wtorek, Sierpień 21, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Maj 10

Dzienne archiwaMaj 10, 2018

Kierowcy nie zawsze są nim zachwyceni, zwłaszcza gdy dowiedzą się, ile potrafi i jak bardzo ograniczy im wszelkie nieuprawnione wykorzystanie pojazdu lub paliwa. Nowoczesny system monitoringu GPS to bowiem już nie tylko przesyłana na bieżąco informacja o położeniu pojazdu na mapie, lecz także możliwość reagowania przez firmę na najrozmaitsze sytuacje, które w jej flocie zdarzać się nie powinny.

GPS zbiera dane, GSM je przekazuje

Monitorować można właściwie wszystko: od osób wymagających opieki (np. dzieci i seniorów) poprzez paczki i przesyłki, samochody osobowe, dostawcze i ciężarowe, motorówki, statki, a nawet samoloty. Systemy instalowane przez firmę dostępną na stronie https://www.gpsguardian.pl/ pozwalają nieustannie i z każdego miejsca nadzorować każdy obiekt wyposażony w lokalizator. Redukcja wydatków, analiza czasu pracy, optymalizacja pracy kierowców i pojazdów, zapobieganie kradzieżom – oto niektóre tylko funkcje, jakie te urządzenia mogą wykonywać.

Ich działanie polega na współpracy modułów GPS i GSM. Pierwszy z nich zbiera dane, drugi służy do przesyłania ich na specjalną platformę, choć może też zapewniać komunikację z monitorowanym obiektem, a więc np. przekazywać kierowcy polecenia. Urządzenia mogą pracować w trybie aktywnym (non stop) oraz pasywnym (tylko po podpięciu do komputera lokalizatora, który zbierał dane).

Urządzenie sprawdza, alarmuje, blokuje

Urządzenia montowane w samochodach wyposażone są standardowo w czujnik ruchu oraz zapłonu, ale można dodać znacznie więcej. Urządzenie można wyposażyć m.in. w przełącznik między jazdą służbową a prywatną, identyfikator kierowcy, czujnik temperatury, paliwa, oraz sygnalizator otwarcia drzwi lub paki. Lokalizator może współpracować z systemem alarmowym zainstalowanym w samochodzie.

Można kontrolować pojazdy bardziej wnikliwie, sprawdzając na odległość ciśnienie oleju, napięcie instalacji, obroty, kierunek i prędkość, ciśnienie w oponach, temperaturę w zbiorniku cysterny, a także położenie kluczyka w stacyjce.

Dla każdego samochodu lub ich grupy można też zdefiniować rozmaite alarmy. Jeśli dojdzie do przekroczenia określonej prędkości, próby kradzieży, zjazdu z wyznaczonej trasy, nieoczekiwanego (np. w czasie nocnego postoju) otwarcia drzwi lub paki – system wyśle powiadomienie mailem lub SMS-em.

Oczywiście samo powiadomienie o kradzieży pojazdu to tylko informacja, ale monitoring GPS może więcej: jednym SMS-em można zdalnie zablokować zapłon, rozrusznik albo pompę paliwa w kradzionym pojeździe. Tą samą metodą można zablokować niesfornemu kierowcy możliwość opuszczania pojazdem wyznaczonych stref.

Korzyści także dla kierowców

Perspektywa jeżdżenia z takim „Wielkim Bratem” w pojeździe nie wszystkim kierowcom się podoba, ale można ich przekonać do korzyści wynikających z monitoringu także dla nich samych. Chyba każdy rozumie, że lepsza sytuacja finansowa firmy to większa gwarancja stabilności zatrudnienia. Poczynione dzięki monitoringowi oszczędności można częściowo przeznaczyć na podnoszenie płac albo nagradzanie najsumienniejszych kierowców, tworząc w ten sposób system motywacyjny.

Jak wynika z najnowszego raportu Gumtree.pl pt. „Aktywni + Praca w życiu, życie w pracy”, którego patronem jest Konfederacja Lewiatan, prawie 80% pracujących Polaków zauważa, że granice pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym się zacierają, a co drugi z nich zauważa ten proces w swoim własnym życiu. Co ciekawe, już 1/3 Polaków pozytywnie ocenia zjawisko work-life integration. Znaczący wpływ na integrację pracy z prywatnością mają Internet, urządzenia mobilne i nowe formy komunikacji. Ułatwiają one pracownikom załatwianie spraw prywatnych w pracy, a pracodawcom kontakt z zespołem „po godzinach”.

