy liczbie kredytobiorców szacowanej na 15 milionów, a każde dodatkowe zapytanie negatywnie wpływa na ocenę w przyszłości.

Klasyczny kredyt a szybkie finansowanie online dla firm

Proces weryfikacji klientów przez banki jest długi i skomplikowany. Wiążę się z tym przedłożenie licznych dokumentów angażujących cenny czas przedsiębiorców. Wraz z wysokością kwoty, o którą ubiega się klient, wydłuża się czas rozpatrywania wniosku. Mali przedsiębiorcy często otrzymują odmowy bez podania konkretnej przyczyny pod pretekstem zbyt krótkiego okresu prowadzenia firmy lub niskich dochodów. Wpływ na taką decyzję ma wiele czynników. Zaczynając dopiero budowanie biznesu i nie mając odpowiednich środków na rozwój, przedsiębiorcy potrzebują szybkiego finansowania, które będzie pozbawione zbędnych formalności, a proces odbędzie się on-line. Jak pokazują badania, około 40 proc. bankowych klientów w ciągu dwóch lat skorzysta z usług nietradycyjnych firm finansowych, np. FinTechów.

W Aasa wykorzystywane są zaawansowane modele scoringowe opierające się na sztucznej inteligencji, które pozwalają określić poziom ryzyka kredytowego. Decyzja jest podejmowana nawet w 15 minut przy jednoczesnym zachowaniu wszelkich zasad bezpieczeństwa i transparentności. Dzięki temu przedsiębiorcy mogą dostać wsparcie już od pierwszego dnia prowadzenia działalności.

Jak wynika z badania Smartscope dla Aasa Polska prawie połowa mikroprzedsiębiorców jest zainteresowana dodatkowym finansowaniem zewnętrznym, a co czwarty chciałby przeznaczyć środki na rozwinięcie działalności. Jednak aż 14 proc. nie ma wiedzy na temat możliwości zdobycia zewnętrznego finansowania dla swojego biznesu. Co więcej, często otrzymują decyzję odmowną taka sytuacja dotyczy aż 1 na 3 właścicieli małych firm. Dzięki rozwoju technologii i rozwiązaniom mobilnym przedsiębiorca zawsze może skorzystać z szybkich pożyczek online minimalizując wymagane formalności, a oszczędzony czas przeznaczyć na rozwój własnego biznesu.

Po odrzuceniu przez brytyjski parlament planu Brexitu Izba Gmin przejmuje większą inicjatywę w przygotowaniu warunków opuszczenia UE. Drugi oddech łapie także premier May, która dzięki zmniejszeniu się temperatury sporu wewnątrz obozu konserwatystów liczy na akceptację zupełnie nowego rozwiązania. Jaki te wydarzenia mogą wpłynąć na funta w kolejnych godzinach i tygodniach? – pisze Marcin Lipka.

Tylko dwa miesiące zostały do przyjęcia umowy wyjściowej z UE przygotowanej przez brytyjskich oraz unijnych negocjatorów. Ostatnia próba zakończyła się olbrzymią porażką premier Theresy May, gdyż wynegocjowane rozwiązane zostało odrzucone w połowie stycznia znaczną większością głosów przez Izbę Gmin (432 do 202 głosów). Co dalej z Brexitem i czy rzeczywiście Wielkiej Brytanii grozi chaotyczne opuszczenie UE?

Walka o uniknięcie katastrofy

Wbrew pozorom ryzyko twardego Brexitu ostatnio wyraźnie zmalało. Odrzucenie planu May wcale nie sugeruje, że Wielka Brytania kieruje się w stronę przepaści. Widać to chociażby po poglądach członków Izby Gmin, którzy w większości stoją w opozycji do wyjścia z UE bez umowy.

Brytyjski parlament natomiast wyraźnie przejął inicjatywę w ostatnich dniach, by dyskusja dotyczyła różnych form przyszłych relacji z Brukselą, ale jednocześnie wykluczała twardy Brexit. W tym celu podczas dzisiejszego posiedzenia Izby Gmin zostanie przedstawione kilkanaście poprawek, które w większości dają więcej czasu do namysłu wszystkim zainteresowanym stronom i oddalają perspektywę chaotycznego Brexitu.

Najważniejsze poprawki są opracowywane przez członków złożonych z obu zwykle zwalczających się partii (rządzących torysów i opozycyjnych laburzystów). Najszersze poparcie może zyskać poprawka przygotowywana przez umiarkowanego konserwatystę Nicka Bolesa oraz przedstawicielkę lewicy Yvette Cooper.

Inicjatywa „Cooper-Boles” zakłada, że jeżeli żadne porozumienie przedstawione przez gabinet May nie zostanie zaakceptowane przez parlament do 26 lutego, wtedy moment wyjścia z Unii Europejskiej powinien zostać przesunięty prawdopodobnie do końca 2019 r. To dałoby więcej czasu na opracowanie nowego porozumienia. Warto jednak zauważyć, że na to wyjście niekoniecznie zgodzi się Unia, jeśli ono nie będzie zawierać akceptowalnych propozycji dotyczących backstopu (np. dążenie do utworzenia przynajmniej unii celnej). Dodatkowo inicjatywa umiarkowanych członków Izby Gmin prawdopodobnie zostanie poparta głównie przez laburzystów i liberalnych demokratów. Rdzeń konserwatystów może sprzyjać innemu pomysłowi, który pojawił się w rządzących kręgach dopiero ubiegłej nocy.

Torysi miękną i chcą wydłużenia okresu przejściowego

Widząc napływające na dzisiejsze posiedzenie Izby Gmin poprawki i spodziewane ich poparcie, konserwatyści w nocy zdecydowali się opracować szeroki plan również zmniejszający podziały wewnątrz sprawującego władzę ugrupowania (rozwinięcie poprawki Sir Grahama Brady dotyczącej backstopu). W dokumencie, który przeniknął do mediów (m.in. do BBC), proponowane przez konserwatystów rozwiązanie zakłada, że jeżeli nowa umowa handlowa oraz warunki backstopu nie zostaną w okresie przejściowym uzgodnione, to zostanie on przedłużony o rok, czyli do końca 2021 r. W tym okresie, jako zachęta do zaakceptowania tej formuły przez UE, będą m.in. płacone unijne składki.

Rozwiązanie to prawdopodobnie nie zadowala najbardziej eurosceptycznych torysów, ale prawdopodobnie zdobędzie ono więcej głosów poparcia niż ostatni plan. Nadal jednak, mimo odsunięcia faktycznego opuszczenia UE, nie rozwiązuje ono kwestii backstopu, chociaż wydłuża czas na jego modyfikowanie bądź włączenie go już w przyszłą umowę handlową, która dopiero będzie negocjowana.

Trudno też dokładnie określić, jak na to zareaguje Bruksela. Czasowy backstop został wykluczony przez Irlandię. Gdyby jednak przyszłe relacje handlowe z Unią pozostały bliskie, to może udałoby się przygotować alternatywny scenariusz. Ogólnie jednak plan konserwatystów bardziej sceptycznie może odebrać Bruksela niż inicjatywę stricte parlamentarną. Kwestia backstopu ma mniejsze szanse na pozytywne rozwiązanie niż w przypadku kolejnych działań wynikających z poprawki „Cooper-Boles”. Również ryzyko chaotycznego Brexitu wydaje się  większe w kontekście działań rządu niż w opcji pełnego przejęcia kontroli przez Izbę Gmin.

Wpływ na funta. Przekroczenie 5 zł prawdopodobne

Inwestorzy stosunkowo szybko ocenili, że ryzyko chaotycznego opuszczenia UE maleje. Funt w relacji do dolara zyskał od początku roku ok. 3 proc., a w porównaniu do złotego 3,5 proc., rosnąc niecałe 20 gr i osiągając poziomy zbliżone do półtorarocznych szczytów (4,95 zł).

Wydaje się, że najbardziej pozytywne dla funta byłoby silne poparcie Izby Gmin dla inicjatywy Cooper-Boles. Takie rozwiązanie pokazałoby rosnącą kontrolę parlamentu nad procesem brexitu i wyraźne malejące ryzyko chaotycznego opuszczenia UE. Wtedy już dziś bariera 5 zł za funta mogłaby zostać przekroczona. Dalsze wzrosty byłyby prawdopodobne, gdyby obecny lub przyszły parlament skłaniał się do bliskich relacji z UE (przynajmniej unia celna, a być może wspólny rynek czy nawet finalnie brak opuszczenia Wspólnoty).

Pierwsza reakcja na nowy plan gabinetu premier May (modyfikacja poprawki Sir Grahama Brady) raczej nie pomogłaby funtowi, głównie ze względu na możliwość odrzucenia jej przez Unię w związku z niejednoznacznym podejściem do backstopu. Nie jest także pewne, czy plan ma szansę przyjęcia go przez Izbę Gmin, mimo że zbliża do siebie silnie podzielony obóz konserwatystów. Ogólnie jednak również inicjatywa torysów pokazuje chęć do wypracowania kompromisu i uniknięcie chaotycznego Brexitu, co finalnie powinno być pozytywne dla funta.

 

Polski Instytut Rozwoju Biznesu serdecznie zaprasza do udziału w debacie z Ekspertami podczas wydarzenia: „Bezpieczeństwo danych i zasobów firmy”. Konferencja odbędzie się już niedługo- 26 lutego 2019 r., w Warszawie. 

Bezpieczeństwo jest procesem, który ciągle ulega zmianie. Zależy ono od pracowników oraz organizacji, której bezpośrednio dotyczy. Mają na to wpływ ciągłe zmiany w stosunkach gospodarczych, postęp technologiczny, zagrożenia wojenne, terrorystyczne oraz środowiskowe. Problematyka ta dotyczy nie tylko międzynarodowych korporacji. Zmiany w zakresie bezpieczeństwa odnoszą się również do firm, które funkcjonują na rynku lokalnym. Brak odpowiednich rozwiązań i polityki bezpieczeństwa może przynieść firmie niepowetowane straty.

Skuteczne zapewnienie bezpieczeństwa firmy ma bezpośredni wpływ na jej sukces!

Prelekcje poprowadzą m.in.:

  • Adam Danieluk – Dyrektor ds. Cyberbezpieczeństwa w Grupie LUX MED „Phishing w świetle RODO”
  • Sylwia Gwoździewicz – Prezes Zarządu, Międzynarodowy Instytut Innowacji Nauka – Edukacja – Rozwój „Bezpieczeństwo prawne tajemnicy przedsiębiorstwa”
  • Paweł Waluszko – Ekspert niezależny „Smartfony i zagrożenia z nich wynikające – jak wykryć przecieki danych oraz jak proaktywnie się zabezpieczyć?”
  • Michał Pilc – Analityk systemów komputerowych w Dziale Bezpieczeństwa ICT Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego „Audyt bezpieczeństwa teleinformatycznego w firmie – cele i korzyści”

Zobacz też:

UWAGA! Nie daj się oszukać w internecie – zapobiegaj kradzieży

Tematyka konferencji:

1. Bezpieczeństwo informacji jako ważny element bezpieczeństwa całej organizacji
– ochrona zasobów informacji
– audyt i kontrola bezpieczeństwa informacji
– zarządzanie tożsamością
– zarządzanie ryzykiem w zapewnianiu bezpieczeństwa informacji
– czynniki zagrażające bezpieczeństwu informacji w nowoczesnych przedsiębiorstwach
– polityka bezpieczeństwa
– systemy do zarządzania bezpieczeństwem informacji
– ochrona informacji, a regulacje występujące na gruncie obowiązującego prawa

2. Skuteczne panowanie nad bezpieczeństwem w przedsiębiorstwie w momencie kryzysu
– przewidywanie i reagowanie na incydenty
– scenariusze awaryjne w zarządzaniu ciągłością działania

3. Elementy bezpieczeństwa fizycznego
– mechaniczna, elektroniczna, biometryczna i proceduralna kontrola dostępu
– identyfikacja personelu i kształtowanie środowiska

4. Bezpieczeństwo organizacyjne
– struktura organizacyjna w zakresie bezpieczeństwa – w małej firmie jak i w korporacji
– koordynacja bezpieczeństwa w złożonej strukturze organizacyjnej
– funkcjonowanie departamentów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w firmie

5. Wdrożenie RODO w firmie
– procesy przetwarzania danych, inwentaryzacja danych i ocena stanu faktycznego
– dostosowanie środowisk IT
– zapewnienie ciągłej zgodności

Przeczytaj także:

IBM wspiera wojskowych wiedzą z zakresu cyber security


Grupa docelowa:

  • Prezesi i Członkowie Zarządu
  • Dyrektorzy i Kierownicy Działów Bezpieczeństwa Informacji
  • Administratorzy Bezpieczeństwa Informacji
  • Dyrektorzy i Kierownicy działów IT, bezpieczeństwa IT, bezpieczeństwa fizycznego
  • Oficerowie bezpieczeństwa
  • Szefowie ochrony
  • Dyrektorzy i Kierownicy Działów: prawnych, ds. planowania strategii, ds. Rozwoju

Udział jest bezpłatny dla wyżej wymienionych osób, jednak należy pamiętać, że wymagana jest wcześniejsza rejestracja. Organizatorzy zapewniają uczestnikom materiały konferencyjne oraz niepowtarzalną możliwość konsultacji z Ekspertami.

Miło Nam także poinformować, że portal BiznesTuba.pl objął patronat medialny nad debatą, a cała relacja z wydarzenia pojawi się na naszej stronie internetowej oraz na Facebooku.

Czy można mieć czworo lub więcej dzieci i pracować zawodowo? Czy da się pogodzić rolę matki, pracownika, szefa? Co ma kluczowe znaczenie w godzeniu tych ról? Są kobiety, które znakomicie łączą obie role, spełniają się zawodowo i rodzicielsko, a przy tym są po prostu szczęśliwe. Jak to osiągnęły?

Na wyżej wymienione pytania odpowiada Karolina Andrian - współwłaścicielka firmy Femmeritum zajmującej się wspieraniem organizacji w realizacji polityki work-life i work-family balance. Działaczka na rzecz równouprawnienia kobiet, uczestniczka amerykańskiego programu Vital Voices Grow 2018.

Tempo zmian na świecie jest coraz większe. Obok technologii, która zmienia nasze życie i otoczenie biznesowe, następują też ogromne zmiany społeczne. Ostatni czas należy do kobiet – liczba materiałów prasowych oraz badań na temat równouprawnienia kobiet, ich aktywności zawodowej oraz wpływu na gospodarkę i świat jest ogromna i stale rośnie. Firmy borykające się z brakiem pracowników coraz częściej widzą w kobietach wysoko wykwalifikowanych pracowników. Prześcigają się w liczbie programów promujących kobiety, wspierających ich rozwój, ułatwiających im godzenie roli pracownika i matki. Słowo diversity (z ang. różnorodność) robi ogromną karierę i oprócz wartości samej w sobie, związanej z równością i sprawiedliwością społeczną, jest kluczem do większej efektywności, innowacyjności i uzupełnienia braków w strukturze zatrudnienia.

Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, współczynnik dzietności na jedną kobietę wyniósł 1,45 w 2017 r. Aby można mówić o zastępowalności pokoleń, potrzebujemy przynajmniej wyniku na poziomie 2,1. Jak często można spotkać kobiety, które pracują w pełnym wymiarze godzin i mają czworo lub więcej dzieci? Okazuje się to bardzo trudne, a najtrudniejsze w korporacjach. Czyżby w tego typu organizacjach taki układ nie był możliwy do zrealizowania?

Zobacz też:

25 lat na rynku wydawniczym: sukces dojrzewa z czasem

Kobiety kluczowe dla gospodarki

Szefowa globalnych analiz politycznych Citigroup Tina Fordham twierdzi, że w ciągu najbliższej dekady wpływ kobiet na globalną gospodarkę będzie co najmniej tak znaczący, jak wpływ ponadmiliardowych populacji Chin i Indii, jeśli nie większy. Natomiast
prezes Banku Światowego Jim Yong Kim powiedział, że jeśli zapewnilibyśmy edukację podstawową każdej dziewczynce na świecie, przychód globalnej gospodarki wzrósłby diametralnie.  W Polsce i w krajach rozwiniętych dostęp do edukacji nie jest problemem. Jednak mimo że kobiety stanowią niemal połowę absolwentów wszystkich kierunków biznesowych, to w dalszym ciągu ich aktywność zawodowa jest mniejsza niż mężczyzn. W Polsce kobiety średnio zarabiają mniej od mężczyzn o 7,5 proc., choć różnice między sektorami gospodarki są znaczne (np. w bankowości ta różnica wynosi aż 36 proc.). Czym wyższe stanowiska, tym rozdźwięk między zarobkami kobiet i mężczyzn jest większy. Globalnie mimo tego, że kobiety są lepiej wykształcone, stanowią tylko 6,4 proc. prezesów firm z listy Fortune 500.

Dlaczego zatem wykształcone kobiety nie wykorzystują swojego potencjału i decydują się zostać w domu, aby poświęcić się opiece nad dziećmi?

Z urodzeniem kolejnego dziecka aktywność zawodowa kobiet w Polsce maleje. Jak podaje Eurosat, wskaźnik aktywności zawodowej kobiet z jednym dzieckiem wynosi 72,1 proc., z dwojgiem dzieci 70,2 proc., z trojgiem i więcej już tylko 57,7 proc. U mężczyzn wynosi on ponad 80 proc. i nie zmienia się wraz z liczbą dzieci. W 2016 r. pracujące kobiety lub aktywnie poszukujące pracy stanowiły 64 proc. (u mężczyzn ten wskaźnik wyniósł 80 proc.). Jedną z głównych przyczyn i barier w aktywności kobiet jest ich niepłatna praca stanowiąca zajęcia domowe czy opiekę nad osobami starszymi i dziećmi. Według OECD kobiety spędzają dwa razy więcej czasu dziennie, poświęcając tym obowiązkom niż mężczyźni. Według badań socjolożki dr Katarzyny Suwady z UMK kobiety codziennie poświęcają na opiekę nad rodziną i dziećmi średnio 5 godzin. To bardzo dużo czasu, biorąc pod uwagę fakt, że pracując na cały etat, spędzamy w pracy 8 godzin. Posiadanie dużej rodziny zwiększa liczbę obowiązków.

Przeczytaj także:

Powrót na rynek pracy również problemem młodych ludzi

Partnerstwo

Zapytaliśmy kobiety, które są aktywne zawodowo i mają minimum czworo dzieci, co pomaga im łączyć role matki, pracownika czy szefa, a co znacznie to utrudnia. Jako najistotniejszy czynnik wszystkie respondentki wymieniły postawę swojego partnera. Równy podział obowiązków domowych oraz uznanie istotności pracy zawodowej swojej partnerki podawano jako podstawowy argument. Małgorzata Bartler, HR-owiec z dużym doświadczeniem w korporacjach, uważa, że kobiety często nie podejmują ambitnych projektów lub nie decydują się na awans, ponieważ nie mają wsparcia ze strony swoich partnerów, bądź ich zgody na dalszy rozwój zawodowy. Wsparcie od męża jest istotne, ale też niezwykle ważna jest pomoc rodziny – szczególnie dziadków. Jeśli nie ma się blisko dziadków, konieczne jest wsparcie zaufanej opiekunki.

Nie do przecenienia jest też opinia, jaką o karierze swojej córki ma jej matka.

Jeśli rozumie ona i wspiera wybory córki, a nie krytykuje i wylicza negatywne konsekwencje dla dzieci, wówczas realizowanie się zawodowo jest znacznie łatwiejsze. Badania amerykańskiej profesor Kathleen McGinn z Harvard Business School wykazały, że córki pracujących matek z większym prawdopodobieństwem są również aktywne zawodowo, oraz mają większe szanse na zajmowanie wyższych stanowisk w organizacji i większe zarobki.

Sieć kontaktów

Zazwyczaj kobiety mało się wspierają, mają słabą sieć kontaktów, bo nie potrafią, nie doceniają jej oraz nie mają czasu jej budować. Ciężko im przychodzi również proszenie o pomoc. Wsparcie emocjonalne innych kobiet pracujących (lub nie) jest bardzo ważne. Możliwość rozmowy na temat trudności i wyzwań, z jakimi borykają się pracujące matki, oraz przede wszystkim poczucie, że nie są same i inne kobiety też mają podobne problemy, przynosi ulgę i energię do dalszego działania. Istnieją organizacje i grupy nieformalne dla pracujących mam, często pracodawcy organizują takie spotkania. Warto jest z nich korzystać i dzielić się doświadczeniami i wspierać wzajemnie w trudnych sytuacjach. Każda z dwóch opcji: bycie pracującą lub niepracującą kobietą ma swoje dobre i złe strony, a wybór opcji jest indywidualną decyzją kobiety.

Podcinanie sobie skrzydeł krytycznymi uwagami na temat tego, jak samotne czy nieszczęśliwe są dzieci matek pracujących, do niczego nie prowadzi.

Pojednanie i pomaganie sobie może pomóc zarówno kobietom z jednej, jak i drugiej grupy. Być może zaowocuje to nowymi rozwiązaniami i inicjatywami lokalnymi, które pomogą kobietom na zwiększenie aktywności zawodowej. Brytyjska premier, Margaret Thatcher, powiedziała kiedyś, że kobieta jest jednym wielkim wyrzutem sumienia. Każda pracująca matka musi poradzić sobie z wyrzutami sumienia, jakie jej towarzyszą, a presja społeczna czy przyjęte role społeczne kobiet wcale jej w tym nie pomagają.

Przeczytaj koniecznie:

Nawet 8 tys. zł podwyżki w ciągu pięciu lat! W tych branżach pensje rosną najszybciej

Stereotypy wciąż silne

Przełamywanie stereotypów jest trudne, ale konieczne, jeśli chcemy mieć więcej kobiet na rynku pracy. Zarówno pracodawcy, jak i każdy z nas – kobiety i mężczyźni, musimy przychylniej patrzeć na dzieci w sferze publicznej. Niestety, to się jeszcze nie dzieje. Przykład ze swojej praktyki zawodowej podaje architektka Katarzyna Rokicka-Müller. Z jej obserwacji wynika, że mężczyzna pojawiający się na budowie z małym synkiem, pokazujący przy tej okazji dziecku sposób wykonywania swojej pracy, opowiadający o budowie, jest odbierany pozytywnie – jako wspaniały ojciec, zaangażowany i kochający swoje dziecko. Kobieta w takiej samej sytuacji byłaby odbierana zupełnie nieprofesjonalnie i negatywnie.

Wsparcie instytucji

Wszystkie respondentki uważają elastyczny czas pracy jako duże wsparcie w łączeniu kariery zawodowej z życiem rodzinnym. Kobiety prowadzące własne firmy jako kluczową przesłankę w podjęciu decyzji o założeniu własnego biznesu wymieniły możliwość elastycznego czasu pracy. Tak samo kobiety zatrudnione w firmach elastyczny czas pracy uważają za najbardziej potrzebne rozwiązanie wspierające je w godzeniu roli matki i pracownika.
Innym cenionym przez kobiety rozwiązaniem jest wykorzystanie dni wolnych na opiekę w rozbiciu na godziny – rzadko jednak jest to stosowane w firmach. Przy wielodzietnej rodzinie standardowy urlop jest niewystarczający. Szkoda też wykorzystywać wszystkie dni urlopowe na awaryjne sytuacje, a branie zwolnień lekarskich wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza gdy piastuje się odpowiedzialne stanowisko. Często matki potrzebują tylko dla których praca zawodowa jest koniecznością, gdyż utrzymują swoją rodzinę. Ważne są też inne rozwiązania, takie jak przyzakładowe żłobki i przedszkola czy coworkingi z opieką dla dzieci, atrakcyjne dla obojga rodziców.

Fragment artykułu pt. „Rodzina czy praca – nie musisz wybierać. Jak być matką kikorga dzieci i pracować zawodowo?”, który ukazał się w styczniowym numerze „Personel i Zarządzanie” wydawnictwa INFOR PL. 

 

Podczas dni dla profesjonalistów 4 Design Days, 24 i 25 stycznia, odbyło się kilkadziesiąt paneli dyskusyjnych z udziałem ok. 500 prelegentów, a także szereg wydarzeń towarzyszących. Spotkania w gronie ekspertów zwieńczyły gale rozdania branżowych nagród. 26 i 27 stycznia to dni otwarte dla mieszkańców regionu, gości z reszty kraju i z zagranicy, którym bliskie są zagadnienia związane z architekturą i designem. Zapraszamy do zapoznania się z wybranymi cytatami z debat 4 Design Days na temat najnowszych trendach architektonicznych, a także problemach, jakie dotykają współczesny design. Wypowiedzi udzielili polscy eksperci na co dzień dotykający problematyki projektowania. 

Realizacja projektów typu mixed-use jest wyzwaniem, z którym muszą zmierzyć się wszyscy rynkowi gracze. Kluczem do sukcesu jest elastyczne podejście do realizowania inwestycji w przestrzeniach miejskich. Dobrze jeśli miasto ma wizję, ale musi też znaleźć się przestrzeń do ewentualnych zmian. Nie ma przecież planu zagospodarowania, który od początku jest optymalny i może założyć wszystko. Tak samo jak nie ma projektu architektonicznego, w którym nie pojawiają się zmiany.
Tomasz Bradecki, Katedra Urbanistyki i Planowania Przestrzennego, Wydziału Architektury, Politechniki Śląskiej

W tej chwili tak szybko zmienia się nasz styl życia, że architektura nie zawsze może za tymi zmianami nadążyć. Ważne, żeby powstające projekty uwzględniały możliwość zmiany funkcji, powstawały na otwartych planach. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co będzie opłacalne, kiedy inwestycja ruszy. Doskonałym przykładem zmieniających się oczekiwań jest coworking, zjawisko, które jeszcze kilka lat temu było czymś niewyobrażalnym, a dziś jest to standard w każdym dużym mieście. Podobne zmiany przeszły galerie handlowe, które pełnią dziś zupełnie inną funkcję niż 10-15 lat temu.
Agnieszka Kaczmarska, prezes SARP Katowice

Mixed-use to jest trend, ale też wymóg czasu. Musimy myśleć o rozwiązaniach, które spowodują, że ograniczymy liczbę podróży z miejskich sypialni do dzielnic biurowych. Myśląc o nowoczesnym planowaniu przestrzennym, powinniśmy skupić się na tym, żeby w każdej dzielnicy mieszkaniec miał dostęp do wszystkich potrzebnych mu usług, dobrej przestrzeni publicznej i miejsca pracy. Jako włodarze miast i gmin powinniśmy zwracać na to uwagę i nie pozwalać, by tworzyły się monokultury.
Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu, Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii

Zobacz też:

Wielofunkcyjne projekty to powrót do wielowiekowej tradycji klasycznego miasta. W takim modelu równie ważne jak same budynki są przestrzenie między nimi: ulice, place, parki – to w nich tętni życie miasta. Przez wieki budowano w kwartałach, gdzie na parterach lokowano sklepy otwarte na ulice. Wyższe kondygnacje były przeznaczone pod inne funkcje. Niewątpliwie nie udało się tu uniknąć kilku „chorób wieku dziecięcego”, które ciągle przeżywamy. Nie udało nam się uniknąć wielkich osiedli mieszkaniowych, sypialni, które stały się monofunkcjami. Przed nami jednak dobry czas i należy go wykorzystać, aby stworzyć w Metropolii świetne miejsce do życia.
Tomasz Konior, właściciel Konior Studio

Potencjał Śląska zaczynają dostrzegać deweloperzy. Nie możemy jednak skupiać się wyłącznie na Katowicach, gdyż jesteśmy wielką aglomeracją i to na jej rozwoju trzeba się skupić. Bardzo ważną rolę pełni tu odpowiednia komunikacja, bo bez niej żadne miasto nie potrafi przetrwać. Miastotwórcze projekty mają szansą zaistnieć tylko przy odpowiednim planowaniu przestrzennym i urbanistyce.
Przemo Łukasik, Medusa Group

Zainwestowane pieniądze w design przekładają się bezpośrednio na sukces biznesowy. Dlatego chciałbym zmienić nomenklaturę i wyraźnie podkreślić: design nie jest kosztem, lecz inwestycją, która musi przynosić wymierne rezultaty. Należy więc przestać mówić o nim w kategoriach wyższych kosztów.
Robert Majkut, CEO Robert Majkut Design

Monokultury miejskie odchodzą w przeszłość. Przyszłością całej aglomeracji jest znajdowanie w jej poszczególnych miejscach takich obszarów, w które będzie można wprowadzać poszczególne funkcje tak jak udało nam się to zrobić w okolicach Spodka. Warunkiem koniecznym do zrealizowania tego celu jest odpowiednia komunikacja publiczna. Powinniśmy prezentować się jako jedna Metropolia, a nie jako Katowice. Powinniśmy brać przykład z Trójmiasta, które wykorzystuje potencjał trzech ośrodków. Same Katowice mają 300 tysięcy mieszkańców, Metropolia ponad dwa miliony. W aglomeracji jest ogromna siła, którą trzeba wykorzystać.
Bartłomiej Solik, dyrektor ds. inwestycyjnych, TDJ Estate

Wszyscy pragniemy, aby przestrzenie, w których mieszkamy, były piękne oraz dostosowane do naszych potrzeb. Kuchnia to miejsce wyjątkowe, gdzie łączymy żywioły, mieszamy składniki, wykorzystujemy funkcje i programy wyposażenia. Nowoczesne sprzęty oferują coraz więcej możliwości, które doceniają nie tylko użytkownicy – najlepiej zaprojektowane produkty zdobywają prestiżowe nagrody i wyróżnienia. Dzięki nim możemy stworzyć kuchnię na medal – dosłownie!

W kuchni kulinarnym osiągnięciom towarzyszy spokój i harmonia. Potrawy często potrzebują czasu, odpowiednich warunków, kreatywności i wytrwałości kucharza – w końcu praktyka czyni mistrza. Jak stworzyć miejsce, w którym sprzęty nie muszą konkurować ze sobą oraz jak zaprojektować przestrzeń na miarę uznanego szefa? Poznajcie sposób na sukces Comitora.

Kuchenna olimpiada

Wszystkie dziedziny i konkurencje dobrze znamy – cicha praca, oszczędność, ekologia, projekt. Nowoczesna kuchnia to innowacyjne rozwiązania oraz ciekawe i intrygujące kształty mebli oraz sprzętów. Propozycje producentów pomagają dbać o środowisko, a każdy nowy produkt jest coraz bardziej zaawansowany technologicznie – łączy design z mądrze zaprogramowaną funkcjonalnością. Projektanci, podążając za trendami, sprawiają, że łatwiej nam pokochać gotowanie i odkrywać nowe smaki.

Najbardziej kreatywni i innowacyjni producenci mogą liczyć na wróżnienia, które podnoszą ich prestiż w branży. Przyznawane nagrody to hołd dla wieloletniej tradycja, najlepszego design i zamiłowania do projektowania. Co roku rozdawane są m.in. German Design Award, IF Design Award, Red Dot Award, Focus Open. Tytuły te przyznano również produktom Blanco oraz Novy, znajdujących się w ofercie firmy Comitor.

Zobacz też:

Najbardziej funkcjonalna kuchnia targów, czyli Peka na 4DD

Kulinarne podium

W gronie zwycięzców znalazły się m.in. okapy Novy, baterie Blanco, zlewozmywaki Blanco, a także selektory kuchenne tej marki.

Panorama od Novy to dotykowo sterowana płyta indukcyjna z zintegrowanym wysuwanym okapem. Możemy wybrać jedną z trzech wysokości okapu, który wysuwa się z blatu i pochłania opary oraz nieprzyjemne zapachy. Posiada cztery pola grzewcze, a każdym można sterować osobno lub wybrać funkcję łączenia pól, dzięki czemu otrzymujemy większą powierzchnię do gotowania. Po skończonej pracy okap zupełnie znika z oczu, nie zabierając jednocześnie miejsca na przechowywanie. Panorama Novy zdobyła Red Dot Award 2018.

Elegancja i stal szlachetna – bateria Panera-S marki Blanco uwodzi swoją estetyką. Dodatkowy atut to wyciągana wylewka, a także łatwy sposób zmiany strumienia wody na prysznic. Dzięki ustawieniom „zimny start” bateria pomaga oszczędzać energię. Panera-S zdobyła German Design Award 2018 oraz IF design Award 2018.

Inną baterią Blanco, której nie można pominąć jest Solenta-S Senso. Wyróżnia ją profesjonalny wygląd i zastosowanie nowoczesnych funkcji pomagających chronić środowisko poprzez oszczędność wody. Uruchamiana jest ręcznie lub bezdotykowo, dzięki czemu łatwo „odkręcić wodę”, nawet kiedy mamy zabrudzone ręce, a dzięki funkcji start-stop woda maksymalnie po 90 sekundach zostaje „zakręcona”. Solenta-S Senso została nagrodzona Iconic Awards 2018: Interior Innovation, Kücheninnovation des Jahres 2018 oraz Focus Open 2018.

Na podium znajduje się również zlewozmywak Cronos, zdobywca German Design Award 2019, Red Dot Award – product design 2018, a także IF Design Award 2018. Cronos to elegancki minimalizm: zintegrowana pojedyncza komora, której szeroki front został wykonany z matowej stali szlachetnej. Na dodatek wysokość frontu możemy indywidualnie konfigurować.

Na zakończenie – selektory odpadów Blanco Flexon II. Produkt, który jak najbardziej zasługuje na wyróżnienie. Pojemniki zostały zaprojektowane tak, by ułatwić montaż oraz utrzymanie czystości, nie mówiąc już o szybkiej i przyjemnej segregacji odpadów. Każda szuflada wyposażona jest w pokrywkę, a pojemniki dostępne są w różnych rozmiarach, dzięki czemu możemy stworzyć system szuflad odpowiedni do naszych potrzeb i wielkości szafki. Flexon II otrzymał nagrody German Design Award 2018 oraz IF Design Award 2018.

 

Cena bitcoina spadła poniżej średniego kosztu jego wydobycia, co sprawia, że część kopiących kryptowaluty może zaniechać zajęcia, które stało się nieopłacalne. Może to wywołać eskalację trendu spadkowego i sprowadzić cenę bitcoina poniżej 2 tys. dolarów – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Rynkowi kryptowalut doskwiera brak pozytywnych bodźców. Nic więc dziwnego, że ceny spadają. Wywiera to dużą presję na trudniących się „kopaniem” kryptowalut. Średni koszt potrzebny do stworzenia jednego bitcoina wynosił 4,060 tys. dol. w IV kwartale ub.r. – wg analizy JPMorgan Chase cytowanej przez agencję Bloomberg. Dzisiaj cena tej największej z kryptowalut waha się w okolicach 3,5 tys. dolarów.

Taki poziom prawdopodobnie będzie stopniowo przyczyniał się do ograniczenia liczby trudniących się tym procesem, szczególnie że nie widać światełka dla kryptowalut. Spadek cen stawia pod znakiem zapytania opłacalność wydobycia bitcoinów praktycznie we wszystkich regionach świata, z wyjątkiem Chin, gdzie średni koszt wykopania jednego bitcoina wg ww. analizy wynosił 2,4 tys. dol. Chińskie podmioty są w stanie tanio kupować energię stanowiącą główny koszt w całym procesie kopania kryptowalut.

Jeżeli z rynku wykruszą się „wydobywcy”, którzy mają wysokie koszty, zyskają na tym podmioty niskokosztowych. Będą one mogły wydobywać więcej bitcoinów, zużywając tyle samo energii. Mogłoby to doprowadzić do spadku kosztów chińskich producentów do poziomu nieco poniżej 1,260 tys. dol. – wg danych JPMorgan Chase. Większa podaż tańszych bitcoinów może z kolei wywierać dodatkową presję na cenę największej kryptowalut, a tym samym także na cały rynek, w którym udział bitcoina nadal wynosi ok. 50 proc. Czy wartość jednego bitcoina może spaść właśnie do poziomu ok. 1,260 tys. dolarów?

Ciężko uznać taki scenariusz za mało realistyczny, jeśli przeanalizujemy ruchy cenowe. Od połowy grudnia 2017 r. do dzisiaj cena spadła z ok. 20 tys. do 3,5 tys. dol., czyli o ok. 82 proc. Nawet jeśli ponadroczny okres zawęzimy do trzech miesięcy, spadek i tak wydaje się ogromny. Wartość bitcoina od połowy listopada 2018 r. do połowy grudnia obniżyła się z ok. 6,5 tys. dol. do 3,2 tys., czyli o połowę. Spadku ceny poniżej 2 tys. dol., nawet w miesiąc przy mało sprzyjających okolicznościach, nie można więc wykluczyć.

Okoliczności rzeczywiście nie są sprzyjające. Częściowe zamknięcie instytucji federalnych w USA przyczyniło się do wycofania wniosku o wprowadzenie funduszy ETF opartych na bitcoinie do obrotu na giełdzie w USA. W strukturach amerykańskiego regulatora rynku finansowego (SEC) znajdowało się zbyt mało osób, by przeanalizować, a następnie zatwierdzić wniosek. Oczywiście należało się także liczyć z jego odrzuceniem. Tak czy owak, stanęło na informacji, która nie pomoże kryptowalutom. Tymczasem ten rynek potrzebuje kroków, które przełożą się na większe zaufanie zarówno konsumentów, jak i instytucji finansowych. Bez wprowadzenia regulacji ceny kryptowalut nadal mogą stopniowo osuwać się coraz niżej.

Po raz kolejny 4 dni międzynarodowych targów 4 Design Days przyciągnęły tysiące zwiedzających, którzy zapragnęli zobaczyć, jak wyglądają dziś funkcjonalne wnętrza salonu i kuchni. Wśród ponad 300 wystawców nie mogło zabraknąć znanej marki Peka, która udowodniła, że nawet mała kuchnia zdoła pomieścić wiele produktów. Wystarczy tylko przemyślany i funkcjonalny system przechowywania. A co nowego zaprezentowała firma na katowickich targach designu?

Firma Peka, jako czołowy producent systemów ergonomicznego przechowywania w kuchni, po raz kolejny w swojej historii zawitała do Katowic, aby podzielić się swoim doświadczeniem w tej dziedzinie. Przedstawiciele firmy doradzali, które z rozwiązań pozwalają na największą swobodę w przechowywaniu produktów, które zaś są idealne dla mniejszych szafek. Nie zabrakło rad, dotyczących oferowanych rozwiązań Peka dla przestronnych kuchni czy salonów, które dziś stają się coraz częściej połączone.

W rozmowie portalu BiznesTuba.pl z Anitą Łopatką, marketing manager firmy Peka dowiadujemy się, że dzisiaj kuchnie otwierają się na salon, stąd warto stawiać na rozwiązania estetyczne, ale i praktyczne. – Ważna jest ergonomia w kuchni, ale także przestronne przechowywanie produktów. Liczy się także to, aby systemy mebli były zamontowane w sposób przemyślany, np. aby obok lodówki znalazła się pojemna spiżarnia, najlepiej w takiej formie, aby produkty były jak najbardziej widoczne. Dużo mówi się także o modnych wykończeniach – drewna czy stali, najlepiej w kolorze antracytu – dodaje Anita Łopatka, która o trendach i funkcjonalnym wyposażeniu kuchni opowiedziała podczas niedzielnego panelu dla publiczności.

W panelu „Funkcjonalne meble kuchenne” wzięły udział Małgorzata Błaszczak, projektantka z Vigo Meble Kuchenne oraz Anita Łopatka, marketing manager w Peka.

Anita Łopatka, marketing manager marki Peka

Licznie odwiedzający stoisko marki Peka partnerzy biznesowi i goście mogli poznać także rynkowe trendy w kolorystyce mebli oraz akcesoriów. Wśród nich antracyt, który obecny był z wielu rozwiązaniach producenta, np. w eleganckiej linii półek Fioro wykończonych dodatkowo drewnem. Modny antracytowy kolor dominował także w wykończeniu najnowszych szuflad marki Grass, dystrybuowanych przez Pekę. Duże zainteresowanie zrobił na zwiedzających targi system Tandem Side, który jest idealnym rozwiązaniem pozwalającym wykorzystać dodatkową przestrzeń do przechowywania produktów na drzwiach szafki. Tutaj Peka wyszła klientom naprzeciw, bowiem Tandem Side można swobodnie personalizować – stelaże i kosze można regulować pod kątem wysokości, dostosowując je także do przechowywanych produktów.

Nie zabrakło rynkowych innowacji, m.in. systemu firmy Oeko – FreezyBoy, czyli rozwiązania pozwalającego na długoterminowe przechowywanie odpadków organicznych. Dzięki wykorzystaniu ujemnej temperatury -5 °C, rozwiązanie zapobiega nieprzyjemnym zapachom oraz rozwojowi muszek „owocówek”. FreezyBoy pozwala na przechowywanie odpadków nawet przez kilka tygodni, zatrzymując tym samym proces ich rozkładu. Urządzenie może być używane samodzielnie lub zainstalowane jako kompletny system do sortowania odpadków Oekouniversal. Wyłącznym dystrybutorem tych produktów w Polsce jest właśnie firma Peka.

4 Design Days można z pewnością uznać za święto architektury, designu i wyposażenia wnętrz. Przez cztery dni najwięksi projektanci zaprezentowali swoje produkty i usługi, aby zainspirować klientów pomysłami, ale także niestandardowymi rozwiązaniami. Tegoroczne targi odbywały się w dniach: 24-27 stycznia w MCK i katowickiej hali Spodek. Pierwsze dni poświęcone były spotkaniom dla profesjonalistów i branży, podczas kolejnych dni targi były otwarte dla publiczności.

MS/BiznesTuba, foto: Kamil Drabek

Świat rynków finansowych kończył rok 2018 z dużym bagażem nierozwiązanych problemów. Wpływały one na perspektywy globalnego ożywienia, ceny walut i surowców czy kierunki rynków akcji. Jak podkreślają eksperci, ten bagaż czynników ryzyka zabieramy na kolejny rok i wcale nie jesteśmy bogatsi o rozwiązania.

Okazuje się, że na globalną gospodarkę w 2019 roku wciąż będą wpływać czynniki, które mocno namieszały na rynku już w poprzednim roku. Przedstawiamy cztery najważniejsze z nich.

Brexit

Dla osób interesujących się rynkami finansowymi nie ma dnia, w którym nie słyszeliby czegoś nowego o Brexicie. O tym, jak absurdalna stała się cała saga rozstania Wielkiej Brytanii z Unią Europejską, niech świadczy fakt, że w Rosji powstało już specjalne słowo „brexić”. W wolnym tłumaczeniu oznacza, że ktoś się żegna, ale nie wychodzi. Po półtora roku negocjacji i na dwa miesiące przed planowaną datą „rozwodu” wciąż nie wiemy na jakich warunkach i czy w ogóle Wielka Brytania opuści UE. Wstępny projekt porozumienia między brytyjskim rządem i unijnym przedstawicielstwem został ostro skrytykowany, a w końcu odrzucony przez parlament, zapisując na kartach historii największą porażkę rządowego wniosku. Rząd premier szuka nowego pomysłu na jednoczesne udobruchanie UE, opozycji, a nawet członków własnej partii.

W 2019 rok wkroczyliśmy z bogatą paletą scenariuszy dotyczących Brexitu – od chaotycznego rozstania z UE bez żadnych uzgodnień, przez podtrzymanie unii celnej, zatwierdzenie gotowego projektu porozumienia, aż po powtórzenie referendum. Brexit może odbyć się 29 marca lub zostać odroczony. Czas ucieka, a Brytyjczycy wciąż nie wiedzą, jak będzie wyglądać ich przyszłe życie w Europie.

– Wydaje się, że zdrowy rozsądek wygra, a Brexit odbędzie się na łagodnych warunkach. Jednak na razie pozostaje duża niepewność, która gospodarczo szkodzi obu stronom. Sam „rozwód” nie będzie wydarzeniem na „raz i po kłopocie”, ale z jego skutkami Europa będzie się borykać przez dłuższy okres – podkreśla Konrad Białas, główny ekonomista Domu Maklerskiego TMS Brokers.

Polityka

Ryzyko polityczne na dobre zagościło wśród czynników, które zaprzątają głowy inwestorów. Wszelkie trendy rynkowe szybko tracą pęd w obawie, że jeden gest czy decyzja polityczna odwrócą sytuację o 180 stopni. Specyfika ryzyka politycznego polega na tym, że zwykle pojawia się nagle i jest bardzo trudne do zmierzenia. Idealnym przykładem minionego roku jest rynek ropy naftowej. Decyzja Donalda Trumpa o wycofaniu się z umowy atomowej z Iranem wywindowała jej ceny o ponad 20 proc. W kolejnym kroku Waszyngton udzielił jednak zwolnień od kar dla kluczowych odbiorców ropy, co spowodowało spadek cen o 45 proc. Jedna decyzja, olbrzymie implikacje.

W 2019 roku znów będziemy borykać się z ryzykiem nagłego zwrotu wydarzeń. Głównym „sprawcą” pozostanie wciąż prezydent USA Donald Trump. Trwający od 22 grudnia government shutdown, czyli wstrzymanie prac części administracji publicznej i niewypłacanie pensji pracownikom, jest najlepszym dowodem determinacji Trumpa do osiągnięcia swoich celów. W tym przypadku chodzi o uzyskanie środków na budowę muru na granicy z Meksykiem. Ponadto, wciąż toczy się spór budżetowy włoskiego rządu z Komisja Europejską, a we Francji możemy spodziewać się konsekwencji protestów „żółtych kamizelek” . Jest to wciąż bardzo duży bagaż powodów do nerwowości rynków w 2019 roku.

Wojny handlowe

Wojny handlowe to chwytające hasło, które krótko podsumowuje problemy globalnej gospodarki. Protekcjonizm i bariery dla wolnego handlu stają się kotwicą dla rozwoju globalnej gospodarki. Na głównym froncie wojen handlowych znajdują się obecnie USA i Chiny, ale problem jest głębszy z uwagi na skomplikowaną siatkę połączeń międzyrządowych. Mniejsze gospodarki Azji są uzależnione do handlu z Chinami, a samo Państwo Środka jest kluczowym partnerem wymiany dla UE i Japonii.

Konflikt ma więc wpływ na kłopoty całego świata. Nawet jeśli w ostatnich tygodniach słyszymy o postępach w negocjacjach, protekcjonistyczne aspiracje prezydenta Trumpa nie kończą się na Chinach. Wygrana na jednym polu bitwy może go zachęcać do kontynuacji kampanii na frontach z UE i Japonią. To poważne zagrożenie dla rozwoju inwestycji, które może hamować światowy wzrost gospodarczy.

Banki centralne

Wszystkie wymienione problemy są trudnym orzechem do zgryzienia dla banków centralnych. Po masowych obniżkach stóp procentowych, często nawet poniżej zera, kiełkuje potrzeba normalizacji polityki pieniężnej. Przede wszystkim banki chcą odbudować amunicję na przyszłe uderzenie recesji. Wyzwaniem okazuje się podwyższanie kosztu kredytu. Pierwszym odważnym była Rezerwa Federalna USA, która jednak pod presją rynków przerwała cykl podwyżek stóp procentowych. Inne banki centralne nie mają takiego komfortu i dalsze podtrzymywanie luźnej polityki grozi narastaniem poważnych nierównowag w systemie finansowym.

Decyzje decydentów w 2019 roku mogą być równie trudne, co w szczycie kryzysu finansowego. Zagadką pozostaje na ile można działać przeciwko ożywieniu teraz, żeby wciąż mieć narzędzia by je ratować podczas większych zagrożeń. Rezerwa Federalna USA, Europejski Bank Centralny, Bank Anglii i Bank Japonii – najważniejsze podmioty globalnej polityki monetarnej będą prowadzić świat finansów po nieznanych, niespokojnych wodach.

 

Aż o 1/3 wzrosła w ubiegłym roku liczba sklepów na platformie Shoper z certyfikatem SSL. Nic dziwnego – korzystanie z tego narzędzia staje się niezbędne do prowadzenia biznesu w sieci. Eksperci wyliczają, co traci e-sklep, który jeszcze go nie ma.

Najlepsza ochrona, która pozwala poczuć się bezpiecznie w miejscu publicznym, to taka, która nie utrudnia normalnego funkcjonowania i nie rzuca się w oczy. Jednak przez cały czas jest widoczna i dyskretnie obecna. Podobnie jest w sieci – symbol kłódki na pasku adresu przeglądarki nie przykuwa uwagi, ale w razie potrzeby łatwo go znaleźć by upewnić się, że otwarta strona jest bezpieczna. To ważne, jeśli za moment rozważa się przesłanie za pośrednictwem strony swojego nazwiska, adresu czy numeru karty kredytowej. Kłódka i “https” na początku adresu strony oznaczają, że sklep korzysta z certyfikatu SSL (Secure Socket Layer) – narzędzia, które szyfruje dane i chroni je przed trafieniem w niepowołane ręce. Dane Shopera wskazują, że instaluje je coraz więcej sprzedawców.
W 2018 r. liczba sklepów na tej platformie korzystających zabezpieczenia certyfikatem SSL wzrosła o 33 proc.
– W ubiegłorocznym raporcie Gemius co czwarty badany zadeklarował, że zakupy w sieci dla niego są w pełni bezpieczne. Był to ogromny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. Wygląda na to, że umiemy coraz lepiej rozpoznawać, czy strona w sieci jest bezpieczna  – zauważa Sergiusz Olszowy, Senior e-commerce Specialist Shopera. – Zapewne po części jest to “efekt RODO” i zasługa podejmowania przez media tematu naszych danych osobowych w internecie. Tłumaczyłoby to, dlaczego tak szybko rośnie liczba e-sprzedawców, którzy kupują lub przedłużają certyfikat na stronie.

Dlaczego sklep internetowy powinien mieć SSL?

Eksperci Shopera zwracają uwagę, że poza dbaniem o wizerunek i utrzymaniem zaufania kupujących, certyfikat SSL otwiera przed e-sklepem szereg możliwości, kluczowych dla jego działania. Oto 5 najważniejszych.

1. Nowoczesne metody płatności

Już tylko 41 proc. kupujących w sieci preferuje płacenie gotówką przy odbiorze przesyłki – wynika z ubiegłorocznego raportu Gemiusa. Nic dziwnego. Kosztuje to zwykle najwięcej i generuje kilka utrudnień, szczególnie w kwestii zwrotów. Dlatego dużo popularniejsze stały się obecnie szybkie przelewy za pośrednictwem specjalnych serwisów internetowych. Do uruchomienia takiej formy płatności niezbędny jest certyfikat SSL.

2. Brak ostrzeżeń w przeglądarce

Przed stronami, które nie używają certyfikatu SSL, a zawierają pola do wpisywania tekstu, ostrzega obecnie najpopularniejsza w Polsce i na świecie przeglądarka Google Chrome, jak również Mozilla Firefox, Opera. Niebawem zacznie robić to również Safari. Oznacza to, że 90 proc. potencjalnych klientów sklepu dowie się od ulubionego programu do eksploracji internetu, że dana strona jest “niebezpieczna”. Z badania przeprowadzonego w 2016 r. wynika, większość użytkowników po przeczytaniu takiego komunikatu rezygnuje z zakupów.

3. Lepsze pozycjonowanie

Jeszcze większa od Google Chrome jest popularność wyszukiwarki Google, z której w Polsce korzysta ponad 95 proc. internautów. Dla wielu e-konsumentów to pierwsza i podstawowa metoda eksploracji sieci, a swoje zakupy zaczynają nie od zaglądania na strony główne sklepów, tylko od wyszukiwania konkretnych produktów. Google potwierdzał już kilkukrotnie – m.in. na swoim blogu – że strony z certyfikatem SSL dostają dodatkowe “punkty” od algorytmu wyszukiwarki, dzięki czemu mogą być wyżej w wynikach wyszukiwania.

4.  Kampanie reklamowe z gigantami

Sprzedawcy chcący skorzystać z kampanii promocyjnych i umieścić link do swojego sklepu na szczycie wyników wyszukiwania bez względu na pozycjonowanie również trafią na ograniczenie. To bowiem kolejne pole, na którym Google wykorzystuje swoją dominującą pozycję do wymuszenia korzystania z certyfikatu SSL. Bez niego nie będą mogli skorzystać z reklamy w wyszukiwarce. Podobną politykę prowadzi także Facebook, wymagając certyfikatu SSL do prowadzenia zarówno działań reklamowych jak i sprzedaży w serwisie.

5. Zabezpieczenie finansowe

Producenci oprogramowania wystawiający e-sklepom certyfikaty SSL (czyli de facto instalujący w nich narzędzie chroniące wrażliwe dane) gwarantują jego skuteczność. Zapewnienia te nie są gołosłowne, gdyż idzie za nimi również praktyka. Przykładowo firma Certum, która odpowiada za SSL dla sklepów na platformie Shoper, zobowiązuje się do wypłacenia użytkownikom od 200 tys. do 1 mln euro w przypadku, gdyby ich technologia okazała się zawodna. Szansa na zdobycie tych pieniędzy jest w rzeczywistości znikoma – zabezpieczenie certyfikatem SSL jeszcze nigdy nie zostało złamane.
– Jak platforma e-commerce sami również zachęcamy do korzystania z SSL, Robimy to zarówno bezpośrednio przez umożliwienie sklepom ich wygodnego zakupu od dobrego dostawcy jak i pośrednio, oferując zestaw aplikacji wspierających sprzedaż, które do działania wymagają aktualnego certyfikatu SSL. W połączeniu ogólnoświatowym trendami sprawiło to, że już 75 proc. sklepów na naszej platformie korzysta z tej formy zabezpieczenia danych – zauważa Sergiusz Olszowy.

W ostatnim czasie zaobserwowaliśmy, że pojawiły się osoby, które padły ofiarą wyłudzenia pieniędzy. Złodzieje przejęli konto ich znajomych na Facebooku i przez Messengera prosili o pomoc – przekazanie pieniędzy. Między innymi za pośrednictwem płatności BLIKIEM (wypłata z bankomatu).

BLIK służy do realizowania płatności. Jest bezpieczny. Ale każdy użytkownik musi uważać komu chce w ten sposób zapłacić albo przekazać pieniądze.

Jeśli ktoś nagle w korespondencji prosi o pieniądze zawsze trzeba być czujnym. Bez względu na to czy będzie to zwykły przelew, przekaz pocztowy, gotówka czy transakcja BLIKIEM. W tego typu sytuacji najlepiej zadzwonić do takiej osoby żeby zweryfikować czy ktoś się pod nią nie podszywa.

Jeśli kupujemy coś od osoby prywatnej przez internet, szczególnie na portalach społecznościowych – warto prosić o odbiór osobisty i dopiero wówczas płacić. Nie wolno podawać żadnych swoich danych – także kodów BLIK osobom nieznajomym. Należy unikać podejrzanych lub nieznanych sklepów internetowych oraz czytać opinie w sieci o tych sklepach.

Każdy powinien zabezpieczać dobrze swoje własne konta w mediach społecznościowych, np. na Facebooku – koniecznie korzystać z uwierzytelnienia dwuskładnikowego – dzięki niemu logowanie na nowym urządzeniu trzeba potwierdzić kodem otrzymanym w SMSie.

Nie wolno podawać nikomu danych do logowania – zarówno do serwisów społecznościowych, poczty mailowej, jak i do telefonu czy tym bardziej aplikacji mobilnej banku.

Pieniądze można wypłacić lub przelać BLIKIEM tylko świadomie – każdą transakcję użytkownik musi potwierdzić znanym tylko sobie PINem w aplikacji mobilnej banku na swoim smartfonie.

Nie wolno tracić czujności nawet po otrzymaniu wiadomości od kogoś bliskiego. Zanim przekaże się mu pieniądze trzeba się upewnić się że to naprawdę on. BLIK to szybka, wygodna i bezpieczna metoda płatności i przekazywania pieniędzy. Złodzieje oszukują użytkowników serwisów społecznościowych podszywając się pod ich znajomych lub licząc na ich dobre serce. Żaden złodziej nie zrealizuje jednak transakcji BLIKIEM bez udziału i decyzji użytkownika. Dlatego ważne, aby każdy był czujny i dokładnie się upewnił, czy ktoś nie chce go oszukać.

 

 

Znamy zwycięzców konkursu The Heart Corporate Innovation Awards 2018. W tegorocznej edycji laureatami zostali Prezes Banku BGŻ BNP Paribas Przemysław Gdański, a także firmy PKO Bank Polski, Empik i Alior Bank.

The Heart, korporacyjne centrum innowacji, wspólnie z partnerami Mastercard oraz Ghelamco po raz kolejny nagrodziło największe firmy, które najskuteczniej otwierają się na innowacje, budowanie partnerstw i wdrażanie nowych technologii. W czwartek, 24 stycznia 2019 roku, podczas uroczystej Gali Finałowej konkursu poznaliśmy zwycięzców w 5 kategoriach.

– Bliska współpraca z korporacjami umożliwia nam dokładną obserwację tego, jak cały ekosystem się zmienia i które projekty zasługują na wyróżnienie. Chcemy nagłośnić sukcesy korporebeliantów, którzy współpracują ze startupami, inwestują w nie lub budują własne spółki, a co najważniejsze transformują cały swój biznes i zmieniają kulturę swojej organizacji – podkreśla Tomasz Rudolf, CEO The Heart.

Grupa przedstawicieli korporacji, w skład której weszli członkowie zarządów oraz prezesi największych polskich i międzynarodowych korporacji, wybrała zwycięzców w 5 kategoriach:

  1. CEO Roku: Przemysław Gdański, prezes Banku BGŻ BNP Paribas

Pozostali finaliści w kategorii: Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium oraz Ewa Szmidt-Belcarz, prezes Empik

  1. Zespół wprowadzający innowacje: NOW! – zespół cyfrowej transformacji PKO Banku Polskiego

Pozostali finaliści w kategorii: Unilever’s Food Inno Hub oraz PZU Innovation Lab

  1. Współpraca Roku: PKO Bank Polski & Coinfirm

Pozostali finaliści w kategorii: Bank BGŻ BNP Paribas & Autenti oraz Aviva & Emplocity

  1. Transakcja Roku: akwizycja Going. przez Empik

Pozostali finaliści w kategorii: inwestycja Agory w ROI Hunter oraz inwestycja Alior Banku w PayPo

  1. Nowy Cyfrowy Biznes: Bancovo.pl stworzone przez Alior Bank

Pozostali finaliści w kategorii: goodie stworzone przez Bank Millennium oraz EmpikGO

Jury, które uczestniczyło w wyborze finalistów zdecydowało również o przyznaniu nagrody specjalnej dla firmy Tauron. Doceniona została za odwagę do wdrażania zmian w tradycyjnej branży i kompleksowy program rozwoju innowacji m.in. poprzez współpracę ze startupami.

– Dziś fetujemy liderów korporacyjnej innowacyjności. Wyznaczają oni kierunek innym firmom, dzięki czemu konsumenci otrzymują jeszcze lepsze produkty i usługi oparte na cyfrowych rozwiązaniach, a polska gospodarka staje się bardziej konkurencyjna. W Mastercard wierzymy, że przełomowe innowacje rodzą się dzięki współpracy, znajdowaniu wspólnych celów i ich realizacji, czego najlepszym dowodem są nagrodzone projekty – mówi Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Mastercard Europe.

 Organizatorem konkursu jest The Heart, znajdujące się na 38. piętrze Warsaw Spire.

– Tworząc biznesowe centrum na warszawskiej Woli przyciągamy regionalne centra R&D największych korporacji. Współtworząc The Heart chcieliśmy wspierać współpracę w tym ekosystemie, jednocześnie stymulując powstawanie nowych projektów. Cieszymy się, że w tak krótkim czasie udało się zaangażować w to przedsięwzięcie tak wiele korporacji – komentuje Jarosław Zagórski, dyrektor ds. rozwoju w Ghelamco Poland.

Chociaż zaledwie dwa tygodnie temu wenezuelski prezydent Nicolas Maduro został zaprzysiężony na drugą sześcioletnią kadencję, rośnie szansa, że kryzys gospodarczy, presja społeczności międzynarodowej oraz masowe protesty zmuszą go do rezygnacji. Niewykluczone, że ten proces mogą rozpocząć zaplanowane na najbliższe godziny ogólnokrajowe demonstracje – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Każdego dnia kryzys ekonomiczny w Wenezueli się pogłębia. Z powodu spadającego wydobycia ropy naftowej i całkowitego uzależnienia gospodarki od eksportu tego surowca w kraju brakuje dosłownie wszystkiego. Nie ma żywności ani też pieniędzy na jej sprowadzenie z zagranicy, a nacjonalizacja gospodarstw rolnych, przestępczość i korupcja powodują, że podstawowe produkty nie trafiają do konsumentów.

Opieka zdrowotna praktycznie zamarła. Lekarze nie mogą wykonywać zabiegów ze względu na braki w dostawie wody czy elektryczności. Nie są przeprowadzane dializy, a osoby przewlekle chore umierają, tracąc dostęp do leków. Opozycyjni parlamentarzyści szacują, że nawet 11 tys. niemowląt zmarło ze względu na zapaść służby zdrowia.

Tylko przez pierwsze trzy tygodnie 2019 r. lokalna waluta straciła do dolara 75 proc. wartości, a od szumnie wprowadzonej reformy w drugiej połowie sierpnia i powiązania boliwara z kryptowalutą – aż 98 proc. Inflacja w kraju, obliczana na podstawie kursu walutowego to kilkaset tys. proc., a za minimalne miesięczne wynagrodzenie można kupić zaledwie 10 bochenków chleba, gdy ktoś nie załapie się na reglamentowaną i dotowaną żywność od państwa.

Ucieknie jedna czwarta obywateli

Przy braku środków do życia nie jest zaskoczeniem, że Wenezuelczycy masowo emigrują. Według danych ONZ głównie do ościennych krajów, wyjechało ok. 3 mln obywateli, czyli 10 proc. społeczeństwa. To jednak może nie być koniec powszechnej ucieczki upadającej Boliwariańskiej Republiki.

Według analizy znaczącego think-tanku Brookings Institution („How many more migrants and refugees can we expect out of Venezuela”) przy obecnym poziomie cen ropy naftowej i jej rekordowo niskim eksporcie z Wenezueli oraz narzuconych przez władzę ograniczeniach w przekazach pieniężnych i pomocy zagranicznej nawet jedna czwarta obywateli (ok. 8,2 mln) może zostać zmuszona do ucieczki. Tragedia Wenezuelczyków, w ocenie Brookings Institution, mogłaby finalnie przekroczyć rozmiary kryzysu humanitarnego w Syrii.

Szansa dla Wenezueli w rocznicę obalenia wojskowej dyktatury

Rozbita przez aresztowania i ofiary wcześniejszych protestów, a także wewnętrzne spory opozycja w ostatnich dniach dostała szansę na odrodzenie się i obalenie reżimu. Ma ona poparcie ze strony większości latynoamerykańskich krajów (Grupa z Limy), a jej lider Juan Guaido został przewodniczącym nieuznawanego przez ekipę Maduro Kongresu.

Opozycja zaczyna także działać w szeregach wojskowych. Kilka dni temu 27 przedstawicieli Gwardii Narodowej wypowiedziało posłuszeństwo prezydentowi i poparło opozycję. Mimo ich późniejszego aresztowania pokazuje to rosnące niezadowolenie w armii.

Niezwykle ważnym sygnałem dla opozycji i prawdopodobnie realnym wsparciem przy hipotetycznym przejęciu przez nią władzy było wtorkowe wystąpienie wiceprezydenta USA. Mike Pence, który w zeszłym miesiącu rozmawiał przez telefon z Guaido, zaoferował poparcie Stanów Zjednoczonych dla demokratycznie wybranej opozycji.

Dodatkowo Pence w artykule „Venezuela, America Stands With You (Wenezuelo, Ameryka jest z Wami)” opublikowanym na łamach „The Wall Street Journal” zachęcał do „marszu po wolność i demokrację”, przypominając, że ponad 60 lat temu właśnie 23 stycznia Wenezuelczycy obalili wojskową dyktaturę.

Silne wsparcie zewnętrzne i nowy wyrazisty lider opozycji dają nadzieję, że zmiana władzy w Wenezueli nastąpi tak szybko, jak to możliwe i w sposób jak najbardziej pokojowy. Pojawia się niepowtarzalna szansa na zakończenie kryzysu humanitarnego i ekonomicznego, który pochłonął tysiące ofiar, miliony zmusił do emigracji, a praktycznie wszystkich Wenezuelczyków pozbawił środków do życia. Pierwszym krokiem do społecznej i gospodarczej odbudowy kraju jest odsunięcie od władzy prezydenta Maduro, co przy sprzyjających okolicznościach może nastąpić nawet w najbliższych godzinach.

Jesteśmy gotowi na dojrzałe relacje. Potrafimy zdradzić markom numer telefonu oraz wpuścić je do swoich mediów społecznościowych. W zamian chcemy być traktowani serio, dostawać spersonalizowane oferty, nie spam. Raport “Komunikacja Marki – Oczekiwania Konsumenta” podpowiada firmom, czego powinny jak najszybciej nauczyć się o swoich klientach.

Nowy raport za 2018 pokazuje, jak powinna wyglądać idealna komunikacja na linii marka – klient. O tym, czy nowe trendy w marketingu spełniają oczekiwania odbiorców, dowiadujemy się z badania konsumenckiego SMSAPI przeprowadzonego przez Agencję Badawczą Biostat. Tysiąc polskich respondentów opowiedziało o swoich doświadczeniach i podzieliło się preferencjami co do sposobów, jakimi chcą prowadzić dialog z firmami. Niektóre wyniki mogą zaskoczyć nawet doświadczonych marketerów.
– Z naszego badania wynika, że aż 98% respondentów otrzymuje niechciane treści marketingowe, 74% deklaruje, że dostaje je często. Praktycznie wszyscy jesteśmy spamowani – mówi Andrzej Ogonowski z SMSAPI – Ale jest też dobra wiadomość: 3/4 badanych deklaruje, że nie wypisuje się z otrzymywania regularnych wiadomości e-mail czy SMS, o ile, co ważne, wcześniej subskrybowali je świadomie. Dla marek to jasny sygnał, że zaufania nie buduje się, rozsyłając promocyjne komunikaty komu popadnie, a poprzez dostosowanie się do oczekiwań klientów – ocenia ekspert SMSAPI.

W bezpośrednim kontakcie

Główną przestrzenią dialogu marek z klientami jest internet, a pierwszym urządzeniem do jego eksploracji stał się telefon. To właśnie za jego pomocą 59% respondentów najchętniej odbiera oferty promocyjne. Oznacza to, że newslettery i strony internetowe muszą być responsywne, a kampanie powinny opierać się na technologiach mobilnych, czyli czatach i komunikatorach czy SMS-ach. Kolejne fazy zaangażowania – przeglądanie produktów, dokonanie zakupu i płatność – zwykle dokonywane jest na komputerach. Dawniej wynikało  to z braku mobilnych wersji stron i usług, dziś jest już zanikającym powoli przyzwyczajeniem.
Co nie dziwi, bezpośrednie kanały komunikacji marki (np. e-mail, SMS, social media) oceniane są przez badanych jako skuteczniejsze niż ulotki, reklama w prasie telewizji czy nawet w sieci. Z kolei w sytuacji, gdy  impuls do nawiązania kontaktu wychodzi od klientów, aż 64% badanych za najskuteczniejszy w obsłudze klienta uznaje e-mail, ale gonią go social media i czat. Ma to zapewne duży związek z tym, że dla 78% najważniejsza w niej jest po prostu szybkość rozwiązania zgłoszonego problemu.

Źródło: Raport “Komunikacja Marki - Oczekiwania Konsumenta”

Źródło: Raport “Komunikacja Marki – Oczekiwania Konsumenta”

Co marki o nas wiedzą?

Jednym z głośniejszych tematów minionego roku była kwestia prywatności w sieci i administrowania przez firmy danymi osobowymi klientów. Bardzo cennej wiedzy w tym kontekście dostarcza pytanie o dzielenie się przez użytkowników informacjami na swój temat. Okazuje się, że darzą oni marki dość dużym zaufaniem. Niemal połowa respondentów jest skłonna zdradzić im swoją datę urodzenia, a większość również ujawnić płeć i zainteresowania, choć wciąż jesteśmy sceptyczni przed ujawnianiem miejsca zamieszkania i zarobków.
– Ważne jest, by marki, które chcą być fair, bardzo przejrzyście komunikowały, jakie dane są im niezbędne by zrealizować transakcję czy wykonać inne działanie, a jaki fragment prywatności możemy oddać opcjonalnie na co możemy w zamian liczyć – komentuje wyniki badania Jan Zając z firmy Sotrender.
– Najciekawsze dla mnie są preferencje klientów dla pozostawienia firmom kontaktu do siebie. Większość nie widzi problemu by udostępnić adres e-mail, ale już tylko jedna trzecia poda numer telefonu. Zupełnie odwrotnie wyglądają deklaracje nieodebranych wiadomości, bo blisko połowa badanych ma w skrzynce nieodczytane e-maile. Dla porównania, większość SMS-ów odczytywana jest w przeciągu 5 minut – tak deklaruje blisko 70% respondentów – podsumowuje Wojciech Kaczmarek, Prezes Zarządu Link Mobility Poland, właściciela SMSAPI.

Źródło: Raport “Komunikacja Marki - Oczekiwania Konsumenta”

Źródło: Raport “Komunikacja Marki – Oczekiwania Konsumenta”

A co z nowymi technologiami?

Raport informuje również, jakie są doświadczenia i oczekiwania klientów względem zautomatyzowanej komunikacji, takiej jak chatboty. Tylko 1/4 korzystała z tej formy kontaktu, a jej efekty są zróżnicowane. Chociaż większość respondentów ocenia pozytywnie komunikację z botem, to wciąż nie rozwiązuje on problemów ponad 50% badanych.
– Wbrew pozorom i zapowiedziom,  VR i asystenci cyfrowi (Alexa, Siri) czy sztuczna inteligencja nie są  w stanie w tym momencie dotrzeć lepiej do klienta  z przekazem promocyjnym niż analogowe ulotki czy staruteńki SMS – komentuje Artur Kurasiński.

Producent sportowych aut z Zuffenhausen planuje powrót do rajdów. Właśnie z tą myślą motorsportowy oddział Porsche w Weissach pracuje nad modelem 718 Cayman GT4 Clubsport spełniającym przepisy FIA R-GT. Samochód powinien być gotowy do rywalizacji w sezonie 2020. Decydującym czynnikiem przy podjęciu tej decyzji okazały się pozytywne reakcje na prototyp Cayman GT4 Rallye Concept Car, pokazany z okazji ubiegłorocznego Rajdu Niemiec (ADAC Rallye Deutschland). Zjawiskowe studium w roli samochodu funkcyjnego poprowadził wówczas Romain Dumas (Francja). Teraz, w ramach imprezy Porsche Winter Event zorganizowanej przed wyścigiem GP Ice Race w austriackim Zell am See (19-20 stycznia), odbył się pierwszy demonstracyjny przejazd koncepcyjnego pojazdu rajdowego. Za jego kierownicą zasiadł Richard Lietz – lokalny bohater, który aktualnie zajmuje trzecie miejsce w Długodystansowych Mistrzostwach FIA WEC (klasa GTE-Pro).

W przeciwieństwie do wersji koncepcyjnej przyszły samochód rajdowy nie będzie bazował na modelu Cayman GT4 Clubsport wytwarzanym do 2018 r., lecz na nowym 718 Cayman GT4 Clubsport, zaprezentowanym na początku stycznia. Nowa rajdowa maszyna dla prywatnych nabywców została zaprojektowana pod kątem startów w seriach GT4, a także z myślą o amatorskich imprezach i wypadach na tor (tzw. track dayach). Do jej napędu służy 6-cylindrowy silnik typu bokser o pojemności 3,8 litra i mocy 313 kW (425 KM). Przy projektowaniu pojazdu skoncentrowano się na osiągach, właściwościach jezdnych oraz na zrównoważonym podejściu – wybrane elementy karoserii Porsche 718 Cayman GT4 Clubsport po raz pierwszy wykonano bowiem z kompozytu z udziałem naturalnych włókien.

Występ prototypowego Porsche Cayman GT4 Rallye Concept Car podczas Rajdu Niemiec 2018 spotkał się z pozytywnymi reakcjami – i właśnie odpowiedź ze strony miłośników rajdów, zespołów, kierowców i organizatorów zmagań stanowiła decydujący czynnik przy podjęciu decyzji, by kontynuować nowy program rozwoju. Istotną zaletą nowego samochodu zgodnego z przepisami R-GT jest relatywnie niski koszt eksploatacji – to zasługa bliskich powiązań z modelem seryjnym.

Porsche w rajdach: triumfy i tradycja
Porsche ma długą historię sukcesów w rajdach. Do dziś za kamień milowy uchodzi zwycięstwo Porsche 959 w generalnej klasyfikacji Rajdu Dakar w 1986 r. Wcześniej w tym słynnym rajdzie triumfowało Porsche 953, bazujące na czteronapędowej wersji 911. W późnych latach 60. i wczesnych 70. Vic Elford oraz Björn Waldegard wraz z Porsche 911 świętowali znaczące sukcesy w legendarnym Rajdzie Monte Carlo. W niedawnej przeszłości różnym odmianom 911 zaufało wielu prywatnych użytkowników startujących w zawodach krajowych i międzynarodowych. Co więcej, w prywatnych projektach rajdowych brali udział także fabryczni kierowcy Porsche – Timo Bernhard i Romain Dumas.

Klasa FIA R-GT w skrócie
FIA – światowa organizacja sportów motorowych – wprowadziła przepisy R-GT w sezonie 2011. Ich koncepcja ma na celu zaoferowanie ambitnym zespołom klientów i prywatnym kierowcom szansy na podejmowanie sportowych wyzwań w rajdach przy zachowaniu akceptowalnego poziomu kosztów. Na sezon 2014 przepisy zostały znacząco zmodyfikowane. Pojazdami z homologacją R-GT można startować w imprezach na całym świecie, m.in. w słynnym Rajdzie Monte Carlo oraz na legendarnych, asfaltowych odcinkach rundy mistrzostw WRC na Korsyce.

Eksperci

Dolar najdroższy od prawie dwóch lat

Ponad 3,84 zł trzeba było płacić we wtorek za dolara. To najwyższy poziom od maja 2017 r., czyli od ...

Niższe opłaty z tytułu uwłaszczenia, czyli o kolejnych zmianach w prawie

Z dniem 1 stycznia 2019 roku dotychczasowi użytkownicy wieczyści gruntów wykorzystywanych na cele mi...

Premier May zmienia strategię. Co z brexitem i funtem?

Po odrzuceniu przez brytyjski parlament planu Brexitu Izba Gmin przejmuje większą inicjatywę w przyg...

Wydobycie bitcoinów opłacalne tylko w Chinach?

Cena bitcoina spadła poniżej średniego kosztu jego wydobycia, co sprawia, że część kopiących kryptow...

Cyberatak na niemieckich polityków: profesjonalni przestępcy czy obce służby?

Na podstawie informacji dostępnych w Internecie można stwierdzić, że przynajmniej od 5 grudnia były ...

AKTUALNOŚCI

Promujmy i wzmacniajmy dialog społeczny na poziomie europejskim – przyjęcie European Social Dial

6 lutego odbyła się konferencja zorganizowana przez partnerów społecznych: ETUC, CEEP, SMEUnited ora...

Prognozy na 2019 – więcej upadłości i restrukturyzacji polskich firm

Liczba upadłości i restrukturyzacji przedsiębiorstw w Polsce nadal znajduje się w trendzie wzrostowy...

Świetne prognozy MFW. Polski dług ostro w dół

Najnowsze dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazują, że polskie zadłużenie w relacji do PKB...

05 lutego – Dzień Bezpiecznego Internetu

Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu, który w tym roku obchodzimy 5 lutego przedstawiamy podsumowani...

Kredyt na innowacje technologiczne – to już ostatni dzwonek na składanie wniosków o dotację

  Mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa, chcące zainwestować w rozwój technologiczny mają moż...