wtorek, Grudzień 11, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Grudzień 5

Dzienne archiwaGru 5, 2018

Czy można stosować wobec innych techniki perswazji, a jednocześnie pozostawać szczerym i autentycznym? Pozornie może to się wydawać sprzecznością, ale w praktyce każdy, kto próbuje przekonać do czegokolwiek drugą osobę, stosuje perswazję. I nie musi to mieć nic wspólnego z manipulacją.

Każdy musi czasem przekonać drugą osobę do siebie (by wzbudzić zaufanie) lub do swoich pomysłów (by móc osiągnąć swoje cele) – i w równej mierze dotyczy to życia prywatnego, jak i zawodowego.

– Najprostszą techniką perswazji jest argumentacja – mówi Arkadiusz Bober, trener w firmie szkoleniowej Effect Group. – Pokazujemy drugiej osobie, dlaczego jesteśmy przekonani do danego produktu lub pomysłu i w ten sposób próbujemy wpłynąć na sposób, w jaki postrzega dany temat. W przypadku sprzedawcy perswazja powinna przybierać kształt uczciwej, dobrze przekazanej informacji o produkcie – podkreśla.

Dobre intencje to podstawa

Na efektywność handlowca składa się wiele elementów – od naturalnych predyspozycji i osobowości, przez wiedzę o produkcie i zaangażowanie, po kompetencje narzędziowe. I dopiero wtedy, gdy wszystkie te warunki zostaną spełnione, mamy do czynienia ze sprzedawcą, który poradzi sobie nawet w sytuacjach trudnych i nietypowych.

Techniki perswazji i wywierania wpływu mogą stanowić bardzo duże wsparcie w sprzedaży i pozytywnie służyć zarówno handlowcowi, jak i klientowi. Aby jednak można było mówić o dwustronnym zwycięstwie, sprzedawca musi postępować etycznie. Narzędzia perswazji „w rękach” nieuczciwego handlowca zakończą się transakcją zadowalającą tylko jego. W konsekwencji jednak będzie to sprzedaż jednorazowa, ponieważ klient, który poczuje się oszukany, z pewnością nie będzie chciał dokonywać u tego sprzedawcy zakupów w przyszłości.

– Zakładając, że naszym celem jest długotrwała współpraca, to dzięki odpowiednio wykorzystywanym technikom perswazji rozmowy będą efektywniejsze i skróci się ich czas. A do tego wyeliminujemy błędy i nieporozumienia, co powinno przynieść korzyści obydwu stronom – twierdzi Arkadiusz Bober.

Zadbaj o dobry klimat

Dobry handlowiec wie, że poza rzeczowymi informacjami oraz argumentami dotyczącymi oferowanego produktu lub usługi bardzo istotne jest coś jeszcze – atmosfera, w jakiej przebiegać będzie sprzedaż. Dlatego doświadczony sprzedawca w pierwszej kolejności dba o to, by klient dobrze poczuł się w relacji z nim.

Jeśli mamy do czynienia ze spotkaniem biznesowym, potencjalny klient często  zapraszany jest do wygodnego pomieszczenia (w sali konferencyjnej lub nawet w restauracji), gdzie podając pyszną kawę i ciasto lub inne smakołyki możemy wywołać u niego przyjemne odczucia. Dobrze urządzone wnętrze, wygodny fotel, zrelaksowana postawa handlowca – wszystkie te „drobiazgi” mogą mieć duży wpływ na nastawienie klienta, a w konsekwencji, także na jego decyzję o współpracy. Jeśli w ślad za tym pójdzie miły ton głosu, przyjazne gesty i w końcu – merytoryczne przygotowanie i argumentacja sprzedawcy, wszystko to razem będzie sprzyjało interesom.

Należy przy tym pamiętać, że klienci mogą mieć różną wrażliwość, upodobania i uprzedzenia. To, co dla jednych będzie nawiązywaniem partnerskiej relacji, dla innych może być np. „przymilaniem się” lub przekraczaniem granic kontaktu profesjonalnego. Dlatego stosowane techniki i narzędzia zawsze należy dostosowywać do stylu zachowania i wrażliwości konkretnego klienta.

