środa, Sierpień 22, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Czerwiec 4

Dzienne archiwaCze 4, 2018

Podczas ostatniej, XII już konferencji Sieci Przedsiębiorczych Kobiet nie zabrakło wyjątkowych osobistości ze świata biznesu. Gościem specjalnym wystąpień w duchu story-tellingu BE THE CHANGE była sama wiceprezeska globalnego koncernu Facebook – Nicola Mendelsohn. Między innymi o tym, jakie przeciwności czekają na pewne siebie i silne kobiety opowiedziała w kilkunastominutowej prelekcji.

Gościem specjalnym już XII wydarzenia Sieci Przedsiębiorczych Kobiet była Nicola Mendelsohn, wiceprezes Facebooka, której wystąpienie było kluczowe podczas sesji BE THE CHANGE. To podczas niej, wyjątkowe kobiety sukcesu mówią o swojej historii, o punktach zwrotnych w karierze zawodowej czy o decyzjach i wyborach, które prowadzą do zmian na polu biznesowym i prywatnym. – Kobiety potrzebują przykładów silnych, pewnych siebie autorytetów, które zainspirują je do zmian, do wiary we własne możliwości, do innego spojrzenia na siebie w kontekście zawodowym. Nicola Mendelsohn, Wiceprezeska Facebooka, to kobieta z pasmem imponujących sukcesów zawodowych na koncie, przy tym matka czwórki dzieci, której wystąpienia miałam przyjemność wysłuchać w Londynie. Niesamowicie zainspirowała mnie swoją charyzmą, siłą, wiedzą i energią, więc tego, że jej wystąpienie wpłynie równie mocno na uczestniczki konferencji SMARTER TOGETHER, byłam pewna, zwłaszcza, że Nicola w pełni utożsamia się z misja Sieci Przedsiębiorczych Kobiet – specjalnie dla portalu BiznesTuba.pl mówiła Katarzyna Wierzbowska, prezes Sieci Przedsiębiorczych Kobiet.

Mendelsohn dołączyła do Facebooka w czerwcu 2013 r. jako wiceprezes ds. Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, nadzorująca działalność biznesową Facebooka w regionie EMEA.

Wcześniej pełniła funkcję dyrektor wykonawczej w agencji reklamowej Karmarama. Aktualnie jest współprzewodniczącą Creative Industries Council, forum dialogu pomiędzy branżą kreatywną a rządem. Została odznaczona Orderem Imperium Brytyjskiego (CBE) w uznaniu zasług dla branży kreatywnej. Zanim dołączyła do Karmaramy Nicola była wiceprezesem Gray London i dyrektorem zarządu w BBH. Jej wcześniejsze role obejmowały bycie pierwszą kobietą na stanowisku prezesa IPA, jak również pełnienie funkcji dyrektor The Fregrance Foundation, członka zarządu CEW, powiernika the White Ribbon Alliance oraz przewodniczącej organizacji Women’s Aid. Nicola jest dyrektorem niewykonawczą Diageo, a także dyrektorem prestiżowej nagrody Bailey’s Women’s Prize for Fiction. Największą radość życia czerpie z posiadania rodziny: męża Jona i ich czworga dzieci: Gabi, Danny’ego, Sama i Zaca.

„Dzień dobry” – tak rozpoczęła swoją prelekcję jedna z najciekawszych postaci ostatniej sesji BE THE CHANGE”, która tuż na wstępie podziękowała organizatorom za to co robią i na jaką skalę – Sieć Przedsiębiorczych Kobiet bowiem to fundacja, która inspiruje inne kobiety do współpracy w celu osiągania tego, co w pojedynkę nie jest w pełni możliwe. Katarzyna Wierzbicka, jedna z założycielek SPK w powitalnej rozmowie z Panią Nicolą, nawiązała do Facebooka, bo właśnie tam Sieć Przedsiębiorczych Kobiet rosła w siłę i dziś osiągnęła ponad 25 tysięcy „lajków”.

„Smarter Together” – tak brzmiała nazwa tegorocznej konferencji i właśnie do niej nawiązała wice prezes Facebook na rejon EMEA, która zmotywowała uczestniczki do tego, aby tworzyć wspólnotę, bo to właśnie grupa tworzy siłę, aby zwyciężyć, osiągać celę i stać się motywatorem do działań. Tuż po wstępie przyszedł czas na jej historię oraz ważne, biznesowe rady, tak bardzo wyczekiwane przez prawie 500 przedsiębiorczych kobiet zasiadających na widowni.

„Jeśli nie weźmiesz wizytówki czy numeru telefonu poznanej tutaj osoby, z pewnością zrobiłaś coś nie tak.”

Rada wyjątkowo cenna, która została powtórzona podczas tegorocznej sesji już kolejny raz: z takich spotkań powinniśmy wyjść o „minimum jednego znajomego więcej”. Kontakt z inną kobietą tworzy relacje, a przecież jak powiedziała sama Mendelsohn: „connections bring people together”.

Rozmyślając, co się działo przez kilka ostatnich lat z biznesowej perspektywy pracujących kobiet, Nicola Mendelsohn nawiązała do wielu ważnych wydarzeń. Wśród nich m.in. tegoroczny, styczniowy marsz kobiet – podczas którego na ulice wyszły miliony kobiet na całym świecie. Nie sposób więc ominąć tematu praw kobiet, zwłaszcza kiedy skala jest ogromna. Mendelsohn wspomniała także o ubiegłorocznym, październikowym ruchu #MeToo, który globalnie rzucił światło na problem molestowania kobiet. Nicola Mendelsohn przywołała więc zeszłoroczną nagrodę „Person of the year” magazynu „Times”, która trafiła do Silence Beakers – kobiet, które wspomnianym właśnie hashtagiem pokazały światu, że wspólnie mogą zdziałać więcej.

