niedziela, Czerwiec 24, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Marzec 8

Dzienne archiwaMar 8, 2018

Wszystko wskazuje na to, że stopy procentowe pozostaną na rekordowo niskim poziomie nie tylko w tym roku, ale prawdopodobnie także przez większą część, bądź nawet cały 2019 r. Eksperci NBP obniżyli prognozy inflacji, dając Radzie Polityki Pieniężnej argument przeciw ich podwyższeniu. Jednocześnie wzrost cen będzie na tyle mocny, by znacząco obniżyć realną wartość oszczędności.

Choć jeszcze do niedawna spora część ekonomistów zakładała, że Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe w tym roku, wydawało się to bardzo mało prawdopodobne, tym bardziej że taki pogląd wyraźnie kontrastował z deklaracjami naszych władz monetarnych. Prezes NBP Adam Glapiński od dawna deklarował, że nie widzi powodów, by zaostrzać politykę pieniężną, a RPP konsekwentnie uznawała, że obecny poziom stóp procentowych jest właściwy i zapewnia zachowanie równowagi makroekonomicznej oraz sprzyja stabilnemu wzrostowi gospodarki. Po marcowym posiedzeniu Rady nie ma już wątpliwości, że do końca roku podwyżki stóp procentowych nie należy się spodziewać. Wyraźnemu przesunięciu uległa także perspektywa podjęcia takiej decyzji. Obecnie można zakładać, że jeśli warunki makroekonomiczne nie ulegną zdecydowanej zmianie, stopy mogą pójść w górę dopiero pod koniec 2019 r.

Do takiego założenia skłaniają wnioski z najnowszej projekcji inflacyjnej, opracowanej przez Departament Analiz Ekonomicznych NBP. Choć jej pełna treść zostanie ujawniona 12 marca, już wiadomo, że prognoza inflacji na obecny rok została obniżona z 1,6-2,9 proc. do 1,6-2,5 proc., a na przyszły z 1,7-3,7 proc. do 1,7-3,6 proc. Oznacza to, że z 50 proc. prawdopodobieństwem górna granica przyjętego przez NBP celu inflacyjnego może zostać przekroczona dopiero w 2019 r., a niewykluczone, że średniorocznie, czyli trwale, dopiero w 2020 r. Co prawda podwyżka stóp procentowych, powstrzymująca zbyt szybkie tempo wzrostu cen, powinna zostać dokonana odpowiednio wcześniej, by nie dopuścić do trwałego przekroczenia wspomnianego celu, jednak prawdopodobieństwo tego, że tak się stanie, nie jest zbyt duże. Przemawia za tym prognozowany spadek dynamiki wzrostu gospodarczego, sygnalizowana przez część przedstawicieli Rady Polityki Pieniężnej opinia, że większość jej członków dość tolerancyjnie podchodzi do zjawisk inflacyjnych, a także fakt że większe znaczenie przywiązują oni do inflacji bazowej, a więc nie uwzględniającej wzrostu cen żywności i energii. Oczywiście te kalkulacje mogą się zmienić pod wpływem nowych okoliczności, czyli większego niż prognozowane nasilenia inflacji, zbyt mocnego wzrostu wynagrodzeń, silnego wzrostu wartości kredytów lub wystąpienia innych czynników, sygnalizujących zagrożenie dla równowagi makroekonomicznej. Na razie jednak nic na to nie wskazuje.

Jednocześnie zakładany poziom inflacji jest na tyle wysoki, że w znaczącym stopniu będzie wpływał na obniżenie realnej wartości dochodów oraz oszczędności, tym bardziej biorąc pod uwagę średnie oprocentowanie lokat bankowych, sięgające 1,5 proc. oraz brak sygnałów, by banki były skłonne oferować posiadaczom oszczędności bardziej korzystne warunki (choć w przypadku nowych umów w styczniu średnie oprocentowanie wzrosło z 1,5 do 1,6 proc.). Należy też zwrócić uwagę, że biorąc pod uwagę inflację i wysokość głównej stopy referencyjnej NBP, wynoszącej 1,5 proc., już od stycznia 2017 r., a więc od czternastu miesięcy mamy do czynienia z realnie ujemnymi stopami procentowymi. W ciągu kilkunastu ostatnich lat takie zjawisko występowało sporadycznie jedynie dwukrotnie i to z przerwami: od kwietnia do sierpnia 2009 r. oraz od marca do grudnia 2011 r. Obecnie ma ono charakter trwały i wszystko wskazuje na to, że dotychczasowy czternastomiesięczny okres przedłuży się o co najmniej dwadzieścia kilka miesięcy, a więc łącznie może trwać ponad trzy lata. To sytuacja korzystna dla zadłużonych, którzy mogą cieszyć się niskimi ratami kredytów, ale jednocześnie bardzo niekomfortowa dla posiadaczy oszczędności, narażonych na inflacyjną erozję, co w dłuższym okresie ma konsekwencje nie tylko z perspektywy poszczególnych osób, ale także może być odczuwalne w skali gospodarki i tak cierpiącej na niedobór rodzimego kapitału i oszczędności, niezbędnych dla finansowania inwestycji.

 

Autor: Roman Przasnyski

Magazynowanie energii i identyfikacja potrzeb odbiorców energii elektrycznej to zakresy pierwszych wspólnych programów badawczych realizowanych przez TAURON i amerykański Electric Power Research Institute (EPRI). Umowę o współpracy podpisano 8 marca w Warszawie.

– TAURON zyskuje pozycję lidera w przygotowywaniu rozwiązań umożliwiających zarządzanie nowoczesną infrastrukturą elektroenergetyczną. Klienci uzyskają dostęp do zarządzania zużyciem, poborem energii i rozliczeniami, co przyczyni się do szybkiej ekspansji w Polsce Internetu rzeczy. Współpraca z EPRI to kolejny krok w budowie potencjału innowacyjno-badawczego na globalnym poziomie – powiedział wiceminister energii Andrzej Piotrowski komentując udział spółki w programach badawczych.

