środa, Listopad 21, 2018
Facebook
Home Archiwa 2018 Luty 12

Dzienne archiwaLut 12, 2018

Polska Rada Biznesu wyraża stanowczy sprzeciw wobec objęcia przepisami projektowanej Ustawy o jawności życia publicznego tak szerokiego kręgu podmiotów prywatnych – pisze w oświadczeniu.

Czytamy w nim też: Rozumiemy potrzebę kontroli wydatkowania pieniędzy publicznych, jednak nie może to dotyczyć prywatnych środków pochodzących z działalności gospodarczej tylko dlatego, że podmioty publiczne mają udział w kapitale zakładowym przedsiębiorcy. Zapisy obecnego Art. 2 ust. 2 sprawią, iż w rzeczywistości, w rachunku ciągnionym, kilkuprocentowy udział Skarbu Państwa zmienia każdą spółkę prawa handlowego w „spółkę zobowiązaną”, poddaną specjalnemu nadzorowi. Domagamy się rewizji definicji spółek zobowiązanych, w szczególności zbudowania tej definicji w sposób jednoznaczny i zrozumiały. Jesteśmy zdania, że definicja nie powinna obejmować spółek w których bezpośrednie zaangażowanie inwestorów publicznych jest mniejsze niż 33%, jak również małych przedsiębiorstw, dla których koszty przestrzegania wymogów ustawy byłyby za wysokie.

Są młode, mieszkają na wsi lub w małym miasteczku na Śląsku bądź Mazowszu i mają blisko 4,5 tys. złotych do oddania. Chociaż na listach dłużników kobiety zaczynają przeważać po 65. roku życia, to w przypadku długów w firmach pożyczkowych, już w młodym wieku zaczynają dorównywać mężczyznom. Jest ich tyle samo, co panów, ale ich długi są większe. W przeciwieństwie do banków – tu nadal wyraźnie dominuje płeć brzydka – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów.

Kobiety zadłużają się w firmach pożyczkowych równie często jak mężczyźni. Jednak to one mają większe długi – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Statystyczna Polka ma do oddania firmie pożyczkowej blisko 4,5 tys. złotych, podczas gdy zaległości Polaka są o pół tysiąca złotych mniejsze. Z kolei mężczyźni częściej zadłużają się w bankach. Wśród dłużników bankowych notowanych w KRD, aż 61 proc. stanowią panowie. Średnia wartość niespłacanego przez nich kredytu to 62,1 tys. złotych. Kobiety mają do oddania średnio 57,7 tys. złotych.

– Płeć piękna najczęściej pożycza mniejsze kwoty na kupno nowych mebli i dodatków do mieszkania, nieoczekiwane wydatki czy sfinansowanie bieżących potrzeb. Zdarzają się też spontaniczne zakupy: pożyczka 5 tys. złotych na spodnie i torebkę sygnowaną logiem znanego projektanta. Z kolei mężczyźni tradycyjnie już zapożyczają się w bankach na kupno mieszkania i zakup samochodu. W firmach pożyczkowych zaciągają pieniądze na kaprysy: drogie kino domowe lub nowy model smartfona. Coraz częściej panowie pożyczają też na kupno motoru, a potem na akcesoria motocyklowe. Jak widać, niezależnie od płci pojawiają się pożyczki związane z zachciankamitłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Duża różnica między średnią wartością długu wobec banków (60,4 tys. złotych), a firm pożyczkowych  (4,2 tys. złotych) wynika ze skali ich dotychczasowej działalności. Te drugie pożyczały początkowo niewielkie kwoty na krótki okres. W 2017 roku nastąpiła jednak zauważalna zmiana, która wkrótce zapewne znajdzie odbicie w statystykach dłużników.

W dużym mieście w banku, a na wsi i w miasteczku w firmie pożyczkowej

Najwięcej dłużników bankowych i pożyczkowych mieszka na Mazowszu, Górnym i Dolnym Śląsku oraz w Wielkopolsce. O ile w przypadku tych trzech ostatnich województw, odsetek dłużników bankowych dorównuje odsetkowi dłużników firm pożyczkowych, to inaczej sytuacja ma się wśród zadłużonych z Mazowsza. To w tym regionie zapożyczonych wobec banków jest o 6 proc. więcej od mających nieuregulowane zobowiązania u firm z sektora pozabankowego.

Mieszkańcy dużych miast najczęściej zapożyczają się w bankach. Stanowią oni 44 proc. wszystkich dłużników bankowych. Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku zadłużonych wobec firm pożyczkowych. 41 proc. z nich to mieszkańcy wsi i małych miasteczek.

– Z jednej strony to efekt tego, że w najmniejszych miejscowościach nie zawsze są placówki bankowe, a osoby zamieszkujące wsie czy malutkie miasteczka preferują kontakt osobisty, dlatego chętniej sięgają po finansowanie udzielane przez firmy pożyczkowe, zwłaszcza że ich przedstawiciel przynosi pieniądze do domu. Ale od kilku lat bardzo dynamicznie rozwijają się firmy pożyczkowe, które pożyczają pieniądze przez Internet. Z ich oferty korzystają osoby o dobrej zdolności kredytowej, młode, dla których Internet jest czymś naturalnym, a oferta firm pożyczkowych jest bardziej elastyczna – tłumaczy Adam Łącki.