W kolejnej części wystąpienia, Nicola Mendelsohn nawiązała do wspólnego jubileuszu i do wielkiej postaci– w 2018 r. Wielka Brytania oraz Polska obchodzą 100 rocznicę otrzymania prawa głosu przez kobiety. W Polsce prekursorką „upominania się o swoje” była Maria Dulebianka, która jako pierwsza w polskiej historii kobieta zgłosiła swą kandydaturę do Parlamentu, w 1908 (np. wraz z Marią Konopnicką uczestniczyła w ruchach emancypacyjnych). To dzięki niej wiec możemy mówić, że kobiety są wolne i równe z mężczyznami. Jednak nie zawsze. Wiceprezes Facebooka szybko ostudziła naszą radość krótkim skwitowaniem: mimo, że 100 lat minęło, nie dokonał się wyjątkowo wielki progres w tej materii. Oczywiście, nie musimy się już pytać męża „kochanie, czy mogę się podjąć pracy” – jak ironicznie zażartowała Mendelsohn podczas prelekcji, ale nadal w biznesie widoczne są nierówności. Przywołała wyniki badania, które potwierdzają, że bazując na aktualnych trendach dopiero w 2300 r. będziemy zarabiały tyle samo co mężczyzna. – To straszne i odrzucam tę informację całym ciałem! – tłumaczyła. – Musimy zrobić wszystko, żeby zmniejszyć prognozowany czas! – dodała.

Tuż po rozczarowujących wynikach badań, przyszedł czas na jej historię. Któż by się spodziewał, że tak znacząca kobieta sukcesu może mówić o sytuacjach zawodowych, zmniejszających jej rangę tylko dlatego, że jest kobietą. A jednak! Dla przykładu kilka lat temu została zaproszona na śniadanie w Parlamencie, podczas którego rozmawiano o jakości nauczania. Na spotkanie przyszła dużo wcześniej, podobnie jak inna kobieta. Kiedy obie Pani parzyły sobie kawę (będąc bez śniadania), mężczyzna spojrzał się na nie i wymownie powiedział: – O, przybyłem pierwszy!

Wymowny uśmiech Pani Nicoli i przywołanie kolejnego doświadczenia zawodowego, dyskryminującego ją w gronie mężczyzn. Kolejne spotkanie – także w rządzie Wielkiej Brytanii, tym razem oficjalna kolacja państwowa. Wzdłuż długiego stołu zasiadali najważniejsi w Państwie. Tuż obok niej m.in. premier, ambasador czy znaczący biznesman – wszystkich ich znała. Podczas kolacji nikt nie podjął z nią rozmowy ani nie zadał pytania kim jest. W rozmowie późniejszej dowiedziała się, że Panowie myśleli, że jest żoną jednego z „tych ważnych gości” i nie powinno jej tam być z racji czysto biznesowych.

Kwitując demotywujące historię powiedziała: „We are the change!” i nawiązała do jakości pracy w Facebooku. Po 5 latach pracy Mendelsohn może stwierdzić, że firma nie tylko ją docenia i stawia przed nią wyzwania, ale też wspiera w pracy. – W każdym biurze mamy mnóstwo silnych kobiet, które uczą się od siebie, zadają pytania i są silną grupą – dodaje, zachęcając do wiary w siebie: – Możesz stać się inspiracją dla innych kobiet, ale też np. dla córki. Na koniec przywołała inne wyniki badania, które potwierdzają jednak społeczną wyższość kobiet do zdobywania relacji oraz… zysku dla firmy. Największe zyski firmy pochodzą z 60 proc. przypadków nadzorowanych przez kobiety. Więc… do przodu BiznesWomen!

Magda Strzykalska, zdjęcia: Sieć Przedsiębiorczych Kobiet

Konkurowanie w erze cyfrowej wymusza na przedsiębiorstwach zapewnienie gotowości całej organizacji do procesu zmian. Tworzenie nowych modeli działania, ewolucja sposobów komunikacji i współpracy, prototypowanie usług i nowych rozwiązań produktowych w świetle wyzwań transformującego się rynku i ewolucji przyzwyczajeń klientów wymaga nowego spojrzenia i podejścia do wdrażania technologii. Mając na uwadze podniesienie efektywności transformacji cyfrowej w poszczególnych branżach gospodarki, Digital Excellence, CIONET oraz Microsoft przedstawiły Digital Excellence Model – model Cyfrowej Gotowości Przedsiębiorstw. Powstał on w efekcie konsultacji z polskimi liderami biznesu – praktykami, którzy na co dzień korzystają z potencjału technologii w rozwoju swoich organizacji.

„Cyfrowa transformacja polega nie tylko na wprowadzaniu pojedynczych usprawnień czy technologii w struktury przedsiębiorstwa, ale jest to proces głęboko wpisany w jego struktury i kulturę, bez względu na charakter prowadzonej działalności i branżę. Co więcej, inicjatywy cyfrowe i odpowiedzialność za transformację w organizacjach dawno już przestały być domeną IT, wymagając zaangażowania wszystkich zespołów firmy, a ich liderzy – menedżerowie cyfrowej zmiany – często sami wywodzą się z innych działów firmy. Sytuacja ta powoduje również, że w procesy te są często zaangażowani przedstawiciele zarządów i menedżerowie, odpowiadający za działalność operacyjną, włączając dyrektorów generalnych i prezesów zarządu.” – podkreśla Paweł Jakubik, Dyrektor ds. Transformacji Cyfrowej w polskim oddziale Microsoft.