Poznaj potrzeby klienta

Stworzenie dobrej atmosfery, czy to podczas bezpośredniego spotkania, czy podczas rozmowy telefonicznej ma na celu skłonienie klienta do większej otwartości. Handlowiec chce w ten sposób sprawić, by klient poczuł się komfortowo i zaczął szczerze, bez obaw, przedstawiać swoją sytuację i potrzeby. Tylko wtedy bowiem sprzedawca będzie mógł zaproponować klientowi najbardziej odpowiednią ofertę (lub też szczerze przyznać, że takowej nie posiada). Bardziej bezpośredni sposób na docieranie do autentycznych potrzeb klienta sprowadza się do zadawania pytań, szczególnie tych o charakterze otwartym.

– Handlowcy najczęściej są ludźmi  z mocną osobowością i w związku z tym naciskają na ofertę, gloryfikują własny produkt, starają się dominować w rozmowie. W takiej sytuacji kupujący automatycznie przyjmuje pozycję obronną, co nie sprzyja dialogowi i  współpracy, a raczej skłania do rywalizacji i walki. Można tego uniknąć, korzystając z perswazyjnej funkcji pytań otwartych. Na im więcej pytań odpowie klient, tym bardziej otworzy się na nas i naszą propozycję – mówi trener Effect Group.

Szczególnie na początku rozmowy sprzedażowej warto skoncentrować się na pytaniach zaczynających się od: „co”, „gdzie”, „kiedy”, „jak”, „ile”, „na co”, „po co”. Osoba, która zgodzi się na nie odpowiedzieć, przedstawi sprzedawcy swoje przekonania, sposób myślenia, opowie o swoich celach, aspiracjach i problemach. W odpowiedzi sprzedawca może dopasować ofertę konkretnie do potrzeb rozmówcy.

Pytania zamknięte powinniśmy zadawać dopiero wtedy, gdy zyskamy już poczucie, że klient jest wstępnie zainteresowany współpracą lub konkretnym produktem. Wtedy pytanie można zacząć od „czy” (np. „czy jest pan zainteresowany współpracą?”).  Jest to pytanie zamknięte, ponieważ ostateczna odpowiedź może brzmieć tylko „tak” lub „nie”. W ten sposób mamy możliwość zweryfikować wolę klienta lub usłyszeć od niego prośbę o dodatkowe informacje.

Emocje, słowa i gesty w sprzedaży

Jeśli klientowi uda się całkowicie odciąć od własnych emocji, wówczas będzie mógł dokonać najbardziej racjonalnego zakupu. Nie da się jednak ukryć, że wszyscy jesteśmy ludźmi i emocje czasem biorą nad nami górę. Łatwo sobie wyobrazić np. ekscytację klienta związaną z zakupem wymarzonego samochodu. Sprzedawca może w takiej sytuacji próbować jeszcze „podkręcić” jego emocje, podkreślając korzyści z podjęcia szybkiej decyzji zakupowej.

– W negocjacjach często używa się technik służących do wyprowadzenia z równowagi przeciwnika. Wywołują one negatywne lub pozytywne emocje i dzięki temu odwracają uwagę od twardych danych, stając się jednocześnie efektywnym orężem – zauważa Arkadiusz Bober.

Na emocje, reakcje i w końcu decyzje klientów wpływ mają określone słowa, a nawet gesty. Błędem będzie chociażby prezentowanie zalet oferty w sposób odnoszący się do negatywnych skojarzeń. Używanie sformułowań typu „nigdy się nie spóźniamy”, „reagujemy szybko na awarię” lub „nasza firma przyjmuje wszystkie reklamacje” sprawia, że klient automatycznie myśli właśnie o spóźnieniach, awariach i reklamacjach. Nie oznacza to, że wszystkie sformułowania muszą mieć zabarwienie jednoznacznie pozytywnie, warto jednak zadbać o odpowiednie proporcje. Lepiej eksponować to, co klient może zyskać (np. „terminowość”, „szybką realizację usług”, „niezawodne działanie”, czy „świetny serwis”).