Badanie Gumtree.pl, przygotowane w ramach V edycji programu Start do kariery, wykazało między innymi, że na nowy trend wpływają nie tylko nowoczesne technologie, ale też zmiana relacji między pracownikiem a pracodawcą. Aż 42% pracodawców deklaruje, że utrzymuje z pracownikami relację prywatną. Natomiast pracownicy, wśród trzech najważniejszych czynników decydujących o wyborze miejsca pracy, oprócz zarobków, wskazują atmosferę miejsca pracy i osobowość przełożonego.

Integracja czy zachowanie balansu?

Co trzeci polski pracownik twierdzi, że nie ma potrzeby zachowywania granicy między pracą a prywatnością, co pozwala sądzić, że work-life integration nie jest zjawiskiem marginalnym. Co więcej, podobny odsetek pracodawców popiera taki tryb aktywności zawodowej (31%).
– Nowe zjawisko, jakim jest work-life integration, zaczyna być zauważalne na polskim rynku pracy – stwierdza Katarzyna Merska, Koordynator ds. Komunikacji Gumtree.pl i autor raportu – Nie oznacza to, że zaczynamy pracować dłużej – czas przeznaczony na pracę i życie prywatne nie jest już po prostu w sztywnym podziale. Obecność tego trendu pokazuje, że zarówno pracodawcy, jak i pracownicy, stają się w dzisiejszych czasach bardziej elastyczni i niejako idą na wzajemne ustępstwa. Dla pracodawców nie stanowi już problemu odbieranie prywatnego telefonu w pracy, a jednocześnie współpracownicy i przełożeni nie widzą niczego niestosownego w wysyłaniu maili czy dzwonieniu poza ustalonymi godzinami pracy.

Praca w życiu, życie w pracy

Sprawy prywatne w czasie i w miejscu pracy ma w zwyczaju załatwiać 36% ankietowanych. Na co najczęściej pozwalają sobie Polacy w pracy?

  • Rozmowy przez telefon lub komunikatory społecznościowe, z rodziną lub znajomymi (22%)
  • Czytanie artykułów, przeglądanie stron www, czy oglądanie krótkich filmów, niezwiązanych z zadaniami zawodowymi (19%)
  • Odbieranie prywatnych przesyłek od kurierów, zamówionych na adres miejsca pracy (16%)

Jednym ze zjawisk, które są oznaką zaburzonego podziału sfery zawodowej i prywatnej, jest praca po godzinach. Co czwarty Polak przyznaje, że nadgodziny wykonuje zdalnie, poza miejscem pracy. Praca po godzinach nie jest jednak jedyną oznaką work-life integration. Jakie czynności najczęściej powodują, że życie zawodowe wkracza w sferę prywatną zdaniem badanych?

  • Myślenie o pracy w czasie wolnym (46%)
  • Rozmowy o pracy z bliskimi (38%)
  • Odbieranie telefonów/SMS-ów od współpracowników (28%)

Tylko 13% aktywnych zawodowo Polaków wyznaje, że odczuwa wyrzuty sumienia w związku z wykonywaniem tych czynności poza miejscem i czasem pracy.

– Obecnie coraz więcej pracodawców dostrzega potrzebę stworzenie warunków, w których pracownik będzie mógł godzić życie zawodowe z osobistym i rodzinnym. Jest to jeden z symptomów rynku pracownika, w którym to pracodawca musi dostosować się do oczekiwań zatrudnianych. – mówi Jakub Gontarek z Konfederacji Lewiatan. – Tym bardziej, że powszechnie wiadomo, że większość pracowników, aby wykonywać swoje zadania efektywnie musi mieć chwilę odpoczynku. I właśnie w tym kontekście prywatne sprawy mogą być załatwiane w czasie pracy. To podejście wydaje się być zasadne w gospodarce 4.0, gdzie często konieczne jest szybkie reagowanie na nowe zadania czy problemy, które mogą pojawić się poza normalnym czasem pracy. Skoro pracodawcy oczekują zaangażowania po godzinach powinni bardziej elastycznie podchodzić do wykonywania zadań prywatnych w godzinach pracy. Najważniejsze jest jednak by sprawy osobiste nie utrudniały i dezorganizowały pracy całego zespołu.

