niedziela, Czerwiec 16, 2019
Facebook
Home Archiwa 2019

Roczne archiwa2019

Technologia przenika każdy aspekt naszego życia. Niektóre usługi w całości opierają się na zasobach cyfrowych. Człowiek musi nauczyć się współpracy z maszyną oraz adaptacji do ciągłych i wszechobecnych zmian. Efektywne i odpowiedzialne wykorzystanie technologii wymaga określonych kompetencji i predyspozycji u osób na stanowiskach decyzyjnych, ale również zmian w strukturze społeczeństwa. Analityka pozwala zapanować nad danymi, które stanowią najważniejszy surowiec cyfrowego świata i napędzają rozwój biznesu.

Postęp technologiczny jest niezwykle szybki, o czym świadczy fakt, że według przewidywań Cisco, do 2022 roku na świecie będzie 4,8 miliarda użytkowników Internetu oraz 28,5 miliarda stacjonarnych i mobilnych urządzeń osobistych i połączeń. Jak wprowadzić zmiany w biznesie i przetrwać w świecie, w którym coraz bardziej stajemy się zależni od pracy komputerów, rozwoju algorytmów sztucznej inteligencji czy możliwości pozyskiwania i przetwarzania lawiny informacji? Należy na nowo zwrócić uwagę na człowieka i przygotować społeczeństwo na zmianę. Wprowadzenie innowacji powinno być kojarzone z szansą, a nie ryzykiem.

Technologia rozwija się tak szybko, że z trudem za nią nadążamy. Od nas zależy czy będziemy zmierzali w kierunku rozwoju człowieka poprzez innowacje, odkrycia naukowe i dzieła stworzone przy wykorzystaniu technologii – mówi Anders Indset, filozof biznesu, który był gościem specjalnym SAS Executive Forum 2019. Zarówno stary model ekonomii oparty na eksploatacji zasobów naturalnych, jak i ten bazujący na usługach i produkcji z wykorzystaniem technologii, już się skończyły. Żyjemy w czasach ekonomii kwantowej (ang. Q Economy). Ten model zakłada, że należy poszukiwać pozamaterialnych kierunków rozwoju. Do tego celu niezbędna jest współpraca podmiotów tworzących cyfrowy ekosystem. Potrzebujemy innowatorów i wizjonerów zmian technologicznych w biznesie i administracji rządowej. Chcąc stawić czoła nadchodzącym wyzwaniom, powinniśmy na nowo zdefiniować współczesną ekonomię. 

Liderzy cyfrowych zmian

Niespójna strategia innowacji, braki w zakresie kompetencji i zasobów, skostniałe struktury organizacyjne i niedopasowanie procesów biznesowych do nowych realiów rynkowych, a także trudna w modernizacji infrastruktura IT to tylko kilka wyzwań, jakim muszą stawić czoła liderzy cyfrowych zmian. Rolę technologicznych prekursorów pełniły dotychczas firmy telekomunikacyjne, które najwcześniej przeszły proces cyfryzacji i jako jedne z pierwszych wdrażały zaawansowane technologie, w tym analitykę. Dzięki temu są dziś w stanie planować m.in. wprowadzenie usług dodanych (ang. value-added services), takich jak dostęp do serwisów streamingowych czy platform VOD (ang. video on demand), a w efekcie generować dodatkowy zysk. Pozwala to skutecznie zmierzyć się z problemem erozji marż i rosnącą konkurencją. W wystąpieniu otwierającym SAS Executive Forum 2019 o mechanizmach i czynnikach napędzających zmiany w branży telco mówił Sebastian Grabowski, Dyrektor IoT i Zawansowanych Technologii w Orange Polska.

Sektor finansowy od lat wykorzystuje analitykę w bardzo szerokim zakresie, między innymi do zarządzania relacjami z klientem, walki z nadużyciami, zarządzania ryzykiem. Zaawansowane technologicznie banki są dziś dobrze przygotowane na rewolucję w sektorze usług finansowych związaną z takimi inicjatywami, jak na przykład open banking. Również branża retail coraz szerzej otwiera się na zaawansowane rozwiązania analityczne, wykorzystujące detaliczne dane o transakcjach sprzedażowych, podróży klienta przez kanały dystrybucji oraz faktach z całego łańcucha dostaw. Algorytmy prognozowania statystycznego, optymalizacji matematycznej czy modele oparte o uczenie maszynowe pozwalają na znalezienie rozwiązań o większej efektywności w porównaniu do tradycyjnych metod. Kilkuprocentowa poprawa kluczowych wskaźników efektywności jest wystarczająco silnym bodźcem, aby rozważyć ich wykorzystanie już teraz.

Przeczytaj także:

Szczególne znaczenie dla każdego z nas ma transformacja cyfrowa sektora publicznego. Powszechna dostępność i szybka adopcja nowych, cyfrowych usług powoduje identyczne oczekiwania obywateli wobec administracji państwowej. Z drugiej strony możliwość implementacji sztucznej inteligencji i automatyzacji podejmowania decyzji to droga do efektywnego i sprawnego państwa. Połączenie tych celów z umiejętnością wykorzystania doświadczeń innych branż stanowi o sukcesie w cyfryzacji sektora usług publicznych. Związane z tym wyzwania istotnie przekraczają to, z czym mierzą się przedstawiciele biznesu – sektor publiczny to regulacje, przepisy, transparencja i odpowiedzialność wobec obywateli. Kluczem jest zagwarantowanie im korzyści, czego przykładem w Polsce są między innymi działania Ministerstwa Finansów.

O tym, co znaczy być liderem cyfrowych zmian dyskutowali, podczas SAS Executive Forum 2019, przedstawiciele managementu wiodących polskich firm i instytucji: Grzegorz Bartler, Business Intelligence Department Director, Polkomtel; Dyrektor Generalny ds. Techniki, Członek Zarządu, Netia; Piotr Kiszkiel, IT Director, Rossmann; Przemysław Koch, Pełnomocnik do Spraw Informatyzacji, Ministerstwo Finansów i Piotr Krawczyk, Dyrektor Pionu Rozwoju i Utrzymania Aplikacji, PKO Bank Polski. Panel dyskusyjny prowadził Krzysztof Frydrychowicz, Managing Director w CIONET.

Rozwiązania SAS stanowią motor napędowy cyfrowej transformacji. Digitalizacja procesów biznesowych spowodowała, że sukces bezpośrednio kojarzy się z umiejętnością reakcji na zmieniające się warunki, a także podejmowaniem właściwych decyzji w czasie rzeczywistym, dopasowanych do strategii organizacji i potrzeb klientów. Kiedy obserwujemy, jak interdyscyplinarne staje się wykorzystanie zbudowanych przez nas systemów, to naturalnym kolejnym krokiem jest umożliwienie wykorzystania ich przez przedstawicieli wszystkich branż i administracji publicznej – mówi Anna Muszyńska, Country Lider SAS Polska.

Etyka, edukacja, ewolucja

Efektywne i odpowiedzialne wykorzystanie technologii wymaga określonych kompetencji decydentów, ale również zmian w strukturze całego społeczeństwa.

Etyka – zarówno liderzy zmian, jak i całe społeczeństwa muszą kierować się we wdrażaniu technologii etyką. Należy mieć na względzie przede wszystkim rozwój społeczeństwa i pamiętać o kluczowej roli człowieka, któremu technologia ma służyć, pomagać w wykonywaniu codziennych zadań, a nie doprowadzać do marginalizacji jego roli. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez SAS, 70% firm wdrażających projekty z zakresu sztucznej inteligencji potwierdza, że organizuje szkolenia dla pracowników, których celem jest pokazanie, że projekty AI są realizowane z zachowaniem zasad etyki.

Edukacja – ewolucja człowieka jest powolna, a postęp technologiczny niezwykle dynamiczny. Eksperci SAS podkreślają, że obecny rozwój technologiczny wymaga długofalowego budowania kompetencji cyfrowych oraz szeroko zakrojonej edukacji, która pomoże zniwelować obawy i zrozumieć korzyści płynące z wykorzystania takich technologii, jak sztuczna inteligencja. O tym, jak ważne jest właściwe nastawienie, świadczy fakt, że ponad 57% respondentów badania przeprowadzonego przez Forbes Insights pod patronatem firm SAS, Accenture i Intel wyraża zaniepokojenie związane z wpływem AI na ich pracę czy relacje w zespole.

Ewolucja – należy odrzucić dogmaty, nie bać się zadawania pytań i poddawania w wątpliwość kierunków zmian. Taka postawa doprowadziła do postępu technologicznego i stanowiła bodziec do wdrażania innowacji, które pozwoliły organizacjom wyróżnić się w realiach niezwykle konkurencyjnej, cyfrowej ekonomii. Z drugiej strony twórcy rozwiązań wykorzystujących sztuczną inteligencję zwracają uwagę na fakt, że wymagają one nadzoru specjalistów, którzy wezmą odpowiedzialność za ich działanie. Analityka umożliwia zrozumienie, w jaki sposób maszyna doszła do określonych wniosków, utrzymanie należytego poziomu kontroli nad technologią i określenie dalszych kierunków jej rozwoju.

SAS Executive Forum odbyło się 11 czerwca 2019 roku w Ufficio Primo w Warszawie. Partnerami wydarzenia były firmy: Amazon Web Services, Billennium, Intel oraz VMware. Wśród partnerów merytorycznych znaleźli się: CIONET, PIIT oraz Digital Excellence.

Źródło: SAS Institute

Niepozornie zatytułowana analiza „Wybrane aspekty systemu podatkowo składkowego na podstawie danych PIT i ZUS 2016” jest pierwszym tak całościowym spojrzeniem na obciążenia podatkowe i składkowe w Polsce. Połączenie danych Ministerstwa Finansów oraz ZUS pokazuje dobitnie, że PIT stanowi tylko część tych obciążeń i nie można o nich dyskutować w oderwaniu od składek ZUS i NFZ.  Równie istotnym aspektem analizy jest pokazanie bardzo dużego zróżnicowania dochodów oraz obciążeń podatkowych – można szacować, że niecałe 5 mln podatników wypracowuje prawie 60% dochodów oraz generuje prawie 60% wpływów z PIT oraz składek.

Brak odpowiednich danych sprawiał, że analizy dotyczące obciążeń podatkowych dotychczas zbyt często były ograniczone do samego PIT i dyskusji, kto płaci 18%, 32% lub 19%, pomijając równie istotne obciążenia dochodów jakimi są składki ZUS i NFZ.

Opublikowana przez Ministerstwo Finansów analiza autorstwa Pawła Chrostka, Justyny Klejdysz, Dominika Korniluk i Marka Skawińskiego uzupełnia ten brak, pokazując ile wynosiły dochody Polaków w 2016 roku oraz ich obciążenie podatkami i składkami.  Jednocześnie niestety uwidacznia ona jak niespójny jest polski system podatkowy. Ryczałtowe składki ZUS z jednej strony sprawiają, że dla części najmniej zarabiających przedsiębiorców podatki i składki przekraczają 60% ich dochodów, a z drugiej strony w połączeniu z możliwością przejścia na samozatrudnienie pozwalają ograniczyć opodatkowanie najbogatszych do niewielu ponad 20% (nie licząc CIT, który ostatecznie obciąża właścicieli spółek kapitałowych).

Przeczytaj także:

Analiza pokazuje bardzo duże zróżnicowanie dochodów, szczególnie wśród przedsiębiorców. Autorzy szacują, że 10% najlepiej zarabiających podatników (2,5 mln osób) wypracowuje 40% dochodów. Patrząc na tak duże zróżnicowanie dochodów nie można zapominać o skali zróżnicowania produktywności polskiej gospodarki – około 5,6 mln pracujących osób wytwarza połowę polskiego PKB. Łącząc te dane z wynikami autorów analizy można szacować, że ta wąska grupa odpowiada za ponad 60% wpływów podatkowych i składkowych. Dlatego w dyskusji o systemie podatkowym oraz szerzej o polityce gospodarczej nacisk powinien być kładziony przede wszystkim nie na zwiększanie opodatkowania osób o wyższych dochodach, a na działania, które pozwolą podnieść produktywność i w konsekwencji dochody pozostałej części pracujących.

Źródło: Towarzystwo Ekonomistów Polskich

Z jednej strony wakacyjny wyjazd to świetna sprawa. Z drugiej – to masa spraw, z którymi musimy się uwinąć zanim ruszymy. Robimy wszystko, żebyście musieli się skupiać tylko na tym co najważniejsze – wypoczynku. Sprawdźcie, co dla Was przygotowaliśmy.
Focus na deadline

Urlop wymarzony, wykupiony i wyczekany. Dowód osobisty? Przeterminowany! Co wtedy? Nie bierz wolnego, żeby iść do urzędu. Złóż wniosek online.

Aby to zrobić potrzebujemy Profilu Zaufanego, odpowiedniego zdjęcia i sprzętu z Internetem. Godziny pracy naszego internetowego urzędu to 24/7. O nowy dokument można zawnioskować o dowolnej porze dnia i nocy – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Jeśli nie masz Profilu Zaufanego, założysz go na www.pz.gov.pl. Jeśli masz Profil Zaufany – skorzystaj z usługi Uzyskaj dowód osobisty na obywtel.gov.pl.

Nie musisz dzwonić do urzędu, czy zaglądać do niego co kilka dni, aby sprawdzić, czy Twój dowód jest gotowy do odbioru. Możesz to sprawdzić w Internecie. Wystarczy, że wpiszesz numer swojego wniosku, który dostaniesz od razu po jego złożeniu. Sprawdź, czy Twój dowód jest gotowy.

A teraz kilka innych ważnych spraw, o których warto pamiętać:

  1. Przez Internet możesz także złożyć wniosek o dowód osobisty dla swojego dziecka.
  2. Dowód osobisty, który odbierzesz będzie e-dowodem, czyli dokumentem z warstwą elektroniczną. To w niej zapisane będą Twoje dane, w tym zdjęcie biometryczne. Dzięki temu e-dowód to dokument podróży zgodny z wymogami Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO). W e-dowodzie jest też zapisana aplikacja ICAO. W skrócie: z e-dowodem na niektórych lotniskach możesz korzystać z automatycznych bramek granicznych.
  3. Tylko z dowodem osobistym, bez paszportu, możesz podróżować do wybranych krajów, np. krajów strefy Schengen, Albanii i Czarnogóry.
  4. Wybierając się na wakacje w inne miejsca, musisz mieć paszport. Aby go wyrobić – złóż odpowiedni wniosek w urzędzie.
  5. Przed wyjazdem do krajów Unii Europejskiej warto wyrobić także Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego.
E-portfel

Mistrzom zapominania portfela z dokumentami polecamy aplikację mObywatel. Wakacje to czas, kiedy może się przydać bardziej niż kiedykolwiek. Czyli kiedy? W hotelu w trakcie rejestracji, w wypożyczalni rowerów, kajaków, skuterów wodnych, ale i na poczcie przy odbiorze listu poleconego lub paczki z zagranicy. Słowem wszędzie tam, gdzie nie mamy obowiązku legitymować się dowodem osobistym. Aplikacja może się też przydać także wtedy, gdy portfel zgubimy, czego oczywiście nikomu nie życzymy.

Co jest w aplikacji? Odwzorowanie danych z naszego dowodu osobistego. Aplikacja jest oficjalna, bezpieczna, darmowa i dostępna dla właścicieli telefonów z systemami Android i iOS. Pobierzecie ją ze sklepów Google Play i App Store.

I najważniejsze – aby ją uruchomić potrzebujecie Profilu Zaufanego. To on zapewnia bezpieczeństwo Waszym danym.

W aplikacji mObywatel swoje dane z dowodu osobistego (mTożsamość) znajdą wszyscy. Kierowcy, jak na razie tylko korzystający z telefonów z systemem Android, znajdą też mPojazd.

To odzwierciedlenie danych zawartych w dowodzie rejestracyjnym, polisie OC i karcie pojazdu. Mogą z tego korzystać osoby, które są właścicielami lub współwłaścicielami pojazdów. A więc wszyscy ci, którzy są zarejestrowani w Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP) jako posiadacze samochodów, motorów, skuterów itd. – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Usługa pokazuje informacje o obowiązkowym ubezpieczeniu OC pojazdu – w tym nazwę ubezpieczenia, serię i numer polisy, okres ubezpieczenia oraz jego wariant. Mało tego, jeśli nie pamiętasz o terminach ważności posiadanego ubezpieczenia lub zbliżającego się przeglądu rejestracyjnego pojazdu – aplikacja na 30 dni przed terminem wygaśnięcia OC lub przed końcem ważności badania wyświetli komunikat z przypomnieniem.

W mPojeździe znajdziesz także dane pojazdu: markę i model, rok produkcji, numer rejestracyjny, numer VIN, termin badania technicznego. Od teraz będziesz mieć je zawsze pod ręką.

W siną dal

Kierowcom ruszającym w wakacyjną trasę, przypominamy: sprawdźcie liczbę swoich punktów karnych. Mając Profil Zaufany możecie to zrobić w kilka minut, przez Internet.

Jeśli wysyłasz swoje dziecko na kolonie i obóz autokarem, sprawdź czy ten pojazd powinien ruszać w trasę i czy jest pewność, że bezpiecznie dowiezie dzieciaki do miejsca docelowego. Wystarczy, że masz numer rejestracyjny autokaru. Jeśli nie masz, poproś o niego organizatora wyjazdu. Powinien Ci podać ten numer. Później wejdź na stronęwww.bezpiecznyautobus.gov.pl, wpisz numer i kliknij Sprawdź autobus. Korzystając z naszej e-usługi sprawdzisz:

·         czy autokar ma ważne obowiązkowe badanie techniczne,

·         czy autokar ma ważne obowiązkowe ubezpieczenie OC,

·         czy nie jest wyrejestrowany lub kradziony,

·         dane techniczne autobusu, np. liczbę miejsc,

·         stany licznika z badań technicznych (informacje o stanie licznika są gromadzone w bazie od 2014 r.).

Informacje, których szukasz, wyświetlą się od razu. Nic za to nie zapłacisz.

To pewne dane. Pochodzą z Centralnej Ewidencji Pojazdów, czyli rejestru prowadzonego przez Ministerstwo Cyfryzacji. W usłudze udostępniamy dane pojazdów zarejestrowanych w Polsce. Dzięki niej można sprawdzić każdy pojazd, który jest przeznaczony do przewozu większej grupy osób, czyli nie tylko autobus, ale i autokar lub bus – tłumaczy minister Marek Zagórski.