O ile jednak nad słowami zapanować jest stosunkowo łatwo, o tyle trudniej zadbać o właściwą mowę ciała. Postawa ciała drugiej osoby to taki element komunikacji, który odbieramy nieświadomie i również nieświadomie na niego odpowiadamy. Kiedy jesteśmy wciągnięci w rozmowę, często tracimy uważność i kontrolę nad własnym ciałem. Kiedy natomiast nasza uwaga wraca i zaczynamy animować gesty i postawy własnego ciała, wtedy jesteśmy w stanie skorygować postawę. Dzięki częstemu powtarzaniu pewnych zachowań, możemy wypracować sobie model „profesjonalnych” postaw.

– Najistotniejsze w tym procesie jest to, żeby zachować naturalność. Nic nas tak nie odstrasza drugiego człowieka, jak sztuczna, wyreżyserowania postawa. Nawet jeśli wygląda to profesjonalnie, to kontakt z tak idealną osobą może wywoływać u rozmówcy dyskomfort. Lepiej więc nie przesadzać z wyuczonymi postawami, a starać się zachowywać „normalnie” i swobodnie. Budowanie relacji jest o wiele przyjemniejsze, kiedy po drugiej stronie stoi człowiek taki jak my, nawet jeśli nie jest doskonały – mówi trener Effect Group.

Perswazja nie tylko dla handlowców

Jak wspomnieliśmy na początku, właściwie każdy człowiek w pewnych sytuacjach usiłuje wpływać na decyzje innych, a w innych sam jest do czegoś przekonywany. Szczególnie podczas kontaktów profesjonalnych znajomość technik perswazji może okazać się bardzo pomocna.

Drugą obok handlowców grupą osób, dla których techniki perswazji są codziennymi narzędziami pracy są menedżerowie. Kiedy wydają polecenia i organizują pracę innych ludzi, muszą być wiarygodni i skuteczni. To natomiast będzie zależało w dużym stopniu od sposobów, jakimi będą przekonywali pracowników do swoich racji i zdobywali akceptację dla swoich pomysłów.

– Każdy z kim załatwiamy jakąś sprawę wewnątrz firmy, staję się dla nas klientem wewnętrznym. I tu naturalnie zastosowanie ma ten sam warsztat narzędzi, które stosujemy w relacjach z klientami zewnętrznymi. Poprawne zastosowanie technik sprzedaży i perswazji może więc przynosić pożądane skutki bez względu na to, w jakim dziale firmy pracujemy – podkreśla Arkadiusz Bober.

Nic więc dziwnego, że obecnie na szkoleniach z perswazji coraz częściej pojawiają się także pracownicy działów logistyki, marketingu, kadr i HR, czy produkcji. W niektórych przypadkach szkolenia pomagają w osiąganiu konkretnych celów, w innych służą do obrony przed technikami manipulacji.

Pamiętajmy, że jeśli pracujemy z ludźmi, oznacza to, że na pewno mamy do czynienia zarówno ze zjawiskami perswazji, jak i manipulacji. Warto wtedy wiedzieć, jak je rozpoznać i jak na nie reagować.

 Źródło: Effect Group

  • 12 listopada ustanowiony wolnym dniem był dobrą wiadomością dla zatrudnionych na umowę, ale stratą dla gospodarki i kłopotem dla firm, które sporo kosztował.
  • To rzeczywiste pieniądze, których przedsiębiorcy tego dnia nie zarobili. Braki muszą uzupełnić, żeby nie ryzykować zachwiania płynności.
  • W tym roku specyficzny układ kalendarza powoduje, że będzie jeszcze 5 dodatkowych dni wolnych lub częściowo wolnych, jak Wigilia czy sylwester. W całym roku będzie ich 14, średnia unijna wynosi niespełna dziesięć.

Dla większości firm 12.11 jednoznacznie zapisze się jako okoliczność generująca straty. Taki dzień ma duży wpływ na dane makroekonomiczne, liczba dni pracy wpływa np. na wyniki produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. O ile dodatkowe wolne dni wiosną czy latem mają ogromny potencjał pobudzający turystykę i gastronomię, co w części chociaż równoważy ogólne straty (firmy z tych branż nawet zyskają), o tyle takiego potencjału nie niesie ze sobą zimny, listopadowy poniedziałek. Abstrahując od samej przyjemności możliwości dłuższego świętowania 100-lecia Niepodległości, w kontekście gospodarki brakuje tu dodatkowych impulsów.