Założony w 1972 roku Electric Power Research Institute (EPRI)  współpracuje aktualnie z ponad 1000 podmiotów sektora energetycznego na całym świecie – agencjami rządowymi, organami regulacyjnymi, środowiskiem akademickim i przedsiębiorstwami. Instytut ma na swoim koncie ponad 900 opatentowanych rozwiązań w obszarach wytwarzania energii elektrycznej (energetyka konwencjonalna, jądrowa, OZE), dystrybucji, a także w zakresie modernizacji sieci, efektywności energetycznej, cyberbezpieczeństwa, rozproszonych źródeł energii i ochrony środowiska.

– W Grupie TAURON tworzymy szeroki i efektywny ekosystem innowacyjności, który zapewni nam realizację poszczególnych celów biznesowych. Współpraca z amerykańskim Electric Power Research Institute otwiera przed TAURONEM dostęp do globalnych wyników prac badawczo-rozwojowych czołowych instytucji naukowych i przedsiębiorstw energetycznych, a przede wszystkim umożliwia nam udział w zaawansowanych technologicznie projektach koordynowanych przez ten prestiżowy instytut – podkreśla Filip Grzegorczyk, prezes zarządu TAURON Polska Energia.

TAURON będzie uczestniczył w dwóch programach badawczych realizowanych przez Electric Power Research Institute, tj. w zakresie magazynowania energii (Energy Storage and Distributed Energy Resources) oraz identyfikacji potrzeb odbiorców energii elektrycznej (Understanding Energy Utility Customer).

Wybrane obszary współpracy są dla Grupy TAURON szczególnie istotne i wynikają wprost ze zidentyfikowanych w Grupie wyzwań technologicznych. Magazynowanie energii jest jednym z najważniejszych wyzwań dla dystrybucji i efektywnej energetyki rozproszonej. Zrozumienie potrzeb klienta wspiera natomiast kluczowe z punktu widzenia strategii Grupy TAURON relacje z klientami.

– Podstawą ekosystemu innowacji w Grupie TAURON jest Strategiczna Agenda Badawcza, w ramach której realizujemy już blisko 40 projektów badawczo-rozwojowych, które obejmują wszystkie obszary podstawowej działalności Grupy, a przede wszystkim dystrybucję i wytwarzanie energii elektrycznej. W perspektywie trzech lat spodziewamy się konkretnych efektów ich realizacji – mówi Jarosław Broda, wiceprezes zarządu ds. zarzadzania majątkiem i rozwoju w TAURON Polska Energia.  – Teraz, dzięki rozpoczynającej się współpracy z prestiżowym Electric Power Research Institute zwiększamy swój potencjał i stajemy się uczestnikami także globalnych projektów badawczych. Chcemy przyspieszyć realizację naszych programów i zapewnić im konkurencyjność w skali międzynarodowej – dodaje wiceprezes.

Umowa o partnerstwie gospodarczym między Unią Europejską a Japonią to ważna zmiana dla europejskiej branży motoryzacyjnej. 

8 grudnia 2017 r. zakończyły się negocjacje w sprawie umowy o partnerstwie gospodarczym pomiędzy Unią Europejską a Japonią. Zarówno dla Brukseli jak i dla Tokio, to najbardziej kompleksowe porozumienie gospodarcze w ich historii.

Strefa gospodarcza, która powstanie w wyniku jego wejścia w życie obejmie obszar zamieszkały przez 600 milionów osób, generujący około 30% światowego PKB. Liderzy obu sygnatariuszy oceniają, że umowa stworzy ogromne możliwości handlowe i inwestycyjne oraz przyczyni się do umocnienia obu gospodarek i społeczeństw (Wspólne oświadczenie przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera i premiera Japonii Shinzo Abe z 8 grudnia 2017 r.). Znaczenie nowej umowy handlowej dla całego świata wydaje się tym większe w świetle zmiany kursu politycznego przez Stany Zjednoczone, które w ostatnim czasie odeszły od zawierania wielostronnych umów handlowych.

Gdyby cena samochodu różniła się ze względu na płeć, byłoby to w porządku? – pyta Mercedes-Benz Polska z okazji Europejskiego Dnia Równych Płac, i w dniach 8-10 marca obniża cenę aut dla kobiet o 8%.
Tyle wynosi tzw. luka płacowa („gender pay gap”) w Polsce. W ten symboliczny sposób firma zwraca uwagę na problem nierównego wynagrodzenia za tę samą pracę ze względu na płeć.

W marcu obchodzony jest nie tylko Dzień Kobiet, ale również mniej znany Europejski Dzień Równych Płac. To ruchome święto, którego data zależy od jednego czynnika – różnicy w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Według
obliczeń Eurostatu (Europejskiego Urzędu Statystycznego) 3 marca 2017 r. to symboliczna data, kiedy wynagrodzenie kobiet w Europie zrównało się z wynagrodzeniem mężczyzn, uzyskanym na dzień 31 grudnia 2016 roku.

W 2018 roku dzień obchodów, po raz pierwszy od kilku lat, został ustanowiony na 28 lutego. Oznacza to, że aby osiągnąć jednakowy poziom wynagrodzenia, kobieta musiała pracować o dwa miesiące dłużej niż mężczyzna. Różnica ta określana jest jako „luka płacowa”.  Problem dotyczy także Polski, mimo że Konstytucja RP (1997, Rozdział II, Art. 33) oraz Kodeks Pracy (1974, Rozdział 2a, Art. 18) gwarantują Polkom i Polakom prawo do równych zarobków. Według światowego raportu dotyczącego skali występowania luki płacowej ze względu na płeć (Global Gender Gap Report 2016) Polska zajmuje 38 miejsce wśród 144 analizowanych krajów.

