niedziela, Grudzień 16, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Sierpień 10

Dzienne archiwaSie 10, 2018

Obserwowany aktualnie rozwój europejskiego rynku kredytów konsumenckich wynika w szczególności z rosnącego zapotrzebowania klientów na tego typu produkty oraz rosnącej konkurencji i liczby podmiotów świadczących usługi finansowe. Duże znaczenie ma też postęp w zakresie technologii, ułatwiającej do nich dostęp (dynamika wzrostu sektora FinTech). Motywując to potrzebą dostosowywania obowiązujących regulacji prawnych do zmieniającej się rzeczywistości społeczno-gospodarczej, prawodawcy dokonują ich okresowych przeglądów. Takie działania w obszarze kredytu konsumenckiego zapowiedziała właśnie Komisja Europejska.

Dyrektywa z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki (2008/48/EC), czyli tzw. Dyrektywa CCD, weszła w życie już ponad 10 lat temu i – co istotne – była tworzona w okresie przedkryzysowym. Zmiany jakie przez ten czas zaszły na rynku kredytu konsumenckiego są wyraźnie widoczne, a wspomnieć wystarczy tu chociażby o całym wachlarzu nowych produktów i usług finansowych czy nowoczesnych formach zawierania i obsługi umów kredytowych. Oczywistym jest zatem, że za tymi zmianami nadążać powinny regulacje prawne.

Zapowiedziana właśnie inicjatywa Komisji Europejskiej nie jest jednak pierwszym jej działaniem podejmowanym w obszarze kredytu konsumenckiego. Już w maju 2014 r. opublikowano pierwszy raport z przeglądu implementacji i stosowania Dyrektywy CCD. Komisja uznała wówczas, że musi aktywnie przyglądać się stosowaniu Dyrektywy w poszczególnych krajach członkowskich UE.

– Komisja Europejska dostrzega, że rozwój cyfrowego rynku usług finansowych wiąże się z korzyściami i zagrożeniami, zarówno dla kredytodawców, jak i kredytobiorców. W tym świetle zapowiedziała ewaluację obowiązujących przepisów w obszarze kredytu konsumenckiego, biorąc pod wzgląd w szczególności efektywność obecnych rozwiązań prawnych, ich spójność z innymi regulacjami dotyczącymi rynku detalicznych usług finansowych czy adekwatność przepisów Dyrektywy do współczesnych problemów i potrzeb– wskazuje mec. Szymon Dejk z Departamentu Prawno – Legislacyjnego KPF.

Przegląd przepisów Dyrektywy będzie obejmował zmiany jakie zaszły na rynku od 2008 r. oraz obciążenia i korzyści wynikające z obecnych przepisów dla poszczególnych jego uczestników, w tym ich wpływ na prowadzenie biznesu, ochronę konsumentów i funkcjonowanie organów państwa.

– Funkcjonowanie Dyrektywy CCD zostanie zbadane na poszczególnych etapach kreacji rynku kredytowego, tj. od projektowania i dystrybucji produktów kredytowych, przez ich sprzedaż łączoną z innymi produktami i usługami, ocenę zdolności kredytowej, realizację obowiązków informacyjnych, po prawo odstąpienia od umowy, czy prawo do wcześniejszej spłaty. Ponadto Komisja Europejska przyjrzy się także regulacjom krajowym, które mogą być istotne w kontekście sprzedaży transgranicznej, a jednocześnie nie są obecnie objęte przepisami Dyrektywy, np. w przedmiocie maksymalnych kosztów kredytu konsumenckiego. Dla przypomnienia, to ostatnie ograniczenie funkcjonuje już w Polsce, co nie jest standardem na wszystkich rynkach europejskich – mówi mec. Marcin Czugan, Wiceprezes Zarządu KPF.

Proces przeglądu Dyrektywy CCD rozpocznie się formalnie od zainicjowania publicznych konsultacji w tej sprawie, które zostały zapowiedziane na trzeci kwartał 2018 r., a które potrwać mają 12 tygodni. Publikację raportu z konsultacji przewiduje się natomiast wiosną 2019 r. Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych będzie brała udział w tych konsultacjach na każdym ich etapie. Na podstawie uzyskanych odpowiedzi Komisja będzie decydować o kierunku i zakresie ewentualnych zmian w obowiązującym prawie, co następnie może wiązać się z koniecznością ich implementacji do polskiego porządku prawnego i tym samym nowelizacją ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim.

