wtorek, Listopad 13, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Wrzesień 5

Dzienne archiwaWrz 5, 2018

Zatory płatnicze są coraz większym problemem polskiej gospodarki. Z Europejskiego Raportu Płatności z 2018 r. przygotowanego przez Intrum[1] wynika, że aż 9 na 10 przedsiębiorców w naszym kraju płaci rachunki po terminie. Do tego niechlubnego grona należą przede  wszystkim podmioty z sektora MSP, ale również i największe korporacje. Wartość nieodzyskanych do tej pory należności stanowi prawie 2 proc. rocznego dochodu rodzimych firm. To zjawisko nie tylko skutecznie hamuje rozwój  przedsiębiorstw, ale w dalszej perspektywie może nawet zmusić wiele z nich do wycofania się z rynku, jeżeli z powodu nieuczciwych kontrahentów utracą płynność finansową. Przed współpracą z niewypłacalnym partnerem biznesowym można jednak próbować skutecznie się uchronić. Podpowiadamy, jak go wybrać, by potem nie żałować.

  1. Po KRS go poznacie, czyli sprawdź wiarygodność kontrahenta bez wychodzenia z domu

Jak wynika z najnowszego raportu Intrum, ponad połowa ankietowanych firm jest zmuszona do akceptowania wbrew swojej woli dłuższych terminów płatności. Brak regularnych wpływów może powodować lawinę komplikacji, takich jak np. utrata płynności finansowej, która w praktyce oznacza brak stałych środków na finansowanie bieżącej działalności przedsiębiorstwa, ale również planów jego dalszego rozwoju. Przedsiębiorca, którego dotyka ten problem, nierzadko jest zmuszony dokonać redukcji etatów. 15 proc. właścicieli firm biorących udział w badaniu Intrum przyznało, że w związku z niewypłacalnością kontrahentów, musiało ograniczyć zatrudnienie w swojej firmie. Jednocześnie aż 1/3 ankietowanych uważa, że szybsze płatności ze strony partnerów biznesowych pozwoliłyby im na zatrudnienie większej liczby pracowników. Wspomnianych konsekwencji można uniknąć, sprawdzając wiarygodność firmy, z którą chcemy rozpocząć współpracę.

Istnieje wiele sposobów na to, by zweryfikować wiarygodność oraz wypłacalność potencjalnego partnera biznesowego. Większość z tych rozwiązań nie wymaga ponoszenia dodatkowych opłat, ani osobistego odwiedzania wielu urzędów. Na początek upewnijmy się, czy firma, z którą chcemy rozpocząć współpracę, funkcjonuje na rynku bez przeszkód, a nie jest np. w trakcie likwidacji lub podjęła kroki, aby ogłosić upadłość. Możemy to sprawdzić w ogólnodostępnym rejestrze CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) w przypadku przedsiębiorców będących osobami fizycznymi lub w KRS (Krajowy Rejestr Sądowy), jeżeli chodzi o spółki. Warto także zajrzeć na stronę internetową potencjalnego kontrahenta i upewnić się, czy opublikowane na niej dane, takie jak: NIP, nazwa i adres, są zgodne z tymi, które widnieją w publicznych rejestrach – radzi Agnieszka Kunkel, ekspert Intrum,

Warto zwracać szczególną uwagę na potencjalnych partnerów biznesowych, zarządzających spółkami. Informacje z Krajowego Rejestru Sądowego powiedzą nam o nich znacznie więcej. Bez wychodzenia z domu, pobierając ze strony KRS elektroniczną kopię wpisu do Rejestru Przedsiębiorców, możemy uzyskać podstawowe informacje, które pozwolą ocenić rzetelność danej spółki. W Dziale IV tego dokumentu znajdziemy m.in. dane o ewentualnych zaległościach, np. wobec ZUS-u i prowadzonych egzekucjach komorniczych. W związku z tym, pełni on funkcję ostrzegawczą, podobnie jak Dział VI, który zdradzi nam, czy spółka nie znajduje się na etapie upadłości lub postępowania likwidacyjnego.