Nie ma jednoznacznych wyliczeń, o ile polskie PKB zubożeje w wyniku takiego dodatkowego dnia, ale opierając się na szacunkach z majowego długiego weekendu, jeden ekstra dzień wolny, z którego skorzysta ok. 75% wszystkich zatrudnionych (bo 12.11 pracowały np. szpitale, apteki, ochrona mienia i środowiska, prowadzono prace w ruchu ciągłym, prace zmianowe czy działała branża gastronomiczna i hotelarska) powoduje stratę dla gospodarki w wysokości ok. 5-7 mld zł.

Każdy dodatkowy wolny dzień to kłopot i mniejszy zysk dla przedsiębiorcy. Kiedy firma nie pracuje, nie wytwarza produktów, nie wykonuje usług, a więc też nie zarabia. To pogarsza jej wyniki, tym bardziej, że w planach finansowych takiego dnia nie ujmowała, bo decyzja o wolnym zapadła w ostatniej chwili. Może to być bardzo istotne np. w przypadku realizacji biznesplanów przedstawianych bankom przy wniosku kredytowym czy przy rozliczaniu się z realizacji zobowiązań. To kilka miliardów, tych pieniędzy rzeczywiście komuś zabraknie. Słyszymy to także w naszych rozmowach z przedsiębiorcami – im więcej wolnych dni, szczególnie takich nieplanowych, tym większe zapotrzebowanie firm na zewnętrzne finansowanie zabezpieczające, w naszym przypadku faktoringowe. Przedsiębiorcy, którzy potrafią przewidzieć takie zagrożenia i wcześniej zapewnią sobie finansowanie zastępcze, np. w postaci faktoringu, mają większe szanse na uratowanie bieżącej płynności – Anna Konecka – Pająk, Dyrektor Makroregionu eFaktor S.A.

Zobacz też:

Płatności kartą pomagają MŚP przyciągnąć klientów i rozwijać biznes – a ty masz już swój terminal?

Przed nami sporo wolnych dni

Nieco inaczej niż z nieplanowanym 12.11 jest z dniami niepracującymi w grudniu. Specyficzny układ kalendarza powoduje, że do 01.01 będzie jeszcze 5 dodatkowych dni wolnych lub częściowo wolnych (jak Wigilia czy sylwester), nie licząc sobót i niedziel. Święta jednak są nie pierwszy raz i chociaż zazwyczaj dni wolnych jest mniej niż w tym roku, to jednak kalendarz znany jest od dawna i w planach biznesowych, jakie przedsiębiorcy robią z dużym wyprzedzeniem, odpowiednia liczba dni wolnych jest od dawna ujęta.

– Jest jeszcze jeden czynnik: Święta Bożego Narodzenia i cała związana z nimi otoczka nakręcają gospodarkę. Przede wszystkim handel, ale także przemysł, hotelarstwo, gastronomię czy nawet transport, bo przecież trzeba dowieźć towary do sklepu czy przesyłki kupione w sklepach internetowych do klientów. Dla biznesu to czas poprawiania wyników finansowych. Niestety model, w jakim działa polska gospodarka, wiąże się z odroczonymi płatnościami, więc za towar przewieziony do sieci spożywczej przewoźnik pieniądze otrzymuje czasem nawet na wiosnę, za kilka miesięcy. Nie wszystkie firmy mogą sobie pozwolić na tak długie „kredytowanie” swoich partnerów biznesowych, więc przychodzą do nas. Umowa z faktorem pozwala pieniądze otrzymać szybko, w ciągu 24h. Za ten komfort warto podzielić się prowizją, tym bardziej, że faktoring jest coraz bardziej konkurencyjny kosztowo – Anna Konecka – Pająk, Dyrektor Makroregionu eFaktor S.A.

Coraz częściej formułowane są opinie, że dodatkowe urlopy i wydłużony odpoczynek zwiększają produktywność i zaangażowanie pracowników, jest to więc pewna forma inwestycji. Są też jednak przeciwne teorie, sugerujące, że tuż przed i tuż po długim weekendzie efektywność pracowników jest niższa. W Polsce ustawowo ustalono 13 dni wolnych od pracy w roku. Poniedziałek po Święcie Niepodległości był w tym roku czternastym. Średnia unijna wynosi niespełna dziesięć.

Zobacz też:

Zarządzanie gotówką w biznesie – zobacz rozwiązania, które usprawnią obrót pieniędźmi w firmie

Sprzedawców aut premium czeka gorący grudzień. Zmiany w przepisach o PIT i CIT oznaczają, że leasing takich pojazdów stanie się od stycznia znacznie droższy. Dealerzy samochodowi, a przede wszystkim firmy leasingowe, muszą zatem działać jeszcze aktywniej niż zwykle, by przed końcem roku przekonać klientów do swojej oferty.

Opłacalność leasingu samochodów premium już niebawem znacząco spadnie. Zmiany w przepisach podatkowych sprawiają, że od 1 stycznia przedsiębiorcy będą mogli zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów maksymalnie 150 000 zł z tytułu kosztów leasingu, dzierżawy lub wynajmu pojazdów. W przypadku samochodów elektrycznych limit wyniesie 225 000 zł.

Dla kupujących i sprzedawców to ostatnia chwila, by zrealizować transakcje na dotychczasowych, korzystniejszych zasadach. Ministerstwo Finansów potwierdziło, że do umów leasingowych zawartych jeszcze w tym roku, znajdą zastosowanie obecnie obowiązujące przepisy, które wspomnianego limitu nie przewidują.

Szybkie promocje

W obliczu wprowadzanych zmian branża sięga po różne formy wsparcia sprzedaży. Skutecznym wabikiem pozostają niezmiennie gratisy dołączane do nowego modelu samochodu – od dywaników podłogowych czy opcji dodatkowego wyposażenia, przez opony zimowe po ubezpieczenie auta. W cenę pojazdu bywa wliczana ochrona pogwarancyjna czy pakiet przeglądów. Ponadto, niektórzy producenci wyjątkowo wcześnie rozpoczęli wyprzedaż rocznika 2018. Przykładem jest Volkswagen, gdzie popularne SUV-y tej marki, jak Touareg czy Tiguan, można kupić w znacznie niższej cenie już od początku października.

Leasingodawcy i ich sprawdzone sposoby na wsparcie sprzedaży

Z kolei leasingodawcy kuszą niskim kosztem całkowitym leasingu czy wynajmu długoterminowego, nawet na poziomie 101% wartości pojazdu. Zwykle elementem takiej oferty jest ubezpieczenie typu GAP i ubezpieczenie leasingobiorcy. Co ważne, firmy leasingowe coraz cześciej w swoich działaniach krótkotermionwych wspierających sprzedaż wykorzystują Karty i Kupony Premiowe, które są sprawdzoną i efektywną formą nagradzania. W przypadku projektów długoterminowych chętnie wdrażają programy i akcje lojalnościowe. Motywują w ten sposób sprzedawców, by ci jeszcze skuteczniej przekonywali do leasingu w ostatnim miesiącu obowiązywania starych przepisów. Przykładem rozwiązania wykorzystywanego przez branżę motoryzacyjną do budowania lojalności wśród partnerów biznesowych, w tym przypadków na linii firma leasingowa i salon samochodowy, są produkty i rozwiązania oferowane przez Sodexo Benefits and Rewards Services.