 

W ostatnich tygodniach najważniejszą kwestią zaprzątającą głowy inwestorów jest wojna handlowa USA z innymi państwami. Z punktu widzenia inwestora akcyjnego wciąż ważniejsze powinno jednak być poprawne ustalenie, w którym momencie cyklu gospodarczego się znajdujemy oraz na ile realne jest ryzyko spowolnienia gospodarczego bądź recesji.

Tym samym warto na chwilę odstąpić od medialnego tematu napięć handlowych i skupić się na trendach gospodarczych. Spoglądając na nie uznać można, że na rynku panuje dość zaskakująca zgoda. Otóż powszechnie przyjmuje się, że aktualnie znajdujemy się w późnym stadium cyklu gospodarczego, ale recesja w najbliższym czasie nam nie grozi. Oznacza to podwyższone ryzyko inwestycyjne, ale dopóki krzywa rentowności amerykańskich obligacji nie odwróci się, dla ryzykownych aktywów palić się będzie zielone światło. Cofając się o ponad dekadę, można uznać, że taki pogląd jest niezwykle trafny. Przed kryzysem finansowym z 2008 roku, a przede wszystkim towarzyszącą mu recesją, skutecznie ostrzegła odwrócona wcześniej krzywa rentowności, ale czy w istocie jest to nowy inwestycyjny Święty Graal? Można mieć co do tego wątpliwości i to z kilku powodów. Po pierwsze, nie od dziś wiadomo, że nie ma jednego wiarygodnego i 100-procentowo skutecznego wskaźnika ostrzegającego przez rynkową zawieruchą. Niejako więc z definicji nachylenie krzywej rentowości nie może być uznane za najważniejszy i jedyny parametr ostrzegający przed recesją i negatywnymi jej konsekwencjami. Może być on częścią szerszej analizy, która obejmować powinna również inne wskaźniki. Po drugie, gdy spojrzymy na dane historyczne nieco szerzej, to okaże się, że krzywa rentowności nie była tak skutecznym wskaźnikiem, jak może nam się wydawać. Otóż odwróciła się ona zaledwie przed sześcioma z ostatnich 13 recesji w USA. Plasuje to jej skuteczność poniżej 50%. Jeżeli spojrzymy na szerszą listę krajów, która obejmuje także Wielką Brytanie, Japonię, Niemcy i Francję, to na postawie badania przeprowadzonego w 2005 roku można stwierdzić, że odwrócona krzywa ostrzegła przed recesją w 60% przypadków. Co ciekawe, zdarzały się przypadki, kiedy dawała ona błędne sygnały. Przykładowo w USA oraz Wielkiej Brytanii blisko 40% przypadków odwrócenia krzywej nie kończyło się recesją. Ponadto stosowana w ostatnich latach ultrałagodna polityka monetarna może dodatkowo obniżać skuteczność tej metody. Przykładowo krzywa nie odwróciła się przy żadnej z ostatnich pięciu recesji w Japonii. Nie należy więc pokładać w nachyleniu krzywej rentowności zbyt wiele nadziei, gdyż wskaźnik ten może rozczarować swoją skutecznością. Warto o tym pamiętać szczególnie teraz, gdy tak wiele osób zaczęło się mu się bacznie przyglądać.

                                                                                                                      Łukasz Bugaj, CFA, analityk Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska SA

 

O ile zdrożały mieszkania na rynku deweloperskim? Jakich podwyżek możemy spodziewać się w najbliższym czasie? Jakie czynniki będą miały decydujący wpływ na wzrost cen ofertowych? Sondę prezentuje serwis nieruchomości Dompress.pl 

Dariusz Niedośpiał, prezes zarządu LC Corp S.A.