Czy teraz rozumiecie już, że… nie ma wakacji bez cyfryzacji?! 😉

Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji

G2A Arena ponownie otworzy swoją przestrzeń dla biznesu – nie tylko regionalnego. Na uczestników czekają liczne atrakcje i ciekawe dyskusje. W dniach 13-14 czerwca br., podczas szóstej edycji Kongresu Business Without Limits w G2A Arena w Jasionce, będzie miała miejsce aktywizacja biznesowa i  merytoryczne rozmowy o gospodarce.

Reprezentanci międzynarodowych firm, przedstawiciele świata nauki, politycy, samorządowcy za  kilka dni spotkają się na Kongresie Business Without Limits, by porozmawiać o kondycji polskiej oraz światowej gospodarki. Wydarzenie ma charakter ogólnopolski – w poprzednich edycjach za każdym razem uczestniczyło przeszło tysiąc osób.

Jak podkreślają organizatorzy, ideą Kongresu jest aktywizacja biznesowa i rozmowy na temat kondycji gospodarki i kierunków jej rozwoju. Aktualna sytuacja oraz przyszłość gospodarki to tematy wielu dyskusji podejmowanych przez polityków, ekonomistów, dziennikarzy. Debata ta staje się o tyle istotna, o ile na to zagadnienie dotykające każdego z nas spojrzy się wieloperspektywicznie. Szósta edycja Kongresu Business Without Limits jest więc doskonałą okazją do spotkania i podjęcia merytorycznej dyskusji na temat inwestycji w kraju, kondycji przemysłu czy innowacyjności w gospodarce, by w ten sposób kreować rzeczywistość gospodarczo-społeczną.

Kongres dla Biznesu, w myśl biznesu bez granic, ma być odpowiednią przestrzenią, gdzie rodzą się nowe pomysły i idee oraz rozwija się biznes. Dlatego też agendę szóstej edycji Kongresu Business Without Limits zaprojektowano tak, aby w sposób interdyscyplinarny porozmawiać o gospodarce i biznesie. W ciągu dwóch dni zostanie podjęta dyskusja na zagadnienia takie, jak:

  • promocja sektorów polskiej gospodarki;
  • nowoczesnych technologii w służbie energetyki;
  • przemysłu spotkań;
  • inwestycje w IOT (Internet Of Things);
  • polskiej innowacji jako produkcie eksportowym;
  • przyszłości branży rolno-spożywczej w Polsce; 
  • bezpieczeństwie w biznesie międzynarodowym;
  • dobie industry 4.0;
  • roli firm rodzinnych w polskiej gospodarce;
  • inwestycji w Polsce;
  • ekspansji zagranicznej polskich firm.

W tegoroczne edycji kongresu wezmą udział uznane osobistości m.in.: Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju Adam Hamryszczak, Zastępca Dyrektora Departamentu Strategii Rozwoju w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju Renata Celak, Prezydent Miasta Rzeszowa Tadeusz Ferenc, Wicemarszałek Województwa Podkarpackiego Piotr Pilch, Międzynarodowy Konsultant ds. Rozwoju Biznesu Mathieu Nicodeme, Prezes Zarządu Virgin Mobile Polska Grażyna Piotrowska, Prezes Sigfox  Robert Idziak, Konsultant dla znanych Inkubatorów w Paryżu i były Prezes Zarządu Nokia Europe Serge F. Ferre, były Minister Finansów Stanisław Kluza, Prezes G2A.COM Bartosz Skwarczek, Prezes Zarządu GK Specjał Krzysztof Tokarz, Prezes Zarządu Bakalland S.A. Marek Moczulski, Prezes Zarządu Colian Jan Kolański, Prezes Zarządu Dawtona Andrzej Wielgomas, Prezes Zarządu VPPlant Grzegorz Nowaczewski, Prezes Zarządu OPteam S.A. Tomasz Ostrowski i wielu innych.

Przeczytaj także:

Stałą częścią Kongresu Business Without Limits  jest Posiedzenie Rady Ambasadorów, którzy podsumują trzy lata działalności G2A Arena. Wskażą kluczowe elementy funkcjonowania obiektu, jak i określą strategie, cele i priorytety działalności Centrum Wystawienniczo-Kongresowego. A dodajmy, że Ambasadorzy obiektu to ponad 20 znakomitych nazwisk, m.in. takich jak Rita Cosby – Dziennikarka CNN, Józef Wancer – Przewodniczący Rady Nadzorczej Banku BGŻ BNP Paribas S.A., Gheorghe Marian Cristescu – Prezes Zarządu Chopin Airport Development, Robert Korzeniowski – Mistrz Olimpijski i wielu innych.

Debata na temat gospodarki i szeroko pojętego biznesu to główna, ale nie jedyna atrakcja szóstej edycji Kongresu BWL. Wydarzeniu poprzedzi wystawa dzieł sztuki Art Without Limits. Na ekspozycji będzie można zobaczyć prace znanych i cenionych na całym świecie artystów takich jak: Wojciech Fangor, Stanisław Młodożeńca, Edward Dwurnik, Ryszard Horowitz, Franciszek Starowieyski i inni. Wystawę będzie można oglądać w dniach 12-16 czerwca. Ponadto uczestnicy Kongresu będą mogli zobaczyć spektakl Krakowskiego Teatru Komedia pt. Miłość w dużych miastach, czyli korpo i tradycja. Przedstawienie odbędzie się 13 czerwca o godz. 16:30 w sali kongresowej G2A Arena Centrum Wystawienniczo-Kongresowego Województwa Podkarpackiego. W programie wydarzenia znajdzie się również Strefa Innowacji, w której zaprezentują się start-upy województwa podkarpackiego, co jest dużą wartością dla osób, które chcą założyć działalność gospodarczą i potrzebują informacji na ten temat.

Oprócz części stricte merytorycznej, ważnym punktem Kongresu Business Without Limits będzie Jubileuszowa Gala z okazji III rocznicy działalności tego najnowocześniejszego na Podkarpaciu Centrum Wystawienniczo-Kongresowego. Uroczystość uświetni występ Mateusza Ziółko.

Ważne informacje

Termin: 13-14 czerwca 2019 r.

Miejsce wydarzenia: G2A Arena, Jasionka 953

Więcej informacji o Kongresie Business Without Limits na: businesswithoutlimits.pl.

mat. prasowy

Solution4Labs tworzy oprogramowanie dla laboratoriów wykorzystując HoloLens 2. Mixed Reality, czyli wyższy poziom interakcji z cyfrowo wspomaganą rzeczywistością wkracza do laboratoriów badawczych dzięki współpracy polskiej firmy Solution4Labs z dwoma światowymi gigantami – Thermo Fisher Scientific oraz Microsoft. Najnowsza generacja HoloLens wraz z polskim oprogramowaniem zrewolucjonizuje prace laborantów na całym świecie.
Więcej niż obraz

HoloLens 2 to specjalistyczne gogle przeznaczone do wsparcia pracy człowieka wszędzie tam, gdzie powinien on mieć wolne ręce. Produkt będzie dostępny wyłącznie dla firm – z przeznaczeniem dla inżynierów, lekarzy oraz pracowników laboratoriów. Ten ostatni obszar skutecznie zagospodarowała spółka z Grupy Kapitałowej TenderHut. – Od dwóch lat rozwijamy oprogramowanie wykorzystujące AR – rozszerzoną rzeczywistość. Z nową generacją HoloLens przyszedł czas na Mixed Reality – czyli operowanie nie tylko za pomocą gestów, ale i głosu czy wzroku. Dedykowany interface stworzony przez naszych specjalistów w połączeniu z modułem analitycznym pozwala efektywnie wykorzystywać najnowsze możliwości tej technologii ułatwiając codzienną pracę laboranta – mówi Robert Strzelecki, prezes Grupy Kapitałowej TenderHut.

Trend przyszłości

Przemysłowe wykorzystanie rozszerzonej rzeczywistości to trend, który jest widoczny już od kliku lat. Microsoft otwarcie mówi, że HoloLens 2 to produkt dedykowany firmom, którego zadaniem jest wsparcie pracy ekspertów, a nie rozrywka. Dodanie kolejnych funkcjonalności takich jak sterowanie głosem i poprawa ergonomii urządzenia to kolejny krok w rozwoju technologii, czyli Mixed Reality. – Cyfrowa transformacja oznacza poruszanie się w warunkach ciągłych zmian. Żyjemy w świecie otaczających nas zewsząd i przyrastających w obłędnym tempie danych. Coraz więcej urządzeń korzysta z Internetu, a chmura obliczeniowa dawno przestała być pojęciem science-fiction. Wkroczyliśmy już w erę rzeczywistości mieszanej. Technologia ta umożliwia nam korzystanie z cyfrowych danych w formie hologramów w naszym realnym świecie. W Microsoft skupiamy się na współpracy z Partnerami, również w tak innowacyjnych obszarach jak Mixed Reality, dlatego z przyjemnością wspieramy lokalne rozwiązania, takie jak opracowane przez polską firmę Solution4Labs – komentuje Anna Wesołowska, kierująca grupą produktów Surface Commercial i HoloLens w polskim oddziale Microsoft.

Przeczytaj także:

Praktyczne zastosowanie

Jak wygląda praktyczne zastosowanie gogli HoloLens 2 w laboratorium? Praca analityków w to w głównej mierze pobieranie oraz badanie próbek, którymi, w zależności od rodzaju ośrodka, może być dowolna substancja. W laboratoriach diagnostycznych może to być krew, DNA czy inne próbki biologiczne. Z kolei w przemysłowych centrach badawczych to próbki środowiskowe, surowce, półfabrykaty czy gotowe produkty, a w laboratoriach R&D i kryminalistyce, testowane substancje mogą być nawet nieznane.

System umożliwia analitykom wykonywanie zadań, podczas gdy ich działania i dane są zapisywane bezpośrednio w oprogramowaniu LIMS SampleManager™ w trakcie ich pracy. Co najważniejsze analitycy są w stanie utrzymać wolne ręce, aby kontynuować pracę w laboratorium zamiast przełączać się między pracą laboratoryjną a LIMS, zwiększając wydajność organizacji. Jesteśmy podekscytowani współpracą z Grupą TenderHut nad tą innowacyjną zdolnością, która pozwoli naszym klientom na przejście do Laboratorium Przyszłości – mówi Bob Poole, Szef Sprzedaży, Działu Informatycznego w Thermo Fisher Scientific.

Ogromne doświadczenie Solution4Labs w realizacji skomplikowanych projektów informatycznych pozwoli maksymalnie wykorzystać potencjał najnowszych zdobyczy techniki z zakresu rozszerzonej rzeczywistości. Polacy z pomocą Microsoft HoloLens oraz Holo4Labs ruszyli na podbój chińskiego rynku. Obecnie Solutions4Labs otworzyło swoją pierwszą dalekowschodnią filię, gdzie będzie wdrażać swoje rozwiązania w ponad 100 laboratoriach w tamtej części świata.

Źródło: Solution4Labs

UE daje drugą szansę bankrutującym przedsiębiorcom, którzy cieszą się dobrą opinią, i ułatwia rentownym biznesom, które mierzą się z problemami finansowymi, dostęp do ram restrukturyzacji zapobiegawczej. Będzie się to odbywać na odpowiednio wczesnym etapie, tak aby zapobiec niewypłacalności.

Rada UE przyjęła dyrektywę o ramach restrukturyzacji zapobiegawczej, drugiej szansie i sprawniejszych procedurach restrukturyzacji, niewypłacalności i umarzania długów. Formalne przyjęcie oznacza zakończenie procesu prawodawczego.

Projekt dyrektywy Komisja przedstawiła w listopadzie 2016 r., w marcu br. nad dyrektywą formalnie głosował Parlament Europejski.

Generalnie dyrektywa ma zredukować największe bariery dla swobodnego przepływu kapitału wynikające z różnic w krajowych przepisach restrukturyzacyjno-upadłościowych. Ma też wzmocnić w UE podejście pomocowe oparte na zasadzie drugiej szansy. Ponadto ma zmniejszyć ilość kredytów zagrożonych w bilansach banków i zapobiec narastaniu takich kredytów w przyszłości. Przy tym ambicją było znalezienie właściwej równowagi pomiędzy interesami dłużników a interesami wierzycieli.

Kluczowym elementem nowych przepisów jest wczesne ostrzeganie i dostęp do informacji, by pomóc dłużnikom szybciej wykrywać okoliczności mogące rodzić ryzyko niewypłacalności i by sygnalizować im potrzebę szybkiego działania.

Ramy restrukturyzacji zapobiegawczej umożliwią dłużnikom restrukturyzację, tak by uniknąć niewypłacalności i zapewnić rentowność, a tym samym uchronić miejsca pracy i działalność biznesową. Dostęp do tych ram będą mieli także – na żądanie – wierzyciele oraz przedstawiciele pracowników.

Przeczytaj także:

Negocjacje ws. planu restrukturyzacji zapobiegawczej będą łatwiejsze dzięki powołaniu w niektórych przypadkach nadzorcy restrukturyzacyjnego mającego pomóc opracować taki plan. W planach restrukturyzacyjnych będą musiały być zawarte określone dane, takie jak opis sytuacji ekonomicznej, zainteresowani uczestnicy (także w podziale na grupy) czy warunki planu restrukturyzacji.

Dyrektywa przewiduje wstrzymanie indywidualnych czynności egzekucyjnych, z którego dłużnicy mogliby korzystać dla dobra negocjacji dotyczących planu restrukturyzacji w ramach restrukturyzacji zapobiegawczej.

Pierwotny okres wstrzymania czynności egzekucyjnych w indywidualnym przypadku byłby ograniczony do maksymalnie 4 miesięcy.

Przewidziano również umorzenie długów. Nadmiernie zadłużeni przedsiębiorcy będą mieć dostęp do co najmniej jednej procedury mogącej skutkować całkowitym umorzeniem długów najpóźniej w ciągu 3 lat, na warunkach określonych w dyrektywie.

Dyrektywa zostanie teraz formalnie podpisana, a następnie opublikowana w Dzienniku Urzędowym. Państwa członkowskie będą mieć dwa lata (od daty publikacji) na wdrożenie nowych przepisów. Niemniej w odpowiednio uzasadnionych przypadkach będą mogły poprosić Komisję o dodatkowy rok.

Źródło: Kurier PAP

Marek Gliwny w artykule opublikowanym w najnowszym magazynie „Personel & Zarządzanie” uważa, że kompetencje społeczne są pojęciem, które robi oszałamiającą karierę w świecie biznesu. Choć cieszy się tak ogromnym zainteresowaniem, jednak z ich praktycznym stosowaniem i rozwijaniem bywa różnie.

Dzieje się tak, ponieważ często są mylone z wrodzoną charyzmą lub temperamentem, a więc czynnikami, które są względnie stałymi cechami każdego człowieka. Tymczasem badacze są zgodni, że kompetencje społeczne to umiejętności, które kształtują się w ciągu życia człowieka poprzez zbieranie różnych doświadczeń w sposób naturalny, ale które można także świadomie w sobie rozwijać, stosując zaplanowany trening.

Zobacz też:

We właściwym podejściu do zagadnienia nie pomaga również „bałagan” pojęciowy, z którego wynika zamiennie stosowanie takich pojęć, jak inteligencja emocjonalna, inteligencja społeczna i kompetencje społeczne. Czym zatem różnią się od siebie te pojęcia?


INTELIGENCJA SPOŁECZNA

Za ojca pojęcia „inteligencja społeczna” uważa się Edwarda L. Thorndike’a, profesora Uniwersytetu Columbia, który już w latach 20. ubiegłego wieku wyróżnił trzy grupy zdolności (odrębne typy inteligencji) w strukturze intelektu. Pierwsza to inteligencja abstrakcyjna umożliwiająca sprawne poruszanie się w świecie pojęć. Druga, inteligencja praktyczna warunkująca efektywne rozwiązywanie problemów praktycznych i orientację przestrzenną. Trzeci rodzaj nazwał właśnie inteligencją społeczną, którą uważał za „zdolność do rozumienia innych ludzi i mądrego postępowania w stosunkach z nimi”1. Mamy więc z jednej strony do czynienia z procesami poznawczymi, a więc zauważaniem i rozumieniem motywów, odczuć, emocji czy postaw innych ludzi. Z drugiej zaś – z umiejętnościami praktycznego zachowywania się i działania w kontaktach społecznych. Następcy Thorndike’a dokonywali zawężania lub poszerzania zakresu tej definicji, co doprowadziło do tego, że nie ma obecnie w środowisku psychologów zgody na powszechnie uznaną definicję, a pojęcie inteligencji społecznej jest rozumiane różnie w zależności od ujęcia teoretycznego. Nie wchodząc w szczegóły różnych koncepcji teoretycznych, należy stwierdzić, że inteligencja społeczna i emocjonalna nie są uważane przez psychologów za tożsame, choć oznaczane przez te terminy pojęcia są pokrewne.

INTELIGENCJA EMOCJONALNA

Inteligencja emocjonalna to zbiór zdolności emocjonalnych umożliwiających sprawne analizowanie i przetwarzanie informacji emocjonalnych. Czteroczynnikowy Model Inteligencji Emocjonalnej Saloveya i Mayera opisuje ten konstrukt w czterech wymiarach2. Pierwszy, podstawowy i konieczny dla występowania inteligencji emocjonalnej to percepcja i ekspresja emocjonalna. To zdolność identyfikowania i wyrażania emocji własnych, dostrzegania w zachowaniu, gestach czy tonie głosu emocji innych osób, a także odróżniania emocji szczerych od nieszczerych. Drugi obszar – emocjonalne wspomaganie myślenia – zwany bywa czasem używaniem inteligencji emocjonalnej. Odnosi się do aspektu emocjonalnego wspomagania procesów poznawczych, takich jak twórcze myślenie i rozwiązywanie problemów. Trzeci obszar – zrozumienie emocjonalne – jest ściśle związany z przetwarzaniem poznawczym emocji. Dostrzeganie i rozumienie wzajemnych relacji między emocjami, ich przyczyn i skutków. Czwarty obszar – kierowanie emocjami – zwany czasem regulacją emocjonalną, obejmuje kontrolę i kierowanie reakcjami emocjonalnymi, zarówno własnymi, jak i innych osób.

