piątek, Październik 19, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Październik 2

Dzienne archiwaPaź 2, 2018

Branża gastronomiczna jest w fazie dynamicznego rozwoju. Powstaje coraz więcej restauracji, debiutują nowe koncepty, ale przede wszystkim rozwija się rynek zamówień jedzenia on-line. W gastronomii rozpoczęła się nowa era, w której znaczącą rolę zaczynają odgrywać platformy cyfrowe i nowoczesne technologie.

Coraz lepsza sytuacja ekonomiczna Polaków wpływa na wiele aspektów ich życia, m.in. na nawyki żywieniowe. Według danych PMR Research, wartość rynku gastronomicznego przekroczy w 2018 roku 30 mld zł netto i będzie o 5,8 proc. wyższa niż w ubiegłym roku. Nie tylko przybywa nowych kawiarni czy restauracji, ale obserwujemy również systematyczny rozwój usług związanych z zamawianiem jedzenia on-line. Jak wynika z danych Nielsena, choć e-commerce w branży kulinarnej stanowi obecnie zaledwie 5-6 proc. wszystkich transakcji w gastronomii, to wzrasta o około 60-70 proc. rok do roku – najszybciej w całym sektorze handlu elektronicznego.

Rosnąca popularność zamówień jedzenia on-line w Polsce, przekłada się na wzrost inwestycji dużych graczy w tym segmencie. Rozwój Spółki AmRest, jednego z wiodących publicznie notowanych operatorów gastronomicznych w Europie, związany jest nie tylko z  akwizycjami oraz wzmacnianiem portfela marek. Firma wdraża też rozwiązania cyfrowe do swojego biznesu, inwestując w platformy internetowe i aplikacje mobilne.

Jedną z kluczowych inwestycji dla AmRest w obszarze digital było nabycie pakietu większościowego w serwisie do zamawiania jedzenia pizzaportal.pl. W tym roku, Spółka wzmocniła swoją obecność w segmencie agregatorów gastronomicznych, inwestując w hiszpańską platformę Glovo. Co więcej, AmRest konsekwentnie wdraża do swoich restauracji rozwiązania cyfrowe i mobilne, które ułatwiają kontakt klienta z marką. Przykładem może być aplikacja w ramach sieci KFC, pozwalająca  na zamawianie jedzenia i zapłatę on-line za dostawę do wybranego przez siebie miejsca. Ponadto, użytkownicy mają również dostęp do funkcji „Zamów i odbierz w restauracji” – dzięki czemu mogą odebrać posiłek w lokalu bez czekania w kolejce. AmRest uruchomił także aplikacje na smartfony dla Pizza Hut i Starbucks.

– Realizacja strategii digital oraz inwestycje w innowacyjne platformy stanowią obecnie jeden z głównych filarów rozwoju AmRest. Stale obserwujemy trendy konsumenckie i słuchamy głosu klientów. Podjęte działania są odpowiedzią na ich potrzeby. Naszym celem jest dalszy rozwój w zakresie platform cyfrowych oraz nowych technologii. Otwieramy nowy rozdział w gastronomii – mówi Adam Sawicki, Chief Digital Officer AmRest.

Partnerem technologicznym AmRest w zakresie technologii DOOH jest Toshiba.

Tylko do 20 października można składać wnioski o kredyt studencki. Warto, bo ten dług jest niemal nieoprocentowany, a do tego może być choć częściowo umorzony. Zaradny żak może ponadto pomnożyć pożyczony kapitał – wystarczyć do tego mogą bezpieczne bankowe lokaty – radzi Open Finance.

Większość studentów może ubiegać się o preferencyjny kredyt studencki. Jest to dług na początku w ogóle nieoprocentowany, który trzeba zacząć spłacać dopiero po 2 latach od zakończenia nauki na uczelni (dotyczy to nie tylko studiów I i II stopnia, ale też doktoratu). Dopiero po tym okresie kredyt zaczyna być oprocentowany, a stawka jest symboliczna – wynosi połowę stawki redyskonta weksli – czyli obecnie koszt kredytu to zaledwie 0,875% w skali roku. To mniej niż wynosi oprocentowanie przeciętnej lokaty.