Digital Excellence Model obejmuje pięć kluczowych obszarów gotowości cyfrowej organizacji, które zdaniem ekspertów powinny być punktem wyjścia w procesie transformacji firmy:

  • Otwarta perspektywa strategiczna (Open strategic perspective)
  • Cyfrowe doświadczenie klienta (Digital customer experience)
  • Kompetencje cyfrowe (Digital competence)
  • Potencjał transformacyjny (Transformational capabilities)
  • Efektywna organizacja (Efficient organization)

W każdym obszarze modelu zdefiniowane są przejawy świadczące o potencjale cyfrowej transformacji, takie jak np. przywództwo transformacyjne, kultura innowacji, procedury adaptacji, czy startupowy sposób myślenia w przypadku analizy potencjału transformacyjnego. Odzwierciedlają one specyficzne zdolności organizacyjne, które są wymagane dla firm konkurujących na rynku i odnoszących sukcesy w erze cyfrowej. Lista przejawów budowana jest poprzez praktyczne obserwacje i informacje zwrotne od organizacji, które odniosły sukces w cyfrowej transformacji.

„Cyfrowa transformacja to obecnie nie wybór, a konieczność. Co więcej, jest to proces inspirowany i inicjowany przez zarządy organizacji w dużo większym stopniu niż przez działy IT. Nasz wspólny projekt ma na celu pokazanie, że transformacja w erze cyfrowej to zmiana modelu biznesowego, a nie jedynie kwestia wprowadzenia do firmy najnowszych technologii. Wygrają ci, którzy będą potrafili wykreować nowe potrzeby klientów i wykorzystywać do ich realizowania nowe technologie. To, czy firmie uda się udźwignąć wyzwania cyfrowej transformacji, zależy jednak przede wszystkim od przygotowania organizacji, ludzi i narzędzi. Ten komu się to uda – przetrwa.” – zauważa Bartosz Górczyński, Managing Director CIONET Polska.

Branża finansowa: zaangażowanie klientów i indywidualizacja procesów

Klienci usług finansowych (i ubezpieczeniowych) to świadomi konsumenci, których zdecydowanie można określić terminem Klient 4.0. To oni wyznaczają rytm dla zmian na rynku i kierunek rozwoju usług, nowych modeli ich zakupu czy obsługi klienta. Podstawą transformacji rynku usług finansowych jest zapewnienie organizacji odpowiedniej zwinności, zarówno w perspektywie transformacji modelu działania, jak i odpowiedzi na potrzeby klientów. Kluczem do uzyskania przewagi rynkowej jest odpowiedni poziom świadomości technologicznej, tak po wewnętrznej stronie organizacji, jak i w tworzeniu oferty dla klientów. W wyścigu za Klientem 4.0 przedsiębiorstwa powinny dążyć do rozwoju Pracowników 4.0, którzy będą mieli kompetencje wymagane w cyfrowym świecie oraz będą rozumieli mechanizmy kierujące rynkiem i jego potrzebami.

„Od lat staram się uczynić naszą organizację bardziej zwinną w odpowiedzi na potrzeby klienta. Zawsze warto zadać sobie pytanie: po co się to robi? Jaki problem klienta będzie dzięki temu rozwiązany? Nie chodzi o to, żeby być bardziej cyfrowym i zwinnym, ale żeby podnieść jakość obsługi z punktu widzenia klienta” – mówi Justyna Kesler, Chief Operation Officer i Wiceprezes Zarządu w ING Bank Śląski.

Marcin Bednarski, Dyrektor Działu Analiz w PKO PB, dodaje „Jak się przygotowujemy do przyszłości? Przewidujemy, jakich usług i rozwiązań szukali klienci. Ważne jest wyłapywanie nawet słabych sygnałów, tak jak np. zrobił to Netflix przewidując, że rozwój internetu umożliwi przesyłanie filmów na odległość. Stawiamy na zwinność działania. Dzisiaj jest ona konieczna do rozwoju biznesu. Nie oznacza to, że musimy być pierwsi we wszystkim. Odczytujemy sygnały i inwestujemy tam, gdzie widzimy największe szanse na pozytywny zwrot z inwestycji w postaci satysfakcji klientów.”

Branża Retail: doświadczenie klienta “made to measure”

„Sektor handlu już od dawna jest 5.0, a w centrum zainteresowania są klienci. Zakłócenia, czyli te elementy, które zmieniają rynek, przychodzą właśnie ze strony produktów i klientów. Najważniejszym zadaniem, które w prostej drodze doprowadzi do uzyskania przewagi rynkowej, jest nie tylko postawienie klienta w centrum, ale pokazanie mu, że jest w środku każdej decyzji. Strategia omnichannel jest powszechna, wszystkie kanały od dawna się przenikają” – mówi Magda Taczanowska Dyrektor Segmentu Enterprise w Microsoft.

Eksperci i praktycy branży retail wskazują na personalizację usług i produktów, jako główny kierunek zmian i rozwoju strategii biznesu. Jednocześnie jesteśmy w momencie, kiedy coraz częściej konkurowanie produktami czy usługami ustępuje miejsca budowaniu odpowiedniego doświadczenia klienta (customer experience).

„Zdecydowanie wolę indywidualizację niż personalizację – klienci chcą się poczuć traktowani indywidualnie. Najpierw nastąpiło odczłowieczenie retailu, a teraz dzięki technologii, powrót do doceniania indywidualnego klienta. To efekt zmiany zachować konsumenta, wiemy w jaki sposób szuka produktu, jak go kupuje, jaka jest jego droga. Trzeba personalizować produkt, indywidualizować ofertę. Connected product to potężne zakłócenie. Oznacza, że ktoś mi zaoferuje produkt, zanim pomyślę, że go potrzebuję” – dodaje Jarosław Sokolnicki, odpowiedzialny w Microsoft za rozwiązania dla sektora handlu i produkcji.