– Zarówno Karty i Kupony Premiowe cieszą się dużym zainteresowaniem w branży automotive, gdyż można je szybko wdrożyć i rozdysponować wśród partnerów biznesowych. Pozwalają działać szybko i efektywnie, a jednocześnie są jedną z najbardziej pożądanych form nagród czy gratyfikacji, ponieważ dają pełną swobodę wyboru nagrody obdarowanemu. Ten rodzaj premii pozwala skutecznie podnieść motywację parterów, przy minimalnym zaangażowaniu ze strony firmy leasingowej, co może okazać się kluczowe w kontekście zmiany przepisów. Z kolei w ramach organizowanych programów lojalnościowych ich uczestnicy, w zamian za osiąganie celów sprzedażowych, mogą wybierać spośród 2 tysięcy dostępnych nagród, takich jak np. e-vouchery czy nagrody rzeczowe. Szersza perspektywa i większe możliwości wyboru finalnej nagrody mają duże znaczenie przy projektach długookresowych – Sebastian Lachowski, dyrektor sprzedaży w Sodexo Benefits and Rewards Services.

W odpowiedzi na zmiany w prawie Związek Dealerów Samochodów w Polsce przygotował poradniki poświęcone nowym zasadom leasingu. A zapytań od klientów nie brakuje – spływają nie tylko od firm, które odłożyły zakupy na koniec roku, ale także od tych, które planowały leasing droższych aut na przyszły rok.

Drugi zryw

Firmy leasingujące auta i dealerzy samochodowi niejednokrotnie pokazali, że potrafią się motywować. W związku z wrześniową zmianą przepisów o normach zużycia paliwa i emisji spalin, w sierpniu wywindowali sprzedaż na takie poziomy, że kolejny miesiąc był pierwszym, w którym nastąpił spadek sprzedaży – po 41 miesiącach ciągłych wzrostów. Teraz, uzbrojeni w promocje i programy lojalnościowe, będą walczyć o jak największą sprzedaż aut premium w końcówce roku. Czy stać ich na jeszcze jeden tak duży zryw? Odpowiedź na to pytanie poznamy już w styczniu.

Rozmowa z dr. Jakubem Jasińskim, zastępcą dyrektora Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP, współodpowiedzialnego za tworzenie merytoryczne programu Open Eyes Economy Summit.

Dr Jakub Jasiński to ekonomista, przez wiele lat związany z administracją – m.in. z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Kancelarią Prezydenta RP. Wcześniej pracował także jako dziennikarz ekonomiczny dziennika „Rzeczpospolita”. Obecnie adiunkt w Zakładzie Integracji Europejskiej IRWiR PAN oraz Dyrektor Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP. 

 Zostali Państwo współorganizatorem wydarzenia OEES. Które z idei/wartości Open Eyes Economy są Państwu najbliższe?

– Idea Open Eyes Economy pokazuje ekonomię i gospodarowanie, jako naukę o wartościach. Powinna być ona fundamentem w gospodarce rzeczywistej, a nie gospodarce, z którą – niestety – mamy do czynienia na co dzień, czyli tzw. w gospodarce wirtualnej. Nie mówię tutaj o technologiach czy wszystkim tym, co się wiąże z cyber- i e-gospodarką, ale raczej o tym wszystkim, od czego odeszliśmy na rzecz polityki ceny i zysku za wszelką cenę. Stąd my Pracodawcy RP, jako Ci którzy zajmują się kwestiami gospodarki i pracy, od zeszłego roku jesteśmy czynnie zaangażowani w Open Eyes Economy Summit. Zadbaliśmy o dwa bloki tematyczne: człowiek–praca oraz firma–idea. Uznaliśmy, że warto spojrzeć na biznes pod nieco innym kątem.

OEES naświetla wiele ważkich problemów, także problemów polskiego biznesu. Czy mają Państwo także w tym swój udział?
Naszą misją jest dbanie o interes pracodawców i firm zrzeszonych, ale i generalnie kondycji polskiej gospodarki. Z jednej strony patrzymy rządowi na ręce, a z drugiej jesteśmy przeciwwagą do związków zawodowych. Tak też jest zbudowana Rada Dialogu Społecznego (będąca kontynuacją Komisji Trójstronnej), w której jesteśmy stroną. Zdecydowaliśmy się na udział w Open Eyes Economy Summit, ponieważ jest to kongres który patrzy w przyszłość. I tak jak mówił kiedyś Charles Kettering – amerykański wynalazca: „Interesuje mnie przyszłość, bo w niej zamierzam spędzić resztę życia”, jako Pracodawcy RP staramy się szeroko spoglądać na bieżące problemy, żeby ta przyszłość była lepsza. Nie uciekamy od ważnych tematów, a jedne z najważniejszych uwzględniliśmy w tegorocznym programie OEES.