  1. Przeanalizuj opinie, które znajdziesz w sieci

Warto również poświęcić czas na przejrzenie profili firmy, z którą chcemy współpracować w mediach społecznościowych, a także forów i wszelkich stron internetowych, które gromadzą informacje o przedsiębiorcach.  – Czasem wystarczy wpisać w wyszukiwarkę nazwę przedsiębiorstwa, aby trafić na cenne wzmianki o firmie zamieszczane w sieci. Jeżeli natrafimy na opinie, które podważają jej uczciwość i wskazują na unikanie płatności, bądźmy ostrożni. Jeżeli taki przedsiębiorca nie płacił na czas swoim podwykonawcom czy pracownikom, możemy spodziewać się, że podobna sytuacja powtórzy się w przyszłości. Z pewnością nie będziemy żałować czasu poświęconego na internetowy research, ale pamiętajmy, że możemy również natrafić na komentarze konkurencji czy opinie byłych pracowników, które mogą nie być obiektywne i przez to niesprawiedliwie stawiać daną firmę w złym świetle.

  1. Sprawdź rejestry dłużników – to cenne źródło informacji

Gdy w grę wchodzi wieloletnia współpraca, powinniśmy jeszcze dokładniej prześwietlić potencjalnego partnera biznesowego. Przede wszystkim zbadajmy dokładnie sytuację finansową firmy. W tym przypadku, niektóre rozwiązania będą wiązać się z poniesieniem nieznacznych kosztów. – Przede wszystkim, skorzystajmy z informacji zawartych w krajowym Rejestru Dłużników Niewypłacalnych, za co zapłacimy do 21 zł[2]. Jeżeli przedsiębiorca, z którym chcieliśmy podpisać umowę o współpracy tam figuruje, to dla nas jasny sygnał, że nie będzie on odpowiednim partnerem biznesowym. Warto także sprawdzić, czy dany podmiot nie został zgłoszony do Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej (KRD BIG), który gromadzi dane o zadłużeniu oraz terminowym wywiązywaniu się ze zobowiązań zarówno przez firmy, jak i konsumentów, co będzie nas kosztować blisko 30 zł[3]. Możemy także wykupić miesięczny abonament w KRD już od 160 zł, wtedy wybrani kontrahenci będą monitorowani stale.

Sytuację finansową przedsiębiorstwa sprawdzimy również, zapoznając się z pełnym i poświadczonym odpisem do KRS – jest to koszt w wysokości 60 zł. Dobrym pomysłem będzie także poproszenie potencjalnego partnera biznesowego o przedstawienia zaświadczenia o niezaleganiu z opłatami wobec ZUS-u lub Urzędu Skarbowego. W tym celu kontrahent musi złożyć stosowny wniosek w wybranej instytucji, który zostaje rozpatrzony w terminie nie dłuższym niż 7 dni. Samodzielnie możemy natomiast sprawdzić w Urzędzie Skarbowym, czy firma jest czynnym płatnikiem VAT i czy nie unika płacenia podatków. Za takie zaświadczenie zapłacimy 21 zł, a otrzymamy je po złożeniu odpowiedniego wniosku w ciągu tygodnia .

Warto pamiętać, że zagrożeniem dla płynności finansowej jest nie tylko zadłużony kontrahent, ale również taki, który notorycznie spóźnia się z płatnościami. Przedsiębiorcy, którzy stale zalegają z opłatami, mogą trafić do rejestru KRD BIG, jednak nie każdy „poszkodowany” dokonuje takiego zgłoszenia. Dlatego, jeżeli mimo zastosowania powyższych rad, nadal będziemy mieć wątpliwości co do uczciwości potencjalnego partnera biznesowego, możemy skorzystać z usług profesjonalnej firmy, która zbada sytuację finansową kontrahenta. Na podstawie zgromadzonych informacji, a także rozmów z byłymi pracownikami eksperci pomogą nam ocenić uczciwość danego przedsiębiorstwa.

[1] Intrum, European Payment Report 2018.

[2] Opłaty sądowe związane z wpisywaniem dłużników do Rejestru Dłużników Niewypłacalnych (zgodnie z ustawą).

[3] Pobranie Raportu o Przedsiębiorcy z Rejestru BIG.

Wrześniowe głosowanie Parlamentu Europejskiego nad dyrektywą o prawie autorskim w jednolitym rynku cyfrowym może radykalnie zmienić internet, jaki znamy. Projekt unijnego prawa, porównywany do porozumienia ACTA, już doprowadził do serii ulicznych demonstracji. Na początku wakacji na ulicach kilkunastu polskich miast protestowano przeciwko obowiązkowi filtrowania internetu, planowane są też protesty 26 sierpnia. Czy kontrowersyjne propozycje zapisów, tworzące zagrożenie między innymi cenzury komunikacji online, zostaną zniesione?

Czy jest szansa na zapisy lepiej chroniące prawa użytkowników i gwarantujące swobodę korzystania z treści online? Lepszy obraz sytuacji otrzymamy 5 września – to wtedy dowiemy się, jakie poprawki zaproponowali posłowie. A 12 września odbędzie się głosowanie, w którym rozstrzygną się dalsze losy dyrektywy i poszczególnych rozwiązań. Do tego czasu poszczególne zapisy dyrektywy nadal będą budziły wiele kontrowersji.

Aleksander Tarkowski, prezes fundacji Centrum Cyfrowe, opisuje największe z nich:

Filtry treści (artykuł 13)

Dotyczy: użytkowników wszelkiego rodzaju serwisów społecznościowych i do dzielenia się treścią, czyli niemal wszystkich osób korzystających z internetu.

Zagrożenie: wprowadzenie szeroko pojętej kontroli wynikającej z filtrowania i moderowania treści publikowanych przez użytkowników. W założeniu chodzi o to, by ktoś, kto nie ma praw do utworu (muzycznego, plastycznego, literackiego), nie mógł opublikować go na danej platformie. Może to jednak ograniczyć prawo do swobodnej wypowiedzi użytkowników.

Filtrowaniu podlegać ma wszystko, co użytkownik opublikuje. Filtry te nie są jednak doskonałe. Będą też działały bez należytego nadzoru prawnego i mechanizmów odwoławczych.

W praktyce może to oznaczać, że nie uda się opublikować np. treści satyrycznych. Raz wprowadzone mechanizmy filtrujące łatwo będzie można też wykorzystać do filtrowania „niewygodnych” treści, a nie tylko tych, które naruszają czyjeś prawa.

Wprowadzenie filtrów zagrozi więc nie tylko użytkownikom, ale i dotychczasowemu modelowi rozwoju różnych serwisów internetowych – także tych działających w modelu „Web 2.0” / „User Generated Content”.

Wymóg wdrożenia filtrów może być dla nich dużym wyzwaniem i obciążeniem finansowym. Wpłynie to więc na ograniczenie różnorodności i konkurencyjności wśród platform internetowych i doprowadzi do dalszej monopolizacji tej przestrzeni komunikacji przez dużych graczy.

Prawo pokrewne dla wydawców (artykuł 11)

Dotyczy: podmiotów, start-upów i MŚP tworzących nowe usługi dostępu do informacji.

Zagrożenie: ograniczenie rozwoju nowych, innowacyjnych usług zapewniających dostęp do

informacji, które działają na zasadzie Google News i mogą być konkurencyjne.

To nowy rodzaj prawa autorskiego dotyczący wykorzystania fragmentów artykułów prasowych. Zgodnie z nowymi przepisami wydawcy prasowi mają zarabiać na udostępnianiu, np. przez agregatory treści, nawet krótkich fragmentów artykułów czy tylko samych tytułów.

Podobne prawo obowiązywało lokalnie w Niemczech. Po wprowadzeniu wymogu odprowadzania opłat licencyjnych za linkowane treści Google zmniejszyło ich widoczność. Odbiło się to na zasięgu artykułów. Podobnie było w Hiszpanii. Wydawcy twierdzą, że nowe przepisy zagwarantują powstawanie jakościowych treści. Pytanie, czy nie odbije im się to czkawką, bo jeśli nikt tych treści nie znajdzie, nikt ze strachu nie będzie ich linkował, to jak bardzo ograniczy to ich zasięg?

Wyjątek dla eksploracji danych i tekstu (artykuł 3)

Dotyczy: polskich i europejskich firm IT, MŚP zajmujących się Big Data oraz uczeniem maszynowym itd.

Zagrożenie dla innowacyjności i rozwoju firm. Nowe przepisy ograniczają konkurencyjność europejskich firm IT pracujących ze sztuczną inteligencją, gdyż wprowadzają prawo dostępu do swobodnej eksploracji maszynowej tekstów i danych (Text and Data Mining) tylko dla instytucji naukowych (badawczych i akademickich). Zablokują rozwój pozostałych graczy biznesowych pracujących z SI oraz analizą danych.

Przepisy ograniczą rynek, który dzisiaj ma wartość około 2 miliardów euro, a którego wpływ na gospodarkę jest szacowany na 13-26 miliardów euro. Rynek oparty na eksploracji danych i tekstu, gdyby mógł się swobodnie rozwijać, będzie miał wartość 10 miliardów euro i wpływ na poziomie 100 miliardów euro w roku 2020 (dane z projektu FutureTDM).

Wyjątek dla celów edukacyjnych (artykuł 4)

Dotyczy: systemu edukacji, nauczycieli, uczniów i innych osób uczących się.

Zagrożenie dla swobody edukacji i rozwoju nauki. Przepisy mogą spowodować wprowadzenie w Polsce i innych krajach członkowskich rozwiązań licencyjnych, które będą bardziej kosztowne i które mogą nakładać na systemy edukacji dodatkowe ograniczenia, czy też utrudnienia związane z wykorzystywaniem treści.

Obecnie nauczający mogą korzystać legalnie i za darmo (w ramach zasad dozwolonego użytku) z różnorodnych zasobów w celach edukacyjnych (np. pokazywać na lekcjach filmy, korzystać ze zdjęć). Dyrektywa może skutkować obowiązkiem uzyskania licencji oraz uiszczenia opłat. Szacuje się, że licencje na korzystanie w szkołach jedynie z filmów kosztowałyby polski system edukacji nawet 40 milionów złotych.

Dodatkowo proponowany wyjątek nie jest dość szeroki – nie dotyczy organizacji pozarządowych czy instytucji innych niż szkoły i uczelnie (np. bibliotek i muzeów). To sprzeczne z europejską wizją uczenia się przez całe życie z pomocą najróżniejszych instytucji i firm.

Czego zabrakło w dyrektywie?

Ryzyka związane z dyrektywą wynikają też z zaniechań i braku niezbędnych reform, które pozwoliłyby realizować wizję internetu opartego na europejskich wartościach. Polityka prawnoautorska prowadzona przez Komisję jest niespójna z innymi założeniami strategicznymi, dotyczącymi m.in. europejskiej innowacyjności, otwartości nauki czy modelu uczenia się przez całe życie. Najważniejsze braki dotyczą:

  • wprowadzenia zasady elastycznych wyjątków pozwalających dostosowywać prawo autorskie do zmieniającej się technologii
  • formalnego uznania i ochrony domeny publicznej – utworów pozbawionych ochrony prawa autorskiego, przede wszystkim zasobów dziedzictwa kulturowego
  • wyjątku pozwalającego na publikowanie niekomercyjnych treści, które wykorzystują inne utwory, tworzonych przez użytkowników (user generated content)
  • wprowadzenia prawa panoramy – swobody fotografowania przestrzeni publicznej, ważnej nie tylko dla fotografów, ale też dla firm tworzących np. autonomiczne pojazdy
  • skrócenia okresu obowiązywania praw autorskich
  • rezygnacji z dodatkowych praw chroniących bazy danych, ograniczających rozwój europejskiego sektora Big Data

Autor: Aleksander Tarkowski, Centrum Cyfrowe

Eksperci

Ten tydzień pod znakiem USA, Wielkiej Brytanii oraz Chin

W przyszłym tygodniu uwaga rynków najpierw skupi się na wynikach wyborów do Kongresu USA, gdzie wiel...

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

Moryc: Podatek Exit Tax wejdzie w życie choć jest krytykowany nawet przez członków rządu

Nowy podatek tzw. “exit tax”, który ma zostać wprowadzony do końca tego roku wzbudza kontrowersje ni...

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

AKTUALNOŚCI

Przedsiębiorcy przeciwni zmianom w ordynacji podatkowej

W dniu 23 października 2018 roku Sejm RP przegłosował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o poda...

Eksport to jeden z motorów polskiej gospodarki

Po I półroczu 2018 r. eksport osiągnął wartość 107,6 mld EUR, poziom o 5,7% wyższy niż przed rokiem ...

Tauron i KGHM łączą siły na rzecz rozwoju elektromobilności

TAURON i KGHM Polska Miedź rozpoczną współpracę w obszarze budowania infrastruktury ładowania pojazd...

Jesienne spowolnienie dynamiki PKB

Wyraźnie niższe niż się spodziewano okazały się wrześniowe dane o produkcji przemysłowej i budowlano...

Polskie startupy coraz śmielej zdobywają zagranicę

45 proc. właścicieli startupów chce rozwijać swoją działalność nie tylko na rodzimym rynku, ale takż...