Branża produkcyjna: rewolucja w branży dysonansów

W sektorze przemysłowym liczba interakcji świata cyfrowego z fizycznym jest wyjątkowo duża, ogromny jest też zakres cyfrowej transformacji w produkcji. Tempo zmian, które przynosi czwarta rewolucja przemysłowa jest nieporównywalnie szybsze, niż miało to miejsce kiedykolwiek w historii. Firmy branży produkcyjnej muszą zadać sobie pytanie, czy mamy już rzeczywiście społeczeństwo 4.0 gotowe na technologiczne zmiany. Z jednej strony mamy podejście i oczekiwania klientów, z drugiej samych pracowników, a z trzeciej postęp na polu technologii takich jak sztuczna inteligencja (AI), Internet rzeczy (IoT), automatyzacja pracy czy technologie alternatywne dla produkcji przemysłowej. W branży przemysłowej można zauważyć największe rozbieżności w stopniu zaawansowania transformacji cyfrowej.

Mamy już w Polsce w pełni „ciemne” linie produkcyjne obsługiwane tylko i wyłącznie przez roboty, ale jednocześnie za wiele procesów wciąż odpowiada człowiek. Pracownicy tego sektora to nie tylko osoby, które sterują pracą maszyn za pulpitem komputerów, ale również osoby pracujące fizycznie, które nie czują się jeszcze gotowe na cyfrowe zmiany.

Przemysław Zakrzewski, CIO ABB, zwraca uwagę na pragmatyczny aspekt cyfrowej transformacji, codzienne działanie, kombinację już istniejących elementów. „Nowe modele biznesowe mogą być składane z poszczególnych elementów rozwijanych od dawna w ABB, przełożone na nową technologię, dają duży potencjał do wykorzystania. Warto także zwrócić uwagę na współpracę człowieka, sztucznej inteligencji, maszyny i systemu”.

Firmy już teraz muszą pamiętać, że przyszłością gospodarki w erze cyfryzacji będzie nie tylko konkurencja ludzi i biznesów, ale także algorytmów i robotów.

Zródło: Microsoft Polska

Rak piersi to jeden z najczęściej występujących nowotworów złośliwych u kobiet. Rak piersi jest także drugą przyczyna zgonów. Medycyna znalazła sposób na komórki nowotworowe, jednak nie zawsze jest to w 100 proc. skuteczne. Niedawne, opublikowane badania Tailorx, pokazują, że chemioterapia stosowana w leczeniu raka piersi może zostać całkowicie pominięta, zwłaszcza, że niesie za sobą skutki uboczne.

Potwierdzają to lekarze, którzy na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Chicago, zaprezentowali wyniki badań Tailorx. Najnowsza metoda leczenia zakłada, że tysiące kobiet z najczęstszą postacią wczesnego raka piersi, mogłyby zrezygnować z chemioterapii na rzecz medycyny precyzyjnej – „precision medicine”. Dr Harold Burstein, profesor z Harvard Medical School stwierdził, że tysiące kobiet będą mogły uniknąć chemioterapii, rezygnując tym samym z niepożądanych efektów – jednocześnie osiągając doskonałe, długoterminowe wyniki walki z rakiem. Mimo, że chemioterapia jest skuteczna i nadal stosowana jako jedna z najskuteczniejszych metod leczenia, niesie za sobą wiele skutków ubocznych, m.in. częste wymioty, utratę włosów czy chroniczne zmęczenie.

Guzy pacjentów analizowano za pomocą testu o nazwie Oncotype DX. Bada on aktywność 21 genów, aby przewidzieć ryzyko nawrotu w ciągu 10 lat. Wcześniejsze badania dały jasno do zrozumienia, że kobiety o niskich wynikach mogą pominąć chemioterapię, a te z wysokimi wynikami powinny ją otrzymać. Lekarze mieli jednak dylemat, jak zdiagnozować pacjentki ze „średniki wynikami”. Aby znaleźć na to odpowiedź, badacze losowo przypisali ponad 6700 kobiet z ocenami pośrednimi: od 11 do 25 – do dwóch grup. Po zabiegu jedna grupa była leczona wyłącznie endokrynologicznie, a druga była leczona hormonalnie i chemioterapią. Po latach obserwacji, badacze doszli do wniosku, że w zależności od wieku, kobiety które otrzymały wyłącznie hormonalną terapię, nie mają gorszych wyników niż osoby leczone chemioterapią. Badanie wykonano na kobietach z wczesnym rakiem piersi, z dodatnimi receptorami hormonalnymi, HER2 – ujemnym oraz na tych, którym rak nie rozprzestrzenił się do węzłów chłonnych, co stanowi ok. połowę wszystkich przypadków. Badanie przeprowadzono na 10 000 kobietach w wieku od 18 do 75 lat.

BiznesTuba uczestniczyła także na tegorocznym spotkaniu „FALENTY 2018”, podczas którego omawiano diagnostykę i leczenie nowotworów kobiecych w Polsce. Prof. dr hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski z Polskiego Towarzystwa Do Badań nad Rakiem Piersi mówił wówczas, że nowoczesne technologie (w tym innowacyjne leki) i dostęp do nich to nie jest dla naszego Państwa strata pieniędzy, ale inwestycja w przyszłość zdrowia kobiet. Mówiono także o przyczynach raka piersi oraz o stylu życia, jaki sprzyja powstawaniu nowotworów wśród kobiet. Nadal bardzo ważnym tematem w Polsce jest otwarcie tzw. breast cancer units, czyli ośrodków leczenia raka piersi. Wykonano także badanie, które potwierdziło, że w krajach, w których funkcjonują takie wyspecjalizowane ośrodki, efekty leczenia są zdecydowanie lepsze niż w tradycyjnych ośrodkach onkologicznych, które tej specjalizacji nie mają. Zapraszamy też do relacji z konferencji „FALENTY 2018”, podczas której można posłuchać wypowiedzi najlepszych ekspertów w dziedzinie leczenia raka piersi w Polsce.

Magda Strzykalska, źródło: The Guardian

Tylko dwie trzecie mikroprzedsiębiorstw utrzymuje się na rynku po pierwszym roku działalności. Sytuacja tych, które przetrwają, jest w kolejnych latach działalności trudniejsza niż pozostałych podmiotów. Dlaczego małe firmy mają tak duży problem z utrzymaniem się na rynku?

Sektor przedsiębiorstw w Polsce jest zdominowany przez mikrofirmy, czyli te zatrudniające od 1 do 9 pracowników. Według najnowszych badań PARP stanowią one aż 96% wszystkich firm. Małe przedsiębiorstwa mają największy udział w tworzeniu PKB – na poziomie 30 proc. Są one także najbardziej produktywne, efektywne kosztowo i rentowne, ale paradoksalnie, pierwszy rok działalności przeżywają średnio tylko dwie trzecie z nich. Dlaczego firmy o tak dużym potencjale upadają, zamiast się rozwijać?

Inwestycje w rozwój

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – rozwój wymaga inwestycji, które często mogą przerastać możliwości finansowe małych podmiotów. Analitycy PARP zauważyli pewną tendencję – im mniejsza firma, tym mniejsze zaangażowanie środków własnych w inwestycje. Przy tym – jak wskazują wyniki badania Smartscope dla Aasa dla Biznesu – niemal połowa mikroprzedsiębiorców jest zainteresowana dodatkowym finansowaniem zewnętrznym, a co czwarty pozyskane środki przekazałby właśnie na rozwinięcie działalności. Jednak aż 14 proc. nie ma wiedzy na temat możliwości zdobycia zewnętrznego finansowania dla swojego biznesu. Co więcej, jeżeli już znajdą potrzebne informacje i zgłoszą się do wybranych instytucji, często otrzymują decyzję odmowną – taka sytuacja dotyczy aż 1 na 3 właścicieli małych firm.

Impuls do dalszego rozwoju

Dlaczego mali przedsiębiorcy tak często spotykają się z odmową, jeśli chodzi o środki zewnętrzne? Częstym powodem negatywnych decyzji finansowania jest brak zdolności kredytowej mikroprzedsiębiorcy (14 proc.). Co dziesiąty prowadzi firmę zbyt krótko, 7 proc. nie spełnia kryteriów, a 6 proc. osiąga zbyt małe dochody. Co ciekawe, aż 31 proc. właścicieli małych firm nie potrafi sprecyzować powodu odmownej decyzji.

– Aby przedsiębiorcy mogli się rozwijać, potrzebują finansowania, które będzie dostępne szybko i na prostych, przejrzystych zasadach. Najlepiej, jeśli cały proces ubiegania się o kredyt lub pożyczkę, wraz z podpisaniem umowy, byłby pozbawiony zbędnych formalności i przebiegał on-line, dzięki czemu otrzymają środki nawet tego samego dnia. Także krótki czas prowadzenia firmy nie powinien uniemożliwiać przedsiębiorcom planowania rozwoju – ważne, aby dodatkowe finansowanie było dostępne już w momencie założenia firmy – wyjaśnia Dominik Ciula, Sales Manager Aasa Polska, odpowiedzialny za markę Aasa dla Biznesu.

Spośród małych firm, które w badaniu Smartscope zadeklarowały potrzebę uzyskania dofinansowania, najwięcej, bo połowa zadowoliłaby się pożyczką w wys. do 5 tys. złotych. Z kolei przedział do 10 tys. złotych jest przedmiotem zainteresowania 11 proc. respondentów, a 10-49 tys. złotych – 20 proc. Najmniej mikroprzedsiębiorców potrzebuje finansowania na poziomie 100-149 tys. złotych (5 proc.) oraz powyżej 150 tys. złotych (6 proc.). Widać więc, że z perspektywy mikrofirm nawet niewielka inwestycja może stanowić silny impuls do dalszego rozwoju.

Właściciele firm, zapytani o cele, na jakie zamierzają przeznaczyć zewnętrzną pożyczkę, kredyt lub inną formę finansowania, najczęściej wymieniali zakup sprzętu do prowadzenia działalności (68 proc.). Co czwarty chciałby dzięki nim rozwinąć swoją działalność (25 proc.), a wśród tej grupy najwięcej osób deklarowało chęć przeznaczenia uzyskanych środków na poszerzenie zakresu usług firmy (43 proc.), wynajem firmowej nieruchomości (21 proc.), a także jej remont lub działania reklamowe (po 9 proc.). Z kolei 14 proc. wykorzystałoby dodatkowe środki na spłatę bieżących zobowiązań firmowych lub zatrudnienie zespołu.

Decyzją Sejmu RP w 2013 roku 4 czerwca obchodzimy Dzień Wolności i Praw Obywatelskich. Święto ma upamiętniać rocznicę pierwszych po II wojnie światowej wolnych wyborów parlamentarnych, które odbyły się właśnie 4 czerwca 1989 roku. W uchwale, na mocy której powstało to święto, podkreśla się, że wspomniane wybory to:

„(…) symboliczne zwycięstwo pokoleń Polaków, którzy nigdy nie pogodzili się ze zniewoleniem. Było to zwycięstwo „Solidarności”, przeciwko której w grudniu 1981 r. władza wysłała czołgi, chcąc siłą złamać narodowego ducha wolności”.

Warto pamiętać, że wybory 4 czerwca 1989 roku odbyły się według zasad ustalonych w czasie trwania obrad Okrągłego Stołu. W ich wyniku wybrano 460 posłów na Sejm oraz 100 senatorów do nowo utworzonego Senatu.

Skala zwycięstwa opozycji solidarnościowej i jednoczesny stopień klęski komunistycznej władzy doprowadziły do powstania całkowicie nowej sytuacji politycznej. W wyniku wyborów czerwcowych poza parlamentem znalazło się wiele czołowych postaci związanych wcześniej z władzą komunistyczną.

W Senacie znalazło się aż 99 przedstawicieli Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, natomiast w Sejmie dominowali członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej oraz Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, którzy obsadzili kolejno 173 oraz 161 stanowisk w Sejmie.

Prawa obywatelskie to prawa zagwarantowane konstytucyjnie, mające na celu chronić interesy obywatela danego państwa. Polska konstytucja określa te prawa w rozdziale II. Mowa w nim m.in. o wolności człowieka, która podlega ochronie prawnej, o równości obywateli wobec prawa, o zakazie dyskryminacji w życiu politycznym, a także o równości kobiet oraz mężczyzn w w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym oraz gospodarczym

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl

Obecnie jedną z najważniejszych regulacji wymaganych w zakresie technologii blockchain i kryptowalut są przepisy dotyczące przeciwdziałania w zakresie prania pieniędzy i finansowania terroryzmu. W wielu krajach powoli wchodzą one w życie. Widać więc odpowiedni kierunek zmian – mają one doprowadzić do tego, aby wymagania wobec takiej działalności nie odbiegały od obowiązujących na tradycyjnym rynku finansowym. Może to doprowadzić do otwarcia rynku.

Wszystkie podmioty istniejące w branży będą musiały działać zgodnie z przepisami, które dotychczas nie istniały. Wymagają one m.in. identyfikacji klienta, analizy i historii transakcji, tego skąd pochodzą środki. Są to regulacje, które z jednej strony zabezpieczają transakcje, aby nie były one wykorzystywane do prania brudnych pieniędzy i finansowania terroryzmu. Pozwalają jednak też na to, aby rynek zaczął działać w pełni transparentnie i zgodnie z prawem. Dotychczas było to niemożliwe, ponieważ nie istniały odpowiednie przepisy.

– W Polsce w ciągu trzech najbliższych miesięcy wejdzie w życie nowa ustawa o przeciwdziałaniu w zakresie prania  brudnych pieniędzy, która wprowadza m.in. czwartą i piątą dyrektywę unijną w tym zakresie –  powiedział Paweł Kuskowski, prezes firmy Coinfirm – Reguluje ona podmioty takie, jak giełdy wymiany walut i portfele obsługujące wymianę walut, czyli tzw. wallety. Są to jedne z najbardziej progresywnych zmian w Europie, a być może nawet na świecie.

Regulacje te zrównują działalność biur i firm płatniczych, a nawet banków z działalnością podmiotów obsługujących płatności kryptowalutowe. Jeżeli ustawa wejdzie w życie, tradycyjne instytucje finansowe będą miały problem z wypowiadaniem umów oraz odmową otwarcia kont dla giełd i portfeli kryptowalutowych. Głośnym w ostatnim czasie przypadkiem jest sprawa giełdy Bitfinex, która miała konto obsługujące transakcję w jednym z banków spółdzielczych. Bardzo duże środki, które przez nie przeszły, zostały zatrzymane jako pochodzące – rzekomo – z działalności przestępczej. Nie ma jednak pewności, czy tak rzeczywiście było. Dzięki rozwiązaniom regulacyjnym będzie możliwość rzetelnego sprawdzenia działalności danego podmiotu i tego, w jakim zakresie nie był on zgodny z istniejącymi przepisami. Obecnie środki mogą zostać zajęte i uznane za pochodzące z nielegalnych działań bez pewności, czy tak naprawdę było. Jeżeli nowe przepisy wejdą w życie, będzie można analizować przypadki pod kątem zgodności z konkretnymi regulacjami – wskazał Kuskowski.

  • Wyższe cła na towary importowane po zaniżonych lub subsydiowanych cenach
  • Skrócone i przejrzyste dochodzenia antydumpingowe, porady i pomoc dla MŚP, zaangażowane związki zawodowe
  • Dumping społeczny i środowiskowy będzie brany pod uwagę przy naliczaniu ceł

UE zamierza skuteczniej walczyć z nieuczciwie wycenionym importem oraz dumpingiem społecznym i środowiskowym przy pomocy nowych przepisów, które uzyskały poparcie PE, w środowym głosowaniu.

Unia może nakładać wyższe cła na towary importowane z krajów trzecich po zaniżonych lub subsydiowanych cenach, zgodnie z projektem przepisów, uzgodnionych już nieformalnie przez parlamentarnych negocjatorów oraz ministrów UE, które w środę zostały przyjęte przez Parlament.

Uzgodnione właśnie środki mają działać przeciwko nieuczciwym praktykom handlowym, stosowanym przez kraje trzecie. Uzupełniają one ostatnio przyjęte przepisy antydumpingowe, skupiając się na państwach trzecich, ingerujących w znacznym stopniu we własną gospodarkę.

Co nowego?

  • UE będzie mogła nakładać wyższe cła na towary importowane z krajów trzecich po zaniżonych lub subsydiowanych cenach (więcej w informacjach pogłębionych poniżej)
  • Dochodzenia antydumpingowe będą znacznie krótsze.
  • Koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa w UE wynikające z przestrzegania międzynarodowych umów o ochronie środowiska i warunkach pracy, będą brane pod uwagę przy naliczaniu ceł.
  • Małe i średnie przedsiębiorstwa otrzymają poradę i pomoc przy składaniu zażaleń i dochodzeniach.
  • Związki zawodowe zaangażowane w dochodzenia w sprawach antydumpingowych.
  • Wszystkie produkty przywożone do UE będą ściśle monitorowane od momentu powiadomienia o dochodzeniu do jego faktycznego rozpoczęcia i zarejestrowania w celu uniknięcia gromadzenia zapasów.
  • Szelfy kontynentalne i strefy ekonomiczne (strefy morskie, głównie wykorzystywane do produkcji energii) również będą objęte regulacjami, w celu zamknięcia luk prawnych.

Kolejne kroki

Nowe przepisy wejdą w życie pierwszego dnia po ich opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym UE, co ma nastąpić w pierwszej połowie czerwca 2018 roku.

Informacje pogłębione

UE aktualizuje rozporządzenie z 1995 r. w sprawie ochrony handlu, w odpowiedzi na zmieniające się potrzeby unijnych przedsiębiorstw, pracowników i konsumentów.

Zgodnie z nowymi przepisami UE mogłaby ustanowić wyższe bariery taryfowe dla przywozu towarów po cenach dumpingowych i subsydiowanych poprzez bardziej rygorystyczną interpretację tzw. zasady niższego cła, która umożliwia władzom nakładanie niższych ceł, jeżeli zostanie to uznane za wystarczające do usunięcia szkody spowodowanej przez nieuczciwy przywóz. Przy obliczaniu ceł uwzględniony zostałby minimalny docelowy zysk dla przedsiębiorstw europejskich. Posłowie zadbali również o to, by w kraju eksportera stosowano podstawowe międzynarodowe normy pracy i ochrony środowiska, zanim wspólne przedsięwzięcia (alternatywa, zgodnie z którą opłaty wynikają z polubownych ofert) zostaną uzgodnione z przedsiębiorstwami spoza UE.

Oszuści wykorzystują zmiany w przepisach dotyczących ochrony danych osobowych do wyłudzania pieniędzy od firm – ostrzega Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Przedsiębiorcom grozi się złożeniem donosu do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, czy też prokuratury, jeśli ci nie zapłacą określonej kwoty pieniędzy.

Nowa ustawa o ochronie danych osobowych, implementująca do polskiego porządku prawnego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (RODO) przewiduje bardzo wysokie kary pieniężne za niedopełnienie przez przedsiębiorcę obowiązków z niej wynikających: mogą sięgać one nawet 20 milionów euro albo 4 proc. obrotu. Groźba bardzo dotkliwych kar finansowych, poziom skomplikowania nowych przepisów, a także liczba nowych obowiązków wynikających z ustawy, naturalnie budzą w przedsiębiorcach uzasadniony niepokój.

Trzeba jednak uważać, by z powodu obaw związanych z wejściem w życie nowych przepisów, nie narazić się na dodatkowe straty finansowe spowodowane oszustwami, do których posuwają się w ostatnim czasie niektóre podmioty. Do ZPP docierają liczne sygnały o wiadomościach, w których przedsiębiorcom grozi się złożeniem donosu do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, czy też prokuratury, jeśli ci nie zapłacą określonej kwoty pieniędzy. Jest to klasyczny przykład szantażu, któremu nie należy się poddawać.

Wypowiedź: Jakub Bińkowski, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Zwykła reklama to za mało, aby zainteresować ofertą najmłodszych konsumentów. Najważniejsze jest prowadzenie  z nimi stałego dialogu i budowanie wiarygodnego przekazu. W komunikacji do tej grupy zdecydowanie lepiej sprawdzą się influencerzy niż celebryci. Marki muszą być też aktywne i wychodzić do przedstawicieli pokolenia Z z produktem, nie czekając aż sami go znajdą. Dobrze sprawdzają się, m.in. samplingi czy cross marketing.

Pokolenie Z, czyli osoby urodzone po 1997 roku, to grupa odbiorcza, do której należy podchodzić ze szczególną uwagą. Jest odporna na typowe marketingowe triki i tradycyjne formy reklamy. Jej przedstawiciele niemal od urodzenia żyją w wirtualnej rzeczywistości, a smartfon czy tablet są nieodłączną częścią ich codzienności. Mimo że od pokolenia Y, czyli tzw. „millenialsów”, dzieli ich niewiele lat, to jednak ich postrzeganie świata różni się od siebie diametralnie. Bycie podpiętym do sieci przez całą dobę jest dla nich normą, podobnie jak możliwość wyrażania siebie przez różne kanały komunikacji. Granica pomiędzy byciem w „realu”, a w sieci jest dla nich zatarta.

Zawsze odpowiadaj!

Dlatego trudno się dziwić, że są odporni na komercyjne oferty, którymi są bombardowani z każdej strony. Żeby ich zainteresować, trzeba się wysilić i dopasować do ich oczekiwań. To wymaga od marek dużego zaangażowania. Warto jednak podjąć się tego trudu, gdyż korzyści mogą być ogromne: „zeci” to nie tylko duża grupa konsumentów, którzy odpowiednio potraktowani potrafią być lojalni, ale też świetny barometr tego, co sprawdza się na rynku.