Technologie przekleństwem czy ułatwieniem?

Wpływ nowych form komunikacji na realia zarządzania czasem pracy jest niewątpliwy. Co czwarty badany w raporcie Gumtree.pl uważa, że przeszkadza mu postępujące zacieranie się różnic pomiędzy życiem a pracą spowodowane rozwojem technologicznym. Co ciekawe, prawie połowa (46%) jest jednak z tego zjawiska zadowolona. Problemem może być fakt, że do kontaktu służbowego często używane są np. prywatne konta na portalach społecznościowych – połowa badanych uważa, że nie powinno się ich wykorzystywać do takich celów. Z drugiej strony jednak, co czwartemu Polakowi to nie przeszkadza.Z jakich kanałów prywatnych Polacy najczęściej korzystają w celach zawodowych?

  • E-mail (69%)
  • Skype (44%)
  • Apple Face Time (31%)
  • Facebook Messenger (21%)
  • Whatsapp (19%)

Około ¼ respondentów (26%) badania Gumtree.pl „Aktywni+ Praca w życiu, życie w pracy” stwierdziło, że nie przeszkadza im, gdy ich pracodawca lub bezpośredni przełożony ma dostęp do informacji zawartych na ich prywatnych profilach w mediach społecznościowych.

– Nasze badanie potwierdziło, że pracownikom i pracodawcom zależy na dobrej relacji, nie tylko jeśli chodzi o kwestie zawodowe – mówi Katarzyna Merska z Gumtree.pl – Jednocześnie przesunięcie granicy w tej relacji powoduje, że już ponad połowa pracodawców oczekuje od pracownika stałej dostępności i możliwości kontaktu niezależnie od kanału komunikacji, dlatego używa prywatnych kanałów do komunikacji z pracownikami.

Podejście do pracy zależne od pokolenia

Raport Gumtree.pl wykazał, że najmłodsza grupa na rynku pracy, czyli Pokolenie Z, rzadziej od starszych generacji ceni sztywny podział życia zawodowego i prywatnego (40% vs 64%)., Według opinii 64% pracodawców, Pokolenie Z wyróżnia chęć pracy zdalnej. Natomiast Millenialsi, czyli Pokolenie Y, częściej niż inne generacje marzy o karierze freelancera (49%). Co trzeci pracodawca uważa, że Pokolenie Y wysoko ceni możliwość integracji czasu pracy i czasu prywatnego. Najstarsi na rynku pracy, czyli Pokolenie X, rzadziej niż młodsze generacje ocenia work-life integration jako zjawisko pozytywne.

W dniach 23-25 kwietnia w Brukseli gościła grupa przedsiębiorców, członków Konfederacji Lewiatan. Podczas wyjazdu studyjnego, zorganizowanego przez Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej oraz Lewiatana, przedsiębiorcy mieli możliwość rozmowy o najważniejszych dla nich kwestiach w ramach unijnej agendy legislacyjnej, m. in. z wiceprzewodniczącym Timmermansem, komisarz Bieńkowską, jak również z europosłami.

Wyjazd studyjny przebiegał pod hasłami: Jednolity Rynek Cyfrowy oraz Gospodarka o Obiegu Zamkniętym i wokół nich zorganizowane zostały spotkania w Brukseli. Unijna agenda regulacyjna obejmuje tematy o kluczowym znaczeniu dla firm, tj. cyfryzacja gospodarki, automatyzacja i robotyzacja procesów przemysłowych, nowe wymogi wynikające z prawa autorskiego i patentowego, polityka cyberbezpieczeństwa, jak również pakiet GOZ, czyli działania zmierzające do gospodarowania zasobami w sposób zrównoważony, dzięki „zamknięciu obiegu” cyklu życia produktów.