Zobacz też:

Inteligencja emocjonalna odgrywa ogromną rolę w sprawnym funkcjonowaniu w środowisku zawodowym i społecznym, zwłaszcza w pracy zespołowej, pracy z klientem czy pacjentem oraz na stanowiskach kierowniczych. Z przeglądu badań inteligencji emocjonalnej w środowisku zawodowym wynika, że inteligentni emocjonalnie lepiej radzą sobie w środowisku pracy i częściej odnoszą sukcesy zawodowe, są efektywniejszymi liderami, ich firmy osiągają wyższe zyski), są bardziej zaangażowani w pracę i karierę, odczuwają większą satysfakcję z pracy, lepiej współpracują w pracy zespołowej. W badaniach przeprowadzonych przez Talents Development, a opisanych w w majowym wydaniu „Personelu i Zarządzania” zostało wykazane, że menedżerowie zadowoleni ze swojej pracy oraz lepiej radzący sobie z godzeniem ról zawodowych i rodzinnych posiadają wyższy poziom inteligencji emocjonalnej niż średnia w populacji. Inteligencja emocjonalna obniża ryzyko wypalenia zawodowego, depresji i wspomaga skuteczne radzenie sobie ze stresem.

INTELIGENCJA SPOŁECZNA A INTELIGENCJA EMOCJONALNA

Choć terminy „inteligencja społeczna” i „kompetencje społeczne” bywają używane zamiennie, psychologowie opowiadają się za ich rozróżnieniem. Część badaczy traktuje inteligencję emocjonalną jako część inteligencji społecznej. Inni wskazują, że zakresy obu pojęć inteligencji krzyżują się. Z jednej bowiem strony inteligencja emocjonalna zawiera zdolności postrzegania, rozumienia i regulowania przez człowieka własnych emocji, które nie są związane z relacjami społecznymi – i w tym sensie inteligencja emocjonalna stanowi szersze pojęcie niż społeczna. Jednak z drugiej strony w zakres inteligencji emocjonalnej nie wchodzą zdolności związane z innymi niż emocjonalne aspekty interakcji społecznych – a w tym zakresie pojęcie inteligencji emocjonalnej stanowi węższe pojęcie niż inteligencja społeczna.

Zobacz także, jak ważny jest internetowy wizerunek w biznesie

KOMPETENCJE SPOŁECZNE

Na bazie obu omówionych wyżej rodzajów inteligencji rozwijają się kompetencje społeczne. Traktowane są jako złożone umiejętności wpływające na radzenie sobie przez człowieka z różnymi sytuacjami społecznymi, które nabywa poprzez kontakt z innymi ludźmi. Intensywność i zakres takiego naturalnego treningu społecznego zależy od pewnych cech osobowości i temperamentu. One decydują bowiem o preferencjach dotyczących częstości kontaktów społecznych, a co za tym idzie, ilości i rodzaju interakcji społecznych z innymi ludźmi. To, w jakim stopniu ilość tych doświadczeń społecznych przekłada się na efektywność nabywanych kompetencji społecznych, wynika z posiadanej przez człowieka inteligencji emocjonalnej odpowiadającej za zdolności przetwarzania informacji emocjonalnych oraz inteligencji społecznej stanowiącej zbiór zdolności do przetwarzania i wykorzystania informacji płynących z obserwacji zachowań innych ludzi.
Wśród różnych definicji tego pojęcia zwraca się uwagę na dwie funkcje kompetencji społecznych: nawiązywanie i utrzymywanie satysfakcjonujących relacji interpersonalnych, które zaspokajają potrzeby aprobaty, akceptacji i przynależności, oraz realizowanie własnych celów poprzez wywieranie wpływu na innych. Uwzględniając te obszary, możemy zdefiniować kompetencje społeczne jako zbiór złożonych umiejętności warunkujących efektywność radzenia sobie w sytuacjach społecznych, a więc takich, w które zaangażowani są inni ludzie, nabywane w trakcie kontaktu z nimi.



Więcej o temacie życia wśród ludzi i tego, jak kompetencje społeczne wpływają na relacje biznesowe, przeczytają Państwo w najnowszym numerze „Personelu & Zarządzanie”. Prenumerata do zakupienia na stronie wydawcy:

O autorze: Marek Gliwny

Partner zarządzający Talents Development. Psycholog i praktyk biznesu z 20-letnim doświadczeniem zawodowym. Wykładowca i mentor. Posiada tytuł MBA US i Manchester Metropolitan University. marek.gliwny@talentsdevelopment.pl

Liczba zatrudnionych na 30 czerwca 2019 r. zdecyduje o objęciu systemem PPK kolejnej grupy podmiotów zatrudniających.

Na 30 czerwca 2019 r. przypada kolejna data ustalania stanu zatrudnienia dla celów PPK. Podmioty, które w tym dniu będą zatrudniać co najmniej 50 osób, zostaną włączone do systemu PPK od 1 stycznia 2020 r.

Firmy, w których liczba osób zatrudnionych w czerwcu br. oscyluje wokół wartości granicznej, mają czas do 30 czerwca 2019 r. na takie ukształtowanie stanu zatrudnienia, które umożliwi – w zależności od woli podmiotu zatrudniającego – objęcie obowiązkami wynikającymi z ustawy o PPK od 1 stycznia 2020 r. lub odroczenie tych obowiązków na późniejszy termin – od 1 lipca 2020 r.

Zobacz też:

Definicja „osoby zatrudnionej” w systemie PPK

Jeżeli na 30 czerwca 2019 r. w danej firmie (podmiocie zatrudniającym) jest zatrudnionych co najmniej 50 osób, zostanie ona włączona do systemu PPK od 1 stycznia 2020 r. (art. 134 ust. 1 pkt 2 ustawy o PPK). Dla obowiązku objęcia ustawą o PPK nie ma znaczenia stan zatrudnienia w innej dacie – zarówno w dniach ją poprzedzających, jak i w dniach po niej następujących – aż do kolejnej daty ustalania stanu zatrudnienia, która przypadnie na 31 grudnia 2019 r.

Za osobę zatrudnioną w rozumieniu ustawy o PPK uznaje się:

  • pracowników w rozumieniu art. 2 Kodeksu pracy, z wyłączeniem pracowników młodocianych oraz przebywających na urlopach górniczych i urlopach dla pracowników zakładu przeróbki mechanicznej węgla,
  • osoby, wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, jeżeli ukończyły 18 rok życia,
  • członków rad nadzorczych, otrzymujących wynagrodzenie z tytułu członkostwa w radzie,
  • osoby wykonujące pracę nakładczą (chałupników) – jeżeli ukończyły 18 rok życia,
  • członków rolniczych spółdzielni produkcyjnych i spółdzielni kółek rolniczych,

jeżeli z ww. tytułów są objęci obowiązkiem ubezpieczeń emerytalnego i rentowych.

Czytaj więcej w INFORLEX Kadry, Płace i HR

83 proc. uczestników badania „Sytuacja na rynku consumer finance” KPF i IRG SGH, przeprowadzonego w kwietniu 2019 roku oceniło, że łączne koszty utrzymania są obecnie wyższe w porównaniu do sytuacji sprzed roku. To wynik rosnących cen żywności, na które wskazało prawie 90 proc. badanych, a które wpływają na budżety domowe blisko 60 proc. gospodarstw domowych.

KPF i IRG SGH w cokwartalnej ankiecie pytają polskie gospodarstwa domowe o ich oceny i opinie w zakresie procesów inflacyjnych. Pytania te dotyczą poziomu cen i ogólnych kosztów utrzymania. Od przełomu lat 2015/2016, tj. od momentu, kiedy w Polsce ustępowała deflacja, obserwowana jest tendencja wzrostowa salda ocen dotyczących kosztów utrzymania. Stopniowo przybywa też respondentów, którzy oceniają, że łączne koszty utrzymania są teraz wyższe w porównaniu do sytuacji sprzed roku – odsetek ten to dziś ponad 83 proc. W zasadzie prawie nikt nie stwierdził spadku kosztów utrzymania (0,2 proc.), a 16,6 proc. uznało, że są one takie same.

Widzimy wyraźną różnice w cenach

W badaniu zapytano także między innymi o odczucia w zakresie zmian cen żywności w ostatnich dwunastu miesiącach. W opinii respondentów wzrost tych cen był silniejszy niż ogólnych kosztów utrzymania. Prawie 21 proc. ankietowanych uważa, że ceny żywności są wyraźnie dużo wyższe, ok. 31 proc. sądzi, że żywności są one znacznie wyższe, zaś prawie 38 proc. stwierdziło, że ceny żywności są nieco wyższe. Łącznie zatem 89,3 proc. uważa, że koszty żywności są wyższe niż przed rokiem.

– Według oficjalnych statystyk, wzrost cen żywności jest rzeczywiście większy niż ogólny poziom cen (CPI). W kwietniu br. wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniósł 3,3 proc. r/r, podczas gdy ogólny poziom cen wzrósł o 2,2 proc. r/r. Warto zauważyć, że pomimo relatywnie niskiego ich wzrostu, odczucia gospodarstw domowych są obciążone pesymizmem – aż 51 proc. badanych wskazało, że wzrost cen żywności jest znaczący. W przypadku tego typu badań w Polsce typowe jest, że respondenci „przejaskrawiają” opnie w zakresie wzrostu cen, co wynika z uwagi na duże znaczenie tych wydatków w domowym budżecie – tłumaczy dr Sławomir Dudek z IRG SGH.

Zobacz też:

Droższa żywność, większe pensje? Nie do końca…

Respondentom, którzy podzielili się swym przekonaniem o wzroście cen żywności, zadano także pytanie o wpływ tego wzrostu na ich budżety domowe. Blisko 60 proc. gospodarstw domowych wskazało, że wpływ ten jest duży lub bardzo duży. Około 23 proc. oceniło, że wzrost cen żywności miał mały wpływ, a 17,4 proc. że neutralny.

– Nie jest to zaskakujący wynik, biorąc pod uwagę fakt, że udział wydatków na żywność i napoje w typowym koszyku polskiego gospodarstwa domowego jest relatywnie wysoki, bo około 25 proc. koszyka CPI – dodaje dr Sławomir Dudek.

Aby zbadać, czy wzrost cen żywności zmusza do odpowiedniego dostosowania swojego budżetu domowego, respondentom, którzy ocenili wpływ wzrostu cen żywności na ich budżet domowy jako duży, zadano dodatkowe pytanie: „Jeśli odczuli Państwo negatywnie wzrost cen towarów spożywczych, to jak na niego zareagowaliście?”. Ankietowani najczęściej decydowali się na ograniczenie innych niż żywność zakupów (jak wydatki na remont lub wyposażenie domu, udział w kulturze czy zakup ubrań). Na ten wariant wskazało 78 proc. badanych gospodarstw domowych. Kolejnym najczęściej wybieranym wariantem jest kupowanie towarów spożywczych mniej znanych, a przez to tańszych producentów (ok. 76 proc.). Następnie badani decydowali się na ograniczenie ilości kupowanych towarów spożywczych (ok. 72 proc.). Najrzadziej wskazywaną opcją były opóźnienia w dokonywaniu spłaty bieżących zobowiązań za gaz, prąd, wodę czy raty kredytów i pożyczek. Tę opcję wybrało 23,7 proc. uczestników badania.

– Fakt, że co piąty Polak już zareagował na wzrost cen towarów spożywczych opóźnieniami w dokonywaniu spłaty bieżących zobowiązań nie jest dobrą informacją dla wierzycieli. Potrzebne jest dalsze monitorowanie sytuacji jeśli chodzi o moralność finansową w zakresie wywiązywania się z zobowiązań – twierdzi Andrzej Roter, Prezes Zarządu KPF. – Co więcej, będzie to miało zapewne negatywny wpływ na dostęp do kredytów i pożyczek. Może również skutkować gorszą jakością portfeli kredytowych sektora bankowego i niebankowego w najbliższych miesiącach.

Obejrzyj także materiał o zmianach w prawie podatkowym.

Na środę 12 czerwca zaplanowane jest się pierwsze czytanie ustawy, która ma ograniczyć zatory płatnicze.

Nowe założenia mają regulować transakcje biznesowe między dużymi przedsiębiorcami a mikro-, małymi- lub średnimi firmami. Mają nałożyć na kupującego obowiązek zapłaty za towary w określonym terminie – maksymalnie do 60 dni. Są jednak  branże, które nie powinny podlegać takim zasadom, bo rządzą się odmiennymi regułami. Dla nich zbyt rygorystyczne podejście do problematyki płatności może zaszkodzić poprzez zbytnie ujednolicenie i niedostosowane do specyfiki biznesu.

Zobacz też:

Co się stanie kiedy zmiany wejdą w życie?

Obecnie przykładowo w branżach wyposażenia domu i ogrodniczej średni termin płatności faktur wynosi ponad 100 dni, a średni czas przechowywania towarów na stanie magazynowym sklepu i ich rotacji jest nawet dłuższy. Dlatego też jakkolwiek planowane zmiany w założeniu mają pomóc małym i średnim przedsiębiorcom,  to paradoksalnie mogą im zaszkodzić w przypadku niektórych branż. Jeżeli terminy płatności zostaną odgórnie skrócone do maksymalnie  60 dni, może to spowodować, że sieci handlowe będą wybierać większych dostawców, z którymi ustalą dłuższe terminy płatności zamiast współpracować z mniejszymi podmiotami z sektora MŚP.  Dostosowanie specyfiki terminów płatności do konkretnych branż wydaje się kluczowe przy pracach nad tą ustawą, ponieważ  tylko tak można zagwarantować dostęp do rynku licznym małym przedsiębiorcom. Umożliwi to także funkcjonowanie wszystkich uczestników rynku zgodnie ze specyfiką danej branży i jej produktów – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu.

Regulacja nie dla wszystkich

Nie można uregulować wszystkich rodzajów działalności w jednakowy sposób. Wprowadzenie 60-dniowego terminu płatności nie ma uzasadnienia w takich branżach jak  wyposażenie mieszkań, artykuły budowlane, sprzęt ogrodniczy, sprzęt elektroniczny, AGD, książki oraz artykuły papiernicze, akcesoria i części samochodowe, sprzęt sportowy czy artykuły dla dzieci. Wynika to z charakteru towaru, czasu jego zbywalności, a więc i harmonogram rozliczeń powinien być inny. Takie produkty rotują znacznie wolniej, nie mają daty przydatności do spożycia, popyt na nie podlega wahaniom, a jeżeli już to sezonowym, gdzie okres 60 dni zupełnie się nie sprawdza. Przykładowo niesprzedany sprzęt sportowy czy do pielęgnacji ogrodu może przebywać w magazynie sklepu nawet pół roku.

Proponowane zmiany jakkolwiek celowe jednak nie uwzględniają specyfiki niektórych branż oraz są zbyt ogólne. Może to doprowadzić do ograniczenia udziału małych i średnich przedsiębiorców w rynku.

Aktywa emerytalne Polaków mogą wzrosnąć do 17% PKB w ciągu 15 lat

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) dokonały analizy 5 scenariuszy zmian polskiego systemu emerytalnego. Pokazuje ona, jak większa rola funduszy emerytalnych przekłada się w pozytywny sposób na rozwój rynku finansowego. Istotną rolę odgrywa w szczególności potencjalne zwiększenie popytu na akcje i obligacje, dzięki dywersyfikacji źródeł finansowania emerytur. Wdrożenie zaproponowanej przez rząd reformy OFE może zwiększyć poziom aktywów emerytalnych Polaków do 17% PKB.

Zobacz też:

Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Kowalski Marek_PW_35

Większa rola funduszy emerytalnych przekłada się w pozytywny sposób na rozwój rynku finansowego. Z uwagi na zróżnicowany udział poszczególnych instrumentów w portfelach różnego typu funduszy (np. wynikający z obecnych regulacji wysoki udział akcji w portfelach OFE), istotne znacznie ma również potencjalny przyszły popyt na akcje i obligacje. Wysokie przepływy netto na rynek akcji i obligacji przynoszą scenariusze związane z realizacją najnowszej propozycji rządu lub reformą OFE. Dzięki likwidacji suwaka bezpieczeństwa oraz wzmocnieniu programów dobrowolnego długoterminowego oszczędzania można oczekiwać, że w najbliższych latach na polski rynek akcji w skali roku wpływałoby o ok. 9 mld zł więcej”

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, ekspert Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

FPP Łukasz Kozłowski

„Jako najkorzystniejsze z ekonomicznego punktu widzenia należy uznać te rozwiązania, które przyczyniają się w największym stopniu do zwiększenia poziomu oszczędności emerytalnych, wzrostu wartości aktywów funduszy emerytalnych, a także przepływu środków na rynek kapitałowy. Poziom inwestycji w polskiej gospodarce, wynoszący 19% PKB w 2018 r., a także stopę oszczędności gospodarstw domowych (1,7% w 2016 r. wg OECD) należy bowiem uznać za zbyt niskie. Zwiększa to ryzyko związane z zaistnieniem ograniczeń związanych z barierą podażową oraz pełnym wykorzystaniem mocy wytwórczych – co przyczynia się do narastania nierównowag makroekonomicznych. Dotyczy to wymiaru wewnętrznego – tj. spirali inflacyjno-płacowej prowadzącej ostatecznie do osłabienia poziomu aktywności w gospodarce, jak i zewnętrznego – przejawiającego się we wzroście deficytu na rachunku obrotów bieżących”

Raport FPP jest dostępny na stronach: http://federacjaprzedsiebiorcow.pl/?page=scenariusze_reformy_ofe

Plaża, woda, słońce i… własny biznes? To marzenie wielu osób, które można zrealizować dzięki leasingowi. Korzysta z niego już co druga mikro-, mała lub średnia firma, przede wszystkim do sfinansowania samochodów i maszyn. Jednak lista przedmiotów, które można wyleasingować, jest zdecydowanie dłuższa. Eksperci EFL pokazują, że znajdują się na niej również rzeczy, dzięki którym można prowadzić wakacyjny biznes na plaży.

– W tym momencie można wyleasingować wszystko, co stanowi majątek ruchomy lub nieruchomość i jest przydatne do prowadzenia biznesu. To nie tylko samochody osobowe i użytkowe, samoloty, maszyny rolnicze i budowlane czy sprzęt IT. Ta lista jest znacznie dłuższa. Przy okazji zbliżających się wakacji warto podpowiedzieć przedsiębiorczym Polakom, że dzięki leasingowi można też rozkręcić biznes wakacyjny. I to ten najprzyjemniejszy, bo na plaży. Wypożyczalnia sprzętu wodnego, place zabaw dla dzieci czy lodziarnia? Nie ma problemu! Wystarczy, że przedsiębiorca przedstawi nam swoje potrzeby, a my wspólnie z jego lub naszymi dostawcami sprzętu, zadbamy o sfinansowanie inwestycji – mówi Marcin Stasiak, Kierownik ds.Rozwoju Produktów i Rozwoju Rynków w EFL.