Najlepsi dostaną prezent z budżetu

Na tym nie koniec preferencyjnych zasad. Najlepsi studenci mogą liczyć na umorzenie części kredytu. Jeśli ktoś był w grupie 1% najlepszych absolwentów w danym roku, może pożegnać się z połową zadłużenia. Będąc w 5% najlepszych absolwentów można ubiegać się o umorzenie 35% zadłużenia, a będąc w gronie 10% najlepszych – 20% zadłużenia. Resztę długu trzeba będzie oczywiście spłacić, ale tu także warunki są dogodne. Po pierwsze – jak wspomniano wyżej – dwa lata od ukończenia studiów żak ma na to, aby ustabilizować swoją sytuację finansową. Potem przychodzi czas na spłaty. Rat powinno być dwa razy więcej niż wypłat. W efekcie jeśli ktoś w czasie studiów dostawał co miesiąc 600 złotych, to oddawać będzie musiał po 300 złotych miesięcznie plus kilkanaście – kilkadziesiąt złotych odsetek.

Wystarczy być studentem

Kto może ubiegać się o takie preferencyjne kredytowanie? Po pierwsze trzeba być studentem. W grę wchodzi nauka zarówno na uczelniach publicznych jak i niepublicznych. W kolejce po pieniądze mogą ustawić się osoby studiujące w trybie dziennym, wieczorowym jak i zaocznym. Ważne jest, aby naukę zacząć przed ukończeniem 25 roku życia. Banki wypłacają kredyt w transzach – przez 10 miesięcy w roku w kwocie 400, 600, 800 lub 1000 złotych miesięcznie. Jeśli więc ktoś studiuje przez 5 lat, to może otrzymać 50 tysięcy złotych kredytu studenckiego.

… i mieć poręczenie

Aby ubiegać się o taki preferencyjny dług nie można mieć za wysokiego dochodu. Obecnie limit to 2500 złotych na rękę miesięcznie w przeliczeniu na członka gospodarstwa domowego. W przypadku czteroosobowej rodziny mowa jest więc o kwocie 10 tysięcy złotych netto miesięcznie.

Ponadto potrzebne jest poręczenie. Mogą go udzielić rodzice, rodzeństwo czy dziadkowie, ale też państwowe instytucje. Na przykład BGK może udzielić takiej gwarancji w wysokości 100% wnioskowanego długu osobom, które mają dochód w rodzinie nie wyższy niż 1500 złotych netto miesięcznie – oczywiście na osobę. 90% poręczenia BGK udziela rodzinom z dochodem na osobę nieprzekraczającym 2000 złotych miesięcznie. Niestety korzystając z tego poręczenia trzeba liczyć się z kosztem potrącanym z każdej transzy na poziomie 1,5% wypłacanych środków.

Koszty pojawić mogą się też po stronie banku wypłacającego transze. Po pierwsze może się okazać, że bank zażąda kilkuset złotych za rozpatrzenie wniosku kredytowego. Zdarza się też, że pobierana jest też opłata za udostępnienie kolejnych transz np. 2%. Te opłaty obniżają kwoty, które trafią na konto studenta. Warto więc sprawdzić oferty banków oferujących tego typu finansowanie, aby uniknąć niepotrzebnych opłat.

Wstrzemięźliwy zaoszczędzi tysiące

Niemniej kredyt ten warto zaciągnąć nawet jeśli go nie potrzebujemy. Powód? Załóżmy, że student pracuje lub dostaje od rodziny pieniądze wystarczające, aby utrzymać się bez wykorzystania pieniędzy z kredytu. W takim wypadku okładając każdą złotówkę z wypłacanych transz na dobrze oprocentowanym koncie, można zgromadzić spory kapitał. Załóżmy, że student wnioskuje o wypłatę 1000 złotych miesięcznie przez 5 lat studiów. Do tego nie korzysta z płatnego poręczenia BGK, tylko prosi o nie rodziców. Do tego zakładamy, że bank nie pobiera opłaty za rozpatrzenie wniosku kredytowego i nie pobiera opłat za uruchomienie kolejnych transz.