– Pokolenie Z nie wybiera już tylko produktów ze względu na ich jakość. Doskonale obserwujemy to po naszych markach. Równie ważny dla nich jest spójny przekaz, uczciwość, świadomość, kto stoi za daną ofertą – mówi Stephane Tikhomiroff, dyrektor zarządzający Perfetti van Melle Polska. – Istotna jest też dla nich możliwość stałego utrzymywania kontaktu. Świetnie to widać, np. w mediach społecznościowych, gdzie liczą się nie tylko kreacje dopasowane do ich gustu, czyli charakterystyczne, wyraziste grafiki lub memy uzupełnione krótkim chwytliwym tekstem, ale przede wszystkim możliwość prowadzenia dialogu. Nie wolno pozostawiać ich komentarzy bez odpowiedzi: nawet jeśli wydają nam się bardzo błahe. Jeśli młodzi ludzie poświęcili czas, aby zostawić swój wpis, musimy odwdzięczyć się tym samym. Szczególnie, że na to zainteresowanie reagują bardzo emocjonalnie, deklarują przywiązanie do danego produktu. Poza tym na portalach chętnie wchodzą też w dyskusję z rówieśnikami i wzajemnie napędzają się do wyrażania kolejnych opinii. Dobrze doceniać ten ich wkład, np. organizując konkursy na najbardziej aktywnych fanów. Mimo że nagrodami są często w takich przypadkach drobiazgi, samo wyróżnienie i przyznanie podobnego tytułu, jest dla uczestników ogromnym wyróżnieniem. Pozwala pokazać kolegom: „Zobaczcie, robię takie fajne rzeczy, że dostrzegła mnie duża i znana marka”.

Pytaj o zdanie!

Chociaż podobne podejście wymaga włożenia sporej ilości czasu i stałej czujności, firmy także na tym stałym kontakcie zyskują. Facebook czy Instagram to platformy, na których bardzo szybko mogą uzyskać od młodych konsumentów feedback czy prowadzona przez nie konkretna akcja marketingowa przynosi założone efekty lub które produkty mogą okazać się potencjalnym sprzedażowym hitem. Wystarczy, że marka przestrzegająca reguł komunikacji z pokoleniem Z zamieści post z prośbą o ocenę czy wybór, aby w krótkim czasie uzyskać setki odpowiedzi. Pozostaje tylko je przeanalizować i wyciągnąć pierwsze wnioski czy warto kontynuować dane działanie czy lepiej coś w nim jednak zmienić.

Kolejna zasada, o której nie wolno zapominać: do pokolenia Z trzeba wychodzić z produktem, a nie czekać aż sam go znajdzie. Dobrym i sprawdzonym sposobem są, np. akcje samplingowe. Jeżeli taka próbka znajdzie uznanie w oczach młodego człowieka, z pewnością podzieli się tą opinią z przyjaciółmi, a nierzadko też zamieszczają w mediach społecznościowych.

Znajdź swoich klientów

– Korzystnym rozwiązaniem jest także wchodzenie we współpracę z innymi popularnymi wśród młodzieży firmami. Przykładem może być, np. cross marketing, który prowadziliśmy razem z KFC i pizzerią Dominium. W KFC rolkę gum do żucia Mentos Pure Fresh dodawaliśmy do każdego powiększonego zestawu B-Smart, natomiast w Dominium do każdego rachunku. Spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym odzewem. Młodzi ludzie pod naszymi postami zamieszczali mnóstwo zdjęć na dowód, że otrzymali taki gratis i są z niego zadowoleni – opowiada Stephane Tikhomiroff.

W budowaniu wiarygodnego przekazu pomocna jest także współpraca z influencerami. „Zetów” przyzwyczajonych do szybkiego przepływu informacji nie interesują perfekcyjne reklamy z użyciem perfekcyjnych celebrytów z pierwszych stron gazet. Dlatego marki coraz częściej współpracują z blogerami i vlogerami, ponieważ doskonale oni rozumieją swoich odbiorców, ich język oraz podobnie jak oni dzielą się za pośrednictwem Internetu swoim życiem osobistym. Dlatego influencerom tak łatwo jest nawiązać kontakt z obserwującymi ich na Instagramie czy Snapchacie odbiorcami. Należy również pamiętać, że to pokolenie bardzo lubi dzielić się ze swoimi znajomymi znalezionymi przez nich interesującymi treściami, dlatego tak ważne jest, aby firmy dbały o odpowiedni content – historię bądź ideę stworzoną wokół marki, która dotrze, rozbawi, zainteresuje bądź wzruszy odbiorcę i w jakiś sposób będzie odzwierciedlać jego samego. Warto również pamiętać o zasadzie „TLDR” (Too Long, Didn’t Read). „Zeci” są z reguły niecierpliwi, dlatego lepiej do nich przemawiają krótkie video bądź memy.

Poznanie i wprowadzenie zasad postępowania z pokoleniem Z wymaga odrobinę czasu. Warto jednak zainwestować w ten obszar, ponieważ zyski będziemy z niego czerpać jeszcze długie lata.

5 zasad komunikacji z pokoleniem Z:

1. Bądź wiarygodny, dbaj o spójny przekaz,

2. Prowadź aktywny dialog i na bieżąco reaguj,

3. Zauważaj starania i czas poświęcony marce,

4. Wyjdź do młodych ludzi z produktem,

5. Inwestuj w influencerów, nie celebrytów.

Eksperci

Letnia „hossa”

Za oknem piękna pogoda, sezon wakacyjny w pełni, a na giełdzie długo wyczekiwany wzrost. Z czysto se...

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

AKTUALNOŚCI

Gospodarka rozpędzona na piątkę

W drugim kwartale br. PKB wzrósł o 5,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W p...

Obrót energią możliwy tylko przez giełdę – rząd ustabilizuje ceny?

Ministerstwo Energii chce, żeby już we wrześniu zostały uchwalone zmiany, które podniosą obligo gieł...

Rosyjskie embargo nie działa – mamy alternatywne rynki zbytu. Eksport żywności rośnie

Bilans handlowy Polski po wprowadzeniu rosyjskiego embarga systematycznie się poprawia. Struktura ek...

Polskie startupy z szansą na udział w pierwszym programie grantowym dla państw Grupy Wyszehradzki

Do 24 sierpnia polskie startupy mają szansę aplikować do programu V4 Startup Force - pierwszego proj...

Niską inflację czas pożegnać

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen ...