czwartek, Kwiecień 26, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Kwiecień 6

Dzienne archiwaKwi 6, 2018

Już za kilka miesięcy będziemy świadkami milowych zmian w prawie w zakresie compliance. Nowe regulacje będą miały wpływ nie tylko na przedsiębiorców, ale także cały rynek.

Stosowanie wewnętrznych procedur antykorupcyjnych w Polsce było dotychczas powszechne w przedsiębiorstwach kapitałowo powiązanych z zagranicznymi, głównie amerykańskimi, niemieckimi czy brytyjskimi spółkami oraz w największych polskich przedsiębiorstwach bądź grupach kapitałowych.

Już za kilka miesięcy zmiany proponowane w projekcie ustawy o jawności życia publicznego w bezpośrednio wpłyną w ujęciu masowym na przedsiębiorców w Polsce oraz cały rynek i to nawet zdecydowanie bardziej niż regulacje RODO, do których wielu przedsiębiorców powinno się przygotować najpóźniej w najbliższych tygodniach.

W ramach zmian legislacyjnych, należy również wskazać, że wraz z ustawą o jawności życia publicznego powinna zostać wprowadzona nowelizacja tzw. ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych, które to regulacje łącznie powinny przeciwdziałać korupcji w Polsce oraz skutecznie przeciwdziałać nadużyciom poprzez stosowanie sankcji zarówno wobec poszczególnych osób, jak również firm. Tak daleko idące zmiany legislacyjne to ogromne wyzwanie organizacyjne i finansowe dla każdego przedsiębiorcy również w świetle nowych przepisów dotyczących tzw. sygnalistów.

Sygnalista. Państwowiec czy Donosiciel?

Instytucja sygnalisty funkcjonuje w wielu regulacjach prawnych na świecie. Słowo „sygnalista” jest najbliższym tłumaczeniem określenia „whistleblower” z języka angielskiego.

To właśnie w amerykańskim i brytyjskim systemie prawnym można doszukiwać się genezy tej instytucji. W Polsce, poza regulacjami obejmującymi głównie instytucje finansowe, status sygnalisty nie doczekał się regulacji. Ideą wywiedzioną z krajów anglosaskich jest, aby sygnalista kojarzony był z pozytywnymi działaniami na rzecz pracodawcy, informując o wszelkich nieprawidłowościach w organizacji, w tym o przypadkach mobbingu, molestowania seksualnego, potencjalnie niebezpiecznych warunkach pracy, czy nieprawidłowościach gospodarczych.

Ustawodawca polski koncentruje się jednak wyłącznie na przypadkach korupcji. W konsekwencji, zgodnie z projektowanymi przepisami, chronione działania sygnalisty nie będą obejmować jakichkolwiek innych niż korupcja nieprawidłowych działań w organizacji. Rodzi to potrzebę rozszerzenia katalogu działań, o których sygnalista w ramach prawnych może informować w celu otrzymania ochrony prawnej.

Instytucja sygnalisty stanie się, według projektu, instytucją prawa karnego i prawa pracy. O statusie sygnalisty decydować będzie prokurator, a w ślad za uzyskaniem tego statusu, sygnalista będzie chroniony przed możliwością wypowiedzenia umowy.

Takie ujęcie tematu, szczególnie w organizacjach, które nie zdążyły ukształtować wewnętrznych przepisów, może prowadzić do nadużyć polegających na zgłaszaniu niepotwierdzonych podejrzeń w celu zachowania posady. W takiej sytuacji pojawia się więc konieczność uregulowania potencjalnej odpowiedzialności odszkodowawczej sygnalisty z tytułu działań pozornych, zabezpieczającej choćby w najmniejszy sposób pracodawców.

Kolejny aspekt to konieczność odpowiedniej edukacji pracowników, że sygnalista to nie donosiciel, ale osoba działająca dla dobra organizacji i pracowników, a na końcu – społeczeństwa. Istotne, aby ustawodawca zsynchronizował uregulowania prawne dotyczące statusu sygnalisty, projektowane w ustawie o jawności życia publicznego jak i w projekcie ustawy o zmianie ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary.

Oceniając zatem pozytywnie intencje, podkreślić należy konieczność wprowadzenia przepisów spójnych, ale także dających pracodawcom realne narzędzia obrony przed nieuczciwymi atakami osób, podających się za sygnalistów, nierzadko działających na zlecenie konkurencyjnych organizacji.

Autorzy: Konrad Orlik, Adwokat, Partner, Szef Praktyki Postępowań Sądowych oraz Compliance & Investigations w Kochański Zięba i Partnerzy oraz Paweł Borowski, Adwokat, Partner, Szef Praktyki Przemysłu Farmaceutycznego i Ochrony Zdrowia w Kochański Zięba i Partnerzy, członek zespołu Compliance & Investigations

Ponad 30% polskich przedsiębiorców badanych podczas 14. fali badania Bibby MSP Index, wskazuje, że głównym czynnikiem przeszkadzającym w dalszym rozwoju ich firmy jest brak środków na nowe inwestycje, przy jednoczesnym braku zdolności kredytowej. Ponad połowa prowadzących firmy w Polsce pytana o stan wydatków na inwestycje deklaruje, że ich poziom się nie zmieni, a prawie ¼ badanych twierdzi, że poziom inwestycji w biznesie wzrośnie w najbliższym czasie. Z ekonomicznej perspektywy martwią niższe od zaplanowanych wydatki na inwestycje, które mogą być efektem przygotowania przez prowadzących firmę na to, co może się jeszcze wydarzyć zarówno w lokalnej, europejskiej, jak i światowej gospodarce.

Analizując wskaźnik Bibby MSP Index, badającego warunki panujące wśród przedsiębiorców z polskiego sektora MŚP, możemy zauważyć, że najmniejsze różnice w opiniach respondentów zanotowano przy okazji pytania o wydatki na inwestycje. Jedyna znacząca różnica dotyczy wzrostu niepewności, czy te wydatki zwiększać czy nie – komentuje Jerzy Dąbrowski Dyrektor Generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services w Polsce.

Inwestycje w branżach

Na podstawie analizy Bibby MSP Index potwierdza się twierdzenie, że każda branża ma inne wydatki i trudności oraz odmienne podejście do inwestycji. W branży budowanej i handlu zauważalny jest wzrost inwestycji, natomiast sektory produkcji, usług i transportu odnotowały spadek inwestycji, co może być reakcją na niepewność sytuacji na rynku oraz wzrost cen w tych segmentach.

W dobrze funkcjonującej gospodarce to inwestycje powinny wpływać na dynamiczny wzrost PKB. Każda branża ma swoje wyzwania, wynikające z charakterystyki jej działalności, z którymi muszą mierzyć się przedsiębiorcy, jednak to zmiany gospodarcze są najtrudniejsze z punktu widzenia prowadzących biznes – dodaje Jerzy Dąbrowski.

Źródło niechęci do inwestycji

Przedsiębiorca inwestujący część przychodów firmy umożliwia swojemu biznesowi sprawny rozwój oraz wzmocnienie pozycji na rynku. Z perspektywy gospodarki to wzrost PKB, wynikający z rozwoju przedsiębiorstw, jest zdecydowanie korzystniejszy niż ten oparty na wzrastającej konsumpcji gospodarstw domowych. Dzięki inwestycjom rynek zyskuje miejsca pracy dla nowych pracowników, wzrasta modernizacja technologiczna oraz zwiększeniu ulega przychód państwa.

Z perspektywy przedsiębiorców można odnotować niechęć do inwestowania, która wynika z niepewnego środowiska do dalszego rozwoju biznesu. Wpływ na nastrój prowadzących biznes ma również niestabilność prawna i podatkowa.

Niestabilna sytuacja na rynku, w tym zmiany w prawie handlowym, podwyższenie minimalnych stawek wynagrodzenia, niepewność kierunku zmian wynikających z Brexitu, zaburza stabilność sektora MŚP. Małe i średnie firmy są szczególnie podatne na zmiany na rynku, które mogą mieć ogromny wpływ na prowadzoną przez nich działalność. Przedsiębiorcy żyją w ciągłej niepewności, przez co odkładają w czasie inwestycje, dzięki którym mogliby rozwijać firmę – komentuje Jerzy Dąbrowski.

Polski rynek zaczął bardzo się zmieniać już kilka lat temu. Teraz ten proces jeszcze bardziej przyspiesza. Rynek pracownika, o którym mówiono przed dwom laty, widać już we wszystkich gałęziach polskiego przemysłu.

Odczuwalny jest brak pracowników, zwłaszcza na szczeblu technicznym, mniej wykwalifikowanym. Podobnie jest również wśród informatyków, czyli specjalistów. Mówi się o ponad 100 tysiącach wakatów, głównie w produkcji, usługach i budownictwie. Z drugiej strony istotna jest też rosnąca presja płacowa. W ubiegłym roku ok. 50 tysięcy pracowników dostało podwyżkę. Równocześnie 60 proc. z nich oczekuje dalszego wzrostu płac w najbliższym okresie. Najszybszym lekarstwem na obecną sytuację jest większe otwarcie na pracowników spoza Polski – zmiana aktywności zawodowej Polaków wymaga więcej czasu. Praca dla obcokrajowców powierzana na podstawie oświadczenia zostanie być może wydłużona z 6 do 12 miesięcy. Byłoby to korzystne rozwiązanie dla polskich firm. Przywrócone muszą zostać oczywiście programy aktywizacji. W Polsce przez lata były przeznaczane na ten cel pieniądze publiczne z Ministerstwa Pracy. W międzyczasie bezrobocie spadło do rekordowo niskiego poziomu i fundusze te się skończyły. Programy mające na celu umożliwienie wejścia osobom upośledzonym społecznie czy zawodowo na rynek pracy zostały częściowo zastąpione funduszami europejskimi.

– Presja na rosnące wynagrodzenia, brak kandydatów do pracy głównie na stanowiska średnie i podstawowe powoduje trend desperackiego poszukiwania. Z jednej strony to potrzeba wyższych pensji i pozapłacowych wynagrodzeń, a z drugiej rekrutowania nowych kandydatów, głównie z zagranicy –powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Witucki, prezes zarządu Work Service – Firmy szukają opcji zwiększenia zatrudnienia. Próbują to zrobić za pomocą wyższych płac lub szukając chętnych do pracy cudzoziemców. Są to głównie pracownicy z Ukrainy, których obecnie na polskim rynku jest już kilkaset tysięcy. Bez nich liczba wakatów wynosiłaby obecnie prawie milion. Ta sytuacja jest bardzo złożona i będzie się jeszcze bardziej komplikować. W najbliższym czasie rozpocznie się wiele inwestycji infrastrukturalnych. Trudna już sytuacja w budownictwie będzie się jeszcze bardziej komplikowała przez rozwój rynku drogowego i kolejowego. Mamy więc do czynienia z rynkiem pracownika i z presją inflacyjną, która już przekłada się na zmniejszenie rentowności w sektorze usług i produkcji. To także rynek, który potrzebuje i chce przypływu pracowników z zagranicy. Administracja i pracodawcy zapominają, że 5 milionów Polaków nadal jest – z różnych powodów – nieaktywnych zawodowo. Są wśród nich osoby, których nie można przywrócić na rynek pracy. Działania ze strony państwa mogłyby jednak uaktywnić około 2 miliony z nich. Na rynku nie brakuje więc wyzwań i problemów, które same nie znikną. W najbliższych latach mogą nawet wzrosnąć. Należy jednak spojrzeć na problem nie przez pryzmat bezrobocia, ale liczby wolnych wakatów. Konieczne jest przywrócenie środków na aktywizację zawodową wciąż znacznej liczby bezrobotnych Polaków – dodał Witucki.

Ostatnie tygodnie to pasmo rynkowych porażek. Na inwestorów niczym grom z jasnego nieba spadła całkiem spora ilość negatywnych wiadomości. Mało kto już pamięta, że wszystko zaczęło się na przełomie stycznia i lutego, kiedy wyraźnie skoczyła rynkowa zmienność, co po części inspirowane było oczekiwaniami na bardziej jastrzębie posunięcia Rezerwy Federalnej.
Od tego czasu doszła zupełnie nowa kwestia potencjalnej wojny handlowej, która z początkowego niewinnego stadium skupionego na wymianie stali i aluminium została rozbudowana do potężnego katalogu produktów podróżujących na jednej z najważniejszych dróg pomiędzy Azją a Ameryką Północną.

To oczywiście nie koniec złych wiadomości. Niemałe zamieszanie spotkało sektor technologiczny po tym jak Facebook zaczął się zmagać z problemem wycieku danych, a Amazon stał się dla Donalda Trumpa nowym chłopcem do bicia. Zresztą kontrowersyjny prezydent USA z pupilka inwestorów szybko zmienił się w groźnego propagatora konfliktów handlowych. Wszystko to dzieje się w coraz mniej sprzyjającym otoczeniu makroekonomicznym.
W Europie i Azji już całkiem wyraźnie widać serię gorszych odczytów wskaźników wyprzedających. Przed ochłodzeniem broni się jeszcze USA, co wiązać należy z niedawno zaaplikowaną obniżką podatków oraz korzystnym kursem dolara.
Wydaje się jednak, że ochłodzenie koniunktury z pewnym opóźnieniem dotrze również za ocean i nie warto w tym względzie przywiązywać zbyt dużej wagi dobrym danym z rynku pracy. Jest to bowiem kategoria, która jest wskaźnikiem wyraźnie opóźnionym i jej pogorszenie notowane jest jako ostatnie. W tym kontekście bardziej niepokojące powinno być to jak prezentują się trendy inflacyjne.
Widać to wyraźnie na przykładzie naszego kraju, gdzie spowolnienie dynamiki wzrostu na początku tego roku jest głębsze niż oczekiwano. Inwestorzy od końca minionego roku nastawiali się na inflacyjną fazę ożywienia, a ta wydaje się kończyć wyjątkowo szybko. Podobne zagrożenie tyczy się cyklu inwestycyjnego, który nie dość, że może być krótszy niż zwykle, to w dość skromnej skali może objąć sektor prywatny, który przyciśnięty rosnącymi kosztami pracy de facto najbardziej go potrzebuje.

Tym samym w zaledwie dwa miesiące rynkowe nastroje zmieniły się o 180 stopni. Z hurraoptymistycznych zakupów i nowych historycznych rekordów na minorowe perspektywy z trzeszczącymi ważnymi długoterminowymi wsparciami na czele z osławioną 200-sesyjną średnią na Wall Street. Paradoksalnie oznaczać to może zbliżające się odreagowanie na parkietach. Wiele wskazuje jednak na to, że warto je będzie wykorzystać do sprzedaży, gdyż nagromadzenie się tylu negatywnych czynników źle wróży długoterminowym perspektywom.

 

Autor: Łukasz Bugaj

Eksperci

Lipka: Szok! Dwa dolary za miesiąc pracy

Minimalne wynagrodzenie ma równowartość dwóch dolarów amerykańskich, ale za jednego dolara można kup...

Grejner: Złotemu już wkrótce może zaszkodzić dolar

Trzeba się przygotować na to, że złoty zacznie stopniowo tracić do euro, dolara, funta czy nawet glo...

Ludwiczak: Stonowane dane na zakończenie 1. kwartału

Odczyty makroekonomiczne za marzec 2018 r. były generalnie niższe niż w pierwszych dwóch miesiącach ...

Bochniarz: Podatek dochodowy powinien być niższy dla wszystkich firm

PiS przedstawiło pakiet nowych propozycji tzw. piątkę Morawieckiego, czyli obniżkę ZUS i CIT dla mał...

Bugaj: GPW z deficytem kapitału

W ostatnich dniach nastroje na giełdowych parkietach zauważalnie się poprawiły. Na dalszy plan odsun...

AKTUALNOŚCI

Wrocław otrzymał tytułu European Best Destination 2018

Wrocław otrzymał tytułu European Best Destination 2018 zostawiając w tyle Pragę, Paryż, Barcelonę i ...

Produkcja dostała zadyszki

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w marcu, w ujęciu rocznym, o 1,8 proc., natomiast budowlano-mo...

Pracodawcy walczą o pracowników

W marcu br. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 3,7 proc. w ujęciu rocz...

Czeka nas prawdziwa rewolucja technologiczna w medycynie

Nie ulega wątpliwości, że proces leczenia będzie przesuwać się z osobistego kontaktu lekarza z pacje...

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców powołuje Forum Wydawców Internetowych

Uważne monitorowanie procesu legislacyjnego na poziomie Unii Europejskiej i Polski, proponowanie wła...