wtorek, Wrzesień 18, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Lipiec 6

Dzienne archiwaLip 6, 2018

Spośród wszystkich czynności związanych z obsługą służbowej floty, najbardziej pracochłonny dla firm z sektora MŚP jest nadzór nad stanem zużycia samochodów – wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Carefleet S.A., jednej z czołowych na polskim rynku firm specjalizujących się w wynajmie długoterminowym pojazdów. Na konieczność utrzymywania służbowych aut w dobrej kondycji, a co za tym idzie – dbania o bieżące naprawy i obsługę techniczną – wskazuje 21,7 proc. badanych.

Rok 2017 był drugim z rzędu bardzo udanym dla całego rynku motoryzacyjnego w Polsce. Według Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu pojazdów, sprzedaż nowych samochodów osobowych osiągnęła najwyższy w tym stuleciu poziom. Z salonów wyjechało 486 tys. aut – o 17 proc. więcej niż rok temu.

Więcej samochodów, więcej obowiązków

Za dobrą koniunkturę, podobnie jak w kilku ostatnich latach, odpowiadały przede wszystkim firmy – były one nabywcami blisko 70 proc. wszystkich nowych samochodów osobowych sprzedanych w minionym roku. Na rozwój rynku motoryzacyjnego w Polsce coraz większy wpływ mają podmioty z sektora MŚP. Rosnąca liczba samochodów w mikro, małych i średnich przedsiębiorstwach oznacza jednak coraz większą liczbę obowiązków związanych z ich utrzymaniem.

Im większa liczba samochodów w firmie, tym większe są nakłady czasu i pracy, które trzeba przeznaczyć na ich utrzymanie. Do kwestii stricte technicznych, takich jak przeglądy serwisowe, naprawy mechaniczne czy sezonowa wymiana opon dochodzą jeszcze obowiązki administracyjne – twierdzi Ilona Ochęduszko dyrektor Departamentu Account Management w Carefleet S.A. – O ile korporacje i duże przedsiębiorstwa posiadają całe działy lub pracowników dedykowanych obsłudze firmowej floty, o tyle w przypadku mniejszych  firm obowiązki te spadają na pracowników odpowiedzialnych za inne obszary funkcjonowania firmy, w tym często również na samych właścicieli – dodaje.

Nie tylko nadzór nad stanem samochodów służbowych

Oprócz konieczności utrzymania aut służbowych w dobrej kondycji, stosunkowo dużych nakładów pracy wymaga od firm z sektora MŚP również koordynacja przeglądów serwisowych oraz rozliczanie faktur związanych z eksploatacją samochodów. Na te kwestie wskazało odpowiednio 13,4 i 13,2 proc. respondentów, którzy wzięli udział w badaniu. Ankietowani zwracali również uwagę m.in. na pracochłonność działań administracyjnych związanych z obsługą floty, takich jak rejestracje i ubezpieczenia (11,1 proc.) czy koordynacja napraw szkód komunikacyjnych (6,2 proc.). Jak twierdzi Ilona Ochęduszko, duże nakłady pracy i czasu, jakie należy poświęcić na obsługę samochodów służbowych, sprawiają, że coraz częściej przedsiębiorcy z sektora MŚP zlecają te zadania wyspecjalizowanym firmom zewnętrznym.

Właściciele małych i średnich firm traktują samochody służbowe w kategorii narzędzi pracy. Powinny być ekonomiczne, funkcjonalne i generować jak najmniej dodatkowej pracy. Dlatego też z roku na rok coraz większą popularnością cieszy się outsourcing usług związanych z zarządzaniem flotą – mówi Ilona Ochęduszko. – Wśród nich możemy m.in. wymienić obsługę techniczną pojazdów, sezonową wymianę i przechowywanie opon, likwidację szkód komunikacyjnych, karty paliwowe czy wsparcie w kwestiach związanych z administracją firmowej floty – dodaje.

Sektor MŚP coraz bardziej otwarty na wynajem

W ostatnich latach coraz większą popularność w sektorze MŚP zyskuje wynajem długoterminowy – rozwiązanie,  które łączy w sobie atrakcyjne finansowanie samochodu z szerokim zakresem usług z obszaru zarządzania flotą. Jeszcze kilkanaście lat temu z rozwiązania tego korzystały przede wszystkim korporacje i duże przedsiębiorstwa. Obecnie, jak wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Carefleet S.A., 19,6 proc. mikro, małych i średnich firm w Polsce finansuje samochody służbowe w formie wynajmu długoterminowego. To niemal o 15 proc. więcej niż w 2009 roku.

Źródło: Carefleet, Pixabay

Dochody, wydatki oraz deficyt budżetu państwa

Dochody budżetu państwa zostały zrealizowane w 2017 r. w wysokości 350,4 mld zł i były wyższe o 25 mld zł w stosunku do kwoty zaplanowanej w ustawie budżetowej na rok 2017, tj. o 7,7 proc. Na wyższe niż przewidywane w ustawie wykonanie dochodów wpłynęło przede wszystkim większe zrealizowanie wpływów z podatków, co było efektem podjętych przez administrację skarbową działań uszczelniających system podatkowy oraz lepszej niż pierwotnie planowano sytuacji makroekonomicznej.

W 2017 r. znaczącej poprawie uległa sytuacja finansów publicznych. Zrealizowany został cel utrzymania stabilności finansów publicznych przy jednoczesnym wspieraniu inkluzywnego wzrostu gospodarczego, który jest zgodny ze Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Relacja deficytu sektora general government do PKB uległa poprawie o 0,6 pkt procentowego z -2,3% do -1,7%.

„Z wielu względów był to bardzo dobry budżet. W 2017 r. znaczącej poprawie uległa sytuacja finansów publicznych. Zrealizowany został cel utrzymania stabilności finansów publicznych przy jednoczesnym wspieraniu inkluzywnego wzrostu gospodarczego, który jest zgodny ze Strategią na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Istotna w kontekście zeszłorocznego budżetu jest także znacząca w odniesieniu do założeń redukcja deficytu budżetowego, zmniejszenie o 3,4 mld zł państwowego długu publicznego, wysoki wzrost PKB oraz poprawiająca się sytuacja na rynku pracy” – powiedziała minister finansów prof. Teresa Czerwińska.

Wydatki budżetu państwa wykonane zostały w 2017 r. w wysokości 375, 8 mld zł i były niższe o 9 mld zł w stosunku do kwoty ustalonej w ustawie budżetowej na rok 2017, tj. o 2,3 proc. Niższe niż planowano w ustawie budżetowej wykonanie wydatków było efektem przede wszystkim niepełnego rozdysponowania rezerw celowych, a także środków w zakresie dotacji i subwencji oraz wydatków bieżących.

Deficyt budżetu państwa został zrealizowany w wysokości 25,4 mld zł. W stosunku do ustalonego w ustawie budżetowej na 2017 r. nieprzekraczalnego poziomu 59,3 mld zł i był on niższy o 34 mld zł, tj. o 57,3 proc.

Produkt Krajowy Brutto

Wzrost Produktu Krajowego Brutto wyniósł 4,6 %, tj. o 1,6 pkt proc. więcej niż w 2016 roku i najwięcej od 2011 r.

Rynek pracy

Przeciętne zatrudnienie w gospodarce narodowej bez jednostek małych w 2017 r. było o 3,3% wyższe niż przed rokiem, w tym w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 4,5%. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych na koniec 2017 r. była o 253,5 tys. (tj. o 19,0%) niższa w porównaniu do poziomu sprzed roku.

Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w ujęciu nominalnym zwiększyło się o 5,4%, tj. o blisko 2 pkt. proc. więcej niż przeciętnie w pięciu wcześniejszych latach.

Udział funduszu wynagrodzeń w PKB osiągnął poziom 26,7%, co było najlepszym wynikiem od 2008 r.

Inflacja

Po dwóch latach deflacji, w 2017 r. średni wzrost cen konsumpcyjnych wyniósł 2,0%.

Bilans płatniczy

Saldo obrotów bieżących bilansu płatniczego po raz pierwszy od 1995 r. było dodatnie, na poziomie 0,2% PKB.

Wpływy podatkowe

W roku 2017 wpływy podatkowe budżetu wzrosły o ponad 40 mld zł, w tym wpływy z VAT – 30 mld zł. To wzrost aż o 15,4 % w porównaniu do 2016 r.

Spadek długu

Rok 2017 był pierwszym rokiem z nominalnym spadkiem długu sektora finansów publicznych (nie licząc 2014 r., w którym spadek długu wynikał z umorzenia obligacji przekazanych przez OFE do ZUS w ramach reformy systemu emerytalnego).

Państwowy dług publiczny był o 3,4 mld zł niższy wobec końca 2016 r. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (definicja UE)  zmniejszył się o 3,2 mld zł.

Biuro prasowe Ministerstwa Finansów

Dopiero teraz zobaczymy jaka jest rzeczywista pozycja i strategia obu stron handlowego sporu i czy będzie on eskalował do wojen handlowych. Gra dopiero się zaczyna.

Między innymi na jaw wyjdzie to, czy Chiny zdecydują się na pozataryfowe ograniczenia i utrudnienia, np. poprzez silniejsze skierowanie się ku brazylijskim producentom soi lub przyjmą politykę preferowania europejskich dostawców (np. dostawy samolotów Airbus zamiast Boeinga). Piłka jest po stronie chińskiej, i to od niej zależy, czy konflikt będzie się nasilał. Zdecydowana odpowiedź na politykę USA będzie prowokować administrację Trumpa do nakładania kolejnych ceł i nakręcać konflikt. Na razie, pierwsze godziny po wejściu w życie ceł są spokojne a nastroje pozytywne, m.in Shanghai Composite wychodzi nad kreskę a od dziennego minimum odbija na prawie 3 proc. Tyle tylko, że nie oznacza to jeszcze kompletnie nic. Wyciąganie pochopnych, optymistycznych wniosków i wykluczenie dalszych turbulencji byłoby co najmniej nierozsądne.

Poza rozwojem sporu na linii USA – Chiny uwaga na piątkowej sesji będzie nakierowana na dane z rynku pracy USA. Amerykańska gospodarka w ostatnich miesiącach jawi się jako odporna na globalną zadyszkę koniunktury i zachowuje się relatywnie mocno. Potwierdza to chociażby wczorajszy wzrost indeksu ISM dla usług, którego wartości są bliskie cyklicznym maksimom. Mocno kontrastuje to np. z barometrami koniunktury dla Eurolandu, które w tym roku zdecydowanie runęły. Tyle tylko, że siła gospodarki nie będzie się już przekładać na percepcję zamierzeń Fed. FOMC jasno przedstawił perspektywy polityki i ryzyka są asymetryczne, tzn. lepsze dane w najbliższych tygodniach nie dają szans na więcej podwyżek w najbliższych kwartałach, ani na podniesienie docelowego poziomu dla stóp.

Kluczem pozostaje oczywiście dynamika wynagrodzeń, która pozostaje blisko 2,8 proc. rok do roku. Rynek pracy ulega bezwzględnemu zacieśnianiu, co powinno wywierać presję na płace także w kolejnych miesiącach. To oczywiście wciąż pozytywne dla USD poprzez kanał oczekiwań inflacyjnych podnoszących rentowność długu i działających w kierunku rozszerzenia spreadów dochodowości z długiem innych gospodarek G-10 i EM. Tyle tylko, że wpływ rozpędzonego rynku pracy na wycenę obligacji USA będzie mniejszy niż do tej pory, ponieważ nie będzie szedł w parze z budową oczekiwań na bardziej jastrzębie stanowisko Fed. W wycenie USD jest przy tym bardzo dużo pozytywnych informacji a pozycjonowanie się znormalizowało (inwestorzy porzucili dominujący w I kwartale skrajny sceptycyzm wobec dolara). Wszystko to wskazuje, że potencjał do dalszej aprecjacji dolara został w znacznym stopniu wyczerpany. Tym bardziej, że w wycenie wielu walut ewidentne jest dyskonto negatywnych czynników. Dotyczy to m.in. euro i funta – obie waluty mają przestrzeń do kontynuacji odbicia. W przypadku danych za czerwiec spodziewane jest utrzymanie miesięcznej dynamiki wynagrodzeń na 0,3 proc., co wskaźnik rok do roku powinno doprowadzić do wyrównania tegorocznych maksimów 2,8 proc. r/r. Tempo kreacji nowych miejsc pracy nadal jest zdecydowanie powyżej pułapu pozwalającego stabilizować stopę bezrobocia, która w związku z tym ma szansę na spadek z 3,8 do 3,7 proc. Zmiana zatrudnienia poza rolnictwem szacowana jest na 195 tys., czyli na poziomie spójnym z wartością średnią dla ostatniego roku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że poprzeczka oczekiwań jest wysoko zawieszona, co tylko wzmagać może negatywną reakcję dolara w przypadku rozczarowania. Nie sądzimy jednak, że dzisiejsze odczyty byłyby w stanie zasiać ziarno niepewności odnośnie do kondycji amerykańskiej gospodarki.

Oprac. Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers

W przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów nie lubimy robić sprawunków na zapas, chociaż niedziele bez handlu powoli nas do tego zmuszają. Zamiast tego wolimy wybrać się do sklepu nawet 360 razy w roku! Śledzimy obowiązujące trendy na rynku spożywczym, ale nie tak łatwo im ulegamy.

Wszystko wskazuje na to, że era dużych rodzinnych zakupów robionych raz w tygodniu powoli odchodzi do lamusa. Chociaż po większe i cięższe zapasy jak np. napoje wybieramy się raz na jakiś czas do większego marketu, generalnie przestaliśmy lubić kupowanie na zapas, co nadal jest normą w wielu zachodnich krajach. Powodem jest znaczny wzrost w ostatnich latach liczby dyskontów oraz sieciowych sklepów spożywczych, które wyrastają niemal na każdym rogu ulicy. W każdej chwili bez problemu możemy wyskoczyć do nich po chleb, mleko czy inne brakujące nam produkty, dlatego wolimy się w nie zaopatrywać na bieżąco. W ten sposób średnia liczba paragonów wzrosła nawet do 360 w roku! To oznacza, że do okolicznych spożywczaków zaglądamy niemal codziennie!

Przekąski nagrodą za trudy

Wraz z częstszymi wyjściami do sklepów wzrasta także tzw. sprzedaż impulsowa. Chętnie sięgamy po produkty, których nie mieliśmy w planach, ale przykuły nasz wzrok, kiedy staliśmy przy kasie. I pod wpływem chwili wkładamy je do koszyka. – Kupujemy w ten sposób, m.in. słodycze. Po długiej wędrówce między regałami, zaopatrzeniu się w to, co nam potrzebne, mamy ochotę na małą przyjemność. To gwarantują nam np. lizaki, żelki, cukierki, które szybko poprawiają humor – mówi Stephane Tikhomiroff, dyrektor generalny Perfetti Van Melle Polska. – W ten sposób nagradzamy siebie albo nasze dzieci za wykonany obowiązek. Psychologiczna granica cenowa wydatków, które jesteśmy gotowi przeznaczyć na podobne nagłe zachcianki to ok. 2 zł. A ponieważ zaglądamy do sklepów regularnie, nierzadko ulegamy pokusom, stanowiącym miłe zwieńczenie zakupów.

Dla siebie w rolce, dla bliskich w torebce

Mieszkańcy Wysp Brytyjskich kupują produkty spożywcze, w tym także słodycze w dużych opakowaniach. Wielu z nich ma w domach specjalne szafki, w których trzyma zapasy przekąsek. Polacy mają zupełnie odmienne podejście. Jeśli chodzi np. o cukierki wybieramy te w torebkach. Traktujemy je bowiem jako coś smacznego, czym chcemy podzielić się z przyjaciółmi czy rodziną, aby okazać im swoją sympatię czy wprowadzić w dobry nastrój. Zupełnie inaczej podchodzimy natomiast do słodyczy funkcjonalnych, które mają nam zapewnić konkretne korzyści. Przykładem są chociażby gumy, od których oczekujemy odświeżenia oddechu czy wspierania higieny jamy ustnej. Po te chętnie sięgamy, np. w porze poobiedniej, po zjedzeniu lunchu w biurze albo na mieście. W takich przypadkach preferujemy mniejsze i poręczne opakowania, np. rolki, które możemy schować w kieszeni i w razie potrzeby szybko oraz dyskretnie po nie sięgnąć.

Trendy raczej w teorii niż w praktyce

Gusta polskich konsumentów zmieniają się wolniej niż żywieniowe mody, o których czytamy na blogach czy w mediach. Doskonale orientujemy się w nowinkach i śledzimy dyskusje chociażby o coraz popularniejszych produktach z obniżoną zawartością cukru. Choć nierzadko je popieramy, w życiu codziennym pozostajemy bardziej konserwatywni.

– Zdajemy sobie sprawę, np. z istnienia słodyczy sugar free, ale w sytuacji kiedy chcemy się odstresować, sięgamy nadal po ich tradycyjne odpowiedniki. Również przy takich okazjach jak urodziny, komunie, Walentynki, początek czy zakończenie szkoły raczej wybieramy typowe wyroby czekoladowe. To jeszcze długo się nie zmieni. Warto podkreślić, że propozycje postrzegane jako zdrowsze, znajdują się w segmencie premium, dlatego ich cena zazwyczaj jest wyższa. Jesteśmy przyzwyczajeni do tańszych przekąsek i z tego powodu minie trochę czasu zanim konsumenci zaakceptują droższe zamienniki – wyjaśnia Stephane Tikhomiroff.

E-commerce raczkuje na rynku spożywczym

Polacy nadal nie są przekonani do kupowania żywności za pomocą internetu. Udział w rynku sprzedaży wirtualnej w tej dziedzinie wynosi mniej niż 1 proc. Powodów jest kilka. Po pierwsze nadal podświadomie mamy obawy czy dostarczone nam w ten sposób jedzenie będzie wystarczająco świeże. Wolimy to sprawdzać naocznie, szczególnie w przypadku mięsa, warzyw i owoców. Drugą ważną kwestią jest dostępność samej usługi, która najczęściej skupia się wokół dużych miast, zatem jej zasięg jest bardzo mocno ograniczony. Trzecim aspektem jest czas oczekiwania na dostawę. Sklepy internetowe zastrzegają sobie długi zakres godzinowy na dostarczenie zamówienia (np. między godziną 18:00 a 22:00), co ogranicza klienta i zmusza go do oczekiwania w domu. Po co mamy to robić skoro w każdej chwili możemy wyjść do jednego z licznych okolicznych sklepów? Po czwarte, niektóre z firm oferujących zakupy online w razie braku jakiegoś z zamówionych towarów stosują zamienniki. Klient nie ma więc pewności, co tak naprawdę dostanie spośród produktów, które zamówił. Zatem przed e-commerce w branży FMCG w Polsce jeszcze długa droga.

Eksperci

Pistolet przystawiony do głowy, czyli walutowe zawirowania kluczowych rynków

Globalny rynek finansowy pozostaje obciążony asymetrią ryzyk, gdyż najwyraźniej w temacie wojen hand...

Turek: 10 lat po upadku Lehman Brothers ceny znowu są rekordowe

Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatn...

Przasnyski: Praca jest, ale brakuje pracowników

Firmy nadal tworzą sporo nowych miejsc pracy, ale wciąż mają kłopoty z ich obsadzeniem. Problem ten ...

Kondycje gospodarek wschodzących, przyszłość wojen handlowych i odczyty infacji – zobacz n

Chociaż niepokoje o kondycję gospodarek wschodzących i przyszłość wojen handlowych powinny skraść gł...

Raport, który znaczy coraz mniej

Moment uspokojenia objął waluty rynków wschodzących, ale spadające kolejny dzień indeksy w Azji nie ...

AKTUALNOŚCI

Juncker o UE: potrzebujemy silnej i zjednoczonej Europy

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w swoim dorocznym przemówieniu do Parlamentu...

Podatek dochodowy i kryptowaluty – co zmienią nowe przepisy?

Od 2019 r. w polskim systemie podatkowym obowiązywać mają nowe przepisy dotyczące podatku dochodoweg...

Jak wzrost stóp procentowych i wynagrodzeń wpłynie na zdolność kredytową Polaków?

Rada Polityki Pieniężnej nie spieszy się z podwyższaniem stóp procentowych. Niemniej jednak z uwagi ...

Eksporterom coraz trudniej

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gos...

Innovation Box – ulga podatkowa z tytułu sprzedaży innowacyjnych rozwiązań

W dniu 24 sierpnia 2018 r. Rząd opublikował projekt ustawy zakładającej szereg zmian w podatkach doc...