O ile w latach 2013-2016 można było mówić o umiarkowanym wzroście cen, o tyle rok 2017 i 2018 jest pod tym względem zupełnie inny. Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy ceny mieszkań wzrosły średnio o 10 proc., a w Trójmieście, czy Wrocławiu nawet o 17-18 proc. Zakładamy, że w tym roku będzie podobnie, chodź trudno prognozować, czy podwyżki wyniosą 5, 10, czy 20 proc. Ceny mieszkań w Krakowie czy Warszawie są wciąż o 20 proc. niższe niż 10 lat temu. Przy czym, nastąpił wzrost średniego wynagrodzenia o 70  proc., a inflacja wyniosła około 20 proc.

Bez wątpienia sytuacja na rynku nie sprzyja utrzymaniu aktualnych cen mieszkań. Przy dużym popycie, mieszkań na rynku brakuje. Patrząc na obecne tempo sprzedaży i zakres dostępnej oferty, wystarczą dwa kwartały na  upłynnienie oferty rynkowej, a w roku 2012 potrzeba było na to średnio 8 kwartałów. Deweloperzy mają trudności z rozpoczęciem nowych projektów, co jest pokłosiem ograniczonej podaży gruntów, jak i przeciągających się procedur administracyjnych. Dodatkowo mamy silny wzrost kosztów budowy, będący efektem wzrostu płac, kosztów materiałów, ale i trudności związanych ze nalezieniem wykonawcy.

W tym miejscu warto zaznaczyć, iż wykonawcy kontraktujący budowę trwającą 15-20 miesięcy uwzględniają dalszy wzrost kosztów, co dodatkowo podraża koszt inwestycji. Sytuacji nie poprawi nowelizacja ustawy deweloperskiej, wprowadzająca wymóg zamkniętego rachunku powierniczego lub też ubezpieczenia. To dodatkowo podniesie koszty realizacji nowych projektów, utrudni działalność mniejszym firmom, a tym samym wpłynie na ograniczenie podaży.

Michał Melaniuk, dyrektor zarządzający Cordia Polska

Podwyżki cen mieszkań są wypadkową wielu czynników. Deweloperzy doznają turbulencji z uwagi na wzrost kosztów wykonawstwa oraz materiałów budowlanych. W ostatnich latach inwestorzy byli przyzwyczajeni do tego, że koszty były stabilne, z uwagi na to, że wynagrodzenia podwykonawców i ceny materiałów były łatwe do skalkulowania. W ostatnich miesiącach nastąpił dynamiczny wzrost kosztów budowy, co może się przełożyć na opóźnienia, a tym samym wzrost cen samych mieszkań. Przyczynią się do tego również wysokie ceny gruntów, których w wielu miastach brakuje.

Dodatkowo, likwidacja otwartych rachunków powierniczych zmusi deweloperów do finansowania inwestycji ze środków własnych bądź z kredytu. Firmy nie będą mogły korzystać ze środków wpłaconych przez klientów w trakcie realizacji budowy. Wpłynie to drastycznie na ceny nowych mieszkań, które wzrosną ze względu na wyższe koszty ponoszone przez deweloperów przy realizacji inwestycji. Szacujemy, że wzrost cen mieszkań będzie oscylował na poziomie 5 proc. kwartalnie.

Dariusz Krawczyk, prezes zarządu Polnord S.A.

Na rynku mieszkaniowym obserwowany jest wzrost cen mieszkań, napędzany głównie przez rosnące koszty generalnego wykonawstwa. Grupa Polnord dwa lata temu wprowadziła tryb przetargowy na wybór generalnych wykonawców swoich inwestycji i dzięki temu ma pełne rozeznanie w zmieniającej się wartości ofert składanych przez firmy budowlane. Zabezpieczeniem przed nadmiernym wzrostem kosztów wykonawstwa była aktywizacja przez Grupę własnej spółki budowlanej – Polnord Construction, która będzie realizowała projekty, dla których nie będzie możliwe pozyskanie z rynku podmiotu na satysfakcjonujących warunkach finansowych.

Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.

Głównym czynnikiem wpływającym na cenę mieszkań na rynku pierwotnym są dziś koszty wykonawstwa, a te stale rosną. Rosną również ceny gruntów, a znalezienie ciekawych działek w atrakcyjnych lokalizacjach i w dobrej cenie stanowi coraz większe wyzwanie. Wszystko to będzie miało oczywiście  przełożenie na cenę metra kwadratowego mieszkań nabywanych  przez klientów.