Open Eyes Economy Summit 2018

Jakie tematy poruszyli Pracodawcy RP podczas Open Eyes Economy Summit?

Dla przykładu, zastanawialiśmy się nad tym, jaka jest rola pracy i wartości pracy w kontekście rozwoju produkcyjnego. I tutaj poruszyliśmy też kwestie rolnicze – mimo, że nie jest to główna domena Pracodawców RP. Dlatego przygotowując program w tym temacie staraliśmy się, aby prelekcje odpowiedziały na pytanie: czy można produkować więcej, zużywając mniej. Skupiliśmy się również na tematach spółek komunalnych, przyszłości rolnictwa czy jakości produkcji. Z drugiej strony, w tym samym bloku tematycznym staraliśmy się poruszyć kwestie związane z emeryturami. Bo problem dotyczy nas wszystkich – mimo, że możemy produkować dużo i równie długo pracować, „na stare lata” z tej emerytury nic nam nie zostanie. Skupiliśmy się także na sesji, w której mówiliśmy o tym, jakie państwo dobrobytu możemy obiecać młodym.

Z innej strony współtworzyliśmy blok tematyczny firma–idea. Uważamy, że dziś ważną kwestią jest rynek pracownika i sytuacja, w której – przy generalnie odczuwalnym braku rąk do pracy – na rynek wchodzą nowe pokolenia. Dlatego padło pytanie, z którym mierzą się menedżerowie, także Ci zrzeszeni w naszej organizacji: jak zarządzać tymi zmiennymi oczekiwaniami pracowników. Wszystko to dlatego, że to, co było ważne dla ludzi 20 lat temu, nie jest już ważne dla tych, którzy na rynek wchodzą dziś.

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Wtorek, 20 listopada 2018

 

Z jakimi bolączkami obecnie zmierzają się polscy przedsiębiorcy?

Firmy nie przychodzą do nas raczej z problemami finansowymi. Jeśli spojrzymy na polskie przedsiębiorstwa, widzimy, że posiadają one kapitał. Problem leży raczej w braku inwestycji. Temu miała pomóc Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju, jednak rezultatów jak na razie nie widać. Mamy więc nadzieję, że to się zmieni, ponieważ samą konsumpcją nie da się stale napędzać gospodarki. Dlatego warto więc stawiać na inwestycje przedsiębiorstw prywatnych, nie tylko na inwestycje publiczne, które po chwilowej stagnacji dotknięte zostały zmianą perspektywy i zwiększoną liczbą dotacji unijnych.

Drugą bolączką jest niezaprzeczalnie rynek pracy, a dokładniej brak rąk do niej. Branża budowlana, ale nie tylko, bardzo cierpi z tego powodu. Staramy się zasypać tę dziurę pracownikami z Ukrainy; widzimy też na polskich ulicach coraz więcej Azjatów czy osób z Bangladeszu i Indii. Szacuje się dziś, że liczba pracowników zagranicznych ma 6 zer. W tym temacie też jesteśmy ciekawi, czy jeśli Niemcy otworzą granice dla przybyszów z Ukrainy, ile z pracowników wyjedzie z Polski i będzie pracować tam na korzystniejszych warunkach. Co wtedy z rynkiem pracy w Polsce? Kim „załatamy” tę wyrwę, która może niebawem powstać?

Zobacz też:

OEES: etyka w biznesie, czyli jakimi wartościami wygramy z konkurencją?

Widzą Państwo jakieś optymalne rozwiązanie?

Mimo, bardzo długiego czasu prosperity nie tylko w Polsce, ale i na świecie, jako Pracodawcy RP uważamy, że jest jeszcze sporo do zrobienia. Przeszliśmy w Polsce bardzo trudny okres transformacji, jednak nadal polskim przedsiębiorcom rzuca się kłody pod nogi. Przygotowujemy w naszej organizacji raporty deregulacyjne, które przedstawiają bolączki polskiego prawa, głównie prawa gospodarczego. Wspomniane raporty pokazują ile ton przepisów dotyczących przedsiębiorców jest produkowanych. Statystyki te są straszne i pokazują, jak źle prawo jest uchwalane przez parlament, szczególnie obecnej kadencji. Przedsiębiorcy chcąc być ze wszystkimi zmianami na bieżąco większość swojego czasu poświęcają na czytanie legislacji, zamiast na prowadzenie i rozwijanie biznesu. Oczywiście nadal ważną bolączką jest zawiły system podatkowy. A jak to ulepszyć? Na pewno ciągłość instytucjonalna popłaca. Uważam, że instytucje należy poprawiać, a nie przewracać do góry nogami. Drugą rzeczą jest dobre stanowienie prawa. W tej kadencji Sejmu mamy wybitne przyspieszenie legislacyjne i szczególnie odczuwają to właśnie przedsiębiorcy. Wiele projektów wchodzi do Sejmu, a przedsiębiorcy nie mogą się nawet wypowiedzieć w danej kwestii. Po miesiącu lub dwóch od wejścia, przepis jest nowelizowany, a my mamy kolejne akty prawne, i tak w kółko.

Podczas wydarzenia mówiono także o wprowadzanych niedawno w życie Pracowniczych Planach Kapitałowych. Jak oceniają Państwo ten program?

Dajemy szansę programowi. Mamy nadzieje, że będzie to program, który z jednej strony zwiększy nasze emerytury, z drugiej strony zwiększy inwestycje. Liczymy także, że PPK nie staną się kolejną skarbonką dla tego lub przyszłych rządów do pobierania pieniędzy z niej, tylko po to, aby zasypywać braki budżetowe. Mamy nadzieje, że Pracownie Plany Kapitałowe będą służyły obywatelom.

Czy OEES to idealna platforma do promocji biznesu?

Proszę zwrócić uwagę na sesję, która trafiła idealnie w punkt i zgromadziła mnóstwo gości. Mówię tutaj o sesji stworzonej przez prof. Hausnera, która dotyczyła uczciwości sektora bankowego. Sesja miała na celu nakłonienie finansistów, aby zasiedli przy okrągłym stole i rozmawiali o nieuczciwych praktykach w sektorze finansowym. Mowa choćby o sprzedawaniu klientom instrumentów, o których bankowcy wiedzą, że są dla klienta dużym ryzykiem. Cała prawda o ich naturze nie jest klientom przedstawiana, a z góry wiadomo, że klient finalnie straci. Profesorowi udało się namówić przedstawicieli kilku banków i instytucji do tego, aby rozmawiali o tym problemie. Muszę przyznać, że taka sesja była jedną z pierwszych w Polsce, która pozwoliła głośno powiedzieć o problemie i działaniach względem klientów. Z drugiej jednak strony promujemy firmy, które tworzą produkty wysokiej jakości, w zgodzie z tradycją i dbające o godziwe zarobki dla ludzi. Takie firmy, m.in. z oznaczeniami fairtrade sprzyjają rozwojowi inkluzyjnemu, a nie ekskluzywnemu.

"Nieodpowiedzialna sprzedaż. Jak przywrócić zaufanie do sektora finansowego?" w rozmowie przy okrągłym stole wzięli…

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Wtorek, 20 listopada 2018

Na koniec, jak ocenia Pan tegoroczne wydarzenie w Krakowie?

OEES od zawsze był organizowany bardzo profesjonalnie, jednak wydaje mi się, że tegoroczny kongres był jeszcze bardziej dopracowany niż rok temu. Zważywszy na to, że organizuje to fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej (a więc NGO, a nie firma specjalizująca się w eventach) i pracuje tam sztab młodych ludzi, którzy nie są profesjonalistami (160 wolontariuszy), uważam, że to mistrzostwo świata. W zeszłym roku przekroczyliśmy 2000 osób, w tym roku zarejestrowało się ponad 2500 osób!

Dziękuję za rozmowę

Również serdecznie dziękuję.

Rozmawiała: Magda Strzykalska

Opublikowany przez BiznesTuba.pl Wtorek, 20 listopada 2018

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...