Wyjazd studyjny zainaugurowało spotkanie z Pawłem Świebodą z European Political Strategy Centre, który przedstawił najważniejsze wyzwania do końca kadencji Komisji Europejskiej, takie jak WRF oraz tworzenie wizji przyszłości UE po Brexicie. Rok 2019 będzie niezwykle trudny i zarazem niezwykle ciekawy z punktu widzenia polityki europejskiej – Wielka Brytania przestanie być członkiem Unii, czekają nas wybory europejskie oraz szereg wyborów krajowych. W takich warunkach 27 państw członkowskich będzie dyskutować o przyszłości Europy, negocjując wieloletni unijny budżet. Świeboda mówił także o silnej pozycji Unii globalnie, dzięki podpisaniu 45 umów o wolnym handlu, w tym z najbardziej znaczącymi gospodarkami świata. Przedsiębiorcy zadawali szereg pytań, m. in. o zapowiadany podatek od plastiku i podatek cyfrowy, które miałyby pomóc łatać post-brexitową dziurę czy pakiet dotyczący rynku cyfrowego. Zwracano uwagę na potrzebę zapewnienia konkurencyjności unijnych firm, co bywa trudne przy tak ambitnych planach Komisji. W odpowiedzi na te uwagi, Świeboda przywołał słowa przewodniczącego Junckera, o tym, że warto naprawiać dach, kiedy świeci słońce, czyli dobrze wykorzystać obecną koniunkturę.

W Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE, przedsiębiorcy mieli okazję porozmawiać z Zespołem Wydziału Ekonomiczno-Handlowego oraz przedstawicielami referatów ds. cyfrowych oraz środowiska. Minister Wenerska-Craps zaapelowała do uczestników o większe zaangażowanie firm w unijny proces legislacyjny i reagowanie na jak najwcześniejszym etapie na propozycje Brukseli. To pozwoli skutecznie reagować i zmieniać projekty, które mogą być trudne do wdrożenia, czy wręcz szkodliwe dla polskich firm. – Powinniśmy nakreślić obszary współpracy i informować się nawzajem – bardzo potrzebujemy informacji od Państwa – podkreśliła.

Na spotkaniu z komisarz Elżbietą Bieńkowską, grupa miała możliwość zaprezentowania swoich stanowisk w odniesieniu do propozycji Komisji z zakresu Jednolitego Rynku Cyfrowego oraz Gospodarki o Obiegu Zamkniętym. Najwięcej kontrowersji wzbudziła ponownie zapowiedź wprowadzenia podatku od plastiku, która niepokoi przedsiębiorców i może prowadzić do przeniesienia inwestycji poza UE. Komisarz z zaciekawieniem wysłuchała argumentów i poprosiła o analizę możliwych konsekwencji wprowadzenia podatku. Równocześnie zauważyła, że dzięki połączeniu podejść – przemysłowego i środowiskowego powstają dobre inicjatywy. Transformacja cyfrowa jest decydująca dla konkurencyjności UE. Przedsiębiorcy wyrażali obawy o skutki wprowadzenia regulacji e-prywatność, prosząc o odłożenie jej w czasie. Dyskutowano również o mega-trendach 2019, jak kompetencje cyfrowe (digital skills), cyberbezpieczeństwo i sztuczna inteligencja. 30proc. MŚP w UE używa technologie cyfrowe jedynie w ograniczonych zakresie. Kompetencje cyfrowe to nie tylko umiejętność wykorzystania technologii, ale także tworzenie kompetencji. Przedsiębiorstwa potrzebują w tym zakresie wsparcia na inwestycji – w technologie i umiejętności. Komisarz Bieńkowska zauważyła, że w tej transformacji dużą rolę odgrywa sektor kosmiczny, który jest najszybciej rozwijającym się sektorem w Unii.

Spotkanie z wiceprzewodniczącym KE Fransem Timmermansem dotyczyło sytuacji przedsiębiorców w Polsce, m. in. poziomu inwestycji, korzystania z funduszy unijnych, kształcenia ustawicznego. Timmermans zauważył, że UE potrzebuje na nowo zdefiniować pojęcie demokracji – zrozumieć jakie są potrzeby i oczekiwania unijnych obywateli oraz wyjść im naprzeciw.

