środa, Listopad 21, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Luty 13

Dzienne archiwaLut 13, 2018

Brytyjski rząd rozpatruje nowe przepisy dotyczące praw pracowniczych. Zatrudnieni będą mieli prawo do dłuższych wakacji i wyższej wypłaty na czas choroby.

Rząd zapowiada ponadto, że reforma obejmie także osoby na kontraktach zerowych. Ten ruch powinien dać do myślenia pracodawcom, żeby zapewnili tym pracownikom bardziej stabilną umowę.

LPC (Low Pay Commission) rozważy podwyższenie stawek płacy minimalnej dla osób zatrudnionych na kontraktach zerowych. Wzrośnie też płaca za okres chorobowy i wakacyjny. Prawo pozwalające niektórym agencjom na wypłatę niższych stawek, ma zostać uchylone. Wzrosną kary dla pracodawców.

Premier Theresa May tak skomentowała projektowane zmiany: – Widzimy, że rynek pracy się zmienia, i musimy zapewnić właściwe struktury do tego, aby odpowiadać na te zmiany i dać światu wyraźną informację, że Wielka Brytania jest jednym z najlepszych miejsc do pracy.

Brytyjska centrala związkowa TUC (Trades Union Congress) stwierdziła, że rząd „poczynił duży krok, jednak potrzebny jest gigantyczny krok” w sprawie praw pracowniczych.

 

 

Żródło: opzz.org.pl

Prawie 60% europejskich kierowców widzi pomyślną przyszłość dla silników benzynowych i Diesla. Do wniosku tego skłaniają wyniki nowego projektu badawczego, opublikowane przez Mazdę.

Badanie Mazda Driver Project – przeprowadzone wspólnie z agencją Ipsos MORI – polegało na przeprowadzeniu ankiety wśród grupy respondentów liczących 11008 osób z obszaru najważniejszych rynków europejskich. Jak pokazują jego wyniki, średnio 58% badanych zgadza się z twierdzeniem, że „silniki benzynowe i dieslowskie mają przed sobą jeszcze wielki potencjał innowacji i udoskonaleń”. W Polsce odsetek ten był najwyższy, sięgając 65%; w Niemczech, Hiszpanii i Szwecji przekroczył on 60%.

Główne wyniki badania wykazują, że konsumenci wcale nie muszą podzielać poglądu głoszonego przez liczne organizacje, mówiącego, że w samochodach przyszłości silnik benzynowy nie odegra już żadnej roli.

Kolejnym dowodem takiego stanowiska konsumentów jest przyznanie przez 31% kierowców, że „mają oni nadzieję, iż nawet w okresie coraz szerszego rozpowszechniania się pojazdów elektrycznych, nadal istnieć będą samochody napędzane silnikami Diesla”. Odsetek tak odpowiadających wyniósł aż 58% w Polsce. Jednocześnie, średnio 33% kierowców stwierdziło, że gdyby koszty eksploatacyjne pojazdów o różnych rodzajach napędu były jednakowe, „to woleliby oni samochód z silnikiem benzynowym lub dieslowskim, a nie elektryczny”. We Włoszech odsetek respondentów udzielających takiej odpowiedzi sięgnął aż 54%.

Pomimo coraz większych postępów w rozwijaniu pojazdów autonomicznych, tylko 33% kierowców „cieszy się z nadejścia epoki samochodów prowadzących się samodzielnie”. Co więcej, we Francji i Holandii odsetek ten nie przekracza 25%. Pomimo takich perspektyw, Mazda nadal rozwija swoje pionierskie zaawansowane techniki bezpieczeństwa, a także koncepcję Mazda Co-Pilot, w której techniki prowadzenia autonomicznego użyte są po to, by zapewnić kierowcom spokój i relaks podczas jazdy.

 

Przedsiębiorcy na mocy ustawy będą zobligowani do wdrażania polityk antykorupcyjnych, co nie budzi zastrzeżeń. Wątpliwości budzi jednak nieprecyzyjność zapisów, duża uznaniowość w karaniu oraz fakt, iż kara na przedsiębiorcę ma być nakładana już na etapie postawienia zarzutów osobie działającej w jego imieniu, niezależnie od tego, czy ostatecznie zostanie ona przez sąd skazana, czy nie.

Procedury antykorupcyjne mają zapobiegać popełnianiu określonych przestępstw. Jeśli osobie działającej w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy zostaną postawione zarzuty popełnienia któregoś z tych przestępstw, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczyna kontrolę tego przedsiębiorcy w zakresie stosowania procedur antykorupcyjnych. Kontrola ta może skutkować nałożeniem kary pieniężnej w wysokości od 10 tysięcy do 10 milionów złotych. Co więcej, kara zostanie nałożona nie tylko w przypadku, gdy procedury nie były stosowane, ale również gdy zdaniem CBA były one pozorne lub co budzi największe obawy – nieskuteczne.

– Przy tak określonej przesłance wydaje się niemożliwym, aby procedury uznane zostały za skuteczne przy postawieniu osobie działającej w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy, zarzutu. Tym samym projektowany przepis sprowadza się do tego, że kara może być nałożona i zapewne będzie, zawsze, gdy zarzut został postawiony.  Tym samym mimo zachowania należytej staranności ze strony firmy mogą zdarzyć się sytuacje, w których działanie jednej osoby będzie skutkowało nałożeniem kary mogącej grozić zamknięciem przedsiębiorstwa – mówi Magdalena Garbacz-Kajda, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Wątpliwości budzi również fakt, że czynem podlegającym sankcji nie jest sama korupcja, ale brak stosownych procedur antykorupcyjnych lub ich pozorność czy nieskuteczność.

Dodatkowo, wymóg podpisania kodeksu antykorupcyjnego przez każdego pracownika, współpracownika i inny podmiot gospodarczy działający na rzecz przedsiębiorcy  będzie bardzo dużym, trudnym w realizacji,  obciążeniem biurokratycznym. Przy dużej skali działalności i różnych zmieniających się kontrahentach (czasem zatrudnianych jednorazowo i na zlecenia o małej wartości) realizacja tego obowiązku będzie angażować znaczące zasoby firm.

– Proponujemy usunięcie tego przepisu i zastąpienie  innym, zgodnie z którym, przedsiębiorca powinien informować, że podpisując daną umowę pracownik, współpracownik lub kontrahent akceptują postanowienia kodeksu antykorupcyjnego  przedsiębiorcy dodaje Magdalena Garbacz-Kajda.

Konieczne jest również umożliwienie dokonania akceptacji postanowień kodeksu w drodze elektronicznej.

Konfederacja Lewiatan postuluje przede wszystkim  ograniczenie odpowiedzialności do sytuacji, w których przedsiębiorca nie stosuje wewnętrznych procedur antykorupcyjnych lub co najmniej o usunięcie przesłanki nieskuteczności z katalogu oraz uzależnienie odpowiedzialności od prawomocnego skazania osoby działającej w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy.

Nawet 1700 złotych miesięcznie – tyle może kosztować nas utrzymanie mieszkania własnościowego. Choć własne cztery kąty nie obciążają nas kosztami wynajmu, podliczając wydatki czynszowe, kredyt hipoteczny i rachunki, kwoty są wysokie. Porównując je z medianą wynagrodzeń w Polsce wynoszącą około 2500 złotych netto, dysponowanie budżetem może być trudne.

Ceny czynszów wahają się od 7 do nawet 13 złotych za metr kwadratowy. W przypadku mieszkania o powierzchni 40 metrów, zapłacić możemy nawet pół tysiąca złotych. To nie wszystko. Musimy doliczyć jeszcze bieżące rachunki i zmiany ich wysokości oraz np. utrzymanie miejsca garażowego, które potrafi kosztować nawet 100 złotych miesięcznie. Po zsumowaniu tych wydatków razem z kredytem hipotecznym całkowity koszt utrzymania własnego mieszkania może wynieść nawet 1700 złotych. Biorąc pod uwagę, że kredyt na zakup własnego domu lub mieszkania jest najpopularniejszy wśród Polaków (planuje go zaciągnąć 30% potencjalnych kredytobiorców*), problem jest istotny.

Prawie 2/5 Polaków w badanych przez GUS gospodarstwach domowych przyznaje, że w momencie wystąpienia nieprzewidzianych wydatków, nie miałaby pieniędzy na ich pokrycie. Dlatego przed zaciągnięciem kredytu hipotecznego, warto przygotować sobie listę stałych, comiesięcznych rachunków. Czasami z pozoru niskie koszty utrzymania mieszkania mogą okazać się dużym wyzwaniem w połączeniu z ratą kredytu i innymi bieżącymi wydatkami.

Jak pokazują wyniki badania „Dług po europejsku” przeprowadzonego przez Millward Brown na zlecenie Grupy KRUK – prawie 30% zadłużonycih Polaków ma problem z opłatami czynszowym. Receptą na takie sytuacje może być comiesięczne planowanie wydatków z wyprzedzeniem i stała kontrola bieżącego stanu swojego konta bankowego. Warto również pamiętać, że po zmianie mieszkania z wynajmowanego na własne, wydatki niekoniecznie się zmniejszą.

Wyniki prac pozwolą na dokładne oszacowanie zasobów i zaplanowanie sposobu zagospodarowania odkrycia, w którym PGNiG Upstream Norway posiada 20% udziałów. Według wstępnych szacunków zasoby złoża wynoszą ok. 60 mln boe gazu ziemnego i kondensatu.

– Fogelberg jest złożem gazowym o dużym potencjale. To szczególnie ważne, gdy myślimy o zwiększaniu produkcji gazu ziemnego i wysyłaniu go w niedalekiej przyszłości z Norweskiego Szelfu Kontynentalnego do Polski. Ten kierunek ma szczególne znaczenie dla naszej strategii dywersyfikacji. W kilkuletniej perspektywie ma nam rocznie dawać około 2,5 mld m3 gazu ziemnego – powiedział Piotr Woźniak, prezes zarządu PGNiG SA.

Złoże Fogelberg znajduje się na Morzu Norweskim w obrębie koncesji PL433. Odkryte zostało w kwietniu 2010 roku. Prace wiertnicze nadzoruje bezpośrednio firma Spirit Energy Norge, która jest operatorem tej koncesji z 51,7% udziałów. Pozostałymi jej partnerami są Faroe Petroleum (28,3%) oraz PGNiG Upstream Norway.

Wiercenie otworu rozpoznawczego 6506/9-4S prowadzone będzie za pomocą platformy pływającej Island Innovator i potrwa około 4 miesięcy, wliczając planowany otwór boczny (sidetrack) oraz test produkcyjny. Wyniki z odwiertu rozpoznawczego pozwolą uściślić zasoby wydobywalne gazu ziemnego i kondensatu.

PGNiG Upstream Norway posiada obecnie udziały w 21 koncesjach poszukiwawczo-wydobywczych na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Na dwóch z nich pełni rolę operatora. PGNiG rozpoczęło działalność w Norwegii w 2007 roku. Wielkość zasobów wydobywalnych Grupy PGNiG w Norwegii to 83 mln boe (stan na 1 stycznia 2018 r.). Firma prowadzi poszukiwania złóż zarówno na koncesjach przylegających do złóż, jak i w obszarach mniej rozpoznanych, gdzie prawdopodobieństwo odkrycia dużych złóż gazu jest większe.

14 lutego br. na rynek trafi polska edycja „Vogue”. Na okładce pierwszego numeru są modelki Małgorzata Bela i Anja Rubik. Projekt artystyczny wykonał Juergen Teller. Magazyn ma 364 strony, w tym 74 całostronicowe reklamy, 38 dwustronicowych i dwie wkładki reklamowe. „Vogue” kosztuje 16,90 zł.

– Vogue Polska to bez wątpienia najbardziej wyczekiwany tytuł ostatniej dekady, odpowiedź na potrzeby Polek, którym bliska jest filozofia piękna i elegancji – mówi Justyna Markiewicz, dyrektor zarządzająca wydawnictwa Visteria, odpowiadającego za polską edycję Vogue – Pojawienie się naszego magazynu to świadoma decyzja biznesowa, która naturalnie wpisuje się w dynamiczny rozwój rynku dóbr luksusowych.

Wcześniej, w czerwcu 2017 roku Conde Nast International, międzynarodowy wydawca Vogue, ogłosił, że wybrał założoną przez Kasię Kulczyk spółkę Visteria na swojego partnera i wydawcę Vogue Polska.

– Cieszymy się, że będziemy współpracować właśnie z wydawnictwem Visteria, Kasią Kulczyk i jej zespołem. Bardzo wierzymy w ich wizję, kreatywność i entuzjazm – zaznaczyła Karina Dobrotvorskaya, Prezes Condé Nast New Markets w komunikacie wydanym przez światowego wydawcę Vogue, Condé Nast International.

Condé Nast rozważało uruchomienie polskiej edycji „Vogue’a” od kilku lat.  Głównymi argumentami za tym, żeby zrobić to teraz, jest silny ostatnio wzrost polskiej gospodarki i rynku dóbr luksusowych .

Według KPMG liczba zamożnych i bogatych Polaków w ub.r. przekroczyła milion, a na dobra i usługi luksusowe wydali oni łącznie 16,4 mld zł, o 15 proc. więcej niż rok wcześniej. Firma prognozuje, że w 2020 roku wartość tej branży wyniesie już 21 mld zł, a najszybciej, po ponad 10 proc. rocznie, będzie zyskiwał segment luksusowej biżuterii i zegarków.

Inteligentny monitoring domu – w razie włamania, napadu, zaniku napięcia, pożaru czy innej sytuacji ryzykownej to dziś niezbędna ochrona w każdym domu. Stawiamy na firmę Konsalnet, ponieważ ich Stacja Monitorowania Alarmów działa przez całą dobę, dzięki czemu szybko podejmują interwencję.

Stosowane przez Konsalnet nowoczesne technologie i usługi zapewniają wzrost poziomu świadczonych usług monitorowania oraz ich automatyzację. W związku z silną konkurencyjnością oraz malejącymi stawkami cenowymi, to właśnie jakość oferowanych usług jest głównym czynnikiem wyróżniającym firmy ochrony na tle innych podmiotów z branży.

Firma Konsalnet od wielu lat obecna na polskim rynku ochrony, stawia na nowe technologie, związane z wideo monitoringiem oraz analizą obrazu.

ZALETY SMART OCHRONY KONSALNET

  • To właśnie smart ochrona jest niezbędna do utrzymania właściwego poziomu bezpieczeństwa. Nowe technologie  wspierają, a czasem po prostu zastępują pracownika ochrony.
  • Inteligentna analiza obrazu, która dokonywana jest dzięki oprogramowaniu, które zainstalowane jest w systemie monitoringu w obiektach chronionych – ogranicza żmudną i czasochłonną pracę człowieka analizującego czasem godzinami zapisy z kamer, by odnaleźć ten właściwy moment np. dokonania kradzieży. Dzięki parametrom, które wprowadzone są do systemu, może on sam znaleźć i zanalizować nagrany materiał.
  • Dzięki smart systemom możemy usłyszeć, że potencjalni sprawcy zostali zidentyfikowani w krótkim czasie po zdarzeniu i policja zaczęła już za nimi pościg.

Więcej informacji na konsalnet.pl

 

Elastyczność i wielofunkcyjność – te dwie cechy determinują sposób projektowania nowoczesnej powierzchni biurowej. Oczekujemy dziś, że to przestrzeń będzie dostosowywać się do naszych konkretnych potrzeb, a nie odwrotnie, jak w przypadku standardowych aranżacji. Jakie zatem rozwiązania pozwolą nam stworzyć inteligentne biuro, w którym powierzchnia jest maksymalnie wykorzystana, jedno pomieszczenie może w zależności od okoliczności spełniać różne funkcje, a pracownicy nie pozostają na uwięzi okablowania?

Gdyby poproszono nas o wymienienie czynników, które najczęściej irytują nas w przestrzeni biurowej, spowalniają i rozbijają naszą pracę, z pewnością większość wymieniłaby hałas, brak wolnego miejsca na spotkanie, czy np. problem ze znalezieniem gniazdka podczas prezentacji. Warunki w jakich pracujemy mają ogromny wpływ na wydajność. Producenci wyposażenia i sprzętu biurowego wychodzą naprzeciw zapotrzebowaniu firm na funkcjonalne rozwiązania, które zwiększają komfort pracy i czynią z biura sojusznika naszych codziennych zadań.

 Jedna powierzchnia – wiele funkcji

– Współczesna technologia przyzwyczaiła nas do multifunkcjonalności. Choćby nasz telefon – jest równocześnie aparatem fotograficznym, kalendarzem, nawigacją – wymieniać można bez końca. – mówi Paulina Kanigowska z Forbis Group, firmy, która projektuje i kompleksowo realizuje powierzchnie biurowe. – Dziś wyścig producentów nie dotyczy już tylko dziedziny designu i ergonomii, ale przede wszystkim, możliwości personalizacji, adaptacji do konkretnych potrzeb. Nie ma czegoś takiego jak jedno, uniwersalne rozwiązanie.

Projektując biura, architekci co raz częściej odchodzą od sztywnych rozwiązań aranżacyjnych, w których np. sala konferencyjna ma być zawsze tylko salą konferencyjną. Co raz większa popularność modelu pracy zdalnej powoduje, że znaczna część przestrzeni pozostaje w ciągu dnia niewykorzystana. Zdarza się, że kiedy salka jest już zajęta, pracownik nie ma miejsca, aby ugościć klienta lub przeprowadzić kreatywne spotkanie z zespołem, gdy w tym samym czasie duża część biurek świeci pustkami. Inteligentne biuro to biuro, które żyje. – Taka przestrzeń jest elastyczna, łatwa do przearanżowania, będąca w interakcji z jej użytkownikami. – mówi Paulina Kanigowska.

Rynek oferuje nam coraz lżejsze i prostsze w montażu systemy ścianek, paneli i ekranów, wyposażonych w izolację akustyczną, które w prosty sposób zmieniają otwartą przestrzeń w zamknięte pomieszczenie i odwrotnie. Najczęściej stosowanym rozwiązaniem jest wydzielenie pomieszczeń w ramach istniejącego open space’u za pomocą szklanych ścian działowych. Aby w dowolnej chwili zapewnić sobie prywatność można użyć tradycyjnych żaluzji, jednak rozwiązaniem na miarę XXI wieku jest technologia „Smart Glass”, która umożliwia tworzenie zmiennej przezierności szklanych ścian. To znaczy, że użytkownik biura w zależności od swoich potrzeb może nawet całkowicie przyciemnić szklaną powierzchnię, aby pracować w odosobnieniu bądź wykorzystać ją jako wysokiej rozdzielczości ekran projektora podczas prezentacji. I to wszystko za pomocą jednego przycisku na pilocie, kliknięcia w smartphonie lub przekręcenia guzika na ścianie.

Zastosowanie mebli modułowych zamiast zabudowy pozostawia duże pole dla naszej kreatywności. Niektórzy designerzy patrzą na takie meble jak na klocki, ubierają je w prostą formę, tak, że później można zestawiać je w rozmaite konfiguracje. Regulowane stoły, przy których możemy pracować na stojąco i na siedząco, dokręcane kółka, umożliwiające łatwe przestawianie mebli, wszystko to pomaga nam tam zarządzać przestrzenią tak, żeby odpowiadała na nasze aktualne zapotrzebowanie.

A co z kablami?

Cała filozofia „żyjącego”, inteligentnego biura nie znajdzie zastosowania, jeśli nie uwolnimy naszej firmy od wijących się pod biurkiem kabli i listew zasilających. Bo to właśnie bezprzewodowość jest tym, co pozwala nam uciec od ograniczeń, wynikających z układu wnętrza i ma znaczny wpływ na usprawnienie naszych działań. Całkowita eliminacja okablowania, czyli wdrożenie tzw. „wireless office” jest na dzień dzisiejszy niemożliwa, ale tendencje na rynku pokazuje, że zmierzamy na tym polu w dobrym kierunku. Technologie bezprzewodowego ładowania urządzeń rozwijane są od kilku lat. Najnowsze modele smartfonów można już ładować bez użycia kabla, z wykorzystaniem specjalnych podstawek i chipów. W blatach naszych biurek zamontować możemy bezprzewodowe ładowarki indukcyjne, ładujące urządzenia. Jak laptopy czy tablety, które się na nich położy. Bardzo praktycznym rozwiązaniem są urządzenia, pozwalające na bezprzewodowe prowadzenie konferencji. Problem z podłączeniem się do sprzętu skutecznie opóźnia przejście do meritum spotkania i powoduje frustracje. Nowoczesne rozwiązania pozwalają na połączenie się z projektorem, głośnikiem czy kamerą za pomocą jednego kliknięcia.

 

Dom Maklerski TMS Brokers wprowadził do swojej oferty kontrakt CFD oparty o notowania kontraktu terminowego na Bitcoin. Broker przygotował jedne z najlepszych warunków na rynku z maksymalną ekspozycją aż do 10 kontraktów, możliwością utrzymywania otwartych pozycji nawet przez 365 dni oraz zajmowania pozycji long i short. Dzięki temu klienci w pełni mogą wykorzystywać okazje inwestycyjne. Oferta dostępna jest na rachunkach TMS Trader, TMS Connect (w tym TMS Connect Premium).

Od teraz inwestorzy mają do dyspozycji atrakcyjne warunki handlu. Konkurencyjny spread i niska prowizja, wynosząca 0,08% to nie jedyne elementy oferty w TMS. Poza zajmowaniem pozycji long i short, broker umożliwia  też utrzymywanie otwartych pozycji nawet przez 365 dni. Kwotowanie odbywa się natomiast w oparciu o notowania kontraktu terminowego na regulowanej amerykańskiej giełdzie Chicago Mercantile Exchange (CME).

Egzekucja zleceń, dokonywana jest w trybie market, dzięki czemu nie występują rekwotowania. Przy tym instrumencie broker oferuje zmienny spread, który można w dowolnej chwili sprawdzić za pomocą dostępnego na stronie TMS narzędzia do analizy spreadów. Tak, jak w przypadku innych instrumentów, klienci będą mogli zobaczyć jak kształtował się on historycznie dla dowolnego 15-miuntowego wycinka czasu w podziale na sesję europejską, azjatycką i amerykańską.

W celu zwiększenia bezpieczeństwa kapitału zainwestowanego przez klientów, TMS Brokers ograniczył również poziom dźwigni do 2:1. Dodatkowo, broker zapewnia ochronę przed ujemnym saldem do kwoty 20 000 EUR.

Wszystkie transakcje odbywają się na platformie MT4, również w wersji mobilnej. Dzięki temu, klienci mogą handlować za pomocą swojego smartfona w dowolnym czasie miejscu.

60 proc. młodych Polaków będących w związku, finansami zarządza wspólnie ze swoim partnerem. Wielu z nich jednak ceni sobie niezależność i swobodę decydowania o  własnych wydatkach – dba o wspólny budżet, ale ma też środki, którymi dysponuje według uznania. Choć wśród polskich par i  małżeństw kłótnie o pieniądze nie są rzadkością, to jednak 7 na 10 osób jest gotowych do poświęceń finansowych na rzecz drugiej połówki – wynika z raportu „Młodzi Polacy w związkach – podział ról finansowych”.

Polacy między 18 a 35 rokiem życia w kwestii wspólnych finansów w związku stawiają na równość i  partnerstwo. Jednak bardzo ważne jest dla nich także poczucie niezależności i  swobody finansowej – wynika z badania „Młodzi Polacy w związkach – podział ról finansowych”. Prawie 60 proc. ankietowanych stwierdziło, że domowymi finansami zarządza wspólnie ze swoim partnerem. Jednak, aż 40 proc. z nich równocześnie przyznało, że posiada też własne pieniądze, którymi dysponuje według uznania. Za całkowitą niezależnością finansową, bez ingerencji bliskiej osoby, opowiada się 18 proc. badanych.

Rzeczywistość pokrywa się z przekonaniami. Znaczna większość badanych (63 proc.) uważa, że partnerzy powinni równomiernie dzielić się odpowiedzialnością finansową za utrzymanie domu. Niewiele mniej, bo 58 proc. jest zdania, że małżonkowie lub partnerzy powinni wspólnie dbać o wydatki dotyczące ich obojga, ale każdy z nich powinien dysponować również własnymi pieniędzmi. Tylko co piąta osoba (21 proc.) uważa, że w związku należy mieć wszystkie finanse wspólne i razem decydować o każdym wydatku.

I tak oto, 20 proc. respondentów przyznało, że jedyne konto, które ma, dzieli wspólnie ze swoją drugą połówką. Niewiele mniej, bo 18 proc. wskazało, że ma dwa rachunki –  wspólny ze swoim partnerem, a  także taki, którym dysponuje samodzielnie. Podobna sytuacja dotyczy również oszczędności. Ponad połowa ankietowanych (51 proc.) gromadzi pieniądze razem, ale z tego co piąta osoba w  związku (20 proc.) zbiera również własne „zaskórniaki”.

Mimo partnerskiej relacji dotyczącej zarządzania budżetem, to i tak pieniądze są częstym powodem kłótni wśród młodych Polaków. Co dziesiąty badany przyznał, że o finanse ze swoją drugą połówką sprzecza się minimum raz w tygodniu. Za to 23 proc. respondentów zadeklarowało, że tego typu kłótnie pojawiają się w ich związku minimum raz – do kilku razy  w miesiącu. Najczęstszą ich przyczyną są zbyt duże wydatki partnera.

Okazuje się, że inicjatorami finansowych sprzeczek są częściej kobiety, a zazwyczaj powodem ich pretensji są za duże wydatki partnera lub nie pilnowanie przez niego obowiązków finansowych. Niemal co dziesiąta osoba przyznała, że przeszkadzają jej również różnice w  wysokości zarobków.

Wspólne zobowiązania finansowe w postaci kredytu lub pożyczki ma 33 proc. par. Większość z nich spłaca je po równo, ale niemal w co trzecim związku zajmuje się tym tylko jedna osoba. W 16 proc. przypadków zdarza się, że jeden partner lub współmałżonek dokłada więcej. Do ustawowej rozdzielności majątkowej przyznało się tylko 7 proc. respondentów.

Młodzi Polacy w większości są skłonni do wybaczania finansowych grzechów swoim partnerom.  Za największe przewinienia uważają wzięcie kredytu lub pożyczki na dużą kwotę bez wiedzy drugiej osoby. Co ciekawe, mimo iż kobiety częściej zaczynają kłótnie finansowe, to relatywnie więcej panów deklaruje, że nie wybaczyłoby partnerce wydania dużej kwoty bez wcześniejszego poinformowania.

 

Przecieki z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, która już w marcu ma przedstawić propozycję nowego kodeksu pracy, wskazują, że szykuje się w tym zakresie prawdziwa rewolucja. Nowe przepisy mają być oparte na założeniu, że podstawą zatrudnienia w Polsce jest etat. Jak się okazuje, takie podejście może być zbyt idealistyczne i w praktyce powodować znaczne komplikacje. 

Jak podaje „Rzeczpospolita”: Eliminacja kontraktów cywilnoprawnych i wprowadzenie domniemania stosunku pracy spowoduje, że osoby dorabiające po godzinach do niskich pensji będą musiały pracować na droższych od kontraktów etatach.

Swoje wątpliwości do projektu zgłosili Pracodawcy RP, którzy wskazują, że w pełni oskładkowany i opodatkowany etat, czyli najdroższą formę zatrudnienia pracownika, trzeba będzie stosować także w przypadku osób dorabiających sobie po godzinach.

Jedynym sposobem na uniknięcie etatu ma być zaś założenie działalności gospodarczej. Oznacza to konieczność poniesienia przez osobę zainteresowaną dodatkowym zarobkiem ekstrakosztów związanych z rejestracją i prowadzeniem takiej działalności. Takie zmiany są także bardzo ryzykowne dla przedsiębiorców.

 

Źródło: pracodawcyrp.pl

W nadchodzącym sezonie letnim LOT zaoferuje o 130 lotów tygodniowo więcej niż rok wcześniej. Częściej poleci m.in. z Warszawy do Berlina, Budapesztu, Pragi, Nowego Jorku, Tokio i Tel Awiwu.

Jak poinformowała w komunikacie spółka, w tym roku – w porównaniu z sezonem letnim w 2017 r. – najwięcej rejsów – o siedem – przybędzie na trasach z Warszawy do: Krakowa (wzrost z 49 do 56 tygodniowo, czyli do ośmiu dziennie), Budapesztu (z 26 do 33 tygodniowo, do prawie pięciu dziennie) i Pragi (z 27 do 34 w tygodniu – do niemal pięciu dziennie).
O pięć więcej rejsów tygodniowo będzie z Warszawy do Podgoricy, o cztery do Rzeszowa i Zagrzebia, a o trzy do Charkowa i Wenecji.

Częstotliwość połączeń wzrośnie też na trasach z Warszawy: do Los Angeles (z czterech do sześciu tygodniowo), Nowego Jorku JFK (z dziewięciu do dziesięciu), do Tokio (z czterech do pięciu) z Krakowa do Chicago (z jednego do dwóch). Przybędzie również lotów z Warszawy do Tel Awiwu, Erywania, Belgradu, Sankt Petersburga i Sofii.

Od 1 lipca LOT zaoferuje także dużo więcej rejsów między stolicami Polski i Niemiec – 20 tygodniowo (obecnie 12). „Od początku grudnia ubiegłego roku polski przewoźnik lata z Warszawy do Berlina i z powrotem dwa razy dziennie. Aby zbudować pełną ofertę pasażerską, LOT zwiększy swoją obecność na tej trasie” – czytamy w komunikacie spółki. Rejs z Lotniska Chopina do portu Tegel w Berlinie trwa ok. 1,5 godz. Oprócz Berlina LOT lata do pięciu innych miast w Niemczech: Dusseldorfu, Frankfurtu, Hamburga, Monachium i Stuttgartu. Od maja pojawi się w Norymberdze.

Na ten rok LOT ogłosił uruchomienie 12 nowych tras, m.in. z Warszawy do Singapuru, Billund, Dubrownika, Kowna i Moskwy-Domodiedowa.

W 2017 r. LOT przewiózł ponad 6,8 mln pasażerów – o prawie 1,5 mln więcej osób niż rok wcześniej i o 2,5 mln więcej niż w 2015 r. Do 2020 r. LOT zakłada osiągnięcie ponad 10 mln przewiezionych pasażerów rocznie.
W ub. roku przewoźnik odebrał cztery nowe samoloty: dwa Boeingi 787 Dreamliner i dwa B737 MAX 8. W 2018 r. do floty przewoźnika wejdzie 12 kolejnych maszyn: trzy B787-9 (większa wersja dreamlinera), trzy B737 MAX 8 i sześć Embraerów 195.

 

 

 Źródło: www.kurier.pap.pl

Obroty towarowe handlu zagranicznego wyniosły w 2017 r. 203,7 mld euro w eksporcie i 203,3 mld euro w imporcie. Polski handel zagraniczny zakończył 2017 r. dodatnim saldem na poziomie 0,4 mld euro – podał GUS.

Polscy eksporterzy radzili sobie doskonale w 2017 r. Eksport wzrósł o 10,2 proc. r/r (euro). To przede wszystkim zasługa coraz lepszej sytuacji gospodarczej w krajach UE, a przede wszystkim w strefie euro, gdzie sprzedaliśmy towarów za ponad 116 md euro. W tym oczywiście w Niemczech, gdzie ulokowaliśmy towary o wartości prawie 56 mld euro.

Na tym tle nasz eksport do krajów rozwijających się i krajów Europy Środkowo-Wschodniej, który łącznie wyniósł w 2017 r. 27,7 mld, euro wygląda dość słabo. To mniej niż 50 proc. polskiego eksportu tylko do Niemiec.

Polski handel zagraniczny – tak eksport, jak i import, jest coraz bardziej związany z UE. Jeszcze 5 lat temu (2012) nasza sprzedaż do krajów UE stanowiła 76 proc. całości eksportu, w 2017 r. było to już prawie 80 proc. Jesteśmy coraz bardziej, dzięki wspólnemu rynkowi, a także dzięki firmom z kapitałem europejskim działającym na polskim rynku, powiązani z gospodarką unijną. Także polskie przedsiębiorstwa, poprzez swoje biznesowe relacje z firmami z kapitałem zagranicznym działającymi w Polsce, jak też bezpośrednie relacje z firmami w UE, coraz częściej i odważniej wchodzą na rynki krajów UE. A to oznacza, że zdolność polskiego sektora przedsiębiorstw do konkurowania na rynkach UE rośnie. I to już nie tylko dzięki konkurencji cenowej, ale także dzięki konkurowaniu jakością, a powoli także innowacyjnością oferty.

Prawdopodobnie to silna pozycja polskich eksporterów na rynkach krajów UE wpływa na ograniczone zainteresowanie rynkami rozwijającymi się, które dopiero próbujemy zdobywać. Jeszcze do 2015 r. nasz eksport na te rynki rósł i stanowił w tym roku 9 proc. całości eksportu. W 2017 r. było to już „tylko” 7,7 proc. Nie wykluczone, że dodatkowym czynnikiem ograniczającym zainteresowanie rynkami rozwijającymi się są wyczerpujące się moce produkcyjne polskich firm. Ciągle niska skłonność do inwestycji będąca efektem niestabilności regulacyjnej i politycznej, a także w coraz większym stopniu – braku pracowników, przy jednoczesnym wzroście popyty wewnętrznego i zewnętrznego, powoduje, że przedsiębiorcy koncentrują się na rynkach dla nich najważniejszych, a tym są bez wątpienia kraje UE.

Możliwość zwiększania eksportu na rynku unijne jest zapewne także powodem niechęci do ponoszenia ryzyka sprzedaży na rynkach krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Co prawda udział eksportu do Rosji w eksporcie ogółem już od trzech lat nie spada (2,9-3,0 proc.), ale jeszcze mu daleko chociażby do lat 2012-2013, gdy wynosił 5,3 proc.

W 2017 r. polscy eksporterzy „odkryli” też Amerykę, bowiem udział eksportu do Stanów Zjednoczonych w eksporcie ogółem wzrósł z 2,4 proc. do 2,7 proc., a wartość eksportu wzrosła o 26,5 proc. Teraz USA to nasz 10. partner handlowy. Jeśli dalsze odkrywanie Ameryki będzie szło w takim tempie, a potencjał tego rynku jest ogromny, to nasz eksport może mieć szanse na utrzymanie także w kolejnych latach tak wysokiego wzrostu jak w 2017r.

To, co niepokoi, to szybsza w 2017 r. dynamika importu niż eksportu (12,3 proc. wobec 10,3 proc.) i malejące saldo obrotów towarowych. Z jednej strony może to być efektem wzrostu popytu na importowane dobra inwestycyjne, co byłoby dobrym sygnałem, bo wskazywałoby na wzrost inwestycji przedsiębiorstw. Z drugiej strony może to być niestety efekt ograniczonych możliwości sprostania przez polskie przedsiębiorstwa rosnącemu popytowi konsumpcyjnemu (wyczerpane moce wytwórcze).

Rok 2018 r. powinien być także dobrym dla polskich eksporterów, a tym samym dla naszej gospodarki. Prognozy wzrostu gospodarczego u naszych głównych partnerów gospodarczych pozwalają na optymizm. Pytanie tylko, czy damy radę „udźwignąć” ten rosnący popyt zewnętrzny. Jeśli inwestycje nie zaczną silnie rosnąć i nie będą unowocześniać naszej gospodarki, to importerzy polskich produktów będą musieli szukać innych dostawców. Byłoby szkoda.

 

Autor: dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan

Eksperci

Bugaj: Kolejne ciosy w GPW

Polska transformacja ustrojowa stawiana jest za wzór innym krajom. Do pewnego czasu jednym z symboli...

Co łączy Włochy, Turcję i Rumunię?

Coraz gorsze perspektywy dla włoskiej gospodarki wyłaniają się z jesiennych prognoz Komisji Europejs...

Ten tydzień pod znakiem USA, Wielkiej Brytanii oraz Chin

W przyszłym tygodniu uwaga rynków najpierw skupi się na wynikach wyborów do Kongresu USA, gdzie wiel...

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

AKTUALNOŚCI

Zniesienia górnego limitu składek na ZUS nie będzie

14 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny wydał długo oczekiwany wyrok w zakresie zgodności z Kons...

Wtorek, 12 listopada w PE: debata o wieloletnich ramach finansowych, wystąpienie kanclerz Niemiec A

We wtorek 12 listopada w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na temat wieloletnich ram finan...

Przedsiębiorcy przeciwni zmianom w ordynacji podatkowej

W dniu 23 października 2018 roku Sejm RP przegłosował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o poda...

Eksport to jeden z motorów polskiej gospodarki

Po I półroczu 2018 r. eksport osiągnął wartość 107,6 mld EUR, poziom o 5,7% wyższy niż przed rokiem ...

Tauron i KGHM łączą siły na rzecz rozwoju elektromobilności

TAURON i KGHM Polska Miedź rozpoczną współpracę w obszarze budowania infrastruktury ładowania pojazd...