Dłużnicy bankowi starsi od pożyczkowych

Co drugi dłużnik bankowy ma od 36 do 55 lat, a co trzeci przekroczył 56. rok życia. W przypadku firm pożyczkowych struktura wiekowa dłużników jest dokładnie odwrotna. Najwięcej, bo aż 37 proc. wszystkich zadłużonych wobec firm pożyczkowych ma od 18 do 35 lat. Później z każdym rokiem odsetek zadłużonych maleje.

– Te dane pozwalają zauważyć dwie kwestie. Szczyt zadłużenia w przypadku dłużników bankowych następuje w wyższych kategoriach wiekowych, co ma związek z tym, że w wieku 36-55 lat osoby zaciągające kredyty mają większą zdolność kredytową i najczęściej korzystają z tego finansując zakup mieszkania lub samochodu. Z kolei zadłużenie wobec firm pożyczkowych jest najwyższe wśród ludzi młodych. Sama oferta firmy pożyczkowej często wygrywa z ofertą banku – jest bardziej elastyczna, a co za tym idzie pieniądze w prostszy i szybszy sposób trafią na konto pożyczkobiorcy. To właśnie te aspekty sprawiają, że znaczna część młodych ludzi chętniej zapożycza się w firmach pożyczkowych niż w bankach – dodaje Jakub Kostecki.

Rekordzista ma 20 innych wierzycieli

Aż 53 proc. dłużników bankowych ma więcej niż jednego wierzyciela. W przypadku firm pożyczkowych odsetek ten jest wyższy i sięga około 58 proc. Dłużnicy banków i firm pożyczkowych najczęściej nie płacą też funduszom sekurytyzacyjnym i firmom windykacyjnym. Równie często zapominają uregulować alimenty czy rachunki za telefon. Co ciekawe, osoby, które mają długi wobec banków, zalegają też firmom pożyczkowym, a dłużnicy firm pożyczkowych mają niespłacone zobowiązania wobec banków.

Rekordzistą wśród dłużników firm pożyczkowych jest jedna osoba, która poza niespłaconą w terminie pożyczką, dodatkowo zalega z zapłatą u dwudziestu innych wierzycieli. Dług z tytułu zaciągniętej pożyczki to około 1 300 złotych, ale łączne zadłużenie wobec pozostałych podmiotów wynosi blisko 150 tys. złotych. Dla porównania bankowy dłużnik-rekordzista ma 14 innych wierzycieli.

Kolejne miejscowości w Polsce instalują czujniki do monitorowania poziomu zanieczyszczenia powietrza. Robią to już nawet gminy wiejskie.

Grudziądz, Piotrków Trybunalski, Suwałki, Rybnik, podpoznańska wiejska gmina Komorniki i gminy powiatu mikołowskiego – to kolejne miejsca, w których władze lokalne zleciły lub niebawem zlecą montaż tzw. sensorów, służących do monitorowania poziomu zanieczyszczenia powietrza (mierzą one przede wszystkim stężenie tzw. pyłów zawieszonych). Dokonywane przez czujniki na bieżąco pomiary mieszkańcy mogą śledzić w internecie. W niektórych miejscowościach oprócz aktualnej informacji na temat poziomu zanieczyszczenia powietrza podawane są też jego prognozy na najbliższe 24 godziny.

Głównym celem montażu czujników jest to, by mieszkańcy mogli na bieżąco dowiadywać się, jaki jest stan powietrza w ich okolicy, jakie powietrze zastaną, gdy wyjdą z domu. I w zależności od tego by mogli np. rezygnować w danym momencie ze spaceru, wyjścia z dzieckiem czy biegania.

W Suwałkach władze samorządowe postanowiły zamontować 11 czujników w różnych częściach miasta. Jeszcze w lutym zostaną one umieszczone na przedszkolach, żłobkach, szkołach, ratuszu i szpitalu. Koszt ich zakupu i instalacji czujników to około 20 tys. zł. Odczyt z czujników będzie dostępny dla wszystkich mieszkańców, za pomocą bezpłatnej aplikacji, w telefonach komórkowych i na stronie internetowej suwalskiego ratusza.

Równolegle władze Suwałk czynią starania, by powietrze w mieście było jak najczystsze. Dofinansowując wymianę ogrzewania w budynkach mieszkalnych na proekologiczne. W tym roku suwalski samorząd przeznaczy na ten cel 200 tys. zł (w przypadku domów jednorodzinnych dotacja na nowy piec wynosi do 3 tys. zł, a wspólnot mieszkaniowych – do 10 tys. zł). Dotychczas ponad 100 obiektów w Suwałkach zmieniło swój system ogrzewania na bardziej ekologiczny (urząd miasta preferuje podłączanie domów do miejskiej sieci ciepłowniczej oraz do sieci gazowej).

Podobnie podeszły do tego władze Grudziądza. Z jednej strony miejska spółka ciepłownicza OPEC udostępniła bezpłatnie system monitorowania poziomu zanieczyszczenia powietrza. System jest złożony z ośmiu sensorów (zasięg jednego to 1,2 km), których rozmieszczenie jest tak dobrane, by stworzyć obraz jakości powietrza na terenie całego Grudziądza. Aby ułatwić odczytywanie danych z nich zastosowano indeks jakości powietrza (CAQI). Indeks CAQI to wskaźnik godzinowej jakości powietrza – im jego wartość wyższa, tym zanieczyszczenie większe.

Jednocześnie władze Grudziądza inwestują w poprawę czystości powietrza w mieście. Jedną z tych inwestycji jest wart 41 mln zł projekt pod nazwą „Energooszczędna dystrybucja ciepła w Grudziądzu” (miasto otrzymało nań 27 mln zł unijnej dotacji), który pozwoli na obniżenie zużycia energii cieplnej, a w ślad za tym – na zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza przy produkcji ciepła.

