piątek, Lipiec 20, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Kwiecień 11

Dzienne archiwaKwi 11, 2018

Przewagi Polski w optyce inwestorów zagranicznych to członkostwo w UE, jakość kadr, dostępność poddostawców oraz coraz lepsza infrastruktura. Niestety, firmy zagraniczne operujące w Polsce podkreślają, że dostępność wykwalifikowanych pracowników wyraźnie maleje. 90% inwestorów mówi jednak, że ponownie zainwestowałoby w Polsce. To wynik wysoki, choć o 5,5 pkt. proc. gorszy niż w ub.r. W tegorocznym rankingu atrakcyjności inwestycyjnej państw europejskich Polska zajmuje drugą pozycję po Czechach – wynika z 13. edycji Ankiety Koniunkturalnej Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, przeprowadzonej we współpracy z trzynastoma izbami bilateralnymi w Polsce, zrzeszonymi w International Group of Chambers of Commerce. W badaniu udział wzięło 300 firm zagranicznych operujących w Polsce oraz łącznie ok. 1700 w Europie.

3 x kadry

Pośród 21 czynników atrakcyjności inwestycyjnej stosowanych w badaniu, podobnie jak w ub.r., członkostwo w Unii i kwalifikacje pracowników są czynnikami najlepiej ocenianymi przez firmy zagraniczne operujące w Polsce. Na miejscu trzecim znalazła się ocena jakości wykształcenia akademickiego, na czwartym – produktywność i zmotywowanie pracowników. Do przewag inwestycyjnych Polski inwestorzy zaliczają także jakość i dostępność poddostawców oraz jakość infrastruktury.

Spada dostępność kadr, w górę ocena dla systemu kształcenia zawodowego

W środku stawki pozostają warunki dla badań i rozwoju, dostęp do dotacji publicznych i unijnych, jak i wysokość kosztów pracy (wszystkie te czynniki ocenianie są na ok. 3 pkt. na pięć możliwych). Firmy wyraźnie jednak sygnalizują spadek dostępności wykwalifikowanych pracowników (spadek o pięć oczek w rankingu czynników atrakcyjności) i presję na koszty wynagrodzeń. Przewidywany uśredniony wzrost wynagrodzeń w 2018 r. to wg. respondentów ok. 6,2%.  W porównaniu z ub. rokiem poprawiła się ocena dla systemu kształcenia zawodowego w Polsce (awans o sześć pozycji; wzrost oceny do 2,88 pkt. na pięć możliwych punktów) i elastyczności czasu pracy (awans o cztery pozycje; ocena 2,84 pkt.)

Najniższe noty dla stabilności polityczno-społecznej i przewidywalności polityki gospodarczej

Podobnie jak w 2016 r. i 2017 r., najniższe noty przypadły w 2018 r. stabilności polityczno-społecznej oraz przewidywalności polityki gospodarczej w Polsce. Oba te czynniki uzyskują oceny na poziomie ok. 2,4 pkt. na pięć możliwych.

Dobra bieżąca kondycja gospodarki i perspektywa rozwoju w 2018 r.

Zdecydowana większość przedsiębiorców biorących udział w ankiecie koniunkturalnej 2018 pozytywnie oceniła obecny stan polskiej gospodarki. Połowa (50%) wybrała ocenę zadowalającą, a kolejne 46,4% – dobrą. Negatywną opinię wyraziło jedynie 3,6% ankietowanych. 1/3 badanych przedsiębiorców (33,8%) oceniła perspektywy dla polskiej gospodarki w 2018 r. jako lepsze niż przed rokiem. Zdaniem ponad połowy firm, (54,4%) pozostają one bez zmian.

Firmy optymistycznie o swojej sytuacji

Ankietowani przedsiębiorcy optymistycznie oceniają sytuację własnych firm. 64,3% mówi, że jest ona dobra, 32,5% ocenia ją jako zadowalającą. Ponad połowa respondentów (56,6%) przewiduje przy tym, że sytuacja firmy polepszy się w b.r. 46,7% ankietowanych firm przewiduje wzrost obrotów, 45,4% – wzrost zatrudnienia, a 36,7% wzrost nakładów inwestycyjnych w 2018 r.

Polska druga w rankingu europejskim

Dla 300 firm zagranicznych operujących w Polsce i ankietowanych w badaniu, Polska od lat jest liderem atrakcyjności inwestycyjnej regionu EŚW. Według zagregowanej oceny 1700 przedsiębiorców z 20 państw europejskich, które wzięły udział w tegorocznym badaniu, Polska jest na miejscu drugim, za Czechami. Taki sam układ miejsc utrzymuje się od 2016 roku, a więc przez trzy ostatnie edycje badania.

Na trzecie miejsce rankingu awansuje Estonia (awans z czwartej pozycji z ub. r.), wyprzedzając tym samym  Słowację (miejsce trzecie w ub.r.). Różnice punktowe pomiędzy krajami są niewielkie, w niektórych przypadkach dotyczą setnych części pkt. – Czechy zdobyły w 2018 r. 4,11 pkt. na sześć możliwych, Polska – 3,99 pkt., Estonia – 3,98 pkt., Słowacja – niespełna 3,98 pkt., niemal ex aequo z Estonią.

O badaniu

Respondenci badania oceniają kraje europejskie, w tym Polskę, przez pryzmat 21 czynników atrakcyjności inwestycyjnej, punktowanych w skali od 1 do 5, oraz oceniają bezpośrednio gospodarki europejskie (notą w skali od 1 do 6). Wypowiadają się też na temat aktualnej sytuacji gospodarek, w ramach których operują, oraz kondycji ich firm i perspektyw ich rozwoju.

Badanie przeprowadziła  w lutym i marcu 2018 r. Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa we współpracy z trzynastoma innymi izbami bilateralnymi w Polsce, zrzeszonymi w International Group of Chambers of Commerce (IGCC): amerykańską, austriacką, belgijską, brytyjską, francuską, hiszpańską, irlandzką, kanadyjską, niderlandzką, portugalską, skandynawską, szwajcarską i włoską. Jest to już  13. edycja tego badania. Udział w nim wzięło 300 firm zagranicznych operujących w Polsce oraz ok. 1400 inwestorów w kilkunastu innych krajach Europy. Łącznie odpowiedziało na nie ok. 1700 respondentów.

W próbie polskiej, liczącej 300 firm: 198 inwestorów zagranicznych pochodziło z Niemiec; 20 – z USA; ex aequo po 14 inwestorów – z Francji i Szwajcarii, 7- z Austrii, 5 – ze Szwecji, 4- z Hiszpanii. Pozostałą część respondentów stanowili m.in. operujący w Polsce inwestorzy z: Kanady, Finlandii, Danii, Włoch, Holandii, Norwegii, Irlandii, Portugalii. Równolegle badanie prowadzone było przez zagraniczne bilateralne izby niemieckie na świecie (AHK; Auslandshandelskammer) i objęło, poza Polską: Czechy, Słowację, Słowenię, Estonię, Litwę, Łotwę, Chorwację, Rumunię, Bułgarię, Węgry, Serbię, Macedonię, Ukrainę, Białoruś, Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę, Macedonię, Kosowo i Albanię.

Raport z badania dostępny jest na stronie www.inwestycjezagraniczne.com

Potrzeba bezpieczeństwa tkwi głęboko w naszej naturze. Gdy czujemy podświadomie, że ktoś lub coś może nas nieprzyjemnie zaskoczyć, nasze ciało reaguje napięciem, tętno przyspiesza, ciśnienie rośnie. Nie ma wówczas szans na prawdziwy relaks, na skupienie na ważnych zadaniach bieżącego dnia, na spokojny sen.

Pewnie dlatego większość z nas już od pierwszych doświadczeń z mniej lub bardziej tymczasowymi kwaterami ma co do nich jedno bezapelacyjne wymaganie: solidne drzwi ze sprawnym zamkiem, które oddzielą nas na noc od wszystkiego, co nieprzewidywalne. Drzwi, które budzą zaufanie, to coś więcej niż tylko gwarancja tańszego ubezpieczenia. To świadomość, że za nimi otwiera się nasza własna, bezpieczna przestrzeń, w której nic nam nie grozi i w której znaleźć się mogą tylko ci, którym ufamy.

Klucz do prawdziwego domu

Zamek do drzwi to jedno z tych urządzeń codziennego użytku, które potrafi fascynować. Któż nie marzył w dzieciństwie o tym, by choć raz rozebrać taki zamek na części pierwsze i przekonać się, na czym polega jego tajemnicza „inteligencja”, która pozwala mu odróżnić nasz klucz od setek podobnych? Tak wyrafinowany, niepowtarzalny twór techniki, z którego korzystano wszak na wiele stuleci przed epoką komputerów, budzi respekt dla sprytu i sprawności technicznej naszych przodków.