Przedsiębiorcy spotkali się także z urzędnikami KE, m. in. Grzegorzem Radziejewskim, członkiem gabinetu wiceprzewodniczącego Katainena, Kamilą Kloc, zastępcą szefa gabinetu wiceprzewodniczącego Ansipa, aby omówić szczegółowo propozycje KE w zakresie GOZ, m. in. gospodarka odpadami, surowce wtórne, mobilność niskoemisyjna oraz Jednolitego Rynku Cyfrowego, m. in. cyberbezpieczeństwo, e-prywatność, sztuczna inteligencja, platforms to business. Tematy te zostały poruszone także na spotkaniach z przedstawicielami BusinessEurope, którego członkiem jest Konfederacja Lewiatan.

Dzięki zaproszeniu europosła Bogdana Wenty, grupa miała możliwość przedstawienia swoich postulatów i wątpliwości w Parlamencie Europejskim. W swobodnej atmosferze przedsiębiorcy rozmawiali m. in. z przewodniczącym J. Lewandowskim oraz J. Olbrychtem na temat kolejnego wieloletniego budżetu UE, A. Grzybem w sprawie GOZ oraz COP24, D. Jazłowiecką na temat pracowników delegowanych, A. Szejnfeldem o opodatkowaniu cyfrowym i jego następstwach, z prof. D. Rosatim i D. Sośnierzem o możliwych skutkach wprowadzenia podatku od plastiku, M. Bonim – o szeroko pojętym jednolitym rynku cyfrowym, wdrażaniu RODO oraz e-prywatności.

„Ogromnie się cieszę, że udało się zorganizować wyjazd studyjny przedsiębiorców do Brukseli. Była to inicjatywa brukselskiego biura Lewiatana, która została poparta przez Gabinet Pani Komisarz Bieńkowskiej oraz Przedstawicielstwo KE. Bardzo dziękuję Zespołowi PKE: Agacie Kielek, Joannie Reszko i Filipowi Skawińskiemu za wspaniałą organizację wizyty. Chciałabym także podziękować za wysiłek Lewiatana, zwłaszcza naszym ekspertkom: dyr. Darii Kulczyckiej i Aleksandrze Musielak. Dziękuję Adamowi Dorywalskiemu z biura brukselskiego – byliśmy z Adamem odpowiedzialni za organizację części spotkań oraz obsługę medialną wydarzenia. Dziękuję także firmom członkowskim za obecność i wysoki poziom merytoryczny dyskusji. To ważne, że firmy mają świadomość tego jak ważne jest włączanie się w unijny proces legislacyjny i obecność w Brukseli.”

 

Autor: Kinga Grafa, Dyrektor Biura konfederacji Lewiatan w Brukseli

Chyba nie ma już dziś osoby, która nie słyszałaby o unijnym rozporządzeniu o ochronie danych osobowych (RODO). Przepisy wchodzą w życie 25 maja, co oznacza, że grzywny za niezachowanie zgodności z nowym prawem czają się tuż za rogiem. Zapraszamy do zapoznania się z pięcioma poradami, które pozwolą uniknąć nieprzyjemnych incydentów. 

Warto pamiętać, że droga do sfinalizowania unijnej dyrektywy była długa i wyboista – wszystko zaczęło się w 2012 roku, kiedy Komisja Europejska zaproponowała kompleksową reformę przepisów o ochronie danych z 1995 r. Propozycje zmieniły się w plany, a te stają się wreszcie rzeczywistością. Po wszystkich rozmowach, komentarzach, radach i debatach, okres dostosowawczy dobiega końca. W tym czasie bynajmniej nie brakowało informacji o tym, czego można oczekiwać po nowych regulacjach. Ogromna ilość literatury związanej z RODO (ang. GDPR, General Data Protection Regulation) jest jednak uzasadniona, zważywszy na skutki rozporządzenia.

RODO wywrze głęboki wpływ na wszystkie organizacje, które są odpowiedzialne za przetwarzanie i przechowywanie danych osobowych obywateli Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że odczują go również firmy spoza Europy. W istocie każda organizacja, która prowadzi interesy z partnerem w Europie, będzie podlegać nowym regułom. W dzisiejszym cyfrowym świecie bez granic globalne przedsiębiorstwa będą zobligowane przestrzegać tych samych przepisów dotyczących przetwarzania informacji osobowych.

Przypomnijmy, że grzywny mogą być bardzo wysokie: do 4 proc. rocznego obrotu organizacji albo 20 milionów euro – w zależności od tego, która kwota jest większa. W obliczu nadchodzącego terminu wejścia w życie nowego prawa, warto dokładnie i kilkukrotnie sprawdzić to, czy firma jest odpowiednio przygotowana. Ryzyko niezgodności z przepisami i grożące kary finansowe są zbyt duże, żeby zdać się na łut szczęścia.

Andrzej Niziołek z Veeam Software w prosty sposób opisuje kilka istotnych aspektów, na które warto zwrócić uwagę podczas końcowego odliczania.

  1. Upewnij się, że każdy wie o nowych przepisach

Niektóre firmy i organizacje przygotowujące się na RODO mianują albo już mianowały inspektora ochrony danych osobowych. W istocie w niedawnym artykule w IT Pro można było przeczytać o firmach nerwowo poszukujących kandydatów na to stanowisko. Nawet jeśli niektóre zwlekały z zatrudnieniem takiego specjalisty zbyt długo, rekrutacja takiej osoby to rozsądna decyzja, ponieważ inspektor nie tylko jest przydatnym ekspertem, ale może być również orędownikiem RODO – kimś, kto zaznajomi całą firmę z najlepszymi praktykami RODO. Co więcej, będzie umiał zarekomendować narzędzia, które pomogą w tworzeniu zapasowych kopii danych na wypadek ataku.

Ale nawet przedsiębiorstwa, które nie planują zatrudnić inspektora danych osobowych, powinny pamiętać, że RODO jest sprawą całej organizacji. Oznacza to, że wszyscy kluczowi interesariusze powinni dobrze zrozumieć implikacje i wymagania nowych przepisów oraz ich wpływ na procesy w firmie.

  1. Przeprowadź audyt danych

W tym momencie każda firma powinna już wiedzieć, jakie dane osobowe posiada w swoich zasobach informatycznych, gdzie i jak są one przechowywane oraz skąd pochodzą. Organizacje powinny też wiedzieć, dlaczego są w posiadaniu tych informacji oraz w jaki sposób je uzyskały. Lokalne agencje ds. zgodności z RODO mogą im zadać każde z tych pytań.

Jeśli Twoja firma nie dysponuje takim poziomem wiedzy, czas się pospieszyć i znaleźć odpowiedzi na pytania. Od końca maja 2018 r. trzeba będzie umieć określić podstawę prawną do przetwarzania danych. Władze nie będą pobłażać firmom, które padają ofiarą ataków, a nie mają kopii zapasowych, które zapewniałyby bezpieczeństwo danych. Grzywny są realne, o czym niebawem przekonamy się na czyimś przykładzie.

  1. Zapoznaj się z prawami konsumentów dotyczącymi prywatności

Jedną z dużych zmian, jakie przynosi RODO, są większe prawa obywateli związane z zarządzaniem danymi. Warto przywołać w tym miejscu konkretny przykład dowodzący siły tego narzędzia – w ciągu trzech minionych lat do Google wpłynęło 2,4 mln wniosków o usunięcie wyników wyszukiwania. Liczba ta szybko wzrośnie, kiedy ludzie lepiej zrozumieją swoje prawo do bycia zapomnianym.

Oprócz tego właściciele danych osobowych będą mogli domagać się dostępu do informacji personalnych albo do otrzymania ich kopii (w czytelnym dla nich formacie). Jeśli nie chcesz, żeby prawo to stało się dużym obciążeniem dla Twojej organizacji, upewnij się, że możesz oznaczyć lokalizację każdego zbioru danych, aby w razie potrzeby móc uzyskać do niego dostęp. To mała zmiana, które może przynieść duże korzyści.

  1. Stwórz plan na wypadek naruszenia ochrony danych

Według przepisów RODO organizacje muszą zgłosić naruszenie ochrony danych w ciągu 72 godzin od jego wykrycia. Nie zostawia to wiele czasu, zwłaszcza że pierwsze godziny po włamaniu będą bardzo nerwowe ze względu na konieczność zabezpieczenia śladów i zapanowania nad sytuacją. W rezultacie trzeba zadbać o przygotowanie właściwego planu, który umożliwi wykrycie, zgłoszenie i opanowanie incydentu, jeśli do niego dojdzie.

Tu może pomóc dodatkowe oprogramowanie do raportowania. Narzędzia, które pozwalają firmom dokładnie wskazać lokalizację repozytoriów kopii zapasowych, mogą oszczędzić dużo czasu podczas zgłaszania incydentu  A jeśli dane staną się niedostępne z powodu złośliwego oprogramowania, technologie do przywracania umożliwią ich łatwe odzyskanie.

  1. Nie przestawaj udoskonalać wewnętrznych procedur

Oczywiście dobrze jest mieć plan, ale jeszcze lepiej jest pozostawić miejsce na ciągłe ulepszenia. Zwłaszcza wówczas, kiedy w grę wchodzi dostępność, jakość i bezpieczeństwo danych – kiedy dane stają się jednym z najcenniejszych zasobów naszych czasów.

Zważywszy na tempo, w jakim zmienia się współczesny świat, jest bardzo prawdopodobne, że w najbliższych latach będzie zmieniał się również krajobraz cyfrowy – nawet jeszcze szybciej niż w ciągu minionej dekady. Dlatego trzeba iść z duchem czasu, testując nowe technologie i ewoluując wraz z nimi. RODO nie kończy się 25 maja, ale właśnie wtedy się dopiero zaczyna.

 

Autor: Andrzej Niziołek


Dziś już coraz rzadziej się mówi, że sklepy tradycyjne są zagrożone przez e-commerce. Coraz popularniejsza jest za to idea, tzw. connected stores, łączących zalety sklepu tradycyjnego z możliwościami jakie daje handel w kanałach cyfrowych. Raport „Retail 360 / Connected Stores. Transforming store fleet through technology”, przygotowany przez Deloitte Digital przekonuje, że detaliści muszą odpowiednio planować oraz funkcjonować we wszystkich kanałach, niezależnie od tego, czy ostateczna sprzedaż odbywa się w sklepie czy w Internecie. Aż 56 centów z jednego dolara wydanego w sklepie stacjonarnym to efekt kontaktu klienta z kanałami cyfrowymi, a kilka lat temu było to 36 centów.

Co oznacza pojęcie „connected stores”, czyli „połączonych sklepów”? – Jest to synergia wyjątkowych cech kanałów on-line i handlu tradycyjnego. Dziś sprzedawcy e-commerce, dzięki możliwościom jakie daje technologia, wiedzą o swoich klientach znacznie więcej niż sprzedawcy tradycyjni. I to będzie się zmienić – mówi Olgierd Cygan, Lider Deloitte Digital w Polsce i Europie Środkowej. – Sprzedawcy stacjonarni powinni zrozumieć, że lojalności klientów nie zdobywa się dzięki promocjom czy obniżkom, a relacja z konsumentami budowana jest w oparciu o wartość marki – dodaje.

Zacieranie granic

Eksperci Deloitte wskazują, że dziś różnice pomiędzy sprzedawcami a producentami z punktu widzenia konsumentów są coraz mniej zauważalne. – Wchodząc na stronę internetową producenta obuwia czy kosmetyków klient oczekuje, że w tym samym miejscu będzie mógł nie tylko obejrzeć towar, ale również go kupić. Coraz więcej firm rozumie ten mechanizm i wykorzystuje możliwości, które on daje – mówi Olgierd Cygan.

Aż 90 proc. sprzedaży detalicznej na świecie nadal odbywa się w sklepach tradycyjnych. Jednak aby sprostać konkurencji ze strony przyjaznych w obsłudze sklepów online, które mogą zaoferować ogromny asortyment, zasadniczą rolę odgrywa doświadczenie klienta i zaangażowanie marki.