Zobacz też:

EFL przygotował listę 5 rzeczy, które można wziąć w leasing z myślą o biznesie na plaży

TOP 1: skuter wodny

Skutery, i to nie tylko te na dwóch kółkach, zdobywają serca Polaków. Nad polskim morzem co kilkaset metrów znajdują się wypożyczalnie oferujące tego typu atrakcje, z których plażowicze bardzo chętnie korzystają. Warto więc pomyśleć o takim biznesie. Koszt jednego skutera nie należy do najniższych, ale dzięki leasingowi nie odczujemy go, a w perspektywie długoterminowej inwestycja szybko się zwróci. Co więcej, wyleasingować możemy również łodzie motorowe i pontony typu banan wodny, które z pewnością uatrakcyjnią prowadzony biznes.

TOP2: maszyna do lodów

Jeśli wakacje, plaża i słońce, to oczywiście lody. Włoskie, gałkowe czy naturalne, które od kilku lat w naszym kraju robią furorę. Niezależnie od rodzaju, do przygotowania każdego z nich konieczny jest odpowiedni sprzęt. Nie obejdzie też się bez specjalnej lodówki czy zamrażarki, w której będą przechowywane desery. Każdą z tych rzeczy można nabyć w leasingu, którego koszty po gorącym sezonie mogą się zwrócić.

TOP3: plac zabaw dla dzieci i dmuchane zjeżdżalnie

Wesołe miasteczko na plaży już nikogo nie dziwi, a najmłodszych bardzo cieszy? Dmuchane zamki i zjeżdżalnie czy trampoliny okazują się najczęściej sporym jednorazowym kosztem. Nie każdy może pozwolić sobie na sfinansowanie takiej inwestycji gotówką. Warto wiedzieć, że takie atrakcje można śmiało wyleasingować. Dzięki temu będą one zarabiały w czasie sezonu same na siebie.

TOP4: leżaki i kosze plażowe

Typowy biznes nadmorski to wypożyczalnia leżaków, koszy plażowych i parasoli. Porządne i w większej liczbie okazują się jednak sporym wydatkiem, który z własnej kieszeni ciężko pokryć. W takiej sytuacji warto pomyśleć o leasingu.

TOP5: rower klasyczny lub elektryczny

Nad polskim morzem, wzdłuż plaż i w miastach, mamy do czynienia z coraz lepszą infrastrukturą rowerową. To powoduje, że zarówno mieszkańcy jak i turyści coraz chętniej przesiadają się z samochodu czy autobusu na rower. Może warto więc otworzyć ich wypożyczalnię. Niezależnie od tego, czy myślimy o klasycznych czy tych elektrycznych, każdy możesz wyleasingować. Również ten, którym jako przedsiębiorca, będziesz codziennie dojeżdżać na plażę do swojej firmy.


Europejski Fundusz Leasingowy SA powstał w 1991 roku jako jedna z pierwszych firm leasingowych w Polsce. Od 2001 roku EFL jest częścią Grupy Crédit Agricole, co gwarantuje firmie finansową stabilność i bezpieczeństwo oraz pozwala korzystać z wiedzy i doświadczeń instytucji finansowej o międzynarodowym zasięgu. EFL konsekwentnie poszerza zakres rozwiązań dla biznesu. Spółka oferuje szeroki pakiet produktów: leasing, pożyczkę, wynajem długoterminowy, ubezpieczenia i  faktoring. Od 1991 roku współpracuje z najbardziej liczącymi się producentami i dostawcami maszyn, urządzeń, pojazdów oraz innych środków trwałych. Firmę wyróżniono m.in. siedmiokrotnie tytułem: Firmy Przyjaznej Klientowi i sześciokrotnie Finansowej Marki Roku. Już ponad 319tysięcy klientów wybrało EFL na swojego partnera w biznesie. Więcej na: www.efl.pl

Rynek nieruchomości premium wciąż się rozwija. Z roku na rok przybywa Polaków poszukujących prestiżowych apartamentów, wyróżniających się nie tylko bardzo dobrą lokalizacją, ale też imponującym standardem. Deweloperzy i architekci stoją przed wyzwaniem realizacji coraz szerszej i ciekawszej oferty. Jednym z jej najważniejszych elementów są wyjątkowe wnętrza.

Kluczowa przestrzeń

Inwestycje premium dzięki dużym przestrzeniom dają wiele możliwości aranżacji. Tradycyjne myślenie o urządzaniu mieszkania w kontekście wyposażenia podstawowych pomieszczeń – sypialni, łazienki czy kuchni jest tu poszerzone o dodatkowe udogodnienia, które dodają prestiżu i komfortu.

– W takich inwestycjach jest miejsce na zaprojektowanie np. sauny, sali kinowej, osobnej kuchni czy też wystrefowanego miejsca na chłodziarki do białego wina i inne alkohole. – mówi architektka Lucyna Kołodziejska z Fabryki Wnętrz – Zazwyczaj projektuje się osobne garderoby dla każdego z domowników. Jeżeli jest taka możliwość, pojawia się kominek – to bardzo pożądany element wystroju wnętrza.  

Zobacz też:

Jak podkreśla architektka, duża przestrzeń odgrywa wręcz kluczową rolę w luksusowych apartamentach i jest ich największym atutem.

– Przestrzeń to dzisiaj towar najbardziej deficytowy i to tej przestrzeni staramy się nie zabudowywać – tłumaczy Lucyna Kołodziejska.

Trendy w designie zmieniają się, ale w inwestycjach premium niezmiennie stawia się na uwydatnianie dużego metrażu poprzez wysokie kondygnacje, antresole czy przestronne ogrody.

– Kolejny modny element to ekskluzywne, rzadkie, unikatowe materiały wykończeniowe oraz dzieła sztuki. Obrazy, rzeźby, rzadki kamień jako element wykończenia ścian czy podłóg. – wymienia Lucyna Kołodziejska

Inspiracje, charakter i detale

Często za projektem aranżacji wnętrz kryje się pewna filozofia lub zamiłowanie do wybranego nurtu sztuki. Apartament może też oddawać pasję lub profesję jego właściciela. Ważną inspiracją dla architektów przy inwestycjach premium jest również wyjątkowa lokalizacja – obowiązkowa cecha każdej prestiżowej nieruchomości. Walory otoczenia jak morze, góry czy zabytkowa zabudowa miejska znajdują swoje odzwierciedlenie w dekoracjach i detalach, co dostrzegamy już po przekroczeniu progu apartamentu. Dzięki temu Klient otrzymuje spójny, awangardowy produkt, posiadający oryginalny charakter. Nie pozostaje to bez wpływu na wartość nieruchomości i zwrot z tej inwestycji. Inspirację miejscem dobrze obrazuje projekt aranżacji wnętrz gdyńskiej Villa Nova. Ponad 200 m2 luksusowej przestrzeni znajduje się tuż przy orłowskim klifie i morzu, w najbardziej malowniczej dzielnicy miasta. Deweloper Allcon Osiedla postanowił zainspirować przyszłych klientów i pokazać możliwą aranżację tych wnętrz.

– Ze względu na lokalizację inwestycji sprawą oczywistą dla mnie było nawiązanie do międzywojennego okresu w dziejach Gdyni, najważniejszej fazy rozwoju tego miasta. – opowiada Lucyna Kołodziejska odpowiedzialna za projekt wnętrz inwestycji – Styl art deco zatem był podstawową inspiracją, oczywiście w połączeniu z nowoczesnymi elementami. W końcu nie chciałam zrobić kopii wnętrza historycznego. – dodaje Lucyna Kołodziejska.

W projektach premium nie ma miejsca na dysonanse i przypadkowość. Każdy detal musi być spójny z charakterem i stylem inwestycji. Architekci i deweloperzy spędzają więc miesiące nad znalezieniem odpowiednich materiałów, dekoracji i mebli. Dużo elementów jest sprowadzanych z zagranicy lub wykonywanych na specjalne zamówienie.

– Tworząc projekt wnętrz dla Villi Nova interesującym elementem było na pewno poszukiwanie stricte art. decowskich tapet, dodatków typu klamki do drzwi oraz uchwytów meblowych z tej epoki. Wplatanie tego we współczesne ekskluzywne wnętrze to była frajda! – wspomina Lucyna Kołodziejska

Premium czy nie premium?

Szukając wyjątkowej inwestycji, z pewnością trzeba uważać na tzw. marketingowe chwyty. Słowa „apartament”, „premium” czy „luksusowe” są często nadużywane przez sprzedawców nieruchomości. Co wskazuje na to, że inwestycja faktycznie jest z wyższej półki?

– Przede wszystkim duże okna, wysokość kondygnacji, doświetlenie wnętrza światłem naturalnym, oraz elementy zewnętrze, dodatkowe: fitness, sala kinowa, ochrona, części wspólne oraz co najważniejsze lokalizacja. Dzisiaj, kiedy czas jest najcenniejszy, stanie w korku aby dojechać do domu, który zlokalizowany jest poza Trójmiastem to zdecydowanie nie element inwestycji premium. – odpowiada Lucyna Kołodziejska


Regulamin konkursu

  1. Organizatorem konkursu jest portal BiznesTuba.pl – BiznesTuba Sp. z o. o
  2. Nazwa konkursu to: „ROZDAJEMY KSIĄŻKI 50 WPŁYWOWYCH KOBIET SUKCESU”.
  3. Fundatorem nagród w konkursie jest redakcja Businesswoman & Life.
  4. Konkurs jest przeprowadzony na fanpage’u serwisu internetowego prowadzonego przez Organizatora pod adresem: https://www.facebook.com/BiznesTuba/
  5. Konkurs trwa od 10 czerwca do 13 czerwca, do godz. 23:59.
  6. Uczestnictwo w konkursie oznacza zaakceptowanie poniższego regulaminu.
  7. W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy ani członkowie rodzin pracowników BiznesTuba.pl.
  8. Zgłoszenia do konkursu przyjmowane są w formie komentarzy z odpowiedzią na pytanie konkursowe, pod postem konkursowym.
  9. Uczestnik konkursu może przesłać tylko jedną odpowiedź konkursową, a jeśli prześle więcej niż jedną, pod uwagę będzie brany i oceniany pierwszy komentarz.
  10. Kryteriami oceny będzie merytoryczność, kreatywność a także aktywność pod postem zgłaszającego się do konkursu.
  11. Zwycięzcy konkursu zostaną wybrani przez jury w składzie: Magda Strzykalska (BiznesTuba) oraz Magdalena Springer (BiznesTuba).
  12. Laureatów poinformujemy o wygranej na Facebooku.
  13. Wygrana nie podlega zamianie na inną nagrodę. Nie można też otrzymać jej równowartości pieniężnej.
  14. Nagroda w konkursie to książka „50 WPŁYWOWYCH KOBIET SUKCESU”. Odbiór nagrody odbędzie się w siedzibie redakcji: Wyspiańskiego 4/5, 01-577 Warszawa lub kurierem.
  15. Nagroda dodatkowa w postaci indywidualnego, podwójnego zaproszenia na wieczorną galę 14 czerwca zostanie przekazana drogą mailową lub za pośrednictwem Facebooka, najpóźniej do 12:00 w dniu wydarzenia.

Uczestnicy konkursu wyrażają zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych przy realizacji konkursu, zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych z dnia 29.08.1997 (DZ.U. nr 133, poz. 883). Uczestnicy konkursu przyjmują do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne i że każdemu uczestnikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Uczestnik oświadcza, że wyraża zgodę na publikację swoich danych osobowych (imię i nazwisko) w przypadku otrzymania nagrody w konkursie. Facebook jest w pełni zwolniony z odpowiedzialności za proces konkursowy. Administrator promocji korzysta z serwisu Facebook na własną odpowiedzialność.

🆕 Z okazji premiery książki "50 WPŁYWOWYCH KOBIET SUKCESU", razem z redakcją Biznes W Kobiecym Stylu zapraszamy do…

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Poniedziałek, 10 czerwca 2019

Szklany sufit, przez który nie mogą przebić się kobiety w biznesie i w społeczeństwie, nadal istnieje – potwierdził kolejny raport Fundacji Liderek Biznesu, zatytułowany „Kobiety w biznesie – marzenia a rzeczywistość”, zaprezentowany podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie.

Polscy menedżerowie – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – potwierdzają zgodnie, że kobiety na wysokich stanowiskach wnoszą nową jakość do zarządzania organizacją. Ich przewagą nad mężczyznami jest „naturalna umiejętność komunikowania się”, co „w połączeniu z empatią pozwala lepiej integrować zespoły”.

Według liderów polskich firm, z którymi wywiady przeprowadziła firma badawcza Kantar, kobiety są bardziej zdeterminowane, ciężej pracują, lepiej oceniają ryzyko i lepiej zarządzają czasem.

Jednak, jak podkreśla Fundacja Liderek Biznesu – powołując się na międzynarodowe raporty – dopiero za 108 lat znikną różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami, jeśli chodzi o ich pozycję społeczną, a w sprawach gospodarczych – pozycja kobiet i mężczyzn zrówna się za 202 lata.

Proporcja kobiet i mężczyzn na stanowiskach zarządczych wygląda bardzo źle. Powiedziałabym, że to jest wstyd dla polskich organizacji, że tak mało kobiet znajduje się w zarządach. Wśród firm notowanych na giełdzie jest to poniżej 13 proc. – mówi Agnieszka Maciejewska, prezes Fundacji Liderek Biznesu. – Sytuacja kobiet w biznesie jest ciągle jeszcze obarczona stereotypami, złą kulturą organizacyjną, ale jest też obarczona złym systemem edukacji i wychowania – dodaje.

Mimo to w Polsce z roku na rok sytuacja się zmienia i kobiety stanowią już około 41 proc. kadry menedżerskiej. W skali całej Europy 67 proc. stanowisk menedżerskich nadal zajmują mężczyźni. Najgorzej pod tym względem wypada Luksemburg.

Raport Fundacji zwraca uwagę na dane na temat nierówność płac kobiet i mężczyzn, czyli tzw. lukę płacową. Według Eurostatu, rozbieżność wynagrodzeń na stanowiskach menedżerskich w Polsce jest większa niż na szeregowych i wynosi 27,7 proc. czyli 4,3 punktów procentowych więcej od średniej unijnej.

Policzyłem trzy powody, dla których kobiet jest mniej na wyższych stanowiskach. Pierwszy jest taki, że tradycyjnie mężczyźni rekrutujący wybierali mężczyzn. Wprowadzenie w panelach rekrutacyjnych kobiet od razu zmienia perspektywę – powiedział Sławomir S. Sikora, prezes Banku Handlowego w Warszawie S.A.

Jego zdaniem, kobiety tracą na tym, że są perfekcjonistkami i jeśli w 100 proc. nie spełniają wymagań na dane stanowisko, to uważają, że się nie nadają. Brak kobiet na wyższych stanowiskach wynika też z tradycyjnej roli w polskim społeczeństwie. Dla wielu kobiet wyższe stanowisko jest postrzegane jako większa odpowiedzialność, która będzie w konflikcie z rolą społeczną, z rolą w rodzinie oraz rolą jako matki. Tu przyjść z pomocą może odpowiedzialna firma, która może zaproponować kobietom wiele rozwiązań – takich jak: elastyczny czas pracy, możliwości techniczne czy wzięcie współodpowiedzialności za dzieci.

Przeczytaj także:

W Banku Pekao prawie 80 proc. pracowników to kobiety, a ponad 50 proc. zajmuje i piastuje stanowiska dyrektorów. My nie potrzebujemy parytetów. Dostrzegamy bardzo pozytywny „impakt” kobiet – powiedziała Magdalena Zmitrowicz, wiceprezes Banku Pekao S.A.

Podkreśliła, że są badania naukowe, które potwierdzają, że im więcej kobiet, tym zwrot z kapitału zainwestowanego jest wyższy. Zdecydowanie mogę potwierdzić, powołując się na badania dostępne na rynku, że zwrot z kapitału, gdzie jest powyżej 50 proc. kobiet w firmach, jest wyższy o ponad 1 proc. – mówiła Magdalena Zmitrowicz.

Fundacja Liderek Biznesu powołuje się też w swoim opracowaniu na badania Massachusetts Institute of Technology oraz Carnegie Mellon, które pokazały, że zróżnicowane zespoły, w których również były kobiety, mają lepsze wyniki  w analizie logicznej, koordynacji, planowaniu oraz rozwiązywaniu problemów. Raport przytacza dane Peterson Institute for International Economics i EY, z których wynika, że 30-procentowy udział kobiet we władzach spółek zwiększa ich zyskowność aż do 6 proc.

Zarówno przedstawiciele instytucji finansowych jak i fundacji są przeciwni wprowadzeniu parytetów. „Jestem za tym, żeby firmy deklarowały publicznie, jaką maja politykę wobec kobiet i żeby były z tego rozliczane – mówił Sławomir S. Sikora.  – Polska nie odróżnia się zbytnio od Unii Europejskiej. W spółkach giełdowych w Polsce średnio jest 13 proc. kobiet, a w Europie – 14 proc. To jest problem europejski, a nie tylko polski” – dodał prezes Banku Handlowego w Warszawie.

Źródło: Centrum Prasowe PAP

UE ułatwia dostęp do ogromnych zbiorów danych sektora publicznego w celu ich ponownego wykorzystywania jako surowiec dla sztucznej inteligencji, technologii blockchain i innych zaawansowanych technologii cyfrowych.

Rada UE przyjęła w czwartek nowe przepisy o otwartych danych i ponownym wykorzystywaniu danych publicznych. Według założeń unijnych instytucji, pobudzi to unijną gospodarkę opartą na danych, przyczyni się do rozwoju społeczeństwa opartego na danych, a także będzie stymulować wzrost i tworzenie miejsc pracy we wszystkich sektorach gospodarki.

Wstępne porozumienie prezydencja rumuńska i Parlament Europejski wypracowały w styczniu br., w kwietniu PE przeprowadził głosowanie w tej sprawie.

Jak podkreślił rumuński minister komunikacji i społeczeństwa informacyjnego, Alexandru Petrescu, który przewodniczył pracom Rady UE, przepisy te stanowią realny czynnik umożliwiający rozwój sztucznej inteligencji i pomogą Europie stać się jednym ze światowych liderów w tej ważnej dziedzinie.

„Przepisy te wzmocnią unijną branżę cyfrową, zwłaszcza mniejsze firmy i firmy typu start-up, które bez takich przepisów nie mogłyby uzyskać dostępu do wszystkich danych potrzebnych do innowacji i ekspansji” – zaznaczył.

Przeczytaj także:

Nowa dyrektywa rozszerza zakres przepisów o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego, tak by obejmował nie tylko dane organów sektora publicznego, lecz także dane przedsiębiorstw publicznych z sektora transportu i użyteczności publicznej.

Wprowadza również pojęcie zbiorów danych o wysokiej wartości, które mają być udostępniane bezpłatnie poprzez interfejs programowania aplikacji. Tekst definiuje sześć szerokich kategorii zbiorów danych o wysokiej wartości: geoprzestrzeń, obserwacje ziemi i środowiska, meteorologia, statystyka, przedsiębiorstwa i własność przedsiębiorstw oraz mobilność. Lista ta będzie aktualizowana poprzez akty prawa wtórnego.

Przepisy będą mieć zastosowanie do publicznie sfinansowanych danych badawczych, które są już dostępne w repozytoriach publicznych. Będą też zachęcać do rozpowszechniania danych dynamicznych, takich jak podawane w czasie rzeczywistym dane pogodowe czy dane dotyczące transportu.

Dane sektora publicznego będą dostępne bezpłatnie albo za bardzo niewielką opłatą. Ponadto reforma promuje wykorzystywanie otwartych danych, czyli danych mających otwarty format, które można swobodnie wykorzystywać i udostępniać w dowolnym celu.

Akt prawny zostanie teraz opublikowany w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Wejdzie w życie 20 dni później. Państwa członkowskie będą miały dwa lata na przeniesienie jego przepisów do prawa krajowego.

Źródło: Kurier PAP

Jak informuje nas redakcja magazynu „Businesswoman & life”, już niebawem na rynku pojawi się inspirująca książka o przedsiębiorczych kobietach.

W książce zamieszczone zostały zamieszczone wywiady z właścicielkami firm, prezeskami oraz osobami znanymi z pierwszych stron gazet: dr Ireną Eris, Teresą Rosati, Ewą Minge, Mariolą Bojarską-Ferenc, Kasią Sokołowską, Kasią Grocholą, Urszulą Radwańską, Małgosią Leitner, Nataszą Urbańską i innymi uznanymi osobowościami.

Dochód ze sprzedaży przekazany zostanie potrzebującym

Co ważne, cały dochód ze sprzedaży książki zostanie przekazany na Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce.

Misją Wiosek Dziecięcych jest sprawienie aby każde dziecko dorastało w rodzinnym środowisku, otoczone miłością, szacunkiem i poczuciem bezpieczeństwa.

Obecnie w Polsce znajdują się 4 Wioski Dziecięce: w Biłgoraju, Kraśniku, Siedlcach i Karlinie, które pomagają opuszczonym, osieroconym oraz zagrożonym utratą opieki rodziców dzieciom.

Zobacz też:

Premiera książki podczas uroczystej gali w Warszawie – przyjdź i Ty!

Zwieńczeniem opisywanego projektu będzie uroczysta gala, która odbędzie się 14.06.2019 roku, w Hotelu Bellotto w  Warszawie.

Podczas gali wysłuchamy inspirujących opowieści kobiet biznesu i show biznesu, które odnoszą sukces prowadząc swoją przedsiębiorczą działalność.

„Starałyśmy się pokazać Bohaterki książki przez pryzmat ich zainteresowań i zaangażowania zawodowego, dlatego wywiady są mocno skoncentrowane na ich pracy, ścieżkach kariery, historii rozwoju firm, które stworzyły lub którymi zarządzają, ich przedsiębiorczości i wyzwaniach dnia codziennego. Ta książka to nie tylko zbiór wywiadów z kobietami sukcesu. Jest to także publikacja pokazująca, jak fascynujące jest komunikowanie się: poprzez rozmowę, gesty, działania, dzielenie się wiedzą i doświadczeniem.” – mówi Elżbieta Jeznach – redaktor naczelna Businesswoman & life.

Zobacz też:

Bohaterki książki zainspirują nas swoimi historiami

 W świecie, którym dziś rządzą telefony komórkowe, media społecznościowe, SMS-y, maile oraz przeróżne komunikatory, ciągle jesteśmy ciekawi drugiego człowieka. Ciągle nam za mało historii, za którymi stoi z pasją przeżywane życie. Codzienna praca Bohaterek książki była i jest inspiracją nie tylko dla osób z ich najbliższego otoczenia. Pokazuje ona także innym, a w szczególności tym, którzy dopiero wkraczają na swoją zawodową ścieżkę, że warto rozwijać swoje pasje i podejmować wyzwania. W książce zawarte jest jeszcze jedno przesłanie. Odwołujemy się tu do zasłyszanego kiedyś zdania, że najlepszą komunikacją jest dawanie. Dawanie to gest, który może wywołać lawinę wartościowych działań.

Konkurs dla aktywnych – rozdajemy książki!

Fot. Business Woman & Life

Z okazji wydania tej inspirującej książki, redakcja portalu BiznesTuba.pl (która będzie obecna na premierze i wspiera projekt patronatem medialnym) zorganizowała konkurs. Wystarczy, że polubicie nasz profil na FB – a pod postem wskażecie kto oprócz wymienionych w książce bohaterek powinien trafić do kolejnego takiego wydania o przedsiębiorczych kobietach. Opowiedzcie nam, kto Waszym zdaniem jest dzisiaj prawdziwą Kobietą Sukcesu. Bohaterkami Waszych komentarzy mogą być podróżniczki, politycy, kucharki i szefowe kuchni, ale też aktorki, piosenkami czy kobiety z pasją, które zarabiają na tym, co kochają. Regulamin znajduje się tutaj.

Na odpowiedzi czekamy do 13 czerwca, do godziny 23:59. Dla 3 najciekawszych odpowiedzi mamy nagrodę – egzemplarz premierowej książki „50 Wpływowych Kobiet Sukcesu”. Zwyciężczyni najlepszego komentarza otrzyma prestiżowe, podwójne zaproszenie na galę organizowaną przez redakcję „Business Woman & Life”.

Zapraszamy!

848 530* – dokładnie tyle osób zawnioskowało o dowód osobisty od 4 marca, czyli od dnia wdrożenia e-dowodu. Mijają dokładnie trzy miesiące od tego czasu. To dobry moment na krótkie podsumowanie.

E-dowód to dowód osobisty z warstwą elektroniczną. Odbierają go wszystkie osoby, które wniosek o nowy dokument złożyły 4 marca i później. Zasadnicza różnica między nowym dowodem a starym jest taka, że e-dowód to także nośnik naszej identyfikacji elektronicznej.

Pierwszy milion

Wymiana tradycyjnych dowodów na e-dowody nie jest obowiązkowa. Jeśli mamy ważny dokument, możemy z niego korzystać do czasu, aż minie jego termin ważności – 10 lat. Mimo to, już pierwszy dzień wdrożenia dowodów z warstwą elektroniczną pokazał, że wielu Polaków czekało na e-dowody – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Tylko jednego dnia – 4 marca – wniosek o nowy dokument złożyło 18 640 osób. W pierwszym miesiącu e-dowodu – 323 520 Polaków uznało, że potrzebuje/chce nowego dowodu.

Przez kolejne dwa miesiące zainteresowanie e-dowodem nie malało. W sumie od 4 marca do 3 czerwca zawnioskowało o niego 848 530 osób.

A to oznacza, że w czerwcu obsłużymy pierwszy milion wniosków o e-dowód – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Większość ze złożonych wniosków jest już obsłużona. Ponad 750 tysięcy e-dowodów zostało już wysłane do gmin i tam czeka na odbiór. Nowym dokumentem legitymuje się niemal pół miliona osób, a dokładnie 495 240 Polaków, którzy zdążyli już go odebrać.

Przeczytaj także:

Akcja aktywacja

Niemal połowa osób, które odebrały nowe dokumenty, aktywowała warstwę elektroniczną (224 560). – To dobry wynik, biorąc pod uwagę krótki czas od wdrożenia tej możliwości i fakt, że nie jest to obowiązkowe – mówi szef Ministerstwa Cyfryzacji.

Warstwa elektroniczna e-dowodu to wbudowany, bezstykowy chip. Dzięki niej właściciel e-dowodu może komunikować się elektronicznie z administracją publiczną.

To ona sprawia, że e-dowód umożliwia m.in. zalogowanie się do ePUAP, elektroniczne podpisywanie dokumentów oraz korzystanie z automatycznych bramek granicznych na lotniskach. Jeśli nie jesteś zainteresowany korzystaniem z warstwy elektronicznej, nie musisz jej aktywować.

Jeśli chcesz jej używać, przed odbiorem dowodu, pomyśl nad dwoma PINami – cztero- i sześciocyfrowym. Dzięki temu mniej czasu spędzisz przy urzędniczym okienku.

Kody PIN są potrzebne do tego, by za pomocą e-dowodu móc się uwierzytelniać i podpisać. Czterocyfrowy PIN pozwoli na zalogowanie się do e-usług. Sześciocyfrowy – do podpisu pisma – tłumaczy minister cyfryzacji Marek Zagórski.

WAŻNE! Pierwsze ustalanie obu kodów PIN odbywa się w urzędzie podczas odbioru dowodu. Jednak nie musisz tego wtedy robić. Możesz to ustalić później – w dowolnym urzędzie gminy. Warunek – musisz to zrobić osobiście.

Jedną z głównych zalet e-dowodu jest jego bezpieczeństwo. Wykorzystane w e-dowodzie zabezpieczenia m.in. uniemożliwiają dostęp – bez wiedzy i zgody właściciela dokumentu – do zapisanych na nim danych.

Załatw to przed wakacjami

Kiedy ostatni raz sprawdzaliście, ile czasu Wasze dokumenty będą jeszcze ważne? Nie dajcie się zaskoczyć. Wakacje bez ważnego dowodu osobistego niekoniecznie mogą się udać. Złóżcie wniosek online. W ciągu ostatnich trzech miesięcy z tej możliwości skorzystało ponad 50 tysięcy osób.

Weźcie z nich przykład. Tłumaczymy, jak to zrobić:

Wejdź na stronę www.obywatel.gov.pl i wybierz usługę „Uzyskaj dowód osobisty”.

Krok 1: Kliknij przycisk „Złóż wniosek”.

Krok 2: Zaloguj się Profilem Zaufanym.

Krok 3: Wybierz powód ubiegania się o dowód (np. wymiana dowodu bez warstwy elektronicznej).

Krok 4: Wybierz dowolny urząd, w którym odbierzesz gotowy dowód.

Krok 5: Zaznacz, czy chcesz mieć podpis osobisty (to zaawansowany podpis elektroniczny umieszczany w e-dowodzie. W kontakcie z urzędem jest tak samo ważny jak podpis własnoręczny. Możesz go też używać do załatwiania innych spraw — z firmami lub osobami, jeśli zgodzą się na to obie strony (Ty jako jedna strona i inna osoba lub firma jako druga strona).

Krok 6: Dołącz zdjęcie.

Krok 7: Sprawdź, czy dane na wzorze dowodu są poprawne — znajdziesz je potem na oryginalnym dowodzie (imię lub imiona, nazwisko, nazwisko rodowe, imiona rodziców, datę urodzenia, płeć).

Krok 8: Uzupełnij brakujące dane kontaktowe. Upewnij się, że we wniosku wpisałeś poprawny adres e-mail. To ważne – na ten adres otrzymasz numer wniosku wraz z nazwą urzędu, w którym odbierzesz dowód (patrz – krok 4).

Krok 9: Sprawdź i podpisz wniosek Profilem Zaufanym.

Potwierdzenie złożenia wniosku otrzymasz na swoją skrzynkę ePUAP i e-mail podany we wniosku.

Gotowe!

*wykorzystane dane statystyczne dotyczą okresu od 4 marca 2019 r. godz. 00:00:00 do 3 czerwca 2019 r. godz. 12:00.

Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji

Niskie wskaźniki bezrobocia dla krajów sąsiadujących z Polską (Czechy i Niemcy) oznaczają, że duże zapotrzebowanie na pracę utrzymuje się w całym regionie.

Najnowsze badania Eurostatu dotyczące bezrobocia w kwietniu br. pokazują, że w Polsce stopa bezrobocia wynosi zaledwie 3,7 proc. i jest niższa o 0,1 pkt proc. niż w miesiącu poprzedzającym. Na tle innych krajów UE sytuacja w kraju również wygląda bardzo dobrze – poziom bezrobocia  jest znacząco niższy niż średnia w całej UE (6,4%).

W czołówce państw z niskim bezrobociem znajdują się Czechy (stopa bezrobocia – 2,1%), Niemcy (3,2%), Holandia (3,3%), Malta (3,5%), Węgry (4,2%, dane z marca 2019). Niskie wskaźniki bezrobocia dla krajów sąsiadujących z Polską (Czechy i Niemcy) oznaczają, że duże zapotrzebowanie na pracę utrzymuje się w całym regionie. To powoduje konkurowanie o pracowników, również pochodzących z krajów spoza UE,  poprzez podnoszenie wynagrodzeń, szczególnie w tych branżach, które potrzebują zasobów pracy o określonych kwalifikacjach.

Warto zauważyć, duże różnice pomiędzy wskaźnikami stopy bezrobocia liczonego według metodologii Eurostatu i tymi dotyczącymi bezrobocia rejestrowanego, które podaje GUS. W pierwszym przypadku Eurostat jako osoby bezrobotne zalicza te, które są w stanie podjąć zatrudnienie w stosunkowo krótkim czasie oraz aktywnie poszukują pracy, zaś drugi z wymienionych – zlicza osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy. Znaczące różnice pomiędzy wartością tych dwóch wskaźników mogą świadczyć o tym, że osoby, które są zarejestrowane jako bezrobotne nie poszukują aktywnie zatrudnienia, ale de facto pozostają bierne zawodowo.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Polska została wybrana krajem gospodarzem Internet Governance Forum 2020 (IGF 2020) – największego wydarzenia ONZ dotyczącego szeroko rozumianych technologii cyfrowych.

Informacja została podana oficjalnie dzisiaj w Berlinie, podczas posiedzenia tzw. MAG (Multistakeholder Advisory Group), grupy doradczej Sekretarza Generalnego ONZ. Jedynym Polakiem zasiadającym w grupie MAG jest Krzysztof Szubert – były wiceminister cyfryzacji, a obecnie m.in. Visiting Fellow Uniwersytetu Oxfordzkiego, doradca strategiczny, ekspert BCC.

Polska aktywnie starała się o organizację tego prestiżowego wydarzenia od połowy 2018 roku. Będzie to pierwsze od 10-lat forum IGF organizowane w Europie Środkowo-Wschodniej i ogromna szansa na promocję naszego kraju zarówno w regionie, jak i w świecie. Blisko roczna praca została nagrodzona – powiedział Krzysztof Szubert.

IGF to duże wydarzenie branżowe ściągające kilka tysięcy ludzi z całego świata, w tym osoby z najwyższego szczebla polityki, biznesu, nauki, czy technologii. Forum trwa przeważnie 4-5 dni i odbywa się w okolicy listopada. W 2018 roku IGF odbył się w Paryżu i był otwierany przez prezydenta Emmanuel’a Macron’a oraz Sekretarza Generalnego ONZ Antonio Guterres’a. Tegoroczny IGF odbędzie się w Berlinie w dniach 25-29 listopada 2019 z udziałem Kanclerz Angeli Merkel.

Źródło: Business Centre Club

Do zmiany auta motywują nas zwykle problemy techniczne i związane z tym częste naprawy, które idą w parze z nagłymi wydatkami. Ale bywa też tak, że przypada koniec wynajmu długoterminowego lub leasingu dla firm, albo niespodziewanie zmienia się sytuacja życiowa. Czasem po prostu męczące zaczyna być dzielenie się wspólnym autem z bliskimi i przychodzi czas, by rozejrzeć się za dodatkowym pojazdem. Jak się okazuje, najczęściej na zakup drugiego auta decydują się rodziny.

Jeden z najbardziej znanych cytatów z książki „Forrest Gump” autorstwa Winstona Grooma brzmi – życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz. Trudno o bardziej trafny cytat odnoszący się do sytuacji przed którymi często stają rodziny. Kto doświadczył zaskakujących zmian życiowych jak przyjście na świat nowego członka rodziny lub zmiana miejsca pracy jednego z rodziców związana ze znacznie trudniejszym dojazdem wie, że jedno auto w rodzinie to za mało. Jak sprostać wszystkim potrzebom dwójki kierowców, gdy jednym pojazdem mamy dowieźć dzieci do przedszkola i szkoły, dojechać do pracy w dwóch różnych krańcach miasta, a w międzyczasie stać w korkach, szukać miejsca do zaparkowania i załatwić sprawę w urzędzie? Najlepszym rozwiązaniem jest drugi samochód. Jak znaleźć taki, który nie nadszarpnie domowego budżetu i idealnie sprawdzi się w mieście?

Drugie auto dla żony lub do pracy

Qarson, lider francuskiego rynku aut na abonament działa w Polsce od marca 2018 roku. Początkowo sprzedaż była możliwa przez witrynę internetową oraz w głównym salonie firmy w Suchym Lesie pod Poznaniem. Dziś nowe auta można już zamówić w stacjonarnych punktach sprzedaży w największych galeriach handlowych w 7 miastach w Polsce. Dla większości odwiedzających centra handlowe ta niespotykana dotąd w kraju forma sprzedaży aut to nowość i duże zaskoczenie. Uwagę przechodniów przyciąga wystawione na wyspie nowe auto z tajemniczym hasłem “auto na abonament” oraz animowane ekrany informacyjne. Niektórzy wciąż podchodzą do konceptu z rezerwą, jednak z każdym miesiącem wzrasta poziom zaufania wśród konsumentów i tym samym zainteresowanie samochodem na abonament. Z sondy przeprowadzonej we wszystkich punktach sprzedaży Qarsona wynika, że spośród wszystkich czynników wpływających na decyzję o zakupie nowego auta na abonament w Polsce, ponad 70% przypadków to właśnie potrzeba drugiego auta w rodzinie i jednocześnie najczęstsza motywacja do zmiany pojazdu. Według badań konsumenckich wykonanych na zlecenie Qarsona, w Polsce 40% osób współdzieli auto ze swoim partnerem lub członkiem rodziny, z czego aż 38% z nich rozważa zakup dodatkowego auta do samodzielnego użytkowania.

Ponad 50% badanych przemierza swoim autem codziennie ponad 30 km i raz, czy dwa razy do roku udaje się na wyjazdy po kraju. To tylko pokazuje, jak duża jest częstotliwość korzystania z samochodu i potrzeba drugiego pojazdu w rodzinie.

Mała kompaktowa Toyota Aygo lub rodzinny Nissan Qashqai

Jakie kryteria powinno spełniać drugie auto w rodzinie? Przede wszystkim nie generować zbyt dużych kosztów, by nie nadszarpnąć domowego budżetu. Jak potwierdzają doradcy Qarsona, cena samochodu oraz koszty jego użytkowania są pierwszymi i najważniejszymi kwestiami, o które pytają konsumenci. Zdarza się, że decyzja zapada już po analizie oferty na stronie internetowej i transparentnej prezentacji finalnych kosztów abonamentu. Aktualna oferta Qarsona w Polsce obejmuje kilkadziesiąt modeli popularnych marek, jednak klienci chętniej decydują się na najniższy możliwy abonament, niż na bardziej kosztowne crossovery czy SUV-y. W zależności od naszych możliwości finansowych możemy wybrać samochód, którego miesięczna rata nie przekroczy 500 złotych jak np. Toyota Aygo.  W ramach tej opłaty kierowca otrzymuje bezpłatny serwis i przeglądy gwarancyjne oraz pakiet 10 000 kilometrów a także rejestrację pojazdu i komplet nowych opon. Małe auto to naturalny wybór w przypadku drugiego auta w rodzinie. Jednocześnie osoby, które na co dzień muszą użytkować większy samochód za mniej niż 1000 złotych miesięcznie mogą zdecydować się na Nissana Qashqaia, Volkswagena Golfa lub Hyundaia i30. Dla dużej rodziny możemy wybrać na przykład 7-osobowego VAN-a: Renault Grand Scenic lub rodzinnego SUV-a marki Peugeot 3008 za mniej niż 1500 złotych miesięcznie.

Jak wynika z praktyki Qarsona na polskim rynku, konsumentów do abonamentu przekonują przede wszystkim: 12 miesięcy trwania umowy, możliwość dokupienia dodatkowych pakietów kilometrów, serwis i naprawy  w ramach gwarancji oraz niska cena comiesięcznej opłaty abonamentowej. Największe zainteresowanie obserwuje się wśród osób, które już od dawna rozważają zakup nowego auta i mają doświadczenie w zakupach online, śledzą informacje z branży motoryzacyjnej w prasie i telewizji. Aktywni użytkownicy internetu doskonale znają już systemy abonamentowe, od lat cieszą się popularnością usługi streamingowe. W Qarsonie abonament działa podobnie, ale w ramach miesięcznej opłaty korzystamy z nowego samochodu.

Źródło: Qarson[

Podczas pierwszej w dwóch zaplanowanych na lipiec sesji plenarnych PE, w dniach 2-4 lipca, zostanie wybrany przewodniczący Parlamentu, 14 jego zastępców i pięciu kwestorów.

Na pierwszym spotkaniu po wyborach eurodeputowani  podejmą również decyzję w sprawie składu liczbowego komisji stałych i podkomisji.

Wszystkie obieralne stanowiska w Parlamencie są obsadzane co dwa i pół roku, czyli raz na początku i raz w połowie pięcioletniej kadencji Parlamentu. Chodzi o stanowiska: przewodniczącego, wiceprzewodniczącego, kwestora, przewodniczącego i wiceprzewodniczącego komisji oraz przewodniczącego i wiceprzewodniczącego delegacji. Mandat osób piastujących te funkcje można przedłużyć na drugą kadencję.

Przy wyborze przewodniczącego, wiceprzewodniczących i kwestorów należy wziąć pod uwagę potrzebę zapewnienia ogólnej sprawiedliwej reprezentacji państw członkowskich i poglądów politycznych.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego

Przewodniczący kieruje działalnością Parlamentu, przewodniczy posiedzeniom plenarnym i podpisuje roczny budżet UE. Przewodniczący reprezentuje Parlament na zewnątrz oraz w stosunkach Parlamentu z innymi instytucjami UE.

W styczniu 2017 r. na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego został wybrany Antonio Tajani.

Wybór przewodniczącego jest pierwszym aktem nowego Parlamentu Europejskiego. Kandydata na przewodniczącego może zgłosić grupa polityczna lub co najmniej 40 posłów do PE. Wybory odbywają się w tajnym głosowaniu. Aby zostać wybranym, kandydat musi zdobyć bezwzględną większość ważnych głosów, tj. 50 proc. plus jeden głos.

Jeżeli żaden kandydat nie zostanie wybrany w pierwszej turze głosowania, ci sami lub inni kandydaci mogą stanąć na tych samych warunkach do drugiej tury. W razie konieczności procedura może być powtórzona po raz trzeci, ponownie na tych samych zasadach.

Jeśli po trzech turach głosowania żaden kandydat nie otrzyma bezwzględnej większości oddanych głosów, w czwartej turze uczestniczą tylko dwaj kandydaci, którzy w trzeciej turze otrzymali największą liczbę głosów. Wybrany zostaje ten z nich, który uzyska więcej głosów (w przypadku tej samej liczby głosów na tym etapie za zwycięzcę uznaje się kandydata starszego wiekiem).

Przeczytaj także:

Wiceprzewodniczący PE i kwestorzy

Wiceprzewodniczący mogą w razie potrzeby zastępować przewodniczącego w wykonywaniu jego obowiązków, w tym w przewodniczeniu posiedzeniom plenarnym. Są oni również członkami Prezydium – organu odpowiedzialnego za wszystkie sprawy administracyjne, kadrowe i organizacyjne w Parlamencie.

Kwestorzy zajmują się sprawami administracyjnymi bezpośrednio dotyczącymi samych posłów.

Parlament Europejski ma 14 wiceprzewodniczących i pięciu kwestorów.

Kandydatów na stanowiska wiceprzewodniczącego i kwestora może wysunąć grupa polityczna lub co najmniej 40 posłów. Wiceprzewodniczący są wybierani w jednym tajnym głosowaniu spośród wszystkich kandydatów. Porządek wyboru kandydatów decyduje o porządku pierwszeństwa.

Przewodniczący grup politycznych

W Parlamencie Europejskim istnieje obecnie osiem grup politycznych. Każda grupa polityczna wybiera własnego przewodniczącego lub przewodniczących. Przewodniczący grup politycznych i przewodniczący PE stanowią Konferencję Przewodniczących.

Konferencja Przewodniczących organizuje prace Parlamentu i planuje działalność ustawodawczą, decyduje o zakresie obowiązków i członkostwie w komisjach i delegacjach oraz odpowiada za kontakty z innymi instytucjami UE, parlamentami narodowymi i państwami trzecimi.

Zobacz też:

Przewodniczący komisji PE

Podczas posiedzeń inauguracyjnych (a także w połowie kadencji, kiedy na poszczególne stanowiska wybierane są nowe osoby) komisje parlamentarne wybierają przewodniczących i wiceprzewodniczących. W wyborach odbywających się w połowie kadencji Parlamentu można również przedłużyć mandaty dotychczasowych przewodniczących i wiceprzewodniczących na drugą kadencję.

Każda komisja w odrębnym głosowaniu wybiera swoje prezydium, w którego skład wchodzą przewodniczący i wiceprzewodniczący. Liczbę wybieranych wiceprzewodniczących określa cały Parlament na wniosek Konferencji Przewodniczących.

Stałe delegacje międzyparlamentarne Parlamentu (ds. stosunków z parlamentami spoza UE) również wybierają swoich przewodniczących i wiceprzewodniczących, stosując taką samą procedurę jak komisje.

Koordynatorzy w komisjach

Grupy polityczne wybierają swoich „koordynatorów” w komisjach parlamentarnych. Są oni politycznymi liderami danej grupy w poszczególnych komisjach. Koordynują opinie grupy na tematy omawiane przez komisję i wspólnie z przewodniczącym i wiceprzewodniczącymi organizują prace komisji.

Źródło: Kurier PAP

3 podstawy właściwej polityki energetycznej w przedsiębiorstwie – to temat naszej rozmowy z Grzegorzem Zalewskim – dyrektorem zarządzającym firmą GETEC Polska.

Redakcja: Dlaczego firma GETEC zdecydowała się wejść na polski rynek?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Przyczyny są dla nas oczywiste. Szukamy od wielu lat klientów w całej Europie. Bacznie przyglądamy się sytuacji na poszczególnych rynkach i staramy się zaistnieć tam, gdzie nasza oferta będzie najbardziej atrakcyjna. Polska jest takim miejsce z przynajmniej kilku przyczyn. Najbardziej oczywistą jest siła i tempo zmian, jakie tu zachodzą. Oprócz setek instalacji wymagających modernizacji czuje się tutaj olbrzymi dynamizm tworzenia nowych projektów przemysłowych i strukturalnych, które z założenia muszą opierać się na najnowocześniejszych technologiach.

Zobacz też:

Redakcja: Jak GETEC odnosi się do zmian w coraz bardziej rygorystycznych normach emisyjnych?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Koniecznym wymogiem jest dopasowanie się wszelkich projektów technologicznych z obszaru wytwarzania energii do coraz bardziej rygorystycznych norm ekologicznych oraz rosnących z szybkim tempie kosztów surowców energetycznych. GETEC działa tak, by jego klienci świadomi byli nadchodzących zmian i byli na nie przygotowani również od strony posiadania właściwej infrastruktury i dostawców energii. Umożliwiamy im zarządzanie kosztami wytwarzania energii poprzez decyzyjność w zakresie wyboru technologii i surowców. Projektujemy systemy, które wpasowują się w realne potrzeby danej firmy czy projektu, uwzględniając możliwości wzrostu zapotrzebowana i ewentualnego przeskalowania potencjału wytwórczego. Nasze instalacja mają być pomocą we wzroście firm, może nawet ich motorem ale nie kotwicą.

Redakcja: Czy te deklaracje nie oznaczają, że po Państwa technologie i know-how mogą sięgnąć tylko najbardziej zamożni klienci?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Tu stanowczo podkreślę, że GETEC i jego oferta doskonale broni się na rynku, również w kontekście cen oferowanych rozwiązań – oszczędzanie kosztów to przecież hasło odnoszące się również do polskiego biznesu. Naszą ofertę technologiczną wspieramy zapleczem finansowym wypracowanym przez cały koncern. Umożliwia nam to w Polsce, oferowanie systemów wytwarzania energii – ciepła, energii elektrycznej i chłodu technologicznego – w oparciu o kontrakting (przyp. red.: również: contracting). Getec może oczywiście sprzedać i wdrożyć każde rozwiązanie, ale działając w oparciu o kontrakting może dotrzeć do wszystkich segmentów klientów, również tych którzy swoje zasoby i potencjał finansowy chcą alokować w główny strumień swoich potrzeb – rozwój podstawowej działalności – a nie w tworzenie zaplecza. My projektujemy dla niego instalację, budujemy ją za własne środki, a następnie zasilamy właściwymi dla potrzeb projektu paliwami do wytworzenia właściwego typu energii. Klient deklaruje jedynie odbiory energii i płaci za nie zgodnie z faktycznym użyciem, na ustalonych warunkach. Kontrakt z GETEC pozwala naszym klientom planować długoterminowo opierając swój wzrost na stabilnej podstawie. Kontrakting oprócz odciążenia budżetów firm staję się jednocześnie gwarantem niezawodności oferowanych rozwiązań. Wielkość inwestycji, jakiej GETEC musi dokonać sprawia, że bezawaryjność działania staje naszym priorytetem. To naturalne i najbardziej wiarygodne dla naszych klientów.

Redakcja: Jak wygląda Państwa obecna pozycja na rynku?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Nie staramy się być zauważani, bo to nie jest cel naszej działalności. W zaledwie dwa lata od zaistnienia na rynku obsługujemy już trzy znaczące projekty. Nasza pierwsza instalacja – ciepłownia dla miasta Turek – ma się doskonale i sprawdziła się podczas dwóch sezonów grzewczych. Lubi nas też branża motoryzacyjna, która jest typowym segmentem rynku potrzebującym więcej niż jednego typu energii. Z pewnością nie ominęły Państwa informacje prasowe koncernu Mercedes Benz o jego innowacyjnej inwestycji w Jaworze, przy której wskazywana jest nasza obecność.

Redakcja: Jakie są te trzy filary właściwej polityki energetycznej dla przedsiębiorstw Pana zdaniem?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Wymieniliśmy je już pośrednio wszystkie. Za pierwszy filar uważam właściwą optymalizację posiadanej infrastruktury wytwarzania energii lub pozyskanie nowej, odpowiedniej do ducha zmian na świecie i rosnących kosztów surowców. Drugi filar to właściwe dopasowanie źródeł do potrzeb firmy i możliwości jej rozwoju. Trzecia to odciążenie własnego budżetu od konieczności inwestycji.

 Redakcja: Co przyniosą dla GETEC najbliższe lata?

Grzegorz Zalewski – GETEC Polska:  Jedyne, czego jesteśmy pewni, to zmiany. Pracujemy jednak wytrwale, by były to wyłącznie zmiany na lepsze. Prowadzimy równolegle kilka rokujących projektów z  klientami z różnych branż. Cieszymy się szczególnie z ożywienia w sektorze produkcji artykułów spożywczych i mlecznych, z których Polska słynie. Ciągle pracujemy nad budowaniem świadomości zmian, jakie nadchodzą dla wszystkich. Z satysfakcją dostrzegamy, jak dobrze przyjmowane są koncepcje GETEC i jaką rolę w oczach potencjalnych klientów odgrywa nasze nabierane w całej Europie doświadczenie. To wszystko przekłada się na mocno korzystne dla nas rokowania.

Redakcja: Dziękujemy w imieniu Czytelników za inspirujący wywiad i życzymy powodzenia.


Każdego roku w Polsce rocznie marnuje się co najmniej 9 mln ton jedzenia. Pod tym względem nasz kraj znajduje się się w ścisłej, niechlubnej czołówce – zajmujemy 5 miejsce w Unii Europejskiej. Statystyki przerażają, dlatego tak ważne jest aby uświadamiać o problemie marnowania żywności już od młodych lat.

Według ekspertów, nasze nawyki wymagają radykalnej zmiany – wolimy wyrzucić żywność do kosza, aniżeli kupować mniej. Potwierdza to Polska Federacja Banków Żywności, która uważa, że wpływa to nie tylko na budżet każdego z nas – w skali kraju i świata jest to olbrzymi problem – w samej Unii Europejskiej do kosza wyrzucamy 88 mln ton żywności. Wyrzucanie jedzenia skorelowane jest z jego wytwarzaniem – dla przykładu produkcja mleka to konkretne ilości kilowatodzodzin czy litrów wody. Według danych Federacji Polskich Banków Żywności, jedna wyrzucona kanapka z serem to 100 litrów zmarnowanej wody, a każdy kilogram wyrzuconej wołowiny kosztuje nas nawet 6 000 litrów wody.

Zacznijmy od najmłodszych

Jak zaznaczają eksperci, złe nawyki rozpoczynają się już w szkołach. Dzieci nie są świadome skali problemu, dlatego tak ważne jest aby wspierać edukację w tym zakresie już od najmłodszych lat. Ciekawą inicjatywą, która naświetliła niedawno ten problem jest „Przechowuję, nie marnuję”. Kampania organizowana przez Federację Banków Żywności oraz markę Amica, od 2018 roku promuje ideę budowania świadomości wokół tematu marnowania jedzenia. Kolejną odsłoną tychże działań proedukacyjnych jest projekt EkoMisja.


Zobacz także:

EkoMisja: co przyniesie naszym dzieciom?

EkoMisja to projekt Banków Żywności prowadzony z udziałem doświadczonych pedagogów w szkolnych placówkach w całej Polsce. Dzięki ciekawym materiałom edukacyjnym, a także atrakcyjnej formule zajęć dydaktycznych, dzieci uczą się dlaczego tak ważne jest aby nie marnować jedzenia. Dodatkowo, widoczny udział w projekcie ma polska firma Amica, która odpowiedzialna była za merytoryczną część poświęconą samemu przechowywaniu żywności. Podczas lekcji, dzieci dostały materiały, które w formie gier i zabaw uczyły jak np. układać dane produkty spożywcze w lodówce. – Kiedyś myślałam, że do lodówki wkładamy produkty „byle jak”, po tych zajęciach wiem, że np. masło należy umieszczać w górnej części lodówki lub na drzwiach, ponieważ tam temperatura jest najwyższa; mięso zaś czy warzywa powinniśmy wkładać do specjalnych pojemników. Dzięki temu jedzenie jest dłużej świeże, przez co nie wyrzucimy go tak szybko do kosza – mówiła jedna z uczennic Szkoły Podstawowej w Grudusku.

Lekcję edukacyjną poprowadziła pedagog – Zofia Benbenkowska.

Na pierwszy ogień – Grudusk pod Ciechanowem

Szkoła Podstawowa w Grudusku (18 km na północ od Ciechanowa) to placówka, która jako pierwsza wzięła udział w projekcie i przeprowadziła pierwszą tego typu lekcję edukacyjną z uczniami.

W akcji zaplanowano szereg działań w ramach „Szkolnych Klubów Niemarnowania” dla dwóch grup wiekowych tj. klas 1-3 oraz 4-8 szkoły podstawowej. Poruszano zagadnienia związane z ochroną środowiska, w tym ekologicznych skutków marnowania jedzenia, a także prawidłowego odżywiania oraz zasad postępowania z żywnością. W ramach całego programu zostaną poruszone m.in. takie tematy jak: jak dbać o naszą planetę, zasady segregacji odpadów, jak nie marnować wody, energii oraz  przewodnik po prawidłowych nawykach żywieniowych.

Chętne dzieci podczas pierwszego spotkania miały m.in. za zadanie przyporządkować produkty do odpowiednich półek i temperatur w lodówce. Podczas lekcji poznały także medoty jak kupować mądrze i jak planować zakupy aby uniknąć wyrzucania jedzenia.


Akcja stała się także okazją do stworzenia filmu prezentującego problem marnowania żywności oczami dzieci. Efekty już niebawem.

Nasze działania mają na celu budowę świadomości wokół tematu marnowania żywności, wyrzucania jej do śmieci i tym samym, wyrzucania pieniędzy. Chcemy przyczynić się do tego, by już od najmłodszych lat uczyć młode pokolenia, jak kupować, by nie marnować oraz jak przechowywać jedzenie, by wyrzucać go jak najmniej – mówił obecny na wydarzeniu Tomasz Pietrzyk, rzecznik prasowy firmy Amica.

Patronat honorowy Ministra Edukacji Narodowej

Akcja „EkoMisja Nie Marnuję” realizowana przez Federację Polskich Banków Żywności, finansowana jest ze  środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Materiały i scenariusz powstał przy wsparciu marki Amica oraz innych partnerów akcji. Patronat honorowy nad programem pełni Minister Edukacji Narodowej, Ministerstwo Środowiska, Ośrodek Rozwoju Edukacji oraz Instytut Badań Edukacyjnych.

Magda Strzykalska/BiznesTuba

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odnotowała straty i to pokaźne. Tym samym w dość brutalny sposób przerwana została bardzo dobra passa z początku roku i pojawiły się pytania o dalszy los notowań ryzykownych aktywów.

Kapitał bowiem w dość zauważalny sposób zaczął preferować aktywa uważane za bezpieczne: obligacje skarbowe, złoto, czy wybrane waluty, takie jak frank szwajcarski bądź japoński jen. Jedynie amerykański dolar specjalnie się nie umocnił, ale wpływ na to miały rosnące oczekiwania na obniżkę stóp procentowych przez Federalny Komitet Otwartego Rynku. Zmiana preferencji wynikła z zaostrzenia sporu handlowego pomiędzy USA i Chinami oraz jego rozszerzenia o sektor technologiczny.

Konflikt: USA i Meksyk

Nie bez znaczenia było także ponowne otwarcie wydawało się już przygaszonego konfliktu na linii USA i Meksyku. Nałożyły się na to publikacje słabszych odczytów wskaźników wyprzedzających zachowanie koniunktury. Spowodowało to powrót obaw o losy globalnego wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach. Z punktu widzenia inwestora słaby miesiąc powinien być traktowany jako przypomnienie, że inwestycja w akcje łączy się z nieodłącznym ryzykiem. To ryzyko charakteryzuje się podwyższoną zmiennością, która na początku roku działała na jego korzyść, ale ostatnio przyczyniła się do zniżek wartości akcyjnej części portfela. Pamiętać przy tym jednak trzeba, że straty są nieodłączną częścią każdej inwestycji, do której zaliczają się aktywa ulokowane w akcjach. Podobnie jest zresztą w innych dziedzinach życia.

Ryzyko jak gra w tenisa?

Przykładowo w tenisie nie wygrywa się każdego gema, każdego seta, czy każdego meczu. Strat nie można więc w pełni wyeliminować i żeby zarobić należy pogodzić się z ich okresowym występowaniem. Jeżeli nie odpowiada nam takie ryzyko, to warto zastanowić się, czy budowana naszego portfela dobrze współgra z naszymi preferencjami. Te w większości przypadków są dość zachowawcze, więc udział akcyjnej części na poziomie nieprzekraczającym 25% wydaje się optymalnym. Nie oznacza to jednak, że można zaniedbywać budowę pozostałej bezpieczniejszej części. W ramach zwiększenia dywersyfikacji warto w jej strukturę włączyć nie tylko obligacje, ale także pamiętać o domieszkach pozostałych klas aktywów, do których zaliczyć można złoto czy główne waluty. Sama część obligacyjna także nie powinna być jednorodna, ale zdywersyfikowana na różne typy i okresy zapadalności papierów dłużnych. Obserwowany okres perturbacji można więc traktować jako dobry test dla naszego portfela. Jeżeli nie czujemy się z nim dobrze, to warto rozważyć przynajmniej częściowe jego przemodelowanie.        

Łukasz Bugaj, Menedżer Komunikacji Inwestycyjnej Doradca Inwestycyjny AXA

Terminowi, solidni, pracowici – tacy są polscy przewoźnicy i kierowcy, potentaci międzynarodowego transportu drogowego i kabotaży na terenie Unii Europejskiej. Nauczeni sprawnie dostosowywać się do nowości legislacyjnych i pokonywania barier związanych z prowadzeniem działalności przewozowej, tym razem mogą sobie nie poradzić. Ograniczenie dostępu do swobodnej i wolnej wymiany towarowej oraz wzrost kosztów pracowniczych to zbyt duże zmiany nawet dla wielkich graczy. Co to może oznaczać dla Europy? Komentarz rynkowy Bartosza Najmana, wiceprezesa OCRK i Inelo.

W ocenie biznesmenów

Przedsiębiorcy oceniają, że pakiet mobilności będzie miał negatywny wpływ na prowadzone przez nich biznesy. Ponad 60 proc. czuje, że ostatnie wydarzenia w Brukseli odbiją się bezpośrednio na sposobie prowadzenia działalności oraz płynności finansowej firm. Większość transportowców odczuwa pewien niepokój i ostrożnie podejmuje decyzje dotyczące kolejnych inwestycji. Warto zauważyć, że 32 proc. respondentów określiło wpływ pomysłów europosłów jako neutralny. Część z badanych po prostu nie ma zdania na ten temat.[1] 

Czy zatem jest się czego bać?

Tak, gdyż, jeśli pakiet mobilności wejdzie w obecnym kształcie, duża część małych i średnich firm, nie zdoła w krótkim czasie dostosować struktury i funkcjonowania swojego biznesu do nowych reguł gry. A te nie będą miały nic wspólnego z wolnym rynkiem i swobodą przepływu towarów. Choć Polska i reszta krajów Europy Środkowo-Wschodniej przystępowały do Wspólnoty na innych zasadach, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Przedsiębiorstwa, które nie mają zabezpieczenia finansowego, by etapowo przystosować swoją działalność do pomysłów unijnego legislatora, będą miały duży problem, by odnaleźć się w nowej sytuacji. Szansą dla nich jest ścisła współpraca z partnerem, który będzie 
w stanie przeprowadzić biznes przez skomplikowane zmiany w prawie transportowym, a co za tym idzie optymalizować koszty funkcjonowania firmy i usprawniać zarządzanie nią. Ponadto przyszłość transportu, logistyki i spedycji to automatyzacja procesów, co w połączeniu z wiedzą ekspertów daje duże możliwości, by sprawnie reagować w zmieniającym się otoczeniu gospodarczo-prawnym – 
mówi Bartosz Najman, wiceprezes OCRK i Inelo.

Dla polskiej gospodarki zachwianie sektorem TSL, którego udział w PKB – według NIK – wzrósł do prawie 20 proc. od momentu wstąpienia do Unii, to będzie duże utrudnienie. Co więcej, transport drogowy w naszym kraju zatrudnia ponad 300 tysięcy osób, zatem ilu z nich straci pracę? Obawy o przyszłość wymiany towarowej prowadzonej na drogach Europy są słuszne, a zagrożeń wiele. To sytuacja, w której nie wystarczy już być tylko czujnym. Rekomendujemy naszym partnerom, by przygotowywali się do nieuniknionych zmian, bo okres wdrażania w życie nowej dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników  może sięgać 24 miesięcy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by na przykład Niemcy czy Francuzi mogli zadeklarować gotowość egzekwowania przepisów i zacząć kontrole zdecydowanie wcześniej – dodaje Najman.

Gdzie jest logika?

Idea stworzenia pakietu mobilności powstała, by „odświeżyć” przepisy regulujące transport w Unii Europejskiej oraz by poprawić warunki socjalne kierowców. Taki zestaw nowych reguł jest potrzebny, gdyż, według ekspertów i komentatorów rynku, branża od dawna funkcjonuje w chaosie legislacyjnym, a aktualne przepisy nie są dopasowane do obecnych czasów. Jednak zaproponowane przez europarlamentarzystów zapisy pakietu mobilności są destrukcyjne szczególnie dla gospodarki krajów środkowo-wschodniej części kontynentu. Powstała Europa dwóch obozów – kraje założycielskie, w tym w szczególności Niemcy, Francja i Austria są inicjatorami zmian, które na zawsze zburzą fundamenty powołania UE. Dlaczego?

Jak zauważa Bartosz Najman, wiceprezes OCRK i Inelo: 80% wymiany towarowej na świecie odbywa się poprzez transport drogowy. W Europie to Polska jest potentatem i obsługuje według szacunków między 25 a 30 proc. kursów międzynarodowych, następna jest Hiszpania, która wykonuje takich przewozów o połowę mniej. Dodatkowo to polscy kierowcy realizują najwięcej kabotaży, bo aż 40 proc. Aktywność rodzimych przewoźników w tym zakresie wydaje się imponująca. Następni są Rumuni z 9 proc. udziałem w rynku. Dostęp do krajowych przerzutów, gdzie kierowcy z naszych firm wykonują frachty pomiędzy państwami Unii, ale poza krajem rodzimym, diagnozowany jest przez naszych zachodnich sąsiadów jako nieuczciwa konkurencja, a tym samym zabieranie miejsc pracy i obniżanie rynkowych stawek wymiany handlowej.

Czy słusznie?

Przyczyną zdecydowanie większego popytu na usługi polskich przewoźników oraz ich ekspansję na terenie zjednoczonej Europy należy upatrywać bardziej w solidności pracy wykonywanej przez wykwalifikowanych kierowców. Doceniana jest również terminowość dostaw, a także chęć pokonywania tras na długą odległość, czego nie preferują na przykład Francuzi, najchętniej wracający do miejsca zamieszkania codziennie. Holendrzy zaś są młodą grupą zawodową, a Niemcy podobnie jak w Polsce borykają się z deficytem wyszkolonych pracowników z tej grupy zawodowej. Nie jest więc prawdą, że kierujący ciężarówkami na tablicach rejestracyjnych PL zabierają zlecenia sąsiadom, dając niższe stawki. Długoterminowe kontrakty z zagranicznymi kontrahentami, które realizują polskie firmy, to efekt głównie innej kultury pracy – mówi Bartosz Najman.

Przegłosowanie pakietu mobilności w takim brzmieniu, jak obecnie, to lobby niemieckich i francuskich. I choć żadne zrzeszenie pracodawców w tych krajach nie poparło inicjatyw posłów sprawozdawców, w szczególności autorstwa Merja Kyllönen na temat pracowników delegowanych, to zarówno prezydencja rumuńska, jak i przewodniczący PE Antonio Tajani mogą dołączyć do swoich osiągnięć zatwierdzenie kolejnych kroków, mających na celu uporządkowanie zasad funkcjonowania międzynarodowego transportu drogowego. Jak rysuje się przyszłość transportu w Europie? – Jedno jest pewne, w 2020 roku ma wejść w życie nowelizacja dyrektywy o pracownikach delegowanych. Jeśli do tej pory nie będzie pakietu mobilności w dyskutowanym obecnie kształcie, to kierowcy nie będą podlegali pod jej nowe regulacje. Jednak eksperci solidarnie przekonują, że lepszy kolejny rok niejednoznacznych przepisów niż zwyczajnie złe prawo – mówi wiceprezes OCRK i Inelo.

Czy damy radę?

Dyskontynuacja w PE nie obowiązuje, jednak oczekiwanie przedstawicieli TSL jest inne. Branża liczy na to, że pakiet zostanie odrzucony w całości i wróci pod obrady komisji TRAN lub nastąpi renegocjowanie niektórych zapisów. Polscy przewoźnicy nauczyli się funkcjonować w niestabilnym otoczeniu społeczno-gospodarczym. Jednak ograniczenie dostępu do rynku i wzrost kosztów pracowniczych w przypadku stosowania zasady delegowania to zbyt duże zmiany nawet dla wielkich graczy – komentuje Najman.

[1] Badanie Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK), maj 2019.

Każdy Frankowicz i posiadacz kredytu waloryzowanego lub indeksowanego kursem waluty obcej powinien znać pojęcie spreadu walutowego. Dzięki niemu możemy bez obaw poruszać się po prawnej nomenklaturze stosowanej na co dzień przez banki, ale także kantory realizujące transakcje wymiany walut. O tym, jak spread wpływa na wysokość kredytu hipotecznego oraz co jeszcze warto wiedzieć na jego temat – odpowiadamy w poniższym artykule.

Czym jest spread walutowy?

Spread walutowy to pojęcie określające różnicę pomiędzy ceną kupna danej waluty a ceną sprzedaży.Kurs kupna jest kursem, po którym kantory i banki wymieniają klientom waluty obce na waluty krajowe. Jest on zawsze niższy niż kurs sprzedaży, czyli wartość, jaką klient musi uiścić za kupno waluty obcej. W odwrotnej sytuacji banki ponosiłyby straty. Warto także wiedzieć, że kursy te kształtują się różnorodnie w zależności od banku i waluty, a tabele walutowe są aktualizowane co najmniej raz dziennie.

Jak obliczyć spread walutowy?

O ważnym dziś temacie zaciągania kredytów powiązanych z walutą obcą, np. frankiem i o tym, jak obliczyć różnicę kupna i sprzedaży, porozmawialiśmy z ekspertem firmy VOTUM S.A.:

– Jeśli chcemy kupić franki szwajcarskie, a kurs kupna wynosi 3,50 zł oznacza to, że za każdego franka musimy zapłacić powyższą kwotę. Natomiast jeśli chcemy je sprzedać, musimy zorientować się w kursie sprzedaży, który informuje, ile PLN otrzymamy za jednego franka. Jeśli, przykładowo wynosi on 4,00 zł, to w podanym przykładzie spread walutowy, będący różnicą kursów, wynosi 0,50 zł. Spread jest więc wynagrodzeniem banku, zarobkiem instytucji, która pośredniczy w wymianie walut. Jest czynnikiem, który bank ustala samodzielnie. Można go także określić procentowo, o ile kurs sprzedaży jest wyższy od kursu kupna – mówi ekspert portalu DlaFrankowiczow.pl – Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Spread walutowy a kredyt hipoteczny

Kacper Jankowski z VOTUM S.A. – firmy specjalizującej się nie tylko w odszkodowaniach, ale też odzyskiwaniu nadpłaconych raz z tytułu umów kredytowych powiązanych z kursem waluty obcej  – uważa, że zarówno przeliczenie kwoty kredytu ze złotówek na franka szwajcarskiego po niższym kursie, jak i przeliczenie rat kapitałowo-odsetkowych po kursie wyższym, powoduje wzrost długu kredytobiorcy. Zapytaliśmy więc eksperta, co oznacza to dla kredytobiorcy?

– Jeśli z umowy kredytowej wynika, że saldo kredytu w walucie waloryzacji ustalano przy użyciu kursu kupna franka, saldo to, a co za tym idzie kwota kredytu do spłaty przez kredytobiorcę, było wyższe aniżeli byłoby przy zastosowaniu kursu sprzedaży lub kursu średniego. Natomiast jeśli z umowy kredytowej wynikało, że ustalenie wyrażonej w złotych wysokości każdorazowej raty następowało po kursie sprzedaży waluty, rata była wyższa, niż byłaby ona gdyby zastosowano kurs kupna lub kurs średni – dodaje Jankowski.

Zobacz także:

Wielkość spreadu walutowego zależy przede wszystkim od zysku jaki instytucja chce wypracować na obrocie walutami. Dlatego też, banki ustalają wielkość spreadu indywidualnie, jednak istotnym elementem decydującym o jego wysokości jest również popyt na daną walutę. Im bardziej rzadka waluta i im większe ryzyko wahania kursu danej waluty, tym spread jest wyższy. Na różnice w spreadzie mają także wpływ polityka oraz kondycja gospodarcza kraju. Warto zaznaczyć również, że banki samodzielnie ustalały kursy dodając do kursów walut określone przez siebie marże.

Jaki wpływ ma spread walutowy na kredyt indeksowany do CHF?

Jak pisaliśmy w ostatnim artykule dotyczącym rodzajów kredytów powiązanych z walutą obcą, kredyt indeksowany, zgodnie z definicją Rzecznika Finansowego, to kredyt udzielany w walucie polskiej (PLN), przy czym na dany dzień (najczęściej dzień uruchomienia kredytu), kwota kapitału kredytu (lub jej część) przeliczana jest na walutę obcą (według bieżącego kursu wymiany waluty). Następnie kwota ta stanowi podstawę ustalania wysokości rat kapitałowo-odsetkowych, która jest określana w walucie obcej, ale ich spłata dokonywana jest w walucie polskiej, po przeliczeniu według kursu wymiany walut na dany dzień (najczęściej na dzień spłaty). – Należy wiedzieć, że im wyższy jest spread, tym analogicznie więc wyższa jest rata miesięczna kredytu walutowego. Reasumując, spread ma duży wpływ na wysokość raty, a co za tym idzie także na wielkość zadłużenia kredytobiorców – ocenia Kacper Jankowski z VOTUM S.A.

Sytuacja Frankowiczów w świetle prawa

Od kilku lat sytuacja Frankowiczów stała się wyjątkowo napięta. Wszystko za sprawą zmiany kursu walut, dramatycznie zwiększonego spreadu oraz… braku dobrej woli banków. Placówki, które w swym czasie oferowały umowy kredytowe były zorientowane tylko na wyniku sprzedażowym. Dziś przedstawiciele banków stosują techniki, które sprawiają, że Frankowicze rezygnują z walki o swoje. Na szczęście rośnie grupa coraz bardziej świadomych problemu kredytobiorców, którzy polegając na wytrwałości i doświadczeniu specjalistów, odzyskała nadpłacone raty. – Klienci zgłaszający się do banków w celu uzyskania kredytu mieszkaniowego byli informowani, że nie mają wystarczającej zdolności kredytowej, aby otrzymać kredyt w walucie polskiej, dlatego zaciągali kredyt powiązany z kursem waluty obcej. Banki oferowały kredyty indeksowane kursami walut obcych, pomimo iż w świetle obowiązujących wówczas przepisów prawa, zachodziły istotne wątpliwości, czy tego rodzaju konstrukcje umowne były prawnie dozwolone. Kredyty indeksowane/denominowane stanowiły dla sektora bankowego źródło istotnych korzyści finansowych, które wynikały ze stosowania w umowach kredytowych zapisów o charakterze abuzywnym. Postanowienia te godziły w dobre obyczaje i w rażący sposób naruszają interesy kredytobiorców-konsumentów – mówił Kacper Jankowski, Dyrektor Departamentu Spraw Bankowych w VOTUM S.A.

Artykuł powstał dzięki wsparciu merytorycznemu ekspertów firmy VOTUM S.A, specjalizującej się w „odfrankowieniu”umów kredytowych oraz odzyskaniu nadpłaconych rat.