Przyjmijmy, że student wszystkie pieniądze przelewa od razu na konto oszczędnościowe lub lokatę wyłuskując najlepsze oferty rynkowe. To dziś pozwala zarobić 3-4% w skali roku – wynika z danych Open Finance. Załóżmy więc, że przez cały okres inwestycji studentowi uda się zarabiać po 3% w skali roku (minus „podatek Belki”). Dopiero po siedmiu latach dług zaczyna być oprocentowany (0,875% w skali roku) i spłata trwać będzie 100 miesięcy. Efekt? po tych ponad 15 latach na koncie byłego studenta zgromadzony będzie kapitał w kwocie ponad 11 tysięcy złotych. Kwota ta jest możliwa do wygospodarowania przy założeniu utrzymania aktualnych warunków rynkowych.

W praktyce wynik może więc okazać się wyższy – szczególnie jeśli w końcu Rada Polityki Pieniężnej podwyższy stopy procentowe. Wtedy różnica pomiędzy oprocentowaniem lokat i kredytu studenckiego powinna wzrosnąć. I tak gdyby możliwe byłoby ulokowanie pieniędzy na lokatach z oprocentowanie wyższym o 4 pkt. proc. względem preferencyjnego oprocentowania kredytu, to finansowo zaradny student mógłby na kredycie studenckim zarobić prawie 22 tysiące. Gorzej jeśli lokowałby pieniądze w produkty oprocentowane na tylko 1 pkt. proc. ponad oprocentowanie kredytu. Wtedy jego nadwyżka nad kosztami wyniosłaby tylko niecałe 6 tysięcy – wynika z szacunków Open Finance. Wszystkie te obliczenia zakładają jednak bardzo dużą wstrzemięźliwość i dyscyplinę – student nie wydaje z kredytu ani złotówki, a wszystkie pieniądze inwestuje będąc na bieżąco z promocyjnymi ofertami bankowych depozytów.

Autor: Bartosz Turek, analityk Open Finance

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje nie tylko wśród polskich przedsiębiorców, ale także wśród urzędników. Rząd przyjął wczoraj projekt zmian w podatkach, zakładający wprowadzenie podatku „exit tax”, dla osób prawnych i fizycznych, przenoszących swoje aktywa za granicę. Projekt był krytykowany przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, które uważa, że objęcie osób fizycznych podatkiem “exit tax” jest sprzeczne z unijnym prawem.

Exit tax – nowy podatek od 1 stycznia 2019

Podatek “exit tax” – dyrektywa Unii Europejskiej o unikaniu opodatkowania Dyrektywa Rady Unii Europejskiej z 12 lipca 2016 r. wprowadziła przepisy mające na celu przeciwdziałanie praktykom unikania opodatkowania. Celem dyrektywy jest zwiększenie skuteczności i szczelności krajowych systemów opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych. Państwa członkowskie są zobowiązane do wdrożenia przepisów dyrektywy do końca 2018 r.

Zgodnie z założeniami dyrektywy podatek będzie pobierany, gdy podatnik:

  • przeniesie swoje aktywa z siedziby w jednym kraju do stałego zakładu zlokalizowanego w innym państwie (zlokalizowanego na terytorium UE lub poza jej granicami);
  • przeniesie swoje aktywa ze stałego zakładu zlokalizowanego w jednym kraju do siedziby zlokalizowanej w innym państwie (zlokalizowanej na terytorium UE lub poza jej granicami);
  • przeniesie rezydencję podatkową do innego państwa (unijnego bądź pozaunijnego), poza sytuacją, gdy aktywa pozostaną związane ze stałym zakładem w danym kraju;
  • przeniesie przedsiębiorstwo do innego kraju.

Nowością jest jednak podniesienie z 2 mln zł do 4 mln zł limitu dla osób fizycznych. Innymi słowy, będą oni objęci podatkiem od niezrealizowanych zysków, tylko jeżeli wartość przenoszonych aktywów przekroczy 4 mln zł. Jeżeli podatnik w ciągu 5 lat od przeniesienia aktywów za granicę przeniesie je z powrotem do kraju – będzie mógł ubiegać się o zwrot pobranego wcześniej podatku.

Organizacje biznesowe krytykują propozycje rządu

Rada Podatkowa Konfederacji Lewiatan przypomina, że podatek obciążający osoby fizyczne zmieniające rezydencję podatkową, wprowadziły m.in. Francja, Portugalia czy Hiszpania. wszystkie te kraje przegrały jednak swoje sprawy przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w oparciu o naruszenie swobody przedsiębiorczości i przepływu osób. W efekcie musiały zmodyfikować wprowadzone regulacje różnicujące zasady opodatkowania i wprowadzając np. zawieszenie opodatkowania w przypadku przeprowadzki wewnątrzwspólnotowej.