– Obniżenie przez trzy dni ceny samochodu dla kobiet nie rozwiązuje problemu luki płacowej, ale pozwala zwrócić uwagę na kwestię nierównego wynagrodzenia – mówi Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor komunikacji MercedesBenz
Polska. – To część szerszej inicjatywy pn. „She’s Mercedes”, której celem jest wspieranie kobiet w życiu prywatnym i zawodowym.

W biznesie Informacja prasowa 07 marca 2018 r. Mercedes-Benz Polska, Dział PR, ul. Gottlieba Daimlera 1, 02-460 Warszawa Mercedes-Benz – Marka Daimler AG Strona 2 zbyt często brakuje im odwagi i wiary we własne siły. Przykład? Mężczyźni aplikują na wysokie stanowiska, nawet jeśli spełniają tylko 70% wymaganych warunków. Kobiety – dopiero wtedy, gdy spełniają je w 110%.

Zdaniem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w zależności od przyjętej metody doboru danych i obliczeń, kobiety w Polsce zarabiają średnio od 7 do 18,5% mniej niż mężczyźni. Mimo to, według danych Eurostatu (za 2016.) w Polsce wartość tzw. luki płacowej jest na stosunkowo niskim poziomie. Różnica w zarobkach kobiet i mężczyzn w średnim wynagrodzeniu brutto za godzinę pracy wynosi 7,2%, podczas gdy średnia unijna to 16,2%. Dysproporcje w wynagrodzeniach brutto za godzinę pracy w sektorze prywatnym w Polsce wyniosły 16,1%, a w sektorze publicznym już tylko 2,8%.

– Biznes ma jeszcze dużo do zrobienia w kwestii zniwelowania nierówności w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Dbamy o to w Mercedes-Benz Polska, dlatego w naszej firmie średnia stawka wynagrodzenia na tym samym
stanowisku jest taka sama dla kobiet i dla mężczyzn. – podkreśla Ewa ŁabnoFalęcka.

Akcja symbolicznego wyrównywania luki płacowej w salonach Mercedes-Benz odbędzie się w dniach 8-10 marca 2018 roku. Przy podpisywaniu umowy na zakup nowego samochodu, kobiety otrzymają 8% zniżki na wybrany model.

W branży nieruchomości panuje powszechne przekonanie, że to kobiety ostatecznie decydują o zakupie. Jak jest w rzeczywistości? Sieć biur nieruchomości Metrohouse wraz z serwisem RynekPierwotny.pl przeprowadziły na ten temat badania.

Nie ma lepszych obserwatorów zachowań klientów niż agenci nieruchomości i deweloperzy, którzy każdego dnia współpracują z potencjalnymi nabywcami domów i mieszkań. Agenci Metrohouse mieli za zadanie odpowiedzieć na kilka pytań związanych ze współpracą ze swoimi klientami. RynekPierwotny.pl z kolei przeprowadził sondę wśród swoich klientów – deweloperów. Postanowiliśmy bliżej więc się przyjrzeć sytuacji, kiedy przed wyborem o zakupie nieruchomości stoi para/małżeństwo.

Kobieta jako pierwsza rozpoczyna poszukiwanie mieszkania

Okazuje się, że nieco częściej niż mężczyźni, pierwszy kontakt z agencją nieruchomości inicjowany jest przez kobiety (59%), które zwykle namawiają swojego partnera do obejrzenia nieruchomości. Jest to wprawdzie jeszcze niewielka różnica procentowa, ale jeśli spojrzymy na odpowiedzi na drugie pytanie, nie mamy już żadnych wątpliwości. Aż 81 proc. naszych ankietowanych odpowiedziało, że ostatnie zdanie przy zakupie należy do kobiety. – Mam nieodparte wrażenie, że to kobiety stawiają tę przysłowiową ostatnią „kropkę nad i”, rozmawiając ze swoim partnerem tak, aby miał poczucie, iż decyzja jest ich wspólną. Kobiety potrafią wyobrazić sobie, jak mieszkanie deweloperskie będzie wyglądało po wykończeniu pod klucz, przedstawiając tę wizję swojemu partnerowi, komentuje Aneta Thomas, doradca Metrohouse z Krakowa. Inni doradcy są podobnego zdania: – Kobiety są najczęściej osobami decyzyjnymi, chociaż na pierwszy rzut oka wygląda, że to mężczyzna jest poszukujący i zdecydowany. Jednak to finalnie kobiety dokonują wyboru, opierając się zazwyczaj na subiektywnej ocenie nieruchomości, często połączonej z intuicją i własną wizją wymarzonego mieszkania, dodaje Luiza Biesik.

Trudno nie zgodzić się z tezą, że pozycja i znaczenie kobiet we wszelkich aspektach szeroko pojętej społecznej aktywności systematycznie rośnie. Portal RynekPierwotny.pl przeprowadził proste badanie wśród deweloperów, mające potwierdzić tego typu tendencję także w ramach rynku mieszkaniowego. Jak się okazuje na podstawie danych aż 2/3 zapytań kierowanych do deweloperów mieszkaniowych wysyłają kobiety.

Bardzo podobnie wyglądają statystyki ruchu na stronie, który w 62-procentach generują panie przeglądające oferty mieszkań – tłumaczy główny analityk portalu Jarosław Jędrzyński.  Co ciekawe, blisko 80 proc. odpowiedzi na pytanie zadane deweloperom „Czy z Państwa doświadczenia kobiety częściej podejmują decyzję o zakupie mieszkania?” potwierdziło dominującą decyzyjność kobiet.

Kobieta wybiera mieszkanie, mężczyzna negocjuje

Choć to do kobiety zazwyczaj należy decyzja o zakupie nieruchomości, to ankietowani agenci Metrohouse twierdzą, że negocjacje cenowe to jednak domena mężczyzn. Tak odpowiedziało dwie trzecie ankietowanych doradców z Metrohouse. ­– Kobiety mają szerszą listę kryteriów, które wymarzone nieruchomości muszą spełnić, by decyzja o zakupie została podjęta. Mężczyźni natomiast zdecydowanie częściej podejmują się negocjacji cenowych ze sprzedającymi. Można zaryzykować stwierdzenie, że to kobieta podejmuje decyzję o zakupie, natomiast mężczyzna ją finalizuje, komentuje wyniki ankiety, Ewelina Strzałkowska, koordynator biura Metrohouse w Olsztynie. Podobne spostrzeżenia mają inni doradcy: – Nie jest niespodzianką, że w małżeństwach/parach to kobiety najczęściej wybierają mieszkania pod kątem praktycznym i estetycznym, a rola mężczyzn sprowadza się do oceny stanu technicznego i negocjacji najlepszej ceny, dodaje Hanna Wychowaniec.

Jak tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl negocjacje to jedyny punkt, w którym wskazania deweloperów są zdecydowanie remisowe w odniesieniu do obu płci. W tym bodaj najbardziej newralgicznym punkcie procesu nabywania mieszkania, zdaniem respondentów portalu bardziej od płci liczy się osobowość stron, przygotowanie do spotkania, czy wiedza na temat inwestycji.

Badanie jednak jasno wskazało, że płeć piękna jest o wiele bardziej zaangażowana w zakup lokum i bardzo często jest o wiele bardziej wymagającym klientem. W ostatniej kwestii nie było większych wątpliwości, choć tu panowie nie zostali jednoznacznie pozbawieni szans. Jak stwierdził jeden z deweloperów biorących udział w sondzie:obecnie klienci, zarówno kobiety jak i mężczyźni, są coraz bardziej wymagający i to na każdym etapie zakupu. Wydaje się, że kobiety są bardziej wymagające zwłaszcza w pierwszych etapach związanych z zakupem mieszkania, takich jak wybór lokum, zmiana jego układu, warunki umowy. Mężczyźni zaś w etapach późniejszych, jak odbiór czy obsługa posprzedażowa.”

Roczny uszczerbek krajów UE z tytułu wyłudzeń VAT stanowi równowartość PKB Bułgarii.

Oszustwa podatkowe w zakresie VAT są coraz bardziej powszechne. O skali problemu świadczą szacunki Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi wyłudzenia VAT to uszczerbek w dochodach państw członkowskich rzędu 45-53 mld EUR rocznie.

Oszuści wyłudzający VAT wykazują się dużą mobilnością międzybranżową – w tym samym czasie są w stanie wyłudzać VAT na wielu grupach towarowych. Skala i wszechobecność wyłudzeń spowodowała, iż przeciwdziałanie zjawisku stanowi priorytet rządów krajów UE.

Organy podatkowe prezentują bardziej zdecydowane podejście w odzyskiwaniu utraconych wpływów budżetowych. W praktyce niestety obowiązek przeciwdziałania zjawisku wyłudzeń VAT często jest przerzucany na uczciwych podatników. Już teraz odczuwają oni skutki uwikłania w oszukane łańcuchy transakcji – karuzele VAT.

Raty kredytów mieszkaniowych są dziś o 20% niższe niż pod koniec 2012 roku. Wszystko dzięki niskim stopom procentowym. Przeciętnemu posiadaczowi złotowego kredytu hipotecznego pozwoliły one zaoszczędzić na ratach już prawie 11 tysięcy złotych.

Aż 64 miesiące cieszymy się już łagodnym podejściem Rady Polityki Pieniężnej do ustalania stóp procentowych w Polsce. Efekt jest taki, że trochę ponad 5 lat temu kredyty zaczęły tanieć, a od 2015 roku ich ceny są rekordowo niskie.

Przykład? Pod koniec 2012 roku przeciętny spłacany kredyt mieszkaniowy w rodzimej walucie opiewał na 125 tys. zł, oprocentowany był na 6,9% i wciąż trzeba było go jeszcze spłacać przez 227 miesięcy. Przeciętna rata opiewała więc na około 990 zł – wynika z szacunków Open Finance. Szybko ta wartość zaczęła spadać.

11 tysięcy w kieszeni

Gdyby kredytodawcy na bieżąco reagowali na zmianę ceny pieniądza, to statystyczny posiadacz kredytu hipotecznego, który był zadłużony w 2012 roku, już w kwietniu 2013 roku musiał przelewać swojemu kredytodawcy co miesiąc o 100 zł mniej. Na początku 2015 roku miesięczna rata modelowego kredytobiorcy spadła nawet poniżej poziomu 800 zł miesięcznie i – co więcej – od tego czasu taka pozostaje. W omawianym przypadku miesięczne obciążenie spadło o około 200 zł w skali miesiąca czyli 20% – wynika z szacunków Open Finance.

Sumując te wszystkie oszczędności otrzymamy w marcu br. prawie 11 tys. zł – przeciętnie tyle zaoszczędził w ciągu 64 miesięcy przeciętny kredytobiorca, który spłacał kredyt opiewający na 125 tys. zł. Wszystko to było możliwe dzięki liberalnej polityce pieniężnej prowadzonej przez RPP. Gdyby kredytobiorca pieniądze te akumulował, a nie przejadał, mógłby pozbyć się 10% swojego długu – obniżając sobie w ten sposób ratę także o prawie 10%. W takim wypadku niechybne podwyżki stóp procentowych byłyby mniej niepokojącym scenariuszem – o ile oczywiście kredytobiorcy byliby na tyle wstrzemięźliwi, aby zamiast na bieżąco wydawać zaoszczędzone na kredycie pieniądze, przeznaczali je na nadpłatę długu.

Raty w końcu wzrosną

Choć ostatnie lata mogły uśpić czujność kredytobiorców, to powinni oni pamiętać, że mechanizm, który od 2012 roku działał na ich korzyść, potrafi też działać w drugą stronę. Dzisiejsze prognozy sugerują, że na podwyżki stóp procentowych przyjdzie jeszcze poczekać kilka – kilkanaście, ale gdy już do nich dojdzie, wielu kredytobiorców czeka niemiła niespodzianka. Wciąż trwający okres najniższego kosztu pieniądza w historii warto wykorzystać do zebrania pieniędzy, które w przyszłości pomogą regulować rosnące raty lub posłużą do częściowej choć nadpłaty kredytu.

Dla przestrogi przeprowadźmy symulację. Pod koniec 2017 roku przeciętny nowoudzielony złotowy kredyt mieszkaniowy opiewał na 243,5 tys. zł – wynika z najnowszego raportu AMRON SARFiN. W ostatnich dniach ubiegłego roku przeciętne oprocentowanie kredytu mieszkaniowego opiewało na 4,4%. Gdyby przyjąć, że dług taki zaciągany był na 25 lat, to otrzymujemy przeciętną ratę na poziomie około 1220 zł – wynika z szacunków Open Finance. Co stałoby się gdyby oprocentowanie wzrosło o 0,25 pkt. proc? Rata statystycznego kredytobiorcy wzrosłaby o około 35 zł. Kwota nie powala, ale przy łącznych podwyżkach o 1 pkt. proc. rata wzrosłaby już o około 150 zł. Gdyby jednak koszt pieniądza wrócił do poziomu sprzed ponad 5 lat (z końca 2012 roku), to rata wzrosłaby o ponad 500 zł, czyli już o ponad 41%.

 

Autor: Bartosz Turek

Gorzej zarabiają od mężczyzn, są mniej aktywne zawodowo, bardziej lubią zakupy i wydawanie pieniędzy, chętniej od mężczyzn zaciągają kredyty, a mimo to zdecydowanie lepiej obsługują swoje zobowiązania. Z danych BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że niesolidnych dłużników kobiet jest jedynie 38 proc. Jak one to robią? Wbrew pozorom rzadziej od mężczyzn ulegają pokusom zakupowym, dłużej od nich zastanawiają się czy wziąć kredyt i bardziej stresują się pożyczaniem.

Na 2,68 mln osób, które mają problemy z regulowaniem rat kredytów, pożyczek i bieżących rachunków ponad 1,65 mln stanowią mężczyźni, a 1,03 mln kobiety. W bazach BIG InfoMonitor i BIK kobiety dłużniczki zaczynają przeważać dopiero w grupie osób po 65 roku życia i to dlatego, że żyją znacznie dłużej niż panowie. W łącznej kwocie zaległości Polaków – 67,2 mld zł, płatności opóźnionych o co najmniej 30 dni*, na kobiety przypada niecałe 21,5 mld zł. Do mężczyzn należy większość zaległości nawet po odjęciu długów alimentacyjnych, które należą do nich w 95 proc. Ona – ma średnie zadłużenie 20 925 zł. On – 27 566 zł.

Jeśli chodzi o solidność w spłacie zobowiązań nie ma mowy o równouprawnieniu płci. Mimo, że w społeczeństwie kobiety mają przewagę, jak podaje GUS w populacji pow. 18 roku życia jest ich 52,5 proc., czyli prawie 16,5 mln na 31,5 mln, to wśród niesolidnych dłużników stanowią jedynie 38 proc. – Nasze dane i badania zdecydowanie przeczą stereotypom na temat płci. Wynika z nich, że to właśnie panie podchodzą do zarządzania pieniędzmi mniej emocjonalnie i rozsądniej niż panowie. Są też mniej skłonne do ryzyka niż mężczyźni – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

 

Źródło: BIG InfoMonitor i BIK

Mimo, że warunki prowadzenia biznesu w Polsce przez kobiety ulegają poprawie, nadal wiele pozostaje do zrobienia. Nie zniechęca to jednak Polek do kierowania własną firmą, ponieważ widzą w tym szansę na poprawę swojej sytuacji materialnej. Odsetek firm kierowanych przez kobiety – 30,3% – plasuje Polskę w czołówce 10. najbardziej zaawansowanych pod tym względem krajów w rankingu Mastercard. 

Z okazji Dnia Kobiet Mastercard zaprezentował drugą edycję rankingu dotyczącego przedsiębiorczości kobiet – Mastercard Index of Women Entrepreneurs (MIWE). Raport potwierdza, że Polki są coraz bardziej przedsiębiorcze – już 30,3% firm w naszym kraju jest zarządzanych przez kobiety. To bardzo dobry wynik, który daje Polsce 7. pozycję na 57 przebadanych krajów na całym świecie i 2. w Europie (po Rosji). W zeszłym roku Polska, z wynikiem 29,6% uplasowała się na 11. pozycji, awans jest więc znaczący.

Przedmiotem badania są osiągnięcia kobiet prowadzących własną działalność w 57 krajach z różnych części świata. Z rankingu wynika, że czynnikiem powszechnie hamującym aktywność kobiet prowadzących własne firmy na całym świecie są uprzedzenia związane z płcią. Istnieją one zarówno w krajach rozwijających się, jak i rozwiniętych, co stwarza poważne bariery utrudniające przedsiębiorczyniom rozwijanie swojego potencjału.

Na rynkach rozwijających się udział procentowy firm prowadzonych przez kobiety jest większy niż w lepiej rozwiniętych krajach. W rankingu prowadzi Ghana (46,4%), która obok Malawi i Nigerii jest jednym z trzech nowych państw w tej edycji rankingu. W czołówce znalazły się też Uganda (33,8%) i Wietnam (31,3%). Uważa się, że kobiety stają się tam przedsiębiorcami z konieczności. Muszą zdobyć środki na utrzymanie, mimo braku kapitału i dostępu do usług ułatwiających prowadzenie biznesu.

Kraje z największym udziałem procentowym firm prowadzonych przez kobiety:

  1. Ghana – 46,4%
  2. Rosja – 34,6%
  3. Uganda – 33,8%
  4. Nowa Zelandia – 33,0%
  5. Australia – 32,1%
  6. Wietnam – 31,3%
  7. Polska – 30,3%
  8. Hiszpania – 29,4%
  9. Rumunia – 28,9%
  10. Portugalia – 28,7%

Przedsiębiorczość kobiet nie zawsze wynika z dobrych warunków, jakie tworzy im się do rozwoju w biznesie. Obrazuje to wskaźnik Mastercard Index of Women Entrepreneurs, obejmujący różnorodne czynniki decydujące o możliwościach biznesowych dostępnych dla kobiet w poszczególnych krajach. Polska zajęła w tym rankingu 19. pozycję na 57 badanych krajów. Jest to wynik lepszy niż w zeszłym roku (awans z 22. miejsca), jednak wciąż niższy niż wskazywałby na to odsetek firm kierowanych w Polsce przez kobiety.

Ostateczna wartość indeksu dla Polski jest średnią ważoną trzech elementów składowych.
– Pierwszy z nich to udział Polek w rynku pracy, w tym odsetek kobiet na stanowiskach menedżerskich i specjalistycznych, czy aktywność zawodowa kobiet. Pod tym względem Polska zajęła nawet wyższą, bo 17. pozycję na świecie.
– Kolejną składową stanowi dostęp do zasobów wiedzy i środków finansowych. Pod tym względem Polska zajęła dopiero 36. miejsce, jednak na uwagę zasługuje dobry wynik, jeśli chodzi o obecność Polek na uczelniach wyższych. Polki mają też większą wiedzę finansową niż kobiety w innych krajach, ale w biznesie nie sprzyja im ograniczony dostęp do kapitału.
– Trzecia składowa Mastercard Index of Women Entrepreneurs dotyczy przyjaznych warunków do prowadzenia działalności gospodarczej – ogólnie, ale też szczególnie przez kobiety. Polska zajęła pod tym względem  20. miejsce, w czym pomogły relatywnie pozytywne społeczne postrzeganie polskich przedsiębiorczyń oraz ogólne wsparcie dla MŚP.

Kraje oferujące najlepsze warunki do prowadzenia własnej działalności przez kobiety, wskaźnik Mastercard Index of Women Entrepreneurs:

  1. Nowa Zelandia – 74,2 pkt.
  2. Szwecja – 71,3 pkt.
  3. Kanada – 70,9 pkt.
  4. Stany Zjednoczone – 70,8 pkt.
  5. Singapur – 69,2 pkt.

    19. Polska – 65,4 pkt.

Z rankingu wynika, że kobiety prowadzące własną działalność radzą sobie lepiej w bardziej rozwiniętych gospodarkach, takich jak trzy kraje zajmujące najwyższe pozycje – Nowa Zelandia, Szwecja i Kanada. W porównaniu z przedsiębiorczyniami z rynków rozwijających się mają one do dyspozycji więcej możliwości i udogodnień, np. dostęp do kapitału, usług finansowych i programów akademickich.

Okazuje się jednak, że istnieją dwa wyjątki od tego trendu. Po pierwsze, rozwinięte rynki, które zapewniają bardzo dobre warunki do prowadzenia działalności, nie są wolne od uprzedzeń wobec przedsiębiorczych kobiet. Największy spadek w rankingu zanotowała Japonia (z 55,4 do 51,1 pkt. – miejsce 46.), co ma związek ze znacznym zmniejszeniem wskaźników aktywności kobiet na polu przedsiębiorczości (-30,9). Z badań wynika, że przyczyną tego może być ogólne postrzeganie kobiet jako mniej wartościowych od mężczyzn, zarówno w społeczeństwie, jak i w środowisku korporacyjnym.

Ponadto, z badania Mastercard wynika, że warunki sprzyjające przedsiębiorczości kobiet nie zawsze są uzależnione od stopnia rozwoju gospodarczego kraju.

„We wszystkich 57 krajach uprzedzenia związane z płcią wciąż spowalniają rozwój przedsiębiorczości kobiet. Szczególnie przed Dniem Kobiet mamy nadzieję, że wyniki naszych badań przypomną rządom i organizacjom o konieczności większego wsparcia kobiet prowadzących własne firmy, zarówno początkujących, jak i działających już od pewnego czasu na rynku. Wsparcie to powinno obejmować wszystkie obszary – od dostępu do źródeł finansowania po edukację” – powiedziała Ann Cairns.

W 2015 roku udział kobiet w zarządach spółek z WIG30 wynosił 9,6 proc., w zarządach spółek z udziałem Skarbu Państwa – 7,4 proc. Mimo, że luka płacowa się zmniejsza, a proporcje dotyczące stanowisk zarządczych ulegają zmianie, panie nie chcą dłużej czekać. Już co trzecia zakładana w Polsce firma należy do kobiety. Z raportu „Zawód: Prezeska – Diagnoza Przedsiębiorczości Kobiet” wynika, że 33,4 proc. przedsiębiorstw w Polsce zostało założonych i jest prowadzonych przez płeć piękną. Pod tym względem jesteśmy wśród europejskich czempionów, bo średnia unijna to 31 proc. Dlaczego kobiety stawiają na własny biznes? O czym powinny pamiętać decydując się na działalność?

Z raportu „Zawód Prezeska” wynika, że dla większości kobiet decyzja o założeniu firmy była naturalnym etapem w karierze zawodowej (67 proc), a wynikała z chęci pracy na własny rachunek (42 proc.) lub potrzeby rozwoju osobistego (37 proc.). Brak pracy lub problemy związane z powrotem do niej, wbrew utartym stereotypom, nie były głównymi motywami do podjęcia tej decyzji.
Według badania Global Entrepreneurship Monitor (GEM) kobiety na całym świecie rzadziej niż mężczyźni zajmują się własną działalnością gospodarczą, a jeśli już – wynika to z życiowej konieczności i wymaga pokonania większej liczby przeszkód. – Najważniejszą barierą, którą powinny pokonać same kobiety są stereotypy. Jak podają analitycy PARP, tylko dwie na pięć ankietowanych kobiet uważa, iż ma kompetencje do prowadzenia własnej firmy. Tymczasem kobiety są świetnie wykształcone, mają wiedzę, doświadczenie i umiejętności interpersonalne. Coraz częściej robią karierę w branżach, które kiedyś były przypisywane głównie mężczyznom – mówi Anna
Włodarczyk-Moczkowska, która od ponad pięciu lat kieruje Towarzystwem Ubezpieczeniowym Gothaer.

Jak założyć swój biznes?
Założenie firmy jest bezpłatne i proste. Prowadzenie i utrzymanie – kosztuje trochę więcej czasu i pieniędzy. Od czego zacząć?
– Każdy początkujący przedsiębiorca, poza stworzeniem biznesplanu, zaprojektowaniem strony internetowej, czy zatrudnieniem pracowników, powinien również określić ryzyka związane ze swoją działalnością gospodarczą. Jednym z takich ryzyk jest brak odpowiedniego ubezpieczenia. Warto pomyśleć o ubezpieczeniu majątku, jak i odpowiedzialności cywilnej, zwłaszcza gdy zamierzamy kierować firmą usługową. OC przydaje się wtedy, gdy wyrządzimy szkodę osobom trzecim (naszym klientom). Co można zaliczyć do takich szkód? Pomyłkę w aptece przy wydawaniu leku na receptę, zatrucie pokarmowe w naszej restauracji, zniszczone włosy podczas zabiegu w salonie fryzjerskim. W tych sytuacjach klient może żądać wysokiego odszkodowania, a to z kolei powoduje problemy z płynnością finansową firmy – mówi Marta Mazaraki, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Majątkowych w Gothaer TU S.A. Na co jeszcze zwrócić uwagę zakładając działalność gospodarczą? Przygotowaliśmy krótki poradnik.

Krok 1
Biznesplan
Z danych GUS wynika, że 30 proc. firm upada już w pierwszym roku działalności, a trzecie urodziny świętuje tylko 50 proc. z nich. Przed upadkiem pomaga chronić dobrze napisany biznesplan. Dobry biznesplan to mapa i scenariusz przyszłych działań. Uwzględnia jak najwięcej zmiennych, które mają wpływ na prowadzenie i rozwój firmy. Biznesplan powinien zawierać opis działalności, produktu lub usługi, informacje o cenach, sposobach dystrybucji, grupie docelowej i kosztach dotarcia do klienta. Szacunki przyszłych zysków i ewentualnych strat to minimum, podobnie jak analiza rynku, konkurencji i finansów. Warto wyjść poza standardy i przygotować także symulacje sytuacji kryzysowych.

Krok 2
CEIDG
W przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej trzeba wpisać ją do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, składając wniosek CEIDG-1 w Urzędzie Miasta lub Gminy. Można wysłać go pocztą lub wypełnić online na stronie www.firma.gov.pl, ale jeśli nie mamy tzw. kwalifikowanego podpisu elektronicznego, konieczne będzie złożenie własnoręcznego podpisu. Do uzupełnienia wniosku nie trzeba jednak nic ponad standardowe dane osobowe, kontaktowe, NIP i REGON. Wybierając nazwę firmy, możemy pozwolić sobie na fantazję, ale w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej musi ona zawierać imię i nazwisko. Deklarację zgłoszeniową należy też złożyć w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w ciągu 7 dni od dnia założenia działalności.

Krok 3
Forma opodatkowania
Składając wniosek CEIDG, musimy też wybrać formę opodatkowania. Skala podatkowa, wybierana najchętniej przez przedsiębiorców, umożliwia odliczanie kosztów uzyskania przychodu i korzystanie z ulg, ale zobowiązuje do prowadzenia ewidencji księgowych lub księgi przychodów i rozchodów. Ponadto, przy dochodach przekraczających 85,528 zł, stawka podatkowa rośnie do 32 proc. Wybierając podatek liniowy wartość podatku wynosi 19 proc. i jest stała. Ta opcja eliminuje możliwość korzystania z ulg, ale – przy wysokich dochodach – jest najkorzystniejsza finansowo. Przy ryczałcie opodatkowany jest przychód, którego nie pomniejszają ponoszone koszty. Ten sposób sprawdza się zwłaszcza w przypadku drobnych działalności opartych na usługach niematerialnych. Karta podatkowa wyłącza możliwość korzystania z ulg, ale także – konieczność prowadzenia księgowości, przy zachowaniu stałej stawki podatkowej.

Krok 4
Ubezpieczenie
Z danych PIU wynika, że ubezpieczenie mienia posiada 60 proc. przedsiębiorców, ale polisa OC kojarzy nam się zazwyczaj z samochodem, ewentualnie z branżami „wysokiego ryzyka”. Faktycznie, polisa OC w branżach wymagających odpowiednich uprawnień, takich jak sektor prawniczy, medyczny czy budowlany, to obowiązek, którego niedopełnienie może skutkować nawet pozbawieniem licencji. Jak dobrać polisę w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej?
– Zakres ubezpieczenia powinien być uzależniony od rodzaju prowadzonej działalności. Ochroną można objąć mienie, czyli budynki, budowle, lokale, sprzęt elektroniczny, maszyny, czy wyposażenie biura. Polisa może chronić również mienie, które przyjęliśmy do sprzedaży oraz mienie naszych pracowników – mówi Marta Mazaraki, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Majątkowych w Gothaer TU S.A. Ważną kwestią jest ubezpieczenie OC, które przydaje się zwłaszcza w przypadku prowadzenia działalności usługowej (np. zakładu kosmetycznego, fryzjerskiego, apteki, hotelu, restauracji, kawiarni). – Polisa odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzonej działalności chroni nas na wypadek roszczeń osób trzecich. Trzeba pamiętać, że odszkodowania z tego tytułu mogą być naprawdę wysokie – zaznacza Marta Mazaraki z Gothaer.

Krok 5
Strona www i promocja
Z raportu „Cyfryzacja polskiego sektora MŚP” przygotowanego wspólnie przez home.pl, Microsoft i Konfederację Lewiatan wynikają pesymistyczne wnioski na temat stanu naszej cyfrowej świadomości. Tylko połowa z polskich firm wykorzystuje pocztę elektroniczną do obsługi klienta i tyle samo ma własną stronę internetową. Trudno o większe zaskoczenie, biorąc pod uwagę bardzo niewielkie koszty, jakie wymaga stworzenie prostej strony wizytówkowej opartej np. na WordPressie. Z danych Eurostatu wynika, że Polska zajmuje 23. miejsce w Europie pod względem liczby stron internetowych w firmach – ma ją zaledwie 65 proc. krajowych przedsiębiorstw. Pewnie przez lata radziły sobie bez nich, ale tym samym pozbawiają się szansy na zwiększenie zysków relatywnie niewielkim kosztem. To samo dotyczy promocji. Aż 60 proc. globalnych przychodów reklamowych trafia do tandemu Google i Facebook. I nie są to tylko pieniądze wielkich korporacji. Giganci dali drobnym przedsiębiorcom gotowe zestawy narzędzi, które umożliwiają precyzyjne dotarcie do potencjalnych klientów. Reklamy na Facebooku (Facebook Ads) czy w wyszukiwarce (Google Adwords) to stosunkowo tani i skuteczny sposób na dotarcie do klientów ze względu na szerokie możliwości targetowania grupy docelowej. Na początek, warto skupić się na nich.

Krok 6
Biuro
Jedną z najpopularniejszych opcji jest biuro wirtualne. W najtańszym pakiecie „płacimy za adres”, pod którym rejestrujemy działalność oraz obsługę poczty przychodzącej. To rozwiązanie doskonałe dla freelancerów, którzy większość usług wykonują w mieszkaniu lub u klienta. Warto również rozważyć skorzystanie z biura serwisowanego. Najlepsze, oprócz odbierania poczty, oferują wynajem sal konferencyjnych, umożliwiają skorzystanie z biurowych sprzętów, a nawet – zapewniają pomoc w księgowości. Kolejnym rozwiązaniem są biura coworkingowe. Oprócz miejsca do pracy, spotkań i niezbędnych sprzętów, zapewniają też networking, organizując warsztaty, spotkania i imprezy. Jeśli to dla nas za mało, możemy zdecydować się na biuro co-creatingowe, w którym nie tylko korzystamy z przestrzeni, ale mamy szansę ją współtworzyć. Zyskujemy wpływ na kalendarz wydarzeń – możemy je organizować, inicjować i, oczywiście, brać udział.

Eksperci

Ludwiczak: Majowe spowolnienie na rynku mieszkaniowym

Odczyty makroekonomiczne za maj 2018 r. można by uznać za bardzo dobre, gdyby nie spowolnienie na ry...

Przasnyski: Stopy procentowe niskie, ale kredyty drożeją

Rada Polityki Pieniężnej od ponad trzech lat utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie...

Sawicki: Nowy tydzień, nowe szanse

Ubiegły tydzień inwestorzy zaczynali we wręcz szampańskich nastrojach, ale kończyli go w minorowych....

Lipka: Znów fatalne wieści dla frankowiczów

Za szwajcarską walutę trzeba płacić już ok. 3,70 zł, to ponad 20 gr więcej niż jeszcze miesiąc temu....

Bugaj: Pogarszające się inwestycyjne warunki

Po względnie stabilnym kwietniu drugi tydzień maja przyniósł dość zaskakującą poprawę koniunktury, k...

AKTUALNOŚCI

Tak wygląda home-office w Unii Europejskiej

Jak informuje nas Eurostat, praca z domu nie jest jeszcze popularna w Unii Europejskiej. Z home-offi...

Uwaga na fałszywe e-maile o zwrocie podatku

Ministerstwo Finansów ostrzega przed fałszywymi e-mailami z informacją o „zwrocie podatku". Wiadomoś...

Split payment od 1 lipca – czy będą problemy z płynnością?

Split payment wchodzi w życie dla wszystkich firm w Polsce, obligatoryjnie dla dużych od 1 lipca br....

62% firm z sektora MSP finansuje rozwój ze środków własnych

Jak wynika z raportu prezentowanego dziś podczas konferencji prasowej ZPP pt. „Finansowanie biznesu ...