Tegoroczny kalendarz prac Parlamentu Europejskiego przewiduje pięć sesji plenarnych w Strasburgu i trzy posiedzenia plenarne w Brukseli. Czas do 27 czerwca przeznaczony jest na spotkania grup politycznych, podczas których uzgadniane są kandydatury na najważniejsze unijne stanowiska.

W lipcu zaplanowane są dwie sesje plenarne PE. Podczas pierwszej, w dniach 2-4 lipca, zostanie wybrany przewodniczący Parlamentu, 14 jego zastępców i pięciu kwestorów. Eurodeputowani  podejmą również decyzję w sprawie składu liczbowego komisji stałych i podkomisji. Na drugiej sesji (15-18 lipca) posłowie do PE będą głosować nad kandydaturami na szefa Komisji Europejskiej.

Pierwszą sesję prowadzi ustępujący przewodniczący lub, jeżeli nie jest to możliwe, jeden z ustępujących wiceprzewodniczących, a w razie ich nieobecności – poseł sprawujący mandat najdłużej.
Prowadzący obrady przeprowadza wybory nowego przewodniczącego PE. Kandydaturę może zgłosić jedynie grupa polityczna lub 1/20 wszystkich posłów, czyli co najmniej trzydziestu ośmiu. W praktyce jednak decydujące będą ustalenia dokonywane podczas spotkań grup politycznych. Przewodniczący jest wybierany w głosowaniu tajnym.

Posłowie wybierają nazwisko popieranego kandydata z listy na karcie głosowania, którą następnie wrzucają do urny. Procedura kontrolowana jest przez osiem osób, wybranych przez posłów spośród własnego grona. Aby zostać wybranym, kandydat musi zdobyć bezwzględną większość ważnych głosów, tj. 50 proc. plus jeden głos. Kart puste lub nieważne nie są brane pod uwagę. Jeśli po trzech turach głosowań żaden kandydat nie otrzyma bezwzględnej większości, w czwartej turze kandydują tylko dwaj posłowie, którzy otrzymali największą liczbę głosów i wygrywa ten, który otrzyma ich więcej.

Przeczytaj także:

Przewodniczący kieruje wszystkimi działaniami Parlamentu, prowadzi posiedzenia oraz reprezentuje PE w kontaktach z innymi instytucjami UE oraz zagranicą. Może przekazać niektóre obowiązki 14 wiceprzewodniczącym, którzy również zostaną wybrani podczas pierwszej sesji plenarnej. Kadencja przewodniczącego trwa dwa i pół roku. Można piastować to stanowisko więcej niż raz.

Nie będzie głosowania w sprawie składów komisji Parlamentu. O nominacjach do konkretnych komisji decydują grupy polityczne. Komisje spotkają się w następnym tygodniu lipca i wybiorą przewodniczącego oraz wiceprzewodniczących (maksymalnie czterech), których kadencje trwają 2,5 roku.

Jeszcze przed rozpoczęciem pierwszej sesji nastąpi weryfikacja mandatów nowych posłów. Ma ona na celu stwierdzenie, czy nie zajmują oni stanowiska, którego nie można łączyć z wykonywaniem mandatu posła do Parlamentu Europejskiego. „Niepołączalność stanowisk” obejmuje pełnienie funkcji w rządzie lub parlamencie państwa członkowskiego UE, w Komisji Europejskiej, Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zarządzie Europejskiego Banku Centralnego, Trybunale Obrachunkowym lub Europejskim Banku Inwestycyjnym. Mandatu posła do PE nie mogą sprawować również czynni urzędnicy pracujący w instytucjach lub organach UE, które na mocy traktatów UE gospodarują funduszami wspólnotowymi.

Ciekawie zapowiada się druga z lipcowych sesji PE, podczas której posłowie będą wybierać przewodniczącego Komisji Europejskiej. Kandydata na to stanowisko wskazują państwa członkowskie, ale muszą przy tym uwzględnić wyniki wyborów europejskich. Parlament musi zatwierdzić nowego przewodniczącego Komisji bezwzględną większością głosów. Jeżeli kandydat nie uzyska wymaganej większości, Rada Europejska musi zaproponować innego kandydata w ciągu miesiąca.

Zobacz też:

W wyborach w 2014 r. Parlament wprowadził system głównych kandydatów. Każda europejska partia polityczna przedstawiła swojego kandydata na przewodniczącego Komisji, a partia, która w wyborach zdobyła najwięcej mandatów oraz była w stanie uzyskać większość głosów w PE, przedstawiła kandydata Parlamentu na przewodniczącego Komisji Europejskiej. Po tegorocznych wyborach sytuacja się skomplikowała, gdyż dwie największe frakcje, EPL i S&D, nie uzyskały większości i będą musiały negocjować obsadę unijnych stanowisk z mniejszymi grupami, w szczególności z zielonymi i liberałami.

Tegoroczny kalendarz PE nie przewiduje żadnej aktywności posłów w sierpniu. Zbiorą się oni dopiero 2 września na 4-dniowe posiedzenia komisji parlamentarnych. Jedyna wrześniowa sesja planowana jest na okres od 16 do 19. W październiku i listopadzie będzie po jednej sesji plenarnej i po jednej tzw. małej – dwudniowej. Przełom tych miesięcy przewidziany jest na aktywność międzynarodową europosłów. Ten rok zakończy sesja w dniach 16-19 grudnia.

Źródło: kurier PAP


Francja jest jednym z najważniejszych inwestorów zagranicznych w Polsce. Jak wynika z raportu KPMG i Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej, zdecydowana większość firm francuskich ocenia pozytywnie lub bardzo pozytywnie atrakcyjność inwestycyjną Polski. Na polskim rynku obecnych jest blisko 1 100 firm znad Sekwany, które wg szacunków zatrudniają blisko 200 tys. pracowników. Francja jest także istotnym partnerem handlowym Polski – zajmuje 4. miejsce wśród odbiorców produktów eksportowanych z Polski. Wśród największych wyzwań francuskie firmy działające nad Wisłą wskazują rosnące koszty pracy i często zmieniające się przepisy.

Francuskie firmy chętnie inwestują nad Wisłą

Jak wynika z raportu KPMG i CCIFP Francja jest 3. największym inwestorem w Polsce (wg państwa siedziby podmiotu dominującego w grupie kapitałowej) – łączna wartość francuskich inwestycji w Polsce wyniosła 81 mld zł na koniec 2017 r.

Znaczna część dochodu francuskich przedsiębiorstw obecnych w Polsce jest reinwestowana w kraju. W 2017 r. poziom reinwestycji osiągnął rekordową wartość 3,6 mld zł, co stanowiło aż 48 proc. całkowitego dochodu francuskich inwestorów tego roku.

Co czwarta firma z Francji zainwestowała w Polsce co najmniej 1 mln dolarów. Przedsiębiorstwa francuskie najwięcej inwestują w obszarze handlu i w przemyśle – blisko jedna na cztery średnie i duże firmy francuskie w Polsce działa w sektorze handlu, a 23 proc. w przemyśle. Sieci handlowe z Francji są jednymi z największych graczy w sektorze, a przedsiębiorstwa z branży motoryzacyjnej od lat inwestują w zakłady produkcyjne zlokalizowane w Polsce – mówi Bogusław Kowal, Dyrektor, Szef French Desk w KPMG w Polsce.

Przeczytaj także:
Francja 4. największym odbiorcą towarów eksportowanych z Polski

Francja jest jednym z głównych odbiorców towarów eksportowanych z Polski, a wartość eksportu systematycznie rośnie. Znaczenie współpracy handlowej między Polską a Francją dobrze obrazuje fakt, że udział wartości eksportu do Francji stanowi już 2,5 proc. PKB Polski.

Wiele firm z Polski z powodzeniem prowadzi biznes nad Sekwaną. Skumulowana wartość kapitału polskich inwestycji we Francji wyniosła 2,1 mld zł w 2017 r. Największy udział w łącznych przychodach generowanych przez polskie firmy działające we Francji miały firmy z sektora przemysłowego.

Od przeszło ćwierć wieku francuskie i polskie firmy zacieśniają współpracę biznesową, budując coraz trwalsze relacje zarówno gospodarcze, jak i społeczne. W obliczu skokowego wręcz postępu technologicznego i licznych zmian społecznych, przedsiębiorcy obu krajów idą ramię w ramię, wspólnie stawiając czoła wyzwaniom współczesnej europejskiej gospodarki. Obchodzony w tym roku jubileusz 25-lecia Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej jest doskonałą okazją ku temu, aby ukazać, jak te bilateralne działania przedsiębiorców usprawniły na przestrzeni lat rozwój lokalnego rynku, wspierając gospodarczy rozwój obu krajów. Minione ćwierć wieku dowodzi, że współpraca się opłaca. Jestem przekonany, że kontynuacja wspólnie podejmowanych projektów inwestycyjnych przez francuskie i polskie firmy będzie przynosić dalsze korzyści, zarówno dla konsumentów, jak również dla całej gospodarki, także w wymiarze Partnerstwa Publiczno-Prywatnego – mówi Jean-François Fallacher, Prezes CCIFP i Prezes Zarządu Orange Polska.

Firmy francuskie planują zwiększać nakłady inwestycyjne w Polsce

Aż 75 proc. ankietowanych firm ocenia pozytywnie lub bardzo pozytywnie atrakcyjność inwestycyjną Polski. Prawie połowa badanych firm przewiduje, że w ciągu następnych 3 lat atrakcyjność inwestycyjna Polski pozostanie na niezmienionym, wysokim poziomie. Francuskie firmy, które wzięły udział w badaniu KPMG i CCIFP mają bardzo dobre zdanie o polskich pracownikach – najbardziej pozytywne oceny dotyczą menedżerów i specjalistów.

W ciągu ostatnich 5 lat zdecydowana większość firm (73 proc.) zwiększyła wartość nakładów inwestycyjnych w Polsce. W przypadku 15 proc. badanych przedsiębiorstw wartość inwestycji zwiększyła się ponad dwukrotnie. Bardzo dobrą wiadomością dla polskiej gospodarki jest to, że 7 na 10 firm francuskich działających w kraju planuje zwiększać nakłady inwestycyjne w ciągu najbliższych 3 lat – mówi Bogusław Kowal, Dyrektor, Szef French Desk w KPMG w Polsce.

W ciągu ostatnich 5 lat francuskie firmy działające w Polsce najczęściej inwestowały w zwiększenie zatrudnienia (55 proc. wskazań), nowe biura lub oddziały (43 proc.) i nowe zakłady produkcyjne (20 proc.). Wg deklaracji przedsiębiorcy z Francji w perspektywie kolejnych 3 lat będą w dalszym ciągu inwestować przede wszystkim w otwieranie nowych biur i oddziałów oraz zakładów produkcyjnych. Blisko 70 proc. przedstawicieli francuskich firm, przewiduje wzrost nakładów inwestycyjnych w ciągu kolejnych 3 lat.

Nie bez znaczenia dla rozwoju polskiej gospodarki jest fakt, że blisko co piąta ankietowana firma francuska działająca w Polsce prowadzi działalność badawczo-rozwojową, a 57 proc. zamierza zwiększyć nakłady inwestycyjne w tym obszarze w perspektywie 3 lat. Dodatkowo aż 70 proc. inwestorów z Francji prowadzi działalność CSR lub dobroczynną w Polsce.

Zdaniem firm francuskich działających nad Wisłą, wyzwaniami, jakie przed nimi stoją w ciągu następnych 3 lat są przede wszystkim rosnące koszty pracy (42 proc.), zmieniające się przepisy (40 proc.), a także dostępność pracowników (35 proc.).

Współpraca z polskimi firmami

Firmy francuskie działające w Polsce cenią sobie współpracę z polskimi partnerami biznesowymi. 95 proc. francuskich przedsiębiorstw ma pozytywne lub bardzo pozytywne doświadczenia ze współpracy z polskimi przedsiębiorstwami.

Także jakość produktów lub usług oferowanych przez polskie firmy jest doceniana przez francuskich przedsiębiorców (73 proc.). Zdaniem ankietowanych mocną stroną polskich partnerów biznesowych jest łatwość i zdolność adaptacji do zmieniających się warunków, a także duże doświadczenie i korzystny czas dostawy.

Źródło: KPMG

W ostatnich latach kupujący mieszkania z pomocą kredytu mieli coraz wyższy wkład własny. Coś zaczyna się jednak psuć w tym zakresie. Expander zwraca uwagę, że I kw. 2019 r. udział tych, którzy mieli mniej niż 20% wkładu wzrósł już drugi kwartał z rzędu i wyniósł 46%. Wygląda więc na to, że rosnące ceny mieszkań utrudniają kupującym przekroczenie progu 20% wkładu własnego. To nienajlepsza informacja, gdyż przy wkładzie niższym niż 20% wyższe jest oprocentowanie kredytu.

W 2013 r. kredytobiorców, którzy mieli mniej niż 20% wkładu własnego było 53%. Później ich udział systematycznie spadał i w 2018 r. było to 42%. Z najnowszego raportu Amron-Sarfin wynika, że w I kwartale 2019 r. ten udział wyniósł 46% i był to już drugi z rzędu kwartał wzrostu. Przyczyny tego stanu mogą być różne. Po pierwsze, możliwe jest, że wzrosty cen wystraszyły część Polaków na tyle, że zdecydowali się oni na przyspieszenie decyzji o zakupie i przez to nie udało im się zebrać 20% wkładu. Poza tym wraz ze wzrostem cen, do uzyskania 20% wkładu potrzeba coraz większej kwoty. Dla przykładu załóżmy, że określonej wielkości mieszkanie przed rokiem kosztowało np. 300 000 zł, a teraz kosztuje 330 000 zł. To oznacza, że zebranie 20% wkładu przed rokiem wymagało posiadania 60 000 zł, a teraz potrzeba 66 000 zł.

Dlaczego warto mieć więcej niż 20% wkładu

Konsekwencją tego, że ktoś posiada mniej niż 20% wkładu własnego jest to, że jego kredyt jest droższy. Średnie oprocentowanie w takim przypadku wynosi 4,07%. Jeśli ktoś posiada więcej niż 20%, to będzie to 3,74%. Oczywiście niski wkład powoduje również, że wyższa jest kwota kredytu, a to od niej naliczane są odsetki i ewentualna prowizja. Kupując mieszkanie kosztujące np. 300 000 zł, posiadanie 25% zamiast 10% wkładu własnego obniży koszt kredytu o ok. 40 000 zł. Będzie tak ponieważ w pierwszym przypadku kwota kredytu wyniesie 225 000 zł, a w drugim aż 270 000 zł. Odsetki są więc naliczane od znacznie większej kwoty i dodatkowo z zastosowaniem wyższej stawki oprocentowania.

Jak obniżyć koszt kredytu, gdy mamy mniej niż 20% wkładu

Aby obniżyć koszt kredytu zawsze warto poświęcić czas na porównanie ofert jak największej liczby banków. Trzeba jednak dodać, że nawet jeśli znajdziemy najlepszą ofertę dla kredytu z wkładem własnym na poziomie 10%, to i tak będzie on droższy niż kredyt np. z wkładem 25%. Dlatego też, kredyt z niskim wkładem własnym szczególnie warto nadpłacać. Dzięki temu szybciej będzie spadało zadłużenie, a więc odsetki będą naliczane od coraz mniejszej kwoty. Tu należy jednak dodać, że w pierwszych 3 latach od uzyskania kredytu często naliczana jest prowizja za wcześniejszą spłatę. Nadpłaty zwykle stają się więc opłacalne dopiero, gdy ten czas minie.

Przeczytaj także:

Istnieje również sposób, aby obniżyć oprocentowanie takiego kredytu. Gdy dokonane spłaty obniżą  zadłużenie na tyle, że spadnie ono poniżej 80% wartości nieruchomości, to warto zawnioskować w banku o obniżenie oprocentowania. Najlepiej domagać się wtedy takiego poziomu, jaki w danym momencie bank oferuje tym, którzy zaciągają kredyt mając ponad 20% wkładu. W trakcie negocjacji warto też powołać się na argument, że jeśli bank się nie zgodzi na obniżkę, to przeniesiemy kredyt do konkurencji. Najlepiej wcześniej sprawdzić jakie warunki otrzymalibyśmy w innych bankach, gdybyśmy faktycznie zdecydowali się na refinansowanie, czyli przeniesienie kredytu. Jeśli nasz bank się nie zgodzi, to możemy taki kredyt przenieść. Tu również ważne jest jednak, aby odbywało się to już w momencie, gdy minął okres naliczania prowizji za wcześniejszą spłatę. Nowy kredyt spowoduje bowiem spłatę starego.

Źródło: Expander

Eksperci

Straty są nieodłączną częścią inwestycji

Zakończony niedawno maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla rynku akcji. Większość parkietów odn...

Uchwała NSA pozwala wygrać z fiskusem

Każde zobowiązanie podatkowe ulega przedawnieniu. Oznacza to, że po upływie terminu przedawnienia or...

Wierzyciel nie musi spłacać w całości swego długu upadłemu, aby móc samemu zaspokoić się z

Z chwilą ogłoszenia upadłości majątek upadłego staje się masą upadłości i służy zaspokojeniu wszystk...

Inflacja rośnie zgodnie z planem – mocniej w górę poszły ceny żywności oraz paliw

Potwierdziły się wstępne szacunki GUS, zakładające wzrost inflacji w marcu do 1,7 proc. Mocniej w gó...

Jak jest dobrze, to trzeba korzystać

Rynki podtrzymują pozytywny nastrój, o co nie jest zbyt trudno, biorąc pod uwagę stały przepływ pozy...

AKTUALNOŚCI

Już za tydzień wakacje! – oto Twój przedwakacyjny niezbędnik

Z jednej strony wakacyjny wyjazd to świetna sprawa. Z drugiej – to masa spraw, z którymi musimy się ...

Polacy coraz bardziej odczuwają wzrost cen żywności

83 proc. uczestników badania „Sytuacja na rynku consumer finance” KPF i IRG SGH, przeprowadzonego w ...

Europosłowie od lipca przystąpią do pracy

Tegoroczny kalendarz prac Parlamentu Europejskiego przewiduje pięć sesji plenarnych w Strasburgu i t...

Rosnące cła wyhamują wzrost gospodarczy. Czy odbije się to na bijącej rekordy polskiej wymianie

Napięta sytuacja na linii USA-Chiny budzi wiele wątpliwości co do przyszłości globalnej wymiany hand...

Kolejna fala cyfrowej transformacji przed nami

Według IDC globalne inwestycje w technologie i usługi umożliwiające cyfrową transformację rosną w dw...