Marek Szmolke, prezes Grupy Deweloperskiej Start

Spodziewamy się podwyżek cen mieszkań, jednak trudno powiedzieć, o ile wzrosną stawki ofertowe. Do głównych czynników wzrostu cen należą rosnące koszty budowy, a więc materiałów budowlanych oraz wynagrodzenia dla podwykonawców, o których jest obecnie bardzo ciężko. Oprócz tego drożeją działki budowlane, a ich liczba zmniejsza się systematycznie. Nasza firma tuż przed wprowadzeniem danej inwestycji przeprowadza analizę cen konkurencji i dopiero wtedy ustala ostateczne ceny mieszkań. Staramy się utrzymywać ceny rynkowe, które nie odbiegają od stawek obowiązujących w danym rejonie.

Andrzej Swoboda, wiceprezes zarządu Grupy CTE

Wzrost kosztów wykonawczych oraz słaby dostęp do terenów inwestycyjnych z pewnością znajdą odzwierciedlenie w cennikach nowych mieszkań. Należy tu dodać, że w przyszłym roku planowane są nowe regulacje prawne ze strony UOKIK, które mogą bardzo negatywnie wpłynąć na aktywność małych, rodzinnych przedsiębiorstw deweloperskich. To z kolei ograniczy konkurencję oraz liczbę oferowanych mieszkań, co oznaczać może podwyżki.

Katarzyna Brożek, dyrektor zarządzająca w Duda Development

Ceny mieszkań zmieniają się dynamicznie. W ostatnim czasie notowane są ich wzrosty, a nie spadki. Trudno jednak oszacować szybkość i skalę podwyżek. Bez trudu można zaś podać przyczynę. To stale rosnące koszty budowy wywołane z kolei między innymi wzrostem kosztów zakupu materiałów budowlanych.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu i dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Wzrost cen mieszkań obserwujemy już od zeszłego roku – w niektórych regionach Polski, np. w Trójmieście, stawki wzrosły nawet o 16 proc. w porównaniu z danymi z 2017 roku. Kluczowy wpływ na ceny mieszkań mają rosnące koszty zakupu gruntów, materiałów budowlanych i wykonawstwa.

Staramy się, aby w inwestycjach realizowanych przez naszą firmę ceny były stałe. Posiadamy duży bank ziemi, którą spółka zakupiła po bardzo atrakcyjnych cenach. Mamy też w Grupie własnego generalnego wykonawcę, co powoduje, że nasza oferta jest konkurencyjna na rynku.

Magdalena Szulc, PR Manager w Ataner

Rosnące ceny materiałów budowlanych oraz robocizny z pewnością będą mieć wpływ na wzrost cen nieruchomości w najbliższych latach. Nie przewidujemy gwałtownego wzrostu, ponieważ cena wciąż musi być atrakcyjna dla klienta. W najlepszych lokalizacjach jednak stawki są często nieco wyższe, bo w takich miejscach klienci kupują mieszkania najchętniej.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Najważniejszym czynnikiem cenotwórczym jest wzrost kosztów budowy. Kilkunasto, a w niektórych przypadkach kilkudziesięcioprocentowy wzrost kosztów budowy nie może pozostać baz wpływu na ceny mieszkań.

Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. Sprzedaży Lokum Deweloper

Głównymi czynnikami generującymi wzrost cen mieszkań na rynku deweloperskim są rosnące stawki u wykonawców i rosnące ceny materiałów budowlanych oraz deficyt rąk do pracy. Staramy się minimalizować te efekty i podnosić ceny tylko w zakresie pokrycia dodatkowych kosztów, nie zwiększając marży.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Przez rynek przetoczyła się już fala podwyżek. W perspektywie najbliższego półrocza głównymi czynnikami decydującymi o poziomie stawek będą jak zwykle popyt i podaż, ale także poziom stóp procentowych, który wpływa na atrakcyjność rynku dla klientów gotówkowych. Sądzę jednak, że rynek będzie funkcjonował stabilnie i nie spodziewałbym się żadnych drastycznych wahnięć cen w perspektywie najbliższych miesięcy.

Grzegorz Woźniak ze spółki Quelle Locum

Zdecydowanie można spodziewać się podwyżek cen mieszkań. Każdy nowy projekt obarczony jest już znaczącym wzrostem kosztów budowy. Dodatkowo nabycie ziemi staje się też coraz trudniejsze i coraz droższe. Spodziewamy się wzrostu cen między 500zł a 1000 zł za mkw. mieszkania.

Agnieszka Jałoszyńska, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Sky Investments

Mieszkań na rynku pierwotnym powstaje coraz więcej, a eksperci są zgodni, że ich ceny nie będą spadać. Powodów jest kilka, jednak najważniejszy to coraz wyższy koszt zakupu materiałów budowlanych. Dlatego ceny naszych domów będziemy dostosowywać do realiów rynkowych, biorąc pod uwagę ceny wykonawstwa i materiałów. Ceny oferowanych przez nas domów z ogrodem i miejscem parkingowym będą jednak, tak jak obecnie, zaczynać się od 299 tys. zł.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Podwyżka cen mieszkań wydaje się być nieunikniona. Z taką sytuacją już można się spotkać przy wprowadzaniu przez deweloperów nowych inwestycji do sprzedaży. Stawki na przestrzeni najbliższego roku mogą wzrosnąć jeszcze o kilka, a nawet kilkanaście punktów procentowych. Jednym z głównych czynników wpływających na taki stan rzeczy jest przede wszystkim znaczący wzrost kosztów generalnego wykonawstwa.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Mieszkania drożeją i jest to nieuniknione, pomimo że sprzedaż utrzymuje się na wysokim poziomie. Podwyżki cen mieszkań mają kilka składowych, przede wszystkim drożeją materiały budowlane oraz zwiększają się koszty zatrudnienia pracowników budowlanych. Ograniczony dostęp do siły roboczej sprawia, że usługi drożeją. Kolejnym czynnikiem, który wpływa na podwyżki stawek ofertowych na rynku mieszkaniowym są rosnące ceny gruntów pod inwestycje.

Piotr Zagórski , Marketing Manager w Nexity Polska

Popyt na mieszkania ciągle wzrasta. Ceny od zeszłego roku poszybowały w górę o kilka procent i nadal jest tendencja wzrostowa. Głównym czynnikiem, który ma wpływ na stawki to koszt generalnego wykonawstwa. Mając to na uwadze, zdecydowaliśmy o przejściu  w niedługim czasie na samorealizację, która pozwoli ustabilizować ceny budowy inwestycji oraz zapewni klientom gwarancję wykonanych prac.

Źródło: Dompress.pl

  • Sprzedaż jednostkowa Mercedes-Benz w pierwszych siedmiu miesiącach br. wzrosła o 2,3%, do 1 356 350 samochodów osobowych
  • W lipcu na całym świecie przekazano 167 518 pojazdów (-7,9%). W ubiegłym miesiącu region Azji i Pacyfiku ustanowił rekord liczby dostarczonych aut osobowych: ponad 73 000 sztuk
  • Klasa S Limuzyna osiągnęła w lipcu znaczący wzrost sprzedaży (+16,5%, 4906 egzemplarzy)
  • Nowa rodzina Klasy C: najlepiej sprzedająca się seria modelowa od lipca jest dostępna w europejskich salonach w nowym wydaniu
  • Mercedes-Benz Polska jest najszybciej rosnącym rynkiem w regionie Europa

    W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2018 roku MercedesBenz sprzedał już 1 356 350 samochodów – co stanowi 2,3-procentowy wzrost i nowy rekord.
    Ubiegły miesiąc był drugim najlepszym lipcem w historii marki spod znaku trójramiennej gwiazdy, ze światową sprzedażą 167 518 sztuk, i to pomimo szeregu czynników ograniczających dostępność niektórych modeli. Mercedes-Benz utrzymał pozycję rynkowego lidera w okresie minionych siedmiu miesięcy, osiągając najwyższą liczbę nowych rejestracji, na rynkach Niemiec, Francji, Szwajcarii, Portugalii, USA, Kanady, Korei Południowej, Japonii, Australii i Brazylii.
    „Nigdy wcześniej w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy roku tak wielu klientów nie odebrało swojego nowego Mercedesa. Od początku 2018 roku  zwiększyliśmy naszą sprzedaż jednostkową o 2,3%, do ponad 1,35 mln
    osobowych samochodów” – powiedziała Britta Seeger, Członek Zarządu Daimler AG odpowiedzialna za sprzedaż i marketing Mercedes-Benz Cars. „Od chwili rynkowej premiery Klasy C Limuzyna i Kombi sprzedano już ponad 9,5 mln egzemplarzy obu wersji modelu. Od lipca w europejskich salonach dostępne są nasze nowe samochody z rodziny Klasy C – i chcemy, by kontynuowały historię sukcesu naszej bestsellerowej serii” – dodała Seeger.

• Popyt na samochody marki Audi wzrósł od początku stycznia
o 4,8 procent
• Rośnie sprzedaż w Chinach, nadzwyczajnie dobre wyniki również
w Europie
• Polska: wzrost rejestracji Audi o prawie 38 procent w porównaniu
z lipcem 2017

W lipcu br. AUDI AG dostarczyło do rąk klientów ok. 165 350 nowych samochodów. To wzrost o 7 procent licząc rok do roku. Pozytywne sygnały nadeszły z trzech kluczowych rynków: w porównaniu z lipcem 2017 popyt w Chinach wzrósł o 3,8 procent, w Stanach Zjednoczonych o 2,1 procent, a w Niemczech o 37,5 procent. W Polsce sprzedaż w lipcu wzrosła aż o 38 procent, do 1364 egzemplarzy. W całej Europie, branej pod uwagę jako jeden rynek, nadzwyczajnie dobre dane sprzedażowe bardzo pozytywnie wpłynęły na wynik przedsiębiorstwa. Sprzedaż samochodów marki Audi na całym świecie liczona od początku roku wyniosła ok. 1 114 650 egzemplarzy, i była o 4,8 procent wyższa niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

„Audi powiększając swą ofertę modelową oraz przebudowując struktury, twardo przygotowuje się do przyszłych wyzwań” – mówi Bram Schot, tymczasowy prezes zarządu AUDI AG oraz szef marketingu i sprzedaży. „W tej chwili reakcja rynku na nasze samochody jest bardzo pozytywna, ale zintensyfikowanie w nadchodzących miesiącach naszej inicjatywy modelowej oraz przejście na cykl testowy WLTP, z pewnością zrodzą poważne wyzwania.”
Sygnały nadchodzące z Europy są bardzo pozytywne. Wynik na koniec lipca to 79 250 oddanych do rąk klientów samochodów – wzrost o 14,3 procent. Ten nadzwyczajny efekt osiągnięty został głównie dzięki wyprzedaży aut znajdujących się na stanach magazynowych. W odpowiedzi na konieczność przejścia na cykl WLTP oraz na nową inicjatywę modelową, z myślą o przyszłości i o nasyceniu rynku, koncern z Ingolstadt dopasował wielkość dostaw do wymagań sieci dealerskiej i sprzedażowej. W ten sposób Audi chce skompensować pewne ograniczenia dotyczące możliwości swobodnej konfiguracji modeli, które pojawią się przejściowo w związku z przejściem na cykl testowy WLTP oraz z uwagi na wymianę modelową. Wyprzedaż stanów magazynowych ma w tej chwili istotny wpływ na ogólne wyniki sprzedaży. Tylko w Niemczech i tylko w lipcu, Audi dostarczyło klientom kluczyki do 32 489 nowych aut. To wzrost sprzedaży o 37,5 procent. W ten sposób skumulowany spadek sprzedaży został zredukowany do 0,9 procent. Podobny proces zaszedł na drugim co do wielkości rynku Audi w Europie, w Wielkiej Brytanii. Tam sprzedaż wzrosła o 5,5 procent, do 13 510 pojazdów, równoważąc słabe trendy miesięczne spowodowane zbliżającą się wymianą tablic rejestracyjnych w tym kraju. Rozpatrując pierwszych siedem miesięcy tego roku, sprzedaż Audi na Wyspach Brytyjskich utrzymuje się na dość wysokim poziomie roku ubiegłego i spadła tylko o 0,1 procent.

Sprzedaż na rynku polskim ciągle utrzymuje rosnącą dynamikę. W lipcu 2018 zarejestrowano 1364 egzemplarze Audi. To w porównaniu z lipcem roku ubiegłego wzrost o 37,92 procent. Biorąc pod uwagę siedem pierwszych miesięcy tego roku, ilość rejestracji nowych samochodów marki Audi zamknęła się liczbą 9262 – to wzrost o 26,37 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.

W Ameryce Północnej lipiec zamknął się delikatnym wzrostem sprzedaży – o 0,3 procent. W całym regionie, od początku roku 2018 sprzedano 158 150 samochodów marki Audi, co przełożyło się na wzrost o 4,6 procent. 19 221 wydań aut w ubiegłym miesiącu w Stanach Zjednoczonych, to wzrost o 2,1 procent. Sprzedaż czterech pierścieni rośnie na ty rynku nieprzerwanie od siedmiu i pół roku. Natomiast
w Meksyku sprzedaż liczona rok do roku wzrosła o 22,7 procent – w lipcu, tamtejszym klientom wydano 1325 aut marki Audi.

Po słabych wynikach z czerwca spowodowanych zapowiedzianymi redukcjami ceł, po raz kolejny wzrósł popyt na Audi w Chinach. 53 191 sprzedanych samochodów z czterema pierścieniami w logo, to wzrost o 3,8 procent licząc rok do roku. W ten sposób koncern odnotował najlepszy lipcowy wynik sprzedażowy w historii obecności marki na tamtejszym rynku. Najlepiej sprzedającym się modelem w Państwie Środka było Audi A4L. Klientom dostarczono 13 985 egzemplarzy tego modelu, o 33,3 procent więcej niż w lipcu 2017. Od początku roku prawie jedna czwarta chińskich klientów Audi wybierała tę przedłużoną wersję A4. W tym samym czasie jego sprzedaż podskoczyła o 59,1 procent licząc rok do roku. Licząc również od początku roku 2018, Audi ustanowiło w Chinach kolejny rekord – sprzedało 359 781 samochodów, co przełożyło się na wzrost o 17,6 procent.

Spółka PGE Systemy, należąca do Grupy PGE, otrzymała decyzję Urzędu Komunikacji Elektronicznej o rezerwacji zasobów radiowych w paśmie 450 MHz. Stworzenie cyfrowej sieci łączności jest jednym z elementów budowy inteligentnej sieci energetycznej. Bezprzewodowa sieć LTE 450 pozwoli szybciej i sprawniej przywracać zasilanie w czasie letnich i zimowych anomalii pogodowych.

Budowa mobilnej sieci łączności specjalnej dla branży energetycznej w kraju wpisuje się w strategię biznesową Grupy PGE, zgodnie z którą nadrzędnym celem lidera w branży energetycznej jest podnoszenie niezawodności dostaw energii elektrycznej. Projekt realizowany będzie wraz z innymi zainteresowanymi łącznością specjalną podmiotami sektora, a zasadnicze cele i kierunki realizacji projektu wyznaczy Ministerstwo Energii.

Łączność bezprzewodowa LTE 450 ułatwi pracę dyspozytorów sieci elektroenergetycznych, zautomatyzuje pracę rozdzielni energetycznych, obniży koszty lokalizowania awarii sieci energetycznych i umożliwi końcowym odbiorcom energii elektrycznej korzystanie z inteligentnych urządzeń. – Podobne rozwiązanie, bazujące na technologii szerokopasmowej, ruszyło w marcu tego roku w USA pod nazwą FirstNet. W Europie zaawansowane prace nad wdrożeniem takich rozwiązań trwają już m.in. w Hiszpanii, Finlandii oraz w Austrii i w Niemczech. Polska także potrzebuje nowoczesnego  i zintegrowanego technicznie sektora energii. Podejmujemy to wyzwanie, ponieważ chcemy odpowiedzialnie budować energetyczną przyszłość Polski wykorzystując nowe technologie – mówi Michał Kot, wiceprezes zarządu PGE Systemy.

7 sierpnia 2018 r. z inicjatywy PGE Systemy rozpoczął się cykl prezentacji dla branży energetycznej poświęcony rozwiązaniom łączności mobilnej w paśmie 450 MHz. Podczas tych spotkań dostawcy rozwiązań opartych na nowoczesnych technologiach telekomunikacyjnych mają okazję przedstawić podmiotom sektora energetycznego swoje propozycje dotyczące realizacji tego ambitnego przedsięwzięcia.

– Przed nami bardzo złożone zadanie, ponieważ wszystkie zainteresowane podmioty z branży muszą zgodzić się na wdrożenie jednego spójnego rozwiązania i aktywnie włączyć w realizację przedsięwzięcia. Jestem przekonany, że dokładne rozpoznanie rynku pod kątem dostępnych w tym zakresie technologii pomoże nam wszystkim w dokonaniu właściwego wyboru – mówi Andrzej Piotrowski, wiceprezes zarządu PGE Systemy odpowiedzialny za projekt po stronie PGE.

Sieć 450 MHz: korzyści dla klientów i energetyki

  • Dyspozytor – sieć 450 MHz pozwala na bardzo precyzyjne monitorowanie pracy sieci elektroenergetycznej w czasie rzeczywistym. Dyspozytor jest w stanie śledzić parametry pracy sieci w podziale na drobne odcinki, a w przypadku awarii może z dużą dokładnością określić jej miejsce, aby wysłać tam ekipę elektromonterów.
  • Rozdzielnia – sieć 450 MHz pozwala m.in. na bardziej precyzyjne i bezpieczniejsze działanie systemu SCADA, który w przypadku awarii sieci automatycznie dokonuje przełączeń,
    aby szybko przywrócić dostawy prądu.
  • Miejsce awarii – LTE 450 umożliwi zrealizowanie dyspozytorskiej komunikacji głosowej
    dla służb pracujących w terenie przy kilkukrotnie mniejszych nakładach niż systemy starszej generacji. Oprócz komunikacji głosowej możliwe będzie korzystanie z przesyłania obrazów, video i korzystanie z technik AR (tzw. poszerzona rzeczywistość).
  • Odbiorca końcowy – w przyszłości do sieci 450 MHz można będzie podłączać urządzenia domowe przystosowane do pracy w sieci inteligentnej. Pozwoli to na przykład na zdalne włączanie urządzeń w czasie, gdy zapotrzebowanie na energię oraz cena prądu są najniższe.

Eksperci

Inwestorzy widzą tylko to, co chcą zobaczyć

Wygląda na to, że przed obawami o globalne spowolnienie rynki finansowe mogą uratować... skutki obaw...

PPK to nie nowe OFE, dajmy im szansę

Proces legislacyjny w Polsce od dawna budzi niemałe kontrowersje, ale pomysłodawcom ustawy o Pracown...

Koniec jednego, początek drugiego

Koniec miesiąca i start szczytu G20 nakładają się na siebie, co może przynieść wszystko i nic w kwes...

W ostatnim tygodniu listopada polityka może pozostać ważniejsza niż gospodarka

. Europa będzie śledzić wydarzenia wokół brexitu i Włoch, a w odniesieniu do szczytu G20 tlą się nad...

Najważniejsze zasady budowania portfela inwestycyjnego

Jak zbudować portfel inwestycyjny? Opierać się na funduszach czy inwestować w akcje i nowe, obiecują...

AKTUALNOŚCI

Historyczny moment: Ameryka niezależna energetycznie

Gdy wszyscy oczekiwali na komunikat OPEC na temat redukcji podaży ropy naftowej, pojawiła się znaczn...

Co nam zostanie po COP 24?

 Od kilku dni w Katowicach goście z całego świata dyskutują o możliwościach i regułach wdrożenia por...

Będą kolejne referenda w sprawie opuszczenia UE? Nie Polska i Węgry, ale…

Nie Polska czy Węgry, ale Włochy i Grecja są najbliższej wyjścia z Unii Europejskiej. Londyński bukm...

Elektroniczne faktury zdominują wkrótce rynek rozliczeń

Elektroniczne faktury mają za kilka lat zdominować rynek rozliczeń. Polscy przedsiębiorcy jednak do ...

Black Friday czyli zakupowe szaleństwo nie tylko Amerykanów

Wielka wyprzedaż przypadająca na ostatni piątek listopada i mająca początek swojej tradycji w Stanac...