Warto wiedzieć, że na przestrzeni długiej, bo liczącej już około 4000 lat historii zamków, opatrywano nimi niemal wyłącznie drzwi do pałaców możnych rodów czy do ich skarbców. Dziś, gdy potrzeba posiadania klucza do własnego domu wydaje nam się oczywista, coraz większą wagę przywiązujemy do jakości zabezpieczeń. By nie bać się uzbrojonych w łom złodziei, stawiamy na solidne drzwi z rdzeniem z blachy stalowej. Uzupełniać je powinien wpuszczany zamek, w którym dostępu broni nie jeden, a wiele rygli, umieszczonych na różnych wysokościach – w ten sposób wszelkie próby zniszczenia drzwi poprzez wyłamanie ich dolnej lub górnej części muszą spalić na panewce. W dzień, gdy liczy się wygoda użytkowania, korzystamy najchętniej z dodatkowego zamka nawierzchniowego, który lekko otwiera się i zamyka, a przy tym nie pozwoli intruzowi wedrzeć się do domu niepostrzeżenie.

I wreszcie szczegół, o którym projektanci wciąż, niestety, nazbyt często zapominają: drzwi wejściowe osłonić nas powinny przed hałasem z zewnątrz, a wszelkim rozmowom, jakie toczą się w domu, zapewnić muszą pełną poufność. Pomóc w tym powinien odpowiedniej grubości wkład z wełny mineralnej – materiału znanego ze swych wszechstronnych właściwości izolacyjnych. Pełni on wiele funkcji na raz – obok wszelkich hałasów, odgrodzi skutecznie również od zimna, a także uchroni przed rozprzestrzeniającym się w budynku pożarem.

Dobre drzwi i zamki budzą zaufanie i budują poczucie bezpieczeństwa – jest to zatem sprawa pierwszej wagi. Firma Gerda wieto doskonale – już od 30 lat. Odwiedź gerda.pl i dowiedz się, jak uczynić własny dom jeszcze bezpieczniejszym.

Coraz większa ilość danych, w tym danych poufnych, umieszczanych w sieci, wymaga od jej administratorów podejmowania coraz to nowych starań zmierzających do ich właściwego zabezpieczenia. Od maja 2018 roku ich obowiązki związane z ochrona danych osobowych regulować będzie unijne rozporządzenie RODO.

Czy modyfikacja przepisów dotyczących bezpieczeństwa danych jest naprawdę konieczna?

Zdecydowanie tak. Nawet jeżeli nowe prawo wiąże się z pewną uciążliwością dla firm zmuszonych do wdrożenia nowych reguł, należy zdawać sobie sprawę, że w obecnych czasach, czasach rozwoju technologii teleinformatycznych, coraz więcej poufnych danych jest umieszczanych w internecie (zwłaszcza biorąc pod uwagę sektor usług hostingowych i cloud computing) bądź udostępnianych różnym podmiotom. Dlatego też przepisy dotyczące ich odpowiedniego zabezpieczenia muszą nadążać za rozwojem technologii. Temu w założeniu ma służyć RODO.

Czym jest RODO?

„RODO”, czy tez inaczej „GDPR” albo „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych” to Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. dotyczące ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. Co prawda rozporządzenie weszło w życie 17 maja 2016 r. ale zacznie  obowiązywać bezpośrednio w poszczególnych krajach UE dopiero od dnia 25 maja 2018 r. Rozporządzenie dotyczyć będzie wszystkich, przetwarzających dane osobowe w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Jakie nowe obowiązki spoczną na instytucjach gromadzących i przetwarzających dane?

Jest ich całkiem sporo, ale do najważniejszych można zaliczyć nałożenie na takie instytucje konieczności zatroszczenia się o bezpieczeństwo danych już w fazie projektowania rozwiązań mających na celu ich przetwarzanie; np. portali społecznościowych, aplikacji, konkursów internetowych itp. To administrator będzie musiał opracować takie rozwiązania, które zapewnią bezpieczeństwo danych w maksymalny możliwy sposób. Kolejna zmiana dotyczy informowania klientów co do zasad obejmujących gromadzenie i przetwarzanie danych. Firma będzie zobowiązana do o wiele bardziej szczegółowego wyjaśnienia swoim kontrahentom reguł związanych z bezpieczeństwem udostępnianych przez nich informacji. Dotychczasową, znaną wszystkim krótką formułkę dotycząca ochrony danych i zgody na ich przetwarzanie zastąpią nowe, dłuższe formularze dokładniej pouczające klienta o nowych procedurach. Inna rzecz; od maja bieżącego roku,  zgodę na przetwarzanie danych osobowych będzie mogła wyrazić osoba, która ukończyła zaledwie 16 rok życia. Jeżeli chodzi o osoby młodsze,  to konieczna będzie zgoda rodzica lub opiekuna prawnego, zaś administrator będzie musiał potwierdzić wiarygodność takiej zgody. Nowe przepisy umożliwią potwierdzenie wieku użytkowników konkretnych portali internetowych (np. gier internetowych, portali społecznościowych).

Gdyby pomimo zaostrzonego prawa doszło jednak do wycieku danych, administrator w ciągu maksymalnie 72 godzin ma obowiązek poinformować właściwy organ nadzoru przypadków naruszeń (w Polsce jest to GIODO), a w niektórych sytuacjach także klientów. RODO wprowadza ponadto różne obowiązki dotyczące ochrony danych w stosunku do małych i średnich przedsiębiorstw oraz wielkich firm i korporacji. Dotychczas obowiązki te były jednakowe dla obu powyższych kategorii podmiotów biznesowych.

Czy to całość zmian przewidywanych przez unijnych legislatorów?

Nie. RODO to największa modyfikacja prawa dotyczącego ochrony danych osobowych od 20 lat. Modyfikacji jest znacznie więcej. Np. te dotyczące rozszerzenia praw klientów korzystających z usług firm gromadzących i przetwarzających poufne informacje; będą oni mogli skorzystać z tzw. „prawa do bycia zapomnianym”, czyli zażądać usunięcia swoich danych z konkretnych serwerów, przeniesienia ich danych oraz uzyskają łatwiejsze możliwości dostępu do tychże informacji, a ponadto będzie im przysługiwać prawo do sprzeciwu wobec ich przetwarzania – co z kolei może stanowić spory problem dla firm zajmujących się tworzeniem i sprzedażą baz danych.  Organizacje zajmujące się  przetwarzaniem danych osobowych innych podmiotów (np. administratorzy chmur) poniosą bezpośrednią odpowiedzialność w przypadku naruszenia przepisów RODO. Może ona przyjąć postać kary finansowej. Nowe prawo ograniczy możliwości profilowania –  przede wszystkim administrator będzie musiał uzyskać zgodę na profilowanie jeszcze przed rozpoczęciem gromadzenia danych, oraz podlegać bezwzględnemu obowiązkowi informowania o profilowaniu oraz wymogowi podporządkowania się brakowi zgody na profilowanie. Niektóre firmy będą musiały powołać nowe stanowisko –  Inspektora Ochrony Danych Osobowych – czyli osobę wyspecjalizowaną w zagadnieniach dotyczących ochrony danych.

Jakie konsekwencje grożą za złamanie nowego prawa?

Bardzo poważne, a dokładnie: wysokie kary finansowe. Mogą one sięgać  do 20 bądź do 40 mln euro albo w przypadku przedsiębiorców 2–4 proc. rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa. O jej dokładnej wysokości zadecyduje organ nadzorujący bezpieczeństwo danych w konkretnym kraju (czyli w Polsce  GIODO). Ponadto wysokie kary będą grozić za transfer niewłaściwie zabezpieczonych danych poza granice Unii Europejskiej.

Autor: Niko Bałazy S-Net Sp. z o.o.

Przez ostatnie 5 lat stopa bezrobocia w Polsce spadła ponad dwukrotnie, w lutym 2018 r. wynosiła już wg danych GUS tylko 6,8%. Pracodawcy prześcigają się w pomysłach na pozyskanie i utrzymanie pracowników. Popularny karnet na siłownię czy prywatne ubezpieczenie  medyczne, to już za mało, aby się wyróżnić. Ciekawą i nową propozycją może być za to ubezpieczenie ochrony prawnej. Te powszechne w Europie polisy, już niebawem mogą stać się popularnym benefitem również dla zatrudnionych w Polsce.

Lekarz, trener, a teraz i prawnik może wspierać pracownika w ramach benefitu pracowniczego. Dzięki ubezpieczeniom ochrony prawnej pracodawca może zapewnić swoim pracownikom dostęp do bezpłatnej informacji oraz porad prawnych, jak i sfinansować koszty doradztwa oraz reprezentacji prawnej, np. w razie uczestnictwa w sprawie sądowej. – Ubezpieczenie ochrony prawnej to niezwykle plastyczny produkt. Pracodawca może wspólnie z ubezpieczycielem zadecydować co będzie wchodziło w zakres ubezpieczenia, tak aby stworzyć unikatowy, skrojony na miarę benefit, odpowiadający realnym potrzebom pracowników – mówi Robert Szywalski, D.A.S. Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Ochrona prawna a pracownik

Ubezpieczenie ochrony prawnej, to w Polsce jeszcze dość mało znana kategoria ubezpieczeń. Zabezpiecza ona przed jednym z najbardziej podstawowych rodzajów ryzyka jakim jest problem czy spór prawny oraz związane z nimi koszty. Polisy te cieszą się już dużą popularnością w Europie, głównie na Zachodzie. W Szwecji posiada je blisko 98% obywateli, a w Niemczech odsetek ten przekracza już 70%. W Polsce trend na ubezpieczenia ochrony prawnej dopiero się rodzi, sektor ten ma jednak przed sobą ogromne perspektywy.

Ubezpieczenia ochrony prawnej mają pod wieloma względami podobny charakter, jak prywatne polisy medyczne, bardzo często oferowane pracownikom w ramach benefitu. Oba produkty zapewniają finansowanie i organizację specjalistycznej pomocy, która poza polisą byłaby dużym wydatkiem. – Może zdarzyć się, że oba ubezpieczenia pomogą nam w razie tego samego zdarzenia. Przykładowo, w drodze do pracy będziemy mieć wypadek. Prywatna opieka medyczna pozwoli zadbać o nasze zdrowie i rehabilitację. Z kolei dzięki ubezpieczeniu ochrony prawnej otrzymamy wsparcie prawnika, np. jeżeli zostaniemy oskarżeni o spowodowanie wypadku lub sami jesteśmy jego ofiarą i chcielibyśmy dochodzić swoich praw – wyjaśnia Robert Szywalski. i dodaje, że ogromną zaletą ubezpieczenia ochrony prawnej jest właśnie jego obustronność. – Ubezpieczenie ochrony prawnej chroni przed kosztami udziału w sporze prawnym i może pomóc nam zarówno bronić się, jak i dochodzić swoich praw. W żargonie ubezpieczeniowym nazywamy to polisą typu „miecz i tarcza”.

Prawniczy assistance dla pracownika

Zapewnienie pracownikowi bezpłatnego i szybkiego wsparcia prawnego w ramach ubezpieczenia, to także duże udogodnienie także dla pracodawcy. Problemy w życiu prywatnym takie jak np. spór z właścicielem wynajmowanego mieszkania czy kłopot z wyegzekwowaniem bezpłatnej naprawy auta w ramach gwarancji lub związany z wybrykiem nastoletniego dziecka, które wpadło w konflikt z prawem, odbijają się na jakości pracy, mogą także spowodować absencje pracownika.

Ubezpieczenie ochrony prawnej dla pracowników, to także dobra forma zabezpieczenia na wypadek problemów prawnych związanych z wykonywanym zawodem. – Pierwszy projekt benefitowy ochrony prawnej w D.A.S. powstał dla firmy, która zatrudniała w 90% mobilnych pracowników, m.in. przedstawicieli handlowych. Charakter ich pracy wiązał się z większym ryzykiem problemów prawnych, np. w przypadku kolizji – podaje ekspert D.A.S. Właśnie z tego powodu ubezpieczenia ochrony prawnej na polskim rynku doceniają już m.in. firmy z branży transportu i logistyki oraz przedsiębiorstwa posiadające duże floty pojazdów. Ubezpieczenie ochrony prawnej chroni bowiem ich pracowników w razie problemów prawnych związanych z uczestnictwem w ruchu drogowym i to także za granicą. – Na rynku UOP oferowane są ubezpieczenia, które swoim zasięgiem terytorialnym mogą obejmować całą Europę. Nie ma też problemu, aby ubezpieczyć obcokrajowca pracującego w Polsce. Szczególnie dla tej, coraz liczniejszej grupy pracowników, ubezpieczenie ochrony prawnej może być bardzo przydatne. Zdarza się bowiem, że ze względu na nieznajomość polskiego prawa mogą łatwo narazić się na problemy. Klasycznym przykładem są kłopoty związane najmem mieszkania czy wykroczenia drogowe.

Ubezpieczenia ochrony prawnej, jako nowy rodzaj benefitu pracowniczego, to ciekawy pomysł dla każdej branży, a szczególnie dla tych, w których pracodawcy mają problemy ze znalezieniem pracowników na każdym szczeblu, na przykład w zakładach produkcyjnych czy też w firmach, które potrzebują wysoce wykwalifikowanych specjalistów, jak choćby w sektorze IT. Doświadczeni eksperci są na tym rynku bardzo poszukiwani i pracodawcy prześcigają się w oferowanych im zachętach, w tym pozapłacowych benefitach. „Prawniczy assistance” może więc pomóc przedsiębiorcy wyróżnić jego ofertę rekrutacyjną na tle konkurencji.

Niekwestionowana potrzeba

Do zaoferowania pracownikom benefitu w postaci ubezpieczenia ochrony prawnej pracodawców może zachęcić także wyjątkowo atrakcyjna oferta polis dostępnych w ramach umów grupowych. – Im więcej osób zostanie objęte polisą, tym korzystniejsza dla pracodawcy może być umowa ubezpieczeniowa. Przykładowo, w D.A.S. w zależności od jej zakresu jesteśmy w stanie zaproponować polisę za cenę od kilku do kilkunastu złotych miesięcznie za pracownika przy umowach dla firm zatrudniających powyżej 1 tys. osób. Możliwości konstrukcji produktu i dopasowania go do specyfiki przedsiębiorstwa czy potrzeb pracowników jest bardzo wiele – mówi Robert Szywalski i zwraca uwagę, że ubezpieczenie ochrony prawnej jest jednym z najbardziej użytecznych rodzajów benefitów pracowniczych. ‒ Benefity mają ułatwiać pracownikom życie, być realnym wsparciem w codziennym funkcjonowaniu. Im bardziej są praktyczne, tym pracownicy chętniej z nich korzystają i bardziej je doceniają – podsumowuje ekspert D.A.S.

Polska dzierży niechlubną palmę pierwszeństwa w Unii Europejskiej pod względem zanieczyszczenia powietrza. Dlatego w interesie nas wszystkich jest aby tę pozycję utracić.

Za fatalną jakość polskiego powietrza odpowiada przede wszystkim wysokie stężenie pyłu PM10, czyli cząsteczek o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów. Poziom dopuszczalny dla stężenia średniodobowego wynosi 50 mikrogramów cząsteczek na metr sześcienny. Alarm smogowy ogłaszany jest przy 200 jednostkach na metr sześcienny. Tego typ zanieczyszczenia jest groźny przede wszystkim dla górnych dróg oddechowych i oskrzeli. Innym zagrożeniem jest pył typu PM2,5, w którym średnica cząstek jest mniejsza niż 2,5 mikrometra. Zanieczyszczenia tego typu dostają się do płuc i wnikają do krwiobiegu.

Wystarczy rzut oka na mapę Europejskiej Agencji Środowiska by dostrzec jak fatalnym powietrzem oddychamy w Polsce – zauważa Tomasz Tomczak – W Warszawie stężenie PM2,5 wynosiło 16 stycznia br. 49,2 jednostek a PM10 80,9 jednostek. Niewiele lepiej niż w legendarnie zadymionym Krakowie, gdzie PM2,5 miał stężenie 53,9 jednostek a PM10 84,9 jednostek. A jeśli ktoś chce uciec przez fatalnym powietrzem, lepiej zrobi jadąc do Berlina niż do Zakopanego. W niemieckiej stolicy stężenie PM10 wynosi 20,5 jednostek, a PM2,5 nie stwierdzono. Z kolei w stolicy Tatr stężenie tego pyłu wynosi 102,5 jednostek , choć norma to 25 jednostek .

Nieoczywiste przyczyny

Przyczyna fatalnej jakości powietrza w Polsce leży w braku scentralizowanej energetyki, przede wszystkim cieplnej.
– Nie przeczę, że duże zakłady przemysłowe zanieczyszczają powietrze, jednak dzięki technologiom oczyszczającym, przede wszystkim odsiarczania i odazotowywania spalin, elektrowniei elektrociepłownie dają radę spełniać coraz bardziej rygorystyczne normy. Problemem jest brak centralnych instalacji energetycznych w miastach – tłumaczy Tomasz Tomczak. Dodaje, że nad centralnymi instalacjami takimi jak nieduża, miejska ciepłownia znacznie łatwiej zapanować niż nad setkami małych kotłowni w każdym domu.
– Miejski obiekt musi spełniać określone normy, ma też dostęp do znacznie lepszych rozwiązań technologicznych, choćby odsiarczania metodą półsuchą. Tymczasem domowa kotłownia nie jest kontrolowana pod kątem ani filtrów, ani spalanego paliwa – mówi Tomasz Tomczak. Dodaje, że konkluzje BAT, które znacznie zaostrzają kryteria emisyjności, nie dotyczą niewielkich kotłów o mocy do 15 megawatów, stosowanych do ogrzewania domów lub niewielkich obiektów użyteczności publicznej. – Małe piece zostaną jakie są i nadal będą nas truły. Ani Zakopane ani Wodzisław Śląski nie mają własnej energetyki, którą można by winić za smog, a oba miasta odnotowują rekordowe poziomy toksycznych pyłów.

Inną przyczyną wysokiego stężenia toksycznych gazów jest brak inwestycji w ocieplanie budynków.
– Wiele złego w dużych miastach zrobiło także zabudowanie ciągów wentylacyjnych. Wcześniej wszystkie spaliny były wywiewane z miast. Teraz, gdy w miejsce parków i arterii komunikacyjnych pobudowano biurowce, wszystkie toksyczne spaliny pozostają na miejscu – komentuje Tomasz Tomczak. – Tak się stało, między innymi, w Krakowie i w Rybniku. W Raciborzu ciągi wiatrowe pozostały nienaruszone, więc powietrze mamy czystsze.

W ramach Pakietu Europejskiego państwa Unii Europejskiej mają obowiązek zmniejszyć zużycie energii końcowej o 20 procent, zredukować emisję gazów cieplarnianych o 20 procent oraz zwiększyć efektywność przetwarzania i wykorzystania paliw kopalnych w skali całej Unii.
Polska energetyka węglem stoi, około 85 proc. energii w Polsce wytwarzane jest właśnie z tego paliwa. – Nie chodzi wyłącznie o rodzaj paliwa, ale również jego jakość. W Polsce mamy bardzo wiele wysoko zasiarczonego węgla brunatnego, którego spalanie wiąże się z dużą ilością zanieczyszczeń. Spełnienie wymagań protokołu z Kioto oraz nowych wytycznych Unii Europejskiej będzie się wiązało z koniecznością inwestycji w nowe, scentralizowane instalacje energetyczne, najlepiej oparte  o nowe, odnawialne źródła energii.

Przykładem takiej instalacji jest wyspa poligeneracyjna opracowana przez RAFAKO. Jest to instalacja, która, dzięki pozyskiwaniu gazu ze śmieci, może zapewnić dostęp do taniej energii cieplnej oraz wspomóc sieć gazową na potrzeby niedużych miast.

Inwestycja w ciepłownię i przyłączenie wszystkich domów do miejskiej sieci w połączeniu
z inwestycjami w ocieplanie budynków najprawdopodobniej zamknęłoby kwestię smogu w Polsce. Inne działania to raczej pozorowanie niż realna walka o czyste powietrze – podsumowuje Tomasz Tomczak z RAFAKO S.A.

Ponad 3 miliony młodych Europejczyków przerwało studia, najczęściej ze względu na pracę – podał Eurostat.

Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2016 r. przez Eurostat, ponad 3 miliony młodych Europejczyków przerwało studia w którymś momencie życia. W tym samym okresie prawie 30 mln młodych osób w UE zdobyło wykształcenie wyższe.

Eurostat podkreślił, że główne powody, dla których nie kontynuowano edukacji, były liczne. Najczęściej obejmowały chęć podjęcia pracy (deklarowaną przez około 25 proc. badanych) lub uznanie studiów za mało interesujące lub niespełniające ich oczekiwań (22 proc.).

Prawie 18 proc. respondentów wskazywało na wysoki stopień trudności swoich studiów, podczas gdy około 10 proc. stwierdziło, że zrezygnowało z powodów rodzinnych. Wreszcie około 7 proc. badanych borykało się z problemami finansowymi, a 5 proc. zrezygnowało ze względu na problemy zdrowotne.

Eurostat odnotował, że przerwę w nauce z powodów rodzinnych częściej deklarowały kobiety niż mężczyźni (16 proc. w porównaniu z 6 proc.). To samo dotyczy problemów zdrowotnych (6 proc. w porównaniu z 4 proc.).

Mężczyźni częściej rezygnowali z wyższego wykształcenia, powołując się na chęć rozpoczęcia pracy (28 proc. wobec 21 proc.). Więcej mężczyzn wskazywało też na problemy związane z trudnością studiów (20 proc. w porównaniu do 16 proc.).

RODO to ostatnio gorący temat. Zostało już bardzo mało czasu na odpowiednie przygotowanie do nowego unijnego rozporządzenia. Niestety na niewiedzy i wkradających się emocjach przedsiębiorców żerują oszuści. Co zrobić, żeby nie dać się zastraszyć?

Zostało mało czasu

RODO przyniesie zmiany zarówno dla osób, których dane są przetwarzane jak i dla administratorów informacji, czyli przedsiębiorców, banków, organizacji czy innych instytucji zarządzających danymi. Wiele firm nie zdążyło zadbać o odpowiednie przygotowanie się na nadchodzącą ewolucję prawną. Niestety jest to idealna okazja dla oszustów, którzy mogą wykorzystać pośpiech oraz strach przedsiębiorców przed negatywnymi konsekwencjami. Naruszenie unijnego rozporządzenia wiąże się z wysokimi karami sięgającymi maksymalnie nawet 4 proc. obrotów rocznych firmy lub 20 mln euro. Ponadto, za niestosowanie nowego prawa grozi również utrata dobrego wizerunku organizacji. Przykładem takich nielegalnych działań może być sytuacja, która spotkała firmę ODO 24.

Na przestrzeni ostatnich dni dotarły do nas niepokojące informacje dotyczące nieuprawnionego wykorzystywania nazwy naszej firmy przez osoby trzecie. Działania tych osób skupiają się na rozsyłaniu nieprawdziwych wiadomości e-mail, w których oferują swoje usługi związane z dostosowaniem do europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (tzw. RODO) oraz grożą „skierowaniem sprawy do GIODO, sądu i prokuratury”, w przypadku nie skorzystania z ich usług  – mówi Tomasz Ochocki, kierownik zespołu merytorycznego, ODO 24. Niestety sami byliśmy tego ofiarą i ktoś próbował wykorzystać nazwę ODO 24. Nasza firma odcina się całkowicie od działań tego typu podmiotów i nie jest w żaden sposób powiązana z oferowanymi usługami oraz z nieprawdziwymi i bezpodstawnymi groźbami pojawiającymi się we wskazanej wiadomości dodaje.

Reaguj!

Istotne jest, aby wszelkie takie próby zastraszenia lub wyłudzenia pieniędzy spotykały się z reakcją społeczeństwa. Rozsyłanie jakichkolwiek ofert podszywając się pod innego przedsiębiorcę jest niezgodne z prawem i stanowi czyn nieuczciwej konkurencji.

Nasza firma podjęła już działania zmierzające do zaprzestania bezprawnego używania nazwy firmy, na której renomę pracowaliśmy przez wiele lat. Rozważamy również dochodzenie swoich praw na drodze postępowania sądowego. Chcielibyśmy jednocześnie przestrzec Państwa przed oszustwami ze strony tego jak i podobnych podmiotów oraz prosić o rozwagę przy wyborze usług – wskazuje Tomasz Ochocki, kierownik zespołu merytorycznego, ODO 24. Zapewniamy, iż spółka ODO 24 Sp. z o.o. nigdy nie prowadziła i nie prowadzi żadnych podobnych działań, w których zmuszałaby kogokolwiek do korzystania z naszych usług, grożąc przy tym pociągnięciem do odpowiedzialności. Działania takie pozostają sprzeczne z polityką firmy i są bardzo dalekie od sposobu, w jaki nawiązujemy współpracę ze swoimi klientamidodaje.

Najważniejsze jest jednak to, że zdrowy rozsądek stanowi nasze jedyne zabezpieczenie przed takimi sytuacjami. Nie dajmy się zastraszać. Jeśli ktoś grozi nam prokuraturą lub windykacją bądźmy czujni, zazwyczaj są to jedynie puste słowa. Firmy nie powinny się nigdy decydować na współpracę z takimi podmiotami.

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Nowy podatek solidarnościowy dla najbogatszych oraz nowe obciążenie ZUS – co to oznacza w prakt

Na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy wprowadzającej nową...

Letnie ożywienie w przemyśle i budownictwie

Czerwiec przyniósł wyraźnie wyższą dynamikę produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej, potwierdz...

Na „Dostępność+” rząd przeznaczy 23,2 mld zł

Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia rządowego programu „Dostępność+” dla osób nie...

5 lipca Sejm przyjął ustawę o inwestycjach mieszkaniowych

Przedstawiony 15 marca bieżącego roku pierwszy projekt specustawy mieszkaniowej, wprowadzający rewol...

Produkcja przemysłowa wzrosła o 1,3% w strefie euro, Polska odnotowała największy wzrost

Według szacunków Eurostatu, porównując maj 2018 r. do kwietnia 2018 r., wzrosła sezonowa produkcja p...