Podobnego zdania jest Business Centre Club, który zwraca uwagę na ograniczenie fundamentalnego prawa człowieka do opuszczenia jakiegokolwiek kraju, w tym własnego. Zwiększone obciążenia podatkowe związane z ewentualną przeprowadzką za granicę i zmianą rezydencji podatkowej ograniczają także zasadę swobodnego przepływu osób. O zmianie miejsca zamieszkania nie zawsze muszą decydować kwestie związane z optymalizacją podatkową.

Koniec optymalizacji podatkowej?

Optymalizacja podatkowa to zespół działań mających na celu zminimalizowanie przewidzianych prawem zobowiązań podatkowych. Czy wprowadzenie exit tax skutecznie doprowadzi do ograniczenia optymalizacji podatkowej? Zdecydowanie nie. Rządowy projekt nie dotknie każdego i skupia się na firmach, które w poszukiwaniu niższych kosztów pracy czy tańszych surowców przenoszą działalność do innego kraju. Optymalizacja podatkowa w dalszym ciągu jest i będzie możliwa. Przedsiębiorcy działając w granicach prawa mogą przenosić swoje biznesy do państw, które stwarzają korzystniejsze warunki do prowadzenia biznesu. Większość przedsiębiorców z branży IT, freelancerów, grafików przenosi firmy za granicę, np. do Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie posiadając rezydencję podatkową nie muszą obawiać się o tzw. “exit tax”, dodatkowo zyskują większą łatwość w prowadzeniu biznesu, dzięki przejrzystym przepisom i niskiej biurokracji.

Opracowanie: Agnieszka Moryc, Admiral Tax

Do poniedziałku 15 października – akcjonariusze Amiki mogą odpowiedzieć na ofertę zakupu akcji własnych, jaką na bazie uchwały Walnego Zgromadzenia wystosowała Spółka. Największy polski producent dużego AGD przeznaczył 30 mln PLN na skup 250
tys. akcji.
– Nabyte akcje będą przeznaczone do zaoferowania do nabycia wybranym kluczowym pracownikom i współpracownikom spółki w ramach programu motywacyjnego, dzięki czemu zamierzamy wzmocnić determinację zespołu Amiki do realizacji ambitnych celów rozwojowych. Jednocześnie, oferując cenę o ponad 9% wyższą niż cena z zamknięcia notowań na ostatniej sesji, wykorzystujemy już pełną pulę gotówki przeznaczoną na skup akcji i wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom akcjonariuszy w zakresie płynności akcji notowanych na GPW – komentuje Wojciech Kocikowski, Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych w Amica S.A.

Akcjonariusze, którzy zamierzają sprzedaż akcje po ustalonej cenie 120 zł za walor, powinni sfinalizować formalności w jednym z biur Domu Maklerskiego mBanku w sposób bezpośredni lub korespondencyjny. Szczegółowe instrukcje i dokumenty znajdują się w ogłoszeniu o ofercie zakupu akcji własnych (raport bieżący nr 34/2018).

Eksperci

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

AKTUALNOŚCI

Jesienne spowolnienie dynamiki PKB

Wyraźnie niższe niż się spodziewano okazały się wrześniowe dane o produkcji przemysłowej i budowlano...

Polskie startupy coraz śmielej zdobywają zagranicę

45 proc. właścicieli startupów chce rozwijać swoją działalność nie tylko na rodzimym rynku, ale takż...

Minister Finansów chce dłużej potrzymać pieniądze inwestorów

Zakup obligacji o 50 groszy taniej – to nowy pomysł Ministra Finansów, aby Polacy na dłużej zainwest...

POLAND THE CAN-DO NATION

4 października br. w Nowym Jorku, z inicjatywy PZU, odbędzie się jedno z największych spotkań lideró...

Od 2019 roku nowe przepisy podatkowe dotyczące kryptowalut

W 2019 r. w życie wejść ma pakiet nowych przepisów podatkowych dotyczących walut wirtualnych. Projek...