W Piotrkowie Trybunalskim pojawi się – na przełomie lutego i marca – 20 czujników mierzących poziom zanieczyszczenia powietrza (koszt ich zakupu i montażu to około 30 tys. zł). Obecnie mierzy go w tym mieście tylko jeden detektor, co powoduje, że badanie nie jest miarodajne. Dlatego urząd miasta zdecydował się na zakup większej liczby czujników.

– Stosowanie sensorów umożliwia tworzenie map zanieczyszczeń, większą dokładność w typowaniu „trucicieli” i monitorowanie problemu zanieczyszczenia powietrza. W ten sposób poznamy, w których częściach miasta należałoby zachęcać mieszkańców do wymiany systemów grzewczych na bardziej ekologiczne oraz zintensyfikować kontrole straży miejskiej – mówi wiceprezydent Piotrkowa, Adam Karzewnik.

W Rybniku do jesieni zeszłego roku też był tylko jeden czujnik monitorujący poziom zanieczyszczenia powietrza – w północnej części miasta. Obecnie jest ich już 27 – w każdej dzielnicy miasta. Tak, żeby wszyscy mieszkańcy mieli dostęp do dokładnych, miarodajnych danych o stanie powietrza w ich najbliższej okolicy.

 

 

Źródło: www.kurier.pap.pl

Miło nam jest poinformować, że aż dwie pozycje książkowe nad którymi patronat objął portal Biznes Tuba.pl zostały docenione przez portal pulsHR.pl i znalazły się wśród 10 książek roku 2018, które należy przeczytać!

Jeśli szukasz sposobów na poszerzenie swojej wiedzy dotyczącej działań z zakresu HR, to dobrze trafiłeś. Przypominamy dwie wyróżnione pozycje, które nie tylko pomogą zrozumieć nowe branżowe zagadnienia, ale inspirują do pracy. Lektury są nie tylko ciekawe, ale doskonale napisane, a liczne przykłady pozwalają szczegółowo poznać prezentowane zagadnienia.

Oto one:

Tytuł: HR Toolbox, czyli narzędownik menedżera HR –  autor: Grzegorz Filipowicz, rok wydania: 2018

– Żałuję, że nie było tej książki, kiedy zaczynałam karierę w HR. Napisana przyjaznym językiem, pełna praktycznych przykładów. Znakomita lektura zarówno dla tych, którzy dopiero zaczynają karierę w dziale personalnym, jak i dla tych, którzy mają dłuższy staż i chcieliby uporządkować wiedzę lub ją poszerzyć – niech ta opinia Mai Chabińskiej-Rossakowskiej, dyrektora HR w ING Banku Śląskim pozostanie najlepszą rekomendacją.

autor: Grzegorz Filipowicz, rok wydania: 2018

Tytuł: Dylematy HR-owców. Badania, case study, komentarze praktyczne – autor: Katarzyna Kulig-Moskwa, rok wydania: 2017

Książka ta oparta jest o doświadczenia doradców, szefów HR i innych specjalistów z obszarów biznesowych z takich firm jak Volvo, Bosch, Credit Agricole Bank Polska, Luxoft, Kruk, PwC Poland&CEE, Provident czy Travelplanet. Porusza istotne obszary HRM, takie jak: zmiana jako wartość każdej firmy i kluczowy czynnik sukcesu, dobór pracowników, ich rozwój, ocena i zaangażowanie. Ostatni rozdział jest natomiast próbą przedstawienia obecnego stanu poziomu działów HR w Polsce i zarysowania kierunku ich rozwoju.

autor: Katarzyna Kulig-Moskwa, rok wydania: 2017

 

POLECAMY!

Lektury można nabyć tutaj:

HR Toolbox, czyli narzędownik

Dylematy HR-owców. Badania, case study, komentarze praktyczne

 

Wśród prawie tysiąca przebadanych przedsiębiorców aż 49% ocenia obowiązek składania JPK zdecydowanie negatywnie. Co czwarty przedsiębiorca podchodzi na razie do tematu neutralnie. 15% ocenia obowiązek JPK za pozytywny. 7% samą ideę ocenia dobrze, ale ma w związku z tym obawy – pokazało badanie inFakt. Od lipca na żądanie Urzędu Skarbowego przedsiębiorcy będą musieli składać także inne struktury JPK.

Zdaniem przedsiębiorców JPK będzie kolejnym uciążliwym obowiązkiem, którego comiesięczne dopełnienie będzie kłopotliwe i czasochłonne.

„Dodatkowa operacja, którą muszę wykonać co miesiąc, żeby urząd miał łatwiej. Podczas gdy nie czuję, żeby państwo polskie jakoś specjalnie chciało zmniejszyć biurokrację.”

„Łączę to z koniecznością miesięcznego rozliczania VAT, co jest dla mnie niekorzystne, bo dotychczas rozliczałem się kwartalnie.”

„Za dużo obciążeń nakładanych na firmy. Firma przede wszystkim powinna skupić się na biznesie.”

„Obrastanie kolejnymi obowiązkami formalnymi prowadzi do coraz większego utrudniania mikroprzedsiębiorcom działania. Zamiast prowadzić działania merytoryczne wikłani jesteśmy w sprawozdawczość, która pozbawiona jest jakiegokolwiek sensu, a otacza przedsiębiorcę atmosferą podejrzliwości.”

„Nie widzę sensu wprowadzenia tego obowiązku dla mikroprzedsiębiorstw. Uważam, że polityka kraju i tak nie jest sprzyjająca własnej działalności. JPK dodatkowo zniechęca do podejmowania samozatrudnienia.”

Sposobu wysyłki

– Do wysyłki JPK_VAT będzie konieczne zastosowanie bezpiecznego podpisu elektronicznego albo wykorzystanie profilu zaufanego w ePUaP. Będzie to mogła zrobić także księgowa – tak jak w przypadku wysyłki deklaracji VAT. Jednak podpisu elektronicznego większość małych przedsiębiorców nie ma, a wysyłka przez ePUaP jest skomplikowana, łatwo się w całym procesie pogubić. Można byłoby go usprawnić, aby odbywał się w sposób praktycznie niezauważalny dla przedsiębiorcy, a zarazem był szybki i bezpieczny – mówi Wiktor Sarota, prezes inFakt.

A jakie obawy wobec sposobu wysyłki mają mikroprzedsiębiorcy? Oddajmy im głos:

„Ewidencje w tym formacie trzeba będzie wysłać nawet, jeśli w danym miesiącu będą zerowe. Trzeba będzie je wysyłać także niezależnie od wysyłki deklaracji VAT. Dodatkowym utrudnieniem jest obowiązek opatrzenia JPK kwalifikowanym  podpisem elektronicznym.”

„Obawy dotyczą skomplikowanej procedury przesyłu danych z aplikacji poprzez ePUaP do Ministerstwa Finansów. Mam negatywne doświadczenia z systemami rządowymi.”

Wyższych kosztów obsługi księgowej

Przedsiębiorcy są zdania, że nowy obowiązek będzie na tyle skomplikowany, że nie obejdzie się bez pomocy ze strony księgowych, którzy w dodatku zwiększą z tego powodu ceny usług.

„System podatkowy jest już i tak bardzo skomplikowany i zamiast iść w kierunku jego uproszczenia, to tylko dodaje się kolejne elementy które jeszcze bardziej go gmatwają.”

„Zwiększa koszty prowadzenia działalności, gdyż nie wyobrażam sobie JPK bez zatrudnienia księgowej.”

„Zbędny obowiązek i dodatkowy koszt, ponieważ biura księgowe podnoszą przez to koszty usług!”

Inwigilacji i o bezpieczeństwo danych

Przedsiębiorcy wskazują również na JPK jako na kolejny sposób inwigilowania obywateli przez aparat państwowy.

„Odczuwam to jako inwigilację podatnika, chciałabym, aby państwo obniżyło podatki a nie tylko nakładało kaganiec na każdego przedsiębiorcę.”

„Wiem, że na rynku jest masa oszustów. Jednak uważam, że obecny kierunek działań rządu prowadzi do jawnej inwigilacji i ucierpią na tym tylko ci, którzy do tej pory działali legalnie, ponieważ przysporzy im to dodatkowej pracy i poświęconego czasu. Oszuści i tak znajdą sposób, jak ominąć nowe regulacje.”

„Jest to kolejna forma inwigilacji i ograniczenia swobody gospodarczej. Nakładanie kolejnych obowiązków na prowadzących działalność powoduje, że szara strefa ma się coraz lepiej.”

„Jest to szukanie kasy u jednoosobowych działalności przez rząd i pobieranie wrażliwych danych oraz to, że owe dane będą wyciekać.”

Wśród przedsiębiorców, którzy oceniają JPK zdecydowanie pozytywnie dominują głosy dotyczące możliwości wcześniejszego otrzymania zwrotu VAT-u, ułatwienia przesyłania składek, uporządkowania danych i mniejszej liczby kontroli podatkowych.

 

INFORLEX KADRY PŁACE I HR ponownie zaprasza na konferencję dla dyrektorów i pracowników działów kadr i HR. W ramach dwóch ścieżek tematycznych nasi eksperci przybliżą Państwu zmiany przepisów w zakresie czasu pracy, dokumentacji pracowniczej a także ochrony danych osobowych. Doradzą również jak uniknąć problemów w czasie kontroli umów zlecenia i o dzieło oraz przedstawią przyszłość systemów oceniania pracowników. Podzielą się również wiedzą na temat skutecznego inwestowania w rozwój talentów firmie, technikach zarządzania efektywnością oraz zaprezentują raport: Rekrutacja 4.0.

W programie FORUM HR I KADR: Czas pracy 2018 Dokumentacja pracownicza – zmiany od 1 stycznia 2019 r. Megazaangażowane beztalencie – na rozwój zawsze jest dobry czas RODO – praktyczne wskazówki dla działów kadr i HR Od systemów ocen do programu zarządzania efektywnością Zarządzanie bezpremiowe. Taniej, skuteczniej, ambitniej Rekrutacja 4.0 Jak efektywnie pozyskiwać kandydatów w erze technologii Fundamenty innowacyjności.

Zapisy

Wzmożony popyt na mieszkania przekłada się na wzrosty ich cen. Aby im sprostać musimy coraz mocniej się zadłużać.  Sprzyjają temu rosnące wynagrodzenia i spadające bezrobocie.

Ponad 450 tys. złotych – tyle może pożyczyć na mieszkanie trzyosobowa rodzina, w której oboje dorośli pracują przynosząc do domu dwie „średnie krajowe”. To bez mała tyle samo co przed rokiem. W ciągu ostatniego roku banki nie zaostrzyły więc polityki kredytowej.

Dobrobyt składnia do zadłużania

W efekcie o kredyt jest nawet łatwiej niż przed rokiem. Czemu? Wszystko przez rosnące wynagrodzenia. Zgodnie z szacunkami GUS w 2017 roku były one wyższe odpowiednio o 5,9% i 4,5% niż rok wcześniej.

Gdy do tego dodamy około 24 miliardy złotych, które trafią w bieżącym roku na konta beneficjentów programu 500+, to trudno się dziwić, że Polacy chętniej sięgają po kredyty. Efekt? w całym 2017 roku popyt na długi mieszkaniowe były o 14% wyższe niż rok wcześniej. Kontynuacją tego trendu jest solidny ponad 7-proc. wzrost popytu na hipoteki w styczniu – wynika z danych BIK.

Ceny w górę

Powodem jest nie tylko to, że Polacy kupują mieszkania większe lub w lepszej lokalizacji. Przede wszystkim wzrost popytu na dług, czyli łącznej kwoty, na które opiewały wnioski kredytowe, jest pokłosiem rosnących cen mieszkań. Najbardziej wiarygodne dane (indeks hedoniczny NBP) sugerują, że w III kw. 2017 roku za używane mieszkania w największych miastach trzeba było płacić o 4,8% więcej niż rok wcześniej. Jeszcze dalej idzie firma doradcza REAS, która w podsumowaniu ostatniego kwartału 2017 roku informuje o ponad 6-proc. wzroście cen ofertowych mieszkań nowych na największych rynkach.

Zdolność kredytowa to nie wszystko

Trzeba przy tym pamiętać, że relatywnie łatwy dostęp do finansowania bankowego zarezerwowany jest dla osób posiadających 10 – 20% wartości kupowanego mieszkania w gotówce. Do tego dochodzą koszty transakcyjne (notariusz, pośrednik, koszty sądowe i podatek), okołokredytowe (prowizje i opłaty związane z zaciągnięciem długu). Gdyby nie te wymagania, ceny nieruchomości najpewniej rosły by znacznie szybciej.

Pokonując wspomniane bariery trzyosobowa rodzina z dochodem na poziomie prawie 5,8 tys. zł. może zadłużyć się nawet na ponad 500 tys. zł – wynika z najświeższych danych zebranych przez Open Finance. taka sztuka powinna udać się w Citi Handlowym i Euro Banku. Najskromniejszy kredyt skłonne byłby udzielić Deutsche Bank i Bank Pocztowy, ale i tak będzie to prawie 400 tysięcy.

 

 

 

 

Przedsiębiorcy sektora MSP zapytani w kolejnej fali badania o największe bariery prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce wskazują w pierwszej kolejności na niestabilność prawa, nadmiar obowiązków biurokratycznych oraz koszty pracy. 

Przedsiębiorcy, uszeregowali powyższe bariery, wskazując na te, które ich zdaniem sprawiają najwięcej trudności w prowadzeniu firmy. Na liście TOP5  barier kolejno znalazły się: koszty pracy (32%), niestabilność prawa (18%), nadmiar obowiązków biurokratycznych (11%), skomplikowane prawo gospodarcze (10%), wysokie podatki (10%).

70% przedsiębiorców uznało brak środków finansowych (np. zbyt duże koszty zatrudnienia pracownika) za najważniejszy ich zdaniem powód niezatrudniania większej liczby pracowników w małych i średnich firmach.

W innej kategorii – najważniejszych barier w rozwoju firm w Polsce – na pierwszym miejscu wymienia się: niejasność przepisów prawa (82%), nieprzychylne przedsiębiorcom prawo pracy (66%) oraz wymogi administracyjne (51%).

– Wymowne dla rządu powinny być kluczowe czynniki, które zachęciłyby do założenia własnej działalności gospodarczej. Najwięcej, bo 61% wybrało wydłużony okres płatności preferencyjnej stawki ZUS. Mamy nadzieję, że ustawa o Małej Działalności Gospodarczej zmniejszy skalę problemu związanego z zakładaniem i prowadzeniem własnego biznesu w naszym kraju – podsumowuje Cezary Kaźmierczak.

 

Ożywienie gospodarcze w wielu regionach świata sprzyja globalnym sprzedawcom detalicznym. Przychody 250 największych detalistów na świecie wyniosły w ubiegłym roku obrotowym (kończącym się najpóźniej w czerwcu 2017 r.) 4,4 biliona dolarów. Rok do roku był to wzrost o 4,1 proc.  Choć nadal 90 proc. sprzedaży globalnej ma miejsce w sklepach tradycyjnych, to prawdziwa walka o klienta rozegra się w kanałach cyfrowych. Niezmiennie od ponad 20 lat największym detalistą na świecie pozostaje amerykański gigant Wal-Mart.

Suma przychodów 250 największych sieci detalicznych, wygenerowanych w minionym roku podatkowym, wyniosła prawie 4,41 bln dolarów, co oznacza wzrost o 4,1 proc. W ciągu ostatnich pięciu lat wzrost ten wyniósł średnio 4,8 proc. rocznie.

Branża spożywcza nadrabia stracony czas

Przedstawiciele sektora detalicznego z całego świata w szybkim tempie przystosowują się do nowej sytuacji. Dziś z perspektywy konsumenta sposób robienia zakupów nie polega na zastępowaniu sklepów stacjonarnych internetowymi.

Nie chodzi o wybór jednego kanału, a wręcz przeciwnie. Klienci przeskakują z kanału na kanał, a na ich ścieżkę zakupową składa się szereg interakcji z daną marką, zarówno online, jak i offline. Z danych Deloitte wynika, że 56 centów z jednego dolara wydanego w sklepie tradycyjnym to efekt kontaktu klienta z kanałami cyfrowymi. Trzy lata wcześniej było to 36 centów. Ci którzy kupują w różnych kanałach wydają ponad dwa razy więcej, niż ci, którzy robią zakupy jedynie w sklepach tradycyjnych. Oznacza to, że detaliści muszą odpowiednio i całościowo planować i funkcjonować we wszystkich kanałach, niezależnie od tego, czy ostateczna sprzedaż odbywa się w sklepie czy w Internecie.

W realu to, czego klient nie znajdzie online

Eksperci zwracają uwagę również na konieczność tworzenia niepowtarzalnych doświadczeń, które spełniają oczekiwania odbiorców. Aż 90 proc. sprzedaży detalicznej na świecie nadal odbywa się w sklepach tradycyjnych. Jednak aby sprostać konkurencji ze strony przyjaznych w obsłudze sklepów online, które mogą zaoferować ogromny asortyment, zasadniczą rolę odgrywa doświadczenie klienta i zaangażowanie marki. Dlatego ważne jest tworzenie unikalnych, wyselekcjonowanych ofert oraz przyjemna atmosfera i oferowanie klientom usług typu concierge. Na przykład sieć amerykańskich supermarketów Hy-Vee podjęła współpracę z siecią ośrodków fitness OrangeTheory, czego skutkiem było otwarcie sal treningowych obok sklepów.

 

 

Źródło: raport „Global Powers of Retailing 2018. Transformative change, reinvigorated commerce”, przygotowany przez firmę doradczą Deloitte

 

 

Tylko 4 proc. Polaków skusiłoby się na inwestycję w fundusze, gdyby zysk miał wynieść 10 proc. Reszta boi się stracić oszczędności i woli trzymać je w banku. Tymczasem istnieje mnóstwo sposobów jak zadbać o bezpieczeństwo naszych zasobów i przy tym zarobić, korzystając z możliwości rynku kapitałowego.

Rosyjskie przysłowie „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana” wśród polskich  inwestorów jest zupełnie niepopularne, bo jesteśmy bardzo konserwatywni, jeśli chodzi o profil ryzyka inwestycyjnego.

Badanie potwierdziło, że gros respondentów trzyma pieniądze w bankach, gdzie oferty sprzyjają lokowaniu w produkty o krótkim terminie zapadalności. „Trzyma” jest właściwym określeniem, ponieważ z wypowiedzi badanych wynika, że jest im dość obojętne, czy to jest lokata czy zwykły rachunek oszczędnościowy.

Zysk ma wtórne znaczenie wobec poczucia bezpieczeństwa, które jest dla Polaków priorytetem. Jest ono rozumiane bardzo wąsko, jako ochrona przed utratą posiadanego kapitału, nawet za cenę utraty potencjalnych zysków. Aż 68 proc. badanych mówi, że trzymanie pieniędzy w banku jest nieopłacalne. Mimo to pieniądze szerokim strumieniem płyną do banków, bo większość Polaków z założenia odrzuca wszelkie instrumenty związane z jakimkolwiek ryzykiem. Jak pokazało badanie BGŻOptima, ok. 7 proc. badanych nie jest w ogóle zainteresowanych produktami inwestycyjnymi i nic nie jest w stanie przekonać ich do przeznaczenia na nie części oszczędności.

Lepszy wróbel w garści

Awersja do ryzyka jest podobna w każdej grupie dochodowej. W sumie aż 81 proc. badanych przedkłada bezpieczeństwo nad zysk. Obawa przed poniesieniem straty jest tak silna, że tylko 4 proc. respondentów zadeklarowało gotowość wejścia w inwestycję bez gwarancji kapitału, gdyby potencjalny zysk wyniósł 10 proc.

Wśród najbezpieczniejszych instrumentów finansowych badani wymienili produkty depozytowe oraz obligacje skarbowe. Równocześnie bardzo nisko w hierarchii bezpieczeństwa umieścili np. zakup jednostek funduszy obligacji, zrównoważonego rozwoju lub uczestnictwo w Pracowniczych Programach Emerytalnych, które z założenia nie są obarczone najwyższym poziomem ryzyka.

Strach ma wielkie oczy

Tymczasem dane historyczne pokazują, że lęk przed rynkiem kapitałowym to strach, który ma wielkie oczy, a to niesprzyja podejmowaniu racjonalnych decyzji. Z analizy wynika, że w minionych pięciu latach na lokacie można było zarobić 14,8 proc., podczas gdy najlepsze fundusze (akcji polskich), zarobiły ponad 30 proc., a WIG poszedł w górę o 44 proc. Interesujące są również wyniki aktywów, przyjmowanych powszechnie za najlepszy sposób na inwestycje. W tym samym czasie wynajem nieruchomości w największych polskich miastach przyniósł zysk na poziomie od 2,36% do 12,35%. Natomiast złoto straciło na wartości aż 25 proc.

Ignorując instrumenty rynku kapitałowego pozbawiamy się tym samym możliwości efektywnego pomnażania oszczędności. Awersja do ryzyka jest zrozumiałą postawą, niemniej istnieje szereg rozwiązań pozwalających ograniczyć ryzyko inwestycyjne, lokując pieniądze w różne instrumenty.

Czego nie wiemy

Tymczasem oferta produktów oszczędnościowych i inwestycyjnych jest bogata i obejmuje zarówno instrumenty bardzo bezpieczne, jak i bardziej ryzykowne. Inwestorzy z dużą awersją do ryzyka, zainteresowani przede wszystkim ochroną kapitału, powinni zapoznać się z zasadami działania lokat strukturyzowanych i lokat z funduszem. Niskim poziomem ryzyka charakteryzują się też wybrane fundusze. Wrzucanie ich wszystkich do jednego worka i opatrywanie etykietą instrumentów wysokiego ryzyka, nie oddaje prawdy o złożoności tego rynku. Mamy bowiem tutaj rozwiązania odpowiednie dla inwestorów o małej tolerancji na ryzyko, a więc fundusze obligacji i fundusze rynku pieniężnego, bardzo płynne, umożliwiające łatwe wyjście z inwestycji. Dalej są fundusze średniego ryzyka, jak obligacji korporacyjnych. Potem dopiero fundusze akcji, przy których potrzebne są już nieco silniejsze nerwy i przede wszystkim dłuższa perspektywa inwestycyjna.

Szkoda tracić szansę

Żelazną zasadą każdego inwestora jest dywersyfikacja portfela w celu zwiększenia szans na zysk, ale też by skuteczniej chronić się na wypadek niepowodzenia, wybór którejś z inwestycji. Trzymanie pieniędzy na koncie bankowym daje poczucie bezpieczeństwa, jednak spokojny sen można zapewnić sobie równie skutecznie poprzez odpowiedni dobór produktów finansowych.

Nie trzeba wszystkich pieniędzy wpłacać do jednego funduszu, można je podzielić między kilka, zachowując większość środków na lokacie bankowej. Od kilku lat oprocentowanie depozytów systematycznie maleje. Szkoda przegapić szansę na dodatkowy zarobek. Niewiele ryzykując można uzyskać interesujący zwrot z kapitału.

 

 

 

Źródło: Najnowsza edycja raportu BGŻOptima „Polak Oszczędny”

Komisja Europejska zaakceptowała zmiany do programu pomocy państwa dla sektora górnictwa węgla kamiennego na lata 2015 – 2023 – To dobra decyzja dla Polski i polskiego górnictwa, a także ważny element prowadzonego przez ME procesu restrukturyzacji branży  – komentuje minister energii Krzysztof Tchórzewski.

– Dzięki akceptacji naszych propozycji możemy kontynuować wspieranie optymalizacji procesu zmian strukturalnych w polskim sektorze węglowym – mówi szef resortu energii.

Dodaje, że w ciągu ostatnich dwóch lat w sektorze nastąpiły gruntowne przeobrażenia organizacyjne, które m.in. zostały dostosowane do zmieniającej się sytuacji rynkowej. Decyzja Komisji Europejskiej to możliwość realizacji dalszych kroków w tym zakresie i utrzymanie efektu dotychczas przeprowadzonych działań.

– Niezwykle ważnym narzędziem w walce o nowoczesne i konkurencyjne górnictwo jest możliwość racjonalnego wsparcia rozwoju tego sektora przez państwo – ocenia minister Tchórzewski.

Podkreśla, że decyzja KE to również efekt aktywnej i konsekwentnej współpracy oraz dialogu pomiędzy Komisją a przedstawicielami resortu energii.

Najbardziej mobilnymi konsumentami są osoby zainteresowane pożyczkami i wymianą walut. Zainteresowanie bankowością mobilną jest stabilne od dłuższego czasu – kolejne wyniki insightu IRCenter nt. obecności banków, pożyczkodawców, ubezpieczycieli i kantorów w internecie.

Celem badania było sprawdzenie, jak poszczególne podmioty radzą sobie w kontekście działań online – o których firmach dyskutuje się najwięcej, które są najczęściej wyszukiwane przez internautów i przy użyciu jakich urządzeń. Dodatkowo przeanalizowano, w jaki sposób odbywa się ruch na ich stronach internetowych oraz jaka jest popularność ich aplikacji mobilnych.

Widoczna w wielu branżach tendencja ”szybciej, lepiej, online” jest zauważalna również w bankowości i u pożyczkodawców. Internauci bardzo chętnie korzystają z możliwości internetowego dostępu do swoich kont i zależy im na szybkości pozyskania dodatkowych pieniędzy.

Trend ten nie ma jednak dużego znaczenia w przypadku ubezpieczycieli – konsumenci w Internecie zainteresowani są przede wszystkim konkretnymi produktami i poszukują opinii oraz rekomendacji. Jest to związane z faktem, iż wybór ubezpieczyciela odbywa się w sposób bardziej precyzyjny, ostrożny i z uwzględnieniem oszczędności pieniędzy. Potwierdza to częste korzystanie z porównywarek ofert.

Z jednej strony internauci nie szukają coraz częściej informacji o bankowości mobilnej, ale z drugiej – dla wielu banków mobile jest już powszechnym kanałem komunikacji z klientem. Najczęściej używanymi obecnie aplikacjami bankowymi są produkty mBanku, BZ WBK i ING Banku. Co ciekawe, w przypadku dwóch ostatnich podmiotów rozwiązania na smartfony są częściej używane są przez kobiety.

Najbardziej digitalowymi bankami (patrząc na zachowania internautów) są mBank, INGBank, Alior Bank i Bank Millennium. Użytkownicy zainteresowani tymi podmiotami często korzystają z nowych technologii, używają wyszukiwarek na smartfonach i tabletach oraz odwiedzają strony banków. W dużej mierze trafiają na nie przez domeny pośredników transakcji finansowych, jak np. PayU, co świadczy o wyróżniającej się intensywności zakupów dokonywanych przez Internet.

Wśród ubezpieczycieli i pożyczkodawców najczęściej wyszukiwanymi podmiotami są Vivus (200 tyś. wyszukań miesięcznie) i PZU (135 tyś. wyszukań miesięcznie) (dla porównania – mBank jest wyszukiwany średnio miesięcznie 2240 tyś. razy miesięcznie). Wśród ubezpieczycieli, elementami zwiększającymi zainteresowanie poszczególnymi firmami są informacje giełdowe i kampanie marketingowe (prawie połowa wszystkich treści wygenerowanych w mediach społecznościowych w ciągu ostatniego roku dotyczyła tej marki). PZU jest najczęściej wyszukiwanym ubezpieczycielem w Google, a jego strona internetowa jest najchętniej odwiedzaną domeną w kategorii. Na strony internetowe ubezpieczycieli użytkownicy głównie kierują się z portali informacyjnych, porównywarek ofert oraz z innych domen powiązanych z daną firmą.

Pożyczkodawcy są częściej wyszukiwani na urządzeniach mobilnych i tabletach, niż ubezpieczyciele (co sugeruje, iż zainteresowani takimi ofertami należą do młodszej grupy klientów). Dodatkowo są to osoby, które chętnie klikają w banery reklamowe, linki sponsorowane i zwracają uwagę na maile ofertowe. Potwierdzają to źródła ruchu na stronach internetowych pożyczkodawców. Informacją określającą tą grupę konsumentów jest też fakt, iż część przekierowań na stronę konkretnej firmy ma miejsce z portali o charakterze tabloidowym.

Kantory internetowe to kategoria, która ma największy potencjał dla działań mobilnych (wyszukiwanie informacji o poszczególnych markach kantorów w Google. Na zainteresowanie kantorami online najbardziej wpływają zmiany kursów walut, wpisy na blogach finansowych i portalach internetowych. W tej kategorii zdecydowanym liderem jest Cinkciarz.pl.

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali 6 osób biorących udział w procesie prywatyzacji CIECH-u. W związku z podejrzeniem sprzedaży tej firmy po zaniżonej cenie.

Agenci z Delegatury CBA we Wrocławiu zatrzymali 6 osób odpowiedzialnych i biorących udział w procesie prywatyzacji CIECH-u: wiceministra skarbu z lat 2012-2014 nadzorującego tą prywatyzację oraz ówczesnych: radcę ministra, dyrektora i głównego specjalistę z ministerstwa skarbu oraz 2 ekspertów firmy finansowej, która sporządzała wycenę prywatyzowanej spółki.

Śledztwo dotyczy m.in. nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz wyrządzenia państwu szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.

Funkcjonariusze zatrzymali podejrzanych m.in. w Warszawie, Łodzi i Krakowie. Czynności trwają.

Wcześniej, w latach 2016-2017 agenci CBA zabezpieczyli dokumenty i dane, analizy, opracowania i notatki w kilku firmach oraz u osób współpracujących z ministerstwem skarbu przy tym procesie prywatyzacji i zbycia akcji Ciech-u.

Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Katowicach przez wrocławską Delegaturę CBA. Dotyczy ono sprawy niedopełnienia ciążących obowiązków i nadużycia udzielonych uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Skarbu Państwa – w związku ze zbyciem przez Skarb Państwa na rzecz KI Chemistry z grupy Kulczyk Investments 37,9 proc. akcji Ciech za kwotę nie mniejszą niż 619 mln zł.

 

 

 Źródło: www.kurier.pap.pl

Eksperci

Bugaj: Kolejne ciosy w GPW

Polska transformacja ustrojowa stawiana jest za wzór innym krajom. Do pewnego czasu jednym z symboli...

Co łączy Włochy, Turcję i Rumunię?

Coraz gorsze perspektywy dla włoskiej gospodarki wyłaniają się z jesiennych prognoz Komisji Europejs...

Ten tydzień pod znakiem USA, Wielkiej Brytanii oraz Chin

W przyszłym tygodniu uwaga rynków najpierw skupi się na wynikach wyborów do Kongresu USA, gdzie wiel...

Niewiele potrzeba, by zburzyć spokój

Rynkowi z łatwością przychodzą zmiany kierunku, co podkreśla, z jak niskim przekonaniem odbywa się h...

Inflacja nie odpuszcza

We wrześniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 1,9 proc., a więc tylko minimalnie ...

AKTUALNOŚCI

Zniesienia górnego limitu składek na ZUS nie będzie

14 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny wydał długo oczekiwany wyrok w zakresie zgodności z Kons...

Wtorek, 12 listopada w PE: debata o wieloletnich ramach finansowych, wystąpienie kanclerz Niemiec A

We wtorek 12 listopada w Parlamencie Europejskim odbędzie się debata na temat wieloletnich ram finan...

Przedsiębiorcy przeciwni zmianom w ordynacji podatkowej

W dniu 23 października 2018 roku Sejm RP przegłosował rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o poda...

Eksport to jeden z motorów polskiej gospodarki

Po I półroczu 2018 r. eksport osiągnął wartość 107,6 mld EUR, poziom o 5,7% wyższy niż przed rokiem ...

Tauron i KGHM łączą siły na rzecz rozwoju elektromobilności

TAURON i KGHM Polska Miedź rozpoczną współpracę w obszarze budowania infrastruktury ładowania pojazd...