Sprzedawcy tradycyjni powinni uświadomić sobie, że kontakt klienta z marką nie zaczyna ani nie kończy się na wejściu i wyjściu ze sklepu. Raport Deloitte wylicza etapy „podróży” klienta. Jest to uświadomienie sobie potrzeby posiadania jakiegoś produktu lub usługi, poszukiwanie informacji o sprzedawcy, spełnienie celu, czyli zakup, uczucie satysfakcji oraz podzielenie się wrażeniami z innymi.

Aż 56 centów z jednego dolara wydanego w sklepie stacjonarnym to efekt kontaktu klienta z kanałami cyfrowymi. Kilka lat temu było to 36 centów. Ci którzy kupują w różnych kanałach wydają ponad dwa razy więcej, niż ci, którzy robią zakupy jedynie w sklepach tradycyjnych. – Oznacza to, że detaliści muszą odpowiednio i całościowo planować i funkcjonować we wszystkich kanałach, niezależnie od tego, czy ostateczna sprzedaż odbywa się w sklepie czy w internecie – mówi Olgierd Cygan.

Różne modele działalności

Eksperci Deloitte uważają, że w przyszłości największy sukces osiągną sklepy, które będzie można określić mianem „placu zabaw dla zmysłów”. Będą one potrafiły zaspokoić wszystkie potrzeby klientów. Na przeciwległym biegunie znajdzie się sprzedawca, któremu będzie zależało jedynie na zawarciu transakcji, nie zważając na potrzeby konsumentów.

Jedną z koncepcji, która będzie miała coraz większe znaczenie w handlu jest wykorzystywanie sklepów jako centrów dystrybucyjnych. W ten sposób ogranicza się koszty, a także czas dostarczenia towaru zamówionego przez konsumenta. Takie rozwiązanie zastosowała ostatnio firma eobuwie.pl, która we Wrocławiu otworzyła innowacyjny sklep, w którym klienci wybierają buty za pomocą tabletów, a sprzedawcy dostarczają im w ciągu trzech minut od złożenia zamówienia.

Kluczowa technologia

Funkcjonowanie nowoczesnego sklepu nie jest i nie będzie możliwe bez technologii. Według raportu Deloitte szczególnie cztery z nich będą miały duże znaczenie dla handlu: biometria, sztuczna inteligencja, internet rzeczy oraz computer vision (komputerowe rozpoznawanie obrazu). Dzięki tej ostatniej technologii za pośrednictwem obrazów i filmów wideo sprzedawcy zyskają informacje w czasie rzeczywistym na temat potrzeb i zachowań klientów. – Tradycyjna sprzedaż detaliczna nie była branżą, która w jakimś znaczącym stopniu była uzależniona od technologii. To się jednak zmieniło. Sprzedawcy muszą zrozumieć, że technologia będzie odgrywała coraz większą rolę nie tylko w ich relacjach z klientami, ale zarządzaniu całą firmą – mówi Olgierd Cygan.

Czy to oznacza również, że w bliżej nieokreślonej perspektywie sprzedawców zastąpią roboty? Zdaniem ekspertów Deloitte tak się nie stanie. Ludzie nadal chcą mieć kontakt z ludźmi, a technologie mają ich tylko wspomagać i wpływać na efektywność kosztową.

Eksperci

Letnia „hossa”

Za oknem piękna pogoda, sezon wakacyjny w pełni, a na giełdzie długo wyczekiwany wzrost. Z czysto se...

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

AKTUALNOŚCI

Gospodarka rozpędzona na piątkę

W drugim kwartale br. PKB wzrósł o 5,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W p...

Obrót energią możliwy tylko przez giełdę – rząd ustabilizuje ceny?

Ministerstwo Energii chce, żeby już we wrześniu zostały uchwalone zmiany, które podniosą obligo gieł...

Rosyjskie embargo nie działa – mamy alternatywne rynki zbytu. Eksport żywności rośnie

Bilans handlowy Polski po wprowadzeniu rosyjskiego embarga systematycznie się poprawia. Struktura ek...

Polskie startupy z szansą na udział w pierwszym programie grantowym dla państw Grupy Wyszehradzki

Do 24 sierpnia polskie startupy mają szansę aplikować do programu V4 Startup Force - pierwszego proj...

Niską inflację czas pożegnać

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen ...